Strona główna Blog Strona 48

Najmniejsza rasa kur na świecie. Czy warto hodować Seramy?

0
serama

Seramy od lat wzbudzają zainteresowanie hodowców na całym świecie. Choć wyglądają jak miniaturowe wersje tradycyjnych kur, zachwycają elegancką sylwetką, pewnym siebie sposobem poruszania oraz wyjątkowym charakterem. Dla wielu osób są nie tylko ptakami ozdobnymi, ale także prawdziwą pasją. Czy jednak najmniejsza rasa kur na świecie sprawdzi się w przydomowej hodowli?

Skąd pochodzą kury Serama?

Seramy wywodzą się z Malezji, gdzie przez wiele lat prowadzono staranną selekcję najmniejszych osobników. Celem było uzyskanie kur o niezwykle niewielkich rozmiarach, ale jednocześnie zachowujących proporcjonalną budowę ciała oraz efektowną postawę.

Dorosłe koguty zazwyczaj ważą od 350 do 600 gramów, natomiast kury osiągają masę od około 250 do 500 gramów. To sprawia, że Seramy uznawane są za najmniejszą rasę kur na świecie.

Jak wyglądają Seramy?

Najbardziej charakterystyczną cechą tych ptaków jest ich sylwetka. Klatka piersiowa jest mocno wysunięta do przodu, skrzydła opuszczone niemal do ziemi, a ogon ustawiony wysoko. Całość sprawia wrażenie, jakby ptak nieustannie prezentował się na wystawie.

Seramy występują w wielu odmianach kolorystycznych. Spotkać można osobniki białe, czarne, rude, srebrzyste, złote, nakrapiane oraz wielobarwne. Dzięki temu każdy hodowca może znaleźć ptaki odpowiadające własnym upodobaniom.

Charakter najmniejszych kur świata

Pomimo niewielkich rozmiarów Seramy są odważne, ciekawskie i bardzo aktywne. Szybko oswajają się z opiekunem, chętnie podchodzą do ludzi i dobrze odnajdują się w niewielkich stadach.

Koguty potrafią być terytorialne wobec innych samców, jednak w stosunku do człowieka zwykle pozostają spokojne. Kury są łagodne i często wykazują silny instynkt wysiadywania jaj oraz opieki nad pisklętami.

Jakie warunki należy zapewnić Seramom?

Ze względu na swoje pochodzenie Seramy źle znoszą niskie temperatury. W polskim klimacie wymagają dobrze ocieplonego kurnika, szczególnie zimą. W pomieszczeniu powinno być sucho, bez przeciągów i z odpowiednią wentylacją.

Wybieg nie musi być bardzo duży, jednak warto zadbać o miejsca osłonięte przed deszczem i silnym wiatrem. Ptaki uwielbiają eksplorować teren oraz korzystać z niewysokich grzęd.

Czy Seramy są dobrymi nioskami?

Produkcja jaj nie jest największym atutem tej rasy. Kury znoszą zwykle od 60 do 120 niewielkich jaj rocznie. Ich masa wynosi najczęściej około 20 do 30 gramów.

Znacznie większą wartość przedstawiają jako rasa ozdobna. Wielu hodowców docenia również fakt, że kury często same wysiadują jaja i doskonale opiekują się młodymi.

Zalety hodowli Seram

Największą zaletą tej rasy są niewielkie wymagania dotyczące przestrzeni. Małe rozmiary sprawiają, że utrzymanie kilku ptaków jest łatwiejsze niż w przypadku dużych ras.

Do mocnych stron Seram należą także:

  • atrakcyjny wygląd,
  • przyjazny charakter,
  • niewielkie zużycie paszy,
  • łatwe oswajanie,
  • silny instynkt macierzyński,
  • możliwość hodowli nawet na ograniczonej powierzchni.

To właśnie te cechy sprawiają, że Seramy często wybierane są przez początkujących hodowców oraz osoby szukające kur typowo ozdobnych.

Wady, o których warto pamiętać

Miniaturowe rozmiary mają również swoje konsekwencje. Seramy są bardziej wrażliwe na zimno niż większość popularnych ras kur. Wymagają także skutecznego zabezpieczenia przed drapieżnikami, ponieważ niewielkie ptaki łatwo mogą stać się ich ofiarą.

Nie należy również oczekiwać wysokiej nieśności ani dużej ilości mięsa. Jest to rasa tworzona przede wszystkim z myślą o walorach dekoracyjnych i wystawowych.

Czy warto hodować Seramy?

Jeżeli celem jest posiadanie wyjątkowych ptaków, które przyciągają uwagę wyglądem i szybko nawiązują kontakt z człowiekiem, Seramy są doskonałym wyborem. Nie wymagają rozległego wybiegu, zużywają niewiele paszy i potrafią dostarczyć wiele satysfakcji z codziennej obserwacji.

Osoby nastawione głównie na dużą liczbę jaj lub produkcję mięsa powinny jednak rozważyć inne rasy. Seramy najlepiej odnajdują się jako niezwykle efektowne kury ozdobne, które dzięki swojej miniaturowej sylwetce i żywemu temperamentowi potrafią stać się prawdziwą ozdobą każdego przydomowego gospodarstwa.

Przez lata była zapomniana. Teraz wraca do ogrodów i kwitnie tygodniami

0
Krwawnik wiązówkowaty

Krwawnik wiązówkowaty to okazała bylina, która z roku na rok zyskuje coraz większą popularność w ogrodach. Zachwyca wysokimi pędami, dekoracyjnymi liśćmi oraz dużymi baldachowatymi kwiatostanami, które przyciągają motyle, pszczoły i inne owady zapylające. Jest przy tym rośliną stosunkowo łatwą w uprawie, dlatego sprawdzi się zarówno w ogrodach naturalistycznych, jak i na klasycznych rabatach.

Jak wygląda krwawnik wiązówkowaty?

Krwawnik wiązówkowaty wyróżnia się znacznie większymi rozmiarami niż popularny krwawnik pospolity. W sprzyjających warunkach osiąga od 120 do nawet 180 centymetrów wysokości. Tworzy sztywne, wyprostowane pędy zakończone szerokimi, płaskimi kwiatostanami. Najczęściej spotyka się odmiany kwitnące na żółto, choć dostępne są także egzemplarze o kwiatach kremowych.

Dużą ozdobą pozostają również pierzaste liście przypominające wyglądem liście wiązówki, od których roślina zawdzięcza swoją nazwę.

Stanowisko, które sprzyja obfitemu kwitnieniu

Najlepszym miejscem dla tej byliny jest stanowisko słoneczne. Im więcej światła otrzymuje roślina, tym intensywniej kwitnie i zachowuje zwarty pokrój. Dopuszczalny jest również lekki półcień, jednak liczba kwiatów może być wtedy mniejsza.

Krwawnik wiązówkowaty dobrze radzi sobie na otwartych przestrzeniach i jest odporny na wiatr. Wysokie odmiany warto jednak sadzić w miejscach osłoniętych od bardzo silnych podmuchów, aby pędy nie ulegały pokładaniu.

Jaką glebę wybrać?

Roślina najlepiej rośnie w glebie przepuszczalnej, umiarkowanie żyznej i lekko wilgotnej. Nie lubi długo utrzymującej się wody przy korzeniach, dlatego ciężkie podłoża warto rozluźnić piaskiem lub drobnym żwirem.

Po ukorzenieniu dobrze znosi krótkotrwałe okresy suszy, jednak podczas długotrwałych upałów warto zapewnić jej regularne podlewanie. Dzięki temu kwitnienie utrzymuje się znacznie dłużej.

Sadzenie krwawnika wiązówkowatego

Najlepszym terminem sadzenia jest wiosna lub wczesna jesień. Między roślinami warto pozostawić około 50 do 70 centymetrów odstępu, ponieważ z czasem tworzą rozłożyste kępy.

Po posadzeniu należy dokładnie podlać sadzonkę. W pierwszych tygodniach warto pilnować wilgotności podłoża, aby system korzeniowy mógł się dobrze rozwinąć.

Pielęgnacja w trakcie sezonu

Krwawnik wiązówkowaty nie wymaga skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych. Wystarczy usuwać przekwitłe kwiatostany, co często pobudza roślinę do tworzenia nowych pąków i wydłuża okres kwitnienia.

Wiosną można zastosować niewielką dawkę kompostu lub nawozu przeznaczonego dla bylin kwitnących. Nadmierne nawożenie nie jest wskazane, ponieważ sprzyja rozwojowi liści kosztem kwiatów.

Jesienią lub wczesną wiosną warto przyciąć zaschnięte pędy tuż nad powierzchnią ziemi.

Rozmnażanie przez podział

Najprostszą metodą rozmnażania jest podział rozrośniętych kęp. Zabieg najlepiej przeprowadzić wiosną albo pod koniec lata. Wykopaną roślinę dzieli się na kilka części, z których każda powinna posiadać zdrowe korzenie i kilka pędów.

Regularne odmładzanie kęp co kilka lat poprawia kondycję roślin i wpływa na obfitsze kwitnienie.

Czy krwawnik wiązówkowaty jest odporny na mróz?

Bylina bardzo dobrze zimuje w polskim klimacie. Dorosłe egzemplarze nie wymagają dodatkowego okrywania. Jedynie młode rośliny posadzone jesienią można zabezpieczyć cienką warstwą kory lub suchych liści.

Dzięki wysokiej odporności na niskie temperatury roślina bez problemu odrasta każdej wiosny.

Z czym sadzić krwawnik wiązówkowaty?

Wysokie kwiatostany świetnie prezentują się w towarzystwie traw ozdobnych oraz innych bylin kwitnących latem. Dobrze komponują się z jeżówkami, rudbekiami, przetacznikami, szałwiami i pysznogłówkami. Takie zestawienia nadają rabatom naturalny wygląd i zapewniają atrakcyjność przez wiele miesięcy.

Krwawnik wiązówkowaty sprawdza się również jako roślina do ogrodów inspirowanych łąkami kwietnymi. Przyciąga liczne owady zapylające, dzięki czemu wspiera bioróżnorodność i ożywia ogród od początku lata aż do końca okresu kwitnienia.

Puma w gminie Polanów (woj. zachodniopomorskie): Służby ostrzegają przed wchodzeniem do lasu! [WIDEO]

0
Puma - ilustracja poglądowa /AI/

Puma w gminie Polanów! Urząd Miejski w Polanowie (województwo zachodniopomorskie) wydał pilny komunikat ostrzegający przed obecnością egzotycznego drapieżnika z rodziny kotowatych, identyfikowanego jako puma. Zwierzę było widziane w okolicach miejscowości Karsinka i Rekowo, co wywołało konieczność podjęcia natychmiastowych kroków prewencyjnych przez lokalne władze.

Z uwagi na potencjalne niebezpieczeństwo dla ludzi i zwierząt gospodarskich, prosi się mieszkańców oraz osoby przebywające w regionie o zachowanie szczególnej ostrożności oraz unikanie wchodzenia do kompleksów leśnych w tej części województwa zachodniopomorskiego do czasu skutecznego odłowienia drapieżnika.

Działania sztabu kryzysowego Dla zapewnienia bezpieczeństwa powołano Gminny Sztab Kryzysowy, który na bieżąco monitoruje sytuację we współpracy ze Strażą Leśną oraz wyspecjalizowaną firmą zajmującą się odłowem dzikich zwierząt. Teren jest patrolowany, a w newralgicznych punktach rozstawiono fotopułapki.

Jak reagować w razie spotkania drapieżnika? W przypadku zaobserwowania pumy w terenie, kluczowe jest zachowanie spokoju i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa:

  • Zachowaj dystans: Pod żadnym pozorem nie próbuj zbliżać się do zwierzęcia, robić mu zdjęć czy go płoszyć.
  • Oddal się: Wycofaj się spokojnie w bezpieczne miejsce.
  • Zgłoś obserwację: Każdy przypadek zauważenia drapieżnika musi zostać niezwłocznie zgłoszony do Gminnego Sztabu Kryzysowego pod numery telefonów: 515 151 086 lub 519 195 848.
  • W sytuacjach zagrożenia: Jeśli zwierzę wykazuje agresywne zachowanie, należy niezwłocznie dzwonić na numer alarmowy 112.

Apel do rolników Szczególną czujność powinni zachować rolnicy prowadzący gospodarstwa położone w pobliżu kompleksów leśnych w gminie Polanów i okolicy. Zaleca się wzmocnienie zabezpieczeń inwentarza na noc oraz unikanie wypasu zwierząt w bezpośrednim sąsiedztwie lasów do momentu opanowania sytuacji przez służby.

Źródło: Komunikat Urzędu Miejskiego w Polanowie, Facebook – materiał: Postomino i Okolice

Miód z Ukrainy: dane rynkowe, wolumeny i nowa era przejrzystości na etykietach

0
Miód z Ukrainy

Miód z Ukrainy: Sektor pszczelarski stoi przed istotnymi zmianami, wynikającymi zarówno z dynamiki handlu międzynarodowego, jak i nowych regulacji unijnych. Poniżej przedstawiamy szczegółowe zestawienie danych dotyczących tego, jak obecnie kształtuje się eksport i import, gdzie główną rolę odgrywa miód z Ukrainy.

Eksport miodu z Ukrainy – analiza danych:

  • Styczeń–Maj 2026: Ukraina wyeksportowała 16 tys. ton miodu o wartości 55,4 mln USD. Dla porównania, w tym samym okresie 2025 r. wynik ten wynosił 19 tys. ton o wartości 41,57 mln USD.
  • Rok 2025 (podsumowanie): Łączny eksport wyniósł 50 318 ton o wartości 125,4 mln USD. Oznacza to spadek ilościowy o 41% i wartościowy o 25% względem roku 2024.
  • Rok 2024 (kontekst): W rekordowym pod względem wolumenu roku 2024, Ukraina wysłała na rynki zagraniczne 85 812 ton miodu, uzyskując wartość 166,95 mln USD.

Co zmieniają nowe przepisy jakościowe od 14 czerwca 2026? W obliczu tak dużej skali importu, wprowadzone przez UE zmiany w „dyrektywie śniadaniowej” są kluczowe dla rynku, na którym dostępny jest miód z Ukrainy:

  • Pełna transparentność: Koniec z enigmatycznym opisem „mieszanka miodów z UE i spoza UE”. Nowe prawo nakłada obowiązek wymienia wszystkich krajów pochodzenia w kolejności od największego do najmniejszego udziału, z podaniem dokładnej wartości procentowej dla każdego składnika.
  • Ochrona przed „miodem przefiltrowanym”: Przepisy te uderzają w proceder maskowania pochodzenia poprzez usuwanie pyłku kwiatowego. Produkt, z którego usunięto pyłek, nie może być już prawnie nazywany miodem, co ułatwi inspekcjom (m.in. IJHARS) walkę z podróbkami.
  • Kontyngenty vs. rynek: Choć UE zwiększyła kwoty na miód z Ukrainy do 35 tys. ton rocznie (na lata 2026–2028), po ich wyczerpaniu eksporterzy nadal mogą korzystać z rynku UE, płacąc 17% cła. Ponadto, od 30 listopada 2024 r. import mogą prowadzić tylko firmy oficjalnie wpisane na listy zakładów dozwolonych.

Dla lokalnych pszczelarzy nowe etykiety to narzędzie w walce o konsumenta. Czy w obliczu tych zmian i wysokiego importu, polski konsument częściej sięgnie po miód o udokumentowanym, lokalnym pochodzeniu? Zapraszamy do dyskusji!

Dopłaty do materiału siewnego 2026: Wydłużony termin składania wniosków

0

Dopłaty do materiału siewnego 2026: Rolnicy mają teraz więcej czasu, aby złożyć wnioski o dopłaty do materiału siewnego. W związku z nowym rozporządzeniem podpisanym przez ministra Stefana Krajewskiego, termin ubiegania się o zwrot części kosztów zakupu kwalifikowanego lub elitarnego materiału siewnego został przesunięty na 14 sierpnia 2026 r.

Jak uzyskać dopłaty do materiału siewnego?

Wsparcie obejmuje zakup konwencjonalnego oraz ekologicznego materiału siewnego (w tym ziaren zbóż, nasion roślin strączkowych oraz bulw ziemniaków) i realizowane jest w ramach pomocy de minimis.

Kluczowe informacje dla rolników:

  • Sposób składania: Wnioski należy składać wyłącznie drogą elektroniczną poprzez Portal Rolnika.
  • Pomoc w wypełnianiu: Osoby potrzebujące wsparcia mogą zgłosić się do pracowników biur powiatowych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
  • Instruktaż: Zachęcamy do zapoznania się z przygotowaną instrukcją (na stronie ARiRM), która krok po kroku wyjaśnia proces wnioskowania o dopłaty do materiału siewnego.

Źródło: Komunikat ARiRM

Pronar pokazał maszyny i produkcję od środka. Tysiące osób odwiedziły Narew

0
Pronar

Tysiące odwiedzających, maszyny rolnicze, komunalne i recyklingowe, zwiedzanie zakładu produkcyjnego oraz pokazy samolotów, szybowców i skoków spadochronowych – tak wyglądało Podlaskie Święto Techniki i Lotnictwa, zorganizowane 5 lipca przez firmę Pronar w Narwi.

Pronar zaprezentował maszyny rolnicze, komunalne i recyklingowe

Jednym z najważniejszych punktów wydarzenia była strefa techniki, w której zaprezentowano szeroką gamę maszyn produkowanych przez Pronar. Szczególne miejsce zajmowała technika rolnicza – przyczepy, maszyny do zbioru zielonek oraz rozwiązania wspierające transport i organizację pracy w gospodarstwie.

Zwiedzający mogli dokładnie obejrzeć konstrukcję prezentowanego sprzętu oraz porozmawiać ze specjalistami o jego wyposażeniu i zastosowaniu. Taka forma prezentacji pozwalała nie tylko zobaczyć gotowy produkt, ale również lepiej zrozumieć, jak poszczególne rozwiązania techniczne wpływają na wydajność, obsługę i trwałość maszyny.

Ważną część ekspozycji stanowiły również maszyny komunalne i recyklingowe. Pokazały one, jak szeroko firma rozwinęła swoją ofertę – od urządzeń wykorzystywanych w gospodarstwach rolnych, przez sprzęt do utrzymania dróg i terenów zielonych, aż po maszyny przeznaczone do przetwarzania odpadów i surowców.

Sergiusz Martyniuk
prezes firmy Pronar

– Podczas wydarzenia bardzo mocno postawiliśmy na technikę, w tym technikę rolniczą. Początkowo prezentowaliśmy głównie maszyny rolnicze, później rozszerzyliśmy ofertę o technikę recyklingową i komunalną, a na końcu również o technikę lotniczą. Lotnictwo wykorzystujemy jako narzędzie do rozwijania biznesu.

Najważniejszą sprawą są jednak dla nas kadry, czyli ludzie. To oni są największą wartością firmy – nie budynki czy samoloty. Staramy się pozyskiwać odpowiednich pracowników i przygotowywać ich do realizacji bardzo wymagających zadań. Bo czym innym jest wyznaczyć cel, a czym innym skutecznie go zrealizować.

Blisko 1500 osób zobaczyło, jak Pronar produkuje koła

Dużym zainteresowaniem cieszyło się zwiedzanie zakładu produkcji kół tarczowych Pronar Wheels. Specjalnie przygotowanych 20 busów przez cały dzień przewoziło uczestników pomiędzy terenem wydarzenia a fabryką. Z możliwości tej skorzystało blisko 1500 osób.

Goście mogli prześledzić proces produkcji kół przeznaczonych do maszyn wolnobieżnych i zobaczyć rozwiązania stosowane w jednym z najnowocześniejszych zakładów tego rodzaju. Dla wielu mieszkańców regionu była to pierwsza okazja, aby przekonać się, jak rozbudowana i zaawansowana technologicznie produkcja odbywa się w ich bezpośrednim sąsiedztwie.

Strefa Kariery i możliwości pracy w firmie Pronar

Istotną częścią wydarzenia była strefa kariery. Osoby zainteresowane zatrudnieniem mogły poznać aktualne oferty pracy, dostępne ścieżki rozwoju oraz wymagania dotyczące poszczególnych stanowisk.

Sergiusz Martyniuk, prezes firmy Pronar, zwracał uwagę, że nawet najbardziej nowoczesne budynki, maszyny czy samoloty nie zastąpią odpowiednio przygotowanych pracowników. To właśnie właściwy dobór ludzi i wykorzystanie ich kompetencji decydują o tym, czy ambitne zadania zostaną rzeczywiście wykonane.

Samoloty, szybowce i skoki spadochronowe nad Narwią

Ważną część święta stanowiło również lotnictwo. Przez cały dzień odbywały się pokazy samolotów, akrobacje szybowcowe, skoki spadochronowe oraz przeloty nad Narwią. Dużym zainteresowaniem cieszyły się loty widokowe, o które uczestnicy mogli rywalizować w konkursach. Łącznie wypełniono ponad 2000 kuponów.

Wydarzenie było również okazją do przedstawienia działalności Ośrodka Szkolenia Lotniczego PRONAR, który od 2019 roku prowadzi szkolenia szybowcowe i rozwija własne zaplecze lotnicze.

Marek Guzowski
kierownik fabrycznego punktu sprzedaży firmy Pronar w Brańsku

– Spotkaliśmy się na wystawie maszyn rolniczych, komunalnych oraz zielonkowych. Można zobaczyć siłę polskiej firmy, która z niewielkiego przedsiębiorstwa, produkującego maszyny rolnicze, rozwinęła się do firmy zatrudniającej obecnie 2,5 tysiąca osób i sprzedającej swoje maszyny praktycznie na cały świat.

Jeśli chodzi o gamę produktową przyczep, możemy zapoznać się z pełną gamą przyczep firmy Pronar. Jest ona nieustannie modernizowana. Każdego roku wsłuchujemy się w głos naszych klientów i ich uwagi. Docierają one do nas zarówno poprzez proces reklamacyjny i zgłoszenia, jak i podczas wydarzeń takich jak to dzisiejsze. To właśnie tutaj rozmawiamy z użytkownikami naszych maszyn i zbieramy informacje, które pomagają nam udoskonalać przyczepy oraz dostosowywać je do aktualnych potrzeb rynku.

Rolnicy dziś przy wyborze przyczep zwracają największą uwagę na konieczność ciągłej modernizacji. Staramy się wyznaczać nowe kierunki rozwoju. Wprowadzamy kolejne rozwiązania, takie jak nowe balkony, nowy system plandek czy sposób ich mocowania

Umowa handlowa z Meksykiem: Strategiczne okno na 131-milionowy rynek. Gdzie szukać nisz dla unijnego rolnictwa?

0
Europarlament

Umowa handlowa z Meksykiem ratyfikowana 8 lipca 2026 r. przez Parlament Europejski to jeden z najważniejszych punktów zwrotnych w unijnej polityce handlowej ostatnich lat. Choć rynek meksykański jest tradycyjnie zdominowany przez dostawy z USA, zmodernizowane porozumienie otwiera drzwi dla unijnych producentów, którzy w zmieniających się warunkach geopolitycznych szukają bezpiecznych nisz dla produktów o wysokiej wartości dodanej.

Meksykański import: Krajobraz zdominowany przez surowce

Meksyk jest jednym z największych importerów żywności na świecie, a jego rynek opiera się na dwóch filarach. Pierwszym jest masowy import towarów podstawowych (kukurydza, soja, sorgo, mięso przemysłowe), pochodzących w 80% ze Stanów Zjednoczonych. Drugim – dynamicznie rosnący popyt na żywność przetworzoną i produkty typu premium, napędzany przez aspirującą klasę średnią.

Obecnie Unia Europejska stanowi jedynie ok. 5-7% meksykańskiego importu rolnego. To właśnie w tej dysproporcji leży największa szansa dla rolników z UE. Nie wygramy z USA wolumenem w handlu kukurydzą, ale możemy zdominować segment, w którym liczy się certyfikat pochodzenia i europejska jakość.

Nisze eksportowe: Gdzie UE (i Polska) zyska najwięcej?

Dzięki zniesieniu barier celnych, unijni przetwórcy zyskują dostęp do nisz, w których europejskie standardy są największym atutem:

  1. Sery specjalistyczne: Rynek meksykański importuje sery, które w USA są często tylko „wariantami” produktów europejskich. Ochrona 568 europejskich oznaczeń geograficznych (GI) daje unijnym producentom wyłączność na nazewnictwo i jakość, co pozwala budować markę typu premium.
  2. Nabiał wysokoprzetworzony: Kontyngent 50 tys. ton mleka w proszku oraz 2,5 tys. ton masła to furtka dla polskich mleczarni. Kluczem jest eksport produktów o wyższej marży, takich jak odżywki dla niemowląt czy serwatki funkcjonalne.
  3. Wędliny dojrzewające i mięso wysokiej jakości: Kontyngenty na wołowinę (30 tys. ton) i wieprzowinę (10 tys. ton) to szansa dla mięs, które spełniają rygorystyczne normy UE (bez antybiotyków w chowie, z wysokim dobrostanem). Meksykańscy konsumenci coraz częściej szukają żywności „czystej etykiety”, co idealnie wpisuje się w unijną produkcję.
  4. Słodycze i przekąski: Całkowite zniesienie ceł na wyroby czekoladowe i cukiernicze to bezpośredni impuls dla unijnego przetwórstwa.

Realia 2026: Jak skutecznie planować eksport?

Choć umowa handlowa z Meksykiem tworzy ramy prawne, sukces w 2026 roku zależy od zarządzania ryzykiem makroekonomicznym:

  • Logistyka i paliwa: Konflikt z Iranem i niestabilność na rynku ropy naftowej to największe zagrożenie dla rentowności eksportu morskiego. Unijni eksporterzy muszą uwzględniać w kontraktach zmienność cen frachtu, która w relacji transatlantyckiej jest znacznie wyższa niż w logistyce lądowej USA-Meksyk.
  • Ryzyko walutowe: Rozliczenia w dolarach przy niestabilnych kursach walutowych mogą „zjeść” zyski wynikające ze zniesienia ceł. Zabezpieczenia terminowe (hedging) stają się niezbędnym elementem każdej strategii eksportowej.
  • Dywersyfikacja jako konieczność: Globalna nadpodaż zbóż powoduje, że surowce rolne stają się towarem o niskiej marży. Eksport produktów przetworzonych do Meksyku jest najlepszym sposobem na „ucieczkę” od tej presji i zagospodarowanie nadwyżek w sposób najbardziej zyskowny.

Podsumowanie: Czas na profesjonalną strategię

Nowa umowa handlowa z Meksykiem nie jest gwarancją sukcesu dla każdego, ale jest potężnym narzędziem dla profesjonalistów. Dla polskich producentów, którzy stawiają na jakość, autentyczność i ochronę marki, Meksyk staje się realnym rynkiem zbytu. Kluczem do sukcesu nie będzie ilość wywiezionych ton, ale umiejętność dostarczenia na meksykańskie półki produktów, których amerykańska konkurencja nie jest w stanie podrobić ze względu na rygorystyczne europejskie certyfikaty jakości.

Opracowanie Agro Profil

Cena pszenicy rosła w czwartek w Chicago w oczekiwaniu na dalsze cięcie krajowej (USA) produkcji

0
Cena pszenicy

Cena pszenicy rosła na giełdzie w Chicago podczas czwartkowej sesji, stając się głównym punktem uwagi uczestników rynku, którzy musieli jednocześnie reagować na wiadomości o wojnie, zmiany pogody oraz wyczekiwanie na ważny, piątkowy raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA).

Spekulanci stawiają na droższe ziarno w USA

W czwartek na giełdzie w Chicago najciekawiej zachowywała się właśnie pszenica. Podczas gdy kukurydza i soja taniały, kontrakt na pszenicę mocno odbił w górę – wzrósł o blisko 2%, osiągając poziom 611-2 centów za buszel.

Skąd ten wzrost? Uczestnicy rynku po prostu zabezpieczają się przed dzisiejszym raportem rządu USA. Na rynku krążą plotki, że z powodu wcześniejszej złej pogody w Stanach Zjednoczonych oficjalne prognozy zbiorów zostaną mocno obniżone. Spekulanci i fundusze inwestycyjne woleli więc szybko odkupić kontrakty (zamknąć krótkie pozycje), zanim ceny pójdą jeszcze wyżej po publikacji oficjalnych danych.

Deszcz ratuje kukurydzę i soję w Stanach

Zupełnie inne nastroje panowały na rynku kukurydzy i soi w Chicago. Tam ceny wyraźnie spadały (kukurydza straciła 1,6%, a soja 1,3%). Wszystko przez nagłą zmianę prognoz pogody na najbliższy weekend.

W kluczowych stanach produkcyjnych w USA zapowiedziano obfite opady deszczu. Dodatkowo synoptycy uspokoili graczy giełdowych informacją, że zapowiadana faza upałów będzie znacznie łagodniejsza, niż wcześniej straszono. Deszcz i niższa temperatura przyjdą w idealnym momencie, bo kukurydza i soja właśnie kwitną i bardzo potrzebują wody. Spadków cen soi nie zatrzymały nawet kolejne duże zakupy zrobione w USA przez Chiny (Pekin dokupił 256 tysięcy ton).

Cena pszenicy w Europie pod presją żniw i taniejącej kukurydzy

W Europie początek lipca to czas, kiedy kombajny ruszają w pola. Na rynku pojawia się coraz więcej nowego ziarna, co naturalnie blokuje wzrosty cen. Pszenica na giełdzie w Paryżu (Euronext) już od miesiąca kręci się w kółko wokół poziomu 205 euro za tonę.

Choć w Europie (głównie we Francji i Hiszpanii) rolnicy martwią się o wysychającą kukurydzę, to zboża ozime na razie na tym nie zyskują. Uczestnicy rynku patrzą na region Morza Czarnego – pierwsze doniesienia ze żniw na Ukrainie pokazują, że zbiory będą tam bardzo dobre. Przez to na rynku globalnym panuje olbrzymia konkurencja, a chętnych do zakupu w portach brakuje. W efekcie w czwartek w południe pszenica w Paryżu taniała, ale wieczorem – idąc w ślady Chicago – zdołała rzutem na taśmę wyjść na symboliczny plus (205 euro/t). Co ciekawe, ponieważ kukurydza w Europie jest droga, a pszenica tania, wytwórnie pasz mogą w tym sezonie chętniej wybierać to drugie ziarno do karmienia zwierząt.

Przeczytaj również:

Wojna USA z Iranem podbiła ceny ropy i rzepaku

Warto pamiętać, dlaczego ceny rzepaku i kukurydzy mocno rosły na początku tygodnia. Na rynkach wybuchła panika po tym, jak Donald Trump ogłosił koniec zawieszenia broni między USA a Iranem. Strach przed blokadą transportu ropy przez Cieśninę Ormuz sprawił, że spekulanci wywindowali ceny ropy naftowej Brent i WTI o kilkanaście procent. Automatycznie podrożały też oleje roślinne używane do produkcji biopaliw.

W czwartek te emocje już trochę opadły i gracze przystąpili do realizacji zysków, przez co ropa zanotowała spadki (WTI spadła do ok. 71,8 USD, a Brent do 76 USD za baryłkę). To pociągnęło w dół ceny europejskiego rzepaku, który potaniał o 0,76% (do 519 euro za tonę). Konflikt na Bliskim Wschodzie pozostanie jednak ważnym tematem, który podbija w lipcu ceny na giełdach i stacjach paliw.

Słaby złoty przed weekendem

Napięta sytuacja polityczna na świecie zaszkodziła naszej walucie. W czwartek polski złoty wyraźnie tracił na wartości. Dolar podrożał do 3,7888 zł, a euro wzrosło do poziomu 4,3308 zł.

Dzisiejszy, wieczorny (18:00 naszego czasu) raport amerykańskiego rządu rozda nowe karty i pokaże, w którą stronę pójdą ceny na giełdach od poniedziałku.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Cena diesla wzrosła w hurcie o blisko 30 gr/l w lipcu a na stacjach ponad 1 zł/l [10.07.2026]

0
Cena diesla

Cena diesla w kraju: Koszty nadchodzących żniw rosną bardzo szybko. Rolnicy i firmy transportowe znaleźli się w trudnej sytuacji. Co prawda w czwartek na giełdach paliw ceny paliw i ropy naftowej spadły po wcześniejszych, dużych wzrostach z początku tygodnia, ale nasz krajowy rynek rządzi się swoimi prawami. Najnowszy, piątkowy cennik PKN Orlen przyniósł kolejny, spory wzrost cen oleju napędowego. W zaledwie dziesięć dni lipca diesel w hurcie podrożał o blisko 30 groszy na litrze. Na stacjach benzynowych sytuacja jest jeszcze gorsza – w porównaniu do końcówki czerwca kierowcy płacą za litr diesla o ponad złotówkę więcej. Rząd mówi o możliwym powrocie tarczy osłonowej, ale dla zawodowych rolników (płatników VAT) to nic nie zmieni.

Giełdy lekko spadają, ale złoty traci na wartości

Po nerwowym początku tygodnia, czwartek (9 lipca) przyniósł chwilowe uspokojenie na światowych giełdach. Głównym powodem wcześniejszej paniki był powrót konfliktu na Bliskim Wschodzie i ponowna blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa aż 20% światowej ropy. Dodatkowo nastroje pogorszyło uderzenie drona w tankowiec na Morzu Czarnym.

W czwartek inwestorzy zaczęli jednak masowo sprzedawać kontrakty (realizować zyski), co przyniosło spadki cen surowców:

  • Ropa Brent spadła o -2,20% do poziomu 76,30 USD za baryłkę.
  • Ropa WTI spadła o -1,96% do poziomu 72,08 USD za baryłkę.
  • Diesel na giełdzie ARA w Europie mocno potaniał i zamknął dzień na poziomie 1014,75 USD za tonę.

Niestety, te spadki na świecie zepsuł słaby kurs złotego. W czwartek polska waluta wyraźnie straciła na wartości:

  • Dolar (USD/PLN) zdrożał do 3,7892 zł (+0,39%).
  • Euro (EUR/PLN) zdrożało do 4,3313 zł (+0,50%).

Słaba złotówka sprawiła, że nieco tańsza wczoraj ropa na świecie nie przełożyła się pozytywnie na ceny w krajowym hurcie.

Ceny hurtowe: Duża różnica między benzyną a dieslem w Orlenie

Piątkowy cennik PKN Orlen (obowiązujący od 10 lipca 2026 roku) pokazuje, że olej napędowy i benzyna idą w zupełnie innych kierunkach. Rafinerie podniosły ceny diesla przez wcześniejszą panikę na świecie i drogie waluty, ale pozwoliły trochę odetchnąć kierowcom aut benzynowych.

Ceny hurtowe netto w PKN Orlen (zł/m³)
+----------------------------+---------------+---------------+--------------------+
| Paliwo                     | Koniec lutego | Czwartek 09.07| Piątek 10.07.2026  |
+----------------------------+---------------+---------------+--------------------+
| Olej Napędowy Ekodiesel    | 4 809 zł      | 5 694 zł      | 5 768 zł           |
| Benzyna Eurosuper 95       | 4 466 zł      | 5 526 zł      | 5 500 zł           |
+----------------------------+---------------+---------------+--------------------+
  • Olej Napędowy (wzrost o blisko 30 gr/l w lipcu): W piątek cena diesla w hurcie zaliczyła spory skok o +74 zł/m³ (czyli o 7,4 grosza na litrze netto) w porównaniu do czwartku. Paliwo to drożeje niemal bez przerwy od początku miesiąca. W zaledwie 10 dni lipca hurtowa cena diesla wzrosła o 273 zł/m³, co po doliczeniu podatku VAT daje podwyżkę o blisko 34 grosze na litrze brutto! Od zimowego dołka z końca lutego cena netto wzrosła aż o 959 zł na tysiąc litrów (+19,9%).
  • Benzyna 95 (lekki spadek): Benzyna potaniała w hurcie o -26 zł/m³ (czyli o 2,6 grosza na litrze netto). To przerwało kilkudniową serię podwyżek, choć paliwo to nadal jest o ponad złotówkę droższe niż pod koniec lutego.

Wakacyjne promocje to tylko gra wielkich sieci ich własną marżą

Wraz z początkiem wakacji na stacjach paliw ruszyły głośne promocje (zazwyczaj dające od 30 do 40 groszy zniżki na litrze przy użyciu aplikacji). W tym roku te rabaty mają jednak drugie dno. W ostatnich miesiącach koncerny paliwowe nakładały gigantyczne marże detaliczne – sztucznie utrzymywały wysokie ceny na stacjach, mimo że paliwo w hurcie okresowo taniało.

Obecne wakacyjne obniżki to po prostu oddanie kierowcom części tych ogromnych marż. Sieci robią to celowo, ponieważ po wygaśnięciu pakietu osłonowego „CPN” i przy obecnej drożyźnie ludzie zaczęliby tankować znacznie mniej. Koncerny wolą zrezygnować z części zysku na rzecz reklamy, niż mieć puste stacje. Te promocje mają jednak limity (np. tylko do 50 litrów na jedno tankowanie). Dla zwykłego kierowcy to zysk, ale dla rolnika, który musi zatankować ciągnik lub kombajn na żniwa, takie limity nic nie znaczą, tym bardziej że zakupy hurtowe są poniżej cen na stacjach z limitami.

Ceny na stacjach: Diesel drastycznie drożeje

Na stacjach benzynowych skok cen uderza głównie w zwykłych kierowców. Prawdziwy wstrząs nastąpił na początku lipca, ponieważ z końcem czerwca wygasł krajowy pakiet osłonowy „CPN”. Likwidacja tarczy zbiegła się w czasie z drożejącą ropą na świecie przez ponowny kryzys na Bliskim Wschodzie.

W efekcie ceny detaliczne na pylonach w zaledwie dziesięć dni lipca wzrosły o ponad złotówkę na litrze w porównaniu do stawek z końcówki czerwca.

Dobrze obrazują to tanie stacje przymarketowe. Oficjalny cennik stacji Auchan w Lublinie pokazuje benzynę Pb95 za 6,58 zł/l oraz olej napędowy ON za 6,78 zł/l (Pb98 kosztowała 7,48 zł/l). Na dużych, sieciowych stacjach diesel bezpowrotnie opuścił te rejony i po weekendowych korektach zbliżył się już do granicy 7,10 zł/l.

Dla rolników, którzy kupują paliwo hurtowo w cysternach prosto do gospodarstwa, oznacza to jedno: ich dostawcy podniosą ceny dokładnie o tyle samo, co Orlen, zwiększając koszty zbierania plonów.

Ewentualna tarcza paliwowa: Brak realnych korzyści dla rolników i transportu

Rząd zapowiada, że jeśli sytuacja na świecie się pogorszy, może przywrócić tarczę paliwową (np. obniżyć podatek VAT). Brzmi to dobrze, ale w rzeczywistości nie pomoże to zawodowym rolnikom ani firmom transportowym.

Komentarz redakcyjny: Ewentualna obniżka podatku VAT pomoże tylko klientom prywatnym i rolnikom ryczałtowym. Profesjonalne gospodarstwa (płatnicy VAT) oraz firmy transportowe kupują paliwo na firmę w cenach netto, a podatek VAT i tak w całości odliczają. Dla nich wysokość VAT-u nie ma znaczenia. Żeby realnie im pomóc, rząd musiałby obniżyć akcyzę lub wprowadzić bezpośrednie, większe dopłaty do paliwa rolniczego.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe

Ukraińskie żniwa 2026 ruszają z kopyta. Prognozy zbiorów pszenicy i kukurydzy obiecujące, ale logistyka pod znakiem zapytania

0
Zbiory zbóż na Ukrainie wzrosną

Żniwa 2026: Eksport rosyjskiej pszenicy, globalna presja cenowa oraz wysokie zapasy u kluczowych producentów to główne czynniki, które zdominują nadchodzący sezon marketingowy 2026/27. Pomimo trwających działań wojennych, pierwsze raporty z ukraińskich pól malują obraz zaskakująco wysokiego potencjału produkcyjnego. Jeśli prognozy pogody i logistyka nie zawiodą, ukraińskie ziarno mocno uderzy w światowe rynki, rzucając bezpośrednie wyzwanie innym globalnym graczom. Jakie wolumeny pszenicy i kukurydzy z Ukrainy mogą wkrótce zalać globalny rynek?

Pierwszy milion ton już w magazynach. Plony wystrzeliły w górę

Według danych ukraińskiego portalu rolniczego Kurkul.com, do 3 lipca 2026 roku na Ukrainie zebrano już pierwszy milion ton zbóż nowego sezonu. Kampania żniwna objęła swym zasięgiem ponad 251 tysięcy hektarów w piętnastu regionach kraju.

Pierwsze analizy agencji UkrAgroConsult wskazują na wyraźny wzrost średnich plonów wczesnych zbóż i roślin białkowych – średnia wynosi obecnie 4,07 t/ha (wzrost aż o 56% w porównaniu do ubiegłego roku). Głównym motorem tych wzrostów jest pszenica:

  • Średni plon pszenicy: 4,13 t/ha (wobec 2,59 t/ha w 2025 roku – skok o 59%).
  • Jęczmień: wzrost plonów o 48% r/r.
  • Groch: wzrost plonów o 26% r/r.

Choć przetaczająca się przez Europę kopuła ciepła przyniosła w Rumunii i na Ukrainie temperatury przekraczające 35°C, analitycy rynkowi (m.in. Marius Garrigue) uspokajają – fala upałów trwała krótko i dotknęła głównie lżejsze gleby. Kluczowa dla kukurydzy faza zapylenia przypada na połowę lipca, więc obecne ryzyko pogodowe nie przełożyło się jeszcze na realne straty.

Prognozy produkcji na rok 2026: Pszenica i kukurydza w liczbach

Analitycy są zgodni – Ukraina ma szansę na bardzo solidny wynik produkcyjny. Szczegółowe prognozy zbierane przez kluczowe instytucje wyglądają następująco:

Główne uprawyInstytucja szacującaPrognoza zbiorów na 2026 r.Kontekst historyczny
KukurydzaUkrAgroConsult> 32,5 mln tonSzacunki wyższe niż prognoza USDA (30 mln ton); w 2025 r. zebrano 30,9 mln ton.
PszenicaUkraińskie Stowarzyszenie Zbożowe (UGA)22,8 mln tonNajwiększe zbiory od rekordowego 2021 roku (33 mln ton).
PszenicaUSDA23,5 mln tonWobec 24,1 mln ton w 2025 r. i 23,4 mln ton w 2024 r.

Cień wojny nad polami: Choć liczby wyglądają optymistycznie, zebranie plonów wiąże się z ogromnym ryzykiem. Rolnicy, m.in. w obwodzie chersońskim, regularnie donoszą o celowych atakach rosyjskich dronów, które podpalają stojące łany zbóż. Pojedyncze gospodarstwa notują straty rzędu tysięcy hektarów gotowego do zbioru ziarna.

Potencjał eksportowy 2026/27. Ceny rolników pod ścianą

Zamykający się 30 czerwca sezon 2025/26 przyniósł Ukrainie lekkie spadki eksportu (14 mln ton pszenicy, czyli -10% r/r oraz 21,3 mln ton kukurydzy, czyli -3% r/r) wynikające z unijnych restrykcji oraz mniejszego popytu z Hiszpanii. Jednak czerwiec przyniósł gigantyczne odbicie eksportowe (+60% r/r) generowane przez popyt z Egiptu, Algierii i Indonezji.

W nowy sezon 2026/27 Ukraina wchodzi z ogromnymi zapasami początkowymi pszenicy (ok. 5 mln ton). Przełoży się to na skokową zdolność eksportową:

  • UGA szacuje eksport pszenicy na 17 mln ton.
  • UkrAgroConsult widzi potencjał nawet na ponad 20 mln ton.

Tak duża podaż z basenu Morza Czarnego wywrze potężną presję na ceny giełdowe na starcie kampanii marketingowej. Jean Jacquez z FranceAgriMer wprost zapowiada ostrą, agresywną konkurencję cenową na rynku pszenicy. Dla europejskich producentów oznacza to konieczność dostosowania stawek do realiów rynkowych, co może zepchnąć ceny sprzedaży poniżej realnych kosztów produkcji.

Wąskie gardła: Podwyżki na kolei i paraliż portów

Zrealizowanie tak ambitnego planu eksportowego stoi pod znakiem zapytania ze względu na logistykę i eskalację militarną. Na horyzoncie pojawiły się dwa kluczowe zagrożenia:

  • Droższy transport wewnętrzny: Ukraińskie koleje państwowe planują od 1 sierpnia 2026 roku podwyżkę stawek przewozowych o 30%. To pierwsza taka zmiana od 4 lat, podyktowana kosztami wojennymi, która drastycznie uderzy w rentowność i konkurencyjność ukraińskiego ziarna.
  • Ataki na infrastrukturę: Wiceminister gospodarki Ukrainy, Taras Wysocki, ostrzega przed nasileniem rosyjskich uderzeń w porty i węzły energetyczne. Wolumen przeładunkowy kluczowych portów w Odessie może spaść z 6 mln ton do zaledwie 4 mln ton miesięcznie, a rosnące ryzyko wojenne drastycznie winduje stawki frachtu morskiego.

Pewną szansą dla Ukrainy mogą być doniesienia o problemach logistycznych i niedoborach paliwowych po stronie rosyjskiej, co mogłoby opóźnić ich dostawy na rynki globalne i otworzyć okienko sprzedażowe dla Kijowa w sierpniu oraz wrześniu. Mimo to, nadchodzące miesiące na rynku zbóż upłyną pod znakiem walki o marże i bezwzględnej rywalizacji cenowej.

Produkcja jaj na Ukrainie zagrożona! Rosyjskie bomby zniszczyły gigantyczną fermę UkrLandFarming

0
Gigantyczna ferma UkrLandFarming zbombardowana - ilustracja poglądowa

Produkcja jaj na Ukrainie: Jeden z najważniejszych zakładów produkujących jaja w Europie przestał istnieć. W wyniku ataku rosyjskich bomb lotniczych ferma w Czarnobajewce (obwód chersoński) została niemal całkowicie zniszczona. Straty, które grupa UkrLandFarming wstępnie szacuje na setki milionów dolarów, to cios w ukraińskie bezpieczeństwo żywnościowe oraz istotne zakłócenie łańcucha dostaw na europejskim rynku produktów drobiarskich.

Totalna dewastacja nowoczesnego kompleksu

Atak, do którego doszło 3 lipca 2026 r., był precyzyjnym uderzeniem w infrastrukturę krytyczną. Zastosowanie przez rosyjskie siły bomb lotniczych doprowadziło do potężnego pożaru i serii eksplozji, które strawiły znaczną część kurników oraz kompleksu produkcyjnego. Choć akcja gaśnicza trwała wiele dni, skala zniszczeń uniemożliwia dalszą eksploatację obiektu w jego obecnym stanie.

Przeczytaj również:

Gigantyczny potencjał w cieniu działań wojennych

Grupa UkrLandFarming, poprzez swoją spółkę zależną Avangardco IPL, odgrywa kluczową rolę w globalnej produkcji drobiarskiej, plasując się w pierwszej dwudziestce największych firm na świecie pod względem liczby kur niosek. Zdolności produkcyjne spółki sięgają miliardów jaj rocznie, a zakład przetwórczy Imperovo Foods posiada techniczną możliwość przetwarzania do 6 milionów jaj dziennie, co czyni go jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie.

Zniszczenie tak zaawansowanej infrastruktury, spełniającej rygorystyczne normy międzynarodowe (m.in. ISO 9001:2015, FSSC 22000, HACCP oraz GMP), nie jest jedynie stratą dla lokalnego producenta. To wyrwa w łańcuchu dostaw, który obsługiwał rynek krajowy oraz eksport do ponad 40 krajów na całym świecie. W obliczu tak dużej skali operacyjnej, każde uderzenie w kompleks w Czarnobajewce przekłada się na realne wahania w dostępności produktów jajecznych na rynkach międzynarodowych.

Taktyka „spalonej ziemi” w odpowiedzi na ataki na rafinerie

Obserwatorzy rynku zwracają uwagę na coraz wyraźniejszą zależność między działaniami militarnymi a gospodarczymi. Atak na zakład w Czarnobajewce jest przez wielu analityków interpretowany jako rosyjska odpowiedź na ukraińskie uderzenia w rafinerie i terminale paliwowe. Jeśli Ukraina atakuje źródła dochodów budżetu Rosji, ta odpowiada analogicznym niszczeniem fundamentów ukraińskiej gospodarki, w tym przypadku – sektora produkcji jaj, będącego wizytówką ukraińskiego rolnictwa na arenie międzynarodowej.

Trudna historia i próba odbudowy

Ferma w Czarnobajewce już wcześniej doświadczyła skutków agresji. Na początku wojny, w 2022 roku, wskutek blokady i odcięcia dostaw paszy oraz prądu, w zakładzie padło około 4,7 miliona zwierząt. Po wyzwoleniu regionu firma podjęła ogromny wysiłek inwestycyjny, aby przywrócić nowoczesny zakład do pełnej sprawności. Obecne zniszczenia, połączone z wcześniejszą grabieżą sprzętu podczas okupacji, stawiają pod znakiem zapytania przyszłość tego obiektu.

Źródła: UkrLandFarming (Komunikat prasowy z 3 lipca 2026 r.) – oficjalne informacje o ataku i szacunkach strat, Avangardco IPL (Raporty operacyjne i specyfikacja techniczna zakładu) – dane dotyczące wydajności przetwórstwa (6 mln jaj/dobę) oraz certyfikacji (ISO, FSSC, HACCP).

Drugi przypadek ASF w Polsce w 2026 roku. Hodowcy dokładają do interesu w cieniu epidemii

0

ASF w Polsce w 2026 roku: Główny Lekarz Weterynarii potwierdził wystąpienie drugiego w bieżącym roku ogniska afrykańskiego pomoru świń (ASF) w stadzie świń. Choroba wróciła do chlewni w województwie kujawsko-pomorskim. Sytuacja ta uderza w rolników, którzy już teraz zmagają się z katastrofalnymi cenami skupu i brakiem opłacalności produkcji.

Oficjalny komunikat weterynaryjny

Zgodnie z informacją przekazaną przez Głównego Lekarza Weterynarii z 09.07.2026, obecność wirusa została potwierdzona wynikami badań laboratoryjnych z dnia 7 lipca 2026 r., wykonanymi przez Państwowy Instytut Weterynaryjny – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach.

Ognisko ASF nr 2026/2 wyznaczono w gospodarstwie położonym w miejscowości Czapelki (gmina Świecie, powiat świecki, woj. kujawsko-pomorskie). W stadzie utrzymywano 774 świnie. Gospodarstwo znajdowało się na obszarze objętym ograniczeniami, wymienionym w części II załącznika I do rozporządzenia wykonawczego (UE) 2023/594.

Inspekcja Weterynaryjna niezwłocznie wdrożyła procedury przewidziane w rozporządzeniu delegowanym Komisji (UE) 2020/687. Obejmują one m.in. zabicie i utylizację zwierząt w celu likwidacji źródła choroby, przeprowadzenie oczyszczania i dezynfekcji gospodarstwa, prowadzenie dochodzenia epidemiologicznego oraz wyznaczenie obszarów objętych ograniczeniami (zapowietrzonego i zagrożonego) w promieniu 10 km od ogniska. Przypomnijmy, że pierwsze w 2026 roku ognisko ASF potwierdzono 18 maja w Jarosławsku (woj. zachodniopomorskie).

Hodowcy dokładają do każdej sztuki

Potwierdzenie kolejnego ogniska ASF to dla polskiej branży wieprzowej cios w najmniej odpowiednim momencie. Sektor znajduje się w głębokim kryzysie, a pojęcie opłacalności w wielu gospodarstwach stało się wspomnieniem.

Przy obecnych, katastrofalnie niskich cenach skupu, produkcja żywca wieprzowego przestała być biznesem, a stała się utrzymywaniem strat. Hodowcy muszą dopłacać z własnej kieszeni do każdej sprzedanej sztuki, a koszty utrzymania bioasekuracji, energii i pasz jedynie pogłębiają finansowy marazm. Jak alarmuje Wielkopolska Izba Rolnicza, brak realnych działań systemowych – takich jak przywrócenie rekompensat dla stref czerwonych czy czasowe uruchomienie programu „Locha Plus” – spycha rolników na skraj bankructwa. Wielu producentów, zniechęconych niskimi cenami oraz biurokratyczną walką z ograniczeniami, wygasza produkcję. Jeśli ten trend się utrzyma, krajowa hodowla trzody chlewnej będzie się dalej kurczyć w zastraszającym tempie.

Przeczytaj również:

Czym jest ASF?

Afrykański pomór świń (African Swine Fever – ASF) to szybko szerząca się, zakaźna choroba wirusowa, na którą podatne są świnie domowe oraz dziki. W przypadku wystąpienia ASF w stadzie dochodzi do dużych spadków w produkcji; śmiertelność zwierząt sięga nawet 100%. Wirus jest wyjątkowo odporny na działanie niskich temperatur i zachowuje właściwości zakaźne w środowisku, krwi oraz tkankach przez okres nawet 3–6 miesięcy. Ludzie nie są wrażliwi na zakażenie wirusem ASF, w związku z czym choroba ta nie stwarza bezpośredniego zagrożenia dla ich zdrowia. Najczęstszym sposobem zakażenia zwierząt jest bezpośredni lub pośredni kontakt ze zwierzętami zakażonymi, skażona pasza, woda oraz sprzęt, a także niewłaściwe postępowanie z odpadami kuchennymi (zlewkami) zawierającymi mięso zakażonych dzików lub świń.

Źródło: Główny Inspektorat Weterynarii