Pogoda- w centrum kraju z powodu suszy żniwa wciąż są zagrożone

0

Pogoda- w piątek wiatr między Łodzią a Mikołajkami rozpędzi się do 40 km/h

Żniwa w środkowej Polsce a dokładnie pomiędzy Rypinem, Warszawą, Skierniewicami, Rawą Mazowiecką, Łowiczem, Kutnem wciąż są zagrożone. Do zbóż i wyschniętych rzepaków dochodzi teraz także kukurydza i ziemniak, które to uprawy już dziś walczą z suszą i na słabych glebach tę walkę już przegrywają.

Najbliższa noc przyniesie sporo chmur na zachodzie i wschodzie kraju ale padać nie będzie. Najpogodniej i najzimniej bo od 6 do 8 stopni będzie od Podlasia po Mazowsze, Łódzkie i Małopolskę. Na wschodzie i zachodzie od +10 do +12 stopni- najcieplej na Roztoczu i wzdłuż rzeki Odra.

Piątek przewagę bezchmurnego nieba przyniesie od Podlasia po okolice Łodzi. Na zachód od Łodzi w tym i w Wielkopolsce, Kaszubach, Kujawach od przedpołudnia do popołudnia przeważać mają chmury ale bez opadów.

Wiatr w całym kraju powieje silniej. Najmocniej od okolic Łodzi po Podlasie i Mazury- do 40 km/h.

Według prognoz susza rolnicza będzie stopniowo wracać także do innych regionów kraju. W najgorszej sytuacji są rolnicy w centrum kraju, gdzie praktycznie nie padało, opadów nie widać a to realna groźba braku żniw w tym roku.

Suma opadów w maju na głównych stacjach pomiarowych- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=current&c_mode=summary&c_param=RRR_ACU

Aktualne ceny świń w Polsce drastycznie w tyle za giełdą VEZG

0

Ostatnie dwa tygodnie na rynku trzody chlewnej przyniosły wyczekiwaną przez wielu stabilizację. Niestety, dla krajowych producentów żywca wieprzowego te doniesienia nie są powodem do radości. Ceny skupu tuczników zamarły na poziomie, który przy obecnych kosztach produkcji drastycznie uszczupla rentowność gospodarstw. Dlaczego polski rolnik dostaje za świnię znacznie mniej niż jego zachodni sąsiad i jak gigantyczne ognisko ASF wpłynie na sektor Agro w Polsce? Poznaj aktualne ceny świń i analizę sytuacji rynkowej.

Rynek niemiecki łapie oddech – sesja VEZG bez zmian

Sygnałem do wyhamowania gwałtownych spadków były ostatnie sesje na małej giełdzie ISW, gdzie po okresie paraliżu w końcu powrócił regularny handel. Choć wolumeny sprzedaży były niewielkie, powrót kupujących był jasnym symptomem tego, że sytuacja w Niemczech ulega uspokojeniu.
Duża niemiecka giełda VEZG utrzymała stawkę z ubiegłego tygodnia na poziomie 1,60 EUR/kg w klasie E (co w przeliczeniu daje około 6,81 zł/kg). Co ciekawe, w kuluarowych rozmowach przetwórców i hodowców rozpatrywano zakres 1,60–1,70 EUR/kg. Choć wyższa granica nie została osiągnięta, brak dalszych obniżek należy interpretować jako sygnał, że rynek niemiecki chwilowo osiągnął twarde dno, a dodatkowe przeceny nie są na razie planowane.

Katastrofalna sytuacja w Polsce: Dlaczego ceny skupu tuczników są tak niskie?

Podczas gdy za Odrą sytuacja się klaruje, w polskich skupach panuje głęboki kryzys, a nastroje producentów trzody chlewnej są katastrofalne. Aktualne ceny świń w Polsce są niższe od tych w Niemczech o minimum 70 groszy na kilogramie w klasie E, co w przeliczeniu na wagę żywą oznacza stratę rzędu około 50 groszy na każdym kilogramie!
Skąd bierze się tak potężna, krzywdząca dla nas różnica?

  • Zalew taniego mięsa z importu: Kraje Unii Europejskiej, które utraciły możliwość eksportu wieprzowiny na rynki trzecie (poza UE), agresywnie lokują swoje nadwyżki na rynku wewnątrzunijnym. Polski handel zamiast kupować krajowy surowiec, szuka najniższych stawek za granicą, co z automatu zmusza rodzime zakłady mięsne do drastycznego cięcia cenników.
  • Ograniczanie uboju do absolutnego minimum: Nadmiar mięsa na rynku daje jasny sygnał dla przetwórców. W obawie przed zaleganiem towaru w chłodniach, zakłady ograniczają moce przerobowe tylko tak, by zachować ciągłość linii produkcyjnych.
    Mamy do czynienia z głębokim, rynkowym paradoksem. W kraju, w którym od lat mówi się, że krajowa produkcja nie pokrywa wewnętrznego zapotrzebowania, a moce przerobowe zakładów są ogromne, rolnik na odbiór tucznika z chlewni musi czekać tydzień, dwa, a nierzadko nawet trzy tygodnie!

Po raz kolejny kolejne elementy łańcucha dostaw – od handlu po przetwórstwo – bezwzględnie przerzucają koszty i ryzyko utraty płynności finansowej na najniższe ogniwo, czyli na producenta rolnego. Hodowcy nie mają już na kogo scedować tego ciężaru. Jedynym „zaworem bezpieczeństwa” staje się nieopłacenie kolejnej faktury za paszę czy komponenty, a stąd już tylko krok do ponownego pobicia rekordu najniższego pogłowia świń w Polsce, zamiast tak potrzebnej odbudowy stada.

Ponad 21 tysięcy świń do likwidacji – ASF uderza w fundamenty gospodarki

Czarnym scenariuszem dla całej produkcji wieprzowiny okazało się niedawne, potężne ognisko Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF) w gospodarstwie, w którym utrzymywano łącznie ponad 21 tysięcy sztuk zwierząt. To dramatyczne zdarzenie obnaża wieloletnią nieudolność kolejnych rządów do zwalczenia tej bardzo groźnej choroby.
Warto z całą mocą podkreślić: ASF to nie jest wyłącznie problem rolników – to problem całego państwa i polskiej gospodarki. Wirus nie zagraża zdrowiu człowieka, jest chorobą czysto ekonomiczną, ale jej skutki uderzą rykoszetem w wiele branż:

  1. Paraliż firm otoczenia rolnictwa: Podmioty obsługujące tak gigantyczną fermę (producenci pasz, dostawcy warchlaków, firmy transportowe i serwisowe) mogą w obliczu likwidacji stada nie otrzymać zapłaty za swoje towary i usługi.
  2. Redukcja zatrudnienia i stratne zakłady: Mniejsze zamówienia na pasze i usługi weterynaryjne zmuszą zakłady sektora Agro do ograniczania działalności. Skoro nie ma komu produkować paszy, zagrożone będą miejsca pracy.
  3. Mniejsze wpływy do budżetu Państwa: Towar, który nie zostanie wyprodukowany i sprzedany, nie wygeneruje zysku w handlu. W efekcie do budżetu kraju wpłyną znacznie mniejsze pieniądze z podatków dochodowych i VAT.

Podsumowanie i prognozy: Co czeka rynek wieprzowiny?

Jeżeli politycy nie przejdą od medialnych deklaracji i zrzucania winy na poprzedników do realnych, twardych działań w walce z ASF oraz nie zabezpieczą interesów krajowych producentów przed niekontrolowanym importem, polskie pasterstwo ulegnie całkowitej likwidacji. W dobie rosnących niepokojów geopolitycznych i głośnych dyskusji o bezpieczeństwie żywnościowym, uzależnienie kraju od zewnętrznych dostaw wieprzowiny jest skrajną krótkowzrocznością, która uderzy we wszystkich obywateli.
Tekst powstał na podstawie analizy rynkowej Bartosza Czarniaka.
Drodzy Czytelnicy AgroProfil! Czy w Waszych regionach również widać problem z terminowym odbiorem tuczników przez zakłady mięsne? Jak aktualne ceny świń wpływają na płynność finansową w Waszych gospodarstwach? Zapraszamy do merytorycznej dyskusji w komentarzach pod artykułem.

źródło: POLSUS

Polska żywność podbija rynek w Brazylii! Relacje handlowe na celowniku MRiRW

0
Polskie stoisko narodowe na targach APAS Show 2026.
MRiRW: Polskie stoisko narodowe na targach APAS Show 2026.

Polska żywność: Czy polskie produkty mają szansę na stałe zagościć na stołach w Ameryce Południowej? Wszystko na to wskazuje! Delegacja Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), przy wsparciu Głównego Inspektoratu Weterynarii oraz Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, zakończyła właśnie wizytę w Brazylii. Główny cel? Zmniejszenie deficytu handlowego i jeszcze szersze otwarcie rynku dla naszych rolników i przetwórców.

Dlaczego to ważne? Obecnie bilans handlowy z Brazylią jest dla Polski niekorzystny – głównie przez duży import śruty i makuchów sojowych, które trafiają do naszych polskich gospodarstw jako pasze. Aby zrównoważyć tę wymianę, przedstawiciele resortu rolnictwa podczas spotkań z brazylijską administracją aktywnie lobbowali za ułatwieniami dla polskich towarów.

„Poland tastes good” w samym sercu São Paulo Najważniejszym punktem wizyty była promocja podczas prestiżowych targów APAS Show 2026 – jednego z największych wydarzeń branży spożywczej w Ameryce Łacińskiej. Pod narodową marką „Poland tastes good” zaprezentowało się 13 polskich firm.

Co oferujemy Brazylijczykom? ✅ Wysokiej jakości wyroby mleczne, ✅ Produkty zbożowe, ✅ Polskie słodycze i wyroby cukiernicze, które już teraz cieszą się tam uznaniem.

Sukcesy w liczbach Przypomnijmy: rok 2025 był dla polskiego eksportu rolno-spożywczego rekordowy – wysłaliśmy za granicę towary o wartości aż 58,4 mld euro! 📈

Udział w targach to nie tylko prezentacja oferty, ale przede wszystkim szansa na nowe kontrakty dla polskich przedsiębiorców. Wysoka jakość i bezpieczeństwo żywności to nasze najsilniejsze argumenty, które pomagają budować markę polskiej wsi na całym świecie.

Trzymamy kciuki za polskie firmy w Brazylii i liczymy na kolejne korzystne umowy!

Źródło informacji: MRiRW

Cena diesla spadła w czwartek w hurcie. W piątek mniej za ON zapłacimy na stacjach [PROGNOZA]

0
Cena diesla

Cena diesla spadła w czwartek w hurcie, co bezpośrednio przełoży się na obniżki detaliczne pod koniec tygodnia. Krajowy rynek paliw przetwarza skutki gwałtownego zwrotu akcji na giełdach globalnych. Środowa zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa o wejściu negocjacji z Iranem w „finałową fazę” zdjęła z rynku część premii geopolitycznej. Efektem był odczuwalny spadek notowań surowców na świecie, na który natychmiast zareagował krajowy hurt. Choć w środę 20 maja kierowcy tankowali jeszcze po wyższych stawkach maksymalnych, czwartkowe ceny są kilka groszy niższe w hurcie a w piątek za diesla zapłacimy kolejne 5 groszy mniej na stacjach.

Giełdy światowe: Spadki notowań ropy i kontraktów ARA

Impuls polityczny z Waszyngtonu zmienił układ sił na giełdach towarowych, neutralizując wcześniejszą presję wynikającą ze słabszego złotego (kurs dolara na poziomie 3,65 PLN):

  • Ropa Brent zanotowała spadek o 5,97% (o 6,64 USD na baryłce), zniżkując do poziomu 104,64 USD/b wobec ponad 112 USD na początku tygodnia.
  • Diesel ARA na europejskim rynku terminowym potaniał o 5,30% (spadek o 64,88 USD), zatrzymując się na poziomie 1158,99 USD/t.

Spadek cen gotowych destylatów w Europie o ponad 5% dał krajowym rafineriom przestrzeń do rewizji dotychczasowych wycen. Zmienność wypowiedzi amerykańskiej administracji sprawia, że rynek reaguje dynamicznie, a czwartkowe spadki w rafinerii natychmiast przekładają się na kalkulację cen detalicznych.

Cena diesla w hurcie PKN Orlen

W najnowszej tabeli hurtowej PKN Orlen z 21 maja uwzględniono sygnały z rynków zewnętrznych, wprowadzając obniżenie stawek, szczególnie widoczne w przypadku oleju napędowego:

  • Olej Napędowy (Ekodiesel): 6 106 PLN/m³ – oznacza to spadek o 50 zł w stosunku do środy (6 156 PLN/m³) oraz o 81 zł względem wtorkowego szczytu.
  • Benzyna Pb95 (Eurosuper): 5 723 PLN/m³ – cena ustabilizowała się na poziomie ze środy, po wcześniejszej korekcie o 18 zł w dół.

Sztywny mechanizm tarczy CPN – prognoza cen maksymalnych na piątek 22 maja

Zgodnie z wymogami przedłużonej tarczy CPN, maksymalna marża stacji paliw jest zamrożona na poziomie 30 groszy netto do litra przy stawce 8% VAT. Przełożenie czwartkowych stawek hurtowych na rynek detaliczny pozwala wyznaczyć prognozę limitów cen maksymalnych na piątek (22.05).

Wyliczenie dla ON: (Cena hurtowa netto Orlen z 21.05 / 1000 + 0,30 zł marży) * 1,08 VAT

Rodzaj paliwaOficjalna Cena Max (Czwartek 21.05)Prognoza Ceny Max (Piątek 22.05)Zmiana z dnia na dzień
Olej Napędowy (ON)6,97 zł/l6,92 zł/l▼ -5 gr/l
Benzyna Pb956,50 zł/l6,50 zł/l▬ bez zmian

Podczas gdy w środę pod pylonami obowiązywały stawki maksymalne na poziomie 7,00 zł/l dla ON oraz 6,52 zł/l dla Pb95, czwartek przyniósł już pierwsze obniżenie limitów (odpowiednio do 6,97 zł i 6,50 zł). W piątek spadek ten zostanie pogłębiony na oleju napędowego o kolejne 5 groszy – cena maksymalna spadnie do poziomu 6,92 zł/l. Limit dla benzyny Pb95 utrzyma wypracowany pułap 6,50 zł/l.

Perspektywa historyczna i koszty produkcji rolnej

Mimo odnotowywanej pod koniec tygodnia korekty, ogólny poziom cen paliw pozostaje wysoki. W porównaniu do końcówki lutego (28.02), kiedy metr sześcienny diesla kosztował w hurcie 4 809 PLN, obecna cena netto jest wciąż wyższa o 1,30 zł na litrze (+27%). Koszty trwających prac polowych w gospodarstwach są nadal obciążone, jednak spadek cen surowca na świecie systematycznie zmniejsza presję cenową.

Rekomendacja: Biorąc pod uwagę dużą zmienność polityczną i dynamiczne wejście rynku globalnego w fazę korekty, uzasadnione jest zachowanie elastyczności. Przy większych zamówieniach całocysternowych warto podzielić zakupy na transze, obserwując rozwój negocjacji na linii USA-Iran, gdyż kolejne dni mogą przynieść dalsze dostosowanie krajowych cenników hurtowych.

Źródło danych: PKN Orlen

Biuletyn MARS: Wiosenne zawirowania pogodowe w Europie. Unijne prognozy plonów w dół

0
RC MARS Bulletin, maj 2026 r.
Źródło: Komisja Europejska, JRC MARS Bulletin, maj 2026 r.

Biuletyn MARS, opublikowany przez Wspólne Centrum Badawcze (JRC) Komisji Europejskiej, bazuje na szczegółowej analizie sytuacji na polach uprawnych do 9 maja 2026 roku. Raport przynosi wyczekiwane podsumowanie kondycji upraw na Starym Kontynencie. Choć ogólne perspektywy dla europejskiego rolnictwa pozostają umiarkowanie sprzyjające, to skrajne zjawiska pogodowe, z jakimi mierzyliśmy się na przełomie kwietnia i maja, zmusiły unijnych analityków do zweryfikowania wcześniejszego optymizmu i obniżenia prognoz przeciętnej wydajności.

Pogoda w Europie: Kwiecień pełen skrajności i majowy ratunek

Analizowany okres od 1 kwietnia do 9 maja zapisał się w Europie wyjątkowo dynamicznie. Podczas gdy zachód oraz południowe regiony kontynentu zmagały się z temperaturami lokalnie przekraczającymi normę nawet o 4°C, w Europie Środkowej, Wschodniej oraz Południowo-Wschodniej odnotowano fale arktycznego chłodu.

Kluczowym problemem dla dużej części kontynentu okazał się stres wodny. W pasie ciągnącym się przez całą Europę Środkową i Północną, sumy opadów w kwietniu spadły poniżej 30 mm, co stanowiło zaledwie połowę lub mniej normy wieloletniej. Przełożyło się to na gwałtowny spadek wilgotności gleby i wyhamowanie budowania biomasy przez rośliny ozime. Sytuację w wielu tych regionach zaczęły stabilizować dopiero opady deszczu na początku maja, które częściowo odbudowały rezerwy wilgoci w glebie.

Drugim groźnym zjawiskiem były późne przymrozki pod koniec kwietnia i na początku maja. Spadki temperatur przy gruncie do -5°C (a lokalnie nawet do -10°C) dotknęły uprawy w ich najbardziej wrażliwych fazach rozwojowych – ucierpiał zwłaszcza kwitnący rzepak w Polsce, Czechach i na Litwie.

Z kolei w Europie Południowo-Wschodniej i Turcji problemem był nadmiar wilgoci i niskie temperatury, które opóźniły siewy kukurydzy oraz słonecznika.

Co zawiera majowy Biuletyn MARS? Prognozy plonów dla UE (t/ha)

Biorąc pod uwagę stan upraw monitorowany do 9 maja 2026 roku, średnie prognozy plonów dla większości kluczowych gatunków w UE zostały zrewidowane w dół w porównaniu do szacunków kwietniowych. Analitycy uspokajają jednak, że pomimo rocznych spadków, unijna średnia wciąż utrzymuje się na bezpiecznym poziomie zbliżonym do średniej z ostatnich 5 lat lub nieznacznie powyżej niej.

Główne pozycje unijnych upraw

  • Pszenica miękka (Soft wheat): Średni plon w UE szacowany jest obecnie na 6,01 t/ha. To spadek o 1% w porównaniu do prognozy z ubiegłego miesiąca (6,05 t/ha) oraz o 5% w odniesieniu do ubiegłorocznych zbiorów. Wynik ten pozostaje jednak o 2% wyższy od średniej 5-letniej.
  • Jęczmień ogółem (Total barley): Przeciętna wydajność ma wynieść 5,06 t/ha (spadek o 2% m/m). W porównaniu do wysokich plonów z ubiegłego roku (5,61 t/ha) prognoza ta jest niższa o 10%, ale wciąż plasuje się 1% powyżej średniej wieloletniej.
    • Jęczmień ozimy szacowany jest na 5,13 t/ha (korekta z 5,23 t/ha w kwietniu).
    • Jęczmień jary oceniany jest na 4,91 t/ha (wobec 4,96 t/ha przed miesiącem).
  • Rzepak (Rapeseed): Średnie unijne plony rzepaku obniżono do poziomu 3,19 t/ha (w kwietniu spodziewano się 3,25 t/ha). Jest to wynik o 5% słabszy niż w zeszłym roku i pokrywający się idealnie ze średnią pięcioletnią (0%).
  • Kukurydza na ziarno (Grain maize): Na tym etapie sezonu prognozy opierają się głównie na trendzie historycznym. Po lekkiej korekcie średni plon w UE wynosi 7,30 t/ha (wobec 7,33 t/ha w kwietniu), co jest wynikiem o 3% wyższym od średniej 5-letniej.

Szczegółowe zestawienie upraw – TABELA

Podsumowanie

Majowy raport jasno pokazuje, że trudne warunki pogodowe zredukowały oczekiwania wobec tegorocznych zbiorów zbóż i rzepaku w Europie. Choć o powtórce ubiegłorocznych rekordów w skali całej UE nie ma mowy, dzięki majowej zmianie aury i nadejściu deszczów bilans unijny nie wykazuje cech głębokiego kryzysu.

Źródło: KE

Jak okiełznać miętę w ogrodzie? Praktyczny poradnik uprawy, by nie zarosła całej działki

0

Mięta to jedno z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej wdzięcznych ziół, jakie możemy wprowadzić do przydomowej uprawy. Ceniona za wyjątkowy aromat, właściwości lecznicze oraz wszechstronne zastosowanie w kuchni, wydaje się idealnym lokatorem ogrodowych grządek. Rzeczywistość potrafi jednak zaskoczyć. Niewielka sadzonka w ciągu zaledwie jednego lub dwóch sezonów potrafi zamienić się w ekspansywne zielone morze, które bezlitośnie zagłusza inne rośliny. Jak sadzić miętę, aby cieszyć się jej zbiorem bez obaw o permanentny trawnik ziołowy? Poznaj sprawdzone metody na kontrolowaną uprawę tego wymagającego gatunku.

Dlaczego mięta jest tak ekspansywna? Poznaj swojego przeciwnika

Zanim odpowiemy na pytanie, how to plant mint (jak sadzić miętę) w sposób bezpieczny, warto zrozumieć biologiczny mechanizm jej sukcesu. Mięta (Mentha) to roślina wieloletnia, która wykształciła niezwykle skuteczny system rozmnażania wegetatywnego.

Kluczem do jej ekspansji są rozłogi podziemne oraz nadziemne (tzw. stolony). Roślina wysyła w każdym kierunku silne, poziome pędy, które błyskawicznie ukorzeniają się w każdym węźle, gdy tylko dotkną wilgotnej gleby. Sprawia to, że tradycyjna uprawa mięty w ogrodzie na otwartej przestrzeni, bez żadnych ograniczeń, niemal zawsze kończy się zdominowaniem sąsiednich warzyw czy kwiatów. Mięta nie rywalizuje o światło – ona po prostu bezwzględnie przejmuje przestrzeń podziemną, odcinając inne systemy korzeniowe od wody i składników odżywczych.

Jak sadzić miętę w gruncie? Bariery korzeniowe to podstawa

Jeżeli zależy Ci na tym, aby mięta rosła bezpośrednio na rabacie lub w ogrodzie warzywnym, musisz postawić przed nią wyraźną i nieprzepuszczalną granicę. Tradycyjne metody, takie jak sadzenie obok roślin o głębokim systemie korzeniowym, rzadko zdają egzamin, ponieważ mięta korzeni się stosunkowo płytko, ale niezwykle gęsto.

Wkopane donice i wiadra produkcyjne

Najprostszym i najbardziej ekonomicznym sposobem na ograniczenie ekspansji jest posadzenie mięty w dużym plastikowym pojemniku (np. kastrze budowlanej lub wiadrze o pojemności minimum 10–15 litrów), a następnie wkopanie go w ziemię.

Ważna wskazówka ogrodnicza: Pojemnik musi mieć odcięte dno lub wywiercone duże otwory drenażowe, aby woda nie stagnowała. Kluczowe jest jednak, aby krawędź donicy wystawała około 3–5 cm powyżej poziomu gruntu. Zapobiegnie to przerastaniu rozłogów nadziemnych górą.

Profesjonalne taśmy i bariery korzeniowe

W przypadku tworzenia większych zagonów ziołowych doskonale sprawdzają się specjalistyczne, sztywne taśmy dylatacyjne z PVC lub geo-bariery o wysokości minimum 30-40 cm. Wkopane pionowo wokół stanowiska mięty skutecznie zatrzymają podziemną ekspansję, tworząc bezpieczną enklawę dla tego wymagającego ziela.

Alternatywa bez ryzyka: Mięta w doniczce

Dla osób, które chcą całkowicie wyeliminować ryzyko inwazji, najlepszym rozwiązaniem jest mięta w doniczce. To także doskonała opcja na balkony, tarasy oraz do mniejszych ogrodów.

Uprawiając miętę w pojemnikach naziemnych, należy pamiętać o trzech kluczowych zasadach:

  1. Szerokość, nie głębokość: Wybieraj donice szerokie i podłużne (np. skrzynki balkonowe). Mięta potrzebuje przestrzeni na rozrastanie się na boki, a nie w głąb.
  2. Podłoże i drenaż: Zapewnij żyzną, przepuszczalną ziemię o odczynie obojętnym oraz grubą warstwę keramzytu na dnie. Mięta uwielbia wilgoć, ale jej korzenie nie mogą stać w błocie.
  3. Regularne odmładzanie: Z racji szybkiego wzrostu, mięta w doniczce potrafi w ciągu roku całkowicie „wyjeść” składniki odżywcze z podłoża i zbić swoje korzenie w twardą bryłę. Warto ją co wiosnę dzielić i przesadzać do świeżej ziemi.

Jak uratować grządkę zdominowaną przez miętę? Plan ratunkowy

Co zrobić, gdy mleko już się rozlało i ekspansywne zioła w ogrodzie przejęły kontrolę nad połową działki? Walka z dziko rozrastającą się miętą bywa uciążliwa, ale jest do wygrania. Wymaga jednak systematyczności.

  • Krok 1: Radykalne przekopanie i przesianie gleby. Zapomnij o zwykłym wyrywaniu pędów z góry – urwany fragment rozłogu natychmiast wyda nowe rośliny. Należy użyć wideł szerokozębnych (amerykańskich), głęboko wzruszyć ziemię i ręcznie, centymetr po centymetrze, wybrać wszystkie charakterystyczne, biało-różowe kłącza.
  • Krok 2: Zastosowanie czarnej agrotkaniny. Jeśli obszar porażenia jest duży, po mechanicznym oczyszczeniu warto przykryć teren grubą, czarną agrotkaniną lub folią barierową na okres jednego pełnego sezonu wegetacyjnego. Brak światła i wysoka temperatura pod folią skutecznie osłabią i uśmiercą pozostawione w ziemi resztki kłączy.
  • Krok 3: Stała kontrola (monitoring). Przez kolejne miesiące regularnie sprawdzaj obrzeża oczyszczonego miejsca. Każdy młody pęd, który pojawi się na powierzchni, usuwaj natychmiast wraz z fragmentem korzenia.

Uprawa mięty w ogrodzie nie musi wiązać się z ciągłą walką z jej ekspansywnością. Kluczem do sukcesu jest profilaktyka – wprowadzenie barier korzeniowych już w momencie sadzenia pozwala cieszyć się aromatycznymi zbiorami bez ryzyka, że roślina zniszczy strukturę naszej ogrodowej aranżacji.

Śmiertelny wypadek w Przysietnicy: 33-letni rolnik przygnieciony przez ciągnik

0

Prace polowe w pełni, jednak z Podkarpacia napłynęły tragiczne wiadomości. W środowy poranek w powiecie brzozowskim doszło do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Młody, 33-letni rolnik stracił życie pod ciężarem własnego ciągnika. Służby ratunkowe, mimo szybkiej interwencji, były bezsilne. To kolejne czarne zdarzenie w tym sezonie, które przypomina, jak wysokie ryzyko niesie ze sobą praca w gospodarstwie rolnym.

Dramat podczas prac polowych w powiecie brzozowskim

Do tego tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w środę około godziny 10:30 na jednym z pól uprawnych w miejscowości Przysietnica (gmina Brzozów). Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w trakcie wykonywania rutynowych prac polowych maszyna rolnicza uległa wypadkowi, w wyniku którego traktorzysta został uwięziony pod ciężarem pojazdu.

– Ciągnik rolniczy przygniótł mężczyznę. W wyniku doznanych obrażeń, mężczyzna zmarł – relacjonuje st. asp. Joanna Baranowska z Komendy Powiatowej Policji w Brzozowie.

Na miejsce natychmiast skierowano straż pożarną, zespół ratownictwa medycznego oraz patrole policji. Niestety, obrażenia wewnętrzne i zewnętrzne, jakich doznał 33-letni poszkodowany, okazały się śmiertelne. Przybyły na miejsce lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon.

Policja bada przyczyny tragedii pod nadzorem prokuratora

Na miejscu wypadku przez kilka godzin pracowali policyjni technicy, którzy zabezpieczali ślady. Kluczowym zadaniem śledczych jest teraz precyzyjne odtworzenie przebiegu tego zdarzenia.

Mundurowi prowadzą rozmowy z najbliższą rodziną i świadkami, aby ustalić, w jakich okolicznościach 33-latek wyruszył tego dnia w pole oraz z jakimi maszynami towarzyszącymi agregowany był ciągnik. Pod uwagę brane jest ukształtowanie terenu – Podkarpacie charakteryzuje się dużymi pochyłościami pól, co diametralnie zwiększa ryzyko wywrotki ciągnika przy niewłaściwym doborze biegu lub nagłym uślizgu kół.

Bliskim i rodzinie tragicznie zmarłego rolnika składamy głębokie wyrazy współczucia.

źródło: KPP Brzozów; Polsat News

Koszmar hodowców wraca. ASF w chlewni: 21 tys. świń do utylizacji!

0

Po ponad 7,5 miesiącach spokoju w chlewniach, Główny Inspektorat Weterynarii potwierdził pierwsze w 2026 roku ognisko afrykańskiego pomoru świń (ASF). Wirus uderzył z ogromną siłą w województwie zachodniopomorskim. Zakażenie wykryto w dużej fermie warchlaków, a pod igłę musi pójść ponad 21 tysięcy zwierząt. To potężny cios w rynek i alarm dla wszystkich hodowców w kraju.

Ponad 21 tys. świń w ognisku – to kryzys dla całej branży

Długi czas bez nowych zachorowań w gospodarstwach uśpił czujność wielu producentów. Brak ognisk nie oznaczał jednak, że wirus zniknął ze środowiska. Wykrycie ASF w tak wielkim stadzie to katastrofa, która wywoła efekt domina:

  • Paraliż w regionie: Ruszyło już drobiazgowe śledztwo weterynaryjne. Służby sprawdzają każdy transport zwierząt, dostawy paszy oraz ruch ludzi i sprzętu z ostatnich tygodni.
  • Strefy restrykcyjne: Wyznaczenie nowych stref zapowietrzonych i zagrożonych zablokuje handel i przemieszczanie świń dla wielu okolicznych rolników.

ASF wraca w najgorszym momencie – gdy koszty produkcji i wymagania urzędowe i tak ledwo pozwalają hodowcom wyjść na plus.

Budżet pęka w szwach. Trzoda i drób drenują kasę na odszkodowania

Sytuacja w polskiej hodowli jest niezwykle napięta. Trzoda chlewna to jedno, ale gigantyczne straty generują też choroby drobiu. Do połowy maja w 129 ogniskach ptasiej grypy oraz rzekomego pomoru drobiu zlikwidowano ponad 9 milionów ptaków.

Pieniądze na państwowe odszkodowania dla rolników szybko się kończą. Kolejne ogniska w wielkich fermach świń oznaczają ogromne obciążenie dla budżetu. Dla hodowców wniosek jest prosty: urzędnicy będą oglądać każdą złotówkę dwa razy, zanim wypłacą rekompensatę.

Nowe przepisy: Masz luki w bioasekuracji? Zapomnij o odszkodowaniu

Od 18 marca obowiązują nowe, bardzo surowe przepisy ustawy o ochronie zdrowia zwierząt. Zmieniają one całkowicie podejście do wypłaty odszkodowań:

Ważne! Jeśli w Twoim gospodarstwie pojawi się ASF, a weterynarz wykaże, że chlewnia była źle zabezpieczona, nie otrzymasz pełnego odszkodowania. W skrajnych przypadkach urzędnicy mogą całkowicie odmówić wypłaty pieniędzy, a za łamanie zasad bioasekuracji grozi grzywna do 50 tysięcy złotych.

Służby weterynaryjne nie będą patrzeć tylko na to, że świnie zachorowały. Sprawdzą każdą kartkę w dokumentacji, rejestry wejść, kontrolę pojazdów i realne zabezpieczenie budynków.

Żaden system nie daje 100% gwarancji, ale porządna bioasekuracja drastycznie zmniejsza ryzyko. Chroni też stado przed innymi chorobami, co poprawia wyniki produkcyjne. Pamiętaj – brak procedur to dzisiaj ryzyko utraty dorobku całego życia.

Cena nabiału rośnie w maju na giełdzie GDT, cena mleka już niekoniecznie

0
cena mleka

Cena mleka i nabiału: Wyniki aukcji na giełdzie Global Dairy Trade (GDT), które poznaliśmy wieczorem 19 maja, przyniosły drugi z rzędu wzrost głównego indeksu, tym razem o 0,6% (średnia cena: 4 198 USD/MT). Choć majowe aukcje przyniosły lekkie giełdowe odbicie, warto pamiętać, że pełniejszy i stabilniejszy obraz globalnego rynku daje Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Analizuje ona znacznie szerszy rynek i większy wolumen handlu, przez co jej wyniki są uważane za bardziej miarodajne niż dwutygodniowe aukcje ograniczonych ilości na nowozelandzkiej giełdzie.

Czytaj również: Cena mleka w Polsce niższa niż średnia unijna. Drastyczne tąpnięcie na wykresach

Najnowsze, szczegółowe dane indeksu cen nabiału FAO (FAO Dairy Price Index) doskonale obrazują, z jak głębokim kryzysem mierzy się sektor mleczarski w 2026 roku. Podczas gdy ogólny światowy indeks cen żywności (FAO Food Price Index) w marcu i kwietniu wyraźnie piął się w górę (osiągając w kwietniu poziom 130,7 pkt), indeks cen samego nabiału w kwietniu ponownie osunął się do poziomu 119,6 pkt. Od początku roku globalne ceny produktów mleczarskich według FAO szorują po dnie, oscylując wokół 119–120 punktów. To drastyczny zjazd w porównaniu do wiosny ubiegłego roku, kiedy indeks ten przekraczał 155 punktów. Szeroki rynek globalny nie zareagował więc na skokowe wzrosty (26%) na giełdzie GDT w I kwartale tego roku.

Dlaczego droższy nabiał nie podnosi cen surowca?

Warto w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że obserwowany na rynku wzrost cen gotowych produktów mleczarskich na pojedynczych aukcjach wcale nie musi przekładać się na wyższe stawki dla producentów surowca. Wyższe ceny nabiału w sklepach czy na giełdach bardzo często wynikają bowiem z rosnących kosztów pozasurowcowych – droższej logistyki, wyższych cen paliw oraz stale rosnących kosztów pracy.

Zjawisko to ma pełne uzasadnienie w Polsce, gdzie krajowe wskaźniki kosztów przedsiębiorstw dynamicznie rosną. Wyższe rachunki za energię, drożejący transport oraz presja płacowa w zakładach przetwórczych drastycznie podnoszą koszty stałe marż przetwórczych. W efekcie, nawet jeśli gotowy ser czy masło detalicznie drożeją (zdarzają się promocje poniżej 1 zł za masło), zyski te są natychmiast pochłaniane przez inflację kosztową wewnątrz fabryk. To skutecznie ogranicza możliwości podnoszenia cen w skupie rolnikom przez mleczarnie, które zmuszone są chronić własną rentowność kosztem stawek płaconych dostawcom.

Krajowe ceny skupu pod presją unijnej nadpodaży. Drastyczne tąpnięcie w Polsce

Potwierdzeniem tego trudnego trendu są oficjalne dane dotyczące stawek płaconych producentom, które obnażają głębokość obecnego kryzysu. Zgodnie z najnowszymi raportami Komisji Europejskiej, o ile unijna średnia (UE-27) pozostaje relatywnie stabilna, o tyle na rynku krajowym doszło do gwałtownego załamania, w wyniku którego cena mleka w Polsce spadła w kwietniu wyraźnie poniżej średniej unijnej.

Jeszcze w marcu średnia cena skupu w Polsce wynosiła 43,45 EUR/100 kg (ok. 1,93 zł za litr po kursie euro marcowym) i znajdowała się powyżej średniej dla całej Unii Europejskiej, która kształtowała się na poziomie 43,07 EUR/100 kg (ok. 1,91 zł za litr). Kwiecień przyniósł jednak drastyczne odwrócenie tych relacji. Podczas gdy średnia unijna odnotowała jedynie minimalną korektę do poziomu 42,91 EUR/100 kg (ok. 1,90 zł za litr po kursie kwietniowym euro), stawki w Polsce zaliczyły tąpnięcie. Krajowa cena spadła do poziomu 42,35 EUR/100 kg, co w przeliczeniu daje już tylko około 1,87 zł za litr.

Z kolei według oficjalnych danych krajowych GUS za marzec (kwietniowe raporty pojawią się dopiero za kilka dni), średnia krajowa cena skupu mleka w Polsce obniżyła się do poziomu 183,23 zł/hl (ok. 1,83 zł/l), co oznacza spadek o 1,7% miesiąc do miesiąca oraz drastyczne tąpnięcie o blisko 19,6% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Marzec i kwiecień przyniosły także symboliczny koniec ery cen powyżej 2 złotych – po raz pierwszy od dłuższego czasu próg ten został przełamany w dół we wszystkich województwach, wliczając w to dotychczasowego lidera, czyli województwo podlaskie. Dysproporcje regionalne pozostają jednak ogromne, ponieważ w regionach o najsłabszej strukturze skupu (łódzkie, pomorskie, świętokrzyskie) stawki spadły w okolice 170 zł/hl, potęgując presję finansową na gospodarstwa.

Źródło cen: GDT, FAO, KE, GUS

głębokie

Dotacje dla rolników 2026: Komisja Europejska zatwierdziła duże uproszczenia w WPR

0
dotacje WPR

Komisja Europejska oficjalnie zaakceptowała propozycje zmian w Planie Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej (PS dla WPR) na lata 2023–2027, które polski resort rolnictwa przesłał na początku marca 2026 roku. Bruksela nie zgłosiła sprzeciwu wobec polskich postulatów, co oznacza jedno: zielone światło dla realnych uproszczeń w unijnym systemie wsparcia.

Dla polskich gospodarzy to doskonała wiadomość. Nowe przepisy bezpośrednio odpowiadają na kluczowe problemy sektora – od rynkowej niestabilności po wyzwania pogodowe.

Zmiany te mają istotne znaczenie dla rolników, gdyż upraszczają zasady przyznawania wsparcia, zwiększają dostęp do inwestycji oraz odpowiadają na zgłaszane przez nich potrzeby w zakresie modernizacji gospodarstw i ograniczania ryzyk produkcyjnych – podkreśla minister rolnictwa, Stefan Krajewski.

Co dokładnie się zmieni i jak nowe rozwiązania wpłyną na codzienne funkcjonowanie oraz modernizację polskich gospodarstw? Sprawdziliśmy szczegóły.

Koniec z blokowaniem wniosków. Łatwiejszy dostęp do wsparcia maszynowego

Jedną z najważniejszych modyfikacji jest likwidacja dotychczasowych barier dla rolników zrzeszonych w organizacjach producentów. Do tej pory, jeśli organizacja realizowała własny program inwestycyjny, jej członkowie często mieli zablokowaną drogę do ubiegania się o indywidualne wsparcie – nawet wtedy, gdy inwestycja grupy nie obejmowała ich gospodarstw.

Nowe przepisy całkowicie usuwają tę niesprawiedliwość. Gospodarze zyskają pełne prawo do wnioskowania o dotacje na kluczowy park maszynowy. Wsparcie inwestycyjne będzie można przeznaczyć m.in. na:

  • zakup nowoczesnych maszyn i urządzeń do produkcji rolniczej;
  • specjalistyczne opryskiwacze sadownicze;
  • nowoczesne maszyny do zbioru płodów rolnych;
  • profesjonalne urządzenia do sortowania i przygotowania produktów do sprzedaży.

Atrakcyjniejsze kredyty: Dopłaty do oprocentowania nawet do 100%

Inwestycje w rolnictwie wymagają stabilnego finansowania. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, zmieniono zasady dopłat do oprocentowania kredytów inwestycyjnych. Rolnicy mogą liczyć na:

  • standardową dopłatę do odsetek na poziomie do 50%;
  • aż do 100% dofinansowania kosztów odsetek w początkowym okresie spłaty dla inwestycji o charakterze prośrodowiskowym i proklimatycznym.

Dzięki temu modernizacja gospodarstwa nakierowana na redukcję kosztów produkcji i zieloną transformację stanie się znacznie mniejszym obciążeniem dla budżetu rolnika.

Koszty jednostkowe, czyli koniec z tonami faktur (Bioasekuracja i OZE)

Ministerstwo Rolnictwa idzie o krok dalej i proponuje kolejny pakiet zmian, który obecnie czeka na ewentualne uwagi KE (czas na decyzję Brukseli mija 12 czerwca 2026 r.). Kluczowym elementem tych propozycji jest wprowadzenie ryczałtowego systemu kosztów jednostkowych.

Co to oznacza w praktyce? Przy inwestycjach w bioasekurację (np. zakup silosów paszowych w walce z ASF) oraz przy montażu fotowoltaiki i magazynów energii (OZE), rolnik nie będzie musiał przedstawiać ofert od wykonawców ani zbierać szczegółowych faktur.

Ważne dla rolnika: Wysokość dotacji zostanie wyliczona automatycznie na podstawie sztywnych parametrów, np. pojemności silosu czy mocy instalacji kWp. Kwotę wsparcia poznasz jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty, a ARiMR znacznie szybciej zweryfikuje wniosek i przeleje środki.

Większy dobrostan zwierząt i ułatwienia dla młodych rolników

Nowe rozdanie w WPR to także wyraźny ukłon w stronę hodowców. Rozszerzony zostaje katalog inwestycji związanych z dobrostanem zwierząt. Środki będzie można pozyskać na działania poprawiające warunki bytowe stada, bezpieczne przemieszczanie zwierząt w obrębie gospodarstwa oraz lepszą ergonomię i organizację przestrzeni w budynkach inwentarskich.

Dodatkowo na dodatkowe preferencje w tym obszarze mogą liczyć młodzi rolnicy oraz producenci uczestniczący w krajowych i unijnych systemach jakości żywności.

Co realnie zyskają polskie gospodarstwa?

Wprowadzane i planowane zmiany w Planie Strategicznym dla WPR to bez wątpienia krok w dobrą stronę. Do najważniejszych korzyści dla rolników należą:

  • Mniej biurokracji – prostsze procedury ubiegania się o pomoc i mniejsze ryzyko odrzucenia wniosku przez błędy formalne.
  • Szybsza kasa – uproszczone rozliczanie (koszty jednostkowe) to błyskawiczna ocena wniosków przez ARiMR i szybsza wypłata funduszy.
  • Lepsza płynność – dzięki wysokim dopłatom do kredytów inwestycyjnych.
  • Wzrost konkurencyjności – łatwiejszy dostęp do technologii ułatwiających uniezależnienie się od kaprysów pogody i wahań rynkowych.

źródło: MRIRW

Zarabiają tylko najwięksi. Reszta gospodarzy walczy o przetrwanie! [NOWY RAPORT]

0

Najnowszy raport „Kondycja finansowa polskich rolników” obnaża trudną rzeczywistość rodzimego agrobiznesu. Choć na pierwszy rzut oka sytuacja w sektorze wydaje się stabilna, diabeł tkwi w szczegółach. Ponad jedna trzecia producentów rolnych balansuje na granicy opłacalności, działając bez jakiejkolwiek poduszki finansowej.

Finansowa rzeczywistość „na styk”

Z badania wynika, że 32,9% rolników ocenia swoją sytuację jako przeciętną – ani dobrą, ani złą. W rolnictwie, silnie uzależnionym od kaprysów pogody i wahań rynkowych, taki „punkt zerowy” to sygnał ostrzegawczy. Oznacza to, że gospodarstwa na bieżąco pokrywają koszty i regulują zobowiązania, ale nie generują nadwyżek.

Dominacja odpowiedzi neutralnych to nie bezpieczeństwo, a brak kapitału na trudniejsze miesiące. Sektor działa „na styk” przy wysokich kosztach produkcji – ostrzega Adrian Parol, doradca restrukturyzacyjny.

Sytuację pozytywnie ocenia 36,6% badanych (w tym tylko 9,1% jako bardzo dobrą), natomiast aż 30,5% gospodarzy deklaruje, że ich sytuacja jest zła lub bardzo zła. To realne widmo problemów z płynnością i zadłużeniem dla co trzeciego gospodarstwa w kraju.

Brak środków na modernizację i rozwój

Dr Paweł Kraciński ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie ocenia te wyniki wprost jako niepokojące. Brak nadwyżek uderza w modernizację gospodarstw. Dzisiejsze rolnictwo wymaga ciągłych nakładów na nowoczesną technikę rolniczą, precyzyjne nawożenie pszenicy czy rzepaku oraz dostosowanie do wymogów środowiskowych. Bez zysków inwestycje stają się niemożliwe, co pogłębia rozwarstwienie rynku.

Na sytuację nakłada się potężna presja zewnętrzna. Prof. Jakub Piecuch z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przypomina o napływie produktów z Ukrainy, umowie Mercosur oraz rosnących kosztach pracy i energii. Suma tych obciążeń sprawia, że nawet okresowo zyskowne nisze (np. uprawa kukurydzy czy warzyw) nie dają trwałego bezpieczeństwa.

Potrzebna stabilizacja, nie tylko dopłaty

Raport dowodzi, że polskie rolnictwo mocno się polaryzuje. Silne podmioty utrzymają dynamikę, ale grupa neutralna przy kolejnym tąpnięciu cen skupu może zasilić grono bankrutów. Polscy rolnicy potrzebują dziś nie tylko doraźnych dopłat, ale przede wszystkim systemowej przewidywalności, stabilnych regulacji i ochrony przed niekontrolowanym importem.

źródło: mondaynews

CENTRUM WARSZAWY ZABLOKOWANE – TRWA WIELKI PROTEST NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” I ROLNIKÓW

0
Protest w Warszawie z ..
Protest w Warszawie 20.05.2026 /Andrzej Bąk

Warszawskie śródmieście jest obecnie całkowicie sparaliżowane (doświadczył tego autor tekstu). Tysiące związkowców z całej Polski, pod flagami NSZZ „Solidarność” oraz licznie przybyli producenci rolni, całkowicie zablokowali kluczowe arterie stolicy. Potężny marsz sprzeciwu przetacza się przez centrum i zmierza bezpośrednio pod budynki rządowe i parlamentarne, paraliżując ruch miejski.

Czytaj również: Protesty rolnicze i pracownicze zablokują 20 maja Warszawę

Na czele manifestacji, obok postulatów pracowniczych, głośno wybrzmiewa głos polskiej wsi. Dla rolników to walka o być albo nie być. Na transparentach królują bezkompromisowe hasła: ❌ NIE dla Zielonego Ładu – sprzeciw wobec rygorystycznych wymogów środowiskowych, które drastycznie podnoszą koszty produkcji i ograniczają konkurencyjność polskiego rolnictwa. ❌ NIE dla ETS 2 i ograniczeń produkcji – uderzenie w nowe opłaty emisyjne od paliw i energii, które wpędzą gospodarstwa w pętlę nieopłacalności, oraz protest przeciwko narzucanym limitom produkcyjnym w obliczu kryzysu rynkowego.

W tle walka o referendum w sprawie Zielonego Ładu. Warto zauważyć, że dzisiejsza fala protestów jest ściśle skorelowana z najnowszą propozycją Prezydenta RP dotyczącą przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie Zielonego Ładu. Manifestujący na ulicach Warszawy dają jasny sygnał poparcia dla tego pomysłu – domagają się, aby to obywatele, a nie brukselscy urzędnicy, zdecydowali o przyszłości polskiej gospodarki i rolnictwa.

Kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej muszą liczyć się z ogromnymi utrudnieniami. Wyłączone z ruchu są kluczowe ulice na trasie przemarszu, a warszawski ZTM skierował dziesiątki linii autobusowych i tramwajowych na trasy objazdowe. Jeśli musicie dziś przemieszczać się przez centrum, omijajcie te rejony szerokim łukiem!

Czy ogólnokrajowe referendum to dobre rozwiązanie, by powstrzymać unijną politykę klimatyczną? Jak oceniacie determinację rolników i Solidarności?