Co znajdziesz w artykule?
Wdrożenie unijnych mechanizmów ochronnych oraz zmiany w łańcuchach dostaw radykalnie przemodelowały polski rynek nawozowy na początku 2026 roku. Dane rynkowe jednoznacznie wskazują, że uzależnienie od dostaw z kierunku rosyjskiego przechodzi do historii.
Mechanizm CBAM blokuje import
Kluczowym czynnikiem, który wpłynął na statystyki, jest pełne wdrożenie mechanizmu CBAM. Nałożył on na importerów spoza UE dodatkowe obowiązki administracyjne i opłaty, co skutecznie zniechęciło do sprowadzania tanich produktów ze Wschodu. Efekt? W pierwszym kwartale 2026 r. łączny import nawozów z krajów trzecich wyniósł zaledwie 319 tys. ton, co stanowi drastyczny spadek w porównaniu do prawie miliona ton rok wcześniej. Polska wyraźnie stawia na bezpieczeństwo i transparentność dostaw wewnątrz wspólnego rynku.
Rosyjski azot w odwrocie
Liczby przedstawione przez ekspertów, m.in. Arkadiusza Zalewskiego, pokazują kres dominacji Rosji w segmencie azotowym. Choć kraj ten wciąż dostarcza nam nawozy potasowe, to import azotu i produktów wieloskładnikowych z tego kierunku stał się marginalny – wyniósł odpowiednio zaledwie 42,5 tony oraz 481 ton. Lukę tę błyskawicznie wypełniły kraje unijne. Obecnie głównymi dostawcami nawozów mineralnych do Polski są Niemcy (167,3 tys. ton), a także Litwa, Niderlandy i Finlandia.
Polska jako regionalny eksporter
Mimo ogólnego spadku wolumenu handlu, polskie zakłady nawozowe utrzymują silną pozycję eksportową. Choć całkowita sprzedaż zagraniczna jest niższa niż przed rokiem, Polska pozostaje strategicznym zapleczem dla rolnictwa ukraińskiego. W samym pierwszym kwartale wyeksportowano do Ukrainy blisko 193 tys. ton nawozów. Pokazuje to, że polski przemysł chemiczny, mimo wyższych wymogów środowiskowych i kosztów surowców, wciąż jest kluczowym ogniwem bezpieczeństwa żywnościowego w naszej części Europy.










