Oszacowanie plonu kukurydzy bezpośrednio z kolby pozwala lepiej zaplanować logistykę zbioru, sprzedaż oraz żywienie zwierząt. To także narzędzie do porównania stanowisk, odmian i technologii uprawy w trakcie sezonu. Metoda oparta na kolbie nie wymaga specjalistycznego sprzętu, a przy zachowaniu kilku zasad daje wiarygodny obraz potencjału plantacji. Dodatkowo pozwala szybko reagować na niedobory wody, składników pokarmowych lub skutki stresów pogodowych.
Co wpływa na plon kukurydzy widoczny na kolbie?
Kolba jest zapisem całego sezonu. Liczba rzędów ziarniaków, ilość ziarniaków w rzędzie oraz masa pojedynczego ziarna odzwierciedlają warunki wzrostu. Największe znaczenie mają obsada roślin, dostępność wody w okresie kwitnienia oraz odżywienie azotem i potasem. Równie istotny jest termin zapylenia, ponieważ każdy brak w zapyleniu oznacza puste miejsca na kolbie. Warto zwrócić uwagę na jednolitość kolb w łanie, bo duże różnice między roślinami obniżają przewidywalność wyniku.
Jak obliczyć wysokość plonu kukurydzy w polu?
Aby wynik był miarodajny, należy wybrać reprezentatywne miejsca. Unikaj skrajów pola, zastoisk wodnych i fragmentów po przejazdach maszyn. Najlepiej zebrać kolby z kilku losowych punktów i pracować na próbie co najmniej 10 do 20 sztuk. Kolby powinny być w pełni wykształcone, a ziarno w fazie twardej do woskowej. Wcześniejsze etapy mogą zaniżać masę ziarna, późniejsze wymagają korekty na wilgotność.
Krok po kroku: Liczenie ziarniaków na kolbie
Najpierw policz liczbę rzędów ziarniaków na kolbie. Następnie wybierz jeden rząd i policz ziarniaki od nasady do wierzchołka, pomijając niedopełnione końcówki. Wynik pomnóż przez liczbę rzędów. Otrzymasz przybliżoną liczbę ziarniaków na kolbie. Dla dokładności wykonaj to samo na wszystkich kolbach z próby i oblicz średnią. Ta czynność pokazuje potencjał liczbowy, który później przeliczysz na masę.
Przeliczenie liczby ziarniaków na masę
Do przeliczenia potrzebna jest masa tysiąca ziaren. Jeśli nie masz aktualnego pomiaru, możesz przyjąć wartość orientacyjną dla danej odmiany i warunków, zwykle w przedziale 250 do 350 gramów przy standardowej wilgotności handlowej. Pomnóż liczbę ziarniaków na kolbie przez masę jednego ziarna, a następnie przez obsadę roślin na hektarze. Otrzymasz szacunkową masę ziarna z hektara. Pamiętaj o korekcie na wilgotność, jeśli liczysz w polu przy wyższej zawartości wody.
Obsada roślin i jej znaczenie w obliczeniach
Dokładne określenie obsady to fundament metody. Zmierz odcinek rzędu o znanej długości, policz rośliny i przelicz na hektar, uwzględniając rozstaw rzędów. Różnice rzędu kilku tysięcy roślin na hektarze mogą znacząco zmienić wynik. W gęstszych łanach kolby bywają mniejsze, ale suma ziarna może być wyższa. W rzadszych kolby są większe, lecz całość nie zawsze to rekompensuje.
Jak uniknąć typowych błędów w obliczeniach?
Najczęstszy błąd to wybór zbyt ładnych kolb do próby. To naturalna pokusa, ale prowadzi do zawyżenia wyniku. Innym problemem jest nieuwzględnienie pustych końcówek kolb lub ziarniaków słabo wypełnionych. Ważna jest też korekta wilgotności, bo świeże ziarno waży więcej. Jeśli masz wątpliwości co do masy tysiąca ziaren, wykonaj szybki pomiar z próby, nawet prowizoryczną wagą, bo poprawia to dokładność.
Kiedy i jak często powtarzać szacunek?
Pierwsze liczenie warto wykonać po zapyleniu, aby ocenić potencjał, a kolejne w miarę dojrzewania ziarna. Zmiany w masie pojedynczego ziarna potrafią być znaczne, zwłaszcza przy suszy lub długich opadach pod koniec lata. Regularne powtórzenia pozwalają śledzić trend i lepiej przygotować się do zbioru. Dzięki temu decyzje dotyczące terminu koszenia, suszenia i magazynowania są bardziej świadome i dopasowane do aktualnej sytuacji na polu.
Kultowe ciągniki rolnicze mają to do siebie, że nawet po wielu latach wciąż budzą zainteresowanie. Ursus 1004 należy do tej grupy maszyn, które mimo upływu czasu nadal są spotykane w pracy i często stanowią główną siłę napędową gospodarstwa. Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących tego modelu jest kwestia mocy silnika. Ile koni mechanicznych oferuje Ursus 1004 i co ta wartość oznacza w codziennym użytkowaniu ciągnika.
Jednostka napędowa jako serce maszyny
Pod maską Ursusa 1004 pracuje czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności nieco ponad 4,5 litra. Konstrukcja ta została opracowana z myślą o długotrwałej pracy pod obciążeniem oraz możliwie prostej obsłudze. Silnik osiąga swoją moc przy około 2200 obrotach na minutę, co było typowym rozwiązaniem dla ciągników tej klasy i tego okresu produkcji.
Charakterystyka jednostki napędowej nastawiona jest na stabilną pracę i odporność na przeciążenia. Dzięki temu silnik nie wymaga ciągłego utrzymywania wysokich obrotów, aby zachować wydajność, co ma znaczenie zarówno dla komfortu operatora, jak i zużycia paliwa.
Ile koni mechanicznych ma Ursus 1004?
Odpowiedź na najważniejsze pytanie jest konkretna. Ursus 1004 dysponuje mocą 100 koni mechanicznych. Ta wartość plasuje go w segmencie ciągników średniej mocy, które są zdolne do wykonywania szerokiego zakresu prac rolniczych. Sto koni mechanicznych to poziom, który pozwala na efektywną współpracę z wymagającym osprzętem bez konieczności sięgania po znacznie większe i droższe maszyny.
Dla wielu użytkowników ta liczba stanowi optymalny kompromis pomiędzy wydajnością a prostotą konstrukcji, z której słynęły ciągniki tej serii.
Znaczenie momentu obrotowego w pracy ciągnika
Moc silnika to tylko jedna strona medalu. Równie istotny jest moment obrotowy, który decyduje o tym, jak ciągnik radzi sobie przy ruszaniu z obciążeniem i pracy w ciężkich warunkach glebowych. W Ursusie 1004 maksymalny moment obrotowy sięga około 380 Nm, co przekłada się na dobrą elastyczność silnika.
W praktyce oznacza to, że ciągnik nie traci łatwo obrotów podczas orki czy pracy z głęboszem. Silnik potrafi utrzymać równą pracę nawet wtedy, gdy opór gleby wyraźnie wzrasta, co docenia się zwłaszcza na ciężkich i zwięzłych gruntach.
Jak 100 koni mechanicznych sprawdza się w polu?
Sto koni mechanicznych w przypadku Ursusa 1004 pozwala na sprawną realizację większości typowych prac polowych. Orka kilkuskibowym pługiem, uprawa agregatem czy praca z broną talerzową nie stanowią dla tej maszyny problemu. Zapewnia to odpowiedni zapas mocy, który jest odczuwalny szczególnie w momentach zwiększonego obciążenia.
Taka moc umożliwia również transport cięższych przyczep, zarówno na krótkich odcinkach, jak i podczas dłuższych przejazdów. Ciągnik zachowuje stabilność i nie sprawia wrażenia przeciążonego, o ile pracuje w granicach swoich możliwości.
Moc, a wałek odbioru mocy
Silnik o mocy 100 koni mechanicznych dobrze współpracuje z wałkiem odbioru mocy. W praktyce oznacza to możliwość napędzania maszyn, które wymagają stałych i stabilnych obrotów. Kosiarki, rozrzutniki czy prasy mogą pracować płynnie, bez nagłych spadków wydajności.
Dla rolnika oznacza to większą kontrolę nad maszyną i mniejsze ryzyko przestojów w trakcie pracy. Stabilna praca WOM jest jednym z elementów, które wpływają na uniwersalność Ursusa 1004.
Pozycja Ursusa 1004 w swojej klasie
Na tle innych ciągników z podobnego okresu Ursus 1004 wyróżnia się korzystnym stosunkiem mocy do masy. Sto koni mechanicznych w połączeniu z solidną konstrukcją sprawia, że model ten często bywa wybierany jako główny ciągnik w średnich gospodarstwach lub jako maszyna wspierająca w większych areałach.
Dzięki tej mocy ciągnik zachowuje zdolność do pracy z nowoczesnym osprzętem, mimo że jego konstrukcja pochodzi z innej epoki. To właśnie połączenie prostej budowy i odpowiedniego zapasu mocy sprawia, że Ursus 1004 nadal znajduje zastosowanie tam, gdzie liczy się niezawodność i siła napędowa, a każdy koń mechaniczny musi pracować na efekt w polu.
Inflacja w styczniu:Główny Urząd Statystyczny podał w piątek wstępne dane o inflacji za styczeń 2026 roku. Choć wskaźnik roczny (2,2% r/r) jest najniższy od marca 2024 roku, to miesięczny skok cen o 0,6% zaskoczył rynek i przerwał serię stabilizacji z końcówki ubiegłego roku.
Kluczowe dane GUS (styczeń 2026):
Inflacja ogółem: 2,2% r/r (konsensus rynkowy wynosił 1,9%).
Zmiana miesiąc do miesiąca: +0,6% (najwyższy miesięczny wzrost od roku).
Żywność i napoje bezalkoholowe: +2,4% r/r.
Energia (prąd, gaz, opał): +3,4% r/r.
Transport: -5,9% r/r (w tym paliwa -7,1% r/r).
Inflacja roczna – WYKRES
Analiza dla Agro: Nożyce cenowe i rekordowa podaż
Dla producentów rolnych dzisiejszy raport niesie mieszane sygnały. Z jednej strony roczna dynamika cen jest najniższa od blisko dwóch lat, z drugiej – styczeń przyniósł wyraźne odbicie kosztów życia.
Żywność drożeje szybciej niż średnia: Wzrost cen żywności o 2,4% r/r przy ogólnej inflacji 2,2% oznacza, że produkty rolne na półkach sklepowych wciąż drożeją relatywnie szybko. Jest to sytuacja trudna dla rolnika, ponieważ ceny w skupach pozostają pod presją rekordowej światowej podaży zbóż.
Transport jedynym hamulcem: Największą ulgę w koszyku GUS widać w transporcie (spadek o 5,9% r/r). Jest to kluczowe dla logistyki rolniczej, choć ceny ropy i kurs dolara pozostają pod wpływem napiętej sytuacji w Iranie.
Koszty energii w górę: Wzrost cen nośników energii o 3,4% r/r to bezpośrednie uderzenie w rentowność produkcji zwierzęcej oraz koszty przechowywania płodów rolnych w chłodniach i elewatorach.
Wykres: Styczniowe odbicie
Przesłane dane pokazują, że po dwóch miesiącach niemal zerowej dynamiki (listopad-grudzień 2025), styczeń przyniósł skok o 0,6% m/m. Jest to sygnał, że presja płacowa i noworoczne aktualizacje cenników usług mogą utrudnić dalsze spadki inflacji w stronę celu NBP.
Inflacja miesięczna – WYKRES
Podsumowanie: Rok 2026 zaczynamy z inflacją „w celu”, ale z wyraźnie drożejącą żywnością i energią. Przy niskich cenach zbóż na rynkach terminowych (brak premii pogodowej), rolnicy muszą przygotować się na kolejny kwartał walki o marżę.
W nocy do -8 stopni zaś jutro wieczorem do -12 stopni Celsjusza
Po kilku dniach odwilży- w Tarnowie zanotowano ponad +14 stopni zbliża się ochłodzenie; które nie będzie aż tak silne jak te minione i zaznaczy się mocniej głównie w połowie Polski- wschód, północ aniżeli zachód, południe.
Najbliższej nocy tu i tam może z nieba uronić się płatek śniegu. Jedynie z wieczora lekko popada śnieg na północnym wschodzie do 1-2 cm. Na termometrach powyżej zera jeszcze na południu kraju. Od Pomorza po centrum i Lubelskie -3/-1 stopień zaś od Kaszub po Suwałki od -8 do -5 stopni.
W ciągu dnia na wybrzeżu i Warmii są szanse na krótkie przebłyski słońca. Nad resztą kraju pochmurnie a późnym popołudniem i wieczorem w Kotlinie Kłodzkiej, południu Opolskiego i Śląsku Cieszyńskim zacznie sypać śnieg przy temperaturze -1/0 stopni.
Wiatr od Kaszub po centrum i Małopolskę powieje z północy w porywach do 25 km/h. Na zachodzie powieje z północnego zachodu z taką samą siłą a na wschodzie z północnego zachodu.
Wieczorem pojawi się więcej przejaśnień na północy i po godzinie 20:00 od Podlasia po Mazury i Żuławy temperatura spadnie do -12/-10 stopni
Umowa handlowa UE-Australia staje się kolejnym punktem zapalnym na linii Bruksela–rolnicy, budząc uzasadnione obawy o przyszłość europejskiego sektora mięsnego i cukrowego w obliczu nadchodzącej liberalizacji handlu z Antypodami.
Podczas gdy Komisja Europejska szuka dostępu do australijskich surowców krytycznych, takich jak lit czy metale ziem rzadkich, europejska wieś mówi „dość”. Organizacje zrzeszone w Copa Cogeca alarmują, że rolnictwo po raz kolejny staje się kartą przetargową w wielkiej grze dyplomatycznej.
Copa Cogeca ostrzega: Umowa handlowa UE-Australia zdestabilizuje rynek
Obecnie negocjowana umowa handlowa UE-Australia jest postrzegana przez organizacje rolnicze jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności dochodów w UE. Głównym argumentem podnoszonym przez ekspertów jest rażąca dysproporcja w standardach produkcji. Europejscy gospodarze, w tym producenci z Polski, muszą spełniać wyśrubowane normy Zielonego Ładu, podczas gdy tani import z Australii korzysta z metod upraw i chowu niedozwolonych we Wspólnocie.
Sytuacja jest tym trudniejsza, że sektor znajduje się w tzw. „kleszczach handlowych”. Z jednej strony wciąż niepewny los i zawieszenie umowy z Mercosurem buduje atmosferę niepewności, a z drugiej – forsowana umowa handlowa UE-Australia grozi skumulowanym napływem towarów z obu półkul jednocześnie.
Rekordowa podaż i presja cenowa
Nie bez znaczenia pozostaje obecna sytuacja makroekonomiczna. Przy rekordowej podaży zbóż i mięsa na rynkach światowych (notowanej m.in. w Australii i Argentynie), każde dodatkowe otwarcie granic uderza w i tak już niskie ceny skupu. Silna presja ze strony kursu dolara oraz wysokie ceny ropy naftowej (gazu) sprawiają, że koszty produkcji w Europie rosną, podczas gdy ceny terminowe (nowy zbiór zbóż) na giełdach są zbliżone do obecnych przez prognozy masowego importu. Polscy producenci wołowiny, baraniny i cukru mogą wkrótce stracić konkurencyjność na rzecz tańszych towarów z Antypodów.
Najczęściej zadawane pytania
1. Jak umowa handlowa UE-Australia wpłynie na rynek mięsa? Australia to jeden z największych eksporterów wołowiny i baraniny. Liberalizacja handlu może doprowadzić do zwiększenia bezcłowych kontyngentów, co przy niższych kosztach produkcji w Australii wywrze silną presję spadkową na ceny skupu żywca w UE.
2. O co chodzi z „klauzulami lustrzanymi” w negocjacjach? Rolnicy domagają się, aby produkty importowane z Australii musiały spełniać identyczne normy środowiskowe i dobrostanowe, jakie obowiązują w Unii Europejskiej. Obecnie Australia stosuje środki ochrony roślin, które w Europie są wycofane z użytku.
3. Czy umowa z Mercosurem i Australią zostaną podpisane razem? Istnieje obawa, że Komisja Europejska zastosuje tzw. procedurę splittingu, rozdzielając część handlową od politycznej, by przyspieszyć wdrożenie obu umów mimo oporu niektórych państw członkowskich.
Źródło: Opracowanie redakcyjne na podstawie komunikatów Copa Cogeca oraz bieżących analiz rynkowych.
Omacnica prosowianka to jeden z najgroźniejszych szkodników kukurydzy w Polsce. Z roku na rok jego presja rośnie, a brak skutecznej ochrony może prowadzić do poważnych strat w plonie i jakości ziarna. Kluczowe znaczenie ma właściwy termin oraz dobór metod zwalczania.
Omacnica prosowianka jest motylem, zatem jej stadium szkodliwym są wyłącznie gąsienice. Notowana w Polsce na plantacjach kukurydzy od ponad 70 lat. Jest aktualnie jedynym szkodnikiem tej rośliny, który uszkadza niemal wszystkie nadziemne organy z wyjątkiem korzeni podporowych. Doskonale przystosowała się także do żerowania wewnątrz roślin, co sprawia, że przez większość okresu życia gąsienic są one w dużej mierze odizolowane od środowiska zewnętrznego.
Do dwóch pokoleń w roku
W warunkach Polski omacnica prosowianka rozwija jedno pokolenie w ciągu roku. Jednak w niektórych latach, na nielicznych plantacjach na południu kraju, obserwuje się pojaw drugiego pokolenia motyli, jaj i gąsienic w okresie od końca września do końca października. Drugie pokolenie jest obecnie nieszkodliwe, chociaż niepokojące jest to, że w ogóle zaczęło się pojawiać. Tym bardziej, że w południowych Niemczech rasa dwupokoleniowa omacnicy prosowianki stopniowo wypiera jednopokoleniową, z którą mamy do czynienia w Polsce. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wraz z postępującymi zmianami klimatu może w Polsce powtórzyć się niemiecki scenariusz, a wówczas oba pokolenia szkodnika będą groźne.
Zimują gąsienice
Stadium zimującym omacnicy prosowianki są wyrośnięte gąsienice ukryte m.in. w resztkach pożniwnych kukurydzy, które pozostają na plantacjach. Doskonale znoszą zarówno mrozy, jak i suszę. Zimowanie gąsienic najczęściej ma miejsce w pierwszym międzywęźlu nad ziemią, ale część z nich potrafi zejść nawet w okolice szyjki korzeniowej. Zatem można stwierdzić, że ukrywają się w podziemnym fragmencie łodygi. Bardzo rzadko gąsienice zimują w wyższych fragmentach łodyg czy też w rdzeniu kolb, które pozostają po zbiorze ziarna.
Agrodron oferuje nowoczesne usługi rolnicze z wykorzystaniem dronów. Specjalizujemy się w precyzyjnym rozrzucie Kruszynka (Trichogramma) w walce z omacnicą oraz w opryskach upraw i sadów. Realizujemy także cieniowanie szklarni oraz dobór, sprzedaż i serwis dronów rolniczych. Agrodron – Innowacja w służbie Twojego plonu!
Wiosną przepoczwarzenie
Wiosną gąsienice stopniowo przepoczwarczają się w słomie kukurydzianej. Przy obecnych uwarunkowaniach klimatycznych motyle omacnicy prosowianki zaczynają nalatywać na pola uprawne od drugiej dekady czerwca. Ostatnie lata pokazały jednak, że w warunkach ciepłej zimy i upalnej wiosny cykl rozwojowy szkodnika może ulec przyspieszeniu. Może się zatem zdarzyć, że pierwsze motyle będą nalatywały na rośliny już od trzeciej dekady maja. Jeśli wiosna jest chłodna i deszczowa to naloty szkodnika mogą się rozpocząć dopiero od końca czerwca, bądź nawet na początku lipca. Długość trwania okresu lotu motyli jest ściśle powiązana z pogodą.
W lata upalne i suche lot może być krótki, ale intensywny stąd może się zakończyć nawet pod koniec lipca lub na początku sierpnia. W lata deszczowe i zimne loty motyli są mniej liczne, nieregularne i mogą niekiedy skończyć się pod koniec sierpnia. Jednak najwięcej motyli obserwuje się od końca pierwszej dekady lipca do trzeciej dekady tego miesiąca. Były jednak już i takie lata, że liczne naloty trwały do pierwszych dni sierpnia.
Składanie jaj
Lot motyli jest dla plantatora o tyle istotny, że dynamika składania jaj przez samice na roślinach (głównie pod spodem blaszek liściowych) pokrywa się ściśle z dynamiką nalotu samic. Przy bardzo wczesnym nalocie szkodnika pierwsze jaja można zaobserwować od początku czerwca, choć zwykle wykrywa się je w drugiej lub trzeciej dekadzie sierpnia. Najwięcej jaj na roślinach jest od końca pierwszej do trzeciej dekady lipca, a ostatnie mogą się pojawić na roślinach nawet pod koniec sierpnia. W składaniu jaj – tak jak i w locie motyli – może się pojawić kilka szczytów liczebności, na co duży wpływ ma pogoda. W zależności od temperatury wylęg gąsienic rozpoczyna się po 4–7, a czasem 10–12 dniach od złożenia jaj (jest szybszy przy wyższych temperaturach).
Pierwsze wylęgi zaczynają się w drugiej lub trzeciej dekadzie czerwca, a kończą się pod koniec sierpnia lub w pierwszych dniach września. Liczny pojaw młodych gąsienic ma miejsce zwykle od końca pierwszej do połowy trzeciej dekady lipca. Szczyt wylęgów przypada na ogół w połowie lipca, choć to także zależy od roku.
Gąsienice przechodzą przez pięć stadiów rozwojowych, z których pierwsze mierzy około 1,2 mm długości, a ostatnie osiąga do 2,5 cm długości. Piąte, rzadziej czwarte stadium, może zimować. O ile początkowo najwięcej gąsienic przebywa w środkowych i górnych częściach rośliny, tak wraz z rozwojem migrują w dolne partie roślin. Po zakończeniu żerowania, gąsienice stopniowo schodzą na zimowanie do nasady łodyg. Proces ten rozpoczyna się niekiedy już od połowy sierpnia, a kończy z chwilą zbioru plonów.
Od 16 lat w całym kraju
Od 2009 roku omacnica prosowianka zasiedla plantacje kukurydzy na obszarze wszystkich 16 województw. W zależności od długości występowania w danym regionie, ale także i od warunków glebowo-klimatycznych oraz kierunku uprawy kukurydzy, można zaobserwować duże zróżnicowanie w szkodliwości owada.
Największe notuje się na południu Polski, gdzie lokalnie szkodnik uszkadza do 80, a niekiedy nawet do 100% roślin. W regionach środkowych lokalnie obserwuje się uszkodzenia do 40, czasem 80% roślin, natomiast na północy – 20–40% roślin. Średnie straty w plonach powodowane przez omacnicę prosowiankę szacowane są w skali kraju na 10% w uprawie kukurydzy kiszonkowej oraz 20% w uprawie na ziarno. W rejonach licznego występowania, zwłaszcza przy uprawie odmian podatnych na uszkodzenie, żerowanie omacnicy może spowodować bezpośredni ubytek plonu ziarna w wysokości nawet powyżej 2,5 tony z hektara.
Początkowo młode gąsienice wyjadają dziurki w liściach, wgryzają się w nerw główny oraz uszkadzają pochwy liściowe. Żerując na wiechach wyjadają pylniki z kłosków, a także wnętrze osi wiechy, co skutkuje jej złamaniem się. Gdy pojaw gąsienic zbiegnie się w czasie z ukazywaniem się zawiązków kolb i gdy przenikają do ich wnętrza zwykle prowadzą do ich całkowitego zniszczenia. Jednak większość gąsienic po wylęgu migruje na świeże znamiona kolb, które przegryzają, w wyniku czego organy te są słabo zaziarnione. Ze znamion szkodnik dostaje się na formujące się ziarniaki, które wyjada.
Uszkodzenia kolb są drogą wnikania patogenów, zwłaszcza grzybów z rodzaju Fusarium wywołujących fuzariozę kolb. Jest to jedna z najgroźniejszych chorób kukurydzy w Polsce, która zmniejsza wysokość plonu ziarna, pogarsza jego jakość, w tym może skutkować obecnością groźnych mykotoksyn w plonie, których poziom zawartości podlega rygorystycznej kontroli podczas skupu. Gąsienice omacnicy prosowianki same mogą być wektorami patogenów fuzaryjnych, zwłaszcza grzyba Fusarium moniliforme.
Żerując wewnątrz łodyg gąsienice przegryzają węzły i międzywęźla. Uszkodzenie bądź zniszczenie wiązek przewodzących łodyg utrudnia pobieranie wody i substancji odżywczych, w tym ich transport do komórek. Gdy gąsienice uszkodzą silnie łodygi dochodzi do ich łamania się. Złomy powyżej kolby mają znaczenie zwłaszcza dla producentów kiszonki. Natomiast poniżej kolby są istotne dla każdego kierunku produkcji. Dodatkowo wskutek żerowania szkodnika w łodygach wnikają do ich wnętrza patogeny, w tym grzyby odpowiedzialne za rozwój groźnej fuzariozy łodyg. Choroba nie tylko powoduje znaczną redukcję plonu, ale także spadek jego jakości na skutek obecności mykotoksyn.
Walka na cztery sposoby
W ochronie kukurydzy przed omacnicą prosowianką można obecnie zastosować cztery metody ograniczania jej liczebności i szkodliwości tj. agrotechniczną, hodowlaną, biologiczną i chemiczną.
Rozpocząć od prawidłowej agrotechniki
Działania agrotechniczne powinny stworzyć kukurydzy optymalne warunki do rozwoju, tak aby mogła wykorzystać swoje naturalne mechanizmy obronne. Należy w związku z tym wysiewać kukurydzę na tych stanowiskach, które dają roślinom dobre warunki do rozwoju.
Duży nacisk położony jest na stosowanie płodozmianu, który ogranicza masowy rozwój szkodnika. Jeżeli jednak w gospodarstwie praktykuje się uprawę kukurydzy w monokulturze zaleca się, aby wdrożono bezpośrednie metody walki ze szkodnikiem, gdy jego liczebność przekroczy próg ekonomicznej szkodliwości. Równocześnie należy nowo założone pola kukurydzy oddalić przestrzennie od ubiegłorocznych stanowisk. Zwłaszcza, gdy nie zastosowano na nich dokładnego rozdrabniania resztek pożniwnych, w których zimują gąsienice. Dzięki temu można przynajmniej częściowo ograniczyć masowy nalot motyli.
Uwagę należy zwrócić także na prawidłowe nawożenie, zwłaszcza azotowe. Wysokie dawki tego makroskładnika mogą zwiększać kruchość tkanek, przez co szkodnik więcej roślin może wyłamać.
Ponadto zaleca się usuwać z plantacji oraz jej bezpośredniego otoczenia chwasty grubołodygowe, w których może zimować i wstępnie rozwijać się omacnica prosowianka. Do takich chwastów zalicza się m.in. bylicę pospolitą, chwastnicę jednostronną, komosę białą, komosę wielonasienną, łobodę rozłożystą, szarłat szorstki, szczaw kędzierzawy, psiankę czarną, rdest plamisty, rdest szczawiolistny, lulek czarny i łopian pajęczynowaty.
W sytuacji wysokiego nasilenia występowania omacnicy prosowianki i towarzyszących jej chorób fuzaryjnych ważne jest terminowe zebranie plonu, gdy ziarno osiągnie dojrzałość zbiorczą.
W metodzie agrotechnicznej niezmiernie ważne jest, aby po zbiorze plonu dokładnie rozdrobnić resztki pożniwne, co pozwala zniszczyć mechanicznie nawet do 70% przygotowanych do zimowania gąsienic.
Odmiana ma znaczenie
Metoda hodowlana polega na uprawie odmian kukurydzy mniej podatnych na omacnicę prosowiankę, ale także i na choroby fuzaryjne. Informację o podatności odmian na agrofagi można pozyskać z katalogów odmianowych firm hodowlanych lub dystrybutorów ziarna siewnego, z badań COBORU, uczelni rolniczych oraz instytutów branżowych podległych MRiRW. Nieocenioną bazą danych są także doświadczenia polowe prowadzone w ramach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego, a także wizytacje okazjonalnych dni kukurydzy odbywających się na terenie całego kraju.
Dokonując wyboru odmiany warto kierować się wytycznymi Krajowego Rejestru odmian prowadzonego przez COBORU, w którym znajdują się te odmiany, które przeszły badania w rodzimych warunkach. Mniejsza podatność dostępnych na rynku odmian na omacnicę prosowiankę wynika m.in. z ich cech genetycznych, które wpływają m.in. na pokrój rośliny, grubość ścian komórkowych, liczbę wosków powierzchniowych, liczbę włosków na blaszkach liściowych, wczesność dojrzewania, tempo wzrostu początkowego, stopień pokrycia liśćmi okrywowymi kolby itp. Z badań wykonanych w kraju wynika, że dostępne na rynku odmiany charakteryzują się zróżnicowaną podatnością na omacnicę prosowiankę. Nie ma jednak w Polsce odmian odpornych na tego szkodnika.
Biopreparaty coraz popularniejsze
Na plantacjach kukurydzy zwyczajnej/pastewnej stosuje się aktualnie biopreparaty zawierające pasożytnicze błonkówki zwane kruszynkami. Takie środkizawierają makroorganizm dlatego też nie podlegają w Polsce urzędowej rejestracji jako biopestycydy. Od takich środków nie wymaga tego prawo. Są to jednak typowe biopestycydy czyli biologiczne środki ochrony roślin.
W Polsce obecnie stosuje się głównie jeden gatunek kruszynka –Trichogramma brassicae. Kruszynek to błonkówka osiągająca zaledwie 0,4–1,2 mm długości, której larwy pasożytują wewnątrz jaj wielu różnych owadów, w tym omacnicy prosowianki. Zwykle kruszynka aplikuje się dwa razy w okresie lotu samic omacnicy prosowianki i w zależności od biopreparatu uwalnia od 150 do 400 tys. błonkówek kruszynka na hektar.
Środki biologicznedo stosowania na dany rok zwykle zamawia się w marcu i kwietniu, czasami jeszcze w maju. Są wytwarzane pod konkretne zamówienia i nie można ich przechowywać, ponieważ zawierają żywe owady (tab. 1.). Aktualnie najwięcej biopreparatów z kruszynkiem jest aplikowana za pomocą dronów. Na dużych lub bardzo dużych plantacjach używane są wiatrakowce. Użycie maszyn latających bardzo podniosło efektywność ochrony i jednocześnie skróciło czas potrzebny na jej przeprowadzenie.
Tab. 1. Biopreparaty zawierające kruszynka do zwalczania jaj omacnicy prosowianki dostępne w 2025 roku
Źródło: Opracowanie własne na bazie informacji handlowych
Chemicznie nie tak łatwo
Ochrona chemiczna jest skierowana przeciwko młodym gąsienicom omacnicy prosowianki. Jest możliwa do wprowadzenia tam, gdzie jest dostęp do opryskiwacza szczudłowego. Ewentualnie, gdy na etapie siewów utworzono drogi przejazdowe dla opryskiwacza z belkami podnoszonymi ponad wierzchołkami roślin. Termin chemicznego zwalczania gąsienic z reguły przypada w okresie od rozwijania przez rośliny wiech do fazy kwitnienia. Pierwsze opryskiwanie roślin przypada zwykle pod koniec pierwszej lub na początku drugiej dekady lipca, gdy rozpoczyna się liczny wylęg gąsienic ze złóż jaj.
Z kolei drugi zabieg (podstawowy termin zwalczania gatunku) przeprowadza się 7–10 dni później, co ma miejsce pod koniec drugiej lub na początku trzeciej dekady lipca, w czasie masowych wylęgów szkodnika. Na obszarach, na których omacnica uszkadza do 30% roślin, wystarcza zwykle jeden zabieg, wykonany w podstawowym terminie zwalczania gatunku.
Tab. 2. Insektycydy nalistne zarejestrowane do ochrony kukurydzy przed omacnicą prosowianką w 2025 roku
dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. IOR–PIB, mgr Łukasz Siekaniec, mgr Michał Grzbiela, Instytut Ochrony Roślin – PIB, TSD w Rzeszowie
Komentarz firmy Agrodron – Andrzej Baiba
Omacnica prosowianka pozostaje jednym z najgroźniejszych szkodników kukurydzy w Polsce, a jej presja rośnie z roku na rok. Najskuteczniejszą, a jednocześnie najbezpieczniejszą dla środowiska metodą ograniczania populacji tego szkodnika jest zastosowanie trichogramy – pasożytniczej błonkówki, która niszczy jaja omacnicy zanim wylęgną się larwy.
Trichogramę wprowadza się na plantację w postaci kapsułek lub biowektorów, zwykle w dwóch terminach, dopasowanych do dynamiki lotu motyli. Każda samica trichogramy składa swoje jaja do wnętrza jaj omacnicy, całkowicie blokując rozwój szkodnika. Dzięki temu ograniczamy uszkodzenia łodyg i kolb, a tym samym straty plonu.
W przeciwieństwie do zabiegów chemicznych, trichogramy działają selektywnie, nie zaburzają równowagi biologicznej i mogą być stosowane nawet na terenach objętych restrykcjami. Co szczególnie ważne – skuteczność metody przy prawidłowym zastosowaniu sięga 70–85%, co czyni ją podstawowym elementem nowoczesnej, zrównoważonej ochrony kukurydzy przed omacnicą prosowianką.
Zastosowanie trichogramy jest obecnie nie tylko rozwiązaniem ekologicznym, ale również ekonomicznie uzasadnionym, ponieważ pozwala realnie ograniczyć straty i obniżyć koszty ochrony w kolejnych sezonach.
Ceny pszenicy na świecie – aktualna sytuacja: Biorąc pod uwagę najnowsze doniesienia z rynku wschodniego, ceny pszenicy znajdują się obecnie w fazie dużej niepewności, balansując między optymistycznymi szacunkami zbiorów a realnym ryzykiem logistycznym i politycznym. Choć rosyjskie instytuty kreślą ambitne wizje na nowy sezon, należy pamiętać, że luty to wciąż czas wstępnych założeń, a sama metodologia rosyjskich raportów budzi spore kontrowersje na arenie międzynarodowej.
IKAR prognozuje rekord, ale diabeł tkwi w statystyce
Dzisiejsza (13 lutego 2026 r.) publikacja instytutu IKAR wywołała spore poruszenie, wskazując na potencjał zbiorów pszenicy w Rosji na poziomie 91 mln ton w nadchodzącym sezonie 2026/27. Należy jednak podkreślić, że jest to wstępna prognoza, obarczona dużym marginesem błędu. Warto zauważyć, że rosyjskie szacunki systematycznie przewyższają dane publikowane przez m.in. USDA (Amerykański Departament Rolnictwa), ponieważ Moskwa włącza do swoich statystyk produkcję z okupowanych terenów Ukrainy. Ta „statystyczna nadwyżka” celowo wywiera dodatkową presję na globalne ceny pszenicy, kreując obraz dominacji Rosji wykraczający poza jej uznane międzynarodowo granice.
Dyrektor IKAR, Dmitrij Ryłko, sam tonuje nastroje, wskazując, że rosyjski potencjał jest hamowany przez logistykę. Rekordowe zbiory na Syberii i w Rosji Centralnej, przy jednoczesnych problemach pogodowych na Południu, tworzą zatory transportowe. Przewóz ziarna do portów z głębi kraju jest obecnie drogi i skomplikowany, co przy niskich marżach może ograniczyć realny wpływ rosyjskiej nadpodaży na rynki światowe, niezależnie od tego, jak wysokie liczby pojawią się w raportach.
Dlaczego Chicago odbija, a unijne ceny pszenicy stoją w miejscu?
W ostatnich dniach na giełdzie w Chicago (CBOT) obserwujemy wyraźne ożywienie. Amerykańska pszenica drożeje pod wpływem obaw o wymarznięcia (winterkill) na Środkowym Zachodzie oraz dzięki wyjątkowo niskiej wycenie dolara, która napędza tamtejszy eksport. Niestety, europejski MATIF nie nadąża za tym trendem, a głównym hamulcem pozostaje pułapka walutowa.
Przy kursie EUR/USD na poziomie 1,1885, unijne ziarno jest po prostu zbyt drogie dla światowych importerów. Choć polski rolnik widzi w skupach niskie stawki (dużo poniżej 800 zł), to dla eksportera w porcie – po doliczeniu kosztów logistyki i przeliczeniu na dolary – nasza oferta przegrywa z tańszą konkurencją z USA i Rosji. Silne euro sprawia, że światowe odbicie cen omija Europę szerokim łukiem, a ceny pszenicy w portach pozostają w stagnacji.
Ryzyko pogodowe a realne perspektywy
Zgodnie z zasadą oczekiwanej ceny terminowej, którą analizowaliśmy pod koniec stycznia, rynek (rolnik) musi uwzględniać koszty przechowywania i finansowania zapasów. Przy rekordowej podaży z Argentyny i Australii, o której wspominaliśmy wcześniej, oraz rosyjskich ambicjach sięgających 91 mln ton, presja na sprzedaż ziarna przed nowymi żniwami będzie ogromna.
Należy jednak pamiętać, że rosyjskie prognozy to na razie „scenariusz idealny”. Każda korekta pogodowa wiosną lub duże zmiany na rynku walutowym mogą zmienić układ sił. Dla czytelników Agroprofilu luty to czas „wojny na prognozy” – Rosja chce psychologicznie zbić ceny pszenicy, prezentując wysokie liczby, ale realna sytuacja na polach i wykresy walutowe mogą napisać zupełnie inny scenariusz na nadchodzące lato.
Globalne ceny żywności kontynuują trend spadkowy, rozpoczynając 2026 rok od wyraźnych obniżek. Jak wynika z najnowszego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), główny indeks cen żywności osiągnął poziom nienotowany od półtora roku.
Globalne ceny żywności – FAO raportuje piąty miesiąc spadków
W styczniu 2026 r. indeks cen żywności FAO wyniósł średnio 123,9 punktu, co oznacza spadek o 0,4% w porównaniu do grudnia. Jest to już piąty z rzędu miesiąc taniejących surowców żywnościowych na rynkach światowych.
Obecny odczyt jest najniższym poziomem od sierpnia 2024 roku.
W porównaniu do historycznego szczytu z marca 2022 roku, ceny żywności na świecie są niższe o blisko 23%.
Za styczniowe spadki odpowiadają przede wszystkim produkty mleczne, mięso oraz cukier.
Indeks cen żywności FAO – WYKRES
Polska: Mieszane nastroje i wzrost konsumenckiego optymizmu
Mimo optymizmu (ze strony konsumentów) na rynkach globalnych oraz rosnącego konsumenckiego optymizmu w kraju, sytuacja w sektorze rolnym pozostaje napięta. Polacy chętniej zaglądają do portfeli, licząc na to, że globalne trendy w końcu przełożą się na tańszy koszyk zakupowy. Jednak polski producent zderza się z rzeczywistością kosztową:
Zboża w styczniu pod prąd: W przeciwieństwie do ogólnego trendu, indeksy cen zbóż FAO (w kraju ceny na wieloletnich minimach) i olejów roślinnych odnotowały w styczniu wzrosty.
Koszty produkcji: Choć surowce na świecie tanieją, w Polsce presja płacowa i rosnące koszty energii sprawiają, że obniżki cen w sklepach postępują znacznie wolniej niż na giełdach i wymagają zwykle zakupu „wielopaków”.
Opracowanie własne Agroprofil na bazie danych FAO i GUS
Po wejściu w życie rozporządzenia producenci ziemniaka stracili prawo do odszkodowań za straty spowodowane bakteriozą. Decyzje o przymusowej utylizacji obejmowały nie tylko materiał porażony, ale także partie z negatywnymi wynikami badań. Rolnicy, którzy ponieśli ogromne koszty w zaufaniu do obowiązujących przepisów, zostali bez jakiejkolwiek rekompensaty.
Rozporządzenie i decyzje PIORiN
10 czerwca 2024 roku weszło w życie rozporządzenie, które odebrało rolnikom odszkodowania za poniesione straty w przypadku wykrycia na ich gospodarstwie bakteriozy.
PIORiN wydawał przymusowe decyzje o utylizacji nie tylko porażonego materiału, ale także takiego, który jest przebadany laboratoryjnie i ma negatywne wyniki, a pomimo tego nakazuje się jego utylizację na tzw. wszelki wypadek.
Tysiące ton do utylizacji
W roku 2022 zutylizowano 6 606 ton porażonego materiału siewnego oraz kolejne 13 445 ton sadzeniaków, które zostały przebadane oraz uzyskały negatywne wyniki (tj. wyniki potwierdzające, że sadzeniak jest wolny od bakteriozy).
W roku 2023 zutylizowano natomiast 1 165 ton porażonego materiału siewnego oraz kolejne 7 743 ton sadzeniaków, które zostały przebadane oraz uzyskały negatywne wyniki (tj. wyniki potwierdzające, że sadzeniak jest wolny od bakteriozy).
Poszkodowani bez odszkodowań
Koszt produkcji materiału siewnego to ponad 50 tys. zł na hektar. Jeśli Państwa Polskiego nie stać na walkę z bakteriozą to z czego mają ją sfinansować rolnicy? Jeśli w przeszłości dochodziło do nieprawidłowości w wypłacie odszkodowań to trzeba wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy się ich dopuszczali.
Czy z odszkodowań korzystali tylko „giganci”? Absolutnie nie. Ta pomoc była skierowana jedynie do małych i średnich przedsiębiorstw.
Czy z odszkodowań korzystały tylko firmy zagraniczne? Absolutnie, nie. W latach 2018-2023 odszkodowania wypłacono 59 polskim rolnikom i tylko 2 firmom z kapitałem zagranicznym, które nota bene dają pracę w lokalnych społecznościach i płacą w Polsce podatki.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Do kompetencji organów Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi należała kontrola i prawidłowe wydatkowanie środków publicznych. Jeśli więc wypłaty dokonywane były bez należytej weryfikacji zasadności wniosków to nie sektor ziemniaczany, a instytucje państwowe winny ponieść odpowiedzialność. Tymczasem całą odpowiedzialnością zostali obarczeni rolnicy, na których nakładano i nakłada się nadal decyzje administracyjne przymuszające rolników do utylizacji porażonego, ale też potencjalnie zdrowego materiału.
Stowarzyszenie Polski Ziemniak ocenia
W ocenie Stowarzyszenia Polski Ziemniak właściwą reakcją na stwierdzone nieprawidłowości powinno być uszczelnienie mechanizmów kontrolnych, nie zaś całkowite zniesienie systemu wsparcia, które de facto przenosi odpowiedzialność za błędy administracji na ogół producentów działających zgodnie z prawem.
Przedmiotowe rozporządzenie pozbawiło prawa do dotacji producentów, u których bakteriozę wykryto w latach 2022, 2023 oraz w pierwszej połowie 2024 roku, a zatem przed wejściem w życie nowych przepisów.
Producenci ci podjęli decyzje gospodarcze i ponieśli straty w określonym stanie prawnym, który gwarantował im możliwość ubiegania się o rekompensatę. Pozbawienie ich tego uprawnienia mocą przepisów wydanych ex post stanowi w ocenie Stowarzyszenia naruszenie zasady zaufania obywateli do Państwa i stanowionego przez nie prawa.
Ceny nawozów: Mocznik na rynkach światowych drożeje od początku roku, a polscy rolnicy czują to coraz mocniej w portfelach. Choć sytuacja rynkowa wymusza pośpiech w zakupach, oficjalne dane Agrometeo IMGW z 12 lutego 2026 r. studzą emocje – prawnie sezon nawozowy wciąż nie wystartował.
Świat: Mocznik w trendzie wzrostowym
Według najnowszych raportów rynkowych, globalne ceny mocznika zanotowały wyraźny wzrost od początku 2026 roku. Trend ten jest napędzany nie tylko przez drogi gaz ziemny w Europie, ale także przez zwiększony popyt w obu Amerykach i Azji. Eksperci wskazują, że ograniczenia eksportowe niektórych kluczowych producentów oraz napięta sytuacja logistyczna na Bliskim Wschodzie (Iran) tworzą presję, której nie da się zignorować w polskich portach.
Polska: Ceny pod presją gazu i CBAM
W ślad za rynkami światowymi idą krajowi dystrybutorzy. Gaz ziemny, który w 2026 r. jest o ponad 20% droższy niż rok wcześniej, stanowi ok. 80-90% kosztów produkcji nawozów azotowych. Do tego dochodzi chaos informacyjny związany z mechanizmem CBAM (podatek węglowy). Choć mówi się o jego zawieszeniu dla nawozów, importerzy zachowują dużą ostrożność, co przekłada się na mniejszą podaż towaru „od ręki”.
Aktualne ceny netto (połowa lutego 2026):
Mocznik (karbamid) z inhibitorem: 2200 – 2400 zł/t.
Saletra amonowa 34%: 1650 – 1750 zł/t.
RSM 32%: 1450 – 1550 zł/t.
IMGW na 12.02.2026: Wszystkie powiaty na „NIE”
Mimo że słońce kusi do wyjazdu z rozsiewaczem, analiza map Agrometeo IMGW z 12 lutego 2026 r. jest jednoznaczna. We wszystkich powiatach w Polsce widnieje status „NIE” dla obu progów temperatur (3°C i 5°C).
Oznacza to, że warunek 5 kolejnych dni ze średnią dobową powyżej 3°C (dla ozimin) nie został jeszcze spełniony w żadnym regionie. Nawożenie azotem przed 1 marca pozostaje więc obecnie nielegalne. Wysiew przed oficjalną zmianą statusu powiatu w tabelach IMGW grozi dotkliwymi karami finansowymi oraz ryzykiem utraty części dopłat bezpośrednich z ARiMR.
Wnioski: Czekać czy kupować?
Mamy do czynienia z klasycznym „impasem”. Z jednej strony globalne ceny karbamidu rosną i nic nie wskazuje na szybkie obniżki. Z drugiej strony, prawo wstrzymuje prace polowe.
Prognoza Agroprofil: Dzisiejsza data, 13 lutego, może być kluczowa. Jeśli obecne ocieplenie utrzyma średnią przez wymaganą piątą dobę, mapy IMGW mogą zacząć „zielenieć” powiaty już w ten weekend. Pamiętajcie jednak – moment otwarcia okna pogodowego prawdopodobnie wywoła kolejną falę popytu i może doprowadzić do logistycznych zatorów u dystrybutorów.
Wskazówka agrotechniczna: Mocznik jest obecnie najtańszym źródłem azotu (N), ale jego efektywność zależy od wilgotności gleby i temperatury. Przy obecnym „zamrożeniu” prac przez IMGW, warto zabezpieczyć towar, by być gotowym do wyjazdu w pierwszej minucie po zmianie statusu powiatu na „TAK”.
W Cukrownia Żnin odbyła się konferencja „Potrójna Moc Biostymulacji”, podczas której zaprezentowano trzy nowe biostymulatory foliQ wprowadzone do portfolio Agrii Polska. Wydarzenie połączyło naukę, praktykę rolniczą oraz kwestie regulacyjne, pokazując, że biostymulacja roślin nie jest już dodatkiem do technologii produkcji, lecz jej integralnym elementem.
Nowe produkty – AscoVigor+, AminoVigor+ oraz TrioPGA – zostały zarejestrowane jako biostymulatory roślin PFC-6 zgodnie z Rozporządzeniem UE 2019/1009. To oznacza pełną zgodność prawną, oznakowanie CE oraz potwierdzoną skuteczność biologiczną, a nie jedynie marketingową deklarację.
Rolnictwo pod presją – dlaczego biostymulacja staje się koniecznością
Zmiany klimatyczne, coraz częstsze susze i przymrozki, ograniczenia w stosowaniu substancji aktywnych oraz rosnące koszty nawozów powodują, że rolnicy szukają narzędzi zwiększających efektywność produkcji bez eskalowania nakładów.
Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że dziś kluczowe pytanie nie brzmi już „czy stosować biostymulatory?”, ale „kiedy i jak je włączyć do technologii?”.
Jak zaznaczył Kamil Skrobiszewski z Agrii Polska:
„Dzisiaj biostymulatory to już nie jest wybór marketingowy. Wprowadzenie biostymulacji do technologii nawożenia i ochrony roślin jest nieuniknione, jeśli chcemy utrzymać wysoką wydajność i parametry jakościowe plonu.”
W warunkach deficytu wody czy niestabilnych temperatur to właśnie fizjologia rośliny – a nie wyłącznie ilość zastosowanego nawozu – decyduje o ostatecznym wyniku ekonomicznym gospodarstwa.
Biostymulator a nawóz – fundamentalna różnica
W praktyce rynkowej pojęcia „nawóz dolistny” i „biostymulator” bywają stosowane zamiennie, co prowadzi do nieporozumień.
Nawóz dostarcza roślinie makro- i mikroelementów, które są bezpośrednio wykorzystywane do budowy biomasy. Jego działanie polega na uzupełnianiu niedoborów pokarmowych.
Biostymulator natomiast nie jest źródłem składników pokarmowych. Jego rolą jest regulacja i optymalizacja procesów fizjologicznych – takich jak fotosynteza, gospodarka wodna, metabolizm azotu czy reakcja na stres abiotyczny. Działa niezależnie od poziomu nawożenia i zwiększa efektywność wykorzystania już dostępnych zasobów.
Właśnie dlatego produkty foliQ zostały zarejestrowane jako biostymulatory PFC-6, a nie jako nawozy dolistne – co potwierdza ich inny mechanizm działania.
„Język roślin” – fotosynteza w centrum uwagi
Podczas jednej z prezentacji, prof. dr hab. Mohamed Hazem Kalaji z SGGW, pokazał slajd zatytułowany „Język roślin”, który obrazował, że roślinę można analizować na kilku poziomach: morfologicznym, fizjologicznym, biochemicznym i produkcyjnym.
W centrum tego „języka” znalazła się fotosynteza – proces odpowiadający za asymilację CO₂, produkcję asymilatów i budowę biomasy. To właśnie ten proces bezpośrednio przekłada się na plon.
Jak podkreślano w trakcie wykładów, nawet do 70% strat plonu może wynikać z deficytu wody, który ogranicza aktywność aparatu fotosyntetycznego. Dlatego nowoczesna biostymulacja koncentruje się na poprawie efektywności fotosyntezy i wykorzystania wody.
Trzy etapy zarządzania potencjałem plonowania
Koncepcja „Potrójnej Mocy Biostymulacji” opiera się na etapowym podejściu do sezonu wegetacyjnego.
AscoVigor+ – przygotowanie rośliny na stres
Pierwszym etapem jest przygotowanie rośliny przed stresem. AscoVigor+ to biostymulator przeznaczony do stosowania przed spodziewanym stresem abiotycznym, takim jak susza, przymrozki czy wysokie temperatury. Jego formuła opiera się na ekstrakcie z alg Ascophyllum nodosum, bogatym w polisacharydy oraz naturalne fitohormony.
Zawarte w preparacie sacharydy, w tym laminaryna i fukoidyna, aktywują geny odpowiedzialne za mechanizmy obronne roślin. Monosacharydy pełnią funkcję regulatorów osmotycznych, wspierając gospodarkę wodną i zwiększając odporność komórek na stres termiczny. Obecność kwasu salicylowego dodatkowo wzmacnia naturalną barierę immunologiczną rośliny.
AminoVigor+ – szybka regeneracja po stresie
Drugim etapem jest regeneracja po stresie. AminoVigor+ został zaprojektowany jako narzędzie regeneracyjne. Jego rolą jest wsparcie rośliny w momencie, gdy stres już wystąpił i ograniczył jej aktywność metaboliczną.
Preparat dostarcza aminokwasów L, uzyskanych w procesie enzymatycznego rozkładu białek z udziałem Corynebacterium glutamicum. Dzięki temu roślina otrzymuje gotowe „cegiełki” do odbudowy tkanek, bez konieczności ponoszenia dodatkowego kosztu energetycznego na ich syntezę.
TrioPGA – maksymalizacja fotosyntezy i potencjału plonowania
Trzeci etap to maksymalizacja fotosyntezy i budowanie plonu. TrioPGA to najbardziej zaawansowany produkt w portfolio foliQ. Jego zadaniem jest intensyfikacja procesów fotosyntetycznych w fazie dynamicznego wzrostu roślin oraz budowania plonu.
Formuła łączy fitohormony, aminokwasy, sacharydy oraz kwas pyroglutaminowy (PGA). To właśnie PGA odpowiada za poprawę efektywności wykorzystania azotu i zwiększenie aktywności aparatu fotosyntetycznego.
TrioPGA i 30% wzrost efektywności fotosyntezy
Najwięcej uwagi poświęcono właśnie produktowi TrioPGA, którego działanie zostało potwierdzone w badaniach prezentowanych podczas konferencji.
Wyniki wskazują, że zastosowanie TrioPGA w dawce 1,0 l/ha prowadziło do zwiększenia intensywności asymilacji CO₂ o około 30%. Poprawie ulegała przewodność szparkowa oraz parametry fluorescencji chlorofilu, co świadczy o wyższej wydajności fotochemicznej fotosystemu II.
Odnotowano również wzrost efektywności wykorzystania wody o około 30%. Oznacza to, że roślina lepiej gospodaruje wodą i skuteczniej wykorzystuje dostępny CO₂ w procesie karboksylacji.
Podczas wystąpienia padło obrazowe porównanie, że TrioPGA działa jak turbina w silniku – zwiększa „obroty” fotosyntezy, dzięki czemu roślina produkuje więcej asymilatów przy tej samej podaży składników.
Mieszalność z nawozami i środkami ochrony roślin
Istotnym wątkiem była kwestia mieszalności biostymulatorów z innymi środkami stosowanymi w technologii ochrony i nawożenia.
Przedstawiciele Agrii Polska podkreślali, że wszystkie rekomendacje są wcześniej testowane laboratoryjnie, w tym w połączeniu ze środkami ochrony roślin i nawozami dolistnymi. Szczególnie AminoVigor+ jest rekomendowany jako dodatek do rozbudowanych mieszanin zbiornikowych, ponieważ poprawia wnikanie i wykorzystanie substancji odżywczych.
Jednocześnie zwrócono uwagę, że biostymulatory – podobnie jak hormony – działają w określonych zakresach dawek. W przypadku TrioPGA optymalna dawka wynosi 1,0 l/ha. Zaniżenie dawki skutkuje słabszym efektem, natomiast nie zaleca się przekraczania dawek etykietowych.
Biostymulacja jako element strategii gospodarstwa
Konferencja „Potrójna Moc Biostymulacji” pokazała, że nowoczesne rolnictwo coraz silniej opiera się na zarządzaniu procesami fizjologicznymi roślin.
Biostymulatory foliQ nie zastępują nawożenia ani ochrony roślin, ale zwiększają efektywność obu tych obszarów. Pozwalają utrzymać roślinę jak najdłużej w wysokim potencjale plonotwórczym – przed stresem, po stresie i w fazie intensywnego wzrostu.
W warunkach zmienności klimatycznej i presji kosztowej kluczowe staje się pytanie nie o ilość zastosowanego nawozu, lecz o efektywność wykorzystania CO₂, wody i azotu.
Kredyty rolnicze – ważny wyrok TSUE. Dzisiejszy (12.02.2026) werdykt Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie wskaźnika WIBOR może wpłynąć na kredyty rolnicze oraz sytuację finansową tysięcy gospodarstw w Polsce. Podobnie jak w przypadku niedawnego zaskarżenia umowy UE-Mercosur, o którym wspominaliśmy w kontekście ochrony europejskiego rolnictwa, na orzeczenie w Luksemburgu czekaliśmy ponad półtora roku. Ta zwłoka pokazuje, że w sprawach o wielkiej wadze systemowej, unijne młyny mielą powoli, ale ich wyroki wyznaczają nowe reguły gry dla banków i ich klientów.
Giełda w górę – system bankowy odetchnął z ulgą
Jak informują wiarygodne serwisy informacyjne, TSUE nie zdecydował się na „scenariusz atomowy”. Trybunał uznał, że sam WIBOR jako wskaźnik jest zgodny z prawem unijnym, co wywołało euforię na Giełdzie Papierów Wartościowych. Indeks WIG-BANKI wzrósł o około 1%, a akcje największych kredytodawców zyskały nawet do 2,6%. Dla sektora agro to sygnał, że banki zachowają stabilność, co jest kluczowe dla ciągłości finansowania produkcji, ale jednocześnie oznacza, że „darmowych kredytów” na wzór frankowych nie będzie.
Czy kredyty rolnicze można teraz „odwiborować”?
Choć banki ogłaszają sukces, TSUE zostawił furtkę, która pozwala kwestionować kredyty rolnicze oparte na zmiennej stopie procentowej. Sąd krajowy ma teraz obowiązek badać, czy bank rzetelnie i zrozumiale poinformował rolnika o ryzyku.
Kto zyska, a kto straci na tym wyroku?
Zyskują Kancelarie Prawne: To one będą głównym beneficjentem, pobierając opłaty za analizę umów pod kątem braku przejrzystości informacyjnej.
Tracą Oszczędzający: Aby sfinansować koszty sporów sądowych, banki mogą utrzymywać niskie oprocentowanie lokat i podnosić prowizje za obsługę kont.
Niesprawiedliwość społeczna: Podczas gdy „frankowicze” często cieszą się kredytem 0%, rolnik spłacający kredyt złotowy musi dźwigać pełne koszty odsetkowe. Przy rekordowej podaży zbóż (notowanej w Argentynie i Australii) oraz rosnących cenach paliw i dolara, ten koszt finansowania staje się kluczowym obciążeniem dla marży gospodarstwa.
Transparentność banku a Twoje pieniądze – na co uważać?
Wyrok TSUE kładzie ogromny nacisk na to, jak bank rozmawiał z Tobą w momencie podpisywania dokumentów. Jeśli brałeś kredyty rolnicze na zakup ziemi, maszyn czy modernizację, sprawdź:
Czy przedstawiono Ci symulację raty przy wzroście WIBOR-u o kilka punktów procentowych?
Czy bank wyjaśnił, jak wskaźnik ten wpływa na całkowity koszt Twojego długu w skali 10–15 lat?
Czy informacja o ryzyku była jasna, czy ukryta w gąszczu prawniczych terminów?
Podsumowanie: Bitwa trwa
Dzisiejsze orzeczenie TSUE to dla sektora bankowego wygrana bitwa o przetrwanie systemu, ale dla rolników to początek drogi do walki o uczciwe warunki. W obliczu trudnej sytuacji rynkowej na świecie, walka o każdą złotówkę z marży produkcyjnej poprzez kontrolę kosztów kredytowych staje się dla nowoczesnego gospodarza koniecznością.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.