Co znajdziesz w artykule?
Wirus HPAI uderzył w samo serce krajowej produkcji, wymuszając likwidację blisko 700 tysięcy ptaków w zaledwie siedem dni. Straty są liczone w milionach złotych, a widmo blokad eksportowych i przestojów w zakładach staje się realne.
Czarny tydzień dla polskiego drobiarstwa: Straty idą w miliony
Służby weterynaryjne pracują w trybie kryzysowym, ale dynamika rozprzestrzeniania się wirusa HPAI jest zatrważająca. Konieczność likwidacji niemal 700 tysięcy ptaków w tak krótkim czasie to nie tylko tragedia dla hodowców, ale także gigantyczne wyzwanie logistyczne i finansowe dla państwa.
Eksperci ostrzegają, że tak gwałtowne uderzenie w stada podstawowe i komercyjne odbije się echem w całym łańcuchu dostaw – od wylęgarni po zakłady przetwórcze.
Wielkopolska i Mazowsze w epicentrum: Zagłębia pod oblężeniem
Najtrudniejsza sytuacja panuje tam, gdzie koncentracja ferm jest największa. To właśnie gęsta zabudowa inwentarska staje się „paliwem” dla wirusa.
- Wielkopolska: Ogniska potwierdzono w powiatach ostrowskim, kaliskim i kościańskim.
- Mazowsze: Krytyczna sytuacja utrzymuje się w powiatach żuromińskim i mławskim.
Wokół zakażonych obiektów wyznaczono strefy zapowietrzone i zagrożone. Restrykcje te uderzają rykoszetem w zdrowych producentów. Bezwzględny zakaz przemieszczania ptaków, jaj czy obornika paraliżuje handel i logistykę w całych powiatach, stawiając pod znakiem zapytania rentowność gospodarstw znajdujących się w tzw. „strefach”.
Służby weterynaryjne podkreślają: przy tak agresywnym wirusie, standardowa bioasekuracja może nie wystarczyć. Potrzebna jest ekstremalna szczelność gospodarstw.
Eksperci ostrzegają: Każde niedociągnięcie – nieszczelne okno w kurniku, nieprzestrzeganie zasady czystej i brudnej drogi czy kontakt ze słomą składowaną na zewnątrz – to otwarte zaproszenie dla HPAI.
Co dalej z cenami i eksportem?
Dramatyczny bilans utylizacji budzi obawy o płynność dostaw żywca do ubojni. Jeśli tempo rozprzestrzeniania się wirusa nie spadnie, możemy spodziewać się lokalnych niedoborów oraz problemów z uznawaniem regionalizacji przez odbiorców zagranicznych.
Czy w Twojej okolicy widać zaostrzenie kontroli weterynaryjnych? Jak radzicie sobie z rygorami bioasekuracji w tym trudnym okresie?










