Fala ekstremalnych upałów w połączeniu z długotrwałą suszą coraz mocniej odbija się na polskim rolnictwie. W wielu regionach kraju rolnicy nie mówią już o obniżonych plonach, lecz o stratach, których nie da się odrobić. Temperatury dochodzące do 40°C i brak opadów doprowadziły do gwałtownego pogorszenia kondycji upraw.
Na polach widać skutki każdego kolejnego dnia bez deszczu. Zboża wykształciły drobne, słabo wypełnione ziarno lub nie wykształciły go wcale. Ziemniaki zamiast budować bulwy walczą o przetrwanie, a kukurydza, która jeszcze do niedawna dawała rolnikom nadzieję na uratowanie sezonu, również zaczyna przegrywać z pogodą.
Środkowa Polska walczy z suszą. Kukurydza przestaje dawać nadzieję
Najtrudniejsza sytuacja panuje obecnie w centralnej części kraju. Wielotygodniowy brak opadów sprawił, że gleba już wcześniej była skrajnie przesuszona. Gdy do suszy dołączyły temperatury sięgające nawet 40°C, wiele upraw praktycznie przestało się rozwijać.
Rolnicy podkreślają, że tegoroczna sytuacja jest wyjątkowa. Zboża zakończyły wegetację znacznie wcześniej niż powinny. Kłosy są słabo wypełnione, ziarno pozostaje drobne, a miejscami nie wykształciło się niemal wcale. Oznacza to, że plony będą znacznie niższe od oczekiwanych, a na najsłabszych stanowiskach straty mogą okazać się bardzo dotkliwe.
Problemy widać również na plantacjach ziemniaków. Zamiast inwestować energię w budowę bulw, rośliny wykorzystują dostępne zasoby wyłącznie do utrzymania się przy życiu. W wielu gospodarstwach łęty zaczynają przedwcześnie zasychać, a rozwój bulw został wyraźnie zahamowany.
Jeszcze kilka tygodni temu wielu producentów liczyło, że sytuację uratuje kukurydza. To właśnie ona miała zrekompensować straty w zbożach i innych uprawach. Dziś jednak nadzieje szybko gasną. Temperatury dochodzące do 40°C oraz brak wilgoci sprawiają, że rośliny zwijają liście już od rana, ograniczają fotosyntezę i przestają prawidłowo się rozwijać. W wielu miejscach wzrost został zahamowany, a tworzenie kolb stoi pod znakiem zapytania.
Rolnicy podkreślają, że nawet jeśli w najbliższych dniach pojawią się opady, nie będą one w stanie odbudować potencjału plonowania utraconego w czasie wielotygodniowej suszy. Deszcz może jedynie ograniczyć dalsze pogarszanie się sytuacji.
Zboża nie wytrzymały ekstremalnych warunków
Tegoroczna wiosna i początek lata nie zapewniły roślinom odpowiednich warunków do budowania plonu. Deficyt wody pojawił się już na etapie krzewienia i strzelania w źdźbło, a kolejne tygodnie bez większych opadów tylko pogłębiały problem.
W efekcie wiele plantacji dojrzewa przedwcześnie. Kłosy są krótsze, ziarno słabiej wykształcone i znacznie lżejsze. W skrajnych przypadkach w części kłosów nie ma go praktycznie wcale. Rolnicy przyznają, że podczas żniw mogą być bardzo niemile zaskoczeni wynikami kombajnów.
Plantacje porzeczek i sady również nie wytrzymują upałów
Jednym z najbardziej dramatycznych obrazów tegorocznej fali upałów są plantacje porzeczek w środkowej Polsce. Owoce, zamiast dojrzewać, zostały dosłownie spalone przez słońce. Pod wpływem ekstremalnej temperatury stały się miękkie, sczerniały, a następnie zaschły na krzewach. W wielu gospodarstwach oznacza to niemal całkowitą utratę tegorocznych zbiorów.
Wysoka temperatura rozgrzanej gleby oraz intensywne promieniowanie słoneczne uszkodziły również same krzewy. Coraz częściej obserwowane jest zasychanie pędów oraz masowe opadanie liści. To oznacza, że skutki tegorocznej fali upałów mogą być odczuwalne również w kolejnych sezonach. Osłabione rośliny będą wymagały regeneracji, a część plantacji może wymagać kosztownego odtworzenia.
Problemy nie kończą się jednak na samych owocach. Intensywnie nagrzana gleba i wysoka temperatura uszkodziły również krzewy. Plantatorzy obserwują masowe zasychanie pędów oraz opadanie liści, co może odbić się także na przyszłorocznym plonowaniu. W wielu przypadkach konieczna będzie kosztowna regeneracja plantacji, a część nasadzeń może wymagać całkowitego odtworzenia.
Więcej pisaliśmy o tym w osobnym artykule:
Rolnicy mówią o klęsce żywiołowej
W wielu gospodarstwach sytuacja przestała być postrzegana jako zwykły problem pogodowy. Rolnicy coraz częściej używają określenia „klęska żywiołowa”, wskazując, że skala strat jest większa niż podczas wielu wcześniejszych okresów suszy.
Najbardziej niepokoi fakt, że problemy dotyczą jednocześnie wielu gatunków roślin. Ucierpiały zboża, ziemniaki, kukurydza oraz plantacje owoców. W wielu miejscach kraju trudno już wskazać uprawę, która nie odczuła skutków ekstremalnych warunków pogodowych.
Szczególnie dotkliwy okazuje się brak opadów połączony z bardzo wysokimi temperaturami. Rośliny nie tylko nie otrzymują wody niezbędnej do wzrostu, ale dodatkowo narażone są na silny stres cieplny, który ogranicza proces fotosyntezy i przyspiesza ich starzenie.
Czy deszcz może jeszcze uratować tegoroczne plony?
Prognozy pogody wskazują na możliwość pojawienia się lokalnych opadów, jednak rolnicy podchodzą do nich z dużym dystansem. Nawet jeśli deszcz spadnie, w wielu przypadkach będzie już za późno na odbudowanie utraconego potencjału plonowania.
Największą nadzieją pozostaje ograniczenie dalszych strat oraz poprawa warunków dla roślin, które wciąż mają szansę zakończyć wegetację. W przypadku kukurydzy czy późniejszych odmian ziemniaków każdy większy opad może jeszcze poprawić sytuację, jednak dla wielu plantacji zbóż czy porzeczek tegoroczny sezon jest już praktycznie przesądzony.
Jedno jest pewne – tegoroczne lato zapisuje się jako jedno z najbardziej wymagających dla polskiego rolnictwa w ostatnich latach. Rolnicy z niepokojem obserwują prognozy, licząc na zmianę pogody, która mogłaby choć częściowo zahamować narastające straty.









