Strona główna Blog Strona 610

Agrocon 2023 – najlepsza konferencja przeznaczona dla marketingu w branży rolnej

0

Pierwsze w Polsce wydarzenie poświęcone marketingowi w branży rolnej. Konferencja marketingowa dla branży agro w jednym miejscu zgromadzi ekspertów i praktyków marketingu i public relations w branży. Strategia, case study z branży oraz SEO, reklama i promocja w social media oraz współpraca z influencerami – to niektóre z obszarów, które będą brane podczas nadchodzącej konferencji kierowanej do marketingu w branży rolnej AGROCON. 

Mocna reprezentacja

– To, co było dla nas absolutnie kluczowe w procesie tworzenia agendy, to nacisk na wiedzą ekspercką oraz case study czyli żywa wiedza poparta praktyką – mówi organizatorka wydarzenia, Magdalena Urbaniak z agencji MaxTractor. W trakcie Agroconu wystąpi między innymi dobrze znana ekspertka ds. social media Monika Czaplicka czy wielokrotnie nagradzana za udane kampanie w branży rolnej Monika Leksowska z firmy Kramp. Goście będą mogli wysłuchać prezentacji dotyczących budowania marek i promocji na przestrzeni lat z uwzględnieniem najnowszych trendów, zmian w komunikacji wizerunkowej i marketingu w branży rolnej.

Konferencja dla agromarketingu

– Z jednej strony plan organizacji tego wydarzenia był od dawna w backlogu. Na pewno rosnąca potrzeba branży, głosy mówiące o potrzebie organizacji takiego eventu były dla nas motorem napędowym – dodaje Magda Urbaniak. Rosnące zainteresowanie pokazuje, że zapotrzebowanie jest. Nie tylko do zdobywania wiedzy od prelegentów, ale także do wymiany doświadczeń. Networking, to ten element, na który organizatorzy kładą duży nacisk, dlatego też przygotowali wyjątkową przestrzeń, w której w przerwie będzie można porozmawiać z innymi gośćmi konferencji. Co to dokładnie oznacza? Przekonamy się już 14 kwietnia 2023 we Wrocławiu na Tarczyński Arena. 

Dodatkowo mamy coś dla Was! Z kodem dla czytelników aprofil10 zgarniecie zniżkę 10% na bilety. Szczegóły znajdziecie tu: https://evenea.pl/pl/wydarzenie/agrocon2023

 

Skuteczna walka z ASF? Te zdjęcia mówią co innego! 

1

W jeziorze Wronczyńskim Małym pod Pobiedziskami, w niedalekiej odległości od Poznania, odnaleziono siedem martwych dzików. Pierwsze z nich zostało zauważone już 11 marca przez jedną z okolicznych mieszkanek, która natychmiast poinformowała policję, lokalny urząd, nadleśnictwo oraz powiatowego lekarza weterynarii. Niestety, przez kolejne dwa tygodnie nikt nie podjął działań, aby usunąć martwe zwierzę, które wciąż dryfowało na powierzchni jeziora. Niedługo potem znaleziono kolejne martwe dziki w pobliżu.

Alarmująca sytuacja na jeziorze pod Poznaniem: W ciągu kilku dni odnaleziono siedem martwych dzików

W dobie, gdy panuje groźba afrykańskiego pomoru świń, znalezienie martwego dzika to sytuacja wymagająca natychmiastowej interwencji. Niestety, w tym przypadku minęły już dwa tygodnie od pierwszego zauważenia martwego dzika, który wciąż dryfował na powierzchni jeziora. Niepokojąca sytuacja przybrała na sile, gdy niedaleko znaleziono kolejnego martwego zwierzęcia. Kobieta wraz z córką wróciły nad jezioro i odkryły z przerażeniem pięć kolejnych martwych dzików w wodzie. Kolejnego dnia zwierzęta zostały ułożone obok siebie na brzegu, co dodatkowo podkreśla dramatyczny charakter sytuacji. 

Obecnie trwa wyjaśnienie zdarzenia

Według ustaleń „Gazety Wyborczej”, urzędnicy zajęli się sprawą martwych dzików i podjęli odpowiednie działania. Na miejscu pojawił się lekarz weterynarii, ale niestety nie był w stanie dotrzeć do zwierząt, które znajdowały się w wodzie. W związku z tym zarządca akwenu – Wody Polskie – musiał wyciągnąć dziki na brzeg. Pobrano już próbki od zwierząt, a teraz oczekuje się na wyniki badań, które pomogą ustalić przyczynę śmierci dzików. Istnieje podejrzenie, że mogło to być spowodowane afrykańskim pomorem świń, ale nie wyklucza się również innych scenariuszy. Cała sytuacja jest nadal wyjaśniana. 

źródło: epoznan.pl/facebook

HORSCH PrecisionSpray – technologia dla profesjonalistów

0

Presja w sektorze ochrony roślin rośnie poprzez przepisy unijne, które niosą ze sobą nowe ograniczenia, zwiększając wymogi stawiane producentom maszyn rolniczych. Aktualne rozwiązania techniczne w zakresie precyzyjnej ochrony roślin poprawiają precyzje aplikowania (pokrycie roślin), co pozytywnie wpływa na ograniczenie środków chemicznych.

System modulacji szerokości impulsu – na czym polega?

System, który coraz częściej jest wprowadzany w opryskiwaczach o najwyższym poziomie
technologicznym to tak zwany system modulacji szerokości impulsu (PWM).

Modulacja szerokości impulsów to system, który przede wszystkim może otwierać i zamykać dysze z wysoką częstotliwością. Odbywa się to przy pomocy małego elektromagnesu, który otwiera i zamyka otwór przy pomocy metalowego tłoka. Częstotliwość, z jaką to się dzieje, jest oznaczona tak zwaną liczbą herców.

Na przykład, jeśli system działa z częstotliwością 10 Hz, dysza otwiera się i zamyka 10 razy w ciągu jednej sekundy. Ponadto system może dostosować czasy otwarcia i zamknięcia w różny sposób w zależności od potrzeb. Przy tak dużej prędkości zamknięcia i otwarcia ciecz wydobywa się z dyszy bez przerwy, ale w praktyce zmienia się jej ilość.

Jak wygląda regulacja dawki?

Cykl zamknięcia i otwarcia nazywamy cyklem pracy. Liczba herców systemu wskazuje zatem okres, w którym można go raz otworzyć i raz zamknąć, a cykl pracy wskazuje, jaki procent czasu jest otwarty a jaki zamknięty. Przy cyklu pracy 0% dysza jest zamknięta. Przy cyklu pracy 50% dysza jest otwarta przez połowę czasu i zamknięta przez połowę czasu. Przy cyklu pracy 100% dysza byłaby zawsze otwarta tak, jak w przypadku konwencjonalnego opryskiwacza. Regulacja dawki odbywa się przez regulację czasu otwarcia dyszy a nie zmianę ciśnienia.

Dzięki zastosowaniu modulacji szerokości impulsu dla ochrony upraw można regulować bezstopniowo ilość cieczy roboczej, zachowując stałe ciśnienie pracy i widma kropli przy jednej i tej samej dyszy. Oznacza to, że nie trzeba już regulować dyszy w miarę wzrostu prędkości jazdy lub dawki oprysku. Dzieje się to automatycznie z modulacją szerokości impulsu poprzez zmianę cyklu pracy.

Precyzja pokrycia nawet na łukach

Z tego wynika kolejna korzyść dla rolnika: nie musi on już dysponować dużą liczbą rozpylaczy, aby mieć odpowiednią konfigurację dla każdej dawki cieczy i prędkości jazdy. Zaletą jest również to, że niezależnie od tego czy prędkość jazdy oraz dawka oprysku się zmienia, to rozkład poprzeczny i wzdłużny zawsze pozostaje stały.

Ponadto system nie jest ograniczony do jednoczesnej zmiany na całej szerokości belki, ale ogranicza się do pojedynczego rozpylacza, co daje szereg kolejnych możliwości, takich jak kompensacja wydatku na łukach. Prędkość belki po stronie wewnętrznej i zewnętrznej, w trakcie jazdy po łuku znacznie się różni.

Dzięki tak zwanej kompensacji krzywej uzyskuje się nowy poziom precyzji. Podczas pokonywania zakrętów dawka oprysku jest zwiększana po zewnętrznej stronie belki polowej i zmniejszana po wewnętrznej stronie. Oznacza to, że nie ma przedawkowania lub niedostatecznego dawkowania środka chemicznego.

Integralność z systemem Horsch Leeb

Modulacja szerokości impulsu to sprzęt, natomiast PrecisionSpray to inteligencja. PrecisionSpray otwiera nowe możliwości przyszłej ochrony upraw. Aby móc zaoferować użytkownikowi nową funkcję w sposób przyjazny dla użytkownika, HORSCH całkowicie zintegrował oprogramowanie systemu modulacji szerokości impulsu ze znanym już interfejsem użytkownika opryskiwaczy HORSCH Leeb. Znajomy interfejs użytkownika zapewnia wygodną obsługę a inteligencja systemu PrecisionSpray oferuje rolnikowi optymalną symbiozę technologii i oczekiwanych rezultatów agronomicznych w ochronie upraw.

Kryzys zadłużenia rolników w Polsce nadal narasta – eksperci ostrzegają najgorsze dopiero przed nami!

0
Rolnicy z coraz większymi długami.

W Krajowym Rejestrze Długów na koniec ub.r. było o 12,4% mniej zadłużonych rolników niż rok wcześniej. Komentujący te dane eksperci nie mają złudzeń, że nie oddają one realnej sytuacji. I przewidują, że najgorsze jest dopiero przed rolnikami.

Rolnicy z coraz większymi długami. Eksperci ostrzegają: Sytuacja ma się pogorszyć w połowie roku

Mało znaczący spadek

Pod koniec 2022 roku w Krajowym Rejestrze Długów zanotowano 3,8 tysiąca zadłużonych rolników, co oznacza 12,4% spadek w porównaniu do roku poprzedniego, gdy liczba ta wynosiła 4,4 tysiąca. Natomiast w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK odsetek dłużników związanych z uprawą roli, hodowlą zwierząt i łowiectwem, włączając działalność usługową, zwiększył się o 5,7% w porównaniu do roku poprzedniego. Na koniec ubiegłego roku liczba takich dłużników wynosiła ponad 1,5 tysiąca, podczas gdy rok wcześniej było to niespełna 1,5 tysiąca. Według Łukasza Goszczyńskiego, radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego specjalizującego się w obsłudze sektora rolnego, spadek ten jest stosunkowo niewielki. Goszczyński dodaje, że powyższe dane nie odzwierciedlają dokładnie obecnej sytuacji. W kolejnych miesiącach tego roku problemy finansowe wśród tej grupy mogą się pogłębiać, co może być zauważalne w przyszłych danych. Inni eksperci zgadzają się z tą opinią.

“Żadnego typu działalność rolnicza nie jest już opłacalna”

“Bardziej jestem skłonny przyznać, że sytuacja rolników pogorszyła się na przestrzeni roku. Ceny energii, paliwa oraz środków produkcji, w tym m.in. nawozów i preparatów do ochrony roślin, horrendalnie poszły w górę. A rosnące koszty produkcji wpływają na to, że wielu rolników nie jest w stanie spłacić zaciągniętych kredytów” – mówi prof. Marian Podstawka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Ekspert dodaje również, że niestety, ale żadnego typu działalność rolnicza nie jest już opłacalna. Zarówno uprawy polowe, jak i produkcja zwierzęca przynoszą straty. Szansę na funkcjonowanie gospodarstwom i ich rodzinom daje tylko i wyłącznie wsparcie Unii Europejskiej.

Środki unijne nie zastąpią bieżącego obrotu rolnika

Według Adriana Parola, radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego specjalizującego się w obsłudze sektora rolnego, choć środki unijne są ważne, to nie zastąpią one bieżącego obrotu, który musi wygenerować sam rolnik. Zdaniem eksperta, środki te mogą wspomóc działalność biznesową rolnika, ale stanowią tylko dodatek do jego szerszej działalności.

Profesor Czesław Nowak z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie dodaje, że środki pomocowe z Unii Europejskiej często były przeznaczone na dofinansowanie zakupu maszyn i technologii. Im droższe było wyposażenie, tym większe były dopłaty. Niestety, zdarzało się, że wsparcie przekraczało rzeczywiste potrzeby gospodarstwa, co prowadziło do braku realizacji założonych dochodów. Szczególnie często takie sytuacje miały miejsce na południu Polski, gdzie rolnicy radzili sobie dzielnie, ale to raczej dzięki działalności pozarolniczej.

Jeszcze w tym roku mocno wzrośnie łączny dług w branży rolniczej?

 Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że rdr. o 5% wzrosła kwota zaległości dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Ostatnio była na poziomie 502,6 mln zł, a 12 miesięcy wcześniej – 478,5 mln zł.

“Rolnicy przeznaczali wcześniej wypracowane zyski na spłatę i obsługę bieżących oraz starszych zobowiązań. Do tego wiele osób zrezygnowało z działalności rolniczej i uciekło w inne sektory, by się ratować. Dlatego właśnie w statystykach sytuacja nie jest rażąca, a nawet w jednym rejestrze nastąpił spadek o prawie jedną piątą. Natomiast w tym sezonie koszty produkcji będą naprawdę bardzo wysokie. I przez to rolnicy zdecydowanie mniej zarobią, o czym już od dawna głośno mówią. Jeśli to nastąpi, trudniej im będzie wyjść z długów. Kolejne osoby mogą też stanąć na granicy zadłużenia. Dlatego absolutnie uważam, że jeszcze w tym roku mocno wzrośnie łączny dług w branży rolniczej” – podkreśla Adrian Parol. 

Jak zmienia się zadłużenie rolników i ich sytuacja finansowa w Polsce?

W KRD średnie zadłużenie rolników na koniec 2022 roku spadło o 7,9% w porównaniu z końcem 2021 roku. Ostatnio wyniosło 66,5 tys. zł, a rok wcześniej – 72,2 tys. zł. Natomiast z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że średnia kwota zaległości spadła rdr. o 0,6% w kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Na koniec 2022 roku wyniosła 327,8 tys. zł, a 12 miesięcy wcześniej – 329,8 tys. zł. 

“Średnie zadłużenie jest dla mnie jak najbardziej niepokojące. Nie widzę żadnych przesłanek do tego, aby szybko się zmniejszyło. Ceny środków produkcji przecież z dnia na dzień nie potanieją. Generalnie w kryzysie najsłabszym ogniwem jest producent rolny, bo nie jest w stanie przechować towaru na lepszą koniunkturę. Mięso, warzywa czy owoce są poddane silnej presji czasu” – przekonuje prof. Podstawka.

Z kolei prof. Nowak wyjaśnia, że nastąpił wprawdzie wyraźny wzrost wydatków w sklepach detalicznych na żywność, ale to kompletnie nie przełożyło się na poprawę dochodów rolników. Udział ich w cenie detalicznej żywności szacuje się w Polsce na ok. 15%. Dodatkowo sytuację wytwórców pogarsza zmiana modelu żywienia Polaków. Z uwagi na brak czasu, coraz mniej osób gotuje w domach, a to bezpośrednio powoduje spadek relatywnych dochodów rolników. Kiedy bowiem rośnie udział wydatków na żywność spożywaną poza domem, maleje ww. udział producenta w cenie. Ponadto, gdy w czasach wysokiej inflacji ludzie zaczynają zaciskać pasa, to rezygnują z wielu mniej koniecznych produktów, np. pochodzących z gospodarstw ekologicznych.

Katastrofalna przyszłość rolnictwa: rosnące długi i niepewność na rynku

“Rolnicy niestety będą funkcjonować z coraz większymi długami. Ostrożnie szacuję, że średni dług zadłużonego rolnika urośnie jeszcze w tym roku w granicach 5-10% rdr. A najgorszy będzie przełom II i III kwartału br. Wówczas skumuluje się szereg czynników, które wystąpiły pod koniec ub.r. i przez dłuższy czas gromadziły się w sektorze rolnym, aby w końcu się ujawnić. Sytuacja gospodarcza, wywołana najpierw pandemią, a potem – wysoką inflacją i wybuchem wojny w Ukrainie, jest już bardzo trudna do udźwignięcia dla wielu gospodarstw” – zapewnia mec. Łukasz Goszczyński. 

Z danych KRD wynika, że średni czas zaległości zobowiązań rolników na koniec 2022 roku wynosił 861 dni, co stanowi niewielki spadek w porównaniu do poprzedniego roku, kiedy odnotowano 879 dni. Jednak Adrian Parol zauważa, że ta różnica nie jest zbyt pocieszająca. W nadchodzącym sezonie wiosennym rolnicy będą musieli ponieść znaczne koszty, aby utrzymać bieżącą produkcję, co może skutkować dalszym zadłużeniem się w obliczu wysokiej inflacji i wzrostu opłat za prąd czy gaz. Co więcej, rolnicy muszą czekać nawet do 180 dni na zapłatę za swoje produkty, a ostatnio często kontrahenci zalegają z nią, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację.

Należy również zwrócić uwagę na czynniki plonotwórcze oraz pogodę, które w dużym stopniu wpływają na sytuację rolników. Prof. Podstawka ostrzega, że jeśli do już istniejących problemów dołączą się susze lub inne nieoczekiwane złe zjawiska pogodowe, sytuacja rolników może ulec dramatycznemu pogorszeniu.

Rolnicy zostali w potrzasku

Łukasz Goszczyński podziela obawy rolników, którzy zwracają uwagę na ryzyko zatorów płatniczych i anomalii pogodowych, twierdząc, że susza byłaby katastrofalna dla ich sytuacji finansowej. Ponadto, istnieje jeszcze jedno zagrożenie, o którym rzadko się mówi – wzmożony napływ produktów rolnych z Europy Wschodniej, które powoduje przepełnienie magazynów i brak możliwości eksportu towarów. Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, ostrzega, że jeśli nie uda się wyeksportować tych produktów, może to prowadzić do olbrzymiego krachu na rynku, co z kolei spowoduje poważne kłopoty finansowe dla polskich rolników. Zwraca też uwagę na niestabilność polskiego rynku, który może dodatkowo utrudnić sytuację wielu gospodarstw rolnych, jeśli ceny surowców nadal będą spadać. Mec. Adrian Parol podkreśla, że zagrożenia te są realne i wymagają natychmiastowych działań, szczególnie we Wschodniej Polsce. Minister Kowalczyk co prawda podpisał porozumienie z przedstawicielami sektora rolno-spożywczego, które ma na celu zatrzymać fatalną sytuację na polskim rynku rolnym. Jednak czy działania te dojdą do skutku i okażą się skuteczne dowiemy się dopiero za kilka miesięcy. 

źródło: MondayNews

Porozumienie w sprawie rynku rolnego podpisane! Jakie postulaty zobowiązał się spełnić Kowalczyk?

1

Nerwowa atmosfera panowała podczas negocjacji pomiędzy rządem a reprezentantami sektora rolno-spożywczego, które odbyły się w Ministerstwie Rolnictwa w środę. Zorganizowane w formule okrągłego stołu dyskusje trwały aż do późnych godzin wieczornych, gdyż przedstawiciele grozili, że nie opuszczą resortu, jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione. Ostatecznie w podpisanym porozumieniu znalazło się aż 11 punktów, które mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego Polski oraz stabilizację sytuacji na krajowym rynku rolnym. 

Porozumienie w sprawie rynku rolnego podpisane! Jakie postulaty zobowiązał się spełnić Kowalczyk?
zdj: MRIRW

Obrady okrągłego stołu w MRIRW: 11 godzin burzliwych dyskusji i 11 postulatów

Wśród postulatów reprezentantów sektora rolno-spożywczego, które minister Kowalczyk zobowiązał się spełnić znalazło się: 

  1. Przywrócenie oraz wprowadzenie kaucji na tranzyt i na artykuły rolno spożywcze z Ukrainy do poziomu równowagi cenowej z cenami na rynku polskim.
  2. Wprowadzenie tarczy dla branży rolno-spożywczej wysokości co najmniej 10 000 000 000 zł jaką rekompensaty z tytułu kryzysu na rynku zbóż rzepaku i artykułów rolno-spożywczych wywołanych rosyjską agresją na Ukrainę.
  3. Zdjęcie z polskiego rynku do końca czerwca 2023 r. nadmiaru zbóż i rzepaku poprzez eksport oraz wykorzystanie na cele energetyczne.
  4. Wprowadzenie nowelizacji ustawy o biopaliwach wg załącznika przygotowanego przez Polską Koalicję Biopaliw i Pasz białkowych w terminie do końca maja 2023 r. jako ważnego elementu stabilizacji dochodów rolniczych.
  5. Dokonanie zmian w budżecie krajowego planu strategicznego dla WPR na lata 2023– 2027 poprzez zwiększenie poziomu dofinansowania z budżetu krajowego do maksymalnego poziomu dopuszczalnego przez Komisję Europejską zgodnie z rozporządzeniem w sprawie krajowego planu strategicznego.
  6. Dopłaty do transportu dla rolników i podmiotów zajmujących się obrotem zbóż wysokości 100, 150, 200 zł do 1 t pszenicy kukurydzy i rzepaku w zależności od ogóle odległości do portów bałtyckich (Rząd RP wystąpi o zgodę do KE na udzielenie pomocy).
  7. Wprowadzenie do obrotu z Ukrainą jedynie paliw z dodatkiem biokomponentów krajowego pochodzenia to jest do oleju napędowego – 20%, do etyliny – 10%.
  8. Rozwój infrastruktury transportowej, magazynowej przeładunkowej.
  9. Zwiększenie przepustowości portów.
  10. Priorytetyzacja transportu i przeładunku zboża względem innych towarów.
  11. Otwarcie nowych rynków poprzez:
  • promocję polskiego zboża i produktów zbożowych; 
  • realne wsparcie dyplomacji ekonomicznej; 
  • efektywną współpracę służb dyplomatycznych ministerstwa spraw Zagranicznych i agencji rządowych sektorem handlowym; 
  • sprawne uzgodnienie fitosanitarne ujednolicenia sposób działania poszczególnych placówek fitosanitarnych w Polsce.

Prezes ZTR: Po trzech miesiącach od protestów w Hrubieszowie wreszcie zauważono problem, ale optymizm jest ograniczony

“Wreszcie po 11 godzinach burzliwych rozmów ustalono listę najważniejszych postulatów. Należy powiedzieć, że wreszcie po trzech miesiącach od pierwszego protestu w Hrubieszowie zauważony został problem i nie usłyszeliśmy jedynie odpowiedzi “nie da się”. Nie mniej nasz optymizm jest bardzo ograniczony i teraz bacznie musimy obserwować wprowadzenie poszczególnych postulatów do realizacji” – powiedział Marcin Sobczuk Prezes ZTR.

Zamojskie Towarzystwo Rolnicze oraz Stowarzyszenia „Oszukana Wieś”  zaproponowało też indywidualne postulaty od siebie w imieniu rolników. Brzmią ono następująco: 

1. Natychmiastowe zatrzymanie importu wszystkich produktów rolnych  sprowadzanych z Ukrainy poprzez wszelkie możliwe kontrole jakościowe i sanitarne na wszystkich przejściach granicznych, według wymogów jakim podlegają rolnicy w UE.

2. Uruchomienie osobnego nabrzeża dla przeładunku płodów rolnych z Ukrainy.

3. Wprowadzenie dopłat eksportowych w wysokości 200 zł do tony celem konkurencyjności zbóż na rynkach światowych.

4. Wprowadzenie 50% cła na produkty rolne przekraczające granicę z Ukrainą zgodnie z artykułem 4 punkt 1 z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/870 z dnia 30 maja 2022 r.

5. Wprowadzenie wymogu informowania na specjalnie utworzonej stronie Ministerstwa Rolnictwa, kto jest importerem, końcowym odbiorcą i przetwórcą sprowadzanego zboża. Czas realizacji 14 dni.

6. Natychmiastowe uruchomienie przez Elewarr skupu interwencyjnego lub wykup w magazynach rolników z odbiorem do końca czerwca wszystkich gatunków zbóż oraz rzepaku. Czas realizacji 14 dni.

Ile z tych działań zostanie podjętych? Będziemy monitorować aktywność rządu i bieżąco informować o postępach.

Prognoza cen zbóż i rzepaku w nowym sezonie

0
Kontrakty na zboża drożeją w obawie o eskalację konfliktu na linii Rosja-Ukraina

Przewidywanie przyszłych cen zbóż i rzepaku jest bardzo trudne. Czynników wpływających na zachowanie kupujących i sprzedających kontrakty giełdowe (w tym kapitału spekulacyjnego) oraz fizyczne zboża jest bardzo wiele. Poczynając od bieżącej podaży i popytu zbóż i oleistych (lokalnie i globalnie) oraz zmieniających się prognoz, a kończąc na kursach walutowych, polityce Banków Centralnych, polityce klimatycznej, czy też decyzjach administracyjnych podejmowanych przez niektórych eksporterów. Do tego dochodzi niepewność związana z wojną na Ukrainie i zawsze obecne ryzyko pogodowe. Stąd takich prognoz jest niewiele. Jedną z nielicznych jest prognoza analityków Banku Credit Agricole.

Według tej prognozy sezon 2023/2024 (zacznie się w lipcu) przyniesie dalszy spadek cen zbóż i nasion oleistych.

Prognoza dla zbóż

Ostatnie miesiące przyniosły dalszy, stopniowy spadek cen zbóż na światowym rynku zbóż. Obniżeniu cen sprzyjają zmniejszenie niepewności na rynku, odpływ kapitału spekulacyjnego, a także kontynuacja ukraińskiego eksportu zbóż przez Morze Czarne. W sezonie 2023/24 analitycy Banku Credit Agricole oczekują dalszego spadku cen zbóż wraz z prawdopodobnym zwiększeniem się ich światowej podaży w reakcji na wzrost opłacalności ich produkcji.

W konsekwencji, uwzględniając tendencje na globalnym rynku zbóż oraz czynniki krajowe analitycy banku oczekują, żeceny pszenicy i kukurydzy w Polsce wyniosą odpowiednio ok. 100 zł/dt i 98 zł/dt na koniec 2023 r. oraz ok. 95 zł/dt i 85 zł/dt na koniec 2024 r.

Głównymi czynnikami ryzyka dla prognozy są warunki agrometeorologiczne wśród głównych światowych producentów i eksporterów zbóż, pojawienie się pierwszych szacunków sytuacji popytowo-podażowej w sezonie 2023/24, przebieg wojny w Ukrainie, a także trwałość porozumienia w sprawie ukraińskiego eksportu zbóż przez Morze Czarne.

Prognoza cen rzepaku

Według prognoz Credit Agricole w ostatnich miesiącach doszło do dalszego, wyraźnego spadku cen roślin oleistych. Wynikał on z poprawy sytuacji popytowo-podażowej, zmniejszenia niepewności na rynku, odpływu kapitału spekulacyjnego, a także kontynuacji ukraińskiego eksportu roślin oleistych drogą morską. Sytuacja popytowo-podażowa na rynku roślin oleistych jest obecnie lepsza niż na rynku zbóż, stąd odnotowany w ostatnich miesiącach spadek cen roślin oleistych był głębszy niż w przypadku zbóż. Analitycy banku uważają, że ze względu na relatywnie wysoką opłacalność produkcji, kolejny sezon przyniesie dalszą odbudowę zapasów roślin oleistych, a w konsekwencji kontynuację spadku cen.

Uwzględniając tendencje na globalnym rynku roślin oleistych oraz czynniki krajowe analitycy banku prognozują, że cena rzepaku w Polsce na koniec 2023 r. wyniesie ok. 2230 zł/t oraz ok. 2050 zł/t na koniec 2024 r.

Głównymi czynnikami ryzyka dla omawianej prognozy jest dalszy przebieg wojny w Ukrainie, realizacja porozumienia w sprawie ukraińskiego eksportu roślin oleistych przez Morze Czarne, kształtowanie się cen ropy naftowej i warunki agrometeorologiczne wśród największych producentów i eksporterów zbóż i roślin oleistych.

Aktualna sytuacja na giełdowym rynku zbóż i oleistych (na 27.03.2023)

Notowania zbóż i oleistych zaczęły tydzień od kontynuacji piątkowego wybicia w kontekście niepewności rosyjskich dostaw. Po piątkowych plotkach, że Rosja może wstrzymać eksport pszenicy, słonecznika i oleju słonecznikowego ze względu na niskie ceny, pojawiły się informacje z innych źródeł mówiące, że Rosja nie ma zamiaru wprowadzania zakazu eksportu.

Faktycznie nie pojawiły się dotąd żadne oficjalne komunikaty ze strony Federacji Rosyjskiej, a jedynie najpewniej kontrolowane przecieki mające wpłynąć na rynki. Jedno ze źródeł twierdzi, że Rosja zaleciła swoim eksporterom ustalenie ceny eksportowej pszenicy na poziomie nie niższym niż 275 USD za tonę do odwołania. Ci, którzy się nie zastosują mogą mieć problemy z uzyskaniem fitocertyfikatów potrzebnych do dostaw eksportowych. Według firmy doradczej IKAR ceny rosyjskiej pszenicy o zawartości białka 12,5%, dostarczanej do portów Morza Czarnego, spadły w zeszłym tygodniu o 13 dolarów do 277 dolarów za tonę, czyli blisko poziomu wyznaczonego przez Moskwę. Rosyjski Związek Eksporterów Zbóż poinformował, że nikt nie będzie sprzedawał poniżej kosztów produkcji, co pod względem FOB odpowiada obecnemu poziomowi cen.

Nieformalne ustalenie minimalnego poziomu cen eksportowych przez największego na świecie eksportera pszenicy i jednego z największych eksporterów słonecznika i oleju słonecznikowego wprowadza dodatkowy – ważny czynnik wpływający na zachowanie uczestników rynku, zwłaszcza inwestorów spekulacyjnych.

W konsekwencji zamykanie krótkich pozycji spekulacyjnych (odkupowanie kontraktów giełdowych) było widoczne na dwóch ostatnich sesjach. W obecnej sytuacji powinni uaktywnić się też kupujący na rynku fizycznym i giełdowym (futures).

Źródło: Bank Credit Agricole (prognoza z 10.03.2023), Euronext-Paryż

Polska jest jednym z niewielu krajów w UE, gdzie diesel jest jeszcze droższy od benzyny

0
Ceny diesla i Pb95

W cenniku hurtowym PKN Orlen w skali tygodnia kończącego się 29-go marca 2023, cena netto benzyny 95-oktanów wzrosła o 12 groszy za litr (-12 groszy tydzień wcześniej), ale diesel potaniał o symboliczny gros (-13 groszy tydzień wcześniej).

Ostatnie zmiany cenowe sprawiły, że od początku 2023 benzyna w hurcie drożeje już o 14 gr/l (Pb95), ale diesel potaniał w tym czasie o 68 groszy (bez VAT). Przyczyna w zmianie relacji cenowych dwóch głównych paliw wynika ze spadku zużycia oleju opałowego do celów grzewczych, które to paliwo jest bliźniaczo podobne do ON. W stosunku do końca 2022 roku mocno potaniały główne surowce energetyczne (gaz ziemny i węgiel), ale też i ropa. Tempo spadków cen ON w Europie jest szybsze niż u nas, stąd w olbrzymiej większości krajów UE diesel jest już od kilku tygodni tańszy od popularnej 95-ki.

Tym razem tygodniowy wzrost cen benzyn w hurcie wynika z odbicia w górę na rynku ropy. Notowania giełdowe ropy Brent zaliczyły 20-go lutego 15-miesięczne minima nieco powyżej 70 usd/b. Od wspomnianego dołka ropa umocniła się o ok 10% do ok. 78,8 usd/b w środowe popołudnie (29.03.2023).

Tymczasem kurs dolara prawie się nie zmienił w skali tygodnia. W środę (29-go marca) usd wyceniany jest na ok. 4,32 zł. Kursy walut mają duże znaczenie dla cen, ponieważ Polska importowała w 2022 roku aż 30% diesla, 23% zużywanych w kraju benzyn i prawie cały LPG.

Ceny na stacjach paliw:

Według e-Petrol w połowie 13-go tygodnia 2023 za benzynę 95-oktanów i olej napędowy trzeba było średnio zapłacić na krajowych stacjach odpowiednio 6,62 zł/l i 6,75 zł/l. Oznacza to, że cena popularnej 95-ki spadła o 4 grosze, a ON potaniał o 14 groszy za litr w skali tygodnia. W Polsce cena diesla dopiero zbliża się do ceny benzyny, podczas gdy w skali całej UE średnia cena oleju napędowego od kilku tygodni jest niższa od ceny średniej Pb-95.

Ceny średnie paliw w detalu: 22-03-2022 / zmiana tygodniowa (według portalu e-petrol.pl):

• Pb98: 7,26 zł/l ( -9 gr/l);
• Pb95: 6,62 zł/l ( -4 gr/l);

• ON: 6,67 zł/l ( -14 gr/l);
• LPG: 3,14 zł/l ( -1 gr/l).

Ceny paliw w kraju (na wykresie):

Ceny paliw mocno spadły od swoich historycznych maksimów z ubiegłego roku (8,08 zł/l ON z października i 7,95 zł/l Pb-95 z czerwca) i są najczęściej poniżej tych sprzed roku. Jednak porównywanie cen w skali roku ma teraz niewielki sens, ponieważ rok temu byliśmy na początku wojny na Ukrainie. Lepszym porównaniem jest pokazanie zmiany w stosunku do okresu sprzed wybuchu konfliktu. Okazuje się, że na stacjach ciągle płacimy za dwa główne paliwa o 1,3-1,4 zł/l więcej niż w tygodniu sprzed najazdu Rosji na Ukrainę. Częściowo winny temu jest wysoki kurs USD/PLN, który tuż przed wybuchem wojny utrzymywał się poniżej 4,0 zł, czyli ponad 30 groszy niżej niż teraz. Jednak 15% spadek cen ropy w tym czasie powinien obniżyć ceny poniżej tych sprzed wybuchu wojny.

Zmiany cen paliw w skali roku i od wybuchu wojny na Ukrainie:

Zmiana (%) notowań ropy Brent i kursu USD/PLN w stosunku do 20.02.2022 (przed wybuchem wojny na Ukrainie:

Marże stacji paliw:

W połowie 13-go tygodnia 2023 uśredniona marża modelowa stacji paliw sięga dla ON 11 gr/l (25 gr/l – tydzień wcześniej) i 5 gr/l dla Pb95 (tydzień wcześniej 25 gr/l). 

Marże modelowe liczone są od oficjalnych cen hurtowych PKN Orlen i nie uwzględniają upustów (zwykle 15-30 gr/l) udzielanych poszczególnym odbiorcom.

W skali całego 2022 roku średnia marża modelowa stacji paliw na sprzedaży diesla wyniosła 6 gr/l, a dla Pb95 12 gr/l. Są to poziomy dużo niższe niż w kilku poprzednich latach.

W ostatnim tygodniu różnica w cenie hurtowej diesla do benzyny zbliżyła się do 5 groszy:

Ceny paliw w Unii Europejskiej (dane są wyrażone w euro, dotyczą cen płaconych przez konsumentów i zawierają obciążenia podatkowe):

Trzeba stwierdzić, że dane KE pokazują w Polsce jedne z najniższych cen paliw w całej Unii Europejskiej. Jesteśmy jednak jednym z nielicznych krajów w których diesel jest ciągle droższy od benzyny.

Źródło cen: PKN Orlen, e-petrol.pl, barchart.com, KE

Pełne sterowanie z kabiny

0

AmaSpread 2 to nowy komputer do obsługi rozsiewacza ZA-V Profis Control z firmy Amazone. Kolorowy ekran o przekątnej 4,3 cala zapewnia wysoki komfort obsługi. Wszystkie informacje dotyczące rozsiewacza, w tym dawki nawozu czy pozostałej ilości nawozu w zbiorniku, są prezentowane w jasny i wyraźny sposób. Warto zaznaczyć, że każda istotna funkcja ma osobny przycisk.

Wszystkie ważne funkcje związane z dozowaniem i rozsiewaniem nawozów na granicy pola można wywołać bezpośrednio, naciskając podświetlony, wygodny w obsłudze przycisk. Istnieje możliwość zapisu specjalnych ustawień dla 10 różnych typów nawozów i korzystać z nich w dowolnym momencie. Na wyświetlaczu są pokazywane dane na temat rozsianej ilości, obrobionej powierzchni oraz czasu pracy, co ułatwia prowadzenie dokumentacji przez użytkownika. 

Poza regulacją dawki rozsiewu zależnej od prędkości roboczej, komputer AmaSpread 2 umożliwia przełączanie pomiędzy maks. 6 sekcjami szerokości i korzystanie z funkcji ważenia rozsiewacza Profis.

Ponadto dzięki szybkiemu dostosowaniu dawki nawozu można szybko reagować na warunki panujące na polu. Dokładna regulacji dawki poprzez komputer obsługowy to także zasługa techniki ważenia z częstotliwością 200 Hz. Dzięki tej technologii nawet przy wahającej się jakości nawozu można zagwarantować stałą dawkę rozsiewu. W połączeniu z opcjonalnym czujnikiem nachylenia terenu zapewnia to dokładny wynik ważenia nawet na zboczach. 

Przy zastosowaniu systemu rozsiewu granicznego Limiter V+ użytkownik może w zależności od sytuacji wybierać pomiędzy rozsiewem krawędziowym, granicznym i przy rowach, nie opuszczając przy tym kabiny ciągnika. 

Z listy wyposażenia dodatkowego można zamówić czujniki stanu napełnienia, które połączone z komputerem AmaSpread 2 informują o kończącym się nawozie w zbiorniku. Możliwości terminalu uzupełniają funkcje sterowania oświetleniem roboczym. 

Fot. firmowe

W czwartek czeka nas gwałtowne ocieplenie. Wieczorem od Piły, Poznania po Gorzów pojawią się burze [POGODA]

0

W nocy sporo przejaśnień jeszcze na wschodzie kraju. Na Podkarpaciu, Podlasiu, Lubelskim, wschodzie i południu Mazowsza, Górach Świętokrzyskich, wschodzie i południu Małopolski nad ranem chwyci 1-3 stopniowy przymrozek. Od Górnego Śląska po centrum i Warmię około 0/+2 stopni. Na zachodzie kraju i północy nie mniej niż +4/+6 stopni. Na zachodzie i północy miejscami pojawi się mżawka do 1-2 mm.

W czwartek chmury ogarną już cały kraju. Przejaśnienia w południe pojawią się na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie, Ziemi Lubuskiej. Opady mżawki wystąpią przede wszystkim na Podlasiu, Warmii, Mazurach, Mazowszu, Żuławach- do 1-3 mm. Na południu i wschodzie oraz w centrum na ogół pochmurno i chwilami pokropi deszcz.

Wieczorem znad Niemiec na zachód kraju dotrą opady przelotne, które od Piły po Poznań, Gorzów przyniosą burze z ulewami do 10-15 mm. Podczas burz silniej powieje do 70 km/h. Tymczasem w ciągu dnia wiatr na ogół słaby z południa jedynie w regionach podgórskich silny z południe- halny w porywach do 55-70 km/h.

Obrady okrągłego stołu w Ministerstwie Rolnictwa. Czy rolnicy doczekają się zmian?

2

Dziś odbyło się wyjątkowe spotkanie Okrągłego Stołu Rolniczego, które miało na celu omówienie sytuacji na rynku zbóż. W obradach uczestniczyli wicepremier oraz minister rolnictwa i rozwoju wsi, Henryk Kowalczyk, a także przedstawiciele wszystkich związków rolniczych, w tym tych, które prowadzą obecnie protesty. Głównym tematem dyskusji były problemy związane ze sprzedażą zboża przez rolników oraz z opróżnieniem magazynów, które są przepchane ziarnem sprowadzonym z Ukrainy. Jakie były rezultaty spotkania?

zdj: MRIRW

Kowalczyk: Apelowałem o nie-paniczne pozbywanie się zboża, ale niektórzy źle zrozumieli

Spotkanie zaczęło się od podsumowania przez Henryka Kowalczyka obecnej kryzysowej sytuacji. Minister przypomniał o swoim apelu do rolników, w którym prosił ich o wstrzymanie się ze sprzedażą zboża tylko podczas żniw.

„Ja apelowałem w żniwa, żeby nie pozbywać się w sposób paniczny zboża i rzeczywiście najgorszym wyjściem byłoby wtedy paniczne sprzedawanie tego zboża, ale niektórzy zrozumieli, że w październiku, listopadzie ten apel też obowiązuje, tak więc trochę się nie zrozumieliśmy. Jeżeli ktoś źle zrozumiał, to za to bardzo przepraszam. Nie taka była intencja” – powiedział Kowalczyk.

Po chwili dyskusji dziennikarze zostali uprzejmie poproszeni o opuszczenie miejsca obrad i dalsza część odbyła się za zamkniętymi drzwiami. Jaki był rezultat rozmów?

Bardziej rygorystyczne kontrole produktów z Ukrainy

Podczas dzisiejszych obrad okrągłego stołu przedstawiono propozycję działań na rynku zbóż, która sugeruje opróżnienie magazynów zbożowych przed zbliżającymi się tegorocznymi żniwami. Minister zaznaczył, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego, przeprowadzone zostaną bardziej rygorystyczne kontrole produktów spożywczych sprowadzanych z Ukrainy. Zapewnił, że towary będą wpuszczane jedynie po dokładnym sprawdzeniu, czy nie stanowią zagrożenia dla zdrowia konsumentów.

„Rząd polski wystąpi do Komisji Europejskiej o zastosowanie klauzuli ochronnej dot. granicy polsko-ukraińskiej. Rozporządzenie znoszące ograniczenia w imporcie przewiduje taką klauzulę, gdy są zakłócenia na rynku” – zapowiedział na konferencji prasowej po spotkaniu Henryk Kowalczyk.

Dopłaty do tony pszenicy i kukurydzy w zależności od województwa – łącznie 1 mld 120 mln zł

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami podtrzymane zostało rządowe wsparcie w wysokości 600 mln zł dla rolników poszkodowanych na rynku zbóż. Dopłaty do zbóż mają wynieść:

  • 250 zł do tony pszenicy oraz kukurydzy w województwie podkarpackim i lubelskim
  • 200 zł do tony pszenicy oraz kukurydzy w województwach małopolskim, świętokrzyskim, mazowieckim i podlaskim
  • 150 zł do tony w pozostałych województwach.

Maksymalnie do 60% plonu i do 50 ha pszenicy lub kukurydzy

Ogłosił jednocześnie, że rekompensaty dla rolników wyniosą łącznie 1 mld 120 mln złotych.

Dopłaty do transportu, kredyty płynnościowe i ułatwienia w budowie magazynów i silosów

„Kolejnym elementem pomocy finansowej będzie dopłata do transportu zbóż do portów i za granicę. To rozwiązanie zostało złożone do Rady Ministrów. Będzie też pomoc kredytowa dla firm, które skupiły zboże od polskich rolników i mają straty w związku ze spadkiem cen” – mówił Kowalczyk.

Minister rolnictwa poinformował, że aktualnie jednym z głównych priorytetów jest wprowadzenie linii kredytów płynnościowych dla rolników. Planowana kwota udostępnionej linii wynosi 10 mld złotych, a oprocentowanie będzie wynosić 2%. Pozostałą część kosztów pokryje państwo, co ma na celu wesprzeć rolników w trudnej sytuacji finansowej.

Rząd chce zaproponować także ułatwienia w procesie budowy magazynów zbożowych i silosów. Zgodnie z propozycją, nie będzie wymagane uzyskiwanie pozwoleń na budowę budynków gospodarczych o powierzchni do 300 metrów kwadratowych, a w kwestii silosów na zboże, nadal trwają dyskusje w celu wypracowania najkorzystniejszych rozwiązań. Dodatkowo, w ramach Krajowego Programu Ochrony, rząd planuje przeznaczyć kilkaset milionów złotych na dotowanie rolników w zakresie zakupu i instalacji silosów na zboże.

Kołodziejczak: Spotkanie z ministrem rolnictwa zakończyło się bez rezultatu

Podczas konferencji prasowej z udziałem Henryka Kowalczyka, lider Agrounii, Michał Kołodziejczak, wyraził swoje zdanie na temat spotkania ministra z rolnikami. W trakcie rozmowy z TVN24 powiedział on, że spotkanie zakończyło się w sposób niezadowalający i nie przyniosło żadnych konkretnych rezultatów.

„Minister powiedział, że robi krótką przerwę, żeby przyjść do nas z dokumentem, na podstawie którego będziemy dalej rozmawiać. Minister chciał skończyć to spotkanie na podstawie obietnic. Ja powiedziałem, że nie wyjdę, dopóki nie dostanę dokumentu, pod którym inne organizacje też się podpiszą” – relacjonował Kołodziejczak.

źródło: MRIRW, wp

Zabiegi czyszczące T0 – fanaberia czy konieczność?

0
Czym i kiedy wykonać zabieg czyszczący T0?

Jeszcze kilkanaście lat temu zabiegi czyszczące T0 były rzadkością, ograniczającą się do wybranych sezonów, gatunków upraw, odmian czy regionów kraju. Zmiany klimatyczne, zmiany w cyklach rozwojowych patogenów, ciągną za sobą konsekwencje w postaci wczesnych zagrożeń wpływających na późniejszą kondycję łanu, a w konsekwencji na plon i jego jakość.

Jak rozumieć pojęcie zabiegi czyszczące?

Zabiegi wiosenne, które nie są zabiegiem zasadniczym (T1) – zwykle wykonywanym w fazie pierwszego, drugiego kolanka zbóż, ale w terminie znacznie wcześniejszym, najczęściej w fazie ruszania wegetacji przyjęto nazywać zabiegami T0, inaczej czyszczącymi.

Celem zabiegów czyszczących jest wyeliminowanie patogenów, które są dominującymi na lub w roślinach. Zasiedlenie tymi patogenami następuje już jesienią, zimą w okresie spoczynkowym i wcześnie na wiosnę. Zidentyfikowanie głównego patogenu, który dominuje, pozwala lepiej dobrać lekarstwo dla zasiedlonych przez nich roślin.

Przed jakimi patogenami chronimy rośliny zabiegami czyszczącymi?

Historycznie największe znaczenie miało usuwanie sprawcy mączniaka prawdziwego. Dzisiaj widzimy, że to nie jest jedyne zagrożenie.

Już jesienią mogą intensywnie rozwijać się na liściach: septorioza paskowana, rdza żółta, rdza brunatna, a nawet brunatna plamistość liści. To są choroby najczęściej rozpoznawalne, przed którymi świadomi zagrożeń Plantatorzy zaczynają chronić uprawy zabiegami czyszczącymi T0 już jesienią i kontynuują wiosną.

Mało rozpoznawalnymi zagrożeniami, które mogą być bardzo istotne, są choroby pochodzenia fuzaryjnego począwszy od zgorzeli siewek, zgorzeli korzeni, fuzaryjnej zgorzeli podstawy źdźbła do fuzariozy liści. Nowym zjawiskiem, nowo identyfikowanym, są sprawcy chorób nazywanymi bakteriozami.

Doświadczenia laboratoryjne z zabiegami czyszczącymi w pszenicy ozimej
Liście pszenicy ozimej pobranej z pola, które zostały odkażone powierzchniowo i wyłożone na pożywki celem określenia stopnia zasiedlenia patogenami. fot. A. Brachaczek

Od czego zależy jakie patogeny są dominującymi w zbożach wcześnie na przedwiośniu?

Stanowisko, odmiana, lokalne źródło infekcji, przebieg pogody są elementami oczywistymi wpływającymi na rozwój patogenów. Czynnikami dodatkowymi są także jakość materiału siewnego, rodzaj użytej zaprawy nasiennej, jakość procesu zaprawiania, czy termin siewu.

Zjawiskiem nowo poznanym jest sukcesja patogenów pod wpływem występowania ekstremów pogodowych. Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia w 2022 roku.

Silne i krótkie amplitudy temperatur oraz suche wiatry w terminie zimowym doprowadziły do zwiększenia ilości martwej biomasy roślin i do rozwoju bakterii saprofitycznych. Efektem tego był spowolniony rozwój łanu i rozkład materii organicznej, stanowiącej źródło infekcji dla nowych organów.

Niekontrolowany rozwój patogenów na przedwiośniu może powodować nie tylko utratę masy zielonej liści, ale również redukcję rozkrzewień, zwiększenie udziału pędów płonnych. Jest on także przyczyną rozwoju systemicznego sprawców chorób w tkankach przewodzących, a także powierzchniowo na pochewkach liści w odcinkach między kolankowych stopniowo, etapami, aż do samego dokłosia.

Jakie środki są wykorzystywane w zabiegach czyszczących?

Pierwotnie, kiedy największym zagrożeniem był jedynie mączniak prawdziwy wykorzystywano obniżone dawki morfolin. Miały one jednak swoje minusy. Podczas wysokich amplitud temperatur zdarzały się silne reakcje fitotoksyczne. Druga wada to wąskie spektrum ograniczanych patogenów.

Z biegiem czasu morfoliny zaczęto wymieniać na ograniczone dawki tebukonazolu. Fungicydy oparte na tej substancji są bezpieczniejsze i mają znacznie szersze spectrum działania, w tym na patogeny pochodzenia fuzaryjnego oraz powodujące rdze. Stosowanie ich jednak wymagało aplikacji w wyższych temperaturach, a więc ich aplikacja była nieefektywna przed rozpoczęciem sezonu.

W ostatnich latach następuje powrót do prostych środków biotechnicznych w nowoczesnych formulacjach. Standardem w jest wykorzystanie tlenochlorku miedzi, najczęściej w postaci płynnej – zawiesinowej oraz siarki elementarnej w formie mikrogranulatu.

Nowe formulacje powodują, że suchy depozyt tych środków na liściach pozostaje tam znacznie dłużej, jest stopniowo uwalniany, ma wydłużony okres działania, nie pyli się podczas przygotowania cieczy roboczej, łatwo się rozwadnia.

Najnowszym jednak rozwiązaniem jest również miedź, ale w formie organicznej – chelatowej – inaczej miedzi systemicznej.

Zabiegi czyszczące - jakimi środkami wykonać?
Rośliny wyłożone na podłoża zawierające różne środki z kategorii czyszczących: środek bakteryjny, tlenochlorek miedzi, siarkę elementarną, fungicyd. U dołu szalka kontrolna. fot. A. Brachaczek

W jakich warunkach stosować poszczególne rodzaje środków?

Należy rozważyć różne scenariusze pogodowe.

Jeśli przedwiośnie będzie ciepłe, badania potwierdzą wysoki stopień zasiedlenia roślin przez patogeny pochodzenia fuzaryjnego oraz rdzami, można przyjąć koncepcję zastosowania w zabiegu T0 tebukonazolu, najlepiej w formulacji SC ze względu na trwałość depozytu, antyzmywalność i długość działania.

Jeśli wegetacja ruszy, albo już ruszyła, a jednocześnie warunki termiczne nie pozwalają na zastosowanie fungicydu, wtedy trzeba przyjąć opcje zastosowania środków biotechnicznych. Taki scenariusz jest bardziej prawdopodobny i jest powszechnie realizowany na plantacjach w każdym segmencie Plantatorów i we wszystkich regionach kraju. Jako bazę należy przyjąć wtedy 600 gram tlenochlorku miedzi.

W sytuacji, gdy istnieje konieczność wyczyszczenia plantacji z mączniaka, wtedy do miedzi dodajemy siarkę elementarną w stężeniu powyżej 3,5%. Najnowocześniejszą opcją jest zastosowanie miedzi systemicznej w dawce odpowiadającej 50 -70 gramów glukonianu miedzi.

W przypadku stosowania tlenochlorku miedzi, siarki elementarnej i środków bakteryjnych w formie przetrwalnikowej nie należy przejmować się zbytnio temperaturami w trakcie zabiegu i tuż po nim. Nie ma ryzyka fitotoksyczności, nie trzeba czekać aż rośliny będą suche. Jeśli po aplikacji punkt kropli rosy zostanie przekroczony, to nawet lepiej, ponieważ część cieczy stoczy się w okolice węzła krzewienia i ryzosfery, gdzie również konieczne jest ich działanie. Ważne natomiast, aby po zabiegu rośliny wyschły, a na ich powierzchniach powstał tak zwany suchy depozyt.

Jak ograniczyć negatywny wpływ bakterioz na rozwój łanu?

Jeśli badania potwierdzą zagrożenie sprawcami bakterioz, wtedy podobnie jak w przypadku patogenów pochodzenia grzybowego stosujemy miedź w postaci tlenochlorku lub glukonianu miedzi. W opcji gdy stosujemy fungicydy w terminie zabiegu T0 bądź T1, środki te aplikujemy także w mieszaninach zbiornikowych z fungicydami. Pewnymi właściwościami bakteriostatycznymi cechuje się także protiokonazol, ale nie są one aż tak silne jak w przypadku miedzi.

Jaka jest rola siarki elementarnej?

Siarka mimo, że jest oferowana na rynku jako nawóz w formie stałej lub półpłynnej ma silne właściwości fungistatyczne wobec następujących patogenów z rodzajów: Fusarium, Blumeria, Cladosporium, Penicylium, Alternaria, a więc świetnie nadaje się do zabiegów czyszczących przeciwko patogenom rozwijającym się na tkankach żywych i martwych.

Właściwości fungistatyczne siarki są wyraźnie widoczne, gdy aplikujemy ją w stężeniu powyżej 3,5% (7,0 kg/200 l wody). Ze względu na zdolność do sedymentacji cieczy roboczej opryskiwacz powinien cały czas mieć włączoną pompę oraz obiegi mieszadeł hydraulicznych i tzw. przelewu.

Rozwadnianie siarki powinno następować stopniowo, przy włączonym stale obiegu płuczącym i rozwadniającym inżektora bocznikowego czy górnowlewowego. Stabilizację cieczy roboczej można nieco poprawić wprowadzając do rozwodnionej siarki 2-3 litry RSM do przyjętego wydatku na jeden hektar. Ciecz robocza spokojnie powinna przechodzić przez niebieskie, a nawet żółte dysze płaskostrumieniowe, pomimo zwiększonej znacznie gęstości. Wskazane jest użycie dysz dwupłaszczowych.

Czy środki biologiczne mogą być traktowane jako zabiegi czyszczące?

Zeszłoroczne badania wskazują na to, że środki bakteryjne można wykorzystywać do zabiegów czyszczących zarówno przeciwko grzybom, nawet tym najmniej wrażliwym na fungicydy, ale również bakteriom patogenicznym.

Jako że fungicydy nie mają właściwości bakteriostatycznych, środki bakteryjne mają tutaj przewagę. Aby środek bakteryjny spełnił swoją rolę należy upewnić się czy mikroorganizmy pożyteczne są w formie przetrwalnikowej oraz czy ich stężenie w jednostce objętości wynosi ≥ 1 000 000 000 jtk/ml. Wtedy wystarczy zastosować 1,0 l/ha takiego środka i nie należy przejmować się zbytnio warunkami aplikacji.

Ograniczeniem jest na pewno mieszanie z innymi środkami, ale także interwał czasowy pomiędzy zabiegiem czyszczącym T0 a zabiegiem zasadniczym (fungicydowym) T-1, który powinien wynosić co najmniej 2 tygodnie. Środków biologicznych nie łączymy pod żadnym pozorem z miedzią i siarką.

Czy zabiegi czyszczące się opłacają?

Jeszcze kilkanaście lat temu opłacalność zabiegów czyszczących T0 nie była regułą. Tylko raz na kilka lat, przy silnej presji infekcyjnej okazywały się one niezbędne. Sytuacja jednak się zmienia i aktualnie prawie każdy sezon pokazuje, że te zabiegi są potrzebne, a nawet krytyczne. Zdarzają się sytuacje, że zabieg czyszczący T0 jest zabiegiem najważniejszym, decydującym o powodzeniu całego programu ochrony.

Dlaczego rośnie ważność zabiegów T0?

Skutki wczesnej dominacji jednego patogena mogą być nieodwracalne w późniejszym okresie. Patogeny redukują silnie powierzchnię fotosyntetyczną, stopnie rozkrzewienia, przerastają warstwy żywych tkanek nie tylko w górę w dół, ale również wgłąb, atakują newralgiczne organy jak węzły krzewienia, korzenie zarodkowe i tkanki przewodzące. Znane są wielokrotne przypadki z praktyki, gdzie przyczyną masowego wylegania zbóż nie było wadliwe stosowanie regulatorów lub braku ich działania, ale silny rozwój fuzaryjnej zgorzeli podstawy źdźbła.

Szkodliwość rozwijających się patogenów może wynikać z tego, że zabiegi zasadnicze aplikowane są w nieodpowiednich warunkach, albo są opóźniane ze względu na chłody.

Z takimi sytuacjami mamy do czynienia w ostatnich latach. Są regiony, gdzie przy praktycznie nieprzerwanej wegetacji zbóż, z pierwszym zabiegiem fungicydowym mamy szanse wjechać dopiero w trzeciej dekadzie kwietnia. Tymczasem wykonując w tym okresie zabieg czyszczący albo nawet zabiegi T0 możemy odczekać bezpiecznie z wykonaniem zabiegu zasadniczego T1 i uzyskać najwyższą skuteczność.

Czy miedź, siarka to fungicydy?

Ze względów formalnych większość środków zawierających miedź czy siarkę elementarną jest wprowadzana na rynek jako nawozy, a środki biologiczne jako stymulatory wzrostu. Stąd też producenci nie mogą deklarować na etykiecie działania bezpośrednio na patogeny.

Tymczasem jak wykazują badania ich działanie jest czasami silniejsze niż działanie syntetycznych fungicydów, ale jest to oczywiście tajemnicą poliszynela. Wymienione typy środków biotechnicznych, mają w większości certyfikat do stosowania w rolnictwie ekologicznym.

Słabością tych środków w stosunku do fungicydów jest ich tylko kontaktowe działanie. Fungicydy systemiczne pod tym względem są skuteczniejsze, ponieważ wnikają do roślin, substancje czynne ulegają translokacji do miejsc infekcji grzybów. Z tej zasady wyłamuje się miedź systemiczna, która ma podobny sposób działania jak fungicydy systemiczne.

Autor: Andrzej Brachaczek

Artykuł ukazał się w lutowym wydaniu miesięcznika Agro Profil 02/2023

Koniec ery aut spalinowych: UE zdecydowała o zakazie sprzedaży pojazdów z silnikami benzynowymi i diesla od 2035 roku

0

Od 2035 roku zabroniona będzie sprzedaż pojazdów spalinowych Europejska Rada ostatecznie przegłosowała przepisy, które mają sprawić, że na naszych drogach będzie mniej samochodów z silnikami benzynowymi i diesla.

zdj:Archiwum AP

Po 2035 nie kupimy aut spalinowych

Przepis regulacyjny nakłada na nowe pojazdy po 2035 roku obowiązek redukcji emisji dwutlenku węgla o 100%. Niemcy zrezygnowały z blokowania tej decyzji w ostatniej chwili, co umożliwiło osiągnięcie porozumienia. Jedynie Polska sprzeciwiła się tej zasadzie, a Włochy, Rumunia i Bułgaria wstrzymały się od głosu. W praktyce oznacza to, że po 2035 roku nie będzie można kupić i zarejestrować nowego samochodu spalinowego, z wyjątkiem ekologicznych samochodów benzynowych, które będą zasilane paliwem pozyskiwanym z odzysku dwutlenku węgla z atmosfery. Obecnie takie paliwo nie jest jeszcze szeroko produkowane, ale za 12 lat sytuacja może ulec zmianie.

Do kupienia tylko elektryki i auta wodorowe

Od 2035 roku nowe auta spalinowe nie będą już dostępne do kupienia, z wyjątkiem samochodów elektrycznych i wodorowych. Jednakże, tradycyjne samochody spalinowe nadal będą legalne do użytkowania, lecz coraz więcej miast może wprowadzać zakazy wjazdu dla tych pojazdów.

“Cieszę się, że UE wywiązuje się ze swoich obietnic z pakietu Fit for 55. Nowe przepisy stworzą możliwości dla najnowocześniejszych technologii i impuls dla przemysłu do inwestowania w przyszłość wolną od paliw kopalnych” – skomentowała Romina Pourmokhtari, szwedzka minister klimatu i środowiska.

KE zobowiązała się uwzględnić e-paliwa

W ciągu ostatnich tygodni pojawiły się wątpliwości co do przyjęcia przepisów, które faktycznie zakazywałyby rejestracji nowych samochodów z silnikiem spalinowym od 2035 roku. Niemcy wyrazili swoje niezadowolenie i domagali się uwzględnienia tzw. e-paliw. Jednakże, po negocjacjach między Berlinem i Brukselą, do rozporządzenia dodano punkt dotyczący tej kwestii. Komisja Europejska zobowiązała się przedstawić wniosek dotyczący rejestracji pojazdów napędzanych wyłącznie paliwami neutralnymi pod względem emisji CO2 po 2035 roku.

Kierowcy i eksperci z branży motoryzacyjnej o planowanych restrykcjach

Jakie jest stanowisko polskich kierowców w związku z wprowadzeniem zakazu rejestracji nowych samochodów z silnikiem spalinowym w Unii Europejskiej? Według komentarzy, jakie można usłyszeć, są oni zaskoczeni szybkim tempem wprowadzania tych przepisów i uważają, że zostanie im tylko rower. Eksperci z branży motoryzacyjnej z kolei uważają, że Polacy zaakceptują ten zakaz, ale pod warunkiem, że ekologiczne paliwa będą tańsze. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, uważa, że cena ekologicznego paliwa będzie kluczowa dla zaakceptowania wprowadzonych przepisów. Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że wprowadzenie nowych przepisów już za 12 lat będzie oznaczać rewolucję w branży motoryzacyjnej, która będzie musiała zmierzyć się z produkcją samochodów i paliw w zupełnie nowy sposób. 

źródło:RMF FM