5 czerwca można było oglądać 39 odmian zbóż w tym pszenicy jarej, pszenicy ozimej i pszenżyta ozimego, żyta przewódkowego ozimego i jarego, grochu i łubinu oraz gorczycy na poletkach demonstracyjnych przygotowanych przez Hodowlę Roślin Smolice. Wśród nich nie zabrakło nowości. Sprawdźcie!
Nowe odmiany pszenicy: Persona, Belissa i Debata, Symetria – wysoka jakość i odporność
Z nowości pszenicy jest to odmiana Persona o typie wzrostu niskim, co czyni ją odporną na wyleganie. Jest ona preferowana do wysiewu na mocnych stanowiskach i do bardzo intensywnej uprawy. Odmiana wyróżnia się bardzo dobrymi parametrami jakościowymi i bardzo grubym ziarnem. Odmiana Belissa jest również bardzo niską odmianą mocno reaguje na retardanty. W trakcie badań jest nowa odmian Debata, która w przyszłości dołączy do oferty.
Z pszenic zaprezentowano także odmianę Symetria, którą wyróżnia bardzo dobra zimotrwałość, jest to jedna z najzdrowszych odmian pod kątem występowania rdzy żółtej czy brunatnej. Jest to odmiana, na której można zaoszczędzić na ochronie fungicydowej. Ponadto cenią sobie ją hodowcy bydła, bo daje więcej słomy. Natomiast, gdy jest sucho można zebrać bardzo satysfakcjonujące polny.
Na poletkach można było oglądać pszenicę ozimą orkisz – odmiana SM Orkus. Jest to odmiana do produkcji ekologicznej, nie wymłacająca się bowiem ziarno jest zwięzłe i połączone z plewką. Odmiana ta bardzo mocno się krzewi, przez co szybko dominuje przestrzeń na polu.
Pszenice jare wysiano w terminie późno jesiennym. Są to odmiany Ostka Smolicka z cechą przewódkowości i preferencją wysiewu przy lasach, gdzie zwierzyna zagraża plantacjom. Pszenica Merkawa to koń pociągowy w segmencie pszenic jarych. Jest ona na szczycie listy rekomendacyjnej z wysokim i stabilnym poziomem plonowania. Również z plastycznością co do terminu siewu. Wysiana w terminie jesiennym wydaje wysokie plony. Najnowsza w rejestracji jest pszenica jara Werwa. Wyróżnia ją dobra zimotrwałość, jest rekomendowana do siewów późno jesiennych. Cechuje ją duża odporność na wyleganie.
Pszenica jara, odmiana Merkawa. Fot. K.Grzeszczyk
Hodowla Roślin Smolice jako jedyna w kraju zajmuje się hodowlą pszenicy durum, a na poletku zademonstrowano odmianę SM Eris. Jest to gatunek wyspecjalizowany w formie ziarna do produkcji makaronu. Wyróżnia ją bardzo zwięzłym i sprężystym glutenem o dużej zawartości białka. Ciasto zrobione z pszenicy durum jest ciastem nie ciemniejącym o pomarańczowo-żółtej barwie.
Od krzyżowania do nowej odmiany w 10 lat
Pszenicy w świecie uprawia się na areale ok. 200 mln ha. W Polce pszenicy uprawia się na areale 2,4 mln ha. Cykl hodowlany w Smolicach trwa osiem lat. Z czego 2 lata należy przeznaczyć na rejestrację. Łącznie od momentu krzyżowania do wyhodowania nowej odmiany należy liczyć 10 lat. Hodowlę dzieli się na twórczą i zachowawczą. Hodowla twórcza w Smolicach jest na obszarze 8,5 ha, a zachowawcza zajmuje areał 7 ha. Przy tworzeniu nowych odmian zwraca się uwagę na plon, mrozoodporność, jakość, na odporność na choroby oraz na wyleganie. Przy hodowli brana pod uwagę jest ocena polowa, czyli ocena wizualna w warunkach naturalnych, ale są również składane warunki prowokacyjne. Są testy w mroźni, gdzie są testowane rody na mrozoodporność. Są również wdrażane nowe techniki tj. markery molekularne, które wspomagają hodowlę. W pszenicy jest wprowadzana nowa metoda Embrio rescue, dzięki której można skrócić cykl hodowlany o jeden rok.
Nowe odmiany przenżyta, żyta, jęczmienia, łubinu i grochu
Hodowla Roślin Smolice ma w ofercie odmiany żyta. Z tego gatunku zaprezentowano odmianę Horyzo. Jest to jedyna odmiana żyta ozimego oferowana od 2011 roku. Mimo tylu lat w plonowaniu jest na poziomie wzorca. Z kolei odmiana Bojko to odmiana żyta jarego przewódkowego, które można wysiać o każdym terminie w zależności na jaki cel ma być przeznaczone. Bardzo często rolnicy wysiewają tę odmianę po zbiorze kukurydzy na ziarno. Przy odpowiednim nawożeniu można wyprodukować gigantyczną masę zieloną na kiszonkę, a po zbiorze można wysiać kukurydzę na ziarno. Z odmian żyta jarego zaprezentowano SM Elara, SM Fobos i SM Stefano. Jedną z najnowszych odmian żyta przewódkowego jest SM Stefano, którą można wysiewać na wiosnę i na jesień.
Wśród pszenżyt nowością jest odmiana Polo, które bardzo dobrze radzi sobie na lżejszych stanowiskach. Wyróżnia ją bardzo grube ziarno.
Z odmiana jęczmienia jarego zaprezentowano Rezus, Rekrut i SM Redstar. Najstarsza to odmiana Rezus. Portfolio odmian jęczmienia jarego cechuje bardzo duża odporność na wyleganie. Ponadto mają bardzo duży plon w doświadczeniach rejestrowych i porejestrowych.
Hodowla Roślin Smolice znana jest także z hodowli łubinu. Na poletkach zademonstrowano odmianę łubinu białego Butan i SM Belter. Z kolei z odmian łubinu wąskolistnego zaprezentowano Dalbor, Oskar, Roland, Regent, Agat, SM Orion, SM Kastor, SM Tales, SM Bazalt, SM Filemon. Łubiny gorzkie cieszą się dużym zainteresowaniem rolników, którzy uprawiają ten gatunek przy lasach i mają olbrzymie problemy z sarnami, a chcą jakąś inną rośliną przełamać płodozmian.
Łubin wąskolistny, odmiana SM Tales. Fot. K.Grzeszczyk
Wśród odmian grochu siewnego zaprezentowano Mefisto, Milwa, Mecenas, Mandaryn i SM Market, a z odmian gorczycy Warta, Bamberka i Terriva.
Pod koniec maja bieżącego roku, program dopłat do sprzedanego ziarna zbóż, kończący się 31 maja, wpłynął na lokalny wzrost rynkowej podaży ziarna. Niemniej jednak, trudno było odczuć zwiększoną podaż zbóż na rynku w skali całego kraju, gdyż zdecydowana większość mniejszych rolników już wcześniej sprzedała zmagazynowane ziarno.
Obecnie zboża posiadają mniejsze firmy skupowe oraz duże gospodarstwa rolne, które uwalniają ziarno wybiórczo, często w małych partiach. Mocno uszczuplona pozostaje podaż kukurydzy, bardzo mało jest także ofert sprzedaży pozostałych zbóż, w tym jęczmienia.
Zapasy ziarna na koniec sezonu 2023/24 a ceny zbóż
Przewidywany rekordowy eksport zbóż ogółem z kraju (blisko 12 mln ton) i niewielki import zbóż (1,2 mln ton) w bieżącym sezonie 2023/24 spowodują, iż zapasy ziarna na koniec sezonu 2023/24, tj. na 30 czerwca, będą wyraźnie uszczuplone i dużo, dużo mniejsze od podawanych przez źródła rządowe 9 mln ton.
Wyraźnie uszczuplona podaż ziarna zderza się z utrzymującym się znacznym popytem na ziarno ze strony przetwórców. Z rynku dochodzą sygnały o organizowanych swojego rodzaju przetargach na wystawiane partie towaru przez duże gospodarstwa i licytacje na zasadzie „kto da więcej”. Przy dużym popycie i małej podaży ziarna, przetwórcy często muszą płacić ceny zbliżone do cen portowych, aby kupić surowiec. Wiele wskazuje na to, iż w związku z brakiem ofert sprzedaży krajowego ziarna, na przednówku zanotujemy spory import zbóż. Już obecnie notuje się wzmożony import pszenicy paszowej z Czech i Słowacji przez wytwórnie pasz, której ceny wraz z uwzględnieniem kosztów transportu kształtują się w przedziale od 860 PLN/t na południu kraju, 920 PLN/t w centrum oraz 980-990 PLN/t na północy kraju. Z kolei, import z Niemiec jest na razie niewielki i dotyczy głównie regionów przygranicznych.
Aktualne ceny zbóż w kraju [CZERWIEC 2024]
Przy wyraźnie uszczuplonej, selektywnej podaży ziarna, niskie stany magazynowe u części przetwórców i konieczność ich uzupełnienia do czasu pojawienia się zbóż z tegorocznych zbiorów, a także możliwości ich użycia w procesie produkcyjnym, to czynniki, które będą wspierać ceny zbóż w kraju na przednówku.
W zależności od regionu kraju, ceny zbóż oferowane przez przetwórców z dostawą w czerwcu bieżącego roku kształtowały się następująco (wg stanu na 7 czerwca br.):
Według raportu FAO indeks cen żywności nieznacznie wzrósł w maju, ponieważ niższe międzynarodowe ceny cukru, olejów roślinnych i mięsa nie zdołały zrównoważyć rosnących notowań zbóż i przetworów mlecznych.
Indeks cen żywności FAO w maju 2024 r. wyniósł 120,4 punktu, co oznacza wzrost o 1,1 punktu (0,9 procent) w porównaniu ze skorygowanym poziomem z kwietnia. Chociaż w maju wskaźnik odnotował trzeci z rzędu miesięczny wzrost, to nadal pozostał o 3,4% niższy w porównaniu z wartością rok temu i 24,9% poniżej szczytu wynoszącego 160,2 punktu osiągniętego w marcu 2022 r.
Wskaźnik cen żywności FAO:
Indeks cen zbóż FAO wyniósł w maju średnio 118,7 punktu, co oznacza wzrost o 7,1 punktu (6,3 procent) w porównaniu z kwietniem, ale nadal o 10,6 punktu (8,2 procent) poniżej wartości z maja 2023 roku.
Globalne ceny eksportowe wszystkich głównych zbóż rosły z miesiąca na miesiąc, przy czym najbardziej rosły ceny pszenicy. Gwałtowny miesięczny wzrost wynikał w dużej mierze z rosnących obaw dotyczących niekorzystnych warunków upraw podczas zbiorów w 2024 r., co prawdopodobnie ograniczy plony w niektórych głównych obszarach produkcyjnych kilku ważnych krajów eksportujących, w tym w niektórych częściach Europy, Ameryki Północnej i regionu Morza Czarnego.
Dodatkowo szkody w infrastrukturze żeglugowej na Morzu Czarnym zaostrzyły presję na wzrost cen.
Ceny eksportowe kukurydzy również wzrosły w maju, odzwierciedlając obawy związane z produkcją zarówno w Argentynie (z powodu szkód w uprawach w wyniku rozprzestrzeniania się choroby, jak i Brazylii (z powodu niesprzyjających warunków pogodowych), a także ograniczoną sprzedaż przez rolników na Ukrainie w obliczu sezonowo zmniejszających się dostaw i silnego Globalny popyt.
Efekty uboczne z rynków pszenicy wpłynęły również na ceny kukurydzy. W przypadku innych zbóż grubych w maju wzrosły także światowe ceny jęczmienia i sorgo.
Indeks cen całego ryżu FAO wzrósł w maju o 1,3 procent, na skutek wyższych notowań Indici, na które miały wpływ oczekiwania dotyczące sprzedaży do Indonezji i Brazylii oraz zmniejszająca się presja na zbiory.
Notowania poszczególnych grup towarowych wchodzących w skład indeksu cen żywności FAO:
Indeks cen olejów roślinnych FAO wyniósł w maju średnio 127,8 punktu, co oznacza spadek o 3,1 punktu (2,4 procent) miesiąc do miesiąca, pozostając jednak o 7,7 procent powyżej poziomu z poprzedniego roku.
Spadek indeksu wynikał głównie z niższych notowań oleju palmowego, które z nawiązką zrekompensowały wyższe ceny oleju sojowego, rzepakowego i słonecznikowego.
W maju międzynarodowe ceny oleju palmowego spadły drugi miesiąc z rzędu, w związku z sezonowym wzrostem produkcji w głównych krajach produkujących olej palmowy w Azji Południowo-Wschodniej w związku z przedłużającym się słabym światowym popytem importowym.
Z kolei światowe ceny oleju sojowego odbiły w maju, do czego w dużej mierze przyczynił się rosnący popyt ze strony sektora biopaliw, szczególnie w Brazylii. Tymczasem umocniły się także ceny oleju słonecznikowego i rzepakowego, co wynika głównie odpowiednio z sezonowo malejących możliwości eksportowych w regionie Morza Czarnego oraz prawdopodobieństwa zaostrzenia dostaw w nadchodzącym sezonie 2024/25.
Indeks cen produktów mlecznych FAOwynosił w maju średnio 126,0 punktów, co oznacza wzrost o 2,3 punktu (1,8 procent) w porównaniu z kwietniem i poziom 3,5 procent powyżej analogicznej wartości rok temu. Międzynarodowe notowania cen przetworów mlecznych wzrosły w maju
Zwiększony popyt ze strony sektora handlu detalicznego i usług gastronomicznych przed wakacjami oraz oczekiwania rynku, że produkcja mleka może spaść poniżej historycznych poziomów w Europie Zachodniej, w połączeniu z sezonowo spadającą produkcją mleka w Oceanii, przyczyniły się do wzrostu notowań cen wszystkich przetworów mlecznych w maju.
Dodatkowym bodźcem wzrostowym był wznowiony popyt importowy na dostawy natychmiastowe, szczególnie z niektórych krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, przyczynił się do wzrostu cen produktów mlecznych.
Indeks cen cukru FAO obniżył się w maju aż o 7,5% i wyniósł średnio 117,1 punktu. Oznacza to trzeci z rzędu miesięczny spadek i poziom cen o 25,5% niższy od maja ubiegłego roku.
Spadek międzynarodowych cen cukru w maju wynikał głównie z dużej podaży wynikającej z rozpoczęcia nowego sezonu żniw w Brazylii. Jednocześnie sprzyjające warunki pogodowe przyczyniły się do poprawy perspektyw globalnych dostaw.
Większe możliwości eksportu z Brazylii i niższe międzynarodowe ceny ropy naftowej wywarły dalszą dodatkową presję na spadek światowych cen cukru.
Indeks cen mięsa FAO w maju wynosił średnio 116,6 punktu, co oznacza niewielki spadek (0,2 punktu, czyli 0,2 procent) w porównaniu z kwietniem i kształtowanie się o 1,5 punktu (1,3 procent) poniżej odpowiedniej wartości rok temu.
Międzynarodowe ceny mięsa drobiowego i wołowego spadły, natomiast wzrosły ceny mięsa wieprzowego i owczego.
Spadek światowych cen mięsa drobiowego odzwierciedlał zwiększone możliwości eksportu w związku z niższym popytem wewnętrznym w niektórych głównych krajach produkujących, podczas gdy niewielki spadek cen mięsa wołowego był spowodowany słabym popytem importowym w połączeniu z dużymi dostawami eksportowymi z Oceanii.
Z kolei miesięczny wzrost światowych cen wieprzowiny wynikał ze wzrostu popytu i utrzymującej się presji podaży, głównie w Europie Zachodniej. Tymczasem ceny mięsa owczego wzrosły ze względu na wyższe zakupy na świecie, pomimo obfitych dostaw przeznaczonych na eksport w Oceanii.
Za nami 19 edycja wystawy rolniczej Opolagra, która odbyła się na lotnisku w Kamieniu Śląskim w woj. opolskim w dniach 7-9 czerwca. Plenerowa impreza zorganizowana przez DLG AgroFood zgromadziła ponad 350 wystawców z 9 krajów, a teren wystawy zajął powierzchnię ponad 42 ha.
Opolagra, podobnie jak w poprzednich latach, cieszyła się dużym zainteresowaniem. Rolnicy, którzy przybyli na targi, mieli niepowtarzalną okazję zapoznać się z najnowszymi modelami ciągników, kombajnów i innych maszyn rolniczych, a także z bogatą ofertą środków do produkcji rolnej.
Na stoisku firmy Agro-Tom było wystawione sporo maszyn, a wśród nich dwie nowości. Pierwsza to pielnik gwiazdowy PG o szerokości roboczej 6,5 m. W ofercie są jeszcze narzędzia o szerokości roboczej 8 i 12,4 m. Drugą nowością był zawieszany agregat uprawowo-siewny SPTW 3.0 o szerokości roboczej 3 m. Na bronie wirnikowej nabudowany jest pneumatyczny siewnik. Za sekcją uprawową pracuje gumowy wał ugniatający o średnicy 600 mm. Nasiona w glebie umieszczają 24 redlice dwutalerzowe.
Wydajny siew – nowość od Lemken
Wśród nowości wystawiony był agregat uprawowo-siewny Solitair DT z firmy Lemken. Jest to maszyna ciągana, a w standardzie ma system Isobus do kontroli siewu. Sprzęt nadaje się do pracy w systemie uprawy uproszczonej i tradycyjnej orkowej. Agregat ma duży zbiornik na nasiona, a na jego dnie pracuje aparat wysiewający z napędem elektrycznym. W przedniej części pracuje wał oponowy, potem podwójna sekcja brony talerzowej następnie wał oponowy za którym pracuje redlica talerzowa zawieszona na równoległoboku. Agregat jest zbudowany z myślą o pracy z prędkością roboczą nawet do 18 km/h przez co uzyskuje się dużą wydajność powierzchniową.
Agregat uprawowo-siewny Solitair DT z firmy Lemken. Fot. K. Grzeszczyk
Herkules w najnowszej wersji
Z samojezdnych opryskiwaczy można było oglądać model Herkules P333 z Kujawskiej Fabryki Maszyn Rolniczych Krukowiak. Jest to sprzęt ze zbiornikiem o pojemności 5000 l. Opryskiwacz jest wyposażony w system DynaJet, czyli oprysku pulsacyjnego PWM. Dzięki niemu można korzystać z rozwiązań rolnictwa 4.0 w zakresie dawkowania i utrzymywania wielkości kropli przy stałym ciśnieniu bez względu na prędkość jazdy oraz możliwość stosowania zmiennych dawek.
Opryskiwacz ma system Isobus i terminal obsługowy. Kolejna zaleta to kompensacja dawki przy pracy na zakrętach. Ramię belki, które na zakrętach przyspiesza ma podawane większą dawkę cieczy, aby równomierność oprysku była równa na całej szerokości roboczej natomiast ramię, które zwalnia na zakrętach ma redukowaną dawkę. Oprócz tego opryskiwacz ma zamontowany czujnik Lidar w przedniej części do wykrywania przeszkód. Do napędu zastosowano silnik CAT o mocy 225 KM.
Uprawa pasowa
Zainteresowani zawieszanymi agregatami do uprawy pasowej mogli oglądać sprzęt angielskiej marki Sumo. Na targach wystawiono model DTS Deep Tillage Seeder DTS3. Maszyna pracuje na szerokości roboczej 3m. Jego masa jest określona na 3280 kg. Zbiornik na nasiona ma pojemność 3000 l. Wentylator jest napędzany hydraulicznie. Producent zastosował podwójny system wysiewu, a szerokość pasa siewu jest określona na 12 cm. Maszyna wykorzystuje na 3 m 9 sekcji roboczych, odstęp między rzędami wynosi 33,3 cm. Głębokość pracy elementów spulchniających, które mają zabezpieczenie hydrauliczne można regulować od 0 do 25 cm. Nad kontrolą wysiewu czuwa sterownik RDS Artemis. Zapotrzebowanie na moc jest określone na przedział mocy 150-300 KM.
Zawieszany agregat do uprawy pasowej firmy Sumo. Jest to model DTS3. Fot. K. Grzeszczyk
Pokazy maszyn podczas Opolagry 2024
Stałym punktem Opolagry są pokazy maszyn. Rolnicy mieli okazję zobaczyć całą technologię zbioru przewiędniętej trawy z przeznaczeniem na sianokiszonkę z wykorzystaniem sprzętu zielonkowego firmy McHale. Trawa była skoszona kosiarką Pro Glide R3210. Następnie na pole wjechał zaczepiany przetrząsacz PROPEL T8-1020. Kolejną zaprezentowaną maszyną była dwukaruzelowa zgrabiarka układająca centralny pokos R 68-78. Pasza była zebrana prasą zwijającą V6 750.
W ramach pokazów zaprezentowano m.in. sprzęt zielonkowy firmy McHale. Fot. K. Grzeszczyk
Nowy opryskiwacz
Z maszyn firmy Unia można było oglądać w pokazach pracę najnowszego zaczepianego opryskiwacza Heron 3224. Pod tym oznaczeniem kryje się zbiornik o pojemności 3200 l i belka polowa o szerokości roboczej 24 m. Nowa linia opryskiwaczy Heron zastąpi dotychczasową linię Heronów i dobrze znaną linię opryskiwaczy Europa XL. Producent zwiększa pojemność zbiornika. W ofercie będą modele o pojemności od 3200 do 6000 l.
W opryskiwaczach Heron zmienił się design, zawory i rozwadaniacz są zabudowane i dodatkowo zabezpieczone otwieraną osłoną. W standardzie jest oferowana komunikacja Isobus. Większość modeli Europa i Heron sprzedawała się z systemem Isobus dlatego w nowej serii będzie on oferowany w standardzie. Jeżeli klient dysponuje ciągnikiem z systemem Isobus to wystarczy podłączyć wtyczkę do gniazda, by móc sterować w pełni opryskiwaczem. Natomiast, gdy ciągnik nie ma tego systemu to producent dostarcza instalację Isobus, którą podłącza się do instalacji elektrycznej.
Najnowszy zaczepiany opryskiwacz z firmy Unia Heron 3224. Fot. K. Grzeszczyk
Heron będzie miał nie tylko większą pojemność zbiornika, ale również większy zakres szerokości belki polowej. Dotychczas maksymalna szerokość była określona na 30 m, a teraz będzie to wariant o szerokości roboczej 36 m. Rozwadniacz ma pojemność 60 l. Dodatkowo to urządzenie ma lancę zasysającą środki ochrony roślin. Wszystkie zawory są czytelnie oznaczone wypalonymi laserowo piktogramami na kwasoodpornej blasze.
W standardzie jest zaczep, który można ustawić zarówno w pozycji górnej, jak i dolnej, końcowa część zaczepu jest także regulowana. Na wyposażeniu jest również multiplikator i własna hydraulika. Pompa zasilająca układ cieczowy może mieć wydajność 300 l/min w mniejszych modelach, a w większych jej wydajność jest określona na 400 l/min. Zawieszenie belki zostało takie samo jak w dotychczasowych modelach Heron. Belka polowa jest amortyzowana 3-stopniowo. Mamy tu amortyzację pionową i na boki oraz przód tył. Jest to szczególnie ważne przy pokonywaniu z większą prędkością. Amortyzacja belki jest wspomagana dodatkowo przez standardowy pneumatyczny układ amortyzowania osi. Oprócz tego belka polowa jest wyposażona w system dystance control utrzymujący ją w stałej odległości od chronionej plantacji.
Oś może być sztywna z regulacją w zakresie od 1,8 do 2,25 m. Dostępna jest również oś skrętna z rozstawem 2 lub 2,25 m. Na uwagę zasługuje duży prześwit pod podwoziem, który w zależności o rozmiaru kół może być od 80 do 1 m.
Rozsiewacz do wapna i nawozu
Drugą zaprezentowaną maszyną był zaczepiany Rozsiewacz RCW 100 PLUS H. Jest on wyposażony w zbiornik o ładowności ok. 10 t, jeżeli chodzi o nawozy granulowane i ponad 10 t w przypadku rozsiewu wapna. Na dnie zbiornika pracuje przenośnik taśmowy. Dyszel zaczepowy jest amortyzowany na resorze wzdłużnym.
W pokazach brał również udział zaczepiany rozsiewacz Unia RCW 100 Plus H. fot. K. Grzeszczyk
Maszyna ma sterowanie Isobus. Jest tu także opcja zmiennego dawkowania nawozów. Tarcze do wysiewu wapna mają łopatki wykonane ze stali Hardox. Warto zaznaczyć, że została dodatkowo zwiększona szerokość robocza. Dotychczas wynosiła ona przy wysiewie wapna 16 m a teraz maksymalnie może to być 20 m. Sprzęt w pół godziny można przezbroić do wysiewu nawozów granulowanych. Wówczas maksymalna szerokość robocza wynosi 36 m. Opcjonalnie producent proponuje z listy wyposażenia dodatkowego belkę polową do wapna pylistego Helix. Przy maszynach z jedną osią dostępne są szerokości robocze 6 i 9, a przy rozsiewaczach na podwoziu tandem są dostępne belki o szerokości roboczej 12 m.
Maszyny John Deere z ubiegłego wieku
Zwiedzający mieli okazję obejrzeć w jednym miejscu kilkanaście ciągników i innych maszyn John Deere. Były one wystawione pod hasłem MaszynEra. Warunek był jeden sprzęt wyprodukowany do 2000 roku. Nie zabrakło dobrze znanych ciągników, które mimo kilkudziesięciu lat są w pełni sprawne i pracują w wielu gospodarstwach.
Oprócz nich nie zabrakło eksponatów, a wśród niech to egzemplarze muzealne z 1930 roku. Zgłaszali się nie tylko użytkownicy, ale też kolekcjonerzy i miłośnicy marki John Deere. Andrzej Budzisz z dolnego śląska z okolic Żmigrodu to kolekcjoner od 2015 roku, posiadający 10 traktorów. Na wystawie można było oglądać 90 letni ciągnik John Deere z 2-cylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności skokowej 8,1 l. Uruchamianie silnika dokonuje się poprzez obrót kołem zamachowym. W układzie przeniesienia napędu są dwa biegi do przodu i wsteczny. Prędkość maksymalna to 6 km/h. Jest to jedyny egzemplarz w Polsce sprawny i jeżdżący, zarejestrowany, a został przywieziony ze Stanów Zjednoczonych.
Kilkadziesiąt zabytkowych ciągników John Deere można było oglądać na stoisku MaszynEra, a wśród nich wyjątkowy model B z 1930 roku. Fot. K. Grzeszczyk
Wyjątkowy model jest w kolekcji pana Pawła Morawiec z gminy Krapkowice. Jest to John Deere model B z 1930 roku. Został on zakupiony w Belgii, przetransportowany do kraju i poddany gruntownemu remontowi. Wyróżnia go konstrukcja ze stalowymi kołami, które mają specjalne ostrogi. Niestety nie da się na nich poruszać po utwardzonych drogach, ale pan Paweł postanowił je przerobić przyspawując do ostróg stalowy pierścień. Pojazd jest w pełni sprawny a jego moc jest określana na ok. 20 KM. Silnik uruchamiany jest benzyną, a potem się przełącza na zasilanie naftą. Było to podyktowane tym, że w tamtych czasach nafta była tańszym paliwem do zasilania silników spalinowych.
2 czerwca 2024 roku do Zabłudowa (woj. podlaskie) zjechały najpiękniejsze ogiery i klacze. Blisko 30 koni rasy Polski Koń Zimnokrwisty i Arden Polski rywalizowało o tytuł czempiona i czempionki podczas II Regionalnego Czempionatu Koni. Zobaczcie jak przebiegła impreza!
Dużo ludzi, dużo koni, dobra atmosfera
– Robię to z miłości do zwierząt. Jeżeli ktoś do czegoś dąży, kocha, to musi się udać. Wtedy nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba tylko dobrać odpowiednich ludzi, którzy w tym pomogą – podkreślał Marcin Szarejko. – Drugi raz u siebie, piękna impreza, dużo ludzi, dużo koni, dobra atmosfera. Najtrudniej było za pierwszym razem, ale o tym najwięcejmoże powiedzieć Marcin, bo to on jest pomysłodawcą i głównym organizatorem. W stosunku do innych gmin, koń cieszy się u nas dużym sentymentem – dodał Andrzej Ślepowroński.
Zabłudów jest silny w hodowli koni
Zadowolenia z imprezy nie kryli przede wszystkim hodowcy z gminy Zabłudów – a tych nie brakuje.
– Impreza bardzo fajna. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Są atrakcje dla dzieci, pokazy maszyn rolniczych, przejażdżki bryczką. Mam nadzieję, że będziemy powtarzać to wydarzenie co roku. Zabłudów jest silny w hodowli koni. Nasi hodowcy wyjeżdżają na czempionaty nie tylko w województwie i Polsce, ale i za granicę. Przyjeżdżają z licznymi nagrodami. Jesteśmy tu, żeby się spotkać z innymi pasjonatami, porównać swoje zwierzęta. Przyjeżdżają tu najlepsze konie. Są młode, a ich przygotowanie wymaga pracy. Może nie zawsze pokażą się tak, jakbyśmy tego chcieli. Najważniejsza jest jednak możliwość spotkania, rozmowy. Czujemy satysfakcję, tym bardziej, że jesteśmy na terenie swojej gminy i to właśnie ją promujemy naszymi „perełkami”. Hodujemy je, dbamy o nie i dziś możemy pokazać je naszym sąsiadom, znajomym, ale również tym, którzy przyjechali z daleka – zauważył Mariusz Nikołajuk.
– Podczas takich wydarzeń przyciąga atmosfera. Ja te konie hoduję, żeby móc z nimi pojechać, pokazać, przeżyć. Na żadnej innej imprezie hodowlanej nie ma takiego ducha. Konie są zwierzętami dość delikatnymi, wbrew powiedzeniu „końskie zdrowie”. To zwierzę musi mieć zapewnione pewne warunki. Jedna z klaczy, z którą dziś przyjechałem, jako jedna z 13 z całej Polski pojedzie na Międzynarodową Wystawę Koni Ardeńskich w Luksemburgu. Z mojej stajni w sumie jadą dwie klacze na 13 z całego kraju – nie krył dumy Andrzej Ślepowroński.
– Ten klimat tworzą ludzie, którzy są bardzo życzliwi. Każdy, jak można zaobserwować, pomaga sąsiadowi obok. Nie czuć tej konkurencji, tylko wzajemne wsparcie – podkreślała Beata Owsiejczuk.
Ogromne zainteresowanie Czempionatem: Miłośnicy i hodowcy koni z całej Polski zjechali na Podlasie
Czempionatowi towarzyszył tłum miłośników koni. Spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem hodowców i gości – nie tylko z województwa podlaskiego. Czerwcowe wydarzenie było doskonałą okazją do zapoznania się z postępem hodowlanym koni, a także umożliwiło wymianę doświadczeń pomiędzy hodowcami, a miłośnikami tych zwierząt.
– Pogoda dopisała, są ludzie, mamy okazję spotkać się z hodowcami, wymienić się doświadczeniami. To jest ciężka praca, ale wydaje mi się, że żadna gałąź rolnictwa nie ma się w tej chwili dobrze, więc zdecydowaniu musimy młodych ludzi do tego przyciągać, m.in. organizować tego typu imprezy, by pokazywać szerszej publiczności, jak to wygląda i przekonywać, że konie są fajne – stwierdziła Beata Owsiejczuk.
Konie najlepsze z najlepszych
Do Zabłudowa przyjechały konie najlepsze z najlepszych. Oceniane były w czterech kategoriach: ogiery roczne i dwuletnie oraz klacze roczne i dwuletnie. Najwyżej ocenione zwierzeta w lipcu będą reprezentowały region na Ogólnopolskim Młodzieżowym Czempionacie Koni Rasy Polski Koń Zimnokrwisty i Arden Polski w Kętrzynie.
– Poziom jest bardzo wysoki. To są bardzo ładne zwierzęta, dobrze utrzymane, zadbane. Trzeba pamiętać, że przyjeżdzają tutaj najlepsze sztuki, ponieważ ta wystawa jest jedną z kwalifikujących do najbardziej liczącej się imprezy, czyli Ogólnopolskiego Czempionatu w Kętrzynie. Dotarcie konia na czempionat zaczyna się jeszcze przed jego narodzinami, bo od wyboruodpowiedniej klaczy i ogiera, aby uzyskać typ konia, na którym najbardziej opiekunowi zależy. Matka w ciąży jest zadbana, źrebię jest specjalnie doglądane i bardzo często, będąc jeszcze źrebiętami pod matkami, czyli do 6. miesiąca życia, już zaliczająswoje pierwsze czempionaty, a w okresie wczesnowiosennym, przy okazji opisywania koni do tzw paszportów, hodowcy przedstawiają roczne lub dwuletnie konie pracownikomZwiązku Hodowców. Specjaliści oceniają, czy koń się nadaje, czy ma szanse. Później zaczyna się praca z koniem. Musi być dużo częściej czyszczony, musi miećregularne robione kopyta. Duże znaczenia ma praca – należy z nim dużo chodzić, żeby później nie był nadpobudliwy, żeby go oswajać, żeby się dobrze pokazał podczas wystaw, gdzie są obce konie, mnóstwo ludzi, muzyka, dużo innych bodźców. Najbardziej problematyczne są oczywiście ogiery dwuletnie, bo są to „chłopcy”, którzy za parę miesięcy pójdą na aukcjęi jeżeli szczęśliwie ją przejdą, to będą kryć – tłumaczyła lek. wet. Agnieszka Michcik. –Biorąc po nawał obowiązków, które zawsze są w gospodarstwie, szczególnie teraz, kiedy rozpoczęły się pierwsze prace polowe, należy wrazić szacunek, że hodowcom się chce i że znajdują czas, żeby te konie przygotować – dodała.
– Przywiozłem dziś dwa piękne konie i oba wypadły bardzo dobrze. Jedna klacz zajęła I miejsce, więc została czempionką w grupie dwuletnich, a druga zajęła III miejsce. Zawsze są przygotowania. Trzeba z nimi pochodzić, podszkolić, umyć, ponieważ na co dzieńchodzą na pastwisku, żyją w zgodzie z naturą. Przede wszystkim trzeba mieć dobry materiał zarodowy, a później zapewnić odpowiednie warunki bytowe. Czempiony same się nie rodzą– uważa Andrzej Ślepowroński.
– Pielęgnacja koni wymaga dużo poświęcenia, dużo czasu. W tydzień nie da się ogarnąć konia i pojechać z nim na wystawę – uczulaRadosław Mikulski.
Zabłudów może być dumny!
– Jeżeli mamy być z czegoś dumni, to m.in. z hodowców koni. Mamy nadzieję, że w kolejnych latach podtrzymamy tę tradycję i jeszcze profesjonalniej będziemy organizować ten czempionat. Rywalizacja i konkurencja musi być, alespołeczeństwo „koniarzy” wspiera siebie nawzajem. Widać to na każdym kroku. Nie ma tu zawiści, złości, pomagają sobie, uzupełniają się. To jest też piękny przykład, jak powinniśmy żyć – podkreślał Adam Tomanek, burmistrz Zabłudowa.
Pasja, czy zarobek? Miłośnicy koni mówią wprost, że w dzisiejszych czasach hodowla jest mało opłacalna.
– Narazie perspektywy są nienajlepsze. Jest regres w hodowli koni, jest duży spadek, dużo koni jest sprzedawanych, szczególnie klaczy. Wypadają one z hodowli. Czy młodzi się zachęcą? Rolnictwo się zmienia. Koń pełni już inną rolę, niż dawniej. Zostają w większości pasjonaci– podzielił się swoimi obserwacjami Andrzej Ślepowroński.
– Czasy są bardzo ciężkie dla hodowców. Opłacalność jest niewielka. Hoduje się, bo się lubi, kocha. To nie jest zarobek,to pasja. Przy takich zwierzętach praca się nie kończy, jednak jeżeli się to lubi, to nie liczy się tego. Możliwość przebywania z nimi to wynagradza– uważa Bogdan Kubala.
– Opłacalność na dzień dzisiejszy jest bardziej hobbystyczna. Wiadomo, kto lubi konie, ten będzie je hodował w każdych warunkach. U nas to tradycja wielopokoleniowa i myślę, że zostanie to też u naszych dzieci. Każdy, kto zostaje na gospodarstwie, musi liczyć, co jest opłacalne. To nie jest łatwy kawałek chleba. Rano zwierzęta, wieczorem też trzeba dać im jeść. Wiele razy sami nie zjemy, a zwierzętom musimy. Dawniej koń był wykorzystywany do pracy, dziś zastąpiły go maszyny, więc służy bardziej do rekreacji. Jest duża satysfakcja, kiedy można zaprezentować swoje konie. Każdy uważa, że jego są najlepsze, jednak ktoś musi wygrać, a ktoś musi przegrać. Każdy chciałby mieć czempiona, ale trzeba się podzielić – mówi z uśmiechem Piotr Mikulski.
Moc atrakcji
Imprezie towarzyszyły także pokazy maszyn rolniczych, stoiska firmowe, animacje dla dzieci, przejażdżki bryczką, stoiska kół gospodyń wiejskich i producenci regionalni ze swoimi wyrobami.
– Uważam, że ta impreza jest bardzo potrzebna dla gminy, dla hodowców, pasjonatów tych zwierząt, ale też i dla publiczności. To nasza podlaska gościnność robi ten klimat. Koła gospodyń wiejskich stanęły na rzęsach,te smakołyki im świetnie wychodzą. To jest duma. Z kolei jako hodowcy wyjeżdżamy, promujemy naszą gminę, spotykamy się na czempionatach krajowych. Dziś nasi koledzy przyjechali do nas by zobaczyć, jaki mamy materiał hodowlany. Impreza szeroka, ponieważ nie każdy lubi same konie. Niektórzy lubią maszyny, ktoś inny chce spędzić czas z dziećmi. Wiele osób dołożyło swoją cegiełkę, aby ta impreza się udała. Wspólnymi siłami można pokonać pojawiające się przeciwności – podsumował Marcin Szarejko.
– Myślę, że ta impreza ma przyszłość, m.in. dzięki położeniu geograficznemu. Jest to odpowiednia część województwa pod względem ilości koni. Miejsce jest super. Jest gdzie pokazać konie, jest dużo miejsca na stworzenie ringu, na bezpieczne zaparkowanie samochodów, na rozstawienie atrakcji, do tego blisko Białegostoku – wyliczała lek. wet. Agnieszka Michcik.
– Na Podlasiu zawsze był i jest najlepszy klimat dla hodowców – stwierdził Piotr Mikulski.
– Pomysł szalony, ale należy powiedzieć, że bez Marcina Szarejko, jako inicjatora tego czempionatu, nie udałoby się tego zorganizować ani w tamtym, ani w tym roku. Mam nadzieję, że w kolejnych latach, wspólnymi siłami, uda nam się przygotować to wydarzenie na większa skalę.
Jeżeli mamy być z czegoś dumni, to m.in. z hodowców koni. Mamy nadzieję, że w kolejnych latach podtrzymamy tę tradycję i jeszcze profesjonalniej będziemy organizować ten czempionat. Rywalizacja i konkurencja musi być, ale społeczeństwo „koniarzy” wspiera siebie nawzajem. Widać to na każdym kroku. Nie ma tu zawiści, złości, pomagają sobie, uzupełniają się. To jest też piękny przykład, jak powinniśmy żyć. Taimpreza to strzał w dziesiątkę. Takie wydarzenia spajają lokalną społeczność, spajają osoby zrzeszone w kołach gospodyń. Dziś widać zainteresowanie nie tylko ze strony mieszkańców, ale też osób przyjeżdżających spoza terenu gminy. Mam nadzieję, że Zabłudów będzie z tego słynął. Gmina. Mamy się przecież czym się poszczycić– zapewniał Adam Tomanek, burmistrz Zabłudowa.
Jak informuje MRiRW, sekretarz stanu Jacek Czerniak 4-6 czerwca 2024 r. przebywał z wizytą w Pekinie. Wiceministrowi towarzyszył główny lekarz weterynarii Krzysztof Jażdżewski. Głównym celem rozmów było kontynuowanie ustaleń ze stroną chińską nt. dalszego poszerzenia dostępu do rynku chińskiego dla polskich towarów rolno-spożywczych oraz zwiększenia eksportu żywności z Polski.
Wizyta delegacji MRiRW odbyła się na zaproszenie Generalnej Administracji Celnej (GACC) Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL), przekazane przez wiceminister GACC Lyu Weihong podczas spotkania w Warszawie 18 kwietnia 2024 r.
Agenda wizyty wiceministra Czerniaka objęła spotkania z przedstawicielami rządu ChRL – kierownictwem Generalnej Administracji Celnej (5 czerwca) oraz Ministerstwa Rolnictwa i Obszarów Wiejskich Chin (6 czerwca).
Tematy rozmów
Delegacja MRiRW w Pekinie kontynuowała rozmowy ze stroną chińską nt. dalszego poszerzenia dostępu do rynku chińskiego dla polskich towarów rolno-spożywczych oraz zwiększenia eksportu żywności z Polski.
Strony omówiły następujące zagadnienia:
perspektywy wznowienia eksportu mięsa drobiowego;
finalizacja procedur dla karmy dla zwierząt domowych;
sprawa podpisania dwustronnych protokołów warunków eksportu dla dzikich ryb i produktów rybnych oraz fasoli;
perspektywy współpracy naukowej i technologicznej pomiędzy instytutami badawczymi nadzorowanymi przez MRiRW oraz zainteresowanymi podmiotami naukowymi z Chin (możliwe tematy dwustronnej współpracy to m.in. diagnostyka chorób zakaźnych zwierząt oraz ochrona gleb przed zmianami klimatycznymi);
temat zrównoważonego rozwoju terenów wiejskich – strony przedstawiły najważniejsze programy realizowane w tym zakresie.
Wymiana handlowa artykułami rolno-spożywczymi z Chinami
Chiny to jeden z najważniejszych polskich parterów w handlu rolno-spożywczym wśród krajów Azji Południowo-Wschodniej. W 2023 r. nasz eksport do tego kraju osiągnął wielkość 147,6 mln euro, natomiast w pierwszym kwartale 2024 r. – 35 mln euro.
Sprzedajemy do Chin: produkty mleczne (serwatkę, mleko i śmietanę), mrożone owoce, czekoladę i wyroby czekoladowe, pieczywo cukiernicze, puch i pierze.
W ramach działań promocyjnych na rynku chińskim w 2024 r. MRiRW zorganizowało w maju polskie stoisko na targach Sial China w Szanghaju. Planujemy również obecność na targach Food Expo Pro w Hongkongu w sierpniu 2024 r.
Sezon gospodarczy 2023/2024 (lipiec/czerwiec) dobiega końca, a FAO szacuje w swoim najnowszym raporcie, że światowa produkcja zbóż osiągnie w 2023 roku rekordowe 2847 mln ton, czyli o 1,2 proc. więcej niż w 2022 roku. Tak znaczący wzrost wynika przede wszystkim z gwałtownego wzrostu produkcji kukurydzy na poziomie światowym, który z nawiązką zrekompensował spadek produkcji sorgo i pszenicy.
Zużycie zbóż w sezonie 2023/2024 może również przekroczyć poziom z poprzedniego sezonu
Zużycie zbóż szacowane jest na 2836 mln ton o 1,6% powyżej sezonu 2022/23. Główny wzrost wynika ze zwiększonego spożycia zbóż paszowych i pszenicy, zwłaszcza na cele paszowe, przy dostępności wystarczających zapasów i niższych cenach w porównaniu z sezonem poprzednim, przy niewielkim obniżeniu spożycia ryżu.
Wzrost zapasów zbóż paszowych i ryżu z nawiązką zrekompensuje mniejsze zapasy pszenicy na koniec tego sezonu
Oczekuje się, że zapasy zbóż na koniec sezonu 2023/2024 wyniosą 884 mln ton, co oznacza wzrost o 1,4% w stosunku do początku sezonu, co będzie spowodowane wzrostem zapasów zbóż paszowych i ryżu przy pewnym spadku światowych zapasów pszenicy.
W związku ze wzrostem handlu zbożem paszowym FAO spodziewa się, że wolumen międzynarodowego handlu zbożem w sezonie 2023/2024 wzrośnie o 1,7 proc. w stosunku do poziomu z sezonu 2022/2023 i wyniesie 487 mln ton. Jednocześnie wolumeny handlu pszenicą i ryżem będą niższe niż analogiczne poziomy w sezonie 2022/2023.
Produkcja, zużycie i zapasy zbóż na świecie według FAO:
Pierwsza prognoza FAO na sezon 2024/25 wskazuje na komfortową sytuację w zakresie podaży i popytu na zboża
Obecne perspektywy światowej produkcji zbóż zapowiadają produkcję na poziomie 2 846 mln ton (w tym ryż w ekwiwalencie przemiału), praktycznie na poziomie rekordowego wyniku w sezonie 2023/24.
FAO prognozuje spadek światowej produkcji kukurydzy i pszenicy, ale wzrost jęczmienia, sorgo i ryżu w nowym sezonie
Niedawne niekorzystne warunki pogodowe w regionie Morza Czarnego prawdopodobnie spowodują spadek światowej produkcji pszenicy. Natomiast przewiduje się, że produkcja jęczmienia, ryżu i sorgo wzrośnie.
Zużycie zbóż powinno być także rekordowo wysokie w nowym sezonie
Oczekuje się, że całkowite wykorzystanie zbóż na świecie w sezonie 2024/25 wzrośnie o 0,5 procent, osiągając nowy rekordowy poziom 2 851 mln ton.
Przewiduje się, że najbardziej wzrośnie globalne wykorzystanie zbóż do spożycia, o 1,1 procent w porównaniu z rokiem 2023/24. Przewiduje się, że największy udział w tym wzroście będzie miał ryż (o 1,4 proc.), następnie zboża gruboziarniste (o 1,2 proc.) i pszenica (o 0,8 proc.).
Prognozuje się również, że globalne wykorzystanie zbóż w paszy wzrośnie o 0,4 procent, w związku z dużym popytem na gruboziarniste ziarna (zwłaszcza kukurydzę i sorgo) na paszę dla zwierząt, podczas gdy wykorzystanie pszenicy i ryżu jako paszy spadnie.
Zapasy wszystkich zbóż powinny wzrosnąć do rekordowego poziomu na koniec sezonu 2024/25 przy spadających zapasach pszenicy
Światowe zapasy zbóż prawdopodobnie wzrosną o 1,5 procent (13,2 mln ton) powyżej poziomów otwarcia, do rekordowego 897 mln ton, odzwierciedlając oczekiwania dotyczące wyższych zapasów zbóż gruboziarnistych (wraz ze wzrostem w przypadku kukurydzy, jęczmienia i sorgo) oraz ryżu.
Z kolei zapasy pszenicy mogą spaść do najniższego poziomu od sezonu 2021/22. Ponieważ prognozuje się, że wykorzystanie wzrośnie również w sezonie 2024/25, a światowy wskaźnik zapasów zbóż do wykorzystania prawdopodobnie pozostanie bliski poziomu z sezonu 2023/24, wynoszącego około 30,9%.
Prognozując, że światowy handel zbożami wyniesie 481 mln ton, spadnie o 1,3 proc. w porównaniu z poziomem w sezonie 2023/24 do 481 mln ton w sezonie 2024/2025.
Za przewidywany spadek w dużej mierze odpowiadają niższe perspektywy handlu kukurydzą, przy czym do spadku przyczyniły się również mniejsze spadki w handlu pszenicą i jęczmieniem. Z drugiej strony przewiduje się, że międzynarodowy handel ryżem będzie dynamicznie rósł.
6 czerwca 2024 roku odbyło się w Warszawie spotkanie firm z sektora zbożowego i paszowego z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej pod nazwą „Polish Grain Day”, w czasie którego odbyły się debaty, panele dyskusyjne z udziałem ekspertów oraz targi. W tym roku była to trzecia edycja tego wydarzenia, którego organizatorem jest Izba Zbożowo-Paszowa. Tematem przewodnim tegorocznego Polish Grain Day jest „Bezpieczna Polska”.
O sytuacji i wyzwaniach na przyszłość w sektorze zbóż
– Na sytuację w polskim rolnictwie, także na rynku zbóż, musimy patrzeć przez pryzmat sytuacji na rynkach całej Unii Europejskiej – zauważył minister rolnictwa i rozwoju wsi Czesław Siekierski podczas wystąpienia na Polish Grain Day. Szef resortu rolnictwa zauważył też, że dzięki zmianom w unijnym rozporządzeniu dotyczącym ATM powstała przestrzeń na wprowadzenie ograniczeń i regulacji w handlu rolno-spożywczym z Ukrainą przez poszczególne państwa w sytuacji zachwiania rynku.
Znaczenie sektora zbóż
– O znaczeniu sektora zbóż w Polsce świadczy to, że Polska jest 3. producentem zbóż w Unii Europejskiej. Ponadto jest centrum surowcowym bardzo ważnym dla różnych sektorów przetwórczych, także dla produkcji zwierzęcej – powiedział minister Siekierski i przypomniał, że w 2023 r. Polska wyeksportowała 13,7 mln ton zbóż, co stanowi bardzo poważną wielkość.
Podsumowanie 20 lat Polski w Unii Europejskiej
– Dzisiejsze spotkanie odbywa się w wyjątkowym momencie – z jednej strony ze względu na obecną sytuację i przyszłość rynku zbóż, a z drugiej – bo minęło 20 lat naszej obecności w Unii Europejskiej. To dobry moment na podsumowania i oceny. Reasumując i mówiąc w dużym skrócie: polskie rolnictwo dobrze odnalazło się w UE, mimo obaw – stwierdził minister i przywołał dane dotyczące eksportu rolno-spożywczego, zgodnie z którymi wzrósł on 10-krotnie od 2004 do 2023 r.
– W zeszłym roku wyeksportowaliśmy żywność wartą 52 mld euro, a zaimportowaliśmy wartą 33 mld euro. Mamy więc 19 mld euro nadwyżki – przypomniał szef resortu rolnictwa.
Opłacalność produkcji rolnej
Minister Siekierski zauważył, że podczas ostatnich protestów rolniczych głównymi postulatami były zamknięcie granic z Ukrainą dla towarów rolno-spożywczych i likwidacja Zielonego Ładu.
– Jednak protestujący rolnicy za mało mówili o opłacalności, a 2023 był rokiem niskiej opłacalności produkcji rolniczej. Protesty były wynikiem niezadowolenia rolników właśnie z powodu niskiej opłacalności ich produkcji – zarówno w Polsce, jak i we Francji czy w Niemczech – podkreślił szef resortu rolnictwa.
Sprawa uregulowania handlu rolno-spożywczego z Ukrainą
– Jeśli chodzi o obecnie przyjęte rozporządzenie dotyczące autonomicznych środków ochronnych (ATM), zostały do niego w tym roku wprowadzone pewne regulacje i ograniczenia, które pozwolą na ograniczenie napływu towarów, także zboża, z Ukrainy w sytuacji zachwiania rynku. Ważne, że uwzględniona została indywidualna sytuacja w poszczególnych państwach i decyzje o ograniczeniach będą mogły być podejmowane na szczeblu krajowym, a nie na poziomie Rady UE. Powstała przestrzeń na wprowadzenie ograniczeń i regulacji – zauważył minister Siekierski i zaznaczył, że pomoc dla Ukrainy musi zostać podtrzymana, ale formy wsparcia nie mogą powodować naruszeń na europejskich rynkach rolnych, w tym na rynku zbóż.
Minister podkreślił, że na sytuację na polskim rynku zbóż trzeba patrzeć, uwzględniając sytuację na rynkach europejskich, tym bardziej, że wojna w Ukrainie spowodowała zmiany nie tylko w Polsce – towary rolno-spożywcze z Ukrainy rozpłynęły się na cały obszar UE. Dodał, że problem ten jest nieco przeceniany.
– Musimy pamiętać, że niektóre rejony Europy potrzebują ukraińskiego zboża – np. Holandia, Portugalia, Włochy czy Grecja – powiedział szef resortu rolnictwa.
Zielony Ład i zmiana charakteru WPR
Minister Siekierski zauważył, że sektor zbóż w dużej mierze decyduje o stabilności Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). Wskazał także, że 20 lat temu WPR pochłaniała 70 proc, budżetu UE, a teraz jest to 32-33 proc.
– Jeśli chodzi o Zielony Ład, pewne działania na rzecz ograniczenia zmian klimatu są niezbędne, ale trzeba inaczej rozkładać ich ciężar w okresie kryzysu. Rzeczywiście nie mogą one powodować zahamowania rozwoju gospodarki – podkreślił minister i wskazał, że Zielony Ład został w odpowiedzi na postulaty protestujących rolników ograniczony i stał się bardziej przyjazny.
– Duża w tym zasługa rolników oraz negocjacji premiera Donalda Tuska z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen – dodał szef resortu rolnictwa.
Minister zauważył, że WPR się zmienia – staje się bardziej prośrodowiskowa, proklimatyczna i stabilizująca rozwój.
– Okres dużych dopłat się kończy, a rozpoczyna się czas stosowania instrumentów bardziej finansowych, ubezpieczeniowych, rynkowych, które będą stabilizowały produkcję – powiedział szef resortu rolnictwa.
Przyszłość i wyzwania rynku zbóż
Minister Siekierski podkreślił, że ważne jest łączenie produkcji roślinnej i zwierzęcej.
– Do producentów zbóż mam prośbę, żeby nie odchodzili od produkcji zwierzęcej. Korzystne są równowaga między produkcją roślinną i zwierzęcą oraz łączenie ich w jednym gospodarstwie – powiedział szef resortu rolnictwa i stwierdził, że jednym z ważnych zadań jest odbudowa produkcji trzody.
Minister Siekierski zauważył, że w Polsce bardzo rozwinięte są sektory przetwórstwa mięsnego i mleczarski, w którym jesteśmy potentatem.
– Naszym celem jest wzmocnienie pozycji rolnika w łańcuchu żywnościowym poprzez poprawę jego sytuacji dochodowej dzięki korzystaniu przez niego z marży przetwórczej i handlowej – poinformował minister. Dodał, że rząd pracuje nad poprawą systemu ubezpieczeń.
Na koniec minister Siekierski przytoczył treść rozmowy z jednym z protestujących rolników, którego poprosił o ocenę obecności Polski w UE.
– Rolnik ten powiedział: My pozytywnie oceniamy osiągnięcia polskiej wsi w okresie obecności w Unii, ale boimy się przyszłości.
– Potrzebne są więc instrumenty na przyszłość – podsumował minister.
Od kilku dni rolnicy z Mazur oraz regionu Dolnego Śląska zgłaszają duże żerowanie ślimaków nagich na kłosach zbóż. Niestety, ślimaki nagie całkowicie niszczą młode ziarniaki zbóż, co wpłynie na obniżenie plonowania.
Ochrona zbóż przed ślimakami
Aktualnie do ochrony zbóż zarejestrowane są moluskocydy, które można stosować nawet do okresu poprzedzającego zbiór, bo nie obowiązuje karencja, ale dotyczy to środków ochrony roślin, które zawierają fosforan żelaza oraz pirofosforan żelaza i występują w formie mikrogranulatów.
Najlepszym sposobem stosowania moluskocydów są specjalne aplikatory do mikrogranulatów. Zabieg ochronny należy wykonać na wilgotną glebę, ale przed deszczem.
Fosforan żelaza można stosować maksymalnie 4-krotnie w ciągu wegetacji, czyli od siewu do zbioru, ale należy zachować przerwę, która musi wynosić 5 dni.
Pirofosforan żelaza można stosować maksymalnie 6-krotnie w ciągu wegetacji, czyli od siewu do zbioru, ale należy zachować przerwę pomiędzy zabiegami, która musi wynosić 14 dni.
Moluskocydy należy stosować natychmiast po pojawieniu się szkodnika lub po zaobserwowaniu pierwszych szkód wywołanych przez ślimaki nagie.
W Polsce MRiRW zarejestrowało 7 moluskocydów, które zawierają fosforan żelaza i mogą być stosowane na plantacjach pszenicy ozimej i jarej, pszenżyta ozimego i jarego, jęczmienia ozimego oraz żyta ozimego. Do ochrony owsa zarejestrowany jest tylko jeden moluskocyd, który zawiera fosforan żelaza. Do ochrony żyta jarego nie ma zarejestrowanych żadnych moluskocydów.
Moluskocyd, który zawiera pirofosforan żelaza zarejestrowany jest tylko do zwalczania ślimaków nagich w ozimych formach wszystkich zbóż, które są uprawiane w Polsce.
Jak wygląda sytuacja u Was? Czy zauważyliście u siebie żerowanie ślimaków nagich?
autor: Prof. dr hab. Marek Mrówczyński Dyrektor IOR – PIB w latach 2018 – 2021 oraz 2007 – 2012
W nocy przelotne opady i burze występować mają od Roztocza po Podkarpacie. Nad ranem deszcz do 1-5 mm dotrze nad Pomorze Zachodnie i przemieści się na wschód. Deszcz spadnie mniej więcej do 50-100 km wgląb lądu od wybrzeża. Pokropi na północy Wielkopolski i południu Kaszub. Na termometrach około 9-12 stopni. Wiatr na zachodzie od samego rana silny i porywisty z zachodu.
W ciągu dnia silny wiatr dotrze do centrum i na całą północ kraju a wieczorem mocno powieje również na wschodzie. Front będzie mało aktywny i opady przyniesie lokalnie od Podlasia po Mazowsze i Podkarpacie. Podczas opadów silny wiatr w porywach do 80 km/h a na zachodzie i w centrum do 65 km/h.
W skali tygodnia kończącego się 7-go czerwca 2024 roku notowania najbliższej serii pszenicy SRW obniżyły się w Chicago aż o 10% do 230,7 usd/t.
Wyceny amerykańskiej pszenicy gwałtownie spadają i są obecnie na najniższym poziomie od ponad miesiąca. Wpływa na to szybki postęp zbiorów amerykańskich i żniwa spodziewane w basenie Morza Czarnego. Jednocześnie niedawne zakupy pszenicy przez Algierię, Egipt i Tunezję po raz kolejny podkreśliły dominację ziarna pochodzącego z basenu Morza Czarnego na arenie międzynarodowej.
Piątkowy spadek cen wynikał dodatkowo z umocnienie dolara i decyzji Turcji o zakazie importu pszenicy do połowy października.
Unijna pszenica potaniała o ponad 15 euro w skali tygodnia
W Paryżu seria najbliższa na pszenicę straciła na wartości 15,5 euro (-6%) w minionym tygodniu i kosztowała w piątek 243,75 eur/t (najniżej od miesiąca). Tempo przecen w Paryżu jest mniejsze niż za oceanem w nadziei, że unijnemu eksportowi pomoże osłabienie euro i perspektywa gorszych zbiorów na Ukrainie i w Rosji.
Ceny kukurydzy zmieniają się w ślad za pszenicą i pod wpływem korzystnych warunków upraw w Stanach Zjednoczonych. Unijny kontrakt na kukurydzę (termin najbliższy) potaniał w ubiegłym tygodniu o 2,7% do 217 eur/t, podczas gdy najbliższy termin amerykańskiej kukurydzy stracił na wartości 3,4% i kosztował 176,6 usd/t.
Soja i unijny rzepak są najtańsze od miesiąca
Korzystniejsze warunki klimatyczne obserwowane w Kanadzie i Australii, a także szybki postęp siewów soi w Stanach Zjednoczonych wywierają silną presję na rynek oleistych. W piątek dodatkowym czynnikiem prospadkowym dla wszystkich amerykańskich kontraktów było skokowe umocnienie się dolara wobec euro i powrót do spadków w notowaniach ropy naftowej.
W Chicago kontrakt na soję ma za sobą 8 sesji spadkowych na 9 ostatnich, a w skali tygodnia najbliższa seria kontraktu potaniała o 5,5%. W tym samym czasie kontrakt na unijny rzepak potaniał o 22 euro (-4,6%) do 465 eur/t. W obu przypadkach piątkowe poziomy wycen były najniższe od początku maja 2024 r.
Co roku, małe miasteczko Solec w województwie opolskim zamienia się w prawdziwe centrum miłośników zabytkowych maszyn rolniczych. 8 i 9 czerwca 2024 roku odbyła się już szósta edycja niezwykłego zlotu „Old-Rol”, który przyciągnął nie tylko krajowych entuzjastów, ale także kolekcjonerów z zagranicy. Organizatorem tego wyjątkowego wydarzenia była firma Strzoda Maszyny Rolnicze oraz Stowarzyszenie Stary Traktor Głogówek, na czele z Marcinem Kusem.
Wyjątkowe okazy w Solcu – odrestaurowane i w pełni sprawne ciągniki rolnicze
Na placu w Solcu można było zobaczyć imponującą kolekcję pięknie odrestaurowanych i w pełni sprawnych ciągników rolniczych. Jednym z najważniejszych eksponatów była niemiecka marka Schlütter, której ciągnik Super 500 z 1962 roku przyciągał uwagę. To jeden z zaledwie 567 egzemplarzy wyprodukowanych na całym świecie, a jego 4-cylindrowy silnik o pojemności 2,5 litra i mocy 52 KM przypominał polskiego Ursusa C-360. Warto dodać, że pojazd przyjechał na kołach, pokonując trasę z Głogówka, co zajęło ponad 4,5 godziny.
Stare maszyny niczym skarby
Na zlocie zaprezentowano 220 starych pojazdów, w tym nie tylko rodzimych ursusów czy zetorów, ale również ciągników marek takich jak Ferguson, Porsche, Fendt, Deutz, Hanomag, Schlüter, John Deere, Lanz, Fahr, International, Mercedes, Kramer, Man, Hart Parr, Lamborghini, McCormick Farmall oraz Normag. Obok pięknych, odrestaurowanych egzemplarzy, można było zobaczyć także maszyny w stanie oryginalnym oraz unikalne ciągniki samoróbki, takie jak konstrukcja Piotra Afy, która łączyła elementy z różnych pojazdów i była efektem 20-letniej pracy.
Na zlocie nie zabrakło wyjątkowych ciągników. Jednym z nich był Hart Parr.Marcin Kus, prezes Stowarzyszenia Stary Traktor Głogówek, wystawił m.in. wyjątkowy traktor Schlütter Super 500 z 1962 roku.
Ciekawe maszyny rolnicze i innowacje
Zlot zaskakiwał także rzadkimi i nietypowymi pojazdami. Wśród nich znalazł się samojezdny siewnik z 1953 roku, wyprodukowany w zakładach Maschinenfabrik Schmotzer. Pojazd z 1-cylindrowym silnikiem Farymann Diesel o mocy 12 KM przypominał tradycyjne siewniki, ale miał dodatkową ramę i oś skrętną. Kolejną perełką był Lanz HL 12 z 1921 roku, którego właścicielami są kolekcjonerzy z Poznania.
Samojezdny siewnik z 1953 roku, który powstał w zakładach Machinenfabrik Schmotzer. Do jego napędu zastosowano 1-cylindrowy silnik Farymann Diesel o mocy 12 KM.Własnej konstrukcji ciągnikiem pochwalił się Piotr Afa.
Atrakcje i zabawa podczas Old-Rol
Program imprezy obfitował w liczne atrakcje. Początek stanowił pochód traktorów z Solca do Gostomi i z powrotem, który zrobił ogromne wrażenie na publiczności. Dla zwiedzających przygotowano wiele atrakcji, w tym koncerty, dmuchane zamki, karuzelę oraz przejażdżki wagonikami wykonanymi ze starych stalowych beczek. Wśród sportowych emocji wyróżniały się zawody w tractor pullingu oraz przeciąganie ciężkich opon. Jedną z konkurencji było zatrzymywanie ciągnika na linie, co wymagało dużej siły i koordynacji.
Pamiątki i nagrody
Nie zabrakło również nagród i pamiątek. Puchary wręczono w różnych kategoriach, m.in. za najlepiej odrestaurowany pojazd, najlepszy stan oryginalny, a także specjalne wyróżnienia, takie jak Puchar Mistrza Kierownicy im. Georga Klose. Uhonorowano także kobiety za kierownicą oraz przedstawicieli organizacji i sponsorów.
Solec po raz kolejny udowodnił, że jest miejscem, gdzie pasja do starych ciągników rolniczych łączy ludzi z różnych zakątków świata. Już teraz czekamy na kolejną edycję zlotu Old-Rol i mamy nadzieję, że przyniesie jeszcze więcej niesamowitych maszyn i emocjonujących atrakcji!
Wydarzenie odbywa się na terenie gospodarstwa i firmy Gerarda Strzody.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.