Pogoda 11 lutego- od 0 do 5 litrów oraz od 0 do +9 stopni
Jeszcze się odwilż na dobre nie skończyła na zachodzie i południu kraju a już dziś kolejne ocieplenie.
Najbliższej nocy temperatura wyniesie od -5 stopni na Suwalszczyźnie i -3/-1 stopień od Kaszub po Kurpie i południowe Podlasie do 0/+1 stopnia na zachodzie, południu, w centrum oraz w woj. Lubelskim i na zachodzie Pomorskiego. Lokalnie w regionach podgórskich jak np. w Bielsku Białej; Makowie Podhalańskim czy Nowym Sączu możemy mieć +5 stopni.
Drobny śnieg poprószy na północnym wschodzie kraju a na Mazowszu popada miejscami niewielka mżawka.
Środa przyniesie rozpogodzenia i chwile ze słońcem od Podkarpacia po Kotlinę Kłodzką i dale w kierunku Łódzkiego, południowego, wschodniego i środkowego Mazowsza i Lubelskie.
Pochmurnie ale sucho powinno być od Białegostoku po Suwałki, Olsztyn, Mławę, Toruń, Konin, Leszno, Legnicę. Śnieg popada na wybrzeżu- po południu będzie przechodził w mżawkę i deszcz ze śniegiem. Deszcz popada na Pomorzu Zachodnim, zachodzie i północy Pomorskiego oraz północy Lubuskiego- od Gorzowa po Piłę, Miastko, Szczecinek, Koszalin, Szczecin spadnie nawet 3 do 5 mm wody. Słabiej popada a raczej pokropi na zachodzie kraju.
Większe opady wejdą do Polski północno zachodniej i północnej wieczorem i w nocy- przemieszczając się nad Mazury i Podlasie ale o tym więcej jutro rano choć dziś można zdradzić, że spadnie od 2 do 6 mm w tamtych regionach.
W Bieszczadach silny wiatr halny z południa. Wiatr z południa da się we znaki też w Sudetach i Tatrach oraz miejscami na nizinach południowej Polski podatnych na te lokalne wiatry.
Na termometrach po południu od około +0,3/+0,8 stopnia w rejonie Kartuz, Wejherowa, Suwałk, Sejn, Giżycka, Gołdapi, Bisztynka czy Olecka do +9 w strefie wiatru halnego w regionach południowych.
Dobrze zaprojektowane gniazda to jeden z tych elementów kurnika, które mają ogromny wpływ na komfort kur i ilość czystych jaj. Jeśli kury czują się bezpiecznie, spokojnie i mają odpowiednie warunki, odwdzięczają się regularnym znoszeniem jaj w jednym miejscu zamiast w losowych zakamarkach. Własnoręczne wykonanie gniazd daje pełną kontrolę nad ich wielkością, materiałami i rozmieszczeniem, a przy okazji pozwala sporo zaoszczędzić.
Gdzie umieścić gniazda w kurniku
Lokalizacja gniazd ma znaczenie większe, niż wielu początkujących hodowców przypuszcza. Kury instynktownie szukają miejsc osłoniętych i lekko zacienionych. Najlepiej sprawdza się spokojny narożnik kurnika, z dala od drzwi i intensywnego ruchu. Gniazda warto zamontować nieco nad podłogą, ale niżej niż grzędy, aby ptaki nie próbowały spać w środku.
Dobrą praktyką jest zapewnienie jednego gniazda na trzy lub cztery nioski. Zbyt mała liczba miejsc prowadzi do nerwowości i tłoku, co szybko odbija się na stanie jaj.
Wymiary i kształt idealnego gniazda
Standardowe gniazdo dla kury nioski powinno mieć około trzydziestu pięciu centymetrów szerokości, głębokości i wysokości. Taki rozmiar pozwala ptakowi swobodnie wejść, obrócić się i wygodnie usiąść. Zbyt duże gniazda kuszą kury do wspólnego znoszenia jaj, co zwiększa ryzyko ich zabrudzenia lub stłuczenia.
Kształt nie musi być wyszukany. Prosta skrzynka bez przedniej ścianki lub z niskim progiem sprawdza się najlepiej. Ważne, aby wnętrze dawało poczucie osłonięcia, dlatego warto zadbać o pełne boki i tył.
Materiały, które najlepiej się sprawdzają
Najczęściej wybieranym materiałem jest drewno. Jest ciepłe, łatwe w obróbce i dostępne niemal wszędzie. Można wykorzystać deski, sklejkę albo stare skrzynki po owocach. Warto pamiętać o dokładnym wyszlifowaniu powierzchni, aby uniknąć drzazg.
Alternatywą są plastikowe pojemniki lub metalowe skrzynki, jednak w takim przypadku trzeba zadbać o dobrą izolację i wyłożenie wnętrza grubą warstwą ściółki. Kury zdecydowanie lepiej znoszą jaja w gniazdach, które nie są zimne w dotyku.
Jak wykonać gniazdo krok po kroku?
Na początek przygotuj cztery ściany i dno. Połącz je w stabilną skrzynkę, używając wkrętów zamiast gwoździ, co ułatwi ewentualne poprawki. Przednią część zostaw otwartą lub zamontuj niski próg, który zapobiegnie wysypywaniu się ściółki.
Na dno połóż warstwę trocin, słomy lub siana. Materiał powinien być suchy i regularnie wymieniany. Jeśli chcesz ułatwić sobie zbieranie jaj, możesz delikatnie pochylić dno w stronę tylnej ścianki, tak aby jajko samo się odtoczyło w bezpieczne miejsce.
Ściółka i jej wpływ na czystość jaj
Odpowiednia ściółka to nie tylko wygoda dla kury, ale także czyste jaja. Najlepiej sprawdza się miękka słoma lub siano pocięte na krótsze kawałki. Trociny również są dobrym wyborem, o ile nie pylą zbyt mocno.
Warto regularnie sprawdzać stan wypełnienia gniazd. Wilgotna lub zabrudzona ściółka szybko zniechęca kury do korzystania z miejsca i sprzyja rozwojowi bakterii. Kilka minut tygodniowo wystarczy, aby utrzymać gniazda w dobrej kondycji.
Jak zachęcić kury do korzystania z nowych gniazd?
Po zamontowaniu nowych gniazd daj kurom czas na przyzwyczajenie się. Na początku mogą być nieufne i szukać starych miejsc. Dobrym sposobem jest umieszczenie w gnieździe atrapy jajka albo kamienia o podobnym kształcie. Dla kury to sygnał, że jest to bezpieczne miejsce do znoszenia jaj.
Jeśli któraś z niosek uporczywie wybiera inne miejsca, warto tymczasowo ograniczyć do nich dostęp i delikatnie przenieść ją do gniazda, najlepiej rano, gdy instynkt znoszenia jaj jest najsilniejszy.
Najczęstsze błędy przy budowie gniazd
Jednym z częstszych problemów jest zbyt jasne wnętrze. Kury preferują półmrok, dlatego otwarte, mocno oświetlone gniazda bywają ignorowane. Innym błędem jest umieszczanie gniazd zbyt wysoko, co utrudnia dostęp starszym lub cięższym ptakom.
Nie warto też przesadzać z ilością miejsca w jednym gnieździe. Lepiej zrobić kilka prostych skrzynek niż jedną dużą konstrukcję, która szybko stanie się źródłem chaosu w kurniku i sprawi, że jaja będą znoszone tam, gdzie akurat jest spokojniej.
Aktualne ceny cukru dyktowane przez globalne rynki stają się gwoździem do trumny dla europejskich producentów, zmuszając gigantów do zamykania kolejnych zakładów. Podczas gdy światowe indeksy raportują drastyczne spadki, rolnicy w naszym regionie z przerażeniem patrzą na wygaszane wapienniki. To już nie jest kryzys przejściowy – to systemowa rzeź infrastruktury pod dyktando giełdowych tabel.
Najnowszy raport Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) z lutego 2026 roku nie pozostawia złudzeń co do kondycji rynku. Światowy indeks, monitorujący ceny cukru, spadł w styczniu do poziomu 89,8 pkt. Oznacza to, że surowiec jest obecnie o blisko 20% tańszy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Nadpodaż z Indii i Tajlandii zalewa rynki, co staje się idealną „podkładką” dla koncernów takich jak Nordzucker czy Agrana, by uzasadnić likwidację nierentownych ich zdaniem zakładów w Europie Środkowej.
Indeks cen cukru FAO – WYKRES
Likwidacja cukrowni: Gorzkie skutki niskiej ceny cukru
Niskie ceny cukru na giełdach w Londynie i Nowym Jorku przekładają się bezpośrednio na mapę produkcyjną naszego regionu. Od 2017 roku w Unii Europejskiej zlikwidowano już 20 cukrowni. Proces ten przyspiesza na naszych oczach:
Słowacja: Koncern Nordzucker ogłosił wygaszenie produkcji w zakładzie Považský cukor (Trenčianska Teplá). Po kampanii 2025/2026 kraj ten zostanie z zaledwie jedną działającą cukrownią.
Austria i Czechy: Podobny los spotkał zakłady w Leopoldsdorf oraz Hrušovany.
Dla plantatorów oznacza to jedno: fabryki, które dotąd skupowały ich buraki, zmieniają się w „centra logistyczne”. W praktyce oznacza to śmierć lokalnego przetwórstwa i całkowite uzależnienie od polityki gigantów.
Mechanizm rynkowej pułapki: Kto zyska na monopolu?
Obecna sytuacja to klasyczny mechanizm wycinania konkurencji w białych rękawiczkach. Globalne spadki, jakie zaliczają ceny cukru, są wykorzystywane przez największe grupy kapitałowe do wygaszania mniej wydajnych jednostek pod pretekstem „optymalizacji kosztów”. Gdy mniejsze cukrownie znikną z mapy, a rolnicy stracą alternatywne punkty skupu, monopolista zyska pełną kontrolę nad rynkiem. W takim układzie to nie rynek, lecz zarządy korporacji będą dyktować warunki, nie licząc się z realnymi kosztami ponoszonymi przez plantatorów buraka.
Czy Polska obroni swoje wapienniki?
Choć polskie cukrownictwo (w tym Krajowa Grupa Spożywcza) wciąż stawia opór, presja jest ogromna. Rosnące koszty energii, restrykcje Zielonego Ładu i dumpingowe ceny cukru z importu sprawiają, że utrzymanie produkcji staje się wyzwaniem ponad siły wielu podmiotów. Jeśli nie podejmiemy działań ochronnych, za kilka lat o cukrze będziemy pisać już tylko w kontekście towaru importowanego z Brazylii czy Indii.
Cena pszenicy na światowych giełdach w dużej mierze zależy od tego, co robią wielkie fundusze inwestycyjne. Zjawisko to widać wyraźnie w najnowszym raporcie amerykańskiej komisji CFTC. Dla rolnika to ważna wskazówka: pokazuje, czy rynkowi spekulanci spodziewają się wzrostów, czy dalszych spadków cen ziarna.
Fundusze inwestycyjne to gracze, którzy nie mają własnych pól ani magazynów. Obracają miliardami dolarów, kupując i sprzedając kontrakty na zboże tylko po to, żeby zarobić na zmianie kursu. To oni często „pompują” ceny w górę lub drastycznie je zbijają, niezależnie od tego, ile ziarna faktycznie leży w światowych magazynach. Jeśli fundusze masowo kupują, cena na giełdzie rośnie. Jeśli uciekają z rynku – ceny lecą w dół.
Proste wyjaśnienie: Pozycja „długa” i „krótka”
W raportach giełdowych często słyszymy o pozycjach netto. Co to oznacza w praktyce?
Pozycja długa (Net Long) – Zakład o wzrosty: Fundusze kupują kontrakty, bo wierzą, że będzie drożej. To dobra wiadomość dla rolnika – kapitał pcha ceny w górę.
Pozycja krótka (Net Short) – Zakład o spadki: Fundusze sprzedają kontrakty, bo liczą na to, że cena spadnie. To tworzy presję na obniżki w skupach.
Cena pszenicy: Chicago i Paryż grały do jednej bramki, ale nadszedł zwrot
Z raportu CFTC (stan na 3 lutego) wynikało, że cena pszenicy na giełdzie w Chicago zaczęła odbijać, co od razu podciągnęło notowania na europejskim MATIF-ie. Widać tu ścisłą zależność – gdy amerykańscy spekulanci odpuszczają grę na spadki, w Europie też robi się drożej. W ciągu omawianego tygodnia fundusze w USA wycofały się (odkupiły) z części zakładów na spadki (zmniejszyły liczbę „krótkich” kontraktów z 94 tys. do 81 tys.).
Niestety, końcówka ubiegłego tygodnia przyniosła nagłe pogorszenie nastrojów. Po piątkowej wyprzedaży, dzisiaj w Chicago spadki są kontynuowane i to mimo gwałtownego osłabienia dolara. Zazwyczaj słabszy dolar pomagał cenom, ale tym razem presja na sprzedaż jest silniejsza.
Również na paryskim MATIF-ie cena pszenicy znajduje się znowu pod presją. Unijnemu ziarnu szkodzi dzisiaj dodatkowo mocniejsze euro, którego kurs wzrósł do ok. 1,19 USD. Mocna waluta sprawia, że nasz eksport staje się mniej konkurencyjny, co wymusza korekty cen w dół.
Soja i kukurydza: Soja w poniedziałek pod presją, ale rzepak się broni
Choć raport CFTC pokazał, że na rynku soi inwestorzy mocno obstawiali wzrosty (zwiększając liczbę kontraktów „długich” do ponad 29 tysięcy), poniedziałkowa sesja w USA przynosi spadki również w tym sektorze.
Co ciekawe, na tym tle wyróżnia się unijny rzepak. Jako jedyny kontynuuje on w poniedziałek odbicie, nie poddając się fali wyprzedaży, która dotknęła zboża i soję.
Co to oznacza dla Twojego gospodarstwa?
Dane z piątkowego raportu CFTC pokazały, że spekulanci chcieli „odpuścić” grę spadki, ale rzeczywistość rynkowa z początku końca tygodnia i poniedziałku (mocne euro i wyprzedaż w Chicago) ponownie rozdaje karty. Obecnie na Euronext – Paryż (MATIF) to nie tylko fundamenty, ale przede wszystkim kurs euro i nastroje w USA decydują o tym, jaka będzie ostateczna cena pszenicy w portach i lokalnych skupach.
Źródło danych: Raport CFTC Commitments of Traders oraz bieżące notowania giełdowe.
Po kilku latach walki w niektórych powiatach województwa opolskiego wciąż jest duży problem z afrykańskim pomorem świń wśród dzików. Rolnicy uważają, że walka z ASF idzie zbyt wolno i jest nieskuteczna, a populacja dzików jest niedoszacowana, więc należy zwiększyć odstrzał sanitarny. Innego zdania są myśliwi, którzy argumentują, że pozyskują więcej dzików, niż w przeszłości.
Trwa odstrzał sanitarny
Członkowie Porozumienia Rolników Opolszczyzny zrzeszającego wszystkie organizacje rolnicze w województwie zebrali się, aby przedyskutować problem i zastanowić się nad jego skutecznym rozwiązaniem.
Marek Bocianowski, Nadleśniczy Nadleśnictwa Prószków:
– W większości kół, jeżeli chodzi o odstrzał sanitarny, to te limity na ten sezon łowiecki zostały już zrealizowane. Kontynuowany jest odstrzał planowy, tak zwany „na porozumienie”, gdzie po prostu koła zawierają porozumienia z powiatowymi lekarzami weterynarii. I tutaj ten odstrzał trwa i trudno powiedzieć w jakim procencie jest on zrealizowany, ponieważ przy dziku planujemy już tylko odstrzał minimalny. Czyli koła łowieckie mają wolną rękę, zniesiono wszelkie bariery administracyjne, po prostu tego dzika odstrzeliwuje się tyle, ile odstrzelić się go uda.
Polowanie na dziki przez cały rok
Jarosław Kuźmiński, łowczy Koła Łowieckiego nr 2 „Bór” Prudnik:
– Przepisy łowieckie dopuszczają polowanie na dziki przez cały rok, na obie płci, i męską, i żeńską, no ale tradycja łowiecka i etyka mówi, że w tej chwili oszczędzamy lochy. Teraz lochy są wysoko prośne, bo tradycyjne, w normalnych porach roku, w lutym przeważnie się wypraszają, dlatego dla myśliwego to jest ujma na honorze, jeżeli w tym okresie strzeli lochę. Więc oszczędzamy, oglądamy, a strzelamy głównie na polach po to, żeby też nie przyzwyczajać zwierzyny do wychodzenia na pola przed okresem zasiewów.
Polujemy na dziki cały czas. Oprócz tego mieliśmy zgodnie z umową z Powiatowym Inspektorem weterynarii w Prudniku odstrzał sanitarny na prawie 90 sztuk, które też niemalże w całości zostały wykonane do końca roku. Odstrzeliliśmy łącznie z odstrzałem sanitarnym około 180 dzików. To jest dosyć spora liczba jak na nasze łowisko.
Pięć lat walki z ASF
Bartłomiej Kulka, Opolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii:
– Jeżeli chodzi o ASF, to faktycznie zaczynamy piąty rok walki, bo w 2021 roku ASF rozpoczął atak na województwo opolskie. W tej chwili główne upadki dzików, bo mówimy tutaj tylko i wyłącznie o ogniskach u dzików, zanotowano w powiatach: opolskim i oleskim. W zeszłym roku mieliśmy jeszcze dość intensywne upadki i ogniska na terenie powiatu kluczborskiego.
Poszukiwania padłych dzików
– Metoda, którą stosujemy jeżeli chodzi o zwalczanie ASF u dzików, to jest przede wszystkim prowadzenie intensywnych przeszukań w lasach w celu jak najszybszego usunięcia martwych dzików, które są rezerwuarem wirusa. Te przeszukania prowadzimy na terenie naszego województwa przede wszystkim z psami tropiącymi, bo te psy, ci przewodnicy, czy przewodniczki, bo u nas to są dwie panie, dają nam wymierne efekty. Większość dzików padłych, które zostały znalezione na terenie województwa, zostały znalezione właśnie przez psy.
ASF nie odpuszcza
– Szybkie usuwanie dzików ze środowiska też przynosi efekty w postaci tego, że ostatni przypadek dodatni na terenie powiatu namysłowskiego, który był dość mocno dotknięty wirusem, był w maju 2025 roku. Niestety nie cieszymy się jeszcze z tego, musimy być czujni, dlatego że wirus może być jeszcze aktywny w środowisku. Poza tym pamiętajmy, że te zwierzęta migrują, w związku z czym mogą przejść również na teren tamtych powiatów.
Mariusz Olejnik, prezes Opolskiego Związku Producentów Rolnych:
– Porozumienie Rolników Opolszczyzny zajęło się walką z ASF i chciało się dowiedzieć o skutkach tej walki, bo to dotyczy globalnie zarówno produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej, więc patrzymy z niepokojem na te efekty. Zaprosiliśmy również Zygmunta Jotko jako inicjatora pilotażowego programu walki z ASF w województwie lubuskim i chcieliśmy się dowiedzieć, jakie mają doświadczenia. On opowiedział o tych doświadczeniach i niestety okazuje się, że mimo tych oddolnych działań, nie ma jakiegoś mocniejszego wsparcia u decydentów.
Potrzebna jest współpraca i większa pomoc ze strony Rządu
– Moim zdaniem ważne jest, żeby w regionie inspekcja weterynaryjna pracowała razem z leśnikami, myśliwymi i rolnikami, ale potrzebujemy wsparcia decydentów, czyli Rząd musi nas wesprzeć. Wojewoda lubuski wsparł finansowo działania tamtejszej inspekcji weterynaryjnej i mają określone doświadczenia. U nas też trzeba tak zrobić, bo z tego, co się u nas robi nie ma większych efektów, bo działania muszą być bardziej zmasowane. Poza tym kilka ministerstw odpowiada za te działania, stąd problemy tego typu, że np. lekarz weterynarii nie może wejść do Parku Narodowego. W związku z tym może trzeba dotrzeć do premiera, żeby po prostu wypracować wspólne stanowiska ministerstw, które również bezpośrednio i pośrednio za to odpowiadają.
Henryk Tchórzewski, wiceprezes Spółdzielni Producentów Rolnych i Usług:
Na dzień dzisiejszy wiemy, co jest źródłem ASF-u. Dowiedzieliśmy się, natomiast również tego, jak wygląda skuteczna z nim. A praktycznie jest to walka z wiatrakami. Dzisiejsze spotkanie odbyło się w celu przedyskutowania, zastanowienia się, w jaki sposób wszystkie gałęzie tym zainteresowane powinni zacząć walczyć z tą klęską ASF-u, która nas dotyka.
Eksport zbóż z UE:Choć pszenica miękka pozostaje głównym towarem eksportowym UE, to jęczmień stał się najbardziej dynamicznym elementem obecnego sezonu. Najnowsze dane celne potwierdzają: eksport tego zboża wystrzelił o ponad 100% rok do roku, co pozwala łatać luki powstałe przez słabnącą sprzedaż pszenicy.
Eksport jęczmienia: Skok o 103%
Zgodnie z danymi nadzoru celnego na dzień 3 lutego 2026 r., unijny wywóz jęczmienia wyniósł już 5,77 mln ton. Stanowi to wzrost o 103% w porównaniu do analogicznego okresu w zeszłym roku, kiedy wyeksportowano 2,84 mln ton.
Kluczowe rynki zbytu to:
Arabia Saudyjska: Zakupiła 1,39 mln ton, utrzymując pozycję największego odbiorcy.
Chiny: Zwiększyły swój udział w unijnym eksporcie do 15,4% (888 tys. ton).
Turcja: Odnotowała gwałtowny wzrost importu z UE do poEksport zbóż z UEziomu 440 tys. ton, podczas gdy rok wcześniej było to zaledwie 33 tys. ton.
Komisja Europejska prognozuje, że cały sezon zamknie się wynikiem 11 mln ton, co byłoby najwyższym rezultatem od dekady. Wysoki popyt paszowy doprowadził do nietypowej sytuacji, w której ceny jęczmienia paszowego okresowo przewyższały ceny pszenicy konsumpcyjnej.
Pszenica: Korekta prognoz w obliczu konkurencji
Sytuacja pszenicy miękkiej jest znacznie bardziej skomplikowana. MimEksport zbóż z UE:o że obecny eksport na poziomie 12,82 mln ton jest niemal identyczny jak rok temu, KE obniżyła prognozę końcową z 31,0 mln do 29,5 mln ton.
Presja Argentyny: Unijni dostawcy tracą udziały w rynku na rzecz agresywnej cenowo konkurencji z Ameryki Południowej.
Rosnące zapasy: Szacuje się, że zapasy końcowe pszenicy w UE wzrosną do 13 mln ton, co może ograniczać potencjał wzrostowy cen w skupach.
Handlowcy ostrzegają, że obecne „okno eksportowe” dla jęczmienia może się wkrótce zamknąć wraz ze zwiększeniem dostaw od producentów z półkuli południowej. Wówczas jęczmień paszowy prawdopodobnie powróci do tradycyjnego poziomu dyskonta względem pszenicy i jęczmienia browarnego.
Od dziś rolnicy mogą składać wnioski o dopłaty do ubezpieczeń zwierząt gospodarskich, które pozwalają na odzyskanie aż 70% kosztów opłaconej składki. To kluczowe wsparcie dla hodowców, którzy chcą zabezpieczyć swoje stada przed skutkami chorób zakaźnych przy minimalnym obciążeniu finansowym. Termin składania dokumentów upływa 10 marca 2026 r.
Kto może otrzymać dopłaty do ubezpieczeń zwierząt?
Wsparcie finansowane z Planu Strategicznego dla WPR na lata 2023-2027 skierowane jest do szerokiego grona producentów rolnych. O dopłaty do ubezpieczeń zwierząt mogą ubiegać się hodowcy:
bydła,
świń,
owiec i kóz,
koni,
drobiu.
Warunkiem jest posiadanie tytułu prawnego do nieruchomości, na której prowadzona jest hodowla, oraz zawarcie polisy (nie wcześniej niż 1 stycznia 2024 r.) obejmującej ryzyko wystąpienia chorób zakaźnych.
Warunki refundacji i limity zwierząt
Mechanizm pomocy jest bardzo korzystny – rolnik może liczyć na zwrot 70% wartości składki. Aby jednak dopłaty do ubezpieczeń zwierząt zostały przyznane, umowa ubezpieczenia musi zakładać wypłatę odszkodowania w przypadku strat przekraczających 20%.
Istotne są również minimalne progi ilościowe sztuk objętych polisą:
Drobiu: min. 1000 sztuk (kurczęta rzeźne, gęsi, kaczki, perlice, indyki, drób nieśny);
Trzody chlewnej: min. 14 sztuk;
Bydła, koni, owiec i kóz: min. 4 sztuki.
Jak skutecznie ubiegać się o dopłaty do ubezpieczeń zwierząt?
Wnioski o przyznanie pomocy należy składać wyłącznie drogą elektroniczną. Jest to już trzecia edycja tego programu – w poprzednich naborach do rolników trafiło blisko 11,5 mln zł, co pokazuje, że systematycznie rośnie świadomość dotycząca zabezpieczania produkcji zwierzęcej.
Dokumenty: Należy przygotować aktualną umowę ubezpieczenia oraz dowód opłacenia składki.
Ogłoszenie o naborze wydał Prezes ARiMR, Wojciech Legawiec. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do szybkiego wypełnienia formularzy, aby uniknąć przeciążenia systemów w ostatnim dniu naboru.
Ile azotu mineralnego jest w glebie? Wiedza na ten temat pozwala zaplanować nawożenie precyzyjnie i opłacalnie, ograniczając straty finansowe i chroniąc środowisko. Okręgowe Stacje Chemiczno-Rolnicze w całej Polsce oferują kompleksową obsługę – od analiz laboratoryjnych po interpretację wyników – gwarantując rzetelność i profesjonalizm
Dlaczego azot mineralny jest tak istotny?
Azot mineralny występuje w glebie głównie w dwóch formach: azotanowej (NO3⁻) i amonowej (NH₄⁺). Obie są przyswajalne dla roślin, jednak różnią się właściwościami. Azotany łatwo rozpuszczają się w wodzie i przemieszczają w profilu glebowym, dzięki czemu rośliny mogą je szybko pobierać. Jony amonowe występują natomiast w roztworze glebowym w niewielkiej ilości, a większość z nich jest związana z kompleksem sorpcyjnym gleby. Ogranicza to ich wymywanie, ale jednocześnie spowalnia tempo pobierania przez system korzeniowy.
Pierwiastek ten jest roślinom niezbędny, ponieważ wchodzi w skład białek, enzymów i chlorofilu. Odpowiada za intensywny wzrost, rozwój części wegetatywnych i wysokie plonowanie. Niedobór tego makroelementu prowadzi do żółknięcia liści, zahamowania wzrostu, słabego krzewienia oraz obniżenia ilości i jakości plonów.
Znajomość zawartości azotu mineralnego w glebie umożliwia racjonalne planowanie nawożenia i dobór optymalnych dawek dla poszczególnych upraw, co ma szczególne znaczenie przed wczesnowiosennymi wysiewami.
Ile azotu mineralnego jest w glebie?
Zasobność gleby w azot mineralny zależy od wielu współdziałających czynników. Przede wszystkim znaczenie ma rodzaj przedplonu. Rośliny bobowate (dawniej motylkowe), takie jak groch, łubin czy lucerna, dzięki symbiozie z bakteriami diazotroficznymi mogą wiązać azot atmosferyczny. W efekcie wzbogacają glebę w ten składnik. Natomiast po uprawach zbożowych pozostałości organiczne są mniej bogate w ten pierwiastek.
Warunki meteorologiczne także wpływają na zawartość Nmin. Temperatura gleby reguluje aktywność mikroorganizmów odpowiedzialnych za przekształcanie azotu organicznego w mineralny, a opady decydują o ryzyku wymywania azotanów z gleby. Typ i struktura gleby również odgrywają istotną rolę. Gleby lekkie i piaszczyste tracą więcej azotanów, podczas gdy gleby ciężkie i organiczne magazynują więcej azotu amonowego.
Na przemiany azotu i jego pobieranie przez rośliny wpływa również pH. Wraz ze wzrostem odczynu gleby maleje tempo pobierania formy amonowej, natomiast zwiększa się wykorzystanie azotu w formie azotanowej. Wszystkie te czynniki decydują o faktycznej zasobności gleby w azot mineralny i wpływają na planowanie nawożenia w sposób optymalny i ekonomiczny.
Do pobrania prób glebowych rolnicy wykorzystują również wiertnice akumulatorowe. fot. M.Piśny
Pobieranie próbek i przygotowanie do analizy
Do badań pobiera się próbki z dwóch lub trzech warstw gleby: 0-30 cm, 30-60 cm i 60-90 cm, przy użyciu świdra glebowego, laski Egnera lub szpadla. Z 15-20 punktów pola przygotowuje się próbkę uśrednioną dla każdej warstwy.
Próbki o masie 100-200g należy umieścić w szczelnych pojemnikach lub woreczkach, chroniących je przed wysychaniem, zanieczyszczeniami i mieszaniem. Po pobraniu próbki należy dostarczyć do laboratorium możliwie jak najszybciej. W razie potrzeby można je przechowywać przez 2-3 dni w temperaturze 2-5°C lub zamrozić poniżej -18°C, aby zapobiec zmianom biologicznym i chemicznym.
Świeże próbki gleby poddawane są ekstrakcji azotu mineralnego przy użyciu 1% roztworu siarczanu (VI) potasu K2SO4. Uzyskany wyciąg trafia do aparatu do ciągłej analizy przepływowej (CFA) z detekcją spektrofotometryczną, gdzie zachodzą reakcje chemiczne pozwalające precyzyjnie oznaczyć zawartość azotu azotanowego i amonowego. Próbki przechowywane są w stanie zamrożonym do momentu analizy, co umożliwia zachowanie ich naturalnej wilgotności i składu chemicznego, zapewniając wysoką wiarygodność wyników.
Wyniki badań podawane są w mg/kg suchej masy gleby, a następnie przeliczane na kg/ha w Dziale Agrochemicznej Obsługi Rolnictwa. Na tej podstawie dział ten ustala zasobność gleby (bardzo niska, niska, średnia, wysoka, bardzo wysoka) oraz opracowuje zalecenia nawozowe dla roślin upraw polowych i trwałych użytków zielonych, przy czym do ich określenia niezbędne jest uwzględnienie kategorii agronomicznej gleby.
Laboratoria chemiczne OSChR są akredytowane, co oznacza, że ich procedury są weryfikowane przez niezależny organ i spełniają międzynarodowe normy jakości. Akredytacja gwarantuje, że wyniki są dokładne, powtarzalne i zgodne z obowiązującymi standardami, a cały proces wykonywany jest profesjonalnie.
Aparatura do oznaczania azotu mineralnego wykorzystywana w Stacjach Chemiczno-Rolniczych. fot. firmowe
Przykładowy koszt badań i kontakt
Czas wykonania analizy zwykle wynosi około 2 tygodni od momentu opłaty, ale ze względu na dużą liczbę próbek dostarczanych z gospodarstw, z całego województwa termin może ulec wydłużeniu. Szczegóły dotyczące pobrania próbek i kontaktu do przedstawicieli terenowych dostępne są na stronach internetowych OSChR.
W OSChR w Poznaniu ceny badań Nmin. brutto (grudzień 2025) wynoszą:
2 warstwy (0-60 cm): 28,12 zł
3 warstwy (0-90 cm): 42,48 zł
Podsumowanie
Badania azotu mineralnego pozwalają rolnikom zaplanować nawożenie w sposób świadomy i opłacalny. Uwzględnienie zawartości azotu azotanowego i amonowego, rodzaju gleby, przedplonu i warunków pogodowych daje pełny obraz zasobności pola. Wsparcie akredytowanych laboratoriów OSChR oraz przedstawicieli terenowych tworzy kompleksową usługę, dzięki której rolnik może zwiększać plony, oszczędzać środki i dbać o zdrowy ekosystem pola!
Wieczorem na wschodzie sporo rozpogodzeń więc po zachodzie słońca głównie na Podlasiu, gdzie wiatr ma być słaby temperatura szybko spadnie na dwucyfrowe wartości. Według prognoz najzimniej będzie około godziny 3-5 rano i wówczas zanotujemy od -18 w Wiżajnach do około -12 na południu województwa. Potem temperatura ma powoli rosnąć.
Na południu kraju temperatura wieczorem zatrzyma się na tym samym poziomie co w dzień a po północy zacznie rosnąć. Nad ranem zanotujemy od 4 stopni w Belsku Białej do +1 aż po rejon Pabianic, Kalisza, Gostynia, Świebodzina czy Kliszowa w Świętokrzyskiem.
Pogoda w dzień 10 lutego
W ciągu dnia w górach wiał będzie wiatr halny w porywach do 70 km/h w Tatrach i Bieszczadach oraz do 90 km/h w Sudetach. Na nizinach wiatr słaby, chwilami umiarkowany z południa i południowego wschodu. Jak halny to i sporo słońca na południu Polski. Front ciepły da się we znaki dopiero od okolic Płocka, Warszawy na północ. Po południu między Mławą, Ostrołęką, Pułtuskiem, Białymstokiem, Łomżą popada niewielki śnieg do 1 cm przechodzący w opad mżawki.
Na termometrach od -5 stopni w Sejnach do +8 w Nysie, Bielsko Białej i rejonie Nowego Sącza.
Wieczorem na północnym wschodzie temperatura podniesie się do -2 stopni.
Analiza najnowszego raportu FAO oraz danych rynkowych wskazuje, że ceny zbóż w styczniu 2026 roku weszły w fazę stabilizacji, będącej wynikiem starcia rekordowej światowej podaży z rosnącym popytem na wybrane gatunki. Choć globalny indeks odnotował symboliczny wzrost, fundamenty rynkowe pozostają pod silną presją zapasów.
Wskaźnik cen zbóż FAO wyniósł w styczniu średnio 107,5 punktu, co oznacza nieznaczny wzrost o 0,2% w porównaniu z grudniem. Mimo że główne gatunki, takie jak pszenica i kukurydza, taniały, cały indeks został podciągnięty w górę przez inne zboża:
Ryż: Indeks cen ryżu wzrósł aż o 1,8%, reagując na silny popyt na odmiany aromatyczne.
Jęczmień: Odnotował wzrosty dzięki ożywionemu zapotrzebowaniu na dostawy, szczególnie z Argentyny.
Pszenica i kukurydza: Ich notowania spadły odpowiednio o 0,4% i 0,2%. Nawet obawy pogodowe w USA czy Rosji zostały zniwelowane przez ogólnie komfortową sytuację podażową – rekordowe zbiory w Argentynie i Australii skutecznie hamują wzrosty.
Indeks cen zbóż FAO od 2018 roku
Korelacja i kursy walut: Jak kształtują się ceny zbóż w Polsce?
Analiza trendów od 2018 roku potwierdza, że krajowe ceny zbóż poruszają się w niemal identycznym rytmie co notowania na rynkach światowych. Obecnie w Polsce pszenica i kukurydza oscylują w granicach 750–800 zł/t, co odpowiada poziomom stabilizacji sprzed wielkich zawirowań lat 2021–2022.
Ceny pszenicy i kukurydzy w Polsce od 2018 roku
W kontekście krajowym kluczowe są dwa zjawiska:
Sezonowa zmienność kukurydzy: Wykres poniżej wyraźnie pokazuje, że ceny starej kukurydzy w kraju rosły aż do września, by gwałtownie załamać się w czasie zbiorów pod wpływem nowej podaży.
Znaczenie waluty: Polski złoty (PLN) jest obecnie istotnym regulatorem opłacalności. Silny złoty w stosunku do dolara (USD) i euro (EUR) sprawia, że nasze ziarno jest mniej konkurencyjne w eksporcie. Ponieważ światowe ceny zbóż są wyrażane w dolarach, każda zmiana kursu walutowego pośrednio wpływa na to, ile rolnik otrzymuje w skupie – przy mocnej walucie lokalnej presja na spadki cen w złotówkach jest silniejsza.
Perspektywy: Koszty finansowania a przyszłe ceny zbóż
Obecna sytuacja rynkowa zmusza uczestników handlu do patrzenia poza ceny spot. Zgodnie z zasadami rynkowymi, cena terminowa musi uwzględniać koszt przechowywania oraz koszt finansowania.Jednak ceny proponowane za nowy zbiór są zbliżone do obecnych (podobnie zachowują się kontrakty na Matif). Przy rekordowych zapasach i stabilnym popycie, globalne ceny zbóż mogą pozostawać w trendzie bocznym, dopóki nie pojawią się nowe impulsy pogodowe lub gwałtowne zmiany na rynku ropy i dolara, które – jak w przypadku Iranu – mogłyby wpłynąć na koszty logistyki.
Raport rejestracji ciągników oraz przyczep rolniczych
Co znajdziesz w artykule?
Początek 2026 roku przyniósł wyraźne ochłodzenie na rynku maszyn rolniczych w Polsce. Raport rejestracji CEPiK za styczeń pokazuje, że zarówno segment ciągników rolniczych, jak i przyczep zanotował niższe wyniki niż w końcówce 2025 roku. Jednocześnie analiza długoterminowa potwierdza, że rynek wciąż pozostaje na wyższym poziomie niż rok wcześniej, co wskazuje raczej na sezonową korektę niż trwały trend spadkowy.
Raport rejestracji nowych ciągników rolniczych – styczeń słabszy od średniej
W styczniu 2026 roku w Polsce zarejestrowano 496 nowych ciągników rolniczych. To wynik znacząco niższy od średniej z ostatnich dwunastu miesięcy, która wynosiła 884 sztuki. W porównaniu z grudniem 2025 roku liczba rejestracji była niemal trzykrotnie niższa, co potwierdza typowe dla początku roku spowolnienie inwestycji.
Równie istotne jest porównanie rok do roku. W zestawieniu ze styczniem 2025 roku rynek nowych ciągników skurczył się o 22 procent, co oznacza 141 maszyn mniej. Jednocześnie analiza krocząca ostatnich dwunastu miesięcy pokazuje wyraźny wzrost – od lutego 2025 do stycznia 2026 zarejestrowano 10 462 ciągniki, podczas gdy w analogicznym okresie rok wcześniej było ich 8 507. Oznacza to wzrost rynku o 23 procent w ujęciu rocznym, co sugeruje, że styczniowy spadek ma charakter przejściowy.
Liderzy rynku ciągników – raport rejestracji
Styczeń 2026 przyniósł bardzo wyrównaną walkę o pozycję lidera. Na pierwszym miejscu uplasowały się ex aequo marki Kubota oraz New Holland, które zarejestrowały po 62 ciągniki, osiągając po 12,5 procent udziału w rynku. To potwierdza silną pozycję obu producentów w segmencie maszyn uniwersalnych oraz kompaktowych.
Trzecie miejsce zajęła marka John Deere z wynikiem 36 rejestracji i udziałem rynkowym na poziomie 7,3 procent. Tuż za nią znalazł się Deutz-Fahr, który zarejestrował 35 ciągników i osiągnął 7,1 procent udziału. Piątkę zamyka Kioti z bardzo wyraźnym wzrostem – 33 zarejestrowane maszyny przełożyły się na 6,7 procent rynku, co oznacza ponad trzykrotny wzrost w porównaniu ze styczniem 2025 roku.
Wśród marek, które zanotowały największe spadki rok do roku, znalazły się Case IH, Claas oraz Valtra. Szczególnie widoczny był spadek Claas, gdzie liczba rejestracji zmniejszyła się aż o 80 procent w porównaniu do analogicznego miesiąca poprzedniego roku.
Struktura mocy – wyraźny odpływ z segmentów średnich i wysokich
Analiza struktury mocy nowo rejestrowanych ciągników pokazuje, że największe spadki dotknęły segmenty od 30 do 50 KM, od 101 do 140 KM oraz powyżej 140 KM. W skrajnych przypadkach spadki sięgały nawet 64 procent rok do roku. Jedyną kategorią, która zanotowała wzrost, były ciągniki o mocy poniżej 30 KM – ich liczba zwiększyła się o 13 procent.
Liderzy w poszczególnych segmentach mocy pozostają jednak stabilni. Kubota dominuje w przedziale 30–50 KM, New Holland prowadzi w kategoriach 51–70 KM oraz 71–100 KM, Massey Ferguson utrzymuje silną pozycję w segmencie 101–140 KM, natomiast John Deere i Valtra dzielą dominację w najwyższych przedziałach mocy powyżej 140 KM.
Regionalne zróżnicowanie rynku – Mazowsze liderem wolumenu, północ liderem mocy
Pod względem liczby rejestracji liderem pozostaje województwo mazowieckie, gdzie w styczniu 2026 roku zarejestrowano 74 nowe ciągniki. Mimo to region zanotował spadek o niemal 45 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Na kolejnych miejscach znalazły się województwa małopolskie i łódzkie, przy czym to Łódzkie jako jedno z nielicznych odnotowało niewielki wzrost.
Jeżeli chodzi o średnią moc rejestrowanych ciągników, liderem okazało się województwo kujawsko-pomorskie ze średnią na poziomie 160,2 KM. Wielkopolskie i Pomorskie również znalazły się powyżej krajowej średniej, która w styczniu 2026 roku wyniosła 99,2 KM. Dla porównania, rok wcześniej średnia moc przekraczała 120 KM, co potwierdza przesunięcie popytu w stronę mniejszych i bardziej uniwersalnych maszyn.
Równolegle do spadku rejestracji ciągników widoczne było wyhamowanie na rynku przyczep rolniczych. Dane CEPiK za styczeń 2026 wskazują na niższą liczbę rejestracji w porównaniu z końcówką 2025 roku, co wpisuje się w sezonowy charakter rynku. Rolnicy częściej odkładają zakup przyczep na okres poprzedzający intensywne prace polowe, traktując je jako inwestycję uzupełniającą wobec ciągnika.
Jednocześnie analiza rok do roku pokazuje, że rynek przyczep pozostaje relatywnie stabilny, a największym zainteresowaniem cieszą się konstrukcje o średniej ładowności, dostosowane do gospodarstw mieszanych oraz produkcji zwierzęcej. Widoczne jest także utrzymujące się zainteresowanie markami krajowymi, które oferują prostą konstrukcję i korzystny stosunek ceny do możliwości użytkowych.
Podsumowanie – korekta po intensywnym 2025 roku
Styczeń 2026 na rynku maszyn rolniczych przyniósł wyraźne spowolnienie, które należy interpretować przede wszystkim w kontekście sezonowości oraz bardzo intensywnego końca 2025 roku. Dane długoterminowe potwierdzają, że rynek pozostaje na ścieżce wzrostu, choć rolnicy coraz ostrożniej podchodzą do decyzji inwestycyjnych.
Wyraźne przesunięcie popytu w stronę mniejszych ciągników, spadki w segmentach wysokiej mocy oraz stabilizacja rynku przyczep pokazują, że gospodarstwa koncentrują się dziś na optymalizacji kosztów i elastyczności parku maszynowego. Kolejne miesiące pokażą, czy wraz ze zbliżającym się sezonem polowym rynek powróci do wyższych wolumenów rejestracji.
Kiedy siać Korn-Kali i kizeryt? – to pytanie zadaje wielu rolników. Potas, magnez i siarka to niezbędne makroelementy w odżywianiu roślin uprawnych. W oparciu o analizę potrzeb pokarmowych można uzupełnić je w nawożeniu mineralnym, wykonanym w okresie zimowym i na przedwiośniu.
Nawozić kompleksowo
W rozmowach o nawożeniu zbóż ozimych i rzepaku niemal zawsze na pierwszym planie pojawia się azot. Strategie nawozowe i założenia dotyczące plonowania roślin są w większości układane pod ten makroskładnik. Tymczasem działa on efektywnie tylko wtedy, gdy ma do “współpracy” trzy często niedoceniane pierwiastki – potas, magnez i siarkę. Te makroelementy w głównej mierze decydują o tym, czy każdy kolejny kilogram azotu przyniesie wymierny przyrost plonu.
W zbożach ozimych i rzepaku jesienno-wiosenne zaopatrzenie w K, Mg i S jest szczególnie ważne. Rzepak potrafi pobrać już w okresie jesiennym znaczące ilości składników. Wiosną – w bardzo krótkim czasie – jego zapotrzebowanie rośnie lawinowo. Jesienny wzrost zbóż jest natomiast mniej intensywny. Nie oznacza to jednak, że nie wymagają one równie zbilansowanego odżywiania. Zboża ozime przed okresem spoczynku zimowego muszą zbudować silny system korzeniowy oraz prawidłowo się rozkrzewić, zanim otrzymają znaczne dawki nawozów azotowych wiosną.
Na wstępie należy jednak podkreślić jedną, ale istotną rzecz. Nawożenie potasowe wykonane na przedwiośniu powinno być traktowane jako uzupełnienie dawki przedsiewnej, a nie zastąpienie jesiennej aplikacji, które pozwala na prawidłowe wysycenie całego profilu glebowego. Nawóz efektywny to taki, który się rozpuści i będzie dostępny w zasięgu wilgotnej strefy korzeni.
Zapotrzebowanie na potas w sezonie wegetacyjnym bywa zbliżone w stosunku do azotu. W przypadku kilku gatunków jego znaczenie przewyższa nawet to na azot. Rośliny wykorzystują potas przede wszystkim jako kation regulujący gospodarkę wodną i ciśnienie osmotyczne komórek, odpowiada on także za przewodzenie asymilatów i aktywację licznych enzymów.
Potas w zbożach ozimych:
– poprawia wykorzystanie wody i podnosi odporność łanu na okresowe susze,
– zwiększa odporność źdźbeł na wyleganie, wpływając na grubość ścian komórkowych,
– sprzyja lepszemu nalewaniu ziarna i wyższemu MTZ.
Rola potasu w rzepaku jest jeszcze wyraźniejsza. Badania pokazują, że zapotrzebowanie na K może sięgać tu nawet 300–400 kg K2O/ha przy plonie nasion rzędu 4–4,5 t/ha. Duża część pobranego pierwiastka pozostaje w słomie i liściach, które jako plon uboczny trafiają najczęściej z powrotem do gleby. Tak wysokie potrzeby oznaczają jednak, że stanowisko musi być zasobne, aby zapewnić jednocześnie wysokie pobranie i utrzymanie rezerw na kolejne lata. Na glebach o niskiej zasobności każde ratowanie plonu jedynie wiosenną, spóźnioną dawką potasu jest zwykle skazane na połowiczną skuteczność.
Magnez – zielony silnik fotosyntezy
Magnez odgrywa w roślinie absolutnie strategiczną pozycję. Pierwiastek jest centralnym atomem cząsteczki chlorofilu, bez którego nie ma fotosyntezy. Ponadto aktywuje enzymy odpowiedzialne za syntezę białek, transport asymilatów, a także mechanizmy obronne roślin wobec stresów abiotycznych.
W zbożach ozimych i rzepaku niedobory magnezu objawiają się najpierw na starszych liściach w postaci chlorozy między nerwami – liście żółkną lub bieleją, a nerwy początkowo pozostają zielone. Spada wydajność fotosyntezy, co natychmiast odbija się na tempie przyrostu biomasy, nalewaniu ziarna i odkładaniu tłuszczu w nasionach rzepaku. Wysokie dawki azotu, przy braku magnezu, dodatkowo pogłębiają antagonizm – roślina intensywnie rośnie, ale nie ma „mocy przerobowej” w aparacie fotosyntetycznym.
W rzepaku zapotrzebowanie na magnez (wyrażone jako MgO) dla plonu około 4 t/ha nasion może wynosić 35–40 kg MgO/ha. W pszenicy ozimej dla plonu 9 t/ha kalkuluje się ok. 30 kg MgO całkowitego pobrania. To nie są ilości marginalne – zwłaszcza na lżejszych glebach, gdzie antagonizm z innymi pierwiastkami i wymywanie magnezu potrafi szybko doprowadzić do niedoborów obniżających plon.
Siarka – ważny partner azotu
Siarka jeszcze kilkadziesiąt lat temu była „darmowym nawozem” z atmosfery. Obecnie, po ograniczeniu emisji SO₂, jej zawartość z depozycji atmosferycznej w wielu regionach Europy spadła do kilku kg S/ha rocznie, co nie pokrywa potrzeb nowoczesnych, wysokoplonujących upraw.
Rola siarki jest bardzo ściśle powiązana z azotem. Wchodzi ona w skład aminokwasów siarkowych (cysteiny, metioniny), wielu białek i enzymów, a jej obecność warunkuje efektywne wbudowywanie azotu w białka. Przy braku siarki, mimo pełnego nawożenia azotem, w roślinie narasta poziom azotanów i związków niebiałkowych, a plon i jakość spadają.
Rzepak jest rośliną o szczególnie wysokim zapotrzebowaniu na siarkę. Szacuje się, że potrzeba około 25–40, a nawet 50 kg SO3 na 1 tonę nasion. Dla pszenicy i innych zbóż przyjmuje się średnio 8–10 kg SO3 na 1 tonę ziarna. Bez odpowiedniej dawki siarki rzepak reaguje spadkiem plonu i jakości oleju, a zwiększanie dawek azotu nie przynosi oczekiwanych rezultatów.
Efektywność nawożenia azotem zależy nie tylko od dawki N, ale od harmonijnego zaopatrzenia we wszystkie kluczowe makroelementy. Liczne badania pokazują, że dobrze zbilansowane nawożenie potasem, magnezem i siarką pozwala na uzyskanie wyższego plonu z tej samej dawki azotu, a także na zmniejszenie strat N do środowiska.
W praktyce oznacza to, że:
– przy niedoborze potasu rośliny mają gorszą gospodarkę wodną, szybciej zamykają aparaty szparkowe, rośnie podatność na stres suszy, a azot nie jest w pełni wykorzystany do produkcji biomasy i ziarna;
– przy niedoborze magnezu spada wydajność fotosyntezy, więc roślina nie jest w stanie wykorzystać wysokich dawek azotu, efekt to bujny łan o słabej jakości i większe ryzyko wylegania;
– przy niedoborze siarki azot jest pobierany, ale nie przekształca się w białka, rośnie zawartość azotanów, a spada plon i jakość ziarna czy nasion.
Potas odpowiada między innymi za gospodarkę wodną roślin i ich tolerancję na susze. fot. M.Piśny
Mobilność i wymywanie składników
W dyskusjach polowych często pojawiają się przeciwstawne opinie odnośnie wymywania poszczególnych składników. Jak to w rolnictwie bywa – każdy ma racje, bo wszystko zależy od warunków glebowych i pogody.
Potas
Kation K⁺ jest wiązany w kompleksie sorpcyjnym gleby, szczególnie na glebach cięższych i bogatszych w próchnicę. Na tego typu stanowiskach ryzyko jego wymywania jest rzeczywiście ograniczone. Jednak badania pokazują, że na glebach lekkich, piaszczystych, przy wysokich dawkach nawozów i intensywnych opadach straty potasu przez wymywanie mogą być istotne. Stąd na stanowiskach lżejszych – o niskiej pojemności sorpcyjnej – lepiej unikać dużych, jednorazowych dawek jesiennych potasu.
Na słabych glebach w latach o niskich opadach jesienno-zimowych może nie dochodzić do wymywania tego składnika poza zasięg systemu korzeniowego. Jednak przy długotrwałych opadach można utracić większość potasu niezwiązanego w ubogim kompleksie sorpcyjnym, stąd na takich stanowiskach lepiej dzielić jego dawki – 60% jesienią, 40% wiosną. Na glebach średnich i ciężkich wymywanie potasu poza zasięg korzeni przy występującym w ostatnich latach przebiegu zim jest marginalne.
Magnez
Magnez w glebie jest jeszcze bardziej mobilny niż potas. W glebach kwaśnych i lekkich jego wymywanie bywa znaczące, a długoletnie doświadczenia pokazują, że przy przewadze opadów nad parowaniem Mg i Ca systematycznie przemieszczają się w głąb profilu glebowego. W Polsce w ogólnym bilansie rocznym to parowanie przeważa nad opadami, jednak w okresach intensywnych opadów na słabych glebach może dochodzić do strat tego składnika. Dlatego na wielu stanowiskach to właśnie magnez staje się pierwiastkiem ograniczającym plony.
Siarka
W przypadku siarki sytuacja jest odwrotna niż przy K i Mg – dominująca forma dostępna dla roślin, siarczanowa (SO₄²⁻), jest anionem i zachowuje się podobnie jak azotan: jest bardzo mobilna i łatwo ulega wymywaniu, zwłaszcza na glebach lekkich i w warunkach wysokich opadów. To dlatego tak ważne jest, by główne dawki nawozów siarkowych stosować możliwie blisko okresu intensywnego pobierania przez rośliny, a nie z dużym wyprzedzeniem jesiennym.
Od potrzeb pokarmowych do dawek nawozów – jak policzyć?
Pierwszym krokiem do zbilansowanego nawożenia jest oszacowanie potrzeb pokarmowych roślin, czyli ilości składników, które roślina musi pobrać, aby wytworzyć zakładany plon. Dla uproszczenia można posłużyć się orientacyjnymi współczynnikami pobrania K2O, MgO i SO3 na 1 tonę plonu głównego z odpowiednią ilością słomy.
Na podstawie dostępnych danych dla zbóż ozimych i rzepaku można przyjąć następujące wartości orientacyjne:
Na tej podstawie można łatwo obliczyć potrzeby pokarmowe:
Przedstawione wartości to całkowite pobranie przez roślinę, a nie potrzeby nawozowe. Przy średnich i wysokich zawartościach magnezu i potasu składniki znajdują się w obiegu gleba–roślina i wracają w resztkach pożniwnych. Przy zasobności średniej i pozostawianych wcześniej resztkach pożniwnych można przyjąć, że zapasy glebowe i mineralizacja resztek pokryje 50% zapotrzebowania na potas i magnez.
Kiedy siać Korn-Kali? Nie zwlekaj do samej wiosny
Drugi ważny aspekt, obok dawki, to termin zastosowania. Tutaj każdy z pierwiastków ma swoją specyfikę, ale generalna zasada brzmi – nie odkładać wszystkiego do wiosny.
Potas
Najlepszym momentem na główną dawkę K w zbożach i rzepaku jest okres jesienny – przed siewem lub pod uprawki przedsiewne. Umożliwia to prawidłowe wymieszanie nawozu z glebą i zbudowanie dostępnej puli K w profilu korzeniowym. Wiosną, zwłaszcza w rzepaku, potas można podać dodatkowo we wczesnej fazie wydłużania pędu, jako uzupełnienie dawki podstawowej, a nie całości nawożenia. Jest to szczególnie ważne na stanowiskach o niższej zasobności, gdzie rośliny nie zdążą nadrobić braków jedną, spóźnioną wiosenną dawką.
Na glebach lekkich, bardziej podatnych na wymywanie, około 40% dawki K warto przesunąć z jesieni na bardzo wczesną wiosnę, ale nadal traktując ją jako kontynuację, a nie zastępstwo przedsiewnego zasilenia gleby.
Magnez
W sezonie magnez można stosować zarówno w formie nawozów doglebowych (np. wapno magnezowe, kizeryt), jak i dolistnie. Nawozy doglebowe najlepiej aplikować jesienią lub wczesną wiosną, aby pierwiastek zdążył się rozpuścić i przemieścić w strefę korzeniową. W zbożach i rzepaku praktycznym rozwiązaniem jest aplikacja magnezu z siarką w jednej dawce (np. kizeryt) przed ruszeniem wegetacji. Zabiegi dolistne siarczanem magnezu są wartościowym uzupełnieniem w okresach najintensywniejszego pobierania składników (strzelanie w źdźbło, liść flagowy; w rzepaku – wydłużanie pędu i pąkowanie), ale nie zastąpią regularnego nawożenia glebowego, jeśli zasobność jest niska.
Siarka
Ze względu na wysoką mobilność siarczanów główne dawki siarki powinny być stosowane tuż przed ruszeniem wegetacji lub łącznie z pierwszą, ewentualnie drugą dawką azotu. W rzepaku typowe jest podanie 75–125 kg SO3/ha dawką jednorazową wczesną wiosną (BBCH 30–31), tak aby roślina miała dostęp do siarki w okresie gwałtownego przyrostu biomasy. W zbożach najczęściej rozdziela się dawki S między pierwsze dwie dawki azotu. Jesienna aplikacja większych ilości siarki na glebach lekkich jest mało efektywna – do wiosny znacząca część siarczanów może zostać wymyta poza strefę korzeni.
Jednym z wiodących producentów nawozów potasowych, siarkowych oraz magnezowych jest niemiecka firma K+S. fot. M.Piśny
Jakie formy i produkty?
Choć konkretny wybór zależy od dostępnych na rynku produktów i uwarunkowań ekonomicznych, można wskazać grupy nawozów, które dobrze wpisują się w strategię zbilansowanego nawożenia zbóż ozimych i rzepaku.
Potas
Podstawowym nawozem jest chlorek potasu (sól potasowa), stosowany głównie przedsiewnie jesienią. Wysokie dawki tego nawozu – powyżej 250 kg/ha – trzeba dzielić na jesienne i wiosenne z powodu ryzyka zasolenia strefy korzeniowej i upośledzonego rozwoju jesiennego. Podobnie postępujemy z mieszanką soli potasowej z kizerytem, czyli Korn-Kali. Typowe bezchlorkowe nawozy potasowe są bardzo drogie, choć pojawiają się przystępne cenowo nawozy na bazie polihalitu – naturalnego minerału bezchlorkowego zawierającego potas, siarkę, magnez, a często także wapń i sód. Źródłem potasu są także przedsiewnie stosowane nawozy NPK.
Magnez
Do nawożenia doglebowego stosuje się:
– wapna magnezowe (dolomitowe) podnoszące jednocześnie pH i uzupełniające Mg,
– kizeryt (siarczan magnezu jednowodny), szybko działający nawóz Mg + S, szczególnie przydatny w przedsiewnym lub wczesnowiosennym nawożeniu rzepaku i zbóż.
W sezonie wegetacyjnym popularne są zabiegi dolistne siarczanem magnezu (w formie siedmiowodnej), które dobrze sprawdzają się jako szybka pomoc w sytuacjach dużego zapotrzebowania przy ograniczonej podaży z gleby.
Siarka
Najczęściej wykorzystywane nawozy to:
– nawozy azotowo-siarkowe łączące azot w formie amonowo-azotanowej z siarką w formie siarczanowej; idealne do pierwszej dawki azotu w rzepaku i zbożach (np. Yara Bela Sulfan, Saletrosan);
– siarczan amonu, szczególnie przydatny na gleby o wyższym pH, gdzie umiarkowane zakwaszające działanie jest korzystne;
– siarczan magnezu, polihalit – łączące dostawę S z Mg lub K, Ca (np. Kieseryt, Polysulphate, Belenus).
Dodatkowym źródłem potasu, magnezu i siarki są także nawozy naturalne – obornik, gnojowica, pomiot. Jednak w tym przypadku konieczna jest znajomość ich składu i ostrożne uwzględnianie w bilansie, ponieważ zawartość składników bywa mocno zmienna.
Zacząć od podstaw
Planując wysokie nawożenie azotowe, powinniśmy zacząć od zadbania o potas, magnez i siarkę. Wówczas okaże się, że każdy kilogram N przynosi wyraźniejszy efekt plonotwórczy. Te trzy składniki pokarmowe powinny być równorzędnym partnerem w budowaniu stabilnego, opłacalnego plonu zbóż ozimych i rzepaku.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.