Strona główna Blog Strona 78

Cena pszenicy na MATIF spadła o 15 euro w dwa tygodnie naśladując zachowanie giełdy w Chicago

0
Ceny pszenicy

Cena pszenicy na MATIF kontynuuje głęboki trend spadkowy, reagując na sygnały płynące z rynków globalnych. W ciągu zaledwie ostatnich dwóch tygodni wycena kontraktu wrześniowego osunęła się o blisko 15 euro na tonie, kapitulując przed potężną presją podażową płynącą zza Atlantyku. Paryski parkiet w niemal podręcznikowy sposób naśladuje skrajnie niedźwiedzie zachowanie giełdy w Chicago (CBOT), gdzie kapitał spekulacyjny masowo likwiduje długie pozycje. Inwestorzy na obu kluczowych rynkach bezwzględnie wyceniają rozpoczynające się zbiory na półkuli północnej oraz podnoszone szacunki produkcji u kluczowych globalnych graczy.

Przeczytaj również:

Zamknięcie giełd: Notowania na wielomiesięcznych minimach

Czwartkowa sesja (4 czerwca) przyniosła przypieczętowanie dotychczasowych, dwutygodniowych strat i zepchnęła kontrakty zbożowe do kluczowych poziomów obrony:

  • Cena pszenicy na MATIF – Milling Wheat (kontrakt wrześniowy 2026 – MLU26): Odnotował kolejną spadkową sesję, tracąc 1,50 eur/t (-0,74%) i zamykając dzień na poziomie 201,25 eur/t. To oznacza, że od szczytów z połowy maja, kiedy kontrakt testował rejon 217 EUR/t, cena spadła już o blisko 16 euro. Paryż zamknął się tuż nad psychologiczną barierą 200 euro, oddając całą wypracowaną wiosną premię ryzyka.
  • CBOT – Wheat SRW (kontrakt lipcowy 2026 – ZWN26): W Chicago zjazd cenowy był jeszcze bardziej dynamiczny. Kontrakt lipcowy osunął się w czwartek o kolejne 5,40 centów (-0,94%) do wartości 5,8160 usd/buszel. Wycena ta w pełni odzwierciedla techniczny krach amerykańskiego rynku, który nadał ton giełdom europejskim.

Dlaczego cena pszenicy na MATIF i w Chicago ulega presji wykresów?

Choć fundamenty rynkowe są kluczowe, nie sposób ignorować faktu, że wielu kluczowych uczestników rynku – ze szczególnym uwzględnieniem funduszy inwestycyjnych i instytucji finansowych – podejmuje decyzje handlowe głównie w oparciu o analizę wykresów. Przełamywanie kolejnych barier technicznych na giełdach w Chicago i Paryżu uruchamia lawinowe zlecenia sprzedaży, co dodatkowo napędza spadki:

  • Formacje szczytowe na giełdach: Zarówno na unijnym kontrakcie wrześniowym (MLU26), jak i na chicagowskim kontrakcie lipcowym (ZWN26), inwestorzy finansowi zidentyfikowali czytelne układy podwójnego szczytu (wierzchołki budowane w okolicach połowy marca oraz połowy maja).
  • Automatyczna wyprzedaż algorytmiczna: Przełamanie linii trendu wzrostowego na CBOT stało się dla funduszy hedgingowych sygnałem do masowego zamykania długich pozycji. Czwartkowa sesja zamknęła się blisko dziennych minimów, co z perspektywy geometrii rynku oznacza pełną kapitulację popytu i otwiera niedźwiedziom drogę do testowania kolejnych minimów. W Chicago liczba otwartych pozycji ustabilizowała się na wysokim poziomie 485 tysięcy kontraktów, co dowodzi, że kapitał spekulacyjny aktywnie gra pod dalszy spadek cen.

Fundamenty: Pogoda i wyższe szacunki zbiorów gaszą rynek

Główną przyczyną trwającego od dwóch tygodni załamania jest drastyczna zmiana układu fundamentalnego. Rynek zbóż został całkowicie pozbawiony premii za ryzyko pogodowe, która windowała ceny w maju. Powrót korzystnych, regularnych opadów deszczu – od amerykańskich Wielkich Równin aż po kluczowe regiony Europy Zachodniej – skutecznie zabezpieczył wegetację i uspokoił obawy o wielkość nadchodzących zbiorów.

Dodatkowo na nastroje inwestorów silnie wpływa podnoszenie szacunków produkcyjnych dla Rosji oraz stabilny, bezwzględny postęp żniw na południowych obszarach Stanów Zjednoczonych. Analitycy zwracają również uwagę na zbliżający się raport WASDE, w którym możliwe są niedźwiedzie korekty w górę dla produkcji pszenicy w Australii. Dotychczasowe prognozy USDA były bowiem znacznie bardziej pesymistyczne niż oficjalne szacunki lokalnej agencji ABARES. Zrównanie tych danych przez Waszyngton oznaczałoby oficjalne potwierdzenie jeszcze większej globalnej podaży.

Kluczowym punktem zwrotnym w najbliższych dniach będzie właśnie czerwcowy, globalny raport WASDE. Dopiero po nim, na sam koniec miesiąca – 30 czerwca 2026 roku – pojawią się strategiczne raporty USDA dotyczące ostatecznego areału zasiewów oraz zapasów magazynowych. Do tego czasu sytuacja pozostanie pod pełnym dyktandem technicznego układu w Chicago, prognoz pogody oraz przedraportowych spekulacji.

Źródło danych: CBoT, Euronext, USDA, ABARES

Posadzili pomidory w gruncie

0

Jeszcze kilka lat temu na Opolszczyźnie pomidory nie były uprawiane na większym areale w gruncie. Od trzech lat to się zmienia, zwłaszcza w powiatach: oleskim i kluczborskim. Dziś plantatorzy w tej uprawie mogą się porównywać z włoskimi rolnikami.

Roland Szulc, prezes RSP Gronowice:

– Wczesne pomidory były wysadzone na początku maja. Potem prace przerwała pogoda: najpierw przymrozki, potem opady deszczu.

Areał upraw – wzrost

Pomimo tego rolnik uważa, że tej wiosny początki uprawy były łatwiejsze, bo nie było takich mocnych przymrozków przygruntowych w momencie wczesnych nasadzeń. Po pierwszym próbnym roku pracownicy Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Gronowicach zwiększyli areał upraw do 60 hektarów, co im odpowiada do możliwości i przy nim planują zostać. Po tych trzech latach uprawy oraz obserwacji plantacji we Włoszech uważają, że produkcja pomidora gruntowego w Polsce wcale nie jest w tyle. Rolnicy robią to profesjonalnie.

Nawadnianie – ubezpieczenie upraw

Podstawą jest nawadnianie, bo nie ma innej opcji zabezpieczenia takich upraw wysokonakładowych. Rolnicy uważają, że uprawa pomidora gruntowego jest ekonomicznie uzasadniona, także w kwestiach środowiskowych, bo robią to za pomocą wężyków T-tape, gdzie zużycie wody jest bardzo małe i nie ma dużego odparowania wody.

Pracochłonne sadzenie

Mateusz Sarnicki, rolnik z Domaszowic:

– To jest dalej nowa uprawa na naszym terenie. Pogoda jest dla konwencjonalnego rolnictwa nieprzewidywalna, a co dopiero do warzywnictwa.

Rolnicy używają sześciorzędowej sadzarki, czyli na sadzarce siedzi sześć osób i wykłada sadzonki. Dziennie są w stanie posadzić sześć hektarów. Potrzeba jednak do tego 12 osób, a ponieważ pracują od 7-mej do 21-szej, to trzeba zmienić ludzi, bo praca jest ciężka: trzeba się schylać i dosadzać.

Automatyzacja i rozwój techniczny

Maciej Wita, agromenadżer w JAMAR:

– Cały czas sobie radzimy manualnymi czterorzędowymi i sześciorzędowymi sadzarkami ręcznymi. Nowa autonomiczna sadzarka to niewątpliwie innowacja, która pomoże przede wszystkim zaoszczędzić czas. Ważna jest również precyzja sadzenia, bo za sadzarką praktycznie nie potrzeba nic poprawiać i przyjęcie są praktycznie stuprocentowe. Oczywiście zdecydowanie mniej ludzi jest potrzebnych do zaangażowania przy samym procesie sadzenia. Wystarczy operator ciągnika, a na samej sadzarce jedna osoba do podawania tacek i jedna osoba, która ładowarką wymienia całą paletę sadzonek.

Zarówno rolnicy, jak i zakład przetwórczy największy rozwój powierzchni upraw mają już za sobą. Jest jeszcze pole do rozwoju technologicznego i jeżeli mówimy o profesjonalnym podejściu do polowej produkcji pomidora, to tu cały czas jest rozwój bardzo intensywny: od samego procesu sadzenia, dobór sadzarek z puli tych najbardziej profesjonalnych, po samą produkcję polową, jak nawadnianie kropelkowe i analizą gleby.

Skok technologiczny

Prowadzący uprawę pomidora gruntowego wychodzą z założenia, że jakość zaczyna się już na samym polu. Zimą zaczęło się od próby analizy gleby, żeby było wiadomo, co w ogóle w tej glebie jest. Do tej analizy gleby dostosowywane jest nawożenie, żeby było było zbilansowane. W zakładzie sprecyzowane są najbardziej wartościowe dla nich odmiany, które są tak dobierane w zależności od regionu i wczesności, żeby z jednej strony zagwarantować możliwie szybkie rozpoczęcie kampanii, równo długie jej trwanie kampanii, jak i również zapewnić oczekiwaną jakość surowca dla zakładu.

Ciągły monitoring upraw

Pracownicy zakładu regularnie jeżdżą i doglądają plantacje przez całe tygodnie wegetacji. Oceniają zapotrzebowanie roślin na wodę, czy zagrożenia ze strony patogenów, tak żeby były prowadzone w sposób zrównoważony i żeby zachować docelowo najwyższą jakość, której oczekują w zakładzie. Założenie jest takie, żeby w połowie sierpnia rozpocząć kampanię.

dr Mariusz Drożdż

Ryzykowny ruch się opłacił? Mamy raport o wschodach kukurydzy z wcześniejszych siewów!

0
Nawozy siarkowe w uprawie kukurydzy

Pogoda po raz kolejny zaskoczyła gospodarzy. Choć pod koniec zimy wydawało się, że topniejący śnieg zapewni dużo wilgoci na start, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Wszystko przez wyjątkowo suchy marzec, który błyskawicznie wyciągnął wodę z wierzchniej warstwy gleby. W tej sytuacji rolnicy musieli szybko zmienić swoje plany i dostosować pracę na polu do panującej suszy.

Szybszy wyjazd w pole – ucieczka przed przesychaniem gleby

Jak informuje Wielkopolska Izba Rolnicza, brak wiosennych opadów sprawił, że w wielu regionach kraju, w tym w Wielkopolsce, siewniki ruszyły do pracy znacznie wcześniej niż zwykle. Pierwsze z nich wyjechały na pola już w okolicach 10–15 kwietnia.

Chodziło o to, aby nasiona zdążyły wykorzystać resztki zimowej wilgoci, zanim ziemia całkowicie wyschnie. Jedynie na wschodzie Polski, gdzie pokrywa śnieżna leżała najdłużej, rolnicy mogli pozwolić sobie na tradycyjne, późniejsze terminy siewu.

Bezorkowa uprawa zatrzymuje cennoą wodę

W ostatnich latach kluczowego znaczenia nabierają systemy bezpłużne. Rezygnacja z tradycyjnej orki przynosi konkretne korzyści w walce z brakiem opadów:

  • Mniejsze parowanie: Pozostawienie resztek pożniwnych (mulczu) na powierzchni tworzy warstwę ochronną, która chroni glebę przed mocnym słońcem i wiatrem.
  • Lepszy podsiąk wody: Niezniszczona struktura gleby pozwala wodzie łatwiej wędrować z głębszych warstw prosto do korzeni.
  • Ochrona przed wiatrem: Ziemia bez orki jest mniej podatna na wywiewanie podczas wiosennych wichur.

Głębszy siew i mniejsza obsada nasion

Trudne warunki na polach wymusiły zmianę dwóch ważnych ustawień podczas samego siewu:

  1. Głębszy siew (na 5–6 cm): Standardowo kukurydzę sieje się na głębokość 4–5 cm. W tym roku nasiona umieszczano nieco głębiej. Choć niżej ziemia jest chłodniejsza (co może trochę opóźnić start), ważniejsze było to, aby ziarno miało stały kontakt z wilgotną ziemią.
  2. Rzadszy wysiew (redukcja obsady): Wielu gospodarzy zmniejszyło liczbę wysiewanych nasion o 5 do 10%. Dzięki temu dorosłe rośliny będą miały dla siebie więcej przestrzeni i mniejszą konkurencję o każdą kroplę wody w czasie letnich upałów.

Warto pamiętać: Przy wcześniejszych siewach w chłodniejszą glebę kluczowy jest wybór odmian o silnym wigorze początkowym, które dobrze radzą sobie ze stresem termicznym.

Choć początek sezonu był pełen obaw, ostatecznie sytuację uratowały majowe opady, które przeszły przez większość kraju. Druga połowa miesiąca przyniosła ciepłą, słoneczną pogodę z temperaturami powyżej 20°C. Stworzyło to idealne warunki dla rozwoju młodych roślin.

Wszystko wskazuje na to, że wcześniejsze siewy nie zaszkodziły wschodom kukurydzy.

A jak sytuacja wygląda na Waszych polach?

źródło: WielkoPolska Izba Rolnicza

Tyle warchlaków importujemy. Raport GUS i MRiRW odsłania karty

0

GUS i MRiRW opublikowały wstępne dane za 2025 r. dla sektora trzody. Mimo lekkiego odbicia w stadzie podstawowym, polski tucz drastycznie zależy od importu warchlaków, głównie z Danii.

Pogłowie loch w Polsce: Lekkie odbicie, ale do dawnej potęgi daleko

Analizując strukturę krajowego stada, można zauważyć powolne hamowanie drastycznego trendu spadkowego, z którym mierzyliśmy się przez ostatnie lata. W czerwcu 2025 roku liczba loch w Polsce wynosiła około 614,5 tysiąca sztuk. Kolejne miesiące przyniosły jednak wyczekiwane, choć skromne ożywienie.

W grudniu 2025 roku odnotowano lekkie odbicie – pogłowie loch wzrosło do poziomu około 618,2 tysiąca sztuk. Porównując te wyniki z rokiem ubiegłym, kiedy to w 2024 roku stan macior oscylował wokół 600 tysięcy sztuk, widać wyraźny, niewielki trend wzrostowy. Niestety, perspektywa długoterminowa brutalnie obnaża skalę regresu polskiego sektora loch, jaki dokonał się na przestrzeni ostatnich dwóch dekad:

Porównanie liczebności stada podstawowego loch w Polsce:

  • 2004 rok (wejście do UE): ok. 1,7 – 1,9 mln loch (pełna niezależność i samowystarczalność surowcowa kraju)
  • 2024 rok: ok. 600 tys. loch (historyczne doły wywołane kryzysem ASF oraz brakiem opłacalności chowu świń)
  • Czerwiec 2025 r.: ok. 614,5 tys. loch
  • Grudzień 2025 r.: ok. 618,2 tys. loch (wzrost o 18,2 tys. sztuk względem roku poprzedniego)

W ciągu ostatnich 20 lat polskie stado loch skurczyło się o blisko dwie trzecie. Obecne odbicie cieszy, ale w żaden sposób nie pozwala na pokrycie wewnętrznego zapotrzebowania na materiał do dalszego tuczu.

Import żywej trzody: Ponad 8 milionów sztuk przekroczyło granicę

Skoro krajowa produkcja prosiąt kuleje z powodu małego stada macior, polscy rolnicy muszą szukać materiału do tuczu za granicą. Dane za 2025 rok pokazują gigantyczną skalę tego zjawiska. Tylko od stycznia do listopada 2025 roku Polska sprowadziła około 8,03 miliona sztuk żywej trzody chlewnej. W strukturze tego importu absolutną większość stanowiły prosięta oraz warchlaki przeznaczone do natychmiastowego wstawienia do chlewni tuczowych.

Kluczowym i wręcz monopolistycznym partnerem handlowym Polski pozostaje Królestwo Danii. Zgodnie ze wstępnymi podsumowaniami, import samych duńskich prosiąt i warchlaków w całym 2025 roku osiągnął zawrotną liczbę około 7,8 miliona sztuk. Oznacza to, że blisko 97% importowanego komponentu trafiającego do polskich gospodarstw posiadało status „made in Denmark”.

Obecna sytuacja w liczbach: Anatomia strukturalnego uzależnienia

Zestawienie ze sobą dwóch kluczowych wskaźników najlepiej obrazuje structuralny problem, z jakim mierzy się polski agrobiznes:

  1. Mamy w kraju około 600 tysięcy krajowych loch.
  2. Jednocześnie rocznie importujemy około 8 milionów warchlaków.

Tak potężna dysproporcja jasno dowodzi, jak mocno polski tucz trzody chlewnej zależy dziś od zewnętrznych rynków. Taka sytuacja niesie ze sobą istotne ryzyka biznesowe i weterynaryjne. Każde zawirowanie logistyczne, zmiany w obostrzeniach (np. w kontekście ASF w Europie Zachodniej) czy nagłe skoki cen u duńskich eksporterów bezpośrednio uderzają w rentowność produkcji nad Wisłą. Polski rolnik w tym modelu staje się w dużej mierze jedynie „usługodawcą tuczu”, podczas gdy największa marża generowana jest na początkowym etapie hodowli i sprzedaży prosiąt.

Choć grudniowe dane dają cień nadziei na zatrzymanie wieloletniego kryzysu, powrót do pełnej niezależności surowcowej to proces na dekady. Wymaga on przede wszystkim stabilizacji prawa, długofalowego wsparcia finansowego dla rolników decydujących się na budowę nowoczesnych reproduktorów oraz skutecznej i zunifikowanej walki z afrykańskim pomorem świń (ASF). Bez odbudowy rodzimego stada loch, polskie tuczarnie pozostaną zakładnikami zagranicznych dostawców.

źródło: WIPASZ

Kto odpowiada za drastyczny spadek cen ziemniaków? Prześwietlono marże pośredników [ANALIZA UOKiK]

0
ziemniaki spadek cen

Sytuacja na rynku ziemniaków w ostatnich miesiącach spędza sen z powiek wielu polskim producentom. Drastyczne spadki cen w skupach przy jednoczesnym poczuciu, że stawki na półkach sklepowych wcale nie maleją w adekwatnym stopniu, wywołały falę oburzenia. W reakcji na ten głęboki kryzys, Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR) pod koniec 2025 roku skierowała oficjalne pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Samorząd rolniczy domagał się pilnego zbadania przejrzystości łańcucha dostaw oraz przeanalizowania marż handlowych pośredników i sieci detalicznych.

27 maja 2026 roku Zarząd KRIR otrzymał oficjalną odpowiedź podpisaną z upoważnienia Prezesa UOKiK. Czy pośrednicy faktycznie sztucznie zawyżali marże kosztem rolników? Urząd przedstawił twarde dane statystyczne i analizy rynkowe z lat 2025–2026. Poniżej przedstawiamy kluczowe wnioski z tego dokumentu.

UOKiK: „Chronimy konkurencję, nie regulujemy cen i marż”

Na wstępie Urząd wyraźnie nakreślił granice swoich kompetencji. Prezes UOKiK podkreślił, że poprawa warunków na rynku rolno-spożywczym to priorytet, jednak urząd nie jest organem odpowiedzialnym za odgórne regulowanie cen czy marż handlowych. Zadaniem UOKiK jest wyłącznie eliminowanie nieuczciwych praktyk, monopoli oraz przeciwdziałanie wykorzystywaniu przewagi kontraktowej.

Wszelkie działania o charakterze systemowym, wsparcie finansowe czy interwencje rynkowe leżą po stronie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz podległych mu instytucji, takich jak KOWR czy GIJHARS.

Co naprawdę tąpnęło rynkiem?

Przeprowadzona przez UOKiK szczegółowa analiza sytuacji z 2025 i początku 2026 roku nie potwierdziła hipotezy o celowym, zmówionym zaniżaniu stawek przez pośredników. Urząd wskazał, że spadek cen objął każdy etap łańcucha dostaw – od skupu, przez giełdy hurtowe, aż po sklepy.

Głównym winowajcą okazało się klasyczne zderzenie ogromnej podaży z systematycznie kurczącym się popytem:

  • Ogromny urodzaj w 2025 roku: Według danych GUS zbiory ziemniaków w Polsce wzrosły o ponad 18% w ujęciu rocznym, osiągając poziom około 7 milionów ton. Wysoką produkcję odnotowano również u naszych zachodnich sąsiadów, np. w Niemczech.
  • Wieloletni spadek spożycia: Konsumpcja ziemniaków w polskich domach drastycznie maleje. Dane GUS pokazują, że w 2024 roku przeciętne miesięczne spożycie na osobę wyniosło zaledwie 2,44 kg – to o 49% mniej niż w roku 2010!
  • Mniejsze zużycie na pasze: Spada również wykorzystanie ziemniaków w skarmianiu zwierząt. O ile w 2011 roku na pasze przeznaczano 2,70 mln ton, o tyle w 2024 roku było to już tylko 1,13 mln ton.

Niewielkie trendy wzrostowe w przetwórstwie (frytki, chipsy) dotyczą jedynie wyspecjalizowanych plantacji kontraktacyjnych i nie były w stanie zagospodarować tak potężnej nadwyżki rynkowej.

Ceny w liczbach: Jak wyglądał spadek stawek?

UOKiK przeanalizował dane pochodzące z Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej MRiRW oraz GUS. Wynika z nich, że ceny spadały proporcjonalnie na każdym szczeblu, a rozstęp między ceną skupu a detaliczną pozostał zbliżony do lat ubiegłych.

  • Skup: W październiku 2025 r. średnia cena skupu wynosiła 0,55 zł/kg, a w listopadzie spadła do 0,50 zł/kg. W marcu 2026 r. stawki wzrosły do 1,05 zł/kg, jednak wciąż były o 24% niższe niż w marcu rok wcześniej.
  • Hurt (np. Bronisze, Kalisz): Jesienią 2025 r. ceny na rynkach hurtowych notowały spadki sięgające nawet 40% w relacji rocznej.
  • Detal (Sieci handlowe): Na początku maja 2026 roku ceny zakupu ziemniaków krajowych przez sieci handlowe były niższe niż rok wcześniej o 48% (dla towaru luzem) oraz o 40% (dla ziemniaków opakowanych). Same ceny dla konsumentów w marcu 2026 r. (średnio 2,08 zł/kg) były o 23% niższe niż w 2025 roku.

Wniosek UOKiK: Przedstawione dane liczbowe nie dają podstaw do twierdzenia, że pośrednicy lub sieci handlowe celowo sztucznie zawyżali swoje marże kosztem producentów w 2025 roku. Spadki dotknęły wszystkich.

Nożyce cenowe, czyli rosnące koszty produkcji ziemniaków

Urząd w swojej odpowiedzi przyznał rację rolnikom w jednej kluczowej kwestii – sytuację drastycznie pogarszają rosnące koszty produkcji, które nie idą w parze z rynkowymi cenami zbytu. Obecnie wyprodukowanie tony ziemniaków jadalnych późnych to koszt rzędu 500–750 zł/t.

W strukturze nakładów dominują:

  1. Sadzeniaki: Stanowią od 20% do 40% ogólnych kosztów.
  2. Przygotowanie do handlu: Sortowanie i pakowanie (pracochłonność i mechanizacja) pochłaniają od 18% do 30% budżetu.
  3. Nawozy mineralne: Ich udział to 10–18%.
  4. Paliwo i energia: Koszty mechanizacji i transportu stanowią kolejne 15–25% kosztów całkowitych.

W przypadku ziemniaków wczesnych kosztochłonność jest jeszcze wyższa i sięga 900–1500 zł/t, co wynika z konieczności przyspieszania wegetacji (osłony, nawadnianie, intensywne nawożenie).

Jako jedno z najbardziej skutecznych narzędzi poprawiających pozycję negocjacyjną rolników na trudnym rynku, UOKiK wskazał działanie w ramach sformalizowanych grup i organizacji producenckich.

Z analiz urzędu wynika, że duże, zorganizowane podmioty uzyskują znacznie wyższe stawki w rozmowach z zakładami przetwórczymi oraz są w stanie nawiązać stabilną, bezpośrednią współpracę z dużymi sieciami handlowymi, przejmując tym samym większą część marży w łańcuchu dostaw.

Prezes UOKiK apeluje: Przesyłajcie twarde dowody

Choć ogólna analiza rynku nie wykazała systemowych naruszeń prawa konkurencji, Prezes UOKiK zapewnił, że sektor rolno-spożywczy jest stale monitorowany. Urząd oficjalnie wezwał rolników oraz organizacje branżowe do przekazywania konkretnych informacji i dowodów, jeśli w indywidualnych przypadkach dochodzi do wykorzystywania przewagi kontraktowej, nieuczciwych praktyk monopolistycznych czy łamania prawa. Każde takie zgłoszenie zostanie dokładnie zbadane pod kątem podjęcia adekwatnych działań prawnych.

Co sądzicie o stanowisku UOKiK?

Pomorskie Agro Targi 2026 w Lubaniu – kiedy, gdzie i co czeka na odwiedzających?

0
Targi Lubań

Już 13 i 14 czerwca 2026 roku Lubań ponownie stanie się stolicą pomorskiego rolnictwa. XXXIII Pomorskie Agro Targi oraz Wystawa Zwierząt Hodowlanych to jedno z najważniejszych wydarzeń branżowych w regionie, które co roku przyciąga rolników, hodowców, producentów oraz całe rodziny. W programie znalazły się wystawy zwierząt, prezentacje maszyn rolniczych, konkursy hodowlane, wydarzenia kulinarne oraz koncerty i atrakcje dla zwiedzających.

Targi Lubań

Pomorskie Agro Targi Lubań 2026 – kiedy?

XXXIII Pomorskie Agro Targi oraz Wystawa Zwierząt Hodowlanych odbędą się w dniach 13-14 czerwca 2026 roku. Wydarzenie potrwa dwa dni w godzinach od 9:00 do 17:00 i będzie okazją do zapoznania się z nowoczesnymi rozwiązaniami dla rolnictwa, a także do spotkań z przedstawicielami branży rolnej i hodowlanej.

Pomorskie Agro Targi 2026 – co czeka na odwiedzających?

Organizatorzy przygotowali bogaty program skierowany zarówno do rolników i hodowców, jak również mieszkańców obszarów wiejskich oraz rodzin z dziećmi.

Na uczestników czekają między innymi:

  • prezentacje ciągników i maszyn rolniczych,
  • stoiska producentów nawozów i środków ochrony roślin,
  • oferta pasz i dodatków paszowych,
  • wyposażenie budynków inwentarskich,
  • nowoczesne rozwiązania z zakresu energii odnawialnej i ciepłownictwa,
  • usługi dla rolnictwa,
  • wystawy zwierząt hodowlanych,
  • wydarzenia kulinarne,
  • koncerty i występy artystyczne,
  • strefa edukacyjna i rozrywkowa dla rodzin z dziećmi.

Pomorska Wystawa Zwierząt Hodowlanych

Jednym z najważniejszych punktów XXXIII Pomorskich Agro Targów będzie Pomorska Wystawa Zwierząt Hodowlanych, która co roku przyciąga zarówno hodowców, jak i tysiące odwiedzających. To wyjątkowa okazja, aby z bliska zobaczyć najciekawsze zwierzęta hodowlane regionu, poznać osiągnięcia hodowców oraz obserwować rywalizację o tytuły czempionów i wiceczempionów.

Na uczestników czekać będą prezentacje koni, królików, gołębi oraz ptactwa ozdobnego. W specjalnie przygotowanych sektorach będzie można porozmawiać z hodowcami, poznać charakterystykę poszczególnych ras i dowiedzieć się więcej o pracy związanej z hodowlą zwierząt.

Dużym zainteresowaniem cieszyć się będą także pokazy na ringu głównym, gdzie prezentowane będą konie różnych ras. W programie przewidziano również wręczenie nagród i wyróżnień dla najlepszych hodowców.

Szczególną atrakcją wydarzenia będzie Konkurs Młodego Hodowcy Koni, podczas którego najmłodsi pasjonaci zaprezentują swoje umiejętności oraz miłość do hodowli. To nie tylko rywalizacja, ale również promocja młodego pokolenia, które w przyszłości będzie rozwijać polską hodowlę zwierząt.

Pomorska Wystawa Zwierząt Hodowlanych to połączenie tradycji, edukacji i rodzinnej atmosfery, dlatego od lat pozostaje jednym z najbardziej wyczekiwanych elementów Agro Targów w Lubaniu.

Konkursy dla młodych hodowców

Nie zabraknie również wydarzeń skierowanych do młodego pokolenia rolników. W programie znalazły się:

  • Konkurs Młodego Hodowcy Cieląt,
  • Konkurs Młodego Hodowcy Koni.

To okazja do promocji pasji hodowlanej wśród dzieci i młodzieży oraz pokazania, że przyszłość polskiego rolnictwa należy do młodych gospodarzy.

Maszyny rolnicze, nowoczesne technologie i rozwiązania dla gospodarstw

Pomorskie Agro Targi w Lubaniu to także miejsce prezentacji najnowszych rozwiązań dla rolnictwa. Na odwiedzających czekać będą ciągniki, maszyny uprawowe, opryskiwacze, siewniki, przyczepy oraz sprzęt wykorzystywany w nowoczesnych gospodarstwach.

Wśród wystawców nie zabraknie firm oferujących nawozy, środki ochrony roślin, pasze i dodatki paszowe. Swoją ofertę zaprezentują również przedsiębiorstwa związane z odnawialnymi źródłami energii, motoryzacją oraz nowoczesnymi technologiami wspierającymi produkcję rolną.

Dla rolników będzie to doskonała okazja do porównania ofert, poznania rynkowych nowości oraz rozmów z ekspertami i producentami. Pomorskie Agro Targi od lat są miejscem, gdzie tradycja spotyka się z innowacjami, a praktyczna wiedza z nowoczesnymi rozwiązaniami dla gospodarstw.

Konkurs kulinarny „Polska Smakuje”

Miłośnicy regionalnych smaków będą mogli śledzić pierwszy etap konkursu kulinarnego „Polska Smakuje”. Wydarzenie od lat promuje lokalne produkty i tradycyjne receptury, a przygotowywane potrawy cieszą się ogromnym zainteresowaniem odwiedzających.

Koncerty i występy artystyczne

Pomorskie Agro Targi to nie tylko rolnictwo, hodowla i nowoczesne technologie. Ważnym elementem wydarzenia są również koncerty oraz występy artystyczne, które każdego roku przyciągają wielu odwiedzających i tworzą wyjątkową atmosferę rodzinnego święta.

W programie tegorocznej edycji znalazł się popularny Przegląd Piosenki Biesiadnej, podczas którego na scenie zaprezentują się zespoły ludowe, regionalni artyści oraz koła gospodyń wiejskich. To doskonała okazja do wspólnego śpiewania, zabawy i poznania lokalnych tradycji muzycznych.

Jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów programu będzie również sobotni koncert zespołu Jary Oddział Zamknięty, który odbędzie się 13 czerwca o godzinie 16:00. Wydarzenie z pewnością przyciągnie nie tylko miłośników rolnictwa, ale także fanów polskiego rocka.

Muzyczna część targów będzie doskonałym uzupełnieniem bogatej oferty wystawienniczej i hodowlanej, sprawiając, że wydarzenie stanie się atrakcyjne zarówno dla rolników, jak i całych rodzin odwiedzających Lubań.

Targi Lubań – szczegółowy program wydarzenia

Dla odwiedzających przygotowano dwa dni pełne wydarzeń związanych z rolnictwem, hodowlą i kulturą regionu. Szczegółowy program obejmuje uroczyste otwarcie wystawy zwierząt hodowlanych, konkursy, konferencje, pokazy oraz wydarzenia artystyczne.

Godzina Wydarzenie
Sobota, 13 czerwca 2026 r.
11:00 Uroczyste otwarcie Pomorskiej Wystawy Zwierząt Hodowlanych
10:00 – 14:00 Wystawa bydła ras mięsnych oraz warsztaty kulinarne (sfinansowane z Funduszu Promocji Mięsa Wołowego)
11:30 – 15:30 Przegląd Piosenki Biesiadnej
13:00 Wręczenie dyplomów hodowcom królików i ptactwa ozdobnego
16:00 Koncert zespołu „Jary Oddział Zamknięty”
16:30 Konferencja: „Rasy rodzime zwierząt gospodarskich jako dodatkowe źródło dochodu gospodarstw”
Niedziela, 14 czerwca 2026 r.
11:30 Przywitanie gości
– wręczenie odznaczeń „Zasłużony dla Rolnictwa”
– wręczenie nagród w konkursach
10:00 Konkurs kulinarny „Polska Smakuje” – etap I
12:30 Wręczenie nagród hodowcom owiec, alpak, bydła i koni
12:30 – 15:30 Przegląd Piosenki Biesiadnej
13:30 Konkurs Młodego Hodowcy Cieląt
– wręczenie nagród
14:30 Konkurs Młodego Hodowcy Koni
– wręczenie nagród

Pomorskie Agro Targi 2026 – gdzie? Lokalizacja i organizator

Targi tradycyjnie odbędą się w Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Lubaniu, który od lat jest gospodarzem jednego z największych wydarzeń rolniczych na Pomorzu. Lokalizacja umożliwia wygodny dojazd zarówno mieszkańcom regionu, jak i gościom przyjeżdżającym z innych części kraju.

Targi Lubań – wstęp i parking

Wstęp na targi jest bezpłatny. Organizatorzy przygotowują również bezpłatne parkingi dla odwiedzających, dzięki czemu udział w wydarzeniu będzie jeszcze wygodniejszy.

W poprzednich edycjach wydarzenia dla odwiedzających przygotowywano bezpłatne parkingi w bezpośrednim sąsiedztwie terenu targów. Warto śledzić komunikaty organizatorów dotyczące organizacji ruchu oraz miejsc parkingowych przed rozpoczęciem wydarzenia.

Mapa dojazdu i lokalizacja

Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego
Oddział w Lubaniu
ul. Tadeusza Maderskiego 3
Lubań, 83-422 Nowy Barkoczyn

Otwórz trasę w Google Maps

Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Lubaniu jest dobrze skomunikowany z głównymi drogami regionu. Warto wcześniej zaplanować podróż, szczególnie w godzinach największego ruchu.

Sprawdź również inne wydarzenia rolnicze w swojej okolicy

Jeśli interesują Cię targi rolnicze, wystawy, dni pola i inne wydarzenia agro organizowane w całej Polsce, koniecznie zajrzyj również do naszej zakładki z wydarzeniami rolniczymi. Regularnie publikujemy tam informacje o najważniejszych imprezach branżowych, programach wydarzeń oraz atrakcjach przygotowanych dla rolników i całych rodzin. Dzięki temu łatwo sprawdzisz, co dzieje się w Twojej okolicy i zaplanujesz udział w najciekawszych wydarzeniach sezonu.

Targi Lubań

Źródła fotografii: podr.pl

Aktualne ceny świń na dnie: Stawki 6,20–6,30 zł w klasie E i paraliż w skupach

0

Krajowy rynek trzody chlewnej znalazł się w głębokim klinczu. Dla polskich hodowców barierą nie do przebicia są już nie tylko drastycznie niskie stawki, które przy obecnych kosztach produkcji oraz kosztach życia są po prostu tragiczne. Prawdziwym dramatem w codziennej praktyce rolniczej stał się paraliż logistyczny i problem z fizycznym odbiorem żywca przez zakłady mięsne.

Rynek jest zalany mięsem

Rynek jest zalany mięsem, które w dużej mierze pochodzi z importu, przez co zakłady nie są skłonne do zwiększania swoich możliwości ubojowych. To bezpośrednio generuje gigantyczne kolejki zwierząt gotowych do odstawy. Jak w tej rzeczywistości kształtują się aktualne ceny świń i czy rolnicy mogą liczyć na jakiekolwiek światełko w tunelu?

Przerośnięte tuczniki i podwójna strata hodowcy

Przez brak płynności w zakładach ubojowych, do przetwórstwa coraz częściej trafiają sztuki przerośnięte. Dla rolnika oznacza to potężne komplikacje i finansowy cios z dwóch stron jednocześnie.

Po pierwsze, świnie trzeba karmić dłużej – przecież nie przestaniemy żywić zwierząt, które czekają na transport – co drastycznie podnosi koszty paszy i obsługi stada. Po drugie, przy opóźnionej odstawie zakłady mięsne bezwzględnie nakładają potrącenia na cenie za przekroczenie optymalnej wagi ubojowej. W efekcie hodowca ponosi „dodatkową”, całkowicie niezawinioną przez siebie stratę.

Obecnie zgłaszanie sprzedaży żywca przypomina skomplikowaną grę wojenną. Rolnik musi z dużym wyprzedzeniem precyzyjnie przewidzieć, w jakim czasie trzoda osiągnie odpowiednią wagę, by zgłosić chęć sprzedaży w odpowiednim okienku terminowym.

Sygnały z Europy i Świata: Presja VEZG i tąpnięcie w handlu warchlakiem

Czy rysuje się nam jakaś podwyżka w najbliższym czasie? Nic na to nie wskazuje. Rynek niemiecki, na którym tak często wzorują się krajowe cenniki, nie wysyła żadnych impulsów do wzrostów. Ostatnia sesja na giełdzie VEZG zakończyła się wprawdzie utrzymaniem ceny na poziomie 1,60 Euro za kg w klasie E (ok. 6,79 zł), ale eksperci rynkowi są zgodni – to prawdopodobnie ostatnie notowania z tą stawką. Duże zakłady ubojowe za zachodnią granicą wywierają ogromną presję na obniżki, co argumentują fatalną dynamiką w handlu mięsem.

Wyjątkowo mało optymistyczne informacje dopływają również z Chin. Cena tamtejszego żywca utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, co dla europejskich eksporterów oznacza drastyczne ograniczenie zamówień z Państwa Środka.

Ten globalny kryzys uderzył rykoszetem w rynek warchlaka, co widać po głębokich korektach w cennikach młodych zwierząt:

  • Import z Danii w dół: W maju do Polski zaimportowaliśmy o ponad 40 tysięcy sztuk mniej młodych zwierząt w porównaniu z kwietniem.
  • Załamanie duńskiego eksportu: Ogólny eksport warchlaków z Danii spadł miesiąc do miesiąca o ponad 120 tysięcy sztuk.

Te drastyczne spadki obrotów wymuszają na producentach obniżki cen młodych zwierząt – to desperacka próba zachęcenia rolników do kolejnych wstawień. Jednak dopóki europejska wieprzowina, ze względu na wysokie koszty produkcji, nie znajdzie stałych i opłacalnych odbiorców na świecie, trudno będzie mówić o jakiejkolwiek trwałej poprawie rentowności.

Krajowe podwórko pod presją ASF i impasu ministerialnego

W Polsce sytuację dodatkowo destabilizuje Afrykański Pomor Świń. Wirus dosłownie wysypał się wśród dzików, co generuje coraz większą presję sanitarną na komercyjne chlewnie. Wzrost liczby ognisk w środowisku naturalnym paraliżuje kolejne strefy i ogranicza możliwości handlowe rolników.

Jeśli chcemy realnie i długofalowo poprawić sytuację w tej branży, musimy bezwzględnie wyeliminować wirusa z natury. W przeciwnym razie gigantyczne pieniądze przeznaczane na walkę z tą chorobą będą jedynie środkami wyrzucanymi w błoto. Do sukcesu potrzeba jednak konkretnych, odważnych decyzji politycznych. Te de facto leżą w gestii dwóch resortów (Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska), które od lat mają diametralnie odmienne spojrzenie na ten problem – i ten decyzyjny pat trwa nieprzerwanie przez kolejne kadencje rządów.

Ile płacą zakłady? Aktualne ceny świń w Polsce

Na krajowym rynku stawki na ten moment nie uległy zasadniczym zmianom, jednak utrzymują się na poziomie, który przy obecnych kosztach życia nie gwarantuje rolnikom płynności finansowej. Stawki maksymalne w rozliczeniu poubojowym nadal oscylują w granicach 6,20–6,30 zł za kg w klasie E.

Kluczowe pytanie na najbliższe dni brzmi: czy narastająca na rynku niemieckim presja na obniżki natychmiast uderzy w krajowe cenniki, czy też polscy skupujący – w obliczu trudności logistycznych i mniejszej podaży rodzimego żywca – zdecydują się na zmniejszenie dotychczasowej różnicy w cennikach pomiędzy nami a sąsiadami zza Odry?

A jak sytuacja z odbiorem tuczników wygląda w Waszych regionach?

źródło: POLSUS

Cena rzepaku na MATIF spadła w czwartek z 15-miesięcznego szczytu

0
Rzepak na Matif

Cena rzepaku na giełdach: W Polsce czwartek był dniem świątecznym, podczas gdy na światowych giełdach rolnych działy się rzeczy kluczowe dla układu sił na najbliższe tygodnie. Pod nieobecność krajowych inwestorów, na globalnych parkietach doszło do zmasowanego ataku podaży. Powrót ropy naftowej do dynamicznych spadków – potęgowany doniesieniami o zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie – natychmiast zepchnął z niedawnych, wielomiesięcznych szczytów unijny rzepak na giełdzie Euronext oraz kanadyjską canolę w Winnipeg. Presja taniejącej ropy zmusiła fundusze inwestycyjne do agresywnej realizacji zysków z pozycji długich na samych szczytach długoterminowych oporów technicznych.

Przeczytaj również:

Przegląd notowań: Czwartkowe zamknięcie giełd oleistych

Dane z zamknięcia sesji w czwartek, 4 czerwca, wskazują na głębokie, zsynchronizowane spadki w całym sektorze biokomponentów:

  • MATIF – Rapeseed / Rzepak (kontrakt sierpniowy 2026 – XRQ26): Po środowym rajdzie na 15-miesięczne maksima nie ma już śladu. Kontrakt runął o 10,75 eur/t (-2,01%), zamykając dzień na poziomie 523,00 eur/t. W południe spadek wynosił jeszcze umiarkowane 7 euro/t (do poziomu 526,75 euro/t), jednak druga część sesji przyniosła gwałtowne pogłębienie wyprzedaży i zamknięcie na dnie dziennego zakresu.
  • Winnipeg – Canola (kontrakt lipcowy 2026 – RSN26): Kanadyjski rzepak poddał się presji zewnętrznej i spadł o 14,00 cad/t (-1,75%), kończąc sesję na poziomie 784,00 cad/t.
  • CBOT – Olej sojowy (kontrakt lipcowy 2026 – ZLN26): Kluczowy amerykański biokomponent stracił aż 2,42 centa (-3,07%), spadając do poziomu 76,29 centa/funt.

Brak wahań na parach złotowych (USD/PLN i EUR/PLN pozostawały stabilne pod nieobecność polskiego rynku) oznacza, że ta głęboka przecena z giełd zagranicznych bez żadnej amortyzacji przełoży się bezpośrednio na spadek cen na starcie handlu w krajowych punktach skupu oraz w portach.

Fundamenty: Geopolityczne odprężenie na rynku ropy odcina paliwo rzepakowi

Środowe, silne odbicie cen na rynku ropy okazało się jedynie krótkotrwałym incydentem. Czwartkowa sesja przyniosła gwałtowny odwrót na rynku ropy naftowej – ceny obu kluczowych gatunków surowca spadły o około 3%. Ropa Crude Oil WTI zanotowała zjazd o 3,10% do poziomu 93,04 usd/baryłkę, natomiast europejska ropa Crude Oil Brent przeceniła się o 2,84% do poziomu 95,03 usd/baryłkę.

Głównym impulsem do wyprzedaży na rynku energii stały się doniesienia o zawarciu porozumienia o zawieszeniu broni między Izraelem a Libanem. Informacje te radykalnie zmniejszyły premię za ryzyko geopolityczne, która narosła w ostatnich dniach. W efekcie natychmiast załamał się cały kompleks biopaliwowy – taniejąca ropa automatycznie pociągnęła za sobą wyceny olejów roślinnych stosowanych do produkcji estrów (biodiesla).

Sentymentu na rynku oleistych nie poprawiła sytuacja w Azji – ceny oleju palmowego na giełdzie w Malezji spadły o ponad 1,5%, ignorując ożywienie popytu w Indiach. Dodatkową presję wywiera pogoda. Powrót korzystnych, łagodzących opadów deszczu od amerykańskich Wielkich Równin po Europę Zachodnią skutecznie uspokoił obawy rolników i handlowców związane z niedawną falą upałów. Jednak sytuacja cenowa na giełdowym rynku rzepaku jest skrajnie lepsza w porównaniu z notowaniami kontraktów na zboża (analiza wkrótce).

Źródło cen: Euronext Paryż, CBoT

Nie kupuj gotowego. Domowy syrop z bzu czarnego jest prostszy, niż myślisz

0
syrop z czarnego bzu

Wraz z nadejściem późnej wiosny i początku lata w parkach, przy drogach i na obrzeżach lasów pojawiają się charakterystyczne kremowobiałe baldachy kwiatów bzu czarnego. Ich intensywny, słodki aromat od lat inspiruje miłośników domowych przetworów. To właśnie wtedy warto przygotować jeden z najprostszych sezonowych specjałów, który później przez wiele tygodni będzie przypominał o ciepłych dniach. Domowy syrop z kwiatu bzu czarnego wymaga zaledwie czterech składników, a jego zastosowanie jest wyjątkowo szerokie.

Delikatnie kwiatowy, lekko cytrusowy i niezwykle aromatyczny napój może wzbogacić zwykłą wodę, lemoniadę, desery czy nawet eleganckie drinki. Co ważne, jego przygotowanie nie wymaga specjalistycznego sprzętu ani kulinarnych umiejętności.

Dlaczego warto zbierać kwiaty bzu czarnego?

Bez czarny od wieków był ceniony w kuchni i tradycji ludowej. Jego kwiaty wyróżniają się intensywnym zapachem oraz subtelnym smakiem, który trudno porównać do innych roślin. Najlepszy czas na zbiory przypada zwykle od końca maja do połowy czerwca, choć wiele zależy od pogody i regionu kraju.

Podczas zbierania warto wybierać miejsca oddalone od ruchliwych dróg i terenów przemysłowych. Kwiaty powinny być w pełni rozwinięte, świeże i suche. Najlepiej ścinać je w słoneczny dzień, kiedy zawierają najwięcej aromatycznych olejków.

Ważne jest także, aby nie myć baldachów pod bieżącą wodą. W ten sposób można pozbyć się cennego pyłku odpowiedzialnego za charakterystyczny zapach. Wystarczy delikatnie strząsnąć ewentualne owady i zanieczyszczenia.

Cztery składniki, które wystarczą do przygotowania syropu

Sekret popularności tego przepisu tkwi w jego prostocie. Potrzebne będą jedynie:

  • około 25 dużych baldachów kwiatu bzu czarnego,
  • 1 litr wody,
  • 1 kilogram cukru,
  • 20 gramów kwasu cytrynowego.

To właśnie połączenie słodkości cukru z lekką kwasowością sprawia, że syrop zachowuje świeży smak i nie jest mdły. Kwas cytrynowy dodatkowo pomaga utrwalić gotowy produkt.

Składniki na syrop

1 litr
10 szt. Baldachów kwiatów bzu czarnego
1 kg Cukier
15 g Kwas cytrynowy
1 l Woda
1-2 szt. Cytryny zamiast kwasu cytrynowego

Jak przygotować aromatyczny syrop krok po kroku?

Przygotowanie zaczyna się od dokładnego przejrzenia zebranych kwiatów. Następnie należy umieścić je w dużym garnku lub szklanym naczyniu.

Wodę zagotowuje się osobno, a następnie odstawia na kilka minut do lekkiego przestudzenia. Gorącą wodą zalewa się kwiaty, po czym całość przykrywa i pozostawia na około 24 godziny. W tym czasie płyn przejmuje cały aromat rośliny.

Po upływie doby napar należy przecedzić przez gęste sito lub gazę. Dzięki temu pozbędziemy się wszystkich fragmentów kwiatów.

Kolejny etap polega na dodaniu cukru i kwasu cytrynowego do odcedzonego płynu. Całość podgrzewa się na niewielkim ogniu, regularnie mieszając. Nie trzeba doprowadzać mieszanki do intensywnego wrzenia. Wystarczy, aby cukier całkowicie się rozpuścił.

Gotowy syrop przelewa się do wyparzonych butelek lub słoików, a następnie szczelnie zamyka. Po ostygnięciu można przechowywać go w chłodnym i zacienionym miejscu.

Jak wykorzystać syrop z kwiatu bzu czarnego?

Najbardziej oczywistym zastosowaniem jest przygotowanie orzeźwiającego napoju. Wystarczy dodać niewielką ilość syropu do schłodzonej wody gazowanej lub niegazowanej. Kilka kostek lodu i plasterek cytryny sprawią, że powstanie doskonały napój na upalne dni.

Coraz większą popularnością cieszy się również połączenie syropu z winem musującym. Delikatny aromat kwiatów idealnie współgra z bąbelkami, tworząc elegancki aperitif serwowany podczas letnich spotkań.

Miłośnicy słodkości mogą wykorzystać go jako dodatek do lodów, panna cotty, serników na zimno czy owocowych deserów. Nawet niewielka ilość potrafi nadać potrawom wyjątkowego charakteru.

Syrop świetnie komponuje się także z jogurtem naturalnym, naleśnikami oraz domowymi wypiekami. Coraz częściej pojawia się również jako składnik dressingów do sałatek owocowych.

Najczęstsze błędy podczas przygotowywania syropu

Choć przepis wydaje się bardzo prosty, kilka drobnych pomyłek może wpłynąć na końcowy efekt. Jednym z najczęstszych błędów jest zbieranie kwiatów po deszczu. Wilgoć osłabia ich aromat, przez co syrop staje się mniej intensywny.

Problemem może być również używanie kwiatów zbyt długo przechowywanych po zbiorze. Najlepiej przystąpić do przygotowania syropu jeszcze tego samego dnia.

Niektórzy przesadzają także z ilością cukru, próbując dodatkowo wydłużyć trwałość produktu. W efekcie smak kwiatów zostaje zdominowany przez słodycz. Warto trzymać się sprawdzonych proporcji, które pozwalają zachować odpowiednią równowagę.

Znaczenie ma również właściwe przechowywanie. Szczelnie zamknięte butelki najlepiej trzymać z dala od światła słonecznego. Dzięki temu syrop dłużej zachowuje kolor i aromat.

Aromat, który kojarzy się z początkiem lata

Domowy syrop z kwiatu bzu czarnego od lat wraca do łask i trudno się temu dziwić. W czasach, gdy wiele osób szuka prostych receptur opartych na sezonowych składnikach, ten przepis doskonale wpisuje się w ten trend. Potrzeba jedynie kwiatów bzu czarnego, cukru, wody oraz kwasu cytrynowego, by stworzyć aromatyczny dodatek do napojów i deserów.

Jego wyjątkowy zapach przywołuje wspomnienie słonecznych dni, kwitnących łąk i spacerów wśród zieleni. Kilka łyżek dodanych do szklanki wody wystarczy, by zwykły napój zamienił się w orzeźwiającą kompozycję o subtelnym, kwiatowym charakterze.

Ceny paliw wzrosną w weekend mimo tańszej w czwartek ropy i gotowego diesla [PROGNOZA]

0
Ceny paliw

Wczoraj na łamach naszego portalu ostrzegaliśmy: „Ceny paliw w długi weekend: Od soboty możliwe podwyżki”. Piątkowe dane z krajowych rafinerii niestety bezlitośnie potwierdzają ten scenariusz. Prognozy stały się faktem.

Podczas gdy my świętowaliśmy, na globalnych rynkach finansowych doszło do gwałtownego spadku cen surowców (też rolnych). Środowe, spekulacyjne wybicie cen ropy Brent, amerykańskiej WTI oraz diesla na rynku ARA – napędzane strachem przed konfliktem z Iranem – zostało w czwartek w całości wymazane. Giełdowe notowania oddały wcześniejsze wzrosty z nawiązką, a europejski diesel zanurkował na zamknięciu o -4,30%.

Poznaj najnowszą prognozę cen paliw na środę (10.06.2026)

Paradoksalnie jednak, negatywne efekty w portfelach odczujemy już w najbliższą sobotę. Wszystko przez to, że krajowy monopolista paliwowy całkowicie zignorował te czwartkowe spadki na świecie.

Mimo wymazania z nawiązką giełdowych wzrostów ropy i diesla ARA ze środy PKN Orlen pozostał przy swoich podwyżkach opublikowanych 04.06.2026

W efekcie, mimo czwartkowych spadków na giełdach zagranicznych, krajowa baza hurtowa pozostała na podwyższonym poziomie. To usztywnienie ma dwojaki, bolesny wpływ na rynek:

  • Dla rolników i odbiorców hurtowych: Wyższe ceny w hurcie weszły w życie już w czwartek. Wszyscy zamawiający paliwo do gospodarstw lub hurtowych zbiorników płacą już wyższe stawki (hurt diesla wzrósł do 5 698 zł/m³, a benzyny Pb95 do 5 259 zł/m³), które wyprzedziły giełdowe spadki.
  • Dla kierowców: Wyższy hurt PKN Orlen bezpośrednio przełoży się na podwyżki na stacjach. Ministerstwo Energii ogłosi oficjalny komunikat z cenami maksymalnymi na weekend i poniedziałek dzisiaj w południe. Ponieważ Orlen utrzymał podwyższone stawki, resort nie ma możliwości zachowania dotychczasowych limitów detalicznych. Od soboty paliwo na stacjach podrożeje.

Prognoza: Jak wzrosną ceny paliw od soboty?

Mechanizm ustalania stawek urzędowych w ramach tarczy „Ceny Paliw Niżej” jest ściśle powiązany z pozycją rafinerii. Minister Energii dolicza do ceny hurtowej Orlenu stałą marżę w wysokości 30 groszy na litrze (po uwzględnieniu podatków i opłat) i na tej podstawie wylicza cenę maksymalną dla stacji detalicznych.

Ponieważ Płock utrzymał podwyższone stawki z 4 czerwca, automatycznie przełoży się to na południową kalkulację regulatora. Zgodnie z wyliczeniami, od soboty (06.06.2026) czekają nas następujące limity maksymalne (PROGNOZA):

  • ⛽️ Olej napędowy (ON): wzrost do 6,48 zł/l (podwyżka o +0,08 zł/l z dotychczasowych 6,40 zł/l).
  • ⛽️ Benzyna Pb95: wzrost do 6,01 zł/l (podwyżka o +0,07 zł/l z dotychczasowych 5,94 zł/l). [AKTUALIZACJA: cena ogłoszona to 6,0 zł/l].

Nowe, wyższe stawki będą obowiązywać przez cały poświąteczny weekend oraz w poniedziałek (06–08.06.2026 r.).

Rolniku, kierowco: Piątek szansą na tańsze tankowanie TYLKO na stacjach

Dla wszystkich planujących większe zakupy paliwa do samochodów lub zaopatrzenie gospodarstw (o ile istnieje możliwość zakupu bezpośrednio z dystrybutora), dzisiejszy dzień jest kluczowy. Dotychczasowe, niskie limity cenowe (6,40 zł/l za ON oraz 5,94 zł/l za Pb95) obowiązują bezpiecznie wyłącznie do piątku do północy.

Ponieważ oficjalne stawki detaliczne na weekend poznamy w południe, warto śledzić rządowy komunikat. Ministerstwo Energii podniesie limity zgodnie z obecnym hurtem Orlenu i doliczaną marżą, dlatego piątek jest absolutnie ostatnim dniem na uzupełnienie zbiorników po starych, niższych cenach na stacjach detalicznych.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, Giełdy Towarowe

Ma 13 ton ładowności i sieje na 48 metrów. Samojezdny gigant może zastąpić kilka maszyn

0
Lite-Trac
fot. Lite-Trac

Firma Lite-Trac kontynuuje ekspansję zagraniczną i po raz pierwszy dostarczyła swoją maszynę do Czech. Na nowym rynku zadebiutował samojezdny rozsiewacz wyposażony w rozsiewacz Bredal K135 XE/SC. To ważny krok dla holenderskiego producenta, który coraz śmielej zaznacza swoją obecność poza rodzimym rynkiem.

Nowa maszyna została oficjalnie zaprezentowana podczas kwietniowych targów Agro Show w Brnie. Po premierze zaplanowano serię pokazów polowych na terenie całych Czech, podczas których rolnicy i firmy usługowe będą mogli zobaczyć możliwości zestawu w praktyce.

Maszyna do nawożenia i wapnowania na dużą skalę

Samojezdny Lite-Trac został wyposażony w rozsiewacz Bredal K135 XE/SC o pojemności 9,5 m³ i ładowności sięgającej około 13 ton. Takie parametry pozwalają na wydajną pracę na dużych areałach i ograniczają liczbę przestojów związanych z uzupełnianiem materiału.

Maszyna została zaprojektowana z myślą o precyzyjnym rozsiewaniu wapna, mocznika oraz nawozów mineralnych. W zależności od rodzaju materiału może pracować z różnymi szerokościami roboczymi:

  • rozsiewanie wapna do 30 metrów,
  • aplikacja mocznika do 40 metrów,
  • rozsiew nawozów mineralnych do 48 metrów.

Dzięki wymiennym tarczom rozsiewającym operator może szybko dostosować zestaw do aktualnych potrzeb gospodarstwa.

Nowoczesna kabina i rozwiązania rolnictwa precyzyjnego

Lite-Trac został wyposażony w najnowszą kabinę Claas X11, która zapewnia wysoki komfort pracy, dobrą widoczność oraz nowoczesne systemy sterowania.

Producent postawił również na rozwiązania wspierające rolnictwo precyzyjne. Zestaw współpracuje z systemem ISOBUS, posiada kontrolę sekcji oraz składane tarcze rozsiewające. Takie wyposażenie pozwala ograniczyć nakładki podczas pracy i zwiększyć dokładność aplikacji nawozów, szczególnie przy dużych szerokościach roboczych.

Dodatkowo Lite-Trac opracował własny system plandek dla rozsiewacza Bredal, który chroni materiał przed warunkami atmosferycznymi i ułatwia codzienną obsługę maszyny.

Jedna maszyna do pracy przez cały rok

Jednym z najważniejszych atutów konstrukcji Lite-Trac jest możliwość szybkiej wymiany zabudowy. Dzięki temu ta sama jednostka nośna może wykonywać różne zadania w ciągu całego roku.

Proces wymiany osprzętu odbywa się przy użyciu nóg podporowych zamontowanych na nadwoziu. Hydrauliczne zawieszenie umożliwia automatyczne opuszczenie maszyny, po czym pojazd może wyjechać spod zabudowy i zostać wyposażony w kolejny osprzęt.

Takie rozwiązanie zwiększa wykorzystanie maszyny i pozwala lepiej uzasadnić inwestycję w sprzęt samojezdny.

Kolejny krok w międzynarodowym rozwoju

Pierwsza dostawa do Czech stanowi ważny etap w rozwoju marki Lite-Trac. Planowane pokazy polowe mają zaprezentować możliwości połączenia samojezdnej jednostki z rozsiewaczem Bredal w rzeczywistych warunkach pracy.

Dla czeskich gospodarstw jest to jednocześnie rynkowa premiera. Dotychczas maszyny Lite-Trac nie były wykorzystywane w tym kraju, dlatego najbliższe miesiące pokażą, jak nowe rozwiązanie zostanie przyjęte przez lokalnych rolników i firmy usługowe.

Z pastwiska prosto do szpitala. Krowy zaskoczyły personel i pacjentów

0
krowy
krowy

W szpitalu powiatowym w Wolfhagen w Niemczech doszło do wyjątkowo nietypowego zdarzenia. Przez oddział ratunkowy przemaszerowało sześć krów, które wcześniej uciekły z pastwiska.

Zwierzęta dotarły aż na klatkę schodową

Jak informuje Frankfurter Allgemeine Zeitung, łącznie z zagrody wydostało się osiem sztuk bydła. Dwie krowy zatrzymały się na parkingu, natomiast sześć pozostałych weszło do budynku przez automatyczne drzwi prowadzące na izbę przyjęć.

Zwierzęta poruszały się po szpitalu i dotarły nawet na klatkę schodową prowadzącą na drugie piętro.

Wszystko skończyło się spokojnie

Na miejsce wezwano właściciela zwierząt oraz wolontariuszy. Dzięki ich pomocy krowy udało się bezpiecznie złapać i odprowadzić z powrotem na pastwisko. Nikt nie został ranny.

Nagranie z nietypowej wizyty szybko trafiło do mediów społecznościowych i wzbudziło duże zainteresowanie internautów.