piątek, 6 sierpnia, 2021

Czy służby walczące z ASF przyczyniają się do jego rozprzestrzeniania?

-REKLAMA-spot_img
-REKLAMA-spot_img

Wiadomości płynące z kraju o nieprzestrzeganiu zasad bioasekuracji podczas prewencyjnego likwidowania stad trzody chlewnej budzą trwogę. Niezabezpieczona przyczepa, rozlane płyny ustrojowe na ulicy, brak mat dezynfekujących podczas działań to obraz ostatnio udokumentowanych działań przez służby zajmujące się prewencyjnym ubojem świń. W tym samym czasie rolnicy zmuszani są do coraz większych zasad bioasekuracji. Nawet posiadania siatek na oknach chlewni które się nie otwierają. Potrzeba pilnej interwencji, która i tak powinna mieć miejsce kilka miesięcy temu.

Chaos i kompletny brak organizacji

Głosy rolników i organizacji producentów trzody chlewnej są zgodne, że działania służb odpowiedzialnych za zwalczanie ASF w regionie i całym kraju są niedopuszczalne. W mediach społecznościowych Sekcja Trzody Chlewnej Polskiego Związku Rolnego przytoczyła sytuację z 1 lipca gdzie doszło do wywrócenia się ciężarówki z częściami poubojowymi:

„Z transportu przewożącego poubojowe części świń w związku z brakiem jakichkolwiek zabezpieczeń wypadła duża ilość przewożonych odpadów oraz wylała się krew. Szczątki zwierząt prawdopodobnie pochodziły z pobliskiej rzeźni która importuje tuczniki nie wiadomo skąd, a tym bardziej nie wiadomo czy zwierzęta na pewno były zdrowe. Miejsce to zostało opacznie posprzątane przez kierowcę, który w żaden sposób nie był przygotowany do zaistniałej sytuacji, a już tym bardziej wyszkolony jak postępować w tym przypadku aby nie stwarzać zagrożenia epidemiologicznego dla lokalnych hodowli trzody chlewnej. „

Z dalszej relacji wynika, że po przyjeździe członków organizacji na ulicy zastali zaschnięte kałuże krwi oraz porozjeżdżane szczątki zwierząt, wiele godzin po karygodnym incydencie. Dalsze informacje szokują jeszcze bardziej bowiem, rondo to znajduję się 7 km od jednego z największych zagłębi trzody chlewnej w kraju oraz 20 km od drogi ekspresowej S5 która biegnie prze całe województwo wielkopolskie…

To nie jedyna taka sytuacja. Nie tak dawno w powiecie kępińskim w Wielkopolsce,  służby weterynaryjne i firma utylizacyjna podjęły się prewencyjnych wybić i tu bez zmian, bez zachowania żadnych zasad fitosanitarnych. 

„Po padlinę wysłano ciężarówkę do przewozu złomu, która była nieszczelna.”– relacjonował Michał Kołodziejczak, lider AGROunii.

Gospodarstwa będą znikać

Podejmowane działania przez służby kłócą się z logiką. Kilka dni temu powiatowy lekarz weterynarii podjął decyzję o wybiciu czterech tysięcy zdrowych świń znajdujących się w niedalekiej odległości od ogniska które nie wykazywały żadnych objawów zakażenia.  Jeżeli w tym przypadku dojdzie do kolejnego zaniechania zasad bioasekuracji będzie to błędne koło! Koszty utylizacji liczone są w milionach złotych które poniesie skarb państwa. Dalsza kontynuacja prewencyjnego wybijania doprowadzi do zniknięcia polskich hodowli trzody chlewnej. Dlatego w trybie pilnym należy zwiększyć nakłady finansowe na walkę z ASF oraz odstrzały dzików a w szczególności  kontrolować sposób utylizacji świń! 

Źródło: Sekcja Trzody Chlewnej Polskiego Związku Rolnego

Napisz komentarz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Podobne artykuły

Śledź nas

22,896FaniLubię
536ObserwującyObserwuj
8,000SubskrybującySubskrybuj

Ostatnie artykuły