poniedziałek, 27 maja, 2024
spot_imgspot_img

Polskie gorzelnie bankrutują przez import spirytusu z Ukrainy [REPORTAŻ WIDEO]

spot_img

Problem związany z niekontrolowanym importem towarów zza wschodniej granicy pogłębia się
i zaczyna dotykać coraz więcej gałęzi gospodarki. Dziś niszczy on już nie tylko rolnictwo, przetwórstwo drobiarskie czy branżę transportową ale i przemysł gorzelniczy.

Rodzinnej gorzelni z ponad 20-letnią tradycją grozi likwidacja. Nie są w stanie konkurować z tanim spirytusem z Ukrainy

Pan Piotr Gryta prowadzi od 2001 roku wraz z rodziną i wspólnikami gorzelnię, oprócz tego posiada też gospodarstwo rolne pozwalające w niewielkiej części pokryć zapotrzebowanie zakładu na surowiec.

Zakład jak i gospodarstwo położone są w gminie Kuryłówka w województwie podkarpackim, czyli stosunkowo blisko granicy z Ukrainą. Przez te ponad 20 lat funkcjonowania zakładu, przedsiębiorca stale stawiał na rozwój, zarówno pod kątem wydajności, jak i jakości otrzymywanego produktu, czego dowodem może być chociaż by przeprowadzona w 2014 roku modernizacja, polegająca na wymianie aparatury z jednokolumnowej na trójkolumnową z możliwością odbierania olei fuzlowych z alkoholi. Dodatkowo wymieniono całą kotłownię na większą.

Wysokie koszty energii i surowców nie pozwalają na produkcję taniego spirytusu w Polsce

Koszt takiej inwestycji liczony był w milionach złotych i wiązał się z koniecznością zaciągnięcia kredytu. Przez następne lata, mimo lepszych i gorszych okresów zakład funkcjonował produkując kilka milionów litrów spirytusu rocznie, aż do roku 2023. Nagłe wzrosty cen energii elektrycznej, węgla i zbóż to był dopiero początek tego, co miało nadejść, bo najgorszy okazał się zalew krajowego rynku tanim spirytusem sprowadzonym z Ukrainy.

Zamknięcie gorzelni odbije się również na rolnikach

„Dziś docierają do mnie oferty pochodzące zza naszej wschodniej granicy, w których to zakłady oferują spirytus w cenie od 0,80 do 0,95 euro centów za litr i uwaga, jest to cena już z transportem na miejsce. Nam z kolei oferuje się nieco ponad 3 złote za litr, jest to cena, która nie pokrywa nawet samego kosztu zakupu kukurydzy, za którą płaciliśmy około 850zł za tonę, nie wspominając o innych kosztach. Sytuacja ta zmusiła nas do całkowitego wstrzymania produkcji, bo granicą opłacalności dla nas jest około 5,50 złotego za litr. Sytuacja ta odbije się nie tylko na mojej rodzinie ale i na rodzinach pracowników, którzy widząc co się dzieje boją się o utratę miejsca pracy. Pokrzywdzeni będą też rolnicy, którzy przez te wszystkie lata dostarczali towar do naszego zakładu.”– opowiada Piotr Gryta.

Zakład, którego współwłaścicielem jest Pan Piotr jest w stanie wyprodukować 20 tys. litrów spirytusu na dobę.

Ilość spirytusu i innych towarów płynących ze wschodu jest przerażająca

Kolejnym gorzelnikiem, który wstrzymał produkcję jest Pan Józef Trepiet prowadzący od 1985 roku gorzelnie w miejscowości Ruskie Piaski. W najbliższych dniach ma otrzymać pozwolenie na budowę biogazowni, o którą wraz z synem walczył z różnymi urzędami przez 4 lata.

W 2021 roku podpisał umowy i wpłacił zaliczkę na modernizację zakładu, wartą kilka milionów złotych. Dodatkowo przedsiębiorca jesienią 2022 roku zakupił 5000 ton kukurydzy, na które musiał zaciągnąć częściowy kredyt. Obecna sytuacja całkowicie zahamowała wszelkie inwestycje.

„Przez te wszystkie lata, w których prowadziłem gorzelnie tak ciężkiego czasu jak teraz jeszcze nie uświadczyłem, ilość towaru płynącego ze wschodu jest przerażająca, w marcu skup spirytusu był wstrzymany, a dziś ceny są zbyt niskie byśmy mogli przetrwać. Całą sytuacją przerażeni są też rolnicy, którzy mają pola przygotowane pod zasiew kukurydzy, lecz my na ten moment nie wiemy czy będziemy mogli ją od nich zakupić, bo nie wiemy czy uda nam się wznowić produkcję. Znam większość gorzelników w Polsce i wiem, że taki sam problem mają wszyscy. Nasze wszelkie plany inwestycyjne zostały zatrzymane.”– podkreśla Pan Józef.

Pan Józef planował budowę biogazowni, niestety obecna sytuacja mu to uniemożliwiła.

Spirytus jako rozwiązanie problemu z nadmiarem zboża

W obecnej sytuacji, w której nasz kraj boryka się z nadmiarem zboża, jednym z rozwiązań mogło by być zwiększenie ilości bioetanolu w paliwie. Zboże techniczne, nie nadające się do konsumpcji, które trafiło do naszego kraju i już w nim zostało, mogło by być przerobione w gorzelniach i zostać wykorzystane jako źródło energii.

O tym że działanie to mogło by mieć znaczenie niech świadczy fakt, że nawet niewielka gorzelnia, taka jak Pana Piotra, była by w stanie przerobić na paliwo aż 16 tysięcy ton kukurydzy w ciągu roku, w skali kraju były by to setki tysięcy ton. Do tego potrzeba jednak woli rządzących.

Reportaż wideo

Napisz komentarz

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Pogoda dla rolników

0
Would love your thoughts, please comment.x