Strona główna Blog Strona 484

Konkurs na zakup Ursus S.A.: Polska ikona przemysłowa szuka nowego właściciela

0

Polskie przedsiębiorstwo Ursus S.A., znane z produkcji ciągników i maszyn rolniczych, ogłosiło konkurs ofert na sprzedaż. Syndyk zarządzający upadłością firmy podjął decyzję o rozpoczęciu procesu 14 marca 2024 roku, dając szansę nowemu inwestorowi na przejęcie 130-letniej marki.

Ursus szuka nowego właściciela

Ursus S.A. ma głęboko zakorzenioną historię sięgającą roku 1893, gdy trzej inżynierowie i czterech przedsiębiorców utworzyło przedsiębiorstwo pod nazwą Towarzystwo Udziałowe Specjalnej Fabryki Armatur. Początkowo skupiali się na produkcji armatury dla różnych branż, a po dziewięciu latach rozszerzyli działalność o produkcję silników spalinowych. Z czasem, firma zyskała nazwę Ursus S.A., stając się jedynym dostawcą silników do Rosji.

Najważniejszym etapem w historii Ursus S.A. był rok 1923, kiedy rozpoczęła produkcję pierwszego polskiego ciągnika. Przez lata firma zdobyła uznanie na krajowych i zagranicznych rynkach, eksportując swoje produkty do ponad 50 krajów. W 2011 roku firma przeniosła siedzibę do Lublina, gdzie nadal odgrywa ważną rolę jako pracodawca i przedsiębiorca w regionie.

Niestety, w 2021 roku firma ogłosiła upadłość, a teraz, po zakończeniu procesu sądowego, Ursus S.A. szuka nowego właściciela. W skład oferty wchodzi kilka kluczowych elementów, takich jak zakłady produkcyjne w Dobrym Mieście i Lublinie, znak towarowy Ursus S.A., ruchomości, wzory przemysłowe i dokumentacja projektowa.

Co nabędzie nowy właściciel?

Zakup Ursus S.A. to nie tylko przejęcie renomowanej marki, ale także szansa na dziedzictwo przemysłowe, które obejmuje produkcję ciągników, autobusów miejskich, a także eksperymenty w dziedzinie elektromobilności na rynkach krajowych i zagranicznych.

Zakład w Dobrym Mieście, funkcjonujący od 1946 roku, jest wyspecjalizowany w produkcji maszyn rolniczych, podczas gdy zakład w Lublinie, od 2013 roku, oprócz ciągników, produkuje również autobusy miejskie. Oba zakłady posiadają rozbudowane zaplecze techniczne, umożliwiające produkcję i montaż pojazdów.

Dodatkowo, w ofercie znajdują się ruchomości, takie jak wycinarki laserowe, prasy zwijające, wypalarka plazmowa, prasy zaginające i zwijające, oraz wyposażenie magazynu wysokiego składowania. Znak towarowy Ursus S.A., inne nieruchomości oraz dokumentacja projektowa są także dostępne dla potencjalnego nabywcy.

Kluczowym momentem dla zainteresowanych inwestorów będzie 14 marca 2024 roku, gdy odbędzie się konkurs ofert na zakup Ursus S.A. Syndyk zapewnia, że proces ten będzie transparentny i otwarty na różnorodne propozycje. Nowy właściciel Ursus S.A. będzie miał nie tylko szansę na przejęcie rozpoznawalnej marki, ale także kontynuację tradycji i dziedzictwa polskiego przemysłu rolniczego.

źródło: Rzeczpospolita

Największy producent trzody chlewnej na Ukrainie widzi potencjał zbytu w Europie

1
pig pig farm on the farm

W ostatnim czasie KSG Agro, jedno z wiodących przedsiębiorstw w dziedzinie hodowli świń na Ukrainie, ogłosiło uruchomienie programu mającego na celu odbudowę sektora hodowli świń w kraju. Inicjatywa parnterska, która zdobyła zainteresowanie dziesiątek producentów świń z 15 różnych regionów Ukrainy, oferuje nie tylko odsadzanie prosiąt, ale również wsparcie w zakresie hodowli, karmienia i zarządzania gospodarstwem.

Przewaga Ukrainy na rynku mięsa wieprzowego

Nie skończył się problem ze zbożem, cukrem i owocami z Ukrainy, a na horyzoncie pojawia się kolejny? Według informacji przekazanych przez Pig Progress, Sergey Kasyanov, przewodniczący KSG Agro, podkreśla wyjątkowe możliwości Ukrainy do zwiększenia produkcji mięsa wieprzowego, zwłaszcza w kontekście znacznego wzrostu cen produktów wieprzowych na europejskim rynku. Kasyanov dostrzega te szanse również dlatego, że kraje europejskie borykają się z problemami ekologicznymi ze względu na dużą koncentrację hodowli trzody chlewnej. Dodatkowo wymienia zagrożenia, takie jak rozprzestrzenianie się ASF, wzrost cen na rynku pasz oraz braki kadrowe.

Rok temu  Simon Gray, dyrektor generalny firmy Genesus w Europie zwrócił uwagę w rozmowie z Interfax, że Ukraina ma duży potencjał do zwiększenia przemysłowej produkcji wieprzowiny, podczas gdy w Unii Europejskiej ten potencjał się kurczy – założył. „W ciągu ostatniego półtora roku europejski przemysł trzody chlewnej stracił około 10% macior z powodów ekonomicznych” – powiedział, szacując, że całkowite straty wyniosły 1,1 miliona macior. „Na rynku światowym Europa tradycyjnie była eksporterem netto, ale w obecnej sytuacji Europa traci moce produkcyjne pokrywające własne zużycie i w niedalekiej przyszłości stanie się importerem portowym netto” – powiedział.

Hodowla świń w Ukrainie staje się alternatywnym źródłem dochodu

Sergey Kasyanov zaznacza, że w kontekście ukraińskiego rynku hodowli świń sytuacja jest bardziej korzystna. Nadmiar zbóż na rynku krajowym, spowodowany blokadą portów, skutkuje znacznym obniżeniem krajowych cen pasz. Kasyanov podkreśla, że nadmiar ten może być przekształcony w białko zwierzęce, co pozwoli uzyskać produkty o wyższej wartości dodanej. Dla rolników mających trudności z sprzedażą zbóż, hodowla świń staje się alternatywnym źródłem dochodu, przyczyniając się do zróżnicowania i zrównoważenia działalności gospodarczej, szczególnie w warunkach wojny i niepewności.

Jak zapewnia firma, program odbudowy KSG Agro przewiduje nie tylko poprawę sytuacji gospodarczej rolników, ale także ma pozytywny wpływ na całe społeczeństwo. Tworzenie nowych miejsc pracy, zwiększanie mocy produkcyjnych, płacenie większych podatków, saturacja rynku wysokiej jakości produktami krajowymi oraz równoważenie utraconych zdolności w obszarach frontowych i okupowanych obszarach to tylko niektóre korzyści tego programu. Wszystkie te elementy razem wpływają na bezpieczeństwo systemu żywnościowego i sprawiają, że społeczeństwo ukraińskie staje się bardziej odporne na zewnętrzne zagrożenia. Program ten nie tylko odbudowuje branżę hodowli świń, ale także pełni kluczową rolę w zabezpieczaniu bezpieczeństwa żywnościowego kraju.

Pojawiają się uzasadnione obawy co do tego, czy wieprzowina nie stanie się kolejnym produktem, który zaleje europejski rynek. Konkurencja ze strony Ukrainy jawi się jako niezwykle trudna do pokonania, co już prowadzi do poważnych konsekwencji dla polskiego rolnictwa. Bez skutecznych regulacji istnieje realne ryzyko, że wiele gospodarstw rolnych stanie w obliczu trudności, zagrażając stabilności sektora. 

źródło: Pig Progress; Pigua info

Brytyjska kampania przeciwko jajom z zagranicy. Producenci mają dość importu

0
Problemy w eksporcie polskiego mięsa drobiowego i jaj

W 2024 roku brytyjska branża jajeczna postanowiła podjąć inicjatywę mającą na celu zniechęcenie brytyjskich konsumentów do zakupu jaj pochodzących z importu. Producentom jaj z Wielkiej Brytanii zależy na promocji lokalnych produktów, zwłaszcza tych oznaczonych logo „British Lion”. Przesłaniem kampanii jest sugerowanie niższych standardów dobrostanu i jakości jaj z innych państw unijnych, w tym z Polski, mimo że polskie jaja spełniają najwyższe unijne normy.

Milion funtów na promocję lokalnego rynku

Inicjatywę tę poprzedziła kampania marketingowa o wartości miliona funtów, inicjowana przez British Egg Industry Council (BEIC). Jej celem jest wprowadzenie negatywnego wizerunku jaj importowanych, przedstawianych jako niebezpieczne dla zdrowia. Próbuje się tym samym wpłynąć na sprzedawców detalicznych i firmy z sektora HoReCa, aby preferowali jaja lokalne.

Warto przy tym zaznaczyć, że np. jaja pochodzące z Polski spełniają najwyższe unijne standardy dobrostanowe i normy bezpieczeństwa żywności. Choć program marketingowy BEIC jest skierowany przeciwko importowi, to polscy producenci mogą być poszkodowani pomimo spełniania restrykcyjnych kryteriów.

Brytyjski rynek jajeczny jest w słabej kondycji

Analiza brytyjskiego rynku jajeczarskiego wskazuje na jego rozchwianą kondycję, zainicjowaną kilkoma fundamentalnymi czynnikami. Pandemia COVID-19, wzrost kosztów produkcji, inflacja i globalne problemy gospodarcze skłoniły producentów do poszukiwania alternatywnych ścieżek rozwoju rynku. Inicjatywa skupienia się na fermach z dostępem do wolnego wybiegu nie spełniła oczekiwań ekonomicznych, prowadząc do nerwowej reakcji branży.

Brytyjscy konsumenci, przez długi czas preferujący jaja wolnowybiegowe, zaczęli rezygnować z tego wyboru z powodu rosnących cen. To doprowadziło do spadku premii dla producentów jaj wolnowybiegowych, a także skłoniło detaliści do sięgania po tanie jaja importowane. 

Epizoocja grypy ptaków stanowiła kolejny cios dla brytyjskiego rynku, ograniczając podaż jaj w sklepach. Producentom trudno było sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu, co skłoniło markety do rozważenia importu. 

Brytyjscy hodowcy uważali, że na półkach sklepów detalicznych jaja drożeją, co nie znajduje odzwierciedlenia w pieniądzach płaconych dostawcom jaj, zwłaszcza za jaja pochodzące z ferm utrzymujących kury z dostępem do przestrzeni na wolnym wybiegu. Przedstawiciele branży jajecznej ostrzegali, że producenci nie mogą w dłuższym terminie produkować ze stratą i w konsekwencji dojdzie do „masowego exodus”. 

W nadchodzących miesiącach będzie kluczowe monitorowanie, czy kampania przyczyni się do odbudowy sektora jajecznego w Wielkiej Brytanii czy też stanie się kolejnym elementem komplikującym już i tak wyzwania stojące przed branżą. Ostatecznie, równowaga między promocją lokalnych produktów a uczciwym traktowaniem importu może być kluczowym czynnikiem w kształtowaniu przyszłości brytyjskiego rynku jajecznego.

źródło: KIPDIP

Spadł ruch w sklepach. Klientów też ubyło. Najgorzej wypadły hipermarkety [ANALIZA]

0
market kontrole

2023 rok przyniósł niewielki spadek ruchu oraz mniejszą liczbę kupujących w sklepach spożywczo-przemysłowych. W zasadzie wszystkie formaty straciły klientów, ale największy odpływ zanotowały hipermarkety. Ruch tylko lekko wzrósł w dyskontach. Najwięcej wizyt wygenerowały sklepy convenience i również dyskonty. Ponadto z raportu wynika, że w ub.r. przeciętny konsument chodził na zakupy co 2-3 dni i spędzał tam średnio 15 minut. Takie wnioski dostarcza analiza, która została wykonana w oparciu o monitoring zachowań ponad 331 tys. konsumentów robiących zakupy w czterech największych na rynku formatach handlowych.

Spadek ruchu i liczby klientów

W 2023 roku, w porównaniu z rokiem poprzednim, nastąpił minimalny spadek ruchu w sklepach spożywczo-przemysłowych przy jednoczesnym obniżeniu liczby klientów (odpowiednio -1,7% i -1% rdr. dla całego rynku). Tak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę technologiczną Proxi.cloud i platformę UCE RESEARCH na grupie ponad 331 tys. konsumentów. Przeanalizowano ich zachowania w dyskontach, supermarketach i hipermarketach oraz sieciach typu convenience (łącznie w 37 tys. sklepów).

Mateusz Nowak z Proxi.cloud jest zdania, że przyczyn takiego stanu rzeczy można upatrywać w rosnącej popularności usług cateringowych i zamawiania jedzenia na dowóz. To skutkuje tym, że część osób znacznie rzadziej udaje się do sklepów lub nawet całkowicie rezygnuje z nich. Ekspert przewiduje też, że ze względu na te okoliczności w tym roku delikatny trend spadkowy będzie się utrzymać.

„W pierwszych kwartałach mieliśmy do czynienia ze wzrostem ruchu, a dopiero od wakacji zaczęły się spadki zarówno w zakresie liczby odwiedzin, jak i klientów. Można podejrzewać, że w 2024 roku, przynajmniej na początku, zauważalna będzie pewna tendencja spadkowa, niemniej wiele zależy od kondycji gospodarki, poziomu inflacji oraz popularności usług zamawiania jedzenia na wynos i cateringu” – mówi dr Nikodem Sarna z Proxi.cloud.

Dyskonty na lekkim plusie

Dokładne dane pokazują, że delikatny spadek dotknął praktycznie wszystkie typy sklepów, które zostały wzięte pod uwagę w badaniu. Ruch zmniejszył się w supermarketach rdr. o 1,4%, w sklepach typu convenience – rdr. o 3,2%, a w hipermarketach poszedł w dół aż o 8,1% rdr. Na lekkim plusie znalazły się natomiast dyskonty – 1,2%. Dr Jolanta Tkaczyk z Akademii Leona Koźmińskiego uważa, że na wyniki poszczególnych formatów mogły wpłynąć różnice w zakresie ofert, lokalizacji, strategii marketingowych i zmieniających się preferencjach konsumentów.

„Hipermarkety mogły odnotować największy spadek ruchu ze względu na ich wielkość i umiejscowienie, które często wymaga dłuższych wizyt. Najbardziej także one tracą odwiedzających z powodu rozwoju zakupów online. Dyskonty zyskały na popularności dzięki koncentracji na niskich cenach i wygodzie, co odpowiada obecnym trendom konsumenckim. Klienci starają się bowiem oszczędzać i w związku z tym kierują się przy zakupie przede wszystkim ceną” – dodaje dr Tkaczyk.

Najwięcej straciły hipermarkety

Z kolei dr Maria Andrzej Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, mówi o „kryzysowym” stylu zakupowym. Konsumenci kupują szybko tylko to, co muszą, po redukcji koszyka towarów. Takim potrzebom odpowiadają dyskonty, które oferują niezbędny asortyment, promocje i dobre jakościowo marki własne. 

„Sklepy średnie i małe, jeśli oferowały dobre lub choćby porównywalne ceny do hipermarketów, wygrywały. W czasach drożyzny hipermarkety są postrzegane jako „wyciągacze pieniędzy”, bo zachęcają do kupowania produktów, których wcześniej konsument nie planował kupić. Poza tym chodzenie do nich zabiera dużo czasu, a jako że z reguły są położone dalej od osiedli, to trzeba zapłacić za paliwo, by do nich dojechać” – tłumaczy dr Faliński.

Z omawianej analizy wynika również, że wszystkie formaty straciły unikalnych klientów. Największy ubytek zanotowano w hipermarketach – na poziomie 3,4%. Mniejszy zaobserwowano w supermarketach – o 1,7% rdr. Z kolei sieci convenience i dyskonty zaliczyły spadki po 1,2% rdr. Dr Nikodem Sarna łączy te wyniki z tym, że ludzie najczęściej robią zakupy w swojej najbliższej okolicy, gdzie dominują głównie sklepy convenience i dyskonty. 

„Podobnie jak w odniesieniu do spadku ruchu, największy odpływ liczby klientów zanotowały hipermarkety. Co ciekawe, w przypadku zasięgu delikatne spadki wyliczono również w dyskontach, choć nastąpił tam wzrost ruchu. Może być to wynikiem zmniejszenia się liczby osób chodzących na zakupy w ramach jednego gospodarstwa domowego i z coraz większą popularnością usług cateringowych i dowozu zakupów” – podejrzewa dr Nikodem Sarna.

Kwadrans na zakupy co 2-3 dni

Na praktycznie niezmienionym poziomie pozostał czas pojedynczych zakupów w 2022 i 2023 roku (spadek o 0,6% rdr. dla całego rynku). Z kolei średni łączny czas spędzony w sklepach spadł o 1,4% rdr. – również dla całego rynku. Biorąc pod uwagę podział na formaty, można zauważyć niewielkie spadki (zarówno w kontekście trwania zakupów, jak i średniego czasu spędzanego w sklepach).

Jedynym wyjątkiem są dyskonty, ale to tylko wzrosty na poziomie 0,3% rdr. Zdaniem dr Jolanty Tkaczyk, utrzymanie podobnego czasu trwania zakupów rok do roku sugeruje, że mimo zmian w ogólnym ruchu, zachowania konsumenckie pozostały stosunkowo stabilne. W opinii ekspertki, można z tego wyciągnąć wniosek, że klienci rzadziej odwiedzają sklepy, ale spędzają w nich podobną ilość czasu. To może być wynikiem planowania zakupów lub preferencji dotyczących sklepów, które odwiedzają.

„Średni czas wizyt w 2023 roku wzrósł wyłącznie w dyskontach i to niewiele, bo o 0,3%. W pozostałych formatach zanotowano spadki. Największe występowały w hipermarketach i supermarketach – odpowiednio o 1,9% i 1,4% rdr. Różnice te mogą być spowodowane zmianą przyzwyczajeń ludzi i częściowym przerzuceniem się na dyskonty kosztem supermarketów i hipermarketów, a także utrzymującą się wyższą inflacją, przez którą konsumenci w dużej mierze kupowali produkty pierwszej potrzeby” – twierdzi dr Sarna z Proxi.cloud.

W 2024 roku niewiele się zmieni

Jak przewiduje Mateusz Nowak, po dość słabym IV kwartale 2023 roku można spodziewać się, że sklepy spożywcze nadal będą borykały się z delikatnymi spadkami zasięgu czy ruchu. W dłuższej perspektywie sytuacja powinna się jednak ustabilizować. W ocenie eksperta, wyniki za 2024 rok będą podobne jak za 2023 rok.

Udział hipermarketów w rynku będzie dalej spadał. Decydujące dla popularności formatu będą takie kwestie, jak cena i elastyczność, bowiem bardzo zróżnicowane rynki lokalne stają się trudne w zarządzaniu dla sieci wielkich powierzchni. W innej sytuacji są mniejsze sklepy, w dodatku franczyzowe, powiązane z miejscowym przemysłem i logistyką. To daje bardzo ciekawe synergie na poziomie produkcji, magazynu, sklepu, sprzedaży poza sklepowej, najczęściej zdalnej” – podsumowuje dr Maria Andrzej Faliński.

źródło: MondayNews Polska

Unijne kontrakty giełdowe na zboża zamknęły tydzień na minusie

0
import rzepaku

Druga połowa minionego tygodnia przyniosła powrót do spadków w Chicago po kilkudniowej fali wzrostowej. W konsekwencji soja potania w skali tygodnia kończącego się 26-go stycznia, a wzrost tygodniowy notowań amerykańskiej pszenicy i kukurydzy został mocno ograniczony. Do odwrócenia trendu w Chicago przyczyniło się umocnienie dolara amerykańskiego i postępujące zbiory soi w Brazylii. Obawy pogodowe dotyczące Argentyny zostały odsunięte na drugi plan.

W Paryżu kontrakty na pszenicę i kukurydzę zamknęły tydzień na minusie

Wycena unijnej kukurydzy z dostawą w marcu spadła o skromne 0,25 euro w skali tygodnia do 186,75 eur/t na zamknięciu piątkowej sesji. Kontrakt marcowy na kukurydzę ustala z tygodnia na tydzień swoje historycznie niskie wyceny. Na wykresie kontynuacyjnym kukurydza jest najtańsza od listopada 2020 roku. Paryska kukurydza naśladuje zachowanie amerykańskiego kontraktu na to zboże. Wyceny giełdowe kukurydzy spadają pod presją rekordowych zbiorów w USA, Chinach i w skali globalnej, a na unijnym rynku z powodu taniego importu z Brazylii i Ukrainy.

Pszenica straciła w skali tygodnia 3,25 euro do 214,75 eur/t, po odbiciu o 2 euro tydzień wcześniej. Oznacza to poziom minimalnie powyżej rocznego dołka kontraktu marcowego z 16-stycznia. Na wykresie kontynuacyjnym serii najbliższej są to okolice 2,5-letniego minimum zaliczonego w grudniu. Konkurencja ze strony pszenicy czarnomorskiej ogranicza popyt na źródła unijne, powodując spadek cen. Skalę przeceny unijnych zbóż ograniczyło słabnące euro, które przynajmniej teoretycznie podnosi atrakcyjność unijnego eksportu.

Rzepak podrożał w skali tygodnia o niespełna 2 euro

W Paryżu kontrakt na rzepak z dostawą w lutym podrożał w minionym tygodniu o skromne 1,75 euro (16 euro tydzień wcześniej) do 436,5 eur/t. Nadal seria ta porusza się w szerokim trendzie bocznym w zakresie 415 – 450 eur/t, trwającym od początku listopada. Ceny nasion były w minionym tygodniu wspierane wzrostem notowań ropy, która to wsparcie było minimalizowane przez spadek notowań soi i canoli w drugiej części tygodnia.

Spadki notowań zbóż i oleistych kontynuowane są na rozpoczęciu nowego tygodnia

W poniedziałkowe popołudnie (29.01.2024) tendencja spadkowa za oceanem i w Paryżu jest kontynuowana. W konsekwencji amerykańska soja (też śruta i olej sojowy) oraz kukurydza wróciły już na swoje wieloletnie minima, a pszenica SRW spadła poniżej 6,0 usd/buszel.

W Paryżu tracą na wartości obydwa zboża – ustanawiają nowe długookresowe minima terminu marcowego, a notowania lutowego rzepaku (kończy obrót w środę) spadły poniżej 430 eur/t.

Okresowe zmiany notowań najbliższej serii kontraktu:

RZUT OKA NA WYKRESY (zamknięcie z 26.01.2024):

Giełda w Paryżu:

Giełda w Chicago:

Źródło cen: CBoT, Euronext-Paryż

Kontrakty na zboża i soję – jaki kierunek zmian obstawia kapitał spekulacyjny?

0
Algieria kupuje około 600 tys. ton pszenicy

Na giełdach towarowych transakcje zawiera wielu uczestników rynku. Są wśród nich producenci rolni, przetwórcy, handlowcy (eksporterzy i importerzy) oraz inwestorzy finansowi. Spośród wymienionych grup największy wpływ na notowania mają, dysponujący olbrzymimi środkami, inwestorzy finansowi (spekulanci).

Spekulanci kupują kontrakty na towary (w tym rolne) by odsprzedać je drożej lub sprzedają z nadzieją, że odkupią je w przyszłości taniej. Masowa sprzedaż spekulacyjna napędza spadki, a kupno wzrosty notowań giełdowych.

Pozostali uczestnicy rynku starają się wykorzystać atrakcyjne dla nich poziomy cen i zabezpieczyć przyszłą sprzedaż (np. rolnik) lub przyszłe kupno (np. młynarz) towaru (np. pszenicy).

Najwięksi spekulanci zwiększyli swoje „zakłady” na spadek cen kukurydzy i soi

Według danych Commodity Futures Trading Commission (CFTC) w tygodniu kończącym się 23 stycznia menedżerowie finansowi zwiększyli w Chicago swoje krótkie pozycje netto (przewaga sprzedanych kontraktów nad kupionymi) na kukurydzę i soję. W tym samym czasie spekulanci odkupili część kontraktów na amerykańską pszenicę.

Z raportu CFTC wynika, że w analizowanym tygodniu inwestorzy ci zajmowali krótką pozycję netto (obstawiali dalszy spadek cen) wielkości 275 467 kontraktów terminowych na kukurydzę. Oznacza to wzrost w porównaniu z 271 650 kontraktami tydzień wcześniej i największą pozycję krótką dla kukurydzy od czerwca 2020 r.

Chicago: Notowania kukurydzy (usd/100 buszli) na tle zmian pozycji netto kapitału spekulacyjnego (dolny wykres):

Jednocześnie CFTC poinformowała, że najwięksi spekulanci zajmowali krótką pozycję netto na soję o wielkości 96 392 kontraktów terminowych, w porównaniu z 78 827 tydzień wcześniej. To największa taka pozycja dla soi od lutego 2020 roku.

Chicago: Notowania soi (usd/100 buszli) na tle zmian pozycji netto kapitału spekulacyjnego (dolny wykres):

Inwestorzy finansowi zmniejszyli „zakłady” na spadek cen pszenicy

W przypadku pszenicy fundusze hedgingowe i inne duże firmy inwestycyjne zajmowały pozycję krótką netto: 36 821 natwardą czerwoną pszenicę ozimą (HRW). Oznacza to spadek (odkupienie) w porównaniu z 38 122 kontraktami tydzień wcześniej.

Ci sami inwestorzy ograniczyli również pozycję krótką netto (zarabia na spadku cen) w miękkiej czerwonej pszenicy ozimej (SRW) do 70 345 kontraktów futures, w porównaniu z 76 863 tydzień wcześniej.

Chicago: Notowania pszenicy SRW (usd/100 buszli) na tle zmian pozycji netto kapitału spekulacyjnego (dolny wykres):

Źródło: CFTC, barchart.com

Ukraina wprowadza 6-miesięczne wykluczenie z grona eksporterów za naruszenie zasad tranzytu

0

Minister Polityki Agrarnej i Żywności Ukrainy Mykoła Solski poinformował, że przedsiębiorcy zostaną pozbawieni weryfikacji na 6 miesięcy za naruszenie zasad eksportu produktów rolnych do niektórych krajów UE.

26 stycznia 2024 Ukraiński Rząd przyjął uchwałę, która uszczegółowiła zasady eksportu niektórych rodzajów produktów rolnych, aby zapobiec nadużyciom.

Eksporter może zostać skreślony z listy zweryfikowanych podmiotów

Od tej chwili przedsiębiorca (eksporter) może zostać skreślony z listy zweryfikowanych podmiotów rolniczych, jeżeli Bułgaria, Rumunia, Słowacja, Węgry lub Polska zgłoszą informację, że produkty załadowane w celu tranzytu przez te kraje faktycznie pozostały w jednym z tych krajów.

„Przykładowo, jeśli według dokumentów słonecznik jechał do Grecji, ale został sprzedany w Bułgarii, przedsiębiorca zostanie skreślony z listy zweryfikowanych podmiotów rolniczych.

Taki eksporter będzie mógł ponownie ubiegać się o wpis na listę zweryfikowanych podmiotów nie wcześniej niż po sześciu miesiącach od wykluczenia – napisano w komunikacie.

Wcześniej, bo 31-go października 2023 Rada Ministrów podjęła uchwałę nr 1132, której celem jest przygotowanie do wprowadzenia nowych zasad eksportu zbóż. Uchwała reguluje obecnie jedynie tworzenie listy zweryfikowanych podmiotów rolniczych. Innymi słowy, faktycznie określa, które przedsiębiorstwa będą w przyszłości podlegać nowym przepisom dotyczącym wywozu i zwrotu podatku VAT.

Źródło: latifundist-com

Stawki są głodowe. Stabilne i beznadziejne [CENY ZBÓŻ W SKUPACH 2024]

0

W dzisiejszych realiach, rynek zbóż nie prezentuje się zbyt optymistycznie, a rolnicy oraz eksperci z branży z niepokojem obserwują niekorzystny trend spadkowy cen pszenicy. W zaledwie jednym miesiącu świadkowie zanotowali, że cena tego strategicznego surowca spadła o kilkadziesiąt złotych na lokalnych rynkach. Jedyne wyjątki to owies i jęczmień, które utrzymują stosunkowo stabilne pozycje, a nawet zanotowały delikatne, symboliczne podwyżki Bez względu na to, obserwujemy obecnie sytuację, która nie pozostawia miejsca na optymizm dla związanych z tym sektorem.

Ceny zbóż nie są akceptowalne. To głodowe stawki

Mimo że podaż ziarna pozostaje na ogół umiarkowana, lokalnie zauważalny jest wzrost zainteresowania sprzedażą zbóż. Aktualnie większość rolników dokładnie analizuje rynkowe ceny i z reguły nie akceptuje proponowanych przez przetwórców i eksporterów stawek. W dalszym ciągu, to firmy handlowe obecnie wprowadzają na rynek większe ilości zbóż niż sami rolnicy. Mało dostępny jest też jęczmień i owies, co przyczynia się do utrzymania stabilnych cen tych zbóż. W tym samym czasie ceny kukurydzy niestety szorują po dnie.

Ceny zbóż w styczniu 2024

W zależności od regionu kraju, ceny zbóż z dostawą w styczniu br. kształtują się następująco (wg stanu na 26 stycznia br.):
• pszenica konsumpcyjna (12.5/76/250) – 850-930 PLN/t,
• pszenica paszowa – 760-830 PLN/t,
• żyto konsumpcyjne – 600-660 PLN/t,
• żyto paszowe – 550-620 PLN/t,
• pszenżyto – 680-740 PLN/t,
• jęczmień paszowy – 730-820 PLN/t,
• owies paszowy – 850-980 PLN/t,
• kukurydza – 650-760 PLN/t,
• rzepak – 1800-1880PLN/t. (podwyżka cen rzepaku na MATIFie)

źródło: Izba Zbożowo-Paszowa

Jutro kolejny dzień z piękną, słoneczną pogodą [POGODA]

0

Najbliższa noc w całym kraju bezchmurna. Wpływ na nocne temperatury miał będzie wiatr fenowy. Mocniej powieje od Ziemi Łódzkiej po pogranicze Opolskiego i Śląskiego i tu noc zapisze się powyżej zera. Nad resztą kraju chwyci niewielki przymrozek do -3/-1 stopnia.

W ciągu dnia słonecznie. Wiatr słaby, jedynie na północy i w pasie od Łódzkiego po Racibórz mocniej powieje z południowego zachodu. Na termometrach od 3 stopni w Sejnach do 12 stopni w Legnicy.

Masowe protesty rolników także we Francji. Paryż ma zostać „oblężony”

0

W poniedziałek, francuscy rolnicy przystąpili do masowych protestów, tamując główne autostrady i grożąc zablokowaniem stolicy. Ich celem jest wywarcie nacisku na rząd w kwestii poprawy warunków pracy oraz ograniczenia przepisów dotyczących ochrony środowiska. 

Masowe protesty wymierzone w rząd

Francuscy rolnicy dołączają do ogólnokrajowego ruchu niezadowolenia, który ogarnął Europę. Ich główne obawy skupiają się na biurokracji i polityce środowiskowej, które, ich zdaniem, negatywnie wpływają na ich finanse i komplikują konkurencję z mniej rygorystycznymi sąsiadami. Związki rolników domagają się wyższych rekompensat za francuskie produkty oraz ochrony przed tanimi, importowanymi produktami.

Szef największej francuskiej organizacji rolniczej powiedział, że rolnicy będą blokować wszystkie główne autostrady wyjazdowe z Paryża w odległości około 30 kilometrów (18 mil) od centrum.

Reakcja rządu na protesty rolników

W odpowiedzi na rosnącą frustrację rolników, rząd zdecydował się na działania zabezpieczające, mobilizując imponującą liczbę 15 000 policjantów i żandarmów paramilitarnych. To wyraźny sygnał, że władze nie zamierzają lekceważyć skali protestów.

O co postulują francuscy rolnicy?

Rolnicy argumentują, że narzucone przez rząd przepisy ochrony środowiska uniemożliwiają im korzystanie z niektórych produktów, stawiając ich w nieuczciwej konkurencji wobec krajów sąsiednich. Premier Gabriel Attal podjął próbę rozwiania obaw rolników, odwiedzając farmę w niedzielę i ogłaszając szereg koncesji. Niestety, te posunięcia nie zdołały złagodzić kryzysu

Arnaud Rousseau, przywódca jednego z głównych związków zawodowych rolników, podkreśla, że oczekują znacznie większych decyzji rządu, które zmienią obecne warunki. Rolnicy wyrażają niezadowolenie z niskich płac, emerytur oraz nadmiaru biurokracji, nazywając to „ostateczną bitwą o rolnictwo”. W ostatnich dniach rolnicy przejęli i zniszczyli dostawy belgijskich kalafiorów i hiszpańskiej papryki.

Protesty rolników rozlewają się po całej Europie

Podobne protesty rolników nasilają się również w innych krajach europejskich, takich jak Niemcy, Polska, Rumunia i Holandia. W Belgii rolnicy intensyfikują swoją kampanię, blokując kluczowe autostrady i domagając się lepszych warunków pracy. Do tego ruchu dołączyli również protestujący taksówkarze, wyrażając niezadowolenie z niewystarczającego wynagrodzenia za przewóz pacjentów przez służbę zdrowia.


Według informacji agencji Reuters, Francja zadeklarowała, że w bieżącym tygodniu będzie wywierać nacisk w celu złagodzenia przepisów Unii Europejskiej dotyczących ochrony środowiska, zwłaszcza tych dotyczących ugorowania gruntów rolnych.

źródło: France24; Reuters; Coordination Rurale (Haute-Vienne)

Wszczepiane transpondery dla zwierząt dostępne od lutego. ARiMR poinformowała o dostawcy

0

ARiMR przekazało na swojej oficjalnej stronie ważną informację dla hodowców. Już od 1 lutego 2024 r. hodowcy bydła, owiec, kóz, jeleniowatych, wielbłądowatych i koniowatych zyskają dostęp do nowych wszczepianych transponderów, dzięki umowie podpisanej z Farm Innovations S.A.

Farm Innovations S.A dostawcą wszczepianych transponderów dla zwierząt

Umowa, która została zawarta, umożliwia dostawę transponderów od Farm Innovations S.A., który z powodzeniem został wpisany na Listę dostawców prowadzoną przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) pod numerem 17. Zgodnie z obowiązującą ustawą o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt, jedynie te środki identyfikacji są uznawane za zatwierdzone, które pochodzą od dostawcy znajdującego się na liście ARiMR i są nabywane bezpośrednio od niego.

źródło: ARIMR

Alarmująca sytuacja. Konieczne jest zwiększenie limitów pomocy de minimis

0

Ogólnopolski program, mający na celu poprawę jakości gleby poprzez wapnowanie, został sparaliżowany, a przyczyną tego niekorzystnego obrotu zdarzeń jest brak środków wynikający z limitów de minimis. Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych wskazuje, że niezbędne jest podjęcie natychmiastowych działań.

Limity wyczerpują się znacznie szybciej, niż można by się było spodziewać

Obowiązujące limity pomocy de minimis wykorzystywane są przez rolników do uzyskania wsparcia ze strony państwa w różnych formach. Jednakże, ze względu na trudną sytuację w sektorze rolniczym oraz liczne formy pomocy udzielanej przez państwo, limity te wyczerpują się znacznie szybciej, niż można by się było spodziewać. Dodatkowo, skokowa inflacja przyspiesza ten proces, czyniąc obecne limity jeszcze bardziej niewystarczającymi.

W ocenie samorządu rolniczego, konieczne jest podjęcie pilnych działań w celu zwiększenia limitu pomocy de minimis zarówno na poziomie kraju, jak i dla poszczególnych gospodarstw rolnych. Stan obecny nie może być uznawany za normalne warunki rynkowe, a pomoc ze strony państwa staje się kluczowym elementem przetrwania wielu gospodarstw.

Obecna sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla rolnictwa i jego stabilności

W skierowanym do Ministra apelu, Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych podkreśla, że obecna sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla rolnictwa i jego stabilności. Zawieszenie programów, takich jak regeneracja środowiskowa gleb, ma długofalowe konsekwencje dla zrównoważonego rozwoju sektora.

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych sugeruje również, że konieczne jest zwrócenie się do Komisji Europejskiej o zgodę na zwiększoną pomoc dla rolników. Zwiększenie limitu pomocy de minimis to nie tylko kwestia wsparcia finansowego dla gospodarstw, lecz także strategiczny ruch mający na celu utrzymanie stabilności sektora rolniczego i ochronę środowiska.

źródło: KRIR