Brak pewności co do przedłużenia umowy o korytarzach zbożowych zmusił do intensyfikacji ukraińskiego eksportu zbóż przez zachodnią granicę. Według wstępnych danych, listopadowy eksport zboża i innych produktów transportem kolejowym osiągnął rekordowy poziom 1,14 mln ton. Najwięcej zbóż, bo aż 242 tys. ton przewieziono przez stację kolejową Izov położoną na granicy z Polską. Duże wolumeny (po ponad 100 tys. ton) przewiezione zostały przez Yahodyn/Dorohusk, Batiovo (przy granicy z Węgrami), Chop (granica z Węgrami).
Chęć eksportu towarów rolnych koleją spowodowała większe nagromadzenie przewoźników zboża zmierzających do przejść granicznych (+68% w ciągu miesiąca). Wzrosła średnia dzienna dostawa wagonów ze zbożem do krajów UE z 530 wagonów dziennie w październiku do 641 wagonów w listopadzie (wzrost o 21%).
Większość zbóż trafia do Polski. Dane KE pokazują, że w listopadzie zaimportowaliśmy spoza UE (z Ukrainy) ok. 380 tys. ton ziarna, a nasz import spoza UE (głównie z Ukrainy) sięga w tym sezonie rekordowe 1,52 mln ton zbóż (397 tys. ton pszenicy, pona 1 mln ton kukurydzy).
Kto kupuje ziemię uprawną za 1,8 miliona dolarów za pieniądze z gier wideo? Grant Hilbert zawsze wiedział, że chce być farmerem, ale pomyślał, że będzie musiał przepracować 20 lub 30 lat w innym zawodzie, aby pozwolić sobie na zakup ziemi. Okazało się, że potrzebował zaledwie sześciu lat grania w gry wideo, by spełnić swoje marzenia.
zdj:agweb.com autor: Clinton Griffiths
Sukces zbudowany na Farming Simulator. Wszystko zaczęło się od pasji
Hilbert i jego przyjaciel założyli kanał The Squad w 2014 roku, kiedy byli w 10. klasie, najpierw grając w różne popularne gry wideo. Po kilku miesiącach The Squad stał się jednoosobowym show, w którym Hilbert rozdawał mnóstwo cyfrowych treści rolniczych. Krótko mówiąc, Hilbert filmował siebie podczas grania w wirtualną farmę i udostępniał materiał filmowy publiczności za pośrednictwem swojego kanału na YouTube.
„Wiedziałem, że w YouTube są duże możliwości biznesowe. Osobiście nigdy nie byłem wielkim obserwatorem YouTube i nie miałem wielkiego planu. Po prostu wiedziałem, że jeśli masz wystarczająco dużo wyświetleń, możesz zarabiać na życie w pełnym wymiarze godzin. Kluczem było rozpoznanie, co ludzie chcą oglądać, a Farming Simulator przyciągnął uwagę widzów YouTube. Idealnie współgrało to z moją pasją do rolnictwa”.
Hilbert stworzył świat fantazji o rolnictwie
Kiedy Hilbert poszedł na studia w 2016 roku miał 30 000 obserwujących. W tym samym czasie pojawiła się nowa wersja Farming Simulator i Hilbert co pozwoliło młodemu studentowi na dalszy rozwój kanału. Hilbert brał udział w zajęciach na od około 8:00 do 14:00, kręcił filmy po południu, a następnie montował i publikował je każdej nocy. To już nie była garstka subskrybentów co tydzień, lecz spora społeczność, która przynosiła coraz więcej odsłon kanału. Wyświetlenia otworzyły YouTube drzwi do prawdziwych pieniędzy.
„Wszystko koncentrowało się na tworzeniu filmów na YouTube, a następnie w wolnym czasie szukaniu innych możliwości biznesowych oraz uczeniu się z książek i podcastów, jak efektywniej lokować kapitał. Moi przyjaciele uważali, że to trochę dziwne, ponieważ starałem się trzymać z dala od imprezowania i czegokolwiek, co marnowałoby zbyt dużo czasu. Chodziło o priorytety”.
Hilbert stworzył świat fantazji o rolnictwie, pozwalając graczom modyfikować cyfrową farmę. Polne tory, budownictwo, pojazdy NASCAR, ciężarówki Chevy, ładowarki General Lee Dodge, lawety i inne elementy stały się furtką do sukcesu dla filmów Hilberta na YouTube – a publiczność oszalała.
Wyświetlenia z grania w Farming Simulator otworzyły drzwi do prawdziwych pieniędzy
Podczas drugiego roku studiów, Hilbert uświadomił sobie, że posiadanie ziemi uprawnej jest w zasięgu jego możliwości. Dochód, jaki uzyskał, oparty na poglądach i wskaźnikach, otworzył prawdziwą drogę do zakupu ziemi.
„YouTube płaci w zależności od tego, kogo i ile osób przyciągniesz, a wszystko kręci się wokół Twojego CPM (koszt 1000 wyświetleń)” — wyjaśnia Hilbert. „Zasadniczo płacą ci, mnożąc wyświetlenia przez CPM. W ciągu dwóch do trzech tygodni, jeśli masz szczęście, ten sam film może osiągnąć od 500 000 do ponad 1 miliona wyświetleń. Moja liczba wyświetleń stale rosła, potrafiłem uzyskać od 50 000 do 100 000 wyświetleń w ciągu zaledwie 24 godzin za pomocą jednego filmu.”.
Dokładnie w dniu ukończenia studiów w 2020 roku, jego lista subskrybentów przekroczyła siedem cyfr.
zdj:agweb.com autor: Clinton Griffiths
Od rolnictwa w grach wideo do prawdziwej uprawy roli
Hilbert swoją pierwszą farmę kupił zaraz po ukończeniu studiów. Później kupił jeszcze dwie farmy na tym samym obszarze w południowym powiecie Poweshiek i północnym powiecie Mahaska, niedaleko Montezumy. Wszystkie trzy działki o łącznej powierzchni około 250 akrów kosztowały łącznie ponad 1,8 miliona dolarów. Jak sam przyznał, udało mu się to w dużej mierze z wyświetleń z grania w Farming Simulator. 60 procent zaliczki na zakup ziemi pochodziło z filmów, a 40 procent z inwestycji w bitcoina.
Obecnie Hilbert wraz z bratem na niedawno nabytej ziemi uprawiają kukurydzę i soję. Bracia posadzili swoje pierwsze plony wiosną 2021 r., a Hilbert opisał podróż po farmie na drugim kanale YouTube, zatytułowanym Grant Hilbert. W ciągu kilku miesięcy drugi kanał YouTube przekroczył 100 000 subskrybentów. Po raz kolejny młody chłopak przewidział, jakich treści rolniczych domagają się widzowie.
„Na moim osobistym kanale YouTube widzowie chcą poznać prawdziwą rolniczą rzeczywistość — wszystkie sukcesy i porażki związane z uprawą roślin. Staram się to wszystko pokazać”.
Młody farmer nie spoczywa na laurach. Wypuścił swoją wersję symulatora farmy
Rok przed początkiem działalności rolniczej Hilbert założył firmę programistyczną SquadBuilt Inc., której celem była duża gra symulacyjna rolnictwa, American Farming. Gra zadebiutowała w czwartym kwartale 2022 r. i koncentruje się wyłącznie na amerykańskim rolnictwie — amerykańskich gospodarstwach rolnych, amerykańskich miastach, amerykańskich markach, hodowlach od krów cieląt, prosiąt itd. Z pewnością zyska grono wiernych fanów. A czy wy znaliście historię Granta Hilberta? A może mieliście okazję oglądać jego filmy? Dajcie znać w komentarzach!
Niestety zaledwie miesiąc po uzyskaniu statusu kraju wolnego od HPAI, w Fałkowicach w woj. opolskim zostało potwierdzone nowe ognisko grypy ptaków. Wirus zaatakował duże gospodarstwo utrzymujące ok. 220 tys. kur niosek. Polscy producenci drobiu znów będą musieli się zmierzyć z dużymi ograniczeniami eksportowymi.
zdj: Archiwum AP
Grypa ptaków w dużym gospodarstwie w woj. opolskim
O możliwym rychłym powrocie HPAI świadczył przypadek potwierdzenia wirusa u padłych łabędzi w okolicach Świecia (woj. kujawsko-pomorskie) na początku grudnia. Niewiele dni po tym zdarzeniu, w środę 7 grudnia 2022 roku Główny Lekarz Weterynarii poinformował o ognisku grypy ptaków u drobiu. Do zdarzenia doszło we wsi Fałkowice w województwie opolskim (gmina Pokój, powiat namysłowski). Wirus zaatakował ogromne gospodarstwo liczące 219 379 sztuk kur niosek. HPAI doprowadził do śmierci blisko 3 tys. kur. Zgodnie z obowiązującymi normami reszta stada musi zostać wybita i zutylizowana w ramach zwalczania grypy ptaków. Od początku roku jest to 36 ognisko grypy ptaków u drobiu. Ostatnie ognisko wystąpiło 21 września w powiecie łęczyckim w gospodarstwie hodującym różne gatunki drobiu.
Wszelkie informacje o bieżącej sytuacji epizootycznej w zakresie grypy ptaków w 2022 r. w Polsce i innych państwach członkowskich UE można sprawdzić na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Weterynarii.
Gospodarstwa rolne znikają w zatrważającym tempie. Pomiędzy 2010, a 2020 r. liczba gospodarstw rolnych w krajach UE zmniejszyła się z 12 mln do 9 mln. To tak, jakby każdego dnia znikało ponad 800 gospodarstw rolnych. Niestety nic nie zapowiada, aby ten trend miał się zmienić
zdj:Archiwum AP
W ciągu dziesięciu lat liczba gospodarstw rolnych zmalała o 25 proc.
Smutne dane dot. sytuacji w rolnictwie przedstawił komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski podczas sesji plenarnej Europejskiego Komitetu Regionów w Brukseli. Zaprezentowane przez Wojciechowskiego dane pochodzą z nieopublikowanego jeszcze unijnego raportu na temat wyników powszechnych spisów rolnych we wszystkich krajach UE. Jak z nich wynika, w ciągu dziesięciu lat ich liczba zmalała o 25 proc. “W ciągu dekady w Europie przestało istnieć 3 mln gospodarstw rolnych. W 2010 r. było ich 12 mln, natomiast w 2020 już tylko 9 mln. To oznacza, że każdego dnia tracimy 800 gospodarstw rolnych”– powiedział Wojciechowski. – „Zjawisko to jest oczywiście zróżnicowane regionalnie, ale z wyjątkiem Czech we wszystkich krajach Unii liczba gospodarstw rolnych zmniejsza się” – dodał.
Od 2010 nastąpił 7% spadek produkcji zwierzęcej
Z przedstawionych przez Wojciechowskiego danych wynika również, że produkcja zwierzęca zmniejszyła się w porównaniu z 2010 r. o 7 proc., natomiast powierzchnia gruntów uprawnych zmalała o 1 proc.
„1 proc. może się wydawać niewiele, jednak w liczbach bezwzględnych, stanowi 1,5 mln hektarów wyłączonych z produkcji rolnej” — podkreślił Wojciechowski.
Wojciechowski: Europejska wieś się starzeje
Komisarz zwrócił również uwagę, że jednym z najpoważniejszych problemów dotykających obszary wiejskie jest depopulacja. W odniesieniu zaś do samego rolnictwa – niski poziom wymiany pokoleniowej. Średni wiek europejskiego rolnika wzrósł z 55 do 57 lat, a co trzeci spośród nich ma ponad 65 lat.
„Rolnicy potrzebują większego bezpieczeństwa ekonomicznego. Dziś młodzi ludzie nie chcą przejmować gospodarstw, ponieważ postrzegają rolnictwo jako zajęcie, niosące ze sobą bardzo duże ryzyko ekonomiczne” — wskazał Wojciechowski.
UE nie musi się obawiać kryzysu żywnościowego?
Unia Europejska jest największym na świecie eksporterem żywności. Wartość tego eksportu wynosi około 184 mld euro rocznie. Zdaniem Janusza Wojciechowskiego, taka wielkość hodowli i produkcji rolnej jest wystarczającą gwarancją, aby kraje UE nie obawiały się kryzysu żywnościowego. Należy przy tym zauważyć, że trend odchodzenia od rolnictwa nie hamuje. Jeśli nadal będzie postępował za kolejną dekadę możemy zmierzyć się poważnymi problemami z zapewnieniem bezpieczeństwa żywnościowego.
Zapotrzebowanie na specjalistyczny sprzęt w rolnictwie ekologicznym wciąż rośnie, dlatego firma Bomet zwracając szczególną uwagę na ochronę środowiska opracowała sprzęt dla plantatorów warzyw.
Pielnik Nembus nie tylko w warzywach
Jest to nowy pielnik Nembus, który dzięki licznym konfiguracjom oraz dużemu wyborowi doposażenia potrafi dostosować się do każdych warunków pracy i sprostać wymagania klientów. Pielnik przeznaczony jest do mechanicznego zwalczania chwastów w uprawie warzyw i nie tylko. Pielnik można również zastosować w uprawie kukurydzy czy truskawek. Pielnik Nembus nie musi pracować tylko w międzyrzędziach i można stosować go przy roślinach uprawnych na wszystkich rodzajach gleb.
Pielenie w wysokich roślinach
Podstawowym elementem pielnika jest sztywna solidna rama, na której zamocowane są elementy robocze. Sekcje robocze można dowolnie rozstawić w zależności od podstaw. Można uzyskać od 65 cm do 90 cm rozstawów międzyrzędzi przy obrabianej szerokości międzyrzędzia 55 cm. Pielnik przystosowany jest do pracy przy wysokich roślinach dzięki dużemu prześwitowi pod ramą, który wynosi do 60 cm. Dzięki takiemu rozwiązaniu pielnik może pracować nawet w późnych etapach wzrostu roślin. Pielnik przystosowany jest do agregowania z traktorami wyposażonymi w układ zawieszenia kat. II i III.
Szeroki wybór doposażenia
W zależności od uprawy oraz potrzeb klienta, pielnik może zostać wyposażony w jedną z siedmiu sekcji roboczych. Są to między innymi:
z zębami sprężynowymi z redliczką,
z zębami sprężynowymi z redliczką i wałami strunowymi,
z zębami sprężynowymi z redliczką i zgrzebłem,
z zębami sprężynowymi z redliczką i zgarniaczem,
z zębami sprężynowymi z redliczką i kolczatką pielącą,
z zębami sprężynowymi z redliczką i talerzami obsypującymi,
z gęsiostopą i nożami kątowymi.
Dodatkowo pielnik można wyposażyć w ekrany boczne, talerze osłaniające, gwiazdy pielące oraz aplikator nawozu granulowanego lub organicznego.
Zbiory kukurydzy jeszcze nie dobiegły końca, a już teraz rolnicy zmagają się z dużym kłopotem w zbyciu mokrego ziarna. Magazyny są pełne ziarna z Ukrainy, a punkty skupujące oferują zbyt niskie stawki. Rolnicy wbrew zapewnieniom Ministra Rolnictwa Henryka Kowalczyka sprzed kilku miesięcy zostali postawieni w bardzo trudnej sytuacji.
zdj: Archiwum AP
Rolnicy mają problemy ze zbyciem mokrej kukurydzy
Jak przekazała Izba Zbożowo-Paszowa w swoim newsletterze, zbiory kukurydzy w kraju ciągle nie zostały zakończone. Na Podlasiu, Zamojszczyźnie, Lubelszczyźnie, a także w centrum kraju nadal sporo kukurydzy stoi na polach. Osiągane plony są zadowalające, ale obecnie zbierane ziarno charakteryzuje się dużą wilgotnością. Jak dowiadujemy się dalej, w obliczu problemów ze sprzedażą kukurydzy suchej dużo firm skupowych ograniczyło skup mokrego ziarna. Z racji niskich cen skupu i trudności ze sprzedażą wielu rolników decyduje się na przechowywanie kukurydzy w rękawach.
Polska kukurydza jest zbyt droga
Izba zwróciła również uwagę, że Polskie ziarno w dalszym ciągu jest zbyt drogie, co czyni jego eksport nieopłacalnym (ukraińskie ziarno jest dużo tańsze). Zdaniem ekspertów w celu uniknięcia bardzo dużej nadwyżki ziarna pszenicy i kukurydzy na koniec bieżącego sezonu 2022/2023, konieczne będzie przyspieszenie tempa eksportu ziarna w II połowie sezonu.
„W obecnych uwarunkowaniach rynkowych do tego potrzeba akceptacji niższych cen przez sprzedających”. – dodano.
Apel o interwencyjny skup kukurydzy
W związku z tą wyjątkowo trudną sytuacją, prezes LIR Gustaw Jędrejek złożył wniosek o interwencyjny skup zbóż. Ma on zdjąć nadwyżki i ustabilizować rynek zbóż. Zdaniem Lubuskiej Izby Rolniczej uruchomienie i koordynacja takiego skupu mogłoby leżeć po stronie Krajowej Grupy Spożywczej przy współudziale podmiotów prywatnych, które posiadają odpowiednią infrastrukturę techniczną oraz zaplecze magazynowe.
Sytuacja wymaga jak najszybszej interwencji. Jakie kroki i czy w ogóle zostaną podjęte tego dowiemy się wkrótce.
Przed nami bardzo dynamiczna pogoda. To co wiadomo na pewno to, że w piątek śniegiem sypnie od Lublina po Podkarpacie, Małopolskę- na Podhalu spadnie 20 cm śniegu. W niedzielę nie znana jest jeszcze trasa opadów, ale wiele modeli sugeruje, że śnieg spadnie w całym kraju. Niestety będzie mocno wiało przy ujemnej temperaturze. Na polach utrzyma się 0-2 cm śniegu, zaś zaspy mogą być nawet metrowe.
W nocy przejaśnienia. Jedynie na Kaszubach, zwłaszcza na wybrzeżu wschodnim popada przelotny śnieg. Nad ranem pochmurno z opadami będzie na zachodzie Pomorza i północy Ziemi Lubuskiej. Będzie to przełomowa noc na północy kraju- chwyci przymrozek i śnieg który spadnie już na dłużej pozostanie.
Na południu, wschodzie, w centrum i na zachodzie nad ranem około 0/+2 stopni. W ciągu dnia śnieg do 1-4 cm spadnie na Pomorzu Zachodnim, Pomorzu Gdańskim. Wieczorem do 1-2 cm poprószy w rejonie Olsztyna, Kętrzyna, Braniewa. Na północy Wielkopolski, Kujaw i Ziemi Lubuskiej popada deszcz ze śniegiem i mżawka. Wieczorem jakieś przelotne opady mieszane mogą pojawić się na południu i w centrum.
Noc z czwartku na piątek na Pomorzu może przynieść nawet -6 stopni Celsjusza.
Miłośnicy zwierząt z wielkim zaangażowaniem dbają o potrzeby swoich czworonogów. Odpowiednia dieta, spacery oraz wiele innych zabiegów zaprzątają głowy właścicielom pupili domowych. Wielu z nich obchodzi nawet ich urodziny. Wówczas rodzi się pytanie, skąd wiedzą ile ich pies czy kot ma lat w przeliczeniu na „ludzki wiek”. Powszechnie znanym sposobem na ustalenie „ludzkiego” wieku psa jest iloraz liczby przeżytych lat psa przez siedem. A jak to wygląda u jednych z najpopularniejszych zwierząt w każdym gospodarstwie rolnym – krów?
Bydło domowe – skąd wywodzą się krowy?
Bydło domowe to nic innego jak udomowiony Tur – wymarły gatunek ssaka z rodziny wołowatych, obecnie znany głównie z dużej postury, przewyższającej znane nam bydło domowe oraz potężnych rogów. Tury nie tylko stanowiły pokarm ówczesnych ludzi, wykorzystywano je również jako siłę roboczą. Ostatni przedstawiciel jego gatunku padł w XV wieku. Do dzisiaj jego wizerunek widnieje w herbach wielu miast np.: Turek, Chojnice czy Sejny.
Gdzie krowy żyją najdłużej?
Bydło domowe – krowy mleczne i te z przeznaczeniem na mięso potrzebują odpowiednich warunków bytowania, aby ich kondycja, stan zdrowotny oraz długość życia nie były zaburzone złymi czynnikami zewnętrznymi, co w głównej mierze przekłada się na wyniki produkcyjne krów. Temperatura, jaka powinna panować w pomieszczeniach inwentarskich dla krów, powinna mieścić się w przedziale od 8 do 16 °C. Bydło domowe poddane zbyt wysokiej temperaturze narażone jest na stres cieplny, co prowadzi do spadku wyników produkcyjnych i obniżeniu stanu zdrowia zwierząt. Wilgotność jaka jest najlepsza dla krów oscyluje na poziomie 60 – 80 procent. Działająca wentylacja to koleiny ważny czynnik wpływający na stan zdrowia i produktywności bydła. Zapobiega ona nagromadzeniu się szkodliwych gazów i wzrostowi temperatury w oborze. Nic więc dziwnego, że krajem który słynie z długowieczności krów jest Irlandia. To właśnie tam najstarsza na świecie krowa żyła 48 lat. Duża Berta, bo tak ją nazwano, dwukrotnie została wpisana do Księgi Rekordów Guinessa – jako najdłużej żyjąca krowa na świecie i najpłodniejsza krowa na świecie (była matką 39. zdrowych cieląt). W Polsce z kolei rekord długowieczności należy do krowy żyjącej 33 lata.
Highland Cattles czyli szkocka włochata krowa
Ile lat żyje krowy?
Krowy przez wielu ludzi kojarzone są z ciągłym przeżuwaniem paszy bądź leżeniem. Mało kto zdaje sobie sprawę, że są to zwierzęta inteligentne oraz stadne, a ich pierwotne zachowanie ulegało zmianie na przestrzeni wielu lat podczas ich udomawiania. Krowy żyją około 15 – 18 lat, co można przeliczyć na „ludzki wiek” i dowiedzieć się, że najstarsze osobniki dożywają od 70 do 82 lat „ludzkich”. Jest to oczywiście zakres wiekowy, jaki krowy mogą dożyć w naturalny sposób. Inaczej wygląda to w gospodarstwach rolnych, gdzie bydło jest utrzymywane w określonym celu. Będą pielęgnowane i utrzymywane tak długo, jak to będzie potrzebne. U krów mlecznych do momentu zatrzymania laktacji, a u bydła mięsnego do czasu uzyskania odpowiedniej wagi zwierzęcia.
Ile lat żyje krowa mleczna?
Każdy z nas pamięta wiele spotów reklamowych zachęcających do picia mleka. Nikogo to nie powinno dziwić, ponieważ mleko krowie to dobre źródło wapnia i witamin. Wykorzystywane w przemyśle spożywczym nieustannie znajduje rzeszę konsumentów, chętnie wybierających na sklepowych półkach różnego rodzaju sery, twarogi czy jogurty. Co więcej, przemysł mleczarski stale się rozwija, wprowadzając na rynek nowe produkty, spełniające oczekiwania potencjalnych klientów. Stąd zapotrzebowanie na mleko ciągle utrzymuje się na wysokim poziomie na polskim rynku. Konkurencyjne ceny mleczarni pozwalają producentowi rolnemu wybrać najbardziej korzystną ofertę współpracy z zakładem przetwórczym. Dlatego rolnicy ukierunkowani na konkretną produkcję w swoich gospodarstwach, w tym przypadku krowy mleczne, starają się osiągnąć jak najlepsze wyniki produkcyjne. Odpowiednie rasy bydła, ich dobrostan oraz wydajność laktacyjna to fundamenty dobrego gospodarstwa rolnego. Ostatni przykład wpływa na długość utrzymywania krowy mlecznej w gospodarstwie, który wynosi około 5 – 6 lat. W tym czasie krowa może dać 50 litrów mleka dziennie i aż 12 tysięcy litrów mleka rocznie. Z kolei w ciągu całego okresu laktacyjnego jest to ponad 20 tysięcy litrów mleka. Krowy mleczne w gospodarstwach będą utrzymywane tak długo, dopóki nie zakończą swojego okresu laktacji. Następnie są sprzedawane do rzeźni, jeśli ich stan zdrowia oraz samo mięso nadaje się do przetwórstwa.
Ile lat żyje krowa mięsna?
Dobrej jakości mięso i podroby są docenianie przez wielu konsumentów, którzy chętnie wracają po dane produkty. Wiąże się to jednak z faktem, że bydło mięsne jest ubijane już po pierwszym roku hodowli, aby jakość żywca była najlepsza. Tylko mała ilość bydła dożywa drugiego roku. Oczywiście ubój wykonywany jest nie tylko ze względu na osiągnięty wiek zwierzęcia, ale również po osiągnięciu zamierzonej wagi bydła czy zamówienia klientów.
A co to jest użytkowość mleczna?
Wydajność mleczna to nic innego jak mleczność, czyli ilość danego mleka przez samicę krowy mierzoną w litrach lub kilogramach. Mleczność sprawdza się również u innych gatunków samic zwierząt – owce, kozy i inne. U krów mierzona jest ona na podstawie kontrolowanego udoju. Według Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka w 2021 roku wydajność krów mlecznych oscylowała na poziomie 8,8 kg mleka. Wielu naukowców i producentów rolnych stale poszerza swoją wiedzę i bada nowe możliwości zwiększenia wydajności mlecznej w stadach krów. Zależy im jak na najlepszych wynikach, za czym idzie odpowiednio zbilansowana dawka pokarmowa, warunki bytowania czy użytkowanie. Warto jednak pamiętać, że to cechy indywidualne danej rasy bydła bądź krowy mlecznej mają istotny wpływ na wydajność mleczną.
Wysokie ceny paliw drenują portfele Polaków od kilku miesięcy. Jednak od dłuższego czasu ceny ropy spadają. Baryłka ropy w środę 7 grudnia kosztuje 78$, czyli tyle, ile przed wojną. Na stacjach niestety ceny, jakby były odporne na wszelką dynamikę zmian. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu z bliska.
zdj: Archiwum AP
Ceny paliw na stacjach przed wojną na Ukrainie
Ceny na stacjach paliwowych od stycznia do lutego br. sukcesywnie wzrastały. Momentem kulminacyjnym była agresja wojsk rosyjskich wobec Ukrainy. W przeddzień najazdu rosyjskiego agresora (23.02.2022) wycena baryłki ropy Brent oscylowała w okolicy 97$ przy kursie 3,99$ i były to poziomy najwyższe od 2014 roku. Według e-Petrol, tego dnia za benzynę 95-oktanów i olej napędowy trzeba było zapłacić na krajowych stacjach średnio 5,41 i 5,46 zł/l. Potem niemal każdy wie, jak potoczyła się sytuacja – paliwo poszybowało do granicy 6,50-7 zł/l, a miejscami nawet 8 zł/l i więcej. Od tego czasu sytuacja istotnie się zmieniła. Ceny ropy, jak i kursu dolara zeszły z historycznych maksimów, jednak na próżno szukać odzwierciedlenia na stacjach.
Ceny paliw na stacjach w grudniu 2022
Dziś tj. 7 grudnia, dolar kosztuje 4,47 zł, a baryłka ropy 79$, natomiast pomimo wyraźnego odwrócenia się trendu wzrostowego cen paliw na stacjach za benzynę 95-oktanów musimy zapłacić od 6,43-6,55 zł/l, a za olej napędowy 7,63-7,76 zł/l. Co prawda kurs dolara jest wyższy o ok. 50 gr, jednak pomimo tego w przeliczeniu cena i tak powinna być dużo niższa. Dlaczego więc zostawiamy cały czas majątek na stacjach?
PKN Orlen odpiera zarzuty wobec sztucznego zawyżania cen na stacjach paliw
Głównym graczem na rynku paliwowym w Polsce jest PKN Orlen. To do ruchów tej spółki dostosowują się prywatne firmy. Biuro prasowe stacji paliwowych Orlenu odpiera zarzuty “zarabiania” na konsumentach następującymi argumentami:
“Ceny paliw w Europie ustalane są w oparciu o notowania paliw gotowych na giełdzie ARA, a nie o notowania ropy. Od momentu rozpoczęcia wojny w Ukrainie notowania te z uwzględnieniem kursu dolara wzrosły dla diesla o blisko 40 proc., co znajduje odzwierciedlenie w cenach paliw w Europie”.
Z kolei, odnosząc się do marż rafineryjnych, Dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen w rozmowie z dziennikarzem TVN 24 wytłumaczył, że nie jest to wskaźnik zarobku koncernu.
“Najprościej rzecz ujmując, jest to różnica między rynkową ceną towarów globalnych, jakimi są paliwa i rynkową ceną globalnego towaru, jakim jest ropa. Notowania tych towarów są zupełnie niezależne od firm”.
Warto w tym momencie zaznaczyć, że jeszcze na początku tego roku modelowa marża rafineryjna wynosiła 2,7-3,7 dolara za baryłkę, w marcu poszła w górę do 10,8 dolara, zaś w kwietniu wzrosła do 20,5 dolara. W październiku, natomiast odnotowano kolejny wzrost – do 31,4 dolara. Oznacza to, że modelowa marża rafineryjna od lutego br. wzrosła o niemal 900 proc. Dla porównania w całym 2021 roku modelowa marża rafineryjna nie przekroczyła poziomu 5,7 dolara za baryłkę. Według wyliczeń różnych źródeł, gdyby nie te marże za paliwo obecnie moglibyśmy płacić 1 zł mniej.
Jakie ceny paliw zobaczymy na stacjach po nowym roku?
Od nowego roku do cen detalicznych paliw będzie znowu doliczany VAT w zwykłej stawce 23 proc. Czy brak widocznych powodów do obniżek na stacjach paliw to specjalny zabieg mający zminimalizować szok cenowy, jakiego możemy doświadczyć 1 stycznia? Być może, jednak żeby się przekonać musimy poczekać jeszcze niewiele ponad 3 tygodnie. Zdaniem analityków różnica na litrze paliwa będzie wynosiła średnio 1 zł w stosunku do stawki z obniżonym VAT-em.
Tarcza antyinflacyjna, która tak naprawdę miała zmniejszyć skutki wysokich kosztów energii tak naprawdę podniosła ceny końcowe paliw na stacjach. Niestety przy tym wszystkim znacząco wyższe ceny netto obciążyły przemysł, transport czy rolnictwo, zmuszając przedsiębiorców do podnoszenia swoich cen produktów i usług, czego efektem dzisiaj jest rekordowa od lat inflacja, wynosząca ponad 17%.
Kupować paliwo teraz czy poczekać do nowego roku?
Przez trudną do oceny sytuację, wiele rolników staje przed dylematem kupić paliwo teraz, czy wstrzymać się z zakupem do nowego roku? To kolejny problem, jaki zaprząta głowę przedsiębiorcom przy i tak już trudnych i nieprzewidywalnych realiach, z jakimi zmagają się od 1,5 roku. Ciężko ocenić, czy faktycznie ceny paliw na stacjach wystrzelą w kosmos, jednak jest to wysoce prawdopodobne, dlatego rolnikom „na Vacie” zaleca się poczekać do nowego roku, aby odliczyć podatki. Z kolei, pozostała reszta, żeby nie przepłacić powinna skłonić się ku zakupowi jeszcze w tym roku.
Maria Chmal
źródło: PKN ORLEN; TVN24; Świat Paliw FB, Autokult; buisnessinsider
Corteva Agriscience rozszerza swoją ofertę o nowe odmiany kukurydzy i słonecznika na sezon 2023. Nowości odmianowe wyselekcjonowano tak, aby sprostać lokalnym wyzwaniom i pomóc polskim rolnikom maksymalizować wydajność i rentowność upraw. W katalogu odmianowym marki Pioneer® pojawiło się siedem nowych, wysokoplennych odmian kukurydzy i jedna słonecznika.
Nowe odmiany kukurydzy Pioneer®
Wśród nowych mieszańców kukurydzy znajdują się zarówno odmiany na ziarno, jak i kiszonkę, w każdej klasie wczesności. Firma deklaruje genetyczne przystosowanie odmian do trudnych warunków atmosferycznych, a także ich odporność na wyleganie oraz ponadprzeciętną tolerancję na żółtą plamistość liści kukurydzy i fuzariozy.
P8754 i P0710 to nowe odmiany wyhodowane w technologii Optimum® AQUAmax®, które charakteryzuje podwyższona tolerancja na okresowe niedobory wody. Rośliny mają wydajny system korzeniowy, który czerpie wodę głęboko z ziemi. Zaawansowana kontrola aparatów szparkowych przekłada się na wydajniejsze wykorzystanie wody, a ziarno typu dent wyróżnia bierne oddawanie wody w końcowej fazie wegetacji.
P8782 to nowa odmiana typu M3, szczególnie rekomendowana na kiszonkę, z ziarnem typu dent, która zapewnia wysoki poziom energii strawnej z hektara. Ten nowy mieszaniec daje wysokie plony biomasy, także w warunkach ograniczonej ilości wody. Odmiana została włączona do programu Strefa Kiszonki.
P7404 to mieszaniec bardzo wczesny, który wcześnie kwitnie i dobrze plonuje w uprawie na ziarno w swojej klasie wczesności. Rośliny o dobrej zdrowotności są niskie, mocne, z nisko osadzoną kolbą, a ziarno bardzo szybko dojrzewa.
P8255 (FAO 230-240) to odmiana o bardzo wysokiej zdrowotności i wysokim potencjale plonowania na różnych stanowiskach glebowych. Polecana jest w uprawie na ziarno, ale także na wysokiej jakości kiszonkę, ze względu na wysoką zawartość doskonale strawnej skrobi i wysoki stopień strawności włókna.
P9042 to nowy, pewny mieszaniec typu dent na ziarno, który bardzo dobrze i pewnie plonuje w różnych warunkach środowiskowych. Odmianę cechują niewysokie rośliny o mocnych łodygach, odpornych na wyleganie, z niżej zawieszoną kolbą. Doskonały balans między wczesnością i plennością. Ziarno szybko oddaje wodę w końcowej fazie wegetacji.
P9978 kolejna nowa odmiana przeznaczona na ziarno i na kiszonkę . Mieszaniec ponadprzeciętnie tolerancyjny na niedobory wody, który daje wysokie plony zielonej masy. Rośliny są średnio wysokie, mało podatne na wyleganie, kolby niżej zawieszone, bardzo zdrowe. To dość późna odmiana, ale dobrze oddająca wodę w końcowej fazie wegetacji. Odmiana włączona do programu Strefa Kiszonki ze względu na świetne parametry kiszonkowe.
-Wszystkie nowe odmiany kukurydzy, które wprowadzamy na rynek polski łączy dobry wzrost początkowy zapewniający stabilne i doskonałe plonowanie oraz podwyższona tolerancja na okresowe niedobory wody – mówi Małgorzata Gago, category marketing manager nasion Pioneer® w Corteva Agriscience.
– To efekt pracy naszych hodowców, którzy pracują nad doskonaleniem cech odmian kukurydzy w taki sposób, aby zapewnić im większą wytrzymałość na suszę i stres wysokich temperatur oraz wysoki stay-green przy zachowaniu świetnego i powtarzalnego potencjału plonotwórczego.
Słonecznik z odpornością na tribenuron metylowy
P64LE141 to nowa odmiana słonecznika o wysokiej zawartości kwasu linolowego, średnio późna, tolerancyjna na tribenuron metylowy, o zwiększonej odporności na znane rasy mączniaka rzekomego, zgniliznę twardzikową i plamistość łodyg. Odmiana ta ma silny system korzeniowy i doskonale znosi stres suszy.
– Zdecydowaliśmy się wprowadzić kolejne nowe odmiany słonecznika do naszej oferty, ponieważ w Polsce wzrasta zainteresowanie tą uprawą. Gatunek ten, podobnie jak kukurydza, ma duże wymagania cieplne i świetlne, ale mniejsze odnośnie azotu. Sytuacja gospodarcza i polityczna przyczynia się do wzrostu powierzchni uprawy tej rośliny w Polsce – dodaje Małgorzata Gago.
W okresie sierpień – listopad 2022 „korytarzem zbożowym” z trzech portów Wielkiej Odessy wysłano 506 statków, które przewiozły za granicę 12,3 mln ton zbóż i innych towarów rolnych.
W strukturze eksportu tą drogą dominuje kukurydza, której udział wyniósł prawie 43% ogólnego wolumenu dostaw, czyli 5,3 mln ton. Ponad 29% eksportu stanowiła pszenica (3,6 mln ton). Około 7,5% przypadło na rzepak (926 tys. ton) i 6,5% na olej roślinny (799 tys. ton).
W analizowanym okresie (sierpień-listopad) ukraińska żywność została dostarczona do 43 krajów świata. Największymi importerami ukraińskiej żywności (korytarzem zbożowym) są Hiszpania (18% wolumenu, czyli 2,3 mln ton), Turcja (14%, czyli 1,7 mln ton) i Chiny (12%, czyli 1,5 mln ton).
Warto zauważyć, że w listopadzie eksport „korytarzem zbożowym” wyhamował i wyniósł nieco ponad 2,6 mln ton, podczas gdy w październiku wolumen dostaw przekroczył 4,1 mln ton. Wynika to z opóźnień w inspekcji statków powodowanych przez stronę rosyjską.
O wyzwaniach, przed jakimi stanie w 2023 roku polskie rolnictwo oraz obszarach, w których warto poszukiwać szans na stabilne plony, a także o innowacyjnych formach ochrony roślin, jakie zostaną zaprezentowane podczas zbliżającej się Konferencji Ochrony Roślin – 63. Sesji Naukowej IOR – PIB, opowiada dr hab. Roman Kierzek, prof. IOR – PIB, Dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu.
Czy Polska jest krajem samowystarczalnym pod względem produkcji żywności?
Obecnie tak. Uprawy rolnicze w Polsce generalnie są nawożone i chronione na odpowiednim, umiarkowanym poziomie. Należy zaznaczyć, że ochrona roślin nie jest czynnikiem plonotwórczym, a jej głównym zadaniem jest stabilizacja plonu. O wysokości plonu decyduje agrotechnika, odmiana rośliny uprawnej, w znacznym stopniu nawożenie gleby i roślin, czy też warunki agroklimatyczne. W tym układzie jedynym czynnikiem niepewnym i poza naszą kontrolą, jest przebieg warunków pogodowych.
Ryzyko związane z nieprzewidywalnością pogody ogranicza w pewnym stopniu dywersyfikacja upraw. Zawsze jakaś uprawa lepiej plonuje, co w ostatecznym rozrachunku pozwala utrzymać produktywność i przychody w gospodarstwie na względnie stałym poziomie. Na przykład w tym roku uzyskaliśmy dobre plony pszenicy i rzepaku, słabiej lokalnie plonowała np. kukurydza. Jednak w ogólnym bilansie produkcji roślinnej w Polsce wychodzimy na plus – mamy około 30% nadprodukcji płodów rolnych, co gwarantuje bezpieczeństwo żywnościowe, a dodatkowo pozwala na znaczny eksport płodów rolnych.
A gdyby nie było ochrony roślin, jak – hipotetycznie – mogłaby wyglądać sytuacja?
Co prawda ochrona roślin nie jest czynnikiem, który zwiększa plony, ale ma na celu przede wszystkim niedopuszczenie do utraty ilościowej i jakościowej plonu. To, w jakim zakresie, zależy od gatunku rośliny uprawnej oraz oczywiście rodzaju i nasilenia agrofagów i – co się z tym wiąże – zastosowanej metody ochronnej. Szacuję, że niestosowanie środków ochrony roślin wiązałoby się, średnio, z plonami mniejszymi o 20-30%. W niektórych uprawach, np. roślin szerokorzędowych, plony mogłyby spaść nawet o 50%.
Dobrym przykładem jest rzepak, będący jedną z podstawowych upraw w polskim rolnictwie. Ta roślina bezwzględnie wymaga kompleksowych zabiegów ochronnych przed chwastami, szkodnikami i chorobami. Bez odpowiedniej ochrony prawdopodobnie pozyskany plon nie przekroczyłby 30%, a więc mówimy tu o spadkach rzędu 70%. Myślę, że to najdobitniej obrazuje znaczenie odpowiedniej ochrony roślin uprawnych. Oczywiście istnieją różne metody ochrony roślin i różnią się one zarówno pod względem kosztowym, jak i skutecznością. Na przykład metoda mechaniczna, którą można zastosować do zwalczania chwastów w roślinach szerokorzędowych, daje skuteczność na poziomie 50%-60%.
Efektywność metody chemicznej można oszacować średnio na 80%-95%, a przy dobrym doborze środka, dawki i terminu zabiegu można uzyskać nawet 100% skuteczności (w zwalczaniu chwastów).
Przed nami niełatwy rok i wszyscy wiemy, że będzie to czas pełen wyzwań. Jakie będą dotyczyć produkcji i uprawy roślin?
Rzeczywiście rok 2023 może być wyjątkowy i już dziś możemy powiedzieć, że z uwagi na wiele czynników przyszłoroczne plony mogą nie być tak stabilne jak obecnie. Te czynniki możemy zebrać w trzy grupy. Pierwszą są zmiany klimatyczne i ich wpływ na produkcję roślinną. Warunki pogodowe same w sobie są wyzwaniem, bo nie mamy na nie bezpośredniego wpływu.
Wpływ zmian klimatu na rolnictwo jest bardzo duży i wielopłaszczyznowy, ale myślę, że warto podkreślić bezśnieżne zimy, które regularnie są zagrożeniem dla upraw ozimych (ryzyko wymarzania roślin). Brak śniegu pogłębia też problem suszy, coraz dotkliwszy dla polskiego rolnictwa. Obniża się poziom wód gruntowych i niektóre odmiany roślin uprawnych nie radzą sobie w takich warunkach: braku opadów, przesuszonej gleby, braku dostępu do wód powierzchniowych.
Jak polskie rolnictwo może sobie poradzić w tej sytuacji?
Te trendy stanowią zagrożenie, ale na szczęście możemy sobie radzić w obecnej sytuacji. Instytut Ochrony Roślin od dawna rekomenduje stosowanie odmian bardziej odpornych na stresy biotyczne i abiotyczne. Podczas rejestracji nowych odmian najczęściej podkreślany jest ich efekt plonotwórczy, rzadziej uwzględnia się potencjał rozwojowy rośliny w warunkach stresu biotycznego i abiotycznego. W obecnych warunkach warto wybrać odmianę, która zapewnia względną odporność/tolerancję przy zadowalającym, choć może nie optymalnym efekcie plonowania.
Powszechną praktyką jest wysiew odmian o dużym potencjale plonotwórczym, jednak o nieco słabszej tolerancji np. na patogeny grzybowe, szkodniki lub inne stresy (np. susza). Dla uzyskania pożądanych efektów rolnik zmuszony jest zatem do stosowania zwiększonej ochrony, a to wiąże się z dodatkowymi kosztami (więcej zabiegów).
A biorąc pod uwagę możliwy poziom tych kosztów, taki wybór w ostatecznym rozrachunku może się aż tak nie opłacać.
To prawda. I tu powinniśmy wymienić drugi z czynników, które będą w nadchodzącym roku kształtowały produkcjęroślinną w Polsce. Mam tu na myśli kwestię rosnących kosztów zakupu materiału siewnego, nawozów oraz środków ochrony roślin. W przypadku nawozów, zwłaszcza azotowych, mówimy o drastycznych podwyżkach cen – sięgających nawet 200% w porównaniu do roku ubiegłego. Oczywiście droższe są także środki ochrony roślin, ale tu obserwujemy podwyżki rzędu 10-20%.
W 2022 roku rolnicy wykorzystywali zapasy nawozów z lat poprzednich, obecnie będą musieli je kupić według nowych stawek lub… ograniczyć nawożenie. A warto wspomnieć, że odpowiednie nawożenie średnio w 50-70% decyduje o wielkości plonów, w niektórych uprawach ma nawet większe znaczenie. Zakłada się, że oszczędności stosowania nawozów mogą sięgnąć nawet 10-20% w skali kraju, a to z pewnością przełoży się na niższe plony – zakładając pewną stabilność warunków pogodowych.
A jakie jest trzecie wyzwanie?
Jest to optymalizacja kosztów produkcji. Tu oczywiście chodzi o kwestie związane z kosztami paliwa i energii. Nie tylko przekładają się one na koszty zakupu: nasion, nawozów, środków ochrony roślin, ale również na eksploatację maszyn rolniczych, utrzymanie powierzchni magazynowych, koszty dosuszania, itp.
Jako jedno z wyzwań na najbliższe lata wymienia się również konieczność dostosowania się do wytycznych „Europejskiego Zielonego Ładu”, a zwłaszcza prowadzenia produkcji rolniczej w sytuacji wycofania wielu substancji czynnych środków ochrony roślin.
Jest to co prawda proces rozłożony w czasie, ale już teraz warto poszukać rozwiązań alternatywnych, na przykład metod agrotechnicznych i niechemicznych, aby móc ograniczać potencjalne spadki plonów, wynikające m.in. z ograniczonego zastosowania chemicznych środków ochrony roślin. Zdarzają się sytuacje, że po wycofaniu jakiejś substancji czynnej, przeznaczonej do zwalczania konkretnych agrofagów w danej uprawie, trudno znaleźć alternatywę i równie skuteczną metodę ochrony.
Musimy, jako instytucja naukowa wyznaczająca kierunki w ochronie roślin, myśleć podobnie jak rolnik, który kieruje się w swoich wyborach rachunkiem ekonomicznym i pożądaną wysoką/zadawalającą skutecznością ochrony roślin. Można zatem zaproponować producentowi rolnemu integrowaną ochronę roślin z wykorzystaniem innowacyjnych i zrównoważonych narzędzi oraz metod ochrony upraw przed agrofagami, uwzględniając jednocześnie obecne ograniczenia i wyzwania związane z przepisami prawa oraz zmianami klimatycznymi.
Taką, która – w tych ograniczonych warunkach – zapewni stabilny plon?
Oczywiście. Trzeba jednak podkreślić, że najczęściej wycofywane są substancje, które cechują się wysoką skutecznością biologiczną – albo długo działają, albo bardzo skutecznie zwalczają dany agrofag w uprawie, bo opierają się na substancji czynnej o stabilnym i wydłużonym działaniu. Wiele z tych środków cechuje się niekorzystnym profilem toksykologicznym i ekotoksykologicznym lub też środowiskowym (np. długo zalegają w glebie, stwarzają ryzyko pojawienia się pozostałości, mogą niekorzystnie oddziaływać na zdrowie człowieka). Obecnie w Unii Europejskiej dąży się do tego, aby wyeliminować lub znacznie ograniczyć stosowanie tej grupy środków ochrony roślin.
Oznacza to często konieczność przeprowadzenia – zamiast jednego – kilku zabiegów w oparciu o słabsze, krócej działające środki, lecz o bardziej bezpiecznym profilu lub właściwościach środowiskowych. Taka ochrona jest zoptymalizowana pod względem bezpieczeństwa, ale z pewnością bardziej kosztowna.
Gdzie – w tych mało sprzyjających warunkach – odnaleźć szanse dla produkcji i ochrony roślin?
Przede wszystkim musimy spojrzeć na te kwestie świeżym okiem i otworzyć się na inne możliwości. Bo one są, tylko nie zawsze potrafimy z nich korzystać. Jeśli dla danej uprawy brakuje skutecznych środków chemicznych, to musimy tak prowadzić produkcję, aby poprzez dobór odmian i właściwy płodozmian ograniczyć już na starcie część zagrożenia ze strony agrofagów. W przypadku ochrony upraw przed chwastami warto w ochronie wykorzystać również metody mechaniczne, jak np.: pielniki, brona, chwastownik. Z kolei uzupełnieniem sposobów walki z chorobami i szkodnikami może być metoda biologiczna. Tu ważna uwaga.
Środki biologiczne działają na konkretnego agrofaga, a ich skuteczność waha się między 30% a 80%, zaś aktywność w znacznym stopniu jest uzależniona od warunków pogodowych. Rolnik musi mieć gruntowną wiedzę, jak je stosować. Rekomendujemy, aby zabiegi w oparciu o środki biologiczne stanowiły uzupełnienie w kalendarzu zabiegów dla danej uprawy, z tym zastrzeżeniem, że najlepiej byłoby, aby były przeprowadzane możliwie najpóźniej, bo dodatkowo ograniczymy w ten sposób ryzyko wystąpienia pozostałości środków ochrony roślin z poprzednich zabiegów.
Podczas Konferencji Ochrony Roślin ma być poruszany między innymi temat innowacyjnych form ochrony. O czym będzie mowa?
Chodzi przede wszystkim o rolnictwo 4.0, czyli rolnictwo cyfrowe, oparte na wykorzystaniu nowych technologii do ochrony, a więc na zabiegach punktowych, w miejscu występowania agrofagów, realizowanych dzięki wykorzystaniu kamer wizyjnych, robotów samojezdnych, które wykrywają miejsce występowania zagrożenia, technologii UAS (np. drony) do monitorowania pól i szybkiego tworzenia map terenu, gdzie występują np. ogniska chorobowe lub skupiska chwastów. W nowoczesnym rolnictwie stosujemy opryskiwacze, które potrafią poruszać się po polu według wytyczonej wcześniej mapy, uruchamiając pojedyncze rozpylacze w miejscu występowania zagrożenia.
Dzięki mapowaniu można znacząco ograniczyć zużycie środków ochrony roślin, bo stosuje się je tylko tam, gdzie jest to konieczne. Oznacza to mniejsze zużycie środków ochrony roślin oraz niższe koszty ochrony chemicznej. Z kolei w uprawach rzędowych zyskuje znaczenie ochrona mieszana – mechaniczno-chemiczna. W międzyrzędziach można stosować zabiegi mechaniczne (np. pielniki rzędowe), w rzędach zaś wąskostrumieniowe rozpylacze. Taki zabieg mechaniczno-chemiczny pozwala na ograniczenie stosowanych środków chemicznych i nawozów dolistnych nawet o ponad 50-60% (brak opryskiwania międzyrzędzi).
Czego Pan oczekuje od tegorocznej Konferencji?
W tym roku będziemy mówić nie tylko o wyzwaniach dotyczących stricte ochrony roślin, ale też o produkcji. Zależy nam bowiem, aby Konferencja Ochrony Roślin poruszała tematy najbardziej aktualne – takie, z którymi polskie rolnictwo musi radzić sobie tu i teraz. Sesje Naukowe IOR – PIB zawsze wyznaczały kierunki ochrony roślin, dziś jednak mierzymy się z nowymi wyzwaniami i koniecznością zaproponowania rolnikom nowych narzędzi i rozwiązań. Wszystko po to, aby zachować produkcję rolniczą i ochronę roślin na optymalnym, zrównoważonym poziomie.
Chcemy, aby Polska pozostała krajem samowystarczalnym, który eksportuje produkty rolne dobrej jakości. Mamy też świadomość, że metoda chemiczna będzie powoli ograniczana lub mówiąc precyzyjniej – uzupełniana – przez inne metody i sposoby walki z agrofagami. Konferencja Ochrony Roślin ma służyć temu, aby pokazać rolnikom alternatywę: rozwiązania dopasowane do wymagań rzeczywistości, oparte na naukowej wiedzy i doświadczeniach, pozwalające przekuć wyzwania na szanse.
Rozmawiała Andromeda Wróbel
Konferencja Ochrony Roślin – 63. Sesja Naukowa IOR – PIB
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.