Strona główna Blog Strona 487

Silne kontrasty pogodowe na początku 2024 r. mają mieszany wpływ na uprawy w Europie

0
Areał zbóż podstawowych ma być zbliżony, a rzepaku większy niż przed rokiem - GUS

Według styczniowego wydania biuletynu JRC MARS dotyczącego monitorowania upraw silne kontrasty pogodowe mają mieszany wpływ na zasiewy w Europie. Po okresie stosunkowo łagodnych warunków pogodowych w ostatnich tygodniach 2023 r. na początku nowego roku w dużej części Europy Północnej wystąpił wyraźny okres chłodów.
Wyraźnie cieplejsze niż zwykle warunki panowały w Europie Południowo-Wschodniej. Nadwyżka opadów nadal występowała w wielu częściach północno-zachodniej, środkowej i wschodniej Europy.

Regiony śródziemnomorskie doświadczyły deficytu opadów, który w niektórych regionach przerodził się w suszę.

Zimny ​okres negatywnie wpłynął na uprawy ozime w Danii i regionie Morza Bałtyckiego

W Danii nagły spadek temperatury nastąpił po okresie obfitych opadów, w wyniku których zamarznięte zostały podmokłe pola, co lokalnie wiąże się z mechanicznym uszkodzeniem upraw ozimych.

Gwałtowny spadek temperatury w regionie Morza Bałtyckiego na przełomie grudnia i stycznia prawdopodobnie spowodował szkody mrozowe w uprawach ozimych, szczególnie w Estonii, na Łotwie i Litwie, gdzie warstwa śniegu była stosunkowo cienka. Oczekuje się, że szkody w uprawach w innych regionach dotkniętych okresem chłodów będą niewielkie, albo dlatego, że bardzo zimne warunki panowały tylko przez jeden lub dwa dni, albo dlatego, że uprawy były chronione przez grubą izolującą warstwę śniegu.

Mieszane skutki nadmiernych opadów

Wyraźna nadwyżka opadów wystąpiła (lub utrzymała się) w dużej części Europy Środkowo-Wschodniej, a także w krajach Beneluksu i środkowej części Wielkiej Brytanii.

W krajach Beneluksu, zwłaszcza w Holandii, nadmierne opady deszczu i wilgotne gleby w dalszym ciągu utrudniały siew roślin ozimych. W Niemczech, Austrii, Czechach i Polsce wysokie opady, którym towarzyszyło szybkie topnienie śniegu – szczególnie w drugiej połowie grudnia – spowodowały podmokłe pola i lokalne powodzie, szczególnie w północno-zachodnich Niemczech.

W pozostałych częściach Europy Środkowo-Wschodniej nadwyżki opadów nie miały istotnego negatywnego wpływu na uprawy, a przyczyniły się do powstania ochronnej pokrywy śnieżnej.

Negatywne skutki deficytu opadów w zachodnich regionach Morza Śródziemnego

Wyraźny deficyt opadów zaobserwowano wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego w Hiszpanii, w kilku częściach środkowych i południowych Włoch, południowo-zachodniej Rumunii, Grecji, na Cyprze, w środkowej Turcji i w regionie Maghrebu. We Włoszech na Sycylii nadal utrzymywała się susza, co miało negatywny wpływ na akumulację biomasy w uprawach ozimych. W Hiszpanii utrzymujący się deficyt opadów w śródziemnomorskich regionach przybrzeżnych w dalszym ciągu utrudniał siew i początkowy rozwój zbóż ozimych. Na Cyprze deficyt opadów w połączeniu z rekordowo wysokimi temperaturami negatywnie wpłynął na rozwój jęczmienia. W regionie Maghrebu połączenie wyraźnie niższych od średniej opadów i wyższych temperatur od początku sezonu upraw ozimych spowodowało niższy od średniej wzrost i rozwój upraw na wszystkich obszarach rolniczych Algierii oraz dużych częściach Maroka i Tunezji.

Łagodne temperatury na południowym wschodzie pomogły późno zasianym roślinom, budzą jednak obawy dotyczące tolerancji na mróz

Wyraźnie cieplejsze niż zwykle warunki zaobserwowano na Węgrzech, w Słowenii, Chorwacji, Bułgarii, Rumunii, południowej Ukrainie, południowoeuropejskiej Rosji oraz środkowej i północno-wschodniej Turcji. Łagodne warunki termiczne w tych regionach sprzyjały wzmocnieniu późno wysianych zbóż ozimych, ale osłabiły tolerancję na niskie temperatury, zwiększając w ten sposób ryzyko szkód spowodowanych mrozem, szczególnie w południowoeuropejskiej Rosji.

Źródło: KE

Zmiany w regulacjach do polskich przedsiębiorców

0

Przesiębiorcy operujący w lub we współpracy z Wielką Brytanią będą mieli zmiany w regulacjach związanych z Border Target Operating Model (BTOM). Zmiany te będą wprowadzane w trzech falach od stycznia, dodatkowo kontrole importu z Wielkiej Brytanii będą teraz wprowadzane w następujących 3 etapach:

– 31 stycznia 2024 r. – wprowadzenie świadectw zdrowia przy przywozie z UE produktów zwierzęcych średniego ryzyka, roślin, produktów roślinnych oraz żywności i pasz wysokiego ryzyka niepochodzących od zwierząt. Zniesienie wymogów wstępnego powiadamiania dla roślin i produktów roślinnych niskiego ryzyka z UE.

– 30 kwietnia 2024 r. – wprowadzenie opartych na dokumentacji i ryzyku kontroli identyfikacyjnych i fizycznych produktów zwierzęcych, roślin, produktów roślinnych oraz żywności i pasz wysokiego ryzyka niepochodzących od zwierząt z UE. Istniejące kontrole roślin/produktów roślinnych wysokiego ryzyka z UE zostaną przeniesione z miejsca przeznaczenia do punktów kontroli granicznej. Zacznie również być upraszczany import z krajów spoza UE. Obejmie to zniesienie świadectw zdrowia i rutynowych kontroli produktów zwierzęcych, roślin i produktów roślinnych niskiego ryzyka z krajów spoza UE, a także zmniejszenie poziomu kontroli fizycznych i identyfikacyjnych produktów zwierzęcych średniego ryzyka z krajów spoza UE.

– 31 października 2024 r. – wymóg składania deklaracji bezpieczeństwa i ochrony w przypadku przywozu do Wielkiej Brytanii z UE lub z innych terytoriów, na których obowiązuje zwolnienie, wejdzie w życie z dniem 31 października 2024 r., jak określono w pierwotnym docelowym modelu operacyjnym. Wraz z tym wprowadzony zostanie ograniczony zbiór danych dla importu, a korzystanie z brytyjskiego Single Trade Window częściowo usunie powielanie różnych danych – takich jak wstępnie złożone deklaracje celne.

Źródło: gov.uk

Tempo unijnego eksportu pszenicy pozostaje w tyle za poprzednim sezonem

0
cena pszenicy

W rozpoczętym z początkiem lipca sezonie 2023/24 kraje UE-27 wyeksportowały 24,54 mln ton ziarna zbóż, w porównaniu do 24,80 mln ton w analogicznym okresie sezonu 2022/23. Oznacza to spadek o skromny 1% – licząc rok do roku.

Gorzej niż rok temu sprzedają się pszenica i słód, ale lepiej kukurydza i jęczmień

Największy spadek tempa eksportu dotyczy słodu w przeliczeniu na ziarno (-10,1% r/r) i pszenicy  (-7,1% r/r). Jednocześnie eksport kukurydzy podwoił się.

W ciągu 29 tygodni sezonu 2023/24 kraje UE wywiozły 16,88 mln ton pszenicy miękkiej w porównaniu do 18,17 mln ton w sezonie 2022/23 (w analogicznym okresie). Eksport jęczmienia sięgnął w tym czasie 3,29 mln ton (3,09 mln ton rok temu), słodu 1,55 mln ton (1,73 mln ton przed rokiem), a kukurydzy 2,09 mln. ton (914,8 tys. ton rok temu).

Eksport zbóż z UE w tonach w sezonie 2023/24  (01.07.2023 – 14.01.2024):

Francja i Rumunia wyeksportowały ponad połowę unijnych zbóż

Za ponad połowę (54%) całkowitego wolumenu eksportu unijnych zbóż odpowiadają teraz Francja – 6,9 mln ton i Rumunia – 6,3 mln ton. Podium zamyka Polska z wynikiem 2,8 mln ton. 

Unijna pszenica płynie najczęściej do Afryki, a jęczmień do Chin

Głównymi importerami unijnej pszenicy miękkiej są tradycyjnie kraje afrykańskie.

Najwięksi importerzy unijnej pszenicy w tym sezonie:

  • Maroko: 2,3 mln ton;
  • Nigeria: 1,6 mln ton;
  • Algieria: 1,5 mln ton;
  • Egipt: 1,3 mln ton;
  • RPA: 0,8 mln ton.

Największym nabywcą unijnego jęczmienia (63% udział) są w tym sezonie Chiny (2,3 mln ton).

Źródło: Komisja Europejska

Po południu prędkość wiatru osiągnie miejscami 90 km/h [POGODA]

0

Wysokie temperatury mają szansę utrzymać się w Europie co najmniej do 10 lutego. Dla Polski zachodniej oznacza to w świecie przyrody okres przedwiośnia. Na termometrach bardzo często popołudniami będzie powyżej 5 stopni Celsjusza. Jedynie na wschodzie częściej zdarzać się mają przymrozki z opadami mieszanymi.

Najbliższej nocy przelotnie popada głównie na wschodzie, południu a nad ranem ciągły silny deszcz pojawi się na zachodzie kraju. Na termometrach od +1 stopnia na krańcach wschodnich do 2-3 stopni na wschodzie; 4 w centrum i do 8-10 stopni na zachodzie kraju.

Przed południem strefa 3 godzinnego deszczu przejdzie przez całą zachodnią, północną i środkową część kraju. Po południu popada na wschodzie i tu oprócz deszcz sypnie śniegiem. Po południu na zachodzie, północy i w centrum między opadami może pokazać się na krótko słonce.

Im bliżej wieczora tym silniejszy wiatr. Gdy ciągłe opady ustaną lokalnie powieje do nawet 90 km/h

Zdegradowana gleba po mokrej jesieni. Jakie będą tego konsekwencje?

0
Zajeżdżona gleba

Nadmiernie uwilgotniona gleba to efekt ponadprzeciętnej ilości opadów atmosferycznych w minionym okresie jesiennym. Taki stan rzeczy utrudnił wielu rolnikom wykonanie zabiegów uprawowych, późnojesiennych siewów, ale i także zbioru okopowych czy kukurydzy.

Walka trwa do samego końca, bowiem na polach pozostały chociażby pryzmy buraków cukrowych. W wyniku usilnych wjazdów sprzętem powstały koleiny i zastoiska wodne. Jakie są tego konsekwencje i jak można przywrócić glebę do jej pierwotnego stanu?

Nadmiar czy niedosyt wody w glebie?

W obliczu zmian klimatycznych notujemy wiele niekorzystnych zjawisk atmosferycznych. Pogoda funduje nam na przemian suszę z powodziami czy upały z srogimi mrozami – ze skrajności w skrajność. Ogólnie rzecz biorąc wody mamy tylko pozornie pod dostatkiem. W wyniku dużych deficytów wody dalej borykamy się z suszą w głębszych partiach gruntu tj. poniżej 40-50 cm. W warstwie ornej wygląda to, jednak odwrotnie – wody jest często nadmiar. Skąd to wynika?

Cały profil sukcesywnie przemaka, jednak są to procesy niezbyt dynamiczne. Taki stan rzeczy to pokłosie ostatnich suchych lat i wysokich potrzeb wodnych m.in. okopowych czy warzyw, a także przykładowo lucerny. Im dłuższy system korzeniowy, tym susza w głębszych warstwach gruntu. Największe znaczenie w zagospodarowaniu wód opadowych ma kondycja gleby, a tutaj wiele pozostaje do życzenia w perspektywie polskich pól. 

Zajeżdżona gleba po zbiorach

Obraz minionej jesieni to grzęznące maszyny i koleiny po kolana. Deszczowy okres zaskoczył plantatorów warzyw, kukurydzy i buraków cukrowych. Zbiory musiały zostać przeprowadzone często w fatalnych warunkach, nie ma co się dziwić, w końcu nikt nie chciał zostawić dorobku całorocznej pracy. Pola po zbiorach przypominają w wielu przypadkach poligon wojskowy. Jakie to niesie ze sobą konsekwencje? 

Z zasady im gleba bardziej uwilgotniona tym większym poddaje się naciskom. W kombajnach buraczanych czy zbożowych mamy do czynienia najczęściej z względnie szerokim ogumieniem. Jednostkowy nacisk jest, jednak na tyle duży, że koleiny sięgają często głębokości przekraczających 50 centymetrów. Im głębsza koleina, tym głębsze ubicie. Problemem jest już wówczas nie tylko ugniecenie wierzchniej warstwy, ale i również podglebia. W skrajności gleba przestaje w ogóle przepuszczać wodę w efekcie czego mamy zastoiska występujące w długotrwałym okresie. 

Zbiory buraków cukrowych w minionym sezonie były znacząco utrudnione. Pełna relacja z zbiorów 2023/24 w filmie pod artykułem.

Wszystko zależy od gleby

Skład granulometryczny, zawartość poszczególnych frakcji i udział próchnicy to trzy wskaźniki mające wpływ na gospodarowanie wodą, ale i również jej podatność na zbicie. Najbardziej podatne są gleby zawierające dużo części spławialnych tj. gliniaste i ilaste. Kolejno należy wspomnieć o rędzinach będących z natury ciężkimi w uprawie. Duża zawartość wapnia sprawia, że są one mocno plastyczne.

W wspomnianych typach proces zbicia i zlania gleby trudno odwrócić. Najmniejsze ryzyko występuje natomiast na glebach lekkich, które są przede wszystkim trudniejsze w wysyceniu wodą. O zbicie gruntu nie musimy się natomiast martwić w przypadku gleb organicznych – pulchnych z natury. Istotny wpływ ma również próchnica stabilizująca strukturę i zwiększająca odporność gruzełków. Im mniejsza jej zawartość tym następstwa są jeszcze gorsze. 

Gleba w uproszczeniach znosi lepiej niekorzystne zjawiska 

Uproszczona uprawa roli to wiele korzyści widocznych szczególnie w krytycznych momentach. Od samego początku zwiększa się efektywność gospodarowania wodą, a co za tym idzie infiltracja. W efekcie mamy mniejsze spływy powierzchniowe i lepsze przesiąkanie w głębsze warstwy gruntu. W systemach o płytkiej uprawie mamy, jednak czasami do czynienia z chwilowym ograniczeniem tych parametrów, mimo to wszystko normuje się za sprawą odbudowania naturalnej struktury. Sprawa ma się już inaczej, gdy bazujemy na głębokim spulchnianiu, tu pojemność rośnie od razu. Bez wątpienia we wszystkich uproszczeniach mamy większą nośność gleby, a to w przypadku uwilgotnionych gleb jest szczególnie istotne. 

A jak to wygląda w tradycyjnym systemie? Orka wykonana w optymalnych warunkach zwiększa tylko chwilowo swoją pojemność. Gdybyśmy zabieg ten wykonali przy nadmiernie uwilgotnionej glebie to zrobimy sobie mówiąc prosto – zaprawę w betoniarce, zamazując glebę przy tym nie tylko w odkładanych skibach, ale i również pod lemieszem. W efekcie woda pozostanie w wierzchniej warstwie bez możliwości przeniknięcia głębiej. 

Uprawa uproszczona zwiększa polową pojemność wodną gleby.

Jak odbudować pierwotny stan gleby?

W przypadku nadmiernego uwilgotnienia i zbicia gleby należy uzbroić się w cierpliwość. Każdy wykonany zabieg w okresie jesienno-zimowym mógł okazać się kolejnym gwoździem do trumny. Ewentualnością mógł być jeden konkretny zabieg w postaci głębokiego spulchnienia. Cokolwiek byśmy, jednak zrobili to musimy mieć świadomość, że glebę wymieszamy i zamażemy ponownie. To wszystko jest niczym kopanie leżącego.

Po mokrej jesieni i nadmiernym ujechaniu gleby czeka nas długa rekonwalescencja wymagająca cierpliwości. Należy zaplanować szereg zabiegów rozłożonych w czasie i wykonać je skrupulatnie. Pierwszeństwo powinny mieć głęboko korzeniące się międzyplony takie jak rzodkiew, słonecznik czy bobik. Z punktu widzenia regeneracji jak i podniesienia zawartości materii organicznej zasadnym będzie stosowanie obornika czy pozostawienie plonów ubocznych np. słomy.

Tutaj sprawdzi się także wapnowanie wpływające również na strukturę roli. Pomocne może być także głęboszowanie, co ważne wykonane w warunkach niskiego uwilgotnienia gleby. Warto przy tym ograniczyć uprawki do niezbędnego minimum, nie można dopuścić do rozpylenia.

Prawidłowa melioracja pól uprawnych ogranicza ryzyko zastoisk wodnych.

Czy natura pomoże glebie?

Pogoda pisze scenariusze, a my pozostajemy jedynie reżyserami. Po mokrej jesieni najkorzystniejszą sytuacją dla zbitej gleby mógłby być silny i długotrwały mróz. Przemarznięcie profilu zadziałałoby strukturotwórczo i przetrzymałoby wodę potrzebną w trakcie wegetacji wiosennej. Takiej sytuacji na chwilę bieżącą nie doświadczyliśmy, a przynajmniej nie w pełnej okazałości. Pamiętajmy, jednak, że gdy do tego nie dojdzie będziemy zmuszeni cierpliwie czekać, aż gleba obeschnie. Warto w tym przypadku zaplanować gatunki jare wysiewane stosunkowo późno, chociażby kukurydzę.

Podsumowując – Mleko już się rozlało. Nie ma dobrego i jednoznacznego rozwiązania. Na glebach o wysokiej kulturze skutki ujechania i zbicia będą mniejsze, jak i również łatwiej będzie wszystko przywrócić do normy.

Materiał powstał przy współpracy z prof. UPP Tomaszem Piechotą z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. 

Zbiór warzyw w gospodarstwie Jana Odważnego wykonywano w warunkach nadmiernie uwilgotnionej gleby.

Zbiór warzyw w trudnych warunkach

  • Jan Odważny, Szewce, pow. poznański, woj. wielkopolskie – 140 ha o klasie bonitacyjnej III-IV Produkcja warzyw na areale 100 ha – ziemniaki, marchew, pasternak, cebula

Od kilku lat trudnimy się w uprawie warzyw m.in. z przeznaczeniem na susz. Z racji opłacalności produkcji powiększamy ich areał w gospodarstwie. Ten sezon mimo dobrych plonów zakończył się fatalnie, a miniona jesień zapiszę się jako jedna z najtrudniejszych.

Ziemniaki i cebulę zebraliśmy na przełomie września i października na pograniczu optymalnych warunków. Od 20 października nadeszły obfite deszcze, które doprowadziły do pełnego wysycenia profilu glebowego wodą. Kolejne zbiory marchwi i pasternaku przebiegały w bardzo trudnych warunkach. W skrajnych przypadkach byliśmy zmuszeni do jazdy z pomocą dwóch ciągników. W momencie formowania redlin wiosną używaliśmy głębosza, ten krok okazał się strzałem w kolano. Koleiny sięgały często czterdziestu centymetrów czyli głębokości do jakiej pracowała maszyna. Nie mogliśmy pozwolić sobie, jednak na przestój czy pozostawienie plantacji. Bazujemy na umowach kontraktacyjnych, z których należy się terminowo wywiązywać. 

Jesteśmy świadomi, że w takim przypadku zniszczyliśmy strukturę gleby. Użyliśmy grubera, aby koleiny i cały teren wyrównać. Wiosną przystąpimy do ponownych uprawek i orki. Liczymy na mroźną zimę i strukturotwórcze działanie mrozu oraz na stosunkowo suchą wiosnę, aby gleba powróciła do optymalnych warunków wilgotnościowych. Będziemy pracować nad odbudową struktury gleby, choć wiemy, że nie będzie to łatwe. Przywrócenie gleby do stanu pierwotnego zajmie z pewnością dużo czasu jak i nakładów. Receptą będą na pewno międzyplony oraz obornik.

Artykuł ukazał się w miesięczniku Agro Profil 12/2023

Powrót do przeszłości? Mleko z genem A2 [WIDEO]

0
Mleko i twaróg A2

Teraz modne jest to, że powracamy do starych przepisów, starych odmian owoców, warzyw i właśnie takim produktem jest też mleko A2. Jest to mleko, które dawały kiedyś nasze krowy, ale w procesie dążenia do jego ilości, zgubiliśmy jego jakość. Na szczęście dla nas i świata zostały sztuki, które dzięki swoim genom, mogą takie mleko produkować. My skupiliśmy się około 10 lat temu na tym, żeby mieć w stadzie takie krowy – mówią Tomasz i Monika Cieślik z Pokaniewa. 

Zwieńczeniem wielu lat pracy i starań jest własna serowarnia

Mleko A2 sprzedajemy już od 2016 roku. To wtedy zrobiliśmy dla naszych krów pierwsze testy genetyczne, które wysyłaliśmy do Stanów Zjednoczonych, ponieważ u nas to wszystko dopiero raczkowało. Tylko zagranica mogła nas ratować w tej kwestii. Mieliśmy pierwsze wyniki, pobieraliśmy mleko i pojawili się klienci, którzy chcieli go spróbować. Tak rozpoczęliśmy sprzedaż, która na początku była bardzo marginalna, jednorazowa. Obserwowaliśmy, jak to mleko zakotwiczy się w społeczeństwie, jaki będzie odbiór tego produktu. Obecnie mamy coraz więcej odbiorów i po kilku latach postanowiliśmy zacząć działać na większą skalę. Dlatego też powstała serowarnia – opowiadają producenci mleka.

Jeden aminokwas, który zmienił wszystko

Mleko A2 jest łatwiej przyswajalne, a jego skład jest bardzo podobny do mleka matki. Skierowane jest głównie do osób, które mają alergie.

Wśród zwierząt porównywane jest do mleka koziego lub owczego. Wszystko zmienił jeden aminokwas – zamiast proliny mamy histydynę. W związku z tym przy trawieniu w naszym organizmie nie wytwarzają się szkodliwe substancje. Kiedy osoba wrażliwa spożyje zwykłe mleko, może odczuć, że te substancje pojawiają się u niej podczas trawienia, a objawia się to w postaci chorób cywilizacyjnych, które wpływają na układ nerwowy, na wchłanianie składników odżywczych – tłumaczy Monika Cieślik.

Początki przygody z mlekiem A2

W mleczarni pojawił się pomysł, by promować krowy, które posiadają gen kazeiny. Kazeina przyczynia się do lepszej produkcji sera, lepszej wydajności, a to dla mleczarni stanowiło bardzo duże dochody. Uczestniczyłem przy budowie katalogu z buhajami, które miały być dotowane przez mleczarnię. Pojawiło się pytanie, co to jest beta-kazeina? Wtedy jeszcze ludzie mówili, że to jest coś prozdrowotnego. Nie było wielu badań. Stwierdziłem jednak, że jeżeli wybierając buhaja to ode mnie zależy, czy będę miał to w swoim stadzie, to chyba lepiej mieć, niż nie mieć.

Oczywiście, na początku było bardzo ciężko znaleźć buhaje, które miały kappa-kazeinę i beta-kazeinę i to było wyzwanie, ponieważ chcąc dobrać najlepsze buhaje z tymi genami, trzeba było poświęcić jedno, by zyskać drugie. Takie były początki. Wybierało się kazeinę A1, A2, żeby wprowadzić chociaż zalążki pierwszych genów. Później te buhaje przekładają się na produkcję – mają lepsza suchą masę, mleko od ich córek uzyskuje lepsze parametry. Siłą rzeczy te buhaje zaczęły się pojawiać coraz częściej. Teraz 80-90% buhajów posiada te geny, więc jest o wiele łatwiej. Można sobie wybrać całą czołówkę buhajów z A2 – zapewnia Tomasz Cieślik.

Każdy gospodarz marzy o tym, by móc przerobić swoje mleko

Większość gospodarzy nie ma jednak na to czasu. My posiłkujemy się w pracy ludźmi, więc możemy poświecić się produkcji tego sera. Teraz są to małe ilości, więc dajemy sobie radę, ale nie wykluczamy, że w przyszłości będziemy musieli kogoś zatrudnić.

Całe mleko trafia do mleczarni, a my przerabiamy kilkaset litrów tygodniowo, testujemy, sprawdzamy, w którą stronę mamy podążać Jeżeli chodzi o pieniądze, to nie wiemy, czy mleko A2 jest droższe, czy tańsze. Jakiś rynek klientów mamy, ale jak to będzie wyglądało, kiedy powiemy, że to mleko będzie o złotówkę droższe, czy nadal będą kupować? – zastanawiają się producenci mleka z Pokaniewa.

Dziś około 80 procent stada państwa Cieślików to krowy z genem A2

Nasza praca zaczęła się wiele lat temu. Dziś, jeżeli gospodarz zechce przejść na mleko A2, ale nie wie, co się dzieje w jego stadzie, myślę, że za 8-10 lat 90 procent jego stada będzie miało gen A2. Staramy się zaszczepić tę wiedzę w rolnikach. To jest  nasza misja. I może zamknięcie ust mlekosceptykom, którzy mleko nazywają biała śmiercią przez to, że te 7 procent społeczeństwa jest wrażliwe na mleko tradycyjne. Chcemy pokazać, że mleko jest zdrowe nawet dla tej grupy – podkreślają gospodarze.

Jeżeli chodzi o mleko A2, Polska pozostaje w tyle

W Stanach Zjednoczonych już w roku 2000 było wiele publikacji, powstała książka „Diabeł w mleku”, w której zebrano ponad 200 badań dotyczących mleka A2. Było tam wyjaśnione m.in., że to nie jest wprowadzanie obcych genów do krowy, tylko powrót do korzeni. Szacuje się, że w 2026 roku, że mleko A2 obejmie 19 procent rynku mleczarskiego. Rynek mleka A2 szacuje się na około 400 mln – wylicza Monika Cieślik.

Wiele pracy, ale ogromna satysfakcja

Cieszymy się, że mogliśmy się przysłużyć społeczeństwu. Inne gospodarstwa też nie próżnowały i również produkują to mleko. Trzeba badać swoje krowy, sprawdzać, jakie mają geny. Może to będzie docenione przez mleczarnie. My już z tego jakieś profity otrzymujemy. Mamy klientów, którzy liczą na to mleko. To rolnika nic nie kosztuje, są teraz różne buhaje, można dobrać sobie to, co tylko chcemy. Pracy nam doszło, ale satysfakcja jest ogromna. Teraz, kiedy słyszymy, że mleczarnie mają wejść w mleko A2, to uśmiech pojawia się nam na twarzach, że my już dużo wcześniej myśleliśmy o tym, wiązaliśmy przyszłość z tym mlekiem. To nas bardzo cieszy – nie kryją satysfakcji Monika i Tomasz Cieślik z Pokaniewa.

Konie dają mi siłę. Moje miejsce na ziemi jest przy nich, gdziekolwiek bym nie była

0

Zdecydowanie jest to moje miejsce na ziemi i spełnienie marzeń z dzieciństwa, bo od zawsze kochałam konie. I to one mnie do tego wszystkiego pociągnęły. Mój pierwszy koń – Botka – a później kolejne. I oczywiście moja miłość do nich. Później doszły zadowolone dzieci, które zaczęły przyjeżdżać na jazdę oraz ich rodzice, którzy widzieli swoje pociechy uśmiechnięte, chcące wrócić tu ponownie. To wszystko nabrało takiego rozpędu. Sama nie wiem jak to się tak szybko potoczyło – mówi Kasia Grabowska, szalona czterdziestoletnia blondynka, która ponad rok temu postanowiła wywrócić swoje życie do góry nogami i ruszyć „z kopyta”, by spełniać swoje marzenia.

Katarzyna Grabowska po wielu latach porzuciła etatową pracę „urzędniczki”, by zająć się tym, co kocha

Stajnia Złota Ostroga powstała z jednej strony z przypadku, a z drugiej – z silnej potrzeby realizacji pragnień.

– Tak, trzeba być niesamowitym wariatem. Ludzie pukali się w głowę pytając, po co to robię. Oczywiście, był niesamowity strach, jak to będzie, czy się uda, czy dam radę. Los mi sprzyjał, więc poszłam za tym i udało się! Jest ciężko, to jest praca fizyczna. Codzienne wstawanie, karmienie i obrządek, ale czuję szczęście i spełnienie. Przebywanie z końmi to coś niesamowitego – to radość i dobra energia, której życzę każdemu – podkreśla Kasia.

Po pierwszego konia pojechała aż 500 km

– Nie miałam żadnego doświadczenia jako hodowca. Koń mi się tak spodobał, że wsiadłam w samochód i pojechałam po niego aż za Poznań. Nigdy nie ciągnęłam przyczepy, tym bardziej z żywym zwierzęciem. Póżniej przywiozłam kolejnego i kolejnego – wspomina właścicielka stajni.

Konie – recepta na szczęście

– Konie podniosły mnie z bardzo trudnego czasu, były moją terapią, receptą na lepsze życie. Źródło dochodu to jedno, ale najważniejsza jest ta radość – radość dzieci, ale i moja, spełnienie się w  tym. To jest najważniejsze. Nie mogę do końca nazwać tego co robię pracą. To jest moja pasja, to jest coś, co w tej chwili daje mi największe szczęście. Konie są terapią dla dzieci, dorosłych i dla mnie – przekonuje Katarzyna Grabowska.

Złota Ostroga to stajnia rodzinna, przydomowa. Najważniejszy w tym miejscu jest szacunek do zwierząt, a każdy gość traktowany jest wyjątkowo.

– Kiedy mamy marzenia, to mamy coś, czego możemy się trzymać i dążyć do jego osiągnięcia. Marzenia mogą nas motywować, inspirować i dawać nam poczucie spełnienia, gdy je osiągniemy. Uszczęśliwiają nas i dają radość życia. I tak jest też w moim przypadku, w przypadku mojej stajni. Moje marzenie się spełniło. Moje życie jest moją pasją i kocham to co robię – zapewnia właścicielka Złotej Ostrogi.

Za Kasią pierwszy sezon pracy „na swoim” – pierwsze wyźrebienia, nieprzespane noce i niezapomniane chwile, które zostaną w pamięci już na zawsze.

– Najważniejszy moment był wtedy, kiedy Whiskey przyszła na świat. Rodziłam razem z tą swoją klaczą przez dwa miesiące – non stop na kamerce, nieprzespane noce, ale kiedy się urodziła, to było to szczęście nad szczęście, chociaż teraz pokazuje rogi – śmieje się mieszkanka Kamionki.

Miniony rok to też jej pierwsi podopieczni, którzy – podobnie jak ona – kochają konie oraz przejawiają wielką chęć do nauki jazdy. Nie zabrakło też organizacji pierwszych imprez dla najmłodszych oraz kolonii.

 To był naprawdę niesamowity czas. Czas olbrzymiej dawki radości, uśmiechu i spełnienia nie tylko dla mnie ale i dla Was. To był najlepszy czas! W tym czasie również poznałam wspaniałych ludzi, zaczęłam poznawać osoby z tą samą pasją, miłością do koni, które były dla mnie często wsparciem. Pierwsze wspólne rajdy, szaleństwo na grzbiecie tych wspaniałych zwierząt. Każdy z nich jest inny wyjątkowy, ma swój charakter, swój temperament –  podsumowała Kasia. – Konie dały mi siłę, radość, inne życie. Teraz mogę powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwa. Moje miejsce na ziemi jest przy nich, gdziekolwiek bym nie była – kończy.

Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie ogłasza konkurs „IMIĘ DLA ZWIERZĘCIA – JAŁÓWKI”

0

Nowy rok w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie rozpoczął się od powitania nowego członka obory. Cielę, a dokładniej mówiąc jałówka, czyli osobnik płci żeńskiej przyszła na świat 30 grudnia 2023 roku.

Rasa została po raz pierwszy opisana w 1901 roku, a już w 1913 roku wydano księgę rodowodową. Prezentowany typ użytkowy- kombinowany (mięsno-mleczny) oraz wysoka zdolność do wykorzystania pasz niskiej jakości, a także odporność na choroby uczyniły rasę tą chętnie utrzymywaną w domostwach.

W okresie międzywojennym polskie bydło czerwone stanowiło 25% krajowej populacji bydła. Po II wojnie światowej, jeszcze pod koniec lat sześćdziesiątych, było w Polsce około 2 mln bydła czerwonego, co stanowiło 18% pogłowia. Natomiast na koniec 2021, liczba sztuk krów mlecznych pod oceną w ramach programu hodowlanego wynosiła 2783,8.

Obecnie realizowane są dwa programy hodowlane: program doskonalenia rasy pod względem cech produkcyjnych i program zachowania rasy w typie pierwotnym. Ochroną zasobów genetycznych objętych zostało 2300 krów w typie mlecznym oraz 1000 sztuk w ocenie mięsnej, na które ich właściciele otrzymują dotację do każdej krowy ocenianej, w ramach programów rolnośrodowiskowych. Dotacja stanowi wyrównanie utraconych przychodów z mniejszej ilości sprzedanego mleka, bo rasa polska czerwona nie należy do szczególnie wydajnych.

Wobec tego wydarzenia Muzeum ogłasza KONKURS na imię dla naszej jałówki! Celem Konkursu jest wybór imienia żeńskiego zaczynającego się na literę „M”.

Uczestnikiem Konkursu może być każdy, kto prześle propozycję imienia na adres: andrzej.rekos@muzeum-szreniawa.pl zgodnie z Kartą konkursową z wymaganymi podpisami. W przypadku udziału w Konkursie osoby niepełnoletniej wymagana jest zgoda Rodzica albo Opiekuna prawnego Uczestnika Konkursu.

Konkurs trwa do 15 marca 2024 roku, do godziny 15.00.

Informacje o konkursie uzyskać można pod numerem telefonu: 61 8107629 wew. 23 lub via e-mail: a.rekos@muzeum-szreniawa.pl

Więcej szczegółów sprawdzisz TUTAJ

https://www.facebook.com/share/brfidPukbk7tuw4f/?mibextid=WC7FNe

Coraz więcej statków z pszenicą omija Kanał Sueski

0

Według Światowej Organizacji Handlu (WTO) w ciągu ostatnich dwóch tygodni (I połowa stycznia) większa liczba statków została przekierowana, aby ominąć Kanał Sueski w związku ze zwiększonym zagrożeniem bezpieczeństwa. W konsekwencji notowany jest prawie 40% (rok do roku) spadek dostaw pszenicy przez kanał, do około 0,5 miliona ton.

Blisko 1/5 światowego handlu towarami korzysta z Kanału Sueskiego

WTO szacuje, że około 76 milionów ton zbóż, nasion oleistych i produktów oleistych jest wysyłanych rocznie z Unii Europejskiej, Federacji Rosyjskiej i Ukrainy do Azji i Afryki Wschodniej, co stanowi 17% światowego handlu towarami.

Ponad 40% europejskich dostaw pszenicy do Azji i Afryki Wschodniej omija Kanał Sueski

W grudniu 2023 r. około 8% przesyłek pszenicy z UE, Federacji Rosyjskiej i Ukrainy do wybranych krajów azjatyckich i Afryki Wschodniej zostało dostarczonych trasami innymi niż Kanał Sueski. W porównaniu ze średnią 3% przed grudniem. Szacuje się, że w pierwszej połowie stycznia udział przesyłek korzystających z alternatywnych tras wzrósł do 42%.

Przesyłki pszenicy z UE na trasach innych niż Kanał Sueski wyniosły 330 000 ton metrycznych od początku grudnia do połowy stycznia (w porównaniu do 50 000 ton metrycznych w tym samym okresie ubiegłego roku).

Około 190 000 ton pszenicy zostało przekierowanych alternatywnymi trasami z Federacji Rosyjskiej w tym samym okresie (w porównaniu do zera rok temu). Jednak wszystkie przesyłki z Ukrainy do krajów Azji i Afryki Wschodniej, o których mowa powyżej, nadal przepływały przez Kanał Sueski w grudniu i styczniu.

W ostatnich miesiącach spowolnił przewóz morki pszenicy

Nowe dane wskazują również na pewne spowolnienie w światowym przywozie morskim pszenicy w ostatnich miesiącach w porównaniu z poprzednim rokiem, przy czym skumulowana wielkość wynosi w połowie stycznia nieznacznie niżej rok do roku. W porównaniu ze wzrostem o 17% rok do roku od końca sierpnia do 2023 r. i 6% wzrostem od końca października.

Ogólnie rzecz biorąc, światowy handel pszenicą okazał się odporny w obliczu ostatnich wstrząsów rynkowych, w tym pandemii COVID-19 i działań wojennych na Morzu Czarnym, bez większych zakłóceń w dostawach masowych drogą morską.

Źródło: WTO

Ukraina jest trzecim, pod względem wartości, dostawcą towarów rolnych do UE

0
Zboże z Ukrainy

Dane pokazują, że w okresie od stycznia do października 2023 r. Ukraina wyeksportowała na teren UE towary rolnicze o wartości 12,843 mld euro (+371 mln euro, czyli +3% w porównaniu z tym samym okresem w 2022 r.). Pod tym względem Ukraina ustępując jedynie Brazylii i Wielkiej Brytanii.

UE importowała znacznie więcej zbóż, cukru i kurczaków

W 2023 roku (styczeń-październik) nastąpiły zmiany w strukturze importu z Ukrainy. Znaczący wzrost odnotowano (r/r) w dostawach zbóż (+1,2 mld EUR, +39%), cukru (+254 mln EUR, +652%) i kurczaków (+148 mln EUR, +50%). Jednocześnie zmniejszyły się dostawy słonecznika i roślin wysokobiałkowych do UE (-762 mln EUR, -29%), a także olejów roślinnych (-688 mln EUR, -29%).

Rośnie eksport unijnych towarów rolnych do Ukrainy

Jeśli chodzi o konsumpcję europejskiego eksportu produktów rolnych, Ukraina zajmuje 14 miejsce z wynikiem 2,825 mld euro. Jest to najwyższy poziom od czterech lat.

W bieżącym sezonie skokowo wzrósł eksport do UE olejów roślinnych

Ponadto w tym sezonie (od 1 lipca 2023 r. do 14 stycznia 2024 r.) Ukraina wyeksportowała 1,178 mln ton oleju słonecznikowego (+23% w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku), wysyłka oleju rzepakowego wzrosła o 100% do 93 190 ton.

Źródło: UBN

Ceny skupu podstawowych produktów rolnych spadły w grudniu o blisko 20% r/r

0
Ceny płodów rolnych

Główny Urząd Statystyczny informuje, że w ostatnim miesiącu minionego roku ceny skupu podstawowych produktów rolnych były w ujęciu rocznym niższe o19,6 proc., a w stosunku do listopada 2023 r. spadły o 1,0 proc.

Ceny skupu i ceny uzyskiwane przez rolników na targowiskach

W grudniu 2023 r. w porównaniu z poprzednim miesiącem, jak również w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku, zarówno w skupie, jak i na targowiskach ceny większości produktów rolnych były niższe.

W skali miesiąca wzrosły ceny: pszenżyta, kukurydzy, ziemniaków i mleka w skupie oraz owsa na obu rynkach.

Nie uległy zmianie ceny pszenżyta i ziemniaków na targowiskach.

W skali roku natomiast więcej płacono jedynie za ziemniaki (w skupie i na targowiskach).

Ceny ważniejszych produktów rolnych w grudniu 2023 r.

Cena pszenicy w skupie (86,79 zł za dt) spadła zarówno w stosunku do listopada 2023 r. (o 1,3%), jak i w porównaniu z analogicznym okresem 2022 r. (o 40,8%). Na targowiskach pszenicę sprzedawano po 113,53 zł za dt, tj. o 1,6% taniej niż w poprzednim miesiącu i o 33,0% – niż w grudniu 2022 r.

Cena żyta w skupie (63,70 zł za dt) była niższa (o 0,1%) w porównaniu z listopadem 2023 r. i o

44,8% w stosunku do grudnia 2022 r. W obrocie targowiskowym cena żyta (86,48 zł za dt) spadła o 4,1% w skali miesiąca i o 36,2% w skali roku.

Za ziemniaki w skupie płacono 111,11 zł za dt, tj. o 44,0% więcej niż listopadzie 2023 r. i o 12,9% – niż w analogicznym okresie 2022 r. Znaczny wzrost cen w stosunku do poprzedniego miesiąca był spowodowany skupem ziemniaków późnych, których udział w skupie wyniósł prawie 50%. Na targowiskach cena ziemniaków (227,02 zł za dt) pozostała na poziomie listopada 2023 r., ale wzrosła o 31,0% w porównaniu z grudniem 2022 r.

Cena żywca wołowego w skupie (9,86 zł za kg) była niższa zarówno w skali miesiąca (o 0,2%), jak i w skali roku (o 9,7%). Na targowiskach żywiec wołowy (10,13 zł za kg) sprzedawano o 11,6% taniej niż w listopadzie 2023 r. i o 3,5% – niż w analogicznym okresie 2022 roku.

W grudniu 2023 r. za żywiec wieprzowy w skupie płacono 7,46 zł za kg, tj. o 4,3% mniej niż przed miesiącem i o 5,2% – niż w grudniu 2022 r.

Cena skupu drobiu rzeźnego (5,20 zł za kg) była niższa w stosunku do listopada 2023 r. (o 2,7%), jak i w porównaniu z analogicznym okresem 2022 r. (o 18,6%).

Za hl mleka płacono w skupie 211,51 zł, tj. o 2,1% więcej niż w poprzednim miesiącu, ale o 23,2% mniej niż w grudniu 2022 r.

Źródło: GUS

Unijny rzepak i pszenica zamknęły tydzień na plusie

0

Na giełdzie w Paryżu kontrakt na pszenicę z dostawą w marcu podrożał w skali tygodnia o skromne 2 euro do 218 eur/t. W delikatnym odbiciu notowań pomogło słabsze euro, które wsparło konkurencyjność unijnego eksportu. Przykładem tego był ubiegłotygodniowy przetarg GASC podczas którego jedną partię (60 tys. ton) wygrał francuski dostawca pszenicy. Jednak dominacja Rosji pozostała, ponieważ kraj ten wylicytował kolejne 6 partii (300 tys. ton), a od początku sezonu odpowiada za blisko 70% dostaw pszenicy do Egiptu. Dotąd ożywienie popytu międzynarodowego w ograniczonym stopniu pomagało unijnej pszenicy, ponieważ większość kupujących wybierała tańsze dostawy z Rosji i Ukrainy.

W Paryżu wyceny marcowej serii pszenicy pozostają w okolicy rocznych minimów dla tego terminu dostawy, a na wykresie kontynuacyjnym serii najbliższej są to ciągle okolice 2,5-letniego dołka zaliczonego w grudniu.

Kukurydza zalicza swoje 3-letnie minima

Cena kukurydzy z dostawą w marcu spadła o 4 euro w skali tygodnia do 187 eur/t na zamknięciu piątkowej sesji. Kontrakt marcowy na kukurydzę ustala z tygodnia na tydzień swoje historycznie niskie wyceny. Na wykresie kontynuacyjnym kukurydza jest najtańsza od listopada 2020 roku. Paryska kukurydza naśladuje zachowanie amerykańskiego kontraktu na to zboże

Wyceny giełdowe kukurydzy spadają pod presją rekordowych zbiorów w USA, Chinach i w skali globalnej, a na unijnym rynku z powodu taniego importu z Brazylii i Ukrainy.

Notowania rzepaku oscylują o ok. 50 euro powyżej 3-letnich minimów

W Paryżu kontrakt na rzepak z dostawą w lutym podrożał w skali tygodnia o prawie 16 euro (3,8%) do 434,75 eur/t. Nadal jednak seria ta porusza się w szerokim trendzie bocznym w zakresie 415 – 450 eur/t, trwającym od początku listopada. Ceny nasion pozostają pod wpływem notowań ropy (drożała w skali tygodnia), kompleksu sojowego i kanadyjskiej canoli (kanadyjski rzepak wyceniany jest w pobliżu 3-letnich minimów).

W Chicago trzy główne kontrakt straciły na wartości w minionym tygodniu

Na giełdzie w Chicago w tygodniu 15-19 stycznia 2024 kontynuowany był trend spadkowy w notowaniach kukurydzy i soi. Sprzyjała temu poprawa pogody w Brazylii, coraz lepsze prognozy zbiorów w Argentynie, a także ostatnia korekta w górę amerykańskiej produkcji i zapasów obu upraw. Oczekuje się, że zapasy kukurydzy w USA na koniec tego sezonu wzrosną aż o 60% – r/r.

Kukurydza i soja w Chicago zaliczają długookresowe minima

Na giełdzie w Chicago amerykańska kukurydza zalicza aktualnie ponad trzyletnie minima, podczas gdy soja kosztuje najmniej od siedmiu miesięcy.

Spadki notowań kukurydzy i soi nie pozwalają na wzrosty cen pszenicy. Notowana w Chicago pszenica SRW wyceniana jest o tylko kilka procent powyżej 3-letniego dołka z końca listopada 2023 roku.

Źródło cen: CBoT, Euronext-Paryż