Nasilają się sygnały od rolników i mieszkańców obszarów wiejskich, a nawet mniejszych miast, o zbyt częstym, a w wielu przypadkach stwarzającym niebezpieczne sytuacje pojawianiu się wilków w pobliżu ludzkich siedzib i uczęszczanych dróg.
– Odebraliśmy już sporą liczbę niepokojących informacji od rolników – mówi Prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej Piotr Walkowski. – Także portale społecznościowe pełne są postów ze zdjęciami wilków przy domostwach, na głównych drogach wiejskich. Mało tego. Publikowane są też drastyczne fotografie psów domowych, które nie przeżyły spotkania z wilkami.
Wilki na polach
Rolnicy zgłaszają też przedstawicielom wielkopolskiego samorządu rolniczego przypadki kontaktu z wilkami na polach podczas prac. Jak informuje WIR zauważalne jest również zwiększenie występowania innej zwierzyny leśnej, która szuka schronienia przed wilkami na otwartych przestrzeniach pól, czy tez bliżej domów. Ma to miejsce to na tych terenach, na których mocno widoczne są i wilki.
– Wiąże się to oczywiście ze zwiększonymi stratami w płodach i plonach rolnych spowodowanymi przez zwierzynę łowną – dodaje Prezes Piotr Walkowski – Ma to też swoje przełożenie na zmniejszoną dochodowość rolników, a także zwiększenie wypłat odszkodowań w tym zakresie przez koła łowieckie
Wniosek do Ministra Środowiska
W związku z powyższym Wielkopolska Izba Rolnicza zwróciła się do Ministra Klimatu i Środowiska Michała Kurtyki z wnioskiem o podjęcie pilnych działań w zakresie zarządzania populacją wilka. WIR zaznacza, że zdaje sobie sprawę z konieczności ochrony gatunków zagrożonych. Jednakże w obecnej sytuacji konieczne jest również podjęcie działań zmierzających do uzyskania sensownej populacyjnej równowagi i wprowadzenia racjonalnego planu dalszego działania godzącego ochronę wilków jako gatunku z potrzebami i bezpieczeństwem rolników oraz mieszkańców wsi i mniejszych miast.
Jak się zachować?
W swoim wniosku WIR podkreśla też zasadność organizacji przemyślanej akcji informacyjnej dla rolników, mieszkańców wsi i miasteczek, ale też i większych miast odwiedzających kompleksy leśne. Jak zauważa wielkopolski samorząd rolniczy wiedza społeczeństwa w zakresie zachowania się w przypadku spotkania z wilkiem jest niewystarczająca. A wcześniej realizowane działania np. przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w 2018 roku pn. ”Czy taki wilk straszny jak go malują?”, czy też w 2019 roku forum dyskusyjne pn. „O wilku mowa”, w opinii WIR skierowane były do wąskiego grona osób związanych zawodowo lub funkcyjnie z tą tematyką. Prezes WIR Piotr Walkowski obawia się, że bez podjęcia działań zmierzających do regulacji populacji wilka, a także odpowiednich informacji o tym jak np. zachować się w przypadku kontaktu człowieka z tym drapieżnikiem, dojść może do tragedii np. w wyniku bezpośrednich ataków na ludzi.
Konieczność wydłużenia funkcjonowania ustawy o wstrzymaniu sprzedaży państwowej ziemi to jeden z głównych tematów, które omawiano podczas wtorkowego (26 stycznia br.) spotkania Prezydium Rady Krajowej NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorzem Pudą.
Postulaty związkowców
Temat regulacji dotyczących obrotu ziemią rolną podjęto w kontekście zapowiadanej przez Ministerstwo i Rząd nowelizacji ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Prezydium NSZZ RI „Solidarność”, biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia rolników z zakresu obrotu nieruchomościami rolnymi oraz ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, a także mając na względzie obecną sytuację ekonomiczną i trudności finansowe gospodarstw rodzinnych, związane także z ASF i epidemią COVID-19, zaproponowało swój pakiet rozwiązań.
10 lat wstrzymania i 2 hektary
Zdaniem związkowców korzystne dla rolników byłoby: – Wydłużenie okresu wstrzymania sprzedaży w stosunku do propozycji zawartej w projekcie ww. ustawy – z 5 do 10 lat. – Pozostawienie na dotychczasowym poziomie 2 ha powierzchni nieruchomości rolnych wobec których wstrzymanie sprzedaży nie będzie miało zastosowania. – Możliwość odroczenia spłaty kredytów na zakup ziemi i wydłużenie okresu spłaty do 25 lat. – Możliwość odkupu przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa na wniosek rolnika nieruchomości rolnej będącej przedmiotem kredytu na zakup ziemi z możliwością jej dzierżawienia przez rolnika. – Wprowadzenie zapisu na podstawie którego: w przypadku wpływu do KOWR wniosku zbywcy na wyrażenie zgody na zbycie na rzecz podmiotu, który nie jest rolnikiem indywidualnym, prawo pierwszeństwa w zakupie przedmiotowych gruntów przysługiwałoby KOWR. – Przywrócenie zapisu zgodnie z którym, potencjalny nabywca nieruchomości rolnej (podmiot), musi dać rękojmię należytego prowadzenia gospodarstwa.
Mało czasu na zmiany
Przypomnijmy: 30 kwietnia 2021 r. upłynie termin 5-letniego zakazu sprzedaży państwowych nieruchomości rolnych na mocy Ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa z 2016 r. W związku z powyższym Rada Ministrów pracuje nad przedłużeniem moratorium na sprzedaż ziemi rolnej z państwowych zasobów.Przygotowanie projektu powierzono Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W uzasadnieniu konieczności podjęcia tego rodzaju prac wyjaśniono m.in., że wraz z wejściem w życie wcześniejszej ustawy z dnia 14 kwietnia 2016 r., podstawowym sposobem zagospodarowania nieruchomości Zasobu stała się dzierżawa, a dotychczasowe doświadczenia wskazują, że ta forma jest korzystna dla rolników.
Co zrobi Minister Puda?
Ministerstwo przewiduje przedłużenie okresu wstrzymania sprzedaży państwowej ziemi o kolejne 5 lat, tj. do 30 kwietnia 2026 r. Zakłada też zwiększenie z 2 ha do 5 ha powierzchni nieruchomości rolnych, wobec których wstrzymanie sprzedaży nie będzie miało zastosowania. Rządowi legislatorzy proponowali również aby moratorium, podobnie jak ma to miejsce obecnie, nie dotyczyło sprzedaży udziałów we współwłasności nieruchomości. Podczas środowego spotkania ze związkowcami, Minister Rolnictwa odnotował ich postulaty. Jak to wpłynie na dalsze prace nad ustawą? Zobaczymy.
Całkiem niedawno pisaliśmy o problemach rolników w podeszłym wieku, którzy w skutek braku zdeklarowanych następców decydują się, mimo nabycia uprawnień emerytalnych KRUS, dalej prowadzić swoje gospodarstwa. Przypomnijmy też, że zgodnie z obecnymi przepisami skutkuje to niemożnością korzystania z pełnej emerytury. Do sprawy ustosunkował się już wcześniej m.in. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorz Puda, który w specjalnym piśmie wyjaśnił Krajowej Radzie Izb Rolniczych, że emerytura KRUS dla rolników dzieli się na dwie składowe: składkową i udzielaną przez państwo. A wypłata tej drugiej składowej ściśle uzależniona jest od zaprzestania prowadzenia gospodarstwa. Mało tego! Mechanizm ten zgodnie z ministerialnymi założeniami, pobudzać miał wymianę pokoleń w gospodarstwach. Niestety w żaden sposób nie rozwiązywało to problemów rolników bez następców. Być może więc teraz pojawiła się duża szansa na przełom w tej sprawie.
Zmiana w ustawie o gospodarstwach
Nadzieję na to daje inicjatywa związkowców z NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność i zapewnienia Ministra Rolnictwa Grzegorza Pudy podczas wtorkowego (26 stycznia br.), spotkania z Prezydium Zarządu NSZZ Solidarność RI.
W trakcie tego spotkania kierownictwo NSZZ RI „Solidarność” przekazało ministrowi swój autorski projekt ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników likwidujący konieczność przekazywania ziemi w zamian za pełną emeryturę rolniczą.
W odpowiedzi Minister Grzegorz Puda poinformował, że zapis o likwidacji konieczności przekazywania ziemi za emeryturę znajdzie się w przygotowywanej obecnie ustawie o rodzinnych gospodarstwach rolnych, w której umieszczone zostaną także i inne zapisy dotyczące wsparcia dla małych i średnich gospodarstw. Projekt ustawy o gospodarstwach jest obecnie w fazie zaawansowanych przygotowań. Następnie czeka go sejmowo-senacka ścieżka legislacyjna. Nie mniej jednak, zmiana w podejściu Ministerstwa Rolnictwa do tego tematu jak widać już nastąpiła. Więcej informacji na temat obecnego stanu prawnego dotyczącego emerytur KRUS znaleźć można w naszym tekście pt.: „Czy Minister Puda zrozumiał pytanie?” (publ. 24 stycznia br.)
Wczoraj (28 stycznia 2021 r.), podpisano List Intencyjny w sprawie współpracy instytucji odpowiedzialnych za realizację Projektu pod nazwą: „Paszportyzacja polskiej żywności”. Wydarzeniu patronował Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorz Puda.
Cyfrowy system monitoringu
Celem projektu jest budowa cyfrowego systemu informatycznego gwarantującego śledzenie informacji na temat drogi i parametrów produktów rolno-spożywczych na różnych etapach ich wytwarzania i dostawy w łańcuchu „od pola do stołu”.
Udział rolników i producentów
Uczestnikami projektu będą przedstawiciele różnych łańcuchów dostaw produktów, zrzeszeń i organizacji sektora rolno-spożywczego, a także reprezentanci Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jednostek administracji publicznej sprawujących nadzór nad bezpieczeństwem i jakością żywności oraz instytucje naukowo-badawcze. Ich współdziałanie zapewnić ma wdrożenie i właściwe funkcjonowanie cyfrowego systemu monitorowania łańcucha dostaw żywności w Polce. Paszportyzacja żywności ma też zapewnić przejrzystość procesów produkcyjnych i możliwość natychmiastowego ustalania pochodzenia produktów. Podstawowym celem projektu jest też budowa świadomości konsumentów w sprawach dotyczących faktycznej wartości, jakości i pochodzenia produktów rolno-spożywczych. A Polska może być tu światowym liderem, czyli krajem który jako pierwszy wdroży tego typu system.
Sygnatariusze listu
Pod listem intencyjnym swój podpis złożyli: Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorz Puda, Halina Szymańska Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Justyna Orłowska Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. GovTech Polska, Wojciech Kędzia Zastępca Dyrektora Generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, dr Bogdan Konopka Główny Lekarz Weterynarii, Magdalena Świderska Zastępca Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Andrzej Chodkowski Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Krzysztof Saczka Główny Inspektor Sanitarny i Alvin Gajadhur Główny Inspektor Transportu Drogowego.
List intencyjny określa ramy i zasady współpracy jednostek administracji publicznej sprawujących nadzór nad bezpieczeństwem produktów rolno-spożywczych. Na kolejnym etapie, wspólnie z przedstawicielami łańcuchów dostawz sektorów: wołowiny, ziemniaka i wieprzowiny zaplanowane zostaną konkretne działania pilotażowe.
Bydło, mleko i ziemniaki
Do tej pory zorganizowano już warsztaty z udziałem przedstawicieli organizacji branżowych i producentów: bydła, mleka oraz ziemniaka, a także ARiMR, KOWR, GIORIN, GIS, GITD, GIW, Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Celem warsztatów było określenie form i funkcji przyszłego systemu, którego technicznym przygotowaniem zajmą się specjaliści pracujący dla Rządowego Programu GovTech Polska.
Drony w rolnictwie stały się obiektem badań. Mogą pomóc oszacować straty w uprawach lub na przykład monitorować skuteczność zabiegów agrotechnicznych. Zaczęto je wykorzystywać także do innych celów. W Teksasie znalazły one wykorzystanie w rozwiązaniach mających na celu poprawę efektywności zbiorów.
Nowość, która ma szansę się sprawdzić
To co daje przewagę dronom nad nami to widok z lotu ptaka. Obraz widoczny z góry pozwala ocenić stan uprawy między innymi czy nie ma braków w rządku a co za tym idzie czy końcowy plon będzie zadowalający. Naukowcy z Texas A&M AgriLife podjęli prace nad rozwiązaniami mającymi na celu poprawę efektywności zbiorów. W tym celu stworzyli specjalną platformę do zbierania i analizy danych z bezzałogowych statków powietrznych. Ten proces gromadzenia danych do analizy i interpretacji można wykorzystać do ulepszenia różnych upraw rolniczych. Drony są w stanie monitorować wzrost, dojrzałość roślin, kondycję liści oraz uszkodzenia przez choroby lub pogodę. Badania były przeprowadzane na gatunku bawełny jednak w przyszłości analiza z powietrza ma objąć także warzywa i pszenicę.
W czym pomoże dron rolnikowi?
Korzystanie z dronów pozwala uzyskiwać obrazy w wysokiej rozdzielczości, dokładne pomiary, opracowywać pomocne algorytmy, określać wzorce w uprawach i uzyskać pełniejszy obraz ogólnego rozwoju upraw. Badacze Texas A&M AgriLife wykorzystując teledetekcyjne obrazy dronów potrafili określić wzrost baldachimu bawełny, dojrzałość roślin, opadanie liści, otwarte torebki nasienne i obszary uszkodzone przez pogodę lub chorobę.
Brzmi obiecująco, szczególnie, że rolnicy spędzają dużo czasu spacerując po polach, szukając dowodów na obecność owadów lub chorób. Lwią część czasu poświęcają także na sprawdzenie, jak dobrze rozwija się uprawa, próbując określić właściwy czas na zastosowanie nawozów i środków ochrony roślin. Dzięki właściwej analizie i zastosowaniu danych z powietrznego statku jakim jest dron, możliwe jest podjęcie ważnych decyzji dotyczących zarządzania uprawami, które mogą poprawić zarówno jakość, jak i plony. Technologia teledetekcji pozwala producentom szybko i dokładnie zmierzyć przestrzenną zmienność każdego metra kwadratowego obsadzonego pola. W ciągu zaledwie pół godziny lotu można zmapować pole o powierzchni 100 akrów i stworzyć modele 3D roślin. Co ważne producenci mogą natychmiast przesłać zdjęcia analitykom w celu weryfikacji potrzebnego nawożenia czy oprysku.
Podsumowując można powiedzieć, że dopiero odkrywamy pełen potencjał rolnictwa cyfrowego i korzyści, jakie może przynieść podmiotom zajmującym się produkcją rolną.
Warmia, Mazury, Podlasie, wschodnie Mazowsze- w nocy i w ciągu dnia możliwe będą słabe przelotne opady śniegu. Śnieg poprószy na około 30% tego obszaru. Nie spadnie nigdzie więcej jak 1 centymetr. Temperatura przez całą dobę pozostanie lekko ujemna. Wiatr powieje umiarkowanie do 35 km/h powodując lekkie nawiewanie śniegu na drogi.
Pomorze Zachodnie i Gdańskie, Kujawy, Wielkopolska, Łódzkie, Mazowsze, Lubelskie, Świętokrzyskie- tutaj przez cały dzień sucho i bez opadów. O poranku miejscami chwyci mrozek do -8 stopni, W ciągu dnia słupki rtęci wzrosną do -1/+1 stopnia. W słońcu znacznie cieplej.
Południe, południowy zachód kraju- do południa w miare sucho z dużą ilością chmur- jedynie na Podkarpaciu do zmroku sucho i slonecznie. Następnie około południa na Dolnym Śląsku, zaś po południu na całym południu zacznie padać śnieg, który w regionach podgórskich będzie intensywny- do 5-10 cm w ciągu 10 godzin.
Tegoroczna edycja Akademii Rzepaku przeniosła się do sieci. Cyklicznie organizowane przez Rapool Polska spotkania co roku cieszą się dużym zainteresowaniem rolników i plantatorów rzepaku i są przede wszystkim źródłem cennej wiedzy na temat właściwej agrotechniki tego gatunku.
W pierwszej sesji, poświęconej nawożeniu, wysłuchać można ciekawych wykładów dotyczących wiosennej agrotechniki rzepaku. Wśród prelegentów sesji nawożenia znaleźli się prof. Witold Szczepaniak (Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu), Piotr Kotowski (COMPO EXPERT) oraz Artur Kozera (Rapool Polska).
Wykład prof. Szczepaniaka to wyczerpująca odpowiedź na zadane w tytule prezentacji pytanie: Jak optymalnie wykorzystać azot w uprawie rzepaku? Ekspert z Katedry Chemii Rolnej i Biogeochemii Środowiska UPP tłumaczy m.in. od czego zależy efektywność plonotwórcza nawożenia azotem i jak można poprawić wykorzystanie tego pierwiastka przez rośliny. Zwraca też szczególną uwagę na odpowiedni termin wysiewu wiosennej dawki startowej azotu. Jak podkreśla, do początku kwitnienia powinno być zrealizowane ok. 70% potrzeb pokarmowych rzepaku.
W kolejnych wystąpieniach Piotr Kotowski z COMPO EXPERT przedstawił strategię mineralnego nawożenia rzepaku ozimego, a o aktualnej sytuacji i perspektywach w uprawie gatunku mówił Artur Kozera. Wszystkich zainteresowanych nie tylko tematem nawożenia ale też danymi dotyczącymi m. in. produkcji i plonów rzepaku w Europie i na świecie w minionym sezonie wegetacyjnym zachęcamy do wysłuchania wykładów.
Więcej informacji na temat akademii rzepaku oraz kolejnych wykładów znaleźć można na www.akademiarzepaku.pl
Przyszłoroczny sezon odchwaszczania buraków cukrowych będzie trudnym wyzwaniem dla plantatorów. 2021 rok będzie pierwszym, w którym rolnicy nie będą już mogli stosować herbicydów opartych o substancję aktywną desmedifam. Czy w związku z tym czeka nas powrót do motyki?
Problemy z chwastami w burakach
Skuteczne odchwaszczanie buraków cukrowych to nadal trudna sztuka, w której plantatorzy muszą się mierzyć nie tylko z wysoką presją chwastów (często coraz bardziej odpornych na dostępne substancje aktywne), ale również niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi utrudniającymi wykonanie oprysków. Pojawiająca się już od kilku lat susza w okresie zasiewów buraków, dodatkowo burze piaskowe, powodują, że tanie i skuteczne odchwaszczanie buraków bywa bardzo utrudnione. Problem ten uwypukliła wiosna 2020 roku, kiedy na plantacji buraków obserwowaliśmy nierówne wschody i obniżoną skuteczność (lub problem z wyborem właściwego terminu) zabiegów herbicydowych w burakach cukrowych.
O ile narastająca fala rozgoryczenia spowodowana tegorocznym niskim plonem cukru oraz, zdaniem rolników zawyżanymi wynikami zanieczyszczeń i potrąceń z tego tytułu nie spowoduje, że wielu plantatorów zaniecha uprawy buraków, o tyle na wiosnę muszą się oni dodatkowo zmierzyć z wyzwaniem walki z chwastami przy zubożałym „arsenale” dostępnych substancji aktywnych. Rok 2021 w praktyce będzie tym rokiem, w którym po raz pierwszy niemożliwe będzie stosowanie desmedifamu. Wkrótce wycofane zostaną także substancje fenmedifam i chloridazon. Na celowniku KE są także substancje z grupy sulfonylomoczników. W związku z tym przed plantatorami stoi wyzwanie poszukiwania rozwiązań na bazie tych substancji, które będą jeszcze dostępne.
Herbicydy bez desmedifamu, fenmedifamu i chloridazonu
W odpowiedzi na te problemy firma UPL wraz z firmą Agromix, polskim producentem adiuwantów, zaprezentowały w Falęcinie (woj. kujawsko-pomorskie) rozwiązania herbicydowe w burakach cukrowych oparte o substancje takie jak etofumesat, metamitron, czy chlopyralid wspomagane adiuwantami. Opracowane herbicydowe mieszaniny oceniane były nie tylko pod względem skuteczności, ale również opłacalności stosowania (cena na hektar). Kluczem do efektywnego i ekonomicznie uzasadnionego odchwaszczania buraków cukrowych jest zachowanie możliwie dużej różnorodności stosowanych herbicydów w jednej mieszaninie w niewielkich dawkach wspomaganych adiuwantami.
Przy przeliczeniu procentowego udziału poszczególnych komponentów mieszaniny okazuje się, że adiuwant jest często jednym z najtańszych składników mieszaniny, dlatego lepiej jest podnosić dawkę tańszego komponentu (adiuwantu), co jednocześnie pozwoli na zmniejszenie dawek herbicydów, które są zdecydowanie droższe. Jednak, aby takie rozwiązanie przyniosło oczekiwane efekty, związane ze zwalczaniem chwastów na polu, potrzebne jest stosowanie dobrych i sprawdzonych adiuwantów. Dzięki wsparciu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju możliwe było opracowanie innowacyjnych adiuwantów, rozszerzających pulę polskich produktów o adiuwanty wielofunkcyjne. Jednym z takich adiuwantów, który wykazuje bardzo dużą i potwierdzoną w praktyce przydatność jest Atpolan BIO 80 EC Premium, który stosowany był również w doświadczeniach w Falęcinie. Atpolan BIO Premium ma w swoim składzie dodatkowy komponent ograniczający znoszenie przez wiatr cieczy opryskowej. – To bardzo ważna sprawa nie tylko dla działania i skuteczności środków ochrony roślin, ale także dla środowiska – mówił prof. dr hab. Zenon Woźnica, twórca Atpolanu. – Nawet do 20% środków ochrony roślin ulega znoszeniu z pola poza teren opryskowy. Ma to znaczenie nie tylko dla rolnika, ale także dla ludzi, którzy żyją poza środowiskiem rolniczym.
Zwalczanie komosy białej
W przypadku walki z chwastami w buraku cukrowym najgroźniejszym przeciwnikiem jest komosa biała. W zaleceniach integrowanej ochrony roślin próg ekonomicznej szkodliwości dla tego chwastu to 1 roślina na 2 metrach kwadratowych. W praktyce dopuszczenie do pojawienia się takiego zagęszczenia komosy na plantacji skutkuje dużym spadkiem plonu, a także problemami ze zbiorem. Jedna roślina komosy białej wytwarza średnio do 5 tys. nasion, które zasilą glebowy bank nasion! To dlatego tak ważne jest obranie skutecznej strategii odchwaszczania. Komosa to „twardy” przeciwnik. Jej liście pokryte są grubą warstwą kutykuli, która chroni chwast przed utratą wody w czasie suszy i jednocześnie bardzo utrudnia wnikanie substancji czynnych herbicydów. Dodatkowo w latach suchych warstwa kutykuli bardzo dobrze „przyjmuje” wszelki kurz i pyły unoszące się w powietrzu, co również ma negatywny wpływ na działanie herbicydów.
Jak poprawić skuteczność herbicydów?
Pył z dużą siłą wiąże herbicydy, co prowadzi do powstawania nierozpuszczalnych w wodzie soli, które nie ulegają wnikaniu. Nie jest to jednak chwast nie do pokonania. Potrzebny jest przede wszystkim skuteczny oręż. Adiuwant Atpolan BIO 80 EC Premium oparty jest na estrze metylowym kwasów tłuszczowych, który doskonale rozpuszcza wosk kutykularny komosy czy też samosiewów rzepaku i ułatwia wnikanie substancji aktywnych do wnętrza komórek roślinnych. W skład wielofunkcyjnego Atpolanu BIO Premium wchodzi również bufor podnoszący pH cieczy opryskowej, który powoduje rozpuszczanie wielu herbicydów, zwłaszcza z grupy sulfonylomoczników, przez co można stosować je w zdecydowanie niższych dawkach, np. 15 g zamiast 30 g triflusulfuronu metylowego na ha (np. Safari 50 WG).
Skuteczność działania substancji dedykowanych do zwalczania komosy białej w buraku cukrowym podnosi również niewielki dodatek chlopyralidu, który dedykowany jest przede wszystkim do zwalczania chwastów rumianowatych, ale jest także substancją synergistyczną, która bardzo dobrze wspomaga działanie np. etofumesatu. Chlopyralid, stosowany w mieszaninach wielokomponentowych podnosi skuteczność działania też innych herbicydów, dlatego warto, żeby jego niewielka ilość była w mieszaninie. Warto pamiętać, że przy możliwości wystąpienia ostrożenia polnego, dawkę chlopyralidu należy odpowiednio podnieść.
Odchwaszczanie przy nierównych wschodach buraków
W latach suchych, jak tegoroczna wiosna, gdzie obserwujemy utrudnione i nierówne wschody buraków, rolnicy często borykają się z problemem wyboru terminu pierwszego zabiegu w obawie przed uszkodzeniem później wschodzących siewek buraka. Zdaniem prof. Zenona Woźnicy wskaźnikiem pierwszego oprysku nie powinna być faza buraków, lecz faza chwastów, a, ściśle mówiąc, wschody komosy białej, która jest najtrudniej zwalczanym chwastem. Jeżeli poradzimy sobie z komosą białą, to poradzimy sobie z innymi chwastami. – Jeżeli komosa jest w fazie liścieni, co najwyżej pierwszego liścia, należy przystąpić do oprysku. Dawki dzielone należy zachować według zaleceń, natomiast w tej sytuacji lepiej zastosować adiuwant w obniżonej dawce, to powinno zapewnić bezpieczeństwo stosowania herbicydów przy nierównych wschodach buraków.
Najskuteczniejszy program odchwaszczania buraków
Z doświadczeń prowadzonych przez Agromix i UPL wynika, że najwyższą skutecznością w walce z chwastami w buraku cukrowym jest strategia z zastosowaniem zabiegu „czyszczącego”, czyli oprysku przedwschodowego glifosatem (1 litr glifosatu 360 g/l z dodatkiem adiuwantu, np. AS 500 SL). Do poprawnego wykonania takiego zabiegu istotne jest obserwowanie plantacji i wykonanie go na chwilę przed wschodami.
Program odchwaszczania buraków cukrowych bez desmedifamu, fenmedifamu i chloridazonu o najwyższej skuteczności.
Taki zabieg jest stosunkowo tani i umożliwia ujednolicenie stanu zachwaszczenia w nierównomiernie wschodzących burakach. W ten sposób unikamy sytuacji, w której komosa na jednym polu występuje równocześnie w fazie liścieni, a także w fazie 1-2 pary liści właściwych, a to znacznie zwiększa skuteczność kolejnych zabiegów herbicydowych. Najbardziej skuteczny program odchwaszczania buraków cukrowych bez desmedifamu, fenmedifamu i chloridazonu przedstawiono w tabeli. Koszt takiego odchwaszczania to ok. 720 zł/ha brutto.
Niemieccy hodowcy stoją przed nie lada wyzwaniem. W lutym, jaja wyprodukowane na fermach z dostępem do przestrzeni na wybiegu stracą status „jaj wolnowybiegowych”. Wynika to z faktu, że w związku z grypą ptaków w Niemczech nakazano utrzymywać drób wewnątrz budynków. Unijne normy handlowe mówią, że po upływie ustalonego przepisami okresu czasu, w którym ptaki są utrzymywane w zamknięciu, jaja pochodzące z ferm wolny wybieg tracą swój status i nie mogą zostać wprowadzone do obrotu jako jaja z cyfrą „1”.
Kłopoty na rynku jaj nie tylko u sąsiadów
Niepewność hodowców drobiu i producentów jaj trwa już od kilku miesięcy. Na skutek wprowadzonych dalszych obostrzeń nastąpiła redukcja sprzedaży w przetwórstwie spożywczym. Zaś z drugiej strony obserwowaliśmy zwiększony popyt i przekierunkowanie nawyków zakupowych klientów detalicznych. Niemieccy konsumenci zaczęli znacznie więcej kupować jaj z wolnego wybiegu i ekologicznych, do tego stopnia, że tego rodzaju jaj nie da się praktycznie kupić w chwili obecnej na wolnym rynku. W Polsce również wzrosło zainteresowanie jajami od “szczęśliwych kurek’. Z Raportu „Wycofanie jaj z chowu klatkowego” wynika, że Od 2014 roku do stycznia 2019 roku hodowla kur niosek hodowanych w systemie ekologicznym wzrosła o 284% a wolnowybiegowym o 96%. Tym samym w ciągu kilku lat udział chowu klatkowego w podaży jaj konsumpcyjnych w Polsce obniżył się o 2%. Obserwujemy już nie tylko przekierunkowanie się samych konsumentów lecz supermarketów, które deklarują o rezygnacji sprzedaży jaj z hodowli klatkowej. Dla krajowych producentów brak zainteresowania jajami “trójkami” oznacza duże poniesienie kosztów z przearanżowaniem przestrzeni hodowlanej. Przy obecnie szalejącej grypie byłoby to jak wyrzucenie pieniędzy w błoto. Stąd też płynie wniosek, by dawać hodowcom więcej czasu i zapewnić im zaplecze finansowe aby mogli sprawnie zmienić rodzaj hodowli.
Czy to początek końca jaj “3”?
Do 2025 roku firmy takie jak Biedronka Unilever, Wawel, Wytwórnia Spółdzielcza Pracy „SPOŁEM”, Wytwórnia Octu i Majonezu OCETIX, Mars-Waldi czy Piekarnia Familijna zdecydowały się na odejście od zakupu jaj z chowu klatkowego. Część z nich potwierdziła, że już dziś nie używa jajek pochodzących z chowu klatkowego. Firma Unilever, właściciel marek takich jak Hellmann’s, Knorr i Magnum,wycofała jaja klatkowe we wszystkich postaciach w całej Polsce. Jak zauważa dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Katarzyna Gawrońska, wycofywanie ze sprzedaży jaj klatkowych jest tendencją ogólnoeuropejską. Pomimo braku różnic w składzie i smaku konsumenci skłaniają się do zakupu jaj od “szczęśliwej” w przekonaniu, że jest ono smaczniejsze i zdrowsze. Czy wkrótce pożegnamy się na zawsze z chowem klatkowym? Nie wydaje się aby, popyt ze strony konsumentów był na tyle duży aby całkowicie zmienić system produkcji jaj w Polsce. To jak szybko i na jaką skalę będzie się zmieniał sposób chowu kur niosek w Polsce zależy nie tylko od klientów detalicznych ale także przemysłu spożywczego.
Polska znalazła się w grupie kilkunastu państw członkowskich Unii Europejskiej, które wspólnie wystąpiły z wnioskiem do Komisji Europejskiej o wprowadzenie środków pomocowych UE dla wsparcia sektora wieprzowiny, dotkniętego poważnymi spadkami cen, m.in. w wyniku ograniczeń związanych z COVID-19. Stało się to podczas wczorajszego (26 stycznia br.) wideo posiedzenia nieformalnej rady ministrów rolnictwa i rybołówstwa krajów członkowskich Unii Europejskiej AGRIFISH.
Sytuacja się pogarsza
– Na rynku wieprzowiny mamy do czynienia z bardzo trudną i pogarszającą się sytuacją. Polska wielokrotnie zwracała Komisji Europejskiej na to uwagę. ASF, COVID-19, a obecnie dodatkowo sezonowy spadek cen, wpływają bardzo negatywnie na sytuację unijnych producentów świń i na perspektywy dla tego sektora – mówił reprezentujący Polskę Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Ryszard Bartosik.
Sekretarz Bartosik zaznaczył też, że w Polsce w styczniu br., w porównaniu do stycznia 2020 r., cena wieprzowiny była o prawie 42% niższa, co dobrze obrazuje skalę problemu i skłania stronę polską do poparcia wniosku do Komisji Europejskiej o wsparcie dla sektora wieprzowiny.
Komisja nie wyklucza pomocy
W odpowiedzi Komisarz Europejski ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi Janusz Wojciechowski poinformował Ministrów, że KE nie wyklucza działań interwencyjnych w sektorze wieprzowiny. Komisarz Wojciechowski przyznał jednak, że trudno będzie przygotować rozwiązanie, które pomogłoby wszystkim hodowcom.
Janusz Wojciechowski przypomniał też, że w sektorze wieprzowiny występuje wiele problemów strukturalnych takich jak wysoka koncentracja produkcji i bardzo różnorodna sytuacja w poszczególnych państwach członkowskich.
– Dlatego tak trudno jest przygotować jedno kompleksowe rozwiązanie, które pomogłoby wszystkim. Ale cały czas bacznie przyglądamy się sytuacji i nie wykluczamy możliwości wykorzystania instrumentów rynkowych – podsumował temat KE Janusz Wojciechowski. Teraz wniosek ministrów trafi pod obrady KE.
Krajowy Związek Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG zwrócił się do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorza Pudy z wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do wyłączenia z niebieskiej strefy – obszaru zagrożenia ASF i ustanowienia strefy czerwonej, w niżej wymienionych gminach należących do województwa warmińsko-mazurskiego:
Powiat bartoszycki: gm. Bartoszyce, Bisztynek,
Powiat lidzbarski: gm. Kiwity, Lidzbark Warmiński,
Powiat ostródzki: gm. Małdyty, Miłakowo, Morąg, Łukta, Ostróda, Miłomłyn,
Powiat olsztyński: gm. Jeziorany,
Powiat olecki: gm. Olecko, Świętajno Wieliczki, Kowale Oleckie.
W uzasadnieniu wniosku POLPIG wyjaśnia, że różnica cen skupu w strefie niebieskiej względem czerwonej, sięga ponad 50 groszy za kg żywca. A z uwagi na obecną sytuację rynkową, zmiana strefy z niebieskiej na czerwoną może uchronić wielu producentów przed bankructwem.
Pochwała rolników i administracji
Przy okazji KZP-PTCh POLPIG pochwalił postępy związane ze znoszeniem kolejnych niebieskich stref w 2020 roku, w którym to udało się znieść strefy niebieskie w aż 150 gminach. A to, jak podkreślają branżowcy, jest sukcesem Inspekcji Weterynaryjnej i rolników, którzy podnieśli poziom zabezpieczenia epizootycznego w swoich chlewniach. Przy okazji POLPIG apeluje do innych środowisk i organizacji branżowych o aktywność w kwestii wskazywania Rządowi i MRiRW następnych obszarów gotowych do zmiany klasyfikacji ochronnej ASF.
Decyduje Komisja Europejska
Dodajmy, że zgodnie z obowiązującymi procedurami, polska administracja rządowa posiada uprawnienia do kierowania tego rodzaju wniosków do Komisji Europejskiej. Z kolei KE upoważniono do podejmowania decyzji o ustanawianiu lub znoszeniu kategorii obostrzeń na obszarach, w których wykryto ASF. Szczegółowa mapa obszarów objętych obostrzeniami i ich zakresy dostępne są na stronie internetowej krajowego Głównego Inspektoratu Weterynarii.
Ekologia, zdrowy tryb życia, świadomy wybór konsumencki to główne tematy, które przetaczane są podczas wielu obrad parlamentu europejskiego. Podatek cukrowy w Polsce obowiązuje od 1 stycznia 2021 roku pomimo próśb rolników i przedstawicieli o uwzględnienie potrzeb i branż zaangażowanych w produkcję cukru i przetworów rolno-spożywczych. Czy władze pójdą o krok dalej i wprowadzą także podatek od mięsa?
Dbanie o planetę wykluczając dobro rolnika
Unia Europejska, zadeklarowała, że do 2050 r. emisje netto na jej terenie sięgną zera. Jak powszechnie wiadomo hodowla bydła dokłada swoją cegiełkę a nawet można by rzec cegłę. W związku z czym mięso staje się równie problematyczne, jak energetyka czy transport. Greenpeace podał, że aby osiągnąć taką neutralność klimatyczną, spożycie mięsa w Unii musiałaby spaść do 2050 r. aż o 80 procent. Z tego względu organizacje pozarządowe zrzeszone w inicjatywie TAPP („True Animal Protein Price”) w zeszłym roku zdecydowały się zgłosić pomysł wprowadzenia specjalnego podatku od mięsa w Parlamencie Europejskim.
Skutki wprowadzenia
Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych rozpatrzyło potencjalne skutki wprowadzenia podatku od mięsa. Z ekspertyzy wynika, że wymuszenie redukcji emisji w rolnictwie poprzez nałożenie podatku od mięsa czy innych produktów zwierzęcych, spowodowałoby spadek produkcji i dochodów rolników, szczególnie najmniejszych gospodarstw. Bezpośredni podatek rzędu ok. 20 euro/tonę CO2 spowodowałby wzrost kosztów sektora o 2,78 mld zł rocznie (to wielkość bliska 10 proc. przychodów gospodarstw rolnych). Zważywszy na to, że sektor hodowli zwierzęcej stanowi niemal połowę całego rolnictwa w UE i zapewnia ok. 4 mln miejsc pracy, wprowadzenie taksy równałoby się z końcem funkcjonowania wielu gospodarstw. Już teraz produkcja w krajach Unii Europejskiej jest bardzo droga a to ze względu na obowiązujące coraz wyższe standardy hodowli takie jak sposoby żywienia, dobrostan zwierząt, identyfikowalność ale również przez drożejące zboża. Dodatkowo oprócz droższego mięsa w ślad za nim wzrosłyby również ceny produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak ser czy mleko. Na tą chwilę Parlament Europejski odsunął pomysł wprowadzenia podatku jednak nie jest powiedziane, że temat nie powróci na ladę.
Jeśli takowa opłata pojawiłaby się na stałe to rocznie mogłaby przynosić nawet 32 mld euro. Dochody miałyby być przeznaczane na rzecz zrównoważonego rozwoju we wszystkich krajach członkowskich np. na pomoc rolnikom w inwestowaniu w bardziej zrównoważone praktyki rolne czy jako dotacja na coraz droższe warzywa i owoce. Skorzystałyby z nich również gospodarstwa o niskich dochodach.
Co czeka Polskę?
Z pewnością wprowadzenie taksy przyczyniłoby się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych i mniejszego spożycia mięsa ze względu na wysokie ceny co wyszłoby nam na dobre, jednak skutki odczuł by każdy z nas także w negatywny aspekcie. Istotnym problemem jest także to, że w Polsce następuje ekspansja ferm przemysłowych, a małe gospodarstwa znikają z krajobrazu,w coraz szybszym tempie. Podjęcie wyżej opisanych działań sprawiłoby, że wyższe koszty ponieśliby jedynie konsumenci, a zakłady zaczęłyby się przenosić za granicę, np. na Ukrainę.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.