W kolejnej odsłonie cyklu artykułów o uprawie bezorkowej przedstawiamy rolnika, który na niewielkim areale od wielu lat ją stosuje przy parku maszynowym pracującym w wielu małych i średnich gospodarstwach.
Kamil Bodek
Uprawa bezorkowa to temat, który przewija się coraz częściej w naszym rolniczym światku. Powstało już wiele materiałów dydaktycznych o tym, czym ona jest i jakie niesie ze sobą korzyści. Jednak często słyszymy, że uprawa z wykluczeniem pługa stosowana jest wyłącznie w dużych gospodarstwach, gdzie dominują wielkie maszyny pozwalające na wydajną pracę, lecz – niestety – kosztujące krocie, dlatego też wielu rolników przyznaje, iż boją się odejścia od pługa, gdyż uważają, że może to generować duże koszty związane ze zmianą parku maszynowego. By pokazać, że można zastosować uprawę bezorkową bez narażania się na dodatkowe koszty, posłużymy się przykładem gospodarstwa rolnego Szymona Kowalskiego. To rolnik z centralnej Polski, który stosuje ten rodzaj uprawy z powodzeniem już od wielu lat, używając maszyn, które większość z rolników posiada w swoim gospodarstwie.
Jak to się zaczęło?
Pomysł na zmianę metody uprawy gleby zrodziła się, o ironio, przy przymiarkach do kupna… uwaga, właśnie pługa. Ponieważ w tamtym momencie posiadany pług był niewystarczający na potrzeby rozwijającego się gospodarstwa, rolnik rozpoczął poszukiwania narzędzia obracanego. Chwilę wcześniej nabył on agregat talerzowy, który miał służyć do uprawek pożniwnych i przedsiewnych.Z racji tego, iż kupno pługa było wtedy dla gospodarstwa dużym wyzwaniem finansowym, Pan Szymon wraz z ojcem zaczęli zastanawiać się, czy zastosowanie pługa na jego ziemiach i uprawach jest konieczne, czy nie można czasem oszczędzić sobie tego zakupu. Rolnik przyznaje, że wcześniej, dzięki wielu źródłom internetowym, obserwował rozwój technologii uprawy bezorkowej oraz rolników, którzy na własnym przykładzie pokazywali, że przynosi to rezultaty i to naprawdę wymierne.Koniec końców Pan Szymon wraz z ojcem postanowili zaryzykować i doświadczyć tego na własnej skórze, co zaowocowało wieloletnim odstawieniem pługa do lamusa.
Wróćmy jednak do rzeczy. Jakie zatem maszyny wykorzystywane są w gospodarstwie? Jakie są tego wady i na co trzeba zwrócić uwagę, nie dysponując sprzętem za miliony?
Aby przedstawić ogólny zarys gospodarstwa, należy powiedzieć, na jakich ziemiach gospodarują rolnicy. Jak mówi Pan Szymon: – Ziemia to w głównej przewadze klasa 4b, z akcentami 4a oraz 5. Są to głównie gleby lekkie, co ma tutaj bardzo istotne znaczenie, dlatego że przytaczane przeze mnie praktyki niekoniecznie będą z sukcesem sprawdzać się na glebach ciężkich.
Gospodarstwo jest nastawione na produkcję mleczną, dlatego większość pól obsiana jest kukurydzą uprawianą na kiszonkę, łąkami na gruntach ornych oraz lucerną. Mniejszą część upraw zajmuje pszenica ozima, groch pastewny oraz symboliczna powierzchnia ziemniaka.
Maszyny wykorzystywane do uprawy bezorkowej to ciągnik o mocy 90 KM, agregat talerzowy z hydropakiem oraz poczciwy siewnik „Poznaniak” na redlicy stopkowej, a do tego raz na kilka lat głębosz.
Jak dodaje rolnik, najważniejszą maszyną, tak naprawdę, w każdego typu uprawie, o której trzeba wspomnieć, to rozsiewacz do wapna, a wraz z nim cykliczne badanie odczynu i zasobności gleb. Prawda jest bowiem taka, że choćbyśmy stosowali technologie rodem z filmów science fiction, przyrody nie da się oszukać, a odpowiednie pH gleby to podstawa do prawidłowego życia biologicznego, które jest fundamentem dalszej produktywności gleby.
Zależnie od przedplonu
Po kukurydzy na kiszonkę rolnik stosuje uprawę broną talerzową na głębokość 15 cm i od razu siew. Z uwagi na małą ilość resztek pożniwnych zastosowanie jedynie tego narzędzia pozwala na odpowiednie uprawianie gleby i przygotowanie jej pod wysiew nasion w taki sposób, by wyeliminować problem zapychania się resztek pożniwnych pomiędzy redlicami siewnika.
Od czasu do czasu rolnik zmuszony jest do siania pszenicy na stanowisku, na którym w poprzednim sezonie wegetacyjnym stosowana była pszenica. Wtedy to uprawa broną talerzową wykonywana jest dwukrotnie, a dopiero po tym wykonuje się siew. Powtórny wysiew tego samego zboża jest w tym wypadku korzystny dlatego, gdyż przy płytkiej uprawie mogą występować samosiewy.
Najczęściej jednak pszenica siana jest po kukurydzy przeznaczonej na wytworzenie paszy objętościowej. W przypadku kukurydzy na ziarno rolnik również stosuje podwójną uprawę broną talerzową i siew. Pan Szymon przyznaje, że spodziewał się słabszych wschodów z uwagi na zastosowany system uprawy, lecz ostatecznie nie miało to wpływu na rozwój rośliny, gdyż nasiona wykiełkowały równomiernie nawet spod grubej słomianej maty.
Z wsiewką grochu
Jednak rolnik nie przestaje modyfikować technologii upraw wykorzystywanych w jego gospodarstwie, o czym świadczy fakt, że kukurydza od 2 lat siana jest w technologii strip-tillu, czyli uprawy pasowej. W tej kwestii również prowadzone są przez gospodarstwo doświadczenia, takie jak m.in. siew w mulcz z roślin poplonowych lub wraz z wsiewką grochu. Dzięki zastosowaniu uprawy pasowej część fosforu dostarczana jest na większe głębokości, tzn. do 30 cm. Jest to korzystne rozwiązanie, ponieważ maszyny standardowo stosowane w gospodarstwie pozwalają na uprawę maksymalnie do 15 cm.
Kolejnym z mitów, które słyszymy o uprawie bezorkowej, jest brak możliwości stosowania obornika. Nie jest to prawda, gdyż Pan Szymon u siebie w gospodarstwie dostarcza na pole obornik, głównie na stanowiska przygotowywane pod zasiew kukurydzy. Obornik mieszany jest broną talerzową na głębokość do 15 cm, a w miejscach, gdzie ziemia jest gorszej klasy – jeszcze płycej. Rolnik uważa, że obornik zastosowany tak płytko pozwala na wydłużenie czasu zatrzymania wilgoci w glebie i dodaje także, iż obornik mimo, że potrzebuje wody do mineralizacji, to jest również bardzo dobrym magazynem wody, który dzięki posiadaniu dużej ilości substancji organicznych potrafi ją dłużej utrzymać, a przecież głównie o to chodzi.
Wapnowanie odbywa się po żniwach i wapno jest zazwyczaj mieszane na głębokość ok. 10 cm. Nie widzi on potrzeby mieszania wapna na pełną głębokość, ponieważ uważa, że ziemia zazwyczaj zakwasza się właśnie od góry, więc odkwaszanie też powinno następować od góry, a dalej wpłukiwać się coraz dalej i głębiej.
Wszystkie wyżej wymienione zabiegi pozwoliły na rozwój dżdżownic w glebie, co jest wysoce pozytywnym zjawiskiem.
Wielu ludzi uważa, że uprawa uproszczona zwiększa podatność gleby na zachwaszczenie. Pan Szymon jednak nie zauważył zwiększenia się presji chwastów. Rolnik wykonuje w dalszym ciągu takie same zabiegi herbicydowe, jak przy uprawie płużnej i nie zmaga się z problemem zachwaszczonych pól.
Przyznaje z pewnością, że najważniejszą czynnością w uprawie bezorkowej jest stosowanie płodozmianu, gdyż właśnie płodozmian i sposób wykonania decyduje o powodzeniu i o wysokich plonach. W gospodarstwach, w których sieje się wyłącznie zboża po zbożach, niestety, ten system uprawy roli może stać się z czasem dużym problem. Nasz rozmówca pragnie zaznaczyć, że w przypadku monokultury niezależnie od tego, jaki system uprawy roli stosujemy, działamy na szkodę swoją i gleby.
Na koniec
Najwięcej do powiedzenia na temat uprawy uproszczonej mają ci, którzy nigdy jej nie spróbowali, a jeśli już spróbowali, to popełnili masę błędów, których ten system uprawy nie wybacza. Nie ma co ukrywać – jest to uprawa wymagająca cierpliwości, wiedzy i doświadczenia, ale naprawdę warto chociaż spróbować.
Ze wszystkich roślin uprawnych to rzepak ozimy ma najdłuższy okres wegetacji, dlatego też jest on szczególnie narażony na zachwaszczenie. Z tego powodu utrzymanie plantacji wolnej od konkurencji ze strony chwastów, od siewu aż do zbioru, jest dużym wyzwaniem i w dużej mierze zależy od przebiegu pogody.
dr inż. Tomasz R. Sekutowski, IUNG-PIB we Wrocławiu
Słów kilka o chwastach i ich szkodliwości
Zbiorowiska pól uprawnych stanowią szczególną grupę agroekosystemów, które powstały pod wpływem działalności człowieka. Wytworzona w ten sposób agrofitocenoza przyczynia się do zaistnienia korzystniejszych warunków rozwojowych dla rośliny uprawnej, ale również i dla chwastów. Z rolniczego punktu widzenia chwasty są to rośliny, które stanowią element niepożądany ze względu na posiadanie silnego oddziaływania konkurencyjnego względem rośliny uprawnej. Mogą to być gatunki dziko rosnące (np. miotła zbożowa, perz właściwy, chaber bławatek, mak polny, bylica pospolita, bodziszek drobny, stulicha psia, fiołek polny), zdziczałe gatunki uprawne (np. owies szorstki, gorczyca sarepska, gorczyca polna, ślaz zaniedbany), a nawet obce gatunki uprawne (np. samosiewy zbóż).
Szkodliwość chwastów wiąże się przede wszystkim z ich negatywnym oddziaływaniem na wzrost i rozwój rośliny uprawnej, co w konsekwencji prowadzi do obniżenia wysokości i jakości plonu. Oddziaływanie to jest najczęściej wynikiem współzawodnictwa (konkurencji), a nierzadko wiąże się z oddziaływaniem biochemicznym (zjawisko allelopatii).
Skąd się biorą chwasty?
Na pełną charakterystykę zachwaszczenia plantacji składają się głównie dwa czynniki: zbiorowisko chwastów występujące co roku w łanie rzepaku ozimego oraz nasiona chwastów tworzące rezerwuar tych gatunków w glebie. To właśnie glebowy bank nasion zapewnia ciągłość występowania poszczególnych gatunków chwastów na danym polu, pomimo stosowania przez plantatora zabiegów agrotechnicznych mających na celu ich ograniczenie.
Nasiona chwastów stanowią najlepszą formę przystosowawczą w procesie przetrwania i rozprzestrzeniania własnego gatunku. Praktycznie większa część nasion chwastów po opuszczeniu rośliny matecznej trafia na powierzchnię gleby, a następnie dzięki różnym czynnikom zewnętrznym (zwierzęta, owady, działalność człowieka itp.) jest przemieszczana w głąb profilu glebowego. Dlatego zasadne wydaje się użycie stwierdzenia, że podstawowym źródłem zachwaszczenia plantacji rzepaku ozimego są nasiona znajdujące się w glebie.
Zmienia nam się klimat!
Zmieniający się klimat stał się już faktem. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 30 lat średnia temperatura powietrza wzrośnie o 2,5°C, co będzie skutkowało wydłużeniem okresu wegetacyjnego o kolejne 5–7 dni. Taki stan rzeczy wpłynie nie tylko na zmianę terminu siewów roślin uprawnych, ale również spowoduje przesuniecie pozostałych prac gospodarskich i agrotechnicznych. Prawdopodobnie terminy siewu rzepaku mogą być wydłużone o kolejne 2–3 tygodnie. Ponadto występujące coraz częściej łagodne zimy, z krótko zalegającą okrywą śnieżną lub brak okresu zimowego ze stosunkowo wysoką średniodobową temperaturą (jak to miało miejsce na większości terytorium naszego kraju w sezonie wegetacyjnym 2019/2020), mogą zwiększyć presję ze strony gatunków chwastów zimujących, tj. miotły zbożowej, perzu właściwego, przytulii czepnej, maruny bezwonnej, rumianu polnego, chabra bławatka, maku polnego, jasnoty purpurowej, bodziszka drobnego, iglicy pospolitej, fiołka polnego, stulichy psiej, tasznika pospolitego czy tobołków polnych. Wschodzące wraz z rzepakiem chwasty bardzo rzadko wymarzają zimą, a nawet bardzo szybko rozwijają się przy niekorzystnej pogodzie, podczas gdy wegetacja samego rzepaku najczęściej bardzo mocno spowalnia. Prowadzi to do niekorzystnej dla rośliny uprawnej konkurencji o składniki pokarmowe i wodę, co bardzo często doprowadza do osiągnięcia zaawansowanych faz rozwojowych przez chwasty, a przez to do zmniejszenia skuteczności działania zabiegów wykonywanych w okresie tzw. późnego odchwaszczania.
Jak skutecznie ograniczyć zachwaszczenie?
Najbardziej skutecznym sposobem zwalczania uciążliwych i licznie występujących chwastów w rzepaku ozimym w jesienią jest zastosowanie odpowiednio dobranych herbicydów. Zdecydowana większość herbicydów uważana za bardzo skuteczne, eliminują bowiem poszczególne gatunki chwastów w warunkach polowych na poziomie 98%. Tylko tak wysoka skuteczność działania daje pewność na ograniczenie zachwaszczenia łanu oraz na efektywne zubożenie glebowego banku nasion.
Przed wschodami rzepaku czy po nich?
Prawidłowe i dobrze przeprowadzone zabiegi herbicydowe na plantacji rzepaku można podzielić na:
zabiegi doglebowe – wśród nich wyróżnia się zabiegi doglebowe przedsiewne oraz zabiegi stosowane bezpośrednio po siewie rzepaku ozimego, które najczęściej wykonywane są do 3 dni po siewie (BBCH 00–03), chociaż niektóre z nich można przeprowadzić na krótko przed wschodami rośliny uprawnej, tj. do 7–9 dni (BBCH 07–09);
zabiegi nalistne, czyli od fazy liścieni do fazy 8–9 liści właściwych, a nawet do początku rozwoju pędów bocznych (dotyczy to głównie graminicydów).
Przed siewem rzepaku ozimego
Po odpowiednim doprawieniu pola, ale przed siewem rzepaku ozimego, plantator ma do dyspozycji napropamid – substancję czynną, która zawarta jest w składzie kilku herbicydów, tj. Baristo 500 SC, Colzamid, Devrinol 450 SC, Inventor 500 SC i Wicher 500 SC. Napropamid może być aktywowany przy minimalnej zawartości wilgoci w glebie. Warunkiem jednak jego skutecznego działania jest wymieszanie go z glebą na głębokość ok. 3 cm. Niezastosowanie się do tego zalecenia spowoduje, że napropamid bardzo szybko się rozłoży (ulegnie reakcji fotochemicznej), przez co jego działanie chwastobójcze w odniesieniu do kiełkujących nasion chwastów będzie znikome. Ponadto zaletą tej substancji czynnej jest to, że eliminuje ona nie tylko chwasty wschodzące jesienią (tzw. zimujące), ale również chwasty wschodzące wiosną, po wystąpieniu sprzyjających warunków wilgotnościowych.
Krótko po siewie rzepaku ozimego
Na pierwszym miejscu, oczywiście, znajduje się chlomazon (np. Angelus 360 CS, Boa 360 CS, Brasiherb 480 EC, Chlomazon 480 EC, Clematis 480 EC, Climb, Clomate 360 CS, Clomaz 36 SC, Comandor 480 EC, Command 480 EC, Efector 360 CS, Evea 360 CS, Hadar 360 CS, Kalif 480 EC, Kilof 480 EC, Koncept 360 CS, Libeccio 360 CS, Marqis 360 CS, Prize, Reactor 480 EC, Szabla 480 EC, Szpada 480 EC, Upstage). Chlomazon działa na chwasty głównie w okresie od momentu ich kiełkowania do fazy pierwszych liści. Po wniknięciu do kiełkujących nasion chwastów zakłóca ich proces kiełkowania (brak wschodów), a w późniejszej fazie powoduje przebarwienia (wybielenie) liścieni lub pierwszej pary liści, które po krótkim czasie zasychają i zamierają. Niestety, chlomazon może powodować bielenie również wrażliwych odmian roślin rzepaku, jednak jest to efekt przejściowy i nie wpływa negatywnie na same rośliny rzepaku, które bardzo szybko się regenerują.
Kolejną, nie mniej popularną substancją czynną wśród plantatorów rzepaku jest metazachlor (np. Butisan 500 SC, Dakota 500 SC, Naspar 500 SC, Parsan 500 SC, Rapsan 500 SC, Rexxan SC), który pobierany jest głównie przez korzenie i hypokotyl wrażliwych gatunków chwastów. Jego działanie polega na blokadzie syntezy białek i podziału komórek, co objawia się brakiem kiełkowania tychże chwastów.
Następną substancją czynną jest dimetachlor (np. Teridox 500 SC), który pobierany jest głównie przez pędy kiełkujących nasion chwastów, jak również – w mniejszym stopniu – przez ich korzenie.
Jedną z „najmłodszych” substancji czynnych na rynku jest petoksamid (np. Conan 600 EC, Koban 600 EC), który pobierany jest głównie przez siewki kiełkujących nasion chwastów, powodując zahamowanie ich wzrostu i rozwoju. Chwasty jednoliścienne są niszczone najskuteczniej w czasie wschodów, natomiast chwasty dwuliścienne od fazy kiełkowania do fazy 5 liści właściwych.
Po siewie rzepaku ozimego – a może i później?
Chinomerak i dimetenamid-P (np. Butisan Pro) to bardzo ciekawa kombinacja związków, ponieważ terminy ich stosowania są wydłużone w czasie, gdyż można je stosować od momentu kilku dni po siewie aż do fazy nawet 8 liści właściwych rzepaku ozimego. Substancje te pobierane są głównie przez korzenie i liście chwastów dwuliściennych. Ich działanie polega na zahamowaniu procesu kiełkowania nasion chwastów oraz w późniejszej fazie na ograniczenie wzrostu i rozwoju siewek, co prowadzi do stopniowego ich zamierania. Stosuje się je przed wschodami chwastów lub po ich wschodach, ale do fazy 2 liści właściwych chwastów.
Jednak najskuteczniejsze mieszaniny!
Niewątpliwą zaletą stosowania mieszanin różnych substancji czynnych (czy to zbiornikowych, czy gotowych – fabrycznych) jest możliwość uzyskania zwiększonej skuteczności działania w odniesieniu do różnych gatunków chwastów oraz poszerzenia spektrum ich działania.
Mieszaniny możemy sporządzać sami. Są to tzw. mieszanki zbiornikowe składające się z dwóch czy trzech herbicydów. Przykładowe mieszaniny to: Command 360 CS + Devrinol 450 SC (chlomazon + napropamid), Teridox 500 EC + Kilof 480 EC (dimetachlor + chlomazon), Kliner 600 EC + Reactor 360 CS (petoksamid + chlomazon), Chlomazon 480 EC + Znachor 500 SC (chlomazon + metazachlor) czy Baristo 500 SC + Efector 360 CS + Metax 500 SC (napropamid + chlomazon + metazachlor).
Najłatwiejsze w aplikacji są gotowe mieszaniny różnych substancji czynnych, znajdujących się w jednym herbicydzie, które mogą składać się z dwóch lub trzech substancji czynnych. Przykładem takich mieszanin są: Altiplano Dam, Colzamid Top, Command Top 375 CS, Devrinol Top 375 CS (chlomazon + napropamid); Pronap Extra 430 EC, Brasan 540 EC (dimetachlor + chlomazon); Nero 424 EC (chlomazon + petoksamid); Butisan Star 416 SC, Impresco 416 SC, Permuson 416 SC, Sultan Top 500 SC, Tazachmer 500 SC (metazachlor + chinomerak); Butisan Duo 400 EC, Springbok (metazachlor + dimetenamid-P); Kalif Mega 283 SE, Kalif Mega 283 ZC, Nimbus 283 SE (chlomazon + metazachlor), Butisan Mix, Butisan Pro (chinomerak + dimetenamid-P); Colzor Trio 405 EC, Colzor Syn Tech (dimetachlor + chlomazon + napropamid); Butisan Star Max 500 SE, Butisan Avant, Nimbus Gold (metazachlor + chinomerak + dimetenamid-P).
Zabiegi nalistne – po wschodach rzepaku ozimego i chwastów
Niewątpliwą zaletą stosowania zabiegów nalistnych jest możliwość bardziej precyzyjnego dobrania herbicydów i ich dawek do występujących na danym polu gatunków chwastów w momencie, gdy wytworzyły one już 2–3 liście i ich identyfikacja nie stanowi już dla plantatora większego problemu. Na chwasty dwuliścienne i niektóre jednoliścienne można zastosować następujące substancje czynne herbicydów:
Dimetachlor (np. Teridox 500 EC) – można stosować zaraz po wschodach (faza liścieni) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 4 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie kiełkowania do fazy dobrze wykształconych liścieni. Uwaga: dimetachloru nie stosować częściej niż co 3 lata na tym samym polu, w dawkach nieprzekraczających łącznie 1,0 kg substancji czynnych na 1 ha!
Metazachlor (np. Bantux 500, Butisan 400 SC, Butisan S, Dakota 500 SC, Fuego 500 SC, Macho 500 SC, Metax 500 SC, Metaz 500 SC, Naspar Solo 500, Parsan 500 SC, Rapsan Solo 500 SC, Znachor 500 SC) – można stosować zaraz po wschodach (faza liścieni) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 4–6/8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.
Propyzamid (np. Barclay Propyz SC, Kerb 400 SC, Kerb 50 WP, PPZ-400 SC, Prince 400 SC, Prince Duo 400 SC, Propyzaflash SC, TurboPropyz SC) – można stosować zaraz po osiągnięciu przez rzepak ozimy fazy 4 liści do momentu osiągnięcia 6 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie wschodów i liścieni oraz w fazie 2 liści właściwych.
Mieszaniny kilku substancji czynnych herbicydów zawarte w gotowych produktach
Metazachlor + chinomerak (np. Butisan Star 416 SC, Butisan Top, Impesco 416 SC, Permuson 416 SC, Rapsan Plus, Rapsan Turbo, Tazachmer 500 SC) – można stosować po wschodach (faza 2 liści) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 4–8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.
Metazachlor + dimetenamid (np. Butisan Duo 400 SC, Sprinbok Duo, Sprinbok) – można stosować po wschodach (faza 2 liści) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.
Dimetenamid + chinomerak (np. Butisan Mix, Butisan Pro, Solanis, Sotter) – można stosować zaraz po wschodach (faza liścieni) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.
Metazachlor + dimetenamid + chinomerak (np. Butisan Avant, Butisan Star Max 500 SE) – można stosować po wschodach (faza 2 liści) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 7 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.
Metazachlor + pikloram + aminopyralid (np. Kliper, Spark) – można stosować po wschodach (faza 1 liścia) rzepaku ozimego do momentu osiągnięcia 3 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.
Mieszaniny zbiornikowe kilku substancji czynnych herbicydów
Halauksyfen metylu (Arylex™) + metazachlor + aminopyralid + pikloram (np. Belkar + Kliper) – można stosować w fazie 2–4 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2–6 liści właściwych.
Samosiewy zbóż i chwasty jednoliścienne
Oddzielną grupę chwastów na plantacji rzepaku ozimego stanowią gatunki jednoliścienne, głównie samosiewy zbóż oraz chwasty, tj. perz właściwy, miotła zbożowa, wyczyniec polny czy wiechlina roczna. Paradoksalnie jest to grupa chwastów, którą plantator wyeliminuje z pola bardzo łatwo i skutecznie za pomocą grupy herbicydów zwanej graminicydami. Substancje czynne graminicydów zalecane do odchwaszczania rzepaku ozimego, które mogą zostać zastosowane jesienią, to:
chizalofop-P tefurylu (np. Bagira 040 EC, Panarex 040 EC, Pantera 040 EC, Rango 040 EC);
kletodym (np. Cegorian Extra 120 EC, Centurion Plus 120 EC, GramiGuard, Select Super 120 EC, V-Dim 240 EC, VextaDim 240 EC);
cykloksydym (np. Focus Ultra 100 EC). Minimalne zalecane dawki graminicydów wskazane są do zwalczania gatunków jednoliściennych rocznych (w tym samosiewów zbóż), natomiast maksymalne zalecane dawki stosuje się jedynie do ograniczania gatunków wieloletnich, tj. perzu właściwego czy wiechliny rocznej
Najbardziej pracochłonnym oraz najtrudniejszym etapem produkcji ziemniaka (niezależnie od jego dalszego przeznaczenia) jest zbiór, który przeprowadza się wtedy, gdy skórka jest skorkowaciała i nie schodzi pod naciskiem palca, natomiast bulwy łatwo odrywają się od stolonów. Dlatego warto zawczasu przygotować plantację tak, aby do minimum ograniczyć straty wynikające ze zbioru oraz nakłady związane z tą czynnością.
dr inż. Tomasz R. Sekutowski, Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB w Puławach, Zakład Herbologii i Technik Uprawy Roli we Wrocławiu
Co stanowi największy problem podczas zbioru bulw?
Aby ułatwić pracę maszynom zbierającym bulwy ziemniaka (kombajnom, kopaczkom), bezwzględnie należy zniszczyć łęty (mechanicznie lub chemicznie). W zależności od wcześniej zastosowanej agrotechniki (np. nawożenia, nawadniania), odmiany (wczesna, późna) i przeznaczenia (nasienne, konsumpcyjne, przemysłowe, paszowe) zniszczenie łętów powinno się odbyć w okresie poprzedzającym zbiór, tj. ok. 2–3 tygodni przed planowanymi wykopkami. Z fenologicznego punktu widzenia jest to faza początku starzenia się roślin, gdy następuje brązowienie i marszczenie się jagód, dolne liście są już zżółknięte, a skórka bulw zmienia barwę (BBCH 89–91).
Dlaczego przeprowadza się niszczenie naci?
Zabieg ten przeprowadza się właściwie z kilku powodów, a mianowicie:
bezpośrednim efektem tego zabiegu jest możliwość łatwiejszego zbioru (bez strat i zanieczyszczeń) w wyniku zniszczenia łęt ziemniaczanych oraz zachwaszczenia wtórnego, co pozytywnie wpływa na ograniczenie nakładów na energię i robociznę;
zabieg ten w sposób pośredni wpływa również na jakość plonu bulw poprzez przyśpieszenie osiągnięcia dojrzałości fizjologicznej, wynikiem czego jest równomierniejsze dojrzewanie;
w sposób pośredni zostaje ograniczone porażenie przez zarazę ziemniaka i rizoktoniozę, ponadto w wyniku zniszczenia odrostów naci ograniczone zostają wtórne infekcje grzybowe i wirusowe (pośrednio poprzez obniżenie wilgotność w łanie) – dotyczy tylko metody chemicznej;
również pośrednio zostają zabezpieczone bulwy przed uszkodzeniami mechanicznymi wynikającymi z techniki zbioru. Odporność na mechaniczne uszkodzenia wynika z poprawy stanu twardości skórki (szybsze korkowacenie), co powoduje mniejszą wrażliwość na uszkodzenia mechaniczne podczas zbioru i transportu.
Sposoby niszczenia naci
Łęty, czyli tzw. nać, możemy zniszczyć na trzy sposoby: mechanicznie, mechaniczno-chemicznie oraz chemicznie. Wybór metody zależy od kierunku produkcji (gospodarstwa intensywne, ekstensywne, ekologiczne) oraz od maszyn, jakie posiada dane gospodarstwo. Ponadto każda z tych metod różni się między sobą techniką wykonania oraz tempem zasychania naci. Przykładowo dla metody mechanicznej średnie tempo zasychania naci, czyli liczba dni od zabiegu, wynosi średnio 13 dni. Natomiast w przypadku metody mechaniczno-chemicznej średni czas to 8 dni, a dla metody chemicznej – ok. 11 dni (w zależności od zastosowanej substancji czynnej desykanta). Ponadto istotnym czynnikiem, który warunkuje tempo zasychania naci, są warunki wilgotnościowo-termiczne (w słoneczne dni tempo zasychania istotnie przyspiesza), na które, niestety, plantatorzy nie mają jeszcze wpływu.
Metoda mechaniczna – jest najczęściej wykorzystywana w małych gospodarstwach ze względu na niskie nakłady na robociznę (posiadany sprzęt – rozbijacze łęcin) oraz w gospodarstwach ekologicznych ze względu na obostrzenia w stosowaniu chemicznych desykantów. Metoda ta polega na mechanicznym niszczeniu łęt za pomocą 2- lub 4-rzędowego rozbijacza bijakowego montowanego na ciągniku, przystosowanego do konkretnej rozstawy międzyrzędzi, potocznie zwanego orkanem. Rozdrabnianie łęcin ziemniaków odmian wczesnych przeprowadza się zazwyczaj na 7 dni przed zbiorem, odmian średnio wczesnych na 14 dni, natomiast odmian średnio późnych i późnych na 14 do 28 dni przed zbiorem. O skuteczności tej metody decyduje prawidłowe wyprofilowanie redlin oraz doświadczenie operatora orkanu. Niestety, wadą metody mechanicznej jest brak działania fitosanitarnego, szczególnie w sezonach o niesprzyjających warunkach wilgotnościowo-termicznych. Wadą jest również względnie duża niedokładność, ponieważ przy obfitej naci spowodowanej, np. intensywnym nawadnianiem, nawożeniem azotowym czy czynnikiem odmianowym, aż 30–50% masy łęcin nie ulega rozdrobnieniu. Wtedy efekt „desykacji” jest bardzo ograniczony, a skórka bulw bardzo powoli korkowacieje. Ponadto pozostawione na powierzchni pola nadal zielone resztki łęcin mogą stanowić potencjalne źródło zakażenia wtórnego zarodnikami grzyba zarazy ziemniaka. Do zakażenia wystarczy niewielka ilość wilgoci, aby zarodniki pływkowe spłynęły po liściach i pędach do gleby, a stamtąd przedostały się do bulw, doprowadzając w ten sposób do wtórnego porażenia, co skutkuje późniejszymi trudnościami w przechowywaniu bulw ziemniaka.
Metoda mechaniczno-chemiczna – jest połączeniem zabiegu mechanicznego z zastosowaniem desykanta (substancja czynna – glufosynat amonowy, kwas nonanowy, karfentrazon etylowy). Jest to najmniej zawodny i najskuteczniejszy sposób ograniczania porażenia bulw wirusem Y (PVY) i liściozwoju (PLRV). Jej wykonanie jest szczególnie polecane na plantacjach o bujnej naci i obfitym zachwaszczeniu wtórnym. Metoda ta przebiega dwufazowo: w pierwszym etapie stosuje się rozbijacz łęcin (orkan), który rozdrabnia nać do wysokości ok. 20–25 cm, a w drugim etapie wykonuje się zabieg desykantem (Basta 150 SL, Beloukha 680 EC, Randil Fast 680 EC, Spotlight Plus 060 EO) w dawce o połowę mniejszej niż zaleca producent. Metoda ta jest bardzo skuteczna pod warunkiem, że zabieg chemiczny wykonuje się w następnym przejeździe, jednak nie później niż 24 h po ścięciu naci. Niestety, wadą tej metody są zwiększone koszty jej przeprowadzenia związane z liczbą przejazdów ciągnika oraz ceną desykanta. Ponadto należy pamiętać, że zbyt nisko ustawione bijaki mogą uszkadzać wierzchnią warstwę gleby oraz bulwy, a zbyt niskie przycięcie naci może powodować jej odrost. Z kolei w latach o dużej ilości opadów nie zaleca się rozbijania naci, gdyż zwiększa to ryzyko infekcji bulw.
Metoda chemiczna – jest najbardziej efektywną z metod, szczególnie daje bardzo dobre rezultaty w odmianach o bardzo długich i obfitych łętach oraz na plantacjach zachwaszczonych wtórnie, głównie przez gatunki chwastów wytwarzających bardzo obfitą masę zieloną (np. komosa biała, szarłat szorstki, chwastnica jednostronna, rumianowate czy rdesty). Ogólnie przyjmuje się, że desykację chemiczną (defoliację) wykonuje się na 10–21 dni przed przewidywanym zbiorem bulw. Jest to jednak zabieg bardziej skomplikowany, gdyż oprócz funkcji podstawowej (zniszczenia naci) zapobiega także przemieszczaniu się grzybów i wirusów z liści i łodyg do bulw. Dlatego w tym celu desykację należy wykonać 7–14 dni po głównym, letnim locie mszyc (wektorów chorób wirusów), koniecznie uwzględniając także wczesność odmiany i warunki pogodowe. Podczas aplikacji desykantów, podobnie jak w przypadku innych środków ochrony roślin, należy przestrzegać zaleceń zawartych w etykiecie danego środka. O skuteczności działania desykanta decyduje sprawność sprzętu, którym wykonuje się oprysk (głównie pompa opryskiwacza i rozpylacze). Zbiór powinien odbyć się nie później niż 21 dni po desykacji, tak aby nie doszło do wtórnego odrastania naci oraz porażenia bulw rizoktoniozą, alternariozą lub zarazą ziemniaka. Ponadto jednym z głównych czynników decydujących o powodzeniu desykacji jest stan rośliny desykowanej. Koniecznie musi cechować ją odpowiedni turgor, dlatego zabiegi defoliantami należy wykonać najlepiej we wczesnych godzinach rannych lub późnych godzinach popołudniowych.
W ofercie producentów środków ochrony roślin obecnie zarejestrowane są tylko 3 substancje czynne, tj. glufosynat amonowy (Basta 150 SL), kwas nonanowy (Beloukha 680 EC, Randil Fast 680 EC) oraz karfentrazon etylowy (Spotlight Plus 060 EO).
Glufosynat amonowy – zaliczany jest do tej samej grupy chemicznej co glifosat, jednak w roślinach przemieszcza się zdecydowanie słabiej, w związku z tym przez większość ekspertów uważany jest za tzw. desykant wzorcowy. Związek ten blokuje proces fotosyntezy, co w konsekwencji prowadzi do silnej chlorozy, więdnięcia, a w ostateczności do zasychania naci ziemniaków. Stosując ten desykant, należy pamiętać o tym, że nie może on być aplikowany na rośliny mokre i nie później niż na 6 h przed spodziewanym opadem deszczu. Termin oraz możliwość stosowania uzależniony jest od przebiegu warunków atmosferycznych oraz od odmiany ziemniaka. Najczęściej oprysk preparatem Basta 150 SL w dawce podstawowej wynosi 2,0–3,0 l/ha i przeprowadza się go na początku starzenia się roślin, czyli ok. 10–14 dni przed planowanym zbiorem bulw z plantacji ziemniaka. W przypadku wystąpienia silnego zachwaszczenia wtórnego zaleca się stosowanie dawek dzielonych, tak aby drugi oprysk mógł być powtórzony po upływie ok. 5–7 dni od momentu wykonania pierwszego (I dawka – 2,0 l/ha, II dawka – 1,5 l/ha). Ponadto herbicyd ten, niejako przy okazji, bardzo dobrze ogranicza zachwaszczenie wtórne, występujące zazwyczaj na plantacji ziemniaka. Zabiegu desykacji glufosynatem amonowym nie należy wykonywać na plantacjach nasiennych oraz na mokre rośliny i nie później niż do końca września. Zbiór bulw ziemniaka można przeprowadzić nie wcześniej niż 10–14 dni po zabiegu desykacji.
Kwas nonanowy (pelargonowy) – jest to organiczny związek zaliczany do kwasów karboksylowych, wykazujących działanie kontaktowe nieselektywne. Zalecany jest jako desykant oraz środek zwalczający chwasty jedno- i dwuliścienne roczne. Herbicydy Beloukha 680 EC oraz Randil Fast 680 EC, zawierające w swoim składzie kwas nonanowy, powodują obumieranie zielonych części, mających bezpośredni kontakt ze środkiem. Zalecany jest do niszczenia naci przed zbiorem na plantacjach ziemniaka jadalnego, przemysłowego i nasiennego w metodzie mechaniczno-chemicznej w dawce 16 l/ha. Działanie widoczne jest już po upływie kilku godzin od zastosowania (efekt ten jest bardzo dobrze widoczny zwłaszcza przy wysokiej temperaturze i słonecznej pogodzie). Zaletą tej substancji czynnej jest fakt, że jest ona również skuteczna przy niskich temperaturach. Jest to bardzo istotne wtedy, gdy bierzemy pod uwagę desykację odmian ziemniaków bardzo późnych.
Karfentrazon etylowy – jest substancją działającą kontaktowo, czyli w miejscu naniesienia. Substancja ta jest inhibitorem oksydazy protoporfirynowej z grupy triazolinin i powoduje zaburzenia w przebiegu procesu fotosyntezy (działa fotodynamicznie). Dlatego słoneczna i bezchmurna pogoda przyspiesza jej działanie. Termin zabiegu preparatem Spotlight Plus 060 EO zależy od przebiegu warunków pogodowych oraz uprawianej odmiany. Dawka podstawowa dla desykacji wynosi 1,0 l/ha i można ją zastosować jednorazowo. W przypadku wybujałej naci oraz silnego zachwaszczenia wtórnego zaleca się dzielenie dawek i drugi oprysk należy powtórzyć po upływie ok. 7 dni (I – oprysk dawką 0,7 l/ha, II – oprysk dawką 0,3 l/ha). Odmiany wczesne ziemniaka powinny być desykowane pod koniec lipca, średnio wczesne – na początku sierpnia, a późne – pod koniec sierpnia. Karfentrazonu etylowego nie zaleca się stosować na rośliny mokre, na ok. 1 h przed spodziewanym opadem deszczu oraz podczas wysokich temperatur powietrza (powyżej 25°C). Najlepiej stosować go w godzinach rannych lub popołudniowych na rośliny suche z właściwym turgorem. Po 14 dniach od momentu zastosowania środka należy przystąpić do zbioru, ponieważ przetrzymywanie bulw ziemniaka w glebie dłużej niż 21 dni może spowodować odrastanie części nadziemnej roślin, przez co zwiększa się ryzyko porażenia rizoktoniozą. Po prawidłowo przeprowadzonej desykacji należy przystąpić do zbioru. Trzeba unikać uszkodzeń mechanicznych bulw ziemniaka, które wynikają z samego procesu zbioru oraz późniejszego transportu. Należy zwrócić szczególną uwagę na kilka czynników, tj. wilgotność gleby (wysoka zawartość wody w bulwach wpływa na ich podatność na uszkodzenia), temperaturę gleby (zbiór powyżej 10°C), rodzaj zastosowanego do zbioru sprzętu (kombajn czy kopaczka). I na koniec, przed złożeniem bulw ziemniaka na przechowywanie należy je przesuszyć i poddać zabiegowi polegającemu na kilkudniowym przetrzymaniu w temperaturze 14–16°C, co umożliwi zabliźnienie się drobnych ran i otarć, powstałych w trakcie zbioru i transportu.
Soja powoli kończy wegetację, czas zatem pomyśleć o jej zbiorze. Odpowiednia strategia pozwoli na ograniczenie strat w wielkości plonu oraz ilości nasion mechanicznie uszkodzonych.
Zbiór to ostatni etap uprawy soi. Pod żadnym pozorem nie wolno go bagatelizować, gdyż straty podczas źle przeprowadzonego zbioru mogą być bardzo duże. Dotyczy to zarówno strat ilościowych, jak i mechanicznie uszkodzonych nasion. Do strat ilościowych dochodzi najczęściej w wyniku ,,przyszczypywania’’ dolnych strąków, natomiast uszkodzenia mechaniczne są efektem źle ustawionego zespołu młócącego. Profesjonalny zbiór to nie tylko dobór oraz ustawienia kombajnu, ale także zbiór w odpowiednim terminie. Zarówno zbyt wczesny, jak i zbyt późny – przyczynia się do strat. W związku z tak dużą liczbą składowych wpływających podczas zbioru na wielkość i jakość plonu do zbioru trzeba się dobrze przygotować. Dzięki temu straty będą mniejsze, a opłacalność uprawy – większa.
Czas start
Soja to typowa roślina, której zbiór w dużej mierze determinowany jest odmianą, regionem uprawy oraz warunkami atmosferycznymi panującymi podczas wegetacji. Przebieg warunków atmosferycznych ma bardzo duże znaczenie w okresie dojrzewania nasion w strąkach. W Polsce zbiory soi najczęściej przeprowadzane są na początku września. Jednak w zależności od pogody, w poszczególnych latach mogą występować odstępstwa. W latach suchych zbiór przeprowadza się wcześniej, nawet o 2 tygodnie, w porównaniu z latami o większej ilości opadów oraz niższych temperaturach, kiedy może być on opóźniony nawet o 2–3 tygodnie. Sygnałem do rozpoczęcia intensywnych przygotowań do zbioru soi jest żółknięcie i zasychanie roślin, a także opadanie liści. Zbiór należy przeprowadzić po uzyskaniu przez roślinę dojrzałości pełnej. W tej fazie prawie wszystkie strąki są dojrzałe, a nasiona mają typową dla uprawianej odmiany barwę (najczęściej żółtokremową), są suche i twarde (nie można ich łatwo rozgryźć). Kolejnym objawem świadczącym o pełnej dojrzałości nasion jest ich szeleszczenie podczas delikatnego potrząsania. Szeleszczące w strąkach nasiona mają ok. 15–16% wilgotności, a więc odpowiednią do przeprowadzenia zbioru. Wilgotność na poziomie 15–16% sprawia, że okrywy nasienne w mniejszym stopniu są mechanicznie uszkadzane podczas omłotu. Ponadto stwierdzono mniejszą liczbę połówkowanych nasion. Nie bez znaczenia jest fakt, że udział nasion z rozerwanym zarodkiem jest zdecydowanie mniejszy. Ma to szczególne znaczenie w przypadku plantacji nasiennych oraz nasion przeznaczonych na wysiew w kolejnym sezonie. W związku z tym zbioru nie należy zbytnio przyspieszać i zaczekać aż nasiona dojrzeją. Z drugiej strony zbioru nie należy zbytnio opóźniać. Związane jest to z tym, że niektóre odmiany charakteryzują się otwieraniem strąków, co prowadzi do osypywania nasion, a w konsekwencji do dużych strat ilościowych.
W sytuacji, gdy plantacja dojrzewa nierównomiernie lub jest wtórnie zachwaszczona należy ją zdesykować. Zaleca się, aby zabieg ten wykonać, gdy soja jest w fazie dojrzewania strąków (wg BBCH 85-87), gdy nasiona są wykształcone i mają wilgotność poniżej 30%. Najczęściej desykację wykonuje się 7 dni przed planowanym zbiorem. Obecnie do desykacji soi rejestrację posiadają dwa preparaty – Klinik Duo Free 360 SL i Klinik Free 360 SL, zawierające jako substancję czynną glifosat.
Odpowiedni kombajn
Najlepszym kombajnem do zbioru soi jest sprzęt wyposażony w heder dobrze kopiujący pole z mniejszą szerokością roboczą. Taki heder może pracować niżej z mniejszym ryzykiem, że jedna ze skrajnych jego części będzie ślizgać się po polu, a druga będzie zdecydowanie wyżej. Obie te sytuacje są niewskazane. Zbyt nisko ustawiony heder może wbić się w ziemię lub ,,chwycić’’ kamienie. Może to doprowadzić do poważnego uszkodzenia hederu, a nawet zespołu młócącego. Z kolei druga część hederu będzie pracować zdecydowanie wyżej i dojdzie do ścinania roślin praktycznie w połowie ich wysokości, a nawet wyżej. Zbyt wysoko pracujący heder będzie generować duże straty w wielkości plonu. Należy pamiętać, że mimo wieloletnich prac hodowlanych, których celem jest wyższe osadzenie dolnego strąka, nadal u wielu odmian jest on na tyle nisko osadzony, że trzeba zwrócić uwagę na wysokość pracy hederu oraz jego możliwości kopiowania terenu. Sytuacja ta dotyczy szczególnie zbioru soi z pól, które są nierówne, pofałdowane lub zakamienione. Jeżeli plantacja została założona na terenie nierównomiernym, zaleca się, aby do zbioru wybrać kombajn z hederem o mniejszej szerokości roboczej. Jeśli na polu jest dużo kamieni, to wówczas bezwzględnie należy pamiętać, aby kombajn wyposażony był w chwytacz kamieni. Poza wyborem hederu bardzo ważna jest także odpowiednia regulacja i praca kombajnu. Prędkość kombajnu przy zbiorze soi wynosi 3–4 km/h. Umożliwia ona dokładny zbiór soi oraz ograniczenie strat nasion praktycznie do minimum. Motowidła powinny być wysunięte do przodu, co pozwoli na istotne ograniczenie pękania dojrzałych strąków. Praca motowideł powinna być o ok. 25% większa w stosunku do prędkości roboczej kombajnu. Kolejnym elementem ograniczającym straty nasion podczas zbioru jest przedłużony stół do hederu, dlatego należy rozważyć jego zamontowanie. Przed przystąpieniem do zbioru soi trzeba ustawić szczelinę zespołu młócącego. Szerokość szczeliny na wejściu powinna wynosić ok. 30 mm, a na wyjściu – ok. 20 mm. Prawidłowe ustawienie szczeliny jest ważne, gdyż pozwala na istotne ograniczenie liczby nasion mechaniczne uszkodzonych. Podczas zbioru soi prędkość obrotowa bębna młócącego wynosi od 380 do 600 obr./min. Prędkość obrotową należy dostosować do wilgotności nasion. Przy niższej wilgotności prędkość obrotowa bębna młócącego powinna być mniejsza niż w przypadku zbioru nasion charakteryzujących się większą wilgotnością. Zbierając nasiona o wilgotności ok. 14–15%, zaleca się, aby prędkość obrotowa wynosiła od 380 do 500 obr./min, przy wyższej wilgotności nasion obroty należy zwiększyć do 600 obr./min. Nie mniej ważnym elementem ustawienia kombajnu jest odpowiedni dobór sit. Podczas zbioru soi górne sito powinno być ustawione na 15 mm, a dolne – od 11 do 12 mm. Odpowiednie ustawienie sit jest bardzo ważne w przypadku różnych odmian soi. Poszczególne odmiany wytwarzają nasiona o różnej masie tysiąca nasion. Na przykład odmiany Nawiko czy Augusta mają nasiona o masie ok. 132 g, natomiast odmiana Aldana wytwarza nasiona o masie od 170 do 200 g. Na odpowiednie ustawienie sit należy zwrócić uwagę również wtedy, gdy soja rosła w warunkach niedoboru wody. Rosnąca w takich warunkach soja wytwarza nasiona drobne. W związku z tym należy zastosować mniejsze sita. Chcąc profesjonalnie zbierać soję bez strat ilościowych i jakościowych, nie należy stawiać wyłącznie na zalecenia ustawień, ale zawsze trzeba skontrolować, czy kombajn w praktyce pracuje prawidłowo. Najlepszym sposobem na wykonanie kontroli pracy kombajnu jest przeprowadzenie zbioru na kilkuset metrach, a następnie sprawdzenie, czy nie ma strat zarówno w ilości, jak i jakości nasion.
W odpowiedniej wilgotności
Ze względu na silnie zróżnicowane warunki atmosferyczne nie zawsze soję można zbierać wtedy, gdy nasiona mają ok. 15% wilgotności. Często zdarza się, że nasiona charakteryzują się większą wilgotnością. Dlatego nie wolno zapominać o dosuszaniu nasion do wilgotności ok. 13%. Zbyt wilgotnych nasion nie powinno się przechowywać długo, gdyż w nasionach tych zachodzą niekorzystne zmiany biochemiczne i mikrobiologiczne. Nasiona zbyt wilgotne mogą się szybko zagrzewać, zmieniając temperaturę, zabarwienie, zapach, a także smak. Nasiona takie praktycznie do niczego się nie nadają. Nie należy przeznaczać ich na paszę ze względu na ryzyko zatrucia. Wysiew takich nasion również jest niewskazany, ponieważ istnieje duże ryzyko, że plantacja założona z wykorzystaniem takiego materiału siewnego będzie silnie przerzedzona. Związane jest to z tym, że nieodpowiednio przechowywane nasiona mają dużo mniejszą zdolność kiełkowania. Dlatego należy kontrolować wilgotność nasion i jeśli zajdzie taka potrzeba, to należy prawidłowo je dosuszyć. Odpowiednio dosuszone nasiona można długo przechowywać bez strat ilościowych i jakościowych. Podczas dosuszania temperatura powietrza nie powinna być wyższa niż 30°C. Temperatura powietrza ma bardzo duże znaczenie przy dosuszaniu nasion soi przeznaczonych do siewu. W tym przypadku zbyt wysoka temperatura, przekraczająca 40°C, istotnie ogranicza zdolność kiełkowania nasion. Dosuszania nasion wymagają przede wszystkim nasiona odmian późno dojrzewających.
Rośliny mogą być porażone przez choroby już we wczesnych etapach rozwoju. Pierwszym zabiegiem ochrony roślin, jaki należy wykonać, jest zaprawianie ziarna. Dlaczego warto to zrobić?
dr inż. Aleksandra Wieremczuk
Ostatnimi laty obserwujemy dłuższy okres jesieni z cieplejszą pogodą. Sprzyja to rozwojowi zarówno chorób, jak i szkodników. Choroby mogą występować w coraz większym natężeniu, a ciepła aura sprzyja ich rozwojowi, a co za tym idzie – wydłuża okres porażania. Zaprawianie ziarna jest pierwszym zabiegiem ochrony roślin, który pomaga chronić rośliny już w początkowych fazach rozwoju. Niektóre zaprawy chronią młode rośliny przed chorobami, takimi jak mączniak, rynchosporioza czy septorioza liści, co pozwala na opóźnienie pierwszych zabiegów nalistnych, a to z kolei wydłuża okres ochrony. Warto wiedzieć również o tym, że nie wszystkie choroby można zwalczać nalistnie. Przykładem są śniecie oraz głownie, które występowały licznie wiosną w tym roku. W przypadku tych chorób pierwsze objawy porażenia występują w okresie kwitnienia, tym samym jest już za późno na ochronę. Wystąpienie tych chorób powoduje obniżenie jakości i ilości plonu, a porażone ziarno staje się źródłem infekcji dla materiału siewnego w kolejnym roku. Chciałam w tym miejscu dodać, że rozpoznanie porażonego ziarna gołym okiem jest niezmiernie trudne. Chcąc stwierdzić, czy ziarno jest porażone, należy wykonać diagnostykę laboratoryjną. W przypadku śnieci ziarno ma charakterystyczny rybi zapach, niemniej jednak by był on wyczuwalny, ilość zarodników musi być duża. Zarodniki grzybów chorobotwórczych mogą znajdować się tak na zewnątrz, jak i wewnątrz ziarniaków, dlatego warto wybierać substancje czynne o działaniu układowym, co pozwoli na lepszą ochronę ziarniaka. Zaniechanie stosowania zaprawy może spowodować porażenie kiełków, co może spowodować jego zamieranie i w konsekwencji nierównomierne wschody. Należy również pamiętać o tym, że im lepsza kondycja roślin we wczesnych fazach rozwoju, tym rośliny lepiej krzewią się, zimują i wydają wyższe plony. Zaprawianie ziaren chroni młode korzenie przed atakiem patogenów, tym samym wspomaga rozwój siewek, które lepiej pobierają wodę i składniki pokarmowe z gleby. Lepiej odżywione rośliny stają się bardziej odporne na stresy abiotyczne, w szczególności niekorzystne warunki zimą oraz niedobory wody. Niektóre związki chemiczne zawarte w zaprawach są uwalniane z nasion do gleby i chronią ziarno przed grzybnią czy zarodnikami patogenów. Należy pamiętać, że gleba i znajdujące się w niej resztki pożniwne są źródłem wielu chorób, tj. zgorzel siewek, zgorzel podstawy źdźbła, pleśń śniegowa czy pałecznica zbóż i traw.
Ochrona przed chorobami
Zaprawy chronią rośliny przed chorobami. Tak jak wcześniej już wspomniałam, niektóre z chorób, np. śniecie i głownie, mogą być zwalczane jedynie przez zastosowanie zapraw. Choroby mogą występować zarówno na powierzchni ziarniaka, jak i jego wewnątrz. Zarodniki grzybów chorobotwórczych występują również w glebie, gdzie dostają się wraz z resztkami pożniwnymi. Zastosowanie zapraw chroni kiełkujące rośliny oraz ich korzenie przed porażeniem przez choroby. W tabeli 1 wyliczyłam choroby, które mogą zostać zwalczone poprzez zaprawianie w danym gatunku zbóż ozimych.
Jak wybrać zaprawę zbożową
Na rynku dostępne są zaprawy zarówno jedno-, jak i wieloskładnikowe (tabela 2.) Zaprawy jednoskładnikowe to zazwyczaj tańsze rozwiązanie w porównaniu do zapraw dwu- lub trzyskładnikowych. Pamiętajmy jednak, że zastosowanie kilku substancji czynnych zwiększa ochronę roślin przed chorobami. Wybierając zaprawę, sprawdźmy jej rejestrację do konkretnej uprawy. Wybierajmy również środki od sprawdzonych dostawców, ponieważ tylko takie gwarantują ochronę oraz będą bezpieczne dla samych upraw i środowiska. Na rynku dostępne są również zaprawy oparte na imidachloprydzie oraz protiokonazolu, a także insektycydowa oparta na pirymikarbie. Zaletą stosowania zapraw insektycydowych w połączeniu z fungicydowymi jest możliwość zwalczania mszyc, które są wektorami chorób wirusowych. Zmieniający się klimat powoduje, że okres żerowania i rozmnażania się mszyc wydłuża się, co zwiększa ryzyko występowania chorób wirusowych. W większości przypadków choroby wirusowe zmniejszają wielkość i jakość uzyskiwanych plonów, w skrajnych przypadkach mogą spowodować całkowite wypadnięcie plantacji. Chorób wirusowych nie da się zwalczyć środkami ochrony. Zapobiegać ich występowaniu i rozprzestrzenianiu się można jedynie poprzez ochronę upraw przez mszycami.
Zaprawiać ziarno można na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest zaprawianie we własnym gospodarstwie. Metoda ta polecana jest dla gospodarstw posiadających własne zaprawiarki. Można zdecydować się na zakup kwalifikowanego materiału siewnego, dla którego producent zapewnia odpowiednie pokrycie ziarniaka zaprawą.
Podczas zaprawiania ważny jest odpowiedni dobór dawki środka oraz równomierne pokrycie materiału siewnego. Zbyt mała dawka oraz nierównomierne pokrycie ziarniaka zaprawą mogą spowodować, że ochrona będzie niewystarczająca. Natomiast zbyt duża dawka może wywołać fitotoksyczność lub zmniejszyć zdolność kiełkowania ziaren. Dodatkowo wprowadza się zbędny produkt do środowiska, a dla kieszeni rolnika jest zwykłym marnotrawstwem – niezależnie od tego, czy zakupimy zaprawiony materiał siewny, czy zaprawianie wykonamy na własną rękę. Pamiętajmy, że ochrona już na wczesnym etapie wzrostu roślin jest koniecznością, szczególnie w warunkach zmieniającego się klimatu, gdy coraz dłuższa i cieplejsza jesień sprzyja rozwojowi chorób. ¡
Śruta sojowa stanowi główne źródło białka w żywieniu zwierząt. Planowane wycofanie pasz GMO przez Komisję Europejską może znacząco utrudnić pracę rolnikom. Czy jest alternatywa dla białka sojowego?
dr inż. Aleksandra Wieremczuk
Sprawa wycofywania pasz GMO wraca jak bumerang. Z końcem 2020 r. ministerstwo rolnictwa wydłużyło termin wejścia w życie zakazu wytwarzania, stosowania i wprowadzania do obrotu pasz genetycznie zmodyfikowanych i organizmów genetycznie zmodyfikowanych przeznaczonych do użytku paszowego. Jak na razie importowana śruta sojowa modyfikowana genetycznie jest głównym składnikiem pasz. Należy wyjaśnić, że uprawa soi genetycznie modyfikowanej w Polsce jest zabroniona, a śruta sojowa wchodząca w skład pasz pochodzi w dużej mierze z importu. Natomiast z bilansu paszowego w naszym kraju wynika, że nie ma alternatywnych pasz wysokobiałkowych, które obecnie całkowicie mogłyby zastąpić importowaną śrutę sojową. Produkcja roślin strączkowych z przeznaczeniem na paszę, według GUS, w 2018 r. była na poziomie 328 tys. ton, przy średnim plonie 17 dt/ha. W żywieniu zwierząt wykorzystywana jest również słoma roślin strączkowych i motylkowatych. Produkcja w tym samym roku siana z roślin strączkowych była na poziomie 64,1 tys. ton, przy średnim plonie 30,4 dt/ha. W 2018 r. wyprodukowaliśmy 1532,8 tys. ton słomy z roślin motylkowatych, w tym 423,3 tys. ton pochodzącej z mieszanek koniczyny z lucerną. Średni plon z hektara wynosił odpowiednio 40 dt/ha oraz 48,4 dt/ha dla siana z mieszanek lucerny i koniczyny. Produkcja na takim poziomie jest niewystarczająca. Oprócz zapewnienia odpowiedniej ilości ważny jest korzystny skład aminokwasowy, który dla soi jest najkorzystniejszy. To ważne ze względu na zbilansowanie diety zwierząt, co przekłada się na poziom produkcji. Ministerstwo rolnictwa prowadzi prace w ramach tzw. programu białkowego, który ma na celu zwiększenie atrakcyjności krajowych źródeł białka, czego efektem byłoby zwiększenie produkcji roślin paszowych oraz zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego kraju.
W niniejszym artykule przyjrzymy się alternatywnym dla soi źródłom białka pochodzenia roślinnego.
Rośliny strączkowe
W Polsce wśród upraw roślin strączkowych znajdziemy bobik, soję, łubiny oraz grochy. Zawartość białka w nasionach bobiku, choć niższa niż w poekstrakcyjnej śrucie sojowej, jest stosunkowo wysoka i wynosi ok. 22–32% białka ogólnego. Białko bobiku ubogie jest w aminokwasy siarkowe, ale zawiera za to dużo lizyny w porównaniu do innych roślin strączkowych. W nasionach bobiku znajduje się również większa ilość włókna surowego (celuloza, pentozany i inne polisacharydy nieskrobiowe). Zawartość tłuszczu w nasionach bobiku jest na podobnym poziomie jak w śrucie sojowej, ale mniejsza niż w paszach rzepakowych. Występują tu również substancje o charakterze antyżywieniowym, tj. taniny, inhibitory trypsyny oraz glikozydy. Antyżywieniowe działanie wymienionych związków związane jest z pogorszeniem smakowitości paszy, co powoduje mniejsze jej spożycie, obniżenie wartości energetycznej bądź też przyswajalności aminokwasów i białka. Nasiona bobiku zawierają głównie taniny. Jednak postęp w hodowli nowych, niskotaninowych odmian stworzył szersze możliwości wykorzystania nasion bobiku w żywieniu zwierząt monogastrycznych. Natomiast przy odmianach wysokotaninowych zwiększenie przyswajalności składników odżywczych oraz podwyższenie wartości energetycznej, a także zmniejszenie zawartości substancji antyżywieniowych można wykonać poprzez zastosowanie metod uszlachetniających. Nasiona bobiku w żywieniu zwierząt najlepiej wykorzystać w postaci mieszanek paszowych pełnoporcjowych dla drobiu czy świń albo mieszanek uzupełniających, tzw. koncentratów białkowych, do skarmiania świń, cieląt lub jagniąt.
Inną rośliną strączkową, która z powodzeniem może być wykorzystywana do żywienia zwierząt monogastrycznych jako pasza białkowo-skrobiowa, jest groch. Charakteryzuje się on niską zawartością włókna surowego (ok. 6%) oraz czynników antyżywieniowych. Nasiona grochu zawierają znaczne ilości oligo- i polisacharydów. Uważa się, że skrobia stanowi ok. 45% całkowitej masy nasion, natomiast zawartość białka jest na średnim poziomie i wynosi ok. 25%. Podobnie jak inne rośliny strączkowe, nasiona grochu są ubogie w aminokwasy siarkowe (tj. metionina i cysteina), które dodatkowo są mało przyswajalne. Spośród wszystkich aminokwasów najwięcej jest argininy, która jest w największym stopniu biodostępna. W nasionach grochu występuje więcej białka w porównaniu ze zbożami, ale mniej niż u innych roślin strączkowych. Nasiona grochu nie mają w składzie szkodliwych alkaloidów, lektyn i glikozydów. Do związków antyżywieniowych znajdujących się w grochu należą taniny, ale ich zawartość nie jest istotna i nie wpływa na wartość pokarmową.
Kolejną rośliną strączkową uprawianą w naszym kraju są łubiny. W Polsce wysiewane są 3 gatunki łubinu: łubin biały, łubin żółty oraz łubin wąskolistny, z czego 2 ostatnie mają największe znaczenie gospodarcze. W porównaniu z większością roślin strączkowych nasiona łubinu prawie nie zawierają skrobi. Zawartość białka w zależności od gatunku i odmiany może sięgać w łubinie wąskolistnym przeciętnie 30%, a w łubinie żółtym – 40–45%. Cechują się wyższą niż pozostałe, oprócz soi, zawartością mono- i disacharydów. Niektórzy badacze uważają, że cukry proste mogą obniżać strawność i pobieranie składników pokarmowych, co czyni je substancjami antyodżywczymi. Dodatkowo nasiona łubinu mają wysoką zawartość włókna surowego, która przewyższa jego ilość w nasionach grochu czy bobiku. Zawartość włókna surowego stanowi średnio 14% suchej masy całych nasion łubinów i aż 80–90% okrywy nasiennej. Obniża to znacznie wartość pokarmową całych nasion łubinu i zmniejsza ich wartość energetyczną. Ponadto w dojrzałych nasionach łubinu są oligosacharydy i polisacharydy nieskrobiowe, które nie mogą być metabolizowane przez enzymy własne zwierząt nieprzeżuwających i podlegają fermentacji bakteryjnej w jelicie grubym. W wyniku fermentacji powstają gazy takie, jak metan, dwutlenek węgla i wodór, które powodują wzdęcia, a co za tym idzie dyskomfort. Nasiona łubinu zawierają również związki antyżywieniowe – alkaloidy (lupulina, lupanina i sparteina). Obniżają one wartość pokarmową nasion łubinów, a ich nadmiar w paszy ma niekorzystne działanie na układ nerwowy zwierząt, co może wpłynąć na pogorszenie ich zdrowia. Może to prowadzić do obniżenia pobierania paszy oraz zaburzeń układu pokarmowego i krwionośnego. Stąd też łubiny rzadko wykorzystywane są jako pasza, a jeżeli zdecydujemy się na jego wykorzystanie w tym celu, to należy pamiętać, że udział łubinów w paszy powinien być niewielki.
Rzepak
Cennym źródłem białka może być rzepak, którego główne przeznaczenie to otrzymywanie oleju. W zależności od tego, jaką metodą tłoczymy olej, jako produkt uboczny powstają następujące rodzaje pasz: śruta poekstrakcyjna, makuch lub ekspelery. W ekspelerach średnia zawartość tłuszczu wynosi 5%, dwukrotnie wyższa koncentracja składnika występuje w makuchach, śruta zaś zawiera ok. 2% tłuszczu. W tym ostatnim produkcie występuje najwyższa koncentracja włókna surowego, która jest na poziomie ok. 10%, co obniża strawność i wartość energetyczną paszy. Zawartość białka w śrucie rzepakowej mieści się w przedziale 35–40% suchej masy, o strawności wynoszącej 75%. W śrucie poekstrakcyjnej znajduje się również znaczna ilość polisacharydów nieskrobiowych, które zwiększają lepkość pokarmu, co może negatywnie wpłynąć na wzrost i wskaźniki produkcyjne zwierząt monogastrycznych. Kolejnym związkiem antyżywieniowym są glukozynolany, z których – pod wpływem temperatury– uwalniana jest glukoza, a ta, reagując z grupą aminową lizyny, obniża koncentrację i wartość biologiczną białka. W porównaniu z nasionami roślin strączkowych w śrucie rzepakowej znajduje się duża ilość aminokwasów siarkowych, co jest szczególnie ważne przy stosowaniu pasz o niskiej zawartości tych aminokwasów, np. pasz zbożowych. Innymi substancjami antyżwieniowymi są kwas erukowy i synapina. Na drodze postępu hodowlanego otrzymano tzw. odmiany 00, czyli o bardzo niskiej zawartości kwasu erukowego. Prowadzone są również prace nad uzyskaniem odmian o niskiej zawartości glukozynolanów, jednak proces ten jest długi. Szkodliwość kwasu erukowego polega na tym, że przyjmowany w dużych dawkach powoduje otłuszczenie i zwłóknienie mięśnia sercowego oraz zmiany czynnościowe i histopatologiczne innych narządów. Produkt ten gromadzi się w wątrobie i może spowodować zahamowanie wzrostu zwierząt. Dzięki pracom hodowlanym w odmianach „00” zawartość kwasu erukowego jest na poziomie poniżej 2%. W odmianach klasycznych jego zawartość wynosiła 45–50%. Natomiast zawarte w paszach olejki gorczyczne mogą powodować podrażnienia przewodu pokarmowego, a co za tym idzie – prowadzić do występowania kolek. Występująca w paszach rzepakowych synapina nie wpływa na trawienie pokarmu przez zwierzęta monogastryczne, jednak nadaje gorzki posmak. Stosując pasze na bazie rzepaku, warto również pamiętać o dodatkowej suplementacji jodem, ponieważ niektóre produkty rozpadu glukozynolanów, np. oskazolidon, wykazują działanie goitrogenne. Polega ono na hamowaniu utleniania jodku do formy aktywnej, co zmniejsza zdolność wiązania jodu w tarczycy.
Lucerna
Alternatywnym źródłem białka dla soi może być lucerna, którą można podawać zwierzętom pod postacią zielonki, siana, sianokiszonki, suszu czy koncentratu białkowo-ksantofilowego (PX). Do zalet tej rośliny zalicza się jej wysoką wartość pokarmową, zdolność do wiązania azotu atmosferycznego, wysoki poziom plonowania oraz to, że może ona być uprawiana na terenie całego kraju. Białko ogólne stanowi 17–22% suchej masy, charakteryzuje się ono dużą zawartością aminokwasów egzogennych, co sprawia, że posiada korzystny stosunek aminokwasów. Lucerna jest również źródłem tłuszczów, chlorofilu, karotenu czy olejków eterycznych, które stanowią 2–3% suchej masy. 13–14% suchej masy stanowią składniki mineralne, których zawartość zależy od zasobności i dostępności dla roślin w glebie. W lucernie znajdziemy znaczne ilości wapnia, żelaza, miedzi, magnezu, fosforu, potasu, krzemu i cynku. Susze z lucerny można wykorzystywać do skarmiania trzody, drobiu oraz bydła, zielonka zaś może być cennym źródłem białka dla przeżuwaczy. Zastosowanie suszu z lucerny w paszach dla kur nieśnych czy brojlerów nadaje żółte zabarwienie żółtkom jaj i tuszkom brojlerów. Suszu nie powinno podawać się prosiętom, natomiast 5–10% mieszanki może być wykorzystana w żywieniu loch i tuczników.
Coraz wyższe wymagania rynkowe wobec produktów rolnych, m.in. warzyw, sprawiają, że plantatorzy muszą dostosować sposób produkcji i stosowane programy ochrony do oczekiwań kupujących. Jednym z kryteriów jest dostarczanie wysokiej jakości plonów, bez pozostałości środków ochrony roślin. Z pomocą rolnikom przychodzą naturalne rozwiązania, takie jak preparat LECITEC. Czy wdrożenie programów ochrony substancjami podstawowymi w ramach produkcji integrowanej może zwiększyć konkurencyjność gospodarstwa rolnego? Przekonał się o tym producent marchwi z Pomorza.
Zyskowność i konkurencyjność produkcji rolnej uzależniona jest w dużej mierze od tego, czy uzyskiwane plony spełniają kryteria rynkowe. A na rynku coraz bardziej widoczny staje się trend związany z jak najniższym poziomem pozostałości środków ochrony roślin w żywności. Wymogi, jakie stawiają producentom sieci handlowe, np. duzi operatorzy detaliczni, są bardzo precyzyjne – obejmują m.in. konieczność przedstawienia karty pola, przygotowanej dokładnie według wytycznych, czy stosowanie wyłącznie wskazanych środków ochrony roślin. Jednym z ważnych czynników, którego znaczenie zdecydowanie wzrasta, jest zmniejszenie udziału konwencjonalnych pestycydów w programie ochrony i produkcja bez pozostałości. Równie istotne są wymagane badania, wykonywane systematycznie na różnych etapach wegetacji i oczywiście w momencie zbiorów.
Dla rolników, którzy do tej pory stosowali wyłącznie konwencjonalne środki ochrony roślin, przestawienie profilu produkcji na zgodny z tymi trendami może być dużym wyzwaniem. Jednak stawka jest wysoka: spełnienie wymogów rynkowych przyczynia się do zwiększenia konkurencyjności gospodarstwa i stanowi szansę na lepszy zysk.
O tym, że włączenie naturalnych produktów do programu ochrony upraw jest opłacalnym i perspektywicznym rozwiązaniem, przekonał się Paweł Gulczyński z Rzucewa w woj. pomorskim. Rolnik należy do Grupy Producentów Owoców i Warzyw POLFARM Sp. z o.o., która prowadzi sprzedaż na rynek świeży – na potrzeby handlu detalicznego, a także dla przetwórstwa. W związku z wymaganiami, jakie narzucają odbiorcy, członkowie grupy wdrożyli zasady integrowanej produkcji, a w dostarczanym przez nich towarze minimalizowane są pozostałości środków ochrony roślin.
Marchewkowe pola na Pomorzu
W gospodarstwie Pawła Gulczyńskiego główną uprawą jest marchew – stanowi ona ok. 70% całej produkcji. Jeśli chodzi o stosowaną technologię ochrony roślin, opiera się ona na konwencjonalnych preparatach chemicznych, a ich uzupełnieniem są w coraz większym stopniu – obecnie już w 50% – preparaty naturalne. Dzięki takim rozwiązaniom warzywa, które są przygotowywane do sprzedaży i poddawane badaniom na obecność pozostałości środków ochrony roślin, uzyskują wynik poniżej progu oznaczalności.
Produkcja marchwi podzielona jest na dwie części. Wiąże się z tym stosowanie odpowiednio dobranych programów ochrony. Warzywa przeznaczone do bezpośredniej sprzedaży są wykopywane i sprzedawane od połowy lipca do końca października. W tych uprawach dopuszczone jest – oprócz herbicydu przedsiewnego – zastosowanie tylko jednej konwencjonalnej substancji chemicznej o działaniu grzybobójczym lub insektobójczym, a w pozostałych zabiegach wykorzystuje się preparaty biologiczne. Natomiast marchew uprawiana z przeznaczeniem do przechowywania rośnie na innych glebach, które w naturalny sposób sprzyjają dłuższemu przechowywaniu warzyw, a dodatkowo szczepione są pożytecznymi bakteriami i grzybami. W tej części upraw konwencjonalna ochrona chemiczna jest wykorzystywana w 50% zabiegów, a drugie 50% stanowi ochrona naturalna – przy czym ostatni oprysk jest zawsze wykonywany preparatem biologicznym, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia pozostałości.
Konkurencyjne warzywa? Zdrowe i bez pozostałości
– Zapewnienie zdrowej żywności to nasza wewnętrzna potrzeba i filozofia naszej firmy. Dostępność fungicydów iinnych pestycydów jest tak duża, że właściwie każdy może wyprodukować warzywa. To kwestia konkurencyjności, żeby były one zdrowe i bez pozostałości. Dzisiaj innowacyjny nie jest ten, kto używa chemii, bo każdy może ją stosować. Innowacyjność to zdrowa, bezpieczna żywność. To kwestia umiejętnego stosowania płodozmianu i używania środków biologicznych, których jest coraz więcej. Ułatwiają oneprodukcję zdrowych warzyw – mówi Paweł Gulczyński. – Dzięki naturalnym preparatomz firmy Amagro ograniczyliśmy fungicydy o 50%, co przekłada się na większą konkurencyjność. Myślę, że w niedługim czasie ochrona naturalna będzie stanowiła 80% w ramach naszych programów. Tzw. biologia, stosowana z tradycyjnymi fungicydami, pozwala nam utrzymać plantacje w dobrej kondycji i uzyskiwać zdrową marchew, bez pozostałości. Wymógł to rynek, a wygranym jest konsument, ponieważ dostaje produkt bardziej bezpieczny, zdrowy, w którym jest mniej pestycydów.
Naturalna i skuteczna – ochrona biologiczna
Na plantacjach w Rzucewie w ramach ochrony biologicznej stosowany jest produkt LECITEC, który pomaga m.in. w zwalczaniu mączniaka, będącego największym zagrożeniem dla marchwi. Dodatkowo do zabiegów wykorzystywany jest EVASIOL, preparat zawierający skrzyp polny, powodujący zasuszanie uszkodzeń po ataku patogenów grzybowych, więc choroby nie mogą się rozwinąć.
– W uprawach warzywnych z powodzeniem sąwykorzystywane preparaty, takie jak LECITEC i EVASIOL. Ich substancje podstawowe, czyli odpowiednio: lecytyna i skrzyp polny, mają doświadczalnie udowodnione skuteczne działanie przeciwko chorobom grzybowym – wyjaśnia Ryszard Marczak z firmy Amagro. – Działając prewencyjnie w odpowiednich momentach, można wspomóc ochronę plantacji i wyprodukować zdrową, bezpieczną żywność.
LECITEC jest pierwszym w Polsce preparatem, który zawiera lecytynę. Ta naturalna substancja nie tylko wzmacnia ściany komórkowe warzyw, zapobiegając ich uszkodzeniom, ale również utrudnia wnikanie i rozwój czynników chorobotwórczych, np. patogenów grzybowych, dzięki czemu sprawdza się m.in. w ochronie upraw przed mączniakiem, szarą pleśnią czy alternariozą. Zalecana dawka wynosi 500 ml preparatu na 100 l wody. Zabieg należy powtórzyć po około 7 dniach. LECITEC to produkt, który nie pozostawia żadnych pozostałości oraz nie ma okresu karencji, co jest szczególnie istotne w przypadku upraw, gdzie wymagane jest zero pozostałości środków ochrony roślin w zebranych plonach.
Fiołek polny to chwast szczególnie groźny we wczesnych etapach rozwoju zbóż ozimych. Jak go rozpoznać i w jaki sposób zwalczać?
dr inż. Aleksandra Wieremczuk
Fiołek polny (Viola arvenese Murr.) dosyć często pojawia się w towarzystwie fiołka trójbarwnego (Viola tricolor L.). Oba te gatunki często są nierozróżniane i mogą pojawiać się w uprawach zbóż ozimych na masową skalę. Chwasty te są szczególnie groźne w początkowych fazach rozwoju zbóż ozimych, a brak ochrony lub niewłaściwe działanie ochronne może zagłuszyć plantacje zimujące. Dzieje się tak, ponieważ fiołki rozwijają się bardzo szybko, przez co zabierają roślinom minerały, wodę i światło niezbędne do prawidłowego rozwoju. Straty w plonie mogą sięgnąć nawet 40%. Ponadto szybki wzrost fiołków sprawia, że w krótkim czasie może dojść do pojawienia się odporności na herbicydy. Pojedyncza roślina wytwarza ok. 2,5 tys. nasion, a ich zdolność kiełkowania może wynieść 10 lat. Optymalna temperatura kiełkowania to 13°C, chociaż nasiona fiołka polnego kiełkować mogą już w temperaturze 2–3°C. Fiołek polny nie ma większych preferencji względem stanowiska i można go spotkać na glebach piaszczystych, gliniastych, piaszczysto-gliniastych oraz próchnicznych. Chwast ten można spotkać na terenie całego kraju. Powszechnie występuje w uprawach roślin zbożowych ozimych i jarych, ale coraz częściej spotykany jest też w uprawach ziemniaka, soi i kukurydzy. Warto również wiedzieć o tym, że na fiołku mogą występować choroby, które następnie są źródłem porażenia dla innych roślin. Przykładem takiej choroby jest mączniak prawdziwy.
Jak rozpoznać?
Fiołek polny to gatunek jednoroczny, jary, ale z dużymi zdolnościami do zimowania. Kiełkuje głównie zimą, ale wschody tego chwastu możemy obserwować przez cały rok. Rośliny fiołka polnego kwitną w okresie od czerwca do listopada. Fiołka polnego należy zwalczać już we wczesnych fazach rozwojowych, dlatego warto znać historię pola i to, czy na danym polu występuje. Siewkę fiołka polnego możemy rozpoznać po fioletowo nabiegłym hypokotylu, natomiast górna strona liścieni ma barwę zieloną, zaś dolna – fioletowo-siną. Rośliny fiołka polnego zwykle mają wysokość 5–20 cm. Korzeń osiąga długość 20–25 cm, co oznacza, że efektywnie pobiera wodę i składniki pokarmowe z gleby, zabierając je tym samym roślinom uprawnym. U fiołka polnego występują różne typy łodyg, mogą być proste lub rozgałęzione, płożące albo podnoszące się. Dolne liście mają kształt jajowaty, górne zaś są wydłużone z karbowanymi lub piłkowanymi brzegami, mają one także pierzaste przylistki. Fiołek polny ma pojedyncze, grzbieciste kwiaty o długości do 1,5 cm, które charakteryzują się długą ostrogą. Dolne i boczne kwiaty są jasnożółte, a górny – białożółty z fioletowym odcieniem.
Zwalczanie
Do zwalczania fiołka polnego w uprawie zbóż polecane są substancje czynne, takie jak 2,4-D, aminopyralid, beflubutamid, bifenoks, chlorosulfuron, dikamba, diflufenikan, karfentrazon etylu, mekoprop-P, metsulfuron metylu, pendimetalina, sulfosulfuron, tifensulfuron metylowy. ¡
W nocy przelotne opady deszczu występować mają wzdłuż wybrzeża oraz zanikające burze na Roztoczu. Nad resztą kraju noc sucha i rześka. Temperatury spadną do 14-17 stopni Celsjusza.
W ciągu dnia na zachodzie i północy sporo słońca i tylko lokalnie pokropi deszcz. Większe szanse sa na wybrzeżu. Na wschodzie, południu i w centrum w dzień przejdą ulewy, burze a wzdłuż Wisły od Warszawy po Kraków nawet nawałnice z gradem, wichurami i potężnymi ulewami. Po opadach i burzach temperatury spadną z 23/30 stopni na 15/19 stopni.
– Czujemy się oszukani – powiedział dziś (30 sierpnia br.),Michał Kołodziejczak, Lider Ogólnopolskiego Ruchu Rolników AGRO-Unia. – Przyjechał do nas Poseł Antonii Macierewicz, przyjechał Poseł Telus. Prosili o tydzień, Obiecali, że wrócą do rolników z rozwiązaniami. Nie wrócili. Ale nie o to chodzi! Chodzi o to, że nieudolny Rząd Mateusza Morawieckiego nic nie robi! Problemy polskiej wsi narastają!ASF przetacza się przez kraj. Gospodarstwa upadają każdego dnia! W takiej skali i do tego stopnia uderza to w rolników, że odbierają sobie życie! Wdowy po rolnikach proszą by o tym mówić. Więc mówimy! Ten Rząd ma krew na rękach! Ja mogę zabrać Premiera Morawieckiego w te miejsca, do wdów i do pokrzywdzonych rodzin. Niech Premier zobaczy co się dzieje z polskim rolnictwem i z naszym krajem!
Rękoraj i Piotrków Trybunalski
Rolnicy zgłosili protesty na 48 godzin. Pierwszy protest rozpocznie się w środę, 4 sierpnia, o godzinie 8.00, rano w miejscowości Rękoraj pod Piotrkowem Trybunalskim, na Krajowej 12-tce. Jak zapowiada Michał Kołodziejczak będą to mniejsze utrudnienia niż dnia następnego. Na drugi dzień, jeśli Rząd nie podejmie rozmów z protestującymi, rolnicy zablokują strategiczne rondo pod Piotrkowem Trybunalskim na skrzyżowaniu miejscowej autostrady i drogi S8. Protesty to część szerszych działań AGRO-Unii mających zwrócić uwagę władz na problemy polskiego rolnictwa.
W nocy w całym kraju pogodnie i sucho. Dopiero nad ranem zachmurzy się od Legnicy po Wrocław, Opole, Katowice i około godziny 7-9:00 miejscami zagrzmi i przelotnie popada- słabe zjawiska.
W południe burze z opadami znajdą się od Kielc po Łódź i po południu odejdą na wschód kraju. Najgwałtowniejsze zjawiska czekają obszar Lubelskiego, Podkarpacia, Małopolski, gdzie gwałtowne ulewy moga prowadzić do powodzi błyskawicznych, a grad może niszczyć uprawy. Kolejne ulewy na południu i wschodzie kraju w niedzielę- lokalnie napada 50 mm deszczu. Zachód i północ sucha, aż do poniedziałku, kiedy w zimnym powietrzu powstaną chmury z krótkimi i przelotnymi opadami deszczu i słabymi burzami.
Zgodnie ze swoją firmową strategią znany światowy koncern technologii rolniczych John Deere w sposób ciągły udoskonala oprogramowanie dla rozwiązań z zakresu rolnictwa precyzyjnego. A aktualizacje oprogramowania udostępniane są klientom bezpłatnie i na bieżąco.
Zmiany Funkcji AutoSetup
Na obecnym etapie, w miesiącu lipcu, John Deere dokonał usprawnień Funkcji AutoSetup. Zmiany dotyczą aktualizacji Planera Prac o następujące funkcjonalności: w katalogu Zbiory zadbano o zintegrowany automatyczny lokalizator odmiany. Zadbano też o funkcje: Wyświetlaj pola na mapie aktualizowanej podczas jazdy i Nigdy nie przeoczysz żadnej instrukcji roboczej. Od obecnej aktualizacji wyświetlana będzie również odległość od pola oraz dane o Zgodności z aplikacją MyTransfer.
Centrum Operacyjne John Deere
Natomiast John Deere Operations Center, czyli centrum sprawnego zarządzania danymi, zyskało rozszerzenie Konfiguracji dla DataConnect na marki CNH, a w sekcji Planowanie: Agrian, dotychczasową fukcjonalność rozszerzono o ponowne użycie lub edycję istniejących map zabiegów agrotechnicznych. Natomiast w sekcji Analiza zadbano o wyświetlanie wielu organizacji w raporcie łączności. A w przypadku Analizatora pola w wersji beta udostępniono edycję produktów i mieszanek. Ponadto dla Analizatora pola w wersji beta, dla nowych danych na mapie udostępniono tzw. Warstwę ciśnień oprysku.Analizator pola w wersji beta wzbogacono też o dodatkowe dane dotyczące zbiorów.
Zmiany w Wyświetlaczach 4. generacji
Firma John Deere zaktualizowała także Wyświetlacze 4. generacji i naprowadzanie. Dotyczy to kolejno:
AutoPath™ — wspomaganie uprawy roli po wysiewie
AutoPath™ — intuicyjna logika wyboru linii
Wyświetlacze 4. generacji — dwa aktywne ekrany ISOBUS z dualnym monitorem
Wyświetlacze 4. generacji — nowy rodzaj maszyny: wirtualna kosiarka.
Dostępne od połowy lipca
Dodajmy, że aktualizacja John Deere Operations Center w wersji „Lipiec 2021”, dostępna jest od 14 lipca i wprowadzono ją automatycznie. Natomiast wprowadzenie nowej aktualizacji oprogramowania dla wyświetlaczy 4. generacji „21-2” nastąpiło po 19 lipca. Przy czym w tym przypadku, należy ją pobrać ze strony internetowej StellarSupport™ i dokonać aktualizacji na wyświetlaczach. Firma John Deere zaleca też by rolnicy sprawdzili jej dostępność w StellarSupport™ lub w Centrum wprowadzania nowych produktów, w podręczniku sprzedaży. Szczegółowe informacje o aktualizacji i sposobie korzystania z niej będą też dostępne we wskazanych przez firmę lokalizacjach.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.