Sery z UE zalewają Ukrainę? Ukraiński rynek produktów mlecznych mierzy się z poważnym kryzysem spowodowanym nielegalnym importem pod przykrywką pomocy humanitarnej. W efekcie sery z UE zalewają Ukrainę, a władze w Kijowie zapowiadają drastyczne zaostrzenie kontroli na granicach i na rynku wewnętrznym, powołując się m.in. na rozwiązania stosowane w Polsce.
Nadużywanie statusu pomocy humanitarnej do sprowadzania komercyjnych partii towaru bez uiszczania ceł i podatków przybrało na Ukrainie niepokojącą skalę. Z szacunków tamtejszych stowarzyszeń branżowych wynika, że nielegalny import stanowi już około 30% ukraińskiego rynku serów, co generuje straty dla budżetu państwa sięgające co najmniej 730 mln hrywien rocznie.
Sery z UE zalewają Ukrainę, rodzima produkcja spada
Luki w systemie i bezcłowy wóz szarej strefy doprowadziły do gwałtownych przetasowań rynkowych:
- Dominacja towaru z zewnątrz: Udział importowanych produktów w ukraińskim rynku wzrósł z 38% w 2025 roku do ponad 50% wiosną 2026 roku.
- Wzrost importu serów podpuszczkowych: Wolumen ich sprowadzania podskoczył o 13%.
- Spadek ukraińskiej produkcji: Krajowa produkcja serów skurczyła się w tym samym okresie o 6%.
Podczas specjalnego spotkania z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Polityki Agrarnej, służb weterynaryjnych, celników oraz organów ścigania, p.o. ministra polityki rolnej Taras Wysocki podkreślił, że nie ma zgody na podobne praktyki.
„Wykorzystywanie statusu pomocy humanitarnej do nielegalnej sprzedaży i unikania płacenia podatków w czasie wojny jest niedopuszczalne. Naszym zadaniem jest zapewnienie uczciwej konkurencji na rynku i jakości dla konsumentów” – zaznaczył Wysocki.
Zagrożenie dla zdrowia i brak kontroli
Problem ma nie tylko wymiar ekonomiczny, ale i sanitarny. Produkty wjeżdżające na Ukrainę jako pomoc humanitarna korzystają z uproszczonych procedur – nie przechodzą pełnych badań laboratoryjnych, a część z nich nie posiada nawet etykiet w języku ukraińskim. Stwarza to bezpośrednie ryzyko dla zdrowia konsumentów, którzy kupują towary z niesprawdzonych źródeł.
Drugie dno: nietaryfowa ochrona własnego rynku?
Choć oficjalną oś działań Kijowa stanowi walka z nadużyciami podatkowymi i troska o jakość, w branży nie brakuje głosów wskazujących na dodatkowy wymiar tych decyzji. W sytuacji, gdy sery z UE zalewają Ukrainę i przekraczają progi krytyczne dla lokalnego przetwórstwa, a rodzima produkcja słabnie, radykalne uszczelnienie procedur staje się dogodnym instrumentem polityki gospodarczej.
Rygorystyczne weryfikacje na przejściach, wymogi pełnego etykietowania oraz powrót do szczegółowych badań laboratoryjnych mogą w praktyce działać jak skuteczna tarcza nietaryfowa. Taki ruch pozwala ograniczyć dynamikę importu z krajów Unii Europejskiej i dać ukraińskim zakładom mleczarskim oraz producentom surowca bufor chroniący ich przed dalszą utratą udziałów w rynku.
Nadchodzą zmiany: wzorzec z Polski i system śledzenia
Ukraiński rząd przygotowuje pakiet zmian regulacyjnych. Wśród najważniejszych zapowiedzi znajdują się:
- Śledzenie przesyłek (Traceability): Weryfikacja transportów trafiających przez organizacje charytatywne w systemie „od granicy do ostatecznego odbiorcy”.
- Koniec ulg etykietowych: W październiku wygasa rezolucja nr 234, która dotychczas łagodziła wymogi dotyczące znakowania żywności.
- Czerpanie z polskich doświadczeń: Kijów analizuje m.in. polski model zintegrowanej współpracy służb weterynaryjnych, celnych i skarbowych. Szczególną uwagę zwraca się na surowe sankcje za nielegalny obrót – w tym kary finansowe sięgające do 10% rocznego obrotu firmy oraz odpowiedzialność karną.
Służby zapowiadają nie tylko skrupulatniejsze sprawdzanie tirów na przejściach granicznych, ale również wzmożone kontrole w bazach hurtowych i na targowiskach na terenie całego kraju.









