Dlaczego TCO powinno być priorytetem przy zakupie sprzętu?

0
TCO i nowoczesne technologie zasilania dla przemysłu i budownictwa

Czy niska cena sprzętu na pewno oznacza korzyści? Czasami tylko pozornie, bo wysokie koszty eksploatacji narzędzi, koszty przestojów i zmniejszającej się wydajności potrafią z nawiązką przekroczyć początkowe oszczędności.  Żeby uniknąć tych ukrytych opłat, już na etapie zakupów narzędzi do firmy czy gospodarstwa warto poznać ich całkowity koszt posiadania. W jego optymalizacji pomagają technologie zasilania Vanguard, marki Briggs&Stratton – specjalistę w zakresie wydajnych i oszczędnych systemów napędowych dla maszyn rolniczych i sprzętu.

Całkowity koszt posiadania (Total Cost of Ownership – TCO) [i] to szacunek wydatków związanych z zakupem, wdrożeniem, użytkowaniem i wycofaniem z użycia produktu lub sprzętu. Mówiąc prościej, jest to cena zakupu narzędzi wraz z całkowitymi kosztami eksploatacji w całym okresie użytkowania.

Poznanie TCO pozwala na rzeczywiste zrozumienie obciążenia finansowego, jakie dany sprzęt wywiera na firmę lub gospodarstwo w całym cyklu swojego życia, co czyni go kluczowym elementem procesu zakupu. W szczególności, gdy porównamy go z opieraniem się wyłącznie na początkowej cenie zakupu sprzętu.

Źródło zasilania i wytrzymałość pozwolą obniżyć koszty eksploatacji

Duży wpływ na TCO całego urządzenia ma źródło jego zasilania – silnik na paliwo, olej, czy też baterie, dlatego Briggs & Stratton, globalny dostawca technologii zasilania, dzięki marce Vanguard od lat zgłębia ten temat i pomaga firmom wybierać najlepsze narzędzia do codziennej pracy.

Urządzenia wykorzystywane w przedsiębiorstwach czy gospodarstwach rolnych muszą być trwałe, żywotne i wysoce niezawodne, ponieważ często będą narażone na pracę w trudnych warunkach i przez długi czas. Co więcej awaria sprzętu to nie tylko niedogodność, ale przede wszystkim koszty konserwacji i naprawy, oraz straty związane z przestojami.

Rozważając wybór odpowiednich narzędzi należy wziąć pod uwagę wiele czynników, z których większość będzie miała bezpośredni wpływ na całkowity koszt posiadania. I tak na przykład, czy źródłem zasilania powinna być bateria czy silnik? Czy potrzebne jest rozwiązanie dostosowane do indywidualnych potrzeb, czy wystarczy standardowy produkt?

Vanguard dostarcza rozwiązania, które minimalizują ryzyko przestojów, a dzięki doświadczeniu i wsparciu Briggs & Stratton, klienci mogą łatwiej przewidzieć, jakie będą ich realne oszczędności w całym cyklu życia sprzętu, tym samym zwiększając produktywność i zwrot z inwestycji.

Innowacje wspierają zmniejszenie kosztu utrzymania produktu

Ważnym czynnikiem wpływającym na TCO jest rozwój i innowacyjność produktów. Zastosowanie najnowszych technologii w celu dokładniejszego dostosowania rozwiązania do indywidualnych potrzeb użytkownika w naturalny sposób obniża długoterminowy koszt posiadania.

W swoich technologiach zasilania Vanguard stawia na rozwiązania odpowiadające na różne potrzeby użytkowników:

  • System Oil Guard™ wydłuża okres między przeglądami oleju ze 100 do 500 godzin, maksymalizując czas sprawności i produktywność sprzętu przy jednoczesnym ograniczeniu przestojów.
  • Elektryczny wtrysk paliwa (EFI) precyzyjnie dostosowuje osiągi silnika w celu zmniejszenia zużycia paliwa, podczas gdy elektroniczny układ sterowania przepustnicą (ETC) utrzymuje stabilną prędkość obrotową silnika, aby zapewnić niezawodne działanie na każdym terenie i przy każdym obciążeniu, zmniejszając koszty konserwacji.
  • TransportGuard™ integruje funkcję pojedynczego odcięcia dopływu paliwa i zapłonu podczas transportu, zapobiegając awarii silnika i skracając czas przestojów.
  • Wymienny akumulator można łatwo przenosić między różnymi urządzeniami, usprawniając użytkowanie i optymalizując obciążenie pracą. W przypadku dużej floty korzystającej z akumulatorów różnych marek i kategorii, taka wymienność może znacznie zwiększyć wydajność.

Podwójna korzyść: niższy koszt utrzymania i większa przyjazność środowisku

Znajomość całkowitego kosztu posiadania (TCO) odgrywa kluczową rolę w procesie transformacji energetycznej. Wydłużenie cyklu życia sprzętu i ograniczenie wpływu na środowisko to dziś priorytety wielu firm, a jednocześnie działania, które wprost przekładają się na niższe koszty użytkowania.

Przy wyborze rozwiązań opartych na akumulatorach warto dokładnie przeanalizować dostępne technologie – nie tylko porównując różne rodzaje baterii litowo-jonowych, ale także zestawiając je z alternatywami, takimi jak napędy benzynowe czy kwasowo-ołowiowe. Marka Vanguard oferuje zarówno technologie zasilania oparte na silnikach, jak i na bateriach litowo-jonowych, dzięki czemu możliwe jak najlepsze dopasowanie rozwiązania do potrzeb użytkownika.

Pamiętajmy, że niższa cena zakupu nie zawsze oznacza oszczędność. Krótszy czas pracy jednego akumulatora może wymusić zakup dodatkowych jednostek, częstsze ładowanie i dłuższe przestoje, co w efekcie zwiększa TCO.

Briggs & Stratton wraz z marką Vanguard oferują doświadczenie i narzędzia, które pozwalają porównać różne opcje zasilania i wybrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do potrzeb floty. Dzięki temu firmy i gospodarstwa mogą realnie obniżyć całkowity koszt posiadania i zwiększyć wydajność swojej pracy.

Najniższy koszt użytkowania sprzętu? Policz go sam!

Wprawdzie niższa cena zakupu jest kusząca, ale zawsze warto poświęcić czas na analizę całkowitego kosztu posiadania (TCO), co pozwoli na lepsze zrozumienie rzeczywistego kosztu produktu. Vanguard oferuje poręczny kalkulator TCO online, który wspiera ten proces w kilku prostych krokach.

Niezależnie od tego, czy kupujemy sprzęt do domu, gospodarstwa rolnego czy firmy, warto skorzystać ze wsparcia ekspertów, ich specjalistycznej wiedzy i doświadczenia, by wybrać rozwiązanie najlepsze dla naszych potrzeb. To zarówno kwestia wygody użytkowania, ale i ograniczenia ukrytych kosztów i szansa na bardziej efektywną pracę. 

Dostawcy rozwiązań zasilania, tacy jak Vanguard, wspierani przez Briggs & Stratton, stosują rozwiązania do unikalnych zastosowań komercyjnych i opracowują innowacyjne produkty z możliwością zastosowania zasilania litowo-jonowego, benzynowego lub diesla w całym procesie integracji, od projektowania po produkcję, obsługę posprzedażową i utrzymanie.

Vanguard Commercial Power | Silniki Vanguard Commercial i zasilanie akumulatorowe


[i] TCO (total cost of ownership), Stephen J. Bigelow, Senior Technology Editor, TechTarget Network, http://www.techtarget.com

Młody rolnik 2025 – ostatnie dni naboru! Sprawdź terminy i wymagania!

0
Premie dla młodych rolników w 2026 roku

Młody rolnik 2025 rusza! Od 2 czerwca do 31 lipca 2025 roku trwa nabór wniosków o premię dla młodych rolników w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej. To szansa na do 200 000 zł bezzwrotnego wsparcia dla tych, którzy chcą przejąć lub rozpocząć prowadzenie gospodarstwa rolnego. W tym artykule znajdziesz odpowiedzi na wszystkie najczęściej zadawane pytania.

ARiMR młody rolnik 2025 – na czym polega program?

Program „Premie dla młodych rolników” to wsparcie inwestycyjne dla osób do 40. roku życia, które planują rozpocząć lub przejęły gospodarstwo. Nabór prowadzi Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).

Kwota wsparcia w programie młody rolnik 2025

Wsparcie dla młodych rolników ma charakter bezzwrotnej dotacji w wysokości 100%, co oznacza, że każdy kwalifikujący się beneficjent może otrzymać pełną pomoc bez konieczności zwrotu środków. Maksymalna kwota dotacji wynosi 200 000 zł na osobę i jest wypłacana w dwóch ratach: pierwsza transza w wysokości 140 000 zł przekazywana jest po wydaniu decyzji o przyznaniu pomocy, natomiast druga rata – 60 000 zł – po realizacji założeń biznesplanu.

młody rolnik 2025

Wniosek młody rolnik 2025 – kiedy składać?

Termin składania wniosków: od 2 czerwca do 31 lipca 2025 r.

Wnioski można składać wyłącznie elektronicznie, za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ARiMR (PUE).

Dopłaty do materiału siewnego 2025 – rusza kampania! Sprawdź, ile możesz zyskać i jak dostać wsparcie

Gospodarstwo musi mieć realne możliwości rozwoju zgodne z przedstawionym biznesplanem.

Ile lat trwa młody rolnik?

Status „młodego rolnika” dotyczy osób:

  • w wieku od 18 do 40 lat (w momencie złożenia wniosku),
  • które rozpoczęły prowadzenie gospodarstwa maksymalnie 24 miesiące przed złożeniem wniosku.

Jakie wykształcenie na młodego rolnika?

Aby spełnić wymogi programu, wnioskodawca musi posiadać:

  • wykształcenie rolnicze (średnie, wyższe lub uzupełnione kursami kwalifikacyjnymi).

Osoby bez kwalifikacji muszą je uzupełnić w ciągu 3 lat od otrzymania decyzji o przyznaniu pomocy.

Młody rolnik 2025 wymagania – kto może dostać wsparcie?

Podstawowe warunki to:

  • wiek 18–40 lat,
  • rozpoczęcie działalności rolniczej nie wcześniej niż 24 miesiące przed złożeniem wniosku,
  • złożenie i realizacja biznesplanu,

Program skierowany jest do młodych rolników, którzy planują rozpoczęcie lub rozwój działalności rolniczej i spełniają określone warunki. Przede wszystkim oferta jest przeznaczona dla osób, które:

  • nie mają trudności z dostępem do gruntów rolnych o powierzchni co najmniej równej średniej krajowej lub wojewódzkiej,
  • zamierzają uzyskiwać co najmniej 60% swojego dochodu z działalności rolniczej,
  • rozpoczynają swoją przygodę z rolnictwem, podejmując się prowadzenia gospodarstwa po raz pierwszy.

Młody rolnik 2025 punkty – za co można je dostać?

Punkty premiujące otrzymuje się za:

  • Powierzchnia użytków rolnych w roku wyjściowym:
    Do 3 punktów.
  • Posiadanie kwalifikacji zawodowych lub umiejętności:
    Od 1 do 4 punktów.
    (Uwaga: kwalifikacje muszą być potwierdzone na dzień składania wniosku – planowane uzupełnienie kursów nie jest punktowane).
  • Różnica wieku między przekazującym gospodarstwo a młodym rolnikiem:
    3 punkty – jeśli różnica wieku wynosi powyżej 15 do 25 lat.
    5 punktów – jeśli różnica wieku wynosi powyżej 25 lat.
  • Przejmowanie gospodarstwa w całości i na własność:
    4 punkty – tylko jeśli przekazującemu nie pozostaje więcej niż 0,5 ha.
  • Uczestnictwo w systemach jakości (punkty się nie sumują, maksymalnie 5):
    4 punkty – udział lub planowany udział w unijnym systemie rolnictwa ekologicznego.
    2 punkty – udział lub planowany udział w innym unijnym systemie jakości.
    1 punkt – udział lub planowany udział w krajowym systemie jakości.
  • Wielkość ekonomiczna gospodarstwa w roku wyjściowym:
    Do 3 punktów.
  • Prowadzenie produkcji zwierzęcej:
    2 punkty – jeśli co najmniej 50% docelowej wielkości ekonomicznej gospodarstwa pochodzi z produkcji zwierzęcej i rolnik zobowiąże się ją utrzymać do końca okresu związania celem.
  • Dotychczasowa aktywność zawodowa:
    1 punkt – jeżeli w dniu złożenia wniosku osoba jest:
    • domownikiem (zgodnie z przepisami KRUS),
    • uczniem dziennym,
    • studentem stacjonarnym,
    • zarejestrowanym bezrobotnym.

Im wyższa liczba punktów, tym większa szansa na pozytywne rozpatrzenie wniosku.

Młody rolnik 2025 – na co przeznaczyć środki?

Otrzymane wsparcie finansowe musi być w co najmniej 70% przeznaczone na zakup środków trwałych, które służą rozwojowi gospodarstwa. Do tej kategorii zaliczają się m.in.:

  • nowe maszyny i urządzenia, w tym również sprzęt komputerowy,
  • zakup gruntów rolnych i nieruchomości,
  • zwierzęta do stada podstawowego,
  • inwestycje budowlane – zarówno budowa, jak i remonty oraz modernizacja obiektów rolniczych.

Pozostałe 30% środków można wykorzystać na zakup środków do produkcji rolnej, takich jak:

  • pasze dla zwierząt,
  • środki ochrony roślin,
  • nawozy – mineralne i organiczne,
  • paliwo rolnicze,
  • inne niezbędne materiały i surowce do prowadzenia działalności rolniczej.

Uwaga! Beneficjent ma również możliwość przeznaczenia 100% dotacji na środki trwałe, jeśli jego plan inwestycyjny tego wymaga.

Młody rolnik po 5 latach – co potem?

Po zakończeniu 5-letniego okresu zobowiązań wynikających z programu:

  • nie ma obowiązku zwrotu środków, jeśli warunki programu zostały spełnione,
  • możliwe jest przekazanie gospodarstwa lub dalsze jego rozwijanie na własnych warunkach,
  • ARiMR może skontrolować sposób realizacji biznesplanu.

źródło: ARIMR/www.padr.pl

Uwaga Rolnicy: Jak zgłaszać szkody w uprawach po gradobiciach i silnych burzach?

0

W ostatnich dniach przez wiele regionów Polski, w tym Dolny Śląsk i Sandomierszczyznę, przeszły gwałtowne burze z gradem i silnym wiatrem, które spowodowały poważne zniszczenia w gospodarstwach rolnych. Wiele upraw – od zbóż, przez warzywa, po drzewa owocowe – zostało całkowicie zniszczonych. W związku z tym przypominamy o ważnych krokach, które należy podjąć, aby ubiegać się o odszkodowania i zachować prawo do dopłat.

Ile czasu jest na zgłoszenie szkody w uprawach?

Zgłoszenia szkód należy dokonać niezwłocznie – najlepiej w ciągu kilku dni od wystąpienia zjawiska pogodowego, które spowodowało straty. Im szybciej rolnik zgłosi szkodę do odpowiednich organów, tym większe szanse na skuteczne udokumentowanie strat i uzyskanie pomocy.

Gdzie i jak zgłosić szkody w uprawach?

Do oświadczenia należy dołączyć dokumentację potwierdzającą szkody (np. protokoły szacowania, zdjęcia, opinie biegłych, zeznania świadków).

  • Urzędy Gminy – szkody w uprawach należy jak najszybciej zgłosić do właściwego Urzędu Gminy. W oparciu o te zgłoszenia wojewodowie powołują komisje do szacowania strat.
  • Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) – w przypadku rolników ubiegających się o dopłaty bezpośrednie i obszarowe, należy również zgłosić wystąpienie tzw. siły wyższej. Należy złożyć w ARiMR odpowiednie oświadczenie o wystąpieniu nadzwyczajnych okoliczności, takich jak gradobicie, zalanie, czy przymrozek.

Jak przebiega szacowanie strat?

Obecnie Ministerstwo Rolnictwa zapowiada zmiany w podejściu do dokumentacji i pracy komisji, tak aby lepiej odzwierciedlały różnorodność szkód w uprawach.

Po zgłoszeniu szkód, komisja powołana przez wojewodę dokonuje oględzin i sporządza protokół szacowania strat.

Protokół ten jest niezbędnym dokumentem przy ubieganiu się o pomoc finansową i stanowi dowód do ARiMR.

Pomoc państwa i zapowiedzi rządu

Minister rolnictwa Czesław Siekierski zapowiedział starania o dodatkowe środki finansowe na pomoc dla poszkodowanych rolników, podkreślając, że straty w wielu gospodarstwach sięgają 100%. Resort planuje też spotkania z ARiMR, samorządami i przedstawicielami rolników, by uprościć i przyspieszyć procedury wsparcia.

Tragiczne skutki nawałnic w Polsce. Gradobicie zniszczyło tysiące hektarów upraw i sady owocowe!!!

0

Od 4 czerwca przez wiele regionów Polski przetaczają się gwałtowne burze z gradem i silnym wiatrem. W ciągu zaledwie kilku dni nawałnice wyrządziły ogromne szkody, przede wszystkim w uprawach rolnych i sadach. Szczególnie poszkodowane zostały powiaty sandomierski oraz północno-wschodnia część Dolnego Śląska.

Dramat sadowników w powiecie sandomierskim

Noc z czwartku na piątek okazała się tragiczna dla sadowników z rejonu Sandomierza. Przez powiat dwukrotnie przeszła nawałnica z gradem, który dosłownie zdziesiątkował sady owocowe. Zniszczeniu uległy zawiązane już owoce jabłoni, czereśni, moreli, wiśni i brzoskwiń.

Straty są ogromne. Grad był bardzo intensywny i wystąpił dwa razy. Do tego doszedł silny wiatr, który tylko pogłębił zniszczenia. W tej chwili trudno nawet mówić o jakiejkolwiek skali – relacjonują lokalni sadownicy.

W wielu gospodarstwach owoce zostały wybite spod liści, gałęzie uszkodzone, a drzewa poturbowane do tego stopnia, że nie wiadomo, czy w kolejnym sezonie uda się je uratować. Gminy już rozpoczęły przyjmowanie wniosków o oszacowanie strat. Rolnicy mają czas do 18 czerwca na złożenie odpowiednich dokumentów — warunkiem jest zgodność zgłaszanych działek z wnioskiem o dopłaty bezpośrednie na rok 2025.

Dolny Śląsk: straty sięgające 100%

We wtorek, 4 czerwca, przez północno-wschodnią część Dolnego Śląska przeszła silna burza z gradem, niszcząc uprawy w powiatach Lubin, Wołów, Trzebnica i Góra. W gminie Żmigród zniszczone zostały niemal wszystkie pola – buraki, kukurydza, pszenica i rzepak zostały doszczętnie zdewastowane. Szacuje się, że uszkodzonych zostało kilkanaście tysięcy hektarów. Intensywne opady – nawet 70 l/m² – uniemożliwiają jakiekolwiek prace polowe. Zniszczone zostały też warzywa i część infrastruktury rolniczej.

„Twardy reset” dla wielu rodzinnych gospodarstw

W mediach społecznościowych pojawiają się relacje zrozpaczonych rolników. Szczególne poruszenie wywołał wpis właścicieli znanej przetwórni Kiszonka Sznajderów z Doliny Baryczy:

„W pół godziny zniknęły nasze najważniejsze warzywa, to, na co pracowaliśmy od 4 miesięcy. Jeszcze nie byliśmy na wszystkich polach, jeszcze nie widzieliśmy wszystkiego. Ale to co zobaczyliśmy – nie pozostawia złudzeń. Taki jest żywioł, taka jest przyroda, taka jest praca rolnika.”

Sytuacja pokazuje, jak wrażliwe na ekstremalne zjawiska pogodowe stało się polskie rolnictwo. Gwałtowne gradobicia, nawałnice i susze występują coraz częściej i z większym natężeniem. Dla wielu rodzin utrzymujących się z pracy na roli – to już nie tylko walka z naturą, ale z czasem, systemem i własną wytrzymałością psychiczną.

SPRAWDŹ TAKŻE: Jak zgłaszać szkody w uprawach po gradobiciach i silnych burzach?

Mapa suszy 2025: Gdzie w Polsce grozi susza? Najnowszy raport IUNG

0

Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG-PIB) opublikował najnowszy raport monitoringu suszy rolniczej, w którym stwierdzono występowanie suszy w Polsce w wielu regionach kraju. Zjawisko to dotyka m.in. upraw zbóż jarych, zbóż ozimych, truskawek oraz krzewów owocowych. Choć lokalnie wystąpiły opady, mapa suszy 2025 wskazuje, że zasięg suszy nadal się powiększa.

Mapa suszy w Polsce – aktualne dane

Zgodnie z raportem IUNG, mimo przelotnych deszczy w maju, w wielu miejscach w Polsce występuje wyjątkowo niski klimatyczny bilans wodny (KBW). Na problem szczególnie narażone są regiony północno-zachodnie, takie jak województwo zachodniopomorskie, lubuskie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie. Mapa suszy hydrologicznej pokazuje również niepokojące sygnały z obszarów o niskim poziomie wód gruntowych.

Gdzie w Polsce grozi susza?

Najbardziej narażone na suszę rolniczą są:

  • Zachodniopomorskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Wielkopolskie
  • Łódzkie i Mazowieckie – lokalne ogniska suszy

Susza a zboża jare i ozime

Zboża jare:

  • Występowanie suszy stwierdzono w 330 gminach (13,3%)
  • Największy problem to niski poziom rozkrzewienia roślin i mała biomasa
  • Susza ogranicza wytwarzanie ziarna, co wpływa na masę tysiąca ziaren (MTZ) i potencjalny spadek plonu

Zboża ozime:

  • Susza występuje w 251 gminach (ponad 10%)
  • Zagraża m.in. obsadzie kłosów i rozwojowi ziarna
  • Obserwuje się wciornastki w kłosach pszenicy i skrępowane przez suszę liście flagowe

Gdzie mogę sprawdzić procent suszy?

Procentowy zasięg suszy w Polsce można sprawdzić:

Najgroźniejsze choroby ziemniaka. Zaraza i alternarioza w sezonie 2025

Warzywa w ogrodzie – jak stworzyć udaną plantację?

0
warzywa w ogrodzie

Po raz pierwszy zajmujesz się uprawą smacznych warzyw lub chcesz poprawić swoje dotychczasowe wyniki? Własny ogród warzywny daje ogromną satysfakcję i dostarcza świeżych składników pokarmowych przez cały sezon. Zacznij siać warzywa już teraz, by cieszyć się bogatymi zbiorami.

Przygotuj ziemię pod ogródek warzywny

Dobra gleba decyduje o udanej uprawie. Wczesną wiosną sprawdź odczyn pH – większość warzyw preferuje grunt lekko kwaśny lub obojętny. Jesienią warto wzbogacić ziemię kompostem lub obornikiem, które przez zimę się rozłożą i uwolnią składniki odżywcze.

Przekop teren na głębokość około 20-25 centymetrów, usuwając kamienie i chwasty. Ciężkie gleby glinowe polepsz, dodając piasek i kompost – dzięki temu korzenie będą mogły swobodnie się rozwijać. Lekkie gleby piaszczyste wzmocnij torfem lub dojrzałym kompostem, co zwiększy ich zdolność zatrzymywania wody i składników odżywczych.

Warto też stosować nawozy organiczne, które wzbogacą glebę bez szkody dla środowiska. Regularna rotacja upraw zapobiega wyczerpywaniu się gleby i chroni przed gromadzeniem się szkodników.

Kiedy założyć ogródek warzywny?

Terminy siewu zależą od lokalnego klimatu i gatunku roślin. Część warzyw możesz siać już w marcu pod osłonami, inne dopiero w maju po ostatnich przymrozkach. Szklarnia ogrodowa wydłuża sezon uprawowy i chroni rozsady warzyw przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.

Wczesne warzywa jak rzodkiewka, sałata czy groszek wytrzymują chłód lepiej niż pomidory czy papryka. Te ostatnie potrzebują ciepłej ziemi i stabilnych temperatur powyżej 15°C. Planuj kolejne siewy co 2-3 tygodnie, by osiągnąć ciągłe zbiory przez całe lato i jesień.

SPRAWDŹ TAKŻE: UWAGA! Nowe zagrożenie dla upraw truskawki!

Jak sadzić warzywa w ogrodzie, by rosły zdrowo?

Poszczególne warzywa mają swoje preferencje co do głębokości siewu i odstępów między roślinami. Nasiona fasoli czy grochu siej na głębokość równą trzykrotności ich średnicy, natomiast drobne nasiona marchwi czy pietruszki przykryj cienką warstwą ziemi.

Właściwe rozstępy między roślinami dają im dostęp do światła i powietrza. Oto podstawowe zasady uprawy warzyw:

  • liściaste (sałata, szpinak) – co 15-20 cm;
  • korzeniowe (marchew, buraki) – co 5-8 cm w rzędzie;
  • strączkowe (fasolka szparagowa, groszek) – co 10-15 cm;
  • rośliny rozłożyste (dynia, cukinia) – co 80-100 cm.

Regularne podlewanie tuż po siewie pomaga nasionom szybko wykiełkować. Utrzymuj stałą wilgotność przez pierwsze tygodnie, ale unikaj zalewania – nadmiar wody prowadzi do gnicia korzeni. Obrzeże ogrodowe pomoże utrzymać porządek w grządkach i ułatwi dalszą pielęgnację roślin.

Ogród warzywny – pielęgnacja przez cały sezon

Młodsze okazy są bardziej wrażliwe w pierwszych tygodniach rozwoju, a regularne odchwaszczanie chroni je przed konkurencją o składniki odżywcze i wodę. Rób to najlepiej po deszczu, gdy ziemia jest miękka – chwasty łatwiej się wyrywają wraz z całym systemem korzeniowym.

Przechowywanie zbóż ma znaczenie

0

Przechowywanie zbóż ma duże znaczenie ze względu na jakość płodów rolnych, które będą przedmiotem obrotu na rynku rolnym. Należy zdać sobie sprawę, że ziarno zbóż przechowywane w magazynach jest często przechowywane przez dłuży okres czasu, kiedy to wiele czynników może wpłynąć na jego jakość. W wywiadzie z Hubertem Grzegorczykiem, dyrektorem Oddziału Malbork Elewarr Sp. z o.o. odpowiadamy na pytania związane z jakością przechowywanego ziarna oraz parametrami, na jakie należy zwrócić uwagę by zachować jego jakość i przydatność rynkową. Mówimy również o tym, jakie cechy powinien mieć dobry magazyn.

Przechowywanie zbóż Hubert Grzegorczyk
Hubert Grzegorczyk, Dyrektor Oddziału Malbork, Elewarr Sp. z o.o.

Jak przechowywać zboża bez strat?

Aby składować, bez strat, zboża w magazynach , czy też inny towar t na samym początku należy dobrać odpowiednią metodę przechowalniczą, która uzależniona jest od kilku czynników. Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki rodzaj asortymentu będziemy chcieli składować. Czy będzie to np. pszenica, rzepak, żyto czy kukurydza. Każdy rodzaj zboża posiada różną gęstość, zawartość białka, liczbę opadania, czy obecność plew. To wszystko wpływa na wilgotność, a tym samym na bezpieczeństwo przechowalnicze odpowiedniego ziarna czy kruchość podczas transportu wewnątrzmagazynowego. Również powinniśmy znać okres przechowalniczy oraz jego cel. Czy będziemy składować zboża krótko przez kilka tygodni, czy dłużej kilkanaście miesięcy lub parę lat, na własny użytek na gospodarstwie, czy też planujemy je sprzedać do firmy zajmującej się handlem, czy też do firmy produkcyjnej np. do młynów, wytwórni pasz, oleju, czy na produkcję biopaliw. Odpowiadając sobie na powyższe pytania  możemy dobrać optymalną dla danego asortymentu metodę przechowalniczą.

Jakie są główne przyczyny strat w przechowalnictwie zbóż?

Kluczową rolę odgrywają: doświadczenie w przechowalnictwie, w tym kwalifikacje pracowników oraz stan magazynów, w których zamierzamy przechowywać zboża. Te dwa czynniki z punktu widzenia Elewarr Sp. z o.o. są kluczowymi i pozwalają nam unikać strat w przechowalnictwie. Wciąż szkolimy pracowników i poszerzamy ich kwalifikacje. Pracownicy Elewarr należą do najlepszych na rynku zbożowym, są ekspertami w zakresie badań laboratoryjnych oraz w przechowalnictwie.  Również dbamy o nasze magazyny i wciąż je udoskonalamy. Wykonujemy na bieżąco remonty i różne inwestycje, w tym np. ciągów technologicznych, punktów przyjęcia i wydania zbóż czy suszarni.  Nie szczędzimy na sprzęt laboratoryjny, kupujemy ten najlepszy, gdyż mamy tą świadomość, że większość strat wynika z niewłaściwych jakości  przyjmowanego asortymentu.  Doskonale znamy rynek i zdajemy sobie sprawę, że na nim funkcjonują podmioty, które mają małe doświadczenie w przechowalnictwie, a ich stan magazynów nie zawsze jest na najwyższym poziomie.

Na jakie czynniki należy zwracać uwagę w trakcie przechowywania zbóż?

Te czynniki np. zostały wskazane przez Międzynarodową Organizację Normalizacyjną ISO w normie PN-ISO 6322 pn. „Przechowywanie ziarna zbóż i roślin strączkowych. Ogólne zalecenia dotyczące składowania ziarna zbóż”. Każdy podmiot przechowalniczy oraz rolnicy powinni składować swój asortyment zgodnie z zaleceniami. Celowo przytaczam ten dokument, gdyż dla Elewarr jest to podstawowa i jedna z najważniejszych wykładni. Często niestety różne podmioty składujące nie znają go, nie stosują norm ISO, które są wymagane. Norma PN-ISO 6322 wskazuje czynniki aktywujące zmiany, do których zaliczamy:

  • Czas, czyli szybkość reakcji i rozwój zależności powodujących niszczenie ziarna,
  • Temperaturę, jej wzrost do maksymalnie 40 st. C spowodowany obecnością owadów w przechowywanej partii zboża lub obecnością drobnoustrojów, gdy wynosi ono powyżej 65 st. C. Różne nieskontrolowane reakcje, zaniechanie w ich zlikwidowaniu może spowodować zaparzenie ziaren, a nawet ich samozapłon,
  • Wilgotność zarówno zbyt niska i za wysoka może doprowadzić do zniszczenia ziarna,
  • Skład atmosferyczny, czyli obecność tlenu i dwutlenku węgla w przestrzeniach magazynowych składowanego towaru.

Wspólne oddziaływanie czynników środowiskowych powoduje, że w przechowywanym zbożu mogą wystąpić niepożądane zmiany, w postaci obecności: gryzoni, owadów np. trojszyka, wołka, rozkruszka, pleśni, czy różnych bakterii.

Dlaczego monitorowanie warunków przechowania jest ważne?

Większość zboża, która jest składowana, przeznaczona zostaje do celów konsumpcyjnych lub paszowych. To powoduje, że ich jakość powinna być zawsze na najwyższym poziomie, powinna być monitorowana. Składowane zboże to dalej żywy organizm. Nawet jeżeli w wyniku zmniejszenia temperatura ziarna są zahibernowane to dalej zachodzą w nich różne zmiany biologiczne. Monitorowanie składowanego zboża jest kluczowe, gdyż tak naprawdę wiemy co się z nim dzieje, czy nasze warunki przechowalnicze są optymalne. Jeśli tego nie robimy to narażamy nasz towar na utratę jakości lub zniszczenie. To z kolei może spowodować, że na rynek trafią ziarna, które nie będą spełniać wymagań konsumpcyjnych lub paszowych np. zapleśniałe czy z przekroczonymi wartościami mykotoksyn.

Co należy zrobić, aby zapewnić odpowiednie przechowywanie zbóż?

Przede wszystkim należy zapewnić najwyższą jakość i staranność naszych działań w każdym punkcie, gdzie transportowane lub składowane jest zboże. U nas w Elewarr już na samym początku, podczas badań laboratoryjnych oceniamy, czy dana partia zboża nadaje się do przechowania, czy np. nie znajdują się w niej owady lub ziarna zniszczone przez grzyby z rodzaju Fusarium. Podczas badania poznajemy wilgotność zboża, czyli wiemy co z tym zbożem zrobić, czy musimy je wysuszyć, czy też od razu przetransportować na miejsce składowania. Dla nas ważny jest każdy element, także ten związany ze stanem technicznych koszy przyjęciowych, dróg technologicznych, czy suszarni. Jeżeli, któryś z elementów nie jest sprawny, nie dba się o niego np. o redlery czy podnośniki wtedy zboże niszczy się. Uszkodzone ziarna zdecydowanie trudniej przechować, są bardziej podatne na różne czynniki, szybciej niszczeją.

Dlaczego istotne jest zweryfikowanie jakości zboża przed jego przechowywaniem?

Jednym z najważniejszych elementów w przechowalnictwie zbóż i rzepaku jest obiektywne sprawdzenie ich jakości przed przyjęciem. Czyni się to w specjalnych laboratoriach, które powinny znajdować się w magazynach składujących. Jednak nie wszyscy zwracają na to uwagę np. rolnicy nie do końca wiedzą, jaka jest ich jakość zboża, gdy składują je we własnych magazynach. Często mniejsze podmioty lub nowe, które pojawiają się na rynku posiadają laboratoria, jednak nie są one wyposażone w odpowiedni sprzęt. Elewarr ogromną wagę przywiązuje do jakości, dlatego we wszystkich naszych laboratoriach znajduje się najnowocześniejszy sprzęt, który jest skalibrowany, posiada ważne atesty i certyfikaty. Jeśli ktoś nie bada, nie posiada odpowiedniego sprzętu lub pracownicy nie mają doświadczenia to wtedy naraża się na przyjmowanie zboża, które nie nadaje się do składowania, ponieważ ma poprzekraczane różne normy. Tylko na etapie laboratorium można wyłapać, czy w danej partii towaru znajdują się różne szkodniki, pleśń, nasiona obce toksyczne i szkodliwe, sporysz, czy grudki ziemi, jeżeli kombajn był źle ustawiony podczas koszenia zboża. Później, gdy już ziarno składujemy to, o tym, że dzieje się z nim coś niedobrego dowiadujemy się najczęściej, gdy rośnie jego temperatura. Dlatego tak ważne jest zweryfikowanie jakości zboża przed jego przechowaniem.

Jakie zabiegi są przeprowadzane w trakcie przechowywania?

Podczas przyjęcia zboża badana jest jego wilgotność. Jeśli jest ona zbyt duża, wtedy przyjęta partia przed składowaniem powinna zostać poddana suszeniu. Następnie ziarno zostaje przetransportowane do docelowego miejsca składowania. Gdy wilgotność jest odpowiednia, wtedy nie trzeba suszyć zboża. W przypadku np. mokrej kukurydzy zawsze musi ona zostać poddana procesowi suszenia, gdyż po kilku dniach od przyjęcia zepsułaby się. Mając złożone zboże w danym miejscu musimy je uśpić, czyli schłodzić. Możemy to zrobić przy pomocy schładzarek lub poprzez tzw. przerzuty, czyli transportowanie wewnątrz magazynu zboża, które w wyniki ruchu oddaje temperaturę.

Gdy wykonamy powyższe procesy, wtedy powinniśmy na bieżąco badać temperaturę składowanego towaru. Jeśli ona rośnie to oznacza, że dzieje się coś niedobrego. W przypadku odkrycia owadów w składowanym zbożu podejmujemy działania zmierzające do likwidacji szkodników. Składowany towar możemy również czyścić, gdy np. mamy podejrzenie, że znajduje się w nim zbyt duża liczba plew lub ziarna obce. Wtedy przesypujemy takie zboże przez wialnie, czyli przez sita odpowiednio dobrane do danego asortymentu.

Zboże po suszeniu powinniśmy także przeważyć, aby poznać jego masę.

Jak ograniczać ryzyko uszkodzenia ziarna przez szkodniki?

W branży jest takie powiedzenie: „Jeśli ktoś mówi, że nie występuje u niego szkodnik to oznacza, że albo kłamie albo nie wie, co ma na magazynie”. Szkodniki są tam, gdzie jest składowane zboże. Są tak naprawdę w każdym magazynie, nawet w tych najlepszych. Owszem, jeśli dbamy o nasz obiekt, wykonujemy wszystkie naprawy, remonty i inwestycje, posiadamy odpowiedni system do pomiaru temperatury, badamy profesjonalnie przyjmowany towar to częstotliwość pojawienia się szkodnika jest niewielka. Ważne też jest, aby nie czekać, aż szkodnik opanuje znaczącą część zboża, tylko od razu podjąć działania prowadzące do jego likwidacji. Im więcej owadów będzie w zbożu, tym więcej jaj one złożą, z których wyklują się nowe szkodniki.

Które rodzaje magazynów najlepiej zapewniają zachowanie jakości?

Na pewno te należące do Spółki Elewarr. W większości posiadamy magazyny silosowe, betonowe, w której zdecydowanie łatwiej składować zboże przez dłuższy okres niż w przypadku magazynów płaskich, czy w specjalnych foliowo-hermetycznych rękawach. Te ostatnie owszem są coraz bardziej popularnym rozwiązaniem na rynku, ale niosą ze sobą znaczące ograniczenie. Przechowywane zboże w hermetycznych warunkach nadaje się tylko na cele paszowe lub przemysłowe, a nie na konsumpcyjne. W hermetycznych rękawach ziarno jest odcięte od tlenu, wzrasta stężenie dwutlenku węgla, zahamowany zostaje rozwój drobnoustrojów. Takie ziarno zmienia swój smak i zapach, który jest fermentacyjny. Poza tym często rolnicy pakują w rękawy ziarno świeżo zebrane z pola. To powoduje nie rozwinięcie się tzw. dojrzewania pożniwnego. Podczas niego ziarniaki oddychają, wydzielają wilgotność i ciepło.

Czy wymagania stawiane przez TGE wobec magazynów znajdujących się w Systemie Magazynów Autoryzowanych są wystarczające z punktu widzenia właściwego przechowywania zboża?

Wymagania, które obecnie stawia TGE wobec magazynów znajdujących się w Systemie Magazynów Autoryzowanych są wysokie. Osobiście popieram te rozwiązania bowiem gwarantują one, że zboża wystawiane na Giełdowym Rynku Rolnym  zawsze będą posiadały najwyższą jakość. Zapisy wprowadzone przez TGE ograniczają obecność podmiotów, które ze względu na zły stan magazynów lub brak laboratoriów mogłyby sprzedawać towar nie nadający się do konsumpcji lub zniszczony.

Chcesz wiedzieć więcej

Towarowa Giełda Energii https://tge.pl

Giełdowy Rynek Rolny https://tge.pl/rtrs

Magazyny Autoryzowane https://www.tge.pl/rtrs-magazyny-autoryzowane

Domy maklerskie https://tge.pl/rtrs-domy-maklerskie

Kontakt: rolny@bossa.pl, (+48) 572 570 899

Giełdowy Rynek Rolny został uruchomiony w ramach projektu „Platforma Żywnościowa” finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Gospostrateg.  Projekt realizowany był przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa w konsorcjum z Instytutem Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego i Instytutem Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.

Nawozy płyną ze Wschodu

0
DCIM119MEDIADJI_0852.JPG

Firma PhosAgro Polska po 5 latach działalności objęła pozycję lidera wśród importerów nawozów wieloskładnikowych w kraju. Pod koniec 2021 roku do portu w Gdańsku wpłynął największy dotychczas transport 35 tys. ton fosforanu i NPK.

PhosAgro Polska jest liderem importu nawozów w Polsce. Rocznie do kraju nad Wisłą przypływa ok. 500 tys. ton fosforanów, nawozów NPK, mocznika i siarczanu amonu. Firma ma 20% udziału w rynku nawozów wieloskładnikowych, a w 2021 roku obchodziła 5 lecie działalności w Polsce. Do portu w Gdańsku wpłynął historyczny, największy jak do tej pory jednorazowy transport towaru – 35 tysięczny statek WL Uglich przycumował 13 grudnia z dobrze znanymi polskim rolnikom nawozami – Ultra 8, UltraDAP black, oraz nowością – Ultra NPS.

Czy nawozów na wiosnę może zabraknąć? Marcin Białasik, dyrektor wykonawczy PhosAgro Polska przestrzega przed utrudnioną dostępnością, szczególnie nawozów azotowych. Jego zdaniem korekty cenowe możliwe są nie wcześniej niż w połowie 2022 roku.

Duży tonaż to oszczędność

Jak wygląda 35 tys. ton? Trudno to sobie wyobrazić. Zakładając, że w basenie olimpijskim o wymiarach 25 x 50 m i głębokości 2,5 m znajduje się ok. 3,5 miliona litrów wody, a 1 litr wody waży w przybliżeniu 1 kg, to mówimy tu o masie rzędu ok. 10 basenów olimpijskich. Dla tych, którzy nie lubią pływać, tę samą ilość możemy przyrównać do wagi największych ssaków na Ziemi, potocznie nazywanych wielorybami. Aby zrównoważyć taką masę na drugiej szalce wagi musielibyśmy zgromadzić minimum 175 płetwali błękitnych, które osiągają nawet do 200 ton.

Dla firmy PhosAgro Polska, która zamówienia dotychczas realizowała na statkach o ładowności 4-5 tys. ton, to pilotażowa dostawa. Spółka przygotowuje się do przeprowadzenia kolejnych transportów w takim wymiarze. Na przełomie 2021 i 2022 planowane są jeszcze dwa takie przewozy drogą morską.

Import nawozów z Rosji na tak dużych statkach pozwala dziś na oszczędności na frachcie i logistyce związanej z konfekcją oraz dystrybucją, co przekłada się na lepszą cenę dla odbiorcy. Jednocześnie jest wymuszony przez bardzo ograniczoną dostępność statków o mniejszej ładowności.

Pół miliona ton rocznie

Masowiec WL Uglich, którym przypłynęły nawozy mierzy 180 m długości i 30 m szerokości. Jego ładownia podzielona jest na 5 komór, o ładowności ok. 7 tys. ton każda. Dystans 546 mil morskich (1012 km) między portem Ust-Ługa w Rosji a terminalem gdańskiego portu statek pokonał w 2,5 doby. Załoga masowca liczy 19 osób, a rozładunek przeprowadzany jest w dwóch etapach – w Gdańsku oraz w Szczecinie.

Nawozy do Polski przypływają luzem. Po przycumowaniu na terminalu rozładunkowym następuje sprawdzenie dokumentacji oraz tzw. obmiar, czyli pomiar średniej wartości zanurzenia statku. Na tej podstawie szacuje się wagę ładunku z dokładnością do +/- 20 ton.

Korzystając z nośności nabrzeża w Gdańsku realizowany jest pierwszy etap rozładunku – z wszystkich pięciu komór ładowni przepakowywane jest około 50% nawozu. Cztery dźwigi wyposażone w chwytaki, zdolne pomieścić jednorazowo do 5 ton nawozu przenoszą ładunek z ładowni na lej wagoworkownicy. Przy sprzyjającej pogodzie (bez opadu deszczu) rozładunek połowy towaru trwa około 3-4 dni, następnie statek płynie do Szczecina.

90% nawozów, które importuje PhosAgro Polska wpływa do kraju przez te dwa porty. Rocznie jest to ok. 500 tys. ton, z czego 30% trafia również na rynek czeski i słowacki.

Ultra NPS na pokładzie

Transporty nawozów z Rosji do Polski realizowane są w dwóch transzach – wiosennej i jesiennej. Na przełomie 2021/2022 do kraju wpłynie ok. 105 tys. ton nawozu przeznaczonego pod wiosenne zasiewy. PhosAgro Polska deklaruje realizację wszystkich dotychczasowych zamówień, właściwie 100% towaru w momencie rozładunku ze statku jest już sprzedana do dystrybutorów.

W pierwszym, historycznym transporcie na pokładzie WL Uglich przypłynął flagowy produkt rosyjskiego producenta  – Ultra 8 (NPK 8-20-30), czarny fosforan amonu UltraDAP black oraz nowość – Ultra NPS 20-20-35. Jest to uniwersalny nawóz azotowo-fosforowy do nawożenia wszystkich roślin uprawnych, w tym zbóż, rzepaku, kukurydzy, buraków, ziemniaków oraz roślin motylkowych. Producent deklaruje jego bardzo dobrą rozpuszczalność w wodzie oraz wysoką przyswajalność składników. Ultra NPS rewelacyjnie nada się do nawożenia przedsiewnego kukurydzy, zastępując dobrze znany i chwalony przez plantatorów UltraKorn.

Czy nawozów zabraknie?

Dyskusje wokół cen oraz dostępności nawozów w Polsce nie słabną. Ze szczególną uwagą sytuację śledzą rolnicy, którzy dotychczas nie zdążyli zaopatrzyć się w azot i fosfor do wiosennego nawożenia. Można odnieść wrażenie, że na krajowym rynku panuje pewna dezinformacja oraz chaos, a przyczyny wzrostu cen rozpatruje się w najróżniejszych kontekstach.

Na początku listopada 2021 pojawiły się informacje o wprowadzeniu przez Rosję ograniczeń w eksporcie nawozów.

Rzeczywiście, Rosja wprowadziła kwoty eksportowe. Obecnie eksporterzy nawozów rosyjskich muszą się starać o odpowiednie licencje. Natomiast te kwoty nie różnią się specjalnie od ilości, które zazwyczaj były eksportowane z Rosji. – tłumaczy Marcin Białasik, dyrektor wykonawczy PhosAgro Polska.

– Nie oznacza to jednak, że nawozów na świecie jest równie dużo, jak zazwyczaj. Ponieważ Chiny, największy światowy producent, wprowadziły absolutny zakaz eksportu, nawozów wszędzie brakuje. Nie należy się więc spodziewać korekt cen wcześniej niż w połowie 2022 roku. – dodaje.

Na deficyt nawozów na świecie złożył się nie tylko zakaz eksportu z Chin, ale również zwiększony popyt na te produkty m. in. z Ameryki Południowej, co jest konsekwencją wzrostu cen płodów rolnych.

Polecamy jak najszybciej zaopatrzyć się w nawozy, ponieważ szczególnie azotu może w Polsce w pierwszym kwartale zwyczajnie zabraknąć. – podsumowuje dyrektor PhosAgro Polska

Marcin Białasik, dyrektor wykonawczy PhosAgro Polska. /fot. PhosAgro Polska

Liczy się jakość

0
Liczy się jakość

Skuteczność handlu towarami rolno-spożywczymi, ale również dostarczanie bezpiecznej żywności i pasz na rynek zależy od podaży dobrych, jednolitych jakościowo oraz bezpiecznych produktów. Uczestnicy Giełdowego Rynku Rolnego, a szczególnie kupujący, mają możliwość zakupu wystandaryzowanych partii płodów rolnych, tj. pszenica, żyto, kukurydza i rzepak.  Przedmiotem obrotu w systemie kursu jednolitego jest pszenica klasy B i C, natomiast w systemie aukcji pszenica klasy A,B i C. W przypadku żyta określono dwa standardy B i C, natomiast kukurydza i rzepak oferowane są w jednym standardzie.

Rola Magazynów Autoryzowanych

Uczestnikiem Giełdowego Rynku Rolnego, który ponosi pełną odpowiedzialność za ilość i jakość towaru począwszy od jego przyjęcia, poprzez przechowywanie oraz wydanie są Magazyny Autoryzowane, dopuszczone przez Giełdę do uczestnictwa w Systemie Magazynów Autoryzowanych (SMA). Magazyn Autoryzowany dokonuje oceny parametrów jakościowych i określa na tej podstawie klasę towaru, a następnie kontroluje warunki magazynowanych płodów rolnych.

Jak mówi dr Adam Rytelewski, Pełnomocnik Zarządu  Elewarr Sp. z o.o., parametry jakościowe ich właściwe (prawidłowe) określenie są podstawą dla prawidłowego określenia standardu określonej grupy towarowej. Giełda to miejsce , gdzie odbywa się handel towarem wyłącznie WYSTANDARYZOWANYM. Dotyczy to wszystkich giełd na całym świecie. Towar wystandaryzowany czyli taki , który można sprzedać lub kupić płacąc cenę za określony standard .Tak działa rynek giełdowy. Pamiętajmy, że Giełda to swoista instytucja zaufania publicznego, dla której najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo obrotu i zaufanie klienta – uczestnika rynku  przeprowadzanych transakcji. Izba Rozliczeniowa, Biura Maklerskie oraz System Magazynów Autoryzowanych to filary bezpiecznego handlu towarami o określonych parametrach. Przed nami długa droga do zbudowania systemu  wzajemnego zaufania , przywrócenia jak najlepszych praktyk kupieckich oraz wzajemnego szacunku dla swojej działalności. Szacunek dla samej Giełdy budują wszyscy uczestnicy rynku i proces ten rozłożony jest na lata. Sprawą najważniejszą na tym etapie organizowania rynku jest pozyskanie jak największej liczby uczestników (producentów – rolników, firm handlowych, przetwórców itp.), którzy dysponując bazą magazynową zechcą wejść do Systemu Magazynów Autoryzowanych. Odpowiednia ilość magazynów tym samym potencjalnych uczestników rynku zapewni płynność, która jest dla funkcjonowania Giełdy najważniejsza – podkreśla dr Adam Rytlewski.

Chcąc zagwarantować najwyższą jakość Giełda wymaga aby magazyn autoryzowany spełniał zarówno odpowiednie wymagania organizacyjno-techniczne, posiadał odpowiednie wyposażenie, jak i zapewniał odpowiednią liczbę pracowników o właściwych kwalifikacjach zawodowych do obsługi przyjmowania, przechowywania i wydawania towarów oraz do pobierania próbek i przeprowadzania badań jakości w laboratorium magazynowym. Ważne jest również by laboratorium Magazynu Autoryzowanego było odpowiednio wyposażone, na co składa się  niezbędny, specjalistyczny sprzęt laboratoryjny i aparatura analityczną, pozwalającą na wykonanie laboratoryjnych badań jakościowych zbóż oraz rzepaku.

Jak badana jest jakość?

Gwarantowaną jakość towarów, będących w obrocie giełdowym, zapewnia się poprzez bieżącą kontrolę zarówno przed wprowadzeniem do magazynu, jak również monitorowanie warunków przechowywania. W tym celu w pierwszej kolejności, Magazyny Autoryzowane dokonują wstępnej oceny jakości i przeprowadzają analizę cech organoleptycznych dostarczonego do magazynu towaru. Na tym etapie sprawdza się takie parametry, jak ogólny stan i jednolitość partii dostawy, zapach, barwa, obecność szkodników i pozostałości po szkodnikach czy widoczne oznaki chorób grzybowych. Orientacyjnie określa się również  wilgotność i czystość.

Kolejno określa się również poziomy parametrów na zgodność z wymaganiami giełdy dla poszczególnych standardów, do których w przypadku pszenicy należą wilgotność, zawartość zanieczyszczeń, zawartość białka, liczba opadania czy gęstość ziarna w stanie zsypnym.

Dlaczego parametry jakościowe są tak ważne?

Jednym z parametrów wypływającym na jakość ziarna jest wilgotność, która mówi o wartości przechowalniczej i możliwościach technologicznych. Zbyt wysoka wilgotność ziarna sprzyja rozwojowi mikroorganizmów i grzybów w trakcie przechowywania,  co nie tylko obniża jakość towaru, ale również może okazać się niebezpieczne dla zdrowia ludzi i zwierząt. Na możliwości przechowalnicze oraz wartość technologiczną ziarna wpływa również poziom zanieczyszczeń. Warto wiedzieć, że obniżenie jakości podczas przechowywania ma nie tylko wymiar zdrowotny, ale również ekonomiczny. Bezpośrednio za przydatność technologiczną ziarna do produkcji żywności odpowiedzialna jest zawartość białka, który decyduje o wartości wypiekowej ziarna pszenicy i mąki pszennej. Istotnym parametrem jest również liczba opadania określająca poziom enzymów amylolitycznych. Zarówno zbyt niska, jak i zbyt wysoka wartość tego parametru nie jest korzystna. Kiedy wartość tego parametru jest niższa niż 150 sekund, wtedy mamy do czynienia ze zbyt wysoką aktywnością enzymów amylolitycznych, przez co w ziarnie przebiegają intensywnie procesy życiowe ,w wyniku których wydziela się ciepło i woda. W wyniku tych przemian często dochodzi do zawilgocenia i wzrostu temperatury w przechowywanym ziarnie. Takie ziarno charakteryzuje się gorszymi właściwościami wypiekowymi, a pieczywo z niego uzyskane jest gorszej jakości.  Z drugiej strony również zbyt wysoka wartość liczby opadania (ponad 400 s)  pogarsza właściwości wypiekowe, sprawiając, że wypieczony z takiej mąki chleb będzie nieodpowiednio wyrośnięty. Przydatność technologiczna ziarna zależy również od jego przemiału. Parametrem, który mówi o dorodności i odpowiednim wykształceniu ziarna, jest gęstość w stanie zsypnym. Gorzej wykształcone ziarno może nie być przydatne do przemiału.

Chcąc uzyskać wysoką jakość ziarna oraz jego przydatność paszową i konsumpcyjną, ważne jest również sam okres przechowywania płodów rolnych. Dlatego tak ważne jest ciągłe monitorowanie parametrów składowania, a szczególnie wilgotności temperatury.

Chcesz wiedzieć więcej

Towarowa Giełda Energii https://tge.pl

Giełdowy Rynek Rolny https://tge.pl/rtrs

Magazyny Autoryzowane https://www.tge.pl/rtrs-magazyny-autoryzowane

Giełdowy Rynek Rolny został uruchomiony w ramach projektu „Platforma Żywnościowa” finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Gospostrateg.  Projekt realizowany był przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa w konsorcjum z Instytutem Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego i Instytutem Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.

Koronawirus mocno przecenił surowce, w tym kontrakty na zboża i oleiste

0
Koronawirus mocno przecenił surowce, w tym kontrakty na zboża i oleiste

Notowania giełdowe zbóż i oleistych gwałtownie spadają od minionego piątku. Lekkie przeceny zaczęły się już w ubiegłą środę, a wynikały wtedy z przypadającego na czwartek święta w USA. Sytuacja na rynkach zmieniła się diametralnie w piątek po tym jak świat obiegła wiadomość, że nowa mutacja koronawirusa przeniosła się już z RPA do Europy. Europa jest teraz epicentrum światowej pandemii, stąd coraz więcej krajów przywraca znane z poprzednich fal ograniczenia. W tej sytuacji nowa, być może groźniejsza, mutacja wirusa wzbudziła panikę na rynkach finansowych, czyli na rynkach na których królowały spekulacyjne zakupy akcji, surowców, w tym towarów rolnych. Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno większość surowców i głównych indeksów akcji wyceniane były na historycznych szczytach.

Na giełdzie w Paryżu dokładnie przed tygodniem, we wtorek (23.11.2021), unijna pszenica zaliczała historyczne maksima z ceną powyżej 310 eur/t. Notowania tegorocznej kukurydzy powoli zbliżały się do też historycznych maksimów płaconych we wrześniu za stare zboże. Trochę wcześniej, bo w połowie listopada szczyty wszech czasów (715 eur/t) zaliczał rzepak. Zapoczątkowane w końcówce ubiegłego tygodnia spadki najmocniej przeceniły kontrakty na ropę.

Popyt na paliwa mocno zwolni w sytuacji wprowadzania ograniczeń w przemieszczaniu się i spowolnienia rozwoju gospodarczego. Notowania surowca spadły w ciągu kilku dni o 15-20%.

Warto pamiętać, że z cenami ropy bezpośrednio skorelowane są ceny paliw i biopaliw. Stąd spadające ceny ropy ciągną w dół oleje roślinne i zboża (z kukurydzy wytwarza się bioetanol).

W ciągu kilku sesji unijne kontrakty na zboża i rzepak potaniały o 5%-9%. We wtorek (30.11.2021) na godzinę przed zamknięciem paryskiej sesji pszenica (seria najbliższa) kosztuje już „tylko” 283 eur/t w porównaniu do 311,5 eur/t tydzień wcześniej (spadek o 9,2%). Analogiczny kontrakt na kukurydzę wyceniany jest na 237 eur/t, czyli o 21 euro (-8,2%) niżej niż przed tygodniem. Rzepak notowany jest po 646 eur/t po spadku o prawie 30 euro w skali tygodnia.

Andrzej Bąk – eWGT

Zaprojektuj swoje plony z PROjektKUKURYDZA.pl, postaw na sprawdzone odmiany!

0
PROjektKukurydza

Kukurydza jest uprawiana w granicach całej Polski na różnych klasach gleb i z różnym przeznaczeniem. Pozwala zagospodarować zarówno najlepsze stanowiska glebowe jak również te najsłabsze. Dlatego w ramach PROjektKUKURYDZA.pl możemy znaleźć szeroką ofertę odmianową umożliwiającą zróżnicowane terminy siewu i zbioru (wynikające z wczesności), dopasowaną pod wymagania glebowe oraz kierunek użytkowania.

W śród odmian ziarnowych ważną grupę stanowią te o niższym FAO z możliwością wcześniejszego zbioru. Często od tych odmian oczekujemy również niższych wymagań glebowych. Dokładnie takie cechy posiada odmiana RGT AFIXX, która w klasie wczesności FAO 230 jest specjalistą od zagospodarowania słabych stanowisk. W ostatnich latach potwierdziła na tysiącach hektarów, że potrafi zaplonować na słabszych stanowiskach relatywnie lepiej od innych odmian kukurydzy. Typ ziarna flint/dent pozawala jej na elastyczne połączenie wysokich możliwości plonotwórczych i elastyczności co do warunków pogodowych i glebowych.

              W grupie odmian o trochę późniejszym FAO możemy szukać większych możliwości plonowania. W zeszłym roku pojawiła się na polach uprawnych odmiana RGT Maxxatac. To  ciekawy układ genetyki kukurydzy, gdzie mamy do czynienia z dużym udziałem cech odmian dentowych i w mniejszym stopniu uwidacznia się flint. Mimo iż kolba, mocno przypomina denta, pierwiastek flinta będzie odpowiadał za elastyczność pogodową i szybsze wschody. Ten mieszaniec kukurydzy o FAO 250 jest uniwersalny glebowo z możliwością siewu w zasadzie w całej Polsce.

              Odmiana P8816 otwiera zakres mieszańców kukurydzy o FAO 260. W grupie odmian średnio późnych możemy poszukiwać tych, które pozwalają osiągać bardzo wysokie plony przy relatywnie niskiej wilgotności. To właśnie w tej grupie najliczniej pojawia się genetyka dent, która bardzo dobrze oddaje wodę z ziarniaka na końcowym etapie produkcji polowej oraz w procesie suszenia. Potwierdza to odmiana P8816 czysty, amerykański dent, efektywnie oddający wodę ze stabilnym plonowaniem w latach. W takich odmianach zdrowotność zarówno części wegetatywnych, całych kolb i tym samym ziarna jest bardzo ważna. Ten parametr często decyduje nie tylko o wielkości plonu (mniej uszkodzonych roślin), ale również jego jakości (porażenie grzybami z rodzaju fuzarium i związane z nimi mykotoksyny). Odmiana P8816 zdrowotnie nie budzi zastrzeżeń, dodatkowo przy przeciągającym się terminie zbioru potrafi wystać nawet duże perturbacje pogodowe.

Zanim wybierzesz odmianę kukurydzy
ES Hattrick – Nr 1 w COBORU w 2021

W tej samej klasie wczesności (FAO 260) jest odmiana ES Hattrick. To mieszaniec kukurydzy zarejestrowany w roku 2020 w Polsce. W serii doświadczeń porejestracyjnych COBORU 2020 był nr 1, osiągając 106 % wzorca. Nie był to przypadek ponieważ w latach poprzednich również plonował bardzo wysoko: 2019 – 101% wzorca i 2018 – 105 % wzorca. Odmiana ta posiada genetykę „tropical dent” charakteryzującą się wysokim udziałem skrobi mączystej w ziarniaku, dzięki czemu oddawanie wody jest bardzo wydajne. Potwierdzają to również wyniki COBORU w serii doświadczeń porejestracyjnych 2020, gdzie wilgotność wyniosła 31,5% co dało 98% wzorca. ES Hattrick jest kierowany do uprawy na ziarno. Buduje rośliny średniej wysokości z mocnym ukierunkowaniem na produkcję ziarnową. Najlepsze plony osiąga na stanowiskach średnich w kierunku lepszych i na takie gleby go szczególnie polecamy.

              Odmiany o FAO 270 są predysponowane do siewu w Polsce południowej i centralnej. Kukurydze w uprawie na ziarno w tej grupie wczesności zdobywają co roku coraz większy areał w Polsce. Jest to podyktowane możliwością osiągania bardzo wysokich plonów i coraz lepszą genetyką odmian umożliwiającą świetne oddawanie wody z ziarna. W uprawie kukurydzy postęp genetyczny jest bardzo widoczny. Jeszcze dosłownie 10 lat temu takie FAO uchodziło wręcz za egzotyczne. Dzisiaj posiadając nowoczesną genetykę nie martwimy się o termin dojrzewania i wilgotność ziarna przy zejściu z pola. Nowością w doborze odmian jest RGT Exxact, który stanowi propozycję średnio późnej kukurydzy z FAO 270 w typie dent. W uprawie na ziarno ten mieszaniec ma potwierdzony potencjał plonowania  w serii doświadczeń rozpoznawczych COBORU 2020, gdzie osiągnął 3 wynik plonowania przy niższej wilgotności od najbliższej konkurencji. Korelacja wysokiego plonu i niskiej wilgotności to ten układ cech, który w produkcji ziarnowej jest najbardziej pożądanym. Genetyka w ostatnich latach daje takie możliwości, więc warto korzystać z nowości, które pojawiają się w doborze. Odmiana RGT Exxact buduje rośliny o typowo generatywnym pokroju, średniej wysokości o dużej odporności na wyleganie.

              Zmiennych w dobrze odmian kukurydzy jest bardzo dużo. Dopasowanie do potrzeb gospodarstwa oraz stanowiska glebowego to kluczowy element umożliwiający powodzenie w tej uprawie. Kolejnym jest różnicowanie genetyki w zakresie uprawianych odmian. Lepiej postawić na 3 różne klasy wczesności w celu minimalizacji ryzyka uprawy wynikającego z pojawienia się warunków granicznych dla rozwoju roślin w kluczowych momentach np. podczas kwitnienia.

Co jeszcze powinniśmy wiedzieć o uprawie kukurydzy? Podpowiedzi szukaj na PROjekt Kukurydza.

Branża wspiera rozwój Giełdowego Rynku Rolnego

0
Branża wspiera rozwój Giełdowego Rynku Rolnego

Giełdowy Rynek Rolny to innowacyjny kanał, na którym podmioty z sektora rolno-spożywczego mogą w sposób bezpieczny i transparentny obracać artykułami rolnymi. GRR prowadzony jest na Towarowej Giełdzie Energii w ramach GK GPW. Nowy rynek powstał w odpowiedzi na potrzeby rynku oraz jego uczestników. Jak mówi Mateusz Balcerowicz, dyrektor Departamentu Innowacji KOWR, uczestnicy rynków rolnych wskazywali, że brakuje narzędzia, które pozwalałoby na dokonywanie transakcji w formie rynku spotowego, a w przyszłości rynku terminowego. – Należy docenić duży potencjał Polski, jeżeli chodzi o produkcję rolną w UE i możliwości eksportowe, które wychodzą również poza Europę. Ważne jest, żeby istniały narzędzia, które pozwalają z tego korzystać. W wyniku takich zapotrzebowań powstał Giełdowy Rynek Rolny, który jest nowoczesnym narzędziem opartym na światowych trendach. Rynek dla sprawnego funkcjonowania potrzebuje jednak ciągłego dostosowywania do potrzeb jego uczestników – podkreśla Mateusz Balcerowicz.

Obecnie na GRR można obracać takimi płodami rolnymi, jak pszenica, żyto, kukurydza, a od niedawna również rzepak. Podstawą działania Giełdowego Rynku Rolnego jest System Magazynów Autoryzowanych, czyli sieć magazynów przystosowanych do przechowywania zbóż, zorganizowana przez Giełdę w celu zapewnienia możliwości składowania towaru będącego przedmiotem obrotu giełdowego i prowadzenia rozliczeń w towarze. Obecnie w ramach systemu działa 51 magazynów autoryzowanych. Transakcje kupna i sprzedaży odbywają się w ramach sesji prowadzonych w każdą środę lub na aukcjach zwoływanych na wniosek oferenta.

Giełdowy Rynek Rolny stawia na rozwój

Giełdowy Rynek Rolny stale się rozwija. Niedawno w ofercie znalazł się rzepak, w  dalszej perspektywie planowane jest wprowadzenie następnych produktów. Ponadto do funkcjonującego już rynku kasowego z dostawą fizyczną, planowane jest wprowadzenie nowych instrumentów pochodnych. Wszystko po to by umożliwić uczestnikom rynku giełdowego zabezpieczenie cen transakcji oraz zwiększyć konkurencyjność sektora rolnego. Dlatego w sierpniu 2021 powołana została powołana Rada Giełdowego Rynku Rolnego, w której skład wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, przedstawiciele nauki: Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego im. Prof. Wacława Dąbrowskiego oraz Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, jak również przedstawiciele rolniczych organizacji branżowych, jak: Izby Gospodarczej Handlowców Przetwórców Zbóż i Producentów Pasz, Krajowej Federacji Producentów Zbóż, Grupy Producenckiej Lubuszanie, Krajowego Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, Polskiego Związek Pracodawców Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego i Polskiego Stowarzyszenie Producentów Oleju oraz przedstawiciele Grupy Kapitałowej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW).

Rada GRR ma charakter doradczy i konsultacyjny, a jej zadaniem jest przygotowanie efektywnych rozwiązań dla wzmocnienia i rozwoju Giełdowego Rynku Rolnego. W wyniku dotychczasowych prac Rady powstały propozycje zmian w obszarze zapisów regulaminowych, rozwiązań technicznych mających na celu usprawnienie procesu zawierania transakcji, dostosowanie rozwiązań rynku do oczekiwań jego uczestników, jak również rozwoju oferowanych na rynku produktów. Członkowie Rady rozpoczną prace nad uruchomieniem rynku terminowego, który podniesie konkurencyjność sektora rolno-spożywczego w Polsce. Wszystkie wypracowane przez Radę GRR rozwiązania pozwolą w większym stopniu wesprzeć podmioty działające na giełdowym rynku.

Chcesz wiedzieć więcej

Towarowa Giełda Energii https://tge.pl

Giełdowy Rynek Rolny https://tge.pl/rtrs

Magazyny Autoryzowane https://www.tge.pl/rtrs-magazyny-autoryzowane

Domy maklerskie https://tge.pl/rtrs-domy-maklerskie

Giełdowy Rynek Rolny został uruchomiony w ramach projektu „Platforma Żywnościowa” finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Gospostrateg.  Projekt realizowany był przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa w konsorcjum z Instytutem Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego i Instytutem Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.

Handel zbożem przenosi się na Giełdę

0

O powodzeniu produkcji świadczy nie tylko zebrany plon, ale przede wszystkim zysk, który jest podstawą dobrze prosperującego przedsiębiorstwa czy gospodarstwa. Chcąc osiągnąć zadawalający zysk warto jest zastanowić się jak korzystnie sprzedać płody rolne i poszukiwać nowych rozwiązań i rynku zbytów.

 Nowym projektem, który stwarza szansę rozwoju wszystkim podmiotom z branży rolno-spożywczej jest Giełdowy Rynek Rolny. GRR został uruchomiony na Towarowej Giełdzie Energii S.A. w ramach Platformy Żywnościowej, która prowadzona jest wspólnie z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa. Warto podkreślić, że to pierwszy projekt w Europie Środkowo- Wschodniej uruchomiony pod patronatem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, który ma na celu wsparcie polskiego rolnika. Stworzenie Systemu Magazynów Autoryzowanych oraz Giełdowego Rynku Rolnego jest nową szansą dla polskiego rolnictwa. Giełdowy Rynek Rolny, z jednej strony  umożliwia rolnikom skuteczną sprzedaż płodów rolnych na giełdzie, z drugiej zaś wprowadza mechanizm ustalania cen dopasowanych do oczekiwań rolników oraz innych podmiotów będących uczestnikami rynku giełdowego.

Dlaczego warto uczestniczyć w GRR?

Giełdowy Rynek Rolny to pierwszy taki projekt, który ma wspierać polskiego rolnika i przedsiębiorcę w prowadzeniu o prowadzenia obrotu wybranymi, oznaczonymi co do gatunku towarami rolnymi oraz spożywczymi, spełniającymi standardy jakościowe określone przez Giełdę i składowanymi w magazynach posiadających autoryzację Giełdy. Obecnie na rynku przedmiotem transakcji są zboża (pszenica klasy A, B lub C oraz żyto klasy B i C), kukurydza, a wkrótce również rzepak.

Transparentne zasady co do uczestnictwa w rynku oraz przeprowadzania transakcji, które obowiązują wszystkich uczestników, czynią Giełdę bezpieczną. Warto podkreślić, że GRR jest rynkiem kasowym (spot), a zawierane transakcje podlegają natychmiastowemu rozliczeniu z fizyczną dostawą towaru. Nad bezpieczeństwem transakcji czuwa Izb Rozliczeniowa Giełd Towarowych S.A., co gwarantuje stronie popytowej wystandaryzowane jakościowo, duże partie towaru, natomiast stronie podażowej – rozliczenie finansowe zawieranych transakcji. Ceny na Giełdowym Rynku Rolnym są odzwierciedleniem równowagi popytu i podaży. Dzięki takiej ekonomicznej, rynkowej zasadzie uczestnicy giełdy mają możliwość uzyskania najkorzystniejszej dla siebie ceny. Sprzedający określają minimalną cenę sprzedaży,  co daje im możliwość uzyskania wyższej ceny. Kupujący natomiast określają maksymalną cenę kupna, a przez to mogą uzyskać korzystnie niższą cenę.

Czy ja również mogę być uczestnikiem Giełdy?

Giełdowy Rynek Rolny otwarty jest zarówno dla dużych, średnich, jak i małych przedsiębiorstw handlowych oraz produkcyjnych (rolników, młynarzy,  producentów pasz), którzy chcą sprzedawać  i kupować płody rolne. To co wyróżnia GRR to bliskość Autoryzowanych Magazynów (SMA), których sieć jest sukcesywnie rozbudowywana. Uczestnictwo w GRR pozwala ograniczyć czas oraz koszty transportu, a także zapewnia pełną anonimowość uczestnikom rynku. Uczestnicy rynku mają szansę się rozwijać i podnosić swoje kwalifikacje. W ramach cyklu edukacyjnego TGE dedykowanego firmom współpracującym z Giełdowym Rynkiem Rolnym organizowane są szkolenia podnoszące kompetencje i kwalifikacje zawodowe w obszarach, tj. analityka laboratoryjna, pobieranie próbek  artykułów rolno-spożywczych. We wrześniu br. powołana została również Rada Rynku Rolnego, w której skład wschodzą przedstawiciele organizacji reprezentujących sektor rolno-spożywczych oraz naukowców i instytucji państwowych. Zadaniem nowopowstałej Rady jest wypracowywanie rekomendacji dotyczących m.in. strategii rozwoju Giełdowego Rynku Rolnego.

Jakie kroki powinien podjąć rolnik, który chce przystąpić do GRR?

Jak wyjaśnia Grzegorz Gancarczyk, Dyrektor Wydziału Usług Brokerskich na Rynkach Energii, Dom Maklerski BOŚ S.A. – Producent rolny  w pierwszej kolejności musi podpisać z domem maklerskim umowę o świadczenie usług maklerskich oraz złożyć za pośrednictwem domu maklerskiego do Towarowej Giełdy Energii wniosek o uzyskanie unikalnego kodu identyfikacyjnego e-RTRS, według którego będzie identyfikowany. E-RTRS to system Giełdy, którego podstawową rolą jest prowadzenie ewidencji towarów znajdujących się w obrocie giełdowym. Zawiera on informację o stanach towarów przechowywanych przez uczestników obrotu w magazynach autoryzowanych. Po dostarczeniu przez producenta rolnego towaru do magazynu autoryzowanego, dom maklerski dokona weryfikacji jego stanów posiadania, a następnie umożliwi  wystawienie mu zlecenia sprzedaży. Notowania dla produktów rolno spożywczych  w ramach systemu jednolitego prowadzone są raz w tygodniu (w każdą robocza środę). Rozliczenie finansowe transakcji odbywa się następnego dnia roboczego wg. zasad Izby.

Chcesz wiedzieć więcej

Towarowa Giełda Energii https://tge.pl

Giełdowy Rynek Rolny https://tge.pl/rtrs

Magazyny Autoryzowane https://www.tge.pl/rtrs-magazyny-autoryzowane

Domy maklerskie https://tge.pl/rtrs-domy-maklerskie

Giełdowy Rynek Rolny został uruchomiony w ramach projektu „Platforma Żywnościowa” finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Gospostrateg.  Projekt realizowany był przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa w konsorcjum z Instytutem Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego i Instytutem Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.

Kongres 590 zgodnie z planem

0

Kongres 590 odbędzie się planowo – podkreślają organizatorzy piątej edycji wydarzenia. Będzie to możliwe dzięki hybrydowej formule oraz nowoczesnemu zabezpieczeniu sanitarnemu.

Organizatorzy Kongresu 590 deklarują pełną gotowość na wzmożony reżim sanitarny w powiecie rzeszowskim, na terenie którego odbędzie się wydarzenie.

„Niezależnie od wprowadzonego rodzaju stref mamy gotowe rozwiązania odpowiadające zwiększonemu rygorowi sanitarnemu, gdyż od początku naszym założeniem jest, aby nasz Kongres był bezpieczny. Na terenie obiektu zastosujemy innowacyjne technologie wspomagające walkę z wirusami wg. H+ Protection. To polska technologia, która skutecznie ograniczy rozprzestrzenianie się koronawirusa. Poprzez bioasekurację powietrza zredukujemy liczbę wirusów i bakterii od 90 do 100 proc., a co najważniejsze system jest całkowicie bezpieczny dla ludzi i zwierząt.”  – wyjaśnia Remigiusz Kopoczek, prezes Kongresu 590.

Stale monitorujemy aktualną sytuację epidemiologiczną.Bezpieczeństwo gości Kongresu 590 to absolutny prioryteti podchodzimy do niego bardzo poważnie. Korzystamy z wszystkich aktualnych wytycznych w celu właściwego przygotowania G2A Areny pod względem sanitarnym.Wykorzystamy sprawdzone procedury medyczne, ale sięgamy też po nowe rozwiązania i technologie.” – dodaje Łukasz Gontarek, wiceprezes Kongresu 590.

Wszyscy uczestnicy poddani będą pomiarowi temperatury, a w hali kongresowej wykorzystana zostanie technologia skanowania 3D, kontrolująca dystans pomiędzy gośćmi oraz ich liczbę. Przygotowano również odpowiednią ilość płynów dezynfekujących oraz środków ochrony osobistej dla obsługi i uczestników.

„G2A Arena jako nowoczesny obiekt multifunkcjonalny o powierzchni ponad 16 000 m.kw. pozwala na zastosowanie wielu rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa uczestników. Wytyczne dotyczące tzw. Żółtej Strefy mówią o zapewnieniu 4 m.kw. powierzchni na każdego uczestnika wydarzenia. Oznacza to, że możemy bezpiecznie przyjąć 4000 odwiedzających. Patrząc przez pryzmat dotychczas odbywających się wydarzeń w G2A Arena, stwierdzam, że obiekt pozwala bezpiecznie realizować zarówno targi, jak i kongresy. Dodatkowo warto podkreślić, że Organizatorzy Kongresu 590 zaplanowali dodatkowe środki bezpieczeństwa dotychczas niewykorzystywane podczas odbywających się w obiekcie wydarzeń.” – podkreśla Kamil Szymański, Prezes Zarządu CWK Operator, Spółki zarządzającej G2A Arena.

Organizatorzy zapewniają, że sąprzygotowani koncepcyjnie i technologicznie na każdy scenariusz.

„Przygotowując Kongres od razu postawiliśmy na formułę hybrydową. Nie chcieliśmy, by kongres online był tylko transmisją wydarzeń w realu. Uczestnicy oczekują znacznie więcej. Dlatego nasza platforma hybrydowa gwarantuje zdalne uczestnictwo z prawdziwego zdarzenia. Chcemy być wzorem dla innych jak organizować tego typu eventy w czasach pandemii. Komponent zdalny jest równie ważny jak stacjonarny, a tym samym Kongres może odbyć się niezależnie od wzrostu liczby zakażeń. Wraz z odpowiednim przygotowaniem sanitarnym, możemy zapewnić naszych gości i partnerów, że nic nie zmienia się w kwestii przebiegu wydarzenia.” – mówi Remigiusz Kopoczek, prezes Kongresu 590.

Wszystkie panele będą transmitowane w jakości telewizyjnej, spotkania networkingowe będą możliwe za pomocą zaawansowanej platformy Lokkarto, a wystawcy będą mogli się zaprezentować w wirtualnej hali wystawowej.

5. edycja Kongresu 590 odbędzie się w dniach 21-23 października br. w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym Województwa Podkarpackiego G2A Arena w Jasionce k. Rzeszowa. W tym roku na uczestników Kongresu 590 czeka blisko 125 aktywności, poświęconych rozwojowi gospodarczemu i wizji Polski za 10 lat. Impreza została objęta patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który zapowiedział swoją obecność w Rzeszowie. Oprócz prezydenta wśród gości Kongresu będą m.in. Premier RP Mateusz Morawiecki, Minister Aktywów Państwowych Jacek Sasin, przedstawiciele rządu, samorządów, organizacji pozarządowych, spółek skarbu państwa i biznesu.

Stale aktualizowane informacje publikujemy na stronie internetowej (kongres590.pl), Twitterze (twitter.com/Kongres590) i Facebooku (facebook.com/Kongres590).

Więcej na temat hybrydowej formuły Kongresu i możliwości, jakie daje platforma Lokkarto:

Bilety na Kongres 590 w cenie od 59 zł dostępne są pod adresem: https://www.kongres590.pl/bilety

Jak chronić zboże jesienią przed chwastami?

0

Dzisiaj, w porównaniu do lat minionych, coraz częściej zastanawiamy się jak zwalczać chwasty jesienią, a nie czy w ogóle ten zabieg jest konieczny. Jesienna kontrola zachwaszczenia to duży krok w osiągnięciu lepszej efektywności produkcji. Jak pokazują badania i uczy doświadczenie, to również najlepszy sposób na poradzenie sobie z nowymi problemami w ochronie roślin.

Chwasty w zbożach

Klimat się zmienia, zimy są coraz łagodniejsze, i coraz łatwiej zauważyć korzyści z szybkiej eliminacji zachwaszczenia. Niekiedy staje się ono jedynym rozwiązaniem na walkę z trudnymi problemami, jak np. odporności chwastów na herbicydy. Oceniając skuteczność herbicydów zawsze będziemy skrupulatnie patrzeć na to, które gatunki chwastów są zwalczane. Będziemy także wymagać, żeby były to zabiegi kompleksowe, zwalczające zarówno chwasty jedno- jak i dwuliścienne.

Przetacznik bluszczykowy to jeden z gatunków, które łatwiej zwalczyć jesienią, m.in. Quelex

Zwalczanie miotły zbożowej

Wśród najważniejszych zaliczamy miotłę zbożową, którą ostatnio coraz częściej dzielimy na biotypy z odpornością na pewne mechanizmy działania, jak i bez niej. Regionalnie duże znaczenie ma również wyczyniec polny, którego prawidłowe zwalczenie wręcz wymaga zabiegu jesiennego. Chwasty jednoliścienne są ważne, ponieważ nawet niewielki ich udział na plantacji może powodować duży spadek plonu (np. przy liczebności 15-20 roślin/m2 możemy być pewni blisko 1t spadku plonu).

Chwasty dwuliścienne

Nie możemy zapominać także o gatunkach dwuliściennych, wśród których trzeba podkreślić chabra bławatka (który wcale nie jest taki prosty w jesiennym zwalczaniu), przytulię czepną, mak polny, chwasty rumianowate, samosiewy rzepaku (zmorę polskich pól!), fiołki czy przetaczniki.

Herbicydy doglebowe czy nalistne?

Patrząc na powyższe, należy tak dobierać herbicydy, żeby z jednej strony zwalczały szerokie spektrum chwastów oraz zawierały w swoim składzie substancje czynne z różnych grup i o różnym mechanizmie działania. Czy warto wyróżnić jeszcze jakieś cechy? Z pewnością bardzo ważną informacją jest sposób zwalczania chwastów (bardziej doglebowo czy bardziej nalistnie) oraz to, w jakich minimalnych temperaturach preparat wykaże się skutecznym działaniem. Dyskutujemy przecież o jesieni, podczas której okno wykonywania zabiegów jest szerokie (od siewu do początku krzewienia), co może także skutkować tym, że pogoda podczas zabiegu nie będzie już taka wzorowa.

Chaber bławatek to gatunek dwuliścienny, który również wykształcił odporność na herbicydy z grupy ALS. Skutecznie można zwalczyć go stosując Quelex Complex Pak.

Herbicydy do jesiennej walki z chwastami

Godnym polecenia herbicydem jest pakiet Quelex Complex Pak, składający się z produktów Quelex oraz Naceto. Zawiera w swoim składzie cztery substancje czynne, w tym nowość w terminie jesiennego stosowania – Arylex Active. Każda z substancji należy do innej grupy, dzięki czemu mamy tak bardzo pożądany mechanizm antyodpornościowy. I tutaj uwaga, nie tylko dla miotły zbożowej, ale również chabra bławatka. Arylex Active działa już od 2°C, umożliwiając skuteczne zniszczenie niektórych chwastów również w chwiejnych warunkach termicznych. Konstrukcja produktu umożliwia pobieranie go przez chwasty zarówno nalistnie, jak i przez korzenie. Może być stosowany w uprawie pszenicy ozimej oraz jęczmienia ozimego od fazy 1. do fazy 3. liścia. Taki produkt jest świetnym narzędziem do kontroli upraw ozimych przed chwastami, uwzględniając wszystkie, najczęściej spotykane ograniczenia z którymi do tej pory musieliśmy się zmagać.

Paweł TalbierzCustomer Technical Specialist Corteva Agriscience

Ciągniki Renault i ich historia. Od wojskowych gąsienic do maszyn, które dały początek ciągnikom Claas

0
ciągnik Renault

Renault kojarzy się przede wszystkim z samochodami osobowymi, ale przez większą część XX wieku francuska marka była również ważnym producentem maszyn rolniczych. Ciągniki Renault można było spotkać w gospodarstwach w całej Europie, a charakterystyczny pomarańczowy kolor przez dziesięciolecia był jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów francuskiej techniki rolniczej. Historia Renault Agriculture zaczęła się jednak w zupełnie innych okolicznościach niż produkcja współczesnych traktorów.

Pierwszy ciągnik Renault powstał po I wojnie światowej

Początki rolniczej części Renault są bezpośrednio związane z doświadczeniami zdobytymi podczas I wojny światowej. Francuski producent wytwarzał wówczas między innymi czołgi Renault FT. Po zakończeniu konfliktu możliwości produkcyjne i rozwiązania techniczne zaczęto wykorzystywać także do celów cywilnych.

Pierwszym ciągnikiem był Renault Type GP. Konstrukcja powstała w 1918 roku i początkowo wykorzystywała gąsienice. Maszyna miała czterocylindrowy silnik, a jej układ techniczny zdradzał wojskowe pochodzenie. Produkcja odbywała się w zakładach Billancourt, częściowo na liniach wykorzystywanych wcześniej przy pojazdach wojskowych.

Pierwsze traktory testowano między innymi w należącym do Louisa Renault gospodarstwie. Dla firmy była to zupełnie nowa działalność, ale zapotrzebowanie na mechanizację rolnictwa we Francji szybko rosło. Po wojnie brakowało zarówno ludzi do pracy, jak i koni pociągowych, dlatego ciągnik stawał się coraz bardziej potrzebnym narzędziem.

Już w 1921 roku pojawił się Renault Type HO, w którym gąsienice zastąpiono klasycznymi kołami. Był to jeden z pierwszych kroków prowadzących od konstrukcji mającej wiele wspólnego z pojazdem wojskowym do typowego traktora rolniczego.

Renault rozwijało własne konstrukcje rolnicze

W kolejnych latach firma regularnie modernizowała ciągniki. W 1926 roku pokazano Type PE z nowym silnikiem i zmienioną konstrukcją. Kilka lat później Renault zaczęło również stosować ogumienie pneumatyczne oraz rozwijać maszyny dostosowane do określonych zastosowań, między innymi pracy w winnicach.

Dużym krokiem było wprowadzenie silników wysokoprężnych. Pierwszy traktor Renault z jednostką Diesla pojawił się na początku lat 30. Była to odpowiedź na potrzebę ograniczenia zużycia paliwa i obniżenia kosztów eksploatacji maszyn. Przed wybuchem II wojny światowej Renault należało już do największych francuskich producentów ciągników.

Rozwój rolniczej części przedsiębiorstwa nie był więc krótkim eksperymentem producenta samochodów. Stopniowo powstał pełnoprawny dział zajmujący się projektowaniem oraz produkcją maszyn przeznaczonych dla gospodarstw.

Le Mans stało się domem ciągników Renault

Jednym z najważniejszych miejsc w historii marki było Le Mans. Renault założyło tam centrum przemysłowe jeszcze przed II wojną światową, a po wojnie zakład stał się głównym miejscem związanym z produkcją ciągników.

To właśnie z Le Mans wyjeżdżały kolejne serie Renault, między innymi D, N, E oraz Super. W latach 50. przedsiębiorstwo osiągnęło wyjątkowo silną pozycję na rodzimym rynku. W 1950 roku Renault wyprodukowało ponad 8,5 tys. ciągników, co odpowiadało ponad połowie francuskiej produkcji tych maszyn.

W tym okresie zaczęła się również kształtować stylistyka, z którą wielu rolników kojarzy markę do dziś. W 1956 roku Renault ujednoliciło malowanie swoich ciągników i postawiło na charakterystyczny pomarańczowy kolor.

Pomarańczowe Renault przez następne dziesięciolecia stały się częstym widokiem przede wszystkim we Francji, ale stopniowo trafiały także na kolejne europejskie rynki.

Renault korzystało z silników innych producentów

Francuska firma nie ograniczała się wyłącznie do własnych podzespołów. W ciągnikach Renault montowano między innymi jednostki MWM oraz Perkins. Dzięki współpracy z wyspecjalizowanymi producentami możliwe było rozwijanie coraz większych i mocniejszych modeli bez konieczności projektowania każdego elementu samodzielnie.

W 1968 roku w ofercie pojawił się pierwszy ciągnik Renault wyposażony w napęd na cztery koła. Dla coraz większych gospodarstw oraz cięższych maszyn towarzyszących był to istotny etap rozwoju.

Firma nawiązywała również współpracę z innymi producentami. W latach 70. Renault rozpoczęło kooperację z włoskim Carraro. Niektóre konstrukcje tej firmy trafiały na rynek pod francuską marką. W ofercie pojawiały się również ciągniki powstające we współpracy z Mitsubishi.

Taki sposób działania pozwalał poszerzać gamę maszyn, szczególnie w segmentach, w których opracowanie całkowicie nowej konstrukcji nie zawsze byłoby opłacalne.

Seria TX przyniosła duży skok pod względem komfortu

Przełom lat 70. i 80. przyniósł coraz większe zainteresowanie komfortem operatora. Ciągnik miał już nie tylko dysponować odpowiednią mocą, lecz także zapewniać kierowcy wygodne warunki podczas wielogodzinnej pracy.

W 1981 roku podczas targów SIMA Renault zaprezentowało serię TX. Przy opracowywaniu kabin i rozwiązań związanych z komfortem wykorzystano doświadczenia samochodowego działu przedsiębiorstwa.

Modele z rodziny TX do dziś są jednymi z lepiej rozpoznawalnych ciągników Renault. W późniejszych latach pojawiły się kolejne serie, między innymi Ceres, Cergos, Temis, Ares oraz Atles. Właśnie Ares i Atles należały do maszyn kojarzonych z końcowym okresem działalności Renault Agriculture.

Na rynku wtórnym można nadal znaleźć takie modele jak Renault 103.54, 110.54, 120.54, 133.54 czy 145.14. Dla wielu gospodarstw były to maszyny używane zarówno do ciężkich prac polowych, jak i transportu.

Renault współpracowało nawet z John Deere

Historia Renault Agriculture jest ciekawa również ze względu na współpracę z firmami, które normalnie były jej konkurentami. Jednym z najlepszych przykładów jest John Deere.

Od końca 1993 roku Renault otrzymywało silniki John Deere produkowane we francuskim Saran. W zamian Renault dostarczało ciągniki sprzedawane przez amerykańskiego producenta jako serię John Deere 3000. Współpraca trwała do drugiej połowy lat 90.

Renault stworzyło również wspólnie z Massey Ferguson przedsiębiorstwo GIMA zajmujące się między innymi produkcją przekładni i elementów układu przeniesienia napędu. Była to kolejna oznaka coraz większej specjalizacji europejskiej branży maszyn rolniczych.

Marka wykorzystywała także własną sieć sprzedaży do dystrybucji maszyn innych firm. W połowie lat 90. Renault Agriculture rozpoczęło we Francji sprzedaż produktów JCB.

Dlaczego zniknęły ciągniki Renault?

Na początku XXI wieku Renault zaczęło wycofywać się z działalności niezwiązanej bezpośrednio z podstawową częścią swojego biznesu. Produkcja ciągników, mimo ogromnej tradycji, znalazła się na liście aktywów przeznaczonych do sprzedaży.

W 2003 roku niemiecki Claas przejął 51 procent udziałów w Renault Agriculture. Dla Claasa była to niezwykle ważna transakcja. Niemiecki producent miał bardzo mocną pozycję wśród kombajnów, sieczkarni i maszyn zielonkowych, ale potrzebował własnych ciągników, aby stworzyć bardziej kompletną ofertę dla gospodarstw.

Zmiana nie nastąpiła jednego dnia. Przez pewien czas na rynku funkcjonowały maszyny Renault, a jednocześnie przygotowywano ciągniki oznaczane już jako Claas. W połowie dekady marka Renault zaczęła znikać z nowych traktorów produkowanych w Le Mans.

W 2006 roku Claas zwiększył udział w Renault Agriculture do 80 procent, a w 2008 roku przejął pozostałe 20 procent. Renault Agriculture przestało istnieć jako samodzielna marka, natomiast zakład został przekształcony w Claas Tractor SAS.

Renault nie zniknęło z rolnictwa bez śladu

Przejęcie przez Claasa zakończyło trwającą niemal dziewięć dekad historię ciągników noszących nazwę Renault, ale nie oznaczało końca francuskiego zaplecza produkcyjnego. Fabryka w Le Mans nadal pozostała jednym z ważnych europejskich zakładów wytwarzających traktory.

W pewnym sensie dzisiejsze ciągniki Claas są więc kontynuacją historii rozpoczętej przez Renault po I wojnie światowej. To właśnie dzięki przejęciu Renault Agriculture niemiecka firma mogła w krótkim czasie wejść do grona producentów oferujących szeroką gamę własnych ciągników.

Dawne Renault nadal można spotkać również w polskich gospodarstwach. Popularności na rynku używanych maszyn sprzyjały stosunkowo proste konstrukcje wielu starszych modeli, dostępność ciągników sprowadzanych z Francji oraz szeroki zakres mocy. Pomarańczowe Renault TX, modele z rodziny .54, a także późniejsze Ceresy i Aresy pozostają dzięki temu żywą częścią historii europejskiej mechanizacji rolnictwa, mimo że ostatni nowy ciągnik z charakterystycznym rombem Renault opuścił fabrykę już wiele lat temu.

Gorączka Q bydła. Ta choroba może długo pozostać niezauważona w stadzie

0

Gorączka Q bydła jest chorobą zakaźną, która potrafi rozwijać się w gospodarstwie niemal niezauważalnie. Zakażone zwierzęta często nie wyglądają na chore, a pierwszym sygnałem problemu mogą być dopiero zaburzenia rozrodu, poronienia lub narodziny słabych cieląt. Dodatkowym powodem, dla którego choroba wymaga uwagi, jest możliwość przenoszenia zakażenia ze zwierząt na ludzi. Właśnie dlatego podejrzenia gorączki Q nie należy rozpatrywać wyłącznie jako problemu dotyczącego wydajności stada.

Co to jest gorączka Q bydła?

Gorączka Q jest zakaźną chorobą wywoływaną przez bakterię Coxiella burnetii. Drobnoustrój może występować u wielu gatunków zwierząt, jednak z punktu widzenia rolnictwa szczególnie istotne są zakażenia bydła, owiec i kóz. Bakteria jest odporna na niekorzystne warunki środowiska, dlatego może utrzymywać się poza organizmem gospodarza i rozprzestrzeniać wraz z zanieczyszczonym materiałem biologicznym oraz pyłem.

U bydła zakażenie bardzo często przebiega bez charakterystycznych objawów. Krowa może wyglądać zdrowo, normalnie pobierać paszę i nie wykazywać wyraźnych zmian zachowania. Nie oznacza to jednak, że bakteria nie występuje w stadzie. Problem może ujawnić się przede wszystkim w okresie rozrodu, ciąży i wycieleń.

Nazwa choroby może być przy tym nieco myląca. Gorączka nie musi być najbardziej widocznym objawem zakażenia u bydła. W praktyce hodowca częściej zwróci uwagę na pogorszenie wyników rozrodu niż na podwyższoną temperaturę ciała zwierząt.

Jak bydło zakaża się gorączką Q?

Do zakażenia dochodzi przede wszystkim poprzez kontakt z materiałem zawierającym Coxiella burnetii. Szczególnie duże ilości bakterii mogą znajdować się w łożysku, błonach płodowych i płynach związanych z porodem. Drobnoustrój może być również wydalany z mlekiem, kałem oraz wydzielinami dróg rodnych zakażonych zwierząt.

Duże znaczenie ma możliwość unoszenia się bakterii wraz z kurzem i drobnymi cząstkami materiału organicznego. Oznacza to, że bezpośredni kontakt zdrowej krowy z zakażonym zwierzęciem nie zawsze jest konieczny. Zanieczyszczona ściółka, pomieszczenia porodowe, sprzęt czy otoczenie obory mogą uczestniczyć w utrzymywaniu się zakażenia.

Ryzyko wprowadzenia Coxiella burnetii do gospodarstwa może wzrosnąć również przy zakupie nowych zwierząt bez znajomości sytuacji zdrowotnej stada, z którego pochodzą. Znaczenie ma więc nie tylko postępowanie ze zwierzętami już znajdującymi się w gospodarstwie, ale także bioasekuracja podczas powiększania lub odnawiania stada.

Jakie są objawy gorączki Q u bydła?

Największa trudność polega na tym, że zakażenie często nie daje objawów pozwalających od razu rozpoznać chorobę. U części krów może przebiegać bezobjawowo. Jeżeli pojawiają się problemy, dotyczą najczęściej układu rozrodczego.

W stadzie mogą występować poronienia, przedwczesne porody, rodzenie martwych cieląt albo przychodzenie na świat cieląt słabych. Zakażenie może być również brane pod uwagę w diagnostyce problemów z płodnością oraz zapaleń macicy. Nie każdy taki przypadek oznacza jednak gorączkę Q. Podobne zaburzenia mogą mieć wiele przyczyn zakaźnych i niezakaźnych, dlatego sam obraz kliniczny nie wystarcza do postawienia rozpoznania.

Szczególną uwagę powinno zwrócić pojawienie się większej liczby problemów rozrodczych w krótkim okresie. Jeżeli kilka krów roni, występują martwe urodzenia albo wzrasta liczba komplikacji po wycieleniu, potrzebna jest diagnostyka obejmująca różne możliwe przyczyny.

Dlaczego poronienie powinno zwrócić uwagę hodowcy?

Poronienie jest jednym z najważniejszych zdarzeń, podczas których zakażona krowa może wydalać duże ilości bakterii do środowiska. Łożysko, błony płodowe, płyny oraz zabrudzona ściółka mogą stać się źródłem Coxiella burnetii. Dlatego materiału po poronieniu lub porodzie nie należy traktować jak zwykłego odpadu z obory.

Miejsce powinno zostać możliwie szybko oczyszczone, a materiał biologiczny zabezpieczony zgodnie z zasadami obowiązującymi w gospodarstwie i zaleceniami lekarza weterynarii. Osoby wykonujące takie czynności powinny ograniczać bezpośredni kontakt z wydzielinami i stosować odpowiednią odzież ochronną oraz rękawice.

Ważne jest również zachowanie materiału, który lekarz weterynarii może uznać za przydatny diagnostycznie. Automatyczne usunięcie wszystkiego przed konsultacją może utrudnić późniejsze ustalenie przyczyny poronienia.

Jak rozpoznaje się gorączkę Q u bydła?

Rozpoznania nie powinno się stawiać wyłącznie na podstawie objawów. Problemy rozrodcze mogą być związane między innymi z innymi zakażeniami, stanem żywienia, zaburzeniami metabolicznymi czy czynnikami środowiskowymi. Konieczne jest więc wykonanie odpowiednich badań laboratoryjnych.

W diagnostyce wykorzystuje się między innymi badania serologiczne pozwalające wykrywać przeciwciała przeciwko Coxiella burnetii. Stosowane są również metody molekularne, takie jak PCR, umożliwiające wykrywanie materiału genetycznego bakterii w odpowiednio pobranych próbkach.

Materiałem do badania mogą być, zależnie od sytuacji, między innymi fragmenty łożyska, wydzielina z dróg rodnych czy mleko. W stadach mlecznych badanie mleka zbiorczego może być elementem oceny sytuacji epidemiologicznej, jednak interpretacja każdego wyniku powinna uwzględniać rodzaj próbki, metodę badania oraz historię stada.

Dodatni wynik serologiczny oznacza kontakt układu odpornościowego zwierzęcia z drobnoustrojem, ale nie zawsze jest równoznaczny z aktualnym wydalaniem bakterii. Z tego względu strategię badań najlepiej ustalić z lekarzem weterynarii.

Czy gorączka Q bydła jest groźna dla człowieka?

Tak. Gorączka Q jest zoonozą, czyli chorobą, która może przenosić się ze zwierząt na ludzi. Do zakażenia człowieka może dojść przede wszystkim poprzez wdychanie skażonych aerozoli i pyłu zawierającego Coxiella burnetii. Szczególne znaczenie mają miejsca, w których odbywają się porody oraz wykonywane są czynności związane z usuwaniem łożysk i zabrudzonej ściółki.

Na kontakt narażeni mogą być hodowcy, pracownicy gospodarstw, lekarze weterynarii oraz inne osoby mające styczność z bydłem i materiałem poporodowym. Z tego powodu podejrzenie choroby w stadzie wymaga zwrócenia uwagi również na bezpieczeństwo ludzi pracujących przy zwierzętach.

U człowieka zakażenie może przebiegać bezobjawowo, ale może również powodować ostrą chorobę z gorączką, silnym bólem głowy, osłabieniem i bólami mięśni. W niektórych przypadkach występuje zapalenie płuc lub zaburzenia dotyczące wątroby. Możliwe są także przewlekłe postacie choroby, dlatego osoby, które miały kontakt z potencjalnie zakaźnym materiałem i zaczynają źle się czuć, powinny poinformować lekarza o kontakcie ze zwierzętami.

Czy można pić mleko od krowy zakażonej gorączką Q?

Coxiella burnetii może być wydalana z mlekiem zakażonych krów. Z punktu widzenia bezpieczeństwa żywności ważne znaczenie ma więc właściwe postępowanie z mlekiem oraz przestrzeganie zasad higieny. Pasteryzacja jest procesem stosowanym między innymi w celu ograniczania zagrożeń mikrobiologicznych obecnych w mleku.

Nie należy traktować surowego mleka pochodzącego ze stada z podejrzeniem choroby tak samo jak produktu poddanego obróbce cieplnej. Jeżeli w gospodarstwie potwierdzono zakażenie, sposób postępowania z mlekiem powinien być zgodny z zaleceniami lekarza weterynarii oraz obowiązującymi wymaganiami sanitarnymi.

Jak ograniczyć rozprzestrzenianie się gorączki Q w stadzie?

Podstawą jest dobra organizacja porodów oraz szybkie i bezpieczne usuwanie materiału poporodowego. Łożyska, błony płodowe i silnie zabrudzona ściółka nie powinny pozostawać w miejscu dostępnym dla innych zwierząt. Stanowisko po porodzie należy dokładnie oczyścić, a sposób dezynfekcji dobrać z uwzględnieniem właściwości drobnoustroju.

Znaczenie ma także ograniczenie przemieszczania zanieczyszczeń na obuwiu, odzieży i sprzęcie. Narzędzia używane w porodówce nie powinny bez potrzeby trafiać do innych części gospodarstwa. Warto również ograniczać powstawanie pyłu podczas sprzątania miejsc, w których mogły znajdować się zakaźne wydzieliny.

W przypadku powtarzających się poronień dobrym rozwiązaniem jest prowadzenie dokładnej dokumentacji. Data zdarzenia, numer krowy, etap ciąży, informacje o porodzie, stanie cielęcia i problemach poporodowych mogą pomóc lekarzowi weterynarii ocenić, czy mamy do czynienia z pojedynczym przypadkiem, czy z problemem dotyczącym większej części stada.

Co zrobić, gdy w stadzie podejrzewana jest gorączka Q?

Pierwszym krokiem powinna być konsultacja z lekarzem weterynarii i zaplanowanie diagnostyki. Nie warto koncentrować się wyłącznie na jednej chorobie, ponieważ poronienia i zaburzenia płodności bydła mogą mieć różne przyczyny. Lekarz może zdecydować o pobraniu próbek od konkretnych krów, materiału po poronieniu albo próbek pozwalających ocenić sytuację całego stada.

Do czasu wyjaśnienia przyczyny problemów należy szczególnie ostrożnie postępować z materiałem porodowym. Dostęp osób postronnych do miejsca porodu warto ograniczyć, a podczas sprzątania stosować środki ochrony osobistej. Szczególnej ostrożności wymagają poronienia, ponieważ właśnie wtedy środowisko może zostać silnie zanieczyszczone materiałem zawierającym bakterie.

Gorączka Q bydła jest przykładem choroby, przy której brak spektakularnych objawów nie oznacza braku problemu. Regularna obserwacja wyników rozrodu, rejestrowanie poronień, szybka diagnostyka niepokojących przypadków oraz właściwa higiena porodówki pozwalają wcześniej wychwycić nieprawidłowości i jednocześnie ograniczyć narażenie osób pracujących ze zwierzętami.

Kot zrobił sobie kuwetę z grządki? Tak możesz temu zapobiec

0
warzywnik

Koty potrafią być częstymi gośćmi w przydomowych ogrodach. Problem zaczyna się wtedy, gdy świeżo przygotowana grządka zostaje potraktowana przez zwierzę jak kuweta, a młode sadzonki są wykopywane lub łamane. Szczególnie atrakcyjna dla kota jest miękka, świeżo przekopana ziemia. Na szczęście można zabezpieczyć warzywnik bez stosowania środków, które mogłyby zaszkodzić zwierzętom. Jak zabezpieczyć grządki przed kotami i jednocześnie nie utrudniać sobie pielęgnacji roślin?

Dlaczego koty wchodzą na grządki?

Zanim zaczniemy odstraszać kota, warto zrozumieć, dlaczego właściwie pojawia się w warzywniku. Najczęściej nie interesują go same warzywa. Przyciąga go przede wszystkim odpowiednia struktura podłoża.

Świeżo przekopana, lekka i sucha ziemia przypomina podłoże znajdujące się w kuwecie. Kot może więc wykopać w niej niewielki dołek, załatwić swoje potrzeby, a następnie zasypać odchody. Problem jest szczególnie widoczny wiosną, gdy przygotowujemy grządki przed siewem.

Koty mogą również przechodzić przez ogród podczas patrolowania swojego terytorium. Jeżeli grządka znajduje się na ich regularnej trasie, zwierzę prawdopodobnie będzie pojawiało się w tym miejscu ponownie.

Niektóre koty wybierają natomiast ogród jako miejsce odpoczynku. Nagrzana słońcem ziemia może być dla nich bardzo atrakcyjna. W takim przypadku samo odstraszanie zapachem nie zawsze wystarczy i lepiej zastosować fizyczną przeszkodę.

Jak zabezpieczyć grządki przed kotami?

Jednym z najskuteczniejszych sposobów jest ograniczenie kotu dostępu bezpośrednio do powierzchni ziemi. Można wykorzystać do tego lekką siatkę ogrodniczą rozpiętą kilka lub kilkanaście centymetrów nad grządką.

Takie rozwiązanie szczególnie dobrze sprawdza się bezpośrednio po wysiewie nasion. Kot nie może wtedy swobodnie wejść na ziemię i jej rozgrzebywać, natomiast rośliny mają dostęp do światła i wody.

Dobrym rozwiązaniem są również tunele wykonane z pałąków i siatki. Konstrukcja nie musi być wysoka. W przypadku sałaty, marchwi, rzodkiewki czy pietruszki wystarczy niewielka osłona zabezpieczająca powierzchnię grządki.

Siatkę należy jednak dobrze napiąć i przymocować. Luźny materiał może być niebezpieczny, jeśli zwierzę zaplącze w niego łapę.

Gałązki na ziemi mogą skutecznie zniechęcić kota

Koty zdecydowanie preferują miękką i równą ziemię. Jeżeli powierzchnia grządki stanie się mniej wygodna, zwierzę może wybrać inne miejsce.

Prostym sposobem jest rozłożenie pomiędzy roślinami cienkich gałązek. Nie trzeba tworzyć zwartej warstwy. Wystarczy ułożyć je w taki sposób, aby kot nie miał dużej powierzchni miękkiej ziemi do kopania.

Można wykorzystać również naturalne materiały znajdujące się już w ogrodzie. Sprawdzają się między innymi większe kawałki kory, patyczki czy niewielkie szyszki.

Należy jednak unikać materiałów ostrych. Celem nie jest zranienie zwierzęcia, lecz stworzenie nawierzchni, po której chodzenie i kopanie będzie dla niego mniej komfortowe.

Czy ściółkowanie pomaga odstraszyć koty?

Ściółkowanie ma wiele zalet i przy okazji może ograniczyć zainteresowanie kota grządką. Warstwa materiału znajdująca się na powierzchni gleby utrudnia swobodne kopanie.

Można wykorzystać korę, zrębki drzewne albo słomę. Wybór powinien zależeć przede wszystkim od rodzaju uprawianych roślin.

Ściółka pomaga również ograniczyć parowanie wody, rozwój części chwastów oraz gwałtowne nagrzewanie powierzchni ziemi. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy materiał będzie skutecznym odstraszaczem.

Bardzo drobna i miękka ściółka może być dla kota równie atrakcyjna jak ziemia. Dlatego lepszym rozwiązaniem są materiały o nieco większej strukturze.

Jakich zapachów nie lubią koty?

Koty mają bardzo dobrze rozwinięty węch, dlatego niektóre intensywne aromaty mogą zniechęcać je do przebywania w określonym miejscu. Efekt jest jednak indywidualny. Zapach, który skutecznie odstrasza jednego kota, może praktycznie nie zrobić wrażenia na innym.

Często wymienia się aromaty cytrusowe. Skórki cytryny lub pomarańczy można na krótko rozłożyć w pobliżu grządki, jednak trzeba je regularnie usuwać i wymieniać.

Nie należy natomiast polewać ziemi skoncentrowanymi olejkami eterycznymi. Mogą być drażniące dla zwierząt, a niektóre substancje zawarte w olejkach są dla kotów niebezpieczne.

Znacznie rozsądniejsze jest korzystanie z łagodnych, naturalnych metod i obserwowanie, czy konkretny zapach rzeczywiście zmienia zachowanie zwierzęcia.

Jakie rośliny mogą zniechęcić koty do wchodzenia na grządki?

W ogrodach często sadzi się rośliny o intensywnym zapachu z nadzieją, że stworzą naturalną barierę dla zwierząt. Efekty nie zawsze są jednak tak dobre, jak sugerują popularne porady.

Można spróbować posadzić na obrzeżach grządki aromatyczne zioła, na przykład rozmaryn czy lawendę. Intensywny zapach może sprawić, że niektóre koty będą omijały takie miejsce.

Nie warto jednak traktować roślin jako jedynego zabezpieczenia. Kot, który regularnie korzysta z grządki, może po prostu przejść pomiędzy sadzonkami.

Najlepsze efekty daje połączenie kilku metod, na przykład roślin aromatycznych z siatką albo odpowiednio ułożoną ściółką.

Czy zraszacz odstraszy kota z ogrodu?

Koty zazwyczaj nie przepadają za nagłym kontaktem z wodą. Z tego powodu ciekawym rozwiązaniem może być zraszacz ogrodowy wyposażony w czujnik ruchu.

Urządzenie wykrywa zwierzę i uruchamia krótki strumień wody. Kot nie zostaje zraniony, ale szybko zaczyna kojarzyć konkretne miejsce z nieprzyjemnym doświadczeniem.

Taka metoda może być szczególnie skuteczna w większym ogrodzie, gdzie trudno zabezpieczyć każdą grządkę siatką.

Trzeba jednak odpowiednio ustawić czujnik, aby instalacja nie uruchamiała się bez potrzeby przy każdym ruchu gałęzi czy przejściu domowników.

Co zrobić ze świeżo wysianą grządką?

Najbardziej narażona na wizyty kotów jest ziemia bezpośrednio po przygotowaniu pod wysiew. Jest luźna, miękka i pozbawiona większych roślin.

W tym okresie warto zastosować zabezpieczenie od razu, zamiast czekać na pierwsze szkody. Dobrym rozwiązaniem będzie lekka siatka ułożona na niskich pałąkach.

W niewielkich warzywnikach można również rozłożyć pomiędzy rzędami roślin patyczki lub zastosować grubszą ściółkę w miejscach, w których nie zostały wysiane nasiona.

Kiedy warzywa podrosną i zajmą większą część powierzchni grządki, miejsce często przestaje być dla kota tak atrakcyjne. Zwierzę ma po prostu znacznie mniej przestrzeni do swobodnego kopania.

Czego nie stosować do odstraszania kotów?

W walce o zadbane grządki nie warto sięgać po metody mogące spowodować cierpienie zwierzęcia. Dotyczy to zarówno kotów domowych, jak i wolno żyjących.

Nie powinno się wykładać ostrych przedmiotów, potłuczonego szkła ani elementów mogących skaleczyć łapy. Niewskazane jest również stosowanie agresywnych substancji chemicznych.

Trzeba uważać również na domowe porady dotyczące rozsypywania dużych ilości drażniących przypraw. Pieprz czy bardzo ostra papryka mogą dostać się do nosa lub oczu zwierzęcia i powodować silne podrażnienie.

Znacznie skuteczniejsze długoterminowo jest sprawienie, aby grządka stała się dla kota mało atrakcyjna, ale nie niebezpieczna.

Czy kot może zaszkodzić warzywom?

Samo przejście kota pomiędzy roślinami zwykle nie powoduje większego problemu. Sytuacja wygląda inaczej w przypadku świeżych siewek.

Podczas kopania zwierzę może uszkodzić korzenie, odkryć nasiona albo złamać młode rośliny. Problemem są również kocie odchody pozostawiane na grządkach, szczególnie tam, gdzie uprawiane są warzywa spożywane na surowo.

Nie powinno się traktować kocich odchodów jako nawozu. Mogą zawierać drobnoustroje i pasożyty. Jeżeli znajdziemy je na grządce, najlepiej usunąć odchody razem z niewielką ilością otaczającej je ziemi, a podczas pracy użyć rękawic.

Warzywa z ogrodu zawsze należy dokładnie umyć przed jedzeniem.

Jak zabezpieczyć grządki przed własnym kotem?

Jeżeli problem dotyczy naszego zwierzęcia, można spróbować zastosować jeszcze jedno rozwiązanie. Zamiast wyłącznie zakazywać kotu korzystania z ogrodu, warto przygotować mu atrakcyjne miejsce w innej części działki.

Może to być fragment suchej, lekkiej ziemi lub piasku położony z dala od warzywnika. Jeżeli kot uzna go za wygodniejszy, prawdopodobieństwo rozkopywania grządek może się zmniejszyć.

Warto jednocześnie zabezpieczyć warzywnik niską siatką lub ściółką. Kot szybko zauważy wtedy, że jedno miejsce nadaje się do kopania, a drugie jest trudno dostępne.

Najlepiej sprawdzają się właśnie takie rozwiązania łączone. Fizyczna bariera chroni młode rośliny od pierwszego dnia, odpowiednia struktura podłoża zniechęca do kopania, a alternatywne miejsce daje kotu możliwość realizowania jego naturalnych zachowań bez niszczenia upraw.

Fałszowanie żywności pod surowszą kontrolą. Prezydent podpisał nową ustawę

0

Fałszowanie żywności uderza bezpośrednio w finanse rolników oraz bezpieczeństwo konsumentów. Aby ukrócić nieuczciwe praktyki rynkowe, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowało nowelizację ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, którą podpisał już Prezydent RP. Nowe przepisy wejdą w życie 14 dni po publikacji w Dzienniku Ustaw, wprowadzając ścisły nadzór nad rynkiem na każdym etapie – od importu, przez produkcję, aż po handel internetowy.

Kluczowe zmiany i walka o fałszowanie żywności na nowym poziomie:

  • Rozszerzona definicja i odpowiedzialność karna: Za zafałszowany uznany zostanie także produkt, na którym zabraknie wymaganych informacji, np. o kraju pochodzenia lub producencie. Za celowe wprowadzanie do obrotu zafałszowanych artykułów w celu osiągnięcia korzyści majątkowej grozi odpowiedzialność karna.
  • Kontrola handlu w internecie: Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) zyska prawo do weryfikacji ofert online, reklam i ulotek. Platformy e-commerce będą musiały ujawniać dane sprzedawców, co uniemożliwi działanie anonimowym podmiotom.
  • Uszczelnienie importu spoza UE: IJHARS sprawniej skontroluje małe partie towarów wprowadzanych na polski rynek oraz przesyłki, których zgłoszenie budzi wątpliwości co do rzeczywistego przeznaczenia.
  • Przejrzystość na rynku owoców i warzyw: Wprowadzony zostanie wykaz zatwierdzonych handlowców, a nowe regulacje mają wspierać krótkie łańcuchy dostaw i ograniczać marnowanie żywności.
  • Ochrona znaku „Poznaj Dobrą Żywność”: Uporządkowanie zasad przyznawania symbolu ma wyeliminować przypadki jego bezprawnego lub nieuzasadnionego używania.
  • Upomnienie przy drobnych uchybieniach: W przypadku niewielkich braków formalnych inspekcja będzie mogła zastosować upomnienie zamiast od razu nakładać karę finansową.

Nowe przepisy dostosowują polskie prawo do wymagań Unii Europejskiej, zapewniając uczciwym producentom i rolnikom równe warunki konkurencji oraz lepszą ochronę przed podmiotami zaniżającymi jakość towarów.

Źródło: Opracowano na podstawie komunikatu MRiRW

Tradycja napędzana technologią. Pierwsza Parada Traktorów w Kuleszach Kościelnych

0

Choć za rolnikami kolejny pracowity i pełen wyzwań sezon, w minioną niedzielę w Kuleszach Kościelnych (woj. podlaskie) liczyły się przede wszystkim uśmiech, integracja i zasłużone świętowanie – tegoroczne żniwa zostały zakończone, a ziarno bezpiecznie trafiło do magazynów. Absolutnym hitem Dożynek Gminno-Parafialne i Festynu św. Bartłomieja stała się pierwsza w historii gminy Parada Traktorów. Tego dnia Kulesze tętniły życiem, udowadniając, że nowoczesny rolnik potrafi nie tylko ciężko pracować, ale też świetnie się bawić. 

Zasłużona radość po pracowitym lecie

Dożynki w Kuleszach Kościelnych rozpoczęły się od tradycyjnej Mszy Świętej, podczas której dziękowano za pomyślny przebieg tegorocznych żniw. Pogoda dopisała, dzięki czemu rolnicy bez przeszkód zamknęli najważniejsze prace w polu. Starostowie dożynek, Aneta i Paweł Sokołowscy, przekazując tradycyjny bochen chleba, nie kryli satysfakcji z faktu, że kluczowe zadanie roku zostało wykonane:

– Zboża są już pokoszone, wszystko mamy w magazynach. Zebraliśmy plony szczęśliwie, pogoda nam pozwoliła, więc dzisiaj jest idealny czas na świętowanie, dziękczynienie i dobrą zabawę!

Choć w kuluarach rozmawiano o rynkowych realiach – wysokich kosztach nawozów czy globalnej konkurencji (jak choćby kwestia umowy handlowej z krajami Merkosur) – to tego dnia dominował uzasadniony optymizm. Producenci z Kulesz po raz kolejny pokazali, że dzięki profesjonalizmowi potrafią skutecznie zarządzać gospodarstwami w każdych warunkach.

Rewolucja na kołach: Od Porsche do GPS-u

Prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazała się Parada Traktorów. Co ciekawe, pomysł narodził się całkowicie oddolnie.  Efekt? Imponujący korowód, który ściągnął tłumy widzów. Na drogach gminy można było podziwiać niesamowity przekrój technologii. Obok potężnych, nowoczesnych ciągników naszpikowanych elektroniką, systemami GPS i nawigacją satelitarną, dumnie prezentowały się pieczołowicie odrestaurowane klasyki: polskie Ursusy oraz rzadko spotykane ciągniki marki Porsche.

Młodzi gospodarze podeszli do tematu z wielką pasją. Wojciech Kalinowski postanowił przenieść swoje wcześniejsze motoryzacyjne hobby na grunt rolniczy i przed paradą poddał swój ciągnik zaawansowanym zabiegom detailingowym:

– Chciałem przenieść swoją pasję z samochodów na ciągnik, stąd kosmetyki detailingowe i tuningowy blask. To świetna okazja, by porównać najnowsze zdobycze technologii z modelami zapomnianymi, o których nie każdy wiedział, że w ogóle istniały.

Co ciekawe, mechanicznym koniom kroku dotrzymały te prawdziwe. Tomasz Dłuski zaprezentował tradycyjny zaprzęg konny, żartobliwie ripostując, że jego pojazd posiada unikalny „napęd na 8 kopyt”, którego próżno szukać w nowoczesnych traktorach.

Chata bogata: Gościnność sześciu sołectw

Dożynki nie mogłyby się odbyć bez solidnej strefy kulinarnej. W tym roku ciężar ugoszczenia tysięcy przybyłych gości wzięło na siebie wspólnie sześć miejscowości: Chojane Sierocięta, Chojane Stankowięta, Chojane Pawłowięta, Chojane Gorczany, Chojane Bąki oraz Chojane Piecki.

Stoiska pękały w szwach, a przygotowania do wydarzenia trwały wieczorami od kilku tygodni. Serwowano tradycyjną kiszkę i babę ziemniaczaną, pierogi oraz tradycyjne podlaskie trunki. Główną atrakcją kulinarną stał się pieczony prosiak faszerowany kaszą gryczaną i warzywami.

– To uwieńczenie naszej ciężkiej pracy, całorocznej tak naprawdę, od rana do późnego wieczora. Skala zainteresowania przerosła nasze oczekiwania. Nasz region jest niezwykle gościnny i nikt stąd nie wyjdzie głodny! – podsumowali z uśmiechem zmęczeni, ale dumni gospodarze: Emilia, Andrzej, Izabela i Tomasz. Wspomnieli też o słowach z niedzielnej homilii, które idealnie pasowały do charakteru święta: „Od myszy po cesarza, każdy żyje z gospodarza”.

Nowa tradycja w zagłębiu mleczarskim

Gmina Kulesze Kościelne to znane w regionie zagłębie mleczarskie, słynące z czołowych producentów w województwie. Nowoczesny park maszynowy i wysoka kultura rolna idą tu jednak w parze z silnym poczuciem wspólnoty.

Włodarz gminy, wójt Stefan Grodzki, podsumowując wydarzenie, zapowiedział, że Parada Traktorów na stałe wpisze się do kalendarza lokalnych imprez:

– Mieliśmy w tym roku trudną wiosenną suszę, ale nasi rolnicy po raz kolejny udowodnili, że potrafią wycisnąć z tej ziemi najwięcej jak się da. Udało nam się połączyć tradycję, z której słyniemy, z nowoczesnym rolnictwem. Jestem dumny z naszych mieszkańców i z tego, jaką silną wspólnotę tworzymy w Kuleszach Kościelnych.

Pracowałeś w KRUS i ZUS? Możesz mieć niższą emeryturę niż myślisz

0

Wyobraź sobie rolnika, który przez kilkanaście lat rzetelnie opłacał składki w KRUS, potem – bo tak wyszło życiowo – podjął pracę na etacie i resztę stażu odprowadzał do ZUS. Po 40 latach pracy okazuje się, że nie ma prawa ani do pełnej emerytury rolniczej, ani do godnego świadczenia z ZUS. To nie jest odosobniony przypadek – i właśnie ten problem samorząd rolniczy próbuje teraz rozwiązać.

O co walczy Krajowa Rada Izb Rolniczych?

Na wniosek Wielkopolskiej Izby Rolniczej, Krajowa Rada Izb Rolniczych ponownie zwróciła się do Ministra Rolnictwa o zmianę przepisów dotyczących ubezpieczeń społecznych rolników. Chodzi konkretnie o dwie rzeczy:

  • możliwość łączenia okresów ubezpieczenia w KRUS i ZUS na jasnych, proporcjonalnych zasadach,
  • możliwość „dopłacenia” brakujących składek w KRUS, jeśli ktoś ma za sobą co najmniej 10 lat opłacania składek rolniczych i osiągnął wiek emerytalny.

Problem dotyczy przede wszystkim osób, które w KRUS przepracowały krócej niż 25 lat – zwłaszcza tych z niecałymi 120 miesiącami składek. Reszta kariery w systemie powszechnym (ZUS) też im nie pomaga, jeśli i tam brakuje odpowiedniego stażu.

Dlaczego to takie ważne?

W obecnym stanie prawnym, żeby dostać emeryturę rolniczą z KRUS, trzeba mieć co najmniej 25 lat ubezpieczenia rolniczego. Kropka. Nie ma znaczenia, że przez pozostałe lata ktoś uczciwie pracował i płacił składki gdzie indziej.

Efekt? Rolnicy z tzw. mieszanym stażem – czyli ci, którzy w pewnym momencie musieli się przekwalifikować i zmienić zawód (a w ostatnich dekadach transformacji rolnictwa nie brakowało takich sytuacji) – lądują na najniższych możliwych świadczeniach, mimo dekad rzetelnej pracy i opłacania składek.

Co odpowiedziało ministerstwo?

Resort rolnictwa przypomniał, że dla osób, które nie wypracowały 25 lat w KRUS, istnieje możliwość ubiegania się o zwiększenie emerytury z ZUS – jako rekompensata za okres opłacania składek rolniczych.

Jednocześnie ministerstwo tłumaczy, dlaczego proste „przeliczenie złotówka za złotówkę” nie jest takie łatwe:

  • system KRUS działa na zupełnie innych zasadach niż ZUS – nie jest kapitałowy, składki są zryczałtowane i nie trafiają na indywidualne konto,
  • w ZUS wysokość emerytury zależy bezpośrednio od kwoty zgromadzonej na koncie – w KRUS takiego mechanizmu po prostu nie ma,
  • żeby to zmienić, trzeba by przebudować cały system rolniczy i wprowadzić do niego elementy modelu kapitałowego – a to wymaga poważnych analiz prawnych i finansowych.

Ministerstwo zaznaczyło też, że umożliwienie „dopłacania” składek oznaczałoby odejście od zasady, że prawo do emerytury rolniczej zależy od rzeczywistego podlegania ubezpieczeniu przez określony czas – a to z kolei wymagałoby oceny skutków dla całego Funduszu Emerytalno-Rentowego.

Co dalej?

Sprawa nie jest zamknięta. Propozycje zmian mają trafić pod obrady Rady Ubezpieczenia Społecznego Rolników, która reprezentuje interesy wszystkich ubezpieczonych i świadczeniobiorców. Dopiero po jej stanowisku i rekomendacjach ministerstwo rozważy dalsze kroki – o ile uzna je za zasadne.

Dla wielu rolników z mieszanym stażem to może być jedyna szansa na to, by ich lata pracy – niezależnie od tego, gdzie odprowadzali składki – w końcu przełożyły się na godną emeryturę.

źródło: WIR

Byk utknął w rowie i nie mógł się ruszyć. Na pomoc ruszyli strażacy z ciągnikiem

0

Wieczorem w środę mieszkańcy Chocielewka (woj. pomorskie) przeżyli niecodzienną akcję. Dorodny, czarny byk wpadł do rowu melioracyjnego na łące i mimo długich prób nie był w stanie się z niego wydostać. Zdesperowany rolnik nie miał wyjścia – zadzwonił po straż pożarną.

Zwierzę tonęło w błocie

Zgłoszenie wpłynęło do lęborskiej straży pożarnej około godz. 19:30. Na miejsce natychmiast pojechały dwa zastępy – OSP Chocielewko oraz JRG PSP Lębork. To, co zastali strażacy, nie napawało optymizmem: byk leżał na boku w rowie o stromych brzegach, częściowo zanurzony w wodzie i błocie. Im dłużej się szarpał, tym głębiej się zapadał.

Węże strażackie jako… pasy transportowe

Ratownicy musieli działać z głową – tak, by nie zrobić krzywdy ani sobie, ani sporemu zwierzęciu. Zdecydowali się na nietypowe rozwiązanie: węże strażackie posłużyły jako improwizowane pasy, które ostrożnie podłożono pod tułów byka, na wysokości klatki piersiowej i brzucha.

Do akcji włączył się też sam rolnik, podstawiając ciągnik z osprzętem, do którego przypięto pasy. Dzięki sile ciągnika i precyzyjnym manewrom strażaków, korygujących pozycję zwierzęcia krok po kroku, byka udało się powoli wyciągnąć na stabilny grunt.

Otrzepał się i poszedł do domu

Finał akcji był taki, jakiego wszyscy sobie życzyli. Gdy tylko byk poczuł twardy grunt pod nogami, sam wstał – zabłocony i wyraźnie wystraszony, ale cały i zdrowy, bez żadnych widocznych obrażeń. Po krótkich oględzinach gospodarz mógł spokojnie odprowadzić go z powrotem do obory.

Cała akcja zajęła kilkadziesiąt minut i pokazała, że w takich sytuacjach liczy się przede wszystkim zgrany zespół – strażacy, rolnik i odrobina pomysłowości potrafią zdziałać naprawdę wiele.

źródło: OSP Chocielewka

Największy przewoźnik morski na świecie wycofuje się z Noworosyjska po ataku drona. Morze Czarne coraz groźniejsze dla żeglugi

0
Ilustracja poglądowa (AI)

Morze Czarne – paraliż dostaw z Rosji i Ukrainy: Największa na świecie linia żeglugowa kontenerowa, MSC Mediterranean Shipping Company, podjęła decyzję o natychmiastowym zawieszeniu nowych rezerwacji ładunków do i z kluczowego rosyjskiego portu w Noworosyjsku. Bezpośrednią przyczyną tej decyzji był atak drona na kontenerowiec MSC ULSAN III, do którego doszło podczas rejsu w kierunku tego portu.

Wyjaśnienie środowego skoku cen pszenicy na giełdzie w Chicago

Nagłe wycofanie się giganta logistycznego z Noworosyjska rzuca nowe światło na wydarzenia z amerykańskiego parkietu. Z opóźnieniem znajdujemy główny powód środowego wybicia cen pszenicy na giełdzie w Chicago (CBOT), gdzie notowania wzrosły o maksymalny dopuszczalny limit dzienny i osiągnęły 3-letnie maksima.

Noworosyjsk to kluczowy hub eksportowy w basenie Morza Czarnego. Wiadomość o zawieszeniu rezerwacji i realnym zagrożeniu dla żeglugi handlowej natychmiast wywołała obawy o ciągłość globalnych dostaw ziarna, zmuszając rynek do dyskontowania przestojów logistycznych i potencjalnego przeniesienia popytu na inne kierunki.

Bezpieczeństwo dostaw pod znakiem zapytania

MSC poinformowało o wstrzymaniu cotygodniowych połączeń i zaleca swoim klientom rozważenie alternatywnych opcji logistycznych dla importu oraz eksportu. Choć przewoźnik wciąż obsługuje inne rosyjskie porty (w tym Sankt Petersburg), to rezygnacja z Noworosyjska pokazuje, jak wysokie ryzyko wiąże się obecnie z żeglugą w tym regionie.

Przypomnijmy, że po masowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku międzynarodowe linie kontenerowe znacząco ograniczyły działalność w Rosji, transportując głównie towary pierwszej potrzeby: żywność, odzież i leki. Wstrzymanie ruchu w tak ważnym węźle bezpośrednio uderza w te łańcuchy dostaw.

Sytuacja na Morzu Czarnym mocno napięta

Zagrożenia dla żeglugi handlowej na Morzu Czarnym i Azowskim gwałtownie wzrosły. Powtarzające się ataki na statki oraz infrastrukturę portową znacznie ograniczyły ruch handlowy, zakłócając eksport węgla, stali i surowców rolnych.

Dla rynku rolnego to jednoznaczny sygnał: rosnące stawki ubezpieczeniowe statków i paraliż logistyczny na Morzu Czarnym będą w najbliższym czasie kluczowym czynnikiem podbijającym zmienność cen zbóż na światowych giełdach w tym na Matif.

Ceny tuczników w dół o 20 groszy. Polski rynek znów wyprzedza Zachód

0
Ceny tuczników

Ostatnimi czasy to właśnie polski rynek trzody chlewnej wyprzedza swoimi ruchami to, co dopiero za jakiś czas dzieje się na Zachodzie. W tym tygodniu skupujący obniżyli maksymalne stawki za tuczniki średnio o 20 groszy na każdym kilogramie.

Ile kosztują tuczniki w Polsce? 28.08.2026

Najpopularniejsze cenniki oscylują maksymalnie w okolicach 7,00 zł za kg w klasie E. Nieliczni producenci, ze względów regionalnych, mogą liczyć na wyższe stawki, ale nie są to wielkości partii, które realnie wpływają na cenniki ogólne.

Giełda VEZG bez zmian, ale to pozorna stagnacja

Na niemieckiej giełdzie VEZG po raz kolejny nie odnotowano zmian – cena utrzymała się na poziomie 1,60 euro za kg w klasie E (6,88 zł), choć rozpatrywane stawki wahały się w przedziale 1,60-1,70 euro.

Stagnacja jest jednak pozorna. Cała branża otrzymuje sygnały o wzmożonym ruchu w ubojniach – z każdym dniem rośnie podaż żywca, a zakłady zwiększają skalę ubojów. Powodem jest ustępująca fala upałów i wejście na rynek zwierząt, których wstawienia zaplanowano właśnie na ten okres. Skoro producenci spodziewali się niższych temperatur, część z nich zdecydowała się na większe zagęszczenie tuczników w chlewniach.

Giełda ISW: dwie sesje bez sprzedaży

Kolejnym sygnałem nadchodzących zmian jest sytuacja na giełdzie ISW, gdzie dwie sesje z rzędu zakończyły się brakiem jakiejkolwiek sprzedaży. To znak, że nawet najmniejsi gracze uznają, iż towaru na rynku jest wystarczająco dużo, by nie trzeba było za niego przepłacać.

Czy więc za tydzień czeka nas obniżka na Zachodzie? Scenariusz jest bardzo realny. Pytanie brzmi, jak przełoży się to na rynek polski.

Import, eksport i ASF – co jeszcze waży na cenach

Na krajowy rynek wpływa nie tylko własna produkcja wieprzowiny i tuczników, ale też skala importu z krajów UE oraz eksportu, głównie na rynki trzecie. Obecne dane wskazują na niestabilność eksportu poza UE, co powoduje gwałtowne zmiany cenników – sięgające kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent w ciągu zaledwie kilku tygodni.

Ustabilizowanie tego handlu to teraz kluczowe zadanie – nie tylko dla handlowców, ale i przetwórców oraz rolników. Ci ostatni muszą udowadniać, że ich wysiłki związane z bioasekuracją przynoszą realne efekty. Ma to szczególne znaczenie w okresie, w którym ASF znów zbiera swoje żniwo.

źródło: POLSUS

Kampania cukrownicza 2026/2027 ruszyła wcześniej. Plony buraków niższe niż rok temu

0
kampania buraczana 2026

Pfeifer & Langen Polska rozpoczęła tegoroczną kampanię cukrowniczą wcześniej niż zwykle. Jako pierwsze, 26 sierpnia, ruszyły cukrownie w Środzie Wielkopolskiej i Gostyniu. Dzień później do pracy przystąpiła Miejska Górka, a 29 sierpnia dołączy Glinojeck. Spółka planuje około 140 dni przerobu, czyli zakończenie kampanii w połowie stycznia.

Susza dała się we znaki plantacjom w Gnieźnie i Koninie

Po rekordowym sezonie 2025/2026 tegoroczna kampania zapowiada się trudniej. Plony buraków mają być niższe, choć sytuacja na polach jest bardzo nierówna w zależności od regionu.

Najmocniej ucierpiały plantacje w okolicach Gniezna i Konina, gdzie brak wody spowodował przywiędnięcie liści na części pól. Prezes spółki Marcin Lechowski podkreśla jednak, że wynik kampanii jeszcze się nie rozstrzygnął – buraki wciąż są w ziemi i budują plon. Chłodniejsze noce i ciepłe dni w najbliższych tygodniach mogą jeszcze poprawić końcowy zbiór.

Choroby i szkodniki pod kontrolą

Mimo suszy sytuacja fitosanitarna na plantacjach pozostała stabilna. Presja chorób grzybowych była umiarkowana, a ochrona przed szkodnikami zadziałała skutecznie. Dzięki temu rośliny zachowały zdrową masę liściową, co pozwala im dalej gromadzić cukier w korzeniach.

Zbiór buraków do 25 listopada, przerób do połowy stycznia

Rolnicy mają zebrać buraki do 25 listopada. To jednak nie koniec pracy cukrowni – zakłady będą przerabiać surowiec jeszcze przez kolejne tygodnie, aż do połowy stycznia. Część buraków trafi więc do pryzm i będzie sukcesywnie dowożona do zakładów.

Oznacza to konieczność starannego przygotowania korzeni do dłuższego przechowywania: ograniczenia uszkodzeń podczas zbioru, dobrego usytuowania pryzm i zabezpieczenia ich przed mrozem.

Ponad 40% areału bez orki – korzyść w suchym sezonie

Spółka zwraca uwagę, że w poprzedniej kampanii ponad 40% powierzchni buraków u współpracujących z nią plantatorów było uprawiane w technologii bezorkowej lub pasowej.

W sezonach z niedoborem opadów to podejście się opłaca – resztki pożniwne na powierzchni ograniczają parowanie wody i przegrzewanie gleby, a mniejsza ingerencja w glebę pomaga zachować jej strukturę. Dzięki temu korzenie mają lepszy dostęp do wody z głębszych warstw.

Mniej przejazdów ciężkiego sprzętu to też mniejsze ryzyko zagęszczenia gleby, które utrudnia rozwój korzenia palowego buraka i ogranicza wsiąkanie wody.

Nowy sprzęt do badania jakości buraków

Przed startem kampanii cukrownie w Glinojecku i Środzie Wielkopolskiej zyskały nowe analizatory i polarometry do pomiaru polaryzacji buraków, czyli zawartości cukru w korzeniach. To parametr, który bezpośrednio wpływa na rozliczenia między cukrownią a plantatorem – im dokładniejszy pomiar, tym uczciwsza wycena dostarczonego surowca.

Ostateczny wynik zależy teraz od pogody

Start kampanii to początek gorącego okresu zarówno dla cukrowni, jak i rolników. W porównaniu z rekordowym poprzednim sezonem tegoroczne plony mają być niższe, zwłaszcza tam, gdzie susza dała się najbardziej we znaki. Jednocześnie niska presja chorób i skuteczna ochrona przed szkodnikami dają nadzieję, że część plantacji utrzyma wysoki potencjał.

Kluczowe będą najbliższe tygodnie – chłodne noce i słoneczne dni bez gwałtownych zjawisk pogodowych mogą jeszcze poprawić zarówno masę korzeni, jak i zawartość cukru. Dla plantatorów ostateczny bilans kampanii zależeć będzie nie tylko od tonażu z hektara, ale też od jakości dostarczonego surowca.

Jakie są aktualne ceny bydła w skupach? Ile za żywiec? [28.08.2026]

0
Ceny na rynku bydła.

Ceny bydła w skupach zaliczają od kilku tygodni spadki. Mimo wszystko Rynek bydła w Polsce w ostatnich miesiącach charakteryzuje się stabilnością, która jest wynikiem zrównoważonego popytu i podaży. Sprawdź jakie są aktualne ceny bydła w poniższym artykule.

Ceny bydła zaliczają duże spadki [CENY W SKUPACH]

Ceny bydła (28.08.2026). Sprawdź aktualne stawki w skupach

Nna krajowym rynku żywca wołowego mamy lekkie spowolnienie. Choć polski sektor wołowiny przyzwyczaił nas w ostatnich miesiącach do względnej stabilizacji wynikającej ze zrównoważonej podaży, początek miesiąca jak i ostatnie tygodnie upływają pod znakiem delikatnych korekt cenowych.

Obniżki wynoszą kilkadziesiąt groszy na kg.

Mimo że trend wzrostowy, który obserwowaliśmy w poprzednich tygodniach, został nieco wyhamowany przez przeceny, ogólna kondycja rynku pozostaje solidna. Hodowcy bacznie obserwują cenniki zakładów mięsnych, szukając optymalnego momentu na sprzedaż. W poniższym zestawieniu analizujemy, jak aktualne ruchy rynkowe wpływają na portfele producentów bydła mięsnego.

Analiza rynku: Co kształtuje ceny bydła pod koniec lutego?

Sytuacja na rynku bydła w Polsce (stan na 28.08.2026 r.) to wypadkowa kilku kluczowych czynników:

  • Stabilizacja popytu: Przetwórstwo utrzymuje stałe zapotrzebowanie, co chroni rynek przed gwałtownymi spadkami.
  • Lokalne korekty: Niektóre zakłady, po okresie intensywnych zakupów, zdecydowały się na obniżki rzędu kilku-kilkunastu groszy na kilogramie wbc.
  • Perspektywy eksportowe: Polska wołowina wciąż cieszy się dużym uznaniem na rynkach unijnych, co stanowi bezpiecznik dla krajowych stawek.

Przypomnijmy, że w Polsce stwierdzono chorobę niebieskiego języka co wpływa na wahania cen.

Przeczytaj więcej na ten temat:

Ognisko choroby niebieskiego języka! Sprawdź gdzie [MAPA OGNISK]

Pryszczyca u bydła – jak rozpoznać pierwsze objawy?

Ceny za skup bydła rzeźnego nadal na historycznych szczytach

Choć sektor producentów bydła mięsnego odczuwa pewne korekty, ceny bydła dziś wciąż utrzymują się na relatywnie wysokim poziomie. Wielu rolników zadaje sobie jednak kluczowe pytanie: czy bydło tanieje? Analiza rynku sugeruje ostrożność.

Potencjalny spadek cen skupu może wynikać z zatwierdzenia przez Komisję Europejską kontrowersyjnej umowy o wolnym handlu z krajami Mercosur. Ubojnie, w perspektywie napływu tańszej wołowiny z Ameryki Południowej, mogą celowo ograniczać zakupy droższego, unijnego surowca. Rolników interesuje, ile kosztuje dzisiaj byk, a bieżące wahania cenowe są sygnałem, że rynek stoi przed poważnym wyzwaniem.

Wielkopolska Izba Rolnicza alarmuje, że wysokie ceny wołowiny w handlu detalicznym zaczynają stanowić barierę dla konsumentów. W obliczu dużej zależności od eksportu (80% produkcji), konieczne jest natychmiastowe zbudowanie silnego, wewnętrznego popytu krajowego, by zminimalizować ryzyko wahań cenowych i zabezpieczyć przyszłość polskiego hodowcy.

Aktualne ceny bydła w wadze żywej i WBC 28.08.2026

Analizując obecne stawki w skupach, można zauważyć niewielkie różnice w zależności od regionu kraju. Sprawdź ile kosztuje dzisiaj byk, jałówka czy krowa. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje na temat aktualnych cen bydła w wadze żywej:

Byki:

  • Zakres cen: 11,00 – 17,00 zł/kg
  • Średnia cena: 13,70 zł/kg

Jałówki:

  • Zakres cen: 8,00 – 16,20 zł/kg
  • Średnia cena: 13,10 zł/kg

Krowy:

  • Zakres cen: 5,00 – 13,00 zł/kg
  • Średnia cena: 9,85 zł/kg

Ceny bydła WBC 

Byki:

  • Zakres cen: 22,50 – 26,00 zł/kg
  • Średnia cena: 24,00 zł/kg

Jałówki:

  • Zakres cen: 22,00 – 26,50 zł/kg
  • Średnia cena: 24,50 zł/kg

Krowy:

  • Zakres cen: 17,50 – 24,00 zł/kg
  • Średnia cena: 21,55 zł/kg

Widoczne różnice w cenach mogą wynikać z lokalnych uwarunkowań, takich jak dostępność paszy, koszty transportu czy specyfika regionalnego popytu.

Jest komunikat gis ws. jaj z salmonellą z Belgii!

0
Jajo – fenomen natury i kultury.

Głośna sprawa z salmonellą w jajach z Belgii ma nowy szczegół. Polska pojawiła się w unijnym systemie ostrzegania RASFF jako jeden z krajów, do których miały trafić podejrzane jaja. Główny Inspektorat Sanitarny uspokaja jednak: do sprzedaży w Polsce one nie trafiły. Chodziło o kilka opakowań kupionych przez jedną osobę wprost w belgijskim sklepie, na własny użytek.

Dlaczego Polska trafiła do systemu RASFF?

12 sierpnia Państwowa Inspekcja Sanitarna dostała zgłoszenie w systemie RASFF (numer 2026.7152) o podejrzanych jajach z Belgii. Wśród odbiorców figurowała firma z Polski, więc inspekcja od razu zaczęła sprawdzać sprawę.

Szybko się wyjaśniło, że ta firma w ogóle nie zajmuje się sprzedażą żywności. Chodziło o zwykłego przedsiębiorcę, który będąc w Belgii, kupił kilka opakowań jaj na własne potrzeby – i nic więcej z nimi nie zrobił.

Jaja nie trafiły do polskich sklepów

To najważniejsza informacja dla konsumentów: sporne jaja nie były sprzedawane w Polsce. Potwierdziły to zarówno GIS, jak i Główny Inspektorat Weterynarii – towar nie trafił do żadnego zakładu objętego ich nadzorem. Polska znalazła się w systemie ostrzegania czysto formalnie, bo do zakupu doszło na terenie Belgii, ale przypisano go do polskiego adresu.

Ponad 300 zachorowań. Źródłem ferma w Geel

Cała sprawa dotyczy największego w historii Belgii ogniska salmonelli związanego z jajami. Zachorowało ponad 300 osób, część trafiła do szpitala. Jak pisaliśmy wcześniej na Agro Profil, źródłem skażenia miała być ferma Laerco BV w Geel. Ten sam szczep bakterii znaleziono zarówno u chorych, jak i na samej fermie.

Jaja stamtąd trafiały na kilka europejskich rynków, więc sprawa szybko zrobiła się głośna w całej Europie. W Polsce jednak – jak podkreślają służby – nie było potrzeby wycofywać niczego ze sklepów, bo zakwestionowany towar nigdy do krajowego obrotu nie trafił.