Susza w województwie lubuskim trwa już trzeci rok z rzędu i nie odpuszcza. Problem w tym, że oficjalny system szacowania strat prawie jej nie zauważa. Podczas spotkania Lubuskiego Forum Rolniczego w Zielonej Górze rolnicy nie zostawili na nim suchej nitki.
Skala suszy w liczbach
Dyrektor Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego Grzegorz Dłubek przedstawił dane, które robią wrażenie. Zagrożenie w uprawach zbóż jarych dotyczyło aż 79 z 82 gmin województwa. Zboża ozime – 71 gmin. Rzepak i rzepik – 68. Krzewy owocowe – 59. Truskawki – 53. Kukurydza na ziarno i kiszonkę – po 43 gminy.
A mimo to system wskazał straty uprawniające do sporządzenia protokołu w zaledwie jednym gospodarstwie w całym województwie.
Rolnicy relacjonowali, co dzieje się na ich polach: plony zbóż spadające poniżej progu opłacalności, słabo wykształcone kolby kukurydzy, plantacje dosłownie „ugotowane” po dwóch dniach upałów sięgających 40 stopni.
Gdzie system się rozjeżdża z rzeczywistością
Rolnicy zastrzegają, że nie chodzi o odrzucenie narzędzi cyfrowych jako takich. Problem to jakość danych wejściowych i sposób działania algorytmu.
Największe zastrzeżenie budzi to, że monitoring startuje wiosną od zera – jakby zima i poprzednie sezony w ogóle się nie liczyły. – Monitoring rozpoczyna się wiosną od założenia zerowego deficytu, mimo że niedobór wody narastał przez zimę i w poprzednich sezonach – mówił prezes LIR Andrzej Kałek.
Rolnicy chcą monitoringu całorocznego, bo rośliny dziś zaczynają wegetację wcześniej niż kilkanaście lat temu, a kalendarzowe podejście do suszy coraz gorzej opisuje to, co faktycznie dzieje się na polu.
Lokalne badania kontra system krajowy
Równolegle do państwowego monitoringu, Lubuski Związek Rolników prowadzi własne badania z Instytutem Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa. Prezes związku Zygmunt Jodko opisał trzy tury wizyt terenowych – pod koniec kwietnia, w połowie czerwca i po żniwach – z pobieraniem próbek jęczmienia ozimego i innych zbóż. Rolnicy mają dostać indywidualne raporty, a jesienią wypełnić ankiety podsumowujące sezon.
Zaangażowanie naukowców rolnicy oceniają dobrze. System – bardzo źle. W dotychczasowych raportach zabrakło choćby wzmianki o trwałych użytkach zielonych (TUZ), a Forum zostało odsunięte od prac nad tematem suszy w rolnictwie, mimo że to właśnie ono ma najbardziej aktualne dane z terenu.
Upał to nie tylko susza
W dyskusji wracał też temat ekstremalnych temperatur, które obecne przepisy traktują osobno od suszy, gradu czy przymrozków. Zdaniem uczestników spotkania szkody wywołane samym upałem nie mieszczą się dziś w żadnej istniejącej kategorii – a przecież deficyt wody i stres cieplny działają na uprawy razem, nie osobno.
Retencja: koniec z odprowadzaniem wody na chybcika
Drugim głównym tematem spotkania była retencja. Przez dekady system melioracyjny budowano po to, żeby wodę jak najszybciej odprowadzić z pól. Dziś potrzeba dokładnie odwrotnego podejścia: zastawek, jazów, odtworzonych rowów, zbierania deszczówki i rozwiązań zatrzymujących wodę w glebie.
Andrzej Kałek zaproponował stworzenie mapy województwa pokazującej, gdzie spółki wodne faktycznie działają, jaki obszar obejmują, a gdzie systemu praktycznie nie ma. Dobre przykłady są – m.in. w powiecie wschowskim – ale wiele spółek zmaga się z brakiem członków i problemami z finansowaniem.
Padły też propozycje większej retencji – wykorzystania dolin rzecznych, polderów i mokradeł do rozlewania nadmiaru wody w mokrych okresach. To inwestycje droższe niż konserwacja rowów, ale mogące realnie poprawić lokalny mikroklimat.
Czego oczekują rolnicy: koniec z papierologią od zera
Rolnicy z Forum jasno mówią – doraźne rekompensaty to za mało. Realnym wsparciem byłyby m.in. czasowe ulgi w podatku rolnym, odroczenie rat za grunty od państwa, prolongata czynszów dzierżawnych wobec KOWR i łatwiejszy dostęp do preferencyjnego finansowania.
Zwrócono też uwagę na nierówność: ulgi przywiązane wyłącznie do zobowiązań wobec KOWR pomijają tych, którzy dzierżawią ziemię prywatnie lub gospodarują na własnym gruncie. Stąd propozycja zmiany filozofii pomocy – zamiast osobnego mechanizmu dla każdego typu klęski, państwo reagowałoby na udokumentowany spadek dochodu gospodarstwa, automatycznie uruchamiając odroczenia danin i płatności po przekroczeniu ustalonego progu.
Postulaty Lubuskiego Forum Rolniczego
- całoroczny monitoring suszy uwzględniający deficyt wody narastający od zimy;
- aktualizacja danych glebowych, parametrów rozwoju roślin i algorytmów aplikacji oraz jawne zasady wyliczania strat;
- uwzględnienie szkód od wysokiej temperatury i łącznego stresu wodno-termicznego;
- objęcie oceną TUZ-ów i innych dotąd pomijanych upraw;
- mapa działających spółek wodnych i stabilne finansowanie retencji;
- ulgi, prolongaty i preferencyjne finansowanie uruchamiane automatycznie, według obiektywnych kryteriów;
- mechanizm pomocy oparty na spadku dochodu lub rentowności gospodarstwa.
Przewodniczący LFR Władysław Piasecki mówił o potrzebie silnej, wspólnej reprezentacji rolników wobec Ministerstwa Rolnictwa i instytucji unijnych. Ze spotkania ma wyjść niewielki zespół, który przygotuje pismo do ministra – nie tylko z opisem tegorocznej sytuacji, ale z konkretnymi zadaniami, terminami i wskazaniem odpowiedzialnych instytucji.
Jak podsumowują sami rolnicy: nikt nie oczekuje gwarancji plonu. Oczekują tego, żeby system w końcu zobaczył to, co widać gołym okiem na polu – i podejmował decyzje na podstawie realnych danych, a nie kalendarza.












