Rosyjskie ataki rakietowe i dronowe doprowadziły do zniszczenia blisko 90% nowoczesnych obiektów magazynowych na Ukrainie. Z informacji przekazanych przez wiceministra polityki rolnej i żywności Tarasa Wysockiego wynika, że w najbliższych miesiącach rynek rolny na Ukrainie przestawi się na zupełnie nowe warunki operacyjnych. Zniszczenia nie mają charakteru epizodycznego — ciągłe nasilanie się działań wojennych wskazuje, że wyzwania logistyczne i surowcowe będą się wyłącznie pogłębiać.
Dostawy „z kół” pod ostrzałem i paraliż dostaw do sklepów
Choć bilans surowcowy kraju wyklucza bezpośrednie zagrożenie głodem, strukturalny paraliż logistyki uderza w codzienne funkcjonowanie handlu. Konieczność dystrybucji towarów w modelu „z kół” — z pominięciem tradycyjnych magazynów — jest nie tylko znacznie droższa, ale też wyjątkowo podatna na dalsze ataki na infrastrukturę krytyczną.
Eskalacja nalotów bezpośrednio przekłada się na ciągłość zaopatrzenia w detalicznym handlu. Zniszczenia głównych centrów dystrybucyjnych największych operatorów (w tym Fozzy Group, zaopatrującego sieci Silpo, Fora czy Thrash!, a także magazynów sieci Novus i Rozetka) wywołały widoczne wyrwy w asortymencie. W sklepach brakuje ciągłości dostaw towarów świeżych, a niektóre sieci wprowadzają limitowanie sprzedaży podstawowych artykułów. Przenoszenie linii produkcyjnych do zachodnich obwodów przestało gwarantować bezpieczeństwo, ponieważ całe terytorium kraju znajduje się w zasięgu uderzeń.
Konsekwencje dla polskich i unijnych dostawców żywności
Mimo powstającej luki rynkowej, uszkodzenie ukraińskiego łańcucha chłodniczego i braki magazynowe ograniczają bezpośredni eksport żywności z Polski i UE. Wysokie ryzyko kursowe hrywny, brak ubezpieczeń handlowych dla dostaw w strefy działań wojennych oraz wielodniowe kolejki na przejściach granicznych sprawiają, że dostawy towarów świeżych „z kół” są obarczone zbyt dużym ryzykiem finansowym. Szansą dla unijnych i polskich producentów pozostają głównie dostawy żywności przetworzonej o długim terminie ważności (niewymagającej chłodzenia) oraz realizacja rządowych i międzynarodowych przetargów pomocowych. Z drugiej strony, stałe zakłócenia w ukraińskim eksporcie morskim i brak zaplecza składowego ułatwiają polskim eksporterom konkurowanie o rynki państw trzecich, zwłaszcza w Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej.
Pogłębiający się kryzys infrastruktury i przesunięcie ryzyka
Dalszy rozwój konfliktu stawia pod znakiem zapytania nie tylko zaopatrzenie wewnętrzne, ale i sprawność eksportu rolnego. Brak możliwości długoterminowego przechowania ziarna wymusza natychmiastową wyprzedaż lub przeładunek, co przy ciągłych atakach na porty morskie i dunajskie tworzy wąskie gardła i generuje potężną presję na ceny skupu bezpośrednio u producentów.
W warunkach postępującej eskalacji państwo nie przejmuje odpowiedzialności finansowej za straty w sektorze komercyjnym. Taras Wysocki wyraźnie zaznaczył, że mechanizmy podziału ryzyka muszą zostać wynegocjowane w ramach elastycznych umów między samymi podmiotami prywatnymi. W praktyce oznacza to, że rosnące koszty ubezpieczeń, transportu oraz ewentualnych zniszczeń towaru obciążą marże dostawców i odbiorców, spychając rynek rolny na Ukrainie w stronę jeszcze głębszego kryzysu rentowności.












