Strona główna Blog Strona 1076

Mapowanie plonu – najrzetelniejsza informacja o polu?

0

Uzyskanie mapy plonu w zależności od opcji wymaga odpowiedniego przygotowania i kalibracji w trakcie pracy. W jaki sposób za pomocą maszyn wykorzystać pełny potencjał danych zebranych z pola podczas pracy?

Zmienne dawkowanie nawozów, pobieranie prób glebowych, skanowanie elekromagnetyczne gleb, zdjęcia satelitarne, strip-till (uprawa pasowa), CTF (z ang. controlled traffic farming) – głównym celem tych wymienionych technologii jest zwiększenie zebranego plonu oraz poprawienie jego jakości. W jaki sposób jednak sprawdzić, czy zastosowane rozwiązania przyniosły pożądany efekt? Odpowiedzią na to pytanie jest mapowanie plonu, które jest jedyną możliwością na realne sprawdzenie plonowania na polu oraz dostarczenie rzeczywistej informacji. Uzyskane dane mogą zostać wykorzystane w kolejnych latach jako mapa potencjału plonotwórczego pola.

Mapowanie plonu to przypisanie chwilowej informacji z czujnika pomiaru plonu do jej położenia GPS, co pozwala w oprogramowaniu rolniczym na stworzenie mapy, która w przystępny sposób obrazuje, jak kształtował się plon w poszczególnych strefach pola mówi Krzysztof Gomolla z CLAAS Polska.

Dlaczego informacja sumaryczna o plonie może nie być wystarczająca, aby uzyskać rzetelne dane o skuteczności przeprowadzonych zabiegów rolnictwa precyzyjnego? – Jest ona zbyt ogólną informacją, ponieważ różnice w plonowaniu w poszczególnych strefach pola niejednokrotnie mogą przekraczać 100 procentdodaje ekspert CLAAS Polska.

Dla przykładu, zbierając z 10-hektarowego pola 80 ton pszenicy, dowiadujemy się tylko, że średni plon to 8 t/ha, a może się okazać, że na tym polu występowały miejsca, w których plon był na poziomie 12 t/ha, a także 3 t/ha. Uzyskując takie dokładne dane, jesteśmy w stanie sprawdzić, czy zmienne dawkowanie przyniosło planowany efekt. Natomiast w następnym sezonie możemy się dokładniej przyjrzeć strefom pola o niskiej wydajności i odpowiednio zareagować. Na przykład może się okazać, że na polu występuje piaszczyste podłoże i stosowanie nawozów w dużej dawce nie będzie miało sensu, ponieważ uzyskanie wysokiego plonu w tych miejscach jest niemożliwe.

Co istotne, informację o plonie można zebrać tylko raz w roku. Trzeba się zatem do tego wcześniej przygotować, bo jeżeli zostanie popełniony błąd, to kolejną szansę będziemy mieli dopiero za rok przy następnych żniwach. Kombajny i sieczkarnie CLAAS mogą zostać opcjonalnie wyposażone w system pomiaru plonu oraz jego mapowanie. Wspólnymi elementami systemu, które należy sprawdzić przed sezonem, są ustawienia maszyny w komputerze pokładowym (CEBIS), a wśród nich: szerokość robocza przystawki oraz jej położenie robocze, prawidłowość wskazań prędkości jazdy oraz poprawność odbioru sygnału GPS.

 

Sieczkarnie

W przypadku sieczkarni należy kontrolować czujnik wysokości warstwy wraz z gumowymi odbiornikami oraz odpowiednio ustawić w CEBIS wartość wałka reakcyjnego: w trawie 2–3 mm, a w kukurydzy 3–5 mm. Dodatkowo sieczkarnia może zostać wyposażona w czujnik suchej masy lub czujnik NIR. Dzięki temu oprócz danych o plonie uzyskamy także przydatne informacje o wartościach odżywczych zebranej paszy.

 

Kombajny

W kombajnach CLAAS rozróżniamy dwa typy systemów pomiaru plonu. Pierwszy z nich dostępny jest w kombajnach serii TUCANO oraz w poprzedniej wersji modeli LEXION: 600 i 700.

System ten oparty jest na dwóch fotokomórkach, które mierzą objętość ziarna na łopatkach na łańcuchu w podajniku ziarnowym. Jest to dokładny pomiar, ale wymaga kalibracji i przeglądu przed sezonem. W pierwszej kolejności należy sprawdzić stan soczewek, które chronią fotokomórkę przed uszkodzeniem. Jeżeli są wyraźnie zużyte, trzeba je wymienić. Standardowo soczewka wytrzymuje 500 godzin pracy młocarni, ale jest to w dużej mierze uzależnione od wilgotności zbieranego plonu tłumaczy Krzysztof Gomolla.

Kolejnym elementem do kontroli jest stan łańcucha w podajniku ziarnowym oraz jego odpowiednie naciągnięcie. Następnie powinniśmy sprawdzić stan połączeń masowych w kombajnie oraz wyczyścić wilgotnościomierz. W trakcie pracy należy wykonać kalibrację zerowego punktu pomiaru plonu. Jeżeli przez kombajn nie przepływała żadna masa, to na komputerze pokładowym powinno wskazywać plon 0 t/h, czasem jednak jest inaczej. Jak tłumaczy ekspert, dzieje się tak, ponieważ wskutek zbioru wilgotnego ziarna dochodzi do obklejania łopatek na łańcuchu i fotokomórki odczytują to jako plon.

Bardzo ważnym elementem mającym wpływ na dokładność pomiaru jest określenie wagi jednego litra aktualnie koszonego ziarna. W kombajnie znajduje się specjalny pojemnik oraz waga, z której wynik należy przynajmniej dwa razy w ciągu dnia wprowadzić do komputera pokładowego. Nienależyta kalibracja systemu pomiaru plonu powoduje jego przekłamanie, ale należy pamiętać, że kombajn nie jest wagą. Najważniejsza jest informacja o różnicach w plonowaniu w poszczególnych częściach pola. Taką informację uzyskamy zawsze, niezależnie od tego, czy plon będzie wskazywało z dokładnością 3, czy 30 procent.

Drugi system pomiaru plonu został zastosowany w najnowszej serii kombajnów LEXION: 5000, 6000, 7000, 8000. Wykorzystuje on blachę odbojową znajdującą się w punkcie wyrzutu przenośnika ziarnowego. Zmierzone zostaje wychylenie za pomocą jednopunktowej celi pomiarowej. Dzięki temu masa zostaje określona bezpośrednio i nie ma potrzeby ważenia jednego litra ziaren.

Przed sezonem wystarczy skontrolować jedynie czystość czujnika i wilgotnościomierza, a w sezonie zrobić jednokrotną kalibrację przeważania kontrolnego dla każdego typu roślin. Dane kalibracyjne dotyczące konkretnych roślin można zapisać w ustawieniach, więc nie wymaga to od operatora takiego wysiłku, jak w przypadku fotokomórek. Dokładność czujnika jest bardzo wysoka i wynosi około 2 procent. Procedurę przeważania kontrolnego można również przeprowadzić w sieczkarniach oraz kombajnach wyposażonych w fotokomórki, jednak dla utrzymania dużej dokładności należy to robić przy każdej zmianie typu roślinymówi Krzysztof Gomolla.

 

Jak odbywa się zapis prowadzonego pomiaru?

W zależności od wybranej opcji wyposażenia w sieczkarni lub kombajnie zapis przeprowadzonego pomiaru, czyli jego mapowanie, odbywa się na trzy sposoby. Pierwszym z nich jest zapis na karcie pamięci CF lub w pamięci USB bezpośrednio przez terminal CEBIS / CEBIS Touch. Należy pamiętać, że nośnik pamięci musi zostać wcześniej przygotowany w oprogramowaniu Agrocom Map Start.

Drugi sposób to przesyłanie danych z czujników maszyny, w tym czujników kwantymetru, na serwer systemu Telematics. Jeżeli do licencji Telematics zostanie dokupiona licencja automatycznej dokumentacji, to dane o plonie zostaną samoczynnie przydzielone do konkretnego pola. Tak powstałe zlecenie może zostać w prosty sposób przeniesione do programu Agrocom Map lub za pośrednictwem oprogramowania API automatycznie zaimportowane do programu do zarządzania kartoteką pól, np. 365 FarmNet.

Trzeci sposób to zapis i wyświetlanie danych o plonie w terminalu S10. Jeżeli zależy nam na możliwości obserwacji danych o plonie w czasie rzeczywistym, to wystarczy odblokowanie funkcjonalności TC-BAS i TC-GEO w terminalu do jazdy automatycznej S10.

Powyższe trzy sposoby zapisu danych o plonie są od siebie niezależne i maszyna może wykorzystać jedną z opcji lub nawet wszystkie trzy jednocześnie.

Mapowanie plonu uzyskane przy pomocy systemów pomiaru plonu w kombajnach i sieczkarniach CLAAS, oprócz tworzenia mapy plonu, przeglądu i potwierdzenia skuteczności wykonywanych prac na polu, może zostać wykorzystane również do stworzenia mapy potencjału plonowania.

Zaleca się, aby mapa powstała z danych z wielolecia (z przynajmniej 3 lat). Jej dokładność można zwiększyć przez dodanie dodatkowych informacji o polu, takich jak mapa bonitacyjna, mapa ze skanowania elektromagnetycznego lub z danych satelitarnych. Na podstawie mapy plonu lub mapy potencjału plonowania w łatwy i szybki sposób można przygotować mapę aplikacyjną, która będzie uwzględniać dane o plonie. Dzięki temu nie musimy stosować jednej stałej dawki na polu – może ona zostać dopasowana do potrzebwyjaśnia ekspert.

Zastosowanie odpowiedniej kalibracji i przygotowania sprawi, że włożony wysiłek przełoży się na uzyskanie ogromnej ilości danych, które są najcenniejszą informacją, jaką można uzyskać z pola w trakcie sezonu. Niestety wiele maszyn wyposażonych jest w systemy mapowania plonu, które nie są wykorzystywane. Do żniw zostało jeszcze parę tygodni i jest to doskonały moment, aby skorzystać z dodatkowego potencjału, który drzemie w każdej z tych maszyn.

Minister apelował o pomoc przy zbiorach… i sam też pomagał!

0
Pomagając rolnikom możemy okazać społeczną solidarność – powiedział w środę w Witkowie minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski. Dodał, że w jego apelach o pomoc ludziom na wsi przy zbiorach nie ma nic złego, a wynikają one z troski o zbiory w dobie epidemii.
Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, jak Minister Ardanowski zaapelował do nauczycieli o to by także, jeśli pozostają obecnie bez zajęcia, podjęli się prac np. przy zbiorach truskawek czy czereśni. Na tę wypowiedź ostro zareagował Związek Nauczycielstwa Polskiego [CZYTAJ TUTAJ]. 
Jednak Minister Ardanowski i wiceministrowie postanowili nie tylko apelować o pomoc rolnikom, ale również dać przykład i sami poszli w pole zbierać truskawki! Na swoim profilu na Facebooku minister napisał – Strawberry Fields czekają.
Truskawki zbierali w środę w Witkowie pomagając w gospodarstwie Marcina Jasińskiego.

„Przyjechałem tutaj po to, żeby jeszcze raz wytłumaczyć, na czym polega mój apel do społeczeństwa, ludzi wykonujących różne zawody, żeby, jeżeli dysponują czasem oraz chęcią, starali się pomóc rolnikom przy zbiorach. Epidemia koronawirusa sprawiła, że drastycznie spadła liczba obcokrajowców, którzy chcą przyjechać do Polski na prace sezonowe, pomimo wielu ułatwień, które wprowadziliśmy. Pracowników — głównie z Ukrainy — jest mniej, ale to problem nie tylko polski, bo boryka się z nim także m.in. Francja” – podkreślił Ardanowski w Witkowie.

Wskazał, że maszyny nie są w stanie na tym etapie rozwoju technologicznego rolnictwa zastąpić pracy ludzi przy zbiorze m.in. owoców miękkich. Dodał, że wielu rolników ma wobec tego faktu problem ze sprzątnięciem tego, co wyrosło na polach.

W wielu krajach Europy Zachodniej — ważniejsi ode mnie — premierzy i głowy państw, występują z apelami o pomoc rolnikom. Dlatego zrobiłem to także wspólnie z minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleną Maląg. Nasz apel dotyczy Polaków, którzy mają trochę czasu — czy to z powodu urlopu, czy wakacji. Zachęcamy, aby poświęcili czasami parę godzin, czasami parę dni, na pomoc rolnikom powiedział szef resortu rolnictwa.

Zdaniem Ardanowskiego taki apel nie jest niczym złym, bo każdy decyduje sam o swoim czasie i jego chęci muszą współgrać z potrzebami społecznymi, a także jest to możliwość dorobienia i pobytu na świeżym powietrzu.

Minister rolnictwa stwierdził, że pomagając rolnikom, możemy okazać solidaryzm społeczny.

Wiceszef resortu rolnictwa Ryszard Kamiński podkreślał, że epidemia koronawirusa uświadomiła wielu osobom, jak istotna jest dobra, zdrowa, polska żywność.

Wskazał na rozwój platformy e-bazarku, która umożliwia skrócenie łańcuchów dostaw i bezpośredni kontakt sprzedającego różne dobra rolnika z konsumentami w miastach.

Najlepszą rolę wychowawczą, ze wszystkich dziedzin życia pełni dany przykład, co podkreślała kujawsko-pomorska wicekurator oświaty Maria Mazurkiewicz.
„Jednym z elementów programu wychowawczego szkoły jest szerzenie idei wolontariatu. Pomoc rolnikom może pozwolić dzieciom na wykazanie się. Najlepszym nauczycielem jest przykład. Jeżeli nauczyciele będą dawali przykład zachowań polegających na pomocy drugiemu człowiekowi, to będzie to najlepsza lekcja wychowawcza” – oceniła Mazurkiewicz.

Właściciel gospodarstwa podkreślał, że znalezienie dobrych, wykwalifikowanych pracowników nie jest obecnie łatwe i proste. Brak osób zza wschodniej granicy jest w tym roku w jego ocenie wyraźnie odczuwalny. Poprosił o to, żeby ludzie pomagali swoim sąsiadom i nie bali się pracy na wsi, która w jego ocenie przynosi wiele satysfakcji.

Źródło: bydgoszcz.typ.pl/fb Minister Ardanowski

Agencja wydłuża pracę biur powiatowych w całym kraju. W jakim celu?

0
zmiana czasu 2024

15 czerwca będzie ostatnim dniem na złożenie wniosku o płatności bezpośrednie i obszarowe z PROW w kampanii 2020. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom swoich beneficjentów, ARiMR wydłuża godziny otwarcia swoich biur powiatowych.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom swoich beneficjentów, Agencja wydłuża pracę biur powiatowych w całym kraju – będą one otwarte dodatkowo w sobotę, od godz. 07.30 do godz. 15.30, a w ostatni dzień składania wniosków – poniedziałek 15 czerwca – od 7:30 do godz. 22.00.

Składający dokumenty rolnicy mogą otrzymać w placówkach ARiMR niezbędne wsparcie techniczne przy wypełnianiu wniosku.

Przedłużona kampania dopłat bezpośrednich za 2020 rok powoli dobiega końca. Do 10 czerwca Agencja zarejestrowała blisko 1,2 mln wniosków.

Już tylko do poniedziałku, 15 czerwca, biura powiatowe ARiMR będą przyjmowały wnioski o przyznanie płatności bezpośrednich i obszarowych z PROW. Można je składać zarówno przez aplikację eWniosekPlus, jak i w wersji papierowej. Można je również złożyć poprzez platformę ePUAP, przesłać pocztą tradycyjną lub pozostawić w udostępnionej wrzutni na dokumenty.

Wnioski o dopłaty bezpośrednie i obszarowe za pośrednictwem aplikacji eWniosekPlus będzie można składać również po 15 czerwca 2020 r. Jednak za każdy dzień roboczy opóźnienia (ostateczny termin ich przyjmowania upływa 10 lipca 2020 r.), należna kwota płatności zostanie pomniejszona o 1 proc.

150 tys. zł premii dla młodego rolnika. Wnioski od 3 czerwca

Modernizacja i restrukturyzacja małych gospodarstw – wnioski do 30 czerwca

ARiMR rozpoczyna współpracę z Państwową Strażą Pożarną

0

10 czerwca 2020 r. Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Tomasz Nowakowski oraz Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Andrzej Bartkowiak podpisali w centrali ARiMR w Warszawie porozumienie o współpracy.

 

Celem zawartego porozumienia jest podejmowanie wspólnych przedsięwzięć na rzecz poprawy bezpieczeństwa na terenach wiejskich. Odbiorcami tych działań mają być głównie rolnicy i mieszkańcy wsi, ale również zawodowe i ochotnicze straże pożarne.

 

Na czym będzie polegać współpraca?

Współpraca ma polegać przede wszystkim na wspólnym organizowaniu kampanii informacyjnych, akcji edukacyjnych, prelekcji i szkoleń.  Dla obu partnerów podpisanego w środę porozumienia nie będzie to nowe doświadczenie. ARiMR od wielu lat współdziała ze strażakami realizując różne projekty dotyczące bezpieczeństwa na wsi. Jednym z ważniejszych jest przeciwdziałanie wypalaniu traw
i nieużytków.

Niestety, mimo corocznych apeli ten niebezpieczny proceder, niszczący środowisko naturalne, degradujący glebę, będący zagrożeniem dla życia zwierząt i ludzi, jest nadal kontynuowany. Do jakiej tragedii może doprowadzić, przekonaliśmy się oglądając w tym roku gigantyczny pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego. Gaszenie płonących traw to także olbrzymie koszty dla straży pożarnej. Prowadzenie akcji edukacyjno-informacyjnych wśród mieszkańców wsi staje się w tej sytuacji niezwykle potrzebne.

Nadbryg. Andrzej Bartkowiak Komendant Główny Straży Pożarnej wyraził zadowolenie z podpisania porozumienia i wzmocnienia współpracy Agencji z PSP

– Widzę poprzez to porozumienie dużą możliwość w zakresie profilaktyki i edukacji. Chcemy rozwinąć dotychczasową współpracę ze szczebla samorządowego na zasięg ogólnokrajowy. Współpraca z ARiMR ma na celu w znacznej mierze przeciwdziałanie wypalaniu traw, jak również podniesienie poziomu bezpieczeństwa w rolnictwie – powiedział Komendant.

– Jestem bardzo zadowolony z podpisania tego porozumienia. Współpraca z Państwową Strażą Pożarną ma na celu w szczególności przeciwdziałanie wypalaniu traw i ściernisk – dodał Tomasz Nowakowski Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. –  Chcemy chronić bezpieczeństwo zarówno rolników, jak i strażaków. Życzę jednocześnie wszystkim strażakom, aby z każdego wyjazdu bezpiecznie wracali do domu – podsumował Prezes ARiMR.

Pomoc suszowa – kiedy rolnicy dostaną pieniądze?

Odwiedź plantacje i poznaj jagodę kamczacką!

0
Weekend to unikalna oferta degustacji i spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Dla rodziców to możliwość pokazania dzieciom jak uprawiane są te superowoce i jacy ciekawi ludzie się tym zajmują. Dla chętnych to możliwość spróbowania jak to jest zbierać owoce. Tej ciekawej i dobrze płatnej pracy będzie w całej Polsce, przez najbliższy kwartał, bardzo dużo. Zapraszamy na plantacje w całej Polsce!
„Czerwiec na plantacjach jagody kamczackiej” to inicjatywa promująca mało jeszcze znany, lecz nietuzinkowy owoc. Właściwości zdrowotne jagody kamczackiej to jej niepodważalny atut. Dla mnie zadziwiające są również możliwości jakie daje w kuchni: zaczynając od dżemów i nalewek, kończąc na nieograniczonych wręcz możliwościach zastosowania w deserach. Polecam szczególnie sernik przełożony konfiturą z jagody – rekomenduje Jan Krzywda, jeden z współtwórców zaproszenia, Gospodarstwo rolne Mieczysław Krzywda, Michałów Drugi, gmina Opatówek, Wielkopolska. 
Na plantacje zapraszani są miłośnicy ciekawych smaków oraz wszyscy zmęczeni pracą i nauką w domu. Szczególnie serdecznie rodziców poszukujących zdrowych produktów i pomysłów na to jak mogą one zafunkcjonować w codziennej diecie. To co produkujemy dla wielu może stać się symbolem zdrowego stylu życia.
Zaprasza w sumie 26 polskich plantacji jagody kamczackiej: Lubelskie (9 plantacji), Łódzkie (3), Małopolska (2), Mazowieckie (4), Podlaskie i Warmia (3), Pomorskie (1), Świętokrzyskie (3), Wielkopolskie (2).

Mapa Czerwca na plantacjach jagody kamczackiej

Na mapie poniżej, w porządku alfabetycznym: Białopole, Bożatki, Chrzanowo, Dąbrowa Białostocka, Dąbrowica, Dębowo, Izabelmont, Katarzynów, Koło, Krasnopol, Lublin, Michałów Drugi, Modliborzyce, Mokra Prawa, Muniakowice, Nowa Wieś, Opole Lubelskie, Palczew, Piłatka, Podlesie, Przegaliny Duże, Romanówka, Sobki, Sosnowica, Szarek, Szewna i Zaścianki.
Plantacje oznaczone okręgiem, np. Koło czy Nowa Wieś, zapraszają 13-14/06.
Pełne kółka oznaczają zaproszenie, np. Chrzanowo, na weekend 20-21/06.
mapa-jagoda-kamczacka_mapa_terminy finał 27.jpg
Wspólna promocja w mediach
Jest już wspólne wydarzenie na Facebooku „Czerwiec na plantacjach jagody kamczackiej”. Przed nami promocja w mediach lokalnych.
Osoby zainteresowane proszone są o kontakt, wtedy zostaną przekazane informacje na temat zaproszenia, w tym mapki oraz materiały na temat walorów jagody.
Szczegóły ofert przygotowanych na 27 plantacji można zobaczyć – tutaj.

Plantatorzy przygotowali ciekawą formę edukacji

W czerwcu plantatorzy kamczackiej zaprezentują swoje plantacje, walory owocu i przetworów. W trakcie zbiorów będą mieli  do dyspozycji wszystkie social media kampanii Czas na polskie superowoce! Każdego dnia inna osoba otrzyma przywilej reprezentowania całej kamczackiej społeczności. Nazwaliśmy to #HaskapChallenge.
Zadeklarowane tematy edukacji: jak wygląda sezon, atrakcyjność smakowa, odmiany, zakupy – na co zwrócić uwagę kupując owoce? Idea mrożenia, dostępne przez cały rok przetwory. Historia ostatnich 20 lat, odpowiedź na pytanie skąd kamczacka jagoda w Polsce, jak to się stało, że polscy plantatorzy – pionierzy nadali kierunek uprawie towarowej w Europie i może nawet na świecie. Będą dietetycy, kucharze, lodziarze, a nawet Koło Gospodyń Wiejskich. Poznamy jagodę chyba z każdej możliwej strony.
Oto kalendarz promocji jagody kamczackiej. Kamczatkę zaprezentują:
  • 10/06 plantacja „Zdrowe Jagody” – Piotr Poseł, Nowa Wieś k. Skały. Dlaczego dorośli i dzieci lubią owoce jagody kamczackiej?
  • 11/06 Plantin, Tadeusz Kusibab – od kultur in-vitro do owocu!
  • 12/06 Gospodarstwo Ogrodnicze Krupińscy – „Kamczatka – smaczna i zdrowa” warsztaty kulinarne z dziećmi w Leśniczówka Paryż – Gospodarstwo Ogrodnicze Krupińscy, Krupińscy.com
  • 13-14/06 Weekend na plantacjach jagody kamczackiej
  • 15/06 jagodę pokaże Manufaktura Jagodowa – Gospodarstwo Jacek i Marzena Grabowscy we współpracy z Kołem Gospodyń
  • 16/06 Jagodowe pole – Ewelina i Marek Pielaszkiewicz
  • 17/06 Bluehaskap, Anna Litwin – zobaczymy film o możliwościach przetworzenia jagody, zobaczymy różne przetwory.
  • 18/06 Mariusz Pelc – jeden dzień z życia ekologicznej plantacji jagody kamczackiej
  • 19/06 Jagodowe Marzenie Gospodarstwo Rolne Małgorzata Siłakowska – jagoda kamczacka w codziennej diecie i w przepisach kulinarnych
  • 20-21/06 Weekend na plantacjach jagody kamczackiej
  • 20/06 Nutracevit – dlaczego produkty z jagody kamczackiej zdobywają świat
  • 21/06 Michał Lewandowski, plantacja jagody kamczackiej, Opole Lubelskie – pyszne i zdrowe lody we współpracy z lodziarnią.

Sfinansowano ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw w ramach realizacji przez Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw kampanii „Czas na polskie superowoce!”.

Patronat honorowy: Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Czwartek z przelotnymi opadami deszczu i burzami [POGODA]

0

Przed nami ciepła noc. Na wschodzie gorąca. Temperatura spadnie w pobliże 12 stopni na Kaszubach, 13 stopni na zachodzie, 14 stopni na południu i północy, 15-16 stopni w centrum i 16-18 stopni na wschodzie kraju oraz na południowym i środkowym Mazowszu. Opady deszczu i burze możliwe są w pasie od Mławy, Płocka po Warszawę, Grójec, Sochaczew, Radom, Kielce, Sandomierz, Puławy.

W ciągu dnia w każdym województwie pojawią się przelotne opady i burze. Jest jednak obszar gdzie zjawisk będzie zauważalnie więcej-Podkarpacie, Małopolska, Świętokrzyskie oraz Warmia i Żuławy.

Będzie to bardzo parny, duszny dzień.

W kolejnych dniach burze będą codziennością w naszym kraju. Ale nie będzie ich jakoś bardzo dużo. Największe ryzyko burz będzie od Jeleniej Góry po Kłodzko, Opole, Katowice, Kraków, Nowy Sącz, Rzeszów. Najmniejsze szanse na burze mieć będzie pas od Zielonej Góry po Kalisz, Łódź, Suwałki, Białystok.

Łukasz Sieligowski 

 

Plaga gryzoni – sprawa poważna a Ministerstwo tylko chwali międzyplony? 

0

O potęgującej się pladze gryzoni i porównywalnej do suszy ich szkodliwości dla upraw rolnych, pisaliśmy już w artykule „Na Opolszczyźnie gryzonie gorsze od suszy” (CZYTAJ TUTAJ). Z licznych docierających do redakcji sygnałów wynika, że sprawa jest bardzo poważna. Do tego stopnia, że nad wieloma gospodarstwami, w perspektywie, zawisło widmo bankructw. Mając na względzie dobro Naszych Czytelników, skierowaliśmy do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, pytania o stanowisko i zakres działań resortu w tej palącej sprawie. Odpowiedzi udzielił Dariusz Mamiński Główny Specjalista Departamentu Komunikacji i Promocji Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Z uwagi na ciekawe podejście do tematu, odpowiedź tę cytujemy w całości, opatrując ją jedynie śródtytułami.

 

Receptą zadrzewienia?

„Zwiększeniu populacji gryzoni polnych niewątpliwie sprzyja sucha i ciepła pogoda oraz kolejno występujące po sobie bezmroźne zimy. Sprzymierzeńcami w walce z plagą gryzoni są ssaki (np. lis, borsuk) oraz ptaki drapieżne (myszołów zwyczajny, pustułka, płomykówka), których głównym składnikiem pokarmu są gryzonie. Dzięki zadrzewieniom śródpolnym, pojedynczym drzewom oraz słupkom lub tyczkom spoczynkowym (w przypadku ptaków) zwierzęta te mają miejsca, z których mogą wypatrywać ofiary i w sposób naturalny je eliminować. Dlatego tak ważna jest ochrona tych drapieżników m.in. poprzez zachowanie ww. elementów krajobrazu rolniczego.

 

Rolnicy powinni decydować?

Niezależnie od powyższego to rolnicy sami powinni decydować o działaniach zapobiegawczych szkodom w swoim gospodarstwie. Oprócz ww. naturalnych sposobów ograniczania nadmiernej populacji gryzoni polnych, mają również możliwość zastosowania przeznaczonych do tego środków, tzw. rodentycydów. Na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi zamieszczona jest tzw. wyszukiwarka środków ochrony roślin:

Zarejestrowane środki mają różne zakresy stosowania i są dedykowane do zwalczania różnych szkodników. I tak, do zwalczania, np. norników dopuszczone są dwa środki, które można stosować w uprawach rolnych. Jest to Ratron GL – i Ziarno Zatrute Fosforkiem Cynkowym 01 AB (w ograniczonym zakresie upraw).

 

Jaka jest skala problemu?

Odnosząc się do pytań o skalę zgłaszanych do MRiRW problemów dotyczących plagi gryzoni polnych informuję, że w tym zakresie wpłynął wniosek od delegata izby rolniczej z gminy Pawłowiczki (powiat kędzierzyńsko-kozielski), dotyczący zwolnienia z wysiewu międzyplonów w ramach obszarów proekologicznych (Ecological Focus Area – EFA) w związku ze szkodami wyrządzanymi w uprawach rolnych przez nadmierną populację gryzoni polnych.

 

Międzyplony są dobrowolne

W kwestii dotyczącej wysiewu międzyplonów (EFA 14a i EFA 14b) w ramach zazielenienia informuję, że przepisy nie nakazują uprawy międzyplonów (podobnie jak nie nakazują uprawy zbóż ozimych, czy innych roślin). Podjęcie się uprawy międzyplonów jest dobrowolne ze strony rolnika. Rolnik korzystający z systemu płatności bezpośrednich, realizując obowiązek utrzymania obszarów proekologicznych (EFA) w ramach płatności z tytułu praktyk rolniczych korzystnych dla klimatu i środowiska, czyli zazielenienia, ma możliwość wywiązania się ze swoich zobowiązań poprzez m.in. uprawę międzyplonów. Jest to tylko jedna z możliwości wywiązania się z podjętych zobowiązań. W przypadku EFA, wprowadzenie praktyki uprawy międzyplonów, ma na celu korzystne oddziaływanie na środowisko, w szczególności na ochronę i zwiększenie różnorodności biologicznej w gospodarstwach.

Obowiązek utrzymania obszarów proekologicznych (obszary EFA) dotyczy rolników posiadających ponad 15 ha gruntów ornych. Co do zasady, wymóg zobowiązuje rolnika do przeznaczenia powierzchni odpowiadającej 5% powierzchni gruntów ornych na obszary EFA. W Polsce ustanowiono szeroką listę obszarów EFA. Spośród tej listy rolnicy mogą wybrać do realizacji zazielenienia obok międzyplonów – m.in.: grunty ugorowane z roślinami miododajnymi (bogatymi w pyłek i nektar) oraz pozostałe grunty ugorowane, elementy krajobrazu (przylegające do gruntów ornych), strefy buforowe/miedze (przylegające do gruntów ornych), zagajniki o krótkiej rotacji spełniające określone kryteria, uprawy wiążące azot, itd.

 

Zalety międzyplonów

Odnosząc się do prośby rolników co do rezygnacji z siewu poplonów warto przytoczyć przynajmniej kilka argumentów działających na korzyść takim uprawom, a mianowicie międzyplony:

– wzbogacają glebę w materię organiczną oraz składniki pokarmowe poprzez przyoranie całych roślin i pozostałych po zbiorze zielonki resztek lub mulczu, z których korzystają rośliny następcze. Ich uprawa jest warta polecenia szczególnie w gospodarstwach, w których sieje się w większości zboża;

– pełnią rolę roślin okrywowych, chroniąc glebę przed nadmiernym parowaniem, wymywaniem składników pokarmowych i erozją. Utrzymywanie międzyplonów na polu w okresie zimowym ogranicza wymywanie azotanów i innych biogenów w głąb profilu glebowego i przenikanie ich do wód gruntowych. Warto zaznaczyć, że długa i ciepła jesień sprzyja wzmożonej mineralizacji i uwalnianiu azotu pochodzącego z mineralizacji resztek pożniwnych oraz nie w pełni wykorzystanych nawozów, szczególnie organicznych. Szacuje się, że przynajmniej 2/3 strat azotu powodowanego przez wymywanie przypada na okres przerwy w wegetacji roślin – późną jesień, zimę, wczesną wiosnę;

– pozostawione na okres zimy na polach położonych na zboczach ograniczają erozję wodną i wietrzną o około 95 %;

– zwiększają również plonowanie roślin następczych i działają fitosanitarnie. Ich uprawa eliminuje lub ogranicza rozwój niektórych patogenów.”

 

Co sądzą Rolnicy?

Jak sytuacja w waszych gospodarstwach? Macie pytania do redakcji? Chętnie zajmiemy się tą sprawą.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: MRiRW
Foto: Pixabay

Bezpłatny egzemplarz magazynu Agro Profil

Pomoc suszowa – kiedy rolnicy dostaną pieniądze?

0

Temat wypłat pomocy suszowej za rok 2019 od dawna niepokoi rolników. Co jakiś czas też Ministerstwo Rolnictwa Rozwoju Wsi i obsługująca płatności Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, informują jedynie o cząstkowych postępach w tej sprawie. A spora grupa rolników, o czym pisaliśmy wielokrotnie, do dziś nie doczekała się wypłaty wsparcia. Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich, który poprosił Ministra o wyjaśnienia w kwestii jak to ujął, Rzecznik Adam Bodnar: „przewlekłości w rozpatrywaniu wniosków o wypłatę pomocy suszowej”.

 

Jeszcze ponad 126 tys. wniosków   

Z początkiem czerwca br. Ministerstwo odpowiedziało Rzecznikowi, że w związku z ubiegłoroczną suszą, na dzień 29 maja 2020 r., wsparcie w formie dotacji wypłacono 261.746 beneficjentom na kwotę 1.239,6 mln zł. A w tym 35.739 beneficjentom zostały wypłacone zaliczki na kwotę 89,35 mln zł.
Na rozpatrzenie wniosków i wypłatę pomocy w wysokości ok. 1.054,97 mln zł oczekuje 126.407 producentów rolnych, w tym 35.739 producentów rolnych, którzy otrzymali zaliczki.
Resort poinformował także, że w bieżącym roku na wypłatę ww. pomocy przeznaczone zostały środki w wysokości:

  • 253.098 tys. zł, przekazane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa na podstawie ustawy z dnia 13 lutego 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020 r.,
  • 280.000 tys. zł, pozyskane w wyniku zmiany przeznaczenia części rezerwy celowej zaplanowanej w ustawie budżetowej na 2020 r. w poz. 7 – 110.000 tys. zł oraz poz. 61 – 100.000 tys. zł, a także uruchomieniu środków z rezerwy celowej poz. 4 w wysokości 70.000 tys. zł.

 

Nadal nie wiadomo kiedy?

Minister stwierdził również, że nie ma możliwości określenia jaką liczbę beneficjentów pomocy stanowią małe gospodarstwa rolne, gdyż parametru tego nie ujęto w  kryteriach przyznawania pomocy. Szef resortu nie określił też, kiedy rolnicy mogą spodziewać się wypłaty zaległego wsparcia suszowego.
Mimo, że wcześniej minister – o czym już pisaliśmy – zapewniał iż pomoc trafi na konta rolników, gdy tylko zostanie uchwalony tegoroczny budżet. Później na przeszkodzie stanęła walka z koronawirusem i w efekcie zdecydowano, że część rolników dostanie tylko 2,5 tys. zaliczki, a na resztę pieniędzy trzeba będzie poczekać do przyszłego roku. Nadzieje wróciły w maju, po zapewnieniu Ministra, że wypłaty ruszą wraz z nowelizacją budżetu. Niestety do tej pory obietnicy tej nie zrealizowano, a rolnicy wspomagają się preferencyjnymi kredytami klęskowymi i obrotowymi, co nie jest dobrym prognostykiem dla ich zagrożonych finansów. Szczególnie, że susza i gospodarcze zawirowania nie mijają lecz narastają, a przewidywania nie napawają optymizmem.
Do tematu z pewnością powrócimy.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródła: MRiRW i RPO
Foto: Pixabay

Pomoc suszowa: dodatkowe 280 mln na wypłaty dla rolników

 

Konsumenci chcą lokalnych produktów w marketach. Dzięki temu będzie taniej?

0

Ponad 80% konsumentów chce, aby sieci handlowe w Polsce miały obowiązek zaopatrywania się w art. rolno-spożywcze, przynajmniej częściowo, u lokalnych wytwórców. I gdyby taki nakaz wszedł w życie, większość chętnie kupowałaby te produkty. Eksperci podkreślają, że to poprawiłoby funkcjonowanie gospodarki i rolnictwa. Podniosłoby też jakość żywności sprzedawanej w sklepach, a także – wbrew pozorom – obniżyłoby ceny. Natomiast sieci mogłyby zwiększyć sprzedaż i zyskać klientów, którzy obecnie zaopatrują się na targowiskach.

W połowie maja br. poseł koalicji rządzącej zwrócił się z pytaniem do ministra rozwoju o możliwość wprowadzenia rozwiązań obligujących sieci handlowe do zaopatrywania się w artykuły rolno-spożywcze (w tym w pieczywo, mleko, jaja, nabiał, wędliny, mięsa, warzywa, owoce, przetwory, soki warzywne i owocowe oraz wyroby mączne) pochodzące z powiatu, w którym znajduje się dana placówka. Na razie nie ma odpowiedzi. Natomiast są wyniki badania, w którym zapytano Polaków o takie rozwiązanie. I z niego wynika, że aż 85,7% rodaków chce tak odgórnie narzuconego obowiązku dla sklepów.

– Konsumenci już o tym wiedzą, że należy jeść to, co jest produkowane blisko nas. Taka żywność jest najzdrowsza i najświeższa. W transporcie niektóre produkty, np. pomidory, często szybciej się psują. Ponadto dostawy z daleka ewidentnie szkodzą środowisku naturalnemu, na co coraz większą uwagę zwracają Polacy – mówi Juliusz Pająk z Fundacji AGROunia.

 

Jak komentuje dr Krzysztof Łuczak, wieloletni ekspert rynku retailowego, dla sieci handlowych byłoby to sporym wyzwaniem w zakresie zaopatrywania sklepów i logistyki dostaw. Ale jednocześnie mogłoby to być szansą na pozyskanie nowych klientów, którzy dotychczas tego typu zakupy robili na targowiskach.

 

– Gdyby do tego doszło, wyzwaniem dla sieci będzie wynegocjowanie odpowiednich cen, które zachęcą konsumentów do kupowania lokalnych produktów. To oczywiście może przełożyć się na umowy z ogólnopolskimi i zagranicznymi producentami, ponieważ przestrzeń w sklepie będzie trzeba podzielić na większą ilość dostawców – stwierdza Arkadiusz Paprzycki z aplikacji Zdrowe Zakupy.

 

Gdyby ww. obowiązek wszedł w życie, większość respondentów chętnie kupowałaby lokalne produkty. Tak zadeklarowało aż 89,3% konsumentów. Jak podkreśla dr Łuczak, wyniki wyraźnie wskazują na to, że lokalne produkty są bardzo pożądane przez konsumentów. W połączeniu z ich właściwą prezentacją, np. dedykowaną półką, mogą przyczynić się do wzrostu sprzedaży w sklepach.

 

– Wynika to głównie z tego, że takie artykuły są uznawane za zdrowsze niż sprowadzane z daleka. Polacy w ostatnich latach coraz bardziej zwracają uwagę na jakość spożywanej żywności. Ponadto chcą wspierać rodzime firmy. Lokalny patriotyzm uwidocznił się zwłaszcza w obliczu pandemii. Wówczas konsumenci mocniej niż wcześniej zaczęli deklarować kupno produktów krajowego pochodzenia – zauważa Arkadiusz Paprzycki.

 

Niestety lokalne produkty są często droższe od importowanych. Zatem istnieje obawa, że gdyby były w większości sklepów, to wówczas byłoby ogólnie drożej na rynku. Jednak dr Łuczak wyjaśnia, że skrócenie łańcuchów dostaw może finalnie obniżyć ceny. Produkty lokalne mogą kosztować podobnie albo być tylko niewiele droższe od art. krajowych. Ponadto klienci są coraz bardziej świadomi tego, że pieniądze ze sprzedaży takich towarów wracają do ich społeczności, choćby w postaci podatków czy inwestycji.

 

– Wskazane rozwiązanie z pewnością poprawiłoby funkcjonowanie polskiej gospodarki i rolnictwa. Podniosłoby walory jakości produktów, bo eksportowane artykuły często są gorszej jakości. Jeśli chodzi o ceny, konsumenci nie powinni się obawiać. Obecnie lokalne produkty są droższe, bo rynek jest mocno zaburzony. Gdy polscy rolnicy będą mogli zwiększyć produkcję, kupowanie ich artykułów zapewne stanie się tańsze – podsumowuje ekspert z Fundacji AGROunia.

 

Badanie zostało wykonane przez UCE RESEARCH (platformę analityczno-badawczą należącą do brytyjskiej spółki UCE GROUP LTD.) na zlecenie aplikacji Zdrowe Zakupy. Przeprowadzono je metodą CAWI w dniach 25-31 maja br. na reprezentatywnej próbie 926 dorosłych Polaków.

Źródło: biznes.interia.pl

 

Aplikacja suszowa – zaszkodzi czy pomoże?

0

Trwają przygotowania do uruchomienia tzw. aplikacji suszowej. W założeniu ma ona wspomóc rolników i administrację państwową w sprawnym czasowo i dokładnym kwotowo szacowaniu strat. Jednak z tym mogą być problemy, co w warunkach pogłębiającej się suszy oraz obecnego kryzysu gospodarczego, miast pomóc, może doprowadzić do spotęgowania rolniczych problemów. Najważniejsze wątpliwości to: brak możliwości alternatywnego zgłaszania szkód, niedostateczna liczba punktów pomiarowych i nadmierne uśrednienia w szacowaniu wyników pomiarów.

Błędy i brak odwołania

Środowiska rolnicze wielokrotnie zgłaszały już błędy w sposobie szacowania szkód, brak dostatecznej liczby punktów pomiarowych oraz nieprawidłową metodologię szacowania skutków suszy. Problemem jest również to, że wprowadzenie aplikacji nie przewiduje okresu przygotowawczego i nie daje możliwości alternatywnego zgłaszania szkód. Zdaniem rolników i samorządów rolniczych, brak procedur odwoławczych podważa wiarygodność tej metody stwierdzania suszy.
Dodajmy, że tegoroczne szacowanie szkód miało się odbywać w formie hybrydowej, czyli połączenia wyników satelitarnych oraz pomiarów radarowych. Ten sposób szacowania wystąpienia suszy miał zastąpić tradycyjne komisje suszowe, które odbywały wizje lokalne na polach poszkodowanych rolników, a z których skompletowaniem i prawidłowym działaniem, z uwagi na COVID-19 mogłyby być problemy. Sprawę tę wielokrotnie sygnalizowały władze wojewódzkie,  powiatowe i gminne w wielu regionach kraju.

Nie ma radarów i satelitów

Zdaniem samorządów rolniczych, połączenie danych z radarów naziemnych i satelit rozwiązałoby problem. Niestety instytucje wdrażające projekt aplikacji zdecydowały się na wykorzystanie starego systemu z intensywnym wykorzystaniem  obecnych wskazań  Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach, które w opinii środowisk rolniczych uznać trzeba za niewystarczające.

Tego rodzaju wątpliwości znalazły się min. w piśmie Porozumienia Rolników Opolszczyzny skierowanym do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wskazywano w nim m.in., na to że: wnioski do pobrania ze strony instytutu dostępne są  tylko z tych terenów, które IUNG-PIB uznaje za dotknięte suszą, co zdaniem opolskich rolników jest bardzo niebezpieczne, bo wskazania z Puław często są zawodne. Ponadto liczba stacji IUNG-PIB na Opolszczyźnie nie zwiększa się, a to z uwagi na przyszłościowy plan prognozowania w oparciu o georadary, którego jednak jeszcze nie wdrożono. Ostatecznie zatem w opinii PRO, o suszy na danym terenie decyduje uśredniony wynik ze wszystkich stacji IUNG-PIB w województwie opolskim, co znacząco odbiega od rzeczywistości.
Do sprawy z pewnością powrócimy. Więcej informacji o przygotowaniach do wdrożenia tzw. aplikacji suszowej w artykule pt.: „Wnioski suszowe przez aplikację? (publ. 20 maja 2020 r.).

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: Izba Rolnicza w Opolu
Foto: Pixabay

Susza i inne klęski – ulgi i umorzenia

Susza, przymrozki i zamiecie piaskowe [POGODA]

 

27-latek przez pół roku podpalał stogi słomy!

0

Ostrowscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który od lutego tego roku podpalał stogi słomy na terenie gmin Ostrów Wielkopolski i Raszków. Sprawca spowodował starty sięgające blisko miliona złotych!

Od lutego w podostrowskich miejscowościach dochodziło do pożarów stogów słomy balotów słomy, które były składowane przez rolników na polach lub w budynkach gospodarczych. Straty spowodowane przez pożary zostały wstępnie oszacowane na blisko milion złotych.

Nad sprawą podpaleń pracowali policjanci z Ostrowa Wielkopolskiego. Udało im się ustalić tożsamość osoby podejrzewanej o pożary.

– Okazał się nim 27-letni mężczyzna z powiatu ostrowskiego. Podczas poszukiwań sprawcy, kryminalni ustalili miejsce przebywania mężczyzny. 5 czerwca policjanci ostrowskiej grupy realizacyjnej zatrzymali 27-latka – poinformowała sierż. sztab. Małgorzata Michaś z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim.

Podpalacz wyjaśniał policjantom, że podkładał ogień po to, by jego jednostka OSP, do której należy, była wzywana do akcji.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego przez policjantów, prokurator rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim przedstawił mężczyźnie zarzuty zniszczenia mienia poprzez podpalenie i wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

– Posiedzenie sądu odbyło się 8 czerwca. Zapadła decyzja, że najbliższe 3 miesiące mężczyzna spędzi w areszcie. Przestępstwo zniszczenia mienia jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat – dodaje policjantka.

Źródło: kalisz.naszemiasto.pl

Pożar obory w Sadowie. Spłonęły zwierzęta

Spłonęło 200 balotów słomy. Druhowie OSP organizują pomoc

Nieprawidłowości związane z usługami doradczymi? Resort rolnictwa pod lupą NIK

0

Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę finansowanie z budżetu państwa jednostek doradztwa rolniczego. Z kontroli wynika, że środki na działania statutowe przekazywane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi były wystarczające i zostały prawidłowo wykorzystane. Jednak niepokojący, zdaniem NIK, był natomiast w latach 2016-2018 odpływ z jdr wykwalifikowanej kadry doradczej. Co było tego powodem? Głównie zbyt niskie wynagrodzenia. Dodatkowo MRiRW nie kontrolowało jakości i przydatności udzielanych usług doradczych. Najwyższa Izba Kontroli wykazała również, że wojewódzkie ośrodki doradztwa rolniczego nie dysponowały danymi o potencjalnych grupach odbiorców swoich ofert, trudno więc oczekiwać by były one adekwatne do potrzeb.

Jak działa system doradztwa?

System doradztwa rolniczego w Polsce tworzą: Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie (CDR), 16 wojewódzkich ośrodków (WODR), izby rolnicze oraz prywatne firmy doradcze mające akredytację Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Oferowane przez nie usługi, w większości bezpłatne, to głównie szkolenia, działania informacyjne, upowszechnianie metod produkcji rolniczej, wsparcie w ubieganiu się o pomoc  finansowaną ze środków krajowych i Unii Europejskiej (wypełnianie wniosków i innych dokumentów). Usługi te kierowane są przede wszystkim do rolników, ale także do właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw prowadzących działalność na obszarach wiejskich oraz do mieszkańców tych terenów.

Zdaniem NIK, w badanym okresie jdr prawidłowo wykonywały usługi doradcze dotyczące ekonomiki i organizacji produkcji rolnej, a w ograniczonym stopniu usługi obejmujące obszar nowoczesnych technologii – brakowało  powiązań działalności doradczej z nauką. Współpraca sektora badawczo – rozwojowego z jdr sprowadzała się do udziału pracowników naukowych w konferencjach, szkoleniach, pokazach, a także zagranicznych wyjazdach studyjnych organizowanych przez te jednostki. Efekty współpracy nie były weryfikowane i miały charakter czysto teoretyczny. Tymczasem dotacje w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich przeznaczone na innowacje w rolnictwie i na obszarach wiejskich wyniosły w 2016 r. – 9,8 mln zł, w 2017 r. – 6,6 mln zł, a w 2018 r. – 7,2 mln zł.

Mimo wielokrotnych nowelizacji ustawy o jednostkach doradztwa rolniczego, zawarty w niej katalog stojących przed nimi zadań i usług pozostał bez znaczących zmian. W związku z tym wojewódzkie ośrodki nie oferowały usług adekwatnych dla poszczególnych grup beneficjentów, uwzględniających gospodarstwa rozwojowe i nierozwojowe czy też małych i średnich przedsiębiorców. Nie dysponowały także danymi potencjalnych odbiorców swoich ofert. Jedynymi narzędziami, jakimi się posługiwały w tym zakresie były wywiady przeprowadzane w trakcie bezpośrednich kontaktów z rolnikami oraz badania ankietowe zorganizowane przez pięć z 6 kontrolowanych ośrodków. Pytania w nich zawarte kierowano jednak do mniej niż 1% osób, które mogły być zainteresowane usługami doradczymi.

W latach 2016-2018 – najwięcej gospodarstw rolnych korzystało z publicznego doradztwa rolniczego w województwie lubelskim (w 2018 r. – 56%), a najmniej w zachodniopomorskim (w 2018 r. – 22%).

Niedostosowane oferty

Wyniki badań ankietowych zleconych przez NIK i przeprowadzonych wśród 180 rolników przez Izby Rolnicze, wskazują jednak na niedostosowanie oferty usług doradczych do potrzeb beneficjentów, szczególnie w zakresie doradztwa technologicznego i branżowego. Ankietowani zarzucali jdr koncentrowanie się głównie na usługach odpłatnych, niewłaściwy przepływ informacji o usługach doradczych oraz nadmierną biurokrację. Około 70% badanych przyznało, że korzysta z pomocy oferowanej przez prywatne firmy doradcze, głównie z powodu niskiej jakości usług doradczych wodr i ich niedostosowania do potrzeb. Dotyczyło to szczególnie rolników z województwa zachodniopomorskiego, prowadzących duże specjalistyczne gospodarstwa rolne (powyżej 50 ha), którym publiczne doradztwo rolnicze nie zapewniało wystarczającego zakresu usług i nie  było konkurencyjne wobec doradztwa prywatnego.

Zgodnie z przepisami ustawy o jednostkach doradztwa rolniczego nadzór nad wojewódzkimi ośrodkami doradztwa rolniczego sprawuje Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi (od 20 sierpnia 2016 r., wcześniej podlegały samorządom województw) i to on kontroluje realizację ich zadań. I choć w latach 2016 – 2018 w resorcie opracowywano kwartalne plany kontroli, objęły one 71% jednostek. Co więcej, sprawdzano system ewidencji czasu pracy doradców, prowadzenie wyodrębnionej ewidencji księgowej wydatków dokonywanych z otrzymywanych dotacji, czy zwiększanie przychodów z innych źródeł, nie kontrolowano natomiast jakości i przydatności świadczonych usług doradczych. NIK nie stwierdziła także, aby na podstawie wyników przeprowadzonych kontroli dokonano usprawnienia funkcjonowania jdr.

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli, w efektywnym planowaniu i zarządzaniu zgromadzonymi danymi o usługach doradczych mógłby pomóc, wciąż nie wprowadzony przez MRiRW Zintegrowany Elektroniczny System Doradztwa Rolniczego i Transferu Wiedzy. Co prawda, kontrolowane jdr korzystały z elektronicznych systemów wspomagających pracę doradców w bieżącej sprawozdawczości wykonanych usług, ale nie istniały jednolite zasady ich ewidencjonowania, które umożliwiałaby analizowanie, a w rezultacie efektywniejsze wykorzystywanie tych danych w doradztwie rolniczym.

Finansowanie doradztwa rolniczego i cenniki usług

Środki finansowe przeznaczone na funkcjonowanie systemu doradztwa rolniczego pochodzą głównie z dotacji celowych przekazywanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (około 70%) oraz z działalności gospodarczej prowadzonej przez same jednostki doradztwa rolniczego (około 30%). W latach 2016-2018 z tych źródeł miały one do dyspozycji w sumie ponad 618 mln zł.

Jak wynika z kontroli, kwoty te były wystarczające na realizację zadań ustawowych, NIK wykazała jednak, że spośród 6 badanych wojewódzkich ośrodków doradztwa rolniczego 2 naruszyły dyscyplinę finansów publicznych, przekraczając zatwierdzone przez MRiRW plany wydatków:

Zachodniopomorski WORD :

  • w 2017 r. o 173 tys. zł
  • w 2018 r. o 316 tys. zł

Lubelski WORD

  • w 2017 r. o 326 tys. zł.

Obie jednostki poinformowały o tym w sprawozdaniach z wykonania planów finansowych, które bez uwag zatwierdziło MRiRW. Tymczasem przekraczanie planowanych wydatków oznacza, z jednej strony niewłaściwą gospodarkę finansową w tych jednostkach, z drugiej – brak należytego nadzoru ze strony ministerstwa. Ostatecznie, w związku z wykazanymi przez NIK nieprawidłowościami, MRiRW zadeklarowało, że zgłosi w tych dwóch przypadkach naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Do zadań Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi należy także zatwierdzanie cenników: odpłatnych usług szkoleń i kursów, przygotowywania biznesplanów i wniosków o pomoc finansową oferowanych przez poszczególne jednostki. Kontrola pokazała, że za podobne usługi pobierały one różne opłaty, a w cennikach pięciu z 6 wodr wyodrębniono pozycję „inne kursy/szkolenia’’ co mogło prowadzić do nadużyć. Tak ogólny zapis, zdaniem NIK umożliwiał bowiem dowolne pobieranie opłat za świadczenia, które powinny być bezpłatne.

Zapis ten wykorzystał Lubelski ODR. W 2018 r. jednostka zorganizowała 135 szkoleń, m.in. na temat stosowania nowoczesnych metod agrotechnicznych, hodowli oraz przetwórstwa rolno – spożywczego, rachunkowości w gospodarstwach rolnych, rolnictwa ekologicznego, ubiegania się o przyznanie pomocy finansowanej. W szkoleniach wzięło udział w sumie 5320 uczestników, przy czym od ponad połowy – 2844 osób pobrano po 50 zł za udział w szkoleniu. W ocenie NIK, Lubelski ODR zrobił to bezprawnie.

Niskie płace motywują doradców – do rezygnacji z pracy

W 2018 r. pracownicy merytoryczni ośrodków doradztwa rolniczego zarabiali średnio od 3128 zł brutto w Podkarpackim ODR (ok. 800 zł mniej niż wynosiła przeciętna płaca w tym województwie) do 3867 zł brutto w Śląskim ODR (ok. 650 zł mniej niż średnio w województwie).

To właśnie niskie pensje i niezadowalający system podziału nagród, przyznawania premii i podwyżek sprawiały, że specjaliści rezygnowali z pracy w jednostkach doradztwa rolniczego. Większość pracowników merytorycznych, którzy wzięli udział w ankiecie przeprowadzonej na zlecenie NIK przyznała, że wynagrodzenie nie motywowało ich do pracy.

W badanym okresie najwięcej osób – 99 – odeszło z Lubelskiego ODR, a na ich miejsce przyjęto tylko 60. Jak wynika z zebranych danych, to właśnie w tym województwie na jednego doradcę przypadało najwięcej gospodarstw – w 2018 r. – 727 (najmniej w Śląskiem – 127).

Jak ocenia NIK, mimo to w latach 2016-2018 zasoby kadrowe zapewniały we wszystkich 6 kontrolowanych ODR sprawne wykonywanie ich ustawowych zadań, a zatrudnieni w nich doradcy spełniali wymagania dotyczące stażu pracy i kwalifikacji – wykształcenie wyższe rolnicze posiadało od 71% w Lubuskim ODR do 95% w Podkarpackim ODR.

Źródło/grafika: Najwyższa Izba Kontroli