Strona główna Blog Strona 81

Wózek widłowy w gospodarstwie – jaki wybrać i czy się opłaca?

0
wózek widłowy
Oddzielenie kabiny od ramy wózka (FloatingCab) powoduje mniej odczuwalnych drgań.

Wózek widłowy od dawna znajduje zastosowanie w wielu branżach, a rolnictwo nie jest wyjątkiem. Dzięki swojej wszechstronności i wytrzymałości staje się niezastąpionym narzędziem w codziennej pracy gospodarstw, szczególnie tych o większej skali produkcji.

Użytkowanie wózków widłowych w gospodarstwach rolnych przynosi wiele korzyści, które znacząco usprawniają codzienne prace. Przede wszystkim znajdują swoje zastosowanie w branży warzywniczej czy ogrodniczej, gdzie usprawniają transport, załadunek oraz rozładunek warzyw i owoców. Umożliwiają szybkie i efektywne przemieszczanie ciężkich ładunków, takich jak palety z nawozami, ziarnem oraz paszą, co oszczędza czas i energię. Ich wszechstronność pozwala na zastosowanie zarówno w magazynach, jak i na terenach wokół gospodarstwa.

Dodatkowo, wózki widłowe zmniejszają ryzyko urazów pracowników, odciążając ich od konieczności ręcznego przenoszenia ciężkich przedmiotów. W efekcie wózki widłowe przyczyniają się do zwiększenia wydajności pracy oraz poprawy bezpieczeństwa w gospodarstwie.

Wózek widłowy spalinowy – kiedy to najlepszy wybór?

Wózki widłowe spalinowe są jednymi z najbardziej uniwersalnych i popularnych typów wózków widłowych, zwłaszcza w gospodarstwach rolnych i na otwartych przestrzeniach. Ich główną zaletą jest duża moc, dzięki której mogą pracować z ciężkimi ładunkami. Wyposażone są w silniki spalinowe, co pozwala na ich wydajną pracę przez długi czas bez konieczności ładowania, jak ma to miejsce w przypadku wózków elektrycznych.

Wózki spalinowe mogą być zasilane różnymi rodzajami paliwa, w tym dieslem, gazem płynnym (LPG) oraz benzyną. Wózki napędzane silnikami wysokoprężnymi (diesel) charakteryzują się dużą wydajnością i wytrzymałością, co czyni je idealnymi do pracy na zewnątrz. Generują jednak większe emisje spalin i hałas, przez co ich zastosowanie w zamkniętych pomieszczeniach jest ograniczone. Najczęściej wykorzystywane są do transportu ciężkich ładunków na dużych powierzchniach.

Z kolei wózki zasilane gazem płynnym (propan-butan) są bardziej uniwersalne, ponieważ mogą być stosowane zarówno na otwartej przestrzeni, jak i w dobrze wentylowanych pomieszczeniach. LPG spala się czysto, co oznacza mniejsze emisje spalin w porównaniu z silnikami diesla, a dodatkowo jest bardziej ekonomiczne w eksploatacji, zapewniając porównywalną wydajność.

Wózki z silnikami benzynowymi występują rzadziej, ale oferują dobrą wydajność i szybką reakcję na obciążenie. Są jednak mniej opłacalne w użytkowaniu niż te zasilane LPG lub dieslem.

Wózek elektryczny w gospodarstwie – gdzie sprawdzi się najlepiej?

Wózki elektryczne są napędzane silnikami zasilanymi akumulatorami, co czyni je cichymi, ekologicznymi i niezwykle wydajnymi w pracy na zamkniętych przestrzeniach. Dzięki zerowej emisji spalin doskonale sprawdzają się w magazynach, chłodniach czy budynkach gospodarczych, gdzie konieczne jest zachowanie czystego powietrza. Ich kompaktowa budowa i precyzja manewrowania umożliwiają łatwe operowanie w wąskich korytarzach czy na ograniczonej przestrzeni.

Wózki elektryczne charakteryzują się również niskimi kosztami eksploatacji, ponieważ wymagają jedynie ładowania akumulatorów, co eliminuje konieczność zakupu paliwa. Jednak sporą wadą jest konieczność przerw na ładowanie i ograniczony czas pracy na jednym ładowaniu, ale nowoczesne akumulatory litowo-jonowe coraz bardziej minimalizują ten problem, oferując dłuższy czas działania i szybsze ładowanie. Wózki te są szczególnie cenione w miejscach, gdzie liczy się ekologiczność oraz niski poziom hałasu.

Wózek widłowy w praktyce – co oferują producenci?

Wózek widłowy, który idealnie sprawdzi się w każdych warunkach, można znaleźć w ofercie firmy Manitou. MC 30-4 ST5 to jeden z wielu modeli, które mogą poruszać się po utwardzonym i po grząskim terenie. Zasilany jest trzycylindrowym silnikiem wysokoprężnym o pojemności wynoszącej 1826 cm3. Jednostka Kuboty posiada normę emisji spalin Stage V i generuje moc na poziomie 37 kW. Maksymalny udźwig wózka widłowego wynosi 3000 kg. Wysięgnik umiejscowiony z przodu maszyny jest w stanie podnieść ładunek na wysokość wynoszącą 5500 mm, natomiast promień skrętu wózka wynosi 3435 mm. Warto wspomnieć również o tym, że wózek MC 30-4 ST5 wyposażony jest w kabinę, co pozwala na pracę w każdych warunkach.

wózek widłowy
Prędkość, z jaką może poruszać się wózek MC 30-4 ST5, wynosi od 12 km/h z ładunkiem do 24,5 km/h bez ładunku.

Linde H16 z serii 381 to znacznie mniejszy od wyżej wspomnianego Manitou, dlatego świetnie sprawdzi się w zamkniętych i ciasnych pomieszczeniach. Spalinowe wózki widłowe firmy Linde Material Handling wyposażone są w hydrostatyczny napęd, który zapewnia wyjątkowo precyzyjną i efektywną pracę. W ramach serii 391 znajduje się model H16, który został zaprojektowany z myślą o dużej mocy przeładunkowej na niewielkiej powierzchni.

Wózek w wersji spalinowej dostępny jest w trzech wariantach: diesel, LPG oraz CNG. Wózek Linde jest w stanie podnieść ładunek o wadze nieprzekraczającej 1600 kg. Maszyna wyposażona jest w kabinę ochronną, która zapewnia bezpieczeństwo operatorowi. Wózek można wyposażyć w Linde Safety Pilot, który zapewnia liczne funkcje zwiększające bezpieczeństwo i efektywność, takie jak wskazanie na wyświetlaczu maksymalnej masy ładunku, maksymalna dopuszczalna wysokość podnoszenia i prędkość jazdy.

Mówiąc o wózkach widłowych o zasilaniu elektrycznym warto wspomnieć o modelu EFG 316 pochodzącym ze stajni Jungheinrich. Czterokołowe wózki widłowe serii 3 łączą stabilność jazdy i zwrotność. Sprawdzą się podczas pracy, gdzie liczy się prędkość podnoszenia lub podczas zastosowań z dodatkowym osprzętem. Maksymalna wysokość, na jaką może wysunąć się wysięgnik wynosi 7000 mm, natomiast ładunek, jaki jest w stanie podnieść, może ważyć nawet 1600 kg. Pojemność akumulatorów może wynosić od 625 do 750 Ah, zaś zużycie – od 3,9 do 3,5 kW na godzinę. Maksymalna prędkość wózka z ładunkiem oraz jego brakiem wynosi 17 km/h.

wózek widłowy
Zamiatarka ZMG ZPH 2200 mm to wszechstronne narzędzie do utrzymania czystości, które może zostać zamontowane również na wózku widłowym.

Dodatkowy osprzęt

Obecnie producenci oferują szeroką gamę osprzętu, który można zastosować w wózku widłowym. Dzięki temu sprzęt ten staje się jeszcze bardziej uniwersalny i jest w stanie wykonywać wiele czynności w gospodarstwie.

Dla branży warzywniczej lub ogrodniczej idealnym osprzętem będzie wywrotnica do skrzyniopalet, która pozwala na szybki rozładunek płodów rolnych z pojemnika na przyczepę bądź sortownik. Dość przydatnym rozwiązaniem może być zamiatarka o napędzie hydraulicznym, która pomoże w zachowaniu czystości na terenie gospodarstwa.

Ponadto wózki widłowe można wyposażyć w kosze robocze, które umożliwią bezpieczną pracę na wysokościach. W ofercie wielu producentów można znaleźć również przedłużki do wideł, trawersy, a także wagi oraz łyżki do przewożenia sypkich materiałów.

wózek widłowy
Dzięki dodatkowemu wyposażeniu, wózek widłowy może zastąpić ładowacz czołowy czy nawet ładowarkę teleskopową.

Rolnictwo jutra to dane, technologia i odwaga decyzyjna. O czym rozmawiano na debacie podczas otwarcia oddziału Kalchem?

0
Rolnictwo jutra to dane, technologia i odwaga decyzyjna. O czym rozmawiano na debacie podczas otwarcia oddziału Kalchem?

Debata „Rolnictwo jutra – technologia i ekonomia decyzji”, zorganizowana przy okazji otwarcia nowego oddziału firmy Kalchem w Szadowie Księżym, była próbą odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań współczesnego rolnictwa: czy cyfryzacja gospodarstw to jeszcze wybór, czy już konieczność. W rozmowie uczestniczyli przedstawiciele nauki, biznesu, samorządu oraz sami rolnicy, a wspólnym mianownikiem niemal wszystkich wypowiedzi było przekonanie, że bez danych, analizy i nowoczesnych technologii trudno będzie utrzymać konkurencyjność gospodarstw w kolejnych latach.

Dyskusja nie sprowadzała się jednak do prostego zachwytu nad technologią. Uczestnicy mówili także o kosztach wejścia, barierach wdrożeniowych, potrzebie edukacji oraz o tym, że samo kupienie maszyny z nowoczesnym wyposażeniem nie oznacza jeszcze korzystania z potencjału rolnictwa precyzyjnego. Debata pokazała, że rolnictwo jutra nie będzie oparte wyłącznie na maszynach, ale na umiejętności podejmowania lepszych decyzji.

Od map pól do decyzji opartych na danych

Dr inż. Mirosław Czechlowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zwracał uwagę, że punktem wyjścia do nowoczesnego zarządzania gospodarstwem powinno być poznanie własnych pól. Jego zdaniem dzisiaj podstawą są już nie tylko tradycyjne badania gleby, ale także elektroniczne mapy zasobności i wyznaczenie stref produkcyjnych, które pozwalają wdrażać zmienne dawkowanie nawozów czy materiału siewnego.

Rolnictwo 4.0 to dane, technologia i odwaga decyzyjna. O czym rozmawiano na debacie podczas otwarcia oddziału Kalchem?

Jak podkreślał, wielu rolników posiada już maszyny zdolne do realizacji takich zadań, ale możliwości te nadal pozostają niewykorzystane. Wskazał również, że zmienił się sam krajobraz technologiczny rolnictwa. Jeszcze dekadę temu problemem była integracja danych pochodzących z różnych maszyn i systemów, dziś coraz więcej narzędzi umożliwia łączenie informacji z wielu źródeł, także z laboratoriów analizujących glebę. W jego ocenie rolnictwo precyzyjne staje się nie tyle dodatkiem, ile naturalnym kierunkiem rozwoju efektywnego gospodarstwa.

Rolnictwo precyzyjne nie jest już opcją

Wyraźnie wybrzmiał także głos prof. Wawrzyńca Czubaka z Katedry Ekonomii i Polityki Gospodarczej w Agrobiznesie UPP, który mówił wprost, że od cyfryzacji rolnictwa nie ma odwrotu. Zwracał uwagę, że rolnicy z jednej strony mierzą się z wysokimi kosztami nawozów, energii, paliwa czy pasz, a z drugiej z coraz większą presją środowiskową, społeczną i rynkową.

„Nie ma od tego ucieczki. Taka jest kolej rzeczy, taka jest kolej tego postępu, który się dzieje na naszych oczach” – zaznaczył.

W jego opinii rolnictwo jutra będzie musiało jednocześnie ograniczać koszty, lepiej zarządzać zasobami i odpowiadać na wymagania rynku, który staje się coraz bardziej globalny i konkurencyjny.

Profesor podkreślał, że nowe technologie niosą ze sobą wysokie koszty wejścia, ale jeszcze większym wyzwaniem bywa brak kompetencji do ich wykorzystania. Jak mówił, samo uruchomienie systemu to dopiero początek. Kluczowe staje się „gromadzenie danych, ich analiza i wykorzystanie”. To właśnie ten ciąg działań decyduje o tym, czy inwestycja rzeczywiście zacznie pracować na wynik ekonomiczny gospodarstwa.

Rolnictwo 4.0 to dane, technologia i odwaga decyzyjna. O czym rozmawiano na debacie podczas otwarcia oddziału Kalchem?

Małe i średnie gospodarstwa też mają szansę

W trakcie debaty pojawił się też ważny wątek dotyczący opłacalności wdrażania rolnictwa precyzyjnego w mniejszych gospodarstwach. Prof. Czubak zaznaczał, że granica ekonomicznego sensu zależy od rodzaju produkcji i skali, ale nie oznacza to, że mniejsze gospodarstwa są z góry wykluczone. Wręcz przeciwnie – w jego opinii rozwiązaniem może być współpraca, wspólne zakupy technologii albo korzystanie z usług.

„Można też takie technologię kupić razem i się do nich przekonać wspólnie” – mówił,

wskazując, że integracja pozioma może być jednym z praktycznych sposobów wejścia w cyfrowe rolnictwo bez ponoszenia pełnych kosztów indywidualnie. Zachęcał też rolników do śledzenia przyszłych zapisów Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 roku, bo właśnie tam powinny znaleźć się narzędzia współfinansujące wdrażanie nowoczesnych rozwiązań.

Technologia musi działać w praktyce

Bardzo cenne były głosy samych rolników, którzy mówili nie o teorii, ale o własnych doświadczeniach. Jeden z uczestników debaty podkreślał, że impulsem do wejścia w rolnictwo precyzyjne była chęć obniżenia kosztów produkcji. W jego gospodarstwie efekty najlepiej było widać w zużyciu nawozów i oprysków. Jak zaznaczał, początkowo wydawało się to trudne, ale praktyka pokazała, że wiele narzędzi jest bardziej intuicyjnych, niż można było sądzić.

Padła też ważna uwaga, że wielu rolników chce zobaczyć takie rozwiązania w działaniu, zanim zdecyduje się na własne inwestycje. Z perspektywy praktyków właśnie możliwość przetestowania technologii i zobaczenia efektów po jednym lub dwóch sezonach bywa najskuteczniejszym argumentem za wdrożeniem.

Jeden z rolników podsumował to bardzo jasno:

„Myślę, że prędzej czy później będzie to trzeba wprowadzić w każde polskie gospodarstwo. Im szybciej, tym trudniej”.

CLAAS i Kalchem o rolnictwie cyfrowym

W debacie nie zabrakło również perspektywy dostawców technologii. Przedstawiciel CLAAS mówił o tym, że rolnictwo cyfrowe rozwijane jest przez producenta od wielu lat – od systemów jazdy automatycznej, które dziś stały się już standardem, po dokumentację prac i analizę danych. Zwracał jednak uwagę, że problemem nie jest dziś brak technologii, ale niewykorzystywanie potencjału już dostępnych maszyn.

Według jego oceny nawet 80% możliwości maszyn obecnych na rynku nie jest wykorzystywanych w ramach rolnictwa precyzyjnego. Dlatego tak istotną rolę odgrywają dziś szkolenia, wsparcie doradców oraz specjalistów zajmujących się właśnie wdrożeniem technologii w praktyce gospodarstwa.

Z kolei prezes Kalchem Elwira Najda podkreślała, że firma chce rozwijać się nie tylko jako dealer maszyn, ale także jako partner wspierający rolników w zarządzaniu danymi i podejmowaniu decyzji.

„Rolnictwo precyzyjne to nie jest już przyszłość. To jest kierunek, który dzieje się tu i teraz” – zaznaczyła.

W tym kontekście mówiła o rozwoju Centrum Rolnictwa Precyzyjnego, usług cyfrowych i Digital Corner, czyli strefy poświęconej nowoczesnym technologiom, uruchomionej w nowym oddziale. Jak dodała, „chcemy być dla rolnika nie tylko sprzedawcą, ale przede wszystkim partnerem w rozwoju jego gospodarstwa”.

Samorząd, młodzi ludzie i rozwój obszarów wiejskich

Ważnym elementem rozmowy była także perspektywa samorządowa. Burmistrz Turku wskazywał, że nowoczesne inwestycje i miejsca pracy mają znaczenie nie tylko dla lokalnej gospodarki, ale także dla zatrzymania młodych ludzi w mniejszych miejscowościach. Podkreślał, że nowoczesne technologie w rolnictwie i zapleczu rolniczym tworzą atrakcyjne miejsca pracy, które mogą przeciwdziałać odpływowi młodych mieszkańców do dużych miast.

Zwracał też uwagę, że dzisiejsze młode pokolenie w naturalny sposób porusza się w świecie cyfrowym, dlatego dla wielu młodych rolników wdrażanie nowych rozwiązań nie będzie barierą, ale czymś oczywistym. W tym sensie rolnictwo jutra to nie tylko technologia, ale także zmiana pokoleniowa.

KONIEC „ŚWIĘTEGO SPOKOJU”. CZY TWÓJ STARY PŁOT TO JUŻ SAMOWOLA?

0
Płot w pasie drogi

Wielu gospodarzy żyje w przekonaniu, że płot, który stoi od 20 czy 30 lat, jest „nietykalny”. Nic bardziej mylnego. Przy okazji modernizacji dróg i cyfryzacji map, urzędnicy coraz częściej zaglądają na podwórka. Sprawdź, czy Twoje ogrodzenie nie stanie się powodem gigantycznej kary w 2026 roku.

Pułapka 2,2 metra: Pozwolenie to nie wszystko

Większość z nas wie, że budowa płotu do wysokości 2,20 m nie wymaga zgłoszenia. To jednak najczęstszy błąd myślowy. Brak formalności budowlanych nie zwalnia Cię z przestrzegania przepisów technicznych i bezpieczeństwa.

Ostre elementy? Tylko powyżej głowy

Zgodnie z prawem (§ 41 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury), na ogrodzeniu nie wolno umieszczać drutu kolczastego, tłuczonego szkła ani ostrych grotów na wysokości niższej niż 1,8 m.

  • W praktyce: Jeśli Twój płot ma „ozdobne” szpice na wysokości klatki piersiowej – w świetle prawa zagraża ludziom i zwierzętom. PINB może nakazać ich natychmiastowy demontaż.

Kierunek bramy: Chodnik ma być wolny

Masz bramę lub furtkę, która otwiera się na zewnątrz, w stronę drogi? To błąd, który może Cię drogo kosztować. Przepisy jasno mówią: skrzydła bramowe muszą otwierać się do wewnątrz działki. Jeśli brama wykracza poza linię Twojej posesji podczas otwierania, narażasz się na interwencję przy pierwszej skardze sąsiada lub kontroli drogowej.

Pas drogowy: Najdroższe centymetry w gospodarstwie

To tutaj zaczynają się prawdziwe dramaty finansowe. Często stare płoty stoją „nieco” wysunięte w stronę jezdni. Przy dzisiejszych pomiarach satelitarnych i Geoportalu, urzędy gmin wyłapują takie przesunięcia co do centymetra.

  • Samowola w pasie drogowym: Jeśli fragment Twojego ogrodzenia zajmuje teren gminy bez zezwolenia, grozi Ci kara w wysokości 10-krotności opłaty za zajęcie pasa.
  • Efekt? Rachunek na kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, płatny praktycznie natychmiast.

Dlaczego to problem właśnie teraz?

To nie „nadgorliwość”, a technologia. Gminy masowo aktualizują ewidencję gruntów, by pozyskać dotacje na remonty dróg. Aby dostać środki, gmina musi „wyczyścić” stan prawny – a to oznacza usuwanie wszystkiego, co wystaje w pas drogowy.

PODSUMOWANIE DLA ROLNIKA: Zanim zainwestujesz w nowy podjazd albo remont starego płotu, upewnij się, gdzie dokładnie przebiega granica. Stary płot to nie tylko pamiątka po poprzednikach – to odpowiedzialność, która może kosztować fortunę.

Czy Waszym zdaniem to potrzebne porządkowanie chaosu, czy kolejny skok na kieszeń obywatela? Dajcie znać w komentarzach!

#Agroprofil #PrawoBudowlane #Gospodarstwo #Ogrodzenie #Kontrola #Rolnictwo #Wieś #PasDrogowy

Pogoda 14 kwietnia- zamiecie piaskowe na Mazowszu i wieczorny deszcz na Śląsku

0
pogoda 14 kwietnia
pogoda 14 kwietnia

Pogoda- w nocy od 0 do +10 stopni

Noc nadal przyniesie silny wiatr w centrum kraju. Jeśli chodzi o zachmurzenie to te największe ma być na zachodzie i południu kraju a nad ranem także w centrum i na Kaszubach. Na termometrach od 0/+2 stopni od Roztocza i dalej wzdłuż Bugu w Lubelskim po Podlasie, wschód i północ Mazowsza i Mazury do 5 stopni na północy i w centrum kraju; 5-7 stopni na południu do 8-10 stopni na zachodzie kraju.

Do wieczora w Polsce sucho ale dużo chmur. Chwilami niebo całkiem przysłonią chmury na 1 czy 2 godziny.

Wieczorem na froncie są szanse na lokalne przelotne opady deszczu na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku- od 0 do 4 mm.

Wiatr powieje dość silnie a na wschodzie Kujaw, Mazowszu porywiście do 60 km/h z południowego wschodu.

pogoda 14 kwietnia

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Statystyka pogodowa- bywało jeszcze -10 stopni na 2 metrach i 20 cm śniegu na nizinach- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Gdynia: Kluczowy terminal zbożowy w zawieszeniu. Czy cena zbóż zależy tylko od biurokracji?

0
cena pszenicy

Cena zbóż w Polsce to wypadkowa wielu niekorzystnych czynników. Podczas gdy biurokracja w Brukseli od blisko roku wstrzymuje nowoczesne inwestycje na Nabrzeżu Indyjskim, polski rolnik mierzy się z rekordowymi zapasami z 2025 roku, drogim frachtem przez Bałtyk oraz brakiem realnej ochrony przed rosnącymi kosztami logistyki.

Logistyka i cena zbóż: Gdy Gdynia „stoi”, rolnik płaci

Od czerwca 2025 r. strategiczna infrastruktura w Gdyni nie pracuje na pełnych obrotach. Przeciągające się postępowanie przed Komisją Europejską paraliżuje rozwój obiektu zdolnego obsługiwać masowce typu Panamax. Bruksela szczegółowo bada, czy przejęcie terminala przez wybrane w przetargu konsorcjum nie doprowadzi do nadmiernej koncentracji kapitału i naruszenia zasad konkurencyjności na rynku bałtyckim. Analizy dotyczą przede wszystkim powiązań kapitałowych dzierżawcy z globalnymi graczami handlującymi ziarnem, co ma zapobiec powstaniu monopolu. Dla producenta oznacza to jednak kosztowny stan zawieszenia:

  • Kolejki i koszty transportu: Mniejsi operatorzy pracują na granicy wydolności. Wielogodzinne postoje pod portem podnoszą koszty logistyki, które sięgają nawet 150 zł/t przy transporcie z południa kraju.
  • Brak osłon i drogie paliwo: Branża transportowa oraz rolnicy (szczególnie ci rozliczający VAT) pozostają praktycznie bez ochrony rządu w obliczu wysokich cen paliw. Każdy dodatkowy litr oleju napędowego spalonego w korku przed bramą portu to niższa cena zbóż w punkcie skupu, ponieważ to rolnik ostatecznie finansuje te niedogodności w niższej marży.
  • Podwyżki e-TOLL: Systematyczny wzrost kosztów stałych, w tym drastyczne podwyżki opłat drogowych (e-TOLL wzrósł o ok. 40%), sprawia, że odległość gospodarstwa od portu staje się barierą nie do przebicia.

Geografia frachtu: Bałtyk vs Morze Czarne

Polska konkuruje o rynki zbytu (np. w Afryce Północnej) z krajami basenu Morza Czarnego. Tu kluczową rolę odgrywa geografia:

  1. Dystans: Porty rumuńskie czy rosyjskie leżą znacznie bliżej głównych odbiorców.
  2. Konkurencyjność: Aby polskie ziarno wygrało, musi być odpowiednio tańsze „u źródła”, by zniwelować wyższy koszt frachtu przez Bałtyk. Brak nowoczesnego terminala uniemożliwia obniżenie kosztów jednostkowych załadunku, co jeszcze bardziej spycha nas na margines konkurencyjności.

Pułapka walutowa i rosnące koszty produkcji

To, jaka jest aktualna cena zbóż na krajowym rynku, zależy silnie od kursu dolara (USD). Przy kursie w okolicy 3,60 zł, cena pszenicy w przeliczeniu na PLN jest znacznie niższa niż przy kursie 4,00 zł. W tym samym czasie rolnicy zmagają się z systematycznym wzrostem kosztów stałych: energii, nawozów i środków ochrony roślin, co przy spadających cenach światowych (wynikających z rekordowej podaży w Argentynie i Australii) doprowadza do zjawiska niebezpiecznych „nożyc cenowych”.

Tranzyt z Ukrainy: Efektywność zamiast konkurencji

Warto odczarować mit tranzytu jako bezpośredniego wroga polskiego rolnika. W rzeczywistości duża masa towarowa poprawia efektywność terminali:

  • Niższe koszty stałe: Większy wolumen pozwala operatorom obniżać jednostkowe koszty przeładunku.
  • Atrakcyjność dla armatorów: Port wysyłający regularnie duże ilości towaru ma lepszy dostęp do statków i niższe stawki frachtu, co ułatwia wywóz polskiego ziarna.

Realizm rynkowy: Port to nie gwarancja ceny

Należy jednak uczciwie zaznaczyć: nawet w pełni sprawny i nowoczesny „polski port” nie jest receptą na natychmiastowe wzrosty. O tym, jaka będzie ostateczna cena zbóż w portfelu rolnika, decyduje przede wszystkim rynek światowy, giełda MATIF oraz globalny bilans podaży i popytu.

Sprawna infrastruktura w Gdyni nie podniesie światowych notowań, ale jest niezbędna, by zminimalizować koszty logistyczne i umożliwić fizyczny wywóz nadwyżek. Bez drożnego „okna na świat” i systemowej ochrony przed rosnącymi kosztami transportu, polskie zboże będzie dalej dusić rynek wewnętrzny, a producenci pozostaną zakładnikami niemocy administracyjnej.

Rynek ziemniaka 2026: Dramatyczny spadek cen i plan ratunkowy resortu

0
Ziemniaczany nokaut

Polski rynek ziemniaka znalazł się w punkcie krytycznym. Rekordowe zbiory, szacowane na 7 mln ton, w zderzeniu z unijną nadpodażą doprowadziły do drastycznych spadków cen. Podczas gdy Ministerstwo Rolnictwa otwiera nowe kanały zbytu, producenci apelują do ministra o ratunek dla gospodarstw.

Przeczytaj również: Rynek ziemniaków zalany: Czy nadprodukcja wymusi ograniczenie nasadzeń w Polsce i Europie?

Sytuacja w magazynach jest dramatyczna. Wielu rolników nie jest w stanie sprzedać towaru po stawkach pokrywających koszty produkcji i składowania. Podczas kwietniowych rozmów w resorcie, strona społeczna jasno sprecyzowała swoje oczekiwania wobec rządu.

Głos rolników: Pismo z prośbą o pomoc

Kluczowym momentem rozmów było przekazanie oficjalnego pisma na ręce ministra Stefana Krajewskiego. Agnieszka Tołłoczko-Wróbel, producentka ziemniaków ze Szkotowa, występując w imieniu rolników, złożyła formalną prośbę o podjęcie natychmiastowych działań interwencyjnych.

Postulaty branży skupiają się na dwóch filarach:

  • Ziemniaki jadalne: Wsparcie finansowe i systemowe w obliczu rekordowej nadpodaży i niskich cen skupu (ok. 89 zł/dt).
  • Sadzeniaki: Ochrona producentów materiału nasadzeniowego, który jest fundamentem przyszłych sezonów, a obecnie również odczuwa skutki rynkowej destabilizacji.

Resortowe „ratowanie” rynku

W odpowiedzi na trudną sytuację, ministerstwo wdraża rozwiązania mające udrożnić kanały sprzedaży. Najważniejszym ruchem legislacyjnym jest rozporządzenie z 23 marca 2026 r., które wprowadza kategorie ziemniaków jadalnych i wczesnych drobnych. Dzięki temu ziemniaki o mniejszej kalibracji, dotąd niemieszczące się w normach, mogą legalnie trafić do handlu, co realnie ogranicza straty w gospodarstwach.

Eksport i alternatywne kanały zbytu

Resort stawia także na „wentyle bezpieczeństwa” poza granicami kraju i w innych sektorach:

  1. Rekordowy eksport: Dzięki uproszczeniom fitosanitarnym, które objęły 83% powiatów, sprzedaż do krajów trzecich wzrosła do 86,5 tys. ton w 2025 r. W pierwszym kwartale 2026 r. dynamika ta jest utrzymana (blisko 15 tys. ton do marca).
  2. Energetyka i cele charytatywne: Nadwyżki mają być kierowane do biogazowni oraz organizacji pożytku publicznego (Caritas, Banki Żywności), przy wykorzystaniu preferencji w podatku VAT dla darowizn płodów rolnych.

Czy to wystarczy?

Mimo wdrożonych zmian, widmo nadprodukcji pozostaje realne. Minister Stefan Krajewski zadeklarował dalsze analizy finansowe, jednak podkreślił, że ewentualna pomoc musi być precyzyjnie wymierzona. Branża czeka na konkretne decyzje dotyczące funduszy interwencyjnych, o które wnioskowali producenci, obawiając się, że bez nich wielu z nich będzie musiało drastycznie ograniczyć nasadzenia w nadchodzącym sezonie.


Kluczowe fakty dla producenta:

  • Interwencja: Oficjalne pismo producentów ze Szkotowa o pomoc dla rynku jadalnego i sadzeniaków.
  • Nowe prawo: Drobne ziemniaki legalne w handlu od kwietnia 2026 r.
  • Eksport: Uproszczone procedury w 314 powiatach w Polsce.
  • Ceny: Spadek o ok. 20% rok do roku (średnio 89,35 zł/dt w skupie).

Opracowano na podstawie komunikatów MRiRW oraz analiz rynkowych portalu Agroprofil.

Ceny zbóż: Fatalny tydzień na MATIF i w Chicago. Rynek wymazał „premię wojenną”

0
Cena pszenicy na Matif

Ceny zbóż na giełdach: Cena pszenicy oraz kukurydzy zakończyła tydzień głębokimi spadkami, pieczętując trend zapoczątkowany ogłoszeniem 14-dniowego rozejmu w Cieśninie Ormuz. Piątkowe zamknięcie sesji potwierdziło, że raport USDA (WASDE) oraz masowa ucieczka funduszy inwestycyjnych od ryzyka całkowicie stłumiły obawy o konflikt na Bliskim Wschodzie. Eksperci rynkowi wskazują jednoznacznie: rynek zbóż wszedł w fazę stagnacji przy rekordowo wysokich zapasach.

Zapaść notowań: Tygodniowe podsumowanie strat

Mijający tydzień był dla producentów zbóż wyjątkowo dotkliwy. Cena pszenicy na paryskim MATIF spadła w skali tygodnia o 3,8% (-7,75 EUR), kończąc sesję na poziomie 194,75 EUR/t. Jeszcze większą przecenę odnotował rynek amerykański, gdzie ceny spadły po raz trzeci z rzędu:

  • Chicago (SRW): Kontrakt majowy stracił w tydzień aż 27,25 centa, zamykając się w piątek na poziomie 5,71 USD/buszel.
  • Kansas (HRW): Pszenica twarda spadła o 25 centów w skali tygodnia.
  • Minneapolis (MLPS): Pszenica jara straciła najwięcej, kończąc tydzień na minusie o 35,25 centa.
Kontrakt (najbliższy)Cena 10.04.2026Zmiana tygodniowaZmiana 30 dniZmiana 12 m-cy
MATIF – pszenica194,75 EUR/t-3,8%-4,5%-10,0%
MATIF – kukurydza202,75 EUR/t-2,5%-0,1%-2,5%
Chicago – pszenica209,93 USD/t-4,5%-3,4%+6,1%
Chicago – kukurydza173,62 USD/t-2,5%-2,5%-8,7%

Raport USDA: Rekordowe zapasy i stagnacja

Raport USDA (z 09.04.2026) potwierdził stagnację na rynku zbóż. Globalne rezerwy pszenicy wzrosły o 6,1 mln ton, osiągając poziomy nienotowane od lat.

  • Europa i Indie: Głównym powodem wzrostu zapasów jest korekta w górę produkcji europejskiej (do 145,11 mln t) oraz drastyczny spadek konsumpcji w Indiach.
  • Kukurydza: Choć światowe rezerwy końcowe wzrosły (do 283,12 mln t), analitycy oceniają te zmiany jako korekty techniczne na koniec sezonu, co tłumaczy mniejszą reakcję cen kukurydzy w porównaniu do pszenicy.
  • Pogoda: W USA dodatkową presję wywarły zbawienne opady deszczu na Środkowym Zachodzie, które poprawiły kondycję upraw.

Rola funduszy i walut

Dane Commitment of Traders pokazały gwałtowny odwrót kapitału – inwestorzy w Chicago wrócili do pozycji krótkiej netto, uciekając od ryzyka przed weekendowymi rozmowami USA-Iran. Jednocześnie umocnienie euro względem dolara (1,1725) oraz mocny złoty (USD/PLN 3,63) ponownie obniżają konkurencyjność unijnego (polskiego) ziarna na rynkach światowych.

Fatalny paradoks: Tanie zboże, droga produkcja

Mimo że światowa cena pszenicy wróciła do niskich poziomów z końca lutego, rolnicy wciąż płacą za produkcję według stawek wojennych:

  • Paliwa: Choć ropa naftowa zanotowała spadki (Brent ok. 96 USD), ceny energii pozostają skrajnie wyższe niż przed wybuchem wojny z Iranem.
  • Nawozy: Niepewność logistyczna w regionie Zatoki Perskiej i wysokie koszty gazu utrzymują ceny nawozów na poziomach, które przy obecnych cenach skupu oznaczają brak rentowności.

Wniosek: Rynek zbóż całkowicie skapitulował pod ciężarem nadpodaży i sygnałów o deeskalacji militarnej. Rolnicy wchodzą w kolejny tydzień w skrajnie trudnej sytuacji – przychody ze sprzedaży ziarna spadły o 10% w skali roku, podczas gdy wydatki na paliwo i nawozy pozostają na „wojennym” poziomie.

Źródło: Euronext-Paryż, CBoT, USDA

MERCOSUR: Kluczowe fakty i oś sporu (kwiecień 2026)

0
Mercosur

Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj) stała się przedmiotem intensywnej debaty politycznej w Polsce. Główny spór dotyczy obecnie nie tylko samej treści porozumienia, ale przede wszystkim narzędzi prawnych, jakich Polska powinna użyć do ochrony krajowego rynku rolnego.

1. Różnica proceduralna: Skarga a Wniosek o opinię

To najważniejszy punkt sporny, który bezpośrednio rzutuje na sytuację producentów rolnych:

  • Wniosek o opinię (Art. 218 TFUE): Złożony przez Parlament Europejski (przy udziale europosłów PSL). TSUE zbada jedynie zgodność umowy z traktatami. Ten tryb nie wstrzymuje tymczasowego stosowania umowy, które ma ruszyć 1 maja 2026 roku.
  • Skarga o unieważnienie (Art. 263 TFUE): Może ją wnieść jedynie rząd. Tylko ona, połączona z wnioskiem o zabezpieczenie, dawałaby realną szansę na zawieszenie stosowania umowy przed majowym terminem. Według stanu na 10 kwietnia rząd takiej skargi nie złożył.

2. Rola Rezolucji Sejmu RP

Sejm przyjął oficjalną uchwałę wzywającą rząd do sprzeciwu wobec ratyfikacji umowy w obecnym kształcie.

  • Argumentacja parlamentu: Sejm wskazał na zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego i nieuczciwą konkurencję ze strony producentów z Ameryki Południowej (niższe koszty produkcji, mniejsze wymogi środowiskowe).
  • Kontekst polityczny: Rezolucja jest aktem woli politycznej, a nie prawnym nakazem. Stanowi jednak silny argument dla Prezydenta Karola Nawrockiego, który zarzuca rządowi ignorowanie mandatu parlamentarnego.

3. Ewolucja stanowiska resortu rolnictwa

Analiza wypowiedzi kierownictwa MRiRW pokazuje wyraźną zmianę retoryki:

  • Styczeń 2026: Minister Stefan Krajewski deklarował, że jeśli umowa zostanie podpisana, Polska złoży skargę do TSUE, co „zablokuje umowę”.
  • Kwiecień 2026: Podczas wywiadów minister stwierdził, że „nie można umierać za Mercosur”. Resort akcentuje teraz rekordowy eksport polskiej żywności (248 mld zł w 2025 r.) i sugeruje, że należy skupić się na unijnych klauzulach ochronnych oraz promocji znaku „Produkt Polski”.

4. Główne strony konfliktu

  • Prezydent Karol Nawrocki: Domaga się natychmiastowej skargi rządu, oskarżając go o bierność i niedotrzymanie obietnic złożonych rolnikom.
  • Rząd (Sikorski, Kosiniak-Kamysz, Krajewski): Podkreśla, że polityka zagraniczna to domena Rady Ministrów. Argumentuje, że sytuacja geopolityczna (m.in. napięcia na Bliskim Wschodzie i ceny energii) wymaga elastycznego podejścia.

Wniosek dla sektora agro: Ponieważ umowa ma być tymczasowo stosowana od maja 2026 roku, najbliższe tygodnie pokażą, czy Polska pozostanie przy strategii monitorowania rynku i klauzul ochronnych, czy zdecyduje się na twardą batalię prawną przed TSUE.

Pszenica z basenu Morza Czarnego: Warunki uprawy są bardzo korzystne

0
Pszenica - basen Morza Czarnego

Pszenica z basenu Morza Czarnego – perspektywy na nowy sezon: Podczas gdy rolnicy w Europie Zachodniej cieszą się z wyjątkowo dobrej kondycji upraw ozimych, choć zmagają się z dużą zmiennością aury, to właśnie pszenica z basenu Morza Czarnego wyrasta na tegorocznego lidera pod względem potencjału plonowania. Optymalna aura na Wschodzie staje się ważnym czynnikiem kształtującym globalne prognozy na sezon 2026/27.

Pszenica z basenu Morza Czarnego a wiosenny impuls wegetacyjny

Kluczowym czynnikiem, który zdeterminował obecną sytuację, był niemal podręcznikowy przebieg zimy. Stopniowe, łagodne topnienie pokrywy śnieżnej w marcu pozwoliło na głęboką retencję wody w glebie, co ma kluczowe znaczenie dla rozwoju upraw w tym regionie. W przeciwieństwie do gwałtownych roztopów, tegoroczna aura umożliwiła pełną odbudowę zapasów wilgoci, dzięki czemu pszenica z basenu Morza Czarnego wchodzi w fazę intensywnego wzrostu z rekordowym zabezpieczeniem wodnym.

Aktualne prognozy i dane satelitarne (NDVI) potwierdzają:

  • Dynamika temperatur: Stabilny trend wzrostowy stymuluje krzewienie, przy minimalnym ryzyku przymrozków.
  • Dostępność wody: Regularne opady pozwalają na maksymalne wykorzystanie wiosennego nawożenia azotowego.

Globalna walka o rynki: Pszenica z basenu Morza Czarnego kontra UE

Z perspektywy unijnego rolnika, świetne prognozy agrotechniczne ze Wschodu są sygnałem ostrzegawczym. Choć Unia Europejska skutecznie uszczelniła swoje granice przed bezpośrednim importem, pszenica z basenu Morza Czarnego agresywnie dominuje na rynkach globalnych.

Ziarno wypchnięte z rynku unijnego szuka ujścia w Afryce Północnej (Egipt, Algieria) oraz na Bliskim Wschodzie, gdzie bezpośrednio konkuruje z ofertą z Polski, Francji czy Niemiec. Przy obecnych, doskonałych warunkach upraw, tamtejsi dostawcy mogą oferować ceny, które „zakorkują” unijne nadwyżki w magazynach wewnętrznych, wywierając pośrednią presję na notowania giełdy MATIF.

Logistyka i ryzyko: Jak pszenica z basenu Morza Czarnego dociera do odbiorców?

Mimo sprzyjającej przyrody, stabilność handlu pozostaje pod wpływem napięć geopolitycznych. Sytuacja na Bliskim Wschodzie pośrednio wpływa na koszty paliw i frachtu, ale największą uwagę przyciąga sytuacja na lokalnych akwenach.

Niedawne, skuteczne ataki na statki załadowane zbożem na Morzu Azowskim przypominają o trwającej presji. Jednak rynek zdaje się być już do nich „przyzwyczajony”. Choć incydenty te windują koszty ubezpieczeń (war risks), handel nie został sparaliżowany. Pszenica z basenu Morza Czarnego wciąż płynie do odbiorców, ponieważ eksporterzy wypracowali operacyjną rutynę, traktując utrudnienia logistyczne jako stały element krajobrazu handlowego w 2026 roku.

Podsumowanie

W nadchodzących miesiącach pszenica z basenu Morza Czarnego pozostanie głównym punktem odniesienia dla światowych cen ziarna. Jeśli pogoda utrzyma sprzyjający trend do momentu żniw, wysoka wydajność z hektara może z nawiązką zrekompensować logistyczne niedogodności. Dla producentów w UE oznacza to sezon pod znakiem bardzo silnej presji cenowej na tradycyjnych rynkach eksportowych.

Opracowano na podstawie danych WorldAgWeather, analiz rynkowych oraz bieżących informacji o eksporcie.

Emerytury stażowe dla rolników: Kiedy wejdą w życie? Sprawdź, czy masz już wymagany staż pracy!

0

Emerytury stażowe to obecnie jeden z najgorętszych tematów w polskiej gospodarce. Czy ciężka praca na roli pozwoli na wcześniejszy odpoczynek bez względu na wiek? Nowe przepisy mogą umożliwić przejście na zasłużone świadczenie nawet 7 lat przed terminem. Wyjaśniamy, jakie warunki trzeba spełnić, ile wyniesie wypłata i kiedy realnie pierwsze pieniądze trafią na konta.

Emerytura stażowa – na czym polega ta rewolucja?

Tradycyjny system emerytalny w Polsce opiera się na sztywnym wieku (60/65 lat). Emerytury stażowe wywracają tę logikę do góry nogami – tutaj liczy się Twój realny wkład w system i lata przepracowane „w polu” lub w zakładzie.

Obecnie w Sejmie trwają intensywne prace nad projektami (obywatelskim oraz rządowym), które mają dać Polakom wolny wybór: pracujesz dłużej dla wyższej kwoty, albo odpoczywasz wcześniej dzięki wypracowanemu stażowi.

Nawet 7 lat wcześniej na emeryturę. Kto skorzysta?

Zgodnie z najnowszymi założeniami projektów, które przeszły już przez komisje sejmowe, progi stażowe mają wyglądać następująco:

  • 35 lat stażu dla kobiet
  • 40 lat stażu dla mężczyzn

Uwaga na okresy nieskładkowe! To kluczowy punkt dla każdego rolnika i pracownika. Do stażu będą liczyć się głównie okresy, w których odprowadzano składki. Ograniczenie okresów nieskładkowych (np. niektóre formy nauki czy opieki) może oznaczać, że niektórzy będą musieli popracować o rok lub dwa dłużej, niż wynikałoby to z prostego liczenia lat pracy.

Ile wyniesie emerytura stażowa? Kalkulacja świadczenia

Wielu gospodarzy zadaje sobie pytanie: czy to się opłaci? Mechanizm wyliczania jest prosty, ale surowy:

  1. Zgromadzony kapitał dzielony jest przez prognozowaną długość życia.
  2. Wcześniejsze przejście na emeryturę (np. o 5-7 lat) oznacza więcej miesięcy wypłat.
  3. Efekt? Emerytura stażowa może być niższa o 20-30% od tej, którą otrzymalibyśmy po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego.

Ważne: Aby przejść na emeryturę stażową, Twój zgromadzony kapitał musi pozwolić na wypłatę przynajmniej emerytury minimalnej. Jeśli uzbierasz mniej, system nie pozwoli na wcześniejsze zakończenie aktywności zawodowej.

Emerytury stażowe w KRUS – co z rolnikami?

Jak informuje krus.pl zarówno projekt prezydencki, jak i rządowy, uwzględniają rolników jako grupę uprawnioną do emerytur stażowych. Praca w gospodarstwie, często rozpoczynana zaraz po 18. roku życia (lub wcześniej jako domownik), predysponuje rolników do bycia jednymi z pierwszych beneficjentów nowych przepisów.

Kiedy emerytura stażowa wejdzie w życie? Najnowszy termin

Mimo że projekty są już po uzgodnieniach międzyresortowych, machina urzędnicza potrzebuje czasu. Realny i najczęściej wymieniany termin to 1 stycznia 2027 roku.

Dlaczego tak późno? ZUS oraz KRUS potrzebują od 6 do 9 miesięcy na wdrożenie nowych systemów informatycznych i przeszkolenie kadr po tym, jak ustawa zostanie ostatecznie podpisana przez Prezydenta.

źródło: onet.pl krus.pl

Lista wycofanych środków ochrony roślin 2026: Uwaga na nowe kary i zakazy!

1

Lista wycofanych środków ochrony roślin jest coraz dłuższa. W 2026 r. dołączają do niej substancje, które przez lata stanowiły fundament ochrony zbóż, rzepaku i warzyw. Dla wielu gospodarstw oznacza to konieczność całkowitej przebudowy strategii ochrony roślin. Wycofane środki ochrony roślin w 2026 r. to jednak nie tylko problem braku konkretnych preparatów, ale przede wszystkim ryzyko dotkliwych sankcji finansowych ze strony PIORiN i ARiMR w przypadku ich wykrycia podczas kontroli ewidencji zabiegów.

Sprawdź listę wycofanych środków ochrony roślin w 2026 r.!

Nowelizacja ustaw: Koniec zakupów ŚOR w paczkomatach

Listopadowa nowelizacja przepisów z 2025 roku wprowadziła rewolucję w sposobie nabywania agrochemii. Od teraz wycofane środki ochrony roślin w 2026 r. oraz wszystkie aktualnie dopuszczone preparaty profesjonalne podlegają nowym rygorom logistycznym.

Kluczową zmianą jest zakaz dostarczania profesjonalnych ŚOR do automatów paczkowych (paczkomatów) oraz skrzynek pocztowych. Ustawodawca uznał, że substancje te nie mogą być składowane w punktach handlowych mających kontakt z żywnością czy paszami. Kupując środki ochrony roślin, musisz liczyć się z koniecznością odbioru osobistego lub dostawy kurierskiej bezpośrednio pod adres gospodarstwa, co ma ukrócić nielegalny obrót, w którym często pojawiały się wycofane środki ochrony roślin w 2026 r.

Wycofane środki ochrony roślin 2026 [LISTA]

Największe zamieszanie w kalendarzu zabiegów wywołują terminy ostatecznego zużycia zapasów. Rolnicy muszą być czujni, ponieważ wycofane środki ochrony roślin w 2026 r. mają różne daty „ważności” prawnej.

  • Flufenacet: Choć zezwolenia wygasły w grudniu 2025 r., to rok 2026 jest ostatnim, w którym można go legalnie zastosować (termin mija 10 grudnia 2026 r.). To ostatnie tchnienie tej substancji na polskim rynku.
  • Metrybuzyna: To definitywnie wycofane środki ochrony roślin w 2026 r. – ich stosowanie i przechowywanie jest nielegalne od listopada 2025 r.
  • Tritosulfuron: Podobnie jak metrybuzyna, substancja ta nie może być już używana. Każdy zabieg wykonany tym preparatem w sezonie 2026 będzie traktowany jako rażące naruszenie przepisów.
  • Dimetomorf i Mepanipirym: Te popularne fungicydy to już przeszłość. Jeśli w Twoim magazynie wciąż zalegają te wycofane środki ochrony roślin w 2026 r., musisz je zutylizować przez uprawnioną firmę.
Wycofane środki ochrony roślin 2026
Wycofane środki ochrony roślin 2026. Remanent w magazynie ŚOR jest teraz obowiązkowy. Rolnicy muszą dokładnie sprawdzić etykiety i daty ważności.

Przypominamy: Proces wycofywania substancji czynnych jest wieloetapowy. Jeśli chcesz sprawdzić, jakie preparaty straciły pozwolenia bezpośrednio przed obecnym sezonem, zobacz zestawienie:

Jakich środków ochrony roślin nie kupię od 6 marca?

Od 6 marca 2026 r. wchodzi w życie całkowity zakaz sprzedaży internetowej środków przeznaczonych do fumigacji (gazowania). Preparaty te są niezwykle niebezpieczne, dlatego ich zakup wymaga teraz:

  1. Obecności osobistej w punkcie sprzedaży.
  2. Specjalistycznego szkolenia (podstawowe uprawnienia ŚOR to za mało – wymagane jest przeszkolenie z fumigacji).
  3. Weryfikacji tożsamości kupującego przez sprzedawcę.

W internecie nadal możesz znaleźć oferty na niektóre preparaty, ale uważaj na oszustów oferujących wycofane środki ochrony roślin w 2026 r. pod przykrywką „okazji cenowych”.

Gdzie sprawdzić środki ochrony roślin?

W obliczu tak dynamicznych zmian, każda decyzja o zakupie lub zabiegu powinna być poprzedzona weryfikacją prawną. Podstawowym narzędziem dla każdego agronoma i rolnika jest oficjalna, rządowa Wyszukiwarka środków ochrony roślin. Pozwala ona na sprawdzenie aktualnych etykiet-instrukcji oraz upewnienie się, czy dany preparat nie trafił już na listę zawierającą wycofane środki ochrony roślin w 2026 r. Pamiętaj, że ewidencja zabiegów musi być spójna z aktualnym statusem rejestracyjnym substancji.

Cyfrowa ewidencja i bezpieczeństwo w ekologii

Sezon 2026 to także czas intensywnej nauki cyfrowej ewidencji zabiegów. Kontrolerzy będą mieli łatwiejszy wgląd w to, czy w Twoim opryskiwaczu nie znalazły się wycofane środki ochrony roślin w 2026 r.

źródło: gov

10 lat Agro Profil – jak powstał magazyn i dlaczego druk wciąż ma znaczenie?

0

Dziesięć lat temu, w czasie, gdy coraz częściej mówiono o końcu prasy drukowanej, na rynku pojawił się Agro Profil – czasopismo tworzone przez praktyków, dla praktyków, w 100% z polskim kapitałem.

O początkach Magazynu Rolniczego Agro Profil, pracy nad pierwszym numerem, budowaniu redakcji opartej na praktyce i wiedzy oraz o tym, dlaczego – mimo rozwoju Internetu – druk wciąż ma znaczenie, rozmawiamy z pierwszym redaktorem naczelnym magazynu, Remigiuszem Waligórą. To rozmowa nie tylko o historii wydawnictwa, ale też o zmianach w mediach rolniczych, odpowiedzialności za słowo i misji, która od 10 lat towarzyszy Magazynowi Rolniczemu Agro Profil – być po stronie polskiego rolnika.

Agro Profil Agro Wydawnictwo

Remigiusz Waligóra

redaktor naczelny Agro Profil
w latach 2016–2017.

Jak powstał Magazyn Rolniczy Agro Profil?

Zacznijmy od samego początku – jak powstał Magazyn Rolniczy Agro Profil i skąd wziął się pomysł na to czasopismo?

Powstał z prostej potrzeby – chcieliśmy zjednoczyć grupę osób, które wierzą w to, co robią w rolnictwie, które wierzą jeszcze w słowo drukowane i chcą pracować dla polskiego rolnika. Redakcję albo raczej rodzinę Agro Profil, która lubi czytać i analizować, co aktualnie dzieje się w naszej branży, tworzyły osoby bezpośrednio związane z rolnictwem, nie jako teoretycy, tylko praktycy– pasjonaci. Wszyscy, wierzyli w to, co robią. Zresztą nadal wierzą i są cały czas aktywni w branży rolniczej. Chcieliśmy stworzyć miesięcznik, który opisuje problemy, wychodzi im na przeciw, pokazuje nowoczesne gospodarstwa, ciekawych rolników, którym się udało, przetarli jakieś nowe szlaki, mają innowacyjne podejście do rolnictwa, szersze spojrzenie na świat czy branżę rolniczą i którzy chcą podzielić się tą wiedzą.

Jako grupa osób, nawet jeszcze nie redakcja, tylko bardziej rodzina Agro Profil wierzyliśmy, że na polskim rynku ma szansę zaistnieć wydawnictwo oparte na polskim kapitale, Bo to jest w 100% polski kapitał, co wielu często kwestionowało. Od pierwszego numeru staraliśmy się tak dobierać tematykę i autorów, by było to czasopismo, które sami jako czynni rolnicy chcielibyśmy czytać, i które zainteresuje innych rolników. W gronie naszych autorów wielu wspierało nas od samego początku i robi to do dziś. Każdy przedstawiał swoje pomysły, dyskutowaliśmy i ocenialiśmy, czy to właściwy kierunek dla naszego miesięcznika.

Jak wybierano tematy do pierwszego numeru Agro Profil?

Jak były wybierane tematy do pierwszego numeru – tak, by z jednej strony odpowiadały sezonowi, a z drugiej zainteresowały rolników?

Biały kruk – pierwsze wydanie polskiego
magazynu rolniczego Agro Profil.

– Zawartość numerów tworzyliśmy w oparciu o własne doświadczenia – czego, kiedy i gdzie potrzebujemy, kiedy i jakie decyzje musi podejmować rolnik, kiedy ma liczyć, kiedy analizować, co zasiać, jak ochronić, jak skrócić, jaką odmianę dobrać. Pisaliśmy artykuły, a następnie konsultowaliśmy je ze światem nauki, z jednostkami badawczymi, z profesorami, z którymi do dzisiaj wydawnictwo współpracuje.

Jak zbudowano zespół redakcyjny Agro Profil?

Jak był zbudowany zespół redakcyjny w pierwszym okresie? Ilu było stałych współpracowników?

– Grono naukowców – profesorów, doktorów i osób z różnych jednostek badawczo-naukowych – od początku było z nami. Nie tylko nas wspierając, ale i współpracując. W mniejszym lub większym stopniu wymienialiśmy się poglądami, obserwacjami i praktykowaliśmy różne formy spotkań, szukaliśmy innowacyjnych pomysłów na poszerzenie działalności wydawnictwa. Byliśmy otwarci na pozyskiwanie do współpracy nowych osób, które wkraczały do branży, którym się chciało działać w rolniczej prasie drukowanej.

Jak wyglądał start magazynu na konkurencyjnym rynku?

Jak wyglądało wejście Magazynu Rolniczego Agro Profil na rynek w czasie, gdy coraz częściej mówiło się o schyłku prasy drukowanej, a jednocześnie konkurencja wśród tytułów rolniczych była znacznie większa niż dziś?

– To nie było łatwe wejście, ponieważ zaczynaliśmy od zerowej liczby prenumeratorów i nikt nie znał tego tytułu. Jednak staraliśmy się docierać do jak największego grona potencjalnych czytelników, uczestnicząc w jak największej liczbie targów, szkoleń, spotkań. Byliśmy bardzo aktywni. Dzięki temu, że jednoczyliśmy osoby, które wierzą w to, co robią.

Rzeczywiście, na rynku było wówczas dużo więcej tytułów. Zwróćmy uwagę, że już 10 lat temu, czyli kiedy startowaliśmy, mówiło się, że prasa drukowana jest w odwrocie. To były czasy, kiedy wniosek o dopłaty jeszcze był na papierze. Natomiast dzisiaj papier dla wielu jest ekskluzywnym produktem. Dzisiaj wiele produktów wraca do printu, do gazety, ponieważ chcemy mieć to fizycznie w ręku. Już zaczyna się mówić o deinformatyzacji szkół, odciąganiu młodzieży, przyszłych pokoleń od smartfonów, od Internetu, ponieważ poszło to nie w tym kierunku, w którym chcielibyśmy. Dzisiaj troszeczkę ekskluzywnym jest sięganie po książkę. Wersja drukowana nadal ma jednak wielu zwolenników, ponieważ papierową książkę trochę inaczej się czyta.

Czy prasa drukowana w rolnictwie nadal ma znaczenie?

Coraz częściej, zamiast sięgać po prasę drukowaną, także starsze pokolenia wybierają krótkie treści w mediach społecznościowych. Czy Pana zdaniem branża rolnicza nadal częściej niż inne sięga po druk, czy to raczej złudne wrażenie?

– Wracając do tematu wersja drukowana czy świat Internetu – w ostatnim czasie dyskusyjna jest ustawa o AI. Na przykładzie świata rolniczego zwróćmy uwagę, co się dzieje w ostatnich latach – sztuczna inteligencja generuje nam treści, które chcielibyśmy usłyszeć, przeczytać. W czasopiśmie znajdziemy informacje, że gorczyca jest mątwikobójcza, natomiast w Internecie sztuczna inteligencja nam sugeruje, że gorczyca wiąże azot z powietrza. Troszeczkę poszło to nie w tym kierunku. Ponieważ sztuczna inteligencja generuje nam treści, które chcielibyśmy usłyszeć albo zobaczyć, natomiast to nie zawsze jest zgodne z prawdą. Jeżeli będziemy w dużo jeszcze większym stopniu bazować na Internecie, na sztucznej inteligencji, niestety może się w pewnym momencie okazać, że następne pokolenie będzie znało tylko i wyłącznie internetową wersję. Ja należę do pokolenia, które zna i wersję print, i wersję elektroniczną. Nowe pokolenie będzie znało już tylko wersję elektroniczną, nie będzie potrafiło się odnaleźć w princie.

W ostatnich latach możemy zauważyć, że coraz więcej mamy youtuberów, blogerów, tiktokerów, influencerów. Będzie ich jeszcze więcej. A wydawnictw jest coraz mniej. Jak pan redaktor zauważył, tytułów prasowych na przestrzeni 10 lat ubyło. Zwiększyła się liczba internetowych doradców, którzy w 2–3 minuty przekażą treści. Zwróćmy uwagę, że na przestrzeni kilku lat tych doradców, influencerów, tiktokerów, blogerów, youtuberów także życie weryfikuje. Dziś wiedzę czerpie się także z Internetu, nie tylko ze szkół, uczelni czy od rodziców, warto rozważnie podchodzić do tego co czytamy i skąd czerpiemy informacje.

Jak zmieniły się media rolnicze przez 10 lat?

Skoro branża rolnicza tak bardzo się zmieniła, jak na przestrzeni ostatnich 10 lat zmieniły się same redakcje i czasopisma rolnicze – zarówno w obszarze druku, jak i mediów społecznościowych?

– Widzę jak bardzo mocno rozwinął się Magazyn Rolniczy Agro Profil, który od pierwszego numeru tworzyłem, a potem cały czas czytałem. Poszedł także w stronę elektroniczną, gdzie moim zdaniem jest duże pole do działania. Silnym atutem AP w mediach społecznościowych jest rzetelność merytoryczna tego, co się tu pokazuje. Obowiązuje jedna kluczowa zasada – Agro Profil jest zawsze za polskim rolnikiem. I tu trzeba chylić czoła, bo nie każde wydawnictwo pokazuje to, co naprawdę jest. Czasami pokazują to, co chcielibyśmy zobaczyć. I tutaj ukłon za pójście w kierunku połączenia klasyki, wersji premium i nowoczesnych rozwiązań.

Dzisiaj kolega redaktor pokazuje, jak wygląda rolnictwo w innych rejonach świata. Pokazuje te niedorzeczności, te sprzeczności, w naszym rolnictwie polskim, czy Unii Europejskiej, czy ukraińskim, czy kazachskim, czy australijskim. Jeżeli do Polski czy do Unii Europejskiej może przyjechać z Mercosuru towar, no to gdzie ta sprawiedliwość, gdzie te równe warunki traktowania rolnika, tak? Natomiast Agro Profil, czy wersja elektroniczna, czy wersja drukowana, pokazuje te niedorzeczności, pokazuje te sprzeczności i to próbuje piętnować. Nie każde wydawnictwo, nie każdy doradca internetowy o tym mówi i doradza w tym zakresie. Co możemy zrobić? Na pewno się z tym nie godzić, na pewno nie przyjmować, natomiast trzeba rozmawiać i pracować nad jakością przekazu.

Jedno jest pewne, co się zmieniło przez 10 lat – dzisiaj internetowy doradca nie zawsze pamięta o tym, co jest w klasyce gatunku, o podstawach. Gleba, uregulowany odczyn. Przed 10–20 laty 75% gleb w Polsce była kwaśna, lekko kwaśna i bardzo kwaśna. Po ćwierćwieczu ukazywania się specjalistycznej literatury i fachowych czasopism nadal 75% gleb w Polsce jest kwaśna, lekko kwaśna i bardzo kwaśna. Zapominamy o kodeksie dobrej praktyki rolniczej.

Czego życzyć Agro Profil na kolejne lata?

Mija 10 lat obecności Magazynu Rolniczego Agro Profil na rynku. Czego życzyłby Pan temu tytułowi na kolejne lata?

Wytrwałości w działaniu, mianowicie w niesieniu tej misji. Tej misji dla polskiego rolnika. Życzę na pewno wielu sukcesów i nieprzestawania, niepoddawania się, ponieważ Agro Profil robi to, co powinien robić. Pokazuje rolnika, doradza i wspiera. Na pewno życzę dalszego rozwoju form i kierunków działania, wzmacniania pozycji na rynku, pokazywania prawdziwego świata i wytrwałości oraz cierpliwości. Agro Profil jest już jednym z najpopularniejszych mediów w Polsce. Pamiętajmy, że jest wydawnictwem w 100% z kapitałem polskim, o czym wielu zapomina. Lojalnie patrzmy na to, że filar Magazynu Rolniczego Agro Profil i cała redakcja to są polscy rolnicy. I myślę, że najważniejsze, abyśmy się tego konsekwentnie trzymali.

Rozmawiał Damian Tomaszewski