Strona główna Blog Strona 459

Inteligentne nawadnianie w rolnictwie

0

Rolnicy, chcąc poradzić sobie z niedoborami wody na plantacjach, stosują systemy nawadniające. Jak wykazała praktyka, dotychczasowe rozwiązania oparte na prostych sterownikach nie zapewniają efektywnego nawadniania, a zarazem przyczyniają się nadmiernego zużycia wody. Obecnie dużo skuteczniejszym sposobem jest dozowanie wody na plantacjach tylko wtedy, kiedy rośliny jej potrzebują i w ilościach, jakie są im niezbędne do prawidłowego rozwoju. Jest to możliwe dzięki rozwiązaniom, jakie dostarcza czwarta rewolucja technologiczna określana mianem Rolnictwo 4.0.

Potrzeba optymalizacji zużycia wody

W tradycyjnych systemach nawadniania czas i częstotliwość dawkowania wody są programowane przez użytkownika bez względu na rzeczywiste potrzeby roślin, ich fazę rozwoju czy ilość wyparowanej wody z gleby. Dodatkowo, raz zapisany program w układzie sterującym zwykle w sezonie nie jest korygowany, chyba że rośliny usychają lub pogarsza się ich kondycja na skutek nadmiernego podlewania. W tradycyjnym układzie rolnicy potrzeby nawodnienia określają na podstawie dotykowej oceny stanu uwilgotnienia gleby bądź wzrokowego stwierdzenia stanu roślin.

Decyzję, ile nawadniać, rolnicy opierają na organoleptycznej ocenie wysycenia gleby wodą, tj. nawadniania do pełnej pojemności wodnej gleby, której osiągnięcie objawia się pojawianiem się zastoisk wody na powierzchni gleby. Jak się okazuje, organoleptyczna ocena uwilgotnienia powierzchni gleby może sugerować dostatek wody, podczas gdy 5 cm poniżej warstwy uwilgotnionej występuje przesuszenie profilu glebowego. Natomiast podlewanie uprawy aż do osiągnięcia nasycenia gleby jest bardzo niekorzystne zarówno w sensie ekonomicznym, jak i środowiskowym.

Nadmiar wody z gleby nasyconej z reguły odcieknie w ciągu jednej doby do zawartości wilgoci odpowiadającej polowej pojemności wodnej. W wyniku tego dawkowany nadmiar wody jest tracony wraz z łatwo rozpuszczalnymi nawozami potasowymi i azotowymi, które trafiają do wód gruntowych, zanieczyszczając je.

Nawadnianie upraw powinno odbywać się na podstawie wiarygodnych kryteriów i mierzalnych parametrów. Racjonalne wykorzystanie wody w procesie nawadniania wymaga zasobu informacji dotyczących zapotrzebowania roślin na wodę, zawartości wody w glebie i jej dostępności dla roślin (potencjał wody w glebie), jak również skali ewapotranspiracji, czyli parowania wody z komórek roślinnych oraz gruntu.

W tym zakresie sama wiedza rolnika, jak i organoleptyczne metody oceny tych kryteriów, bez wykorzystania odpowiedniego oprzyrządowania i obróbki danych, są niewystarczające i mogą prowadzić do niedoszacowania lub przeszacowania dawkowania wody. Tak jedno, jak i drugie zjawisko jest niekorzystne dla rozwoju roślin.

Dopasowanie poziomu wilgotności gleby ściśle do gatunku gleby i potrzeb rośliny uprawnej powoduje, że rośliny rozwijają się w optymalnych warunkach, co prowadzi do maksymalizacji plonu i wzrostu odporności na choroby.

Inteligentne nawadnianie

Inteligentne nawadnianie to koncepcja obejmująca integrację cyfrowych rozwiązań wpiętych w sieć internetu rzeczy z tradycyjnymi praktykami nawadniania. Polega przede wszystkim na wykorzystaniu podłączonych urządzeń i danych w czasie rzeczywistym w celu optymalizacji zużycia wody w rolnictwie. Poprzez zastosowanie zaawansowanych technologii monitorujących poziom wilgotności gleby i warunki pogodowe możliwe jest dozowanie wody dokładnie wtedy i tam, gdzie jest ona potrzebna. W rezultacie rośliny otrzymują odpowiednią ilość wody we właściwym czasie, co przyczynia się do zwiększenia plonów. Długoterminowe oszczędności wody, energii i zwiększona produktywność upraw przyczyniają się do ogólnej opłacalności produkcji.

Dzięki technologii nawadniania o zmiennym tempie – Variable Rate Irrigation (VRI) – dawki cieczy są dopasowane do zawartości wody w glebie oraz potrzeb roślin. Fot. 1. Firmowe

Inteligentne systemy nawadniania składają się z kilku elementów, w tym czujników, sieci komunikacyjnych, algorytmów umożliwiających podejmowanie decyzji dotyczących nawadniania oraz zautomatyzowanego sprzętu dostarczającego wodę na pole i dawkującego ją na rośliny. Czujniki umieszczone na polach zbierają w czasie rzeczywistym dane dotyczące poziomu wilgotności gleby, temperatury i innych istotnych czynników oraz warunków pogodowych. Nową generację stanowią czujniki montowane na roślinach, które mogą śledzić drobne zmiany, takie jak pęcznienie lub kurczenie się, i ostrzegać rolników o niewystarczającej zawartości wody lub tendencjach do zmniejszenia plonów.

Zebrane dane są przesyłane sieciami komunikacyjnymi, co umożliwia bezprzewodową łączność pomiędzy różnymi elementami inteligentnego systemu nawadniania. Dzięki temu rolnicy mają dostęp do aktualnych informacji na temat swoich pól, również będąc poza gospodarstwem. Zaawansowane algorytmy przetwarzają zebrane dane, dostarczając spostrzeżeń i zaleceń dotyczących optymalnych harmonogramów nawadniania, uwzględniając rodzaj upraw, rodzaj gleby i warunki pogodowe.

W skład inteligentnych systemów nawadniania wchodzi również zautomatyzowany sprzęt, tak jak systemy nawadniania kropelkowego lub precyzyjne zraszacze. Urządzenia te można zaprogramować tak, aby dostarczały wodę dokładnie do obszarów, które jej potrzebują, co umożliwia oszczędności wody. Wsparcie ze strony sztucznej inteligencji jest niezbędne przy opracowywaniu i wdrażaniu inteligentnych systemów, które mogą pomóc w efektywnym zarządzaniu wodą w rolnictwie.

Deszczownie pracujące w systemie rolnictwa precyzyjnego

Skutecznym rozwiązaniem na zrównoważoną uprawę roślin bez nadmiernego obciążania lokalnego systemu wodnego jest nawadnianie o zmiennej dawce (Variable Rate Irrigation – VRI), które umożliwia zróżnicowanie dawki wody stosowanej na polach w celu dostosowania do potrzeb uprawy, rodzaju gleby i oczekiwanych plonów. Technologia VRI polega na nawadnianiu roślin wtedy, gdy jest to potrzebne, co sprawdza się zwłaszcza w przypadku pól o różnych typach gleby i zmiennym ukształtowaniu terenu. Produkcenci instalacji nawadniających wykorzystujących technologie VRI oferują trzy jej rodzaje.

W dopasowaniu dawki wody do danej strefy pola system może wykorzystywać nawigację ścieków w danej strefie pola, co jest klu- GPS. W tym celu zastosowanie znajdują mapy aplikacyjne, które są tworzone na podstawie skanowania elektromagnetycznego gleby oraz teledetekcji. Fot. 2. Firmowe

Pierwszym rodzajem jest VRI Speed, który umożliwia przyspieszenie i spowolnienie ruchu deszczowni w celu osiągnięcia wymaganej głębokości aplikacji w danym sektorze. Maksymalna liczba sektorów to 180. Druga opcja, VRI Zone (sterowanie strefami VRI), polega na włączaniu i wyłączaniu zaworów sterujących zraszaczami deszczowni obrotowej w celu osiągnięcia żądanej głębokości w miejscu aplikacji. Najbardziej zaawansowana opcja VRI pozwala na sterowanie strefami dla każdego pojedynczego zraszacza, co umożliwia prawie nieograniczoną liczbę precyzyjnych kombinacji aplikacji wody. Wymaga to dodatkowych elementów, takich jak niezależnie sterowane zawory tryskaczowe i skrzynki zaworów sterujących zraszaczami. Trzeci rodzaj systemu nawadniania ze zmiennością tempa to VRI Zone dla deszczowni mostowych, oferujący podobne możliwości co VRI Zone, ale dla prostokątnych pól o różnych typach gleby.

Innym wariantem jest technologia precyzyjnego nawadniania VRI-EAC (Exclusion Area Control – kontrola obszaru wykluczenia), stosowana w przypadku wody uzyskanej z oczyszczania ścieków wykorzystywanej do nawadniania upraw. Rozwiązanie to umożliwia precyzyjne rozprowadzanie ścieków na polu z możliwością kontrolowania ich aplikacji z uwzględnieniem wrażliwych obszarów, co jest kluczowe dla skutecznego zarządzania środowiskiem w gospodarstwie.

Stacje pogodowe są niezbędnymi urządzeniami w systemach inteligentnego nawadniania. Fot. 3. Firmowe

Automatyzacja procesów nawadniania

W każdym z wymienionych systemów nawadniania wykorzystywane są mapy aplikacyjne, na podstawie których systemy sterują pracą instalacji nawadniających. Zarówno w małych, jak i w dużych instalacjach nawadniających pracujących w systemie VRI, istotną rolę odgrywają systemy zdalnego monitorowania i sterowania procesem nawadniania. W tym celu zastosowanie znajdują systemy klasy SCADA (Supervisory Control and Data Acquisition – nadzór nad kontrolą i akwizycją danych), wykorzystywane w przemyśle, energetyce i innych branżach.

Systemy SCADA mają na celu nadzorowanie procesów technologicznych poprzez ciągłe zbieranie aktualnych danych, ich wizualizację, sterowanie, a także ewentualne alarmowanie. Centralnym składnikiem systemu SCADA jest baza danych przechowująca bieżące informacje o stanie urządzeń biorących udział w nadzorowanym procesie technologicznym (w tym przypadku procesie nawadniania), oraz informacje o wszystkich istotnych zdarzeniach zachodzących w urządzeniach.

Zebrane dane przesyłane są sieciami komunikacyjnymi, umożliwiając bezproblemową łączność pomiędzy różnymi elementami inteligentnego systemu nawadniania. Dzięki tej łączności rolnicy mają dostęp do aktualnych informacji na temat swoich pól. Fot. 4. Firmowe

Technologia SCADA w zautomatyzowanym systemie nawadniania może być wykorzystywana na wiele sposobów. Może wykrywać poziom wody w glebie i uruchamiać nawadnianie lub wysyłać komunikaty o wyłączeniu instalacji nawadniającej. Może także automatycznie obliczać temperaturę termometru wilgotnego, określając, kiedy temperatura zamarzania może stać się problemem dla roślin i uruchamiać podlewanie przed mrozem. Dodatkowo, system SCADA może używać czujników polowych i stacji pogodowych, aby określić nie tylko, kiedy podlewać, ale także ile wody użyć.

Zdalnie sterowane systemy nawadniające wykorzystujące SCADA oferują rolnikom wiele korzyści, które mogą przełożyć się na oszczędności czasu i pieniędzy. Umożliwiają one także podgląd i kontrolę całego sprzętu w jednym miejscu, dzięki czemu rolnicy nie muszą podróżować z pola na pole, ani logować się do wielu różnych systemów, aby uzyskać wgląd w swoje systemy nawadniające w czasie rzeczywistym. Dostęp do danych rolnik ma również za pomocą smartfonu lub tabletu, z poziomu którego może także sterować procesem nawadniania. Systemy SCADA zapewniają dostarczenie do uprawy odpowiedniej ilości wody, eliminując ryzyko nadmiernego podlewania upraw.

Autor: Dr inż. Jacek Skudlarski, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie

Wskaźnik rocznego tempa inflacji spadł w marcu poniżej 2%

0
Inflacja w kwietniu
Inflacja roczna według GUS

Według raportu GUS (z 29.03.2024) ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w marcu o 1,9% (2,8% w lutym) w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku.

Jest to kolejny (trzynasty) miesiąc bez wzrostu rocznego tempa inflacji, która swój szczyt (18,4%) osiągnęła w lutym 2023 roku. Marcowy wskaźnik rocznej inflacji jest najniższy od dokładnie 5 lat, a wstępne dane GUS są lepsze od oczekiwań analityków.

Trzeba zauważyć, że tempo obniżania skali rocznej inflacji może być jedynie chwilowe (kilka miesięcy). W drugiej połowie roku mocno obniży się baza od której liczona jest inflacja roczna. Nie wiadomo też co stanie się tarczą antyinflacyjną na energię elektryczną, podczas gdy VAT na żywność wzrośnie.

Bardzo wysoka baza obniża inflację w skali roku

Spadek tempa rocznej inflacji wynika nadal głównie z wysokiej bazy, ponieważ w marcu 2023 roku notowaliśmy wzrost cen na poziomie 16,1% w skali roku. Oznacza to, że ceny koszyka dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosły o 18% w skali 2 lat.

Kolejną przyczyną spadku tempa rocznej inflacji były niższe niż rok temu ceny paliw i nośników energii.

Paliwa i nośniki energii tańsze niż przed rokiem

Dane GUS pokazują, że w skali roku ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły  w marcu o symboliczne 0,2% r/r. W tym samym czasie nośnik energii potaniały o blisko 3%, a ceny paliw do prywatnych środków transportu spadły o 4,5%.

Ceny koszyka towarów i usług rosną z miesiąca na miesiąc

Złą informacją jest to, że ceny całego koszyka towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w marcu o 0,2% w ujęciu miesięcznym, po odbiciu o 0,3% w lutym. Warto przypomnieć, że we wrześniu minionego roku skończyła się seria pięciu miesięcy, gdy w ujęciu miesięcznym mieliśmy stabilizację, a w lipcu i we wrześniu wręcz deflację. W raporcie ostatecznym zapewne dowiemy się, że to rosnące ceny usług odpowiadają za wzrost inflacji w skali miesięcznej.

Źródło: GUS

Metodyka integrowanej produkcji soi wzbudza wątpliwości rolników. Jakie?

0
Integrowana produkcja soi

Zainteresowanie uprawą soi w Polsce z roku na rok wzrasta. Zachęcają do tego m. in. płatności do roślin wysokobiałkowych czy te w ramach ekoschematu „Integrowana produkcja”. Okazuje się jednak, że niektóre z zapisów metodyki integrowanej produkcji soi wymagają uszczegółowienia. Wspólnie z firmą Agroyoumis i panem Eugeniuszem Koczorowskim, doradcą rolniczym prowadzącym szkolenia z zakresu integrowanej produkcji, rozwiewamy najczęściej pojawiające się pytania.

Jaki materiał siewny kwalifikuje się do programu integrowanej produkcji soi?

W każdej integrowanej produkcji wymogiem jest stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego, dotyczy to zatem również integrowanej produkcji soi.

Według ustawy o nasiennictwie materiał siewny soi dzieli się na 2 kategorie:

– elitarny, do którego wchodzą nasiona w stopniu przedbazowym PBII oraz bazowym B;

– kwalifikowany w stopniu C1 i C2. 

W integrowanej produkcji soi dopuszczony jest kwalifikowany materiał siewny w stopniu C1 – pierwszego rozmnożenia (niebieskie etykiety) oraz C2 – drugiego rozmnożenia (czerwone etykiety).

Jakie odmiany soi można wysiewać?

Metodyka integrowanej produkcji soi wskazuje jako obligatoryjne stosowanie odmiany właściwej dla danego rejonu uprawy. Takiego doboru rolnik może dokonać na podstawie wyników doświadczeń porejestrowych (PDO) oraz list odmian zalecanych dla poszczególnych województw (LOZ), jakie przeprowadza COBORU.

Na stronie internetowej COBORU publikowane są corocznie wyniki doświadczeń porejestrowych dla odmian soi z Krajowego Rejestru (KR) i Katalogu wspólnotowego (CCA) w odniesieniu do roku wcześniejszego oraz wyniki wieloletnie dla bobowatych grubonasiennych (w tym także soi). Korzystanie z list odmian rekomendowanych daje rolnikom największą gwarancję powodzenia uprawy przy typowym dla danego rejonu (województwa) przebiegu pogody oraz przy uwzględnieniu wymagań co do stanowiska i agrotechniki tego gatunku.

Ze względu na coraz większą liczbę zarejestrowanych odmian soi, COBORU nie ma możliwości testowania wszystkich dostępnych na rynku odmian. Z tego powodu w integrowanej produkcji można wysiewać również te odmiany, które nie zostały ujęte w badaniach PDO, a co do których rolnik w oparciu o charakterystykę odmiany, ma pewność, że jej wczesność jest dostosowana do regionu uprawy.

Jaka jest zalecana norma wysiewu?

Jak podaje metodyka integrowanej produkcji soi, najwyższy plon osiągany jest przy obsadzie nasion wynoszącej 60–70 roślin/m². Nasiona soi istotnie różnią się MTN oraz zdolnością kiełkowania. Dlatego podczas określania normy wysiewu należy skorzystać ze wzoru:

Norma wysiewu = (Obsada roślin na m² × Masa tysiąca nasion) / Zdolność kiełkowania [%]

Innym sposobem jest siew punktowy przy wykorzystaniu np. siewnika do buraków. Wówczas rozstawa rzędów wynosi 45 cm, a nasiona umieszczane są w rzędzie co 4–5 cm. W siewie punktowym obsada roślin na m² jest mniejsza i wynosi 44,4 rośliny.

Wśród rolników pojawia się często opinia, że norma wysiewu soi w integrowanej produkcji nie może być mniejsza niż 120 kg/ha. Jest to błędne założenie, a rolnik powinien kierować się tylko i wyłącznie normą wysiewu obliczoną na podstawie wzoru w odniesieniu do liczby kiełkujących nasion oraz zaleceń hodowcy, wynikających z cech danej odmiany.

Belka polowa to najważniejszy element opryskiwacza (cz. 2)

0

W kolejnej części artykułu o znaczeniu belki polowej w opryskiwaczu przedstawiamy zagadnienia z funkcjami: Section Control, automatycznego wyboru rozpylacza, elektroniczną kompensację wibracji belki oraz systemy utrzymujące automatycznie belkę nad chronionym łanem.

Precyzja aplikacji – Section Control

Wymagania ciągle rosną, jeśli chodzi o precyzję aplikacji, wybór odpowiednich rozpylaczy, kategorii kroplistości, automatyzację wyłączania poszczególnych sekcji czy nawet indywidualne sterowanie poszczególnych rozpylaczy dające w konsekwencji możliwość zmiennego dawkowania (rolnictwo precyzyjne) oraz unikanie podwójnego opryskiwania (szczególnie na uwrociach oraz przy omijaniu obiektów stanowiących przeszkody na polu).

Jednym z pierwszych najbardziej wyrafinowanych systemów może pochwalić się firma Dammann oferująca opryskiwacze z systemem C.C.A (Curve Controle Aplikation). Polega on na możliwości wyboru jednego z 4 różnych rozmiarów rozpylaczy zamontowanych w poczwórnej oprawie rozpylaczy bądź równoczesnej pracy dowolnej ich kombinacji. Ma to szczególne znaczenie przy pracy opryskiwaczy na łukach, zakrętach a także w czasie manewrów omijania przeszkód. W konwencjonalnym opryskiwaczu w czasie wykonywania manewru skrętu miejscowa dawka cieczy na ha zależy od odległości rozpylacza od osi obrotu opryskiwacza (można uznać, że jest to środek opryskiwacza). 

Korekta szerokości aplikacji

Prędkość liniowa rozpylacza zamontowanego na końcu belki może być zatem wielokrotnie wyższa niż tego bliższego zbiornika, a zatem również miejscowe dawki cieczy roboczej będą się różnić. Obecnie dzięki zamontowanemu układowi, zmiany kierunku ruchu automatycznie są uwzględniane i następuje korekta szerokości aplikacji cieczy roboczej z dokładnością równą szerokości sekcji roboczej.

Systemy tego typu oferuje obecnie wielu producentów opryskiwaczy, gdzie różnicowane są dawki poszczególnych sekcji belki (Section Control).  Niezmiernie istotną cechą jest podział belki na odpowiednią ilość sekcji. Spotyka się już belki, gdzie ilość sekcji przekracza nawet 20 a pojedyncza sekcja posiada tylko 1,5 m (3 rozpylacze) szerokości roboczej. 

Testowanie belki polowej (Horsch) na torze przeszkód.

Oszczędności środka ochrony roślin

W przypadku belek wyposażonych w indywidualne elektryczne lub pneumatyczne sterowanie każdej oprawy rozpylacza ilość sekcji może być definiowana nawet do 72 a szerokość jednej sekcji to 0,5 m. Rozwiązania takie należy wziąć pod rozwagę myśląc o rolnictwie precyzyjnym z wykorzystaniem nawigacji GPS. Będziemy mieli możliwość uniknięcia podwójnego oprysku (oszczędności środka ochrony roślin na poziomie 3 -5 %) a także możemy uniknąć oprysku obiektów wrażliwych (na przykład znajdująca się na polu oraz oczywiście na elektronicznej mapie studzienka melioracyjna).

Rozwiązanie to umożliwia automatyczny, natychmiastowy wybór optymalnego rozpylacza lub nawet równoczesną pracę dowolnej kombinacji rozpylaczy zamontowanych w jednej głowicy opryskowej w zależności od chwilowej prędkości jazdy ewentualnie deklarowanej miejscowej dawki cieczy na ha. Jest to funkcja umożliwiająca poruszanie się w bardzo szerokim zakresie prędkości roboczej wynikającej na przykład z warunków terenowych bez konieczności manualnej zamiany rozpylacza.

Indywidualny system sterowania pojedynczej oprawy rozpylaczy umożliwia również kompensację nierównomierności naniesienia preparatu w przypadku wykonywania oprysku na zakrętach i łukach oraz omijaniu przeszkód (drzewo, słupy energetyczne). Uwzględniając różnice prędkości liniowej poszczególnych rozpylaczy w zależności od odległości od osi obrotu włączane są po kolei coraz większe rozmiary rozpylaczy bądź ich kombinacje dając coraz większe wydatki jednostkowe w kierunku szybciej przemieszczającego się końca belki polowej (na przykład system CCA-Curve Control Application –Dammann).

Jeszcze bardziej precyzyjną kompensację nierównomierności naniesienia cieczy roboczej w przypadku pracy na zakrętach i łukach zapewniają systemy PWM z możliwością ustalenia indywidualnego wydatku każdego z pracujących rozpylaczy.

Systemy automatycznego wyboru rozpylacza 

Możliwość zastosowania optymalnego w danym momencie rozpylacza oraz dotychczasowa konieczność manualnego ich wyboru zrodziła potrzebę konstrukcji oprawy rozpylacza umożliwiającej natychmiastowy automatyczny sposób aktywacji jednego spośród kilku rozpylaczy zamontowanych w wielokorpusowej oprawie.

Rozwiązanie spełniające wymagania automatyzacji zmiany rozpylacza po raz pierwszy zaproponowała firma Lechler oferując podwójny, potrójny oraz poczwórny pneumatycznie sterowany korpus rozpylaczy do zmiennej aplikacji środków ochrony roślin oraz nawozów płynnych. System ten uzyskał 3 srebrne medale na Międzynarodowych Targach Techniki Rolniczej „Agritechnika 2001” w Hannoverze (jako system Lechler oraz jako element dwóch producentów opryskiwaczy, które go zastosowały).

System umożliwia natychmiastową aktywację jednego rozpylacza lub dowolną kombinację spośród kilku zamontowanych w oprawie. Korpus VarioSelect może pracować w trybie „Vario” lub „Select” w zależności od celu aplikacji i technicznego wyposażenia opryskiwacza. 

Bezstopniowa regulacja dawki

W trybie Vario następuje w pełni automatyczne przełączanie rozpylaczy i optymalne sterowanie kombinacją aktywnych rozpylaczy w celu zapewnienia wyliczonej chwilowej dawki cieczy przy zapewnieniu optymalnego, programowanego ciśnienia roboczego dla danego typu rozpylaczy. W trybie tym istnieje możliwość bezstopniowej regulacji dawki cieczy roboczej na ha w oparciu o mapę potrzeb pestycydowych lub nawozowych stosowanych w Rolnictwie Precyzyjnym.

Bezstopniowa regulacja dawki jest także istotą precyzyjnego nawożenia w oparciu o analizę potrzeb azotu w trybie „online” we współpracy z systemem optycznego (Yara N-sensor, Crop Sensor-ISARIA) lub mechanicznego (wahadło Cropmeter) monitorowania potrzeb nawozowych.

VarioSelect (Lechler) – system automatycznego wyboru rozpylacza.

Regulacja z kabiny

Tryb Select z kolei umożliwia z kabiny ciągnika zmiany rozpylaczy lub ich kombinacji w trakcie pracy w celu zmiany zaprogramowanej dawki cieczy na ha, zmianę kroplistości cieczy (np. zabieg średnio- lub grubokroplisty) czy wreszcie aktywacji rozpylaczy ograniczających znoszenie w strefach buforowych lub wyłączenia wybranych rozpylaczy, które mogły się znaleźć w sposób niezamierzony nad powierzchnią już opryskaną (współpraca z nawigacją satelitarną).

Obecnie każda pojedyncza oprawa rozpylacza może być sterowana indywidualnie, zapewnić to może na przykład system ESV firmy Lechler, który umożliwia elektryczne sterowanie poszczególnych pojedynczych opraw rozpylaczy co w praktyce oznacza, że na przykład 36 m belka polowa podzielona jest na 72 sekcje o szerokości najczęściej 0,5 m.

Osobnym problemem jest zapewnienie wyrównanego, dostępnego natychmiast po włączeniu oprysku ciśnienia cieczy roboczej (eliminacja efektu „parasola”) oraz jednorodnego stężenia w każdym miejscu belki. Zapewnia to może system cyrkulacji cieczy roboczej w belce. Dwustronne zasilanie każdej sekcji umożliwia również jej przepłukanie mimo obecności cieczy roboczej w zbiorniku.

Aby zminimalizować pozostałość cieczy roboczej w magistrali cieczowej belki po skończeniu oprysku jest ona przepłukiwana a nawet może być dodatkowo „przedmuchana” sprężonym powietrzem. 

Elektroniczna kompensacja wibracji belki 

Oryginalną koncepcję kompensacji wibracji belki w płaszczyźnie poziomej zaproponowała firma Amazone. System ten o nazwie SwingStop powoduje zmniejszenie dawki podczas wychyłu belki w kierunku jazdy i odwrotnie zwiększenie dawki w przypadku wychyłu do tyłu.

System ten został rozwinięty wspólnie z firmą Rometron i znany jest jako SwingStop pro. Istotą rozwiązania jest uzupełnienie systemu w innowacyjne rozpylacze o zmiennej dawce regulowanej modulacją częstotliwości i czasu trwania impulsu otwarcia-zamknięcia rozpylacza typu PWM.

Koncepcja regulacji dawki pojedynczego rozpylacza w tym systemie pierwotnie opracowana została na potrzeby Rolnictwa Precyzyjnego z zastosowaniem inteligentnych sensorów rozpoznających na przykład zachwaszczenie. W 2015 r. system ten o nazwie AmaSpot opracowany został we współpracy przez firmy Amazone, Agrotop i Rometron z wykorzystaniem specjalnych modulowanych rozpylaczy SpotFan 40-03 o precyzyjnym wąskim kącie strumienia.

Istotą rozwiązania jest modulacja czasu trwania i częstotliwości impulsu (PWFM –pulse width frequency modulation), który otwiera/zamyka rozpylacz dzięki czemu można regulować jego wydatek w zakresie 100% do 20% bądź wyłączyć indywidualnie poszczególne rozpylacze.

System modulowanych impulsowych rozpylaczy oferowany jest obecnie przez kilku wiodących producentów opryskiwaczy. Idea systemu polega na modulacji czasu impulsu roboczego rozpylacza (pulse width modulation PWM) w celu zmiany wydatku bez konieczności zmiany ciśnienia, a więc przy utrzymaniu stałej kategorii kroplistości.

Distance Control 

Powszechnie mówi się, że jednym ze sposobów zmniejszenia dryfu cieczy roboczej jest maksymalne obniżenie odległości belki polowej od opryskiwanej powierzchni. Nie można tego robić jednak bezkrytycznie. Obniżajmy belkę tak jak to jest możliwe, ale nie bardziej.

Minimalna odległość pracy rozpylaczy na belce zależy od dwóch parametrów: szerokości strumienia cieczy oraz od rozstawu rozpylaczy na belce. Dla najczęściej stosowanych rozpylaczy o kącie strumienia 110o lub 120o pracujących w rozstawie 0,5 m minimalna odległość oscyluje najczęściej wokół 0,4 m. Obniżenie belki poniżej tej wartości skutkuje zaburzeniem nierównomierności poprzecznej naniesienia cieczy roboczej. 

Niedoskonałości systemów stabilizacji

Drugą barierą w możliwości obniżenia belki jest jej wibracja wynikająca z niedoskonałości systemów stabilizacji. Większość producentów wykorzystuje ultrasoniczne sensory (sonary) mierzące odległość od gleby lub powierzchni opryskiwanych upraw. Belka może być wyposażona w kilka takich sensorów.

Tradycyjne punktowe ultrasoniczne sensory (sonary) posiadają ograniczoną precyzję związaną z możliwymi zakłóceniami w przypadku natrafienia sensora na zaburzenie jednorodności monitorowanej powierzchni (ścieżki przejazdowe, miejscowe uszkodzenia wynikające z niekorzystnych zjawisk atmosferycznych lub uszkodzeń spowodowanych przez zwierzynę leśną).

Ograniczeń tych nie ma system Boom Sight będący ulepszoną wersją Boom Control Pro firmy Horsch polegający na skanowaniu przez umieszczone na kabinie maszyny laserowe urządzenie powierzchni 15 m przed opryskiwaczem oraz 20 m po lewej i prawej stronie z wyprzedzeniem identyfikując przeszkody oraz ubytki w łanie. W ten sposób udoskonalona stabilizacja belki może umożliwić jej obniżenie od powierzchni opryskiwanej do około 30 cm (mniejsze znoszenie, lepsze naniesienie cieczy roboczej). W takim przypadku, aby nie pogorszyć jakości rozkładu poprzecznego Horsch oferuje belkę o zagęszczonym rozstawie rozpylaczy co 25 cm.

Rodzi się pytanie, kiedy wykonany zostanie kolejny krok polegający na indywidualnym sterowaniu każdego rozpylacza w takim rozstawie co pozwoli zdefiniować minimalną szerokość sekcji na poziomie 0,25 m. Teoretycznie jest to już możliwe, ale czy konieczne?

Autor:  Eugeniusz Tadel

W piątek o poranku od 3 stopni w Pile i Szczecinku do 8 stopni w Przemyślu, Włodawie i Terespolu [POGODA]

0

W nocy nad Polską przemknie front- wiatr halny jednak skutecznie osuszył powietrze i popada z niego głównie na wschodzie i południu kraju. Od 1 do 3 mm deszczu spadnie na południowym wschodzie Łódzkiego i na południu Mazowsza oraz na północy Lubelskiego i na Podlasiu do 4-5 mm na granicy Podlasia i wschodniego Mazowsza oraz w Górach Świętokrzyskich i na Górnym Śląsku do 5-8 mm w Małopolsce do 8-12 mm na Podkarpaciu, Roztoczu i południu Lubelskiego.

Na termometrach od 2-3 stopni w rejonie Wałcza, Piły, Szczecinka do 5-8 stopni nad resztą kraju. W ciągu dnia zwłaszcza na wschodzie, południu i w centrum nadal wiał będzie silny wiatr z południa. W górach halny. Deszcz po południu pokropi na Pomorzu Zachodnim. Na termometrach od 12 stopni na Kaszubach do 19 stopni w rejonie Legnicy, Nysy, Nowego Sącza.

Co z terminalem zbożowym w Gdyni? Nie ma zgody na dzierżawę w obecnej formule przetargowej

0

Terminal zbożowy w Gdyni dłuższego czasu stanowi przedmiot zainteresowania różnych podmiotów gospodarczych. Od jesieni 2023 roku trwa przetarg na dzierżawę tego strategicznego obiektu na okres 30 lat, aż do 2053 roku. Jednakże, choć wydawało się, że konsorcjum firm Szczecin Bulk Terminal, Tapini i Ribera ma największe szanse na zwycięstwo, to Ministerstwo Infrastruktury postanowiło zablokować tę transakcję.

Niekończący się przetarg na terminal zbożowy w Gdyni

Głównym argumentem ministerstwa są kwestie związane z bezpieczeństwem państwa, choć szczegółowe uzasadnienie decyzji jest trzymane w tajemnicy. Sekretarz stanu odpowiedzialny za gospodarkę morską, Arkadiusz Marchewka, podkreślił, że decyzja została podjęta po konsultacjach z odpowiednimi służbami i organami państwowymi. Resort Infrastruktury nie wyraził zgody na dzierżawę terminala zbożowego w Gdyni przez konsorcjum biorące udział w przetargu.

Przeciwko dzierżawie terminala protestowały również środowiska rolnicze, argumentując, że przekazanie go firmom związanych z holenderską Grupą Viterra może skutkować monopolizacją rynku handlu zbożem w Polsce. Rolnicy obawiają się, że kontrola Grupy Viterra nad terminalem wpłynie negatywnie na ceny zboża oraz na konkurencyjność na rynku przeładunku zbóż. Warto zauważyć, że także sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi zaapelowała o unieważnienie przetargu w sprawie dzierżawy terminala.

Umowa z poprzednim dzierżawcą, spółką Bałtycki Terminal Zbożowy, została rozwiązana w 2022 roku. W wyniku tego wydarzenia port musiał znaleźć nowego operatora, co skutkowało zawarciem umowy z firmą Mondry, przedłużając jej działanie do końca czerwca 2024 roku. 

źródło: interia

Długo oczekiwane rozmowy na szczycie Polska-Ukraina nie przyniosły rozstrzygnięcia w sprawach handlowych

0

W czwartek po godz. 9.30 rozpoczęły się polsko-ukraińskie konsultacje międzyrządowe. Rozmowy  dotyczyły przede wszystkim rolnictwa i sytuacji na granicy Polski z Ukrainą, a także m.in. wsparcia Ukrainy amunicją.

Premierzy Tusk i Szmyhal wraz z delegacjami spotkali się w KPRM przed godz. 10 rano. W ramach konsultacji odbyło się spotkanie delegacji obu rządów oraz sesja plenarna.

Po spotkaniu odbyła się konferencja prasowa

Z wypowiedzi obu premierów wynika, że w sprawach konfliktu Ukraina – Rosja będziemy nadal wspierać Ukraińców.

Brak kompromisu w sprawach handlu towarami rolnymi

Zdaniem premiera Tuska w sprawie rolnictwa posunęliśmy się do przodu, ponieważ to z polskiej inicjatywy KE wprowadza zaporowe cła w handlu zbożami z Rosją i Białorusią.

Jednocześnie, zdaniem Tuska strony szukają, są blisko, rozwiązań w kwestiach ilościowych importu oraz tranzytu produktów rolnych.

Trwają również uzgodnienia w sprawie uregulowania przewozów, które ochronią polskich przewoźników przed nadmierną konkurencją.

Źródło: Konferencja prasowa premierów Polski i Ukrainy

Czy owies wraca do łask? Duże zainteresowanie w 2024 roku

0
Owies

Niespełna pół miliona hektarów w 2023 roku – tyle właśnie zajęło najpopularniejsze zboże jare jakim jest owies. W nadchodzącym sezonie widać znaczący wzrost zainteresowania materiałem siewnym ze strony rolników. Nie brakuje także zapytań na ziarno towarowe ze strony podmiotów skupujących.

Popyt na owies rośnie

O owsie myślimy często z delikatną pogardą uważając go za prymitywny gatunek wśród zbóż. W produkcji roślinnej traktowany często po macoszemu, niczym łubiny wśród bobowatych. Ten sezon zadziwia, jednak nawet sceptyków. Ceny owsa szybują do góry przekraczając nawet kwoty równoważne dla wartościowej pszenicy. Towaru, jednak na rynku brakuje, a popyt z dnia na dzień rośnie.

Powierzchnia uprawy owsa rokrocznie spada w skali rynku europejskiego i globalnego. W intensywnej produkcji roślinnej ten gatunek nie przynosi aż tak dużego zysku jak inne rośliny. Rodzi to jednak szansę, szczególnie dla gospodarstw niskotowarowych i ekstensywnych, a tych w Polsce nie brakuje. 

Najwięksi producenci owsa

Na rynku produkcji owsa znajdziemy kilku czołowych graczy, a w nim Polskę. Nasz kraj to ważny udziałowiec osiągający przy średnim areale, nieprzekraczającym dotychczas 500 tys. hektarów, 1,2 mln ton surowca przy plonie rzędu 2,4 t/ha. Liczby nie robią wrażenia, ale utrzymujemy się dzięki nim w pierwszej piątce. Wśród niej znajdziemy także Hiszpanię, która przy podobnym areale osiąga średnio 1,5 mln ton ziarna. Ważnym graczem jest także Australia i tu mimo wyższego od Polski areału (ok. 900 tys. ha) zachowujemy równorzędny wolumen produkcyjny.

Owsianym rynkiem władają jednak dwa większe państwa – Kanada i Rosja. W północnej Ameryce na jednym milionie hektarów produkują 3,5 mln ton surowca. Odmienną korelację prezentuje natomiast lider, ponieważ Rosja przy dwukrotnie niższym plonie zbiera na średnim areale 2,7 mln hektarów 4,7 mln ton ziarna. 

Padają owsiane rekordy

Największe zainteresowanie jest wśród branży przetwórczej, która z ziarna produkuje już nie tylko znane wszystkim płatki, ale i mleko. Roślinne zamienniki tworzą już osobny i znaczący rynek generujący miliardowe obroty. Wolumen sprzedaży w 2020 roku osiągnął 3,7 mld dolarów i szacuję się, że będzie on rokrocznie rósł. Według analityków trend wzrostowy będzie trwał co najmniej do roku 2028. Powyższe może świadczyć tylko o pewności dla koniunktury owsa na kolejne lata. 

Model żywieniowy odpowiada za koniunkturę

W powszechnej diecie człowieka królują produkty pszenne oraz w mniejszym stopniu żytnie. Prozdrowotny tryb życia zmienia jednak model żywnościowy, w wyniku czego konsumenci poszukują alternatyw. Coraz większe uznanie zyskuje właśnie ziarno owsa, gatunku niegdyś wykorzystywanego w przewadze na cele paszowe.

Zagłębiając się w wartość odżywczą można uznać, że ilość węglowodanów jest niższa nawet o niespełna 50% w porównaniu do chociażby pszenicy. Energia to jednak nie wszystko. Białko owsiane to także szereg cennych aminokwasów w tym m.in. treonina, metionina czy lizyna, a błonnik wpływa korzystnie m.in. na układ pokarmowy. W teorii to także jedyne ziarno bez glutenu. Tutaj tłuszcz ma nawet szczególne właściwości, nienasycone kwasy tłuszczowe zapobiegają miażdżycy czy chorobom serca. Ziarno owsa to także multum składników mineralnych czy witamin.

Czy to będzie rok dla owsa?

Marek Luty, dyrektor działu marketingu i rozwoju produktu, Hodowla Roślin Strzelce

Znaczenie gospodarcze owsa zmieniło się znacząco na przestrzeni ostatnich lat, zarówno w kraju jak i Europie. To już nie tylko zboże paszowe, ale i również konsumpcyjne. Rynek spożywczy dynamicznie rośnie, a wraz z nim produkty owsiane m.in. mleko czy płatki. Odpowiada za to zmieniający się model żywieniowy Europejczyków. Szereg benefitów w tym tych prozdrowotnych sprawia, że udział produktów owsianych w diecie człowieka rośnie, szczególnie za przyczyną wysokiej zawartości błonnika w ziarnie. Jako hodowla roślin dostosowujemy się do wymagań rynku. W procesie hodowlanym możemy wyselekcjonować genotypy i stworzyć odmianę dostosowaną pod przetwórców produkujących przykładowo mleko owsiane. 

Mówiąc o wykorzystaniu owsa warto wspomnieć także o jego walorach energetycznych. Ziarno tego gatunku cechuje się m.in. wysoką zawartością tłuszczu, co rzutuje na jego korzystną kaloryczność. Jako opał wykorzystywany był szczególnie w okresie, gdy na rynku węgiel i inne surowce osiągały ponadnormatywnie wysokie ceny. Tutaj mamy jakąś niezależność, dlatego znaczenie opałowe jest cały czas ważne.

Owies to doskonała roślina fitosanitarna, szczególnie wskazana do wprowadzenia w płodozmian, gdzie występują monokultury zbożowe. Gatunek korzystnie wpisuje się w obecne założenia nowej Wspólnej Polityki Rolnej oraz ekoschematów. Opłacalność uprawy jest stabilna na przestrzeni lat. Areał utrzymuje się na podobnym poziomie, a w nadchodzącym sezonie można już śmiało stwierdzić, że wzrośnie on o co najmniej 10%. 

Rynek nasienny owsa nie rozwija się, jednak tak szybko jak zapotrzebowanie na surowiec. Dodatkowo z plantacji nasiennych w wielu przypadkach pozyskano towar o obniżonej jakości. Przyczynił się do tego okres posuchy wiosną i mokre żniwa, co rzutowało na silnej redukcji źdźbeł kłosonośnych i niskim wyrównaniu ziarna. Plantacje odnowiły się na krótko przed żniwami. Jakość surowca nasiennego jak i towarowego jest w wielu rejonach słaba, a ziarna braknie. Nie brakuje natomiast zapytań z zagranicy, gdzie już teraz owsa fizycznie nie ma. Cena znacząco urosła od okresu żniwnego i w wyniku wysokiego popytu i niskiej podaży będzie się utrzymywać, a może i rosnąć.

Hodowla Roślin Strzelce to jeden ze znaczących owsianych graczy. W swoim portfolio posiadamy odmiany cenione przez rolników polskich jak i europejskich. Znane i renomowane Bingo to synonim pewności od 15 lat, ale już teraz zachęcamy do wypróbowania odmiany Rambo – godnego następcy. W hodowli, oczywiście poza plennością, kładziemy duży nacisk na obniżenie zawartości łuski i zwiększenie gęstości ziarna. Nasze odmiany są rokrocznie w samej czołówce plonowania w Polsce. W swojej ofercie posiadamy wiele wartych uwagi odmian owsa, w tym te nieoplewione – mówił Marek Luty w rozmowie z redakcją podczas targów Polagra Premiery 2024 w Poznaniu.

Artykuł ukazał się w lutowym numerze miesięcznika Agro Profil

Ambasadorowie UE uzgodnili kompromis w sprawie zasad handlu z Ukrainą

0

27 marca ambasadorowie państw członkowskich UE zgodzili się na przedłużenie liberalizacji handlu z Ukrainą (na rok od czerwca 2024) pod warunkiem wprowadzenia kontyngentów i ceł zależnych od wielkości importu nie tylko w latach 2022 i 2023, ale także w drugiej połowie 2021 roku. To kompromisowe porozumienie zwłaszcza z Francją i Polską, które domagały się uwzględnienia w obliczeniach całego roku 2021, kiedy import był minimalny – informuje APC-Inform.

Okres bazowy dla wprowadzenia ograniczeń przedłużony tylko o połowę 2021 roku

„Okres bazowy stosowany do uruchomienia mechanizmu ochronnego zostanie przedłużony do drugiego półrocza 2021 r. Komisja wzmocni także niektóre sformułowania w swojej deklaracji.

Jest to bardzo delikatna równowaga, którą państwa członkowskie osiągnęły w drodze kompromisu” – powiedział reporterom w Brukseli urzędnik zaznajomiony z przebiegiem rozmów.

Możliwe ograniczenia dla szczególnie wrażliwych towarów, wśród których nie ma pszenicy

Hamowanie awaryjne przewidziano także dla szczególnie wrażliwych kategorii produktów rolnych – mięsa drobiowego, jaj, cukru, owsa, kukurydzy, zbóż, miodu. Podstawowym benchmarkiem dla tego miernika będą wskaźniki z lat 2022 i 2023 oraz drugiej połowy okresu przedwojennego 2021. Jeżeli import tych produktów przekroczy średnią wielkość dla tego okresu, przewiduje się wprowadzenie ceł. W śród wymienionych towarów nie znalazła się pszenica i jęczmień, czego domagała się Polska i Francja.

Zawarcie porozumienia potwierdziło także belgijskie przewodnictwo w Unii Europejskiej, zauważając, że porozumienie zapewnia „wyważone podejście pomiędzy wsparciem Ukrainy a ochroną unijnych rynków rolnych”.

Wynegocjowana treść porozumienia (zapisów umowy o handlu z Ukrainą) musi zostać ponownie zatwierdzona przez Parlament Europejski, ponieważ różni się od wcześniej uzgodnionej. Ostatnia sesja plenarna przed wyborami do europarlamentu odbędzie się w kwietniu.

Źródło: APC-Inform

W czwartek rano rozpoczęły się rozmowy premiera Donalda Tuska i premiera Ukrainy Denysa Szmyhala

0

W czwartek po godz. 9.30 rozpoczęły się polsko-ukraińskie konsultacje międzyrządowe. Rozmowy  dotyczą przede wszystkim rolnictwa i sytuacji na granicy Polski z Ukrainą, a także m.in. wsparcia Ukrainy amunicją.

Premierzy Tusk i Szmyhal wraz z delegacjami spotkali się w KPRM przed godz. 10 rano. W ramach konsultacji przewidziano spotkanie delegacji obu rządów oraz sesję plenarną; po spotkaniu, o godz. 12.40 planowane są wspólne oświadczenia szefów obu rządów dla mediów.

„To niezwykłe konsultacje międzyrządowe; Ukraina jest przecież w stanie wojny. Zwykle tego rodzaju konsultacje przygotowuje się przez wiele tygodni, omawia się wszystkie aspekty współpracy i relacji; wobec trudnej sytuacji i zwiększonego ryzyka na Ukrainie spodziewaliśmy się, że to będą uproszczone konsultacje, ale mamy w tej chwili informacje, że prawie cały rząd ukraiński będzie reprezentowany. My oczywiście jesteśmy gotowi do podjęciach ich przez nasze odpowiednie resorty” – mówił PAP szef KPRM Jan Grabiec.

Problemem niekontrolowany napływ produktów rolnych z Ukrainy

Wśród najważniejszych tematów konsultacji szef KPRM wymienił rolnictwo, kwestie infrastrukturalne, obronności i bezpieczeństwa. „Trudno jednak spodziewać się jakiegoś przełomu po tych rozmowach, jakiegoś szczególnego porozumienia, na przykład w kwestiach rolnych. Cały czas jesteśmy w dialogu i obie strony – przynajmniej na dzisiaj – nie są w pełni usatysfakcjonowane” – ocenił Grabiec. „My twardo stoimy przy słusznych postulatach polskich rolników, dotyczących ochrony polskiego rynku. Ukraińcy są w zupełnie innej sytuacji” – podkreślił.

Według szefa KPRM ważnym tematem rozmów będzie całość stosunków polsko-ukraińskich i znaczenie obu państw dla siebie nawzajem. „Będziemy otwarcie mówić o wszystkich rzeczach, które nas bolą, niezależnie od pełnego wsparcia, którego na wszelki możliwy sposób udzielamy i będziemy udzielać Ukrainie walczącej z Rosją” – powiedział.

Nie należy spodziewać się porozumienia w kwestiach handlowych

W ocenie Grabca, nie należy się spodziewać, iż efektem konsultacji będzie np. umowa regulująca kwestie handlu produktami rolnymi między oboma państwami. „W tej sprawie stanowiska są rozbieżne. Ważne, że prowadzimy dialog; niemal codziennie – czy resorty gospodarki, czy rolnictwa prowadzą rozmowy w tych sprawach, ale ich stan wciąż nie jest zadowalający i nie pozwala na jakieś daleko idące konkluzje” – podkreślił Grabiec

Źródło: www.gov.pl, portal samorządowy

Rozmowy polsko-chińskie o współpracy w sektorze rolno-spożywczym

0

Dyrektor generalny Bogusław Wijatyk spotkał się w środę (27.03.2024) z ambasadorem Chin w Polsce Sun Linjiang. Omówione zostały najważniejsze sprawy z zakresu dwustronnej współpracy w sektorze rolno-spożywczym, w tym stan przygotowań do dwustronnych spotkań wysokiego szczebla planowanych w tym roku.

Stan relacji w dziedzinie rolnictwa

Dyrektor Wijatyk zwrócił uwagę na potrzebę równoważenia polsko-chińskiego handlu i zwiększania eksportu.

– Polska wyeksportowała w ubiegłym roku żywność o wartości prawie 52 mld euro i ma znaczącą nadwyżkę w handlu rolno-spożywczym. Na tym tle uznajemy ostatnie wyniki eksportu do Chin za zdecydowanie poniżej naszego potencjału – stwierdził dyrektor.

Wskazał jednocześnie, że podstawowym środkiem do tego celu jest znaczące poszerzenie dostępu do rynku chińskiego dla polskiej żywności.

– Liczymy w szczególności na zmianę podejścia strony chińskiej do tematu eksportu polskiego mięsa. Oczekujemy respektowania zasady regionalizacji w zakresie chorób zwierząt – dodał dyrektor Wijatyk.

Podkreślił ponadto, że strona polska oczekuje sprawnego zakończenia ostatnich uzgodnień technicznych i rozpoczęcia w 2024 r. eksportu do Chin mięsa wołowego, owoców borówki oraz karm dla zwierząt domowych.

Ambasador Sun Linjiang stwierdził, że polska żywność cieszy się dużym uznaniem konsumentów chińskich ze względu na swoją jakość i smak. Zauważył, że rynek chiński jest chłonny i jest na nim miejsce dla kolejnych kategorii produktów rolno-spożywczych z Polski.

Wymiana handlowa artykułami rolno-spożywczymi

Chiny to ważny partner Polski w handlu rolno-spożywczym. W 2023 r. nasz eksport do tego kraju osiągnął wielkość 147,6 mln euro. Od kilku lat największym zainteresowaniem chińskich konsumentów cieszy się polskie mleko i produkty mleczne. Resort rolnictwa prowadzi na rynku ChRL liczne działania informacyjno-promocyjne. W roku 2024 polskie stoiska będą organizowane na targach Sial China w Szanghaju w maju oraz FOOD EXPO PRO w Hongkongu w sierpniu.

Źródło: MRiRW

Uprawa pasowa konopii siewnych odpowiedzią na wyzwania na rynku zbóż?

0
Dopłaty do konopi włóknistych na nowych zasadach?

Rolnicy w obliczu sytuacji na rynku zbóż szukają alternatywy dla swoich dotychczasowych upraw. Dywersyfikacja płodozmianu pozwoli im poszukać rozwiązania, które poprawi dochodowość prowadzonej działalności. Jednym z coraz częściej rozważanych rozwiązań są konopie.

W poszukiwaniu nowych rozwiązań

Przy naszych słabych glebach i ogromnym napływie zbóż z Ukrainy musimy szukać nowych rozwiązań. W produkcji kukurydzy czy pszenicy, przy takiej konkurencji z naszym sąsiadem, nasza pozycja jest przegrana. Dlatego postanowiliśmy poszukać nowych rozwiązań i nowych upraw.” – mówi Mariusz Rybak rolnik z powiatu zamojskiego i inspirator nowego projektu „Roztoczańskie Konopie”.

„Roztoczańskie Konopie”
W projekcje „Roztoczańskie Konopie” uczestniczą (od lewej:) Grzegorz Kasprzyk – dyrekor sprzedaży w firmie Roltex, Mariusz Rybak – rolnik z powiatu zamojskiego, prof. Zbigniew Krzysiak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Katedra Inżynierii Mechanicznej i Automatyki oraz Marek Siuciak z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Fot. K. Grzeszczyk

Zainspirowani sukcesem Czechów, którzy opanowali rynek maku i stali się praktycznie jego monopolistami, grupa rolników podjęła decyzję o eksperymencie z uprawą konopi. Mimo że rynek konopi jest wciąż w początkowej fazie rozwoju, postanowili oni skupić się na tej roślinie. Do tej pory przeprowadzili już dwie próbne uprawy, pomimo braku infrastruktury przetwórczej i niepewności dotyczącej zastosowań medycznych.

Nie zważając na wyzwania, zdecydowali się kontynuować uprawę konopi, planując rozwój nowej technologii uprawy pasowej oraz budowę specjalistycznego siewnika. Współpracują oni również z uczelnią, aby przeprowadzić badania nad efektywnością uprawy konopi w różnych warunkach. W ramach tego celu, postanowili stworzyć konsorcjum, które będzie skupiać się m.in. na opracowaniu innowacyjnego sprzętu rolniczego. Obecnie projekt jest w fazie budowy, a rolnicy z projektu „Roztoczańskie Konopie” są gotowi przetestować nowe podejście w praktyce.

Wykorzystanie systemów rolnictwa precyzyjnego

„W tej chwili budujemy agregat do uprawy pasowej, który zlecił Mariusz Rybak. Z racji naszych wieloletnich doświadczeń w budowie maszyn, podjęliśmy się tego zadania i zbudowaliśmy agregat według założeń pana Mariusza. Będzie to sprzęt wielofunkcyjny, wyposażony również w siewnik punktowy z napędem elektrycznym oraz zbiornik na nawóz umieszczony na przednim TUZ ciągnika” – mówi Grzegorz Kasprzyk, dyrektor sprzedaży w firmie Roltex.

Całość ma być skonfigurowana z ciągnikiem Claas Axion 960 z przekładnią bezstopniową CMATIC. Jest to agregat z 6 sekcjami z możliwością regulacji rozstawu, gdzie każda sekcja zawieszona jest na równoległoboku i wyposażona w zabezpieczenie hydrauliczne. Do budowy użyto stali Hardox ze względu na możliwość pracy elementów spulchniających na głębokości do 60 cm. Końcówka redlicy o szerokości 2 cm wykonana jest w formie odlewu i dodatkowo posiada płytki z węglika spiekanego celem zwiększenia trwałości.

Założenia projektowe zakładają głębokie spulchnianie gleby i aplikację nawozu na dwóch głębokościach, gdzie pierwsza dawka startowa ma być na około 10 cm, a kolejna nieco głębiej. Planuje się również korzystanie z map aplikacji nawozu i stosowanie zmiennej obsady nasion w zależności od zasobności gleby, co ma wpłynąć na optymalizację kosztów nawożenia i materiału siewnego. Wysiew nasion będzie dokonywany siewnikiem punktowym z sekcją siewną napędzaną silnikiem elektrycznym.

Testy będą przeprowadzone na działce o powierzchni około 3,5 ha, podzielonej na uprawę tradycyjną i pasową, z eksperymentami dotyczącymi różnych szerokości międzyrzędzi, obsady nasion oraz odmian konopi. Rama siewnika będzie regulowana hydraulicznie, a pierwsze siewy planowane są na maj. Cały proces monitorowany będzie przez firmę FarmNet 365.

Do oceny maszyna, rośliny i gleba

„My, jako uniwersytet, jesteśmy otwarci na wszechstronną współpracę zarówno z rolnikami, jak i firmami produkującymi maszyny. Ta współpraca jest dla nas owocna zarówno na etapie samej maszyny i całego projektu. Chcemy stwierdzić, czy ten pomysł całego konsorcjum „Roztoczańskie Konopie” będzie przydatny i spełni swoje zadanie.” – mówi prof. Zbigniew Krzysiak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Katedra Inżynierii Mechaniki i Automatyki.

Według prof. Zbigniewa Krzysiaka, przedstawiona koncepcja stanowi pierwszą hipotezę, która wymaga potwierdzenia lub obalenia. Badania te mają na celu ocenę efektywności nowej metody uprawy w porównaniu z tradycyjnymi praktykami, kładącymi nacisk na odpowiednie pielęgnowanie roślin do zbioru. Całość projektu zmierza do trwałej ochrony gleby, klimatu i zasobów wodnych, wykorzystując potencjał systemu uprawy bezorkowej, który jest przyjazny dla środowiska i nie prowadzi do utraty wilgotności gleby.

Badania będą prowadzone w kilku kierunkach. Po pierwsze, skupią się na analizie działania maszyny oraz współpracy agregatu z ciągnikiem. Po drugie, zespół badawczy zostanie powołany do oceny samej jakości roślin, w tym ich plonności i jakości. Planowane jest wysiewanie czterech różnych odmian konopi. Trzeci zespół zajmie się badaniem gleby, zarówno na początkowym etapie, jak i w trakcie wzrostu roślin. W tym procesie kluczową rolę odgrywa Lubelski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, będący także jednym z partnerów konsorcjum w tej dziedzinie. Istnieje jednak konieczność wypełnienia wielu dokumentów w celu realizacji tego wniosku i innych aspektów projektu.

Bez dokumentacji ani rusz

W projekt zaangażowany jest także Lubelski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. Jego podstawową rolą była pomoc rolnikom, przedsiębiorcom i uczelni w zawiązaniu konsorcjum.

„Współpraca jest nowym działaniem w tej edycji i to, co teraz realizujemy, było działaniem innowacyjnym w skali historii funduszy europejskich. Nasza rola w tym projekcie ogranicza się do pomocy w promocji tego przedsięwzięcia i całej idei współpracy.” – mówi Marek Siuciak z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli.

W ramach projektu przewidziano opracowanie strony internetowej związanej z projektem oraz publikowanie osiągniętych rezultatów, z nadzieją, że projekt osiągnie wyznaczone cele w przewidzianym czasie i będzie gotowy do wdrożenia do produkcji. Kwota dofinansowania projektu przekracza 2 miliony złotych, a czas realizacji projektu przewidziany jest do końca grudnia 2024 roku.