W dobie intensywnej produkcji na pola powracają różnego rodzaju pielniki. W skutecznej mechanicznej walce z chwastami niezbędne są jednak wiedza i doświadczenie oraz odpowiednie narzędzia i technologia.

Mechaniczne zwalczanie chwastów – na czym polega?
Prehistoryczne początki walki z chwastami wiązały się z wykorzystaniem różnych prostych, ręcznych narzędzi, wykonanych najczęściej z drewna. Mechaniczne odchwaszczanie ewoluowało wraz z uprawami przez kolejne tysiąclecia. Znaczny przełom nastąpił niemal sto lat temu wraz z wprowadzeniem pierwszych bron typu chwastownik, a następnie pielników rzędowych i chwastowników obrotowych.
Od pielników do herbicydów – jak zmieniało się zwalczanie chwastów?
Mechaniczna walka z chwastami jest znana w Polsce od dawna. A jednak nie każde pole było wolne od niepożądanych gatunków. Rolnicy w komunistycznym bloku często nie podejmowali żadnych działań. Łany zbóż były poprzetykane chabrami, makami, tworząc malownicze widoki, co obniżało jednak znacząco potencjał plonowania roślin uprawnych.
Do końca lat 70. XX wieku uprawy odchwaszczano mechanicznie różnymi metodami. Stosowano brony typu chwastownik i pielniki rzędowe, a w okopowych obsypniki. Walkę z chwastami stanowił też sam zbiór zbóż, koszonych przy pomocy kosiarek, żniwiarek lub snopowiązałek przed pełnią ich dojrzałości. W zbieranym pokosie znajdowały się również chwasty, które wywożono wraz z wartościowym materiałem poza obręb pól. Oczywiście pewna pula nasion pozostawała na plantacji, ale nie dominowała w uprawach następczych.
W latach 80. XX wieku na pola „wkroczyły” chemiczne rozwiązania. Śmiało można powiedzieć, że skuteczne herbicydy zakończyły erę mechanicznego zwalczania chwastów. W tym okresie na polach zaczął jednocześnie dominować zbiór kombajnowy. Nasiona chwastów „zdobyły” możliwość nieograniczonego wysiewania się na polach uprawnych. Ich kompensacji zaczął sprzyjać również ubożejący płodozmian. Obecnie nie znajdziemy z pewnością pola w kraju nad Wisłą, na którym chwasty nie stanowią zagrożenia.
Mechaniczne zwalczanie chwastów – kiedy jest skuteczne?
Odchwaszczanie mechaniczne przeżywa obecnie swój renesans. Wielu rolników powraca do tej technologii lub wdraża ją od podstaw po raz pierwszy. Do osiągnięcia sukcesu i powodzenia w walce z chwastami potrzebna jest jednak podstawowa wiedza o wykonywaniu tego typu zabiegów.
Najważniejszą sprawą jest zastosowanie odchwaszczania w odpowiednich warunkach glebowych i pogodowych. Jak to sprawdzić? Najlepiej bezpośrednio na polu, wykonując testowy przejazd. Gleba nie może lepić się do elementów roboczych, a one nie mogą wyrywać zbyt dużej liczby roślin. Źródła literaturowe i badania dopuszczają uszkodzenia młodych siewek na poziomie do 10%. W praktyce straty w pierwszym przejeździe nie powinny być większe niż 3–4%.
W sprzyjających warunkach chwasty można zniszczyć niemal w 100%. Opóźnienie zabiegu – chociażby przez niekorzystną pogodę – powoduje jednak ich intensywniejszy wzrost i ukorzenienie, a wtedy mogą pozostać na plantacji aż do zbiorów. Nawet wyrwane chwasty potrafią wznowić swój wzrost, na przykład po intensywnych opadach deszczu. Jest jeszcze jeden ważny element niezbędny w całej strategii. Prawidłowego odchwaszczania nie wykonamy bez odpowiedniego sprzętu. A pielnik pielnikowi nie równy.
Brona chwastownik – mechaniczne zwalczanie chwastów w zbożach
Pierwszym z narzędzi jest brona chwastownik. Składa się ona z tzw. pól, przymocowanych do ramy za pomocą łańcuszków lub na równoległoboku, co zapewnia prawidłowe kopiowanie terenu. Na każdym polu zamontowane są w kilku rzędach sprężyste zęby z zagiętymi końcówkami. Kąt ich natarcia można regulować mechanicznie lub hydraulicznie. Im mocniejszy kąt w stosunku do podłoża, tym bardziej intensywnie będziemy niszczyć chwasty.
Do zwalczenia chwastów przy użyciu chwastownika potrzeba często kilku przejazdów, wykonywanych w poprzek lub pod kątem do kierunku siewu zbóż – umożliwiając wyrywanie chwastów także pomiędzy roślinami w rzędzie. Zboża można bronować od fazy 3–4 liścia do końca fazy krzewienia. Drugie odchwaszczanie powinno być wykonane około 14 dni po pierwszym, a trzecie tuż przed końcem krzewienia, jeśli zachodzi konieczność. Przy siewie zbóż należy jednak pamiętać o zwiększeniu głębokości umieszczenia nasion (ok. 1 cm więcej) niż w przypadku uprawy konwencjonalnej, aby nie wyrwać siewek.
Wykonany zabieg odchwaszczania w zbożach przynosi także kilka dodatkowych korzyści. „Przeczesanie” łanu – szczególnie form ozimych – pobudza rośliny do efektywniejszego krzewienia i tworzenia produktywnych źdźbeł. Zabieg niszczy także wierzchnią warstwę skorupy glebowej oraz napowietrza rolę, co pozytywnie wpływa na regenerację i wigor roślin.
Pielnik rzędowy – do kukurydzy, buraków, soi i słonecznika
Kolejną maszyną jest pielnik rzędowy wykorzystywany głównie w uprawach szerokorzędowych, takich jak:
- kukurydza,
- burak cukrowy,
- soja,
- słonecznik.
Narzędzie składa się z sekcji wyposażonych w różnego rodzaju redliczki i noże podcinające chwasty. Kopiowanie terenu zapewnia kółko podporowe zamontowane na każdej sekcji. Kluczowe jest utrzymanie równych odstępów między rzędami, gdyż sekcja odchwaszczająca wycina wszystko, co spotka na swej drodze.
Nowością w pielnikach rzędowych są obrotowe gwiazdy montowane na końcu zespołu opielającego, które umożliwiają niszczenie chwastów w rzędach rośliny uprawnej.
Chwastownik obrotowy – jak działa i kiedy go stosować?
Trzecią maszyną jest chwastownik obrotowy wprowadzony na rynek niespełna dwie dekady temu. Narzędzie jest wyposażone w koła gwiazdowe ze stalowymi sprężystymi zgrzebłami, umieszczonymi na obracającej się tarczy z tworzywa sztucznego. Nacisk na glebę jest najczęściej regulowany hydraulicznie. Tarcze ustawione są pod kątem w stosunku do kierunku jazdy, co powoduje, że pokrywają całą powierzchnię gleby. Dzięki takiemu ustawieniu elementów roboczych maszyną można pracować, jadąc po ścieżkach technologicznych, a obracające się gwiazdy wyrywają chwasty znajdujące się pomiędzy roślinami zasianymi w rzędzie.
Chwastownik obrotowy może pracować w łanach roślin uprawnych do wysokości nawet 40 cm. Doskonale radzi sobie na polach z dużą ilością resztek pożniwnych – gwiazdy podczas obracania nie zapychają się nimi, tylko układają je na powierzchni gleby. To samo dzieje się z chwastami, które wysuszają promienie słoneczne. Pielnik obrotowy odchwaszcza również odstępy pomiędzy roślinami w rzędzie. Działa on jednak bardzo agresywnie i nie jest zalecany do wykonywania pierwszego odchwaszczania.
Czy mechaniczne zwalczanie chwastów może zastąpić herbicydy?
W mechanicznej walce z chwastami jedno jest pewne – nie ma gatunków „pancernych”. Podcięcie nożem czy szeroką redliczką zniszczy w sprzyjający warunkach każdą roślinę. Tymczasem w walce chemicznej coraz częściej słyszymy o zjawisku odporności na substancje czynne herbicydów. A nowych rozwiązań jest niestety jak na lekarstwo. W odchwaszczaniu chemicznym ważny jest również aspekt ekologiczny. Część ze stosowanych herbicydów może natomiast mieć negatywny wpływ na rośliny następcze, a nawet ekosystem.
Całkowite zastąpienie ochrony herbicydowej roślin uprawnych poprzez odchwaszczanie mechaniczne nie wydaje się jednak na ten moment realne. Z pewnością natomiast przybędzie tzw. hybrydowych programów odchwaszczania. Część zabiegów herbicydowych może zostać wówczas zastąpiona pielnikami, zwłaszcza w uprawach szerokorzędowych. Rozstrzygająca jednak pozostaje kwestia koniecznych nakładów – zakup z pozoru prostych, ale nowoczesnych maszyn nie jest wcale taki tani.










