Strona główna Blog Strona 823

Sprawdź czy ARiMR posiada aktualny numer Twojego rachunku bankowego

0
Kampania 2026

Wielkimi krokami zbliża się termin zaliczki dopłat bezpośrednich i płatności obszarowych PROW. Wypłaty mają wystartować 18 października. Z tego tytuły Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prosi rolników o sprawdzenie, czy ARiMR dysponuje aktualnym numerem ich rachunku bankowego.

W innym razie ARiMR zaprasza do biur powiatowych, gdzie należy zgłosić zmianę. Agencja wszelkie środki przekazuje wyłącznie na konta, które zostały wskazane w Ewidencji Producentów, więc bardzo ważne jest, aby numery rachunków były właściwe. Dzięki temu pieniądze trafią do wnioskujących bez zbędnych opóźnień.

Źródło: ARiMR
Zdj:unsplash.com

To już ostatnie chwile ciepła [POGODA]

2

W nocy z wtorku na środę na wschodzie kraju pogodnie. W pasie od Koszalina po Piłę, Nakło, Poznań, Inowrocław, Łódź, Skierniewice, Piotrków, Kalisz, Opole, Wrocław, Katowice pojawią się przelotne opady deszczu i mżawki. Temperatura nad ranem spadnie do 6-8 stopni na krańcach wschodnich do 10-12 na pozostałym obszarze. Cieplej do 13 stopni od Katowic po Opole i Wrocław.

W ciągu dnia nadal sucho na wschodzie, mało opadów również na zachodzie. Padać ma od Kaszub po cześciowo Kujawy, Wielkopolskę, Łódzkie, Opolskie, Górny Śląsk i zachód Małopolski. Wiatr na zachodzie, północy, południu i w centrum słaby. Na wschodzie silniejszy ze wschodu w porywach do 45 km/h.

Nawozy azotowe drożeją na potęgę

1

Końca podwyżek nie widać. Pośrednicy zamawiający w Grupie Azoty są też nie poważnie traktowani.

Zamawiają towar po ustalonej cenie, na którą jeszcze do niedawna było stać niewielu rolników. Po czym otrzymują informacje od producenta o tym, że nawóz zdrożał. Takim postępowaniem nie da się prowadzić uczciwie biznesu.

Handlowcy mówią o tym, że u producenta pracują amatorzy, a nie ludzie znający się na prowadzeniu uczciwego biznesu.

18 października ruszają wypłaty na poczet dopłat za ubiegły rok. Czy do tego czasu nawóz jeszcze zdrożeje i ile będzie kosztować na koniec roku.

Ciekawe jak ekonomiści podejdą do tematu opłacalności produkcji rolnej, bo w tej chwili zarabiają tylko i wyłącznie spółki skarbu państwa. I co najważniejsze jakie dywidendy zostaną wypłacone na koniec roku prezesom zarządzającym takimi przedsiębiorstwami?

Anna Lewandowska inwestuję w rolnictwo

0
Anna Lewandowska inwestuję w rolnictwo

Anna i Robert Lewandowski znani ze swojego zdrowego stylu życia postanowili zainwestować w rolnictwo.  Najlepszy piłkarz na świecie na początku roku ulokował część swoich pieniędzy w spółce Bio-Lider, która oferuje gamę biopreparatów dla rolnictwa i hobbystów. Żona najbardziej rozpoznawalnego polskiego piłkarza ostatnio poinformowała, że kupiła szklarnie w której ma zamiar prowadzić ekologiczną uprawę warzyw i ziół dla swojej firmy.

Rok temu Anna Lewandowska założyła firmę SuperMenu by Anna Lewandowska, która wyróżnia się cateringiem dietetycznym opartym na certyfikowanej, ekologicznej żywności. W menu nie znajdziemy niczego co zawiera pszenicę ( ze względu na gluten) czy biały cukier. Teraz warzywa i zioła z upraw konwencjonalnych mają zostać zastąpione na pochodzenia ekologicznego. 

„Weszliśmy właśnie na zupełnie nowy poziom w branży cateringów dietetycznych. Otworzyliśmy WŁASNĄ SZKLARNIĘ, w której uprawiamy ekologiczne zioła i warzywa, które potem trafiają do naszych posiłków. Dzięki temu jeszcze bardziej kontrolujemy jakość diet, które codziennie rano czekają na Was pod drzwiami. To prawdziwy przełom na rynku cateringów dietetycznych! Pękam z dumy, bo jesteśmy na rynku dopiero rok, a ani na chwilę nie przestajemy się rozwijać. Własna szklarnia i posiłki bazujące na certyfikowanej i ekologicznej żywności to zupełnie nowa jakość” – napisała Anna Lewandowska na Instagramie.

Rolnictwo ekologiczne poszerza swój zasięg z każdym rokiem, jak widać nawet u gwiazd. Kto wie, może niedługo celebryci zajmą się uprawą na roli?

Ustawa o kontraktowej przewadze przyjęta

0
Sąd wypuszcza rolnika z aresztu

W piątek, 1 października br., Sejm RP zdecydowaną większością: 443 głosów za, 5 przeciw i przy 1 jednym  wstrzymującym się, przyjął Ustawę o przeciwdziałaniu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi.

Tylko wnioski PiS

Jeszcze przed głosowaniem posłowie poparli dwie poprawki uszczegóławiające przepisy, które zaproponowali połowie Prawa i Sprawiedliwości. Odrzucono natomiast zmiany proponowane przez inne poselskie kluby. Koalicja Polska proponowała np. aby skrócić czas płatności dla producentów szybko psujących się produktów do 14 dni. Wnioskowano też o to aby kary, które mieliby płacić ci, którzy wykorzystując swoją przewagę w sposób nieuczciwy, trafiały nie do budżetu państwa, ale bezpośrednio do funduszu promocji. W efekcie środki z kar mogłyby bezpośrednio płynąć do pokrzywdzonych rolników. W odpowiedzi, przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wyjaśniali, że niektóre z proponowanych przez opozycję poprawek stałyby w sprzeczności z prawem Unii Europejskiej lub prawem krajowym.

Większa ochrona rolnika

Ostatecznie, w myśl nowych przepisów nie będzie np. możliwa zapłata za dostarczone, łatwo psujące się produkty w terminie ponad 30 dni, a za pozostałe produkty w terminie powyżej 60 dni. W spisie niedozwolonych praktyk znalazło się również nieuzasadnione obniżenie zapłaty np. w wyniku promocji wprowadzonej już po dostawie towarów. Nieuczciwym działaniem, które znalazło się też w katalogu niedozwolonych praktyk jest anulowanie zamówienia na łatwo psujące się produkty, w czasie krótszym niż 30 dni od planowanej dostawy. Niedozwolona będzie również odmowa potwierdzenia na piśmie uzgodnionych warunków dostawy.

Podstawa do działań UOKiK

Nowe rozwiązania dają również Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów podstawę prawną oraz narzędzia do eliminowania nieuczciwych praktyk i wykorzystywania przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi.
W nowej ustawie zawarto m.in. zapisy umożliwiające UOKIK prowadzenie postępowania nie tylko w przypadku wystąpienia praktyk zakazanych, wskazanych w unijnej dyrektywie, ale również w przypadkach, gdy wykorzystywanie przez nabywcę lub dostawcę przewagi kontraktowej jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i zagraża istotnemu interesowi drugiej strony albo narusza taki interes.

Nowa ustawa w sprawie zwalczania nieuczciwych praktyk handlowych wdrażać ma w swym zakresie stosowną tematyczną dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Teraz nowelizacją ustawy zajmie się Senat RP. 

Źródło: Sejm RP, MRiRW
Foto: Pixabay
 

Czym jest filtr cząstek stałych w samochodzie?

0
Filtr cząstek stałych

Czym jest filtr cząstek stałych w samochodzie? Jaka jest zasada ich działania? Czy filtry DPF są drogie? W niniejszym artykule odpowiadamy na powyższe pytania. Jeśli szukasz informacji na temat filtrów cząstek stałych, które stosuje się w układach wydechowych niektórych silników, zapraszamy do lektury.

  1. Dlaczego należy zawsze pamiętać o filtrze cząstek stałych?
  2. Jaka jest zasada działania filtra cząstek stałych?
  3. Czy filtr DPF jest drogi?
  4. Co wpływa na żywotność filtra cząstek stałych?
  5. Czy warto zainwestować w filtr cząstek stałych?

Zastanawiasz się nad wymianą filtra cząstek stałych w swoim samochodzie? Zanim podejmiesz jakiekolwiek kroki, sprawdź, czy przypadkiem elementu tego nie można zregenerować. W większości przypadków jest to możliwe! Dzięki temu nie obciążysz aż tak bardzo swojego budżetu domowego. A może szukasz po prostu informacji na temat DPF? Zanim omówimy ceny nowych filtrów, przypomnijmy, czym jest ten filtr i jakie ma zastosowanie.

Dlaczego należy zawsze pamiętać o filtrze cząstek stałych?

Filtr cząstek stałych – w skrócie DPF, GPF lub z francuskiego FAP – to filtr, który montuje się przede wszystkim w układach wydechowych silników benzynowych oraz wysokoprężnych. Jego głównym zadaniem jest regularne oczyszczanie gazy spalinowe ze stałych cząstek. Przede wszystkim z niespalonego węgla, który pozostaje w formie sadzy. Na niej zaadsorbowane są oczywiście inne substancje – na przykład tlenki metali czy węglowodory aromatyczne wielopierścieniowe. W silnikach samochodowych pierwsze filtry cząstek stałych pojawiły się w 1996 roku. Dzięki DPF udało się wyeliminować charakterystyczny dla samochodów z silnikami Diesla czarny dym.

Jaka jest zasada działania filtra cząstek stałych?

Standardowo filtr DPF montuje się w wydechowym układzie tuż za utleniającym katalizatorem. Przed filtrem natomiast mamy tłumik lub – jeśli jest – katalizator typu SCR. Stałe cząstki osadzają się na ściankach wyróżniających się porowatą powierzchnią. Ewentualnie na włóknach, które wykonuje się z materiałów ceramicznych, z metalu lub odpowiedniego papieru. To ostatnie rozwiązanie stosuje się głównie w filtrach jednorazowych.

Dzięki filtrom DPF ostatecznie do atmosfery przedostaje się maksymalnie 15% zanieczyszczeń w stałej fazie. Rozwiązanie tego rodzaju skutecznie zmniejsza emisję szkodliwych cząsteczek oraz redukuje powstawanie smogu.

Czy filtr DPF jest drogi?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Każdy filtr DPF to koszt nawet kilku tysięcy złotych. Okazuje się, że można na rynku znaleźć tanie odpowiedniki, ale w dalszym ciągu kosztują one minimum 1500 zł. Ze względu na skuteczność filtrów DPF w naszym samochodzie warto postawić na lepszej jakości filtr montowany, dzięki czemu cząstki stałe nie skrócą szybko jego żywotności. Średnia cena dobrego filtra DPF waha się w okolicy 3000 zł. W przypadku mniej popularnych pojazdów, w tym także samochodów azjatyckich cena ta jest znacznie większa – nawet 5000 zł. Natomiast dla ciężarówek filtry mogą kosztować nawet 10000 zł.

Zastanawiasz się nad wymianą filtra cząstek stałych? Zanim podejmiesz ostateczną decyzję, sprawdź, czy przypadkiem aktualnego DPF nie da się zregenerować. Jest to możliwe w sytuacji, gdy korpus nie uległ pęknięciu, ani gdy wkład nie został stopiony czy pokruszony. W zależności od modelu filtra cząstek stałych cena regeneracji wynosi od 500 do 1500 zł. Jest to zatem tańsza i możliwa do zrealizowania w większości przypadków alternatywa.

Co wpływa na żywotność filtra cząstek stałych?

Co wpływa na żywotność filtra cząstek stałych, który mamy zamontowany w naszym samochodzie? Przede wszystkim sposób naszej jazdy, stan techniczny całego auta, a także olej, stosowane paliwo oraz ewentualne dodatki do wspomnianego paliwa. Na rynku dostępne są rozwiązania jednorazowe, które należy wymieniać za każdym razem, gdy filtr się zapełni. Lepszą opcją są jednak elementy samooczyszczające się.

Czy warto zainwestować w filtr cząstek stałych?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – tak! Dziś w wielu krajach na kierowców nakłada się wysokie kary, kiedy Ci poruszają się samochodem bez filtra i tym samym nie spełniają norm emisji. Na przykład w Niemczech wysokość kary wynosi 1000 euro, a w Austrii aż 3500 euro. O błędach związanych z filtrem czasami informuje komputer pokładowy, który wyświetla wówczas tryb awaryjny. Nie zawsze jednak można liczyć na taką informację, więc warto regularnie kontrolować jego działanie.

Nawozy podrożały w kilka dni o kilkaset złotych

0
Cła na nawozy, CBAM

Rynek nawozów znalazł się w poważnych tarapatach, a już z pewnością rolnicy, którzy muszą wydać krocie na ich zakup. Zakłady produkujące w Europie zmniejszyły, a niektóre nawet wstrzymały produkcję z uwagi na brak gazu. Na twitterze skokiem cen nawozów podzielił się jeden z użytkowników. Różnica w ciągu 4 dni sięgnęła kilkuset złotych z tonę..

Rolnicy, którzy znaleźli oferty sprzedaży nawozów w atrakcyjnej cenie potrafią jechać kilkaset kilometrów. Inni zaś decydują się na wstrzymanie zakupu. Niestety ta sytuacja nie dotyczy tylko rolników, a wszystkich konsumentów i jej odzwierciedlenie pojawi się wkrótce w podwyżkach produktów spożywczych. 

UOKIK zbada sprawę

W związku z zatrważającym wzrostem cen nawozów przewodnicząca Związku NSZZ RI „Solidarność” Teresa Hałas skierowała wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o przyjrzenie się obecnej sytuacji na rynku rolnym.

„Z głębokim zaniepokojeniem wskazuję również, że w ostatnich dniach podmioty gospodarcze koincydentalnie podniosły ceny swoich produktów przeszło o ponad 100% na każdym produkcie, co w mojej ocenie stanowi działanie ograniczające konkurencję i naruszające zbiorowe interesy konsumentów, jak również ma na celu antykonkurencyjną koncentrację przedsiębiorców, wywołującą w konsekwencji negatywne skutki dla gospodarstw rolnych prowadzonych przez polskich rolników, w tym załamanie opłacalności produkcji rolnej – zaznaczyła we wniosku przewodnicząca

Na ten moment jednak rolnicy muszą uzbroić się w cierpliwość bo szansy na obniżkę cen na horyzoncie nie widać.  

Źródło:twitter.com
Zdj:pixabay.com

Wyjątkowo ciepła noc jak na październik [POGODA]

1

W nocy napływać ma jeszcze cieple powietrze. Nad ranem zanotujemy od 8 stopni na Podlasiu, 11 stopni w centrum do aż 13 stopni na zachodzie kraju. Wiatr słaby. Na zachodzie umiarkowany, a w pobliżu Sudetów pojawi się fen z wiatrem do 55 km/h.

W ciągu dnia będzie bardzo wietrznie. Wiatr na wschodzie może się rozpędzić do 60 km.h. w drugiej połowie dnia na wschód kraju zacznie napływać chłodne powietrze znad zimnej już Rosji. Po południu i wieczorem na zachodzie pojawia się przelotne opady deszczu. Więcej opadów w nocy z wtorku na środę na zachodzie kraju.

Czy będzie prawdziwy przełom?

0

Burzliwy przebieg miało dzisiejsze (4 października br.), spotkanie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorza Pudy z przedstawicielami organizacji rolniczych na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. W grupie przedstawicieli i szefów organizacji rolniczych i branżowych po raz pierwszy znalazł się Michał Kołodziejczak i inni członkowie AGRO-Unii. 

Wyszarpane spotkanie? 

– Panie Ministrze, to nie są rozmowy dwustronne o które pana prosiliśmy! – mówił Lider Ogólnopolskiego Ruchu Rolników AGRO-Unia – Te rozmowy są wyszarpane! Wyszarpaliśmy je podczas ubiegłotygodniowej wystawy AGRO-SHOW w Bednarach. I nie przejawiał pan, panie Ministrze wtedy entuzjazmu do spotkania z nami, ale my się nie obrażamy. Przyjechaliśmy i jesteśmy! Mamy też cztery postulaty. Tak na już. Na otwarcie. Od których powinno się zacząć rozwiązywanie rolniczych problemów! Po pierwsze: czas skończyć z kłamstwem dotyczącym tego, że wyższe ceny w sklepach, to wyższe dochody rolników! Powinno się w sklepach podawać dwie ceny: ile dostał za ziemniaki czy kapustę rolnik, a ile muszą płacić klienci. Wtedy będzie jasne, kto tak naprawdę zarabia! 

Czerwone strefy ASF

Drugi postulat AGRO-Unii to konieczność zniesienia czerwonych stref ochronnych ASF, których ograniczenia w przemieszczaniu stad i handlu poważnie utrudniają funkcjonowanie tym producentom trzody, u których nie stwierdzono ASF, a którzy znaleźli się w granicach czerwonych stref. 

Szkody łowieckie

– Kolejna sprawa to szkody łowieckie – mówił Michał Kołodziejczak. – Wypłacane w niewystarczającej wysokości i w niewłaściwej formie! To Państwo powinno wypłacać odszkodowania rolnikom i to Państwo powinno dochodzić ich zwrotu od myśliwych, a nie sami rolnicy. To zadanie zwala się na rolników, a to konfliktuje wieś z myśliwymi.

Emerytury bez następców

Czwarty postulat AGRO-Unii dotyczył reformy systemu emerytalnego KRUS w tym kierunku, by rolnicy przechodzący na emeryturę ze względu na wiek, nie musieli zrzekać się prowadzenia gospodarstw dla uzyskania uprawnień do pełnej emerytury, co w przypadku rolników bez następców jest prawdziwym problemem. 

– Zaproponował pan panie Ministrze reformę, która zmusza rolników do oddawania gospodarstw w dzierżawę, a to jest słabe – stwierdził Michał Kołodziejczak. – My natomiast mamy gotowy projekt ustawy, który rozwiązuje te problemy. Teraz panu ten projekt wręczę. 

Michał Kołodziejczak stwierdził też, że spraw do omówienia jest znacznie więcej. Natomiast cztery powyższe problemy to punkt wyjścia do dalszych działań, a zarazem test woli współpracy ze strony Ministra Grzegorza Pudy. Lider AGRO-Unii dodał też m.in., że Ministrowi zarzucić trzeba brak kontaktu z rolnikami, a także nieprawidłowe formułowanie problemów dotyczących rolnictwa i wsi.     

Minister Puda odpowiada

Minister Rolnictwa Grzegorz Puda stwierdził natomiast, że. 

– Odpowiadając panu przewodniczącemu związku, a może raczej przywódcy politycznej partii, powiem, że najważniejsza jest rozmowa, a nie obrażanie innych ludzi, czy też przedkładanie ulicznych demonstracji i happeningów nad merytoryczną dyskusję – powiedział Minister Grzegorz Puda. 
I dodał, że prace nad reformą systemu emerytalnego KRUS już trwają. Wnioskowanie nad zniesieniem stref w Polsce jest w toku. Przygotowywane są też różne formy wsparcia dla rolników, których produkcja ucierpiała w wyniku ASF. Natomiast pozostałe propozycje AGRO-Unii będą analizowane, podobnie jak inne propozycje pozostałych uczestników spotkania.

Burzliwa dyskusja z Ministrem

W odpowiedzi Michał Kołodziejczak stwierdził m.in., że są to działania głęboko niewystarczające. Lider AGRO-Unii wyraził też ubolewanie z tego powodu, że nie doszło do pokazu przygotowanej przez jego organizację multimedialnej prezentacji, a przyczyny techniczne odmowy na terenie supernowoczesnego centrum targowego MTP są raczej mało przekonywujące. Lider AGRO-Unii wyraził też rozżalenie z powodu utrudnień dla reporterów w udziale i swobodnym relacjonowaniu spotkania. W kontekście braku możliwości przeprowadzenia prezentacji doszło nawet do bardzo emocjonalnej wymiany zdań między Ministrem Grzegorzem Pudą, a Michałem Kołodziejczakiem i towarzszącym mu hodowcą trzody chlewnej, którzy chcieli przedstawić Ministrowi szczegółowe wyliczenia dotyczące problemów związanych z brakiem opłacalności hodowli w czerwonych strefach ochronnych ASF. 

Kołodziejczak podaje rękę

Podczas rozmów wypłynął także wątek bardzo bezpośredniego przekazu myśli i odczuć ze strony Michała Kołodziejczaka, który w swoich wcześniejszych wypowiedziach odmawiał uczestnikom innych spotkań z Ministrem Grzegorzem Pudą, prawa do reprezentowania wszystkich rolników i problemów wsi. Wątek ten Michał Kołodziejczak podsumował podaniem ręki innym uczestnikom spotkania, a szczególnie przedstawicielom rolniczych organizacji związkowych, branżowych i samorządu rolniczego. 

Będą kolejne spotkania

Podczas dyskusji poruszono też wiele innych rolniczych tematów. Ostatecznie uznano, że było to pierwsze tego rodzaju spotkanie, a tematy na nim poruszane wymagają wielu szerszych dyskusji. Także w ramach istniejących już wcześniej porozumień rolniczych. Michał Kołodziejczak wyraził natomiast na tym etapie swoje rozczarowanie brakiem konkluzji ze spotkania. Wyraził jednak wolę udziału w dalszych rozmowach. W spotkaniu na terenie poznańskich MTP uczestniczyli przedstawiciele i szefowie kilku większych rolniczych organizacji związkowych i federacji producenckich, a także Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz instytucji podległych MRiRW łącznie z Głównym Lekarzem Weterynarii. Do problemów tam poruszanych z pewnością powrócimy. Zapraszamy też do obejrzenia naszych wideorelacji ze spotkania 
 
Zapraszamy też do obejrzenia naszych wideorelacji ze spotkania na naszym profilu Fb.

Unijne kontrakty na tegoroczne zboża i rzepak ustalają w Paryżu historyczne maksima

0

Kontrakty giełdowe na zboża mocno podrożały w III dekadzie września. Zdecydowane wzrosty na rynku rzepaku zaczęły się w połowie minionego miesiąca. Wcześniej na rynku przez wiele tygodni panowała względna stabilizacja notowań. W konsekwencji ostatnich wzrostów wyceny unijnej pszenicy i kukurydzy wzrosły w skali września o 6-8%, a w przypadku rzepaku aż o 14%. Pierwsza październikowa sesja przyniosła kontynuację odbicia. W Paryżu kontrakty na zboża zamknęły piątkową sesję (01.10.2021) na nowych historycznych maksimach płaconych za tegoroczne zbiory. Rzepak swoje maksimum osiągnął już w połowie minionego tygodnia. Wszystkie trzy unijne kontrakty podążają w kierunku wieloletnich szczytów, które zaliczały w tym roku serie notowane na stare zbiory. O ile pszenica i rzepak może niebawem te poziomy osiągnąć, to jednak kukurydzy brakuje jeszcze ok. 80 euro/t i raczej trudno będzie w okresie rosnącej zbiorów osiągnąć tak duże wzrosty.  

Stałym wsparciem wzrostów notowań jest silny popyt rzeczywisty i spekulacyjny na większość towarów, a szczególnie na surowce energetyczne.

W czasie odradzającej się gospodarki światowej, która jednocześnie przechodzi transformację energetyczną, brakuje surowców takich jak gaz ziemny i pozostałe paliwa kopalne. Windowaniu cen sprzyjają dodatkowo inwestorzy spekulacyjni, którzy szukają zysku w okresie zerowych stóp procentowych i masowego drukowania pieniądza przez banki centralne. Unijnym kontraktom pomaga też silny popyt eksportowy (tanie euro) i wysokie ceny zbóż w basenie Morza Czarnego (Ukraina i Rosja). 

W Chicago końcówka minionego tygodnia przebiegała pod wpływem czwartkowej publikacji ważnych raportów USDA. Pierwszy z nich to kwartalny raport o stanie amerykańskich zapasów, a drugi o tegorocznej produkcji pszenicy. O ile zapasy kukurydzy, a zwłaszcza soi okazały się być powyżej oczekiwań rynkowych, to już zapasy pszenicy spadły bardziej od szacunków rynkowych. USDA skorygował też w dół i tak już niską tegoroczną produkcję krajowej pszenicy.

Uczestnicy rynku zareagowali na czwartkowe dane dużą przeceną soi i śruty sojowej i skokowym wzrostem notowań pszenicy. Kukurydza skorzystała nieco ze wzrostów na rynku pszenicy.

Rzut oka na wykresy (zamknięcie z 01.10.2021):

Giełda w Chicago:

Andrzej Bąk – eWGT
Źródło: CBo
T, Euronext-Paryż, USDA, KE

Polska żywność podbija Singapur

0

Dane handlowe potwierdzają, wzmożony eksport  polskiej żywności na rynek singapurski. Jak informuje MRiRW w 2020 r. wartość eksportu polskich produktów rolno-spożywczych do Singapuru wzrosła ponad dwukrotnie, osiągając wartość 43 mln EUR. Natomiast w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2021 r. nasz eksport do Singapuru zwiększył się o niemal 50% w stosunku do analogicznego okresu w 2020 r.

Szybka reakcja i szybkie działanie

Dobre wyniki to zasługa szybkiej reakcji polskich eksporterów na informacje płynące z Singapuru o poszukiwaniu alternatywnych źródeł dostaw żywności. Działania były wspierane przez polskie służby weterynaryjne, które prowadziły ożywioną współpracę z singapurskimi władzami, co zaowocowało m.in. ustaleniem nowego wzoru świadectwa zdrowia dla mięsa drobiowego, uwzględniającego zasadę regionalizacji w zakresie HPAI, a także finalizacją procedury dopuszczającej jaja konsumpcyjne oraz produkty jajeczne do rynku singapurskiego.

Władze singapurskie uznały Polskę za jeden z dziewięciu krajów, z którymi będzie rozwijana współpraca w zakresie dywersyfikacji dostaw żywności. Polska została wskazana jako priorytetowe źródło dostaw drobiu, jaj oraz łososia do Singapuru.

Eksportowe Eldorado?

28 września br. odbyło się webinarium pt. „Poland – New Poulty Partner in support of Singapore’s food security”. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Meat TradersAssociation (MTA) w Singapurze we współpracy z Krajową Radą Drobiarstwa – IG (KRD), a także Ambasadą RP oraz Zagranicznym Biurem Handlowym w Singapurze. W spotkaniu wzięło udział ponad 50 przedstawicieli branży z Polski i Singapuru. Polskie firmy miały okazję zaprezentować swoją ofertę, a następnie przeprowadzić odrębne spotkania biznesowe z singapurskimi partnerami.

Podczas wideospotkania Krajowa Rada Drobiarstwa – IG podpisała porozumienie o współpracy z Meat TradersAssociation. Dokument jest dużą szansą na intensyfikację współpracy w zakresie handlu mięsem drobiowym. Strony zadeklarowały w nim m.in. wolę do prowadzenia wspólnych projektów promocyjnych, prowadzenia współpracy w zakresie wymiany informacji o możliwościach biznesowych a także wymianę ekspertów.

Źródło:MRiRW

Zdj:unsplash.com

Czy polskie jabłka sprostają unijnym i rynkowym wyzwaniom?

0

Podobnie jak wielu innych producentów rolnych, również sadownicy obawiają się zmian, jakie wynikną z nowej Wspólnej Polityki Rolnej i Europejskiego Zielonego Ładu. W związku z wycofywaniem z rynku znanych substancji aktywnych i planowanym dalszym ograniczaniem stosowania środków ochrony roślin pojawiają się wątpliwości, czy możliwe będzie dalsze prowadzenie skutecznej ochrony i zapewnienie wysokiej jakości owoców, również w okresie przechowywania. Jak poradzić sobie z tym wyzwaniem i dostarczać konsumentom zdrowe jabłka?

Oprócz bieżących problemów – obejmujących dobór odmian, wyzwania związane z ochroną, niezadawalająco niskie ceny skupu owoców – z jakimi w każdym sezonie zmagają się sadownicy, tematami, które w ostatnich miesiącach stały się przedmiotem rozważań i analiz, są Wspólna Polityka Rolna na lata 2021-2027 oraz Europejski Zielony Ład. Przyjęte przez Komisję Europejską regulacje znacząco wpłyną na kondycję rolnictwa i sadownictwa we wszystkich krajach unijnych. Trzeba jednak pamiętać, że uwarunkowania produkcji rolnej w poszczególnych państwach członkowskich różnią się, a w polskich realiach przystosowanie gospodarstw do nowych przepisów może być trudne.

Jaka będzie przyszłość rolnictwa i sadownictwa?

Wiele obaw budzą wynikające z Zielonego Ładu strategie – Od pola do stołu i Bioróżnorodności. Ich założenia to m.in. przeciwdziałanie zmianom klimatu i zapewnienie wszystkim mieszkańcom Unii Europejskiej dostępu do zdrowej, przystępnejcenowo żywności. W Polsce wątpliwości dotyczą kluczowych celów, zgodnie z którymi ma nastąpić redukcja zużycia środków ochrony roślin o 50% oraz redukcja zużycia nawozów o 20%. Według wytycznych Zielonego Ładu 25% gruntów rolnych powinno zajmować rolnictwo ekologiczne. Tymczasem w naszym kraju uprawy ekologiczne zajmują zaledwie 3%, podczas gdy w Austrii już teraz jest to 25% gruntów ornych.

Na obecnym etapie z perspektywy producentów rolnych najbardziej kontrowersyjne wydają się przepisy związanie z ograniczeniem stosowania środków ochrony roślin. W Polsce ich zużycie wynosi średnio 2,5 kg/ha, podczas gdy we Włoszech jest to 6,5 kg/ha, a w Holandii 8 kg/ha. Jednocześnie od kilku lat trwa proces wycofywania z obrotu substancji aktywnych – znanych, skutecznych i stosowanych m.in. w ochronie roślin sadowniczych od lat – a w ich miejsce nie pojawiają nowe substancje i produkty. Być może częściową alternatywę mogą stanowić preparaty biologiczne, jednak trudno oprzeć na nich skuteczną ochronę, np. przed groźnymi patogenami grzybowymi czy szkodnikami. W przypadku jabłek słabsza ochrona fungicydowa podczas wegetacji dodatkowo będzie skutkować większym zagrożeniem przez choroby w okresie przechowalniczym. Mniejsza trwałość owoców utrudni natomiast ich eksport, szczególnie na dalekie rynki. Wszystko to sprawia, że sadownicy obawiają się o wielkość i opłacalność swojej przyszłej produkcji. 

Konsumenci oczekują wysokiej jakości produktów

Równolegle ze zmianami w prawodawstwie unijnym zachodzi inny proces – rosną wymagania, jakie konsumenci stawiają produktom rolnym. Owoce czy warzywa mają być wysokiej jakości i cechować się niską lub nawet zerową ilością pozostałości środków ochrony roślin. Podążając za tym trendem, sieci handlowe przedstawiają dostawcom bardzo rygorystyczne kryteria, które muszą być spełnione, aby ich plony trafiły do sprzedaży. Producenci otrzymują ścisłe wytyczne, listę dozwolonych środków ochrony roślin, muszą wykonywać określone badania na różnych etapach wegetacji i oczywiście po zbiorach.

W Polsce sprzedaż produktów ekologicznych jest na bardzo niskim poziomie, to wciąż niszowa część rynku – szczególnie w porównaniu z bogatymi krajami europejskimi, gdzie wydatki na tego typu żywność są kilkadziesiąt razy wyższe. Tymczasem większość polskich konsumentów zaopatruje się w owoce i warzywa właśnie w sklepach należących do sieci handlowych, w tym w dyskontach. Również tacy klienci zwracają coraz większą uwagę na jakość i bezpieczeństwo produktów kupowanych w bardziej przystępnych cenach. Pozwala to przewidywać, że tendencja do minimalizowania pozostałości środków ochrony roślin w plonach rolnych zapewne utrzyma się w najbliższych latach, dlatego aby zapewnić sobie zbyt, producenci tym bardziej muszą dostosować się do wymagań rynku.

Przed sadownikami jest wiele wyzwań

Zarówno zmiany w prawodawstwie unijnym i konieczność przestrzegania zasad wynikających z Zielonego Ładu, jak i wzrost wymagań konsumentów przynoszą polskim sadownikom liczne wyzwania. Wspólnym mianownikiem dla zasad wprowadzanych przez Komisję Europejską oraz dla wymagań sieci handlowych i klientów jest konieczność ograniczania liczby stosowanych środków ochrony roślin. Z obecnej perspektywy wydaje się to trudne do zrealizowania, szczególnie z powodu braku alternatywnych rozwiązań o równie wysokiej skuteczności jak konwencjonalne preparaty chemiczne. 

Niestety skutkiem zmniejszania dostępnej puli produktów do ochrony sadów, szczególnie przed chorobami grzybowymi, może być poszukiwanie nielegalnych zamienników wycofywanych produktów. Jest to bardzo niebezpieczne dla użytkowników, upraw i konsumentów, a dodatkowo rzuca negatywne światło na całą krajową branżę sadowniczą, która stara się wypromować polskie jabłka jako produkt zdrowy, jakościowy i bezpieczny. Trzeba pamiętać, że Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwaprowadzi regularne kontrole dotyczące stosowania środków ochrony roślin i pobiera próbki do badania ich pozostałości, a także – zgodnie z wytycznymi unijnymi – intensyfikuje kontrole pod kątem legalności preparatów stosowanych m.in. w sadownictwie. Zatem sięganie po preparaty niedopuszczone do oficjalnego obrotu może zostać w każdej chwili ujawnione, a kary za ich użycie są surowe – od mandatu i grzywny aż po pozbawienie wolności do trzech lat.

– Na rynku wciąż są dostępne nielegalne produkty niewiadomego pochodzenia, a ich użycie niesie ze sobą bardzo duże ryzyko co do składu takiego środka, jego jakości i efektywności, a także pozostałości po zastosowaniu – ostrzega Marcin Kanownik z firmy INNVIGO. – Dlatego apelujemy do sadowników, że jeżeli planują przechowywać jabłka przez dłuższy okres, tym bardziej powinni pamiętać, aby wszystkie środki ochrony roślin i preparaty wspomagające przechowywanie pochodziły od producentów, którzy są oficjalnie obecni na polskim rynku i oferują produkty w pełni legalne i bezpieczne.

Zdrowe jabłka – jakość bez pozostałości 

Sadownicy, którzy szukają sposobu, by nawet przy ograniczonej możliwości stosowania konwencjonalnych fungicydów zapewnić dobrą kondycję i wysoką jakość jabłek po zbiorze, mogą skorzystać z ochrony, jaką daje regulator pozbiorczy FruitSmart3,3 VP – polski preparat przeznaczony do używania we wszystkich typach chłodni. Jego substancją czynną jest 1-MCP (1-metylocyklopropen).

– Działanie regulatora FruitSmart 3,3 VP polega na wyhamowaniu produkcji etylenu i wszelkich procesów zachodzących w owocach – zarówno pod wpływem etylenu wytwarzanego przez sam owoc, jak i pobieranego z otoczenia – wyjaśnia Krzysztof Golec, Prezes Zarządu INNVIGO. – FruitSmart 3,3 VP przedłuża trwałość jabłek, poprawia ich walory jakościowe, zatrzymuje jędrność oraz hamuje procesy fizjologiczne związane z przejrzewaniem. Warto podkreślić, że zapobiega również występowaniu groźnych chorób przechowalniczych. Tkwestie bardzo istotne w przypadku kilkumiesięcznego przechowywania jabłek, a nabiera jeszcze większego znaczenia, jeżeli owoce przeznaczone są na eksport na dalekie rynki i muszą przetrwać w idealnej kondycji dłuższy transport. Dodatkowym walorem naszego preparatu jest to, że nie ma on okresu karencji, a po zastosowaniu w owocach nie występują pozostałości

FruitSmart 3,3 VP jest produktem całkowicie bezpiecznym, zarejestrowanym i dopuszczonym do obrotu w Polsce już od kilku sezonów. Środek można aplikować samodzielnie w bardzo łatwy sposób, bez konieczności umawiania się na przeprowadzenie zabiegu przez specjalistów. W czasach gdy wielu sadowników stara się korzystać z wyrobów krajowego pochodzenia, warto podkreślić, że całościowa produkcja tego regulatora odbywa się w Polsce – łącznie z syntezą substancji aktywnej (1-MCP), co jest ewenementem i nie zdarzyło się na naszym rynku od kilkudziesięciu lat.

Źródło: informacja prasowa