Strona główna Blog Strona 489

Spółki Agrifirm Polska i Agri Plus zobowiązały się do reformy w umowach tuczu kontraktowego

0

Organizatorzy tuczu kontraktowego, tj. spółki Agrifirm Polska i Agri Plus, zobowiązali się do istotnych zmian w swoich praktykach pod wpływem interwencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Decyzje te mają na celu eliminację nadmiernego ryzyka finansowego dla rolników.

Agrifirm Polska i Agri Plus zobowiązały się do zmian w swoich praktykach

Według badania UOKiK, w Polsce 20-22% skupu żywca wieprzowego w 2021 roku odbyło się na podstawie umów tuczu kontraktowego. Producenci trzody chlewnej stanowią kluczowy element łańcucha dostaw wieprzowiny na rynek. W 2016 roku udział ten wynosił od 12% do 15%, co pokazuje wzrost znaczenia tuczu kontraktowego w sektorze.

UOKiK, w wyniku przeprowadzonych postępowań, zidentyfikował istotne problemy w praktykach spółek Agrifirm Polska i Agri Plus. Organ ten zakwestionował brak odpowiedniego zabezpieczenia rolników przed ryzykiem związanym z tuczem kontraktowym oraz nadmierne obciążanie ich ryzykiem przez wspomniane spółki.

Prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, podkreślił, że umowy tych spółek nie precyzują w odpowiedni sposób warunków zabezpieczających rolników przed negatywnymi skutkami zdarzeń niezależnych od nich. Działania te zostały uznane za niedopuszczalne, gdyż rolnicy nie powinni ponosić konsekwencji, jeśli w toku procesu produkcyjnego zachowali należytą staranność.

W wyniku interwencji UOKiK, Agrifirm Polska i Agri Plus zobowiązały się do istotnych modyfikacji w swoich umowach i praktykach.

Zmiany w umowach

Agri Plus

  • Wprowadzenie dłuższego terminu weryfikacji dostarczonych zwierząt i pasz przez rolników.
  • Uruchomienie procedury zgłaszania reklamacji w przypadku prosiąt i warchlaków „niskiej jakości” oraz wadliwej paszy.
  • Weryfikacja reklamacji przez organizatora tuczu.
  • Jeśli reklamacja zostanie potwierdzona, koszty opieki nad zwierzęciem przejmie Agri Plus.

Agrifirm Polska

  • Waloryzacja cen za świnie w przypadku wzrostu kosztów mediów ponoszonych przez rolnika.
  • Pokrywanie kosztów zakupu środków medycznych do szczepień przeciwko wirusowi PCV2.
  • Zmniejszenie ograniczeń dotyczących obniżenia ceny za tucznika w przypadku przekroczenia limitów wagowych.
  • Skrócenie terminów reklamacji dla zwierząt i paszy.

Dodatkowe działania

  • Dodatkowo Agri Plus wprowadził istotne zmiany do umów, m.in. podniesienie stawek minimalnych i maksymalnych za tucznika oraz wycofanie się z postanowienia dotyczącego obniżenia ceny za przekroczenie limitów wagowych. Ponadto firma zobowiązała się do waloryzacji cen w przypadku wzrostu kosztów mediów oraz do organizowania szkoleń dla rolników w latach 2023-2025.

Szczegółowe informacje na ten temat znajdują się na stronie UOKIK.

Nie są to pierwsze decyzje dotyczące organizatorów tuczu kontraktowego

Podmioty, których dotyczą decyzje, należą do dużych międzynarodowych grup kapitałowych. Agrifirm Polska jest częścią niderlandzkiego producenta pasz Royal Agrifirm Group, natomiast Agri Plus należy, podobnie jak producent mięsa Animex, do grupy Smithfield Foods kontrolowanej przez chiński koncern WH Group – największy producent wieprzowiny na świecie. Podjęcie interwencji w sprawie dużych podmiotów rynkowych powinno być sygnałem również dla pozostałych organizatorów tuczu nakładczego, iż należy dostosować swoje umowy tak, aby uwzględniały one odpowiedni podział ryzyka i wartości między organizatora i producenta rolnego.

Nie są to pierwsze decyzje dotyczące organizatorów tuczu kontraktowego. W 2022 r. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył ponad 68 mln zł na Agri Plus za niedozwolone pozbawianie producentów trzody chlewnej przyznanej im pomocy publicznej związanej z obniżonym dochodem prowadzenia działalności na obszarach występowania afrykańskiego pomoru świń (ASF). Przeprowadzone postępowanie wykazało, że działania przedsiębiorcy stanowiły nieuczciwe wykorzystanie przewagi kontraktowej. Co istotne, w tej decyzji również nie była kwestionowana idea tuczu kontraktowego, a bezprawne pomniejszanie wynagrodzenia producentów o przyznaną im pomoc publiczną.

Przyjęte przez Prezesa UOKiK rozstrzygnięcia pozwolą ograniczyć ryzyka i zwiększyć opłacalność produkcji trzody chlewnej w przypadku tych rolników, którzy zdecydowali się pracować w modelu tuczu nakładczego.

źródło: UOKIK

Jest nowy termin na określenie w systemie IRZplus przeznaczenia bydła do opasu

0

W odpowiedzi na uwagi Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) dotyczącego projektu rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zmieniającego warunki przyznawania pomocy finansowej w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało o istotnej zmianie terminu w systemie IRZplus.

Nowy termin na określenie w systemie IRZplus przeznaczenia bydła do opasu

W pismie z dnia 17 stycznia 2024 r. ministerstwo ogłosiło, że termin na określenie w systemie IRZplus przeznaczenia bydła do opasu został wydłużony do 05 lutego 2024 r. Ta decyzja ma kluczowe znaczenie dla rolników starających się o płatności w ramach ekoschematu Dobrostan Zwierząt, zwłaszcza w wersji Dobrostan Opasów.

Zmiany dla rolników składających wnioski w 2023 roku

Rolnicy, którzy w 2023 roku złożyli wniosek o przyznanie płatności dobrostanowej w ramach wariantu Dobrostan opasów, a którzy nie wskazali w systemie IRZplus przeznaczenia bydła do opasu, mogą dokonać zmiany lub korekty w systemie IRZplus w zakresie określenia przeznaczenia tego bydła do opasu poprzez wybór jednego z kierunków użytkowania: mięsno – opasowy, mleczno – opasowy lub opasowy. 

Zgodnie z podpisaną nowelizacją rozporządzenia do płatności zostanie także zakwalifikowane bydło poddane ubojowi do dnia 5 lutego 2024 r., w odniesieniu do którego do tego dnia rolnik nie określił w systemie IRZplus kierunku użytkowania lub ten kierunek określił bez uwzględnienia przeznaczenia tego bydła do opasu.

W przypadku zaś bydła sprzedanego do dnia 5 lutego 2024 r., w odniesieniu do którego do tego dnia rolnik nie określił w systemie IRZplus kierunku użytkowania lub ten kierunek określił bez uwzględnienia przeznaczenia tego bydła do opasu rolnik wnioskujący o płatność w ramach wariantu Dobrostan opasów powinien złożyć do ARIMR oświadczenie o opasaniu tego bydła w gospodarstwie do czasu jego sprzedaży.

źródło: KRIR

Ile wyniesie czynsz dzierżawny w 2024 r? GUS opublikował dane do wyliczeń

0
Nastąpił wzrost średniej wielkości czynszu dzierżawnego!

Czynsz dzierżawny od tego roku będzie naliczany inaczej. Nowe zasady, oparte na danych udostępnionych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS), mają na celu zwiększenie stabilności finansowej dla rolników poprzez uwzględnienie dłuższego okresu przy obliczaniu średniej ceny pszenicy.

Czynsz dzierżawny 2024 – nowe zasady

Do tej pory, czynsz dzierżawny był ustalany na podstawie średniej krajowej ceny skupu pszenicy w półroczu poprzedzającym termin płatności. Od stycznia 2024 r. wprowadzono znaczące zmiany, rozszerzając okres analizy na 11 kwartałów poprzedzających półrocze roku kalendarzowego, w którym przypada termin płatności czynszu.

Zmiana ta ma na celu zminimalizowanie wpływu gwałtownych zmian cen pszenicy na ostateczną wysokość czynszu dzierżawnego. Nowa metoda ma przynieść korzyści rolnikom, oferując im bardziej stabilne i przewidywalne warunki finansowe.

Średnia krajowa cena skupu pszenicy za okres 11 kwartałów 

Według najnowszych danych GUS, opublikowanych 18 stycznia, średnia krajowa cena skupu pszenicy za okres 11 kwartałów poprzedzających I półrocze 2024 roku wyniosła 117,34 zł za 1 dt. Patrząc na poprzednie okresy, średnia cena w I półroczu 2023 r. wynosiła 109,97 zł za 1 dt, a w II półroczu 2022 r. osiągnęła poziom 152,17 zł za 1 dt. Różnice są widoczne gołym okiem.

Nowa polityka ma na celu stworzenie bardziej sprawiedliwych warunków dla rolników, eliminując ich uzależnienie od krótkoterminowych wahań cen pszenicy. 

źródło: GUS

Nowa ustawa lombardowa to cios w agrobiznes. Paraliż finansowy dla rolników

0

Na początku tego roku, wraz z wejściem w życie ustawy lombardowej, rolnicy w Polsce zaczęli odczuwać drastyczne skutki ograniczenia dostępu do kredytów. Zapisy tej ustawy, obowiązującej od 7 stycznia, traktują rolników jak konsumentów, co skutkuje problemami z uzyskaniem kredytów, zwłaszcza dla tych, którzy prowadzą duże gospodarstwa dostarczające produkty dla przetwórców mleka, zakładów przetwórczych i mięsnych.

Niektóre z banków wstrzymały przyjmowanie wniosków kredytowych od rolników

Bartosz Kublik, wiceprezes Związku Banków Polskich (ZBP) w rozmowie z portalem money.pl, informuje, że banki różnie podchodzą do nowych przepisów. Niektóre zdecydowanie wstrzymały przyjmowanie wniosków kredytowych od rolników, a inne obsługują ich jedynie w ograniczonym zakresie. Sektor bankowy obawia się ryzyka prawnego, podobnego do doświadczeń z kredytobiorcami walutowymi. Dodatkowo, banki zakładają, że kancelarie prawnicze, operując na niejasnych regułach finansowania rolników, mogą próbować podważyć umowy kredytowe.

Wyzwanie dla rolników towarowych

Jak czytamy w artykulem problematyczne stają się głównie finanse tzw. rolników towarowych, czyli tych, którzy działają na dużą skalę i dostarczają produkty rolne dla polskich przetwórców. Eksport tego sektora przekroczył 40 miliardów euro w 2022 roku, a w 2023 roku osiągnął jeszcze większą wartość, czyniąc polski sektor agro jednym z największych w Unii Europejskiej.

Według informacji udostępnionych przez Główny Urząd Statystyczny, w Polsce istnieje około 1,3 miliona gospodarstw rolnych, z których 250-300 tysięcy stanowią producenci. Te gospodarstwa, które są wysokotowarowe i inwestują w swój rozwój od dwóch ostatnich dekad, zazwyczaj ubiegają się o kredyty w wysokości milionów złotych. Warto zauważyć, że tego rodzaju kredyty wykraczają poza ramy ustawy o kredycie konsumenckim, która dotyczy produktów o prostym charakterze, wystandaryzowanych i o maksymalnej wartości 255 550 zł.

Koszty ryzyka a kredytowanie preferencyjne

Wiceprezes ZBP zauważa, że koszt ryzyka w przypadku rolników jest niższy niż u klasycznych przedsiębiorców, ze względu na dobrą spłacalność. Jednakże, zastosowanie rolników do ustawy o kredycie konsumenckim stanowi barierę dla kredytowania preferencyjnego, wspieranego państwowymi dopłatami i gwarancjami.

Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, zaznacza w rozmowie z portalem, że rolnicy nie podejmą się kredytu, jeśli stanie się on znacznie droższy, co negatywnie wpłynie na cały sektor. Bez kredytów, utrudni się sprzedaż zbiorów etapami, a rolnicy będą zmuszeni do pozbycia się wszystkiego naraz, co może zaszkodzić im w długoterminowej perspektywie.

W Polsce 60% kredytów na działalność rolną udzielają banki spółdzielcze, a pozostałe 40% – banki komercyjne, z BNP Paribas jako największym kredytodawcą. Problemem dla banków nie jest limit kosztów pozaodsetkowych, lecz różnice w procedurze oceny zdolności kredytowej czy wycenie ryzyka kredytowego.

Sygnały ostrzegawcze i apel do rządu

Rolnicy, organizacje branżowe i banki spółdzielcze sygnalizowały problem już na etapie prac legislacyjnych nad ustawą lombardową. Jednak pomimo próśb o zmiany, ustawę uchwalono. Obecnie sektor bankowy apeluje do rządu o ponowne rozważenie zapisów ustawy, aby uniknąć paraliżu finansowania rolników.

Ministerstwo Finansów poinformowało redakcję portalu money, że obecnie przeprowadza analizę zgłoszonych postulatów legislacyjnych oraz konsultuje się z różnymi instytucjami w tej sprawie. Mimo że rozmowy między sektorem bankowym a rządem zaczęły się tuż przed świętami, istnieje nadzieja na zrozumienie problemu i ewentualne wprowadzenie zmian w ustawie, zanim sytuacja stanie się nie do opanowania dla rolników i całego sektora agrobiznesu.

źródło: money.pl

KE zamierza przedłużyć bezcłowy handel z Ukrainą

1

Komisja Europejska przygotowuje projekt uchwały, która przedłuży bezcłowy handel z Ukrainą do czerwca 2025 roku. Dzieje się tak pomimo protestów sąsiadów Ukrainy. Poinformował o tym Minister Rolnictwa Czesław Siekierski.

Nie KE dla kontyngentów eksportowych

„Problem negatywnych skutków importu z Ukrainy staje się coraz bardziej zauważalny w Europie Zachodniej i dotyczy szerszej gamy towarów, nie tylko zboża. Francja, Austria i Niemcy mówią o zagrożeniach dla swoich rynków zbóż, drobiu, owoców i cukru. Kraje te mówią m.in. o konieczności przywrócenia kontyngentów taryfowych, które obecnie są zawieszone na mocy przepisów UE. Polska popiera te żądania i zwracaliśmy się do Komisji Europejskiej o przywrócenie kontyngentów taryfowych na niektóre produkty wrażliwe, ale Komisja Europejska odrzuciła tę propozycję” – powiedział minister.

Polska domaga się wprowadzenia mechanizmów ochronnych

Ministerstwo zaproponuje dodanie do uchwały Komisji Europejskiej nowego mechanizmu ochronnego, który przewiduje stosowanie ograniczeń regionalnych „jeśli problem rynkowy dotyczy nie całej Unii Europejskiej, a jednego kraju lub regionu”.

Dodał, że Polska rozważa także zaproponowany przez Ukrainę mechanizm licencjonowania eksportu produktów rolnych. Takie rozwiązanie, gdyby uzyskało poparcie Komisji Europejskiej, mogłoby być dla Polski akceptowalne – powiedział minister.

Polska oczekuje, że część działań w celu rozwoju infrastruktury tranzytowej będzie finansowana przez UE

Według Siekierskiego w Polsce istnieje wola polityczna rozwoju infrastruktury tranzytowej dla eksportu ukraińskich produktów.

„Będziemy pracować nad rozwojem infrastruktury portowej. Niestety, w przeszłości nie było zbyt wielu znaczących działań w tym obszarze. Dlatego, aby usprawnić tranzyt surowców rolnych z Ukrainy, będziemy musieli współpracować z innymi ministerstwami w celu rozwoju infrastruktury portowej, kolejowej i magazynowej” – powiedział minister.

Źródło: ukragroconsult

Koniec ekologii na pokaz. Unia Europejska zatwierdziła dyrektywę

0

W środę Parlament Unii Europejskiej podjął ważny krok w kierunku ochrony konsumentów przed dezinformacją dotyczącą produktów oznaczonych jako „ekologiczne” czy „naturalne”. Zatwierdzona dyrektywa ma na celu poprawę oznakowania produktów oraz wprowadzenie zakazu dla praktyk związanych z tzw. green-washingiem.

Koniec nabijania klientów w butelkę?

Zgodnie z nowymi przepisami, producenci nie będą mogli umieszczać na opakowaniach informacji, takich jak „przyjazny dla środowiska”, „naturalny”, „biodegradowalny”, „neutralny dla klimatu” czy „ekologiczny”, bez dostarczenia odpowiednich dowodów na poparcie tych twierdzeń. To ma zapobiec sytuacjom, gdzie marki wykorzystują eko-slogany bez rzeczywistego związku z zastosowaną praktyką produkcji.

Jednak, aby dyrektywa stała się obowiązującym prawem, konieczne jest zatwierdzenie jej przez Radę. Po zatwierdzeniu państwa członkowskie będą miały 24 miesiące na wprowadzenie zmian do swojego prawa krajowego.

Europosłanka Biljana Borzan podkreśliła, że dyrektywa ma skutecznie ograniczyć praktyki green-washingu, gdzie firmy maskują szkodliwe dla środowiska działania poprzez promowanie działań uznawanych za przyjazne środowisku, nawet jeśli nie mają one realnego wpływu na zmniejszenie negatywnego oddziaływania.

Nie tylko eko-oznakowanie

Nowe przepisy nie ograniczają się jedynie do kwestii eko-oznakowania. Dotyczą również informacji podawanych przez producentów dotyczących trwałości produktów. Zakazane będą m.in. fałszywe oświadczenia o ilości cykli prania, jakie może wykonać pralka, jeśli nie są one potwierdzone w normalnych, nie testowych warunkach.

Dodatkowo, producenci nie będą mogli wprowadzać praktyk sugerujących wcześniejsze zużycie lub konieczność wymiany części, jeśli nie jest to faktycznie niezbędne. To ma zapobiec przedwczesnemu starzeniu się produktów i zmuszeniu konsumentów do niepotrzebnej wymiany sprzętu.

źródło: FORSAL

Sytuacja jest nie tyle nieciekawa, co wręcz dramatyczna [CENY ZBÓŻ W SKUPACH 2024]

0

Czy polski rynek zbóż gotów jest na nowe wyzwania po okresie świąteczno-noworocznym? Izba Zbożowo Paszowa informuje, że handel ziarnem dopiero teraz zaczyna nabierać tempa, ale już pierwsze dni 2024 roku zdradzają, że sytuacja nie jest łatwa dla rolników. W ostatnich dniach mrozy ogarnęły praktycznie całą Polskę, a znaczna pokrywa śnieżna na północnym-wschodzie kraju zniechęca rolników do wystawiania ziarna na sprzedaż. 

Na wyczekiwane wyższe stawki nie ma co liczyć

Notowane w ostatnich dniach spadki cen zbóż na giełdach światowych wywierają presję na krajowych przetwórców, co wpływa na kształtowanie się cen ziarna oferowanego na rodzimym rynku. W pierwszych dniach 2024 roku, rynkowa podaż ziarna pozostaje wyraźnie uszczuplona, ale na wyczekiwane wyższe stawki nie ma co liczyć. Ziarna w kraju, jak i w całej Unii jest za dużo.

Niezadowalające ceny za ziarno utrudniają sprzedawcom podejmowanie decyzji o transakcjach, co prowadzi do ograniczenia liczby zawieranych umów. Obawy dotyczące stanu ozimin również wpływają na retencję ziarna przez rolników. Obecnie na rynku dominują dostawy ziarna do wytwórni pasz/młynów w ramach wcześniej zawartych umów. Większość przetwórców zdaje się być zaopatrzona w surowiec na najbliższe tygodnie, jednak umiarkowane zainteresowanie zakupami surowca odnotowuje się ze strony młynów i firm paszowych. 

Ceny zbóż – styczeń 2024

W zależności od regionu kraju, ceny zbóż z dostawą w styczniu br. kształtują się następująco (wg stanu na 12 stycznia br.): 

  • Pszenica konsumpcyjna (12.5/76/250) – 850-920 PLN/t,
  • Pszenica paszowa – 750-840 PLN/t,
  • Żyto konsumpcyjne – 600-670 PLN/t,
  • Żyto paszowe – 550-620 PLN/t,
  • Pszenżyto – 680-760 PLN/t,
  • Jęczmień paszowy – 720-800 PLN/t,
  • Owies paszowy – 800-950 PLN/t,
  • Kukurydza – 650-770 PLN/t,
  • Rzepak – 1700-1820 PLN/t.

źródło: Izba Zbożowo-Paszowa

Po południu śniegiem sypnie na Dolnym Śląsku [POGODA]

0

Po jednej mroźnej nocy gdzie na Podlasiu lokalnie było -23 stopnie już najbliższa noc na południu kraju przy wietrze halnym przyniesie nawet +5/+10 stopni. Najcieplej będzie w miejscowościach podgórskich Małopolski i Górnego Śląska. Odwilż dotrze także do Dolnego Śląska, Ziemi Łódzkiej, większości Mazowsza, Lubelszczyzny i południa Podlasia.

Nad ranem deszcz popada na południe od Łodzi, Warszawy, Siedlec zaś od Podlasia po północne Mazowsze sypać ma śnieg. Słabiej popada też na Mazurach, Warmii, Kujawach ale tam opady przed południem zanikną. Po południu odwilż od Południowego Podlasia po Mazowsze, Łódzkie, Dolny Śląsk zaniknie a temperatura spadnie do -2 stopni. I zwłaszcza na Dolnym Śląsku, południu Wielkopolski zacznie sypać śnieg, który do wieczora spadnie też w Opolskiem, Górnym Śląsku, południu Łódzkiego, południu Mazowsza i w Górach Świętokrzyskich. Słabiej poprószy w centrum i na środkowym Mazowszu. Na południowym zachodzie spadnie od 5 cm do nawet 20 cm w regionach podgórskich.

W nocy strefa opadów śniegu dotrze aż do Bieszczad i na całym południu krajobraz znów zabieli się świeżym śniegiem. Dla odmiany po południu na wybrzeżu się rozpogodzi i z upływem godzin pogodne niebo ma wędrować do centrum kraju.

95 milionowa strata Elewarr. Co stoi za ogromnym spadkiem?

1

Elewarr Sp. z o.o. poinformowała o niemalże 95-milionowej straty w okresie sprawozdawczym obejmującym rok obrotowy od 1 lipca 2022 do 30 czerwca 2023. W porównaniu z poprzednim rokiem, w którym spółka odnotowała 40 milionów złotych zysku, sytuacja wydaje się dramatyczna. Jak to do tego doszło? Firma wydała oświadczenie prasowe, aby wyjaśnić co zaszło w ciągu ostatnich miesięcy.

Najtrudniejszy rok obrotowy w historii 31-letniej działalności spółki

W komunikacie Elewarr tłumaczy, że w trakcie globalnego kryzysu zbożowego 2022/2023, spadające ceny oraz niepewna opłacalność działalności spowodowały trudności na rynku zbóż i rzepaku. Rok obrotowy od lipca 2022 do czerwca 2023 był najtrudniejszym w historii 31-letniej działalności spółki. Elewarr po raz pierwszy musiała radzić sobie z globalnymi ryzykami związanymi m.in. z wojną na Ukrainie, importem tańszego ukraińskiego zboża oraz niespodziewanym spadkiem cen na giełdach światowych.

W tym okresie wiele firm ograniczyło lub zakończyło skupy zboża z powodu trudnej sytuacji sprzedażowej i malejących cen. Elewarr, będąc pod nadzorem Skarbu Państwa, kontynuowała skup zboża, realizując swoją misję wpływania na rynek i wspierania polskich rolników. Jak dalej czytamy, pomimo trudnej sytuacji, spółka utrzymała stały skup od krajowych rolników, co pomogło wielu małym i średnim gospodarstwom uniknąć problemów związanych z niskimi cenami.

Eleewarr rotował zapasy na granicy opłacalności

Spółka podkreśla, że wszystkie wewnętrzne procedury zarządzania ryzykiem finansowym były przestrzegane, a działania dotyczące dywersyfikacji przychodów były kontynuowane. Elewarr, mając misję przechowywania państwowych rezerw zbóż, rotował zapasy na granicy opłacalności, konkurując cenowo z podmiotami komercyjnymi, także zagranicznymi. Warto zauważyć, że spółka wielokrotnie prosiła Rządową Agencję Rezerw Strategicznych o renegocjacje stawek przechowalniczych, dostosowując się do zmieniających się warunków rynkowych.

Wpływ na sytuację finansową spółki miała również inflacja spowodowana pandemią i wojną na Ukrainie. Wzrost cen energii, gazu i kosztów utrzymania elewatorów przyczynił się do ogólnego wzrostu kosztów. Elewarr korzystała z bankowego kredytu obrotowego, a konieczność pozyskania rekordowo wysokiego kredytu zabezpieczającego skup wpłynęła na ogólny obciążenie firmą, szczególnie po podwyżkach stóp procentowych NBP.

Utrzymaliśmy stabilność finansową oraz terminową wypłatę należności wobec rolników

W trudnej sytuacji rynkowej, Elewarr zdecydowała się na eksport pszenicy drogą morską do krajów Afryki Zachodniej. To posunięcie miało na celu konkurowanie z podmiotami zagranicznymi eksportującymi zboże z Polski. Spółka uważa, że rozwijanie kompetencji w handlu międzynarodowym i oferty eksportowej stanowi szansę na przyszły rozwój. Dla realizacji tych celów konieczne może być pozyskanie nabrzeża zbożowo-eksportowego i rozwój magazynów.

Mimo trudnego sezonu 2022/2023, spółka podkreśla stabilność finansową oraz terminową wypłatę należności wobec rolników. Pomimo generowanej straty, Elewarr spłaciła zaciągnięty kredyt obrotowy i pozyskała nowe finansowanie na nadchodzące żniwa w 2023 roku. Wszystko to pozwala twierdzić, że mimo wyzwań na rynku, firma utrzymuje się na stabilnych fundamentach finansowych.

źródło: Elewarr

Rosną prognozy unijnego importu pszenicy, a maleje oczekiwany eksport

1
Cena pszenicy na MATIF

W styczniowej aktualizacji prognoz Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa produkcja pszenicy w Unii Europejskiej pozostawiona została na 134,3 mln ton (zbliżona do 2022 roku). Jednak w związku z olbrzymią konkurencją na rynku międzynarodowym oczekiwany eksport z UE obniżony został o 1 mln ton (od grudnia) do 36,5 mln ton.

Jednocześnie USDA zauważa, że więcej pszenicy z zewnątrz dociera na unijny rynek. Stąd  prognozowany import podniesiony został z 8,5 mln ton (w grudniu) do 11 mln ton. Nadal jest to nieco mniej od rekordowego importu (12,1 mln ton) w sezonie 2022/23, ale oznacza to olbrzymi skok od 4,6 mln ton w sezonie 2021/22 (przed wojną na Ukrainie).

W konsekwencji wzrosły też o 2,5 mln ton (m/m) szacowane zapasy pszenicy na unijnym rynku do dużego poziomu 15,3 mln ton (16,5 mln ton na koniec sezonu 2022/23).

Nic zatem dziwnego, że na wykresie kontynuacyjnym serii najbliższej wyceny pszenicy w Paryżu pozostają w okolicy 3-letnich minimów (patrz wykres na końcu tekstu).

USDA podniósł globalną prognozę zbiorów pszenicy

Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) podniósł w styczniu swoje oczekiwania zbiorów pszenicy na świecie o 1,9 mln ton (+1 mln ton w grudniu) do 784,9 mln ton. Co, jeśli się prognoza sprawdzi, będzie o tylko 0,5% gorszym wynikiem w stosunku do rekordowych 789,2 mln ton z sezonu 2022/23.

Ponownie wzrosły szacunki produkcji w Rosji i na Ukrainie

Wyższe niż w grudniu szacunki zbiorów pszenicy dotyczą Rosji i Ukrainy (po ok. 1,0 mln ton) śladem korekty w górę oficjalnych danych opublikowanych w tych krajach.

Wymienione korekty w górę zostały tylko częściowo zniwelowane przez spadek szacunków dla Chin (-1 mln ton).

Zbiory pszenicy w Australii spadną o 37% r/r

W skali roku największy spadek zbiorów odnotować powinna Australia (z rekordowych 40,6 do 25,5 mln ton), Kazachstan (z 16,4 do 12 mln ton) i Kanada (z 34,3 do 32 mln ton). Jednocześnie zbiory w Rosji będą o tylko 1 mln ton niższe od rekordowych 91 mln ton w poprzednim sezonie.

Rosja odpowiadać ma za 1/4 światowego eksportu pszenicy

Śladem mniejszej produkcji pójdzie też mniejszy niż w poprzednim sezonie eksport z Australii i Kanady. Jednocześnie sprzedaż zagraniczna rosyjskiej pszenicy wzrośnie do 51 mln ton, czyli o 3,5 mln ton powyżej rekordu z 2022/23.

Światowy eksport pszenicy prognozowany jest na 209,5 mln ton (-5% – r/r), a Rosja ma odpowiadać aż za 24% tego eksportu (22% w sezonie 2022/23).

Pszenica – produkcja, zużycie (lewa oś) i zapasy globalne (prawa oś) w mln ton:

Światowa konsumpcja pszenicy przewyższy produkcję

Globalne zużycie pszenicy w sezonie 2023/24 prognozowane jest na 796,4 mln ton (+1,7 mln ton od grudnia), co oznacza, że przewyższy produkcję szacowaną na 784,9 mln ton.

Zapasy pszenicy spadną na koniec sezonu 2023/24

Konsekwencją styczniowych zmian prognoz podaży i popytu jest wzrost o 1,8 mln ton, do 260,0 mln ton, oczekiwanych zapasów pszenicy na koniec obecnego sezonu. Prognozowany wynik jest jednak nadal o 4,3% (11,7 mln ton) gorszy niż w sezonie 2022/23 i najgorszy od czterech sezonów.

Notowania pszenicy w Paryżu (eur/t-prawa oś) i w Chicago (usd/100 buszli-lewa oś) z 15.01.2024:

Źródło: USDA, barchart.com

Autonomia na polu – jest bliżej niż nam się wydaje

0

Na każdym etapie produkcji potrzebny jest sprzęt i człowiek do jego obsługi. Jednak wysiłki inżynierów skupiają się na tym, by wyeliminować lub maksymalnie ograniczyć jego udział w wielu pracach polowych. Mieliśmy okazję obejrzeć, jak pracuje autonomiczny ciągnik na polu w woj. opolskim. Czego się dowiedzieliśmy na miejscu?

Całkowicie autonomiczny ciągnikrewolucja zaczyna się już dziś

Pokaz odbył się 7 listopada na polu należącym do Klaudiusza Matejki, a został on zorganizowany przez przedstawicieli z firmy Agrihandler. Głównym bohaterem był całkowicie autonomiczny ciągnik AgBot 5,115T z holenderskiej firmy AGXEED. Zastosowane w nim rozwiązania konstrukcyjne omówił Konrad Kot z firmy Agrihandler.

Sprzęt był zagregatowany najpierw z mulczerem włoskiej firmy Fischer, a pracował na ściernisku z kukurydzy zebranej na ziarno. Mulczer o szerokości roboczej 7 m dysponuje 6 sekcjami roboczymi z poziomo pracującymi nożami rozdrabniającymi. Wysokość roboczą reguluje się na kołach podporowych, które są jednocześnie skrętne. Zapotrzebowanie na moc jest określone na ok. 120 KM. Z kolei prędkość robocza wynosi 8–10 km/h. Napęd na sekcje rozdrabniające jest przenoszony mechanicznie z WOM ciągnika poprzez przekładnie kątowe. Do wyboru są noże pełne lub z wycięciami.

Drugim narzędziem, z którym pracował autonomiczny ciągnik, był agregat do płytkiej lub głębokiej uprawy Cayman firmy Alpego. Składa się on z 3 rzędów zębów spulchniających z zabezpieczeniem sprężynowym, sekcji talerzy równających i wału ugniatającego. Na czas transportu wał można podnieść hydraulicznie nad sekcję zębów uprawowych.

Inżynierowie zmienily reguły gry, tworząc pojazd pracujący niemal non-stop

Sama idea powstania takiego autonomicznego pojazdu to brak ludzi do pracy na wsi. Inżynierowie podjęli wyzwania, by skonstruować ciągnik, który będzie pracował niemal całą dobę bez przerwy. W ciągu doby obsługa też jest konieczna, bo trzeba chociażby uzupełnić płyny eksploatacyjne, zmienić narzędzia robocze czy też przetransportować sprzęt na inne pole. Pojazd można obsługiwać zdalnie, siedząc w domu, patrząc na telefon. Takich maszyn jest już sprzedanych ponad 50 w Europie. W Polsce we wrześniu była premiera na Agro Show, a potem przyszedł czas na zademonstrowanie jej walorów w polu w różnych pracach.

Innowacyjna moc na polu

Napęd bez klasycznej skrzyni AgBot 5,115T ma zamontowany pod maską 4-cylindrowy silnik Deutz o pojemności 4,1 l i mocy 115 kW/156 KM. Dysponuje on momentem obrotowym o wartości 610 Nm. W pojeździe nie ma klasycznej ani bezstopniowej przekładni. Jej rolę zastępuje generator prądu, z którego energia elektryczna jest wykorzystywana do napędu pojazdu za pomocą silników elektrycznych umieszczonych przy każdej gąsienicy.

Elektryczny układ przeniesienia napędu pracuje z prędkością od 0 do 13,5 km/h. Elektrycznie jest też napędzany WOM. Jego prędkość można płynnie zmieniać do 1200 obr./min. Z opcji dodatkowych można zamontować hydraulikę z pompą o wydajności 85 l/min i czterema parami złączy hydraulicznych obustronnego działania. Hydraulika może być z tyłu i z przodu, opcjonalnie może też być przedni elektryczny WOM. Są też dodatkowe złącza wysokonapięciowe (do 100 kW i 700 V).

Praca bez kompromisów

Na różnych gąsienicach AgBot 5,115T waży niemal 8 t i ma udźwig tylnego TUZ o wartości 8 t, a przedni TUZ ma udźwig 3,5 t. Gąsienice są do wyboru o różnej szerokości: 300 mm, 400 mm, 610 mm, 760 mm i 910 mm. Ich rozstaw można regulować. Do sprzętu można agregatować narzędzia o szerokości do 9 m. Zbiornik na olej napędowy ma pojemność 350 l, a na płyn AdBlue 30 l. Przeglądy dotyczą wymiany oleju w silniku i w rolkach układu gąsienicowego. Poza tym trzeba co jakiś czas aktualizować oprogramowanie, ale nie jest to skomplikowana obsługa. Pojazd ma minimalną długość 2695 mm, natomiast od końca cięgien tylnego podnośnika do przedniego TUZ jest 3855 mm, z kolei wysokość wynosi 2000 mm. Prześwit pod podwoziem jest określony na 42 cm. Do sterowania pojazdem jest też dodatkowy pilot, którym można ręcznie manewrować i obsługi- wać wszystkie funkcje.

Zdj: Archiwum AP. Przy każdej gąsienicy jest zamontowany
silnik elektryczny do jej napędu.

Systemy bezpieczeństwa

Nad prawidłową pracą autonomicznego ciągnika czuwa szereg systemów bezpieczeństwa. Z przodu jest umieszczony zderzak z czujnikami, który dojeżdżając do przeszkody, unieruchomi maszynę i zgasi silnik. Trzeba wiedzieć, że maszyna nigdy nie dojedzie na pełnej prędkości do przeszkody. Wokół maszyny są czujniki lidar, które wykrywają przeszkody. Praca może odbywać się przejazd za przejazdem lub co drugi czy np. trzeci przejazd. To wszystko funkcjonuje jak w klasycznej nawigacji rolniczej. Istnieje możliwość ustawienia parametrów pracy, by np. maszyna nie cofała, gdy ma zaczepiony ciągany sprzęt.

Oprócz tego jest system zarządzania na uwrociach, w którym można ustawić całą sekwencję poszczególnych działań. Przed rozpoczęciem pracy trzeba dane pole wprowadzić do systemu. Jednym ze sposobów jest użycie tyczki geodezyjnej bez potrzeby objeżdżania pola robotem, można też skorzystać z gotowych map. Należy zaznaczyć wszystkie przeszkody na danym polu, słupy, studzienki melioracyjne itp., po czym wprowadzamy do systemu rodzaj maszyny towarzyszącej, jej parametry robocze i zapisujemy, jak ma ona na danym polu pracować i przy jakich ustawieniach podnośnika, WOM czy hydrauliki. Zaznaczamy, gdzie ma zacząć pracę i gdzie zakończyć.

Era autonomicznych pojazdów nadchodzi czy tego chcemy, czy nie?

Na wsi widać ogromne zmiany. Młodych ludzi do pracy nie ma, a ci którzy jeszcze pracują, z pewnością dożyją czasów, kiedy na emeryturze będą korzystać z takich pojazdów autonomicznych w swoich gospodarstwach. Taka będzie kolej rzeczy w wielu gospodarstwach

Biorący udział w pokazach autonomiczny ciągnik wyróżnia się bardzo prostą budową, co jest bardzo dobrą alternatywą dla konwencjonalnych ciągników. Cała obsługa, moim zdaniem, jest bardzo prosta, a szacować można, że 30% wartości nowego ciągnika to miejsce pracy operatora. W tym przypadku nie ma „bujanej” kabiny, fotela i monitorów, co bardzo upraszcza konstrukcję i pobiera mniej energii. Poza tym i daje łatwiejszy dostęp do układu napędowego – mówi Klaudiusz Matejka.

Oszczędności w materiale siewnym sięgają 8–10%

W gospodarstwie, gdzie odbywał się pokaz, w strukturze zasiewów jest m.in. kukurydza, pszenica, jęczmień ozimy, burak cukrowy i rzepak. Poza tym jest stado krów. Na kilku ciągnikach są stosowane nawigacje do automatycznego prowadzenia równoległego, a oprócz tego na kombajnach są urządzenia do mapowania plonów i aplikacje do mapowania siewu ze zmienną obsadą. Jest to wykorzystywane głównie przy siewie kukurydzy. Oszczędności w materiale siewnym sięgają 8–10%.

Myślę, że ten pojazd autonomiczny mógłby zastąpić ciągnik o mocy ok. 200 KM, a w moim gospodarstwie znalazłyby zastosowanie 3–4 takie autonomiczne ciągniki, które mogą pracować przez niemal całą dobę. Widziałbym takie przyszłościowe zestawienie, że jest ciągnik na polu, w którym pracuje traktorzysta z agregatem uprawowym, a pojazd autonomiczny np. wykonuje siew. Zawsze będzie możliwość dodatkowej kontroli takiego zestawu, a co najważniejsze praca szybciej będzie wykonana bez większego udziału ludzi do obsługi. Problemem jest na chwilę obecną to, że pojazd nie może się poruszać po drogach. Trzeba go z pola na pole przewozić lawetą lub innym środkiem transportu, a do tego też trzeba zaangażować ludzi do obsługi.” – podsumowuje rolnik.

Zdj: Archiwum AP. Na zdjęciu Klaudiusz i Karol Matejkowie,
którzy udostępnili pole do pokazów autonomicznego ciągnika.

Zmiany w płatnościach ONW. Stawki będą wyższe – o ile?

0
Wypas bydła

W odpowiedzi na wnioski Zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych przedstawione w piśmie z 8 grudnia 2023 r., Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) ogłosiło decyzję dotyczącą zmian stawek płatności Obszarów o Niekorzystnych Warunkach Gospodarowania (ONW) dla rolników posiadających zwierzęta trawożerne. 

Wzrost stawek płatności ONW dla rolników posiadających zwierzęta trawożerne

Analiza płatności ONW, realizowanych w ramach Interwencji I 9 Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027, koncentrowała się na potrzebie łagodzenia trudności występujących na obszarach górskich i podgórskich. W tych obszarach, charakteryzujących się mniejszą skalą produkcji i wyższymi kosztami jednostkowymi, utrzymanie opłacalności produkcji zwierzęcej stawało się wyzwaniem.

W rezultacie, podjęto decyzję o zwiększeniu stawek płatności ONW dla rolników posiadających zwierzęta trawożerne. Od roku 2024, stawki te wzrosną z 550 zł/ha UR/rok do 676 zł/ha UR/rok na obszarach strefy II ONW typu specyficznego podgórskiego, a z 750 zł/ha UR/rok do 829 zł/ha UR/rok na obszarach ONW typu górskiego.

Dodatkowo, uwzględniając postulaty dotyczące obsady zwierząt, zdecydowano o zmniejszeniu wymogu minimalnej obsady zwierząt trawożernych uprawniającej do ubiegania się o wyższe płatności ONW. W obszarach górskich i podgórskich minimalna obsada zwierząt zmniejszy się z 0,5 DJP do 0,3 DJP.

Zaplanowane zmiany zostały przyjęte przez Komitet Monitorujący Plan Strategiczny dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 podczas posiedzenia w dniu 22 listopada 2023 r. Kolejnym etapem będzie przedstawienie tych zmian Radzie Ministrów oraz Komisji Europejskiej celem akceptacji.

Dopłaty do bydła 2024

Równocześnie MRiRW poinformowało, że na lata 2023-2027 utrzymane zostanie wsparcie dochodów związane z produkcją bydła. Analizy wykazały, że trudności w sektorze bydła dotykają hodowców w całym kraju w podobnym stopniu. Dlatego płatność związana z bydłem (w formie płatności do bydła oraz płatności do krów) będzie miała charakter powszechny, obejmujący wszystkich hodowców bydła w kraju, niezależnie od regionu czy rasy.

Jednak, z myślą o specyficznych trudnościach rolników z województw o niższej średniej wielkości gruntów rolnych, tj. lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, podkarpackiego, śląskiego i świętokrzyskiego, wprowadzono dodatkowe kryteria. Rolnicy z tych województw będą mogli ubiegać się o płatność do bydła/krów posiadając jedynie 1 sztukę kwalifikującego się zwierzęcia, podczas gdy w pozostałych województwach wymagane są co najmniej 3 sztuki.

źródło: KRIR