W Wielkopolsce powstaną kolejne trzy nowe jadłodzielnie, które pozwolą mieszkańcom dzielić się nadwyżkami żywności i ograniczać jej marnowanie. W ramach VII edycji konkursu „Wielkopolskie Jadłodzielnie” nowe punkty powstaną w gminach Margonin, Malanów i Ślesin. To kolejny krok w rozwijaniu idei „podziel się jedzeniem”, szczególnie ważnej w okresie poświątecznym.
Coraz więcej miejsc, gdzie można podzielić się jedzeniem
Obecnie w regionie funkcjonuje już 38 jadłodzielni, a dzięki tegorocznej edycji konkursu ich liczba wzrośnie do 41. Samorząd Województwa Wielkopolskiego konsekwentnie rozwija tę inicjatywę, zachęcając mieszkańców do przekazywania nadwyżek żywności zamiast ich wyrzucania.
Rozstrzygnięcie konkursu wpisuje się w realizację „Programu ograniczania marnotrawstwa i strat żywności w Wielkopolsce na lata 2026–2030”. Rocznie w regionie marnuje się blisko pół miliona ton żywności, dlatego tak istotne jest budowanie świadomości i promowanie prostych rozwiązań, takich jak jadłodzielnie.
Idea dzielenia się żywnością pełni ważną rolę w społecznościach lokalnych. Ponadto tworzenie Jadłodzielni zwraca uwagę społeczeństwa na kwestię dzielenia się nadwyżkami żywności by ta mogła zostać w pełni wykorzystana i nie trafiła do kosza. W czasach gdy koszty produkcji żywności rosną jest to szczególnie ważne. Wsparcie dla gmin Margonin, Malanów i Ślesin w ramach konkursu powiększa bazę takich miejsc do 41. Samorząd Województwa Wielkopolskiego przeznaczył na ten cel w tym roku 75 tys. zł. – mówi Wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Krzysztof Grabowski
Wsparcie finansowe i rozwój programu
Sejmik Województwa Wielkopolskiego przyznał wsparcie finansowe dla trzech gmin: Margonin, Malanów i Ślesin. Łączna kwota dofinansowania wynosi 75 tys. zł, przy czym pojedyncze projekty mogą otrzymać do 25 tys. zł, co stanowi maksymalnie 80% kosztów realizacji.
Od początku programu na rozwój jadłodzielni w regionie przeznaczono już blisko 900 tys. zł. To pokazuje skalę zaangażowania samorządu w walkę z marnowaniem żywności oraz budowanie odpowiedzialnych postaw społecznych.
Szczególnie istotnym momentem dla funkcjonowania jadłodzielni jest okres poświąteczny. Wielkanoc to czas, w którym w wielu domach przygotowuje się nadmiar potraw, z których część niestety trafia do kosza.
Zachęcam by po świętach kiedy posiadamy nadwyżki wielkanocnych potraw, zwrócić szczególną uwagę i podzielić się nią z innymi osobami. Jadłodzielnie to miejsca, w których mieszkańcy w sposób anonimowy mogą wymieniać się z innymi przygotowaną żywnością i produktami nadającymi się do spożycia. Zasady korzystania z Jadłodzielni są proste i opisane na plakatach umieszczonych w widocznym miejscu. Ogólnodostępne miejsca wymiany żywności z powodzeniem funkcjonują już w 38 lokalizacjach na terenie Wielkopolski. Zachęcam do korzystania z tych miejsc, zwłaszcza, że w po świętach w wielu domach mamy dużo żywności, którą możemy uratować przed zmarnowaniem, dzieląc się. – mówi Wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Krzysztof Grabowski
Jak działają jadłodzielnie?
Jadłodzielnie to ogólnodostępne punkty, w których mieszkańcy mogą pozostawić żywność dla innych. Każda z nich wyposażona jest w odpowiednią infrastrukturę – witryny chłodnicze na produkty wymagające niskiej temperatury oraz regały na produkty suche, warzywa i owoce.
Zasady korzystania z jadłodzielni są proste i jasno określone. Informują one, jakie produkty można przynosić, a jakich nie należy tam pozostawiać, co zapewnia bezpieczeństwo i komfort użytkowników.
Podziel się jedzeniem – mały gest, duża zmiana
Inicjatywa jadłodzielni pokazuje, że nawet niewielkie działania mogą realnie ograniczyć marnowanie żywności. Dzielenie się jedzeniem to nie tylko oszczędność, ale także budowanie więzi społecznych i odpowiedzialnego podejścia do zasobów.
W czasach rosnących kosztów produkcji żywności oraz zwiększonej presji na środowisko naturalne, takie rozwiązania stają się nie tylko potrzebą, ale i standardem nowoczesnego, świadomego społeczeństwa.
Ogólna sytuacja rynkowa: Ropa i Dolar pod presją narastających nadziei, które stały się faktem
Kluczowym wydarzeniem, które ukształtowało handel we wtorek i zdominowało rynki w nocy, było wygasające ultimatum prezydenta Donalda Trumpa wobec Iranu. Mimo ostrej, wojennej retoryki, która dominowała w pierwszej połowie wtorku, wieczorem nastroje na rynkach amerykańskich uległy gwałtownej i nieoczekiwanej zmianie. Inwestorzy w Chicago zaczęli coraz śmielej dyskontować scenariusz deeskalacji konfliktu, napędzany narastającymi nadziejami na dyplomatyczne rozwiązanie i rosnącą presją międzynarodową na Waszyngton.
Te nadzieje okazały się uzasadnione. W nocy z wtorku na środę (czasu polskiego) doszło do przełomu: ogłoszono dwutygodniowe zawieszenie broni. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Iran ogłosiły to wydarzenie jako „wielki sukces” dyplomacji, co radykalnie zmieniło krajobraz geopolityczny i rynkowy.
Nagła zmiana postrzegania ryzyka geopolitycznego, która rozpoczęła się w późniejszych godzinach handlu w USA we wtorek i została przypieczętowana nocnym porozumieniem, doprowadziła do wyraźnej przeceny na rynku ropy naftowej. Cena ropy Brent (QAM26) spadła we wtorek o 2,35% (do 107,19 USD), a ropy WTI (CLK26) o 0,21% (do 112,17 USD). Spadki te nastąpiły mimo wcześniejszych wzrostów w ciągu dnia, co świadczy o gwałtownym odwrocie inwestorów od aktywów surowcowych w reakcji na zmieniające się nastroje i nadchodzący pokój.
Równocześnie osłabił się dolar amerykański, który w momentach największej niepewności zyskiwał jako „bezpieczna przystań”. We wtorek wieczorem tracił on w relacji do euro (EUR/USD wzrósł o 0,50% do 1,15999) oraz do peso filipińskiego (USD/PHP spadł o 0,47% do 3,6815). Złoty polski nieznacznie osłabił się wobec euro (EUR/PLN wzrósł o 0,03% do 4,2704).
Zróżnicowane wyniki zamknięcia: Rola różnicy czasowej w odbiorze nastrojów
Najbardziej uderzającym aspektem wtorkowej sesji były zróżnicowane wyniki zamknięcia na głównych giełdach towarowych: „mieszane” w Paryżu (Matif) i „na czerwono” w Chicago (CBOT). Analiza chronologii wydarzeń jednoznacznie wskazuje, że kluczową rolę odegrała tu różnica czasowa w odbiorze i przetworzeniu zmieniających się nastrojów rynkowych, które ostatecznie doprowadziły do nocnego zawieszenia broni.
Sesja na giełdzie Matif w Paryżu kończy się o 18:30 czasu lokalnego, co odpowiada zaledwie 11:30 rano w Chicago. Ostateczne ceny zamknięcia w Paryżu (pszenica bez zmian, rzepak symboliczny wzrost, kukurydza nieznaczny wzrost) odzwierciedlają nastroje i informacje dostępne na rynku do godziny 18:30. W tym momencie rynek był jeszcze niepewny, wahał się i nie wykazywał wyraźnego trendu. Paryska giełda „zamknęła” dzień, nie uwzględniając silnego impulsu spadkowego i fali optymizmu, która uderzyła w rynki towarowe w Chicago kilka godzin później, a która była zapowiedzią nocnego porozumienia.
Sesja na CBOT w Chicago trwa znacznie dłużej. W ciągu kilku godzin po zamknięciu giełdy w Paryżu, nastroje na rynku amerykańskim uległy gwałtownemu pogorszeniu (z punktu widzenia posiadaczy długich pozycji). To właśnie w tych „późniejszych” godzinach nastąpiła fala wyprzedaży ropy, osłabienie dolara i w konsekwencji szeroka przecena kukurydzy, soi i jej pochodnych. Ostateczne ceny zamknięcia w Chicago odzwierciedlają te późniejsze, pesymistyczne nastroje (dla surowców), które były bezpośrednią reakcją na rosnące szanse na pokój i które nie zdążyły już wpłynąć na zamknięcie sesji w Paryżu.
Szeroka przecena na rynku towarów w Chicago w reakcji na strach przed deeskalacją
Nadzieje na deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, w połączeniu ze słabszym dolarem i obawami o globalny popyt, wywołały falę wyprzedaży na szerokim rynku towarowym w Chicago we wtorek, obejmującą zboża, oleiste oraz inne surowce. Strach przed utratą zysków z wcześniejszych wzrostów wywołanych napięciem geopolitycznym przeważył nad innymi czynnikami, a nocne zawieszenie broni tylko potwierdziło słuszność tej reakcji.
Największe spadki odnotowano na giełdzie w Chicago, gdzie kontrakty na kukurydzę (ZCK26) straciły 1,10%, soja (ZSK26) spadła o 0,73%, a jej pochodne: śruta sojowa (ZMK26) o 1,52% i olej sojowy (ZLK26) o 0,33%. Jedynym wyjątkiem była pszenica (ZWK26), która odnotowała wzrost o 0,46%, co można tłumaczyć czynnikami fundamentalnymi, takimi jak gorsze od oczekiwań oceny kondycji upraw w USA, które w tym konkretnym przypadku przeważyły nad ogólnym nastrojem wyprzedaży.
Inne Towary: Strach rozlewa się szerzej
Fala wyprzedaży w Chicago nie ominęła również innych rynków, co świadczyło o sile panującego nastroju i powszechnym oczekiwaniu na deeskalację. Na giełdzie w Nowym Jorku drastycznie spadły ceny kakao (CCK26), tracąc aż 6,40%. Znaczne spadki odnotowano także na rynku kawy (KCK26) o 4,01% i cukru (SBK26) o 2,61%. Wyjątkiem był gaz ziemny (NGM26), który zyskał 0,92%, prawdopodobnie reagując na inne, lokalne czynniki rynkowe, które w tym przypadku odseparowały go od ogólnego trendu.
Podsumowując, wtorkowa sesja przyniosła gwałtowny zwrot akcji w Chicago, będący prekursorem nocnego przełomu. Rynek, zmęczony przedłużającą się niepewnością geopolityczną, rzucił się do realizacji zysków na fali nadziei na deeskalację konfliktu w Iranie, co ostatecznie potwierdziło nocne zawieszenie broni. Doprowadziło to do spadków cen ropy i dolara, a w konsekwencji do szerokiej przeceny na rynkach towarowych, w szczególności w Chicago oraz na rynkach innych towarów. Giełda w Paryżu, ze względu na wcześniejsze zamknięcie, nie zdążyła w pełni zareagować na ten nagły impuls spadkowy i zmianę nastrojów, które zapowiadały pokój. Ceny w Paryżu powinny spadać dzisiaj.
Ceny cukru na rynkach globalnych odnotowały w marcu gwałtowny zwrot, przerywając długotrwałą serię spadków. Według najnowszego raportu FAO, światowy indeks obrazujący ceny cukru wzrósł średnio do poziomu 92,4 punktu, co oznacza skok o 7,2% w stosunku do lutego. Jest to pierwsze tak wyraźne odbicie od czasu, gdy w lutym 2026 roku notowania surowca osunęły się do najniższego poziomu od października 2020 roku.
Indeks cen cukru FAO – WYKRES
Porównanie skali spadków: Świat vs Polska (Luty 2026)
Zanim marzec przyniósł odbicie, luty stał pod znakiem potężnych przecen. Dane pokazują jednak, że globalne ceny cukru spadały znacznie agresywniej niż te na rynku lokalnym:
Skala globalna (Indeks FAO): W lutym odnotowano spadek o 27% rok do roku. To efekt rekordowej podaży z Ameryki Południowej i Australii.
Rynek polski (Cukier w workach): Krajowe ceny cukru w hurcie spadły w tym samym czasie o 17,2% rok do roku.
Mniejsza dynamika spadków w Polsce wynika z lokalnych kosztów operacyjnych oraz sztywności kontraktów terminowych, które wolniej reagują na globalne trendy giełdowe.
Analiza danych: Ceny cukru w Polsce (Luty 2026)
Zestawienie dla polskiego rynku cukru białego pokazuje korektę w dół w segmentach przemysłowych, przy jednoczesnej sztywności cen detalicznych:
Kategoria towaru
Cena (zł/t)
Zmiana m/m (%)
Zmiana r/r (%)
Cukier w workach
1 838
-3,9%
-17,2%
Luzem + Big Bag
2 004
-2,0%
-7,1%
Cukier paczkowany (1kg)
2 222
+1,4%
-4,0%
Komentarz: Wojna, biopaliwa i korelacja z ropą
Nagły wzrost, jaki odnotowały ceny cukru w marcu, jest bezpośrednio powiązany z nową architekturą ryzyka na Bliskim Wschodzie. Od soboty, wraz z wejściem w stan otwartego konfliktu z Iranem, rynki surowcowe zareagowały nerwowo.
Dlaczego wojna wpływa na ceny cukru?
Presja na biopaliwa: Eskalacja wojny wywindowała notowania ropy naftowej. Dla Brazylii, kluczowego eksportera, oznacza to zmianę strategii produkcji. Przy drogiej ropie bardziej opłacalna staje się produkcja etanolu z trzciny cukrowej. Mniejsza ilość surowca trafiająca do cukrowni to automatycznie wyższe ceny cukru na giełdach.
Paraliż logistyczny: Niepewność na szlakach handlowych Bliskiego Wschodu nakłada dodatkową premię za ryzyko na każdy transport morski.
Scenariusz deeskalacji (najwyraźniej się realizuje): Należy jednak podkreślić, że obecny trend wzrostowy jest kruchy. Ewentualna deeskalacja konfliktu (dziś w nocy zawarto porozumienie pokojowe) może szybko zakończyć wzrosty, jakie obserwujemy teraz przez ceny cukru. Wysoka podaż z Indii oraz Tajlandii przy uspokojeniu nastrojów politycznych mogłyby przywrócić rynek do trendu spadkowego, dyktowanego przez fundamenty sezonu 2025/26.
Wniosek: Rynek znajduje się w zawieszeniu między solidną podażą w Azji a niepokojem geopolitycznym. Marcowe odbicie z WIELOletniego dołka pokazuje, jak silnie ceny cukru są dziś zakładnikiem cen energii i sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Ceny rzepaku w pierwszej dekadzie kwietnia 2026 roku oscylują w granicach 2230–2250 PLN/t, wykazując dużą odporność na gwałtowne wahania, mimo rekordowych odczytów globalnych indeksów tłuszczowych. Według najnowszego raportu FAO, światowe ceny olejów roślinnych wzrosły w marcu o 5,1%, osiągając poziom 183,1 pkt – najwyższy od blisko czterech lat. Choć fundamenty rynkowe wskazują na hossę, polski rynek nasion znajduje się pod silną presją importu produktów przetworzonych oraz specyficznych uwarunkowań prawnych.
Indeks cen olejów roślinnych FAO – WYKRES
Globalny trend a ceny rzepaku w Polsce
Głównym motorem napędowym globalnej drożyzny pozostaje sektor energetyczny. Blokada Cieśniny Ormuz doprowadziła do deficytu ropy naftowej, co wymusiło na koncernach paliwowych zwiększenie domieszek biokomponentów. W efekcie surowce oleiste stały się towarem strategicznym dla branży energetycznej.
Na krajowym podwórku sytuacja jest jednak bardziej złożona. Mimo że ceny rzepaku na giełdzie MATIF utrzymują się powyżej 500 eur/t (stary zbiór), polskie tłocznie nie przekraczają bariery 2250 PLN/t. Wynika to z faktu, że Polska, jako jedyny kraj w regionie, utrzymuje embargo na import nasion z Ukrainy, przy jednoczesnym swobodnym przepływie gotowego oleju rzepakowego.
Strukturalne wyzwania i ceny rzepaku w skupach
Kluczowym problemem dla stabilności notowań jest ogromna dysproporcja między podażą nasion a mocami przerobowymi. W Polsce infrastruktura tłoczenia jest znacznie większa niż roczna produkcja krajowa, co w teorii powinno windować stawki za surowiec. W praktyce jednak mechanizm ten jest blokowany:
Konkurencja z gotowym produktem: Tłocznie w krajach sąsiednich (Niemcy, Czechy) kupują tańszy rzepak z Ukrainy, produkując tańszy olej, który bez przeszkód trafia na polski rynek.
Presja na marżę przetwórczą: Polskie zakłady, chcąc zachować rentowność wobec tańszego importu gotowego oleju i śruty, zmuszone są ograniczać ceny ofertowe dla lokalnych dostawców.
Sztuczny sufit cenowy: Dane z kwietnia pokazują, że ceny rzepaku napotykają opór przy poziomie 2290 PLN/t, powyżej którego tłoczenie krajowego ziarna staje się ekonomicznie nieuzasadnione w porównaniu do bezpośredniego importu oleju.
Prognozy na drugą połowę kwietnia 2026
Dalsze kształtowanie się stawek w skupach będzie zależeć od trwałości konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz drożności korytarzy transportowych na Morzu Czarnym. Jeśli wysokie ceny energii utrzymają się dłużej, polskie tłocznie staną przed dylematem: dalsze obniżanie marż lub czasowe postoje z powodu braku rentownego surowca. Dla rolników oznacza to, że mimo globalnej hossy, lokalne ceny rzepaku mogą pozostać w trendzie bocznym, dopóki system importu produktów przetworzonych nie zostanie zrównoważony z dostępnością nasion dla przemysłu.
Źródła danych: FAO, Bank Światowy, monitoring cen krajowych.
5 kwietnia 2026 r. doszło do bezprecedensowego zdarzenia na wodach Morza Azowskiego. Rosyjski masowiec typu rzeka-morze, klasy Volgo-Balt, zatonął po ataku drona. Choć rynek przyzwyczaił się już do dynamiki konfliktu, zatopienie jednostki z ładunkiem ziarna to sygnał, którego logistyka nie może zignorować.
Przebieg incydentu i identyfikacja
Według raportów branżowych oraz komunikatów administracji w okupowanym obwodzie chersońskim, statek został trafiony w piątek, 3 kwietnia, a załoga zdołała dotrzeć do brzegu w rejonie miejscowości Szczasływcewe dopiero w niedzielę. Jednostka, prawdopodobnie jedna z grupy monitorowanej przez ukraiński wywiad (Volgo-Balt 106 lub 216), transportowała pszenicę z okupowanych terenów Ukrainy.
Statki te są znane z regularnego wyłączania systemów AIS (identyfikacji satelitarnej), co pozwala na ukryty wywóz zboża z portów takich jak Berdiańsk czy Mariupol do Rosji, gdzie towar jest „legalizowany” jako rosyjski eksport.
Analiza: Czy rynek ma powody do obaw?
Mimo powagi zdarzenia, globalne rynki zbóż (MATIF, CBOT) reagują z dużym spokojem. Oto dlaczego:
Adaptacja do ryzyka: Traderzy od dawna wliczają incydenty na linii Ukraina-Rosja w koszty operacyjne. Rynek „nauczył się” żyć z wojną, a punktowe ataki na flotę handlową w tym rejonie są traktowane jako ryzyko lokalne, a nie globalny wstrząs.
Silna alternatywa: Rekordowa podaż zbóż z Argentyny i Australii w sezonie 2025/2026 skutecznie amortyzuje wszelkie zawirowania w basenie Morza Czarnego. Fizyczna dostępność ziarna na świecie jest wysoka, co ogranicza potencjał do gwałtownych wzrostów cen.
Niepewność żeglugi vs. rutyna: Największym skutkiem zatopienia Volgo-Baltu nie będzie brak surowca, lecz wzrost stawek ubezpieczeniowych (War Risk). Armatorzy operujący w „szarej strefie” muszą liczyć się z wyższymi kosztami frachtu, co uderza przede wszystkim w rentowność rosyjskiego eksportu z regionu Azowa.
Podsumowanie
Zatopienie rosyjskiej jednostki to wyraźny sygnał, że Morze Azowskie przestało być bezpiecznym zapleczem logistycznym. Dla polskiego rolnika i tradera oznacza to utrzymanie status quo: duża zmienność lokalna, utrudnienia w logistyce czarnomorskiej, ale brak fundamentów do panicznego wzrostu cen w obliczu globalnej nadpodaży.
Więcej analiz logistycznych i bieżące notowania zbóż znajdziesz codziennie na Agro Profil.
Globalna sytuacja upraw w kwietniu 2026 roku pozostaje stabilna, choć jest kształtowana przez kontrastujące ze sobą warunki pogodowe. Podczas gdy Ameryka Południowa i znaczna część Azji cieszą się bardzo dobrymi perspektywami zbiorów, niektóre regiony Ameryki Północnej i Europy zmagają się z lokalnymi deficytami wody lub ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Pomimo napięć geopolitycznych, wysoka ogólna podaż i solidne zapasy w kluczowych krajach eksportowych stabilizują globalny rynek żywności.
Pszenica (Wheat)
Unia Europejska: Uprawy ozime wznowiły wegetację w przeważnie dobrej kondycji. Uwaga skupia się na Hiszpanii, gdzie występuje nadmiar wilgoci, oraz na Polsce i krajach bałtyckich, gdzie monitorowane są niedobory opadów.
Ukraina: Dzięki wyjątkowo ciepłemu marcu wegetacja ruszyła wcześniej. Stan upraw jest zadowalający, jednak na południu kraju obserwuje się niskie nawilżenie gleby.
USA: Warunki są zróżnicowane. Pszenica ozima w wielu regionach nadal odczuwa skutki suszy, a siewy pszenicy jarej na północnym zachodzie postępują przy prognozowanym mniejszym obszarze zasiewów.
Indie: Zbiory przebiegają sprawnie w dobrych warunkach, mimo punktowych strat spowodowanych opadami gradu na północy kraju.
Chiny: Perspektywy dla pszenicy ozimej są pomyślne; rośliny znajdują się w kluczowych fazach kłoszenia i kwitnienia.
Kukurydza (Maize)
Brazylia: Stan upraw drugiej kampanii (safrinha) jest oceniany jako wyjątkowy, zwłaszcza w stanach południowych. Zbiory pierwszej kampanii dobiegają końca z wynikami powyżej średniej.
Argentyna: Warunki dla kukurydzy wczesnej są określane jako „mieszane” ze względu na nieregularne deszcze, natomiast kukurydza późna rozwija się prawidłowo.
USA: W południowych regionach kraju rozpoczęły się już pierwsze siewy.
RPA i Meksyk: Dzięki sprzyjającym opadom stan upraw jest oceniany jako korzystny.
Soja (Soybeans)
Brazylia: Zbiory są w pełnym toku i przebiegają w bardzo dobrych i wyjątkowych warunkach. Potwierdzają się prognozy dotyczące rekordowej produkcji w tym sezonie.
Argentyna: Uprawy są w fazie dojrzewania. Pomimo wcześniejszych okresowych stresów wodnych, ogólny stan roślin pozostaje dobry.
Indie: Odnotowano niewielkie obniżenie prognoz plonowania z powodu niekorzystnego rozkładu deszczu w końcowym etapie cyklu wzrostu.
Ryż (Rice)
Bangladesz: Uprawy najważniejszego sezonu Boro rozwijają się w bardzo dobrych warunkach, co pozwala na optymistyczne prognozy zbiorów.
Indie: Zbiory sezonu zimowego (Rabi) oraz siewy letnie przebiegają bez większych zakłóceń.
Indonezja: Trwające zbiory ryżu z sezonu mokrego charakteryzują się bardzo dobrą wydajnością dzięki korzystnemu nasłonecznieniu.
Wietnam: Warunki są stabilne, choć w delcie Mekongu stale monitorowane jest ryzyko zasolenia wód.
Czynniki wpływające na rynek
Obecna sytuacja charakteryzuje się dużą dostępnością zbóż i soi, co wywiera presję na ceny, mimo wzrostu kosztów transportu i energii wywołanych sytuacją na Bliskim Wschodzie. Stabilizująco na rynek wpływają również wysokie zapasy w krajach takich jak Argentyna i Australia, które w tym sezonie zanotowały doskonałe wyniki produkcyjne.
Dzik 21 był wykorzystywany wrolnictwie, ogrodnictwie, sadownictwie, jak równiez wpracach
lesnych czy komunalnych. Fot. P. Rychter
Co znajdziesz w artykule?
W latach 50. XX wieku, mimo postępującej mechanizacji rolnictwa, konie nadal były liczącą się siłą pociągową maszyn. Szukano więc rozwiązania, które mogłoby je zastąpić.
Uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie opracowanieciągnika jednoosiowego, gdyż tego typu konstrukcje sprawdzały się od wielu lat w innych krajach. Za główne zalety tego typu pojazdów uznano sporą uniwersalność, prostotę konstrukcji oraz stosunkowo niski koszt produkcji.
Prace nad projektem rozpoczęto niemal równocześnie w Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Maszynowego Leśnictwa we Wrocławiu oraz w Zakładach Mechanicznych Ursus. Postawiono sobie za cel stworzenie ciągnika o mocy ok. 8 KM, który będzie mógł zostać z powodzeniem wykorzystany w rolnictwie, ogrodnictwie, sadownictwie oraz przy pracach komunalnych. W wypadku Dzika, gdyż tak nazwano projekt wrocławskich inżynierów, brano pod uwagę również branżę leśną.
Jak był zbudowany ciągnik Dzik?
Produkcja Dzika ruszyła w 1958 r. i zlokalizowano ją w Gorzowskim Zakładzie Przemysłu Maszynowego Leśnictwa (GZPML), gdzie dotychczas produkowano narzędzia i naprawiano sprzęt dla leśnictwa. Jako napęd zastosowano dwusuwowy silnik o zapłonie iskrowym S-82 produkowany w zakładach WSM w Bielsku Białej. Skrzynia przekładniowa miała 3 przełożenia do przodu oraz wsteczny, a także blokadę mechanizmu różnicowego. W trudnym terenie można było załączać napęd na prawe lub lewe koło, co znacznie ułatwiało skręcanie za pomocą kierownicy zbliżonej kształtem do motocyklowej, osadzonej na długim ramieniu.
Co ważne, ramię kierownicy miało regulację umożliwiającą zmianę jego wysokości, długości oraz kąta, dzięki temu możliwe było prowadzenie ciągnika, idąc nieco obok pracującej maszyny. Ciągnik wyposażano seryjnie także w wałek odbioru mocy o połączeniu w formie sprzęgła kłowego. Na życzenie montowano również tego samego typu przedni wałek zdawczy, który mógł służyć np. do napędu piły tarczowej. Zaletą Dzika była możliwość regulacji rozstawu kół poprzez przesunięcie piast kół wzdłuż półosi.
Pierwsze egzemplarze wyposażano w ogumienie samochodowe stosowane m.in. w samochodzie dostawczym Żuk, ale szybko zastąpiono je tzw. „jodełką”. Gotowy do pracy ciągnik ważył ok. 350 kg. Dodatkowe obciążniki montowano przy kołach, a także na wsporniku maski, tuż przed silnikiem. Zadaniem tych drugich było równoważenie ciągnika podczas pracy, np. z pługiem, co znacznie ułatwiało kierowanie.
Osprzęt do ciągnika Dzik – szerokie możliwości zastosowania
Wraz z powstaniem Dzika i Ursusa C-308 stworzono szereg narzędzi rolniczych, których produkcję zlecono kilku przedsiębiorstwom na terenie całego kraju. Większość z nich była zunifikowana i pasowała do obu typów ciągników, jednak niektóre z nich przeznaczono jedynie do Dzika. Dotyczyło to zwłaszcza narzędzi wymagających napędu z przedniego wałka odbioru mocy, w który C-308 nie był wyposażony. Warto dodać, że konstruktorzy nie zapomnieli nawet o takich akcesoriach, jak przystawka pasowa do napędu innych maszyn pasem transmisyjnym i wciągarka linowa.
Ciągnik Dzik z przyczepą – transport i praca w terenie
Pomyślano również o przemieszczaniu się nieco dalej niż w obrębie niewielkiego poletka. W tym celu stworzono MWZ-2 Lis, czyli wózek wyposażony w oś z kołami ogumionymi (lub stalowymi na życzenie) i siedzenie dla traktorzysty. Miał on również regulowany zaczep, który umożliwiał pracę np. z bronami. W tej konfiguracji do zatrzymania ciągnika służył hamulec stożkowy uruchamiany rączką na kierownicy (podobnie jak w motocyklach). Był on umieszczony na wałku atakującym w skrzyni przekładniowej i pracował w kąpieli olejowej, ale jego skuteczność w praktyce była znikoma. Z tego względu w będącej na wyposażeniu dodatkowym Dzika przyczepie transportowej T-800 o ładowności 800 kg zastosowano hamulec nożny taśmowy, przy czym dwie taśmy zaciskały się na bębnach umieszczonych przy kołach.
Do transportu ładunku o masie 800 kg przeznaczona była przyczepa T-800, która charakteryzowała odchylana do tyłu skrzynia. Fot. P. Rychter
Dzik 2 – pierwsza duża modernizacja
Po wprowadzeniu kilkuset sztuk Dzika do eksploatacji w różnych warunkach odnotowano szereg wad, które należało jak najszybciej wyeliminować. Wprowadzony do produkcji, zmodernizowany ciągnik otrzymał oznaczenie Dzik 2. W zasadzie niewiele elementów zostało zachowanych z poprzednika, gdyż przebudowano gruntownie całą skrzynię przekładniową, a także zastosowano silnik S-261C o pojemności 372 cm³ i mocy 8,5 KM. Poprawiono również szereg elementów wpływających na wygodę pracy, m.in. zastosowano otwieraną pokrywę silnika oraz składającą się samoczynnie w chwili ruszenia przednią nóżkę podporową. Spod przedniego reflektora zniknął wycinany z blachy napis Dzik, za to nad nim pojawił się aluminiowy emblemat z logo GZPML i napisem Dzik 2.
Nowa generacja Dzika – model 21
Na początku lat 70. przedstawiono kolejną, zmodernizowaną wersję Dzika – model 21. W tym modelu głównym wyróżnikiem było zastosowanie silnika WSM typ 160. Unowocześniona wersja dysponowała mocą 11 KM przy zachowaniu tej samej pojemności co wcześniejsza wersja. Wizualnie ciągnik dało się odróżnić przez wytłoczony na masce napis Dzik 21 oraz rezygnację z odlewanego znaku firmowego. Wraz z modelem Dzik 2 stanowi on najliczniejszą grupę zachowanych do dziś egzemplarzy.
W drugiej połowie lat 70. w gorzowskich zakładach rozwijano produkcję maszyn do obróbki drewna, a produkcję Dzika 21 przekazano do Wytwórni Urządzeń Komunalnych WUKO w Stąporkowie. Tam przeszedł on ostatnią modernizację polegającą na zmianie maski przez zaadaptowaną maskę od Ursusa C-330. Wówczas też zmieniono kształt przedniego wspornika oraz zrezygnowano z charakterystycznego pojedynczego reflektora na rzecz dwóch, umieszczonych podobnie jak we wspomnianej „trzydziestce”. Miało to jednak negatywny wpływ na operowanie ciągnikiem, np. w lesie czy sadzie – nowa maska była większa, a ponadto łatwo było uszkodzić reflektory.
Połączenie z maszynami niewymagającymi napędu umożliwiał zaczep typu N1, pozwalający na regulację w zależności od potrzeb. Fot. P. Rychter
Zmieniono również mocowanie zaczepu uniwersalnego – zrezygnowano z metalowych klinów na rzecz nakrętek, a także wyposażano ciągniki w 7-stykowe złącze do przyczepy. Ta ostatnia zmiana spowodowana była dostosowaniem do łączenia z przyczepą PM-5 produkowaną w WUKO. W odróżnieniu od przyczepy T-800 (produkowanej dotychczas w Hajnowskim Zakładzie Przemysłu Maszynowego Leśnictwa w Hajnówce) konstrukcja przyczepy była w całości metalowa, z wykorzystaniem elementów zawieszenia od samochodu marki Syrena.
Dla zgodności z obowiązującymi wówczas przepisami zakładano kompletne oświetlenie drogowe. Produkcja tej wersji Dzika zakończona została najprawdopodobniej na przełomie lat 70. i 80. W tej samej wytwórni produkowano też przez pewien czas niewielkie ciągniki Tur 10 z wykorzystaniem nieco zmodyfikowanej skrzyni przekładniowej od Dzika.
Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego o koniunkturze w gospodarstwach rolnych w II półroczu 2025 r. rysuje ponury obraz polskiego rolnictwa. Kluczowy wskaźnik nastrojów runął, a rolnicy zmagają się z brakiem opłacalności w niemal każdej dziedzinie.
Co mówią liczby? (Przewodnik po wskaźnikach)
Aby zrozumieć skalę problemu, trzeba spojrzeć na tzw. salda opinii. GUS oblicza je, odejmując odsetek rolników zadowolonych od tych niezadowolonych. Wynik może wahać się od -100 do +100.
Wynik 0 oznaczałby spokój i stabilizację.
Wynik minus 40,3 (obecny wskaźnik ogólny WZOS) to sygnał alarmowy – oznacza on, że pesymiści mają miażdżącą przewagę nad optymistami, a nastroje są najgorsze od 3 lat.
Najważniejsze wnioski z raportu:
Kto boi się najbardziej? Największe uderzenie pesymizmu widać w gospodarstwach średniej wielkości (30–50 ha), gdzie wskaźnik nastrojów spadł do poziomu minus 49,1. To niemal połowa skali negatywnej! Najbardziej sceptyczni są rolnicy z dużym stażem (powyżej 20 lat pracy), co sugeruje, że nawet doświadczenie nie pomaga w starciu z obecnym rynkiem.
Dramat w uprawach, iskierka nadziei w hodowli: * Saldo opłacalności dla całego rolnictwa wynosi minus 29,6 (koszty rosną szybciej niż ceny zbytu).
Najgorzej jest w uprawie ziemniaków i buraków cukrowych (wskaźniki blisko -46).
Wyjątkiem są hodowcy drobiu i bydła rzeźnego – to jedyne grupy, które w grudniu 2025 r. uznały, że ich produkcja nadal przynosi zyski (saldo dodatnie).
Bariery, które duszą rozwój: Aż 74,7% badanych wskazuje na zbyt niskie ceny w skupach, a 67,3% na zbyt wysokie koszty energii, nawozów i pracy. Co gorsza, popyt na produkty rolne jest oceniany bardzo nisko (saldo minus 42,0), co oznacza, że towaru jest dużo, ale kupujących brakuje.
Salda odpowiedzi dotyczące ocen bieżącej opłacalności produkcji rolniczej według ukierunkowania produkcyjnego (GUS)
Finanse: Rolnik stawia na swoje
Mimo fatalnej koniunktury, polscy rolnicy wykazują dużą ostrożność finansową. Aż 95,1% finansuje gospodarstwo z własnych środków, a tylko co dziesiąty decyduje się na kredyt. Może to wynikać z wysokiego ryzyka i niepewności co do przyszłych dochodów. Jedynym trwałym fundamentem optymizmu pozostają fundusze unijne, które 63% rolników uznaje za główny czynnik ratujący sytuację.
Czy wojna wciąż straszy?
Co ciekawe, mimo ogólnego pesymizmu, raport odnotowuje spadek lęku przed wojną w Ukrainie. Już blisko 33% rolników uważa, że konflikt nie ma bezpośredniego wpływu na ich pracę. To ważna zmiana – rolnicy przestają postrzegać wojnę jako jedyne źródło problemów, a zaczynają skupiać się na wewnętrznych kosztach produkcji i niskich cenach w skupach.
Podsumowując: Polska wieś wchodzi w 2026 rok z dużym bagażem obaw. Choć hodowcy zwierząt widzą jeszcze sens ekonomiczny w swojej pracy, to producenci roślinni biją na alarm.
Jak to wygląda u Was? Czy „minus 40,3” na papierze GUS-u pokrywa się z sytuacją na Waszych kontach?
W nocy z wtorku na środę przeważać ma umiarkowane i duże zachmurzenie- głównym sprawcą dodatniej temperatury w nocy będzie silny wiatr.
Jedynie na krańcach zachodnich, Przedgórzu Sudeckim i Podhalu wiatr słaby i tu pojawi się mróz. W Jeleniej Górze nad ranem może być nawet -4 stopnie Celsjusza na wysokości 2 metrów. Przy gruncie do -6 stopni.
W czwartek o świcie do -4 stopni w Giżycku
Z środy na czwartek na niebie sporo chmur. W drugiej części nocy coraz więcej rozpogodzeń pojawiać ma się na Suwalszczyźnie, Warmii i Mazurach. Nie wiadomo dziś jeszcze czy rozpogodzenia do świtu dotrą do okolic Białegostoku/ Mławy, Grudziądza- jeśli dotrą do będziemy mieć -4/-2 stopnie a jeśli nie zdążą to temperatura w pobliżu 0 się utrzyma.
W piątek lokalnie nawet -6 stopni Celsjusza
Piątek będzie pierwszym dniem ze słabym wiatrem o świcie. Susza, bezchmurne niebo, słaby wiatr i napływ powietrza z północy to przepis na wymrożenia kwitnących drzew i krzewów owocowych a także wczesnych ziemniaków pod włókninami.
Najzimniej będzie dokładnie tam, gdzie rolnicy zmagają się z największą suszą. Przy gruncie słupki rtęci spadną miejscami do -8 stopni.
Do soboty jeszcze daleko ale według dzisiejszych analiz na wschodzie i miejscami na zachodzie mielibyśmy noc z dodatnią temperaturą zaś od Żuław po Kujawy, Łódzkie, Małopolskę mróz do -6/-3 stopni na wysokości 2 metrów
Rude pęcherzyki – symptomy rdzy brunatnej na liściach pszenicy. Fot. K. Szulc
Co znajdziesz w artykule?
Choroby liści ograniczają znacząco potencjał plonowania zbóż. Ochrona fungicydowa powinna obejmować ocenę stanu zdrowotnego roślin, wyznaczenie optymalnego terminu zabiegu T2 oraz dobór właściwych substancji czynnych.
Znaczenie liścia flagowego i podflagowego w budowaniu plonu
Górne liście zbóż są głównymi organami fotosyntetyzującymi. Liść flagowy (F) i podflagowy (F1) odpowiadają za wytworzenie produktów zużywanych do rozwoju kłosa i budowania ziarniaków. Mają dość dużą powierzchnię, znajdują się w górnej części źdźbła, co zapewnia dobre docieranie do nich światła. Prawidłowo rozwinięte i zdrowe, przy optymalnej temperaturze dla zbóż prowadzą efektywną fotosyntezę, zapewniając dobre wypełnienie kłosów i ziarna. Zmniejszenie ich powierzchni asymilacyjnej prowadzi do zakłóceń produkcji asymilatów i spadku plonu.
Z taką sytuacją mamy do czynienia, gdy zaatakują grzyby chorobotwórcze na początku fazy grubienia pochwy liściowej liścia flagowego. Każda plamka z widocznymi owocnikami grzyba i grzybnią wywołuje chorobę. Grzyb przerasta tkanki roślin i działa na nie niszcząco, rozprzestrzenia się i atakuje zdrowe, sąsiednie liście, porażając coraz szerszy obszar plantacji. Dlatego niezmiernie ważna jest ochrona górnych liści, gdy następuje grubienie pochwy liściowej liścia flagowego, do fazy widocznych pierwszych ości kłosa (BBCH 39–49). Ochronę w tym czasie określamy mianem zabiegu w terminie T2.
Choroby liści zbóż – na co zwrócić uwagę w sezonie?
W ochronie górnych liści (flagowego i podflagowego) do ważnych chorób zalicza się rdze: brunatną, żółtą i jęczmienia. Znaczenie ma mączniak prawdziwy zbóż i traw, który towarzyszy nam przez cały sezon prowadzenia plantacji i wymaga zwalczania od jesieni do wiosny. W uprawie pszenicy groźna jest septorioza paskowana liści oraz septorioza plew; w jęczmieniu – plamistość siatkowa liści, rynchosporioza oraz ramularia. Kolejna choroba to brunatna plamistość liści (DTR), która często uwidacznia się na liściu flagowym w pszenicy, pszenżycie i życie. Atakować mogą też grzyby z rodzaju Fusarium, które na wszystkich gatunkach powodują fuzariozę liści.
Spektrum chorób zagrażających liściom zbóż jest szerokie. Dlatego plantacje musimy na bieżąco i systematycznie lustrować, sprawdzać pod kątem zdrowotności (np. testem zdrowotności) i prawidłowo identyfikować objawy chorobowe. W prawidłowym rozpoznaniu objawów chorobowych pomocne są aplikacje identyfikacji chorób i rozpoznawanie za pomocą zdjęć w Google.
Pierwsze objawy porażenia dla poszczególnych chorób liści zbóż
Septorioza paskowana liści – brązowe, delikatne lekko wklęśnięte plamy z małymi, kulistymi, czarnymi owocnikami grzyba ułożone wzdłuż nerwów liścia.
Mączniak prawdziwy zbóż i traw – białe poduszeczki na powierzchni liścia.
Rdza żółta – niewielka chlorotyczna plama (lub plamy) wzdłuż nerwów liścia. Na niej są paciorkowo ułożone uredinia (owocniki), które pękają i ukazują się żółto-pomarańczowe zarodniki.
Rdza brunatna – niewielka chlorotyczna plama z nieregularnie rozłożonymi urediniami na powierzchni liścia, które pękają i ukazują się żółto-pomarańczowe zarodniki.
Brunatna plamistość liści (DTR) – chlorotyczne plamy (2–3 mm), z małym brunatnym punktem pośrodku.
Rynchosporioza – romboidalna, wodnista plama, która potem żółknie. Tkanka w miejscu plamy zamiera, staje się beżowo-biała. W jęczmieniu cechą charakterystyczną jest wyraźna brunatna obwódka wokół plamy, w pszenżycie i życie obwódka jest chlorotyczna.
Plamistość siatkowa jęczmienia – podłużne i poprzeczne, kreskowate nekrozy, które tworzą efekt siatki.
Lekko wklęśnięte plamy są obajwem septoriozy paskowanej liści pszenicy. Fot. K. Szulc
Strategia ochrony fungicydowej – termin T2
Jeśli nie stosowaliśmy ochrony w terminie T1 to nie opóźniamy zabiegu opryskiwania. Stosujemy go bezwarunkowo. Użyty fungicyd musi działać kompleksowo i być mieszaniną przynajmniej dwuskładnikową. Natomiast na plantacjach, gdzie wykonano zabieg w terminie T1 decyzję o konieczności i momencie ochrony T2 podejmujemy po ocenie roślin. Na jej podstawie oraz biorąc pod uwagę wcześniej zastosowaną ochronę podejmujemy decyzję o zabiegu i dokonujemy wyboru fungicydu.
Ciepła, wilgotna pogoda to wskazanie na szybkie (w miarę możliwości) wykonanie zabiegu fungicydowego. Natomiast chłodna i słoneczna aura, sucha gleba, brak rosy porannej w fazie liścia flagowego przemawiają za opóźnieniem zabiegu opryskiwania T2. W okresach przedłużającej się suszy należy zachować środki ostrożności przy zabiegu. Pamiętajmy, że opryskiwanie w takich warunkach jest szokiem termicznym dla roślin, ponieważ z reguły do zabiegów używamy zimnej wody z wodociągów.
Wykonywanie zabiegu przy dużym nasłonecznieniu może powodować fitotoksyczność na liściach. Nie będzie ona wówczas efektem działania fungicydu, lecz warunków, w jakich został użyty. Dlatego w warunkach suszy lepiej jest poczekać do pierwszych opadów deszczu albo wykonać zabieg opryskiwania wieczorem lub wcześnie rano.
Miejmy na uwadze, że gdy jest sucho i ciepło, zboża też potrzebują ochrony. Producenci pszenicy i pszenżyta przy takiej pogodzie są również zobligowani wykonać zabieg T2, ponieważ np. mączniak prawdziwy zbóż i traw doskonale radzi sobie z rozwojem grzybni na liściach i uwalnia w tym czasie setki tysięcy zarodników. Do jego zwalczania możemy użyć m.in. jednoskładnikowego fungicydu zawierającego np.: fenpropidynę, spiroksaminę, proquinazyd, pyriofenon, chinoksyfen. Podobne zagrożenie stanowią agresywne rasy grzyba powodującego rdzę żółtą, na którą stosujemy substancję czynną z grupy triazoli np.: protiokonazol, tebukonazol, metkonazol.
Jak ocenić stan zdrowotny plantacji przed zabiegiem?
Plantacje, na których widoczne są objawy chorobowe, chronimy możliwie wcześnie. Podstawą do przeprowadzenia zabiegów ochrony jest stwierdzenie obecności patogenów i widoczny na roślinach rozwój chorób. W ocenie i podjęciu decyzji dotyczącej konieczności wykonania zabiegu w pszenicy ozimej w terminie T2 pomocne są orientacyjne progi ekonomicznej szkodliwości chorób.
Objawy chorób nie zawsze są widoczne na zbożach. Grzyby atakujące rośliny początkowo, na ogół przez 7–14 dni (u niektórych gatunków nawet dłużej, np. septorioza paskowana liści pszenicy 14–38 dni) nie wywołują oznak chorobowych. Jednak podczas utajonego rozwoju zakłócają funkcjonowanie komórek budujących liście i niszczą tkanki roślin. Dlatego przy braku widocznych objawów chorobowych na liściach, aby nie spóźnić się z zabiegiem i zdążyć wykonać go w możliwe najbardziej optymalnym terminie, powinniśmy sprawdzić zdrowotność roślin. Możemy to zrobić prostym testem, w warunkach domowych.
Test zdrowotności roślin domowym sposobem
Pobieramy z różnych miejsc na plantacji co najmniej kilkadziesiąt liści, następnie wykładamy je na delikatnie zwilżony papierowy ręcznik. Całość delikatnie zwijamy w rulon i wkładamy do woreczka foliowego. Taką próbę zostawiamy na 4–5 dni (musi być stale lekko wilgotna).
Po tym okresie wyjmujemy liście z worka i dokładnie im się przyglądamy. Jeśli stwierdzamy zmiany – w postaci: plam, widocznych na nich owocników grzyba, grzybni, poduszeczek grzyba z zarodnikami – oznacza to, że rośliny są porażone.
Gdy około 10% ocenianych liści ma objawy chorobowe, możemy uznać, że próg szkodliwości dla danej choroby został przekroczony. Konieczny jest zabieg ochronny i nie należy go odkładać w czasie. Im szybciej opryskamy rośliny fungicydem, tym lepiej. Dzięki temu możemy uzyskać wysoką skuteczność zabiegu, ponieważ wykonamy go w terminie optymalnym.
Jeśli liście tylko pobledną i nie widać na nich żadnych zmian, wówczas możemy przyjąć, że rośliny są zdrowe. W takim przypadku ponownie udajemy się na plantację, jeszcze raz pobieramy liście i powtarzamy test (do skutku). Nie można spodziewać się, że chorób na liściu flagowym nie będzie w ogóle. Ważne jest, aby zaplanować i przeprowadzić opryskiwanie w optymalnym terminie.
Pszenica czy jęczmień – kiedy przyspieszyć zabieg T2?
Jeśli na polu wysiany jest jęczmień ozimy, to skłaniamy się bardziej ku wcześniejszej ochronie w terminie T2. Szkodliwość chorób w tym gatunku jest większa, gdy pojawiają się one we wcześniejszych fazach rozwojowych roślin. Jeśli występuje mączniak prawdziwy zbóż i traw, to w przypadku tego grzyba wcześniejszy zabieg ochronny daje lepsze rezultaty na ograniczenie jego rozwoju. Użyty do zabiegu preparat powinien zawierać przynajmniej jedną substancję czynną o działaniu układowym, ponieważ choroba jest już widoczna i nie chcemy dopuścić do jej dalszego rozwoju.
Pamiętajmy, że jeśli stwierdzimy, że próg ekonomicznej szkodliwości został przekroczony, nie czekamy i nie sugerujemy się fazą rozwojową roślin. Bez zdrowego liścia flagowego i pozostałych górnych liści, nie ma plonu i jego jakości, dlatego nie można dopuścić do ich porażenia.
Przed kolejnymi zasiewami powinniśmy zwrócić uwagę, aby w miarę możliwości przy doborze odmian wybierać te, które cechują się podwyższoną odpornością na choroby. Obserwować trzeba również zdrowotność odmian uprawianych w okolicy pod kątem braku objawów porażenia (np. przez rdze).
Dobór fungicydów do zabiegu T2 w zbożach
Do zabiegu w terminie T2 zarejestrowanych jest szereg fungicydów. Wśród zaleceń znajdziemy preparaty jedno- i wieloskładnikowe. Gotowe mieszaniny fabryczne dwu- i trzyskładnikowe są szczególnie zalecane, gdy na plantacjach stwierdzamy kompleks chorób.
Możemy też samodzielnie (na własną odpowiedzialność) skomponować mieszaninę zbiornikową, łącząc np. dwa preparaty jednoskładnikowe. Dzięki temu uzyskamy środek, który zadziała na większą liczbę sprawców chorób. Najlepiej starać się łączyć fungicydy z tą samą formulacją (EC z EC lub SC z SC itd.), aby unikać wytrąceń w cieczy podczas tworzenia mieszanin.
Użyta mieszanina (zbiornikowa/fabryczna) powinna zawierać substancje czynne o różnych mechanizmach działania (układowy, wgłębny lub powierzchniowy). Przykładowo z grupy triazoli o działaniu układowym oraz strobiluryn o działaniu powierzchniowym. Inny przykład kompozycji środków to: substancja układowa z grupy morfolin lub triazoli w połączeniu z s.cz. o działaniu wgłębnym. Takie kompleksowe mieszaniny zwalczają jednocześnie i skutecznie sprawców mączniaka prawdziwego zbóż i traw, septoriozy liści, brunatną plamistość liści, rdze i fuzariozy.
Wybierając fungicyd, zwracamy uwagę, jakie substancje czynne użyliśmy w zabiegu T1 (jeśli ten był wykonywany). Chcemy, aby substancje uzupełniały swoje działanie, były skutecznie i jednocześnie nie prowadziły do zjawiska uodparniania się grzybów. Dlatego znaczenie ma też skład zaprawy wykorzystanej do zaprawiania ziarna. Ryzyko zaistnienia odporności wzrasta, gdy w danym sezonie stosujemy tą samą s.cz. dwu lub trzykrotnie. Działając w taki sposób przez kilka lat, możemy sobie „wyhodować” odporne rasy grzybów. Wówczas może się okazać, że skuteczny dotychczas fungicyd nie daje zadowalających efektów.
Pamiętajmy, że zabieg w terminie T2 ma za zadanie zwalczać głównego sprawcę choroby obecnego na górnych liściach. Powinien też chronić przed innymi chorobami, które w tym okresie pojawiają się w zbożach. Mając na uwadze fakt, że patogeny rozwijają się w komórkach zbóż w utajeniu i już w tym czasie działają destrukcyjnie w roślinie, to przy podejmowaniu decyzji o zabiegu dobrze jest kierować się myślą – „lepiej wcześniej, niż później”.
Orientacyjne progi ekonomicznej szkodliwości chorób w pszenicy ozimej dla terminu T2
Mączniak prawdziwy zbóż i traw – pierwsze objawy porażenia na liściu podflagowym, flagowym lub na kłosie.
Rdza brunatna pszenicy – pierwsze objawy porażenia na liściu podflagowym lub flagowym.
Rdza żółta zbóż i traw – pierwsze objawy porażenia na liściu podflagowym lub flagowym.
Septorioza paskowana liści pszenicy – 5–10% porażonej powierzchni liścia podflagowego lub widoczny 1% liści z owocnikami, lub 1% porażonej powierzchni liścia flagowego.
Septorioza plew pszenicy – 10% porażonej powierzchni liścia podflagowego lub 1 proc. liści z owocnikami.
Ceny paliw pozostają stabilne u progu kolejnego dnia roboczego. Zgodnie z najnowszym obwieszczeniem Ministra Energii z dnia 7 kwietnia 2026 r., limity kwotowe, które będą obowiązywać od środy, nie uległy zmianie w stosunku do stawek wyznaczonych na wtorek. Jest to bezpośredni efekt decyzji krajowego lidera hurtowego, który po ubiegłotygodniowych zawirowaniach utrzymał swoje cenniki na niezmienionym poziomie.
Decyzja o pozostawieniu stawek bez zmian wynika z uspokojenia nastrojów na rynkach globalnych. Po dużym, świątecznym odbiciu cen oleju napędowego, wtorek w PKN Orlen nie przyniósł nowych korekt, co pozwoliło utrzymać ceny paliw na stacjach w ryzach rządowych limitów. Sytuacja ta jest odzwierciedleniem globalnej stabilizacji; choć ropa naftowa notuje wysokie wyceny, poniedziałkowe zamknięcie sesji z jedynie minimalnym wzrostem dało krajowym dystrybutorom przestrzeń do uniknięcia kolejnych podwyżek.
Tabela maksymalnych cen detalicznych (od 8 kwietnia 2026)
Rodzaj paliwa
Maksymalna cena brutto (z VAT)
Benzyna bezołowiowa 95
6,21 zł/l
Benzyna bezołowiowa 98
6,82 zł/l
Olej napędowy (ON)
7,87 zł/l
Obecne ceny paliw pełnią funkcję „bezpiecznika” dla portfeli kierowców, szczególnie w obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej. Mimo trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie, rekordowa podaż surowca w innych regionach świata oraz zwiększone kwoty wydobycia OPEC+ skutecznie hamują dalszą eskalację kosztów tankowania na polskim rynku.
Biopaliwa stały się fundamentem nowej strategii energetycznej USA, zmuszając administrację Donalda Trumpa do pragmatycznego sojuszu z rolnikami. Choć prezydent od lat stawia na wydobycie ropy i gazu, wojna z Iranem oraz rekordowe zapasy zbóż sprawiły, że paliwa roślinne stały się kluczowym narzędziem walki o stabilność cen na stacjach i poparcie polityczne w kraju.
Biopaliwa jako tarcza w dobie wojny
Mimo że Stany Zjednoczone są światowym liderem w wydobyciu ropy, globalne rynki zareagowały drastycznymi podwyżkami na konflikt z Iranem. W tej sytuacji biopaliwa pełnią rolę krajowego stabilizatora, który fizycznie zwiększa podaż paliwa niezależnie od sytuacji w cieśninie Ormuz.
Rekordowe cele EPA: Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ogłosiła ostateczne limity (RVO) na lata 2026–2027, zakładające wzrost produkcji biodiesla o 60%.
Etanol dla kierowców: Masowe wdrożenie mieszanki E15 (15% etanolu) pozwala obniżyć koszty benzyny, co Trump promuje jako walkę z „wojenną inflacją”.
Soja i kukurydza: Fundament gospodarki wiejskiej
Dla farmerów biopaliwa to obecnie najważniejszy rynek zbytu, szczególnie gdy eksport do Chin stoi pod znakiem zapytania po odłożeniu kluczowych spotkań dyplomatycznych.
Potęga kukurydzy: Statystyki są nieubłagane – aż 42% krajowego zużycia kukurydzy w USA trafia obecnie do produkcji bioetanolu (co stanowi 33% całkowitych zbiorów). Bez tego sektora rolnictwo w stanach takich jak Iowa po prostu by upadło.
Nowa era soi: Producenci soi dążą do podobnego sukcesu. Dzięki nowym regulacjom, olej sojowy staje się głównym surowcem dla produkcji odnawialnego diesla, co ma zrekompensować mniejszą sprzedaż ziarna do Chin (prognozowaną poniżej średniej z 5 lat).
Amerykańskie pola ponad wszystko (Ulga 45Z)
Kluczowym elementem strategii Trumpa jest ochrona rodzimego rynku. Od 2026 roku nowa ulga podatkowa 45Z (Clean Fuel Production Credit) została skonstruowana tak, by wspierać wyłącznie biopaliwa produkowane z surowców z USA i Kanady.
Jest to bezpośrednie uderzenie w importowany olej odpadowy z Chin, który wcześniej zalewał amerykańskie rafinerie.
Trump przekuł to w sukces polityczny, twierdząc, że amerykańscy kierowcy powinni jeździć na „paliwie z amerykańskiej ziemi”, wspierając tym samym narodowe bezpieczeństwo energetyczne.
Podsumowanie: USA są samowystarczalne w wydobyciu ropy, ale to biopaliwa dają Trumpowi kontrolę nad cenami wewnętrznymi i lojalność rolników. W 2026 roku niechęć do „zielonej agendy” ostatecznie przegrała z twardą matematyką: silny farmer i pełne baki to bezpieczna Ameryka, odporna na globalne wstrząsy.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.