Inwestycja w instalacje fotowoltaiczne oraz nowoczesne pompy ciepła to dla wielu rolników szansa na odciążenie budżetu gospodarstwa. Jednak pułapki prawne i nieprecyzyjne zapisy w umowach mogą zamienić planowane oszczędności w poważny problem. Prezes UOKiK wszczął postępowanie przeciwko spółce Columbus Energy, zarzucając jej naruszanie praw konsumentów.
Pod lupę urzędu trafiły kluczowe praktyki handlowe i dokumentacja stosowana przez firmę. Zarzuty obejmują ukrywanie terminów realizacji, brak danych technicznych urządzeń, wprowadzanie w błąd odnośnie prawa do rezygnacji oraz opóźnienia w zwrocie wpłaconych zaliczek.
Brak terminu i brak konkretnego sprzętu
Jednym z głównych zastrzeżeń jest brak sztywnych harmonogramów. Inwestorzy podpisujący umowy nie otrzymywali konkretnej daty zakończenia prac – wykonawca zastrzegał sobie prawo do telefonicznego ustalenia terminu w przyszłości. W przypadku systemów grzewczych brak sprawnie zamontowanej pompy ciepła przed sezonem zimowym rodzi ryzyko dotkliwych strat i dodatkowych kosztów ogrzewania.
Urząd zakwestionował także brak specyfikacji sprzętu. W przedkładanych dokumentach brakowało nazwy producenta, dokładnego modelu czy kluczowych parametrów technicznych. W efekcie rolnik kupował urządzenie bez możliwości porównania oferty z rynkiem czy weryfikacji dostępności serwisu.
„Przejście na OZE to kosztowna decyzja, w której klient polega na rzetelności wykonawcy. Inwestor nie może kupować kota w worku. Brak podania modelu i producenta uniemożliwia ocenę opłacalności oferty” – podkreśla Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.
Spór o prawo do rezygnacji i zamrożone zaliczki
UOKiK zakwestionował również zapisy sugerujące, że samo rozpoczęcie prac technicznych automatycznie pozbawia klienta prawa do odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem firmy (np. w domu rolnika). To błąd – sprzęt OZE można demontować, a przystąpienie do montażu nie anuluje ustawowego prawa do rezygnacji w ciągu 14 dni.
Dodatkowo ze skarg wynika, że klienci, którzy skutecznie zrezygnowali z umowy, czekali na zwrot zaliczek miesiącami, mimo że przepisowy czas wynosi maksymalnie 14 dni. Przy inwestycjach rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych blokuje to płynność finansową gospodarstwa.
Co grozi firmie i na co uważać?
Jeśli zarzuty się potwierdzą, przedsiębiorstwu grozi kara do 10% rocznego obrotu. To kolejny sygnał ostrzegawczy dla branży – wcześniej UOKiK ukarał m.in. Krajowy Projekt Energetyczny, Sunday Polska czy Polska Energia Grupa Kapitałowa.
Bezpieczna umowa na OZE – o co musisz zadbać przed złożeniem podpisu?
Zanim złożysz podpis pod umową na montaż pompy ciepła lub mikroinstalacji fotowoltaicznej, upewnij się, że dokument zawiera jednoznaczną specyfikację urządzeń – w treści musi znaleźć się dokładna marka, model oraz moc znamionowa paneli i agregatu, co zapobiega dostarczeniu niesprawdzonego zamiennika. Wymagaj wpisania sztywnego, granicznego terminu zakończenia prac oraz uruchomienia całego systemu, aby opóźnienia wykonawcy nie sparaliżowały pracy gospodarstwa przed sezonem grzewczym. Bezwzględnie unikaj klauzul o zrzeczeniu się 14-dniowego prawa do odstąpienia od umowy zawartej poza salonem (np. podczas wizyty przedstawiciela w domu) – sam start prac technicznych nie odbiera Ci tego ustawowego uprawnienia. Zabezpiecz także kwestie finansowe związane ze wsparciem z programów takich jak Mój Prąd czy Czyste Powietrze, precyzyjnie określając warunki rozliczeń i spłaty w sytuacji, gdy przyznanie dotacji się opóźni lub wniosek zostanie odrzucony.
Zabezpieczenie prawne na etapie negocjacji to jedyny sposób na uniknięcie niespodziewanych wydatków i przestojów w gospodarstwie.
Czy spotkalicie się z niejasnymi zapisami w umowach na OZE? Dajcie znać!






