Strona główna Blog Strona 851

Zwrot akcyzy za paliwo

0

Od dziś (2 sierpnia 2021 r.), do 31 sierpnia 2021 r. rolnicy zainteresowani odzyskaniem część pieniędzy wydanych na olej napędowy używany do produkcji rolnej powinni złożyć właściwy wniosek do wójta, burmistrza l prezydenta miasta, w zależności od miejsca położenia gruntów rolnych, wraz z fakturami VAT (lub ich kopiami), stanowiącymi dowód zakupu oleju napędowego w okresie od 1 lutego 2021 r. do 31 lipca 2021 r. w ramach limitu zwrotu podatku określonego na 2021 r.

Ile zwracają? 

Dodajmy, że limit zwrotu podatku akcyzowego w 2021 r. wynosi: 100,00 zł pomnożone przez ilość ha użytków rolnychoraz 30,00 zł pomnożone przez średnią roczną liczbę dużych jednostek przeliczeniowych bydła. 
To drugi w tym roku nabór wniosków na zwrot akcyzy, a pieniądze w jego ramach wypłacane będą od 1 do 29 października 2021 r., gotówką w kasie urzędu gminy lub miasta, albo przelewem na rachunek bankowy podany we wniosku.

Wcześniej wnioski można było składać w terminie od 1 lutego 2021 r. do 1 marca 2021 r., a pieniądze wypłacano od 1 do 30 kwietnia 2021 r. 

Źródło: MRiRW
Foto: Pixabay

IGC obniża swoje prognozy światowej produkcji zbóż w sezonie 2021/22

0

Międzynarodowa Rada Zbożowa (IGC) w raporcie z 29-go lipca zakłada, że globalne zbiory zbóż w sezonie 2021/22 wyniosą 2295 mln ton. Jest to o 6 mln ton mniej niż w prognozie sprzed miesiąca, głównie przez cięcie produkcji pszenicy, jęczmienia i owsa w Ameryce Północnej.

Prognozowana wielkość produkcji oznacza jednak wynik najlepszy w historii i o 4% lepszy niż sezon wcześniej.

Jednocześnie IGC o 4 mln ton (m/m) obniżyło światową konsumpcję zbóż, do nadal rekordowych 2295 mln ton (+3% r/r).
Oczekiwane światowe zapasy zbóż na koniec sezonu 2021/22 zostały obniżone o 3 mln ton (m/m) do 594 mln ton, ponieważ korekta produkcji w górę dla kukurydzy tylko częściowo kompensuje cięcia w przypadku pszenicy i jęczmienia. Obniżka zapasów (m/m) dotyczy głównych eksporterów zbóż.



Prognozowany teraz poziom zapasów zbóż (mimo ostatniego cięcia) będzie minimalnie wyższy od tego z końca sezonu 2020/21.

Prognoza IGC dla rynku zbóż (razem):


Prognoza IGC dla rynku pszenicy:

Prognoza IGC dla rynku kukurydzy:

Andrzej Bąk – eWGT

Źródło: IGC

W poniedziałek popada w niemal całym kraju [POGODA]

1

W nocy opady pojawią się jeszcze na wschodzie kraju. Tutaj miejscami jeszcze zagrzmi. Na pozostałym obszarze raczej sucho i jeśli juz to tylko pokropi deszcz. Mimo wszystko w poniedziałek żniwa zakłócą przelotne opady deszczu, których w ciągu dnia będzie całkiem sporo. Podczas opadów pojawi się silniejszy wiatr w porywach do około 70 kilometrów na godzinę. Opady gradu jeśli się pojawią to o wielkości nie większej niż 1 centymetra.

W kolejnych dniach nastanie jesienna aura. Dużo chmur, temperatury na poziomie 17-23 stopni i liczne przelotne opady deszczu.

Ile cylindrów?

0

Czy więcej cylindrów to zawsze lepiej? Jednym z podstawowych kryteriów branych pod uwagę przy zakupie ciągnika jest maksymalna moc silnika. Jednak nie mniej ważna będzie również liczba cylindrów.

Jeszcze niedawno można było przypuszczać, że więcej cylindrów będzie oznaczało większą moc, jednak rozwój technologii sprawił, że dzisiejsze silniki 4-cylindrowe mogą osiągać porównywalne, a nawet wyższe moce niż silniki 6-cylindrowe. Podobną sytuację można zaobserwować w przypadku mniejszych ciągników, porównując silniki 4-cylindrowe z 3-cylindrowymi. Warto zatem przyjrzeć się, czy w zakresie porównywalnych mocy będzie zasadne kupno większego konstrukcyjnie silnika.

Konstrukcje silników w ciągnikach

Obecnie dominującymi silnikami w ciągnikach są konstrukcje rzędowe. W zależności od mocy maksymalnej producent może zastosować różną liczbę cylindrów. W ciągnikach o mocach do ok. 100 KM najczęściej spotkamy silniki 3-cylindrowe. Przy mocach powyżej 100 KM najpopularniejsze będą jednostki 4-cylindrowe, najmocniejsze zaś ciągniki będą wyposażone w motory 6-cylindrowe. Taki podział był popularny już od stosunkowo długiego czasu, jednakże w ostatnich latach granica mocy, przy której jeszcze możemy spotkać silniki 4-cylindrowe, uległa przesunięciu. Coraz więcej producentów oferuje bowiem silniki 4-cylindrowe, które miałyby zastąpić jednostki 6-cylindrowe. Podobną tendencję można również zaobserwować w przypadku silników 3-cylindrowych oferowanych jako alternatywa dla 4-cylindrowych.

Liczba cylindrów to jeden z podstawowych parametrów konstrukcyjnych, od którego zależy nie tylko moc maksymalna, ale również charakterystyka silnika, jak i walory użytkowe całego pojazdu. Ogólnie można stwierdzić, że silniki o małej liczbie cylindrów będą mniej skomplikowane konstrukcyjnie, ponieważ mają mniej elementów ruchomych. Mniejsze będą również wymiary silnika, co z jednej strony pozytywnie wpłynie na zapotrzebowanie na materiały eksploatacyjne (mniejsza ilość oleju i cieczy chłodzącej), z drugiej zaś strony na wymiary całego ciągnika (przede wszystkim długość, a w efekcie zwrotność). Przy porównywaniu silników o większej i mniejszej liczbie cylindrów naturalne będą również skojarzenia z różnymi mocami i zużyciem paliwa – pozornie można przypuszczać, że większy silnik będzie miał większą moc i będzie więcej palił. Jednak pamiętać należy o tym, że współczesne silniki ciągnikowe są sterowane elektronicznie, dzięki czemu z mniejszego silnika można osiągnąć moc porównywalną z większą jednostką. Z drugiej strony silniki o mniejszej liczbie cylindrów mają pewne wady. Jako główną wadę można tu wymienić mniej równomierną pracę. Cecha ta widoczna jest zwłaszcza przy porównaniu jednostki 3-cylindrowej z 4-cylindrową; silnik o 3 cylindrach z uwagi na cechy konstrukcyjne będzie generował większe drgania (zwłaszcza przy niskiej prędkości obrotowej), zatem wymaga lepszego wyrównoważenia niż jednostka 4-cylindrowa. W silnikach 6-cylindrowych będziemy natomiast obserwowali bardzo równomierną pracę. Powodowane jest to faktem, że suwy w poszczególnych cylindrach „nakładają się” na siebie, np. jeśli w jednym cylindrze odbywa się suw pracy, to w drugim, w tym samym momencie odbędzie się suw sprężania. To sprawia, że siły lepiej się równoważą i praca silnika wydaje się bardziej równomierna.

4-cylindrowy kontra 6-cylindrowy

W dużej grupie ciągników o mocach z zakresu ok. 150–200 KM producenci coraz częściej dają możliwość wyboru silnika 4-cylindrowego bądź 6-cylindrowego. Przy podejmowaniu decyzji o zakupie rodzi się pytanie: która jednostka będzie lepsza? Z reguły sytuacja wygląda tak, że ten sam model ciągnika wyposażony w silnik 6-cylindrowy będzie kosztował więcej niż jego 4-cylindrowy odpowiednik. Pojawia się zatem wątpliwość, czy warto dopłacać za te dodatkowe dwa cylindry. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że doboru nie należy dokonywać jedynie na podstawie mocy maksymalnej. Należy wziąć pod uwagę inne parametry, takie jak charakterystyka silnika ze szczególnym uwzględnieniem wartości oraz przebiegu momentu obrotowego. Istotna jest prędkość obrotowa odpowiadająca maksymalnemu momentowi obrotowemu oraz dostępność wysokiego momentu obrotowego w możliwie szerokim zakresie prędkości obrotowych.

W ciągnikach Claas silniki 4-cylindrowe znajdziemy m.in. w modelach o mocach do 100 KM (Elios) oraz w serii Arion 410-470. Natomiast w serii Arion 510-660 mamy już możliwość wyboru pomiędzy jednostką 4-cylindrową a 6-cylindrową. W traktorach Arion 550 mamy silnik o 4 cylindrach, pojemności 4,5 l i mocy maksymalnej 165 KM, zaś w modelu Arion 630 dysponujemy silnikiem 6-cylindrowym o pojemności 6,8 l i o identycznej mocy co motor 4-cylindrowy. Maksymalny deklarowany przez producenta moment obrotowy obu modeli różni się zaledwie o 4 Nm (697 Nm dla silnika 4-cylindrowego i 703 Nm dla jednostki 6-cylindrowej; w obu przypadkach osiągane przy 1500 obr./min). Analizując dane techniczne, możemy dostrzec różnicę w sposobie doładowania. W silniku 6-cylindrowym mamy turbinę o zmiennej geometrii, natomiast w 4-cylindrowym mamy turbodoładowanie rzędowe (dwie sprężarki o stałej geometrii, w tym jedna z zaworem Waste-Gate). Podobne porównanie można dostrzec również w przypadku modeli Arion 530 i 610. Pierwszy z nich jest wyposażony w silnik 4-cylindrowy o mocy maksymalnej 145 KM i momencie maksymalnym 619 Nm, drugi zaś dysponuje silnikiem 6-cylindrowym o mocy takiej samej jak 4-cylinrowy jednak o maksymalnym momencie wyższym o ponad 20 Nm (640 Nm). Oprócz parametrów samego silnika powinniśmy wziąć pod uwagę inne cechy użytkowe. I tak np. jeśli porównamy wymiary całkowite wspomnianych modeli, to okaże się, że te wyposażone w silniki 6-cylindrowe są o ok. 25 cm dłuższe od ich odpowiedników o 4 cylindrach. Może to wpływać na zwrotność. Ponadto modele 4-cylindrowe mają mniejsze masy własne (ok. 300 kg różnicy między modelami Arion 550 i 630) przy identycznych masach dopuszczalnych, stąd też wniosek, że model 4-cylindrowy dysponuje większą możliwością dociążenia.

A co z mniejszymi ciągnikami?

Podobne porównanie modeli z silnikami 4- i 6-cylindrowymi możemy zaobserwować w przypadku ciągników New Holland. W modelach T6.175 i T6.180 mamy identyczną moc maksymalną – 175 KM, jednak w pierwszym przypadku jest ona generowana przez silnik 4-cylindrowy, zaś w drugim przez motor o 6 cylindrach. Mniejszy silnik osiąga jednak maksymalny moment obrotowy równy 700 Nm, większy zaś – 740 Nm (w obu przypadkach przy 1500 obr./min). W modelach T6.160 i T6.165 również mamy dwa silniki o różnej liczbie cylindrów. Pierwszy w nich dysponuje silnikiem 4-cylindrowym (moc maksymalna 164 KM), natomiast drugi – silnikiem 6-cylindrowym o mocy 169 KM. Obserwując charakterystyki obu silników, możemy dostrzec, że motor 6-cylindrowy dysponuje większym przyrostem momentu obrotowego w całym zakresie prędkości obrotowej. Możemy się zatem spodziewać nieco lepszej dynamiki tego motoru.  Analizując wymiary i masy, możemy dostrzec, iż modele 4-cylindrowe są o ok. 120 kg lżejsze od swoich 6-cylindrowych odpowiedników (T6.180 ma masę własną równą 5610 kg, a T6.175 – 5490 kg). Co ciekawe, ich wymiary zewnętrzne są takie same – długość wynosi 5189 mm.

W ciągnikach o mniejszych mocach również da się dostrzec możliwości wyboru pomiędzy silnikami o mniejszej i większej liczbie cylindrów. W przypadku ciągników o mocach z zakresu 70–120 KM mamy do wyboru jednostki 3-cylindrowe lub 4-cylindrowe. Wybór mniejszej jednostki może mieć duże znaczenie w gospodarstwach nastawionych na produkcję zwierzęcą. Ciągnik o kompaktowej, zwartej budowie i o dużej zwrotności może okazać się bardzo przydatny przy pracach w obrębie zabudowań inwentarskich. To z tego powodu modele z silnikami 3-cylindrowymi mogą okazać się lepsze niż te wyposażone w motor 4-cylindrowy. Ponadto, przy zastosowaniu elektronicznych układów sterowania silnikiem silnik 3-cylindrowy wcale nie musi okazać się gorszy w zakresie dynamiki niż jego 4-cylindrowy odpowiednik.

Przykładem możliwości dokonania wyboru pomiędzy silnikiem 3- a 4-cylindrowym może być seria A ciągników Valtra. W modelu na podwoziu M możemy dysponować silnikiem AGCO z 4 cylindrami, o pojemności 4,4 l i mocy 105 lub 115 KM, zaś w modelu na podwoziu S mamy do dyspozycji silnik 3-cylindrowy o pojemności 3,3 l i mocy maksymalnej 95 KM. Istotne jest to, że ciągniki z silnikami 3-cylindrowymi mają rozstaw osi o 180 mm krótszy niż te wyposażone w silnik 4-cylindrowy. Stąd też wniosek, że jeśli priorytetem jest dla nas nie moc, ale zwrotność, to nie powinniśmy się bać silnika 3-cylindrowego.  W traktorach Claas serii Atos 220-350 również mamy do wyboru silniki 3- bądź 4-cylindrowe. W zakresie mniejszych mocy (75–97 KM, modele Atos 220-240) dysponujemy motorem 3-cylindrowym o pojemności 2,9 l. Maksymalny moment wynosi od 342 do 369 Nm. W zakresie wyższych mocy (88–113 KM) producent oferuje natomiast silniki 4-cylindrowe o pojemności 3,8 l. W modelach Atos 230 i 330 maksymalna moc i moment obrotowy są takie same, jednak w pierwszym modelu są osiągane z silnika 3-cylindrowego, zaś w drugim – z 4-cylindrowego. Analizując wymiary tych dwóch modeli, dostrzeżemy, iż Atos 230 jest o ponad 150 mm krótszy niż jego odpowiednik z 4-cylindrowym silnikiem. Ponownie zatem można powiedzieć, że jeśli zależy nam na zwrotności, to możemy wybrać model 3-cylindrowy bez obawy o gorszą dynamikę.

Technologia RFID w rolnictwie

0

Technologia RFID (ang. Radio-Frequency Identification) oferuje szereg korzyści dla rolnictwa, szczególnie tego, które przechodzi transformację cyfrową.

dr inż. Jacek Skudlarski, SGGW w Warszawie

Tagi RFID (ang. Radio-Frequency Identification), zwane także chipami czy identyfikatorami, są najczęściej kojarzone jako małe urządzenia przyczepiane do odzieży lub innych produktów znajdujących się w sklepach dla zabezpieczenia przed kradzieżą. Te urządzenia są bardzo przydatne w wielu branżach, w tym w rolnictwie, w przemyśle oraz logistyce, ułatwiając monitorowanie produkcji oraz przepływu towarów oraz przesyłek.

Czym są tagi RFID?

RFID to technologia umożliwiająca bezprzewodową identyfikację różnego rodzaju obiektów za pomocą fal radiowych. Pracownik, korzystając ze specjalnego czytnika wychwytującego fale radiowe, jest w stanie wykryć oraz zidentyfikować wszystkie tagi RFID znajdujące się w określonej odległości. Czytnik RFID może być także urządzeniem stacjonarnym umieszczonym np. w przejściach pomiędzy pomieszczeniami w zakładzie.

Tagi RFID, zwane także chipami lub znacznikami bądź transponderami, to mikroskopijne układy elektroniczne z mikroprocesorem i anteną zawierające unikalny numer oraz pewną ilość danych dotyczących obiektu, na którym się znajdują. Mogą one być naniesione na plastikowe karty, opaski, taśmy przylepne wykonane ze specjalnego papieru bądź umieszczone w elementach wykonanych z tworzywa sztucznego (np. breloczki, żetony, bolce wbijane w palety). Gdy identyfikator ma postać etykiety, układ elektroniczny z anteną zatopiony jest na w cienkiej folii. Etykiety z układem elektronicznym są drukowane przez specjalne drukarki podłączone do systemu informatycznego (oprogramowana zarządzającego określonym działem w przedsiębiorstwie). Mają one szczególne zastosowanie w gospodarce magazynowej.

Znaczniki pełnią w systemie rolę nośnika informacji. Każdy znacznik może być wyposażony w unikalny identyfikator, dzięki któremu jest rozpoznawany przez system.

Technologia RFID polega na tym, że każdy produkt bądź obiekt, którym mogą być maszyny, różne produkty, zwierzęta oraz ludzie, jest wprowadzony do specjalnej bazy danych programu do zarządzania produkcją bądź innymi procesami tak w przedsiębiorstwie, jak i gospodarstwie rolnym. Tym samym do każdego obiektu przypisany jest konkretny tag RFID. Gdy dany obiekt znajdzie się w pobliżu czytnika lub czytnik znajdzie się w pobliżu obiektu, po odczytaniu przez czytnik numeru ID znacznika następuje identyfikacja obiektu, a użytkownik systemu automatycznie otrzymuje informacje pozyskane z bazy danych, do której przypisano dany obiekt. W ten sposób można automatycznie monitorować przemieszczanie się wózków widłowych z paletami produktów w zakładzie lub w magazynie. W momencie, kiedy wózek widłowy przejeżdża przez bramkę z czytnikami, która znajduje się w przejściach pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami, system sczytuje zarówno pojazd, jak i paletę. W ten sposób wiadomo, kiedy i gdzie produkty były przemieszczane. W gospodarce materiałowej można automatycznie monitorować przyjęcia towarów do magazynów, a także ich wydania z magazynu.

Wyróżnia się dwa rodzaje tagów RFID. Pierwsze z nich to dość popularne tagi pasywne, które nie posiadają własnego źródła zasilania. Energia niezbędna do uruchomienia mikroprocesora powstaje w wyniku działania pola elektromagnetycznego emitowanego przez czytnik. Odczyt i zapis tagów pasywnych może odbywać się przy stosunkowo krótkich odległościach (maksymalnie do kilku metrów). Jednakże są one zdecydowanie tańsze niż tagi aktywne. Te natomiast dysponują własną baterią. Zasięg ich sygnału dochodzi do 10 m. Ponadto, sygnał z tych tagów może być odczytywany z pojazdów poruszających się z bardzo dużymi prędkościami. Mają one m.in. zastosowanie w systemach opłat drogowych viatoll.

Tagi pracują na różnych częstotliwościach: LF (10–00 kHz), HF (10–15 MHz), UHF (860–960 MHz), mikrofale (2,4–5,0 GHz). Tagi LF cechuje mała przepustowość i prędkość transmisji danych oraz mały zasięg (do 0,5 m). Zasięg tagów HF sięga do 1,5 m. Urządzenia te mają wyższą przepustowość niż tagi LF. Najwyższą przepustowość i największy zasięg mają tagi pracujące na częstotliwości mikrofal. Pasmo mikrofalowe 2,4–5,0 GHz jest wykorzystywane przede wszystkim przez identyfikatory aktywne.

RFID w rolnictwie

Najbardziej popularnym zastosowaniem technologii RFID w rolnictwie jest znakowanie zwierząt. Mogą mieć one postać obroży zawieszanej na szyi lub opaski zakładanej na kończynę, lub być montowane na klipsach zakładanych na uszy zwierzęcia. Są to urządzenia pasywne pracujące na częstotliwości UHF. Czytniki chipów RFID są montowane przed bramkami selekcyjnymi, robotami udojowymi lub stacjami paszowymi. Poprzez odczyt z chipa odbywa się identyfikacja zwierzęcia. Odczytany numer zwierzęcia jest weryfikowany w bazie danych programu do zarządzania stadem. Wtedy to system bramek dopuszcza zwierzę do robota lub stacji paszowej, ewentualnie nakierowuje do pomieszczenia, w którym będzie wykonana inseminacja lub zabieg weterynaryjny. Wraz z rozpoznaniem zwierzęcia rolnik otrzymuje szereg informacji dotyczących stanu zdrowotnego, wydajności mlecznej, konieczności przeprowadzenia zabiegów weterynaryjnych itp.

Tagi RFID mogą też być montowane na ciągnikach, maszynach, a zwłaszcza na środkach transportowych. Odczyt z chipów może być wykorzystany do rozpoznawania pojazdów wjeżdżających na teren gospodarstwa oraz je opuszczających. Identyfikacja maszyn i pojazdów może być zapisywana w systemach do zarządzania parkiem maszynowym. W ten sposób można monitorować wywóz z gospodarstwa środków produkcji na pole i przywóz z pola płodów rolnych.

Tagami RFID można znakować opakowania, palety i inne pojemniki zawierające pasze oraz produkty żywnościowe, które opuszczają gospodarstwo. W ten sposób można zlokalizować, z jakiego gospodarstwa pochodzi dany produkt, a nawet – z jakiej uzyskano go plantacji (działki) czy grupy zwierząt.

Tagi RFID mogą być umieszczane na balotach siana lub sianokiszonki. Zintegrowany z programem do zarządzania gospodarstwem moduł umieszczający tagi RFID montowany jest na szczycie komory zwijającej lub prasującej w prasach dowolnego typu. Umieszczony na ciągniku czy ładowarce czytnik tagów RFID identyfikuje balot podczas pobierania i załadunku na środek transportowy. Dzięki temu można rozpoznać, z jakiej łąki pochodzi dana pasza. Taka informacja może być wykorzystywana do oceny jakości pasz z poszczególnych pól.

Rejestracja czynności wykonywanych przez pracowników za pomocą technologii RFID

Technologia RFID pozwala rejestrować pracę pracowników także w gospodarstwie rolnym. Można w tym celu zastosować małe proste urządzenie odczytujące tagi RFID. Takie rozwiązanie oferuje firma InviNets, która stworzyła innowacyjny system mający zastosowanie zarówno w branży przemysłowej, farmaceutycznej, jak i w rolnictwie. System o nazwie MAPS umożliwia rejestrację wszelakich zdarzeń za pomocą prostego urządzenia wykorzystującego technologię RFID (sensor S-RFID). Sensor S-RFID to urządzenie o masie 52 g i wymiarach 78 x 48 x 20 mm, które odczytuje karty RFID. Jest on wyposażony w pamięć wewnętrzną, rejestrator notatek głosowych oraz Bluetooth (taki jak w smartfonach). S-RFID jest zasilany jedną baterią CR2477, która przeciętnie wystarcza na jeden rok. Co ważne, w trakcie jej wymiany nie dochodzi do utraty danych odczytanych przez sensor. Urządzenie wyposażono w klips do mocowania na pasku, dzięki czemu jest on wygodny do noszenia. Sensor może być wyposażony w dodatkowe urządzenia pomiarowe: termometr, higrometr, barometr, akcelerometr, magnetometr, czujnik natężenia światła i żyroskop, dzięki czemu może być on wykorzystany w różnych przedsiębiorstwach.

Kolejnym składnikiem systemu MAPS są uniwersalne karty RFID, które mogą mieć różną postać (karty, naklejki, opaski, breloki itp.). Karty RFID są umieszczane w różnych miejscach (lokalizacjach), np. przy maszynach. W tym samym miejscu może być umieszczonych kilka kart RFID. Mogą być one zgrupowane na jednej tablicy. Jedna z kart umożliwia identyfikację miejsca wykonania czynności, pozostałe zaś – rodzaj wykonywanych zadań.

W systemie MAPS pracownik pobiera małe urządzenie (sensor S-RFID) oraz skanuje swoją kartę chipową. W ten sposób informatyczny system, obsługujący dany dział w przedsiębiorstwie lub gospodarstwie, identyfikuje pracownika, któremu zlecono określone zadania. Następnie pracownik, przybywszy na określone miejsce (maszyna, określona lokalizacja), gdzie ma wykonać dane zadanie, skanuje sensorem kartę chipową, która identyfikuje owe miejsce. Jednocześnie system zapisuje datę i godzinę przybycia pracownika do określonej lokalizacji. W dalszej kolejności pracownik skanuje kartę chipową identyfikującą dane zadanie. System po odczycie przypisuje realizacji danego zadania datę i godzinę jego wykonania.

Trzecim elementem w systemie MAPS jest smartfon, poprzez który dane z sensora trafiają do chmury InviNets MAPS. W tym celu na smartfon wgrywana jest specjalna aplikacja, która poprzez sygnał Bluetooth pobiera dane z sensora. Pobrane dane przetransferowane do chmury są opracowywane i zestawiane w programie Excell. Dane mogą być zbierane okresowo, np. raz podczas zmiany. System MAPS w przypadku rolnictwa przeznaczony jest głównie dla produkcji szklarniowej, ale może mieć także zastosowanie w innych działach produkcji rolnej.

Ford jak New Holland [wywiad]

0

Chociaż ciągniki marki Ford nie są produkowane od ponad 20 lat, można je spotkać w wielu gospodarstwach. Co sprawia, że warto się pochylić nad tymi maszynami? O to zapytaliśmy jednego z użytkowników, który w swoim gospodarstwie ma aż dwa ciągniki z fabryki z Basildon w Wielkiej Brytanii.

Krzysztof Grzeszczyk

Dwa ciągniki Ford pracują w gospodarstwie Piotra Dziela z Lulkowa w woj. wielkopolskim. Są to modele 8340.

Jak zaczęła się przygoda z ciągnikami Ford?

– Pierwszy ciągnik – model 8340 z roku 1993 – oglądałem na Pomorzu. Zależało mi na tym, by w gospodarstwie pojawił się ciągnik z przednim napędem. Poprzedni właściciel wymienił w nim silnik i zamontował 6-cylindrowy wolnossący o mocy nieco ponad 100 KM. Przed transakcją sprzedawca poinformował, że w ciągniku jest uszkodzona skrzynia przekładniowa, ale ciągnik w związku z tym defektem będzie zaoferowany w bardzo atrakcyjnej cenie. Miałem spore obawy, czy się zdecydować na taki ciągnik, czy też czekać na inną okazję i kupić coś sprawnego, a nie do remontu. Ostatecznie temat odpuściłem. Mam jednak w rodzinie kuzyna, który prowadzi firmę Agro Serwis w Strzyżewie Paczkowym i ma długoletnie doświadczenie w naprawie ciągników rolniczych. Po 2 tygodniach pojechałem do kuzyna i ten sam ciągnik stał już u niego w warsztacie. Mechanicy wymienili uszkodzone elementy w układzie przeniesienia napędu. Ciągnik był sprawny, więc decyzja była szybka – sprzedam Ursusa 912 i kupię ten ciągnik z przednim napędem.

Od jak dawna ciągnik pracuje w gospodarstwie?

– Od momentu zakupu minęło już 7 lat, a ciągnik pracuje bez zarzutu. Nie było w nim większych awarii mechanicznych. Więc śmiało mogę powiedzieć, że ciągniki z Basildon to bardzo udane i trwałe modele. Są przy tym bardzo oszczędne w paliwie. Czasami zdarzy się usterka w układzie elektrycznym, ale nie są to skomplikowane układy, by nie poradził sobie z chwilowym niedomaganiem mechanik.

Ciągniki łudząco przypominają te pod marką New Holland?

– Tak jak wiadomo, były zmiany w koncernach, których finał był taki, że zakończono produkcję ciągników pod marką Ford, a z tej samej fabryki zaczęły zjeżdżać traktory New Holland. W drugim ciągniku Ford, który kupiłem kilka lat później, na korpusie silnika i innych zespołach są nazwy New Holland. Zainspirowało mnie to do dokonania zmian wizerunkowych. Taki zabieg opłacił się, bo gdy jadę z ziemniakami do punktu skupu, rolnicy przychodzą i pytają się, ile ten ciągnik kosztował, bo wygląda jak nowy. A ja odpowiadam: ma tylko zmienioną maskę silnika.

Czy trzeba było dokonywać jakiś zmian w celu zamontowania innej maski?

– Tak jak wspomniałem, ciągniki, mimo to że w dowodzie rejestracyjnym mają wpisaną markę Ford, to chciałem je „przerobić” na markę New Holland. W dokumentach zmian dokonywać nie można, ale wizualnie zostały dokonane spore zmiany. W obu traktorach są zamontowane maski od ciągników New Holland. Dodam, że w jednym mam maskę z tworzywa sztucznego, która pochodzi z serii 6000. Jej cechą charakterystyczną są reflektory nazywane w branży „kocie oczy”. W tym pierwszym ciągniku był problem z zamontowaniem maski od ciągnika New Holland, pojazd bowiem wykorzystywał 2 zbiorniki paliwa. Jeden pod kabiną, a drugi pod maską w przedniej jej części, a dokładnie przed chłodnicą silnika. W celu zamontowania nowej maski trzeba było zdemontować przedni zbiornik. Został tylko ten pod kabiną. Ma on pojemność 90 l, co powoduje, że trzeba pilnować stanu poziomu paliwa, zanim wyruszy się na cały dzień pracy w pole. Natomiast w drugim ciągniku, także modelu 8340, który został zbudowany w 1996 r., nowa maska wymusiła przekonstruowanie układu odprowadzającego spaliny. Tłumik jest zamontowany pod maską, a rura wydechowa biegnie tak, jak ma to miejsce we współcześnie produkowanych ciągnikach, czyli na linii prawego słupka kabiny. Takie rozwiązanie nie ogranicza pola widzenia. Co do zmian, dodam jeszcze, że była wymiana zbiornika. Udało się załatwić zbiornik o pojemności 150 l, który jest pod kabiną.  

Jak wygląda zużycie paliwa?

– Zużycie paliwa sprawdzaliśmy przy bronie talerzowej. Na 1 ha ciągnik zużył 7 l oleju napędowego. Ciągnik pracował również z 4-skibowym pługiem obracalnym Kverneland. Jednak jego głównym zadaniem jest praca na plantacjach ziemniaków. Wykonuje on nie tylko sadzenie, ale również zabiegi pielęgnacyjne na areale ok. 60 ha.

Jak wygląda układ przeniesienia napędu?– W obu ciągnikach są te same przekładnie. Różnica jest tylko taka, że w nowszym ciągniku jest dodatkowo przycisk na dźwigni zmiany kierunku jazdy. Po jego wciśnięciu lub używając pedału sprzęgła, można zmieniać kierunek jazdy. Natomiast w tym starszym zmiana kierunku jazdy jest realizowany tylko przy użyciu pedału sprzęgła. Do wyboru są 2 zakresy, a na każdym z nich po 4 biegi zmieniane pod obciążeniem. W sumie operator ma do dyspozycji po 16 przełożeń w obu kierunkach. Podnośnik jest sterowany mechanicznie. Warto dodać, że ma funkcję automatu. Po ustawieniu żądanej wysokości operujemy klawiszem i albo maszynę towarzyszącą podnosimy albo opuszczamy do pozycji roboczej. Układ hydrauliki zewnętrznej ma 3 pary wyjść. WOM pracuje z prędkością 540 i 1000 obr./min. Warto zaznaczyć, że ciągnik ma zamontowany radar, który w momencie wykrycia zbyt dużego poślizgu kół, automatycznie podniesie delikatnie pług w celu zredukowania poślizgu. Z urządzeń dodatkowych jest zamontowany układ pneumatyczny do przyczep.

Unowocześnienie Ursusa

0

Montaż układu wspomagania do starszej konstrukcji ciągników rolniczych nie stanowi większego problemu. Kompletny układ elementów do samodzielnego montażu jest oferowany do wielu ciągników.

Kamil Bodek

Obecnie obserwujemy na polskiej wsi coraz nowsze, bardziej komfortowe ciągniki, jednak w ich cieniu cały czas widzimy takie traktory, jak Ursus C-330, C-360 czy 3512. Tak naprawdę, te ciągniki, jako traktory pomocnicze, w dalszym ciągu spełniają swoją funkcję. O ile dołożenie klimatyzacji czy wygłuszenie kabiny wymaga sporo pracy, o tyle modyfikacja układu kierowniczego bądź rozbudowanie hydrauliki nie jest trudne i każdy, kto ma zacięcie do majsterkowania, powinien sobie z tym poradzić.

Napęd z rozrządu

Tak jest też w przypadku Ursusa C-360, którego właściciel postanowił założyć wspomaganie. Traktor wyposażony jest w szersze ogumienie na przedniej osi oraz ładowacz czołowy, dlatego też posiadacz maszyny wybrał najdroższy wariant dostępny na polskim rynku, czyli wspomaganie skrętu za pomocą siłownika dwustronnego, napędzanego przez pompę biorącą napęd z kół zębatych dzięki zastosowaniu specjalnej, zmodyfikowanej pokrywy rozrządu.

Dostępne są również inne rozwiązania techniczne wspomagania kierownicy, w których pompa hydrauliczna napędzana jest bezpośrednio z koła pasowego poprzez specjalny wał, a samą pompę montuje się na przodzie ciągnika. Mamy również wybór tego, w jaki sposób ma zostać zrealizowany skręt, gdyż możemy założyć siłownik mocowany wzdłuż lub w poprzek ciągnika. Warto nadmienić, że dobór wspomagania jest uzależniony od posiadanego rodzaju osi w ciągniku (nowy czy stary typ).

Najpierw mycie

Wspomaganie zamówione na portalu aukcyjnym było kompletne i zawierało instrukcję montażu. Koszt z dostawą wyniósł 3200 zł. Praca zaczęła się od dokładnego umycia ciągnika, a następnie przystąpiono do demontażu takich części, jak maska, filtr powietrza, chłodnica, pompa wody, pokrywa rozrządu i przednia oś. Przy zastosowaniu pompy, która swój napęd bierze bezpośrednio z rozrządu, należy zdemontować pompę wtryskową w celu wymiany wału napędzającego tę pompę na dłuższy wał, by móc założyć na nim dodatkowe koło zębate. W tym miejscu trzeba pamiętać o ustawieniu kół rozrządu w taki sposób, by seryjne oznaczenia zgrywały się ze sobą. Po założeniu nowego wału złożono rozrząd i zamocowano dodatkowe koło zębate, które ma za zadanie napędzać pompę hydrauliczną. Następnie założono nową pokrywę rozrządu, a wraz z nią pompę.

Montaż siłownika

Gdy przednia oś była odkręcona, można było zająć się montażem siłownika dwustronnego. Producent wspomagania przewidział cztery blachy, które go trzymają. Dwie z nich przykręcono do osi, a dwie kolejne przyspawano w celu jak najbardziej solidnego montażu. Następnie zamieniono dźwignie zwrotnicy na te, które dostarczył producent, skręcono wszystkie elementy w całość i gotowe.

Ostatnim elementem, który należało zamienić, była kolumna kierownicza. W tym celu rozkręcono kokpit, podniesiono delikatnie zbiornik paliwa i zdemontowano starą kolumnę. Na jej miejsce przykręcona została kolumna kierownicza wyposażona w orbitrol. Koło kierownicy zostało stare, ponieważ pasuje do nowej kolumny.

Po zakończeniu wspomnianych prac wystarczyło złożyć wszystko w całość, przykręcić przewody hydrauliczne, zalać olej i odpowietrzyć układ. Do zalania układu najlepiej zastosować olej hydrauliczny o jak najmniejszej lepkości. W opisywanym przypadku został użyty olej typu Boxol. Należy nadmienić, że olej ten nie znajdował się w zestawie.

Łatwiejsza praca

Jest to prosta modyfikacja, która w znaczący sposób poprawia komfort pracy. Wspomaganie funkcjonuje płynnie nawet na wolnych obrotach, a sterować ciągnikiem możemy, kolokwialnie mówiąc, jednym palcem, niezależnie od tego, czy pracujemy „na pusto”, czy z dużym obciążeniem. Posiadając doświadczenie w tym zakresie można zauważyć, że układ ten, mimo dużej liczby elementów, jest stosunkowo bezawaryjny. W użytkowanym przeze mnie ciągniku, Ursusie C-335, układ ten działa już 8 lat, a jedyna usterka, która wystąpiła w tym czasie, to pojedynczy, cieknący przewód. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wszystkie elementy dostarczone przez producenta są bardzo dobrej jakości, dlatego z czystym sumieniem mogę zarekomendować tę modyfikację każdemu, kto w swoim gospodarstwie używa ciągników starszej konstrukcji.

Rynek rozrzutników obornika

0

Niebawem na pola wyjadą rozrzutniki obornika. Sprawdziliśmy u kilku wybranych firm, jak wygląda rynek w tym segmencie maszyn, co kupują rolnicy i z jakim wyposażeniem.

Krzysztof Grzeszczyk

U progu kolejnego sezonu intensywnej pracy rozrzutników zapytaliśmy przedstawicieli kilku producentów rozrzutników m.in. o to, które modele kupują rolnicy, a które – firmy usługowe. Jaki rodzaj skrzyni i podwozia brany jest pod uwagę przy realizacji takiej inwestycji. Z jakim adapterem najczęściej rolnicy nabywają rozrzutnik. Kolejnym aspektem jest rodzaj sterowania maszyną. Na jakie dodatkowe wyposażenie decydują się rolnicy przy konfiguracji zamówienia, co wpływa na żywotność konstrukcji i komfort pracy i czy w najbliższym czasie planowane są premiery nowych modeli.

Przeczytaj również: Obornik i pomiot kurzy to najcenniejsze nawozy?

A-Lima-Bis

Jeżeli chodzi o pytanie, jakie modele i o jakiej ładowności najczęściej kupują rolnicy, a jakie firmy usługowe, to z naszej oferty rolnicy indywidualni wybierają modele o ładowności 12–14 t, a firmy usługowe – maszyny ze skrzynią o ładowności 16 t. Natomiast co do rodzaju platformy ładunkowej to zarówno indywidualni rolnicy, jak i firmy usługowe preferują skrzyniowy typ budowy. Jeżeli chodzi o wybór podwozia, to nasza firma oferuje tylko rozwiązanie jednoosiowe z dużym kołem. Dodam tylko, że dużo klientów szuka tego typu rozwiązania. Rozrzutniki są wyposażone w pionowy, dwuwalcowy adapter z talerzami na dole. Odnośnie kwestii sterowania i preferencji klientów jest to bardzo indywidualna kwestia, jednak coraz większe grono klientów stawia na elektryczne sterowanie. Zwiększa to wygodę użytkowania. Przy konfigurowaniu zamówienia bardzo dużą uwagę zwraca się na uniwersalność zastosowania, czyli nadstawki objętościowe, przekładnia dwubiegowa do szybkiego rozładunku. Własna hydraulika oraz systemy wagowe są popularne wśród firm usługowych. Na komfort obsługi, oprócz wyposażenia wymienionego powyżej, wpływa także sterowanie wszystkimi funkcjami maszyny za pomocą jednego sterownika EVO PAD SR. Rolnicy coraz większą uwagę przykładają do trwałości zakupowanych maszyn. W tym zakresie oferujemy rozrzutniki ocynkowane, które dodatkowo można pomalować. Cały czas rozwijamy obecną konstrukcję i ulepszamy swoje rozwiązania za pomocą własnego biura konstrukcyjnego – podsumowuje Krystian Jopek, dyrektor Działu Maszyn Rolniczych w firmie A-Lima-Bis.

Euromilk

Rolnicy najczęściej wybierają RX1400 HD 14,4 m3 oraz RX1600 HD 15,9 m3, czyli 14 oraz 16 t, natomiast firmy usługowe modele od RX2070 HD+ do RX2470 HD+, czyli od 20 do 24 t pojemności (20,1–24,2 m3). Rolnicy oraz firmy usługowe wybierają skrzynię skorupową. Taka konstrukcja uniemożliwia gromadzenie się nieczystości w szczelinach. Skrzynia skorupowa umożliwia również przewożenie materiału nawozowego o strukturze półpłynnej (lub mniej zwartej).

Co do rodzaju podwozia, to rozrzutniki do 18 t klienci wybierają jednoosiowe o jak najszerszym ogumieniu 710/70 R38, natomiast od 20 ton – na osi tandem skrętnej z oponami o rozmiarze 650/55 R26,5. Co do wyboru adaptera, to klienci poszukują maszyn uniwersalnych, a taką jest rozrzutnik z adapterem pionowym, dwubębnowym ze względu na wysoką przepustowość i wydajność. Ten typ adaptera radzi sobie z każdym typem materiału nawozowego. Talerze o średnicy 105 mm oraz grube wałki adaptera zapewniają jeszcze bardziej efektywny wysiew wapna oraz jeszcze szerszy rozrzut nawozu. Jeżeli chodzi o sterowanie maszyną, to rolnicy wybierają podstawowe modele RX – ze sterowaniem mechanicznym lub proste, elektroniczne sterowanie posuwem taśmy. Z kolei firmy usługowe wybierają zaawansowane, elektroniczne sterowanie PREMIUM. Przy konfigurowaniu zamówienia klienci oczekują maszyny wielozadaniowej, dlatego też zwracają uwagę na to, aby rozrzutnik był doposażony w sterowanie elektroniczne, oświetlenie skrzyni roboczej, kamerę, nadstawki do przewozu masy objętościowej, zdejmowany adapter rozrzucający, który umożliwia doposażenie maszyny w skrzynię pojemnościową (dostawka do przewozu masy objętościowej). Co do komfortu pracy, warto dodać, że amortyzowany dyszel hydraulicznie działa zarówno przy pustym, jak i przy załadowanym rozrzutniku. Nasze rozrzutniki mają możliwość zmiany położenia osi przy rozrzutnikach jednoosiowych. Poza tym intuicyjne sterowanie elektroniczne rozrzutnikiem z jednego panelu  z podświetlanym ekranem umożliwia pracę nocą. Co do trwałości maszyn, nasi klienci nie chcą ocynkowanych rozrzutników ze względu na skorupową konstrukcję. Ocynk przy braku dostępu tlenu w miejscach trudno dostępnych utlenia się, odparza i traci właściwości antykorozyjne. Dodatkowo konserwacja oraz mycie tego typu konstrukcji jest uciążliwe. Nasze maszyny przechodzą 4-etapowy proces lakierowania: śrutowanie, myjka chemiczna, podkład epoksydowy i farba poliuretanowa. Taki proces lakierowania dotyczy całej maszyny wraz z jej elementami (łańcucha, wałków, elementów adaptera itp.) Ten proces zapewnia najwyższą wytrzymałość i odporność antykorozyjną. Jeżeli chodzi o realizację specjalnych zamówień, to proponujemy sterowanie elektroniczne PREMIUM, które umożliwia kontrolowanie wielu elementów pracy rozrzutnika oraz ich dostosowywanie pod operatora maszyny. Jest to m.in. prędkość posuwu taśmy zależna od prędkości jazdy, czujniki stopnia otwarcia gilotyny oraz kąt otwarcia deflektorów i wyposażenie rozrzutnika w system wagowy, który będzie dopełnieniem zaadaptowania maszyny pod precyzyjne dawkowanie nawozu. W roku 2022 planujemy wprowadzenie na rynek nowych modeli RX BUFFALO – mówi Łukasz Grecki, dyrektor handlowy w firmie EUROMILK.

Joskin

Ze względu na swoją uniwersalność najczęściej wybieranym modelem rozrzutnika przez rolników jest niewątpliwie SIROKO (w przedziale ładowności od 9 do 13 t). Firmy usługowe z kolei swoją uwagę skupiają na maszynach o większej ładowności. Najczęstszym wyborem są modele Ferti-SPACE i Tornado o ładownościach od 14 do 22 t. W naszej ofercie nie posiadamy rozrzutnika z burtową skrzynią. Rolnicy najczęściej wybierają wąską, obniżoną skrzynię z kołami o dużej średnicy umieszczonymi z boku, które zapewniają dużą stabilność i łatwość jazdy (Siroko, Tornado). Firmy świadczące usługi wybierają modele z szeroką skrzynią (Ferti-SPACE). Jeżeli chodzi o wybór podwozia, to zdecydowanym faworytem w wyborze rolników są modele jednoosiowe z kołami o dużej średnicy umieszczonymi z boku skrzyni. Natomiast przy wyborze adaptera ze względu na swoją uniwersalność najczęstszym wyborem klientów są adaptery pionowe. Dzięki nim użytkownicy mogą bez problemu rozrzucać każdy rodzaj obornika oraz wysiewać wapno. Co do sterowania przy mniejszych modelach rozrzutnikach (Siroko), użytkownicy preferują sterowanie mechaniczne lub proste sterowniki elektryczne. Większe modele rozrzutników (Ferti-SPACE, Tornado) są często wyposażane w zaawansowane sterowanie maszyną włącznie z systemami Isobus. Najczęstszymi opcjami zamawianymi przez użytkowników są niewątpliwie zestawy dodatkowych nadstawek zwiększających pojemność rozrzutnika oraz szerokokątny wałek odbioru mocy dający bardziej komfortową pracę. Co do rozwiązań wpływających na komfort pracy, to jest to niewątpliwie resorowany dyszel, który poprawia komfort pracy maszyną i w naszych modelach jest on montowany w standardzie bez dopłaty. Również system zasłaniania lamp podczas pracy na polu umożliwia utrzymanie je w czystości przy późniejszym poruszaniu się po drogach. Jeżeli chodzi o trwałość sprzętu rolniczego, to wiemy, jak ważne jest zabezpieczenie antykorozyjne maszyny i uważamy, że cynkowanie jest najlepszą metodą na takie zabezpieczenie. Wszystkie modele Siroko są standardowo cynkowane, co daje nam i naszym użytkownikom spokój na lata. Firma Joskin daje możliwość szerokiej konfiguracji naszych rozrzutników. Oferujemy naszym klientom maszyny dawkujące rozrzucany materiał w określonej dawce proporcjonalnie do prędkości jazdy lub zastosowanie systemu dawkowania w zależności od zasobności gleby. Rolnictwo w naszym kraju bardzo szybko się rozwija i takie kwestie są coraz częstszym tematem zapytań naszych klientów. Nasi specjaliści stale pracują nad ulepszaniem maszyn naszej marki. W przyszłości pojawi się nowy design modelu Tornado3 – wyjaśnia Adam Chmurak, koordynator techniczny w firmie Joskin Polska.

Unia

Jeżeli chodzi o rozrzutniki marki Unia, to klienci najczęściej wybierają tandemowe modele Tytan TD Premium. Około 58% rozrzutników sprzedanych od stycznia do maja br. to właśnie popularne Tytany. Wśród nich największą popularnością cieszył się Tytan 10TD Premium o ładowności nominalnej 8 t. Niestety, nie posiadamy dokładnych danych dotyczących sprzedaży do rolników indywidualnych i firm usługowych, jednakże te drugie najczęściej decydują się na maszyny o większych ładownościach, umożliwiające osiągnięcie dużych wydajności. Firma Unia w swojej ofercie posiada rozrzutniki jedynie ze sprawdzoną skrzynią skorupową. Są one najchętniej wybierane przez rolników i cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Konstrukcja skorupowa gwarantuje maksymalną szczelność, wytrzymałość (brak zbędnych łączeń) oraz zapewnia większą ładowność przy podobnej objętości do skrzyń o innych typach budowy. Co do rodzaju podwozia, to biorąc pod uwagę wcześniej już podane informacje, najpopularniejsze nadal są rozrzutniki na tandemie resorowanym. Niemniej jednak rolnicy i usługodawcy posiadający mocne ciągniki, które „nie boją się” trudnych warunków glebowych (np. po obfitych deszczach), często wybierają rozrzutniki jednoosiowe Apollo i Apollo Premium, które są wyposażone w duże koła ograniczające opory toczenia. Jeżeli chodzi o wybór adaptera, to uwzględniając tegoroczną sprzedaż rozrzutników marki Unia, zdecydowanie można stwierdzić, że nadal najpopularniejszym rodzajem adaptera wybieranym przez rolników jest adapter pionowy. Z takim właśnie systemem rozrzutu zostało sprzedanych 90% rozrzutników marki Unia w tym roku. Pozostałe 10% klientów decyduje się na adapter poziomy połączony z tarczowym. Wynik ten nie powinien dziwić raczej nikogo, gdyż taka tendencja – jeżeli chodzi o wybór adaptera – dominuje na rynku już od wielu lat. Co do sterowania maszyną, to zdecydowana większość użytkowników (ponad 90%) nadal wybiera prostszą obsługę rozrzutnika. Nie jest to związane jedynie z niższą ceną zakupu, ale też z wyposażeniem ciągników, z którymi rozrzutniki są agregowane. Większe rozrzutniki (np. Apollo 16 Premium, Tytan 20/24) najczęściej doposażane są w bardziej zaawansowane systemy sterujące: Starter Spread Pro lub Superior, które ułatwiają obsługę maszyny i zdecydowanie poprawiają komfort pracy operatora. Rozrzutniki marki Unia są bardzo bogato wyposażone już w wersji standardowej. Każda maszyna w podstawie posiada m.in. zasuwę skrzyni ładunkowej, instalację oświetleniową i hamulcową czy też hydrauliczną, bezstopniową regulację przenośnika podłogowego. Z wyposażenia opcjonalnego, które cieszy się największym zainteresowaniem klientów, na pewno należy wymienić tylną osłonę hydrauliczną, deflektory (do wyboru mechaniczny lub hydrauliczny) oraz bogatą ofertę kół w różnych rozmiarach. Dodatkowo dostępne są inne opcje, takie jak: przystawka objętościowa, różne możliwości sterowania maszyną (Starter Spread Basic, Starter Spread Pro, Superior) czy też podpora hydrauliczna. Co do rozwiązań poprawiających komfort pracy, dodam, że wśród wielu elementów wyposażenia standardowego i opcjonalnego wpływających na komfort codziennej obsługi rozrzutników marki Unia na pewno należy wymienić resorowany dyszel zaczepowy, komputery sterujące, umożliwiające kontrolę nad wszystkimi funkcjami hydraulicznymi maszyny (Superior), amortyzowane osie skrętne (Tytan 20/24 oraz 30/36), komfortową obsługę przenośnika podłogowego czy też opcjonalne deflektory sterowane hydraulicznie, które umożliwiają prostą i dokładną regulację szerokości rozrzutu materiału. Na pytanie, czy rolnicy biorą pod uwagę trwałość konstrukcji, np. ocynkowanie i dodatkowe malowanie, odpowiem tak, że po pierwsze należy zaznaczyć, że rolnicy są coraz bardziej świadomymi klientami. Dobrze znają specyfikę danej maszyny i konkretnego modelu jeszcze przed wizytą u dealera. Jest to w dużej mierze zasługa Internetu, gdzie można znaleźć wszelkie materiały, parametry techniczne danej maszyny, jak i filmy pokazujące pracę sprzętu umieszczane przez innych użytkowników. Po drugie – jakość wykonania i konstrukcja maszyny oraz jej wydajność zawsze były i będą istotnymi elementami podczas dokonywania decyzji o zakupie. Rozrzutniki produkowane w Brzegu charakteryzują się solidną konstrukcją, odpowiednim rozkładem masy oraz statecznością maszyny, które sprawiają, że codzienna praca jest bezproblemowa oraz przyjemna dla operatora, a konserwacja nie pochłania dużo czasu. Jeżeli chodzi o realizację specjalnych zamówień, to obecnie nasza firma jest na etapie wdrażania systemów rolnictwa precyzyjnego do wszystkich modeli rozrzutników. Rozwiązania, nad którymi pracujemy, umożliwią stosowanie zmiennych dawek na podstawie map zasobności oraz sprawią, że obsługa naszych maszyn stanie się jeszcze bardziej komfortowa. Rolnictwo precyzyjne nie jest już pieśnią przyszłości i trendem, ale rzeczywistością, w której znajdujemy się obecnie. Coraz większe wymagania i zmieniające się przepisy UE oraz krajowe zmuszają rolników do precyzyjnej aplikacji nawozów mineralnych oraz organicznych, a my jako producent musimy tworzyć maszyny, które rolnikom to po prostu umożliwią. Na pytanie o nowe modele rozrzutników, odpowiem tak, jak wspomniałem wcześniej – nasza firma stale pracuje nad rozwojem i modernizacją swoich maszyn (dotyczy to nie tylko nawożenia). Obecnie rynek wymaga od producentów ciągłego rozwoju i stałych modyfikacji w swoim portfolio produktowym. Maszyny przeznaczone do nawożenia mineralnego i organicznego stanowią kluczową gałąź w ofercie marki Unia i myślę, że w niedługim czasie będziemy mogli zaprezentować rolnikom nowe maszyny w tej gamie. Wkrótce podamy więcej informacji co do nowości, które będą przez nas prezentowane. Warto również zaznaczyć, że od początku lipca można już zamawiać wszystkie modele rozrzutników Unii w wersjach homologowanych (zgodnie z normą EU 167/2013) – podsumowuje Janusz Podróżny, Product Manager odpowiedzialny za maszyny do nawożenia w firmie UNIA.

Przeszkoleni kombajniści

0

Co roku rolnicy, którzy kupili kombajny marki New Holland, mają okazję uczestniczyć w darmowych szkoleniach z zakresu obsługi nowo nabytego „okrętu” żniwnego w ramach programu Harvest Masters. Wiedza ta przydaje się każdemu operatorowi zawsze w czasie żniw i intensywnej pracy kombajnu.

Krzysztof Grzeszczyk

Od 2013 r. firma New Holland dla swoich klientów, którzy kupili kombajn zbożowy serii TC, CX, CH lub CR, organizuje cykl szkoleń pod hasłem Harvest Masters. W tym roku udało się przeszkolić ok. 400 osób. Każdy z uczestników otrzymuje po takim całodniowym szkoleniu, obejmującym zagadnienia teoretyczne i praktyczne, specjalny certyfikat potwierdzający zdobycie umiejętności obsługi zakupionego do gospodarstwa kombajnu. Szkolenia mają zagwarantować bezproblemowe, pierwsze uruchomienie maszyny w gospodarstwie i jej obsługę. Z jednej strony wpływa to na żywotność kombajnu, a z drugiej – na umiejętne ustawienie zespołów roboczych do danych warunków zbioru, a to z kolei przekłada się na jakość zbieranego ziarna i wydajność. Poza tym trzeba umieć korzystać z rozwiązań, które poprawiają komfort pracy, a oprócz tego umieć maszynę skalibrować, by wyniki obrazowane na monitorze oddawały to, jak faktycznie jest ustawione klepisko względem cepów bębna omłotowego i stopień otwarcia sit w koszu sitowym.

Byliśmy na jednym z takich szkoleń, które odbyło się pod koniec czerwca w Brzozie k. Bydgoszczy w firmie Raitech, która jest dealerem m.in. marki New Holland. Szkolenie prowadził Adam Fos z New Holland Polska, który pełni funkcję demonstratora ciągników i kombajnów zbożowych.

Podstawa to instrukcja

Podstawą do obsługi kombajnu jest przeczytanie i zapoznanie się z instrukcją obsługi, która zawsze ma być pod fotelem kombajnisty. Nasza firma dostarcza również skróconą instrukcję obsługi, która pozwala na prawidłowe ustawienie kombajnu czy usunięcie pojawiających się usterek. Jednak nie zwalnia to żadnego operatora z przeczytania instrukcji obsługi. Nie raz zdarzało się, że rolnik wzywa serwis, bo w kombajnie coś, piszczy i nie działa. Po przyjeździe pracownika danego dealera okazywało się, że rozwiązanie problemu łatwo znaleźć można było w instrukcji, znajdującej się tam, gdzie była z chwilą opuszczenia bram fabryki, a nikomu nie udało się jej wyjąć i rozpakować, by zapoznać się bardzo ważnymi, zawartymi tam informacjami – podkreśla Adam Fos.

Kombajn zbożowy to duża i skomplikowana maszyna, dlatego musi być umiejętnie eksploatowana. Trzeba zwracać uwagę na każdy zespół roboczy. Ważne jest również właściwe ciśnienie w ogumieniu. Prawidłowe wartości są podane dla danego rozmiaru ogumienia.

Zaczepianie zespołu żniwnego

Przy zaczepianiu zespołu żniwnego trzeba pamiętać o tym, by mechanizm blokujący ryglować z lekką siłą. Jest to ważne, gdyż chodzi o to, by przy opuszczaniu hedera w czasie pracy nie doszło do odczepienia się zespołu tnącego. Drugi element to podłączenie wałka napędowego, kolejnym jest złącze elektryczne i złącze hydrauliczne. Powierzchnie, które się łączą, muszą być zawsze czyste. Natomiast przy odczepianiu trzeba pamiętać by nagarniacz opuścić i cofnąć go do zespołu żniwnego, aby zredukować ciśnienie oleju w układzie hydraulicznym hedera.

Zespół żniwny

Przed rozpoczęciem pracy trzeba rozpiąć płozy auto float, a zamki odłożyć na śruby, by w czasie pracy się automatycznie nie zaczepiły. Nagarniacz regulowany jest w 9 pozycjach. Palce nagarniacza pracują 7,5 cm poniżej listwy nożowej. Pozwala to na łatwe zebranie wyległego łanu. Gdy są stosowane podnośniki wyległego zboża, to trzeba je właściwie wyregulować. W zespole żniwnym reguluje się również wysokość pracy przenośnika ślimakowo-palcowego. Przy zbiorze rzepaku trzeba szczelinę zwiększyć, by zbieranej masy nie blokowało na przenośniku. Dla zbóż wartość ta wynosi 12–15 mm, a dla rzepaku to 20–25 mm. Regulacji dokonuje się po obu stronach przenośnika. Kolejnymi elementami podlegającymi regulacji – od 8 do 12 mm – są palce na przenośniku ślimakowo-palcowym. Gdy skoszona masa przedostaje się za „ślimak”, to trzeba dokonać regulacji listw zgarniających (od 3 do 7 mm) na ścianie zespołu żniwnego. W zespołach żniwnych VariFeed można wysuwać stół. Przy maksymalnym wysunięciu zbierany jest rzepak, ale przy wysokich zbożach można go wysunąć, np. 15–20 cm, by równomiernie dostarczać skoszoną masę na przenośnik pochyły.

Wysokość koszenia

Możliwe jest zapamiętanie dwóch wysokości koszenia dla zespołu żniwnego w czasie pracy w polu. Pierwszą wartość programujemy np. dla normalnej wysokości koszenia, przyciskając na 3 sekundy klawisz RES na dźwigni wielofunkcyjnej. Potem przełączamy przycisk wysokości hedera na prawej konsoli na pozycję 2 i opuszczamy zespół żniwny do koszenia np. wyległego zboża i ponownie przyciskamy na 3 sekundy klawisz RES. Dwukrotne szybkie przyciśnięcie tego klawisza powoduje uniesienie zespołu żniwnego na uwrociu. Po jednorazowym naciśnięciu przycisku RES zespół żniwny opuszczany jest na zapamiętaną wysokość.

Ważnym w obsłudze kombajnu jest opróżnianie chwytacza kamieni. Na polach z ich dużą ilością należy robić to częściej, nawet kilka razy dziennie.

Kalibracja klepiska

Przy przezbrojeniu na kukurydzę i odwrotnie na zboża trzeba klepisko skalibrować. Potrzebny jest przedmiot lub śruba o średnicy 10 mm. Wybieramy na monitorze kalibrację, rodzaj klepiska, a następnie ustawiamy klepisko na 10 mm, wkładając wspomnianą śrubę pomiędzy klepisko a grzbiety cepa. Następnie sprawdzamy, czy taki parametr mamy z przodu i z tyłu klepiska, po prawej i lewej stronie. Wymiary muszą być wszędzie takie same, w przeciwnym razie kombajn nie będzie prawidłowo omłacać. W przypadku ciężko omłacających się zbóż można zastosować płyty zaślepiające. W kombajnach TC można zamontować 2 lub 4 płyty, w maszynach CX mechanizm zaślepiający jest standardowym elementem klepiska i można go łatwo domknąć kluczem. Przy zbiorze roślin takich, jak kukurydza, rzepak i wszystkie strączkowe, jeśli kombajn wyposażony jest w separator, jego prędkość obrotowa musi zostać obniżona. W tym celu trzeba zmienić położenie pasa napędowego z bieżni wewnętrznych kół pasowych na zewnętrzne. Wykonujemy to z prawej strony, luzując dźwignię napinacza pasa. Pod separatorem umieszczone jest również regulowane klepisko. Przy wspomnianych roślinach musi być ono opuszczone, a przy zbożach – podniesione. Natomiast gdy komuś zależy na jakości słomy, klepisko separatora opuszczamy. Dolne położenie klepiska separatora warto również zastosować w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z kruchą słomą. Zmniejszymy wtedy obciążenie kosza sitowego, co ma wpływ na wydajność kombajnu. Sito wstępne w kombajnach TC oraz CX5/6 reguluje się za pomocą specjalnej rurki. Ustawiona pozycja blokuje się automatycznie. W kombajnach CX7/8 oraz CR mamy możliwość elektrycznego sterowania szczelinami sita wstępnego. Sito górne i dolne regulowane jest elektrycznie przełącznikami w kabinie oraz do celów serwisowych – przyciskami w tylnej części kombajnu. Rozdrabniacz słomy może być regulowany ręcznie lub elektrycznie. Rozrzut sieczki nie powinien być większy niż szerokość robocza zespołu tnącego. Rozdrabniacz załącza się, gdy silnik pracuje na biegu jałowym.

Historia marki Fendt

0

Fendt – tę markę zna chyba każdy, kto ma choć odrobinę kontaktu z rolnictwem. Skąd jednak wzięła się nazwa firmy, kim byli jej założyciele, jakie momenty przełomowe miały miejsce w historii przedsiębiorstwa? 

Albert Baran

Jako oficjalny początek marki przyjmuje się rok 1930, kiedy to bracia Hermann, Xaver i Paul Fendt sprzedali pierwszy samodzielnie skonstruowany i wyprodukowany traktor o nazwie Dieselrossem, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „koń Diesla”. Nawiązuje to bezpośrednio do zastosowanej jednostki napędowej, co w tamtych czasach wcale nie było takie oczywiste, gdyż silniki benzynowe cieszyły się równie dużą popularnością wśród maszyn roboczych. Pierwszy ciągnik generował 6 koni mechanicznych i wyposażony był w kosiarkę listwową oraz zawieszany pług jednoskibowy.

Po roku tysięczny ciągnik

Następnym przełomowym wydarzeniem była rejestracja spółki Xaver Fendt & Co ostatniego dnia grudnia 1937 r. Niespełna rok później z linii montażowej zjechał tysięczny ciągnik. Model F18, gdyż o nim tu mowa, generował 16 KM z 2-cylindrowego silnika Diesla. Innowacją było zastosowanie chłodnicy, 4-biegowej skrzyni biegów i wałka odbioru mocy.

Za kolejny kamień milowy uznaje się rok 1953, kiedy to wprowadzono na rynek nośnik narzędzi z czterema obszarami mocowania. Seria Favorit 1 zyskała uznanie nie tylko wielu rolników, ale i Niemieckiego Towarzystwa Rolniczego, które przyznało jej najwyższą nagrodę. To również czas zapoczątkowania serii Dieselross F – modeli ciągników przeznaczonych do współpracy z narzędziami polowymi. Zainteresowanie ciągnikami marki jest tak duże, że w 1961 r. fabrykę opuszcza stutysięczny ciągnik.

Technologia turbinowa

Inne przełomowe rozwiązanie ujrzało światło dzienne w roku 1968. Mowa tu o wprowadzeniu serii Farmer 3S – z pełnym kołem zamachowym i przy wykorzystaniu technologii turbinowej – dziś znaną pod nazwą Turbomatic. Uzyskano dzięki temu bardziej kontrolowane przekazywanie mocy w momencie odpuszczania sprzęgła, co zmniejsza zużycie przekładni. Jest to rozwiązanie bezprecedensowe, wyznaczające trendy na długie lata.

W roku 1976 ofertę firmy powiększają modele serii Favorit LS, cechujące się przede wszystkim dużą mocą, tj. od 80 do150 KM, powiększoną 3 lata później o egzemplarze 211- i 252-konne, dominując tym samym rynek ciężkich ciągników.

Koleiny rok niesie ze sobą następne nowości w postaci serii Farmer 300, którą to cechuje szybka skrzynia biegów, pozwalająca osiągnąć prędkość jazdy 40 km/h, układ hamulcowy na wszystkie koła oraz kabina umieszczona na kauczukowych amortyzatorach.

Następne nowatorskie rozwiązanie powstało w roku 1984. Był nim ,,ciągnik z całkowitą widocznością”, zaprezentowany jako model z oznaczeniem 380GTA. Całkowita widoczność opierała się na umiejscowieniu silnika pod kabiną operatora, co dawało całkowity ogląd najbliższej przestrzeni wokół maszyny.

Nowatorskie podejście do branży rolniczej skutkuje przejęciem pozycji lidera na niemieckim rynku.

Marka rozwija swą ofertę kompleksowo. Aby sprostać wymaganiom specjalistycznych grup producentów roślin, wprowadza do swojej oferty ciągniki serii 200 z zakresu od 40 do 75 KM, przeznaczone do upraw sadowniczych, warzywnych, winorośli czy chmielu.

Na nową generacje nie trzeba było długo czekać, ponieważ zostały one wprowadzone już w 1993 r. – seria 800 i rok później – 500c. Modele te cechują się komfortowym, hydropneumatycznym zawieszeniem przedniej osi oraz kabiny, przekładnią Turboshift, która pozwala rozpędzić ciągnik do 50 km/h.

Niedługo potem, gdyż już w 1995 r., na targach Agritechnica w Hanowerze zaprezentowano niespotykaną dotąd przekładnię bezstopniową Vario, która stanowi obecnie podstawę przekazywania mocy.

Konsolidacja z AGCO

W roku 1997 firma Xaver Fendt GmbH & Co dokonała konsolidacji z grupą AGCO. Zaowocowało to urozmaiceniem oferty marki Fendt o kombajny zbożowe, prasy zwijające i kostkujące, sieczkarnie samobieżne i maszyny zielonkowe. Szacowana roczna produkcja ciągników oscyluje w granicach 188 tys. z rozpiętością mocy w zakresie od 79 do 673 KM. Przedsiębiorstwo skupia się na podboju rynków z innych kontynentów, przede wszystkim obu Ameryk i Afryki. Nieustanna rywalizacja w sektorze nowych technologii rolniczych niejako wymusza na grupie Fendt rozwój nowych technologii.

Od wielu lat bez pługa

0

W kolejnej odsłonie cyklu artykułów o uprawie bezorkowej przedstawiamy rolnika, który na niewielkim areale od wielu lat ją stosuje przy parku maszynowym pracującym w wielu małych i średnich gospodarstwach.

Kamil Bodek 

Uprawa bezorkowa to temat, który przewija się coraz częściej w naszym rolniczym światku. Powstało już wiele materiałów dydaktycznych o tym, czym ona jest i jakie niesie ze sobą korzyści. Jednak często słyszymy, że uprawa z wykluczeniem pługa stosowana jest wyłącznie w dużych gospodarstwach, gdzie dominują wielkie maszyny pozwalające na wydajną pracę, lecz – niestety – kosztujące krocie, dlatego też wielu rolników przyznaje, iż boją się odejścia od pługa, gdyż uważają, że może to generować duże koszty związane ze zmianą parku maszynowego. By pokazać, że można zastosować uprawę bezorkową bez narażania się na dodatkowe koszty, posłużymy się przykładem gospodarstwa rolnego Szymona Kowalskiego. To rolnik z centralnej Polski, który stosuje ten rodzaj uprawy z powodzeniem już od wielu lat, używając maszyn, które większość z rolników posiada w swoim gospodarstwie.

Jak to się zaczęło?

Pomysł na zmianę metody uprawy gleby zrodziła się, o ironio, przy przymiarkach do kupna… uwaga, właśnie pługa. Ponieważ w tamtym momencie posiadany pług był niewystarczający na potrzeby rozwijającego się gospodarstwa, rolnik rozpoczął poszukiwania narzędzia obracanego. Chwilę wcześniej nabył on agregat talerzowy, który miał służyć do uprawek pożniwnych i przedsiewnych.Z racji tego, iż kupno pługa było wtedy dla gospodarstwa dużym wyzwaniem finansowym, Pan Szymon wraz z ojcem zaczęli zastanawiać się, czy zastosowanie pługa na jego ziemiach i uprawach jest konieczne, czy nie można czasem oszczędzić sobie tego zakupu. Rolnik przyznaje, że wcześniej, dzięki wielu źródłom internetowym, obserwował rozwój technologii uprawy bezorkowej oraz rolników, którzy na własnym przykładzie pokazywali, że przynosi to rezultaty i to naprawdę wymierne.Koniec końców Pan Szymon wraz z ojcem postanowili zaryzykować i doświadczyć tego na własnej skórze, co zaowocowało wieloletnim odstawieniem pługa do lamusa.

Wróćmy jednak do rzeczy. Jakie zatem maszyny wykorzystywane są w gospodarstwie? Jakie są tego wady i na co trzeba zwrócić uwagę, nie dysponując sprzętem za miliony?

Aby przedstawić ogólny zarys gospodarstwa, należy powiedzieć, na jakich ziemiach gospodarują rolnicy. Jak mówi Pan Szymon: – Ziemia to w głównej przewadze klasa 4b, z akcentami 4a oraz 5. Są to głównie gleby lekkie, co ma tutaj bardzo istotne znaczenie, dlatego że przytaczane przeze mnie praktyki niekoniecznie będą z sukcesem sprawdzać się na glebach ciężkich.

Gospodarstwo jest nastawione na produkcję mleczną, dlatego większość pól obsiana jest kukurydzą uprawianą na kiszonkę, łąkami na gruntach ornych oraz lucerną. Mniejszą część upraw zajmuje pszenica ozima, groch pastewny oraz symboliczna powierzchnia ziemniaka.

Maszyny wykorzystywane do uprawy bezorkowej to ciągnik o mocy 90 KM, agregat talerzowy z hydropakiem oraz poczciwy siewnik „Poznaniak” na redlicy stopkowej, a do tego raz na kilka lat głębosz.

Jak dodaje rolnik, najważniejszą maszyną, tak naprawdę, w każdego typu uprawie, o której trzeba wspomnieć, to rozsiewacz do wapna, a wraz z nim cykliczne badanie odczynu i zasobności gleb. Prawda jest bowiem taka, że choćbyśmy stosowali technologie rodem z filmów science fiction, przyrody nie da się oszukać, a odpowiednie pH gleby to podstawa do prawidłowego życia biologicznego, które jest fundamentem dalszej produktywności gleby.

Zależnie od przedplonu

Po kukurydzy na kiszonkę rolnik stosuje uprawę broną talerzową na głębokość 15 cm i od razu siew. Z uwagi na małą ilość resztek pożniwnych zastosowanie jedynie tego narzędzia pozwala na odpowiednie uprawianie gleby i przygotowanie jej pod wysiew nasion w taki sposób, by wyeliminować problem zapychania się resztek pożniwnych pomiędzy redlicami siewnika.

Od czasu do czasu rolnik zmuszony jest do siania pszenicy na stanowisku, na którym w poprzednim sezonie wegetacyjnym stosowana była pszenica. Wtedy to uprawa broną talerzową wykonywana jest dwukrotnie, a dopiero po tym wykonuje się siew. Powtórny wysiew tego samego zboża jest w tym wypadku korzystny dlatego, gdyż przy płytkiej uprawie mogą występować samosiewy.

Najczęściej jednak pszenica siana jest po kukurydzy przeznaczonej na wytworzenie paszy objętościowej. W przypadku kukurydzy na ziarno rolnik również stosuje podwójną uprawę broną talerzową i siew. Pan Szymon przyznaje, że spodziewał się słabszych wschodów z uwagi na zastosowany system uprawy, lecz ostatecznie nie miało to wpływu na rozwój rośliny, gdyż nasiona wykiełkowały równomiernie nawet spod grubej słomianej maty.

Z wsiewką grochu

Jednak rolnik nie przestaje modyfikować technologii upraw wykorzystywanych w jego gospodarstwie, o czym świadczy fakt, że kukurydza od 2 lat siana jest w technologii strip-tillu, czyli uprawy pasowej. W tej kwestii również prowadzone są przez gospodarstwo doświadczenia, takie jak m.in. siew w mulcz z roślin poplonowych lub wraz z wsiewką grochu. Dzięki zastosowaniu uprawy pasowej część fosforu dostarczana jest na większe głębokości, tzn. do 30 cm. Jest to korzystne rozwiązanie, ponieważ maszyny standardowo stosowane w gospodarstwie pozwalają na uprawę maksymalnie do 15 cm.

Kolejnym z mitów, które słyszymy o uprawie bezorkowej, jest brak możliwości stosowania obornika. Nie jest to prawda, gdyż Pan Szymon u siebie w gospodarstwie dostarcza na pole obornik, głównie na stanowiska przygotowywane pod zasiew kukurydzy. Obornik mieszany jest broną talerzową na głębokość do 15 cm, a w miejscach, gdzie ziemia jest gorszej klasy – jeszcze płycej. Rolnik uważa, że obornik zastosowany tak płytko pozwala na wydłużenie czasu zatrzymania wilgoci w glebie i dodaje także, iż obornik mimo, że potrzebuje wody do mineralizacji, to jest również bardzo dobrym magazynem wody, który dzięki posiadaniu dużej ilości substancji organicznych potrafi ją dłużej utrzymać, a przecież głównie o to chodzi.

Wapnowanie odbywa się po żniwach i wapno jest zazwyczaj mieszane na głębokość ok. 10 cm. Nie widzi on potrzeby mieszania wapna na pełną głębokość, ponieważ uważa, że ziemia zazwyczaj zakwasza się właśnie od góry, więc odkwaszanie też powinno następować od góry, a dalej wpłukiwać się coraz dalej i głębiej.

Wszystkie wyżej wymienione zabiegi pozwoliły na rozwój dżdżownic w glebie, co jest wysoce pozytywnym zjawiskiem.

Wielu ludzi uważa, że uprawa uproszczona zwiększa podatność gleby na zachwaszczenie. Pan Szymon jednak nie zauważył zwiększenia się presji chwastów. Rolnik wykonuje w dalszym ciągu takie same zabiegi herbicydowe, jak przy uprawie płużnej i nie zmaga się z problemem zachwaszczonych pól.

Przyznaje z pewnością, że najważniejszą czynnością w uprawie bezorkowej jest stosowanie płodozmianu, gdyż właśnie płodozmian i sposób wykonania decyduje o powodzeniu i o wysokich plonach. W gospodarstwach, w których sieje się wyłącznie zboża po zbożach, niestety, ten system uprawy roli może stać się z czasem dużym problem. Nasz rozmówca pragnie zaznaczyć, że w przypadku monokultury niezależnie od tego, jaki system uprawy roli stosujemy, działamy na szkodę swoją i gleby.

Na koniec

Najwięcej do powiedzenia na temat uprawy uproszczonej mają ci, którzy nigdy jej nie spróbowali, a jeśli już spróbowali, to popełnili masę błędów, których ten system uprawy nie wybacza. Nie ma co ukrywać – jest to uprawa wymagająca cierpliwości, wiedzy i doświadczenia, ale naprawdę warto chociaż spróbować.

Odchwaszczanie rzepaku ozimego w dobie zmian klimatycznych – przed wschodami i po nich

0

Ze wszystkich roślin uprawnych to rzepak ozimy ma najdłuższy okres wegetacji, dlatego też jest on szczególnie narażony na zachwaszczenie. Z tego powodu utrzymanie plantacji wolnej od konkurencji ze strony chwastów, od siewu aż do zbioru, jest dużym wyzwaniem i w dużej mierze zależy od przebiegu pogody.

dr inż. Tomasz R. Sekutowski, IUNG-PIB we Wrocławiu

Słów kilka o chwastach
i ich szkodliwości

Zbiorowiska pól uprawnych stanowią szczególną grupę agroekosystemów, które powstały pod wpływem działalności człowieka. Wytworzona w ten sposób agrofitocenoza przyczynia się do zaistnienia korzystniejszych warunków rozwojowych dla rośliny uprawnej, ale również i dla chwastów. Z rolniczego punktu widzenia chwasty są to rośliny, które stanowią element niepożądany ze względu na posiadanie silnego oddziaływania konkurencyjnego względem rośliny uprawnej. Mogą to być gatunki dziko rosnące (np. miotła zbożowa, perz właściwy, chaber bławatek, mak polny, bylica pospolita, bodziszek drobny, stulicha psia, fiołek polny), zdziczałe gatunki uprawne (np. owies szorstki, gorczyca sarepska, gorczyca polna, ślaz zaniedbany), a nawet obce gatunki uprawne (np. samosiewy zbóż).

Szkodliwość chwastów wiąże się przede wszystkim z ich negatywnym oddziaływaniem na wzrost i rozwój rośliny uprawnej, co w konsekwencji prowadzi do obniżenia wysokości i jakości plonu. Oddziaływanie to jest najczęściej wynikiem współzawodnictwa (konkurencji), a nierzadko wiąże się z oddziaływaniem biochemicznym (zjawisko allelopatii).

Skąd się biorą chwasty?

Na pełną charakterystykę zachwaszczenia plantacji składają się głównie dwa czynniki: zbiorowisko chwastów występujące co roku w łanie rzepaku ozimego oraz nasiona chwastów tworzące rezerwuar tych gatunków w glebie. To właśnie glebowy bank nasion zapewnia ciągłość występowania poszczególnych gatunków chwastów na danym polu, pomimo stosowania przez plantatora zabiegów agrotechnicznych mających na celu ich ograniczenie.

Nasiona chwastów stanowią najlepszą formę przystosowawczą w procesie przetrwania i rozprzestrzeniania własnego gatunku. Praktycznie większa część nasion chwastów po opuszczeniu rośliny matecznej trafia na powierzchnię gleby, a następnie dzięki różnym czynnikom zewnętrznym (zwierzęta, owady, działalność człowieka itp.) jest przemieszczana w głąb profilu glebowego. Dlatego zasadne wydaje się użycie stwierdzenia, że podstawowym źródłem zachwaszczenia plantacji rzepaku ozimego są nasiona znajdujące się w glebie.

Zmienia nam się klimat!

Zmieniający się klimat stał się już faktem. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 30 lat średnia temperatura powietrza wzrośnie o 2,5°C, co będzie skutkowało wydłużeniem okresu wegetacyjnego o kolejne 5–7 dni. Taki stan rzeczy wpłynie nie tylko na zmianę terminu siewów roślin uprawnych, ale również spowoduje przesuniecie pozostałych prac gospodarskich i agrotechnicznych. Prawdopodobnie terminy siewu rzepaku mogą być wydłużone o kolejne 2–3 tygodnie. Ponadto występujące coraz częściej łagodne zimy, z krótko zalegającą okrywą śnieżną lub brak okresu zimowego ze stosunkowo wysoką średniodobową temperaturą (jak to miało miejsce na większości terytorium naszego kraju w sezonie wegetacyjnym 2019/2020), mogą zwiększyć presję ze strony gatunków chwastów zimujących, tj. miotły zbożowej, perzu właściwego, przytulii czepnej, maruny bezwonnej, rumianu polnego, chabra bławatka, maku polnego, jasnoty purpurowej, bodziszka drobnego, iglicy pospolitej, fiołka polnego, stulichy psiej, tasznika pospolitego czy tobołków polnych. Wschodzące wraz z rzepakiem chwasty bardzo rzadko wymarzają zimą, a nawet bardzo szybko rozwijają się przy niekorzystnej pogodzie, podczas gdy wegetacja samego rzepaku najczęściej bardzo mocno spowalnia. Prowadzi to do niekorzystnej dla rośliny uprawnej konkurencji o składniki pokarmowe i wodę, co bardzo często doprowadza do osiągnięcia zaawansowanych faz rozwojowych przez chwasty, a przez to do zmniejszenia skuteczności działania zabiegów wykonywanych w okresie tzw. późnego odchwaszczania.

Jak skutecznie ograniczyć zachwaszczenie?

Najbardziej skutecznym sposobem zwalczania uciążliwych i licznie występujących chwastów w rzepaku ozimym w jesienią jest zastosowanie odpowiednio dobranych herbicydów. Zdecydowana większość herbicydów uważana za bardzo skuteczne, eliminują bowiem poszczególne gatunki chwastów w warunkach polowych na poziomie 98%. Tylko tak wysoka skuteczność działania daje pewność na ograniczenie zachwaszczenia łanu oraz na efektywne zubożenie glebowego banku nasion.

Przed wschodami rzepaku czy po nich?

Prawidłowe i dobrze przeprowadzone zabiegi herbicydowe na plantacji rzepaku można podzielić na:

zabiegi doglebowe – wśród nich wyróżnia się zabiegi doglebowe przedsiewne oraz zabiegi stosowane bezpośrednio po siewie rzepaku ozimego, które najczęściej wykonywane są do 3 dni po siewie (BBCH 00–03), chociaż niektóre z nich można przeprowadzić na krótko przed wschodami rośliny uprawnej, tj. do 7–9 dni (BBCH 07–09);

zabiegi nalistne, czyli od fazy liścieni do fazy 8–9 liści właściwych, a nawet do początku rozwoju pędów bocznych (dotyczy to głównie graminicydów).

Przed siewem rzepaku ozimego

Po odpowiednim doprawieniu pola, ale przed siewem rzepaku ozimego, plantator ma do dyspozycji napropamid – substancję czynną, która zawarta jest w składzie kilku herbicydów, tj. Baristo 500 SC, Colzamid, Devrinol 450 SC, Inventor 500 SC i Wicher 500 SC. Napropamid może być aktywowany przy minimalnej zawartości wilgoci w glebie. Warunkiem jednak jego skutecznego działania jest wymieszanie go z glebą na głębokość ok. 3 cm. Niezastosowanie się do tego zalecenia spowoduje, że napropamid bardzo szybko się rozłoży (ulegnie reakcji fotochemicznej), przez co jego działanie chwastobójcze w odniesieniu do kiełkujących nasion chwastów będzie znikome. Ponadto zaletą tej substancji czynnej jest to, że eliminuje ona nie tylko chwasty wschodzące jesienią (tzw. zimujące), ale również chwasty wschodzące wiosną, po wystąpieniu sprzyjających warunków wilgotnościowych.

Krótko po siewie rzepaku ozimego

Na pierwszym miejscu, oczywiście, znajduje się chlomazon (np. Angelus 360 CS, Boa 360 CS, Brasiherb 480 EC, Chlomazon 480 EC, Clematis 480 EC, Climb, Clomate 360 CS, Clomaz 36 SC, Comandor 480 EC, Command 480 EC, Efector 360 CS, Evea 360 CS, Hadar 360 CS, Kalif 480 EC, Kilof 480 EC, Koncept 360 CS, Libeccio 360 CS, Marqis 360 CS, Prize, Reactor 480 EC, Szabla 480 EC, Szpada 480 EC, Upstage). Chlomazon działa na chwasty głównie w okresie od momentu ich kiełkowania do fazy pierwszych liści. Po wniknięciu do kiełkujących nasion chwastów zakłóca ich proces kiełkowania (brak wschodów), a w późniejszej fazie powoduje przebarwienia (wybielenie) liścieni lub pierwszej pary liści, które po krótkim czasie zasychają i zamierają. Niestety, chlomazon może powodować bielenie również wrażliwych odmian roślin rzepaku, jednak jest to efekt przejściowy i nie wpływa negatywnie na same rośliny rzepaku, które bardzo szybko się regenerują.

Kolejną, nie mniej popularną substancją czynną wśród plantatorów rzepaku jest metazachlor (np. Butisan 500 SC, Dakota 500 SC, Naspar 500 SC, Parsan 500 SC, Rapsan 500 SC, Rexxan SC), który pobierany jest głównie przez korzenie i hypokotyl wrażliwych gatunków chwastów. Jego działanie polega na blokadzie syntezy białek i podziału komórek, co objawia się brakiem kiełkowania tychże chwastów.

Następną substancją czynną jest dimetachlor (np. Teridox 500 SC), który pobierany jest głównie przez pędy kiełkujących nasion chwastów, jak również – w mniejszym stopniu – przez ich korzenie.

Jedną z „najmłodszych” substancji czynnych na rynku jest petoksamid (np. Conan 600 EC, Koban 600 EC), który pobierany jest głównie przez siewki kiełkujących nasion chwastów, powodując zahamowanie ich wzrostu i rozwoju. Chwasty jednoliścienne są niszczone najskuteczniej w czasie wschodów, natomiast chwasty dwuliścienne od fazy kiełkowania do fazy 5 liści właściwych.

Po siewie rzepaku ozimego – a może i później?

Chinomerak i dimetenamid-P (np. Butisan Pro) to bardzo ciekawa kombinacja związków, ponieważ terminy ich stosowania są wydłużone w czasie, gdyż można je stosować od momentu kilku dni po siewie aż do fazy nawet 8 liści właściwych rzepaku ozimego. Substancje te pobierane są głównie przez korzenie i liście chwastów dwuliściennych. Ich działanie polega na zahamowaniu procesu kiełkowania nasion chwastów oraz w późniejszej fazie na ograniczenie wzrostu i rozwoju siewek, co prowadzi do stopniowego ich zamierania. Stosuje się je przed wschodami chwastów lub po ich wschodach, ale do fazy 2 liści właściwych chwastów.

Jednak najskuteczniejsze mieszaniny!

Niewątpliwą zaletą stosowania mieszanin różnych substancji czynnych (czy to zbiornikowych, czy gotowych – fabrycznych) jest możliwość uzyskania zwiększonej skuteczności działania w odniesieniu do różnych gatunków chwastów oraz poszerzenia spektrum ich działania.

Mieszaniny możemy sporządzać sami. Są to tzw. mieszanki zbiornikowe składające się z dwóch czy trzech herbicydów. Przykładowe mieszaniny to: Command 360 CS + Devrinol 450 SC (chlomazon + napropamid), Teridox 500 EC + Kilof 480 EC (dimetachlor + chlomazon), Kliner 600 EC + Reactor 360 CS (petoksamid + chlomazon), Chlomazon 480 EC + Znachor 500 SC (chlomazon + metazachlor) czy Baristo 500 SC + Efector 360 CS + Metax 500 SC (napropamid + chlomazon + metazachlor).

Najłatwiejsze w aplikacji są gotowe mieszaniny różnych substancji czynnych, znajdujących się w jednym herbicydzie, które mogą składać się z dwóch lub trzech substancji czynnych. Przykładem takich mieszanin są: Altiplano Dam, Colzamid Top, Command Top 375 CS, Devrinol Top 375 CS (chlomazon + napropamid); Pronap Extra 430 EC, Brasan 540 EC (dimetachlor + chlomazon); Nero 424 EC (chlomazon + petoksamid); Butisan Star 416 SC, Impresco 416 SC, Permuson 416 SC, Sultan Top 500 SC, Tazachmer 500 SC (metazachlor + chinomerak); Butisan Duo 400 EC, Springbok (metazachlor + dimetenamid-P); Kalif Mega 283 SE, Kalif Mega 283 ZC, Nimbus 283 SE (chlomazon + metazachlor), Butisan Mix, Butisan Pro (chinomerak + dimetenamid-P); Colzor Trio 405 EC, Colzor Syn Tech (dimetachlor + chlomazon + napropamid); Butisan Star Max 500 SE, Butisan Avant, Nimbus Gold (metazachlor + chinomerak + dimetenamid-P).

Zabiegi nalistne – po wschodach rzepaku ozimego i chwastów

Niewątpliwą zaletą stosowania zabiegów nalistnych jest możliwość bardziej precyzyjnego dobrania herbicydów i ich dawek do występujących na danym polu gatunków chwastów w momencie, gdy wytworzyły one już 2–3 liście i ich identyfikacja nie stanowi już dla plantatora większego problemu. Na chwasty dwuliścienne i niektóre jednoliścienne można zastosować następujące substancje czynne herbicydów:

Dimetachlor (np. Teridox 500 EC) – można stosować zaraz po wschodach (faza liścieni) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 4 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie kiełkowania do fazy dobrze wykształconych liścieni. Uwaga: dimetachloru nie stosować częściej niż co 3 lata na tym samym polu, w dawkach nieprzekraczających łącznie 1,0 kg substancji czynnych na 1 ha!

Metazachlor (np. Bantux 500, Butisan 400 SC, Butisan S, Dakota 500 SC, Fuego 500 SC, Macho 500 SC, Metax 500 SC, Metaz 500 SC, Naspar Solo 500, Parsan 500 SC, Rapsan Solo 500 SC, Znachor 500 SC) – można stosować zaraz po wschodach (faza liścieni) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 4–6/8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.

Propyzamid (np. Barclay Propyz SC, Kerb 400 SC, Kerb 50 WP, PPZ-400 SC, Prince 400 SC, Prince Duo 400 SC, Propyzaflash SC, TurboPropyz SC) – można stosować zaraz po osiągnięciu przez rzepak ozimy fazy 4 liści do momentu osiągnięcia 6 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie wschodów i liścieni oraz w fazie 2 liści właściwych.

Mieszaniny kilku substancji czynnych herbicydów zawarte w gotowych produktach

Metazachlor + chinomerak (np. Butisan Star 416 SC, Butisan Top, Impesco 416 SC, Permuson 416 SC, Rapsan Plus, Rapsan Turbo, Tazachmer 500 SC) – można stosować po wschodach (faza 2 liści) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 4–8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.

Metazachlor + dimetenamid (np. Butisan Duo 400 SC, Sprinbok Duo, Sprinbok) – można stosować po wschodach (faza 2 liści) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.

Dimetenamid + chinomerak (np. Butisan Mix, Butisan Pro, Solanis, Sotter) – można stosować zaraz po wschodach (faza liścieni) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 8 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.

Metazachlor + dimetenamid + chinomerak (np. Butisan Avant, Butisan Star Max 500 SE) – można stosować po wschodach (faza 2 liści) rzepaku ozimego aż do momentu osiągnięcia 7 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.

Metazachlor + pikloram + aminopyralid (np. Kliper, Spark) – można stosować po wschodach (faza 1 liścia) rzepaku ozimego do momentu osiągnięcia 3 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2 liści właściwych.

Mieszaniny zbiornikowe kilku substancji czynnych herbicydów

Halauksyfen metylu (Arylex™) + metazachlor + aminopyralid + pikloram (np. Belkar + Kliper) – można stosować w fazie 2–4 liści właściwych. Natomiast chwasty najskuteczniej zwalczane są w fazie liścieni do fazy 2–6 liści właściwych.

Samosiewy zbóż i chwasty jednoliścienne

Oddzielną grupę chwastów na plantacji rzepaku ozimego stanowią gatunki jednoliścienne, głównie samosiewy zbóż oraz chwasty, tj. perz właściwy, miotła zbożowa, wyczyniec polny czy wiechlina roczna. Paradoksalnie jest to grupa chwastów, którą plantator wyeliminuje z pola bardzo łatwo i skutecznie za pomocą grupy herbicydów zwanej graminicydami. Substancje czynne graminicydów zalecane do odchwaszczania rzepaku ozimego, które mogą zostać zastosowane jesienią, to:

propachizafop (np. Agaton 100 EC, Agenor 100 EC, Agil-S 100 EC, Aria 100 EC, Bosiak 100 EC, Profop 100 EC, Vima-Propachizafop, Zetrola 100 EC);

fluazyfop-P butylu (np. Akapit 125 EC, Balatella Forte 150 EC, Esorio 150 EC, Flutax 150 EC, Fortune, Foster Forte 150 EC, Frequent, Fusilade Forte 150 EC, Privium 125 EC, Rento 150 EC, Tapani 150 EC, Trivko);

chizalofop-P etylu (np. Achiba 05 EC, Agard 100 EC, Buster 100 EC, Darium, Demetris 100 EC, Digator 100 EC, Elegant 05 EC, Graminis 05 EC, Grasser 100 EC, Investo 100 EC, Jenot 100 EC, Labrador 05 EC, Labrador Pro, Lampart 05 EC, Leopard Extra 05 EC, Maceta 50, Pantera 040 EC, Pilot 10 EC, Quick 05 EC, Superb 100 EC, Superic 100 EC, Supero 05 EC, Szogun 10 EC, Targa 10 EC, Targa Max 10 EC, Targa Super 05 EC, Taurus 05 EC, Trepach, Wizjer 50 EC);

chizalofop-P tefurylu (np. Bagira 040 EC, Panarex 040 EC, Pantera 040 EC, Rango 040 EC);

kletodym (np. Cegorian Extra 120 EC, Centurion Plus 120 EC, GramiGuard, Select Super 120 EC, V-Dim 240 EC, VextaDim 240 EC);

cykloksydym (np. Focus Ultra 100 EC). Minimalne zalecane dawki graminicydów wskazane są do zwalczania gatunków jednoliściennych rocznych (w tym samosiewów zbóż), natomiast maksymalne zalecane dawki stosuje się jedynie do ograniczania gatunków wieloletnich, tj. perzu właściwego czy wiechliny rocznej