czwartek, 22 lutego, 2024

Zdegradowana gleba po mokrej jesieni. Jakie będą tego konsekwencje?

spot_img

Nadmiernie uwilgotniona gleba to efekt ponadprzeciętnej ilości opadów atmosferycznych w minionym okresie jesiennym. Taki stan rzeczy utrudnił wielu rolnikom wykonanie zabiegów uprawowych, późnojesiennych siewów, ale i także zbioru okopowych czy kukurydzy.

Walka trwa do samego końca, bowiem na polach pozostały chociażby pryzmy buraków cukrowych. W wyniku usilnych wjazdów sprzętem powstały koleiny i zastoiska wodne. Jakie są tego konsekwencje i jak można przywrócić glebę do jej pierwotnego stanu?

Nadmiar czy niedosyt wody w glebie?

W obliczu zmian klimatycznych notujemy wiele niekorzystnych zjawisk atmosferycznych. Pogoda funduje nam na przemian suszę z powodziami czy upały z srogimi mrozami – ze skrajności w skrajność. Ogólnie rzecz biorąc wody mamy tylko pozornie pod dostatkiem. W wyniku dużych deficytów wody dalej borykamy się z suszą w głębszych partiach gruntu tj. poniżej 40-50 cm. W warstwie ornej wygląda to, jednak odwrotnie – wody jest często nadmiar. Skąd to wynika?

Cały profil sukcesywnie przemaka, jednak są to procesy niezbyt dynamiczne. Taki stan rzeczy to pokłosie ostatnich suchych lat i wysokich potrzeb wodnych m.in. okopowych czy warzyw, a także przykładowo lucerny. Im dłuższy system korzeniowy, tym susza w głębszych warstwach gruntu. Największe znaczenie w zagospodarowaniu wód opadowych ma kondycja gleby, a tutaj wiele pozostaje do życzenia w perspektywie polskich pól. 

Zajeżdżona gleba po zbiorach

Obraz minionej jesieni to grzęznące maszyny i koleiny po kolana. Deszczowy okres zaskoczył plantatorów warzyw, kukurydzy i buraków cukrowych. Zbiory musiały zostać przeprowadzone często w fatalnych warunkach, nie ma co się dziwić, w końcu nikt nie chciał zostawić dorobku całorocznej pracy. Pola po zbiorach przypominają w wielu przypadkach poligon wojskowy. Jakie to niesie ze sobą konsekwencje? 

Z zasady im gleba bardziej uwilgotniona tym większym poddaje się naciskom. W kombajnach buraczanych czy zbożowych mamy do czynienia najczęściej z względnie szerokim ogumieniem. Jednostkowy nacisk jest, jednak na tyle duży, że koleiny sięgają często głębokości przekraczających 50 centymetrów. Im głębsza koleina, tym głębsze ubicie. Problemem jest już wówczas nie tylko ugniecenie wierzchniej warstwy, ale i również podglebia. W skrajności gleba przestaje w ogóle przepuszczać wodę w efekcie czego mamy zastoiska występujące w długotrwałym okresie. 

Zbiory buraków cukrowych w minionym sezonie były znacząco utrudnione. Pełna relacja z zbiorów 2023/24 w filmie pod artykułem.

Wszystko zależy od gleby

Skład granulometryczny, zawartość poszczególnych frakcji i udział próchnicy to trzy wskaźniki mające wpływ na gospodarowanie wodą, ale i również jej podatność na zbicie. Najbardziej podatne są gleby zawierające dużo części spławialnych tj. gliniaste i ilaste. Kolejno należy wspomnieć o rędzinach będących z natury ciężkimi w uprawie. Duża zawartość wapnia sprawia, że są one mocno plastyczne.

W wspomnianych typach proces zbicia i zlania gleby trudno odwrócić. Najmniejsze ryzyko występuje natomiast na glebach lekkich, które są przede wszystkim trudniejsze w wysyceniu wodą. O zbicie gruntu nie musimy się natomiast martwić w przypadku gleb organicznych – pulchnych z natury. Istotny wpływ ma również próchnica stabilizująca strukturę i zwiększająca odporność gruzełków. Im mniejsza jej zawartość tym następstwa są jeszcze gorsze. 

Gleba w uproszczeniach znosi lepiej niekorzystne zjawiska 

Uproszczona uprawa roli to wiele korzyści widocznych szczególnie w krytycznych momentach. Od samego początku zwiększa się efektywność gospodarowania wodą, a co za tym idzie infiltracja. W efekcie mamy mniejsze spływy powierzchniowe i lepsze przesiąkanie w głębsze warstwy gruntu. W systemach o płytkiej uprawie mamy, jednak czasami do czynienia z chwilowym ograniczeniem tych parametrów, mimo to wszystko normuje się za sprawą odbudowania naturalnej struktury. Sprawa ma się już inaczej, gdy bazujemy na głębokim spulchnianiu, tu pojemność rośnie od razu. Bez wątpienia we wszystkich uproszczeniach mamy większą nośność gleby, a to w przypadku uwilgotnionych gleb jest szczególnie istotne. 

A jak to wygląda w tradycyjnym systemie? Orka wykonana w optymalnych warunkach zwiększa tylko chwilowo swoją pojemność. Gdybyśmy zabieg ten wykonali przy nadmiernie uwilgotnionej glebie to zrobimy sobie mówiąc prosto – zaprawę w betoniarce, zamazując glebę przy tym nie tylko w odkładanych skibach, ale i również pod lemieszem. W efekcie woda pozostanie w wierzchniej warstwie bez możliwości przeniknięcia głębiej. 

Uprawa uproszczona zwiększa polową pojemność wodną gleby.

Jak odbudować pierwotny stan gleby?

W przypadku nadmiernego uwilgotnienia i zbicia gleby należy uzbroić się w cierpliwość. Każdy wykonany zabieg w okresie jesienno-zimowym mógł okazać się kolejnym gwoździem do trumny. Ewentualnością mógł być jeden konkretny zabieg w postaci głębokiego spulchnienia. Cokolwiek byśmy, jednak zrobili to musimy mieć świadomość, że glebę wymieszamy i zamażemy ponownie. To wszystko jest niczym kopanie leżącego.

Po mokrej jesieni i nadmiernym ujechaniu gleby czeka nas długa rekonwalescencja wymagająca cierpliwości. Należy zaplanować szereg zabiegów rozłożonych w czasie i wykonać je skrupulatnie. Pierwszeństwo powinny mieć głęboko korzeniące się międzyplony takie jak rzodkiew, słonecznik czy bobik. Z punktu widzenia regeneracji jak i podniesienia zawartości materii organicznej zasadnym będzie stosowanie obornika czy pozostawienie plonów ubocznych np. słomy.

Tutaj sprawdzi się także wapnowanie wpływające również na strukturę roli. Pomocne może być także głęboszowanie, co ważne wykonane w warunkach niskiego uwilgotnienia gleby. Warto przy tym ograniczyć uprawki do niezbędnego minimum, nie można dopuścić do rozpylenia.

Prawidłowa melioracja pól uprawnych ogranicza ryzyko zastoisk wodnych.

Czy natura pomoże glebie?

Pogoda pisze scenariusze, a my pozostajemy jedynie reżyserami. Po mokrej jesieni najkorzystniejszą sytuacją dla zbitej gleby mógłby być silny i długotrwały mróz. Przemarznięcie profilu zadziałałoby strukturotwórczo i przetrzymałoby wodę potrzebną w trakcie wegetacji wiosennej. Takiej sytuacji na chwilę bieżącą nie doświadczyliśmy, a przynajmniej nie w pełnej okazałości. Pamiętajmy, jednak, że gdy do tego nie dojdzie będziemy zmuszeni cierpliwie czekać, aż gleba obeschnie. Warto w tym przypadku zaplanować gatunki jare wysiewane stosunkowo późno, chociażby kukurydzę.

Podsumowując – Mleko już się rozlało. Nie ma dobrego i jednoznacznego rozwiązania. Na glebach o wysokiej kulturze skutki ujechania i zbicia będą mniejsze, jak i również łatwiej będzie wszystko przywrócić do normy.

Materiał powstał przy współpracy z prof. UPP Tomaszem Piechotą z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. 

Zbiór warzyw w gospodarstwie Jana Odważnego wykonywano w warunkach nadmiernie uwilgotnionej gleby.

Zbiór warzyw w trudnych warunkach

  • Jan Odważny, Szewce, pow. poznański, woj. wielkopolskie – 140 ha o klasie bonitacyjnej III-IV Produkcja warzyw na areale 100 ha – ziemniaki, marchew, pasternak, cebula

Od kilku lat trudnimy się w uprawie warzyw m.in. z przeznaczeniem na susz. Z racji opłacalności produkcji powiększamy ich areał w gospodarstwie. Ten sezon mimo dobrych plonów zakończył się fatalnie, a miniona jesień zapiszę się jako jedna z najtrudniejszych.

Ziemniaki i cebulę zebraliśmy na przełomie września i października na pograniczu optymalnych warunków. Od 20 października nadeszły obfite deszcze, które doprowadziły do pełnego wysycenia profilu glebowego wodą. Kolejne zbiory marchwi i pasternaku przebiegały w bardzo trudnych warunkach. W skrajnych przypadkach byliśmy zmuszeni do jazdy z pomocą dwóch ciągników. W momencie formowania redlin wiosną używaliśmy głębosza, ten krok okazał się strzałem w kolano. Koleiny sięgały często czterdziestu centymetrów czyli głębokości do jakiej pracowała maszyna. Nie mogliśmy pozwolić sobie, jednak na przestój czy pozostawienie plantacji. Bazujemy na umowach kontraktacyjnych, z których należy się terminowo wywiązywać. 

Jesteśmy świadomi, że w takim przypadku zniszczyliśmy strukturę gleby. Użyliśmy grubera, aby koleiny i cały teren wyrównać. Wiosną przystąpimy do ponownych uprawek i orki. Liczymy na mroźną zimę i strukturotwórcze działanie mrozu oraz na stosunkowo suchą wiosnę, aby gleba powróciła do optymalnych warunków wilgotnościowych. Będziemy pracować nad odbudową struktury gleby, choć wiemy, że nie będzie to łatwe. Przywrócenie gleby do stanu pierwotnego zajmie z pewnością dużo czasu jak i nakładów. Receptą będą na pewno międzyplony oraz obornik.

Artykuł ukazał się w miesięczniku Agro Profil 12/2023

spot_img
Michał Piśny
Michał Piśny
Jestem rolnikiem z pasji i zamiłowania. Produkcja roślinna jest od wielu lat sektorem moich zainteresowań i działań. W okresie wegetacji spędzam dużo czasu na polach. Bardzo ważna dla mnie jest ochrona naszego miejsca pracy jakim jest gleba. W swojej pracy skupiam się na propagowaniu zrównoważonego rolnictwa. Obecnie studiuję rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Dokształcam się stale poprzez kursy i szkolenia. Jestem otwarty na kontakty z ludźmi.

Napisz komentarz

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Pogoda dla rolników

0
Would love your thoughts, please comment.x