W historii polskiej mechanizacji rolnictwa nie brakowało konstrukcji, które zapowiadały się bardzo dobrze, lecz nigdy nie doczekały się seryjnej produkcji. Jedną z nich była Rola 25, niewielki ciągnik opracowany w drugiej połowie lat 50. XX wieku. Maszyna miała być nowoczesną odpowiedzią na potrzeby gospodarstw potrzebujących lekkiego i uniwersalnego traktora. Ostatecznie przegrała jednak rywalizację z konstrukcją rozwijaną w Ursusie.
Polska potrzebowała nowego, lekkiego ciągnika
W pierwszej połowie lat 50. polskie rolnictwo nadal w dużej mierze opierało się na pracy koni, a dostępne ciągniki były często ciężkie i niezbyt dobrze przystosowane do niewielkich gospodarstw. Przykładem był Ursus C-45, wywodzący się konstrukcyjnie z przedwojennego Lanz Bulldoga. Była to mocna maszyna, ale jej masa i gabaryty ograniczały zastosowanie.
W 1955 roku podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad całkowicie nowym polskim ciągnikiem rolniczym. Co ciekawe, zadanie powierzono równocześnie dwóm zespołom konstruktorów. Jeden działał w Zakładach Mechanicznych Ursus, drugi w warszawskim Biurze Konstrukcyjnym Ciągników i Silników Wysokoprężnych.
Efektem tej nietypowej rywalizacji były dwa ciągniki o podobnym przeznaczeniu: Ursus 25 oraz Rola 25.
Rola 25 powstała w 1957 roku
Projekt Roli 25 rozwijano w latach 1956 i 1957. Za konstrukcję odpowiadał zespół związany z Biurem Konstrukcyjnym Ciągników i Silników Wysokoprężnych w Warszawie. Pracami kierował inżynier Józef Kuczewski, a prototyp wykonano w 1957 roku.
Maszyna wyraźnie różniła się od ciężkich ciągników produkowanych wcześniej w Polsce. Miała około 3 metrów długości i ważyła w przybliżeniu 1450 kg. Była więc znacznie lżejsza od Ursusa C-45, którego masa przekraczała 3 tony.
Rola 25 została zaprojektowana jako ciągnik uniwersalny, który mógł wykonywać prace uprawowe, transportowe i międzyrzędowe. Duży prześwit dodatkowo zwiększał możliwości wykorzystania maszyny przy uprawach wymagających pracy pomiędzy rzędami.
Najciekawszym elementem był silnik S222
Najbardziej charakterystyczną częścią Roli 25 był jej silnik. Zastosowano jednostkę S222, która w ówczesnych polskich realiach była konstrukcją wyjątkowo interesującą.
Był to dwucylindrowy, czterosuwowy silnik wysokoprężny o pojemności około 2,16 litra. Osiągał maksymalnie około 27 KM przy 1850 obr./min. Zastosowano bezpośredni wtrysk paliwa oraz górnozaworowy układ rozrządu.
Największą ciekawostkę stanowiło chłodzenie powietrzem. W polskich ciągnikach dominowały jednostki chłodzone cieczą, tymczasem w Roli 25 zastosowano wymuszony obieg powietrza realizowany przez dmuchawę.
Rozwiązanie miało istotne zalety. Nie było chłodnicy, płynu chłodzącego ani ryzyka jego zamarznięcia podczas silnych mrozów. Obsługa układu stawała się prostsza, a sama jednostka mogła być interesująca nie tylko dla rolnictwa. Silniki tego rodzaju rozważano również jako źródło napędu dla innych maszyn i urządzeń.
Chłodzenie powietrzem miało również wadę
Podczas prób szybko ujawniła się cecha, która ograniczała komfort pracy. Silnik Roli 25 był wyraźnie głośniejszy od jednostek chłodzonych cieczą.
Źródłem dodatkowego hałasu była między innymi dmuchawa zapewniająca przepływ powietrza przez układ chłodzenia. W czasach, gdy ciągniki nie posiadały wyciszonych kabin, różnica mogła być mocno odczuwalna przez operatora.
Samo chłodzenie powietrzem nie było jednak rozwiązaniem błędnym. Podobną koncepcję z dużym powodzeniem stosował między innymi niemiecki Deutz. W przypadku Roli 25 był to jeden z elementów pokazujących, że konstruktorzy próbowali odejść od schematów stosowanych wcześniej w krajowych ciągnikach.
W konstrukcji można znaleźć ślady Zetora
Rola 25 była polskim projektem, ale podczas jej tworzenia korzystano również z doświadczeń wynikających z użytkowania zagranicznych maszyn. W Polsce bardzo popularne były wówczas ciągniki Zetor 25 sprowadzane z Czechosłowacji.
W prototypie Roli 25 zastosowano między innymi rozwiązania przypominające konstrukcję Zetora 25. Dotyczyło to układu tylnego mostu i skrzyni przekładniowej. Prototyp korzystał także z tylnych kół związanych z Zetorem 25K, który był odmianą przygotowaną między innymi do prac międzyrzędowych.
Nie oznaczało to jednak prostego kopiowania całej maszyny. Jednym z najważniejszych własnych elementów pozostawał właśnie polski, chłodzony powietrzem silnik S222.
Rola 25 miała rywala z Ursusa
W tym samym czasie inżynierowie Zakładów Mechanicznych Ursus pracowali nad konkurencyjną konstrukcją. Ich prototyp również należał do klasy około 25 KM.
Największa różnica dotyczyła jednostki napędowej. Rola 25 posiadała dwucylindrowego diesla chłodzonego powietrzem, natomiast konstrukcja Ursusa wykorzystywała dwucylindrowy silnik wysokoprężny chłodzony cieczą.
Oba ciągniki poddawano badaniom i testom. Rola 25 była oceniana jako zgrabna oraz dobrze dopracowana stylistycznie. Miała również zalety wynikające z niewielkiej masy i prostego układu chłodzenia. Ostatecznie jednak dalsze prace skoncentrowano na konstrukcji opracowywanej przez Ursusa.
Dlaczego Rola 25 nie weszła do seryjnej produkcji?
O losie maszyny nie zdecydowała jedna spektakularna wada. Znacznie większe znaczenie miała decyzja o rozwijaniu konkurencyjnego ciągnika z Zakładów Mechanicznych Ursus.
Konstrukcja z Ursusa przeszła pomyślnie próby, a jej silnik poddawano długotrwałym badaniom obciążeniowym. Projekt otrzymał zielone światło do dalszego rozwoju, podczas gdy Rola 25 pozostała prototypem.
Z konstrukcji Ursusa wykształcił się później C-325, który rozpoczął jedną z najważniejszych rodzin polskich ciągników. Następcami były C-328 oraz niezwykle popularny Ursus C-330. Można więc powiedzieć, że Rola 25 przegrała bezpośrednią rywalizację z przodkiem maszyny, która później stała się jednym z symboli polskiej wsi.
Co mogłoby się wydarzyć, gdyby wybrano Rolę 25?
Z dzisiejszej perspektywy szczególnie ciekawy pozostaje silnik chłodzony powietrzem. Gdyby maszyna została skierowana do produkcji, polskie lekkie ciągniki mogłyby rozwijać się w zupełnie innym kierunku.
Rola 25 oferowała około 27 KM, stosunkowo niewielką masę i konstrukcję pozwalającą na wykorzystanie w wielu pracach gospodarskich. Parametrami odpowiadała więc dokładnie na potrzeby gospodarstw, dla których kilka lat później produkowano Ursusy C-325, C-328 i C-330.
Nie wiadomo jednak, jak prototyp zachowywałby się po tysiącach godzin pracy w seryjnej eksploatacji. Przejście od pojedynczej maszyny do masowej produkcji zawsze wymaga dalszego dopracowania konstrukcji, organizacji dostaw części i przygotowania odpowiedniego zaplecza serwisowego.
Rola 25 została niemal zapomniana
W przeciwieństwie do Ursusa C-330 Rola 25 nigdy nie stała się powszechnym widokiem na polskich polach. Powstała jako prototyp i nie pozostawiła po sobie tysięcy egzemplarzy, które mogłyby przetrwać w gospodarstwach do dzisiejszych czasów.
Jej historia dobrze pokazuje jednak moment ogromnych zmian w polskim rolnictwie. W ciągu kilku lat ciężkie konstrukcje wywodzące się jeszcze z technologii sprzed II wojny światowej zaczęły ustępować znacznie mniejszym, oszczędniejszym i bardziej uniwersalnym ciągnikom.
Rola 25 znalazła się dokładnie w środku tej technologicznej zmiany. Przegrała rywalizację o seryjną produkcję, ale pozostaje jednym z najciekawszych przykładów polskiej myśli technicznej lat 50. i odpowiedzią na pytanie, jak inaczej mogła potoczyć się historia popularnych lekkich ciągników w Polsce.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=3_2wMJybP10










