Co znajdziesz w artykule?
Na Opolszczyźnie kończą się siewy soi. W województwie doświadczenia nad uprawą soi trwają już szesnasty rok, a wyniki dowodzą, że niektóre odmiany dają zadowalający plon. Niektóre gospodarstwa zaczęły siewy na początku kwietnia, jeszcze przed przymrozkami i z niepokojem wypatrywali wschodów.

Ciepło ale sucho
Marcin Markowicz, kierownik gospodarstwa Agrol Matejka w Dzielowie:
– Znajdujemy się w Grudyni, gdzie siejemy soję na 123 hektarowym polu. Temperatura gleby jest odpowiednia, wynosi ponad 12 stopni. Jedyne czego by się chciało więcej, to wilgoci w glebie. Niestety gleba jest bardzo mocno przesuszona, dlatego powiększyliśmy troszeczkę głębokość siewu do około 3-4 centymetrów. Planuje też po siewie wykonać wałowanie jeszcze przed opryskiem doglebowym, żeby zwiększyć podsiąk, żeby troszeczkę więcej zatrzymać tej wilgoci w glebie.
Poprzedni rok był rekordowy w uprawie soi
– Myślę, że zeszły rok nie był bardzo dobry dla soi. Mieliśmy rekordową powierzchnię uprawy, blisko 100 tysięcy hektarów. Część nowych rolników, którzy się zdecydowali na soję pewnie po tym roku mogła się jakoś zniechęcić. Natomiast myślę, że ci, którzy soję uprawiają już od kilku lat, będą się dalej tej uprawy trzymać.
Soja jest atrakcyjna z ekonomicznego punktu widzenia
– Jest to uprawa niskonakładowa, niskokosztowa. I technologię mamy już na tyle doprecyzowaną i sprawdzoną, że rolnicy z powodzeniem osiągają plony od trzech ton w górę, a ci najlepsi nawet ponad 4 tony. Przy tym wyniku oraz uwzględniając jeszcze dopłaty do roślin strączkowych myślę, że soja jest bardzo atrakcyjna jeżeli chodzi o ekonomię.
Badania nad uprawą soi od 2010 roku
Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:
– Soja zawitała do Kombinatu Rolnego Kietrzs zesnaście lat temu. Rozpoczęcie wtedy w ramach projektu z NCBR unowocześnienie uprawy tradycyjnych odmian soi w polskich warunkach. I od tego czasu ta soja tutaj jest. Oczywiście wielkość uprawy, ilość hektarów się zmienia. Średnio uprawialiśmy na poziomie około 50 do 100 hektarów. Natomiast okres wejścia ekoschematów dwa lata temu wpłynął bardzo korzystnie, bo wtedy areał soi w Kombinacie wzrósł do tysiąca hektarów. Ale późniejsze zmiany w stosunku do takich gospodarstw jak nasze, czyli obcięcie tych elementów związanych z ekoschematami spowodowało, że znów wróciliśmy do poprzedniego poziomu i w tym roku mamy około 70 hektarów zasiewów. Przede wszystkim produkujemy standardową soję jako materiał siewny. Szukamy różnych rozwiązań w zależności od roku. W tym roku w uproszczonej uprawie się w soi próbujemy łapać, tak jak każdy rolnik w tej chwili, tę wilgoć. Na wiosnę siejemy na głębokość około 4 centymetrów, żeby jeszcze złapać tej wilgoci. Widzimy, że wody nawet w takich glebach, jak nasze, gdzie ta pojemność wodna jest dość duża, zaczyna brakować. Generalnie uprawiamy materiał siewny, oczywiście on wymaga większego zaangażowania, no ale zawsze ten hektar może przynieść lepsze niż ta standardowa soja paszowa.
Technologia no-till na suszę
Paweł Chyska, kierownik gospodarstwa Rolpol w Czarnolesiu:
– Właśnie przygotowujemy nową maszynę do siewu. Jest to siewnik typu no-till, którym dzisiaj będziemy siali soję na reale 15 hektarów. Ta technologia polega na tym, że nie ruszamy ziemi, w ogóle nie obracamy jej i nie przesuszamy. W tym roku od stycznia tutaj lokalnie spadło w sumie tylko 23 litry deszczu. Jest to ogromny deficyt i takie technologie mogą nas po części uratować. Ja nie mówię, że to jest złoty środek na wszystko, ale na pewno ograniczymy w bardzo dużym stopniu utratę tej wody. Może później pojawią się trudności w chorobach roślin, ale to czas pokaże. Drugi rok będę uprawiał soję u siebie na gospodarstwie. W zeszłym roku było na próbę.
Soja zamiast rzepaku
– Jest to moim zdaniem alternatywa w stosunku do rzepaku. W tym regionie są bardzo takie dotkliwe susze kwietniowe, majowe i bardzo zbijają nam plon. Rzepak po prostu przestaje się opłacać., bo się ponosi ogromne koszty na hektar. Są, coraz większe odporności na szkodniki i coraz mniej środków. Soja ma o wiele niższe koszty uprawy na hektar. Plony są podobne, ceny też podobne, więc jest to jakaś alternatywa. W zeszłym roku się sprawdziło.
Słabszy zeszły rok nie zniechęca rolników
Rafał Wistuba, rolnik z Białej:
– Soję sieję już od czterech lat z większym powodzeniem. W zeszłym roku to powodzenie było mniejsze, ale nie obrażam się na soję, sieję ją dalej. Standardowo póki jeszcze nie nauczę się tej soi porządnie uprawiać, to sieję około czterech hektarów. Nie jest to duży areał, ale cały czas się uczę, staram się popełniać jak najmniej błędów i później zwiększyć areał, jak już w miarę wszystko doprowadzę do porządku. To jest soja handlowa. Nie mam podpisanych umów na soję nasienną. Po prostu tak, jak zbierzemy ją z pola, to się ją sprzeda.
Warto sprawdzić informacje na stronie www.siejmysoje.pl
Mirosław Kastelik, kierownik produkcji RSP Wierzbnik:
– Uprawę soi rozpoczęliśmy w 2014 i kontynuujemy do dziś. W różnych latach różnie to bywa, ale ostatnie trzy lata można uznać za udane i plony były bardzo dobre. Co prawda wiemy jakie są ceny – są nieciekawe, ale chociaż nakłady na uprawę soi są mniejsze, więc zysk z hektara może być zadowalający. W tym roku rozpoczęliśmy siewy 13 kwietnia, a zakończyliśmy 17 kwietnia. Wtedy, gdy rozpoczynaliśmy gleba miała 10-12 stopni C. W tej chwili soja już skiełkowała. Były lata, że sialiśmy i wcześniej, nawet od 11-go kwietnia, ale w tym roku warunki były niesprzyjające.
Tomasz Cichoń, rolnik z Ostrożnicy:
– My już od 7-miu lat siejemy soję. Siewy zakończyliśmy 17 kwietnia. Warunki były wręcz idealne, bo udało nam się zachować wilgoć w glebie.
Ograniczanie przejazdów
– Zasialiśmy soję tradycyjnym siewnikiem. Stwierdziliśmy, że w punktowym siewniku jest dodatkowy przejazd ciągnikiem, uprawa i wałowanie, żeby wyrównać pole, a tradycyjnym siewnikiem była za jednym przejazdem zrobiona i uprawa i siew. W tym roku powiększyliśmy areał. Z 19 hektarów powiększyliśmy do 32. Cukrownia trochę ograniczyła areał uprawy buraków, więc doszło trochę pola. Tak się też ułożył płodozmian, że w tym roku zasialiśmy więcej soi. Patrząc na to, co się dzieje z nawozami i paliwem to była dobra decyzja, gdyż soja nie wymaga tylu nawozów. Jest ekonomiczną uprawą, a przynosi bardzo wiele korzyści.
Zyskowna uprawa
– Ze sprzedażą u nas nie ma problemów. Jest kilkanaście firm, które od paru lat na bieżąco odbierają soję. Jedynym problemem jest później cena przy sprzedaży. Gdy 7 lat temu zaczynaliśmy siać soję, to pamiętam jak dzisiaj, że za tonę dostaliśmy ponad 2400 zł. W zeszłym roku jak sprzedawaliśmy we wrześniu i październiku to cena oscylowała wokół 1400-1500 zł. Od tego czasu koszty podrożały, ale siejemy, gdyż jest to na pewno ekonomiczna uprawa i uprawa z przyszłością.
dr Mariusz Drożdż










