Raport Europejskiego Funduszu Rozwoju Polskiej Wsi nie zostawia złudzeń: Polska przekracza próg ubóstwa wodnego. Dla rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego, które potrzebują stabilnego dostępu do wody, to sygnał, że temat gospodarki wodnej przestaje być kwestią teoretyczną, a staje się realnym wyzwaniem strukturalnym.
Polska bliżej końca unijnej stawki
Raport „Woda w polskim rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym”, opracowany przez Europejski Fundusz Rozwoju Polskiej Wsi, stawia sprawę jasno: Polska zajmuje 24. miejsce w Unii Europejskiej pod względem zasobów wody w przeliczeniu na jednego mieszkańca. To pozycja w dolnej części unijnej tabeli, a nie przejściowy, jednorazowy wynik.
Autorzy raportu wskazują, że zmiany klimatyczne i uwarunkowania naturalne sprawiają, że kraj przekracza barierę tzw. ubóstwa wodnego – progu, poniżej którego dostępność wody uznaje się za niewystarczającą do stabilnego zaspokojenia potrzeb gospodarki, w tym rolnictwa.
Nie jest to abstrakcyjny problem – to już widać na polach
To, że temat wody nie jest wyłącznie teoretyczny, potwierdzają bieżące dane monitoringowe. Według czerwcowego odczytu Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej IUNG w Puławach, zagrożonych suszą jest obecnie w Polsce:
- 25% upraw zbóż jarych i 16% zbóż ozimych
- 9% upraw rzepaku
- 9% krzewów owocowych i 13% upraw truskawek
- po 3% upraw kukurydzy na ziarno i na kiszonkę oraz upraw strączkowych
Skala zagrożenia różni się znacząco w zależności od regionu. Najbardziej narażone na suszę w przypadku zbóż jarych są województwa mazowieckie (48% zagrożonej powierzchni), łódzkie (47%) i kujawsko-pomorskie (46%). Dla zbóż ozimych czołówka to mazowieckie i łódzkie (po 33%) oraz kujawsko-pomorskie (31%). W przypadku rzepaku najgorzej wygląda sytuacja w łódzkim (35%), lubelskim (26%) i lubuskim (25%).
Co istotne, tegoroczne lipcowe opady mogą częściowo poprawić sytuację na polach – ale to raczej doraźne złagodzenie objawów niż rozwiązanie problemu strukturalnego, o którym mówi raport EFRWP.
El Niño nie pomoże
W tle sytuacji krajowej rozgrywa się też zjawisko globalne. Amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) prognozuje, że zjawisko El Niño będzie się umacniać w 2026 roku, a szansa na jego wystąpienie w pierwszych miesiącach 2027 roku wynosi już 97%. Tegoroczne El Niño może być silniejsze niż zwykle i podnieść globalną temperaturę nawet o 4%.
Dla rolnictwa oznacza to zwiększone ryzyko nierównomiernego rozkładu opadów – z suszami w jednych regionach świata i nadmiarem wody w innych. Choć głównym obszarem oddziaływania El Niño są Australia, Azja Południowo-Wschodnia i Afryka Południowa, zjawisko to wpisuje się w szerszy trend rosnącej zmienności klimatycznej, który dotyka też Europę Środkową.
Co proponuje raport EFRWP?
Autorzy raportu nie ograniczają się do diagnozy problemu – wskazują też konkretne kierunki działań, które mogłyby poprawić sytuację wodną polskiego rolnictwa i przetwórstwa:
Mała retencja rozproszona. Rozwój lokalnych, rozproszonych zbiorników i systemów zatrzymujących wodę na terenach wiejskich, zamiast polegania wyłącznie na dużej infrastrukturze hydrologicznej.
Retencja glebowa. Upowszechnienie praktyk rolnictwa regeneratywnego oraz korzystnych praktyk uprawowo-pielęgnacyjnych w gospodarstwach rolnych, które pozwalają glebie samodzielnie zatrzymywać więcej wody.
Nowoczesne nawadnianie. Wdrażanie systemów nawodnieniowych jako elementu rolnictwa precyzyjnego – czyli nawadniania dostosowanego do rzeczywistych potrzeb roślin, a nie działającego „na sztywno”.
Optymalizacja w przetwórstwie. Nowoczesne technologie chłodzenia, mycia i zapewniania warunków sanitarnych w zakładach przetwórstwa rolno-spożywczego, które ograniczają zużycie wody na etapie przetwarzania surowca.
Ograniczony i coraz mniej przewidywalny dostęp do wody
Temat wody nakłada się na inne czynniki, które już dziś obciążają opłacalność produkcji rolnej. Syntetyczny wskaźnik koniunktury w rolnictwie (SWKR) od pół roku pozostaje na ujemnym poziomie, a rosnące ceny paliw i nawozów azotowych dodatkowo zwiększają presję kosztową na gospodarstwa. Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik ryzyka – ograniczony i coraz mniej przewidywalny dostęp do wody, który w dłuższej perspektywie może wpływać zarówno na wielkość, jak i stabilność plonów.
W przeciwieństwie do wahań cen surowców czy polityki celnej, problem strukturalnego niedoboru wody nie zniknie z dnia na dzień wraz ze zmianą koniunktury rynkowej. To zmiana, która wymaga inwestycji infrastrukturalnych i zmiany praktyk rozłożonej na lata, a nie doraźnych interwencji.
Raport EFRWP stawia problem gospodarki wodnej w Polsce jako temat wymagający systemowej transformacji, a nie punktowych interwencji w reakcji na kolejne fale suszy. Kluczowe pytanie, jakie stoi teraz przed decydentami, brzmi: czy postulaty dotyczące małej retencji, rolnictwa regeneratywnego i nowoczesnego nawadniania doczekają się realnego wsparcia finansowego i legislacyjnego, zanim kolejny sezon z niedoborem wody przełoży się na wymierne straty w plonach.
źródło: IERGŻ







