środa, 22 września, 2021
spot_img

“Państwo nie może być obojętne i umywać rąk”. Wywiad z byłym Ministrem Rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim

-REKLAMA-spot_img
-REKLAMA-spot_img

Sektor rolnictwa znajduje się w opałach. Rolnicy potrzebują aby ich usłyszeć. W tym celu skontaktowaliśmy się z Janem Krzysztofem Ardanowskim, Posłem, byłym Ministrem Rolnictwa, a obecnie szefem Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, który zgodził się na przeprowadzenie krótkiego wywiadu o obecnym stanie i przyszłości polskiego rolnictwa.

Ostatnie miesiące na terenie Unii to duży chaos. Rolnikom dyktuje się zmiany, bez konsultacji bez żadnej oceny skutków, w konsekwencji czego gros rolników głośno zapowiada odejście od produkcji rolniczej.  Wydaje się, że te decyzje są nieprzemyślane i dążą do upadku rolnictwa. Skąd Pana zdaniem to wynika?

To co obecnie dzieje się w Unii jest głęboko niepokojące. Nie wiadomo czym podyktowane są te działania, ale na pewno nie dobrem rolników, ani tez konsumentów, bo uderzenie w rolnictwo to także zachwianie bezpieczeństwa żywnościowego i wzrost cen za żywność. Podzielam Pani zdanie o chaosie, który wprowadza Komisja Europejska.  Wprowadzenie założeń tzw.  Zielonego Ładu i towarzyszących mu dokumentów odnoszących się do rolnictwa, czyli Strategii od Pola do Stołu i Strategii Bioróżnorodności jest swego rodzaju zamachem na dotychczasowe europejskie rolnictwo. Jego efektywne funkcjonowanie w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, będącej jedną z najważniejszych polityk unijnych, zapewniało konsumentom europejskim dostateczną ilość żywności „po rozsądnych cenach”, jak określały Traktaty Rzymskie. Nowa polityka rolna, narzucana rolnikom europejskim, może zniszczyć gospodarstwa rolne, przede wszystkim najmniejsze i pozbawić ludność UE bezpieczeństwa żywnościowego. W moim mniemaniu,  ten lewicowy trend wynika z fałszywej ideologii, nie uwzględnia doświadczeń rolnictwa i osiągnięć naukowych w tej tak ważnej dziedzinie ludzkiej aktywności i w konsekwencji  zrujnuje rolnictwo europejskie.  

Konsekwencją będzie uzależnienie się od rynków zewnętrznych

Komisarz wyraźnie podkreślił skutki proponowanych nowelizacji. Jego zdaniem odciśnie to wyraźne piętno na polskim rolnictwie. Przykładem tego jest ograniczenie stosowania środków ochrony roślin i nawożenia.  de facto zakwestionowanie jednego z najważniejszych odkryć naukowych w historii rolnictwa, czyli zasady mineralnego odżywiania roślin, odkrytej przez Justusa Liebiga, poprzez odgórne, urzędowe narzucenie ograniczenia stosowania nawozów mineralnych. 

Niestety cofamy się w postępie naukowym. Odgórne, urzędowe narzucenie ograniczenia stosowania nawozów mineralnych. jest de facto zakwestionowaniem jednego z najważniejszych osiągnięć naukowych w historii rolnictwa, czyli zasady mineralnego odżywiania roślin, odkrytej przez Justusa Liebiga.

Nie po to naukowcy, we współpracy z rolnikami, poświęcali lata na badania i rozwój, by to wszystko teraz zaprzepaścić. Ograniczenie nawożenia w produkcji roślinnej i środków ochrony roślin przyczyni się do ogromnego spadku produkcji zbóż w Europie. Eksperci szacują, że w Unii Europejskiej zbiory zbóż spadną o ok. 1/3 i konsekwencją będzie import spoza UE, czyli żywnościowe uzależnienie się od dostaw zewnętrznych z krajów, które „głęboko w poważaniu” mają europejskie standardy w produkcji żywności. Jeszcze większe zagrożenie jest z produktami pochodzenia zwierzęcego. Lewicowa ideologia, wynikająca z fałszywej aksjologii ubóstwiającej zwierzęta i jednocześnie poniżającej człowieka, dąży do zakazu hodowli i chowu zwierząt.

Zakaz chowu klatkowego 

Strategia odejścia od chowu klatkowego dotyczy nie tylko kur wylęgowych, od których pozyskujemy jajka. Nowelizacja obejmie także inne gatunki zwierząt, nie tylko hodowlane ptactwo, ale także trzodę chlewną, bydło, króliki …. 

Ograniczenie swobody zwierząt hodowlanych było od początku ich udomowienia. Utrzymywanie zwierząt w spełniających ustalone przez naukowców wymogi dobrostanu kojcach, czy klatkach,  jest jednym z warunków prowadzenia produkcji zwierzęcej. Czy mamy hodowane zwierzęta wypuścić do lasu, lub na pola? Tylko ktoś będący kompletnym ignorantem w zakresie wiedzy rolniczej może kwestionować np. kojce dla cieląt.  Trudno sobie wyobrazić, nowonarodzonego cielaka od krowy mlecznej w stadzie dorosłych krów w oborze. Jego zadeptanie jest właściwie nieuchronne. Inny przykład, to likwidacja kojców porodowych dla loch. Młode prosięta leżące przy matce, o masywnym ciele po kolejnych porodach, która jest nerwowa po wyproszeniu.. Bez kojców zostaną one po prostu zadeptane lub przygniecione. To wyrok na zwierzęta,  jednak niedouczeni „obrońcy zwierząt” tego nie uwzględniają.

Skutkiem tego będzie drastyczny wzrost cen, który odczuje każdy konsument. Mimo wszystko Komisja Europejska ignoruje ten fakt. Można by odczuć, że jest to pewnego rodzaju sabotaż. 

Zamiast wspierać – ograniczamy

Polska mogłaby skorzystać na hodowli zwierząt futerkowych. Mamy ogromny potencjał i możliwości lecz władze naszego Państwa zamiast wspierać polskich przedsiębiorców chcą ten dział hodowli zlikwidować. Koszty utylizacji ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego, czyli tych części ciał zwierząt, których ludzie nie potrzebują, będą szły w miliardy złotych rocznie. Teraz najbardziej ekologicznie odpady zjadają norki. Jeżeli zostanie zlikwidowana hodowla zwierząt futerkowych. to mięso drobiowe i wieprzowe, a także ryby, znacznie podrożeją. Uważam z resztą, że chęć zlikwidowania zwierząt futerkowych, to początek likwidacji lub co najmniej ograniczenia hodowli innych gatunków zwierząt, które człowiek wykorzystuje od tysięcy lat. Zapowiedź likwidacji klatek i kojców  może być dobrym przykładem.

Nie od dziś wiadomo, że dobrze funkcjonujące rolnictwo to nie jest tylko partykularny interes rolników, to jest interes całego społeczeństwa. 

„Polska posiada  dobre warunki do rozwoju rolnictwa pomimo stosunkowo dużej ilości słabych gleb i niefrasobliwości w  gospodarowaniu wodą. Mamy obowiązek moralny, etyczny i ekonomiczny, żeby produkować nie tylko na swoje potrzeby, ale również eksportować, dostarczać tam gdzie żywność nie jest możliwa do wytwarzania ze względu na warunki klimatyczne. – ocenia.

Jak możemy pomóc rolnikom? 

Zapytany o potrzebę działań tu i teraz Minister Ardanowski wskazał najistotniejsze, jego zdaniem, kwestie.  

Jak możemy pomóc rolnikom? Przede wszystkim to jest pytanie, na które nie ma prostej odpowiedzi. W rolnictwie nie ma łatwych rozwiązańKonieczne jest faktyczne, a nie tylko deklaratywne, finansowe i organizacyjne wsparcie ze strony rządu. Potrzebna jest współpraca ze środowiskami rolniczymi w wypracowaniu optymalnych rozwiązań prawnych i ekonomicznych.

Zdaniem Ardanowskiego rozwiązania muszą być uzgodnione z rolnikami, z naciskiem na uzgodnione, nie konsultowane. Jest to warunkiem utrzymania względnego spokoju społecznego ale również włączenia się rolników później w realizacje tych trudnych, różnych rozwiązań. Niestety,  ideolodzy, politycy chcą narzucać rozwiązania rolnikom, nie mając wiedzy rolniczej, ba, nie chcąc z wiedzy rolników skorzystać. Bojąc się rolników nie chcą z nimi rozmawiać.  Kolejną rzeczą jaka wypunktował Ardanowski jest organizacja w UE:

„Państwo nie może być obojętne i umywać rąk. Nie może zrzucać swojej odpowiedzialności, tłumacząc problemy zasadami wolnego rynku. Potrzeba na nowo przemyśleć funkcjonowanie łańcucha żywności i zapewnienia lepszej pozycji rolnikom w stosunku do innych uczestników tego łańcucha, czyli pośredników, przetwórców i handlu.. Rolnikom należna jest  konkretna pomoc w rozwiazywaniu problemów rynkowych i zapewnieniu większego udziału w końcowych cenach żywności, które płacą konsumenci. Warunkiem podstawowym jest efektywność zaangażowania państwa, oraz wiarygodność Rządu i Ministra Rolnictwa względem rolników.

Rola Janusza Wojciechowskiego w komisji

Zapytaliśmy również o możliwość pomocy rolnikom, za pośrednictwem Janusza Wojciechowskiego, który mógłby wiele zdziałać na rzecz polskiego i europejskiego rolnictwa:

„Niestety to jest pytanie na które nie mam odpowiedzi. W moich wyobrażeniach komisarz powinien być absolutnym orędownikiem i sojusznikiem rolników europejskich. Nie jestem jednak pewien, czy osobiste poglądy komisarza nie sprawiają, że czuje się on bardziej reprezentantem ekologów i obrońców zwierząt niż rzecznikiem rolników, wspierającym uzgodnione ze światem rolniczym kierunki zmian. Rolnictwo, żywność, której symbolem jest „chleb nasz powszedni”, to podstawa naszej egzystencji i nie wolno z nimi eksperymentować– smutno podsumował. 

-REKLAMA-spot_imgspot_img

Napisz komentarz

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Podobne artykuły

Śledź nas

23,377FaniLubię
567ObserwującyObserwuj
8,410SubskrybującySubskrybuj

Ostatnie artykuły

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x