Strona główna Blog Strona 49

Koniunktura rolnicza najgorsza od lat. Liczy się każda złotówka…

0
kryzys w rolnictwie 2026
kryzys w rolnictwie 2026

Polską wieś ogarnął silny pesymizm. Z najnowszego raportu Agroskop wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku wskaźnik koniunktury w rolnictwie zaliczył drastyczny zjazd, osiągając dno niewidziane od początku wojny w Ukrainie. Co gorsza, realne przychody gospodarstw spadły do poziomu najniższego od 2009 roku. Rolnicy uderzają w hamulec bezpieczeństwa.

Rynek maszyn rolniczych w odwrocie. Liczy się każda złotówka

Obecne załamanie to w dużej mierze efekt „twardego lądowania” po inwestycyjnym boomie z 2025 roku, kiedy kończone były unijne dotacje. Dziś na wsi dominuje ostrożność. Inwestycje w gospodarstwie spadły do minimum, co natychmiast odczuł sektor mechanizacji.

Sprzedaż nowych ciągników tąpnęła o 16,2%, a na rynku wtórnym obroty spadły o blisko 14%. Rolnicy nie rezygnują z modernizacji bezpowrotnie, ale uzależniają zakupy od uruchomienia nowych programów wsparcia.

Uprawa kukurydzy i zbóż bez zysku. Koszty duszą produkcję

Najtrudniejsza sytuacja panuje w sektorze roślinnym. Nawożenie pszenicy czy uprawa kukurydzy przestają się bilansować. Ceny skupu zbóż (770–800 zł/t) są skrajnie niskie na tle historycznym, a globalna nadpodaż blokuje szanse na wzrosty. W tym samym czasie rosną koszty produkcji: drożeją nawozy mineralne, a ceny paliw są bardzo niestabilne.

Większość gospodarstw walczy obecnie o zachowanie płynności finansowej, a nie o rozwój. Sytuację w agrobiznesie ratuje jedynie produkcja zwierzęca – żywiec wołowy i drób wciąż utrzymują dobrą relację cen do kosztów pasz.

Perspektywy

Rosnący import oraz niepewność rynkowa potęgują obawy producentów. Nadzieją na impuls wzrostowy są wyczekiwane, nowe dotacje dla rolników, które mogłyby na nowo rozruszać rynek maszynowy.

źródło: wp.pl

Potężny pożar w zakładach mięsnych. Spłonęła hala produkcyjna, straty idą w miliony!

0

W czwartek wieczorem na Dolnym Śląsku, w miejscowości Chróścina (powiat górowski) wybuchł pożar na terenie zakładów mięsnych OSI Poland Foodworks – jednego z kluczowych graczy na rynku skupu i uboju bydła w kraju. Ogień strawił dach hali produkcyjnej, doprowadzając do jego zawalenia. Cztery osoby trafiły do szpitala, a straty materialne szacowane są już w milionach złotych.

Unifarma

Akcja gaśnicza w Chróścinie: Ponad 150 strażaków w akcji

Ogień w zakładzie przetwórstwa wołowiny pojawił się w godzinach wieczornych. Jak podają lokalne media, jako pierwsza zagrożenie zauważyła ekipa sprzątająca, która natychmiast zaalarmowała służby ratunkowe. Pożar bardzo szybko się rozprzestrzeniał, obejmując część podsufitową ogromnej hali produkcyjnej o wymiarach 150 na 50 metrów.

Sytuacja od początku była niezwykle trudna. Specyfika konstrukcji stalowej obiektu uniemożliwiła strażakom bezpieczne prowadzenie działań gaśniczych od wewnątrz, ponieważ istniało bezpośrednie ryzyko zawalenia się elementów nośnych. Ostatecznie dach hali runął do środka.

W kulminacyjnym momencie w akcji ratowniczej brało udział: 39 jednostek Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, 150 strażaków, 45 pojazdów ratowniczo-gaśniczych.

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu służb i koncentracji działań na zewnętrznej bryle budynku, udało się uratować przed ogniem część administracyjno-biurową zakładu. Obecnie trwa dogaszanie ukrytych zarzewi ognia oraz zabezpieczanie niestabilnej konstrukcji. W działania pomocowe oraz logistyczne na miejscu zdarzenia natychmiast włączyły się także władze gminy Góra.

Ewakuacja pracowników i osoby poszkodowane

Bezpieczeństwo załogi było priorytetem. Z terenu zagrożonego obiektu natychmiast ewakuowano kilkunastu pracowników przebywających na wieczornej zmianie. Niestety, nie obyło się bez osób poszkodowanych. Cztery osoby z objawami podtrucia tlenkiem węgla (czadem) wymagały pilnej pomocy medycznej i zostały przewiezione przez zespoły ratownictwa medycznego do najbliższych szpitali. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Pożar OSI Foodworks a konsekwencje dla branży

Zakład w Chróścinie, działający od 2011 roku, to nowoczesny i jeden z największych w Polsce obiektów specjalizujących się w uboju bydła oraz rozbiorze mięsa wołowego. Należy do globalnej potęgi OSI Group – jednego z największych dostawców żywności i strategicznego partnera globalnych sieci gastronomicznych oraz handlowych.

Wyłączenie z procesów produkcyjnych tak dużego podmiotu, nawet tymczasowe, to potężny cios dla krajowego łańcucha dostaw wołowiny. Rolnicy i hodowcy bydła opasowego z województwa dolnośląskiego, wielkopolskiego i lubuskiego, którzy regularnie dostarczali żywiec do Chróściny, mogą w najbliższych tygodniach odczuć perturbacje logistyczne.

Przedstawiciele branży i rozgłośnie radiowe (m.in. Radio Eska) zgodnie podkreślają, że straty materialne będą gigantyczne i liczone w milionach złotych. Zniszczeniu uległy nie tylko zaawansowane linie technologiczne do rozbioru mięsa, ale też sama infrastruktura budynku.

Przyczyny wybuchu ognia nie są jeszcze znane. Gdy tylko strażacy całkowicie zakończą akcję dogaszania i zabezpieczania pogorzeliska, do pracy przystąpią biegli z zakresu pożarnictwa oraz policja, którzy będą ustalać dokładne okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Do tematu będziemy wracać na łamach naszego portalu.

Źródło: Gazeta Wrocławska, miedziowe.pl, Radio Eska, money.pl

zdj:Ochotnicza Straż Pożarna w Dąbczu

Cena rzepaku w kontekście prognoz USDA: Globalny optymizm vs. lokalne zagrożenia

0
Cena rzepaku

Cena rzepaku w kontekście prognoz USDA: Majowa prognoza USDA dla rynku rzepaku na sezon 2026/27 rysuje obraz rekordowej światowej podaży. Według amerykańskich analityków, globalna produkcja ma wzrosnąć do poziomu 96,89 mln ton (z 95,5 mln t w poprzednim cyklu). Choć te liczby sugerują presję spadkową, to splot czynników energetycznych i klimatycznych sprawia, że cena rzepaku znajduje się w trendzie wzrostowym, ignorując statystyczny optymizm zza oceanu.


Przeczytaj również: Raport USDA: Rekordowa produkcja i silny popyt na rynku oleistych

Sytuacja w UE i krytyczne prognozy dla Polski

Zgodnie z raportem USDA, Unia Europejska ma zebrać 20,7 mln ton rzepaku. Jednak ta prognoza wydaje się nadmiernie optymistyczna, biorąc pod uwagę aktualną sytuację na polach w Europie Środkowej:

  • Polska – Rewizja plonów: Majowe przymrozki (lokalnie do -10°C) oraz deficyt opadów w kluczowych regionach drastycznie obniżyły potencjał plonowania. Podczas gdy USDA zakłada unijną wydajność na poziomie 3,29 t/ha, w Polsce realne plony mogą spaść poniżej 3,0 t/ha, co wykreuje lukę podażową na rynku wewnętrznym.
  • Wniosek: Rynek nie docenia jeszcze skali strat mrozowych, co w najbliższych miesiącach będzie windować cenę rzepaku w krajowych skupach (już teraz osiągającą poziom 2330 zł/t).

Czynniki napędzające wzrosty: Ropa, Chiny i Australia

Mimo dużej podaży globalnej, szereg czynników fundamentalnych działa na korzyść wysokich wycen:

  • Deficyt ropy i paliw: Wojna z Iranem i blokada cieśniny Hormuz wywołały olbrzymie niedobory surowca (luka ok. 1,8 mln b/d). Przy ropie Brent za 100–120 USD, rzepak staje się strategicznym paliwem zastępczym dla sektora biopaliw.
  • Przełom USA-Chiny: Deklaracje Pekinu o zwiększonych zakupach amerykańskich towarów rolnych (soi) automatycznie podciągają notowania oleistych na świecie. Powrót Chin do zakupów w USA to „byczy” sygnał dla giełdy MATIF.
  • Słaba Australia: Produkcja w Australii ma spaść o blisko 11,5% (do 6,8 mln ton). Jako kluczowy dostawca na rynek unijny, Australia nie zrekompensuje ubytków w europejskich zbiorach, co wzmocni konkurencję o surowiec.

Przeciwwagi: Ukraina, Rosja i rekordowa podaż

Największym zagrożeniem dla wzrostów są doniesienia z basenu Morza Czarnego oraz globalne wolumeny:

  • Rekordy na Wschodzie: USDA prognozuje wzrost produkcji w Rosji do 6,0 mln ton (+9% r/r) oraz na Ukrainie do 4,2 mln ton (+20% r/r). Tak duża podaż taniego ziarna u naszych sąsiadów może wywierać presję na europejskie porty.
  • Bariera 97 mln ton: Globalna produkcja jest najwyższa w historii. Jeśli napięcia geopolityczne opadną, a Hormuz zostanie odblokowany, ogromna masa towaru na rynku światowym może doprowadzić do gwałtownego załamania cen.

Cena rzepaku – Podsumowanie prognozy

Rynek znajduje się w stanie wysokiej zmienności. Z jednej strony mamy rekordową produkcję (Rosja, Ukraina), z drugiej – realny deficyt energii i straty w Polsce.

ScenariuszCzynnikiPrzewidywana cena rzepaku (MATIF)
Optymistyczny (Hossa)Utrzymanie drogiej ropy + Chińskie kontrakty + Słabe żniwa w Polsce550 – 580 EUR/t
RealistycznyStabilizacja ropy wokół 100 USD + Import z Ukrainy510 – 530 EUR/t
PesymistycznyOdblokowanie Hormuz + Zalanie rynku tanią soją i rzepakiem ze Wschodu450 – 470 EUR/t

Kluczowe spostrzeżenie: Obecna cena rzepaku (ok. 517 EUR/t) jest już „rozgrzana” przez wojnę i mrozy. Dalsze wzrosty będą zależeć od tego, czy deklaracje Chin zamienią się w twarde zakupy fizycznego towaru.

Źródło: USDA, Eurnext-Paryż, CBOT

Kredyty na zakup ziemi rolnej – dlaczego warto skorzystać?

0

Rozwój i utrzymanie gospodarstwa rolnego potrafi pochłonąć dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych z budżetu. Takie obciążenie mogłoby negatywnie wpłynąć na rentowność i płynność finansową działalności rolniczej. W przypadku inwestycji w grunty pod uprawy warto wziąć pod uwagę bankowy kredyt na zakup ziemi rolnej. Co zyskasz w ten sposób? Ile środków możesz otrzymać dla swojego gospodarstwa? Sprawdź.

Na jaką kwotę kredytu na ziemię dla gospodarstwa rolnego możesz liczyć?

Bankowe finansowanie zakupu gruntów przeznaczonych pod uprawy to realna szansa na kwotę rzędu do 20 mln złotych. Ostateczna kwota jest uzależniona od indywidualnej oceny Twojej zdolności kredytowej przez bank.

W przypadku standardowego kredytu inwestycyjnego na zakup użytków rolnych w Credit Agricole możesz pozyskać do 150 tys. złotych bez dodatkowych zabezpieczeń rzeczowych.

To wysokie kwoty, które pozwolą Ci na sprawny rozwój gospodarstwa. Oprócz wysokich kwot zyskujesz także:

  • do 20 lat na spłatę zaciągniętego zobowiązania;
  • możliwość finansowania zakupu ziemi rolnej już z 10% wkładem własnym;
  • indywidualne warunki spłaty zobowiązania;
  • opcja odroczenia spłaty kapitału kredytowego nawet do 2 lat.

Kredyt na zakup ziemi rolnej to finansowanie celowe, a zatem możesz otrzymać pieniądze tylko na konkretne cele związane z prowadzoną działalnością rolniczą.

Co warto sprawdzić przed podpisaniem umowy kredytowej?

Jest kilka istotnych kwestii, które warto zweryfikować przed ostatecznym podpisaniem umowy kredytu dla rolnika. W przypadku pokrycia kosztów zakupu ziemi rolnej pod uprawy lub budowę budynków gospodarczych koniecznie zweryfikuj:

  • RRSO, czyli Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania wskazującą na całkowite koszty finansowania w skali roku;
  • oprocentowanie bazowe i prowizję banku za udzielenie kredytu rolniczego na ziemię;
  • maksymalny okres spłaty i dostępną kwotę finansowania;
  • rodzaj wymaganych zabezpieczeń dla umowy kredytu;
  • wysokość wymaganego wkładu własnego w przypadku inwestycji w grunty rolne.

Dopiero po dokładnej analizie warunków finansowania będziesz w stanie wybrać ofertę, która w 100% sprosta Twoim oczekiwaniom. Po sprawdzeniu wszystkich istotnych parametrów umowy kredytu rolniczego na zakup ziemi możesz dokonać porównania wielu ofert dostępnych na rynku. To dobry sposób, żeby wybrać umowę o jak najkorzystniejszych warunkach spłaty zobowiązania.

Kiedy kredyt jest dobrym wyborem?

Podpisanie umowy kredytu dla rolnika na inwestycje w ziemię pod uprawy lub budowę budynków gospodarskich ma sens, jeśli:

  • chcesz rozwijać działalność rolniczą bez obciążania bieżącego budżetu gospodarstwa;
  • trafiła Ci się okazja na zakup sąsiadujących działek w korzystnej cenie;
  • kończy Ci się umowa dzierżawy ziemi pod uprawy i chcesz ją wykupić, aby dalej prowadzić działalność rolniczą;
  • planujesz zabezpieczyć się przed rosnącą konkurencją w branży i utratą gruntów;
  • potrzebujesz więcej ziemi pod uprawy, aby zwiększać zyski.

Zanim weźmiesz kredyt, postaraj się obliczyć, jak zaciągnięte zobowiązanie wpłynie na Twoją płynność finansową. W przypadku zakupu gruntów rolnych koszty mogą być spore – nawet do kilkuset tysięcy złotych. Taka kwota mogłaby nadmiernie obciążyć budżet, a z kredytem rozkładasz płatność nawet na kilkadziesiąt miesięcznych rat.

Kredyt bankowy na zakup ziemi dla rolnictwa – jak zabezpieczyć takie finansowanie?

Możesz skorzystać z gwarancji Agromax, która zabezpiecza do 80% wartości kredytu. Maksymalna kwota gwarancji to 5 mln zł przy kredycie inwestycyjnym. Taka forma finansowania z okresem gwarancji może trwać nawet do 183 miesięcy w przypadku inwestycji, natomiast dla kredytów obrotowych do 51 miesięcy.

Jeśli chcesz zabezpieczyć kredyt rolniczy na zakup działki, wystarczy że złożysz wniosek do banku w odpowiedniej formule z gwarancją FGR Plus. Ścieżka działania jest prosta. Wybierasz ziemię, wnioskujesz o finansowanie i to wszystko.

Jak można wnioskować o kredyt?

Procedura ubiegania się o kredyt na inwestycje w ziemie pod uprawy nie jest skomplikowana. Formalności załatwisz na dwa sposoby: z pomocą mobilnego doradcy banku albo bezpośrednio w placówce.

Na etapie wnioskowania potrzebujesz też kilku dokumentów: dowodu osobistego, informacji o dochodach gospodarstwa rolnego, np. wyciągu z konta bankowego albo deklaracji PIT za poprzednie lata, prognozowanych przychodów na najbliższy rok, a także prawidłowo uzupełnionego wniosku kredytowego. To podstawy, o które musisz zadbać, żeby wnioskować o kredyt rolniczy na ziemię.

Czy wiesz, że…? Możesz w ciągu 6 miesięcy od daty zakupu ziemi złożyć wniosek o finansowanie albo przeniesienie kredytu inwestycyjnego z innego banku, o ile spłacasz go dłużej niż pół roku.

Mikrobiom gleby a susza. Jak gleba pomaga roślinom przetrwać niedobór wody?

0
Postępująca z roku na rok susza zwiększa stres roślin i obniża ich potencjał plonowania. Fot. M. Piśny

Mikrobiom glebowy, odpowiednia struktura i materia organiczna tworzą system, który może wydłużyć czas funkcjonowania roślin w warunkach niedoboru wody. To właśnie jakość biologiczna coraz częściej przesądza o intensywności i skutkach, jakie przynosi susza w uprawach.

Susza
Objawy stresu wodnego nie pojawiają się przypadkowo. Najczęściej występują tam, gdzie gleba najszybciej traci zdolność do zatrzymywania i udostępniania wody. Fot. A. Maziarek

Dlaczego rośliny różnie reagują na suszę?

Coraz częściej mówi się o suszy w kontekście opadów, temperatury i retencji wody. To oczywiście podstawowe czynniki, które kształtują warunki wodne w glebie. W praktyce jednak coraz wyraźniej widać, że przy podobnym przebiegu pogody rośliny mogą reagować bardzo różnie.

Na jednych stanowiskach dłużej utrzymują aktywność wzrostową, na innych pierwsze objawy stresu pojawiają się szybko. Różnica ta nie zawsze wynika z nawożenia czy ilości opadów. Coraz częściej okazuje się, że kluczowe znaczenie ma to, w jakiej kondycji znajduje się gleba, a dokładniej jej część biologiczna.

Susza
Jednakowy przebieg warunków pogodowych – różna reakcja roślin. Na stres wodny wpływ ma również kondycja biologiczna i struktura gleby, a nie tylko ilość opadów. Fot. A. Maziarek

Gleba to nie tylko magazyn wody

W klasycznym podejściu gleba traktowana jest jak „zbiornik” – zatrzymuje wodę albo ją traci. W praktyce jednak nie jest to układ pasywny, lecz środowisko dynamiczne, w którym o dostępności wody dla roślin decydują nie tylko właściwości fizyczne, ale również aktywność mikroorganizmów w strefie korzeniowej.

Mikroorganizmy glebowe odgrywają istotną rolę w kształtowaniu struktury gleby. Poprzez produkcję związków jak polisacharydy bakteryjne czy glomaliny dochodzi do trwałego łączenia cząstek mineralnych i organicznych w agregaty glebowe. Taka gruzełkowata struktura, z wyraźnym systemem porów decyduje o zdolności gleby do jednoczesnego zatrzymywania wody i zachowania przepuszczalności dla powietrza.

Susza

Dostępność wody dla roślin nie zależy wyłącznie od opadów. Kluczowe jest to, co dzieje się w bezpośrednim otoczeniu korzenia i jak funkcjonuje gleba jako system.

Fot. A. Maziarek

Materia organiczna pomaga zatrzymać wodę w glebie

Istotną rolę odgrywa również materia organiczna, a szczególnie próchnica, bezpośrednio związana z aktywnością mikrobiologiczną gleby. Działa ona jak naturalny bufor, zwiększa zdolność gleby do zatrzymywania wody, ale – co ważniejsze – stabilizuje jej dostępność w czasie.

Próchnica nie jest jednak tylko magazynem. Jest jednocześnie efektem i źródłem życia biologicznego. To właśnie mikroorganizmy odpowiadają za jej tworzenie, przekształcanie i stabilizację. Im aktywniejszy i bardziej zróżnicowany mikrobiom gleby, tym większa zdolność do budowania trwałej frakcji próchnicy, a tym samym większa odporność gleby na przesuszenie.

W praktyce oznacza to, że gleba biologicznie aktywna to system, który reguluje przepływ wody w czasie – spowalnia jej straty, poprawia jej rozkład w profilu i utrzymuje ją dłużej w strefie dostępnej dla korzeni.

Mikrobiom gleby a gospodarka wodna roślin

Coraz więcej badań pokazuje, że mikroorganizmy glebowe wpływają nie tylko na dostępność składników pokarmowych, ale również bezpośrednio na fizjologię roślin w warunkach stresu wodnego. Ten wpływ zachodzi głównie w strefie ryzosfery, gdzie korzeń i mikrobiom funkcjonują jako jeden, współpracujący układ.

Szczególną rolę odgrywają tu bakterie ryzosferowe z grupy PGPR (Plant Growth-Promoting Rhizobacteria), które mogą stymulować rozwój systemu korzeniowego, zwiększać długość i zagęszczenie włośników, a także wpływać na produkcję fitohormonów, takich jak auksyny, odpowiadające za wzrost i kierunek rozwoju korzeni.

Jednocześnie część tych mikroorganizmów uczestniczy w regulacji gospodarki hormonalnej rośliny w warunkach stresowych. W sytuacji niedoboru wody roślina zaczyna intensywnie produkować etylen – hormon stresu, który ogranicza wydłużanie korzeni i przyspiesza przejście w tryb przetrwania. I tutaj pojawia się jeden z ciekawszych mechanizmów działania mikrobiomu.

Niektóre bakterie posiadają enzym ACC deaminazę, który rozkłada prekursor etylenu (ACC – 1-aminocyklopropano- 1-karboksylan), zanim zostanie on przekształcony w hormon stresowy. W praktyce oznacza to, że roślina nie reaguje tak szybko obronnie, lecz dłużej utrzymuje aktywny wzrost systemu korzeniowego mimo pogarszających się warunków wodnych.

Efekt jest bardzo konkretny: korzeń rośnie dalej, zamiast się zatrzymać. A to oznacza większy zasięg pobierania wody i większą szansę na przetrwanie okresu suszy bez gwałtownego spadku kondycji rośliny.

Podobny, a często jeszcze silniejszy efekt obserwuje się w przypadku grzybów mikoryzowych. Tworzą one rozbudowaną sieć strzępek, która wychodzi poza bezpośrednią strefę korzeni i zwiększa objętość gleby eksplorowaną przez roślinę. Strzępki te są zdolne do pobierania wody z mikroporów, które są niedostępne dla korzeni, a następnie przekazywania jej roślinie. W warunkach ograniczonej wilgotności gleby ma to kluczowe znaczenie dla utrzymania ciągłości pobierania wody. Dlatego mikrobiom gleby nie tyle zwiększa ilość wody, co poprawia zdolność rośliny do jej wykorzystania w warunkach deficytu.

Susza
Rozwinięty system korzeniowy roślin, sięgający głęboko w profil glebowy, sprzyja efektywniejszemu wykorzystaniu zasobów wodnych gleby. Fot. M. Piśny

Co dzieje się w glebie podczas suszy?

Susza to nie tylko brak wody w glebie. To przede wszystkim zmiana warunków funkcjonowania całego systemu biologicznego: od mikroorganizmów, przez procesy enzymatyczne, aż po samą ryzosferę.

Wraz ze spadkiem wilgotności zmienia się układ faz w glebie. Roztwór glebowy, który jest nośnikiem składników pokarmowych, ulega ograniczeniu, a dyfuzja pierwiastków w kierunku korzenia znacząco spowalnia. Oznacza to, że nawet jeśli składniki są obecne w glebie, ich fizyczne dotarcie do strefy korzeniowej staje się utrudnione.

Równocześnie spada aktywność mikrobiologiczna. Mikroorganizmy, które do funkcjonowania potrzebują wody jako środowiska reakcji biochemicznych, ograniczają swoją aktywność metaboliczną. W efekcie zwalnia mineralizacja materii organicznej, a tym samym uwalnianie pierwiastków do form dostępnych dla roślin. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku azotu, którego dostępność w glebie silnie zależy od aktywności mikroorganizmów.

Susza
Widoczne pęknięcia to nie tylko efekt braku opadów. To sygnał, że gleba traci zdolność do utrzymywania wody w strefie dostępnej dla roślin. Fot. A. Maziarek

Susza wpływa również na ciągłość kontaktu między korzeniem a mikrobiomem, ponieważ ograniczony zostaje transport związków w roztworze glebowym. W warunkach odpowiedniej wilgotności korzeń komunikuje się z mikroorganizmami poprzez wydzieliny korzeniowe rozpuszczone w roztworze glebowym. Gdy wody zaczyna brakować, ta komunikacja zostaje ograniczona.

Istotna różnica pojawia się jednak między glebą biologicznie aktywną a glebą uproszczoną. W glebach o wysokiej różnorodności mikrobiologicznej nie wszystkie organizmy reagują na suszę w ten sam sposób. Część z nich przechodzi w stan obniżonej aktywności, część wytwarza formy przetrwalnikowe, a inne potrafią funkcjonować przy bardzo ograniczonej dostępności wody. W wielu przypadkach mikroorganizmy produkują również substancje ochronne, takie jak egzopolisacharydy, które pomagają utrzymać mikrośrodowisko o wyższej wilgotności w bezpośrednim otoczeniu komórek. Dzięki temu po pojawieniu się nawet niewielkiej ilości wody aktywność biologiczna jest szybciej przywracana, a procesy mineralizacji i udostępniania składników wracają do pracy znacznie sprawniej niż w glebach o niskiej aktywności biologicznej.

Odporność gleby na suszę polega więc na tym, że potrafi ona szybciej wrócić do równowagi po jej zakończeniu. A to w praktyce oznacza większą stabilność warunków dla rośliny.

Struktura gleby – element, który łączy wszystko

To, czy mikroorganizmy będą w stanie realnie wspierać roślinę w warunkach niedoboru wody, w dużej mierze zależy od warunków fizycznych gleby. Mikroorganizmy nie funkcjonują w oderwaniu od środowiska, gdyż ich aktywność jest ściśle powiązana z dostępem do tlenu, wody oraz przestrzeni, w której mogą się rozwijać.

W glebie zagęszczonej, o zaburzonej strukturze zmniejsza się udział porów powietrznych, a rośnie udział porów wypełnionych wodą lub całkowicie zamkniętych. W takich warunkach ograniczony zostanie dostęp tlenu, co prowadzi do spadku aktywności mikroorganizmów tlenowych, czyli tych, które odpowiadają za większość procesów związanych z rozkładem materii organicznej i udostępnianiem składników pokarmowych.

Dodatkowo w glebie o zniszczonej strukturze pogarsza się infiltracja wody. Zamiast wnikać w profil często spływa ona powierzchniowo lub zatrzymuje się w warstwie wierzchniej, a więc nie trafia tam, gdzie jest najbardziej potrzebna – do strefy aktywnego systemu korzeniowego. W efekcie roślina szybciej odczuwa skutki niedoboru wody, mimo że opady wystąpiły.

Z kolei gleba o stabilnej strukturze gruzełkowatej działa zupełnie inaczej. Obecność agregatów glebowych tworzy układ porów o zróżnicowanej wielkości, który umożliwia jednoczesne magazynowanie wody i jej stopniowe udostępnianie. Większe pory odpowiadają za napowietrzenie i przemieszczanie się wody w głąb profilu, natomiast mniejsze zatrzymują wodę dostępną dla roślin w okresach bez opadów.

W takim środowisku zarówno mikroorganizmy, jak i korzenie funkcjonują bez zakłóceń. Mikroorganizmy mają dostęp do tlenu i wody, dzięki czemu mogą utrzymywać aktywność nawet przy spadającej wilgotności, a system korzeniowy rozwija się głębiej i równomierniej, wykorzystując większą objętość gleby.

To właśnie połączenie struktury, materii organicznej i aktywnego mikrobiomu decyduje o tym, czy gleba potrafi amortyzować skutki suszy.

Co sprzyja odporności gleby na suszę?

Z praktycznego punktu widzenia odporność gleby na okresowe niedobory wody nie wynika z jednego czynnika. To efekt współdziałania kilku elementów, które razem budują stabilność całego systemu glebowego.

Najważniejsze są trzy: materia organiczna, różnorodność biologiczna i prawidłowa struktura gleby. Materia organiczna stanowi źródło energii dla mikroorganizmów i działa jak bufor wodny. Różnorodność biologiczna sprawia, że procesy glebowe nie zatrzymują się gwałtownie nawet w warunkach stresowych. Z kolei struktura i dostęp tlenu decydują o tym, czy aktywność biologiczna i rozwój systemu korzeniowego mogą być utrzymane mimo ograniczonej dostępności wody.

Jeżeli którykolwiek z tych elementów zostaje zaburzony, cały system traci stabilność. Natomiast gdy są obecne jednocześnie, gleba zyskuje zdolność do amortyzowania stresu suszy i utrzymania warunków, w których roślina może funkcjonować bez gwałtownego spadku kondycji.

Czy mikrobiom „rozwiąże” problem suszy?

Nie. Mikrobiom gleby nie zastąpi opadów ani retencji krajobrazowej. Nie jest też w stanie zabezpieczyć rośliny przed skutkami długotrwałej, ekstremalnej suszy. W takich warunkach ograniczeniem przestaje być system glebowy, a staje się sama dostępność wody. Ale mikroorganizmy mogą zrobić coś, co w praktyce rolniczej ma ogromne znaczenie: wydłużyć czas, w którym roślina funkcjonuje bez wyraźnych objawów stresu wodnego.

Dzieje się tak dlatego, że w glebie o wysokiej aktywności biologicznej procesy związane z pobieraniem wody i składników pokarmowych nie zatrzymują się gwałtownie, lecz stopniowo zwalniają. System korzeniowy rozwija się głębiej, kontakt z mikrobiomem utrzymuje się dłużej, a dostępność składników nie spada nagle wraz z pierwszym okresem bez opadów.

W efekcie roślina nie reaguje natychmiastowym zahamowaniem wzrostu, lecz ma więcej czasu na adaptację do pogarszających się warunków. To przekłada się na stabilniejszy przebieg wegetacji, mniejsze ryzyko gwałtownych spadków kondycji oraz lepsze wykorzystanie krótkich okresów poprawy wilgotności gleby.

W praktyce oznacza to, że ważne nie jest samo wystąpienie suszy, lecz tempo, w jakim roślina wchodzi w stan stresu. I to właśnie tutaj mikrobiom gleby odgrywa swoją najważniejszą rolę: nie eliminuje problemu, ale przesuwa granicę, od której zaczynają się realne straty.

Odporność gleby na suszę buduje się latami

Odporność roślin na suszę zaczyna się w glebie na poziomie funkcjonowania całego systemu biologicznego. To właśnie mikrobiom, struktura i materia organiczna decydują o tym, czy woda obecna w glebie zostanie zatrzymana i wykorzystana, czy szybko stanie się niedostępna dla rośliny. To nie jest kwestia jednego zabiegu ani jednego sezonu. Odporność gleby na suszę buduje się w czasie poprzez decyzje dotyczące płodozmianu, pracy z materią organiczną, ochrony struktury i wspierania mikrobiologii. I właśnie w latach suchych najlepiej widać efekt tej pracy.

Głos z branży

Piotr Kotowski
Głos z branży
Piotr Kotowski

Marketing Manager
Timac Agro Polska

– Gleba to organizm żywy i to bardzo złożony. Jest podstawowym warsztatem pracy każdego rolnika i wymaga podejścia bardzo holistycznego. Oczywiście nie musimy znać wszystkich procesów, które w niej zachodzą, bo nie sposób tego wiedzieć i nawet naukowcy nie znają całej złożoności procesów.

Trzeba jednak mieć świadomość, jak wiele w niej zależy od bioróżnorodności, która z kolei wynika ze struktury gleby i właściwego układu proporcji trzech faz gleby. Tylko wtedy, gdy mamy zadbany ten aspekt, będziemy mogli oczekiwać wysokiej stabilności gleby i, co za tym idzie, odporności roślin i całego ekosystemu na suszę.

Prawidłowe zarządzanie glebą zaczyna się od podstawy, jaką jest dbałość o odpowiednie pH oraz dostępność wapnia, który jest niezwykle istotny dla tworzenia trwałych agregatów glebowych.

Jeśli na swoim polu zaplanujemy odpowiedni płodozmian uwzględniający międzyplony i będziemy stosować nawozy sprzyjające bioróżnorodności, np. Hyper Top-Phos czy INRIZZA+, stymulujące mikroryzę, i kondycjonery gleby oraz dbać o odpowiedni bilans materii organicznej, jesteśmy w stanie stopniowo poprawiać jej strukturę.

Umożliwimy wówczas roślinom uprawnym lepsze radzenie sobie ze stresem suszy.

Susza coraz mocniej daje się we znaki. Jak rolnicy mogą zatrzymać wodę w glebie?

0
Susza

Sytuacja na wielu polskich polach ponownie robi się bardzo trudna. Brak opadów, przesuszona gleba i słabsze działanie nawozów sprawiają, że rolnicy coraz częściej zastanawiają się, jak ograniczyć skutki suszy i zatrzymać resztki wilgoci w glebie. O tym, co można zrobić już teraz i jak przygotować gospodarstwa na kolejne suche lata, opowiada dr hab. Tomasz Piechota – specjalista od uprawy uproszczonej i gospodarki wodnej w glebie.

Postępująca z roku na rok susza zwiększa stres roślin i obniża ich potencjał plonowania. Fot. M. Piśny

Jak ratować wodę w glebie przed siewem buraków i kukurydzy?

Jak podkreśla ekspert, jeśli pole zostało zbyt mocno przesuszone wiosenną uprawą, części strat nie da się już odzyskać. Kluczowe znaczenie miało wykonanie prac odpowiednio wcześnie – zanim wiatr, słońce i nocne przymrozki wyciągnęły wilgoć z głębszych warstw gleby.

Kluczowe znaczenie ma ograniczenie liczby przejazdów uprawowych i wykonywanie zabiegów możliwie płytko. Każda zbyt intensywna uprawa dodatkowo przesusza glebę i przyspiesza utratę wilgoci zgromadzonej po zimie.

Coraz większą rolę będzie odgrywać również pozostawianie resztek pożniwnych i ściółki na powierzchni pola. To właśnie pola z dobrze zachowanym mulczem lepiej utrzymują wilgoć i wolniej się przesuszają podczas wietrznej oraz słonecznej pogody.

Zdaniem Tomasza Piechoty chodzi głównie o ratowanie tego, co udało się jeszcze zachować. Jeśli pojawią się opady, trzeba zrobić wszystko, aby zatrzymać wodę w glebie i nie tracić jej przez niepotrzebnie głębokie uprawki.

Uprawa konserwująca coraz ważniejsza w czasie suszy

Nie ma wątpliwości, że długofalowo polskie rolnictwo będzie musiało jeszcze mocniej ograniczać intensywną uprawę roli. Każda dodatkowa uprawka powoduje bowiem przesuszanie gleby, a jednocześnie przyspiesza rozkład próchnicy, która odpowiada za magazynowanie wody.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie gospodarstwa powinny przejść całkowicie na siew bezpośredni. Kluczowe jest szukanie rozwiązań ograniczających liczbę przejazdów i pozostawiających na powierzchni jak najwięcej resztek pożniwnych.

Najlepsze efekty daje uprawa konserwująca z dużą ilością ściółki pozostającej na polu. To właśnie gruba warstwa mulczu pozwala ograniczyć parowanie i utrzymać więcej wilgoci po zimie oraz przedwiośniu.

Różnice między technologią orkową a uproszczeniami nie zawsze są jednoznaczne, bo wiele zależy od jakości wykonania zabiegów. W praktyce jednak tam, gdzie na powierzchni pozostawiono solidną ściółkę, gleba wyraźnie lepiej utrzymuje wodę.

Czy nawozy azotowe działają podczas suszy?

W wielu gospodarstwach coraz bardziej widoczne są również problemy z wykorzystaniem nawozów azotowych. Przy niedoborze opadów składniki pokarmowe wolniej przemieszczają się w głąb gleby i są trudniej pobierane przez rośliny.

Szczególnie trudne są decyzje dotyczące kolejnych dawek azotu. W rzepaku czas na nawożenie jest ograniczony – jeśli rolnik nie poda nawozu odpowiednio wcześnie, później może być już za późno na skuteczne wykorzystanie składników. W zbożach sytuacja wymaga indywidualnej oceny plantacji i obserwacji reakcji roślin po pierwszej dawce.

Tomasz Piechota zwraca uwagę, że w warunkach suszy nawozy są wykorzystywane słabiej, dlatego coraz większe znaczenie mogą mieć płynne formy nawożenia, np. RSM. Jako nawóz płynny łatwiej rozpuszcza się w wilgotnej warstwie gleby, co zwiększa szanse pobrania składników przez rośliny. Kluczowe jest jednak prawidłowe wykonanie zabiegu.

Wapnowanie nadal najważniejsze

Ekspert podkreśla również, że w czasie drogich nawozów i problemów z ich dostępnością rolnicy powinni jeszcze bardziej zwrócić uwagę na odczyn gleby. To właśnie zbyt niskie pH pozostaje jednym z największych ograniczeń efektywnego nawożenia.

Jeśli pole nie jest odpowiednio odkwaszone, roślina nie wykorzysta w pełni zastosowanego azotu. W praktyce oznacza to, że zamiast zwiększać dawki nawozów, często lepiej zainwestować w wapnowanie i poprawić wykorzystanie składników już znajdujących się w glebie.

Jak zaznacza Tomasz Piechota, dobrze uregulowany odczyn może zwiększyć wykorzystanie azotu nawet do 70–90%, podczas gdy na zakwaszonych stanowiskach efektywność nawożenia bywa znacznie niższa.

Mała retencja i krajobraz rolniczy mogą ograniczyć skutki suszy

Ogromną rolę odgrywają działania lokalne i indywidualne. Oprócz technologii mulczowych ważna jest także mała retencja – oczka wodne, rowy, zadrzewienia śródpolne czy pasy zieleni ograniczające działanie wiatru. Takie rozwiązania zmniejszają parowanie i pomagają zatrzymać wodę w krajobrazie rolniczym. Co ważne, nie zawsze wymagają dużych inwestycji. Czasami wystarczy współpraca kilku rolników, aby poprawić warunki wodne na danym obszarze.

Ekspert podkreśla, że przyszłość rolnictwa będzie coraz mocniej zależeć od umiejętności magazynowania wody i ochrony gleby przed przesuszeniem.

Szczególna ochrona liścia flagowego — jak rolnicy maksymalizują efekty zabiegu T2?

0
ochrona-liscia-flagowego-jak-rolnicy-maksymalizuja-efekty-zabiegu-t2

W tym sezonie ochrona grzybobójcza zbóż jest utrudniona ze względu na przebieg pogody. Na wielu polach zabieg T1 został znacznie opóźniony, a jego skuteczność ze względu na niskie temperatury powietrza po wykonaniu zabiegu, nie zawsze jest zadowalająca. W związku z tym niezbędne jest dołożenie wszelkich starań do ochrony liścia podflagowego i flagowego, od których kondycji w największym stopniu zależy ilość wytworzonej energii niezbędnej do nalewania ziarna. Faza liścia flagowego to też dobry moment, aby dostarczyć roślinie składniki pokarmowe oraz wzmocnić jej potencjał do budowy plonu.

T2 – kolejny zabieg fungicydowy

Wybierając substancje czynne do zabiegu T2 warto wykorzystać te, które nie zostały zastosowane w zabiegu T1. Takie postępowanie wpisuje się w strategię przeciwdziałania powstawania odporności grzybów na działanie substancji czynnych. Dodatkowo intensywność (zaawansowanie) zabiegu warto dostosować do potencjału plonowania plantacji. Dlatego też warto skorzystać z gotowych i sprawdzonych rekomendacji dedykowanych dla upraw prowadzonych na określonym poziomie agrotechniki.

Ważną częścią rekomendacji na T2 jest Inex-A (adiuwant) polepszający jakość pokrycia roślin cieczą roboczą, ale także przyspieszający wnikanie substancji czynnych do wnętrza roślin. Jest to szczególnie ważne, ponieważ w zabiegu T2 należy stawiać tylko na związki o działaniu systemicznym.

Ochrona grzybobójcza na najwyższym poziomie

Od kilku lat dla plantacji o wysokim potencjale plonowania Dział Doradztwa i Rozwoju firmy Osadkowski poleca na T2 rozwiązanie składające się z produktów Vitissimo (0,75-1,0/ha) i Elatus Plus (0,5 l/ha). Takie połączenie idealnie wykorzystuje synergizm działania na choroby: interwencyjne, lecznicze, zapobiegawcze. W skład fungicydów wchodzą innowacyjne molekuły, których jedną z wyróżniających cech jest utrzymanie wysokiej skuteczności działania przed długi okres, który może wynosić blisko 50 dni.

Wysoka efektywność

Zdecydowanie najdłużej działającym rozwiązaniem jest połączenie dwóch najnowszych substancji czynnych. Jednej z grupy triazoli, czyli Vitissimo (mefentriflukonazol) a drugiej zaliczanej do tzw. SDHI — Elatus Plus (bezowindyflupyr). Jednak nie wszystkie plantacje wymagają tak intensywnej ochrony grzybobójczej i dla nich dedykowane jest rozwiązanie oparte na środkach: Rio 500 SC (boskalid) oraz Generał 300 EC (protiokonazol).

Rekomendacja łączy także związki z wymienionych dwóch grup chemicznych, czyli wzajemnie się uzupełniających pod kątem sposobu działania na choroby liści. Spektrum zwalczanych chorób obejmuje wszystkie najważniejsze, które uszkadzają blaszkę liściową i zmniejszają powierzchnię asymilacyjną.

T2 to też czas na miedź

Rolę miedzi w aplikacji nalistnej można rozpatrywać w dwóch kategoriach. Pierwszą nich jest działanie odżywcze — jest mikroelementem. Niezbędnym w wielu procech biochemicznych, w tym umożliwiających przemiany związków azotowych i syntezę aminokwasów oraz ich transport do tworzonych w najbliższym czasie ziarniaków. Dlatego też z punktu żywieniowego ważne jest dostarczenie łatwodostępnej dla roślin miedzi, która szybko może być włączona w procesy życiowe roślin.

Miedź też jest związkiem o działaniu fitosanitarnym, czyli zwiększającym zdrowotność roślin. W tym zakresie jest cennym uzupełnieniem działania substancji czynnych wchodzących w skład fungicydów zastosowanych w T2. W przypadku miedzi ważne jest jej bardzo dobre rozdrobnienie w procesie produkcji. Tylko miedź w formie małych cząsteczek może łatwo wnikać do wnętrza roślin i pełnić najważniejsze funkcje. W IonBlue miedź systemiczna jest właśnie w bardzo małych rozmiarach. Dlatego jej funkcjonalność jest na najwyższym poziomie. Produkt oprócz miedzi zawiera także siarkę, na której deficyt cierpią zwykle zboża.

Makroskładniki i dodatkowa energia dla roślin w T2

Gotowe rozwiązanie na T2 uwzględnia wszystkie potrzeby w fazie przejścia roślin z rozwoju wegetatywnego w generatywny. Dlatego ważną częścią przemyślanego zabiegu T2 są makroelementy w formie łatwodostępnej dla roślin (np. Alfa Makro w dawce 1,0 l/ha) oraz dostarczenie energii pozwalającej na optymalne wejście w fazę kłoszenia. Jej źródłem dla zbóż jest Maxi-Grow. Zabieg T2 przy obecnym zaawansowanym poziomie agrotechniki nie ogranicza się tylko do zabezpieczenia roślin przed chorobami, ale również dostarcza intensywnie rosnącym roślinom niezbędnych składników pokarmowych oraz wzmacnia ich potencjał do wytworzenia plonu ziarna.

Pogoda 16 maja- od Podlasia po Świętokrzyskie i Małopolskę lokalnie spadnie 25 mm deszczu

0
Pogoda 16 maja
Pogoda 16 maja

Deszczowa noc na południu kraju

Przed nami noc ze sporymi przejaśnieniami na Pomorzu Zachodnim, Kaszubach i Ziemi Lubuskiej- tam nad ranem najzimniej bo od +2 do +4 stopni a lokalnie w rejonie Reska możliwe będą przymrozki. Nad resztą kraju dużo cieplej- od 7 do 10 stopni na plusie.

Deszcz w nocy ma padać od okolic Węgrowa na Mazowszu po Radom i dalej w kierunku Świętokrzyskiego, skrawka południowo wschodniej Ziemi Łódzkiej, Małopolski i wschodniej oraz południowej części Górnego Śląska. Popada także w sporej części Podkarpacia i Lubelskiego- im bliżej zachodu województwa tym większa szansa na większy deszcz.

Do południa na zachodzie, północy i w centrum kraju dużo słońca. Po południu w wąskim pasie od okolic Słupska, Miastka, Piły po Szamotuły, Wolsztyn, Leszno, Legnicę, Wrocław wzrośnie szansa na przelotne opady deszczu do 0-8 mm na dobę.

Tymczasem od Podlasia po wschodnie i południowe Mazowsze, zachód Lubelskiego, Świętokrzyskie, Małopolskę cały dzień pochmurny z przelotnymi opadami deszczu. Na Podkarpaciu i w Lubelskim szansa na solidny choć bardziej lokalny deszcz wzrośnie wieczorem; kiedy to znad Ukrainy dotrą burze z ulewnym deszczem.

Na wschodzie i południu kraju wiatr słaby. Nad resztą kraju umiarkowany z północy i północnego zachodu- jedynie na Pomorzu Zachodnim z zachodu.

Pogoda 16 maja

Ceny paliw: Dzisiaj rolnicy odczują niższe ceny diesla w hurcie, a kierowcy mniej zapłacą w weekend [PROGNOZA]

0
Ceny paliw

Ceny paliw: Po tygodniu pełnym napięć na rynkach globalnych, sytuacja na polskich stacjach paliw ulega stabilizacji. Dzięki przedłużeniu tarczy podatkowej CPN do końca maja oraz specyficznej sytuacji dyplomatycznej na linii Waszyngton–Pekin, ceny w rafineriach spadły. Choć w skali całego tygodnia płacimy więcej niż w ubiegły piątek, dzisiejszy cennik hurtowy otwiera korzystne „okno zakupowe” przed nadchodzącym weekendem.

Hurt Orlenu: Oddech po ciężkim tygodniu

Najnowszy cennik hurtowy PKN Orlen z dnia 15 maja 2026 r. przynosi upragnioną stabilizację po fali wzrostów z początku tygodnia.

  • Olej Napędowy (Ekodiesel): 6 018 PLN/m³. To spadek o 31 zł względem czwartku i o blisko 100 zł względem środowego szczytu (6 112 PLN/m³).
  • Benzyna Pb95 (Eurosuper): 5 601 PLN/m³. Spadek o 22 zł względem czwartkowego notowania.

Warto zauważyć, że czwartek przyniósł na światowych giełdach fazę wyczekiwania. Ceny ropy Brent (ok. 105,6 USD/b) oraz diesla na rynkach ARA po gwałtownym środowym spadku niemal się nie zmieniły. Rynek „wstrzymał oddech”, obserwując wydarzenia w Pekinie.


Geopolityczny spokój: Dyplomacja zamiast eskalacji

Kluczowym czynnikiem stabilizującym notowania ropy jest obecnie… brak aktywności militarnej USA. Zaangażowanie Donalda Trumpa w kluczowe negocjacje z Xi Jinpingiem sprawiło, że uwaga Białego Domu przesunęła się z bezpośredniego konfliktu z Iranem na rozmowy z jego największym partnerem gospodarczym. Fakt, że prezydent USA skupia się na budowaniu porozumienia z Chinami, zamiast eskalować napięcie w rejonie Zatoki Perskiej, zdjął z cen surowców potężną „premię za ryzyko wybuchu wojny”. Inwestorzy zakładają, że to właśnie przez Pekin prowadzi obecnie najskuteczniejsza droga do odblokowania cieśniny Ormuz.


Zestawienie cen maksymalnych w skali tygodnia

Mechanizm CPN: (Hurt netto Orlen + 0,30 zł marży) + 8% VAT.

Mimo dzisiejszych obniżek, zestawienie z ubiegłym tygodniem pokazuje, jak bardzo wzrosła baza kosztowa przez ostatnie siedem dni.

Rodzaj paliwaCena Max (Piątek 08.05)Cena Max (Weekend 16-18.05)Zmiana Tydzień do Tygodnia
Olej Napędowy (ON)6,74 zł/l6,82 zł/l▲ +8 gr/l
Benzyna Pb956,32 zł/l6,37 zł/l▲ +5 gr/l

Analiza historyczna: Brutalny skok kosztów od lutego

Dla pełnego zrozumienia skali drożyzny warto przypomnieć, że 28 lutego 2026 r. cena hurtowa diesla wynosiła 4 809 PLN/m³. Dzisiejsze 6 018 PLN/m³ to wzrost kosztów o 1,21 zł na każdym litrze netto (+25%). Nawet przy obecnych spadkach, rolnik wchodzący w szczyt prac polowych płaci za paliwo znacznie więcej niż na starcie sezonu.

Strategia dla gospodarstw: Rekomendacja Agro Profil

Przedłużenie tarczy CPN do 31 maja chroni nas przed skokiem cen o kolejne 1,15 zł/l, jednak obecna stabilizacja jest krucha. Jeśli dyplomatyczne wysiłki w Pekinie nie przyniosą trwałego efektu, rynek może błyskawicznie powrócić do wzrostów.

Rekomendacja: Dzisiejsza cena netto ON w hurcie (6,02 zł/l) w połączeniu z weekendową ceną maksymalną (6,82 zł/l) to optymalny moment na uzupełnienie zapasów. Wykorzystanie obecnego „uspokojenia” w relacjach Waszyngton–Teheran na rzecz tankowania baz paliwowych wydaje się najbardziej racjonalną decyzją menedżerską przed poniedziałkowym powrotem wzmożonego popytu.

Źródło cen: PKN Orlen

Wiosenne przymrozki: Minister Stefan Krajewski zapowiada systemową i długofalową pomoc dla rolników

0
Minister Stefan Krajewski

Tegoroczne przymrozki mocno dały się we znaki polskim producentom rolno-spożywczym, szczególnie w sektorze sadowniczym i jagodowym. Podczas wystąpienia w Sejmie RP minister rolnictwa i rozwoju wsi, Stefan Krajewski, zapewnił, że rząd nie zostawi poszkodowanych gospodarzy bez wsparcia. Resort uruchamia natychmiastowe mechanizmy kryzysowe, ale jednocześnie pracuje nad głębokimi zmianami systemowymi.

Unijne wsparcie i miliony na ubezpieczenia

Minister Stefan Krajewski poinformował o pierwszych, kluczowych krokach podjętych w celu ratowania sytuacji finansowej gospodarstw dotkniętych anomaliami pogodowymi.

Już 6 maja 2026 r. szef resortu rolnictwa skierował oficjalny wniosek do komisarza UE ds. rolnictwa i żywności, Christophe’a Hansena, o uruchomienie nadzwyczajnej pomocy finansowej z budżetu Unii Europejskiej dla producentów owoców.

– Ubiegamy się o unijne środki na wsparcie najbardziej poszkodowanych gospodarstw. To ważny, ale nie jedyny element działań, które podejmujemy – zaznaczył minister.

Fundamentem stabilizacji dochodów mają być ubezpieczenia upraw. W ustawie budżetowej na 2026 rok rząd zarezerwował 629 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Pozwoli to na sfinansowanie składek o łącznej wartości prawie 1 mld zł. Krajewski przypomniał, że dopłaty z budżetu państwa pokrywają aż 65% składki płaconej przez rolnika, a producenci profesjonalni pobierający dopłaty bezpośrednie mają ustawowy obowiązek ubezpieczenia minimum połowy powierzchni upraw (w 2024 r. ponad 60% polis obejmowało ryzyko przymrozków).

Rusza szacowanie strat. Co z suszą?

W teren wyruszają już komisje powołane przez właściwych wojewodów, których zadaniem jest precyzyjne określenie skali szkód spowodowanych przez majowe i kwietniowe spadki temperatur.

Minister odniósł się również do zbliżającego się sezonu letniego i potencjalnego zagrożenia suszą, przypominając, że w tym przypadku procedura wygląda inaczej:

  • W przypadku suszy nie są powoływane tradycyjne komisje.
  • Szacowanie odbywa się za pomocą aplikacji suszowej.
  • Już 21 maja 2026 r. opublikowane zostaną pierwsze tegoroczne dane z monitoringu suszy, które posłużą do ustalenia zasad ewentualnej pomocy.

Rewolucja prawa: Woda, budownictwo i nowe polisy

Najważniejszym punktem wystąpienia ministra była zapowiedź zmian systemowych, które mają długofalowo zabezpieczyć polskie rolnictwo przed zmianami klimatycznymi.

  1. Nowy system ubezpieczeń
    Resort pracuje nad całościową reformą rynku ubezpieczeń rolnych. Nowe przepisy mają wejść w życie po szerokich konsultacjach społecznych z sadownikami i plantatorami. Cele są jasne: większa skuteczność ochrony, lepsza dostępność polis oraz szybka i adekwatna wypłata odszkodowań.
  2. Łatwiejszy dostęp do wody i retencji
    We współpracy z Ministerstwem Infrastruktury oraz Ministerstwem Rozwoju i Technologii planowane są pilne zmiany w Prawie wodnym i budowlanym.
  • Uproszczenie procedur związanych z budową zbiorników retencyjnych w gospodarstwach.
  • Ułatwienie rolnikom dostępu do wody niezbędnej do systemów antyprzymrozkowych (np. zraszania nadkoronowego) oraz nawadniania w czasie suszy.
  • Zniesienie barier biurokratycznych przy instalowaniu urządzeń ochrony upomoc dla rolnikówpraw.

Z jakiej pomocy rolnicy mogą skorzystać już teraz?

Niezależnie od decyzji Komisji Europejskiej i planowanych reform, poszkodowani gospodarze mają do dyspozycji natychmiastowe instrumenty wsparcia:

  • Kredyty preferencyjne na wznowienie produkcji: Oprocentowanie 0,5% dla rolników z ubezpieczeniem / 3,90% dla nieubezpieczonych.
  • Kredyty inwestycyjne: Oprocentowanie 4,2% z okresem spłaty nawet do 15 lat.
  • Ulgi w KRUS: Odroczenie terminów płatności składek, rozłożenie na raty lub umorzenie na indywidualny wniosek.
  • Wsparcie z KOWR: Ulgi w czynszach dzierżawnych, odroczenia płatności z tytułu umów sprzedaży i dzierżawy ziemi z Zasobu WRSP.
  • Ulgi w podatku rolnym: Decyzje wydawane przez wójtów/burmistrzów na indywidualny wniosek rolnika.
  • Dopłaty do technologii (dla grup producentów): 60% refundacji kosztów zakupu instalacji antyprzymrozkowych (nagrzewnice, generatory dymu, maszyny wiatrowe).

Minister Stefan Krajewski zapewnił, że resort stale monitoruje sytuację rynkową i pogodową. Ostateczne decyzje o wielkości i dodatkowych formach pomocy publicznej zostaną podjęte natychmiast po spłynięciu kompletnych raportów od wojewodów.

Źródło: MRiRW

Holandia odrzuca transporty śruty sojowej z z Argentyny i Brazylii. Cena śruty sojowej idzie w górę

0
Ceny soi CBOT

Cena śruty sojowej: W unijnym systemie wczesnego ostrzegania RASFF zarejestrowano nowe zgłoszenia dotyczące rynku paszowego. Holenderskie służby graniczne zatrzymały i cofnęły łącznie sześć dużych transportów śruty sojowej z Argentyny i Brazylii. Powodem było wykrycie śladów niezatwierdzonych w Unii Europejskiej odmian modyfikowanych genetycznie (GMO). Decyzja kluczowego europejskiego portu przełożyła się na silną presję giełdową, przez co globalna cena śruty sojowej gwałtownie rośnie.

Decyzja służb granicznych w Rotterdamie

Jak donosi agencja Reuters, holenderskie laboratoria celne wykryły w ładunkach białkowych obecność modyfikacji związanych z odmianą HB4 – soi o podwyższonej odporności na suszę, opracowanej przez argentyńską firmę biotechnologiczną Bioceres. Pod lupę trafiły cztery transporty z Argentyny oraz dwa z Brazylii. Urzędnicy w Amsterdamie podjęli decyzję o zawróceniu statków, a incydent oficjalnie zgłoszono do systemu RASFF.

Sprawa budzi kontrowersje prawne, ponieważ pierwotna linia soi HB4 (IND-ØØØØSource-5) została autoryzowana do importu przez Komisję Europejską w kwietniu 2022 roku. Problem polega jednak na tym, że w Ameryce Południowej zaczęto uprawiać nowsze krzyżówki tej odmiany (tzw. stacked events), które nie przeszły jeszcze procedury zatwierdzania przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Z punktu widzenia unijnego prawa, ich obecność w paszy – nawet śladowa – jest obecnie nielegalna.

Reakcja Argentyny i argumenty o błędach pomiarowych

Reakcja Buenos Aires była natychmiastowa. Argentyńskie Ministerstwo Rolnictwa oraz izba przetwórców oleistych CIARA-CEC wydały oświadczenia kwestionujące metody badawcze stosowane w Europie.

Strona argentyńska otwarcie zarzuciła holenderskim laboratoriom stosowanie procedur testowych (PCR), które nie są oficjalnie certyfikowane przez twórców technologii HB4. Według eksporterów, europejskie testy dają wyniki fałszywie dodatnie (false positives) i bezpodstawnie blokują handel. Żadna ze stron nie ujawniła precyzyjnego tonażu odrzuconych partii, jednak biorąc pod uwagę standardy frachtu morskiego, mówimy o znaczących wolumenach surowca.

Dla Argentyny sprawa ma duże znaczenie ekonomiczne. Kraj ten jest największym na świecie eksporterem mączki i oleju sojowego, a Holandia (port w Rotterdamie) stanowi główną bramę wjazdową dla tych komponentów na rynek Unii Europejskiej. Ryzyko zablokowania dostaw mogłoby zmusić Europę do szukania alternatywnych dostawców, na czym zyskać mogą m.in. Stany Zjednoczone, zwłaszcza w obliczu potencjalnego nowego porozumienia agrarnego na linii Waszyngton–Pekin.

Czynniki makroekonomiczne a cena śruty sojowej na giełdach

Zamieszanie w Holandii wywołało natychmiastową reakcję inwestorów na rynkach terminowych. Obawy o fizyczną dostępność wysokobiałkowych komponentów w Europie Zachodniej przełożyły się na potężny impuls wzrostowy w Chicago. Na giełdzie CBOT cena śruty sojowej zanotowała gwałtowny wzrost o 3,1% w ciągu zaledwie jednej sesji (13.05.2026), osiągając najwyższy poziom od półtora roku.

Presję cenową na rynku komponentów paszowych potęgują dodatkowo czynniki makroekonomiczne i geopolityczne. Rynek soi rozwija się obecnie w cieniu napięć wojennych wokół Iranu, co wpływa na wzrost cen ropy naftowej oraz umocnienie dolara. Drożejące surowce energetyczne podnoszą koszty w całym kompleksie olejowo-białkowym ze względu na powiązania z rynkiem biopaliw. Jednocześnie mocny dolar dodatkowo podraża import dla europejskich kupców. W tych realiach rynkowych wysoka cena śruty sojowej może utrzymać się w najbliższym czasie.

Dla polskich producentów mleka, trzody i drobiu oznaczać to może perspektywę wzrostu kosztów produkcji pasz pełnoporcjowych w najbliższych miesiącach. Kluczowe dla rozwoju sytuacji będą kolejne tygodnie i to, czy argentyńskim eksporterom uda się wypracować z Brukselą i Hagą kompromis w sprawie protokołów testowych. W czwartek na rynku komponentów białkowych utrzymuje się podwyższona zmienność, a śruta w Chicago oddaje część wczorajszego wybicia.


Źródła: Reuters, Bloomberg, OleoScope, RASFF, CIARA-CEC, CBOT

Raport USDA: Rekordowa produkcja i silny popyt na rynku oleistych

0
USDA oleiste

Raport USDA z 12.05.2026 roku przynosi pierwsze, kompletne prognozy bilansowe dla globalnego rynku roślin oleistych na sezon 2026/27. Choć przedstawiony przez analityków raport wskazuje na historyczne rekordy w produkcji, kluczowym czynnikiem stabilizującym rynek staje się prognozowany, skokowy wzrost globalnego zużycia.

Globalna podaż przekroczy 860 milionów ton

Według majowych szacunków, światowa produkcja roślin oleistych w nadchodzącym sezonie 2026/27 osiągnie rekordowy poziom 718,10 mln ton, co oznacza wzrost o blisko 20 mln ton w porównaniu do szacunków na sezon 2025/26 (698,51 mln ton). Łączna globalna podaż (uwzględniająca zapasy początkowe) wzrośnie do 864,10 mln ton.

Głównym motorem napędowym globalnej produkcji pozostaje Ameryka Południowa:

  • Brazylia: Umacnia pozycję lidera z rekordową prognozą zbiorów na poziomie 193,11 mln ton (wobec 179,40 mln ton w sezonie 2024/25) oraz wzrostem średniej wydajności do 3,69 t/ha.
  • Argentyna: Produkcja szacowana jest na 60,09 mln ton, do czego przyczynia się zwiększenie areału zasiewów do 21,57 mln ha.

W Ameryce Północnej sytuacja stabilizuje się. Produkcja w USA przewidywana jest na 130,38 mln ton, a w Kanadzie na 29,37 mln ton. W obydwu krajach notuje się nieznaczne korekty powierzchni zasiewów przy stabilnym plonowaniu.

Europa i region Morza Czarnego z wyższą wydajnością

W Unii Europejskiej oraz w krajach byłego Związku Radzieckiego prognozowane jest zwiększenie wolumenów produkcyjnych:

  • Unia Europejska: Produkcja nasion oleistych (głównie rzepak i słonecznik) wzrośnie do 33,99 mln ton (z 32,42 mln ton w roku ubiegłym), przy średniej wydajności na poziomie 2,71 t/ha.
  • Ukraina: Pomimo wyzwań, prognoza zbiorów wynosi 23,30 mln ton, a kluczowym elementem jest wzrost oczekiwanej wydajności do 2,39 t/ha (wobec 2,16 t/ha w majowych szacunkach zeszłego sezonu).
  • Rosja: Zbiory prognozowane są na poziomie 34,20 mln ton z areału 18,90 mln ha.

Spadek produkcji odnotuje natomiast Australia, gdzie zbiory skurczą się do 7,67 mln ton, co jest bezpośrednim efektem niższej oczekiwanej wydajności (spadek z 2,11 do 1,88 t/ha).

Co raport USDA mówi o zużyciu i zapasach końcowych?

Najważniejszym sygnałem dla rynku jest prognoza globalnego zużycia nasion oleistych, które ma wzrosnąć do 606,60 mln ton (wzrost o ponad 21 mln ton rok do roku). Tak wysoka chłonność rynku sprawia, że mimo rekordowych zbiorów, zapasy końcowe wzrosną jedynie nieznacznie – do poziomu 146,73 mln ton (wobec 146,07 mln ton w sezonie poprzednim). Publikowany cyklicznie raport USDA wyraźnie wiąże ten stan rzeczy z dynamicznym rozwojem przetwórstwa.

Sytuacja ta znajduje odzwierciedlenie w produktach sektora:

  • Mączki oleiste: Globalna produkcja wzrośnie do 412,68 mln ton, przy stabilnych zapasach końcowych na poziomie 24,93 mln ton.
  • Oleje roślinne: Światowa produkcja osiągnie 244,07 mln ton, z czego aż 237,56 mln ton zostanie skonsumowane przez rynek tradycyjny oraz sektor biopaliw. Zapasy olejów utrzymają się na poziomie 30,33 mln ton.

Rynek amerykański bardziej napięty

W przeciwieństwie do bilansu globalnego, wewnętrzny rynek w Stanach Zjednoczonych wykazuje znamiona większego zacieśnienia. Przy produkcji wynoszącej 130,38 mln ton, krajowe zużycie wzrośnie do 78,86 mln ton, a eksport odbije do 45,48 mln ton. W efekcie zapasy końcowe w USA spadną do 10,34 mln ton (z 11,24 mln ton w sezonie 2025/26), co może lokalnie wspierać notowania na giełdzie CBOT.

Źródło danych: Raport USDA