Eksport rzepaku z Ukrainy zaliczył potężne tąpnięcie w sezonie marketingowym 2025/26. Według najnowszych danych operacyjnych agencji APK-Inform, z kraju wywieziono zaledwie 1,9 mln ton tej oleistej. To aż o 39% mniej niż w poprzednim sezonie i najgorszy wynik od dziewięciu lat.
Co kluczowe dla rynku, po raz pierwszy od blisko dwudziestu lat udział eksportu w całkowitej podaży rzepaku na Ukrainie spadł poniżej granicy 59-60%. Dotychczas rzepak był tam typową kulturą eksportową – średnia wieloletnia wysyłek zagranicznych wynosiła aż 85%. Wolumeny te zostały jednak przejęte przez lokalne tłocznie.
Przeczytaj również:
Dlaczego eksport rzepaku z Ukrainy tak mocno tąpnął?
Analitycy wskazują na trzy główne przyczyny tego stanu rzeczy:
- Wprowadzenie 10% cła eksportowego – to kluczowy czynnik systemowy, który diametralnie poprawił pozycję konkurencyjną ukraińskich przetwórców na rynku wewnętrznym, kosztem eksporterów surowca.
- Słabsze zbiory – niesprzyjająca pogoda, a w szczególności wiosennes przymrozki w 2025 roku, przełożyły się na najniższy plon na Ukrainie od 4 lat.
- Wzrost produkcji w UE – Unia Europejska zebrała w 2025 roku więcej własnego rzepaku, co przejściowo osłabiło presję na import. Niemniej jednak rynek europejski wciąż strukturalnie potrzebuje surowca z zewnątrz.
Eksport rzepaku z Ukrainy a kwestia polskiego embarga
Mimo mniejszych wolumenów, to kraje UE pozostały głównym kierunkiem zbytu dla ukraińskich nasion – trafiło tam 91% całego wolumenu (wobec 89% rok wcześniej). W ujęciu fizycznym dostawy do Wspólnoty spadły o 38% i wyniosły 1,73 mln ton.
Oto jak prezentuje się struktura zakupów trzech największych unijnych importerów:
| Kraj | Wolumen importu z Ukrainy | Zmiana rok do roku |
| Niemcy | 876 tys. ton | -12% |
| Belgia | 453 tys. ton | -50% |
| Holandia | 247 tys. ton | -25% |
Polityczny klincz uderza w polskie tłocznie: W zestawieniu największych unijnych importerów rzepaku z Ukrainy próżno szukać Polski. Nasz kraj konsekwentnie utrzymuje polityczne embargo na import ukraińskich nasion. Choć decyzja ta ma chronić rodzimych producentów, w praktyce mocno bije w konkurencyjność polskich zakładów tłuszczowych. Zachodni sąsiedzi, zwłaszcza Niemcy, mając swobodny dostęp do tańszego ukraińskiego surowca, zyskują ogromną przewagę kosztową w konfrontacji z polskimi przetwórcami na unijnym rynku oleju i śrut rzepakowych.
Problemy w nowym sezonie jeszcze się pogłębią: Sytuacja polskich zakładów stanie się w nadchodzących miesiącach niezwykle trudna. Wszystko przez spodziewane, bardzo słabe krajowe zbiory rzepaku w Polsce. Krajowe tłocznie zostaną dociśnięte z dwóch stron – z jednej strony odcięte od tańszego ziarna ze Wschodu politycznym embargiem, z drugiej zmuszone do rywalizacji o mocno ograniczoną i drogą ofertę z polskich pól. Drastyczny spadek dostępności surowca w kraju przy jednoczesnym zakazie importu postawi pod znakiem zapytania rentowność przerobu i utrzymanie dotychczasowych marż, podczas gdy niemiecka konkurencja nadal będzie płynnie przetwarzać rzepak ze Wschodu.
Prognozy na nowy sezon 2026/27: Odbicie na Ukrainie będzie niewielkie
W rozpoczętym właśnie nowym sezonie eksportowym eksperci nie spodziewają się spektakularnego powrotu Ukrainy na rynki zewnętrzne. Wszystko przez kolejne problemy pogodowe.
Tegoroczne uprawy rzepaku ozimego mocno ucierpiały z powodu gwałtownych wahań temperatur. W regionach centralnych i południowych na polach utworzyła się skorupa lodowa, co doprowadziło do znacznych strat w obsadzie roślin i ograniczyło potencjał plonowania.
Dodatkowo na rynku wciąż ciąży 10-procentowe cło eksportowe. Oznacza to, że o wielkości wywozu w najbliższych miesiącach zadecyduje przede wszystkim opłacalność przerobu w ukraińskich zakładach oraz poziom ich marż.
Przeczytaj również:
Prognoza zbiorów na 2026 rok: APK-Inform szacuje produkcję rzepaku na Ukrainie na poziomie 3,6 mln ton. Przewidywany eksport w sezonie 2026/27 ma wynieść 2,1–2,2 mln ton. Będzie to wynik o ok. 18% wyższy niż w mijającym sezonie, ale wciąż daleki od średnich wyników z ubiegłych lat.









