Magazyn bez szkodników. O czym trzeba pamiętać przed zbiorem zboża?

0
magazyn zbożowy

Czysty magazyn to podstawa bezpiecznego przechowywania ziarna. Nawet niewielkie ilości pozostałości po poprzednich zbiorach mogą stać się źródłem rozwoju szkodników, które szybko przeniosą się na świeżo zmagazynowane zboże. Dlatego odpowiednie przygotowanie pomieszczeń magazynowych przed żniwami pozwala ograniczyć straty i uniknąć kosztownych problemów.

Najgroźniejsze szkodniki magazynów zbożowych

W magazynach zbożowych najczęściej pojawiają się ryjkowce zbożowe, chrząszcze zbożowe oraz mole. Sporadycznie wykrywane są również chrząszcze mączne.

Szczególnie duże zagrożenie występuje po sezonach z wysoką wilgotnością oraz po łagodnych zimach. W takich warunkach wyjątkowo szybko rozwijają się mól mączny i mól owocowy, zwłaszcza jeśli do magazynu trafia ziarno o podwyższonej wilgotności.

Pajęczynki na ziarnie mogą oznaczać obecność mola

Pierwszym sygnałem obecności mola mącznego jest cienki, pajęczynowaty nalot na ziarnie. Początkowo bywa niemal niewidoczny, jednak dokładna kontrola pozwala go łatwo zauważyć.

Z czasem pojawiają się około centymetrowe larwy, które przemieszczają się do ciemnych zakamarków magazynu, gdzie kończą rozwój. Ponieważ mól mączny wydaje kilka pokoleń w ciągu roku, jego populacja może bardzo szybko wzrosnąć.

W przypadku stwierdzenia obecności szkodnika warto rozważyć przemieszczenie ziarna oraz wykonanie odpowiedniego zabiegu. W takiej sytuacji najlepiej skonsultować się z doradcą rolniczym. Nie zaleca się również zbyt długiego przechowywania zboża.

Dokładne czyszczenie to najskuteczniejsza profilaktyka

Najważniejszym elementem ochrony magazynu przed szkodnikami jest jego staranne wyczyszczenie przed przyjęciem nowego ziarna.

Należy usunąć wszystkie pozostałości po poprzednim sezonie, ponieważ nawet niewielkie ilości starego zboża mogą stanowić miejsce rozwoju owadów. Dokładnego oczyszczenia wymagają także kanały wentylacyjne, rury, przegrody oraz inne elementy wyposażenia. Jeśli to możliwe, warto je zdemontować, wyczyścić i ponownie zamontować.

Szczególną uwagę należy zwrócić na szczeliny, pęknięcia ścian i trudno dostępne miejsca. W ich oczyszczeniu pomocny będzie odkurzacz przemysłowy.

Im dłużej magazyn pozostaje pusty, tym lepiej

Po zakończeniu czyszczenia warto pozostawić magazyn pusty przez możliwie najdłuższy czas przed ponownym napełnieniem.

Ma to szczególne znaczenie wtedy, gdy w poprzednim sezonie wystąpiła inwazja szkodników. Pozostałe niewielkie partie ziarna najlepiej tymczasowo przechowywać w innym miejscu, na przykład na przyczepie lub w oddzielnym magazynie. Wydłużenie okresu bez składowanego zboża pomaga ograniczyć liczebność szkodników.

Zabiegi w pustym magazynie ograniczają presję szkodników

Okres, gdy magazyn pozostaje pusty, warto wykorzystać na wykonanie zabiegów ochronnych. Można zastosować środki przeznaczone do dezynsekcji pustych pomieszczeń magazynowych, zawsze zgodnie z etykietą i zaleceniami producenta.

Jeżeli wcześniej występowały mole, dobrym rozwiązaniem może być użycie odpowiedniego preparatu do zamgławiania pustych przestrzeni. Po wykonaniu zabiegu pomieszczenia nie należy od razu wietrzyć.

Po silnym występowaniu moli konieczne może być kilkukrotne powtórzenie zabiegu.

Ziemia okrzemkowa sprawdzi się również w ekologii

Alternatywą dla środków chemicznych są preparaty oparte na ziemi okrzemkowej. Do ich aplikacji potrzebny jest specjalny sprzęt do rozpylania.

Zarówno ziemia okrzemkowa, jak i niektóre środki do zimnego zamgławiania dopuszczone są do stosowania w gospodarstwach ekologicznych.

Bezpieczeństwo podczas wykonywania zabiegów jest kluczowe

Podczas stosowania wszystkich środków należy bezwzględnie przestrzegać zaleceń producenta dotyczących bezpieczeństwa.

Przy wykonywaniu zabiegów w zamkniętych pomieszczeniach często konieczne jest stosowanie ochrony dróg oddechowych. W przypadku preparatów pyłowych zalecana jest maska klasy FFP3 lub P3. Przy niektórych środkach do zamgławiania wymagana może być ochrona dróg oddechowych klasy A2-P2.

Liście pomidorów brunatnieją? To sygnał, że trzeba działać

0

Zaraza ziemniaczana to jedna z najgroźniejszych chorób pomidorów. Potrafi w ciągu kilku dni zniszczyć zarówno liście, jak i owoce, dlatego warto wiedzieć, kiedy pojawia się najczęściej oraz jakie warunki sprzyjają jej rozwojowi. Im szybciej zostaną zauważone pierwsze symptomy, tym większa szansa na ograniczenie strat i uratowanie plonów.

Kiedy najczęściej pojawia się zaraza na pomidorach?

Największe ryzyko występuje od końca czerwca do września. W praktyce wszystko zależy od pogody. Choroba rozwija się szczególnie szybko podczas ciepłych dni i wilgotnych nocy, gdy na liściach długo utrzymuje się rosa lub woda po opadach.

Jeżeli lato jest deszczowe, pierwsze objawy mogą pojawić się już pod koniec czerwca. W cieplejszych i bardziej suchych sezonach zaraza często daje o sobie znać dopiero w lipcu lub sierpniu.

Najbardziej narażone są pomidory uprawiane w gruncie, ponieważ są bezpośrednio wystawione na działanie deszczu i dużych wahań wilgotności powietrza.

Jakie warunki sprzyjają rozwojowi choroby?

Zaraza rozwija się błyskawicznie, gdy jednocześnie występuje wysoka wilgotność oraz umiarkowana temperatura. Szczególnie niebezpieczne są okresy, kiedy przez kilka dni utrzymują się opady lub gęste mgły.

Ryzyko wzrasta również wtedy, gdy:

  • rośliny są posadzone zbyt gęsto,
  • liście długo pozostają mokre po podlewaniu,
  • pomidory rosną w pobliżu ziemniaków,
  • tunel lub szklarnia są słabo wietrzone.

Patogen bardzo łatwo przenosi się wraz z kroplami wody oraz podmuchami wiatru, dlatego choroba może szybko objąć całą uprawę.

Pierwsze objawy zarazy na pomidorach

Na początku na liściach pojawiają się nieregularne, brunatne plamy, które szybko się powiększają. Przy wysokiej wilgotności od spodu liści można zauważyć delikatny, biały nalot.

Z czasem liście zaczynają zasychać i zwijać się, a choroba przechodzi na łodygi oraz owoce. Na pomidorach tworzą się twarde, brunatne przebarwienia, które stopniowo obejmują coraz większą powierzchnię. Owoce przestają dojrzewać i często gniją jeszcze na krzaku.

Czy można przewidzieć pojawienie się zarazy?

Choć nie da się wskazać dokładnego dnia wystąpienia choroby, można obserwować warunki pogodowe. Jeżeli przez kilka dni utrzymuje się temperatura od około 15 do 25 stopni Celsjusza, a jednocześnie często pada deszcz lub występuje wysoka wilgotność powietrza, zagrożenie znacząco wzrasta.

W takich okresach warto codziennie oglądać dolne liście, ponieważ właśnie tam najczęściej pojawiają się pierwsze oznaki infekcji.

Jak zmniejszyć ryzyko wystąpienia zarazy?

Profilaktyka jest znacznie skuteczniejsza niż walka z rozwiniętą chorobą. Pomidory najlepiej sadzić w odpowiednich odstępach, aby zapewnić swobodny przepływ powietrza. Podlewanie powinno odbywać się bez moczenia liści, najlepiej rano, dzięki czemu rośliny zdążą wyschnąć przed wieczorem.

Dobrym rozwiązaniem jest również regularne usuwanie dolnych liści, które dotykają ziemi, oraz natychmiastowe wycinanie fragmentów z pierwszymi objawami choroby. W tunelach foliowych ogromne znaczenie ma codzienne wietrzenie, które ogranicza nadmierną wilgotność.

Warto pamiętać, że zaraza ziemniaczana rozwija się wyjątkowo dynamicznie. Nawet niewielkie plamy pozostawione bez reakcji mogą w krótkim czasie doprowadzić do porażenia całych roślin i zniszczenia większości dojrzewających owoców.

New Holland i Pronar na czele czerwcowych rejestracji. Jak radzi sobie reszta stawki? [ANALIZA CEPiK]

0
Screenshot

Sezon prac polowych ruszył pełną parą, a wraz z nim poznaliśmy najnowsze, czerwcowe dane z bazy CEPiK, opublikowane przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych. Choć początek lata przyniósł gwałtowne, dwucyfrowe ożywienie w stosunku do maja, to długoterminowe analizy nie pozostawiają złudzeń – rynek nowych maszyn wciąż dotkliwie odczuwa spowolnienie gospodarcze.

Kto rośnie w siłę, a kto zalicza potężne spadki? Jakie segmenty mocy i marki zdominowały polskie pola? Zapraszamy na szczegółową analizę rynku ciągników i przyczep rolniczych.

Rynek ciągników rolniczych: Czerwcowy zryw w cieniu długofalowych spadków

W czerwcu 2026 roku w Polsce zarejestrowano 849 sztuk nowych ciągników rolniczych. Rolników z pewnością ucieszy fakt, że jest to wynik powyżej średniej z ostatnich 12 miesięcy (wynoszącej 822 sztuki) oraz aż o 29,6% lepszy niż w maju.

Niestety, patrząc na sprawę szerzej, optymizm szybko opada. W porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku odnotowano spadek o 24,2% (zarejestrowano o 271 traktorów mniej). Podsumowując całe pierwsze półrocze (styczeń-czerwiec 2026), rolnicy odebrali 3862 nowe ciągniki, podczas gdy w pierwszej połowie 2025 roku było ich 4134 (spadek o blisko 6,6%).

Kto rządzi na polach? New Holland deklasuje konkurencję

W czerwcowym zestawieniu na pozycji lidera niezmiennie umacnia się jedna marka, choć mniejsi gracze zaczynają mocno podgryzać rynkowych gigantów:

  • New Holland – absolutny numer jeden czerwca z liczbą 178 zarejestrowanych maszyn, co dało marce aż 21% udziału w miesięcznym rynku.
  • Kubota – japoński producent zabezpieczył drugie miejsce z wynikiem 73 ciągników (8,6% udziału).
  • John Deere – „jelonki” zamykają podium; w czerwcu zarejestrowano 70 sztuk tych maszyn (8,2% udziału).
  • Deutz-Fahr – uplasował się na czwartej pozycji z liczbą 64 rejestracji (7,5% udziału).
  • Case IH – zamyka grupę TOP 5, dostarczając rolnikom 57 ciągników (6,7% udziału).

Uwaga na czarne konie rynku: Warto zauważyć ogromne, dynamiczne wzrosty niszowych marek w ujęciu półrocznym (YTD) – marka Aupax odnotowała wzrost o zawrotne 1280% (z 5 do 69 sztuk), a Kioti urosło o 117,6% (do 198 sztuk w 2026 r.).

Segmenty mocy i regiony: Gdzie kupuje się najsilniejsze maszyny?

Analiza struktury mocy pokazuje ciekawą zależność: wzrosty notują jedynie skrajnie najniższe segmenty. W porównaniu do ubiegłego roku kategoria poniżej 30 KM urosła o 32%, a segment 51-70 KM o 3%. Największe tąpnięcia – sięgające nawet 44% spadku – widać w przedziałach 30-50 KM oraz 101-140 KM.

Jeśli chodzi o geografię maszynową:

  • Średnia moc ciągnika rejestrowanego w Polsce wynosi obecnie 127 KM.
  • Najpotężniejsze ciągniki trafiają na pola w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie średnia moc nowej maszyny to aż 170,5 KM! Tuż za nim plasują się pomorskie i wielkopolskie (po 164 KM).
  • Pod względem ogólnej liczby rejestracji od początku roku przoduje województwo mazowieckie (729 szt.), przed wielkopolskim (428 szt.) i łódzkim (386 szt.).

Rynek przyczep rolniczych: Pronar na czele, ale rynek mocno hamuje

Podobnie jak w przypadku traktorów, rynek nowych przyczep rolniczych zaliczył bardzo dobry czerwiec w porównaniu do maja – zarejestrowano 445 sztuk nowych przyczep, co stanowi wzrost o 29,4% miesiąc do miesiąca.

Jednak patrząc na dane długoterminowe, w segmencie transportowym widoczne są głębokie spadki. W ujęciu styczeń-czerwiec 2026 r. zarejestrowano 2343 sztuki nowych przyczep, czyli aż o 29,8% mniej niż w pierwszej połowie 2025 roku (3337 szt.). Spadek widać także na rynku wtórnym – rejestracje przyczep używanych tąpnęły w czerwcu o 62% rok do roku (zaledwie 70 sztuk).

Liderzy rynku przyczep – krajowi producenci wciąż rozdają karty

Polscy rolnicy w kwestii przyczep niezmiennie stawiają na sprawdzone, rodzime marki, choć większość z nich zanotowała dotkliwe spadki wolumenu sprzedaży:

  • Pronar – bezdyskusyjny król polskiego transportu rolniczego. Mimo ponad 24-procentowego spadku liczby rejestracji, Pronar dostarczył w tym roku już 628 sztuk przyczep, kontrolując 26,8% rynku.
  • Metal-Fach – drugie miejsce z liczbą 288 sztuk i udziałem 12,3%.
  • Meprozet – trzecia lokata z wynikiem 242 sztuk (10,3% udziału). Co ważne, Meprozet jako jeden z niewielu dużych graczy odnotował spektakularny wzrost o 110,4% względem 2025 roku!

Warto wyróżnić markę Zasław, której przyczepy okazały się hitem konkretnie w czerwcu – zarejestrowano ich 19 sztuk, co uplasowało markę na szczycie zestawienia najpopularniejszych modeli tego jednego miesiąca, wyprzedzając flagowe modele konkurencji.

Geograficznie najwięcej nowych przyczep od początku roku wyjechało na drogi województwa wielkopolskiego (325 szt.), mazowieckiego (284 szt.) oraz podlaskiego (210 szt.).

Oczekiwanie na dotacje ARiMR zamroziło inwestycje rolników?

Aktualne dane CEPiK pokazują wyraźne rozdwojenie jaźni na rynku maszyn rolniczych. Z jednej strony czerwiec przyniósł dynamiczne, sezonowe odbicie zakupowe – rolnicy ewidentnie doposażali gospodarstwa rzutem na taśmę tuż przed żniwami. Z drugiej strony, blisko 30-procentowy spadek w segmencie nowych przyczep i mniejsza liczba rejestracji ciągników o wyższych mocach świadczą o ogromnej ostrożności inwestycyjnej.

Wpływ na to mają bez wątpienia wysokie koszty produkcji, niestabilna sytuacja na rynkach skupu zbóż oraz – co najważniejsze – wyczekiwanie na uruchomienie kolejnych naborów i wypłatę środków z programów dotacyjnych ARiMR. Dopóki unijne wsparcie na modernizację gospodarstw nie popłynie szerokim strumieniem, dilerzy maszyn mogą zapomnieć o rekordach sprzedaży z lat ubiegłych.

A jak to wygląda w Waszych gospodarstwach? Planujecie w najbliższych miesiącach zakupy sprzętu transportowego lub nowego ciągnika, czy raczej odkładacie inwestycje techniczne na stabilniejsze czasy?

źródło: CEPIK

Kosmiczna kwota za topowego buhaja! Padł rekord aukcji

0

Współczesna hodowla bydła mięsnego coraz mocniej stawia na precyzję i bezkompromisową selekcję. Doskonałym dowodem na to, jak ogromną wartość dla producentów żywca wołowego ma sprawdzona genetyka, są wyniki niedawnej aukcji zarodowej w Kazachstanie. Podczas licytacji w obwodzie zachodniokazachstańskim padł historyczny rekord cenowy. 14-miesięczny buhaj rasy Qazaq Aqbas (Kazachska Białogłowa) o imieniu Nar zmienił właściciela za astronomiczną kwotę.

12,2 mln za buhaja rasy Qazaq Aqbas

Do bicia rekordów doszło 27 czerwca na terenie prestiżowego gospodarstwa hodowlanego „Sabit” w miejscowości Ałgabas. Ferma ta to absolutna czołówka w strukturach kazachstańskiego związku hodowców – utrzymuje stado podstawowe liczące około tysiąca krów matek rasy Qazaq Aqbas. Zwierzęta z tej hodowli od lat stanowią fundament krajowych programów doskonalenia rasy.

Wydarzenie przyciągnęło selekcjonerów oraz producentów z całego kraju. Cel był jeden: pozyskanie materiału męskiego o najwyższym potencjale biologicznym, który pozwoli na skokową poprawę wskaźników produkcyjnych w stadach towarowych.

Buhaj poszedł za 12,2 mln tenge (ponad dziesięciokrotność ceny wywoławczej) czyli ponad 96 tys. zł

520 kg wagi i imponujące przyrosty dobowe

Prawdziwym czarnym koniem aukcji okazał się młody, zaledwie 14-miesięczny buhaj Nar. Zwierzę zachwyciło ekspertów nie tylko pokrojem, ale przede wszystkim wybitnymi wynikami oceny stacyjnej i testów użytkowości:

  • Masa ciała: 520 kg w wieku niespełna 14 miesięcy.
  • Średni dobowy przyrost: W fazie testowej osobnik ten osiągał spektakularne 1602 g na dobę.

Cena wywoławcza za tego młodego rozpłodnika wynosiła 1,2 mln tenge. Jednak determinacja kupujących i świadomość potencjału, jaki niesie ze sobą ta krew, wywołały lawinowe podbijanie stawek. Ostatecznie młotek aukcjonera stuknął przy kwocie 12,2 mln tenge, co oficjalnie ustanowiło nowy rekord wszech czasów dla rasy Kazachska Białogłowa.

Co czeka rekordowego buhaja?

Inwestycja tej skali wymagała strategicznego gracza. Nowym właścicielem Nara zostało państwowe centrum hodowlano-produkcyjne Asyl Tulik, zajmujące się profesjonalnym pozyskiwaniem, mrożeniem i dystrybucją materiału biologicznego.

Dzięki temu wybitne cechy użytkowe tego osobnika nie zostaną „zamknięte” w jednej prywatnej hodowli. Nasienie buhaja Nar trafi do masowej dystrybucji w ramach programów sztucznego unasieniania na terenie całego Kazachstanu. To strategiczny ruch, który realnie przełoży się na poprawę parametrów rzeźnych (takich jak klasa wylewności tuszy i tempo opasu) w setkach stad w kraju.

źródło: eldadla.kz

Jakie są aktualne ceny bydła w skupach? Ile za żywiec? [03.07.2026]

0
Ceny na rynku bydła.

Ceny bydła w skupach zaliczają od kilku tygodni spadki. Mimo wszystko Rynek bydła w Polsce w ostatnich miesiącach charakteryzuje się stabilnością, która jest wynikiem zrównoważonego popytu i podaży. Sprawdź jakie są aktualne ceny bydła w poniższym artykule.

Ceny bydła zaliczają duże spadki [CENY W SKUPACH]

Ceny bydła (31.03.2026) przed Wielkanocą. Sprawdź aktualne stawki w skupach

Początek dni lipca przynoszą na krajowym rynku żywca wołowego lekkie spowolnienie. Choć polski sektor wołowiny przyzwyczaił nas w ostatnich miesiącach do względnej stabilizacji wynikającej ze zrównoważonej podaży, początek miesiąca jak i ostatnie tygodnie upływają pod znakiem delikatnych korekt cenowych.

Obniżki wynoszą kilkadziesiąt groszy na kg.

Mimo że trend wzrostowy, który obserwowaliśmy w poprzednich tygodniach, został nieco wyhamowany przez przeceny, ogólna kondycja rynku pozostaje solidna. Hodowcy bacznie obserwują cenniki zakładów mięsnych, szukając optymalnego momentu na sprzedaż. W poniższym zestawieniu analizujemy, jak aktualne ruchy rynkowe wpływają na portfele producentów bydła mięsnego.

Analiza rynku: Co kształtuje ceny bydła pod koniec lutego?

Sytuacja na rynku bydła w Polsce (stan na 03.07.2026 r.) to wypadkowa kilku kluczowych czynników:

  • Stabilizacja popytu: Przetwórstwo utrzymuje stałe zapotrzebowanie, co chroni rynek przed gwałtownymi spadkami.
  • Lokalne korekty: Niektóre zakłady, po okresie intensywnych zakupów, zdecydowały się na obniżki rzędu kilku-kilkunastu groszy na kilogramie wbc.
  • Perspektywy eksportowe: Polska wołowina wciąż cieszy się dużym uznaniem na rynkach unijnych, co stanowi bezpiecznik dla krajowych stawek.

Przypomnijmy, że w Polsce stwierdzono chorobę niebieskiego języka co wpływa na wahania cen.

Przeczytaj więcej na ten temat:

Ognisko choroby niebieskiego języka! Sprawdź gdzie [MAPA OGNISK]

Pryszczyca u bydła – jak rozpoznać pierwsze objawy?

Ceny za skup bydła rzeźnego nadal na historycznych szczytach

Choć sektor producentów bydła mięsnego odczuwa pewne korekty, ceny bydła dziś wciąż utrzymują się na relatywnie wysokim poziomie. Wielu rolników zadaje sobie jednak kluczowe pytanie: czy bydło tanieje? Analiza rynku sugeruje ostrożność.

Potencjalny spadek cen skupu może wynikać z zatwierdzenia przez Komisję Europejską kontrowersyjnej umowy o wolnym handlu z krajami Mercosur. Ubojnie, w perspektywie napływu tańszej wołowiny z Ameryki Południowej, mogą celowo ograniczać zakupy droższego, unijnego surowca. Rolników interesuje, ile kosztuje dzisiaj byk, a bieżące wahania cenowe są sygnałem, że rynek stoi przed poważnym wyzwaniem.

Wielkopolska Izba Rolnicza alarmuje, że wysokie ceny wołowiny w handlu detalicznym zaczynają stanowić barierę dla konsumentów. W obliczu dużej zależności od eksportu (80% produkcji), konieczne jest natychmiastowe zbudowanie silnego, wewnętrznego popytu krajowego, by zminimalizować ryzyko wahań cenowych i zabezpieczyć przyszłość polskiego hodowcy.

Aktualne ceny bydła w wadze żywej i WBC 31.03.2026

Analizując obecne stawki w skupach, można zauważyć niewielkie różnice w zależności od regionu kraju. Sprawdź ile kosztuje dzisiaj byk, jałówka czy krowa. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje na temat aktualnych cen bydła w wadze żywej:

Byki:

  • Zakres cen: 11,00 – 18,00 zł/kg
  • Średnia cena: 13,90 zł/kg

Jałówki:

  • Zakres cen: 8,00 – 16,50 zł/kg
  • Średnia cena: 13,30 zł/kg

Krowy:

  • Zakres cen: 5,00 – 13,30 zł/kg
  • Średnia cena: 10,30 zł/kg

Ceny bydła WBC 

Byki:

  • Zakres cen: 22,80 – 25,00 zł/kg
  • Średnia cena: 24,20 zł/kg

Jałówki:

  • Zakres cen: 22,50 – 26,50 zł/kg
  • Średnia cena: 24,80 zł/kg

Krowy:

  • Zakres cen: 17,00 – 24,50 zł/kg
  • Średnia cena: 22,50 zł/kg

Widoczne różnice w cenach mogą wynikać z lokalnych uwarunkowań, takich jak dostępność paszy, koszty transportu czy specyfika regionalnego popytu.

Ceny zbóż w transakcjach na koniec czerwca 2026: Kukurydza mocno w dół, stabilizacja na rynku pszenicy [MRIRW]

0
ceny zbóż

Ceny zbóż w transakcjach na koniec czerwca: W sieci oraz bezpośrednio na stronach internetowych podmiotów skupowych bez problemu można znaleźć codzienne, aktualne cenniki. Warto jednak pamiętać, że są to jedynie stawki ofertowe, które nie zawsze odzwierciedlają realia rynkowe. Na łamach Agroprofil idziemy o krok dalej – analizujemy rzeczywiste ceny zbóż w transakcjach netto, jakie zostały faktycznie zapłacone producentom za dostarczone ziarno w końcówce czerwca (w tygodniu kończącym się 28 czerwca 2026 r.). Prezentujemy oficjalne stawki średnie bazujące na zintegrowanym systemie MRiRW, ale również ceny minimalne (które najczęściej notuje się w regionach oddalonych od portów i głównych szlaków logistycznych) oraz ceny maksymalne (występujące tradycyjnie w magazynach portowych oraz na północy kraju).

Te realne dane transakcyjne, pokazują, że koniec roku gospodarczego 2025/2026 przynosi zróżnicowane tendencje z wyraźną przewagą korekt spadkowych w ujęciu rocznym. Tuż przed nowymi zbiorami rynkiem wstrząsnęła głęboka przecena kukurydzy suchej, podczas gdy kluczowy segment pszenicy konsumpcyjnej zanotował delikatne, niespełna półprocentowe odbicie na rynku fizycznym.

Przeczytaj również:

Krajowe ceny zbóż – kluczowe trendy (tydzień do 28.06.2026 r.)

  • Pszenica konsumpcyjna jedynym jasnym punktem: Średnia cena zakupu wzrosła o 0,4% w skali tygodnia, osiągając poziom 844 zł/t (rok temu o tej porze płacono 890 zł/t, co oznacza spadek rdr o 5,2%). Widełki cenowe były jednak bardzo szerokie – ceny minimalne (z dala od portów) wynosiły 717 zł/t, a maksymalne (głównie północ i porty) sięgały 874 zł/t. Segment ten niezmiennie dominuje w strukturze skupu z udziałem 43,8%.
  • Pszenica paszowa bez zmian: Ziarno paszowe zanotowało symboliczną korektę o -0,2% do poziomu 804 zł/t. W relacji do analogicznego okresu ubiegłego roku cena ta jest niższa o 9,3%.
  • Gwałtowny zjazd cen kukurydzy: Największe tąpnięcie tygodniowe odnotowano w przypadku kukurydzy suchej. Jej cena spadła o aż 6,2% w ujęciu tygodniowym, spadając z poziomu 872 zł/t do 818 zł/t. W ujęciu rocznym kukurydza jest tańsza o blisko 10%. Co ciekawe, maksymalne transakcje (portowe) zawierano jeszcze na poziomie 915 zł/t.
  • Żyto i jęczmień: Ceny żyta konsumpcyjnego (649 zł/t) oraz paszowego (631 zł/t) kontynuują łagodne spadki tygodniowe, jednak w skali roku tanieją najmocniej (odpowiednio o 14,5% i 16,1% rdr). Jęczmień paszowy utrzymał pułap 742 zł/t (-13% rdr), a browarny wyceniono średnio na 847 zł/t.

Tabela 1: Średnie, minimalne i maksymalne ceny transakcyjne w Polsce (28.06.2026)

ZiarnoŚrednia (zł/t)Tygodniowa zmiana (%)Roczna zmiana (%)Cena Min (zł/t)Cena Max (zł/t)
Pszenica konsumpcyjna844+0,4%-5,2%717874
Pszenica paszowa804-0,2%-9,3%701848
Kukurydza sucha818-6,2%-9,5%738915
Pszenżyto paszowe707+0,1%-16,2%601763
Żyto konsumpcyjne649-0,2%-14,5%578680
Jęczmień paszowy742-0,2%-13,0%663768

Miesięczne zestawienie: Jak zmieniały się ceny zbóż w czerwcu?

Porównując dane z końca maja z końcówką czerwca, widać wyraźne otwarcie nożyc cenowych – w większości zbóż wzrosły ceny maksymalne, co przełożyło się na wyższe średnie ważone. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest kukurydza, na której pod sam koniec miesiąca zaciążyła silna presja spadkowa.

  • Pszenica konsumpcyjna (wyraźny wzrost): Średnia cena wzrosła w ciągu miesiąca o 18 zł/t (z 826 do 844 zł/t). Rynek mocno się rozjechał – cena minimalna wzrosła o 15 zł/t (z 702 do 717 zł/t), natomiast cena maksymalna skoczyła o 22 zł/t, osiągając 874 zł/t.
  • Pszenica paszowa (wzrost średniej, ale spadek minimów): Choć średnia cena wzrosła o 14 zł/t (do 804 zł/t), to dolna granica rynku w regionach oddalonych od portów obniżyła się o 33 zł/t – pod koniec czerwca najtańsze partie kupowano już po 701 zł/t. Maksymalne stawki wzrosły za to o 24 zł/t (do 848 zł/t).
  • Kukurydza sucha (szalona zmienność): W ujęciu średnim kukurydza podrożała przez miesiąc o 8 zł/t (z 810 do 818 zł/t), jednak te dane nie oddają dynamiki całego czerwca. Cena minimalna wzrosła o 36 zł/t (do 738 zł/t), a cena maksymalna wystrzeliła aż o 41 zł/t (z 874 do 915 zł/t), co pokazuje, że podmioty pilnie realizujące kontrakty eksportowe na koniec sezonu musiały płacić wyższe stawki na północy kraju.

Tabela 2: Porównanie transakcyjne – Maj vs Czerwiec 2026 (zł/t)

ZiarnoŚrednia (V)Średnia (VI)Zmiana średniejMin (V)Min (VI)Max (V)Max (VI)
Pszenica konsumpcyjna826844+18702717852874
Pszenica paszowa790804+14734701824848
Kukurydza sucha810818+8702738874915
Jęczmień paszowy738742+4658663780768
Pszenżyto paszowe701707+6628601735763

Ewolucja struktury zakupów zbóż w maju i czerwcu

Wykres struktury zakupów z pliku obraz_3.png wyraźnie pokazuje, jak przetwórcy i podmioty handlowe żonglowały popytem na poszczególne gatunki w ostatnich dwóch miesiącach starego sezonu:

  1. Pszenica konsumpcyjna: Na początku maja (03.05) jej udział wynosił rekordowe 46,9% całego skupu. W połowie czerwca (14.06) udział tego ziarna tąpnął chwilowo do 38,5% na rzecz paszówki, by pod koniec miesiąca powrócić do poziomu 43,8%.
  2. Pszenica paszowa: Udział paszówki rósł systematycznie od połowy maja (26,0%), osiągając swoje apogeum 7 i 14 czerwca (odpowiednio 31,5% i 31,2% krajowego rynku skupu). Pod koniec miesiąca udziałcookie ten spadł do 28,2%.
  3. Kukurydza sucha: W maju handel mocno falował, osiągając sezonowy szczyt 17,3% w raporcie z 24.05. Czerwiec przyniósł już wygaszanie obrotów tym gatunkiem – poziom ustabilizował się i zamknął miesiąc wynikiem 11,1%.

Krajowe ceny zbóż na tle konkurencji: Polska poniżej unijnej średniej

Wykres: Ceny zakupu pszenicy konsumpcyjnej w wybranych krajach UE oraz notowania giełdy MATIF pod koniec czerwca 2026 r. (zł/t)

Analiza wykresu rzuca ważne światło na konkurencyjność naszego ziarna. Polska z ceną na poziomie 844 zł/t znajduje się w dolnej połowie stawki, co w kontekście eksportowym pozostawiało nam pod koniec sezonu margines konkurencyjności.

  • Poniżej średniej UE i MATIF: Krajowa cena (844 zł/t) była o 35 zł/t niższa od średniej dla całej Unii Europejskiej (879 zł/t) oraz o 39 zł/t niższa w porównaniu do wycen na giełdzie MATIF (883 zł/t). Pokazuje to, że krajowy rynek fizyczny odczuwał większe nasycenie towarem niż rynek terminowy.
  • Geografia cenowa: Najniższe stawki w Unii odnotowano w Chorwacji (735 zł/t), na Węgrzech (769 zł/t) oraz w Rumunii (796 zł/t). Tuż nad Polską plasują się Niemcy z ceną 859 zł/t. Cenowym liderem drożyzny na południu kontynentu była Portugalia, gdzie płacono aż 1 028 zł/t.

Cenowy dół w Europie Środkowej: Polska najtańszym dostawcą kukurydzy w UE

Wykres: Porównanie transakcyjnych cen kukurydzy na rynku fizycznym w UE i kontraktów terminowych MATIF w okresie 22-28.06.2026 r. (zł/t)

O ile analizując ceny pszenicy Polska zajmowała wyważoną pozycję, o tyle wykres cen kukurydzy ujawnia wyjątkową sytuację na rynku tego zboża. Pod koniec czerwca 2026 roku Polska była najtańszym rynkiem kukurydzy w całej Unii Europejskiej z ceną 818 zł/t.

  • Przepaść do giełdy: Średnia krajowa cena kukurydzy okazała się o 134 zł/t niższa od średniej dla całej UE (952 zł/t) oraz o astronomiczne 146 zł/t niższa od unijnego benchmarku na MATIF (964 zł/t).
  • Układ sił w UE: Za Polską (818 zł/t) uplasowały się Bułgaria (830 zł/t) oraz Chorwacja (832 zł/t). Z drugiej strony, najwyższe stawki na kontynencie płacono w Holandii (1 021 zł/t) oraz w Danii, gdzie tona kukurydzy kosztowała aż 1 195 zł/t (o 377 zł/t więcej niż w Polsce).

Podsumowanie: Miesięczne i międzynarodowe zestawienie rzeczywistych cen transakcyjnych pokazuje typowy obraz przedżniwnego „czyszczenia magazynów”. Przetwórcy szukający partii pszenicy konsumpcyjnej o wysokich parametrach windowali stawki maksymalne w portach. Z kolei pozycja lidera cenowego na rynku kukurydzy w UE otwierała pod koniec sezonu szerokie okno do eksportu portowego i płynnego wywożenia zapasów przez firmy handlowe, ułatwiając logistykę i realizację zagranicznych kontraktów przed nadejściem nowego sezonu 2026/2027. Realne ceny zbóż zapłacone rolnikom pod koniec czerwca dobitnie pokazują presję, z jaką rynek wchodzi w nowy sezon żniwny.

Analiza własna przygotowana na podstawie danych MRiRW

Mało wody dla krów

0

Od wielu lat mieszkańcy kilku wsi w gminie Byczyna na Opolszczyźnie borykają się z niskim ciśnieniem wody w kranach. Największy problem mają hodujący mleczne krowy rolnicy. Interweniują gdzie się da, ale sytuacja zdaje się być bez wyjścia.

Stado rośnie, wody ubywa

Gospodarstwo Pana Pawła Kapicy specjalizuje się w produkcji mlecznej. Zaczynało przed dekadą od trzech krów, a dziś jest w nim 50 krów dojnych drugie tylepozostałej części bydła, czyli młodzież wraz z jałówkami.

Wąskie gardło

Paweł Kapica, rolnik z Janówki:

– Problem jest związany z dostawami wody przez przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne Hydrokom z Kluczborka. Te problemy są związane z tym, że gospodarstwo ma doprowadzoną sieć wodną do gospodarstwa w postaci rury jednocalowej, na którym znajduje się licznik DN20, który jest dławikiem. Jest to licznik 3/4 cala i on powoduje dławienie przepływu wody dla gospodarstwa rolnego. W momencie, kiedy są duże pobory wody, gdy włączają się urządzenia do mycia, dezynfekcji, hali udojowej, czy włączamy jakieś urządzenia w domu, czy załączy się większa ilość poideł dla zwierząt, wtedy ciśnienie zaczyna zanikać i urządzenia niewłaściwie działają.

Groźba odcięcia wody

Gospodarstwo pana Kapicy pobiera 6 tysięcy litrów wody na dzień w okresie zimowym, latem nawet 10 tysięcy, więc średnio wychodzi około 8 tysięcy dziennie. Dochodziło już do sytuacji, kiedy wody ewidentnie brakowało. Raz, z powodu wykrycia bakterii e-coli, gospodarstwo zostało właściwie całkowicie odcięte od wody i groziło im nieodbieranie mleka z gospodarstwa.

Woda niezdatna do pojenia krów

– Weterynaria w takiej sytuacji zamyka możliwość oddawania mleka do mleczarni – mówi pan Paweł – bo nie posiadamy wody zdatnej do picia. W tym momencie jeden, jedyny raz mieliśmy sytuację taką, że musieliśmy tę wodę samemu dostarczyć sobie do gospodarstwa własnym środkiem transportu oraz w zbiornikach, które są dopuszczone do produkcji żywności, czyli typowo w gospodarstwie mlecznym. TAkimi zbiornikami stały się nasze stare chłodnie do mleka. W innych momentach mamy tą sytuację, że poidła mają na tyle zgromadzonej tej wody same w sobie, że mamy jakiś bufor bezpieczeństwa na kilka godzin, nim przyjdą z powrotem dostawy wody.. woda jest więc ww naszym gospodarstwie zapewniona w małym marginesie bezpieczeństwa, czyli na kilka godzin.

Wody brakuje w kilku wsiach

Magdalena Grygier, rolnik z Janówki

– Braki wody są uciążliwe, bo jeśli mąż gdzieś pobiera wodę, to nawet nie da się umyć dojarki, czy rzeczy do pojenia cieląt, na przykład taksówki mlecznej, którą trzeba zalać wodą i umyć. Te spadki ciśnienia są bardzo uciążliwe.

Braki wody od wielu lat

Michał Grygier, rolnik z Ciecierzyna:

– Mamy obniżone ciśnienie wody. Gdy chcemy jej nalać do opryskiwaczy, czy pobrać większą ilość wody i odkręcamy kran, to wtedy mamy spadek ciśnienia w domu. Ciśnienia w domu wręcz wcale nie mamy, albo mamy bardzo słabe. To już jest bardzo długo, bo też jak rodzice mieli ten problem, gdy prowadzili gospodarstwo. Teraz mamy dom dwurodzinny: rodzice mieszkają na dole, my na piętrze. Od czasu, kiedy zrobiliśmy sobie mieszkanie na górze, musieliśmy domontować specjalnie pompę, żeby sobie dostarczyć wodę na piętro, bo jak rodzice na dole odkręcili wodę, więc u nas też tej wody nie było. Są dni, gdy jest lepiej i ciśnienie jest lepsze, ale często zdarza się, że ciśnienia nie ma. Czasami to się zdarzało codziennie, a jeżeli była jakaś awaria, to nawet nie mieliśmy w sumie prawie wcale nie mieliśmy wody. Jesteśmy na ostatnim odcinku nitki, więc jak gdzieś jest jakakolwiek awaria, czy odetną wodę, więc jej nie mamy wcale.

Paweł Kapica, rolnik z Janówki:

– Interweniujemy już od długiego czasu do Wód Polski, do Urzędu Ochrony Konkurencji, do wojewody, nawet już pisali śmy pisma do Marszałka Województwa Opolskiego, ale każdy z tych urzędów odpisuje, że brakuje im kompetencji. Gmina nie posiada żadnych procedur ratunkowych dla takich producentów jak ja, czyli ogółem producentów żywności.

Co w przypadku awarii?

– Pani Burmistrz oficjalnie przyznała, że firma Hydrokom wskazuje w danym momencie miejsce alternatywne do poboru wody – stwierdza pan Paweł. Prosi wtedy rolników, aby sobie wodę sami pobrali i we własnym zakresie przetransportowali do swoich gospodarz rolnych. Tu jest ten problem, że potrzebujemy od 6 do 8 tysięcy litrów na dzień, więc faktycznie to jest bardzo ciężkie do zrealizowania. W produkcji mlecznej krowy muszą mieć wodę zdatną do picia, a problem polega na tym, że nie ma czym i nie ma jak jej przetransportować. Gdyby gospodarstwo samo miało przewozić tę wodę, to człowiek by musiał być na cały etat przyjęty, na same przewożenie tej wody i przerzucanie jej do sieci, a co dopiero, żeby się zajmować stadem.

Rolnik jak przedsiębiorca

– Mam cichą nadzieję, że spółka wodociągowa pozmienia te liczniki na właściwe, co pozwoli temu istniejącemu przyłączu na maksymalny przepływ – mówi hodowca. – Oni wymuszają na nas napisanie wniosku o nowe przyłącze, ale po co pisać nowy wniosek, skoro przyłącze my już mamy, tylko jest niewykorzystane w stu procentach.

Iwona Sobania, burmistrz Byczyny:

– Rzeczywiście pan Paweł Kapica ma dość dużą hodowlę krów i ma problem z ciśnieniem wody w tych swoich wszystkich urządzeniach, w poidłach, ale jest to związane z tym, że hodowca ma przyłącze do gospodarstwa domowego, a nie do przedsiębiorstwa. I teraz, jak gdyby, piłka jest po stronie pana Kapicy, któy musi złożyć wniosek do Hydrocomu o warunki przyłączenia dla przedsiębiorstwa, czyli w tym wypadku dla gospodarstwa rolnego. Jeżeli złoży taki wniosek, Hydrocom mu da warunki przyłączenia i wtedy to ciśnienie na pewno się zwiększy. Ja osobiście współczuję panu Kapicy, ponieważ on i żona bardzo ciężko pracują. Wiadomo, że jak się ma hodowlę, to jest praca 24 godziny na dobę i w tym momencie chciałabym mu pomóc, chciałabym, żeby przyjechał na spotkanie z panem prezesem Hydrocomu, żebyśmy się spotkali w trójkę i żebyśmy znaleźli być może jakieś jedno wspólne rozwiązanie.

Sytuacja wydaje się patowa, gdyż rolnicy nie chcą podpisywać umów na nowe przyłącze dla przedsiębiorstw, bo wtedy cena wody jest znacznie wyższa niż dla gospodarstw domowych.

dr Mariusz Drożdż

Aplikacja suszowa już działa! Producenci rolni mogą składać wnioski za 2026 rok

0
Aplikacja suszowa

Aplikacja suszowa już działa! Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oficjalnie uruchomiło aplikację suszową. Od 2 lipca 2026 roku producenci rolni, którzy ucierpieli w wyniku tegorocznej suszy, mogą zgłaszać szkody w swoich gospodarstwach drogą elektroniczną.

Poniżej przedstawiamy najważniejsze wytyczne i zmiany, na które trzeba zwrócić uwagę przy wypełnianiu dokumentów.

Kto może złożyć wniosek o oszacowanie strat?

Procedura przeznaczona jest dla producentów rolnych, którzy spełniają łącznie następujące warunki:

  • Posiadają Profil Zaufany – jest on niezbędny do zalogowania się do systemu oraz do ostatecznego podpisania wniosku.
  • Złożyli wniosek o płatności bezpośrednie – mowa o wniosku w ramach systemów wsparcia bezpośredniego, który należy złożyć do 15 października roku, w którym wystąpiła susza.

Przeczytaj również:

Ważne zmiany w edycji wniosków. Kiedy blokuje się system?

W tym roku warto zwrócić szczególną uwagę na moment ostatecznego zatwierdzania danych w aplikacji. Konstrukcja systemu pozwala na elastyczność, ale tylko do pewnego momentu:

  • Pełna edycja przed podpisaniem: Do momentu, w którym nie podpiszesz wniosku Profilem Zaufanym, masz prawo do wielokrotnego uzupełniania strat w poszczególnych uprawach oraz wprowadzania dowolnych innych poprawek i zmian.
  • Blokada po podpisaniu: Z chwilą podpisania wniosku Profilem Zaufanym system automatycznie blokuje możliwość wprowadzania dalszych zgłoszeń czy jakichkolwiek korekt.

Ważne: Złożenie podpisu elektronicznego automatycznie uruchamia proces generowania oficjalnego protokołu oszacowania strat w gospodarstwie rolnym lub kalkulacji. Przed kliknięciem „podpisz” upewnij się, że uwzględniłeś wszystkie uszkodzone działki i uprawy.

Wnioski można składać logując się przez rządową platformę eWniosekPlus / aplikację suszową. Będziemy na bieżąco informować o ewentualnych aktualizacjach i terminach zamknięcia naboru.

Przygotowano na podstawie komunikatu MRiRW

Rynek zbóż w Niemczech: Zysków nie będzie? Rolnicy w pułapce niskich cen i ogromnych kosztów

0
Żniwa 2026
Ilustracja poglądowa

Rynek zbóż w Niemczech na początku tegorocznych żniw znalazł się w ślepym zaułku. Zbiory w Europie zapowiadają się przeciętnie, ale nastroje wśród rolników są fatalne. Niemiecki Związek Rolników (DBV) ostrzega: choć pól pod zasiewy było nieco więcej, to gigantyczne koszty produkcji i niskie ceny w skupach po prostu zjadają rolnicze marże. Zobacz, jak wyglądają realne stawki u naszych zachodnich sąsiadów.

Upał zepsuł końcówkę sezonu

Niemieccy rolnicy obsiali w tym roku zbożem ponad 6 milionów hektarów – to o blisko 2% więcej niż rok temu. Prawie połowę tego obszaru zajmuje pszenica ozima. Jednak pogoda po raz kolejny pokazała, jak nieprzewidywalny jest to biznes.

O ile jesień sprzyjała siewom, o tyle wiosna była za sucha. Najgorsze przyszło jednak pod koniec czerwca. Fala afrykańskich upałów uderzyła w uprawy w momencie, gdy ziarno dopiero się nalewało. Eksperci z Dolnej Saksonii i Meklemburgii nie mają złudzeń: nagłe przyspieszenie dojrzałości zbóż zniszczy jakość i obniży plony.

Zbiory jęczmienia ozimego już teraz szacuje się na 9,3 miliona ton – to mniej niż w ubiegłym roku. Pierwsze kombajny na lżejszych glebach zbierają zaledwie od 3 do 5 ton z hektara. Żeby jęczmień dało się bezpiecznie przechować, jego wilgotność musi spaść poniżej 14,5%. W przeciwnym razie skup natychmiast potrąci pieniądze z wypłaty.

Rynek zbóż w Niemczech: Dramat w skupach i ceny lecące w dół

Największym problemem rolników nie jest jednak pogoda, ale czysta ekonomia. Koszty produkcji – czyli nawozy, paliwo i opryski – są obecnie aż o 30% wyższe niż w 2020 roku. W tym samym czasie ceny płacone rolnikom spadły na łeb na szyję.

Choć na giełdzie Euronext (MATIF) cena pszenicy utrzymuje się powyżej 200 euro za tonę, to sytuacja na prawdziwym rynku fizycznym, na który wpływ ma rynek zbóż w Niemczech, wygląda bardzo źle:

  • Jęczmień paszowy: W porcie w Hamburgu cena na początku żniw spadła o ponad 20 euro w zaledwie kilka dni! Obecnie handlowcy płacą tam tylko 170 euro za tonę. We wschodnich regionach Niemiec stawki są jeszcze gorsze i wynoszą około 152 euro za tonę.
  • Pszenica chlebowa: W Hamburgu eksporterzy oferują 209 euro za tonę, ale na wschodzie kraju realne ceny w skupach spadły już do poziomu 193–195 euro za tonę.
  • Kukurydza: To jedyne zboże, które mocno drożeje. Zarówno na giełdzie, jak i w punktach skupu ceny rosną, bo rynek panicznie boi się, że susza i upały wypalą tegoroczne plony.

Co z rzepakiem i innymi uprawami?

Powierzchnia uprawy rzepaku wzrosła w tym roku o blisko 5% (do 1,14 miliona hektarów), a zbiory mają być przeciętne. Rolnicy szukają też ratunku w innych roślinach – potężnie urosła popularność strączkowych. Powierzchnia uprawy grochu wzrosła o 6,6%, bobu o 5,9%, a soi aż o blisko 18%.

Niestety, rolnicy mają coraz mniej narzędzi do fightu ze szkodnikami z powodu wycofywania kolejnych oprysków przez UE. Niemieckie plantacje ziemniaków i buraków cukrowych paraliżuje właśnie masowy nalot skoczka tytoniowego. Tymczasowe pozwolenia na starsze preparaty ratują sytuację tylko na chwilę.

Twarde żądania rolników

Niemiecki Związek Rolników mówi wprost: bez zysku rolnictwo upadnie, a wtedy zniknie bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Gospodarze żądają natychmiastowego obniżenia podatków na paliwo i energię, tańszych nawozów azotowych oraz zatrzymania fali unijnej biurokracji i kolejnych zakazów.

Problem polega na tym, że ten czarny scenariusz – w którym wysokie koszty zjadają niskie ceny skupu – nie dotyczy tylko Niemiec. Dokładnie w takiej samej rzeczywistości tegoroczne żniwa rozpoczynają polscy rolnicy.

Opracowanie Agro Profil na podstawie niemieckich portali branżowych

Nie każde rozwiązanie jest skuteczne! Sprawdzamy efekty doświadczeń herbicydowych

0

Jak skutecznie chronić plantacje kukurydzy i pszenicy przed chwastami w trudnych warunkach pogodowych? Odpowiedzi dostarczają doświadczenia polowe prowadzone przez A.T Agricultural Trials we współpracy z firmą Chemirol, których wyniki zaprezentowano podczas czerwcowego spotkania w Wielkopolsce.

Wartościowe spotkanie polowe

Tysiące poletek, setki kombinacji i dziesiątki substancji czynnych. Cel? Plantacje pszenicy i kukurydzy wolne od chwastów. Doświadczenia polowe to cenne źródło wiedzy, stanowiące bazę do opracowywania skutecznych strategii herbicydowych. Szeroko zakrojone działania w tym zakresie prowadzi A.T Agricultural Trials we współpracy z firmą Chemirol. Efekty doświadczeń i skuteczność różnych kombinacji herbicydowych można było zobaczyć 17 czerwca podczas interesującego spotkania polowego na terenie Wielkopolski.

Chemirol – zakorzenieni w polskim rolnictwie. Jakie plany ma grupa?

Trudny rok dla odchwaszczania kukurydzy

Ten rok był szczególnie trudny dla plantatorów kukurydzy. Szczególnym problemem okazała się walka z chwastami. Wiele rozwiązań nie pozwoliło utrzymać plantacji w czystości. Powód? Wiosenna susza, a następnie czerwcowe opady, które pobudziły glebowy bank nasion i doprowadziły do zachwaszczenia wtórnego. Skuteczność zróżnicowanych strategii herbicydowych w kukurydzy organizatorzy zaprezentowali na platformie w Kocanowie.

– Testujemy różne kombinacje herbicydowe. Z naszych obserwacji wynika, że najskuteczniejsze i najbardziej wszechstronne okazały się zabiegi sekwencyjne, oparte na dwóch terminach aplikacji herbicydów. Pierwszy, wykonany w terminie przedwschodowym do fazy 2. liścia kukurydzy, oparty był na izoksaflutolu, który wyeliminował między innymi komosę białą. Następnie wykonano zabieg korekcyjny w fazie 5. liścia kukurydzy, na początku czerwca, który skutecznie zwalczył pozostałe gatunki chwastów mówił Mateusz Budziński z A.T Agricultural Trials.

Ostatni rok dla flufenacetu

Kolejna platforma została zlokalizowana w Kokoszczynie. W tym miejscu testowane są doświadczenia rejestracyjne i wewnętrzne w uprawie pszenicy ozimej. Na poletkach oceniana jest skuteczność zwalczania chwastów przy użyciu różnych mieszanin substancji czynnych aplikowanych jesienią oraz wiosną.

– Testujemy, analizujemy dane i wyciągamy wnioski. Przeprowadzone przez nas lustracje wykazały wyraźną przewagę jesiennego zwalczania chwastów jednoliściennych. Najskuteczniejszy okazał się badany w doświadczeniach herbicyd Cezaro 574 SC, niezależnie od terminu jego aplikacji. To jednak ostatni rok dla flufenacetu, dlatego poszukujemy nowych, alternatywnych rozwiązań. Lukę tę na ten moment uzupełni herbicyd Amstaf 800 EC, zawierający w swoim składzie prosulfokarb – podkreślał Mateusz Budziński.

Chemirol
Spotkanie polowe poprowadzili przedstawiciele firmy A.T Agricultural Trials i Chemirol. Fot. M.Piśny

Wichura na Podlasiu, Mazowszu i Mazurach- pogoda 4 lipca

0
Pogoda 4 lipca
Pogoda 4 lipca

Pogoda 4 lipca- wietrznie, rześko

Nagrzane wody Bałtyku w połączeniu z napływem typowej dla obecnej pory roku chłodniejszej masy powietrza wpłyną na rozwój chmur burzowych. Te w nocy wędrować mają znad wód Bałtyku na Żuławy, Warmię a zwłaszcza Mazury, Suwalszczyznę. Na północnym wschodzie miejscami spadnie w nocy do 15 mm deszczu.

Wiatr nadal silny w porywach do 65 km/h na północy kraju.

Sobota z opadami na północnym wschodzie

Przez cały dzień przelotne opady i burze występować mają od okolic Terespola po Białystok, Suwałki, Ełk, Kętrzyn, Olsztyn, Łomżę. W tej ćwiartce kraju miejscami spadnie do 20-25 mm deszczu. Przelotny deszcz do 0-5 mm popada miejscami na Kaszubach, północy Kujaw, północy i wschodzie Mazowsza oraz w centrum Lubelskiego.

Nad resztą kraju sucho, słonecznie i wietrznie. Na Mazowszu, Mazurach i Podlasiu powieje do 70-75 km/h. Od Kaszub po Łódzkie wiatr do 60-65 km/h a nad resztą kraju powieje do 50 km/h.

Większe szanse na opady pojawią się w niedzielę. Miejmy nadzieję, że cokolwiek zwilży także pola w centrum kraju.

Pogoda 4 lipca

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Radar opadów- https://radar-opadow.pl/?radartype=cappi

Eksport rzepaku z Ukrainy najniższy od 9 lat. Krajowy przemysł przetwórczy rośnie w siłę

0

Eksport rzepaku z Ukrainy zaliczył potężne tąpnięcie w sezonie marketingowym 2025/26. Według najnowszych danych operacyjnych agencji APK-Inform, z kraju wywieziono zaledwie 1,9 mln ton tej oleistej. To aż o 39% mniej niż w poprzednim sezonie i najgorszy wynik od dziewięciu lat.

Co kluczowe dla rynku, po raz pierwszy od blisko dwudziestu lat udział eksportu w całkowitej podaży rzepaku na Ukrainie spadł poniżej granicy 59-60%. Dotychczas rzepak był tam typową kulturą eksportową – średnia wieloletnia wysyłek zagranicznych wynosiła aż 85%. Wolumeny te zostały jednak przejęte przez lokalne tłocznie.

Przeczytaj również:

Dlaczego eksport rzepaku z Ukrainy tak mocno tąpnął?

Analitycy wskazują na trzy główne przyczyny tego stanu rzeczy:

  • Wprowadzenie 10% cła eksportowego – to kluczowy czynnik systemowy, który diametralnie poprawił pozycję konkurencyjną ukraińskich przetwórców na rynku wewnętrznym, kosztem eksporterów surowca.
  • Słabsze zbiory – niesprzyjająca pogoda, a w szczególności wiosennes przymrozki w 2025 roku, przełożyły się na najniższy plon na Ukrainie od 4 lat.
  • Wzrost produkcji w UE – Unia Europejska zebrała w 2025 roku więcej własnego rzepaku, co przejściowo osłabiło presję na import. Niemniej jednak rynek europejski wciąż strukturalnie potrzebuje surowca z zewnątrz.

Eksport rzepaku z Ukrainy a kwestia polskiego embarga

Mimo mniejszych wolumenów, to kraje UE pozostały głównym kierunkiem zbytu dla ukraińskich nasion – trafiło tam 91% całego wolumenu (wobec 89% rok wcześniej). W ujęciu fizycznym dostawy do Wspólnoty spadły o 38% i wyniosły 1,73 mln ton.

Oto jak prezentuje się struktura zakupów trzech największych unijnych importerów:

KrajWolumen importu z UkrainyZmiana rok do roku
Niemcy876 tys. ton-12%
Belgia453 tys. ton-50%
Holandia247 tys. ton-25%

Polityczny klincz uderza w polskie tłocznie: W zestawieniu największych unijnych importerów rzepaku z Ukrainy próżno szukać Polski. Nasz kraj konsekwentnie utrzymuje polityczne embargo na import ukraińskich nasion. Choć decyzja ta ma chronić rodzimych producentów, w praktyce mocno bije w konkurencyjność polskich zakładów tłuszczowych. Zachodni sąsiedzi, zwłaszcza Niemcy, mając swobodny dostęp do tańszego ukraińskiego surowca, zyskują ogromną przewagę kosztową w konfrontacji z polskimi przetwórcami na unijnym rynku oleju i śrut rzepakowych.

Problemy w nowym sezonie jeszcze się pogłębią: Sytuacja polskich zakładów stanie się w nadchodzących miesiącach niezwykle trudna. Wszystko przez spodziewane, bardzo słabe krajowe zbiory rzepaku w Polsce. Krajowe tłocznie zostaną dociśnięte z dwóch stron – z jednej strony odcięte od tańszego ziarna ze Wschodu politycznym embargiem, z drugiej zmuszone do rywalizacji o mocno ograniczoną i drogą ofertę z polskich pól. Drastyczny spadek dostępności surowca w kraju przy jednoczesnym zakazie importu postawi pod znakiem zapytania rentowność przerobu i utrzymanie dotychczasowych marż, podczas gdy niemiecka konkurencja nadal będzie płynnie przetwarzać rzepak ze Wschodu.

Prognozy na nowy sezon 2026/27: Odbicie na Ukrainie będzie niewielkie

W rozpoczętym właśnie nowym sezonie eksportowym eksperci nie spodziewają się spektakularnego powrotu Ukrainy na rynki zewnętrzne. Wszystko przez kolejne problemy pogodowe.

Tegoroczne uprawy rzepaku ozimego mocno ucierpiały z powodu gwałtownych wahań temperatur. W regionach centralnych i południowych na polach utworzyła się skorupa lodowa, co doprowadziło do znacznych strat w obsadzie roślin i ograniczyło potencjał plonowania.

Dodatkowo na rynku wciąż ciąży 10-procentowe cło eksportowe. Oznacza to, że o wielkości wywozu w najbliższych miesiącach zadecyduje przede wszystkim opłacalność przerobu w ukraińskich zakładach oraz poziom ich marż.

Przeczytaj również:

Prognoza zbiorów na 2026 rok: APK-Inform szacuje produkcję rzepaku na Ukrainie na poziomie 3,6 mln ton. Przewidywany eksport w sezonie 2026/27 ma wynieść 2,1–2,2 mln ton. Będzie to wynik o ok. 18% wyższy niż w mijającym sezonie, ale wciąż daleki od średnich wyników z ubiegłych lat.