czwartek, 16 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 47

Świnie pod kreską

0

Od miesięcy sytuacja na rynku trzody chlewnej jest bardzo trudna. Tuczniki trudno było sprzedać nawet przed świętami Bożego Narodzenia. To wszystko powoduje minorowe nastroje wśród hodowców.

Nieopłacalna produkcja

Piotr Polok, kierownik okręgu zachodniego, Polski Związek Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”:

– Niska cena, ASF, umowa z Mercosur, której hodowcy się boją, wybuch ASF-u w Hiszpanii, w związku z tym zamknięcie części eksportu do Chin. To wszystko składa się na to, że sytuacja jest bardzo nieciekawa, a cena ledwo powyżej 4 zł za kilogram żywca jest dla części hodowców dobijająca. Jeżeli chodzi o materiał hodowlany, to ruch jest bardzo nieznaczny, schodzą bardzo dobre knury, ale nikt nie inwestuje w loszki. Szczerze powiem: do przyszłego półrocza światełka nie widzę, ale milion złotych temu, kto mógłby przewidzieć, jak to wszystko się rozwinie. Jeżeli chodzi o hodowców, to jest ich tylu, co wcześniej, tylko jedni troszkę zmniejszają stada, a inni w tym niekorzystnym okresie wymieniają materiał, czyli najlepszy materiał, ten który nie pójdzie na sprzedaż zostaje na remont stad. Dla hodowli jest to korzystne, bo jest wymiana materiału. Natomiast jeżeli chodzi o sprzedaż, to jest bardzo, bardzo słabo.

Hodowcy szukają rozwiązań wyjścia z kryzysu

Trudna sytuacja na rynku hodowców była jednym z głównych tematów na spotkaniu Związku Śląskich Rolników w Oleśnie

Bernard Dembczak, przewodniczący Związku Śląskich Rolników:

– Tu w powiecie oleskim jest jeszcze sporo hodowców, zarówno bydła jak i trzody, choć ta hodowla ma różne dołki i górki. Sytuacja na rynku nie jest ciekawa, bo trzoda osiągnęła najniższy poziom, jaki mógłby być, aczkolwiek w ostatnim czasie widzimy lekkie drgnięcia do góry. Mamy nadzieję, że giełda niemiecka też pójdzie w ślad za tym, bo to ona jest w wielkim stopniu wyznacznikiem. Trzoda chlewna, której hodowla tutaj jest tradycją oddziałuje też bardzo mocno na rynek chociażby zboża, którego przecież mamy za dużo.

Ceny trzody chlewnej

Hubert Kurowski, przedsiębiorca rolny ze Zwiastowic:

– Cena jest bardzo niska i tutaj jak przy cyklu zamkniętym jest ciężko się zatrzymać. Przy cyklu otwartym można jeszcze jakoś coś tam zrobić, ale to są ciężkie decyzje do podjęcia likwidacji, bo jak się zlikwiduje to już ciężko później do tego wrócić. Niska cena powoduje, że sytuacja jest trudna.

Na rynku widać oznaki ożywienia

Tomasz Krupa, lekarz weterynarii z Dobrodzienia:

– Prognozy są bardzo rozbieżne, ponieważ w tej chwili w sytuacji na rynku ingerują czynniki geopolityczne i również czynniki biosekuracyjne, jak chociażby ASF Hiszpanii. I faktycznie ostatnie półrocze było bardzo ciężkie, bo nawet najlepsze gospodarstwa dokładały do produkcji. Natomiast od dwóch, trzech tygodni widzimy jakieś tam ożywienie. Żywiec podskoczył prawie złotówkę do góry, warchlaki o 70-80 zł, ale nadal jeszcze jesteśmy pod kreską. Natomiast prognozy są takie, że drugie półrocze powinno być na tyle dobre, żeby odrabiać straty. Zobaczymy jak to będzie w praktyce.

Sytuacja na rynku świń jest powiązana z sytuacją na rynku zbóż

– Trzoda chlewna była kiedyś olbrzymim konsumentem zboża. Teraz trzody ubywa i okazuje się, że mamy nadwyżki zbóż. Otóż fakt, że to jest nie tylko czynnik nasz krajowy, wewnętrzny, ale generalnie jest nadwyżka zbóż na całym świecie. Natomiast nasz lokalny problem polega na tym, że właśnie wiele hodowli, które kupowały zboża od okolicznych rolników się zlikwidowały. No i też jest taka rzecz, że jeżeli było gospodarstwo, które miało np. 100 hektarów, 100 macior w pewnym cyklu i uprawiało sobie tam zboża na własne potrzeby. Jeżeli to gospodarstwo zlikwidowało hodowlę, to ten rolnik obsieje wszystko pszenicą i kukurydzą na sprzedaż i jeszcze zwiększa tą nadpodaż na rynku. Więc to jest takie błędne koło. I myślę, że w interesie nas wszystkich, nie tylko hodowców, nie tylko rolników, nie tylko branży agro, czyli wszystkich firm, których klientem są rolnicy i hodowcy, ale również konsumenci, w interesie nas wszystkich jest to, żeby hodowla trzody w Polsce miała się dobrze. Boję się, że za 10 lat tak zwany polski schabowy z tucznika, który urodził się i wyhodował w Polsce, może niestety być towarem ekskluzywnym.

dr Mariusz Drożdż

Import z Kanady pod znakiem zapytania. Unijne „nie” dla pestycydów uderzy w lidera dostaw?

0
Import z Kanady zagrożony

Import z Kanady pod znakiem zapytania! Nadchodzi trzęsienie ziemi na europejskim rynku zbóż i roślin oleistych. Choć Kanada jest obecnie największym dostawcą pszenicy do Unii Europejskiej, zaostrzenie norm dotyczących pozostałości pestycydów oraz wycofanie zezwoleń dla niektórych odmian rzepaku może doprowadzić do całkowitego zawieszenia handlu już wiosną 2026 roku.

Koniec ery taryfy ulgowej

Kanadyjska Rada ds. Zboża (CGC) bije na alarm: unijna polityka „wzajemności” (tzw. klauzule lustrzane), która wchodzi w życie w marcu 2026 r., uderza bezpośrednio w kanadyjski model rolnictwa. Bruksela odchodzi od oceny opartej na faktycznym ryzyku na rzecz restrykcyjnego podejścia do samych substancji. W praktyce oznacza to, że ziarno wyprodukowane przy użyciu środków legalnych w Kanadzie (m.in. neonikotynoidów czy glufosynatu amonowego), nie przekroczy progów celnych UE, gdyż dopuszczalne limity pozostałości (MRL) zostaną obniżone do poziomu wykrywalności.

Kanada: Lider na krawędzi

Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że w obecnym sezonie 2025/2026 import z Kanady zdominował unijny rynek. Kanada, dysponując rekordowymi zbiorami pszenicy (40 mln ton), stała się kluczowym partnerem dla europejskich młynów, potrzebujących ziarna o wysokich parametrach wypiekowych. Jednak nowe wytyczne KE oraz powołanie specjalnej grupy zadaniowej (Task Force) do kontroli importu mogą sprawić, że statki z Vancouver i Montrealu zostaną przekierowane do Azji.

Globalna nadpodaż hamuje ceny

Mimo widma blokady importu, notowania na giełdzie MATIF nie wykazywały gwałtownych wzrostów. Rynek znajduje się pod presją rekordowej podaży zbóż na świecie. Przypomnijmy, że:

  • Argentyna i Australia notują historyczne maksima zbiorów, zalewając rynek tanim ziarnem.
  • Wysokie ceny ropy (podbijane napięciami wokół Iranu) oraz silny dolar dodatkowo komplikują logistykę morską.

Szansa dla unijnej pszenicy miękkiej?

Ewentualne zawieszenie dostaw z Kanady to czytelny sygnał dla wewnętrznego rynku UE. Powinno to wygenerować zwiększony popyt na pszenicę miękką wyprodukowaną wewnątrz Unii, szczególnie na odmiany elitarne i wysokobiałkowe (grupy E i A). Europejscy przetwórcy, odcięci od kanadyjskiego ziarna „poprawiającego” jakość mąki, będą zmuszeni szukać zamienników u lokalnych rolników – m.in. w Polsce, Niemczech czy krajach bałtyckich.

Co dalej?

Wiosna 2026 będzie sprawdzianem dla umowy CETA. Jeśli Kanada nie dostosuje technologii upraw do unijnych wymogów fitosanitarnych, czeka nas głęboka reorientacja szlaków handlowych. Dla unijnego rolnika oznacza to mniejszą konkurencję ze strony towarów niespełniających norm, ale dla sektora przetwórczego – konieczność walki o surowiec wysokiej jakości wewnątrz wspólnoty.

Źródło informacji: Kanadyjska Rady ds. Zboża

Pogoda 23 luty- pojawią się wiosenne burze

0

Pogoda- bardzo ciepło z wiosennymi opadami

Najbliższej nocy dużo ciągłych opadów deszczu w niemal całej Polsce. Na południu kraju wiatry fenowe osuszą powietrze i popada mniej a lokalnie pojawią się dziury, gdzie nie popada nic. Na północnym wschodzie kraju oprócz deszczu popada śnieg. Na Suwalszczyźnie może się odrobinę zabielić świeżym śniegiem.

Na termometrach o poranku od 0 stopni w rejonie Suwałk, Olecka i Giżycka do 1-2 stopni od Kaszub po Żuławy, Kurpie, Warmię i Podlasie do 3-4 stopni na wschodzie i w centrum a na zachodzie i południu kraju od 5 do 7 stopni. Najcieplej wzdłuż zachodniej granicy- nie mniej niż +9 stopni.

Pogoda 23 lutego

Dzień rozpocznie się jeszcze opadami na wschodzie kraju- deszczu a na Suwalszczyźnie śniegu. Nad resztą kraju z dziur w chmurach pokazywać ma się słońce. Szybko jednak na zachodzie kraju utworzą się chmury z przelotnymi opadami deszczu a nawet burzami z gradem do 1 cm. Podczas burz padać ma bardzo mocno. W pasie od okolic Szczecina, Gorzowa i Zielonej Góry po Poznań, Kalisz, Rawicz, Łódź podczas konwekcji przejdzie fala silnego szkwałowego wiatru o prędkości do 75 km/h.

Będzie wiosennie ciepło. Ale to przedsmak tego co czeka nas za tydzień, gdy na południu kraju odnotujemy nawet ponad 16 stopni Celsjusza może i nawet +18 stopni Celsjusza.

Kartka z kalendarza pogodowego=https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

USDA: Produkcja soi w USA powinna wzrosnąć w tym roku kosztem zbóż

0
Produkcja soi w USA

Według najnowszych prognoz USDA, produkcja soi w USA ma szansę na wyraźny wzrost w nadchodzącym sezonie, co odbędzie się kosztem zmniejszenia areału upraw kukurydzy i pszenicy. Poniżej przedstawiamy szczegółową analizę danych z raportu Agricultural Outlook Forum 2026.

Amerykańskie prognozy produkcji na rok 2026/2027

Zestawienie danych w milionach ton (t) pokazuje wyraźne przetasowanie na polach największego producenta kukurydzy i drugiego producenta soi na świecie:

Dlaczego produkcja soi w USA rośnie?

  • Większa opłacalność: Rolnicy wybierają soję ze względu na wyższą rentowność w porównaniu do kukurydzy.
  • Popyt na biopaliwa: USDA prognozuje wzrost zużycia oleju sojowego do produkcji paliw odnawialnych o ok. 1,13 mln ton.
  • Ekspansja areału: Planowane zasiewy soi mają wynieść 85 mln akrów, co stanowi wzrost o blisko 3,8 mln akrów względem ostatecznych danych z poprzedniego roku.

Ryzyka i mechanizmy obronne

Mimo optymistycznych prognoz, do wiosennych siewów pozostało jeszcze dużo czasu, a ostateczna produkcja soi w USA będzie zależeć od kilku zmiennych:

  1. Relacja cenowa (Kukurydza/Soja): Jeśli ceny kukurydzy na giełdzie w Chicago (CBOT) wzrosną przed siewami, rolnicy mogą skorygować swoje plany.
  2. Geopolityka i energia: Napięcia na linii USA-Iran wpływają na ceny ropy i dolara, co rzutuje na koszty paliw i opłacalność upraw.
  3. Zabezpieczanie zysków: Farmerzy już teraz chronią swoje przychody, sprzedając kontrakty futures lub kupując opcje sprzedaży (Put), które pełnią rolę polisy ubezpieczeniowej na wypadek spadku cen.

Źródło danych: USDA.

Klasyka pod lupą: Ile koni mechanicznych ma Zetor 10111?

0

Ciągnik Zetor 10111 to model, który przez lata był obecny w wielu gospodarstwach rolnych, zwłaszcza tam, gdzie liczyła się solidność i prosta obsługa. Jeżeli zastanawiasz się, ile koni mechanicznych ma ta maszyna i co dokładnie oznacza ta wartość w codziennej pracy, warto przyjrzeć się jej parametrom oraz praktycznemu zastosowaniu mocy silnika.

Jaka jest moc silnika w Zetorze 10111?

Zetor 10111 dysponuje silnikiem o mocy 100 KM. To właśnie ta wartość najczęściej przyciąga uwagę osób zainteresowanych tym modelem. Moc nominalna określa potencjał jednostki napędowej przy standardowych warunkach pracy i stanowi punkt odniesienia przy doborze ciągnika do określonych zadań w gospodarstwie.

W praktyce warto pamiętać, że moc oddawana na koła lub wał odbioru mocy może się różóżnić w zależności od obciążenia, stanu technicznego ciągnika czy warunków terenowych. Mimo to 100 KM zapewnia solidny zapas siły do większości typowych prac rolniczych.

Jak moc wpływa na zakres zastosowań ciągnika Zetor 10111?

Ciągnik o mocy 100 KM zaliczany jest do grupy maszyn średniej klasy. Zetor 10111 bez problemu radzi sobie z orką, uprawą gleby, siewem oraz transportem cięższych ładunków. Taka wartość mocy umożliwia współpracę z większymi agregatami oraz stabilną pracę nawet przy wyższym obciążeniu.

Dla wielu użytkowników istotne jest to, że taka moc pozwala zachować płynność pracy bez konieczności częstego redukowania biegów, co ma znaczenie zarówno dla komfortu operatora, jak i wydajności wykonywanych zadań.

Charakterystyka silnika i układu napędowego

Zetor 10111 wyposażony jest w czterocylindrowy silnik wysokoprężny chłodzony cieczą o pojemności 4562 cm³. Taka konstrukcja sprzyja stabilnej pracy przy długotrwałym obciążeniu i dobrze znosi intensywne użytkowanie w sezonie. Klasyczny układ napędowy z napędem na tylną oś oraz manualną skrzynią biegów sprawia, że ciągnik jest przewidywalny i łatwy w obsłudze.

Moc 100 KM w połączeniu z prostą mechaniką oznacza, że ciągnik może być serwisowany bez specjalistycznego sprzętu, co dla wielu właścicieli ma duże znaczenie w codziennej eksploatacji.

Znaczenie mocy Zetora 10111 przy pracy z WOM

Istotnym elementem wykorzystania mocy silnika jest wał odbioru mocy. Zetor 10111 oferuje prędkości WOM 540 oraz 1000 obr./min., co pozwala na podłączenie szerokiej gamy maszyn rolniczych. Moc silnika przekłada się na sprawne napędzanie kosiarek, rozdrabniaczy, pras czy innych urządzeń wymagających stabilnych obrotów.

Dzięki temu ciągnik sprawdza się nie tylko w pracach polowych, ale również przy obsłudze maszyn stacjonarnych, gdzie istotna jest ciągła i równomierna praca układu napędowego.

Moc Zetora 10111, a komfort i ekonomia pracy

Silnik o mocy 100 KM pozwala utrzymać równowagę pomiędzy wydajnością a zużyciem paliwa. Zetor 10111 nie wymaga nadmiernych obrotów, aby wykonać cięższą pracę, co przekłada się na spokojniejszą charakterystykę pracy i mniejsze obciążenie podzespołów. Dla operatora oznacza to bardziej komfortowe warunki, zwłaszcza podczas wielogodzinnych prac polowych.

Taka moc daje również elastyczność w doborze osprzętu, bez konieczności ciągłego balansowania na granicy możliwości silnika, co sprzyja dłuższej żywotności maszyny.

Dlaczego 100 KM to wciąż duża wartość?

Zetor 10111 pokazuje, że 100 KM to kompromis pomiędzy uniwersalnością a prostotą. Taki ciągnik może pełnić rolę głównej maszyny w średnim gospodarstwie lub solidnego wsparcia w większym. Moc ta pozwala na wykonywanie szerokiego zakresu prac bez potrzeby inwestowania w znacznie większe i cięższe ciągniki.

Dzięki temu Zetor 10111 do dziś bywa ceniony jako maszyna, która oferuje wystarczającą siłę do wymagających zadań, jednocześnie zachowując prostą konstrukcję i przewidywalne zachowanie w codziennej pracy.

Światło w kurniku, które wspiera nieśność przez cały rok

0

Oświetlenie wpływa na rytm dobowy kur, ich apetyt, zachowanie i tempo znoszenia jaj. Kury reagują na długość dnia poprzez układ hormonalny, dlatego odpowiednio dobrane światło pomaga utrzymać stabilną produkcję jaj nawet w okresach krótkich dni. Zbyt słabe lub chaotyczne oświetlenie może prowadzić do stresu, spadku nieśności oraz agresji w stadzie. Z kolei przemyślany plan świetlny daje ptakom poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.

Naturalne światło dzienne jako punkt wyjścia

Najlepszym fundamentem jest dostęp do światła dziennego. Okna w kurniku powinny być rozmieszczone tak, aby równomiernie doświetlać wnętrze, bez tworzenia ostrych kontrastów i cieni. Ważne jest, by promienie słońca nie padały bezpośrednio na gniazda, ponieważ kury wolą znosić jaja w miejscach lekko przyciemnionych. Światło dzienne reguluje naturalny rytm aktywności, dlatego sztuczne oświetlenie powinno je jedynie uzupełniać, a nie zastępować całkowicie.

Sztuczne oświetlenie w sezonie jesienno zimowym

Gdy dni stają się krótsze, konieczne jest wprowadzenie lamp. Najczęściej stosuje się oświetlenie LED, ponieważ jest energooszczędne i daje możliwość precyzyjnej kontroli natężenia. Barwa światła powinna być zbliżona do ciepłej bieli, która sprzyja spokojnemu zachowaniu kur. Zimne, niebieskawe światło może pobudzać i powodować nerwowość. Lampy warto rozmieszczać na wysokości, która zapewnia równomierne oświetlenie całej powierzchni kurnika.

Jak długo świecić światło w ciągu doby?

Dla niosek optymalna długość dnia świetlnego to około 14 do 16 godzin. Oznacza to, że zimą należy stopniowo wydłużać czas świecenia lamp, najlepiej rano, zanim kury same się obudzą. Nagłe zmiany są niewskazane, ponieważ dezorientują ptaki. Automatyczny timer pozwala utrzymać stały rytm, co przekłada się na spokojniejsze stado i regularne znoszenie jaj.

Natężenie światła, a zachowanie kur

Nie tylko czas, ale i siła światła ma znaczenie. Zbyt jasne oświetlenie może prowokować dziobanie i walki. Przyjmuje się, że w strefie karmienia światło powinno być nieco mocniejsze, natomiast w okolicy gniazd delikatniejsze. Taki podział zachęca kury do jedzenia i jednocześnie zapewnia im komfort podczas znoszenia jaj. Dobrą praktyką jest obserwacja stada i reagowanie na zmiany w zachowaniu.

Kolor światła i jego wpływ na nieśność

Badania oraz doświadczenia hodowców pokazują, że ciepłe odcienie światła sprzyjają stabilnej produkcji jaj. Barwa zbliżona do wschodu i zachodu słońca działa kojąco i wspiera naturalne cykle biologiczne. Unikaj światła migającego lub o nierównej intensywności, ponieważ kury są na to wyjątkowo wrażliwe i szybko reagują stresem.

Bezpieczeństwo i praktyczne aspekty montażu

Lampy w kurniku muszą być odporne na kurz i wilgoć. Przewody powinny być zabezpieczone przed dziobaniem, a oprawy solidnie zamocowane. Warto też pamiętać o łatwym dostępie do włączników lub sterowników, by w razie potrzeby szybko zmienić ustawienia. Dobrze zaplanowane oświetlenie to inwestycja, która zwraca się w postaci spokojnego stada, mniejszej liczby problemów behawioralnych i stabilnej liczby jaj przez cały rok.

Cena pszenicy na MATIF i CBoT: Spekulacyjne wzrosty wyniosły notowania na wielomiesięczne maksima

0
Pokój na Bliskim Wschodzie przecenia towary rolne

Miniony tydzień przyniósł wyraźne ożywienie na giełdach towarowych. Cena pszenicy stała się głównym motorem napędowym wzrostów, osiągając na giełdzie w Chicago najwyższe poziomy od czerwca 2025 roku. Choć globalny bilans wciąż uwzględnia rekordową podaż z Argentyny i Australii (też globalnie), rynek terminowy zaczął gwałtownie wyceniać ryzyka produkcyjne oraz zmiany w polityce handlowej USA.


Inwestorzy w Chicago a cena pszenicy

Kluczowym czynnikiem dynamicznych wzrostów za oceanem było agresywne pokrywanie krótkich pozycji (odkupowanie sprzedanych wcześniej kontraktów) przez fundusze inwestycyjne.

  • Masowe zamykanie pozycji: Fundusze specjalne w Chicago zredukowały krótką pozycję netto o 17 618 kontraktów w tygodniu do 17 lutego.
  • Reakcja na dane o areale: Inwestorzy zareagowali na szacunki USDA, według których powierzchnia zasiewów pszenicy w USA spadnie do 45 mln akrów, co jest wynikiem o 300 tys. akrów niższym niż w ubiegłym roku.
  • Notowania: Na giełdzie w Chicago pszenica SRW podrożała w skali tygodnia o 4,4%, osiągając cenę 210,81 USD/t.
  • Ignorowanie słabego eksportu: Wzrosty miały miejsce mimo spadku sprzedaży eksportowej z USA o blisko 41% tydzień do tygodnia.

Kukurydza: Stabilizacja pod wpływem pszenicy i ropy

Rynek kukurydzy zachował większą powściągliwość, choć i tu widać było wpływ trendów wzrostowych z innych sektorów.

  • Zasiewy w dół: USDA przewiduje spadek zasiewów kukurydzy w USA do 94 mln hektarów (o 4,8 mln ha mniej niż w 2025 roku).
  • Notowania MATIF: Europejska kukurydza zyskała w tygodniu 0,9%, kończąc sesję na poziomie 191,75 EUR/t.
  • Presja w Chicago: Mimo piątkowego odbicia o 0,41%, kukurydza w Chicago straciła w skali całego tygodnia 1,0%, zamykając się ceną 168,27 USD/t.

Rzepak, Soja i przełomowy wyrok ws. ceł Trumpa

Sektor roślin oleistych znalazł się pod silnym wpływem geopolityki oraz zaskakującej decyzji Sądu Najwyższego USA.

  • Unieważnienie ceł Trumpa: W piątek amerykański Sąd Najwyższy unieważnił cła wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa. Decyzja ta radykalnie zmienia perspektywy handlowe dla amerykańskiej soi.
  • Soja w górę: Mimo prognoz zwiększenia areału w USA do 85 mln hektarów, ceny soi utrzymały się na poziomie 417,17 USD/t (wzrost o 7,8% w skali 30 dni) dzięki perspektywie popytu z Chin.
  • Rzepak i Canola: Na MATIF rzepak zanotował skromny wzrost o 0,2% do 488,50 EUR/t. Tymczasem kanadyjska canola wzrosła o 1,9% do poziomu 673,1 CAD/t.

Zagrożenia klimatyczne i „premia wojenna”

  • Pogoda: Inwestorzy obawiają się suszy na Środkowym Zachodzie USA oraz mrozów w Kansas. We Francji nadmierne ulewy pogorszyły kondycję pszenicy – ocena stanu dobrego/bardzo dobrego spadła o 3 punkty do 88%.
  • Ryzyko geopolityczne: Zaostrzenie tonu USA wobec Teheranu podbiło ceny ropy Brent do 71,76 USD/baryłkę. Droższa energia automatycznie wspiera ceny roślin oleistych i kukurydzy wykorzystywanych do produkcji biopaliw.

Tabela: Podsumowanie notowań giełdowych (zamknięcie 20.02.2026)

Wnioski dla gospodarstwa: Nagłe unieważnienie ceł w USA oraz rosnące napięcie wokół Iranu to czynniki, które mogą wywołać dalszą, dużą zmienność. Choć obecne wzrosty cen pszenicy dają powody do zadowolenia, rolnicy powinni uważnie śledzić kursy walut – dolar na poziomie 3,58 PLN oraz euro za 4,22 PLN. Będą one kluczowe dla opłacalności krajowego eksportu. Warto mieć świadomość, że ostatnie wybicie ma charakter czysto spekulacyjny, a bilans globalny pszenicy jest bardzo komfortowy w tym sezonie.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Pogoda 22 lutego – przed wieczorem mocniej popada

0
Pogoda opad- 22 lutego
Pogoda opad- 22 lutego

Pogoda – intensywnie popada dopiero w godzinach wieczornych

Najbliższej nocy niebo przeważnie pochmurnie ze słabymi opadami przelotnej mżawki. Na termometrach od 0 stopni między Puckiem a Wejherowem oraz miedzy Suwałkami a Ełkiem do 1-2 stopni na Kaszubach, Żuławach, Podlasiu, Kurpiach i Warmii. Na wschodzie, południu i w centrum do 2-4 stopni na plusie a na zachodzie kraju nie mniej niż 4-6 stopni powyżej zera.

Niewielkie opady na południu, wschodzie i w centrum pojawiać się będą także w ciągu dnia- popada słabo i miejscami- dopiero wieczorem zacznie tu mocniej padać. Nad resztą kraju do południa opadów niewiele i słabe ale po południu znad Pomorza na Warmię, Podlasie, północne, wschodnie, środkowe Mazowsze przesuwać się będzie strefa umiarkowanych opadów deszczu do 5 mm a na Suwalszczyźnie także śniegu.

Silniejszy deszcz popada także po południu na zachodzie, południowym zachodzie kraju- wieczorem dotrze częściowo do centrum i na południe oraz wschód kraju.

Pogoda opad- 22 lutego

Do czasu jutrzejszych silniejszych opadów ziemia zdąży z wierzchu rozmarznąć ale raczej nie rozmarznie w całym profilu glebowym.

Niedziela przyniesie już wiosenne temperatury na zachód od Wisły. Na Ziemi Lubuskiej słupki rtęci wzrosną nawet do +10 stopni.

Sklep Agro Profil- https://sklep.agroprofil.pl/

Pogoda- kartka z kalendarza- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Eksport zbóż z UE: Pozorne wzrosty i zmiana liderów na unijnym podium

0
Unijny eksport zbóż

Eksport zbóż z UE w sezonie 2025/26: Unia Europejska jest dużym eksporterem netto zbóż, a bieżące statystyki pokazują dwucyfrowe wzrosty sprzedaży zagranicznej w skali roku. Sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy spojrzymy na dane szerzej: obecne tempo to w dużej mierze efekt odbicia od fatalnego sezonu 2024/25. Choć eksport zbóż z UE wzrósł o 20% rok do roku, wciąż daleko mu do wyników sprzed dwóch lat.

Eksport zbóż z UE: Odbicie od dna

Analizując eksport zbóż z UE, nie sposób uciec od porównań historycznych. Obecny wynik na poziomie 25,27 mln ton (lipiec–połowa lutego) wygląda imponująco na tle ubiegłorocznych 21,09 mln ton (w analogicznym okresie). Jeśli jednak zestawimy to z sezonem 2023/24, kiedy to w analogicznym okresie wyeksportowano ponad 30,12 mln ton, widać wyraźnie, że unijny handel zagraniczny wciąż nie odzyskał dawnego wigoru.

Pszenica: Olbrzymia przewaga eksportu, ale tempo poniżej oczekiwań

W przypadku pszenicy miękkiej mamy do czynienia z olbrzymią przewagą eksportu nad importem (ponad sześciokrotna przebitka), jednak dynamika wysyłek pozostawia niedosyt:

  • Obecny sezon (2025/26): 15,1 mln ton (+11% r/r).
  • Poprzedni sezon (2024/25): 13,6 mln ton .
  • Dwa lata temu (2023/24): 20,8 mln ton. Dystans do rekordowych lat wynosi blisko 6 mln ton, co pokazuje, jak silną konkurencję na rynkach afrykańskich stanowi obecnie ziarno z Rosji i Argentyny.

Jęczmień „czarnym koniem” sezonu

To właśnie w tym segmencie notujemy najbardziej optymistyczne dane. Eksport zbóż z UE w kategorii jęczmienia wystrzelił o 86% rok do roku:

  • Wysyłki osiągnęły poziom 6,13 mln ton, co jest wynikiem lepszym nie tylko od ubiegłego roku (3,3 mln ton), ale także od sezonu sprzed dwóch lat (3,6 mln ton).
  • Głównym motorem napędowym jest popyt z Chin oraz Algierii, gdzie unijny jęczmień wygrywa ceną i dostępnością.

Kto dominuje w unijnej wysyłce? (Ranking eksporterów)

Liderzy unijnego eksportu pozostają stabilni, choć widać rosnącą presję krajów bałtyckich:

  1. Rumunia: Niekwestionowany lider z wynikiem blisko 4,75 mln ton samej pszenicy miękkiej.
  2. Francja: Tradycyjna potęga, która w tym sezonie wyeksportowała 4,23 mln ton pszenicy i ponad 2,2 mln ton jęczmienia.
  3. Litwa i Polska: Kraje te toczą zacięty bój o trzecie miejsce w eksporcie pszenicy (oba kraje po ok. 1,7 mln ton).

Kukurydza: Olbrzymia przewaga importu trwa

Choć skupiamy się na eksporcie, kukurydza przypomina o deficytowym charakterze unijnego rynku. UE wyeksportowała zaledwie 1,02 mln ton tego ziarna (głównie z Rumunii i Francji), podczas gdy import wyniósł niemal 11 mln ton. To jedyny segment, w którym eksport zbóż z UE odnotował spadek (-18% r/r).


Podsumowanie dla rolnika

Mimo że statystyki eksportowe „świecą się na zielono”, rynek jest trudny. Większa podaż wewnętrzna w UE i mniejszy import z Ukrainy (która została wyparta przez Kanadę i Brazylię) powinny teoretycznie wspierać unijne ceny. Jednak ogromna konkurencja globalna sprawia, że unijne ziarno musi walczyć o klienta agresywną ceną, co widzimy na notowaniach giełdy MATIF.

Źródło danych: KE

Ukraiński korytarz zbożowy zagrożony? Rosyjski szantaż może wypchnąć ziarno na polską granicę

0
Zboże z Ukrainy

Rosja może przygotowywać się do ostatecznej rozgrywki o porty Morza Czarnego. Wykorzystując swoją pozycję globalnego lidera w handlu pszenicą, Moskwa mogłaby postawić armatorów przed brutalnym wyborem: albo obsługa rekordowego rosyjskiego eksportu, albo współpraca z Ukrainą. Taki scenariusz to nie tylko problem Kijowa, ale realna groźba paraliżu polskiej granicy i portów.

Władimir Putin od początku inwazji marzy o odcięciu Ukrainy od morza. Ponieważ rosyjskie plany lądowe utknęły, a ukraińska armia skutecznie broni dostępu do wybrzeża, Kreml może sięgnąć po szantaż ekonomiczny. Planowane „czarne listy” dla statków zawijających do Odessy mają sprawić, że ukraiński korytarz zbożowy stanie się dla wielkich armatorów zbyt ryzykowny i nieopłacalny.

Widmo powrotu „zboża technicznego” i blokad?

Największym zagrożeniem dla Polski jest ewentualny efekt domina. Jeśli korytarz morski zostanie sparaliżowany, olbrzymie potoki ukraińskiej kukurydzy i pszenicy zostaną natychmiast przekierowane na szlaki lądowe:

  • Presja na polską granicę: Setki tysięcy ton ziarna mogą ponownie uderzyć w polsko-ukraińskie przejścia graniczne, co przy obecnych nastrojach społecznych grozi powrotem blokad i protestów.
  • Zatkanie portów bałtyckich: Porty w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie, które już teraz pracują na wysokich obrotach, mogą stać się jedyną szansą na eksport dla Ukrainy. Ryzyko? Polska infrastruktura może nie wytrzymać roli „globalnego hubu”, co uderzy w logistykę polskiego ziarna.
  • Ceny w dół: Mimo że problemy logistyczne w basenie Morza Czarnego mogą podnieść giełdowe notowania zbóż, to lokalny nadmiar towaru na granicy z UE (nawet tranzytem) może obniżyć ceny w punktach skupu w Polsce.

Rosyjska pszenica dyktuje warunki

Rosja planuje wykorzystać fakt, że eksportuje rocznie 45–51 mln ton pszenicy. Żaden duży armator nie zrezygnuje z obsługi lidera rynku na rzecz zagrożonych portów ukraińskich. To bezwzględna walka o dominację, w której Ukraina – znaczący eksporter kukurydzy i pszenicy – ma zostać odcięta od świata.

Co to oznacza dla rynku?

Pamiętajmy o giełdowej matematyce: cena terminowa to cena spot plus koszty logistyki i finansowania. Jeśli logistyka morska Ukrainy padnie, a transport lądowy przez Polskę okaże się jedyną (i drogą) alternatywą, koszty te mogą całkowicie zjeść marżę ukraińskich producentów, jednocześnie destabilizując ceny u ich unijnych sąsiadów.

Analiza AgroProfil: Rosja próbuje dokonać „cywilnej blokady” tam, gdzie zawiodły jej okręty wojenne. Jeśli armatorzy ulegną, problem ukraińskiego zboża przeniesie się z Morza Czarnego prosto na polskie tory i drogi. To scenariusz, na który polska logistyka i rolnictwo muszą przygotować się już teraz.

Śnieg, który chroni plony. Dlaczego biała kołdra decyduje o losie ozimin?

0
Znaczenie okrywy śnieżnej dla upraw

Okrywa śnieżna działa jak izolator, który ogranicza straty ciepła z gleby. Warstwa nawet kilku centymetrów potrafi utrzymać temperaturę przy powierzchni ziemi na poziomie bezpiecznym dla systemów korzeniowych zbóż ozimych i rzepaku. Dzięki temu rośliny nie doświadczają gwałtownych spadków temperatury, a procesy życiowe nie zostają nagle zahamowane. W praktyce oznacza to mniejsze ryzyko wymarznięć w okresach silnych mrozów bez odwilży oraz większą stabilność przez całą zimę.

Pokrywa śnieżna, a regulacja wilgotności gleby

Zimą gleba magazynuje wodę, która decyduje o starcie wiosennym. Śnieg topniejący stopniowo dostarcza wilgoci w sposób równomierny, bez gwałtownych spływów powierzchniowych. To sprzyja głębokiemu wsiąkaniu wody i uzupełnianiu profilu glebowego. Wiosną rośliny korzystają z tego zapasu, co przekłada się na lepsze krzewienie i szybszą regenerację po zimowym spoczynku.

Pokrywa śnieżna – ochrona przed wysmalaniem i wiatrem

Zimowe wiatry potrafią wysuszać liście oraz glebę, prowadząc do tzw. wysmalania roślin. Śnieg osłania część nadziemną, zmniejszając parowanie i mechaniczne uszkodzenia. Dla ozimin, które pozostają zielone przez całą zimę, ma to ogromne znaczenie, ponieważ zachowana masa liściowa umożliwia szybkie wznowienie fotosyntezy, gdy tylko pojawi się więcej światła i dodatnie temperatury.

Wpływ na mikrobiologię gleby

Pod śniegiem gleba pozostaje aktywna biologicznie. Mikroorganizmy rozkładają materię organiczną wolniej, ale stabilnie, przygotowując składniki pokarmowe dostępne na wiosnę. Brak okrywy śnieżnej sprzyja przemarzaniu gleby, co ogranicza aktywność pożytecznych bakterii i grzybów. Efektem jest słabsze odżywienie roślin w pierwszych tygodniach wegetacji.

Ryzyko chorób pod śniegiem

Choć śnieg chroni, może też sprzyjać rozwojowi chorób, jeśli utrzymuje się długo i tworzy zwartą warstwę. Pleśń śniegowa to zagrożenie szczególnie dla gęstych łanów. Dlatego znaczenie ma nie tylko obecność śniegu, lecz także jego struktura oraz przygotowanie plantacji jesienią. Odpowiednie zagęszczenie siewu i zbilansowane nawożenie ograniczają ryzyko strat.

Znaczenie terminu i sposobu siewu

Rośliny dobrze przygotowane do zimy lepiej wykorzystują ochronę, jaką daje śnieg. Silny system korzeniowy i zahartowane liście sprawiają, że nawet cienka warstwa białej pokrywy spełnia swoją rolę. Opóźnione siewy lub nadmierne nawożenie azotem jesienią zwiększają podatność na uszkodzenia, niezależnie od warunków zimowych.

Zmienność klimatu, a rola śniegu

Coraz częstsze zimy z naprzemiennymi odwilżami i mrozami zwiększają znaczenie stabilnej okrywy śnieżnej. Krótkie okresy bez śniegu przy niskich temperaturach są szczególnie niebezpieczne dla ozimin. W takich warunkach rolnicy coraz częściej zwracają uwagę na zabiegi agrotechniczne, które pomagają zatrzymać śnieg na polu, jak pasy roślin osłonowych czy odpowiednia struktura powierzchni gleby.

Okrywa śnieżna, a korzyści dla plonowania

Dobrze utrzymana okrywa śnieżna przekłada się na wyrównane wschody wiosenne i lepsze wykorzystanie składników pokarmowych. Rośliny startują równomiernie, co ułatwia dalsze prowadzenie plantacji i planowanie zabiegów. Efektem jest stabilniejszy potencjał plonowania, mniejsza presja stresów na początku sezonu oraz większa przewidywalność wyników, co w rolnictwie ma ogromną wartość.

Potęga Ursusa 1201: Ile koni mechanicznych naprawdę ma ten polski ciągnik?

0
Ursus 1201

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku marka Ursus była dla wielu rolników synonimem niezawodności. Model 1201, produkowany w latach 1974–1983, szybko stał się jednym z filarów większych gospodarstw. Był większy, mocniejszy i bardziej wydajny niż popularne wcześniej konstrukcje. Dla wielu użytkowników oznaczał wejście w zupełnie inny poziom pracy w polu.

Charakterystyczna sylwetka, masywna maska i sześciocylindrowy silnik sprawiały, że Ursus 1201 budził respekt. Jednak to nie wygląd, lecz liczba koni mechanicznych decydowała o jego pozycji wśród maszyn tamtej epoki.

Ile koni mechanicznych ma Ursus 1201?

Fabryczna specyfikacja wskazuje jasno: Ursus 1201 rozwijał moc około 120 KM, co odpowiada mniej więcej 89,5 kW. Taka wartość była wówczas bardzo solidnym wynikiem i pozwalała zaliczyć ten model do klasy ciągników przeznaczonych do cięższych prac polowych.

Sercem maszyny był sześciocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności około 6,8 litra. Jednostka ta pracowała w cyklu czterosuwowym i była znana z wytrzymałości oraz stosunkowo prostej konstrukcji. W praktyce oznaczało to nie tylko odpowiednią moc, lecz także łatwiejszą obsługę i naprawy.

Warto jednak zaznaczyć, że w realnych warunkach eksploatacyjnych osiągana moc mogła się nieznacznie różnić w zależności od stanu technicznego silnika, regulacji pompy wtryskowej czy jakości paliwa. Dlatego wśród użytkowników można spotkać się z opiniami, że niektóre egzemplarze pracują nieco słabiej lub przeciwnie, wykazują większą dynamikę niż wynikałoby to z katalogowych danych.

Wersja Turbo i większy zapas mocy

Ciekawostką w historii modelu była odmiana wyposażona w turbosprężarkę. Wersja ta osiągała nawet około 146 KM. To już poziom, który wyraźnie zwiększał możliwości maszyny, szczególnie przy pracy z ciężkimi agregatami uprawowymi czy podczas głębokiej orki.

Doładowanie pozwalało lepiej wykorzystać potencjał sześciocylindrowej jednostki, zwiększając zarówno moc maksymalną, jak i elastyczność pracy. Dla rolników oznaczało to większą efektywność przy zachowaniu tej samej, sprawdzonej konstrukcji bazowej.

Moc w praktyce polowej

Same liczby nie oddają w pełni charakteru Ursusa 1201. Kluczowe jest to, jak ta moc przekładała się na codzienną pracę. Przy 120 KM ciągnik bez większego problemu radził sobie z ciężkimi pługami, agregatami uprawowymi czy pracą w transporcie.

Duże znaczenie miał również moment obrotowy, który w tym modelu wynosił około 410 Nm. Wysoki moment przy niskich obrotach silnika zapewniał dobrą siłę uciągu i stabilną pracę pod obciążeniem. W praktyce oznaczało to mniejsze ryzyko zdławienia silnika w trudnych warunkach glebowych.

Połączenie tej jednostki z mechaniczną skrzynią biegów oferującą 16 przełożeń do przodu i 8 wstecznych dawało operatorowi sporą swobodę w doborze odpowiedniej prędkości roboczej. Maksymalna prędkość jazdy wynosząca około 25 km na godzinę była w tamtym okresie w pełni wystarczająca do sprawnego przemieszczania się między polami.

Dlaczego 120 KM miało tak duże znaczenie?

W realiach rolnictwa lat siedemdziesiątych moc na poziomie 120 KM była poważnym argumentem. Wiele gospodarstw opierało się wówczas na słabszych, czterocylindrowych konstrukcjach. Przesiadka na sześciocylindrowy ciągnik o takiej mocy oznaczała realne skrócenie czasu pracy i możliwość obsługi większego areału.

Ursus 1201 dawał poczucie zapasu siły. Nawet jeśli nie wykorzystywano pełnego potencjału silnika przez cały czas, świadomość, że maszyna poradzi sobie z trudniejszym zadaniem, była dla rolników niezwykle cenna.

Jak dziś oceniać moc Ursusa 1201?

Z dzisiejszej perspektywy 120 KM nie robi już takiego wrażenia jak kilkadziesiąt lat temu. Nowoczesne ciągniki o podobnej mocy oferują wyższy komfort, zaawansowaną elektronikę i bardziej precyzyjne systemy sterowania.

Mimo to Ursus 1201 wciąż budzi szacunek. Jego moc była uczciwie oddana przez prostą, mechaniczną konstrukcję bez skomplikowanej elektroniki. Każdy koń mechaniczny wynikał z realnych możliwości solidnego, dużego silnika.

Dlatego odpowiedź na pytanie, ile koni mechanicznych naprawdę ma ten polski ciągnik, brzmi jasno: około 120 KM w wersji podstawowej i nawet 146 KM w odmianie z turbosprężarką. W praktyce oznaczało to maszynę zdolną do ciężkiej, długotrwałej pracy, której potencjał do dziś doceniają miłośnicy klasycznej techniki rolniczej, gdy charakterystyczny dźwięk sześciu cylindrów wypełnia przestrzeń pola i przypomina o czasach, gdy siłę mierzyło się przede wszystkim solidnością stali i pojemnością silnika