Rolnicy często dokonują mniejszych bądź większych przeróbek w swoich maszynach, nawet tych leciwych. Wiesław Stańczyk wraz z synem Tomaszem postanowili przerobić swojego Ursusa C-330 w bardzo nietypowy sposób, mianowicie poszerzając go o niemal 2 metry! W jakim celu?

Wiesław Stańczyk prowadzi niewielkie, 9-hektarowe gospodarstwo rolne położone w gminie Piątek w województwie łódzkim. 9 hektarów to, jak na dzisiejsze standardy, bardzo mało, jednak trzeba zaznaczyć, że produkcja w gospodarstwie jest bardzo intensywna, bo nastawiona w dużej mierze na uprawę wczesnych warzyw, które sprzedawane są na giełdzie. Wiosną pod okrywy trafiają kapusta, kalafior i brokuł. Oprócz tych roślin rolnicy uprawiają jeszcze zboża, seler, cebulę oraz fasolkę szparagową.
Dlaczego rolnik poszerzył Ursusa C-330?
Kapusta, kalafior, seler, brokuł i fasolka szparagowa to rośliny uprawiane z rozsady. Część roślin wysadzane jest pod folię perforowaną oraz pod niskie tunele, tak by jak najbardziej przyśpieszyć zbiór.
Niestety, taka uprawa wiąże się z tym, że rozsadę trzeba wysadzić bardzo wcześnie, z reguły na przełomie stycznia i lutego. Rzadko się zdarza, aby tak wczesna porą warunki były dobre, mowa tutaj o uwilgotnieniu gleby. Ugniatanie zbyt wilgotnej gleby ciągnikiem sprawiłoby, że rozsada rosnąca w śladach ciągnika nie mogłaby się prawidłowo rozwijać, dlatego sadzenie wykonywano ręcznie, na kolanach. Ręczne sadzenie kilkunastu tysięcy sztuk rozsady w ten sposób było niezwykle pracochłonne, a sam komfort pracy pozostawiał wiele do życzenia, dlatego rolnicy zdecydowali się w końcu coś zmienić.
Jak przebiegała przebudowa Ursusa?
Aby ułatwić sobie pracę, rolnicy postanowili przerobić swojego leciwego Ursusa C-330 tak, by rozstawem kół pasował pod 3-metrowe zagony, w których sadzone są warzywa. Zadanie nie było wcale takie proste, gdyż seryjna szerokość Ursusa C-330 to 149 cm, a żeby mógł tworzyć 3-metrowe zagony trzeba go poszerzyć o 1,8 m! Szerokość 3 m wynika z tego, że właśnie taką szerokość ma folia perforowana wykorzystywana do okrywania warzyw.
Tył został poszerzony poprzez dołożenie dystansów wykonanych z rury grubościennej o średnicy 20 cali, z przyspawanymi flanszami, tak by bez przeróbek pasowały one w seryjne otwory służące do przykręcenia felgi. Z poszerzeniem przodu było więcej problemów ze względu na układ kierowniczy. Oś przednia została wykonana z połączenia dwóch seryjnych osi. Ursus C-330 ma układ kierowniczy oparty na dwóch drążkach wzdłużnych. Konieczne było zastąpienie tego systemu układem opartym na jednym drążku wzdłużnym i jednym poprzecznym, tak jak jest to zrobione w Ursusie C-360.
W tym celu przerobiony został drążek wzdłużny, dorobiony został długi drążek poprzeczny i założone zostały wąsy od Ursusa C-360.


Zalety i wady poszerzonego Ursusa C-330
Zalet wynikających z modyfikacji Ursusa jest wiele.
Po pierwsze, możliwe jest zasadzenie rozsady za pomocą sadzarki bez ryzyka nadmiernego ubicia gleby. Znacząco poprawia to wydajność i komfort pracy, a rośliny sadzone są w pulchną glebę, i jak sami rolnicy podkreślają – rozsada nie czerwienieje, co było częstym zjawiskiem w rzędach roślin sadzonych za kołem ciągnika.
Kolejny plus to możliwość rozwijania i zwijania folii perforowanej przy użyciu specjalnego narzędzia. Warto podkreślić, że wcześniej wspomnianym ciągnikiem wykonywane są wszystkie zabiegi na plantacji, od momentu przygotowania podłoża do momentu zbioru. Mowa tu m.in. o bronowaniu, sadzeniu, pieleniu czy ochronie chemicznej. Wszystkie te zabiegi odbywają się w tych samych śladach, dzięki czemu ciągnik porusza się po zbitej glebie i nie grzęźnie nawet po ulewnym deszczu.
Są też niemałe wady tak znaczącego poszerzenia ciągnika.
Chyba największą z nich jest bardzo niewielka zwrotność maszyny. Seryjny Ursus C-330 ma promień skrętu wynoszący zaledwie 6,6 m, po modyfikacjach, wartość ta wzrosła znacząco, co zmusza operatora do wykonywania nawrotów na polu na kilka razy. Do samego kierowania też trzeba przyłożyć zdecydowanie więcej siły.
Największe obawy budzi jednak wytrzymałość zwolnic. Przy tak długim dystansie na odlewy działają zdecydowanie większe siły ze względu na dźwignię która powstaje. – Największe obawy wśród osób oglądających ten ciągnik budzi wytrzymałość zwolnic i fakt – są one zdecydowanie bardziej obciążone i my zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego jeździmy bardzo ostrożnie i powoli, szczególnie jeżeli na podnośniku mamy zawieszoną jakąś maszynę. Jak na razie nie zdarzyła nam się żadna poważna awaria, ale trzeba bardzo uważać – podkreśla rolnik.









