Strona główna Blog Strona 876

Próchnica ważny element uprawy roślin

0
Próchnica ważny element uprawy roślin

Próchnica to bardzo ważny element w produkcji roślinnej. Spełnia ona szereg funkcji. Szczególnie w ostatnich suchych latach dużą rolę przypisuje jej się w przeciwdziałaniu skutkom suszy. Próchnica bowiem odpowiada za 20-70% całkowitej pojemności sorpcyjnej gleby. Gleby bogatsze w próchnicę, mają większą pojemność sorpcyjną, co oznacza, że mogą zatrzymać 3-5 krotnie więcej wody dostępnej dla roślin. Wpływa to również na właściwości buforowe gleby, a to z kolei reguluje odczyn gleby oraz zasobność w składniki pokarmowe. Próchnica poprawia stosunki wodno-powietrzne gleby, a przez to wpływa na jej napowietrzenie, retencję wodną, jak również ułatwiają uprawę gleby. Gleby bogate w próchnicę lepiej akumulują wodę z opadów, nawet tych nawalnych. Związki próchnicotwórcze, do których należą kwasy fulwowe i huminowe oraz huminy, powodują sklejanie cząstek elementarnych w większe agregaty, a to z kolei reguluje ich strukturę. Sprawiają, że gleby ciężkie są bardziej luźne, natomiast lekkie zwięzłe. Dodatkowo w warstwie próchnicznej gleby akumulowane są składniki pokarmowe powstałe w wyniku mineralizacji materii organicznej. Na glebach ubogich w próchnicę składniki są wymywane, tym samym stają się niedostępne dla roślin. Ciemne zabarwienie próchnicy sprawia, że promienie słoneczne są absorbowane w większym stopniu, co jest korzystne szczególnie wiosną, ponieważ gleba szybciej się nagrzewa, co przyspiesza i przedłuża wegetację. Próchnica to również miejsce bytowania mikro- i makroflory glebowej, które są niezbędne w przemianach zachodzących w glebie, które wpływają na żyzność gleby. Warstwa organiczna jest miejscem rozwoju systemu korzeniowego, który odpowiada za pobieranie składników pokarmowych oraz wody z gleby. System korzeniowy wpływa również na stabilność rośliny i jej wrażliwość na wyleganie. Dodatkowo związki próchniczne uczestniczą w ochronie środowiska. Warto wiedzieć, że gleba bogata w próchnicę w większym stopniu wiąże np. metale ciężkie czy substancje czynne środków ochrony roślin, zapobiegając ich wymywaniu do wód gruntowych. Związki te są następnie neutralizowane przez mikroorganizmy glebowe. Ostatnimi czasy mówi się również o roli próchnicy w sekwestracji dwutlenku węgla, co mogłoby pomóc w walce z ocieplaniem klimatu.

Jak powstaje próchnica?

Jak widać próchnica spełnia bardzo ważną rolę. Jednak według Madeja (IUNG, 2016), w wyniku działalności rolniczej w latach 2010-2014 ilość glebowej substancji organicznej zmniejszała się średnio o około 0,5 t/ha w ciągu roku. Uważa się również, że średnia zawartość próchnicy w glebach polskich waha się w przedziale 1,5-2%, podczas gdy powinna być ona na poziomie 3-5%. Budowa chemiczna próchnicy jest skomplikowana i wciąż nie w pełni poznana. W laboratoriach badawczych wyróżnia się różne związki próchnicowe tj. kwasy fulwowe, huminowe, huminy wg ich rozpuszczalności w kwasach i zasadach. Jednym ze wskaźników jakości próchnicy jest stosunek węgla kwasów huminowych do węgla kwasów fulwowych. Większe wartości tego stosunku występują w glebach żyznych. Próchnica powstaje w wyniku rozkładu resztek roślinnych. Jest to proces złożony, na który wpływ ma wiele czynników. Jednak warto w tym miejscu zaznaczyć, że resztki roślinne w glebie ulegają dwóm procesom mineralizacji (rozkładu) oraz humifikacji, czyli przemianom do złożonych struktur organicznych. Oba te procesy zachodzą w glebie prawie równolegle i są ważne dla rolnika. W procesie mineralizacji pod wpływem działania mikroorganizmów glebowych i enzymów, jakie wydzielają, dochodzi do rozkładu substancji organicznej do prostych związków mineralnych. Związki te wchodzą w szereg cyklów biochemicznych, dzięki czemu mają wpływ na rozwój mikroflory glebowej, a także stanowią źródło składników pokarmowych dla roślin. Natomiast w procesie humifikacji, zachodzi szereg przemian biochemicznych. W procesie tym, głównie z celulozy i ligniny powstają związki organiczne o strukturze polimerycznej. W ich skład wchodzą związki np. polifenolowe, chinonowe, furfuralowe oraz inne. Proces humifikacji prowadzi do powstania kwasów huminowych oraz po ich częściowy utlenieniu kwasów fulowowych. Kwasy huminowe i fulwowe nazywane są łącznie humusowymi. Chociaż dwa wspomniane procesy przechodzą niemal równocześnie w glebie to proporcja pomiędzy tymi procesami nie jest jednakowa. Według profesora Jerzego Webera (UP Wrocław) 75-80% resztek roślinnych ulega mineralizacji, zaś tylko 20-25% podlega humifikacji i przekształca się w próchnicę.

Wiemy już, że rozkład resztek roślinnych przebiega w nierównym stosunku. Dodatkowo ważne jest to, że ocieplanie się klimatu będzie miało niekorzystny wpływ na powstawanie próchnicy, ponieważ wraz ze wzrostem temperatury rośnie tempo mineralizacji, na niekorzyść humifikacji. Uważa się, że wzrost średniej temperatury rocznej o 1°C w rejonach klimatu umiarkowanego spowoduje stratę 10% C organicznego w glebach na skutek przyspieszonej mineralizacji. Dlatego warto podjąć starania by zapobiec zmniejszaniu się próchnicy w glebie. Co wpływa na proces humifikacji i zawartość próchnicy w glebie?

Wapń

Wapń jest bardzo ważnym pierwiastkiem, zarówno dla roślin, jak również gleby. Najczęściej pierwiastek ten kojarzony jest z regulacją odczynu gleby. Niemniej jednak wapń pełni również funkcję odżywczą oraz odpowiedzialny jest za tworzenie odpowiedniej struktury gleby. Próchnica oraz jony wapnia oprócz minerałów ilastych i śluzów bakteryjnych stanowią lepiszcze agregatów glebowych. Regulacja odczynu gleby powoduje to, że wysycone wapniem koloidy mineralno-organiczne cementują gruzełki, dzięki czemu tworzy się tzw. struktura gruzełkowata. W strukturze gleb w Polsce przeważają gleby o odczynie kwaśnym i bardzo kwaśnych. W tym miejscu wato zaznaczyć, że kwaśny odczyn gleby negatywnie wpływa na rozwój mikro- i makroflory glebowej, co ogranicza procesy zachodzące w glebie. W efekcie proces mineralizacji i humifikacji zachodzi mniej efektywnie, co pogłębia problem utraty żyzności gleby. W tym miejscu warto wytłumaczyć, że odczyn obojętny lub lekko kwaśny sprzyja rozwojowi większości roślin, a co za tym idzie prowadzi do wytworzenia dużej ilości biomasy i dopływem szczątków roślinnych. Natomiast w niskim pH gleby może występować zjawisko hydrolizy substancji próchnicznych, co prowadzi do spadku produktywności gleby.

Poplony i płodozmian

Niewłaściwy płodozmian wpływa negatywnie na procesy próchnicotwórcze. W naszym kraju dominuje monokultura zbożowa, która prowadzi do degradacji gleby. Uprawami silnie zubożającymi  glebę w materię organiczną są rośliny okopowe tj. ziemniaki oraz buraki cukrowe. Negatywny wpływ na bilans próchnicy w glebie mają także rośliny zbożowe oraz rzepak. Natomiast uprawami wpływającymi dodatnio na zawartość próchnicy są: rośliny bobowate, trawy i ich mieszanki. Niekorzystny wpływ na powstawanie próchnicy ma również zmniejszenie stosowania nawozów naturalnych, co wiąże się ze spadkiem pogłowia zwierząt hodowlanych. Praktyką, która ogranicza powstawanie próchnicy jest również brak pozostawania resztek pożniwnych na polu. Dlatego szczególnie w sytuacji, gdy nie możemy dostarczyć obornika warto pozostawić resztki pożniwne, a w płodozmianie uwzględniać rośliny o dużej zawartości pozostawianej biomasy np. rzepak czy rośliny bobowate. Warto również pamiętać, że składniki dostarczane wraz z resztkami pożniwnymi nie są dostępne od razu, jeżeli nie są prawidłowo rozłożone przez organizmy glebowe. Na glebach o zmniejszonej zawartości próchnicy oraz glebach kwaśnych aktywność biologiczna jest zachwiana, co również ma wpływ na mineralizację resztek oraz dostępność składników oraz proces strukturotwórczy gleby. Dlatego rozkład resztek można wspomóc zabiegami regulującymi odczyn czy biopreparatami zawierającymi szczepy mikroorganizmów oraz dostarczyć pożywkę stymulującą rozwój mikroflory.

Kwasy humusowe

Procesy, jakie zachodzą w glebie, rozwój mikroflory i makroflory glebowej oraz rozwój i wzrost roślin zależy również od struktury gleby. Jak już wcześniej wspomniałam kwasy humusowe i wapń odpowiadają za tworzenie struktury gruzełkowatej gleby. Kwasy humusowe, czyli kwasy huminowe i fulwowe, rozdrabniają nadmiernie zagęszczone koloidy glebowe, a w ich obecności nawet bardzo wilgotna gleba zachowuje strukturę gruzełkowatą. Natomiast na glebach podmokłych czy zalanych poprawiają one napowietrzenie. Należy pamiętać, że na glebach o uregulowanych warunkach wodno-powietrznych zachodzą procesy prowadzące do udostępniania roślinom składników pokarmowych, a także występują warunki umożliwiające pobieranie wody i pierwiastków z gleby. Należy również pamiętać, że uprawy prowadzone na glebach niestrukturalnych z pewnością gorzej poradzą sobie w okresie suszy w porównaniu do tych, które uprawiane są na glebach o właściwej strukturze gleby. Gleby strukturalne lepiej również znoszą nadmiar opadów. Chcąc wspomóc procesy strukturotwórcze warto pomyśleć o zastosowaniu preparatów zawierających kwasy humusowe. Tego rodzaju rozwiązanie polecane jest na gleby „zmęczone”, mniej żyzne, które utraciły swoją naturalną strukturę oraz gleby często podtapiane przez intensywne opady deszczu co również wpływa na spadek żyzności gleby. Zastosowanie tego rodzaju preparatów stymuluje aktywność biologiczną, poprawia dostępność i wykorzystanie składników pokarmowych, poprawia właściwości buforowe gleby, korzystnie wpływa na właściwości sorpcyjne gleby, wspomagają rozwój systemu korzeniowego oraz pobieranie składników pokarmowych oraz wody przez korzenie.

Uprawa gleby

Dużo się mówi również o korzyściach płynących ze stosowania technologii bezorkowych lub ograniczających mieszanie gleby. Ma to na celu pozostawienie próchnicy w górnych warstwach gleby. Praktyki takie stymulują również rozwój mikroorganizmów oraz makroflory gleby, jak np. dżdżownic, które uczestniczą w powstawaniu próchnicy. Chociaż tego typu rozwiązania mają swoich zwolenników i przeciwników, to z pewnością należy zwrócić uwagę na fakt, że wieloletnia orka na tę samą głębokość sprzyja powstawaniu podeszwy płużnej,  która ogranicza rozwój systemu korzeniowego roślin. Stąd też warto raz na cztery lata wykonać głęboszowanie lub też zasiać rzodkiew płużną. Na strukturę gleby wpływ ma również stosowanie ciężkiego sprzętu rolniczego, którego negatywne działanie można ograniczyć poprzez zastosowanie kół bliźniaczych, obniżenie ciśnienia w kołach, wykorzystywanie techniki „psiego chodu” lub napędu gąsiennicowego.

O glebie można poczytać więcej

https://agroprofil.pl/uprawa/co-warto-wiedziec-o-biologizacji/

Autor: Dr inż. Aleksandra Wieremczuk

Desykacja rzepaku – wciąż dzieli rolników

1
Desykacja rzepaku

Desykacja – tak czy nie? To pytanie zadaje sobie wielu plantatorów rzepaku. Zarówno zwolennicy desykacji, jak i jej przeciwnicy, mają tyle samo argumentów za wykonaniem ostatniego zabiegu jak i przeciw. Należy zatem zapoznać się z argumentami jednej i drugiej strony, a następnie podjąć decyzję, która będzie najlepsza dla danego gospodarstwa.

Desykacja to chemiczne dosuszanie roślin wykonywane przed zbiorem – zabieg ten pozwala na likwidację chwastów, a także pomaga w sytuacji, gdy rośliny (np. z powodu niestabilnej pogody) wzrastają bardzo nierówno. Najczęściej zabieg ten wykonywany jest na rzepaku, który jest zaliczany do upraw wymagających staranności i dbałości na każdym etapie uprawy. Wszelkie zaniedbania będą miały odzwierciedlenie w ilości i jakości plonu. Dotyczy to również przygotowania plantacji do zbioru. Przeciwnicy desykacji twierdzą, że zabieg ten można pominąć, gdyż rzepak i tak dojrzeje. Koszty z nim związane są zbędne, a stosowana chemia tylko zanieczyszcza środowisko. Z kolei zwolennicy twierdzą, że nieustannie borykają się z nierównomiernym dojrzewaniem łanu oraz pękaniem łuszczyn, co prowadzi do zmniejszenia plonu na skutek osypywania się nasion. Najczęściej za pękanie łuszczyn oraz osypywanie nasion odpowiadają częste i nagłe zmiany wilgotności powietrza, jak również nagłe i gwałtowne deszcze, którym towarzyszą silne wiatry. I właśnie z taką pogodą najczęściej mamy do czynienia w okresie dojrzewania rzepaku. Dlatego na większości plantacji zalecana jest desykacja, zwłaszcza na tych które są choć w niewielkim stopniu wtórnie zachwaszczone – znajdujące się na plantacji chwasty istotnie utrudnią zbiór oraz zanieczyszczą plon.

Zanim desykacja – lustracja

Trudno nie zgodzić się z argumentami jednej jak i drugiej strony. Dlatego przed podjęciem decyzji o aplikacji środka desykującego czy też rezygnacji z niego, należy ,,odwiedzić’’ pole i przeprowadzić lustrację. Powinna ona zostać wykonana trzy tygodnie przed planowanym zbiorem. Ocenie należy poddać kilka czy też kilkanaście miejsc, pod kątem równomierności dojrzewania roślin, a także występowania zachwaszczenia wtórnego. Jeśli rośliny dojrzewają nierównomiernie, z czym mamy bardzo często do czynienia na plantacjach założonych na glebach mozaikowatych, a ponadto plantacja jest zachwaszczona – desykacja jest zalecana. Na nierównomiernie dojrzewających plantacjach występuje duże ryzyko, że część nasion szybciej dojrzeje i będzie osypywać się na ziemię, a część dopiero będzie dojrzewać. W związku z tym trudno jest wybrać odpowiedni moment do zbioru. Z kolei na zachwaszczonej plantacji, chwasty w okresie zbioru będą w pełni wzrostu i rozwoju, a więc uwilgotnione. Podczas zbioru dostaną się do zespołu młócącego, powodując jego zapchanie, a także istotne zanieczyszczenie plonu.

Desykacja rzepaku i glifosat

Desykację rzepaku oraz walkę z zachwaszczeniem wtórnym obecnie można przeprowadzić tylko z wykorzystaniem preparatu zawierającego jako substancję czynną glifosat. Na rynku jest wiele preparatów zarejestrowanych do aplikacji w rzepaku przed planowanym zbiorem (tab. 1). Glifosat jest związkiem nieselektywnym (totalnym), niszczącym wszystkie części zielone roślin. Substancja ta przemieszcza się w roślinie, co sprawia, że nie tylko skutecznie niszczy chwasty roczne, ale także gatunki wieloletnie. Ponadto korzystnie wpływa na równomierność dojrzewania rzepaku.

O czym pamiętać decydując się na desykację rzepaku?

Wykorzystując glifosat do desykacji trzeba pamiętać, że nie wolno stosować go na plantacjach przeznaczonych do reprodukcji. Związane jest to z tym, że glifosat może negatywnie wpłynąć na energię i zdolność kiełkowania, obniżając te parametry nawet o 30% w stosunku do plantacji, gdzie z aplikacji glifosatu zrezygnowano. Kolejnym ważnym elementem prawidłowej desykacji oraz eliminacji zachwaszczenia wtórnego jest ustalenie odpowiedniej dawki. Zawsze należy kierować się obserwacjami przeprowadzonymi podczas lustracji. Jeśli na plantacji występują gatunki wieloletnie – dawka powinna być wyższa; gdy mamy do czynienia z gatunkami jednorocznymi – można ją nieco obniżyć. Wykonując desykację trzeba bezwzględnie pamiętać, aby nie stosować dawek wyższych niż jest to dopuszczone rejestracją oraz zawsze zgodnie ze wskazaniami producenta zawartymi w etykiecie. Należy także unikać stosowania dawek minimalnych i obniżonych, gdyż mogą być zbyt niskie, aby spełniły swoje zadanie.

Desykacja rzepaku – solo lub w duecie

Plantację do zbioru można przygotować na wiele sposobów. W praktyce najczęściej stosuje się dwa rozwiązania. Pierwsze polega na aplikacji tylko preparatu opartego na glifosacie, natomiast drugie rozwiązanie to stosowanie glifosatu ze sklejaczem łuszczyn.

Sklejacz łuszczyn a desykacja

Zadaniem sklejacza jest zapobieganie pękaniu łuszczyn, którego konsekwencją jest osypywanie nasion. Na rynku jest kilka sklejaczy, które różnią się substancją odpowiedzialną za zapobieganie pękaniu łuszczyn (tab. 2). Stosowanie sklejaczy ma szczególne uzasadnienie w przypadku wystąpienia niekorzystnych warunków atmosferycznych, krótko przed żniwami – silne opady deszczu, którym towarzyszą gwałtowne porywy wiatru. Stosując sklejacze trzeba mieć świadomość, że preparaty te nie zabezpieczają plantacji w 100% przed konsekwencjami tych niekorzystnych zjawisk. Sklejacz można stosować z desykantem lub bez. Rodzaj aplikacji zależy od tego czy plantacja będzie desykowana czy nie. Termin stosowania sklejaczy uzależniony jest od tego, czy preparat będzie stosowany z glifosatem czy też solo. Jeśli będzie stosowany w mieszaninie, wówczas zabieg należy wykonać, gdy łuszczyny są elastyczne, a podczas zginania w literę V lekko pękają i wysypują się z nich pojedyncze nasiona. Jeśli sklejacz stosowany jest solo, zabieg należy wykonać, gdy większość łuszczyn ma kolor zielonkawo-żółtawy, łuszczyny są jeszcze elastyczne, a podczas zginania w literę V lekko pękają, lecz nasiona się z nich nie wysypują.

Desykacja – ważne informacje

Desykacja zawsze powinna być wykonana w odpowiednim momencie. Zbyt wcześnie wykonana sprawi, że nasiona będą mniej wartościowe, a także drobniejsze. Z kolei zbyt późno przeprowadzona sprawi, że wcześniej zawiązane łuszczyny będą się otwierać, a nasiona osypywać. Termin aplikacji preparatu zawierającego glifosat zależy od wilgotności nasion. Gdy ich wilgotność mierzona wilgotnościomierzem wynosi ok. 30%, a chwasty są zielone i znajdują się w fazie intensywnego wzrostu jest to sygnał, że desykację czas zacząć.  

Desykacja – przykładowe preparaty

PreparatSubstancja czynnaZalecana dawka [l/ha]
Termin stosowania: 50–70% łuszczyn dojrzewa; nasiona brązowe i twarde (BBCH 85-87)
Boom Efekt 360 SLglifosat3,0-4,0
Landmaster Clean 360 SL 3,0-4,0
Rosate Clean 360 SL 3,0-4,0
Agrosar 360 SL 3,0
Ardee Super 360 SL 3,0-4,0
Avans Premium 360 SL 3,0-4,0
Barclay Barbarian Super 360 SL 3,0-4,0
Barclay Barbarian Xtra 450 SL 2,4-3,2
Barclay Gallup Super 360 SL 3,0-4,0
Barclay Gallup Xtra 450 SL 2,4-3,2
Cordian 450 SL 2,5
Dominator Clean 360 SL 3,0-4,0
Dominator Green 360 SL 3,0-4,0
Dominator HL 480 SL 2,25-3,0
Envision 450 SL 2,5-3,2
Gallup Premium 360 3,0-4,0
Gallup Special 360 3,0-4,0
Gallup TF 360 3,0-4,0
Glifocyd 360 SL 3,0
Glifoherb 360 SL 3,0
Glifopol 360 SL 3,0
Glifostar 360 SL 3,0
Glyfoflash Super 360 SL 3,0-4,0
Glyphoflash Xtra 450 SL 2,4-3,2
Helosate Plus 450 SL 2,5
Huragan Nowy 360 SL 3,0-4,0
Klinik Max 360 SL 3,0
Klinik UP 360 SL 3,0-4,0
Klinik UP Trans 360 SL 3,0-4,0
Kosmik 360 SL 3,0
Koyote 360 SL 3,0-4,0
Monosate G 3,0-4,0
Pilaround 360 SL 4,0
Resolva Total 3,0
Rosate Clean 360 SL 3,0-4,0
Roundup Active 360 SL 2,7-4,0
Roundup 360 Plus 1,875-4,0
Roundup Flex 480 2,0-3,0
Roundup TransEnergy 450 SL 1,5-3,2
Roundup Ultra 360 SL 4,0
Sniper SL 3,0-4,0
Tartan Super 360 SL 3,0-4,0
Touchdown Premium 360 SL 3,0
Trustee Hi-Activ SL 2,2-2,9
Trustee Xtra 450 SL 2,4-3,2

Tabela 2. Przykładowe preparaty zapobiegające pękaniu łuszczyn i osypywaniu nasion, stosowane solo oraz w mieszaninie z desykantami

PreparatSubstancja czynnaZalecana dawka [l/ha]
Rzepako-lepkarboksylowany kopolimer butadienowo-styrenowy1,0
Arrestkarboksylowany kopolimer butadienowo-styrenowy1,0
Spodnam DCdi-1-p-menten1,2
Klinik Max 360 SL + Spodnam DCglifosat + di-1-p-menten3,0+0,6
  

PDO rzepaku umożliwia trafny wybór odmian rzepaku

0
PDO rzepaku umożliwia trafny wybór odmian rzepaku

Miniony sezon wegetacyjny okazał się dość korzystny dla plonowania odmian rzepaku ozimego. Wysokie plony, a także wyższe ceny skupu nasion ponownie spowodowały zwiększone zainteresowanie uprawą tej rośliny. Przyglądając się roślinom rzepaku w bieżącym sezonie można przypuszczać, że będzie on również udany, mimo opóźnienia faz rozwojowych, spowodowanego długim i chłodnym przedwiośniem. Producentów rzepaku zapewne cieszy również wysoka cena surowca na giełdach i w kontraktach skupowych. W różnych kalkulacjach dochodowości uprawy warto także uwzględnić również to, że rzepak ozimy jest bardzo ważny w płodozmianie, zwłaszcza tam, gdzie dominuje uprawa zbóż, dla których stanowi często najlepszy i główny przedplon.

Pogoda ma znaczenie

Plonowanie rzepaku ozimego zależy od wielu różnych czynników, przy czym duży wpływ na jego wielkość ma przebieg warunków atmosferycznych w okresie wegetacji, zwłaszcza w niektórych okresach wzrostu roślin. Tak było w sezonie wegetacyjnym 2020 roku, w którym łagodne warunki zimowania umożliwiły dobre przezimowanie roślinom, natomiast korzystne warunki wilgotnościowe w okresie zawiązywania i wzrostu łuszczyn pozwoliły na ich liczne wytworzenie i dobre wyrośniecie. Wszystko to, sprzyjało wysokiemu plonowaniu i uzyskaniu dobrej jakość nasion rzepaku.

Po zimie nie obserwowano strat roślin na polach, a ich stan oceniany był przeważnie jako dobry i bardzo dobry. Rośliny zachowały także prawie cała masę zieloną rozet liściowych, a to umożliwiało szybki rozwój wiosną. Rzepak wymagał odpowiedniego i wczesnego nawożenia, zwłaszcza azotowego, które w poprzednim roku można było zastosować już w drugiej połowie lutego (ze względu na odstępstwo od obowiązującego wymogu stosowania nawożenia nie wcześniej jak 1 marca). Niestety, chłodna aura ograniczała szybkie pobieranie składników pokarmowych z dostarczonych nawozów. Wzrost temperatury w kwietniu spowodował przyspieszenie rozwoju roślin, jednak brakowało opadów. Brak dostatecznie uwilgotnionej wierzchniej warstwy gleby nie pozwolił na całkowite wykorzystanie drugiej dawki nawożenia azotowego. Występujące w okresie intensywnego wzrostu pędu głównego silne przymrozki, spowodowały na wielu plantacjach uszkodzenia łodyg, w postaci licznych wzdłużnych pęknięć. Naruszenie struktury tkanek umożliwiało infekowanie roślin przez patogeny. Wskutek wysokiej temperatury i deficytu opadów nastąpiło przyspieszenie faz rozwojowych. Kwitnienie rozpoczęło się w trzeciej dekadzie kwietnia, wcześniej niż zwykle. Występujące w tym okresie przymrozki, w niektórych rejonach kraju były przyczyną uszkodzenia pierwszych rozwiniętych kwiatów. Później, w maju warunki atmosferyczne uległy zmianie, ze względu na opady, które były wyraźnie powyżej normy wieloletniej, przy czym ich rozkład w kraju był nierówny. Było też stosunkowo chłodno. W  rejonie północno-wschodnim odnotowano także intensywny opad śniegu, który spowodował wyleganie roślin. Mimo tych niekorzystnych incydentów, nastąpił intensywny rozrost roślin, które wytworzyły wiele pędów bocznych. Dostateczna ilość opadów w tym okresie sprzyjała wzrostowi zawiązanych łuszczyn. Dużym zagrożeniem dla plantacji rzepaku są także coraz częściej występujące gwałtowne zjawiska atmosferyczne w postaci nawalnych burzowych opadów, którym towarzyszą opady gradu. Pojawienie się takich opadów w okresie, gdy rośliny rzepaku są już dojrzałe powoduje z reguły bardzo duże osypanie się nasion. Lokalnie takie zjawiska wystąpiły również w ubiegłym roku powodując dotkliwe straty plonu. Oby w tym roku było ich jak najmniej.

Zróżnicowane plonowanie odmian rzepaku

W ostatnich latach, w systemie porejestrowego doświadczalnictwa odmianowego (PDO) realizowanych jest łącznie 30 doświadczeń. W minionym roku, średni plon nasion zebrany z doświadczeń PDO wyniósł 46,6 dt z ha i był najwyższy w ostatnich pięciu latach. Był wyraźnie większy w porównaniu do poprzednich dwóch lat (2019 i 2018), w których niekorzystne warunki atmosferyczne, zwłaszcza duży deficyt opadów i pogłębiająca się susza w okresie wegetacji spowodowały obniżenie potencjału plonowania, a także w odniesieniu do roku 2016, w którym nastąpiły duże wymarznięcia roślin (tab. poniżej). Plonowanie odmian rzepaku było bardzo zróżnicowane w poszczególnych miejscowościach, a także rejonach kraju. Wielkość zebranych plonów w doświadczeniach wyniosła od 34,4 dt z ha do 61,2 dt z ha. W połowie wszystkich zebranych doświadczeń plon nasion zawierał się w przedziale od 40 do 50 dt z ha. Natomiast w jednej czwartej doświadczeń zebrano powyżej 50,0 dt nasion z ha. W pozostałych kilku doświadczeniach uzyskany plon był poniżej 40,0 dt z ha. Na polach produkcyjnych plony rzepaku były przeważnie mniejsze, a rozpiętość uzyskanych plonów duża, w zależności od intensywności prowadzonej uprawy. Najczęściej zbierano plon wielkości 35-40 dt z ha. Zbierane nasiona miały różną wilgotność, w zależności od lokalnych warunków pogodowych, w okresie sprzętu. Zawartość oleju w nasionach była nieco większa niż w ostatnich latach.

W poszczególnych rejonach kraju plonowanie odmian rzepaku ozimego było także zróżnicowane. Przeważnie większe plony zbierano na północy, zachodzie i w południowo-wschodniej części kraju, gdzie przebieg warunków atmosferycznych był bardziej korzystny. Natomiast w centralnym pasie kraju oraz w rejonie południowo-zachodnim zebrane plony były mniejsze.

Plon nasion odmian rzepaku ozimego badanych w doświadczeniach PDO w latach 2016–2020

WyszczególnienieŚredniaPlon nasion [dt/ha]
20202019201820172016
Wszystkie badane odmiany40,546,638,237,643,636,6
Odmiany mieszańcowe41,547,539,038,744,937,4
Odmiany populacyjne36,541,734,533,439,633,2
  Różnica[dt/ha]5,05,84,55,35,34,2
[%]13,713,913,015,913,412,7

Sprawdzone odmiany rzepaku w badaniach PDO

Przed nowym sezonem wegetacyjnym, w ofercie handlowej znajdzie się zapewne wiele odmian rzepaku ozimego, pochodzących od kilkunastu firm hodowlanych. Podjęcie decyzji o wyborze odmiany do uprawy w nowym sezonie mogą ułatwić wyniki badań prowadzonych corocznie w ramach porejestrowego doświadczalnictwa odmianowego (PDO). Badania te, umożliwiają sprawdzenie aktualnej wartości dużej liczby odmian wpisanych do Krajowego Rejestru (KR) oraz niektórych odmiany ze Wspólnotowego Katalogu Odmian Roślin Rolniczych (CCA). Wcześniej, odmiany z katalogu CCA, oceniane były przez co najmniej dwuletni okres badań w doświadczeniach rozpoznawczych i tylko najlepsze z nich, tj. te, które uzyskały pozytywne wyniki cech rolniczo-użytkowych, trafiły następnie do doświadczeń PDO. W sezonie wegetacyjnym 2019/2020 oceniano łącznie 57 odmian, większość tj. 55 odmian pochodziło z KR, natomiast z CCA badano jedynie dwie wśród odmian rzepaku ozimego. Materiał siewny większość z badanych odmian zapewne znajdzie się w ofercie firm hodowlano-nasiennych oraz u innych dystrybutorów nasion na nowy sezon.

Różnice w plonowaniu odmian były bardzo duże. Skrajnie różnica między najlepiej i najgorzej plonującą odmianą populacyjną wyniosła 6,4 dt z ha, a najlepiej i najgorzej plonującą odmianą mieszańcową aż 12,5 dt z ha. Ogólnie lepiej plonowały odmiany mieszańcowe, a ich średni plon był większy o 14% od średniego plonu odmian populacyjnych. Spośród badanych odmian mieszańcowych najlepiej plonowały Absolut, Aurelia, Ambassador, Artemis, Architect, Dynamic, Angelico, Duke, Advocat, DK Expansion, DK Exporter, Anniston, Luciano KWS i Aspect, natomiast wśród odmian populacyjnych Birdy, Derrick, Gemini, SY Ilona oraz Galileus. Niektóre z tych odmian dobrze plonowały w obu ostatnich latach badań, różniących się zasadniczo pod względem przebiegu warunków pogodowych. Ogólnie, w roku 2020 najlepiej plonowały odmiany nowe, zarejestrowane w ostatnich 2-3 latach, które cechują się dużym potencjałem plonowania oraz te, wykazujące dobrą zdrowotność.

Obie odmiany (Alasco i Augusta) cechujące się dużą odpornością m na kiłę kapusty w warunkach bez infekcji patogenu, plonowały dobrze. Odmiany odporne stanowią najbardziej efektywny sposób na zapobieganie porażeniom roślin, a co za tym idzie, uniknięcie znacznych strat. Aktualnie w Krajowym Rejestrze wpisanych jest 13 takich odmian. W przypadku zainfekowania pól gospodarstwa zarodnikami sprawcy kiły kapustnych, oprócz zaprzestania uprawy rzepaku, alternatywną możliwością jest uprawa odmian odpornych. Trzeba wówczas konieczne przestrzegać co najmniej czteroletniej przerwy w uprawie rzepaku na tym samym polu, przede wszystkim po to, aby zapobiegać przełamaniu odporności.

Wybór może ułatwić LOZ

Każdego roku odmian rzepaku ozimego oferowanych do uprawy przez różnych dystrybutorów nasion jest bardzo dużo. Mimo tego, nie jest łatwo wybrać najbardziej odpowiednie z nich do określonych warunków gospodarstwa. Dużym ułatwieniem może być skorzystanie z „List odmian zalecanych do uprawy na obszarze województw” (LOZ). Przeważnie znajdują się na nich odmiany, które przejawiają dobre przystosowane do uprawy w danym rejonie i są tam najbardziej wartościowe. Szczególnie cenione są odmiany względnie stabilnie plonujące, pomimo różnych warunków atmosferycznych w kolejnych sezonach wegetacyjnych i takie trafiają również na listę. W roku 2021, w poszczególnych województwach na LOZ znajduje się od kilku (6) do kilkunastu (19) odmian. Zestawienie odmiany w LOZ oznacza jej rekomendację na obszarze województwa. W br. na wszystkich LOZ znajdują się łącznie 39 odmiany rzepaku ozimego. Zdecydowaną większość stanowią odmiany mieszańcowe, których jest 31, natomiast odmian populacyjnych zaledwie 8. Dwadzieścia odmian otrzymało rekomendację do uprawy na terenie czterech i więcej województw. Najczęściej polecanymi do uprawy odmianami są populacyjne Birdy i Derrick oraz mieszańcowe Absolut F1 i Architect F1 – w 10-12 województwach. Odmiana DK Expiro F1 rekomendowana jest do uprawy w 8 województwach, z kolei odmiany Angelico F1, AnnistonF1, DK ExpansionF1 i Stefano KWS F1 – w 7, odmiany Advocat F1 i ES Imperio F1 – w 6 województwach, natomiast odmiany Ambassador F1, Bonanza F1, ChopinF1, DukeF1, DK ExtractF1, Gemini, PrinceF1, SYIlona oraz TigrisF1 – w 4 województwach.  Inne znalazły się na listach kilku województw, m.in. Artemis F1, Aurelia F1, Dominator F1, i Galileus (w 3 województwach). Pozostałe z odmian rzepaku z „Listy … zalecane są do uprawy tylko w jednym lub dwóch województwach. Warto zauważyć, że w br. na LOZ znajdują się dwie odmiany o dużej odporności na kiłę kapusty – Alasco i Augusta. W warunkach zagrożenia infekcją tej choroby, takie odmiany są bardzo przydatne dla producentów rzepaku.

Szkodniki trzeba zwalczać

W uprawach rzepaku szkodniki stanowią duży i niestety coraz większy problem. Konieczne jest więc stałe monitorowanie ich wystąpienia i racjonalne zwalczanie, a to nie jest łatwe ze względu na zmniejszanie się dostępnych substancji czynnych do stosowania. Zaprawianie nasion zabezpiecza wschodzące rośliny przed ich żerowaniem jedynie przez stosunkowo krótki okres. W przypadku nadmiernego pojawienia się szkodników trzeba zastosować odpowiedni insektycyd w formie oprysku. W minionym sezonie wegetacyjnym, występowanie szkodników rzepaku na roślinach w okresie jesiennego wzrostu było dość duże, zwłaszcza na południu, zachodzie i w centrum kraju. W okresie wschodów najczęściej obserwowano żerujące pchełki (ziemne i rzepakową) oraz naloty śmietki kapuścianej i gnatarza rzepakowca na młode rośliny rzepaku. W wielu rejonach rośliny zasiedlane były także przez licznie pojawiające się mszyce. Pojawienie się na roślinach rzepaku mszycy (zwłaszcza brzoskwiniowej) powoduje nie tylko ich ogłodzenie i ogólne osłabienie poprzez wysysanie soków komórkowych, ale także ryzyko przenoszenia groźnego wirusa żółtaczki rzepy (TuYV), którego są wektorami. W efekcie, przy silnym porażeniu wirusem następuje zakłócenie przebiegu procesów fizjologicznych rośliny, a to powoduje znaczące obniżenie plonowania, a także m.in. spadek zawartości tłuszczu w nasionach. Ochrona upraw rzepaku przed tą chorobą wymaga skutecznego zwalczania mszycy, co jest dość trudne przy aktualnie zalecanych preparatach chemicznych, wśród których brakuje środków o działaniu układowym. Przeważnie zabiegi zwalczające mszyce są spóźnione, nie eliminują zagrożenia infekcją, a jedynie ją ograniczają. Bardziej efektywnym sposobem ograniczania skutków porażenia przez wirusa żółtaczki rzepy jest uprawa odmian tolerancyjnych na TuYV, które w dużym stopniu zabezpieczają rośliny rzepaku przed chorobą. Takich odmian wpisanych do Krajowego Rejestru jest już blisko czterdzieści. Tymczasem wiosną, najczęściej konieczne było zwalczanie chowaczy, a następnie słodyszka rzepakowego, którego presja była przeważnie średnia. W przypadku doświadczeń PDO niezbędne było wykonanie od 2 do 4 zabiegów, stosując przemiennie różne insektycydy. Zagrożeniem w niektórych rejonach kraju były także szkodniki łuszczynowe – chowacz podobnik i pryszczarek kapustnik.

Dużo chorób łodygowych

Presja niektórych chorób pochodzenia grzybowego w poprzednim sezonie była średnia lub duża, zwłaszcza tam, gdzie przymrozki wiosną uszkodziły łodygi. Było też bardziej wilgotno niż w poprzednich dwóch sezonach wegetacyjnych. Najczęściej występującymi były choroby łodygi, a wśród nich obserwowano również lokalnie objawy porażenia werticiliozą. Natomiast w okresie wzrostu łuszczyn nastąpiło dość powszechnie porażenie łodyg zgnilizną twardzikową, a później na łuszczynach czernią krzyżowych. Nasilenie występowania poszczególnych chorób było przeważnie umiarkowane, ale niekiedy dość duże, zwłaszcza tam, gdzie nie stosowano ochrony fungicydowej lub zastosowano bardzo ograniczoną ochronę.

Apel producentów zbóż do Ministra Pudy

0
Apel producentów zbóż do Ministra Pudy

Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych wystosował do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorza Pudy List otwarty w sprawie ograniczeń w zakresie chemicznej ochrony roślin. Związkowców branży zbożowej niepokoi przebieg procesu ograniczania liczby substancji aktywnych będących składnikami środków ochrony roślin. Zaniepokojenie budzą też zapisy zawarte w nowych unijnych Strategiach „Od pola do stołu” i „Na rzecz bioróżnorodności”. Skutkiem ich realizacji może być bankructwo wielu polskich gospodarstw rolnych.

Zagrożone bezpieczeństwo żywnościowe?

Motywem przewodnim listu są obawy branżowców o bezpieczeństwo żywnościowe Polski, które może zostać naruszone jeśli proces wycofywania z rynku kolejnych substancji aktywnych (i plany docelowego ograniczenia ilości stosowanych środków ochrony roślin o połowę), będą realizowane w niewłaściwy sposób. 

„My producenci mamy pełną świadomość tego, jak bardzo ważna jest odpowiednia jakość dostarczanych na rynek produktów rolnych i dlatego działania, które temu służą zawsze popieraliśmy i będziemy popierać. Wynika to nie tylko ze względów finansowych (wyższa jakość wyższa cena) ale także z pewnej filozofii życia, która spowodowała, że wybraliśmy zawód rolnika. Czujemy się w pełni odpowiedzialni za to co dzieje się na naszych polach i dlatego z dużą dozą zrozumienia podchodzimy do różnych propozycji, które temu mają służyć. – stwierdzają w swoim piśmie do Ministra Grzegorza Pudy Przedstawiciele PZPRZ.

Wycofanie ale po udowodnieniu

Związkowcy zapewniają też, że zrozumienie powyższych procesów dotyczy także tych przypadków, gdy pojawiają się propozycje eliminacji niektórych substancji aktywnych, ze względu na udowodnione lub domniemane niebezpieczeństwo negatywnego wpływu na zdrowie ludzi, zwierząt czy też na środowisko. Niepokoi ich jednak to, że proces zmian w zakresie ochrony chemicznej roślin nie będzie przebiegał właściwie. Podstawą obaw są zmiany na rynku substancji aktywnych, które już się dokonały w ostatnich latach. Związkowcy powołują się przy tym na własne doświadczenie i opinie specjalistów oraz naukowców  – członków Rady Ekspertów powołanej przez PZPRZ.

Nawet 70 procent strat!  

Jak wynika z ocen powyższych ekspertów, przewidywane duże ograniczenia ilości stosowanych środków ochrony roślin wpłyną na zasadnicze ograniczenie skuteczności ochrony – zwłaszcza niektórych zasiewów – i tym samym dochodzić może do strat plonu i jego jakości nawet na poziomie 70%. Mało tego! Przewidywane zmiany w zakresie ilości substancji aktywnych nie tylko obniżą skuteczność stosowanej ochrony ale też wpłyną na jej koszt. Przykładowo dla  najpopularniejszego w Polsce gatunku uprawnego, jakim jest pszenica, koszty te wzrosnąć mogą  nawet o 30%, a w przypadku rzepaku prawie o 40%. Jak przewidują eksperci, jednym z powodów wzrostu powyższych kosztów będzie to, że nowo rejestrowane preparaty będą miały w przewadze krótszy okres dobrego działania i tym samym liczba zabiegów niezbędnych do skutecznej ochrony upraw wzrośnie.

Widmo bankructwa gospodarstw 

Specjaliści nie mają też wątpliwości, że wzrostu wydatków na ochronę roślin w połączeniu ze zmniejszoną skutecznością środków ochrony upraw, nie będą w stanie przetrwać nawet najsilniejsze ekonomicznie polskie gospodarstwa, które już teraz np. z uwagi na stosunkowo niskie ceny zbytu, są w nienajlepszej kondycji. Niezbędne będzie więc stworzenie bardzo dużego funduszu rekompensat dla ich ratowania.

Nie będzie czym zwalczać?

Z ocen Rady Ekspertów przy PZPRZ wynika też, że zmniejszenie ilości substancji na rynku sprawi, że wzrośnie częstotliwość ich stosowania na danym polu i tym samym wzrośnie niebezpieczeństwo pojawiania się odporności wśród zwalczanych agrofagów. Będzie to bardzo niebezpieczna dla producentów sytuacja, która doprowadzić może wprost do braku możliwości zwalczania organizmów szkodliwych dla upraw. Niepokojące jest też to, że stosunkowo największą grupę planowanych do wycofywania substancji stanowią fungicydy. Fakt ten zasadniczo zwiększy niebezpieczeństwo masowego wystąpienia grzybów, w tym fuzarioz, których zwalczanie z reguły jest szczególnie trudne. Tym samym mocno zwiększy się niebezpieczeństwo wystąpienia w ziarnie zbóż rakotwórczych mykotosyn, czyli substancji nieakceptowalnych nie tylko w żywności ale i w paszach dla zwierząt.

Podobnie z herbicydami 

Znaczące problemy dla producentów roślin zbożowych powoduje też wycofywanie z rynku herbicydów łącznie z przewidywanym do wyeliminowania glifosatem. 
W tym kontekście branżowcy są zdania, że ewentualny brak na rynku środków ochrony roślin zawierających tę substancję spowoduje niewyobrażalne wprost problemy dla dużej części gospodarstw, a szczególnie tych, które w trosce o efektywne gospodarowanie wodą zdecydowały się na stosowanie technologii bezorkowych.  

„Uważamy zatem, że preparat glifosat po prostu nie może zniknąć z rynku” – podkreślają związkowcy.

Owady i zaprawy 

Kolejny problem to planowana eliminacja pyretroidów, czyli środków ochrony roślin używanych  do zwalczania owadów i zastąpienie ich innymi preparatami, co zdaniem specjalistów automatycznie wpłynie na duże zwiększenie ilości substancji aktywnej w przeliczeniu na jednostkę powierzchni. Ma tak być dlatego, że pyretroidy najczęściej stosowane są w stosunkowo małych dawkach. Należy zatem wziąć ten fakt pod uwagę w planach osiągnięcia właściwego stopnia zużycia środków ochrony roślin w przeliczeniu na jednostkę powierzchni. Niekorzystne będzie też  eliminowanie z rynku substancji aktywnych przydatnych do stosowania w zaprawach nasiennych. 

Zagrożone wszystkie uprawy

Dodajmy, że analizy przeprowadzane przez ekspertów związanych z PZPRZ wskazują, że problemy z ochroną dotkną mocno wszystkich najważniejszych gatunków roślin t.j. zbóż, rzepaku i roślin okopowych, a także bardzo ważnych dla producentów zbóż – roślin motylkowych. 

Sytuacja polskich gospodarstw skomplikuje się także przez to, że w unijnych strategiach przy ochronie upraw preferowane będą preparaty biologiczne, a te siłą rzeczy będą droższe. Natomiast ich efektywność będzie bardzo zmienna – zależnie od warunków pogody czy środowiska. W związku z tym polscy branżowcy są zdania, że preparaty te mogą co najwyżej wspomagać ochronę chemiczną lecz raczej na pewno skutecznie zastąpić jej nie zdołają.

Co można zrobić? 

Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych zwraca się więc do Ministra Grzegorza Pudy z  apelem o to, by wprowadzanie zmian w zakresie ochrony roślin realizowane było w sposób przemyślany i uwzględniający wszystkie aspekty. Natomiast decyzje o ograniczeniach w zakresie ochrony roślin oparte były na wnioskach z szerokiej, rzeczowej i popartej badaniami naukowymi dyskusji. Stawką jest tu poważne zachwianie stabilności polskich gospodarstw i pogorszenie  ekonomicznej sytuacji Polski oraz konsumentów.

Źródło: PZPRZ
Foto: Pixabay

Podwyżki cen zbóż nie hamują. Ile płacą w kraju?

0
Jakie ceny widnieją w skupach? 🤔 🌾

W kraju stawki za zboże nadal utrzymują się na wysokim poziomie. Ofert sprzedaży zbóż jest coraz mniej a to przekłada się na wyższe kwoty. Wysoko wyceniane są także kontrakty na nowe zbiory. W związku z powyższym wkrótce na krajowym rynku mogą zawitać kolejne podwyżki cen żywności. Globalne ceny zbóż umocniły się w poniedziałkowej sesji za oceanem. Gorąca i sucha pogoda w niektórych częściach Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych jest obecnie głównym czynnikiem wspierającym kontrakty terminowe na zboża. Jednak warunki europejskie sprzyjają wzrostowi upraw, co nieco ogranicza wzrost cen. 

Jakie ceny widnieją w skupach? 

Z zebranych danych udostępnionych przez ZSRiR możemy wyczytać, że w dniach 17–23.05.2021 r. pszenicę konsumpcyjną skupowano przeciętnie po 964 zł/t. Cena tego zboża była o 1% niższa niż tydzień wcześniej ale o 2,5% więcej niż miesiąc wcześniej. Jednocześnie cena tego zboża była o 15,5% wyższa niż przed rokiem. Tona ziarna  pszenica paszowej w skupie kosztowała średnio 979 zł/t względem 980 zł z minionego tygodnia.

Za żyto konsumpcyjne średnio w kraju uzyskiwano 741 zł/t, o 1% mniej niż w minionym raporcie. Cena ta była o 0,2% wyższa niż miesiąc wcześniej i o 29% wyższa niż przed rokiem.  Żyto paszowe podrożało o 3,1%. W kraju za tonę surowca uzyskać było można około 757 zł, o 23 zł więcej niż ostatnio.

Za jęczmień paszowy średnio w kraju uzyskiwano 872 zł/t wobec 861 zł/w poprzednim tygodniu. Jednocześnie cena ta była o 24% wyższa przed rokiem. 

Średnia cena owsa paszowego w raportowanych dniach wynosiła  616 zł/t o 1,4% mniej niż w ubiegłym tygodniu a owsa konsumpcyjnego 615 zł/t o 3,4% mniej.  Pszenżyto nieznacznie podrożało w skali tygodnia. Na rynku krajowym cena wynosiła 858 zł/t, o 2% więcej niż ostatnio. Cena tego zboża była o 23% wyższa niż przed rokiem.

Przeciętna cena kukurydzy w kraju wyniosła 1017 zł/t i była o 2% wyższa niż w poprzednim tygodniu. Jednocześnie cena tego ziarna była o 10% wyższa niż miesiąc wcześniej i o 36% wyższa niż przed rokiem.

ZESTAWIENIE CEN W SKUPACH ZBÓŻ/ ceny podane w zł netto/tona na dzień 09.06.2021

Jak co tydzień, na podstawie wywiadu z poszczególnymi punktami skupu, sporządziliśmy zestawienie cen. Obecnie za pszenicę konsumpcyjną netto można otrzymać od 840 do 1070 zł/t, za pszenicę paszową od 800 do 1050 zł/t, za żyto od 600 do 840 zł, za pszenżyto od 700 do 960 zł, za jęczmień 700 do 1050 zł a za owies od 480 do 700 zł.

województwoFirmaJęczmień browarnyJęczmieńpaszowy Żyto konsumpcyjneŻyto paszowePszenżytoPszenica konsumpcyjna Pszenicapaszowaowies konsum.owies paszowy
dolnośląskieTOMY M&M SP. Z O.O. SP. KSrebrna Góra800.00(-30) 790.00  830.00 950.00(-20)  940.00(-10)    
kujawsko-pomorskieAl-Samer Sp. z o. o. oddz. Włocławek760.00 (+60) 750.00(+50)  700.00(+100)     760.00(+60)  910.00(+10)  880.00 (+30) 600.00  600.00
lubelskieWS TRADE PLUS SP. Z O. O./Puławy800-820.00  800-820.00 700-730.00700-730.00  790-820.00  940-980.00 900-930.00     520-540.00  520-540.00   
lubuskiePHU AGROIMPEX SP. Z O.O.920.00 (+20)   920.00 (+20)   800.00      800.00 (+20)    900.00(+20)  1000.00       980.00    600.00(-20)   
mazowieckieBIMAR Marta Bicz/ Zwoleń   650.00 780.00   880.00       480.00   
podlaskieElewarr Sp. z o. o., oddział Bielsk Podlaski  620.00 600.00   840.00    800.00     
pomorskieZIARN-POL Sp. z o.o.Kwidzyń 800.00 (+20) 710-720.00 (+10)    700.00 810.00 (+20) 920-930.00(+10) 900.00 500.00 500.00 
pomorskiePomorskie Centrum Obsługi Rolnictwa Elewator Jabłowo Spółka z o.o. Jabłowo770.00 770.00 680.00  770.00  900.00     
warmińsko-mazurskiePPH Kompasz sp.j. M.Tkaczyk St.PawłowskiNowe Miasto Lubawskie/Iława 800.00  800.00    
wielkopolskie„Biuro Maklerskie Warszawskiej Giełdy Towarowej S.A. Sylwester Dudziak”Śrem900-1050.00   840-960.00  760-840.00  760-840.00 880-960.00    990-1070.00   970-1050.00  620-700.00  580-660.00    
wielkopolskieElewarr Sp. z o. o., oddział Gądki720.00  700.00    620.00    600.00 zł   700.00890.00 (+20)850.00(+20)     
zachodniopomorskieAlsamer Sp. z o. o. oddz. Łobez 800.00 700-720.00 700-720.00 800.00 940.00(+10)    620.00

źródło: Ministerstwo Rolnictwa I Rozwoju Wsi. Zintegrowany system rolniczej informacji rynkowej
kowr.gov.pl

Dziewczyny z pomysłami w Agrifood

0
Dziewczyny z pomysłami w Agrifood

Interesuje Cię branża rolno-spożywcza? Masz pomysł na ciekawe rozwiązanie technologiczne lub społeczne w tym obszarze? Weź udział w europejskim programie EWA (Empowering Women in Agrifood), rozwiń swój pomysł i WYGRAJ 10.000 EUR!

Celem programu jest motywowanie przedsiębiorczyń na wczesnym etapie kariery do wykorzystania ich potencjału, zapewnienia im odpowiedniej wiedzy, wsparcia i dostępu do sieci kontaktów, aby mogły pomyślnie założyć i rozwijać zrównoważoną działalność biznesową. Projekt przeznaczony jest dla grupy 10 przedsiębiorczyń, które przez 5 miesięcy będą uczestniczyć w warsztatach, wydarzeniach, rozwijać swój pomysł pod okiem wybitnego Mentora, jak również budować relacje i spełniać swoje marzenia.W ramach uczestnictwa w programie będzie również możliwość zbudowania międzynarodowej sieci kontaktów.

APLIKUJ https://www.f6s.com/polska

ZGŁOSZENIA PRZYJMOWANE SĄ TYLKO DO 13 CZERWCA!

Projekt jest realizowany przez Fundację Edukacyjną Perspektywy i europejską agencję EIT Food RIS.

Sprzedaż ciągników w maju

0
Sprzedaż ciągników w maju

W maju 2021 r. zarejestrowano niemal identyczną liczbę nowych ciągników jak w poprzednim miesiącu. Spadek był minimalny bo tylko o 11 sztuk. Zarejestrowano zatem 1210 nowych maszyn i jest to kolejny trzeci już miesiąc, kiedy to dokonano rejestracji ponad 1000 sztuk nowych ciągników w ciągu jednego miesiąca. Natomiast w porównaniu z majem 2020 r. to także aż o 291 zarejestrowanych sztuk więcej! A od początku roku w Polsce dokonano rejestracji 5301 sztuk nowych ciągników. To wynik o 1543 lepszy niż przed rokiem, co w skali dwóch ostatnich lat daje wzrost o ponad 41%.

New Holland liderem rynku!

Liderem rynku na koniec maja pozostaje marka New Holland z 1045 rejestracjami. I jest to o 263 sztuki więcej niż rok wcześniej. Udziały marki New Holland w rynku wynoszą więc 19,7%. Drugie miejsce utrzymuje marka Kubota. A jej 573 zarejestrowane sztuki to pułap o 162 szt. więcej niż przed rokiem. Kubota osiąga zatem 10,8% udziałów rynkowych. Kolejny w klasyfikacji jest John Deere, który na trzecim miejscu niewiele ustępuje Kubocie. Zarejestrowano bowiem tylko 12 szt. mniej ciągników tej marki niż u konkurenta. A wynik 561 sztuk to o 120 sztuk więcej niż przed rokiem, co pozwoliło marce osiągnąć 10,6% udziałów rynkowych. Marka Deutz Fahr zajmuje czwarte miejsce. W tym przypadku zarejestrowano 522 szt. ciągników, czyli o 117 więcej niż w tym samym okresie 2020r, co dało marce 9,8% udziałów rynkowych. Zetor w tej klasyfikacji znalazł się na piątym miejscu z ilością 438 sztuk zarejestrowanych maszyn (99 szt. więcej niż przed rokiem). Pozwoliło mu to na uzyskanie 8,3% udziałów rynkowych. Natomiast Case IH jest na szóstej pozycji z ilością 411 szt. (156 szt. więcej niż w 2020 r). Udziały rynkowe tej marki po pięciu miesiącach 2021 roku to 7,8%.

Topowe modele 

W okresie styczeń-maj 2021 roku najpopularniejszym modelem ciągnika był Zetor CL 80. Zarejestrowano 168 szt. tego modelu. W tym samym czasie zarejestrowano też 164 szt. ciągników Deutz Fahr 5110G. Na trzecim miejscu uplasował się model marki New Holland: T6 125 – 107 szt. Czwarte miejsce to również model marki New Holland: TD5.85 – 99. Piąta lokatę zajmuje natomiast John Deere z modelem 6155M – 96 szt.

Klasyfikacja pod kątem mocy

Po pięciu pierwszych miesiącach 2021 roku liderem w najniższej kategorii mocy – do 30 KM jest marka Kubota. Natomiast w przedziałach mocy od 30 do 50 KM liderem, tak jak przed miesiącem, jest marka Arbos. A w kategorii 51-70 KM liderem ponownie zostaje Kubota. W przedziałach mocy od 71 do 200 KM palma pierwszeństwa należy do marki New Holland. Natomiast w kategorii już bardzo potężnej, czyli powyżej 200 KM ponownie samodzielnym liderem jest marka John Deere.

Mazowieckie na pierwszym miejscu 

Po maju 2021 roku województwo mazowieckie to lider klasyfikacji liczby rejestracji nowych ciągników. W regionie tym, od początku roku, zarejestrowano 998 szt. nowych ciągników, co stanowi 18,8% wszystkich rejestracji. Na drugim miejscu znajduje się województwo lubelskie z ilością 602 szt., kolejne to wielkopolskie z ilością po 523 szt.

Średnia moc ciągników nowo rejestrowanych w okresie styczeń-maj 2021 roku najwyższa była w województwie zachodniopomorskim i wynosiła 152,3 KM. Średnią 150,2 KM notujemy w dolnośląskim. A Ciągniki o najniższej mocy (średnia – 89,1 KM) rejestrowane są w województwie małopolskim.

Dodajmy, że w ciągu pięciu miesięcy 2021 roku osoby prywatne zarejestrowały 4307 sztuk nowych ciągników. Podczas gdy w tym czasie firmy zarejestrowały 994 szt. nowych maszyn.

Ciągniki rynku wtórnego 

Na rynku wtórnym już kolejny miesiąc notowano znaczne wzrosty w stosunku do ubiegłego roku. Od początku 2021r .zarejestrowano 9546 szt. ciągników używanych, a to o 2711 szt. więcej niż w tym samym okresie 2020 roku. Mowa zatem o 39,6% wzroście rynku.

Liderem rynku wtórnego w zestawieniu na koniec kwietnia pozostała marka John Deere. Zarejestrowano więc 1474 szt. ciągników używanych tej marki. Natomiast John Deere notuje 15,4% udziałów w rynku używanych ciągników. John Deere jest też liderem w dwóch kategoriach wiekowych: 11-20 lat oraz 6-10 lat. A w najstarszej kategorii, powyżej 20 lat oraz w najmłodszej 3-5 lat, dominuje marka Zetor.

Źródło i foto: Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych

W weekend mocniej powieje wiatr na froncie chłodnym [POGODA]

1

W nocy więcej chmur pojawi się na wschód od Wisły i na zachodzie kraju. W tych regionach lokalnie spadnie przelotny deszcz. Na pozostałym obszarze sucho. Noc ciepła z temperaturą od 11 do 15 stopni. W rejonie Zielonej Góry możliwe nawet +16 stopni.

W ciągu dnia od Żar, Leszna na południe pojawią się dość liczne burze i w końcu spadnie tam deszcz na obszarze około 60% regionu. Zagrzmi też miejscami na południu Wielkopolski, południu kraju oraz na wschodzie.

Wiatr umiarkowany z północnego zachodu. W piątek więcej chmur z burzami od Suwałk po Terespol i Roztocze. Zaś w sobotę przez Polskę z zachodu na wschód przejdzie front chłodny z silnym wiatrem. Co do opadów na froncie wypowiem się w czwartek rano lub w piątek rano.

Spółka Cefetra Polska pod lupą UOKiK

0
Spółka Cefetra Polska pod lupą UOKiK

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wszczął postępowanie przeciwko spółce Cefetra Polska. Wątpliwości UOKiK budzą umowy, które nakazują rolnikom dostarczanie umówionej ilości zboża lub rzepaku, nawet gdy stało się to niemożliwe z uwagi na niezależne od nich okoliczności, np. suszę lub inną siłę wyższą.

Badane są umowy 

Przypomnijmy: Firma Cefetra Polska należy do międzynarodowej grupy kapitałowej BayWa i jest jednym z krajowych liderów w handlu zbożem. Co roku sprzedaje  około miliona ton produktów rolnych do zagranicznych odbiorców. Zastrzeżenia Prezesa UOKiK budzą umowy spółki z rolnikami dostarczającymi do niej zboża, rzepak oraz rośliny strączkowe.

Jak zauważa Prezes UOKiK Tomasz Chróstny: 
– Badany przez nas podmiot zobowiązuje swoich kontrahentów do dostaw w umówionych ilościach także wówczas, gdy ze względu na skutki siły wyższej i z przyczyn niezależnych od rolników, nie są oni w stanie zrealizować zobowiązań.
 Dlatego wszcząłem postępowanie dotyczące wykorzystywania przewagi kontraktowej przez Cefetra Polska. Duże podmioty muszą zgodnie z prawem w umowach kontraktacyjnych uwzględniać fakt, że działalność rolnicza jest szczególnie uzależniona od wpływu sił przyrody – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Co powinno być w umowach? 

Prezes UOKiK przy okazji podkreśla, że firmy kupujące produkty rolne bezpośrednio z gospodarstw powinny w umowach przewidywać zwolnienie z części lub całości dostaw w przypadku wystąpienia okoliczności, na które rolnik nie ma wpływu i nie może zapobiec ich skutkom. Takie zabezpieczenie dla producenta rolnego przewiduje umowa kontraktacji przewidziana w kodeksie cywilnym. 

– Natomiast niektórzy pośrednicy celowo nadają tego typu kontraktom inne nazwy – na przykład  umowa sprzedaży, dostawy lub współpracy, aby rolnik w każdych okolicznościach musiał dostarczyć umówioną ilość produktu – wyjaśnia Prezes UOKiK. – Wymuszanie na producencie rolnym pełnej realizacji zobowiązania niezależnie od okoliczności zewnętrznych nie jest zgodne z charakterem tego rodzaju umów, gdyż nie uwzględnia ryzyka wiążącego się z działalnością rolniczą.

Jak to powinno wyglądać? 

Ważne jest, aby obie strony umowy postępowały wobec siebie uczciwie i odpowiedzialnie – skupujący aby dawał możliwość zmniejszenia zakresu dostaw w przypadku zdarzeń o charakterze losowym, natomiast rolnik aby korzystał z tego rodzaju uprawnień tylko wówczas, gdy wynikają one z okoliczności niezależnych od niego. Przypomnijmy też, że za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Źródło: UOKiK
Foto: Pixabay 

Ponad 360 mln zł na rozwój rolnictwa 4.0. Do kogo trafią pieniądze?

0

Ogłoszono wyniki konkursu „Szybka Ścieżka – Agrotech” organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju i  agencję wykonawczą  Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dofinansowanie w łącznej wysokości ponad 362 milionów złotych przyznano 54 projektom.

Przyszłość leży w technologii

Polska może poszczycić się tytułem jednego z czołowych dostawców żywności w Unii Europejskiej, a o konkurencyjności naszego rolnictwa w najbliższych latach decydować będzie jego poziom technologiczny. W szczególności, że upowszechnienie innowacji w sektorze rolno-spożywczym ma pozytywny wpływ na ochronę klimatu i zdrowie konsumentów.

Celem konkursu jest wsparcie innowacyjnych projektów w ramach sześciu obszarów tematycznych, takich jak:

  • Automatyzacja i robotyzacja w rolnictwie;
  • Mechanizacja w rolnictwie;
  • Aplikacje i zaawansowane usługi cyfrowe dla optymalizacji, predykcji i symulacji procesów, oraz efektywna digitalizacja produkcji, przetwarzania i zarządzania w rolnictwie;
  • Rolnictwo precyzyjne (smart fields);
  • Zrównoważone rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze, innowacyjna żywność, biotechnologia rolnicza;
  • Bioenergia i biomateriały.

O wsparcie w ramach konkursu Szybka Ścieżka „Agrotech” ubiegały się przedsiębiorstwa, zarówno MŚP, jak i duże firmy oraz konsorcja składające się z przedsiębiorców lub przedsiębiorców i jednostek naukowych. Wśród przedsiębiorstw, którym przyznano grant są takie firmy jak OPTIDATA Sp. z o.o., Spółdzielnia Mleczarska „Mlekpol” w Grajewie czy Polmlek Grudziądz Sp. z o.o. Przyznane dofinansowanie oscyluje w granicach 800 tysięcy złotych do blisko 36 milionów złotych. Najwyższą liczbę punktów, oprócz wspomnianych wcześniej, otrzymały projekty jeszcze takich firm jak White Hill Sp. z o.o. (system regulacji oświetlenia w szklarniach ze sprzężeniem zwrotnym od sygnałów emitowanych przez rośliny (plant-talk) oraz ConnectedLife Sp. z o.o. (opracowanie autorskich sensorów oraz inteligentnej platformy Industril IoT przeznaczonej do monitorowania warunków i poprawy efektywności produkcji szklarniowej).

– Dzięki ponad 3 i półkrotnemu podniesieniu pierwotnie planowanej alokacji, ze 100 do 362 mln zł zostaną zrealizowane 54 najlepsze projekty. Będą to kolejne innowacje w polskiej gospodarce, które z całą pewnością przyczynią się do zwiększenia jakości produkcji żywności. Co więcej, dzięki tym projektom w coraz większym stopniu mamy szansę stać się eksporterem nie tylko żywności, ale również liczącym się dostawcą wysokich technologii towarzyszących jej produkcji. To zmiana, która zachodzi dzięki Funduszom Europejskim – stwierdziła Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

Każdy projekt, na jaki zostało przyznane dofinansowanie po zakończeniu będzie musiał zostać wdrożony na rynek. Dodatkowo projekty będą realizowane w  regionach o niższym stopniu zamożności tj. poza województwem mazowieckim.

– Realizacja tych projektów przyczyni się do szerszego stosowania zaawansowanych technologii w polskim sektorze rolno-spożywczym. Liczba, ale przed wszystkim jakość zgłaszanych wniosków przekonała nas o konieczności zwiększenia alokacji. To świadczy o dobrej kondycji branży i dużym potencjale rozwoju jej zaplecza B+R. W efekcie dofinansujemy 54 innowacje z zakresu digitalizacji, automatyki, robotyki czy rozwiązań typu smart fields – powiedział dr inż. Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Nauki i Rozwoju.

Więcej informacji o konkursie oraz lista rankingowa znajdują się na stronie https://www.gov.pl/web/ncbr/zakonczenie-oceny-wnioskow-zlozonych-w-ramach-konkursu-71112020–szybka-sciezka—agrotech.

źródło:gov.pl

Nowe narzędzie ARiMR

0
Nowe narzędzie ARiMR

Z początkiem czerwca br. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa udostępniła nowe internetowe narzędzie pod nazwą „Powierzchnia upraw w gminach”.

Dzięki niej rolnicy mogą wyszukiwać gatunki i powierzchnie upraw lub grupy upraw (np. warzywa), dla wybranej terenowej lokalizacji (województwo, powiat, gmina) albo też w odniesieniu do całego kraju. Na obecnym etapie wyszukiwarka uwzględnia 330 gatunki opraw. Użytkownicy mogą przeglądać i pobierać informacje za lata 2020 i 2021. Tego rodzaju dane mają być na bieżąco aktualizowane. Narzędzie ma charakter otwarty i można z niego korzystać bez konieczności posiadania loginu i hasła.

Dla wnioskodawców i instytucji

Jak zapewnia ARiMR wprowadzenie tej funkcjonalności to odpowiedź na pytania zadawane przez instytucje publiczne i przez beneficjentów działań Agencji. Informacje zebrano na podstawie deklaracji zawartych we wnioskach o płatności obszarowe. Narzędzie dostępne jest na stronie internetowej ARiMR pod adresem https://rejestrupraw.arimr.gov.pl/ 
 
Źródło: ARiMR
Foto: Pixabay 

Strategia bioroznorodnosci ma nierealne cele

0
Strategia bioróżnorodności wiąże się z nierealistycznymi celami

Coraz więcej sprzeciwu słychać ze stron rolniczych. Strategia od pola do stołu i zasada biologicznej różnorodności choć w teorii brzmi świetnie to w praktyce źle skoordynowana może przyczynić się do fatalnych zmian. Sprawozdanie Komisji ds. Środowiska Parlamentu Europejskiego wywołało niezadowolenie Copa Cogeca, która w związku z tym wystosowała apel do ponownego pochylenia się nad nowelizacją.

Strategia bioróżnorodności „odłączoną od pola” 

28.05.2021 Komisja ds. Środowiska Parlamentu Europejskiego przyjęła sprawozdanie w sprawie strategii różnorodności biologicznej na rok 2030. Kolejny raz głównym tematem było rolnictwo i leśnictwo. Pekka Pesonen, sekretarz generalny Copa i Cogeca wyraziła swoje niezadowolenie wobec obecnych praktyk komisji.

Komisja ds. Środowiska Parlamentu Europejskiego nie uwzględniła  pewnych zdroworozsądkowych  propozycji zgłoszonych przez Komisję ds. Rolnictwa. Propozycja nowej definicji zrównoważoności, w której kwestie środowiskowe biorą górę nad aspektami gospodarczymi i społecznymi, wyraźnie wskazuje, że Komisja ds. Środowiska zapomniała, że aby móc realizować dowolna politykę w zakresie różnorodności biologicznej rolnicy, właściciele lasów i spółdzielnie muszą być w stanie inwestować i wprowadzać innowacyjne rozwiązania. Ryzyko wyludnienia obszarów wiejskich nie jest tajemnicą. Potrzebujemy więcej, a nie mniej aktywnej gospodarki, by skutecznie zająć się problematyką zmian klimatu i różnorodności  biologicznej. To jest oczywisty, znany wszystkim fakt, oddalony od abstrakcyjnych wizji, które powstają w Brukseli.”- czytamy w komunikacie organizacji.

Oparcie gospodarki rolnej na ideologii zawsze kończy się porażką

Sprawozdanie stworzone przez komisję pozwala na wprowadzenie większej liczby uregulowań (np. wiążące cele, ścisła ochrona lasów, brak interwencji itd.), a jednocześnie ogranicza elastyczność,  której tak bardzo potrzebują państwa członkowskie. Zdaniem organizacji rolniczej nieproporcjonalne  ograniczenia zaproponowane przez COM ENVI oraz brak prawdziwych alternatyw i kompleksowej  oceny skutków negatywnie odbije się na bezpieczeństwie żywnościowym i zrównoważonym rozwoju sektora. Znalazły się jednak pozytywne aspekty nowej strategii, mianowicie konieczność przeprowadzenia globalnej oceny skutków obejmujących całą strategię bioróżnorodności oraz zasady międzynarodowego handlu. Niemniej jednak, Copa Cogeca są bardzo zaniepokojone  nieobiektywnym podejściem, które kwestionuje samą koncepcję zrównoważoności, a  równocześnie oferuje państwom członkowskim i rolnikom niewiele prawdziwych opcji.

Źrodło:copacogeca.eu