Widok czarnych, pylących narośli na kolbach kukurydzy może budzić poważne obawy przed wykorzystaniem takiego surowca w żywieniu zwierząt. Charakterystyczne objawy powoduje najczęściej grzyb Ustilago maydis. Samo pojawienie się głowni nie oznacza jednak automatycznie, że cała kukurydza nadaje się do wyrzucenia. Znaczenie ma skala porażenia, rodzaj przygotowywanej paszy oraz obecność innych chorób grzybowych.
Czym jest głownia kukurydzy?
Głownia guzowata kukurydzy jest chorobą wywoływaną przez Ustilago maydis. Grzyb może porażać różne nadziemne części rośliny, między innymi kolby, łodygi, liście i wiechy. Najbardziej charakterystycznym objawem są narośla, które początkowo mają jasną barwę, a wraz z dojrzewaniem wypełniają się ogromną liczbą ciemnych zarodników.
Guzy mogą osiągać znaczne rozmiary, szczególnie gdy infekcja dotyczy kolb. Porażenie ogranicza prawidłowe tworzenie ziarna, dlatego przy dużym nasileniu choroby spada zarówno plon, jak i wartość energetyczna zbieranego materiału.
Do infekcji łatwiej dochodzi w miejscach uszkodzenia roślin. Sprzyjać jej mogą między innymi grad, żerowanie szkodników oraz inne czynniki powodujące rany tkanek kukurydzy.
Czy głownia kukurydziana jest trująca dla zwierząt?
W przypadku Ustilago maydis sytuacja wygląda inaczej niż przy niektórych pleśniach rozwijających się na kolbach. Głownia kukurydzy nie jest uznawana za typową chorobę powodującą zanieczyszczenie ziarna mikotoksynami. Nie należy więc automatycznie utożsamiać czarnych zarodników głowni z obecnością DON, zearalenonu czy aflatoksyn.
Nie oznacza to jednak, że każdą ilość porażonego materiału można bez zastanowienia wykorzystać w dawce pokarmowej. Wraz ze wzrostem udziału porażonych roślin zmienia się skład zebranego surowca. Na kolbach powstaje mniej normalnie wykształconego ziarna, a więc materiał może zawierać mniej skrobi i mieć niższą wartość energetyczną.
Problemem może być również współwystępowanie innych grzybów. Kukurydza osłabiona przez suszę, grad, szkodniki lub inne czynniki stresowe może być jednocześnie porażona przez patogeny odpowiedzialne za fuzariozę czy pleśnienie kolb.
Głownia to nie to samo co Fusarium
To szczególnie ważne z punktu widzenia żywienia bydła, trzody chlewnej i drobiu. Fusarium graminearum oraz niektóre inne gatunki z rodzaju Fusarium mogą produkować mikotoksyny, między innymi deoksyniwalenol, znany jako DON, oraz zearalenon.
W przypadku takich zanieczyszczeń zagrożenie dla zwierząt może być znacznie większe niż przy samej głowni. Mikotoksyny mogą prowadzić między innymi do ograniczenia pobierania paszy, pogorszenia przyrostów, problemów rozrodczych czy spadku produkcyjności.
Nie warto więc oceniać bezpieczeństwa całej partii wyłącznie na podstawie tego, że na roślinach występuje Ustilago maydis. Jeśli widoczne są również nietypowe naloty, przebarwienia ziarniaków, zgnilizna kolb lub charakterystyczna pleśń, uzasadnione jest wykonanie analizy laboratoryjnej.
Co głownia robi z wartością paszową kukurydzy?
Największym problemem może być nie toksyczność samego grzyba, lecz pogorszenie parametrów żywieniowych roślin. Mocno porażona kolba nie wytwarza normalnej ilości ziarna, a właśnie ziarno odpowiada za dużą część wartości energetycznej kiszonki z kukurydzy.
Badania cytowane przez University of Minnesota wskazują, że wraz ze wzrostem udziału roślin porażonych głownią może nieznacznie obniżać się wartość TDN, czyli całkowita zawartość składników pokarmowych strawnych. W przytaczanych doświadczeniach wzrost udziału porażonych roślin o 10 proc. wiązał się ze spadkiem wartości TDN o około 0,5 proc.
W praktyce oznacza to, że kukurydza z głownią nie musi być bezwartościowa. Przy dużym porażeniu jej parametry mogą jednak odbiegać od normalnej kiszonki, dlatego dawki dla wysoko wydajnych zwierząt powinny być układane na podstawie rzeczywistej analizy paszy.
Czy kukurydzę z głownią można zakisić?
Porażone rośliny mogą zostać przeznaczone na kiszonkę, ale decyzja powinna zależeć od stanu całej plantacji. Sam proces fermentacji nie sprawi, że słabej jakości materiał stanie się pełnowartościową paszą.
Duże znaczenie ma prawidłowa wilgotność roślin podczas zbioru, odpowiednie rozdrobnienie, mocne ubicie materiału oraz szybkie odcięcie dostępu tlenu. Niewłaściwie wykonana kiszonka może wtórnie pleśnieć podczas przechowywania lub wybierania z silosu.
Jeżeli plantacja była dodatkowo narażona na suszę, trzeba zwrócić uwagę również na azotany. W zestresowanych roślinach mogą one gromadzić się przede wszystkim w dolnej części łodygi. Fermentacja kiszonkowa zwykle ogranicza ich zawartość, jednak w przypadku podejrzenia wysokiego poziomu warto zbadać gotową kiszonkę przed rozpoczęciem intensywnego skarmiania.
Kiedy warto zrobić badanie paszy?
Analiza laboratoryjna jest szczególnie wskazana wtedy, gdy głownia występuje na dużej części plantacji albo równocześnie pojawiają się objawy pleśnienia kolb. Badanie podstawowego składu kiszonki pozwala określić między innymi zawartość suchej masy, białka, skrobi i włókna.
Przy podejrzeniu innych chorób grzybowych warto rozszerzyć analizę o mikotoksyny. Jest to szczególnie istotne w gospodarstwach utrzymujących zwierzęta o wysokiej wydajności oraz grupy bardziej wrażliwe na zaburzenia jakości paszy.
Nie wystarczy przy tym pobrać kilku przypadkowych fragmentów z jednego miejsca. Próbka powinna możliwie dobrze reprezentować całą partię materiału, ponieważ zarówno porażenie grzybami, jak i obecność mikotoksyn może być nierównomierna.
Czy trzeba usuwać pojedyncze porażone rośliny przed zbiorem?
Przy niewielkim nasileniu choroby ręczne wybieranie pojedynczych roślin z dużej plantacji przeznaczonej na kiszonkę zwykle nie jest praktyczne. Znacznie ważniejsze jest oszacowanie rzeczywistej skali porażenia i sprawdzenie, czy poza głownią nie występują inne problemy zdrowotne kukurydzy.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy znaczna część kolb jest zdeformowana, ziarno jest słabo rozwinięte, a rośliny noszą również ślady zgnilizny i pleśni. Wówczas przed podjęciem decyzji o skarmianiu warto wykonać badania oraz skonsultować wyniki z doradcą żywieniowym lub lekarzem weterynarii.
Najważniejsze jest więc prawidłowe rozpoznanie tego, co rzeczywiście znajduje się na kukurydzy. Czarny pył charakterystyczny dla dojrzałych guzów Ustilago maydis nie oznacza automatycznie obecności mikotoksyn. Jeżeli jednak plantacja jest silnie porażona albo głowni towarzyszą pleśnie kolb, o wykorzystaniu materiału w żywieniu zwierząt powinny decydować jego rzeczywiste parametry, a nie sam wygląd roślin.










