Sytuacja na wielu polskich polach ponownie robi się bardzo trudna. Brak opadów, przesuszona gleba i słabsze działanie nawozów sprawiają, że rolnicy coraz częściej zastanawiają się, jak ograniczyć skutki suszy i zatrzymać resztki wilgoci w glebie. O tym, co można zrobić już teraz i jak przygotować gospodarstwa na kolejne suche lata, opowiada dr hab. Tomasz Piechota – specjalista od uprawy uproszczonej i gospodarki wodnej w glebie.

Jak ratować wodę w glebie przed siewem buraków i kukurydzy?
Jak podkreśla ekspert, jeśli pole zostało zbyt mocno przesuszone wiosenną uprawą, części strat nie da się już odzyskać. Kluczowe znaczenie miało wykonanie prac odpowiednio wcześnie – zanim wiatr, słońce i nocne przymrozki wyciągnęły wilgoć z głębszych warstw gleby.
Kluczowe znaczenie ma ograniczenie liczby przejazdów uprawowych i wykonywanie zabiegów możliwie płytko. Każda zbyt intensywna uprawa dodatkowo przesusza glebę i przyspiesza utratę wilgoci zgromadzonej po zimie.
Coraz większą rolę będzie odgrywać również pozostawianie resztek pożniwnych i ściółki na powierzchni pola. To właśnie pola z dobrze zachowanym mulczem lepiej utrzymują wilgoć i wolniej się przesuszają podczas wietrznej oraz słonecznej pogody.
Zdaniem Tomasza Piechoty chodzi głównie o ratowanie tego, co udało się jeszcze zachować. Jeśli pojawią się opady, trzeba zrobić wszystko, aby zatrzymać wodę w glebie i nie tracić jej przez niepotrzebnie głębokie uprawki.
Uprawa konserwująca coraz ważniejsza w czasie suszy
Nie ma wątpliwości, że długofalowo polskie rolnictwo będzie musiało jeszcze mocniej ograniczać intensywną uprawę roli. Każda dodatkowa uprawka powoduje bowiem przesuszanie gleby, a jednocześnie przyspiesza rozkład próchnicy, która odpowiada za magazynowanie wody.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie gospodarstwa powinny przejść całkowicie na siew bezpośredni. Kluczowe jest szukanie rozwiązań ograniczających liczbę przejazdów i pozostawiających na powierzchni jak najwięcej resztek pożniwnych.
Najlepsze efekty daje uprawa konserwująca z dużą ilością ściółki pozostającej na polu. To właśnie gruba warstwa mulczu pozwala ograniczyć parowanie i utrzymać więcej wilgoci po zimie oraz przedwiośniu.
Różnice między technologią orkową a uproszczeniami nie zawsze są jednoznaczne, bo wiele zależy od jakości wykonania zabiegów. W praktyce jednak tam, gdzie na powierzchni pozostawiono solidną ściółkę, gleba wyraźnie lepiej utrzymuje wodę.

Czy nawozy azotowe działają podczas suszy?
W wielu gospodarstwach coraz bardziej widoczne są również problemy z wykorzystaniem nawozów azotowych. Przy niedoborze opadów składniki pokarmowe wolniej przemieszczają się w głąb gleby i są trudniej pobierane przez rośliny.
Szczególnie trudne są decyzje dotyczące kolejnych dawek azotu. W rzepaku czas na nawożenie jest ograniczony – jeśli rolnik nie poda nawozu odpowiednio wcześnie, później może być już za późno na skuteczne wykorzystanie składników. W zbożach sytuacja wymaga indywidualnej oceny plantacji i obserwacji reakcji roślin po pierwszej dawce.
Tomasz Piechota zwraca uwagę, że w warunkach suszy nawozy są wykorzystywane słabiej, dlatego coraz większe znaczenie mogą mieć płynne formy nawożenia, np. RSM. Jako nawóz płynny łatwiej rozpuszcza się w wilgotnej warstwie gleby, co zwiększa szanse pobrania składników przez rośliny. Kluczowe jest jednak prawidłowe wykonanie zabiegu.
Wapnowanie nadal najważniejsze
Ekspert podkreśla również, że w czasie drogich nawozów i problemów z ich dostępnością rolnicy powinni jeszcze bardziej zwrócić uwagę na odczyn gleby. To właśnie zbyt niskie pH pozostaje jednym z największych ograniczeń efektywnego nawożenia.
Jeśli pole nie jest odpowiednio odkwaszone, roślina nie wykorzysta w pełni zastosowanego azotu. W praktyce oznacza to, że zamiast zwiększać dawki nawozów, często lepiej zainwestować w wapnowanie i poprawić wykorzystanie składników już znajdujących się w glebie.
Jak zaznacza Tomasz Piechota, dobrze uregulowany odczyn może zwiększyć wykorzystanie azotu nawet do 70–90%, podczas gdy na zakwaszonych stanowiskach efektywność nawożenia bywa znacznie niższa.
Mała retencja i krajobraz rolniczy mogą ograniczyć skutki suszy
Ogromną rolę odgrywają działania lokalne i indywidualne. Oprócz technologii mulczowych ważna jest także mała retencja – oczka wodne, rowy, zadrzewienia śródpolne czy pasy zieleni ograniczające działanie wiatru. Takie rozwiązania zmniejszają parowanie i pomagają zatrzymać wodę w krajobrazie rolniczym. Co ważne, nie zawsze wymagają dużych inwestycji. Czasami wystarczy współpraca kilku rolników, aby poprawić warunki wodne na danym obszarze.
Ekspert podkreśla, że przyszłość rolnictwa będzie coraz mocniej zależeć od umiejętności magazynowania wody i ochrony gleby przed przesuszeniem.








