środa, 18 lutego, 2026

UE odchodzi od oleju palmowego i sojowego w produkcji biodiesla. Jak to wpłynie na ceny rzepaku?

0
Biodiesel głównie z rzepaku - ceny rzepaku

Unia Europejska podjęła radykalną decyzję, która zrewolucjonizuje rynek biopaliw. Zgodnie z nowymi wytycznymi Komisji Europejskiej, do 2030 roku z baków europejskich samochodów całkowicie zniknie biodiesel produkowany z oleju palmowego i sojowego. Dla rolników kluczowe jest pytanie: jak te zmiany ostatecznie ukształtują ceny rzepaku?

Rzepak numerem jeden w unijnych bakach

Bruksela chce postawić na surowce, które nie przyczyniają się do wylesiania planety. Soja i palma dostały „czerwoną kartkę”, co automatycznie stawia nasz rodzimy rzepak na uprzywilejowanej pozycji. Już od 2026 roku limity dla soi zaczną drastycznie spadać, a to oznacza, że europejskie rafinerie będą musiały szukać milionów ton zamiennika. Tym zamiennikiem ma być właśnie olej rzepakowy.

Taka sytuacja to fundament pod długofalowy wzrost popytu, który powinien stabilizować ceny rzepaku na wyższych poziomach, czyniąc go najważniejszym surowcem rolnym dla sektora energii w UE.

Co może hamować ceny rzepaku?

Choć polityka Brukseli sprzyja uprawie „czarnego złota”, warto pamiętać o globalnej szachownicy, o której Agroprofil informuje regularnie. Istnieje kilka hamulców, które mogą studzić optymizm na giełdach:

  • Rekordy na świecie: Doskonałe zbiory w Australii i Argentynie sprawiają, że rynek jest zasypany tanimi nasionami. To potężna konkurencja dla unijnego rzepaku.
  • Ropa i waluty: Stabilność cen rzepaku zawsze zależy od notowań ropy naftowej oraz kursu dolara. Jeśli ropa tanieje, produkcja biopaliw staje się mniej opłacalna, co natychmiast odczuwają skupy.
  • Odpady zamiast pola: UE coraz chętniej zerka w stronę olejów posmażalniczych (UCO), które mogą częściowo odebrać rynkowe udziały rzepakowi.

Czy warto siać?

Wnioski z najnowszych doniesień są jasne: rzepak staje się w Europie surowcem strategicznym. Choć globalna nadpodaż i wahania na rynku ropy mogą powodować chwilowe dołki, to wyrzucenie soi i palmy z rynku biopaliw tworzy dla rzepaku przestrzeń do wzrostów w nadchodzących latach. Warto też zauważyć, że drastycznie spadł import rzepaku z Ukrainy, ponieważ nasz wschodni sąsiad stawia na przetwórstwo, kosztem eksportu nasion.

ORLEN zbuduje biogazownie w Polsce – strategiczny sojusz z KOWR

0
Biogazownie rolnicze

Nowoczesne biogazownie stają się nowym filarem dochodów polskich rolników dzięki strategicznej współpracy Grupy ORLEN oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR). 12 lutego 2026 r. Minister Rolnictwa Stefan Krajewski ogłosił podpisanie umowy, która otwiera drogę do budowy i eksploatacji wielkoskalowych instalacji na terenie całego kraju. To przełomowy krok w transformacji energetycznej polskiej wsi, łączący potencjał państwowego giganta z zasobami rolnymi Skarbu Państwa.

Biogazownie jako stabilny zysk z odpadów rolniczych

Kluczowym elementem ogłoszonej strategii jest przekształcenie produktów ubocznych rolnictwa w cenny surowiec energetyczny. W dobie rekordowej podaży zbóż i słomy (o której informowaliśmy w naszych ostatnich analizach), budowane przez ORLEN instalacje stworzą ogromny rynek zbytu na substraty, które dotychczas były obciążeniem dla gospodarstw.

Co to oznacza dla portfela rolnika?

  • Stały dochód: Sprzedaż słomy, gnojowicy, obornika czy wysłodek buraczanych do instalacji.
  • Skala przemysłowa: Każda nowoczesna instalacja biometanowa potrzebuje rocznie od 80 do 100 tysięcy ton surowców.
  • Synergia szklarniowa: Możliwość wykorzystania odzyskanego CO2 do dożywiania roślin w produkcji pod osłoną.

Bezpieczeństwo energetyczne i niezależność od ropy

Inwestycje w biogazownie to nie tylko biznes, ale przede wszystkim tarcza przed globalnymi zawirowaniami. Biorąc pod uwagę wpływ sytuacji w Iranie na ceny ropy i wahania kursu dolara, produkcja własnego biometanu uniezależnia polskie rolnictwo od importowanych paliw. ORLEN stawia na biometan, który po oczyszczeniu ma parametry gazu ziemnego i może być tłoczony bezpośrednio do sieci lub skraplany (Bio-LNG).

Czy biogazownie ORLEN-u to szansa dla mniejszych gospodarstw?

Resort rolnictwa podkreśla, że równolegle z wielkimi inwestycjami korporacyjnymi, KOWR będzie wspierał tworzenie lokalnych spółdzielni energetycznych. Dzięki temu rolnicy będą mogli nie tylko dostarczać substrat do gigantów, ale też wspólnie zarządzać energią na własne potrzeby, drastycznie obniżając koszty funkcjonowania gospodarstw w dobie drogiej energii.


Komentarz Agroprofil: Wejście Grupy ORLEN w ten sektor to jasny sygnał – polskie rolnictwo przestaje być tylko dostawcą żywności, a stanie się kluczowym producentem energii. To doskonały moment, by zweryfikować zasoby biomasy w swoim gospodarstwie i przygotować się na nowe kontrakty surowcowe.

Ile koni mechanicznych ma Ursus 10014H i co naprawdę oznacza ta wartość?

1
Ursus 10014H

Ursus 10014H to ciągnik rolniczy, który został zaprojektowany z myślą o gospodarstwach oczekujących uniwersalnej maszyny do wielu zadań. Model ten należy do serii H, kojarzonej z prostą konstrukcją, ale jednocześnie z rozwiązaniami pozwalającymi na komfortową i wydajną pracę. W praktyce oznacza to ciągnik, który dobrze odnajduje się zarówno w pracach polowych, jak i podczas transportu czy obsługi maszyn towarzyszących.

Już na etapie analizy parametrów technicznych uwagę przyciąga kwestia mocy silnika. Dla wielu rolników to jeden z pierwszych elementów, na który zwracają uwagę przy wyborze maszyny, ponieważ liczba koni mechanicznych w dużym stopniu determinuje zakres możliwych zastosowań.

Ile koni mechanicznych oferuje Ursus 10014H?

Zgodnie z danymi technicznymi Ursus 10014H dysponuje mocą 102 koni mechanicznych. Jest to wartość, która plasuje ten model w segmencie ciągników średniej mocy, bardzo często wybieranych jako główna maszyna robocza w gospodarstwach o zróżnicowanym profilu produkcji.

102 konie mechaniczne to poziom mocy pozwalający na sprawną pracę z wieloma narzędziami rolniczymi bez konieczności ciągłego balansowania na granicy możliwości silnika. W codziennym użytkowaniu przekłada się to na stabilną pracę, mniejsze obciążenie jednostki napędowej i większy komfort operatora.

Silnik i jego wpływ na osiągi ciągnika Ursus 10014H

Sercem Ursusa 10014H jest czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 4,4 litra, wyposażony w doładowanie oraz chłodzenie cieczą. Taka konfiguracja pozwala na uzyskanie nie tylko odpowiedniej mocy maksymalnej, ale również korzystnego przebiegu momentu obrotowego. Dla użytkownika oznacza to, że ciągnik nie traci energii przy chwilowych wzrostach obciążenia, na przykład podczas pracy w cięższej glebie lub na uwrociach.

Moc 102 koni mechanicznych nie jest więc wartością oderwaną od praktyki. W połączeniu z charakterystyką silnika daje ona możliwość utrzymania stałych obrotów roboczych, co jest szczególnie istotne przy pracy z maszynami napędzanymi przez wał odbioru mocy.

Znaczenie koni mechanicznych w pracy polowej Ursusa 10014H

Konie mechaniczne to jednostka, która dla wielu użytkowników stanowi skrótową informację o możliwościach maszyny. W przypadku Ursusa 10014H ta liczba mówi wiele o jego potencjale. Ciągnik o mocy 102 KM bez problemu poradzi sobie z agregatami uprawowymi, pługami obrotowymi czy bronami talerzowymi o szerokościach dostosowanych do tej klasy mocy.

W praktyce oznacza to również możliwość pracy z większą prędkością roboczą bez ryzyka przeciążenia silnika. Dzięki temu prace polowe mogą być wykonane szybciej, a zużycie paliwa pozostaje na rozsądnym poziomie, co ma znaczenie przy dłuższych dniach pracy w sezonie.

Moc, a transport i prace gospodarskie

102 konie mechaniczne sprawdzają się nie tylko w polu, ale również w transporcie. Ursus 10014H jest w stanie bez problemu ciągnąć cięższe przyczepy, zachowując płynność jazdy i odpowiednią dynamikę. Przy pracach gospodarskich takich jak załadunek, praca z ładowaczem czołowym czy obsługa rozrzutnika obornika, zapas mocy daje operatorowi większą swobodę działania.

Dzięki temu ciągnik nie sprawia wrażenia ospałego nawet przy pełnym obciążeniu, co ma duże znaczenie dla bezpieczeństwa i komfortu pracy.

Jak 102 konie mechaniczne wpisują się w serię H?

Na tle innych modeli z serii H Ursus 10014H wyróżnia się jako jeden z mocniejszych wariantów. Mniejsze modele oferują niższą moc, co ogranicza ich zastosowanie do lżejszych prac. Wersja 10014H stanowi swego rodzaju kompromis między wydajnością a prostotą konstrukcji, dzięki czemu może pełnić rolę ciągnika głównego lub uniwersalnego uzupełnienia parku maszynowego.

Dla wielu gospodarstw taka moc okazuje się optymalna, ponieważ pozwala na wykonanie większości prac bez potrzeby inwestowania w znacznie większe i bardziej skomplikowane maszyny.

Dlaczego liczba koni mechanicznych nie mówi wszystkiego o Ursusie 10014H?

Choć 102 konie mechaniczne to istotna informacja, warto pamiętać, że o faktycznej użyteczności ciągnika decyduje także sposób przeniesienia tej mocy na koła i osprzęt. W Ursusie 10014H istotną rolę odgrywa skrzynia biegów, układ napędowy oraz hydraulika, które razem z silnikiem tworzą spójną całość.

Dzięki temu moc silnika jest wykorzystywana w sposób efektywny, a ciągnik zachowuje stabilność i przewidywalność w różnych warunkach pracy. To właśnie połączenie 102 koni mechanicznych z odpowiednio dobranymi podzespołami sprawia, że Ursus 10014H jest maszyną chętnie wybieraną przez rolników szukających solidnego i wszechstronnego ciągnika.

Zima pod kontrolą: Jak bezpiecznie przechować środki ochrony roślin?

0

Zimowe miesiące to czas, gdy prace polowe zwalniają, ale odpowiedzialność za przechowywanie środków ochrony roślin wcale nie znika. Niskie temperatury, wilgoć i ograniczony dostęp do magazynów sprawiają, że łatwo o błędy. Dobrze zorganizowane miejsce przechowywania to nie tylko kwestia porządku, lecz także bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i samego sprzętu. Poniżej znajdziesz praktyczne wskazówki, które pomogą zadbać o środki ochrony roślin zimą w sposób przemyślany i bezpieczny.

Odpowiednie miejsce ma znaczenie

Podstawą jest wybór właściwego pomieszczenia. Powinno być suche, przewiewne i zabezpieczone przed mrozem. Stała temperatura dodatnia chroni preparaty przed rozwarstwieniem, krystalizacją i utratą właściwości. Pomieszczenie nie może mieć bezpośredniego połączenia z częścią mieszkalną ani z miejscami, gdzie przechowuje się żywność lub pasze. Drzwi warto wyposażyć w solidny zamek, tak aby dostęp miały wyłącznie osoby upoważnione.

Temperatura i wilgotność pod kontrolą

Zimą największym wrogiem jest mróz. Wiele preparatów traci stabilność po zamarznięciu, nawet jeśli po rozmrożeniu wyglądają normalnie. Informacje na temat dopuszczalnej temperatury zawsze znajdują się na etykiecie i należy je traktować jak instrukcję obsługi. Równie ważna jest wilgotność. Nadmierna wilgoć sprzyja korozji opakowań i rozmywaniu etykiet, co później utrudnia identyfikację zawartości.

Oryginalne opakowania i czytelne etykiety

Środki ochrony roślin zawsze powinny być przechowywane w oryginalnych opakowaniach. Przelewanie do innych pojemników zwiększa ryzyko pomyłek i wypadków. Etykieta to nie dodatek, lecz źródło informacji o składzie, dawkowaniu i zasadach bezpieczeństwa. Jeśli zauważysz, że etykieta zaczyna się odklejać lub blaknąć, warto ją dodatkowo zabezpieczyć przezroczystą folią lub umieścić opakowanie w szczelnym pojemniku.

Porządek i segregacja preparatów

Zima to dobry moment na uporządkowanie zapasów. Preparaty najlepiej ustawić na półkach, nigdy bezpośrednio na podłodze. Dzięki temu są mniej narażone na wilgoć i łatwiej utrzymać czystość. Warto segregować środki według przeznaczenia lub formy, na przykład osobno herbicydy, fungicydy i insektycydy. Taki układ ułatwia kontrolę stanów magazynowych i zmniejsza ryzyko przypadkowego sięgnięcia po niewłaściwy preparat.

Bezpieczeństwo ludzi i zwierząt

Pomieszczenie magazynowe powinno być wyraźnie oznaczone, najlepiej tablicą informacyjną z napisem środki ochrony roślin. Dzieci i zwierzęta domowe nie mogą mieć do niego dostępu. Warto także przechowywać w tym samym miejscu środki do neutralizacji ewentualnych wycieków, takie jak sorbenty czy piasek. Apteczka oraz instrukcja postępowania w razie zatrucia powinny znajdować się w łatwo dostępnym miejscu.

Kontrola terminów i stanu opakowań

Zimą, gdy nie korzysta się intensywnie z preparatów, łatwo zapomnieć o ich terminach przydatności. Regularne sprawdzanie dat pozwala uniknąć użycia środka, który stracił swoje właściwości. Przy okazji warto obejrzeć opakowania pod kątem pęknięć, wycieków lub deformacji spowodowanych niską temperaturą. Uszkodzone produkty należy niezwłocznie zabezpieczyć i przygotować do przekazania do utylizacji zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Wentylacja i czystość magazynu

Nawet zimą magazyn musi być wietrzony. Krótkie, regularne wietrzenie zapobiega gromadzeniu się oparów i wilgoci. Podłoga oraz półki powinny być utrzymywane w czystości, bez rozsypanych granulatów czy zaschniętych plam. Czyste otoczenie ułatwia szybkie zauważenie problemów i sprzyja bezpiecznej pracy.

Dokumentacja i nawyki, które procentują

Dobrą praktyką jest prowadzenie prostej ewidencji przechowywanych środków. Zapis dat zakupu, ilości i miejsca przechowywania pomaga zachować kontrolę i planować przyszłe zakupy. Zimowy okres sprzyja także wypracowaniu dobrych nawyków, takich jak odkładanie preparatów na miejsce zaraz po użyciu czy sprawdzanie zamknięć pojemników. Takie działania sprawiają, że gdy nadejdzie sezon, wszystko jest gotowe do bezpiecznego użycia i nie wymaga nerwowych poszukiwań ani improwizacji.

Znamy program 11. Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu [SZCZEGÓŁY]

0

Co czeka polskie rolnictwo po 2027 roku? Jak budować odporność gospodarstw na kryzysy klimatyczne i skutecznie wdrażać rozwiązania Rolnictwa 4.0? Już 17 marca 2026 roku Cukrownia Żnin stanie się sercem europejskiej debaty rolniczej. 11. edycja Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu (EKMA) to wydarzenie, którego nie może przegapić żaden nowoczesny producent rolny.

11. Europejski Kongres Menadżerów Agrobiznesu: Przyszłość rolnictwa rozstrzygnie się w Żninie

Jak będzie wyglądać Wspólna Polityka Rolna po 2027 roku? Czy polska produkcja zwierzęca przetrwa unijne regulacje? Odpowiedzi na te pytania padną już 17 marca 2026 roku podczas 11. edycji Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu (EKMA). To najważniejsze w Polsce wydarzenie dedykowane nowoczesnemu rolnictwu towarowemu odbędzie się w Cukrowni Żnin oraz w formule online.

EKMA 2026: Najważniejsza debata o agrobiznesie w Polsce

Europejski Kongres Menadżerów Agrobiznesu od ponad dekady stanowi pomost między praktyką rolniczą, światem nauki a decydentami w administracji publicznej. Tegoroczna edycja przypada na kluczowy moment dla sektora agro – czas transformacji cyfrowej, zmian klimatycznych oraz redefiniowania strategii eksportowej Polski.

Wydarzenie realizowane jest w formule hybrydowej. Dzięki temu uczestnicy mogą wybrać między networkingiem stacjonarnym w klimatycznych wnętrzach Cukrowni Żnin a wygodnym uczestnictwem online. Co ważne dla budżetu gospodarstw i firm – udział w kongresie jest całkowicie bezpłatny po wcześniejszej rejestracji.

5 kluczowych debat: Od polityki rolnej po rolnictwo 4.0

Program 11. EKMA został podzielony na pięć merytorycznych paneli, które dotykają najbardziej palących problemów nowoczesnego rolnika i managera agro.

1. Wspólna Polityka Rolna po 2027 roku (WPR)

Eksperci przeanalizują kierunki zmian w unijnym wsparciu. Kluczowym pytaniem pozostaje: jak zachować konkurencyjność europejskiego rolnictwa w obliczu nowych umów międzynarodowych i dynamicznej sytuacji geopolitycznej?

2. Produkcja zwierzęca w Europie – wyzwania i koszty

Panel poświęcony strategicznej roli sektora hodowlanego. Dyskusja obejmie nie tylko wymogi dobrostanu, ale przede wszystkim efektywność ekonomiczną produkcji w dobie wysokich kosztów energii i pasz.

3. Odporność gospodarstw na kryzysy klimatyczne i wodne

Gospodarka wodna w rolnictwie oraz adaptacja do zmian klimatu to dziś fundament bezpieczeństwa żywnościowego. Uczestnicy dowiedzą się, jak przygotować gospodarstwo na ekstremalne zjawiska pogodowe i jak skutecznie przeprowadzić proces sukcesji w rolnictwie.

4. Innowacje i Rolnictwo 4.0: Sztuczna inteligencja w polu

Cyfryzacja i automatyzacja to klucz do obniżenia kosztów. Debata skupi się na praktycznym wykorzystaniu danych, AI oraz możliwościach finansowania nowoczesnych technologii rolniczych.

5. Integracja i polski eksport żywności

Jak budować silne łańcuchy dostaw? Eksperci podpowiedzą, jak łączyć produkcję pierwotną z przetwórstwem, by skutecznie konkurować na rynkach globalnych.

Harmonogram 11. Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu (17.03.2026)

GodzinaPunkt programu
09:00 – 10:00Rejestracja uczestników
10:00 – 10:30Uroczyste otwarcie i wystąpienie inauguracyjne
10:30 – 11:40Debata I: WPR po 2027 r. i układ geopolityczny
12:00 – 12:50Debata II: Przyszłość produkcji zwierzęcej w Europie
13:10 – 14:00Debata III: Rolnictwo odporne na kryzysy (klimat, woda, energia)
14:20 – 15:30Debata IV: Innowacje i Rolnictwo 4.0
15:50 – 16:50Debata V: Siła integracji i polskiego eksportu
16:50 – 17:50Obiad i networking

Dlaczego warto wziąć udział w EKMA 2026?

Udział w kongresie to nie tylko dostęp do wiedzy, ale realny wpływ na kształt sektora. Wnioski wypracowane podczas paneli zostaną przekazane w formie rekomendacji dla administracji krajowej i unijnej.

  • Darmowy udział: Profesjonalna wiedza bez opłat wpisowych.
  • Networking: Bezpośredni kontakt z liderami agrobiznesu i przedstawicielami nauki.
  • Aktualność: Najświeższe informacje o dotacjach, technologiach i prawie rolnym.

Zarejestruj się już teraz! Nie przegap najważniejszego spotkania branży agro w tym roku. Formularz zgłoszeniowy oraz pełen program wydarzenia znajdziesz na oficjalnej stronie: www.kongresagrobiznesu.pl.

Dołącz do dyskusji o przyszłości rolnictwa

Czy Twoje gospodarstwo jest gotowe na zmiany po 2027 roku? Jakie technologie Rolnictwa 4.0 planujesz wdrożyć w najbliższym sezonie? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach pod artykułem oraz do udziału w kongresie!

Kontakt z organizatorem: 📍 Lokalizacja: Cukrownia Żnin 📞 Telefon: +48 570 894 894 📧 E-mail: biuro@kongresagrobiznesu.pl

źródło: EKMA

Ceny w sklepach pod lupą: Styczeń przyniósł stabilizację, ale rolnicy widzą presję na marże

0

Początek 2026 roku na rynku detalicznym przyniósł rolnikom i konsumentom mieszane sygnały. Choć dynamika wzrostu cen w sklepach wyhamowuje, codzienne zakupy wciąż drożeją szybciej niż wskazywałaby na to ogólna inflacja. Najnowszy raport „Indeks cen w sklepach detalicznych” pokazuje, że w styczniu ceny wzrosły średnio o 3,7% rok do roku. Co istotne dla producentów żywności – owoce i warzywa tanieją, podczas gdy mięso i używki mocno ciągną statystyki w górę.

Wyraźne wyhamowanie drożyzny, ale koszyk wciąż drogi

Według analizy przygotowanej przez UCE RESEARCH i Uniwersytety WSB Merito, styczeń 2026 roku zamknął się wzrostem cen o 3,7% rdr. To kontynuacja trendu spadkowego, jeśli spojrzymy na końcówkę ubiegłego roku (w listopadzie wzrost wynosił 4,2%, w grudniu 3,8%).

Dla polskiego gospodarza to sygnał, że rynek detaliczny wchodzi w fazę stabilizacji. Eksperci podkreślają jednak, że ceny w sklepach wciąż rosną szybciej niż wskaźnik CPI (inflacja konsumencka). Wynika to z faktu, że sieci handlowe odbudowują swoje marże po trudnym 2025 roku, a koszty pracy i logistyki wciąż pozostają na wysokim poziomie.

Produkcja zwierzęca na plusie, ogrodnictwo pod presją

Analizując poszczególne kategorie produktów, widać wyraźne rozbieżności, które bezpośrednio przekładają się na sytuację w gospodarstwach:

  • Mięso drożeje o 6,7% rdr.: To jedna z kategorii o najwyższej dynamice wzrostu. Dla hodowców to informacja o utrzymującej się chłonności rynku, choć należy pamiętać, że wzrost ceny w sklepie nie zawsze idzie w parze z proporcjonalnym wzrostem cen w skupie.
  • Warzywa i owoce tanieją: To jedyne kategorie w zestawieniu, które zanotowały spadki (odpowiednio -4,1% oraz -3,1%).

Przyczyna: Eksperci wskazują na sezonową wyprzedaż zapasów przed nowym sezonem oraz niższe koszty transportu dzięki stabilnym cenom paliw na przełomie roku. Silny złoty dodatkowo obniżył koszty importu, co zwiększyło konkurencję dla rodzimej produkcji szklarniowej i przechowalniczej.

Kategoria produktuWzrost rdr (%)Główna przyczyna
Używki (alkohol, tytoń)+10,2%Podwyżka akcyzy
Chemia gospodarcza+8,3%Koszty środowiskowe i regulacje
Słodycze i desery+7,1%Wysokie ceny kakao i tłuszczów
Mięso+6,7%Koszty produkcji i surowca
Dodatki spożywcze+5,9%Rosnące koszty logistyki

Co napędza ceny w 2026 roku?

Dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW zwraca uwagę, że obecna sytuacja to efekt „pełzającego wzrostu”. Rynek żywności nie generuje już tak silnych impulsów proinflacyjnych jak rok temu (żywność podrożała średnio o 3,2% rdr.), ale na horyzoncie wciąż widać czynniki ryzyka.

Dla rolników kluczowe pozostają ceny energii i surowców energetycznych. Choć na początku roku sytuacja była stabilna, geopolityka sprawia, że prognozowanie cen paliw i gazu na nadchodzące miesiące jest obarczone dużym ryzykiem. W sektorze chemii gospodarczej i nawozów (pośrednio) istotne stają się coraz ostrzejsze wymagania środowiskowe, które wymuszają na producentach kosztowne modernizacje.

Prognozy dla agrobiznesu

Analitycy przewidują, że w nadchodzących miesiącach dynamika wzrostu cen w sklepach utrzyma się w granicach 3-3,5%, a dla samej żywności może spaść nawet do poziomu 2,5%.

Dla polskiego rolnika oznacza to konieczność dalszej optymalizacji kosztów produkcji. Przy stabilizujących się cenach żywności w handlu detalicznym, pole do negocjacji wyższych stawek w skupach może być ograniczone przez silną konkurencję ze strony sieci handlowych, które za wszelką cenę chcą utrzymać niskie ceny „na półce”, by przyciągnąć klienta.

źródło: UCE RESEARCH

INNVIGO podbija świat. Polskie środki chronią pola od Bałtyku po oliwki w Grecji

0
Wiedza prosto z pól. Rozwiązania i technologie od INNVIGO

Choć polskie rolnictwo stoi przed wieloma wyzwaniami, mamy powody do dumy w sektorze agrobiznesu. Rodzimy producent środków ochrony roślin, firma INNVIGO, nie tylko dominuje na krajowych polach, ale dynamicznie rozszerza ekspansję. Rok 2026 przynosi przełom: oficjalne rozpoczęcie działalności na Ukrainie oraz rejestrację produktów w egzotycznych uprawach, takich jak gaje oliwne w Grecji.

Ekspansja na wschód: Polska technologia na ukraińskich czarnoziemach

Ukraina, dysponująca areałem 23 mln ha gruntów (z czego połowa to słynne czarnoziemy), od lat była w kręgu zainteresowań polskiego producenta. Mimo trudnej sytuacji geopolitycznej, pod koniec 2025 roku sfinalizowano formalności i powołano do życia oficjalną organizację INNVIGO w Ukrainie.

To strategiczny krok, biorąc pod uwagę potencjał wzrostu. Jak zauważa Jacek Zawadzki, Wiceprezes INNVIGO:

„Widzimy potencjał, żeby rozwijać się i rosnąć na tym rynku. Plany zostały spowolnione przez wojnę, ale oficjalne powstanie naszej organizacji to krok milowy”.

Co ciekawe, zużycie substancji aktywnych na Ukrainie jest wciąż relatywnie niskie (0,8 kg/ha) w porównaniu do Polski (2,32 kg/ha), co otwiera ogromne możliwości dla nowoczesnego doradztwa i skutecznych schematów ochrony.

Nie tylko pszenica i rzepak – polski acetamipryd ochroni oliwki

Ambicje polskiej firmy wykraczają daleko poza Europę Środkową. Produkty z polskim rodowodem są już obecne w 27 krajach, w tym na rynkach tak odległych jak Egipt, Irak czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Dla polskich rolników ciekawostką może być fakt, że te same substancje, które stosują w swoich gospodarstwach, sprawdzają się w zupełnie innych warunkach klimatycznych:

  • Grecja i Cypr: Rejestracja insektycydu na bazie acetamiprydu do ochrony drzew oliwnych.
  • Egipt: Zastosowanie polskiego fungicydu z pirymetanilem w uprawach truskawek i warzyw.
  • Rumunia: Skuteczna ochrona słonecznika, który masowo wypiera kukurydzę ze względu na postępującą suszę.

Czechy i Rumunia: Walka o udziały w trudnym terenie

Sukcesy za granicą nie przychodzą łatwo. W Czechach, gdzie rynek jest silnie skonsolidowany i zdominowany przez lokalnych dystrybutorów, INNVIGO zdołało wywalczyć już 5% udziału, notując 20-procentowy wzrost sprzedaży. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w Rumunii, gdzie rolnicy docenili ofertę dostosowaną do zmieniającego się klimatu (wzrost sprzedaży o 30%).

Strategia firmy zakłada, że w ciągu najbliższych 3 lat udział w tych rynkach wzrośnie do 10%, co ugruntuje pozycję polskiej marki jako kluczowego gracza w regionie.

Polska pozostaje priorytetem – lider ochrony powierzchniowej

Mimo globalnych sukcesów, serce biznesu bije w Polsce. INNVIGO utrzymuje pozycję lidera pod względem powierzchni chronionych upraw w naszym kraju. Rolnicy nad Wisłą cenią firmę za optymalny stosunek ceny do jakości oraz szybkie wprowadzanie produktów, którym wygasła ochrona patentowa (tzw. generyki premium).

W 2025 roku wartość sprzedaży firmy w Polsce wzrosła o ok. 30%, co pokazuje, że w dobie szukania oszczędności w gospodarstwach, polskie rozwiązania stają się pierwszym wyborem profesjonalistów.

źródło: INNVIGO

Przedsiębiorcy uciekają z rynku: Prawie 200 tysięcy firm zniknęło w 2025 roku!

0

Polscy przedsiębiorcy coraz częściej wybierają strategię przeczekania lub całkowitą rezygnację z biznesu, co potwierdzają najnowsze dane z rejestru CEIDG. Rosnące koszty i niepewność sprawiły, że w minionym roku liczba likwidowanych i zawieszanych działalności gospodarczych wyraźnie wzrosła, przewyższając dynamikę powstawania nowych firm.

Znika przedsiębiorczość w Polsce. Fatalne dane z 2025 r.

Statystyki za 2025 rok rysują obraz rynku, który zmaga się z poważnymi wyzwaniami. Do rejestru CEIDG wpłynęło blisko 197 tys. wniosków o zamknięcie jednoosobowej działalności gospodarczej, co stanowi wzrost o 4,1 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. Równie niepokojąco wygląda sytuacja w obszarze zawieszeń – na taki krok zdecydowało się ponad 388 tys. przedsiębiorców (wzrost o 3,3 proc. r/r). Choć liczba nowo otwieranych firm utrzymała się na stabilnym poziomie ok. 289 tys., eksperci alarmują, że suma zamknięć i zawieszeń znacznie przewyższa liczbę nowych inicjatyw biznesowych, co negatywnie wpływa na ogólny bilans przedsiębiorczości.

Polskie firmy w potrzasku. 2025 był czasem walki o przetrwanie

Przyczyny tego odwrotu od samozatrudnienia są złożone, ale dominują czynniki ekonomiczne. Eksperci wskazują na rosnące koszty pracy, energii oraz usług księgowych, które w połączeniu z niestabilnym prawem i silną konkurencją drenują budżety najmniejszych firm. Dla wielu przedsiębiorców rok 2025 był czasem walki o przetrwanie, a nie rozwoju. Brak poduszki finansowej przy malejących przychodach sprawia, że decyzje o likwidacji zapadają szybciej, choć zawieszenie działalności wciąż traktowane jest jako mechanizm obronny – sposób na „przeczekanie” gorszej koniunktury czy sezonowego braku zleceń.

Lokalne firmy częściej się zamykają niż otwierają

Zjawisko to nie rozkłada się równomiernie w skali kraju. W aż siedmiu województwach – w tym śląskim, pomorskim, zachodniopomorskim czy warmińsko-mazurskim – liczba zamykanych firm przewyższyła liczbę nowo otwieranych. Jest to sygnał, że lokalne gospodarki oparte na branżach wrażliwych na koszty i sezonowość, radzą sobie gorzej. Mimo to, analitycy podkreślają, że polska gospodarka nie mierzy się z falą formalnych upadłości, lecz raczej ze zjawiskiem „ekonomicznej niewypłacalności”, którą przedsiębiorcy starają się rozwiązywać samodzielnie poprzez zawieszanie lub zamykanie działalności, zamiast korzystania z procedur restrukturyzacyjnych.

źródło: monday news

Miedź systemiczna w zabiegach czyszczących. Czy T0 będzie potrzebne tej wiosny?

0

Miedź systemiczna jest obecnie powszechnie stosowana w ochronie roślin. Jeszcze trzy lata temu wiedza na jej temat była znacznie ograniczona, a oferta rynkowa bardzo niewielka. Obecnie stanowi ona cenne uzupełnienie konwencjonalnych metod ochrony roślin.

Różnica wobec tradycyjnych miedzi

Często można usłyszeć opinie – wypowiadane nawet przez autorytety naukowe – że miedź systemiczna nie stanowi niczego nowego. W praktyce jednak dotychczas stosowane formy miedzi nie wykazywały działania systemicznego, a glukonian miedzi pozostaje jedyną znaną formą o takim mechanizmie działania. Tradycyjne preparaty miedziowe, takie jak tlenochlorek miedzi czy wodorotlenek miedzi, charakteryzują się dobrym działaniem, jednak wyłącznie kontaktowym. W określonych warunkach mogą one również wykazywać działanie agresywne wobec chronionych roślin oraz sprzętu.

Następca triazoli

Miedź systemiczna bardzo dobrze wypełnia lukę po wycofanych substancjach z grupy triazoli, takich jak flusilazol i epoksykonazol, a nawet ją poszerza. Dotyczy to również substancji, które znajdują się w procesie wycofywania w najbliższej przyszłości, na przykład tebukonazolu.

Ograniczenie presji selekcyjnej na odporność

Miedź systemiczna pozwala przełamywać presję selekcyjną prowadzącą do powstawania odporności patogenów, wynikającą ze zbyt częstego stosowania poszczególnych substancji czynnych lub całych ich grup w mieszaninach zbiornikowych oraz zabiegach sekwencyjnych. W najbliższym czasie miedź systemiczna może stać się niezbędnym partnerem w mieszaninach ze strobilurynami oraz środkami opartymi na substancjach z grupy SDHI.

Alternatywa dla środków wycofanych

Tiofanat metylu oraz prochloraz należą już do przeszłości. Preparaty oparte na tych substancjach przez wiele lat stanowiły bardzo istotny segment rynku. Obecnie ich funkcję w dużej mierze przejmuje miedź systemiczna, wykorzystywana przede wszystkim w zabiegach czyszczących, ale nie tylko.

Zabiegi czyszczące

Zabiegi lecznicze i fitosanitarne wykonywane bardzo wcześnie wiosną, we wszystkich uprawach ozimych, często mają miejsce w warunkach niesprzyjających skutecznemu działaniu klasycznych fungicydów. Niskie temperatury, na poziomie około 5°C, nie stanowią jednak ograniczenia dla stosowania miedzi systemicznej. Preparaty te wykazują działanie fitosanitarne wobec grzybów – sprawców chorób, organizmów grzyboidalnych oraz bakterii. Co istotne z punktu widzenia praktyki, zabiegi miedzią można bezpiecznie łączyć z insektycydami oraz nawozami nalistnymi w formie soli i chelatów, a także z innymi środkami stosowanymi w ochronie roślin.

Sposób działania

Glukonian miedzi jest środkiem fitosanitarnym działającym na grzyby i bakterie, a pośrednio także na niektóre szkodniki. Mechanizm jego działania polega na uszkadzaniu ścian oraz błon komórkowych organizmów powodujących szkody. Jednocześnie glukonian miedzi wzmacnia naturalną odporność roślin, zwiększając ich tolerancję na presję patogenów, ponieważ pełni funkcję związku sygnałowego – elicytora. W praktyce oznacza to lepszą kondycję roślin i większą stabilność ochrony, szczególnie w trudnych warunkach wczesnowiosennych.

Jak powstaje miedź systemiczna?

Istnieje kilka metod produkcji miedzi systemicznej. Podstawowym surowcem jest glukoza, którą łączy się z nadtlenkiem wodoru, w wyniku czego powstaje kwas glukonowy. Następnie kwas ten kompleksuje się ze związkami miedzi, tworząc glukonian miedzi, czyli sól kwasu glukonowego. Kwas glukonowy znajduje zastosowanie również w lecznictwie, m.in. w preparatach stosowanych przy alergiach skórnych. Sole kwasu glukonowego, określane jako glukoniany, wykorzystywane są do uzupełniania niedoborów wybranych pierwiastków, takich jak wapń, żelazo, cynk, potas, miedź czy sód. 

W praktyce rolniczej stosowanie glukonianu miedzi przekłada się na dobrą przyswajalność miedzi, jej translokację do poszczególnych organów oraz brak ryzyka wystąpienia objawów fitotoksyczności w porównaniu z klasycznymi, kontaktowymi formami miedzi. 

Zastosowanie glukonianu miedzi

Glukonian miedzi wykazuje silne działanie przeciw drobnoustrojom, co przekłada się na jego bardzo szerokie zastosowanie. Związek ten wykorzystywany jest m.in. w medycynie i farmacji, chemii gospodarczej, rolnictwie, produkcji żywności, przemyśle tekstylnym oraz budownictwie.

Synonimy glukonianu miedzi

Analizując etykiety produktów opartych na glukonianie miedzi, można spotkać się z różnymi określeniami, które w praktyce funkcjonują jako synonimy tej samej lub bardzo zbliżonej formy miedzi. Najczęściej pojawiają się takie nazwy jak: miedź koloidalna, miedź systemiczna, miedź organiczna, miedź nanocząsteczkowa, zielona miedź oraz inne podobne określenia. Warto mieć na uwadze, że nazewnictwo to ma często charakter handlowy lub marketingowy, natomiast o rzeczywistych właściwościach preparatu decyduje jego skład chemiczny oraz forma, w jakiej miedź występuje w danym produkcie.

Glukonian miedzi w rolnictwie

Jako komponent o działaniu przeciwdrobnoustrojowym glukonian miedzi znajduje zastosowanie w rolnictwie, zarówno w produkcji zwierzęcej, jak i w magazynowaniu oraz przetwórstwie. W hodowli wykorzystywany jest m.in. do dezynfekcji pomieszczeń inwentarskich, sprzętu, poideł i karmników, a także instalacji oraz w wybranych zabiegach weterynaryjnych. W praktyce rozwiązania te pozwalają ograniczyć presję drobnoustrojów w obiektach inwentarskich oraz poprawić warunki zoohigieniczne.

Znaczenie glukonianu w produkcji roślinnej

Ograniczanie chorób. Glukonian miedzi wykazuje działanie fitosanitarne wobec grzybów i bakterii, polegające na uszkadzaniu ścian komórkowych patogenów. Dzięki temu może ograniczać rozwój chorób takich jak parch, zaraza czy różnego rodzaju plamistości liści. Istotną cechą tej formy miedzi jest wielokierunkowy mechanizm działania, który nie sprzyja powstawaniu odporności patogenów. Preparaty oparte na glukonianie miedzi nie wymagają wyznaczania okresu karencji, a ich stosowanie nie wiąże się z ryzykiem pozostałości typowych dla klasycznych fungicydów. Dodatkowym atutem jest skuteczność działania także w niskich temperaturach.

Nawożenie pozakorzeniowe. Glukonian miedzi może być wykorzystywany jako źródło miedzi w nawożeniu dolistnym. Pierwiastek ten jest niezbędny do prawidłowego przebiegu procesów metabolicznych w roślinie, takich jak synteza białek, fotosynteza, aktywność enzymów oraz synteza lignin, odpowiadających m.in. za wzmocnienie ścian komórkowych.

Stymulacja rozwoju roślin. Stosowanie glukonianu miedzi wpływa na wzmocnienie naturalnych mechanizmów odpornościowych roślin (SAR). W praktyce może to przekładać się na lepszą kondycję plantacji, poprawę wybarwienia oraz jakości plonu, a także na wzrost plonowania.

Pobieranie i przemieszczanie w roślinie. Wysoka rozpuszczalność glukonianu miedzi oraz chelatowanie miedzi przez kwas glukonowy sprzyjają szybkiemu pobieraniu składnika zarówno przez liście, jak i system korzeniowy, co umożliwia jego efektywne wykorzystanie przez rośliny.

Zrównoważona alternatywa. W porównaniu z klasycznymi formami miedzi, takimi jak tlenochlorek czy wodorotlenek miedzi, glukonian miedzi postrzegany jest jako rozwiązanie bardziej przyjazne środowisku. Jego stosowanie wiąże się z mniejszym obciążeniem gleby miedzią, co wpisuje się w założenia bardziej zrównoważonych i ekologicznych technologii produkcji roślinnej.

Jak stosowany jest glukonian miedzi w produkcji roślinnej?

Glukonian miedzi może być stosowany zarówno samodzielnie, jak i w mieszaninach zbiornikowych, w różnych fazach rozwojowych roślin. W praktyce rolniczej najczęściej wykorzystywany jest jednak we wczesnowiosennych zabiegach czyszczących, które stanowią istotny element ograniczania presji patogenów na starcie wegetacji.

Przykładowe parametry typowej wody wodociągowej w Polsce (po lewej) i cieczy roboczej po wprowadzeniu miedzi systemicznej – klasycznego niemodyfikowanego glukonianu miedzi (po prawej). Właściwości modyfikowanych środków mogą być inne.

Co może być mieszane z glukonianem miedzi?

Glukonian miedzi charakteryzuje się dobrą mieszalnością i w praktyce może być łączony w mieszaninach zbiornikowych z większością środków stosowanych w ochronie i nawożeniu roślin. Wyjątkiem są preparaty zawierające fenpropidynę, z którymi nie zaleca się jego łączenia. Każdorazowo przed wykonaniem zabiegu warto jednak sprawdzić zalecenia producenta oraz wykonać próbę mieszalności, szczególnie w przypadku bardziej złożonych mieszanin.

Czy ważna jest kolejność mieszania?

Kolejność mieszania składników w zbiorniku ma kluczowe znaczenie zarówno dla skuteczności glukonianu miedzi, jak i środków towarzyszących. Wynika to z faktu, że glukonian miedzi może reagować z wodą twardą oraz o odczynie zasadowym. W praktyce oznacza to, że jako pierwsze do wody w zbiorniku powinny zostać dodane kondycjonery wody o działaniu zakwaszającym i zmiękczającym oraz/lub nawozy dolistne.

Tak przygotowane środowisko sprzyja stabilności glukonianu miedzi i poprawia skuteczność działania wielu substancji czynnych, m.in. acetamiprydu, fungicydów oraz regulatorów wzrostu jak mepikwat, trineksapak etylu czy proheksadion wapnia. W przypadku planowanego zastosowania herbicydów z grupy sulfonylomoczników to właśnie one powinny zostać wprowadzone do wody jako pierwsze, jeszcze przed kondycjonowaniem wody i dodaniem glukonianu miedzi. 

Czy można stosować glukonian miedzi z fungicydami?

W dużych gospodarstwach, szczególnie w sezonach o opóźnionym przebiegu wegetacji, „szybkiej wiośnie”, stosowany jest tzw. system COMBO. Polega on na łączeniu glukonianu miedzi z fungicydami w jednym zabiegu. 

Jako długo trwa aktywność glukonianu miedzi?

Czas aktywności glukonianu miedzi uzależniony jest od kilku czynników, takich jak zastosowana dawka, tempo przyrostu biomasy roślin oraz warunków meteorologicznych. Przyjmuje się, że w warunkach polowych jego aktywność utrzymuje się średnio przez około 30 dni. W przypadku stosowania systemu COMBO, czyli łączenia glukonianu miedzi z fungicydami, okres ten może ulec wydłużeniu i sięgać nawet 5–6 tygodni, co pozwala na dłuższe zabezpieczenie plantacji. Najefektywniejszym sposobem jest system zabiegów sekwencyjnych – najpierw miedź systemiczna, później po około 20–30 dniach fungicyd.

Przy jakich temperaturach minimalnych można stosować glukonian miedzi?

Do aplikacji glukonianu miedzi wystarczają relatywnie niskie temperatury – zabiegi mogą być wykonywane już przy około 5°C. Jest to szczególnie istotne we wczesnowiosennych zabiegach czyszczących, gdy warunki pogodowe ograniczają skuteczność wielu klasycznych fungicydów. Nie obserwuje się objawów fitotoksyczności przy prawidłowym stosowaniu glukonianu, co pozwala na jego bezpieczne wykorzystanie w trudniejszych warunkach temperaturowych.

miedź systemiczna
Przykładowa skuteczność fitosanitarna miedzi systemicznej w porównaniu do kontroli. fot. A.Brachaczek

Czy zabiegi czyszczące są konieczne?

Stan surowca przeznaczonego do produkcji materiału siewnego w bieżącym sezonie był bardzo słaby, nawet w przypadkach spełniania minimalnych wymagań formalnych. Ziarno badane na pożywkach wykazywało silne porażenie patogenami, które zasiedliły ziarniaki już w trakcie wegetacji. Skuteczność zapraw chemicznych była w tych warunkach wyraźnie ograniczona. Nawet zaprawy trójskładnikowe wykazywały aktywność laboratoryjną jedynie do około pięciu dni, a część preparatów nie działała wcale. Było to efektem silnego porażenia patogenami odnasiennymi w okresie przed- i pożniwnym. W rezultacie wielu plantatorów decydowało się na wykonanie zabiegów czyszczących już jesienią. Bardzo wczesne zabiegi wiosenne będą w tym sezonie niezbędne. 

Czy technologie hybrydowe z zabiegiem czyszczącym wpływają na plon?

W ostatnim sezonie plantatorzy stosujący technologie hybrydowe, uwzględniające zabiegi czyszczące z wykorzystaniem miedzi systemicznej, uzyskali dobre wyniki plonowania. Na glebach średnich plony pszenicy ozimej wynosiły 10–12 t/ha, natomiast w doświadczeniach plon przekraczał 13 t/ha. Na słabszych stanowiskach (klasy V–VI) również uzyskano zadowalające rezultaty: 9–10 t/ha jęczmienia ozimego oraz 8–9 t/ha pszenżyta ozimego. 

W przypadku rzepaku ozimego wiosenne przymrozki znacząco ograniczyły potencjał plonowania. Plantatorzy, uwzględniając plon rzeczywisty, wartość szkód przymrozkowych określoną przez ubezpieczycieli oraz straty łowieckie, oceniali wynik ekonomiczny na poziomie odpowiadającym około 6 t/ha. W doświadczeniach ścisłych plon rzepaku na poziomie 6,0 t/ha był wynikiem bardzo częstym, a w części doświadczeń przekraczał 7,0 t/ha.

Wyższe wyniki dotyczyły jednak technologii, które nie są jeszcze powszechnie dostępne i zakładały więcej niż trzy zabiegi fitosanitarne z wykorzystaniem miedzi systemicznej od jesieni do wiosny. Daje to podstawy do oczekiwań, że w kolejnych latach możliwe będzie zbliżenie się do poziomu 7,0 t/ha rzepaku ozimego także w warunkach produkcyjnych.

miedź systemiczna
Przykładowa sytuacja fitosanitarna pszenicy ozimej w lutym 2025 w trzech gospodarstwach na Słowacji. foto. A.Brachaczek

Sukces za granicą

W krajach Europy Środkowej miedź systemiczna początkowo spotykała się z oporem mentalnym rolników, podobnie jak miało to miejsce w Polsce kilka lat temu. Już w drugim roku po wprowadzeniu jej na rynek zainteresowanie tą technologią zaczęło jednak dynamicznie rosnąć. Wraz z upowszechnieniem stosowania pojawiła się duża liczba dostawców, co przełożyło się na znaczący spadek cen i zwiększenie dostępności preparatów.

Nowa generacja miedzi systemicznych

Na rynku pojawiają się środki nowej generacji, których skład nie ogranicza się już wyłącznie do glukonianu miedzi. W formulacjach tych produktów coraz częściej spotyka się dodatki biologicznie aktywne, takie jak: polipeptydy sojowe, lecytyna, aminokwasy, chitozan, kwasy humusowe, chinolina czy ekstrakty roślinne. Związki te pełnią nie tylko funkcję stymulatorów rozwoju, ale również indukują odporność roślin. Część z nich charakteryzuje się także właściwościami repelentnymi wobec szkodników oraz ograniczającymi rozwój patogenicznych nicieni, co dodatkowo zwiększa ich wartość użytkową w hybrydowych systemach ochrony roślin.

miedź systemiczna
Przykładowa sytuacja fitosanitarna pszenicy ozimej w lutym 2025 w trzech gospodarstwach na Słowacji. fot. A.Brachaczek

Sukcesy nowych rozwiązań w Polsce

Burak cukrowy, zwłaszcza w warunkach silnej presji infekcyjnej chwościka na południu Polski, jest uprawą wyjątkowo trudną do skutecznej ochrony – nawet przy zastosowaniu pięciu zabiegów fungicydowych w sezonie. Wyniki doświadczeń ścisłych pokazują jednak, że skuteczną ochronę można uzyskać z wykorzystaniem samej miedzi systemicznej lub jej mieszanin z wcześniej wymienionymi komponentami. W pierwszym roku badań uzyskano plon przekraczający 1000 q/ha korzeni buraka, przy jednoczesnym zachowaniu dobrej polaryzacji oraz niskiej zawartości związków melasotwórczych.

W tym sezonie, po wprowadzeniu korekt technologicznych, plon wzrósł do poziomu ponad 1400 q/ha korzeni. Osiągnięte rezultaty jednoznacznie potwierdzają wysoki potencjał nowych rozwiązań opartych na miedzi systemicznej i dają realne podstawy do oczekiwań, że podobne efekty będzie można uzyskać również w innych uprawach, w tym tych najbardziej intensywnych i wymagających. 

miedź systemiczna
Przykładowa analiza zastosowania różnych zabiegów T0 dla wybranych pól dużego gospodarstwa w Polsce. fot. A.Brachaczek

Czy skuteczność glukonianu miedzi jest monitorowana?

Od kilku lat w Polsce prowadzone są systematyczne badania in vivo oceniające stan zdrowotny roślin ozimych. Materiał badawczy pochodzi z różnych regionów kraju, a także z Czech i Rumunii. Równolegle, od czterech lat, analogiczny monitoring obejmuje cały obszar Słowacji. W programie uczestniczy kilkadziesiąt gospodarstw rolnych, które w styczniu i lutym pobierają próby roślin. Następnie, za pośrednictwem jednego z dostawców miedzi systemicznej, materiał przekazywany jest do Instytut Genetyki Roślin PAN. Analizy laboratoryjne trwają od 10 do 15 dni, a uzyskane wyniki stanowią podstawę do opracowania indywidualnych rekomendacji dotyczących dalszego prowadzenia plantacji.

Dane zestawione dla Słowacji w lutym 2025 roku wskazują na bardzo wysoką presję patogenów. Średni poziom porażenia roślin inkubowanych na szalkach Petriego wyniósł 84,1%. Jednocześnie skuteczność fitosanitarna miedzi systemicznej osiągnęła 98,5%, a zastosowanie systemu COMBO pozwoliło uzyskać skuteczność fitosanitarną i fungicydową na poziomie 99,5%.

Tab. 1. Zestawienie wyników analizy prób dostarczonych ze Słowacji w lutym 2025 jako przykład wczesnego monitoringu i nowoczesnej diagnostyki.

miedź systemiczna

Jak wygląda aktualna sytuacja fitopatologiczna zbóż ozimych i rzepaku ozimego?

Materiał i metodyka oceny “Jesień 2025 roku” przyniosła wiele niepokojących sygnałów z plantacji zbóż ozimych i rzepaku ozimego. Obraz ten wyłonił się na podstawie 35. Warsztatów Technicznych, prowadzonych od października do 18 grudnia (od 2 do 4 tygodniowo), w trakcie których rolnicy dostarczali rośliny bezpośrednio ze swoich pól. Materiał roślinny był analizowany makroskopowo i mikroskopowo, a obraz transmitowano w czasie rzeczywistym. 

Zboża ozime – brak presji infekcyjnej na liściach, duży problem na systemach korzeniowych. Na liściach zbóż ozimych nie stwierdzono inkubacji sprawcy septoriozy liści – objawy nie wystąpiły w żadnej z ocenianych prób. W jęczmieniu ozimym na części materiału obserwowano symptomy plamistości siatkowej typu SPOT i NET, jednak porażenie miało charakter umiarkowany i nie stanowiło bezpośredniego zagrożenia dla plantacji.

Na części prób pojawiły się również kolonie mączniaka prawdziwego. W jęczmieniu ozimym choroba ta mogła być skutecznie ograniczana przy użyciu siarki elementarnej, natomiast na pszenicy ozimej kolonie mączniaka zostały w dużej mierze zniszczone przez mróz. Pozornie spokojna sytuacja w części nadziemnej roślin kontrastowała jednak z obrazem systemów korzeniowych. Na bardzo wielu próbach stwierdzono silne porażenie korzeni zgorzelą, wywoływaną przez patogeny z rodzaju Fusarium. Sprawcy ci byli obecni również na podstawach źdźbła. Wszystko wskazuje na to, że fuzariozy będą w nadchodzącym sezonie jednym z kluczowych problemów fitopatologicznych w zbożach ozimych. 

Rzepak ozimy – sucha zgnilizna poza schematem. W rzepaku ozimym odnotowano infekcje sprawcami suchej zgnilizny kapustnych, które miały wyraźnie dwufalowy charakter. Pierwsza fala infekcji wystąpiła bardzo wcześnie, w początkowych fazach rozwojowych roślin, druga natomiast – wyjątkowo późno. W grudniu obserwowano świeże symptomy porażenia liści w postaci seledynowych plam, mających zaledwie kilka dni. Wskazuje to, że znaczna część jesiennych zabiegów fungicydowych nie trafiła w optymalny termin ochrony. W konsekwencji należy spodziewać się silnego porażenia rzepaku wiosną przez sprawców rodzaju Plenodomus

Zgorzele i choroby niedocenione – podobnie jak w zbożach, również w rzepaku wyraźnie zaznaczył się problem zgorzeli korzeni powodowanej przez patogeny z rodzaju Fusarium. Dodatkowo we wczesnych fazach rozwojowych rzepaku obserwowano silne porażenie siewek mączniakiem rzekomym, które w wielu przypadkach zostało błędnie rozpoznane i całkowicie zignorowane. Choroba ta nie ustąpiła i na tych plantacjach ujawni się ponownie tuż przed zbiorami, prowadząc do niemal całkowitego zniszczenia powierzchni asymilacyjnej liści, z objawami przypominającymi skutki suszy. Na wyjątkowo dużą skalę wystąpiła również cylindrosporioza, szczególnie na południu Polski oraz na terenie Słowacji i Czech. 

Dobry pokrój, słaba fizjologia – od strony morfologicznej większość plantacji rzepaku charakteryzowała się dobrym pokrojem, z wyjątkiem zasiewów wykonanych bardzo późno. Część plantacji nie osiągnęła jednak odpowiedniego poziomu hibernacji, co znacząco zwiększa ryzyko wymarzania roślin. Największy niepokój budziła nieproporcjonalnie mała ilość materiałów zapasowych zgromadzonych w szyjce korzeniowej w stosunku do dużej biomasy nadziemnej. Już jesienią widoczne było masowe żółknięcie najstarszych liści, świadczące o intensywnej translokacji składników pokarmowych. W praktyce oznacza to silną redukcję rozgałęzień oraz ryzyko bardzo wczesnego startu wiosennego z wyraźną dominacją pędu głównego, co może istotnie ograniczyć potencjał plonotwórczy rzepaku.

Wniosek

Zarówno w zbożach ozimych, jak i w rzepaku ozimym sytuacja wymaga wiosną bardzo szybkiej interwencji, wykorzystując pierwsze możliwe okno pogodowe do zastosowania zabiegów czyszczących (T0).

Informacja prawna

Rodzaje preparatów wymienionych w niniejszym artykule, zaliczane do grup środków biologicznych, fitosanitarnych, nawozów oraz biostymulatorów, nie są środkami ochrony roślin w rozumieniu obowiązujących przepisów prawa i nie mogą być stosowane jako takie. Przedstawione treści mają charakter informacyjny i odnoszą się do wyników badań nad tymi rozwiązaniami. Artykuł nie stanowi rekomendacji ani instrukcji do ich bezpośredniego stosowania w celu ograniczania lub zwalczania patogenów roślin.

Pogoda- do 25 cm śniegu spadnie w rejonie Szczyrku i Przemyśla

0
pokrywa śnieżna
pokrywa śnieżna

Suma opadów śniegu w nocy i w niedzielę

pokrywa śnieżna

Na południu Polski za te wszystkie halne, suche dni pogoda się trochę zrehabilituje. W centrum niestety jak sucho było tak będzie nadal a woda jest i będzie na wagę złota.

Początkowo dziś z wieczora na południe od Krakowa padać ma deszcz ale szybko opady zmienią się w ciężki mokry opad śniegu. Płatki spadające z nieba będą grube, wodniste. Pokrywa śniegu szybko ma rosnąć. Najwięcej go spadnie od Krasnystawu w Lubelskim po Sandomierz, Mielec, Tarnów, Kraków, Maków Podhalański, Bielsko Białą- tu spadnie od 7 do 15 cm a w rejonie Wisły, Szczyrku, Ustronia ponad 20 cm śniegu. W Bieszczadach- na południe od Rzeszowa w nocy jeśli popada to marznący deszcz ale niewielki. Tu dopiero nad ranem zacznie sypać śnieg i padać ma cały dzień.

Kiedy front minie Ziemię Łódzką na południu Mazowsza zacznie odbijać na północ dzięki czemu jutro śnieg popada aż po rejon Lublina, Włodawy czy Terespola.

Będzie zimno- do -18 stopni nad ranem w Wejherowie na Pomorzu

Ale to nie Wejherowo będzie najzimniejsze nad ranem a rejon Bezled, Ornety, Lidzbarka W. czy Pasłęka- tu nad ranem -21/-19 stopni. Kolejnym mrozowiskiem będzie okolica Wejherowa, Szemudu- tu do -18 stopni. Od Suwałk po Ełk, Olsztyn, Żuławy -16/-12 stopni. Kawałek dalej pod chmurami będzie cieplej- południowe Podlasie, północne Mazowsze czy Kujawy już tylko -9/-7 stopni a na południu i w centrum kraju -4/-2 stopnie.

W ciągu dnia bezchmurne niebo dotrze nad całe Pomorze Zachodnie, Środkowe i Wschodnie. Bezchmurnie będzie na Kaszubach, Żuławach, północy Warmii, Wielkopolski i Kujaw oraz Ziemi Lubuskiej. Przejaśnienia choć chmur sporo pojawią się od zachodniej, środkowej, północnej części Dolnego Śląska po resztę Wielkopolski i Kujaw po północne Mazowsze i rejon Suwałk. Nad resztą kraju chmury ze śniegiem sypiącym na wschodzie i południu kraju. Na wschód od Polski- przez zachodnią, północną Ukrainę, południe Białorusi przejdzie śnieżyca przynosząc im 20 do 40 cm mokrego śniegu.

Wiosna zapowiada się mokro od Ukrainy po Białoruś, Litwę, Łotwę, Estonię- mamy tam tyle śniegu, że jak to wszystko stopnieje to na polach będą rozlewiska.

Wiatr na południu kraju silny z północy. Na północy również powieje z północy ale wiatr słaby. Nad resztą kraju powieje umiarkowanie, także z północy.

Sklep Agro Profil- https://sklep.agroprofil.pl/

Kartka z kalendarza- https://cmm.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Protesty rolnicze: Niezadowolenie z umowy z USA demonstrują indyjscy rolnicy

0
Protesty rolnicze w Indiach

Obecne protesty rolnicze w Indiach stanowią bezpośrednią odpowiedź na obawy sektora agrarnego przed skutkami nowej umowy handlowej, którą administracja Donalda Trumpa stara się wyegzekwować na rządzie w New Delhi. Rolnicy, świadomi globalnej nadpodaży zbóż – w tym rekordowych zbiorów w Argentynie i doskonałych plonów w Australii – boją się, że otwarcie rynku na tani import z USA doprowadzi do załamania cen skupu w Indiach.

Trump i „Ameryka Pierwsza”: Co napędza protesty rolnicze?

Główną osią sporu jest agresywna polityka handlowa USA, która dąży do redukcji deficytu poprzez wymuszenie na Indiach obniżenia ceł na kluczowe produkty rolne. Dla indyjskiego gospodarza oznacza to walkę o przetrwanie na własnym polu.

  • Zagrożenie ze strony DDGS i soi: Rolnicy alarmują, że amerykański wywar gorzelniany (DDGS) oraz olej sojowy zaleją lokalny rynek. Biorąc pod uwagę, że ropa i dolar silnie wpływają na koszty transportu i logistyki, tania produkcja z USA staje się realnym zagrożeniem dla indyjskiej kukurydzy.
  • Kwestia GMO: Administracja Trumpa naciska na liberalizację przepisów dotyczących organizmów modyfikowanych genetycznie, co przez organizację Samyukt Kisan Morcha (SKM) jest postrzegane jako zamach na indyjskie standardy jakości żywności.
  • Koszty finansowania a cena terminowa: Zgodnie z zasadą, że cena terminowa to spot plus koszty przechowywania i finansowania, indyjscy rolnicy obawiają się, że przy napływie taniego towaru z USA, lokalne magazynowanie przestanie być opłacalne, co pozbawi ich premii w okresach mniejszej podaży.

Reakcja rządu i eskalacja działań – dlaczego protesty rolnicze przybierają na sile?

Choć minister handlu Piyush Goyal zapewnia, że sektory wrażliwe (mleczarstwo, drób) pozostają chronione, protesty rolnicze przybierają na sile w takich miastach jak Lucknow, Patna i Bangalore. Demonstranci domagają się pełnej transparentności zapisów umowy, obawiając się „ukrytych koncesji”, które mogłyby zostać wprowadzone pod presją polityczną Waszyngtonu.

Sytuacja w Lucknow jest szczególnie napięta – rolnicy zapowiedzieli, że nie opuszczą terenu strajku przed biurem administratora, dopóki ich memorandum nie trafi bezpośrednio do rządu centralnego.

„Miód” zarezerwowany tylko dla pszczół. Ministerstwo i inspekcje ucinają dyskusję o nazewnictwie

0
miód tylko od pszczół

Na sklepowych półkach wciąż można spotkać produkty, które mamią konsumentów nazwą „miód”, mimo że z pracą pszczół nie mają nic wspólnego. Resort rolnictwa oraz organy kontrolne stawiają sprawę jasno: granica między marketingiem a prawem żywnościowym jest nieprzekraczalna.

Nadużywanie nazwy „miód” to problem, który uderza nie tylko w portfele konsumentów, ale przede wszystkim w uczciwych pszczelarzy. W dobie rekordowej podaży zbóż i trudnej sytuacji na rynkach rolnych, ochrona produktów naturalnych staje się priorytetem.

Co jest miodem, a co nie?

Zgodnie z unijną dyrektywą 2001/110/WE, definicja jest rygorystyczna. Miód to wyłącznie naturalna substancja wytworzona przez pszczoły Apis mellifera. Jeśli produkt powstał w fabryce poprzez mieszanie cukrów i aromatów – nie ma prawa nazywać się miodem.

– Konsument ma prawo do jasnej informacji. Jeśli na etykiecie widzi „miód”, oczekuje produktu wytworzonego przez pszczoły, a nie mieszaniny cukrów czy syropów – podkreśla minister Stefan Krajewski.

Koniec z „miodem sztucznym”

Wielu producentów próbuje obejść przepisy, stosując nazwę „miód sztuczny”. To błąd, który może słono kosztować. Choć termin ten widnieje w nomenklaturze scalonej (CN) dla celów celnych, nie wolno go używać na etykietach handlowych.

Dlaczego? Ponieważ przymiotnik „sztuczny” nie niweluje mylącego przekazu rdzenia „miód”. Dla przeciętnego klienta słowo to jest głównym identyfikatorem produktu, co buduje fałszywe skojarzenie z produktem naturalnym.

Jak zatem etykietować zamienniki?

Zamiast szukać luk w prawie, producenci powinni stosować nazwy opisowe. Zgodnie z rozporządzeniem 1169/2011, zamiast słowa „miód” należy użyć określeń takich jak:

  • „aromatyzowany syrop cukrowy”,
  • „syrop o smaku miodowym”,
  • „produkt cukierniczy na bazie sacharozy”.

Podsumowanie: Przejrzystość chroni rynek

Wprowadzanie w błąd co do właściwości i składu żywności to naruszenie, które w 2026 roku będzie jeszcze mocniej piętnowane przez inspekcje. „Nazwa żywności nie może budować fałszywych skojarzeń. Etykieta ma informować, a nie dezorientować” – kwituje minister Krajewski.

W dobie globalnych zawirowań cenowych dbanie o autentyczność polskiej żywności jest kluczowe dla zachowania konkurencyjności naszych pasiek.