Janusz Białoskurski z Roska w gminie Wieleń przez 35 lat rozwijał gospodarstwo specjalizujące się w produkcji trzody chlewnej. Dziś ma 176 ha ziemi, około 200 macior, nowoczesne chlewnie, automatyczną mieszalnię pasz i zespół doświadczonych pracowników. Gospodarstwo jest rentowne, nie jest obciążone kredytami i nadal pracuje na pełnych obrotach. Mimo to jego właściciel podjął decyzję o sprzedaży. Powodem nie są problemy finansowe, lecz brak następcy i chęć przejścia na emeryturę.

Gospodarstwo budowane od podstaw przez 35 lat
Janusz Białoskurski ma 65 lat i od początku swojej aktywności zawodowej jest związany z rolnictwem. Własne gospodarstwo prowadzi od 35 lat. Jak wspomina, w miejscu, w którym obecnie stoją budynki produkcyjne, magazyny i domy mieszkalne, kiedyś znajdowało się zwykłe pole.
Rozwój następował stopniowo. Porodówkę wybudowano w 2001 roku, a cztery lata później powstała tuczarnia. Wraz ze zwiększaniem skali produkcji inwestowano w kolejne budynki, wyposażenie, magazyny i instalacje usprawniające obsługę zwierząt.
Dziś gospodarstwo obejmuje 176 ha ziemi, głównie klas IV–VI, z niewielkim udziałem gruntów klasy III. Dużym atutem jest położenie pól. Cały areał znajduje się w pobliżu siedliska, a najdalej położone działki oddalone są od gospodarstwa o około 500 metrów.
Zrobiłem swoje. Gospodarstwo zostało wybudowane od podstaw i nadal działa na pełnych obrotach. Nie ma kredytów, ma własne środki i pozostaje rentowne, mimo zawirowań na rynku trzody chlewnej
– podkreśla Janusz Białoskurski.
Dlaczego rolnik zdecydował się sprzedać gospodarstwo?
Decyzja o sprzedaży nie pojawiła się nagle. Dojrzewała przez około trzy lata i była wielokrotnie omawiana w gronie rodzinnym. Najważniejszym powodem jest brak osoby, która chciałaby przejąć gospodarstwo i kontynuować prowadzoną produkcję.
Właściciel przyznaje również, że po 45 latach pracy zawodowej odczuwa zmęczenie. Produkcja zwierzęca wymaga stałej kontroli, a charakter pracy w rolnictwie utrudnia planowanie dłuższego odpoczynku. W okresie, w którym wiele osób wyjeżdża na wakacje, w gospodarstwie trwają żniwa i najintensywniejsze prace polowe.
Rolnik nie chce jednak dzielić majątku i sprzedawać oddzielnie ziemi, budynków czy wyposażenia. Zależy mu na znalezieniu osoby, która przejmie całość i będzie dalej rozwijać gospodarstwo.
Szkoda byłoby to rozsprzedać w kawałkach. Wszystko jest dobrze poukładane, dlatego chciałbym przekazać gospodarstwo komuś, kto będzie kontynuował produkcję i nadal na niej zarabiał
– mówi właściciel.
Rentowne gospodarstwo bez kredytów
Skala prowadzonej działalności jest duża. W gospodarstwie znajduje się około 200 macior, a roczna sprzedaż wynosi około 5000 tuczników o masie 125–130 kg. Produkcja odbywa się w cyklu zamkniętym. Okazjonalnie sprzedawane są również niewielkie partie prosiąt.
Najważniejsze elementy gospodarstwa to:
- 176 ha gruntów rolnych,
- około 200 macior,
- sprzedaż około 5000 tuczników rocznie,
- produkcja trzody chlewnej w cyklu zamkniętym,
- dwie chlewnie o powierzchni około 1400 i 1100 m²,
- tuczarnia mieszcząca 1200–1300 świń,
- automatyczna mieszalnia pasz,
- magazyny zbożowe o łącznej pojemności około 750–800 ton,
- instalacja fotowoltaiczna o mocy 100 kW,
- 50 ha użytków zielonych w Dolinie Noteci,
- budynki mieszkalne umożliwiające zamieszkanie kilku rodzin,
- zatrudniony i doświadczony zespół pracowników.
Gospodarstwo produkuje rocznie około 4 mln litrów gnojowicy, która wykorzystywana jest do nawożenia pól. Wszystkie budynki dla trzody wyposażone są w system rusztowy, dlatego nie powstaje w nich obornik słomiasty.
Produkcja trzody chlewnej w cyklu zamkniętym – 200 macior i 5 tys. tuczników rocznie
W stadzie wykorzystywane są maciory rasy Danbred. Właściciel ceni je przede wszystkim za plenność oraz spokojne zachowanie. Maciory po odsadzeniu prosiąt trafiają na stanowiska indywidualne, gdzie są inseminowane. Nasienie pobierane jest od dwóch knurów utrzymywanych w gospodarstwie i przygotowywane na miejscu.
Skuteczność inseminacji od kilku lat utrzymuje się na poziomie przekraczającym 92%. Co trzy tygodnie gospodarstwo odwiedza lekarz weterynarii, który przeprowadza badania ultrasonograficzne. Po potwierdzeniu ciąży maciory trafiają do kojców grupowych, a około 95. dnia przenoszone są na porodówkę.
Prosięta pozostają z maciorami przez 25–28 dni. Następnie przechodzą do odchowalni, a po około trzech tygodniach do warchlakarni. Każda maciora ma własny numer oraz dokumentację obejmującą terminy krycia i porodów, liczbę miotów oraz liczbę urodzonych prosiąt. Dane wykorzystywane są również przy podejmowaniu decyzji o dalszym pozostawieniu zwierzęcia w stadzie.

Jak działa tuczarnia w systemie komorowym?
Tuczniki utrzymywane są w obiekcie wybudowanym w 2005 roku. Tuczarnia mieści około 1200–1300 zwierząt i składa się z dziewięciu komór. Produkcja prowadzona jest w systemie „pełne–puste”. Po opuszczeniu komory przez zwierzęta jest ona dokładnie myta, dezynfekowana i dopiero później ponownie zasiedlana.
Takie rozwiązanie ułatwia zachowanie wysokiego poziomu higieny i ogranicza ryzyko rozprzestrzeniania się chorób. Właściciel zwraca również uwagę na sprawną wentylację. W obiekcie nie występują problemy ze skraplaniem pary wodnej ani nadmierną wilgotnością, także zimą.
W zależności od wielkości komory utrzymuje się w niej około 130–160 tuczników. Wraz ze wzrostem zwierząt są one rozsadzane, aby zapewnić im odpowiednią przestrzeń.
Dlaczego połączono żywienie na mokro i na sucho?
Jednym z ciekawszych rozwiązań jest połączenie dwóch systemów żywienia. Początkowo gospodarstwo stosowało wyłącznie karmienie na mokro. Wymagało to jednak przeprowadzania nawet pięciu odpasów dziennie, a praca kończyła się późnym wieczorem. Jednocześnie osiągane przyrosty nie spełniały oczekiwań właściciela.
System został więc uzupełniony o linię suchego żywienia. Obecnie zwierzęta otrzymują dwa odpasy płynne – około godziny 8.00 i 13.00. Po godzinie 15.00 otwierane są karmidła z suchą paszą, z której tuczniki mogą korzystać do rana.
W ciągu nocy zwierzęta pobierają łącznie około dwóch ton suchej mieszanki. Połączenie obu systemów pozwala uzyskiwać dzienne przyrosty na poziomie około 1–1,1 kg.
Do przygotowania paszy płynnej wykorzystywana jest między innymi serwatka oraz odpady piekarnicze. Gdy zimą dostępność tych produktów była mniejsza, zastosowano niewielki dodatek odpadów czekoladowych.
Wystarczało około 2% dodatku czekolady. Zwierzęta bardzo szybko wyczuwały słodki smak i znacznie chętniej pobierały paszę
– wspomina rolnik.

Automatyczna mieszalnia pasz pracuje przez całą noc
Produkcja zwierzęca wymaga około 1200 ton paszy rocznie. Do jej przygotowania wykorzystywana jest automatyczna mieszalnia firmy Buschoff, umieszczona w budynku o powierzchni około 750 m².
Cały proces nadzorowany jest komputerowo. Po wprowadzeniu odpowiednich receptur instalacja może samodzielnie przygotować przez noc około 18 ton paszy. Pozwala to ograniczyć nakład pracy i zapewnić powtarzalny skład mieszanek dla poszczególnych grup zwierząt.
Część zboża pochodzi z własnej produkcji, natomiast około połowy surowca jest dokupywana. Gospodarstwo od wielu lat współpracuje ze stałymi dostawcami, dlatego nie ma problemów z dostępnością pszenicy czy jęczmienia.
Do przechowywania zbóż służą:
- cztery silosy o pojemności 100 ton,
- trzy silosy o pojemności 30 ton,
- dodatkowe powierzchnie magazynowe.
Łącznie gospodarstwo może przechować około 750–800 ton ziarna.
Zespół, który tworzy gospodarstwo od lat
W gospodarstwie zatrudnionych jest sześć osób na podstawie umowy o pracę. Zootechnik współpracuje z właścicielem od 24 lat, natomiast pozostali pracownicy są związani z gospodarstwem średnio od 12 do 16 lat.
Zdaniem Janusza Białoskurskiego tak długi staż pracowników świadczy o stabilności produkcji oraz dobrych warunkach pracy. Utrzymanie doświadczonego zespołu ma szczególne znaczenie w produkcji zwierzęcej, gdzie niezbędne są regularność, znajomość stada oraz szybkie reagowanie na ewentualne problemy.

176 ha „wokół komina” – ogromna zaleta gospodarstwa
Jednym z najważniejszych atutów gospodarstwa jest układ gruntów. Ziemia nie jest rozproszona, a najdalej położone pola znajdują się zaledwie około pół kilometra od zabudowań. Ogranicza to czas i koszty transportu podczas nawożenia, siewu oraz zbioru.
Choć przeważają gleby klas IV–VI, właściciel podkreśla, że są one utrzymywane w bardzo dobrej kulturze. Regularnie stosowana jest gnojowica, nawożenie mineralne i wapnowanie, a słoma pozostaje na polach i jest rozdrabniana. Dużą wagę przywiązuje się również do usuwania kamieni. W tym celu wykorzystywana jest specjalna maszyna do ich zbierania.
Efektem są dobre plony nawet na słabszych stanowiskach. Na jednym z lepszych pól pszenica osiągnęła plon około 6,4 t/ha, natomiast wynik rzędu 5 t/ha na przeważających w gospodarstwie glebach właściciel uważa za zadowalający.
Możliwość rozwinięcia produkcji bydła
Około 50 ha gospodarstwa stanowią użytki zielone położone w Dolinie Noteci. Są one zadbane i mogą stanowić bazę paszową dla bydła opasowego. Zdaniem właściciela daje to potencjalnemu nabywcy możliwość zróżnicowania działalności i rozwijania równolegle produkcji trzody chlewnej oraz bydła mięsnego.
Duża powierzchnia podwórza również pozwala na dalszą rozbudowę. Całość obejmuje około 8 ha ogrodzonego terenu, z czego około połowę zajmują obecnie zabudowania oraz zagospodarowana przestrzeń.
Nowoczesna infrastruktura i część mieszkalna
Na terenie gospodarstwa znajdują się dwa rozbudowane budynki mieszkalne. Starszy został powiększony w 2005 roku i ma około 650 m² powierzchni. W praktyce mieszczą się w nim trzy niezależne lokale, co pozwala na zamieszkanie kilku rodzin bez wzajemnego zakłócania prywatności.
Drugi dom powstał w 2013 roku i ma około 220 m². Znajdują się w nim między innymi ogród zimowy, dwie sypialnie, łazienka, garaż oraz piwnica. Budynki zostały docieplone styropianem, a dach zabezpieczono grubą warstwą materiału izolacyjnego.
Na terenie gospodarstwa są również:
- wiaty i garaże,
- ogród oraz sad,
- kurnik,
- dwa stawy,
- miejsce spotkań nazywane „karczmą”,
- tereny rekreacyjne,
- ponad 2500 posadzonych drzew i krzewów.
Jeden ze stawów, po oczyszczeniu, został przystosowany do kąpieli. Ma około 300 m² powierzchni i głębokość około 1,4 m. Zbiornik służy obecnie głównie dzieciom jako przydomowe kąpielisko.
Fotowoltaika 100 kW już dawno się zwróciła
Gospodarstwo posiada instalację fotowoltaiczną o mocy 100 kW. Została ona już spłacona i działa na wcześniejszych, korzystniejszych zasadach rozliczania energii. Przy dużym zużyciu prądu w chlewniach, mieszalni pasz i pozostałych obiektach jest to istotny element ograniczający koszty działalności.
Szuka następcy, który przejmie całe gospodarstwo
Janusz Białoskurski nie ukrywa, że sprzedaż gospodarstwa jest dla niego trudną decyzją. Spędził w nim większość życia, samodzielnie rozwijał infrastrukturę, zwiększał areał i budował zespół pracowników. Nie chce jednak czekać do momentu, w którym wiek lub stan zdrowia uniemożliwią dalsze sprawne zarządzanie produkcją.
Zależy mu na znalezieniu poważnego inwestora, który przejmie gospodarstwo w całości. Cena nie jest ujawniana na pierwszym etapie. Szczegóły mają być omawiane bezpośrednio z osobami rzeczywiście zainteresowanymi zakupem.
Człowiek czuje się już trochę zmęczony i wypalony. Chciałbym wreszcie odpocząć, ale jednocześnie zależy mi, żeby ktoś dalej rozwijał to, co powstawało przez tyle lat
– podsumowuje rolnik.








