Areał ziemniaków w Polsce zaliczył gwałtowny spadek po ubiegłorocznym skoku zasiewów. Z danych ARiMR wynika, że w tym roku rolnicy zgłosili do dopłat 185,1 tys. ha. To spadek o ponad 25 tys. ha (ok. 12%) w porównaniu do ubiegłego roku, co sprowadza rynek z powrotem do realiów.
Ograniczenie nasadzeń to efekt prostej kalkulacji finansowej. Przy dzisiejszych cenach nawozów, paliwa, środków ochrony i kwalifikowanego materiału siewnego, produkcja ta należy do najdroższych na rynku. Sadzenie „na ślepo” – bez wcześniej podpisanej umowy kontraktacyjnej z przetwórnią lub stabilnym odbiorcą – stało się dla wielu gospodarstw zbyt dużym ryzykiem.
Czytaj również:
Problem w całej Europie. Towar trzeba było utylizować
Zeszłoroczne załamanie stawek nie było wyłącznie polskim problemem. W 2025 roku produkcja w całej Unii Europejskiej sięgnęła aż 55,7 mln ton. Przy tak dużej podaży rynek stołowy i zakłady przetwórcze po prostu nie były w stanie wchłonąć całego surowca. W wielu krajach Zachodu, ale też u nas, doprowadziło to do przepełnienia magazynów. Część zapasów z poprzedniego sezonu, ze względu na pogarszającą się jakość przechowalniczą i brak chętnych na zakup nawet po cenach głodowych, nie trafiła do konsumentów ani przetwórstwa – musiano ją utylizować lub przeznaczyć do biogazowni i na skarmianie.
Jak zmieniał się areał ziemniaków w ostatnich latach (dane ARiMR):
- 2020 r.: 185,7 tys. ha
- 2021 r.: 203,8 tys. ha
- 2022 r.: 181,6 tys. ha
- 2023 r.: 182,3 tys. ha
- 2024 r.: 192,4 tys. ha
- 2025 r.: 210,8 tys. ha
- 2026 r.: 185,1 tys. ha
Pogoda zdecyduje o ostatecznym plonie i jakości
Mniejszy areał ziemniaków o niczym jeszcze jednak nie przesądza, bo o ostatecznym bilansie rynkowym zadecyduje pogoda. Letnie fale upałów z temperaturami sięgającymi 35–40°C, a zaraz po nich gwałtowne ulewy i ochłodzenia, dały plantacjom mocno w kość. Taki stres fizjologiczny zatrzymuje wzrost bulw, powoduje ich pękanie i dzieciuchowatość, a wysoka wilgotność gleby sprzyja rozwojowi zarazy ziemniaka i podgniwaniu.
Ile towaru faktycznie zbierzemy i jaka jego część nadawać się będzie do długiego przechowywania, okaże się jesienią po wykopkach. To jakość handlowa bulw zdeterminuje ceny na rynku w najbliższych miesiącach.
Źródło danych: ARiMR






