„To już nie jest pasja, to jest sposób na życie”. Kętrzyn ponownie zgromadził elitę hodowców koni zimnokrwistych

Advertisement
spot_imgspot_img
AtriGran Osadkowski
AtriGran Osadkowski
AtriGran Osadkowski

Pod majestatycznymi dębami Stadniny Ogierów w Kętrzynie po raz kolejny spotkali się hodowcy z całej Polski, by zaprezentować efekty swojej wieloletniej pracy podczas Ogólnopolskiego Młodzieżowego Czempionatu Koni Rasy Polski Koń Zimnokrwisty i Arden Polski. Choć wydarzeniu towarzyszy rywalizacja o najwyższe lokaty, uczestnicy zgodnie podkreślają, że najważniejsze są tradycja, możliwość spotkania i wspólna pasja, która dla wielu stała się sposobem na życie.

– To już nie jest pasja, to jest po prostu sposób na życie – mówi Julia SzymoniaK, młoda hodowczyni z województwa świętokrzyskiego. – Czasy są ciężkie i ceny koni nie napawają optymizmem, ale jeśli robi się to, co się kocha, pieniądze schodzą na drugi plan. Nadal będziemy to robić.

Kętrzyn – miejsce wyjątkowe

Dla wielu hodowców przyjazd do Kętrzyna jest czymś więcej niż udziałem w wystawie. To wydarzenie, które od lat buduje środowisko hodowców koni zimnokrwistych.

– Takiego miejsca drugiego nie ma w całej Polsce. To duma i zaszczyt – podkreślają uczestnicy.

Podobnego zdania jest Jarosław Wolak, członek zarządu Warmińsko-Mazurskiego Związku Hodowców Koni.

– To impreza z wieloletnią tradycją. Nie wyobrażamy sobie, żeby jej tutaj nie było. Te historyczne stajnie, piękne dęby i atmosfera sprawiają, że jest to miejsce absolutnie wyjątkowe. Chcielibyśmy, aby Kętrzyn na zawsze pozostał miejscem spotkań hodowców z całej Polski.

Dwa dni, na które czeka się cały rok

Czempionat jest także okazją do integracji środowiska. Wielu hodowców przyznaje, że właśnie tutaj mają możliwość spotkania osób, z którymi przez cały rok utrzymują jedynie telefoniczny kontakt.

– Raz w roku wszyscy jesteśmy w jednym miejscu – mówi Mariusz Zaborowski z województwa pomorskiego. – Nie da się odwiedzić każdego kolegi, a tutaj przez dwa dni możemy porozmawiać, wymienić doświadczenia i zobaczyć efekty swojej pracy.

Podobnie wydarzenie postrzega Julia Szymoniak.

– Atmosfera jest cudowna. Wszyscy rozmawiają, dzielą się swoimi spostrzeżeniami. Sama obecność tutaj naprawdę wiele dla nas znaczy.

Niektórzy przyjeżdżają nawet bez koni.

– Tym razem jesteśmy tutaj przede wszystkim po to, żeby kibicować innym i spokojnie obejrzeć konie. Gdy przyjeżdża się z własnym zwierzęciem, nie ma na to czasu – przyznaje Magdalena Pązik-Matyszewska z województwa łódzkiego. – To także jedna z niewielu okazji, kiedy możemy wszyscy się spotkać.

Sukces budowany przez pokolenia

Za każdą nagrodą stoją lata pracy hodowlanej. Wiedzą o tym najlepiej doświadczeni hodowcy.

– Ponad czterdzieści lat pracy i dopiero teraz widać efekty. Tego nie osiąga się z dnia na dzień. To lata cierpliwości i odpowiednich decyzji hodowlanych – podkreśla Mariusz Zaborowski.

Podobną historię opowiada Bartosz Ładyżyński z Podlasia, którego klaczka roczna zdobyła tytuł drugiej wiceczempionki.

– Na taki sukces pracowaliśmy około dwudziestu lat. Tradycja przyszła od dziadka. Pierwszego konika kupiłem za pieniądze z komunii i tak zostało do dziś.

Również w rodzinie Zaborowskich hodowla przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

– To zaczęło się jeszcze za dziadka i pradziadka. Dzisiaj ja staram się zarazić tą pasją swojego syna. Chcę, żeby ta tradycja trwała dalej – mówi Magdalena Zaborowska.

Młodzi coraz odważniej wchodzą do hodowli

Jednym z najbardziej optymistycznych sygnałów płynących z tegorocznego czempionatu jest coraz większa obecność młodych hodowców.

Julia Szymoniak prowadzi hodowlę od szesnastu lat, choć konie zimnokrwiste pojawiły się u niej dopiero kilka lat temu.

– Zaczęło się od kuca szetlandzkiego, później były hucuły i konie śląskie. Do koni zimnokrwistych doszliśmy trzy–cztery lata temu. Nie spodziewałam się, że już teraz uda nam się zdobyć drugie miejsce w kategorii klaczy dwuletnich. To dla nas ogromne wyróżnienie.

Debiut w Kętrzynie przeżywał również Sylwester Grabek z Podlasia.

– Wcześniej przyjeżdżałem tutaj jako kibic. Teraz po raz pierwszy jestem z własnym koniem. Już sam udział jest ogromnym wyróżnieniem, bo trafiają tutaj najlepsze konie wyłonione podczas wystaw regionalnych.

Coraz aktywniej w wydarzeniu uczestniczy także najmłodsze pokolenie prezenterów.

– Jestem najmłodszą prezenterką tutaj w Kętrzynie. Przygotowanie konia wymaga wielu miesięcy pracy, ćwiczeń i odpowiedniej kondycji zarówno zwierzęcia, jak i prezentera – opowiada Amelia Grabek.

Hodowla z pasji, nie dla zysku

Rozmowy z hodowcami pokazują, że dziś hodowla koni zimnokrwistych rzadko jest przedsięwzięciem nastawionym na zysk.

– To się nie opłaca, ale wszyscy dalej trzymają konie. To chyba taka nasza choroba – śmieje się Magdalena Zaborowska.

Jarosław Wolak zwraca uwagę, że zmieniające się przepisy i rosnące wymagania sprawiły, iż hodowców jest mniej niż przed laty.

– Dzisiaj zostali przede wszystkim pasjonaci. To ludzie, którzy bez koni po prostu nie potrafią żyć. Konkurencja oczywiście istnieje, ale bardziej przypominamy jedną wielką rodzinę. Wspieramy się, uczymy od siebie i wspólnie rozwijamy hodowlę.

Podobnie sytuację ocenia Andrzej Pelc z Polskiego Związku Hodowców Koni.

– Czasy są trudne, ale nadal są hodowcy, którzy pielęgnują tę tradycję. Trzeba do tego dokładać, jednak kto naprawdę kocha konie, ten będzie je hodował.

Więcej niż zawody

Choć podczas czempionatu wyłaniani są najlepsi młodzi przedstawiciele ras, uczestnicy zgodnie podkreślają, że najcenniejsza pozostaje atmosfera wydarzenia.

To właśnie w Kętrzynie od pokoleń spotykają się ludzie, których łączy wspólna pasja, szacunek do tradycji i odpowiedzialność za przyszłość polskiej hodowli koni zimnokrwistych. W czasach, gdy prowadzenie hodowli staje się coraz trudniejsze, takie spotkania przypominają, że za sukcesami na ringu stoją nie tylko doskonałe konie, ale przede wszystkim ludzie, dla których hodowla nie jest pracą ani hobby.

Marta Śliwińska
Marta Śliwińska
Politolog z przypadku, kulturoznawca z zamiłowania i pasji. Przed laty wyjechałam z małej miejscowości do miasta, by znów powrócić na wieś – tym razem do pracy. To wieś i jej mieszkańcy są mi najbliżsi. Twórcy ludowi, artyści, gawędziarze, rolnicy - spotkania niby zwykłe, a jednak niezwykłe. Do takich ludzi chcę wracać, takich ludzi chcę pokazywać innym – szczerych, prawdziwych, pracowitych, z pasją. Wiem, że za każdą napotkaną osobą może kryć się niesamowita historia, która tylko czeka na odkrycie. „Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia” – hasło zgoła banalne, ale jakże prawdziwe w moim przypadku.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img
spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników