Strona główna Blog Strona 716

W piątek powieje silniejszy wiatr z północnego zachodu [POGODA]

1

Dziś przez Polskę przemierza front- który znów ominął zachód Polski. Za nim się jednak ochłodzi- noc na wschodzie- głównie Lubelskie przyniesie jeszcze przelotny deszcz i tu ciepło- 12-14 stopni. Na pozostałym obszarze pogodnie i zimno- nie więcej jak 7-10 stopni Celsjusza.

Do południa sucho i pogodnie w całym kraju. Jednak zwłaszcza na wschodzie zacznie silniej wiać z północnego zachodu, a po południu wietrznie będzie już w całym kraju. Po południu miejscami na wschodzie, środkowym wschodzie i północnym wschodzie spadnie przelotny deszcz.

Kukurydza stanowiła aż 60% naszego eksportu zbóż w I kwartale 2022r.

0
Kukurydza stanowiła aż 60% naszego eksportu zbóż w I kwartale 2022r.

Wstępne dane Ministerstwa Finansów pokazują, że od stycznia do końca marca tego roku wyeksportowaliśmy 1,565 mln ton zbóż i produktów zbożowych za kwotę 467,36 mln złotych. Dla porównania, w I kwartale 2021 roku nasz eksport zbóż sięgnął 2,695 mln ton o wartości 564,48 mln euro. Oznacza to spadek naszego eksportu ziarna aż o 42% – liczonego w tonach i tylko o 17% wyrażonego w walucie euro. Gwałtowny spadek eksportu dotyczy ziarna wszystkich zbóż z wyjątkiem kukurydzy.

W analizowanym okresie wyeksportowaliśmy aż 938,11 tys. ton kukurydzy (+51% r/r), która stanowiła 60% naszego eksportu zbóż.

Polski eksport zbóż i przetworów:

Porównanie naszego eksportu zbóż (I kwartał 2022 / I kwartał 2021):

Kierunki eksportu zbóż:

Największym odbiorcą naszych zbóż są w tym roku Niemcy. Nasz zachodni sąsiad odpowiada za 46% importu pszenicy i 60% zakupów kukurydzy.

Andrzej Bąk – eWGT
Źródło: MRiRW za Min. Fin.

Prezydent USA: postawimy silosy na granicy Polski dla ukraińskich zbóż

0
Prezydent USA: postawimy silosy na granicy Polski dla ukraińskich zbóż

Eksport dużej ilości zboża z ukraińskich portów został zahamowany przez rosyjskie wojska co winduje ceny żywności na światowych rynkach i budzi obawy powstania kryzysu żywnościowego. Prezydent USA Joe Biden zapowiedział we wtorek, że przy granicach Ukrainy, w tym w Polsce, powstaną tymczasowe silosy, które pozwolą na eksport ukraińskiego zboża drogą lądową.

Szantaż zbożowy Putina

Putin niedawno postanowił zaszantażować kraje, które nałożyły na niego sankcje, że ułatwi eksport zboża, jeśli ograniczenia dla Rosji zostaną unieważnione. We wtorek prezydent USA odpowiedział na szantaż Władimira Putina.   

„Swoją wojną Putin nie tylko stara się wymazać kulturę Ukraińców, dziesiątkuje naród ukraiński i popełnia niezliczone zbrodnie wojenne, ale też uniemożliwia eksport tysięcy ton zboża (…). Pracujemy więc nad planem, by wywieźć je do innych krajów drogą kolejową” — powiedział Biden w Filadelfii.

Silosy przy granicy polsko – ukraińskiej 

Prezydent USA poinformował, że jedną z przeszkód w eksporcie drogą lądową jest różnica w szerokości torów w Ukrainie i w sąsiednich krajach.

„Zbudujemy więc silosy, tymczasowe silosy przy granicach Ukrainy, w tym w Polsce, tak by można było przenieść zboże z wagonów do tych silosów, a potem do wagonów w Europie i przetransportować je drogą morską, otwierając możliwości eksportu na cały świat” — zapowiedział prezydent.

Jak stwierdził prezydent USA, jest to jeden ze sposobów, by uniknąć dalszego wzrostu cen żywności, spowodowanego m.in. przez rosyjską agresję i blokowanie przez Rosję ukraińskich portów. Biden zaznaczył, że inwestycja i wyeksportowanie ok 20. mln ton zboża będzie wymagać czasu. 

Transport ukraińskiego zboża przez Polskę 

Powołując się na słowa prezydenta Ukrainy, z blokady ukraińskich portów nie można obecnie wyeksportować z kraju 22-25 mln ton zboża. Do jesieni może być to nawet 75 mln ton.

Oczekiwania Ukrainy wobec transportu zboża przez Polskę to 4-5 mln ton miesięcznie. Jednak Polska nie jest przygotowana techniczne na takie ilości i obecnie trwają prace powiększające możliwość przepustowości przejść granicznych Jak zaznaczył minister Kowalczyk, problemem jest inny rozstaw torów w Polsce i w Ukrainie. 

„Z tego powodu możemy — przy bardzo intensywnych pracach — dojść do ilości 1,5 mln ton miesięcznie w najbliższym czasie” — powiedział wicepremier i minister rolnictwa.

Przepływ ukraińskiego zboża przez Polskę to zagrożenie opłacalności produkcji dla polskich rolników. Już teraz ceny w skupach odbiegają od stawek na światowych giełdach. Budowa silosów na granicy polsko – ukraińskiej może tylko pogorszyć ten stan. Z drugiej strony bez uwolnienia zboża ze wschodu czeka nas ogromna drożyzna i zachwianie bezpieczeństwa żywnościowego. Rozwiązanie tego problemu leży w rękach rządzących. Mamy nadzieję, że podjęte decyzje przyniosą zadowalający rezultat i żaden rolnik na tym nie straci. 

źródło:buisnessinsider
Zdj: pixabay

Wystartowała kolejna odsłona konkursu KRUS: „Wizja Zero”

0
Wystartowała kolejna odsłona konkursu KRUS: „Wizja Zero”

8 czerwca Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zainaugurowała IV Ogólnopolski Konkurs dla Młodzieży „Moja Wizja Zero”, który w tym roku przebiegać będzie pod hasłem – Bezpieczeństwo, Zdrowie i Dobrostan Rodziny w Gospodarstwie Rolnym. 

Strategia Wizja Zero

Konkurs odbywa się w ramach międzynarodowej Strategii Wizja Zero, której głównym celem jest wyeliminowanie wypadków przy pracy oraz chorób zawodowych, co wiąże się ze stworzeniem lepszych warunków pracy i poprawą zdrowia rolników. 

Na czym polega zadanie konkursowe?

W tym roku Kasa zwraca szczególną uwagę na funkcjonowanie rodziny w gospodarstwie rolnym, w odniesieniu do 7 Złotych Zasad Strategii Wizja Zero. Zadaniem konkursowym jest przygotowanie przez młodzież w wieku od 13 do 21 lat krótkiego filmu promującego bezpieczne zachowania w rolnictwie, ze szczególnym podkreśleniem roli rolniczej rodziny w kształtowaniu zasad ochrony życia i zdrowia na wsi.

Szczegóły dotyczące udziału w konkursie znajdują się TUTAJ.

źródło i foto: KRUS

Branża rolnicza tonie w długach!

0
Branża rolnicza tonie w długach!

Sektor rolno spożywczy zbiera plony wojny i inflacji. Obecnie zadłużenie jest na poziomie 775 mln zł, czyli o 14% niższym niż na koniec 2020 r. Niestety tym razem wyzwania mogą okazać się znacznie trudniejsze do przezwyciężenia, bo dotkną bezpośrednio rynku żywności. Krajowy Rejestr Długów ostrzega, że wahania cen, problemy z dostawami, braki w magazynach mogą pogorszyć moralność płatniczą w branży oraz zmusić producentów do przerzucenia kosztów na odbiorców końcowych 

Mazowsze i Wielkopolska na czele zadłużenia

Najmocniej zadłużone firmy działają w województwach mazowieckim i wielkopolskim. Ich dług sięga odpowiednio 173,8 mln zł i 107,6 mln zł. Najmniej, bo 13 mln zł, do oddania mają przedstawiciele branży z woj. świętokrzyskiego. Za nimi plasują przedsiębiorcy z Opolszczyzny z prawie 15,8 mln zł długu

Średnie zadłużenie rolnika to 65 tys. zł

Z największym średnim zadłużeniem w branży rolno-spożywczej zmagają się rolnicy. Stanowią oni 29 proc. jej przedstawicieli wpisanych do Krajowego Rejestru Długów. Jednak przeciętnie mają najwięcej do spłacenia – średnio prawie 65,3 tys. zł. Łącznie ich zaległości sięgają 275,9 mln zł.

Z największymi długami borykają się gospodarstwa zajmujące się działalnością mieszaną – uprawą roli połączoną z chowem i hodowlą zwierząt (101,3 mln zł do spłacenia). 71,9 mln zł nie zapłaciły wierzycielom podmioty zajmujące się działalnością usługową wspomagającą rolnictwo po zbiorach. Trzecie najwyższe zadłużenie mają przedstawiciele upraw rolnych innych niż wieloletnie (niemal 52 mln zł). Z kolei 44,6 mln zł zaległości należy do hodowców zwierząt.

O największe kwoty wierzyciele dopominają się od rolników z Mazowsza (49,1 mln zł) oraz Wielkopolski (35,1 mln zł). Jednak to nie tu swoją siedzibę ma rekordzista. Na 6,4 mln zł zalega rolnik z woj. kujawsko-pomorskiego. Jest winien pieniądze m.in. firmie zarządzającej wierzytelnościami, dostawcy energii oraz dostawcy maszyn i urządzeń.

Największą grupę w KRD stanowią rolnicy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą (58 proc.). Mają jednak zbliżoną kwotę do oddania co większe przedsiębiorstwa (136,7 mln zł wobec 138,8 mln zł). Rolnicy sami rzadko mają dłużników lub nieczęsto wpisują ich do rejestru. Wg danych KRD, dłużnicy są im winni zaledwie 24,2 mln zł.

Przetwórcy także w opałach

W niełatwej sytuacji znaleźli się również przetwórcy żywności. Względnie mają oni jednak najmniej zobowiązań do uregulowania, bo ponad 171,8 mln zł. Inna jest również struktura długu w przypadku podziału na rodzaje prowadzonej działalności. Największe kwoty są winne tutaj sp. z o.o., dopiero po nich są najmniejsze firmy – JDG-i. Na czoło wśród zadłużonych działalności wysuwa się branża mięsna, której zaległości opiewają na prawie 71 mln zł.

Zadłużonego przetwórcę najczęściej spotkać można w woj. mazowieckim. Tutejsze firmy zalegają na 43 mln zł. Tu też działa rekordzista, który uzbierał zaległości na 7,3 mln zł. Podobnie jak w całej branży, na drugim miejscu plasuje się Wielkopolska, ale z o połowę mniejszym zadłużeniem (20 mln zł).

Producenci artykułów spożywczych sami mają bardzo duży problem z odzyskaniem pieniędzy od swoich kontrahentów i partnerów. Ci zalegają im z płatnością 100,5 mln zł. Głównym winowajcą są nierzetelne firmy handlowe – przede wszystkim hurtownie.

Handel coraz droższy i coraz bardziej zadłużony

A jeśli mowa o handlu, to sprzedawcy żywności są bez wątpienia największymi dłużnikami w branży rolno-spożywczej. Mają na koncie 327,2 mln zł zaległości, w tym 3/4 z nich należy do hurtowni. Rekordzistką jest spółka z Wielkopolski, która nie zapłaciła innym firmom 12,7 mln zł.

W przypadku handlu rolno-spożywczego w Krajowym Rejestrze Długów zdecydowanie częściej widnieją jednoosobowe działalności gospodarcze, jednak spółki z o.o. przeganiają je kwotowo (179 mln zł wobec 145,2 mln zł).

Podobnie jak w przypadku przetwórców, handlujący żywnością mają spore kwoty do odzyskania od swoich dłużników – to aż 163,1 mln zł, najwięcej także od innych przedstawicieli handlu i rolników.

Będzie jeszcze drożej

“Rolnicy, producenci i dystrybutorzy żywności nie płacą sobie nawzajem. To główna bolączka tej branży. A w najbliższym czasie będą musieli zmierzyć się z jeszcze większym zagrożeniem, jakim są drastyczne podwyżki cen. Z pewnością będą te rosnące koszty przerzucać na klientów końcowych. Przy niskiej rentowności nie pozwolą sobie na dokładanie do biznesu, szczególnie w tak niestabilnych czasach. Pytanie, ile konsumenci będą w stanie zapłacić za droższe artykuły spożywcze. Wynagrodzenia rosną, ale to napędza inflację. Mamy więc efekt kuli śnieżnej. Obawiam się, że aby wilk był syty i owca cała, konieczne stanie się obniżanie jakości produktów spożywczych przy zachowaniu względnej wartości rynkowej, co oznacza, że na półki sklepowe będzie trafiać coraz więcej gorszej jakościowo żywności, a konsumenci chcąc nie chcąc, będą musieli się z tym godzić.” – czytamy na stronie KRD

Obecna sytuacja jest nieporównywalna do tej sprzed dwóch lat, a jej efekty będą rozłożone w czasie. W KRD zobaczymy je najszybciej za 3, 4 miesiące.

źródło: Krajowy Rejestr Długów
Zdj: pixabay

Nielegalne środki ochrony nadal stwarzają problem

0
Nielegalne środki ochrony nadal stwarzają problem

Czy zastanawialiście się kiedyś jak duży problem stwarzają fałszerstwa środków ochrony roślin w Polsce? Jak się okazują tego typu preparaty wciąż są obecne na rynku. Sytuacje ze środowiska przybliża wywiad z dr. Tomaszem Stobieckim, Kierownikiem Oddziału Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Sośnicowicach, w którym działa akredytowane Laboratorium Badania Jakości Środków Ochrony Roślin.

Ostatnio coraz więcej słyszy się o fałszerstwach środków ochrony roślin. Czy to rzeczywiście duży problem?

Pod pojęciem „fałszerstwa środków ochrony roślin” kryje się duża liczba działań, wśród których najbardziej niebezpieczne są podróbki preparatów. W takich przypadkach środek ochrony roślin wytwarzany jest w nielegalnej fabryce, w oparciu o składniki, które nie są przebadane pod kątem czystości, czyli mogą zawierać toksyczne zanieczyszczenia, stwarzające zagrożenia dla konsumentów i środowiska. Fałszerstwa środków ochrony roślin rzeczywiście się zdarzają, jest to jednak tylko część problemu. Duże znaczenie mają inne nielegalne środki ochrony roślin. Są to m.in.: preparaty nielegalnie sprowadzone do Polski, z obcymi etykietami, preparaty przemycone, próbujące udawać prawdziwe przez zmienione etykiety lub substancje bez żadnych etykiet, ukrywane w magazynach i stosowane przez rolników bez żadnej kontroli. Jak widać, jest to problem złożony i właśnie z tym walczymy wspólnie z Państwową Inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Walka ta obejmuje również wykrywanie fałszerstw, co jest zadaniem trudnym technicznie, wymagającym nowoczesnej i specjalistycznej aparatury oraz wysokiej klasy ekspertów i analityków.

Jak dużym problemem są nielegalne środki ochrony roślin w Polsce?

Bardzo trudno to oszacować, gdyż za „nielegalność” tych środków odpowiada wiele czynników. Na pewno istotne jest położenie geograficzne. Ostrożne szacunki mówią o tym, że na terenie Unii Europejskiej nielegalnymi środkami ochrony roślin może być 10% preparatów, które są w użyciu. Jednak im bliżej granic z krajami trzecimi, czyli w przypadku Polski im bliżej wschodniej granicy, tym ten udział może być większy. Jaki? Naprawdę trudno to ocenić, bo musielibyśmy sprawdzać każde opakowanie z preparatami w każdym gospodarstwie. Na pewno większy ich udział jest tam, gdzie zmniejsza się dostępność środków ochronnych (np. z uwagi na wycofywanie substancji czynnych) oraz tam, gdzie znaczenie mają czynniki ekonomiczne (czyli niższa cena). Ale to nie jedyne determinanty. Trzeba mieć świadomość, że nielegalne środki ochrony to nie zawsze są produkty nielegalnie wyprodukowane w pokątnych fabrykach. Nielegalny jest też preparat legalnie wyprodukowany np. w Niemczech, z niemiecką etykietą, zakupiony poza oficjalnymi źródłami dystrybucji w Polsce. Zgodnie z ustawą musi zostać wycofany z obrotu. Nie może być sprzedawany, chociażby z tego powodu, że etykieta nie jest w języku polskim. Dlatego nawet przywiezienie na własne potrzeby preparatu zakupionego za granicą i stosowanie go w Polsce jest zabronione.

Ale możliwe jest, że ten sam preparat, z tej samej fabryki, lecz z polską etykietą, jest jednocześnie sprzedawany przez polskiego dystrybutora

Tak i wówczas jest legalny. To są właśnie niuanse, które warto wyjaśnić i na które trzeba środowisko uczulić. Tym bardziej, że czasy się zmieniły. Kiedyś fałszerstwa były dosyć prymitywnym działaniem, polegającym na przykład na rozcieńczaniu preparatu oryginalnego lub wręcz sprzedawaniu środków bez substancji czynnych z etykietą oryginalnego opakowania. Było to oczywiste łamanie prawa i w dodatku trudno było dociec, kto te środki wprowadzał do obrotu. Dziś sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Preparaty, które zostały w nielegalny sposób wprowadzone do obrotu, są coraz częściej prawie identyczne z dostępnymi w oficjalnej dystrybucji, jednak muszą zostać uznane za nielegalne, m.in. z uwagi na pochodzenie, obcojęzyczną lub niedostatecznie oznakowaną etykietę. Istotne jest też to, czy preparat jest dopuszczony do użycia na terenie Polski. Może zdarzyć się sytuacja, że produkt dozwolony do stosowania w innych krajach Unii Europejskiej niekoniecznie musi być dopuszczony u nas, czyli znajdować się w rejestrze prowadzonym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

W jaki sposób wykrywa się nielegalne środki ochrony roślin?

Istnieje kompleksowy system kontroli preparatów, które są w obrocie w Polsce. Za pobór próbek i za kontrolę odpowiada Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Próbki pobierane są na terenie całego kraju, zazwyczaj w punktach legalnego obrotu, ale także w miejscach, gdzie preparaty są nielegalnie przechowywane i sprzedawane. Trafiają do jedynego laboratorium w Polsce, które bada jakość środków ochrony roślin, czyli do Laboratorium Badania Jakości Środków Ochrony Roślin w Oddziale Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Sośnicowicach.

Pod jakim kątem je badacie?

Próbki badane są pod kątem zgodności z wymaganiami rejestracyjnymi (określonymi na etapie dopuszczania środka ochrony roślin do obrotu i stosowania). Chciałbym jednak zauważyć, iż to, że próbki nie spełniają warunków rejestracyjnych, wcale nie musi oznaczać, że mamy do czynienia z fałszerstwem. Może to być efekt błędu w produkcji lub skutek złego przechowywania, w wyniku czego niektóre substancje się rozłożyły albo wytrąciły. Nastąpiła więc zmiana właściwości fizykochemicznych skutkująca tym, że właściwości rejestracyjne nie są spełnione. 

Jeśli zatem badanie wykaże, że próbka nie spełnia wymagań rejestracyjnych, preparat należy wycofać z obrotu?

Nie zawsze. To zależy od tego, którego parametru i w jakim stopniu nie spełnia. Eksperci laboratorium oceniają, czy preparat może pozostać w obrocie, czy nie, i przekazują odpowiednią opinię do PIORiN. Decyzja nie zawsze jest negatywna – niewielkie odstępstwo od widełek któregoś z parametrów nie musi powodować, że cała partia zostanie uznana za niespełniającą norm jakościowych wyznaczonych dla tego preparatu. Trzeba przyznać, że preparaty pobierane w ramach tzw. kontroli podstawowej, czyli w legalnych punktach obrotu, w ostatnich latach spełniają warunki rejestracyjne, a sytuacje wskazujące na problem z jakością środka ochrony roślin występują w tym obszarze rzadko.

W przypadku kontroli interwencyjnych jest inaczej?

Zdecydowanie większy odsetek badanych próbek nie uzyskuje atestu czy zgody na dalszą sprzedaż. Czasami z powodu nieprawidłowego oznakowania etykiety czy opakowania, czasem ze względu na to, że sprzedawane są preparaty złej jakości lub wręcz takie, które nie powinny być dopuszczone do sprzedaży, chociażby ze względu na to, że dana substancja nie jest już w Polsce, czy nawet w całej UE dopuszczona do sprzedaży i użycia. Kontrole interwencyjne przeprowadzane są wówczas, gdy inspektorzy otrzymają informacje (na podstawie sygnałów z otoczenia lub informacji od organów państwowych, także z innych krajów) o miejscach, w których nieprawidłowości mogą występować.

Czyli na przykład w sytuacji, gdy stosowane są substancje czynne wycofane z obrotu na terenie UE?

Tak. Bo takie sytuacje rzeczywiście się zdarzają. Wycofywanie niektórych substancji czynnych ze względu na ich potencjalnie niekorzystny wpływ nie spowoduje rewolucji albo jakiejś katastrofy w rolnictwie. Warto jednak zauważyć, że są substancje, które od lat były używane w bardzo dużych ilościach, w popularnych na danym terenie uprawach. I właśnie je trudno jest od razu zastąpić innymi, albo jest to obecnie wręcz niemożliwe. Dlatego zdarza się, że mimo zakazu, nadal wykorzystywane są zapasy tych preparatów lub też podejmowane są próby ich sprowadzenia z krajów trzecich. Wynika to z faktu, że rolnicy są przyzwyczajeni do stosowania pewnych systemów ochrony, i gdy nagle w znaczący sposób muszą zmienić metody postępowania, trudno jest im uniknąć nieprawidłowości. Przestrzegam jednak przed takimi praktykami – nawet jeśli nie wykryje ich kontrola jakości środków ochrony roślin, mogą zostać wykazane w ramach kontroli pozostałości środków ochrony roślin. 

Jakie mogą być skutki zastosowania w uprawie nielegalnego środka ochrony roślin?

Zawsze istnieje duże ryzyko zniszczenia uprawy. Po pierwsze może zostać zniszczona fizycznie, bo preparat wykaże fitotoksyczność, zanieczyszczenie jakąś substancją, która spowoduje uszkodzenie upraw. Po drugie zniszczenie może być wynikiem tego, że środek nie zadziała, bo substancji czynnej nie zawiera wystarczająco dużo lub nie ma jej wcale, albo zawiera coś zupełnie innego. Brak plonu to oczywiście straty finansowe, ale trzeba też pamiętać o tym, że stosowanie preparatu nielegalnego może być zagrożeniem dla samego operatora (musi go przygotować do użycia, a następnie wykonać oprysk). To również zagrożenie dla otoczenia, dla środowiska, a przede wszystkim dla konsumenta, na którego stole pojawi się produkt spożywczy mogący zawierać niebezpieczne pozostałości substancji chemicznych.

Widok wielohektarowej, kompletnie zniszczonej uprawy musi być przytłaczający. Jaka jest procedura postępowania w takiej sytuacji?

Inspekcja zaczyna prowadzić śledztwo, które ma wykazać, co zdarzyło się na plantacji. Sprawdzane są faktury zakupu środków ochrony roślin, dziennik zabiegów, inspektorzy pobierają próbki i przekazują je do Laboratorium Badania Pozostałości Środków Ochrony Roślin, które może wykazać, czy w próbce znajdują się pozostałości środków, jakie w danej uprawie nie mogły być stosowane. Jeśli pod względem formalnym nie wykazano nieprawidłowości, inspektorzy sprawdzają dystrybutora, kontaktują się z producentem itd. To zazwyczaj żmudny i długotrwały proces. Gdy wina leży po stronie rolnika, grozi mu cała gama sankcji przewidzianych ustawowo, od mandatu po dalsze postępowanie, również sądowe, oraz wzmożone kontrole w przyszłości. A także – o czym wiele osób zapomina – możliwość utraty kontrahentów i rynków zbytu w związku z toczącymi się postępowaniami i kontrolami. Możliwa jest również utrata posiadanych certyfikatów. 

Czy może zdarzyć się tak, że rolnik zastosuje nielegalny środek ochronny nieświadomie?

Oczywiście. Aby rolnik mógł stosować środki ochrony roślin, musi przejść stosowne szkolenie, podczas którego uzyskuje wiedzę m.in. na temat zagrożeń wynikających ze złego stosowania środków ochrony roślin czy zastosowania złych preparatów. Czasami mimo tego decyduje się, najczęściej kierowany względami ekonomicznymi, na zastosowanie preparatów nielegalnych. Zdarza się także, że zostaje wprowadzony w błąd przez sprzedawcę preparatu. Dlatego tak ważne jest, aby kupować preparaty wyłącznie w legalnie działających punktach. Nie na żadnych targowiskach czy w handlu obwoźnym, ani nie od sąsiada.

Na czym polega badanie jakości środków ochrony roślin?

Wszystko zależy od tego, skąd pochodzi próbka i na jakie potrzeby jest badana. Jeśli jest to próbka pobrana w ramach kontroli podstawowej, urzędowej, ocenie podlegają: wygląd zewnętrzny opakowania, etykieta, treść i kompletność etykiety, wszystkie oznaczenia związane z datą produkcji i numerem partii. Sprawdzamy również, czy preparat jest oryginalnie zamknięty. Po otwarciu przeprowadzana jest kontrola wizualna, a następnie analiza chemiczna. Gdy badamy preparat znany z nazwy, na podstawie dokumentacji rejestracyjnej sprawdzamy, które parametry zostały dla tego preparatu określone i weryfikujemy, czy pod tym względem preparat spełnia wymagania. To standardowa procedura. Jeżeli podejrzewamy fałszerstwo, dodatkowo wykonujemy badanie porównawcze z preparatem oryginalnym, który pozyskujemy bezpośrednio od producenta. Czasami analiza wykazuje obecność tzw. istotnych zanieczyszczeń, które najczęściej są toksyczne, także dla operatora. Wszystko zależy od tego, jaki jest cel badania, czy jest to tylko sprawdzenie podstawowych właściwości i zgodności z dokumentacją rejestracyjną, potwierdzenie oryginalności, czy też postępowanie prokuratorskie, podczas którego czasami musimy oznaczyć kompletny skład preparatu.

Podsumowując: w jaki sposób rolnik może się zabezpieczyć przed nieumyślnym zastosowaniem nielegalnego środka ochrony roślin?

Kluczem jest kupowanie i stosowanie preparatów, które są oferowane w legalnych punktach dystrybucji środków ochrony roślin. Kolejnym elementem jest sprawdzenie opakowania – czy jest oryginalnie zamknięte, czy ma odpowiednio oznakowaną etykietę w języku polskim. Jeśli opakowanie wygląda na naruszone – nie należy kupować i stosować preparatu. Trzeba też być czujnym już po otwarciu – jeżeli preparat wygląda inaczej lub ma odmienny zapach niż zazwyczaj, bezpieczniej jest powstrzymać się od jego zastosowania i skontaktować się ze sprzedawcą, bo być może były jakieś zmiany w produkcji lub w formulacji. Bezwzględnie należy się też stosować do zaleceń opisanych na etykiecie. Często zniszczenie upraw nie jest bowiem spowodowane użyciem złego środka, lecz jego nieodpowiednim zastosowaniem, np. złym wymieszaniem z innym preparatem albo wykonaniem zabiegu w warunkach pogodowych, które powodują fitotoksyczność. 

Ważne jest dokładne stosowanie się do zapisów na etykiecie środka oraz korzystanie z ogólnie dostępnych szkoleń i informacji, tak aby w praktyce wykorzystywać nowoczesną wiedzę z zakresu ochrony roślin. 

autor: Andromeda Wróbel
Zdj: pixabay

Gdzie Polacy odczuwają największe podwyżki w sklepie?

0

Z najnowszego raportu, wynika, że w maju br. największe podwyżki w skali roku wystąpiły w woj. opolskim – o 18,9%, łódzkim – 18,4%, a także wielkopolskim – 18,1%. Najmniejsze wzrosty były w podkarpackim – 13,8%, podlaskim – 16,1%, jak również świętokrzyskim – 16,5%. Jaki jest powód ponad 5% różnicy?

Największe podwyżki w Wielkopolsce, Łódzkim i Opolskim

Na podstawie danych z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, w maju br. w sklepach w całej Polsce było drożej średnio o 16,7% rdr. niż rok wcześniej. Wynika to z analizy blisko 24 tys. cen detalicznych z prawie 40 tys. sklepów należących do 63 sieci handlowych, w tym obecnych w całej Polsce dyskontów, hipermarketów, supermarketów, sieci convenience i cash&carry. Trzy województwa, wielkopolskie łódzkie i opolskie wyszły na prowadzenie w tempie wzrostu cen. Co ciekawe w wysoko rozwiniętych gospodarczo województwach, czyli w mazowieckim, dolnośląskim i śląskim, ceny rok do roku urosły przeciętnie o 16,7%, czyli o tyle, o ile średnio w całym kraju.

“Rynek cen w woj. opolskim jest specyficzny, gdyż wiele pochodzących stąd osób pracuje w Niemczech bądź w innych krajach Unii Europejskiej. Przekłada się to na bardzo wysokie podwyżki, gdyż portfele opolskich rodzin są znacznie zasobniejsze aniżeli mieszkańców innych województw. Opolanie zawsze więcej wydają niż np. mieszkańcy woj. podkarpackiego czy małopolskiego. Natomiast w łódzkim i wielkopolskim wzrost cen w poprzednich miesiącach był wolniejszy niż w innych częściach Polski, dlatego ostatnio najszybciej przyspieszył” – mówi dr Rafał Parvi z Wyższej Szkoły Bankowej w Opolu.

Najwolniej drożeją produkty w podkarpackim

Najmniejsze podwyżki odnotowano w woj. podkarpackim – ceny wzrosły średnio o 13,8%. Kolejne wyniki są nieco wyższe – 16,1% w podlaskim i 16,5% w świętokrzyskim. Spowodowane jest to tym, że województwa należą do biedniejszych części Polski. Retailerzy mają świadomość tego, że każda podwyżka może skutecznie zmniejszyć sprzedaż. Ponadto warto pamiętać o tym, że jeszcze kilka miesięcy temu w woj. podlaskim ceny podstawowych artykułów były obniżane w ramach pomocy uchodźcom, co prawdopodobnie wyhamowało skokowe wzrosty.

“Są to raczej regiony mniej zamożne, więc w sytuacji ogólnego wzrostu cen, spadł popyt na droższe produkty.  Nadto – ostatnimi czasy – nastąpił w tej części Polski znaczący napływ uciekinierów wojennych, także kierujących się ku produktom tańszym. Owszem ogólne quantum popytu wzrosło, ze względu na zwiększoną liczbę transakcji sklepowych, ale wartość koszyka i poziom uśrednionych cen musiał się obniżyć, wskutek kupowania rzeczy tańszych. Poza tym pandemia i wojna tłumią aktywność turystyczną, ważną dla podkarpackiego i południa kielecczyzny, więc chcąc przeżyć, sklepy muszą luzować ceny, bo po prostu odstraszą klientów” – tłumaczy dr Maria Andrzej Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Uchodźcy z Ukrainy podniosą poziom wydatków

Dr Faliński uważa, że zróżnicowanie cen pomiędzy regionami wynika z poziomu zamożności wskazanych regionów i zapotrzebowania na drożejące czynniki produkcji żywności. Trudno powiedzieć, czy różnica ta będzie się więc pogłębiać. Na pewno jednak ceny będą rosnąć. Uchodźcy wojenni podniosą ogólny poziom wydatków, ale inaczej będą one wyglądały w okręgach silnie zurbanizowanych niż w regionach turystycznych i rolniczych, którym trudniej będzie zarobić w aktualnych realiach. 

“Takiej różnicy, płacąc przykładowo za chleb w opolskim 7,35 zł, a w podkarpackim – 7,0 zł, nie odczujemy. Jest raczej marginalna i niezauważalna w wydatkach miesięcznych. Dopiero przy podsumowaniu rocznym możemy dostrzec, iż o wiele więcej należało wydać z naszego portfela w woj. opolskim aniżeli np. w podkarpackim. Jednak tam, w południowo-wschodniej Polsce, wielu osób nie stać już na większe wydatki. Zatem mieszkańcy nie będą dokonywać zakupów, tak jak w poprzednich latach, przy gwałtownym wzroście cen. Dodatkowo należy wskazać, iż w kolejnych kwartałach tego roku ww. różnica może się pogłębiać” –stwierdza dr Parvi. 

Województwa rozwinięte gospodarczo radzą sobie lepiej

W mazowieckim, dolnośląskim i śląskim ceny wzrosły średnio o 16,7%, czyli tak jak ogólnie na terenie całego kraju. Jak zaznacza prof. Stanisław Flejterski z Wydziału Ekonomicznego w Szczecinie Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu, na podobne ceny ma wpływ zbliżony poziom rozwoju i zamożności mieszkańców poszczególnych województw. Oddziałuje na nie też polityka sieci handlowych w zakresie nabywania poszczególnych towarów oraz poziom marż.

“W województwach wysoko rozwiniętych gospodarczo, gdzie cena bazowa z maja 2021 roku była wyższa, tempo wzrostu wydaje się teraz niższe. Istotne czynniki to wysoki poziom urbanizacji oraz duża liczba supermarketów i hipermarketów. Konkurencyjność i nasycenie rynku sklepami umożliwia dużym dostawcom, dobrze zorganizowanym pod względem zakupów i dostaw, uelastycznić politykę cenową, dzięki której mogą stosować miejscowe oferty promocyjne, nie ponosząc strat dla całej działalności” –komentuje Edyta Wojtyla z WSB w Poznaniu. 

Jak podsumowuje dr Parvi, w kolejnych kwartałach br. ceny będą najszybciej rosły w woj. opolskim, łódzkim, wielkopolskim i mazowieckim. Z kolei najwolniej będą szły w górę w podkarpackim i świętokrzyskim, gdyż brak uprzemysłowienia, zamożności mieszkańców i ich możliwości rozwoju wskazuje na pogłębianie różnic pomiędzy wschodem i zachodem Polski.

źródło:mo

Kukurydza z odrostami na wielu polach. Co może być przyczyną?

0
krzewienie się kukurydzy

W tym roku jednym z częstych zjawisk, jakie obserwują plantatorzy kukurydzy na swoich polach jest tzw. krzewienie się kukurydzy. Krzewistość w przypadku uprawy kukurydzy nie jest niestety zjawiskiem pożądanym i obniża potencjał produkcyjny plantacji.

Trudne początki dla kukurydzy w maju

Tegoroczna wiosna nie była najłatwiejsza dla plantatorów kukurydzy. Przymrozki, które przeszły przez kraj po 15 maja odbiły swoje piętno na uprawach kukurydzy w kraju. Niektóre plantacje mocno pokiereszowały niskie temperatury, a efekty tych stresów obserwujemy na polu jeszcze do tej pory.

Ile kolb i łodyg powinna mieć kukurydza?

W optymalnych warunkach rozwojowych, czyli bez wystąpienia stresów związanych z niską lub wysoką temperaturą, brakiem wody lub presji ze strony szkodników, kukurydza wytwarza jeden pęd i jedną, dorodną i w pełni zaziarnioną kolbę. Każde odchylenie od optymalnych warunków środowiskowych może być czynnikiem, który skutkować będzie nieprawidłowościami w rozwoju rośliny, tzw. anomaliami.

Jakie są przyczyny krzewienia się kukurydzy?

Krzewienie się kukurydzy, czyli rozwój odrostów bocznych w kukurydzy, nazywanych też pasierbami, wynika najczęściej z uszkodzenia stożka wzrostu pędu głównego, np. poprzez grad, ale nie jest to jedyna przyczyna. Na rozwój pędów bocznych w kukurydzy wpływ może mieć również spadek temperatur w początkowych fazach wzrostu (przymrozki) – co obserwuje się szczególnie w tym roku. Inną przyczyną krzewienia się kukurydzy mogą być również uszkodzenia spowodowane żerowaniem larw ploniarki zbożówki, której presję w tym roku obserwujemy w znacznym nasileniu.

Rozwój pędów bocznych w kukurydzy nie zawsze musi być spowodowany czynnikami związanymi z przebiegiem pogody lub na skutek żerowania szkodników. Zdarza się, że krzewienie się kukurydzy to następstwo błędów uprawowych, jakie popełniliśmy jeszcze na etapie siewu. Duże odstępy pomiędzy roślinami oraz zbyt mała obsada zwiększają ryzyko krzewienia się kukurydzy. Inną przyczyną mogą być także uszkodzenia roślin przez herbicydy – głównie z grupy inhibitorów syntezy enzymu ALS.

Czy krzewienie kukurydzy jest zjawiskiem niekorzystnym?

Zazwyczaj rozwój pędów bocznych negatywnie wpływa na plon kukurydzy i osłabia rozwój kolby na pędzie głównym. Kiedy odrosty rozwijają się w drugiej połowie sezonu, zwykle są dużo mniejsze, a dominacja pędu głównego jest zachowana. W takiej sytuacji pędy boczne nie mają czasu, by dojrzeć, a na pędzie głównym możemy spodziewać się zawiązanej kolby.

Bardziej niebezpieczną sytuacją jest rozwój odrostów na początku sezonu i brak wyraźnej dominacji jednego z pędów. Wówczas istnieje duże ryzyko, że na żadnym z pędów nie pojawi się kolba.

Istnieje też sytuacja pośrednia, gdy na pędzie głównym nie ma kolby – w takim przypadku kolba, która rozwija się na pędzie bocznym może stanowić dodatkowe źródło plonu.

Potężna susza w stanie Teksas w Stanach Zjednoczonych

0
Potężna susza w stanie Teksas w Stanach Zjednoczonych

W zachodniej części obszarów rolniczych w Stanach Zjednoczonych suche warunki obserwowane były od samego początku wegetacji- po bezśnieżnej i ciepłej zimie przyszła gorąca wiosna i wyjątkowo upalne lato, które zapoczątkowało ekstremalną suszę. Teksas zajmuje pierwsze miejsce w USA pod względem pogłowia bydła i owiec. Niestety ten ważny rolniczy stan nawiedziła klęska żywiołowa. Susza w niektórych regionach stanu (patrz mapa) określana jest jako ekstremalna i wyjątkowa.

foto: droughtmonitor

Z legendy możemy dowiedzieć się, że taki stan w rzeczywistości może oznaczać likwidację stad przez rolników oraz rozległe straty na polach uprawnych.

Do początku czerwca możliwy był import siana z środkowych stanów USA, jednak w tym tygodniu ogromna fala upałów rozlała się od Zatoki Meksykańskiej aż po Kanadę. W najbliższy weekend słupki rtęci w zagłębiu kukurydzy, pszenicy mogą wzrosnąć do 43 stopni Celsjusza a na zachodzie stanu Iowa oraz wschodzie Dakoty Południowej do nawet 44 stopni Celsjusza.

foto: droughtmonitor

Tak wysoka temperatura w połączeniu z co najmniej tygodniowym brakiem opadów oraz utrzymującą się posuchą wpłynie na rozwój silnej suszy co może wpłynąć na narastające problemy importu paszy do pogrążonego suszą Teksasu.

W Boże Ciało popada głównie w rejonie Suwałk i na południu kraju [POGODA]

1
W Boże Ciało popada głównie w rejonie Suwałk i na południu kraju [POGODA]

Najbliższa noc zimna na wschodzie i południu- tu zaledwie 6-8 stopni, w centrum- około 9-11 stopni oraz na północy- do 10-12 stopni. Znacznie cieplej na zachodzie- tu około 12-14 stopni. Noc sucha i pogodna. Wiatr słaby lub bezwietrznie.

Przed południem w rejonie Jawora, Legnicy, Kłodzka przybędzie chmur i pojawią się przelotne opady i burze- które po południu dotrą nad woj. Opolskie, Małopolskie, Śląskie, Świętokrzyskie i być może południe Wielkopolski, Łódzkiego i Mazowsza- wieczorem i w nocy opady przemieszczą się na Podkarpacie i Lubelskie- wydaje się póki co, że głównie od Roztocza po Chełm, Zamość.

Osobna strefa opadów od Supraśla po Sokółkę, Suwałki, Kętrzyn i być może także Augustowa, Olecka, Mikołajek. Na pozostałym obszarze kraju przeważnie słonecznie- jeśli coś ulegnie zmianom to nad ranem pojawi się aktualizacja mapy, jeśli nie, to rozrysuję dokładniej, gdzie ile deszczu może spaść.

Wiatr na zachodzie umiarkowany z północy. Na wschodzie słaby, po południu umiarkowany z południa. W centrum początkowo z południa, wieczorem powieje z północy.

Nieco lepsze prognozy USDA na nowy sezon

0
Nieco lepsze prognozy USDA na nowy sezon

W czerwcowej prognozie na sezon 2022/23 Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) podniósł oczekiwane zbiory kukurydzy na Ukrainie z 19,5 do 25 mln ton. Nadal oznaczać to będzie spadek 40% w stosunku do rekordowego 2021 roku.  Jednocześnie USDA pozostawił swoje prognozy zbiorów pszenicy na Ukrainie na poziomie 21,5 mln ton w porównaniu do 33,0 mln ton przed rokiem (-35%).

Globalna prognoza na nowy sezon zakłada o 2,6 mln ton większe zbiory zbóż i o 2,3 mln ton większe zapasy końcowe (w stosunku do maja).

USDA oczekuje, że światowa produkcja zbóż sięgnie w nowym sezonie 2,768 mld ton i spadnie o blisko 1% rok do roku. W mniejszym zakresie, bo o skromne 0,3% do 2,785 mld ton, powinna obniżyć się w skali roku konsumpcja, która przewyższy jednak produkcję.

Konsekwencją powinien być spadek globalnych zapasów zbóż o 2,1% (r/r), do 786,0 mln ton na koniec 2022/23.

Na pogorszenie (rok do roku) globalnego bilansu na rynku zbóż największy wpływ ma zakładana niższa niż przed rokiem produkcji na Ukrainie po rekordowych zbiorach w 2022 roku. USDA zakłada, że swojego rekordu produkcji pszenicy nie powtórzy również Australia i Argentyna, ale bieżące prognozy dla tych krajów są dobre. Jednocześnie oczekiwany jest silny wzrost produkcji zbóż w Kanadzie po katastrofalnych zbiorach w 2021 roku.

Prognoza na kończący się sezon 2021/22

Wraz z prognozą na sezon 2022/23 zaktualizowana została nieco w dół (m/m) prognoza zapasów końcowych zbóż (-1,2 do 803,0 mln ton) w obecnym sezonie. Wynika to z większej czerwcowej korekty w górę konsumpcji (+2,8 mln ton) w stosunku do produkcji (+0,9 mln ton).

Oczekiwane na koniec tego sezonu zapasy ziarna zbóż powinny symbolicznie (+0,1%) wzrosnąć rok do roku.

Pszenica

Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) podniósł nieco (w stosunku do maja) prognozę krajowych zbiorów i zapasów pszenicy na koniec nowego sezonu.

W skali globalnej USDA obniżył (w porównaniu z majową prognozą) o 1,4 mln ton zbiory i o symboliczne 0,2 mln ton szacunki zapasów końcowych pszenicy. Produkcja tego zboża w sezonie 2022/23 szacowana jest na 773,4 mln ton (-0,7% r/r), a zapasy końcowe na 266,9 mln ton (-12,6 mln ton r/r).

Unijna produkcja pszenicy została skorygowana o 0,4 mln ton w dół (od maja) do 136,1 mln ton. Eksport pszenicy z UE powinien wynieść 36 mln ton (+6,5 mln ton r/r), a z Rosji 40 mln ton (+7 mln ton r/r).

USDA nie dokonał większych zmian w prognozach bilansu pszenicy w kończącym się sezonie 2021/22.

Kukurydza

W obecnym sezonie (2021/22) podniesione zostały zapasy końcowe kukurydzy o 1,5 mln ton do 310,9 mln ton. Oznacza to automatyczny taki sam wzrost zapasów początkowych tego zboża w sezonie 2022/23.

USDA oczekuje, że światowe zbiory kukurydzy w 2022/23 wyniosą 1,1858 mld ton, a całkowita konsumpcja sięgnie 1,1863 mld ton (+1,3 mln ton m/m). Wprawdzie czerwcowa prognoza produkcji jest o 5,1 mln ton lepsza (dzięki Ukrainie), to i tak oznacza ona niższe o 30,3 mln ton (-2,5%) zbiory w ujęciu rocznym. Zapasy na koniec nowego sezonu powinny wynieść 310,5 mln ton w porównaniu do 305,1 mln ton oczekiwanych w maju i 310,9 mln ton na koniec tego sezonu.

Unijne prognozy zbiorów kukurydzy pozostawiono na poziomie 68,3 mln ton, a import na 16 mln ton. W ubiegłym roku produkcja w UE wyniosła 70,5 mln ton, a import do końca tego sezonu zamknie się w 16 mln ton.

Andrzej Bąk – eWGT
Źródło: USDA

Deszcz w środę spadnie w rejonie Suwałk oraz Chojnic [POGODA]

1

Noc z wtorku na środę zimna. W rejonie Piotrkowa, Łodzi, Kielc, Radomska, Kozienic może być zaledwie 4-6 stopni. Od 6 do 8 stopni na wschodzie, południu kraju do 8-10 stopni na zachodzie- być może także tyle stopni zobaczymy w pasie od Suwałk po Kaszuby. Z wieczora pokropić może na Białowieży, Siemiatyczach- potem w całym kraju sucho z umiarkowanym zachmurzeniem.

Przed południem na Kaszubach pojawią się przelotne opady, które około południa, popołudnia sięgną Grudziądza, Świecia i do wieczora dotrą w rejon Mławy, Golubia, Lidzbarka. Kolejna strefa z opadami pojawi się od Suwałk po Różanystok- tu może zagrzmieć. Na pozostałym obszarze północy po południu może miejscami pokropić, ale bez znaczących opadów. Południe, wschód, zachód, centrum kraju skąpane w słońcu i sucho. Wiatr osłabnie- powieje do maksymalnie 35-40 km/h w samym środku dnia, zaś wieczorami i o poranku powieje do 10-20 km/h.

W czwartek burzowo na krańcach południa Polski- wieczorem burze sięgną Sandomierza i w piątek przeniosą się na okolice Lublina, Chełma, Zamościa. W sobotę sucho w całym kraju zaś w niedzielę być może miejscami zagrzmi na południu i zachodzie. Nocą z niedzieli na poniedziałek front przemknie przez Polskę- jednak nie wiadomo jak będzie to wyglądać z opadami. Noce rześkie z dużą rosa- temperatury na poziomie 5-11 stopni. Cieplej w Boże Ciało na południu i w weekend w całym kraju kiedy zbliży się temperatura do 25 stopni na północy, 28 w centrum i na południu do 29-32 stopni na zachodzie Polski.