czwartek, 9 kwietnia, 2026
spot_img

Efektywność nawożenia – dlaczego nawozy nie zawsze działają?

0
Rola biologii gleby
W ryzosferze to aktywność mikroorganizmów w największym stopniu określa, ile składników pokarmowych trafia w zasięg korzeni. Fot. A. Maziarek

W rolnictwie coraz częściej pojawia się pytanie – czy możliwe jest ograniczenie ilości stosowanych nawozów mineralnych bez ryzyka spadku plonu? Praktyka gospodarstw, które dbają o biologię gleby i jej żyzność, pokazuje, że jest to realne. Pod warunkiem że nie rezygnuje się z nawożenia, lecz optymalizuje jego wykorzystanie.

Dlaczego nawozy nie działają? Problem tkwi w glebie

W większości gleb zasoby fosforu, potasu, siarki i mikroelementów są znacznie większe, niż wynika to z podstawowej analizy chemicznej. To, co określamy jako „niedobór”, często oznacza jedynie niedostępność pierwiastka dla roślin, a nie jego brak w glebie. Składniki pokarmowe są obecne, lecz w formach trudno dostępnych, związanych w strukturze mineralnej w sposób uniemożliwiający ich pobranie przez korzeń.

Decydujące znaczenie ma nie sama ilość tych pierwiastków, ale warunki, w jakich system korzeniowy może do nich dotrzeć. W ryzosferze toczy się proces, który jest głównym filtrem efektywności nawożenia. To tu, w mikroskopijnej przestrzeni kilku milimetrów wokół korzenia, kształtuje się dostępność składników, tempo ich wymiany i sposób, w jaki gleba „przekazuje” je roślinie.

Jeśli gleba działa stabilnie biologicznie, a środowisko ryzosfery jest dotlenione i utrzymane w równowadze, składniki pokarmowe pozostają w ciągłym obiegu nie tylko po nawożeniu, ale również w okresach, gdy nawozu się nie stosuje. To właśnie wtedy system korzeniowy korzysta z zasobów, które w analizie chemicznej wydawały się „nieaktywne”.

Im bardziej zróżnicowana jest ryzosfera, tym bardziej przewidywalny staje się cykl odżywczy: składniki nie zanikają w formach nieprzyswajalnych, lecz pozostają w ruchu, w wymianie między fazą stałą, ciekłą i organiczną. Równowaga biologiczna tej strefy decyduje o tym, czy pierwiastki będą przemieszczać się w stronę korzenia, czy pozostaną „zamknięte” w strukturze gleby.

Dlatego zanim pojawi się decyzja o zwiększeniu dawki nawozu, warto sprawdzić, czy problem dotyczy faktycznego niedoboru, czy jedynie niedostępności. W glebie składniki zwykle są, pytanie brzmi, czy mogą trafić do rośliny w momencie, kiedy ona ich potrzebuje?

Biologia gleby a efektywność nawożenia – co naprawdę decyduje?

W glebie aktywnej biologicznie wiele procesów, które w uproszczonych systemach trzeba rekompensować wyższymi dawkami nawozów, zachodzi naturalnie i cyklicznie. To mikroorganizmy, a nie dawka NPK, decydują o tym, czy fosfor, potas i azot znajdują się w obiegu, czy pozostają „zablokowane” w formach mineralnych i organicznych.

Bakterie z rodzajów Bacillus i Pseudomonas wytwarzają kwasy organiczne, które stopniowo przechodzą do roztworu glebowego, a tam rozpuszczają mineralne formy fosforu, czyniąc ten pierwiastek dostępnym w strefie korzeniowej. W dobrze pracującej biologicznie ryzosferze podobny mechanizm dotyczy potasu – mikroorganizmy „potasomobilizujące” uruchamiają K+ związany w strukturach ilastych, co w praktyce ogranicza potrzebę korekty dawek nawozowych.

Równolegle promieniowce oraz grzyby saprotroficzne prowadzą rozkład resztek roślinnych. Proces ten nie kończy się jedynie mineralizacją – jego efektem jest również humifikacja, która stabilizuje cykl azotowy i siarkowy oraz zwiększa udział trwałej frakcji próchnicy. W takiej glebie składniki odżywcze nie tylko są uwalniane, ale też zatrzymywane w formach mniej podatnych na straty.

Wraz z rozwojem mikrobioty poprawia się również struktura fizyczna profilu glebowego. Bakterie i grzyby wytwarzają polisacharydy oraz glomaliny, które scalają cząstki mineralne w trwałe agregaty. Profil staje się lepiej napowietrzony, równomiernie przesycha po opadach i dłużej utrzymuje wilgoć. W takich warunkach straty azotu w formie gazowej ulegają wyraźnemu ograniczeniu, ponieważ procesy denitryfikacyjne są hamowane przez stabilną obecność tlenu.

To właśnie dlatego gleba o wysokiej aktywności biologicznej potrzebuje mniej nawozu, aby osiągnąć ten sam lub wyższy efekt produkcyjny – składniki nie są „doprowadzane z zewnątrz”, ale odzyskiwane z tego, co gleba już posiada.

Jak poprawić wykorzystanie nawozów bez zwiększania dawek?

Na takich stanowiskach widać pozorny paradoks: nawozy są stosowane zgodnie z zaleceniami, a mimo to rośliny reagują słabiej, wymagają kolejnych korekt, a plon staje się coraz bardziej zależny od dawki, nie od gleby.

Efektywność nawożenia
O tym, czy nawóz zadziała, nie decyduje dawka, lecz to, co dzieje się tu, w aktywnej, dotlenionej ryzosferze wokół korzenia. Fot. A. Maziarek

To nie jest wynik „słabego nawozu”, lecz braku elementu, który powinien go uruchamiać – aktywnej ryzosfery. Gdy korzeń pracuje wyłącznie w środowisku chemicznie pobudzanym, a nie biologicznie współtworzonym, roślina zaczyna funkcjonować w systemie jednowymiarowym: składnik musi być podany z zewnątrz, bo gleba przestaje współpracować.

Nieefektywność nawożenia pojawia się więc nie wtedy, gdy brakuje składników, ale wtedy, gdy brakuje partnerów do ich wykorzystania – mikroorganizmów, które w zdrowym profilu glebowym działają rytmicznie, cicho, ale nieprzerwanie.

To prowadzi do sytuacji, w której rolnik zwiększa dawki, chcąc utrzymać plon, a gleba reaguje coraz słabiej. Działa tu nie prawo niedoboru, lecz prawo utraty funkcji: jeśli system biologiczny zostaje wyciszony, nawożenie staje się działaniem jednostronnym i coraz droższym.

Czy można siać mniej nawozów bez ryzyka spadku plonu?

Tak – ale tylko tam, gdzie gleba pracuje jako system, a nie jako magazyn składników. Redukcja dawek rzędu 10–30% nie jest działaniem „odważnym”, lecz całkowicie technicznie uzasadnionym, o ile profil glebowy ma zachowaną ciągłość procesów biologicznych.

Nie chodzi o to, by roślinę „odciąć” od nawożenia, lecz by nie wykonywać pracy, którą gleba potrafi wykonać sama: stabilnie, równomiernie i w rytmie zapotrzebowania korzenia. W gospodarstwach, w których mikroorganizmy są aktywne i mają zapewnione warunki tlenowe, a materia organiczna to nie tylko dopisek w protokole, lecz realny bufor – roślina otrzymuje składniki nie skokowo, lecz w trybie ciągłym. To właśnie ciągłość, nie ilość, decyduje o bezpieczeństwie redukcji.

Tam, gdzie mikroorganizmy działają nieprzerwanie, próchnica dostarcza energii i stabilizuje uwalnianie N, a warunki tlenowe nie są przerywane ugniataniem i zastoiskami. Nawóz mineralny przestaje być wówczas „jedynym źródłem”, a wraca do roli korekty systemu, który już działa.

Na takich polach redukcja nie oznacza rezygnacji, lecz przesunięcie ciężaru pracy: z worka z nawozem na mikroorganizmy, które potrafią udostępnić to, co już jest w profilu.

Efekt nie polega więc na „oszczędności nawozowej”, tylko na poprawie wykorzystania składników. Odpowiednio dotleniona gleba, z aktywną materią organiczną, zużywa ich mniej, ponieważ nie traci energii na ciągłe uruchamianie procesów od zera. Jej rytm jest stabilny – a stabilność zawsze wygrywa z nadmiarem. To nie ograniczenie, lecz optymalizacja: mniej dawek, więcej wykorzystania; mniej korekt, więcej reakcji ze strony gleby.

Redukcja nawożenia – kiedy lepiej tego nie robić?

  • przy bardzo niskiej zawartości materii organicznej (poniżej 1,5%),
  • na glebach silnie zdegradowanych i beztlenowych,
  • przy braku poplonów lub systemie monokultury,
  • w pierwszym sezonie po ciężkich zabiegach uprawowych destrukturyzujących glebę,
  • gdy stwierdza się wyraźny deficyt składników w badaniach laboratoryjnych.

W takich warunkach najpierw odbudowuje się mikrobiologię i strukturę, a dopiero później redukuje dawki nawozów.

Jak bezpiecznie ograniczyć nawożenie krok po kroku?

Przejście na niższe dawki nawozów nie zaczyna się od zakręcenia zasuwy w rozsiewaczu, ale od przygotowania gleby do tego, by pracowała stabilnie między kolejnymi aplikacjami składników. Najpewniejszym pierwszym krokiem są mieszanki poplonowe, ponieważ różne gatunki wprowadzają do ryzosfery odmienny zestaw związków wydzielanych przez korzenie. Ta wielość sygnałów pobudza różne grupy mikroorganizmów, a zróżnicowany mikrobiom to większa dostępność fosforu i potasu bez zwiększania dawek mineralnych.

Drugim elementem jest odejście od intensywnej, częstej ingerencji mechanicznej. Gdy struktura gleby ma szansę związać się naturalnie, grzybnia pracuje długofalowo, bakterie tlenowe utrzymują stały metabolizm, a obieg azotu nie rozpada się w momencie przejazdu ciężkiego sprzętu. Stabilny profil glebowy minimalizuje straty N w formie gazowej i pozwala nawożeniu działać tak, jak zostało zaplanowane – równomiernie.

Kluczowe pozostaje również pH oraz równowaga kationowa. W sytuacji, w której fosfor blokowany jest przez wapń, a potas przez frakcje ilaste, podniesienie dawki nawozu nie poprawi jego dostępności. Dopiero wyrównanie odczynu i utrzymanie odpowiednich proporcji Ca, Mg oraz K sprawia, że mikroorganizmy mogą realnie uwalniać składniki i przekazywać je roślinie.

Warto też pamiętać, że nawożenie działa efektywniej, gdy nie jest podawane jednorazowo w dużych porcjach. Podział dawek pozwala roślinie korzystać z nich w tempie zgodnym z jej wzrostem, a nie „na zapas”, który łatwo tracony jest przez wymywanie lub ulatnianie.

Redukcja nie polega na gwałtownym odcięciu źródła składników, lecz na stopniowym przesuwaniu funkcji udostępniania składników z nawozu na mikrobiologiczny cykl gleby. Najbezpieczniej zacząć od ograniczenia w przedziale 10–15% na sezon, obserwując reakcję roślin i warunków profilowych. Taki rytm pozwala glebie przejąć część pracy, ale nie zostawia jej bez wsparcia – równowaga między systemem biologicznym a nawożeniem zostaje zachowana.

Najczęstsze przyczyny słabej efektywności nawożenia

  • zbyt niska aktywność mikroorganizmów w ryzosferze,
  • ograniczona ilość materii organicznej, co obniża tempo mineralizacji,
  • słaba struktura gleby i ograniczone napowietrzenie,
  • dominacja procesów beztlenowych zwiększających straty azotu,
  • zbyt częste stosowanie nawozów łatwo rozpuszczalnych,
  • uproszczony płodozmian i brak poplonów ograniczający różnorodność biologiczną.

Składniki obecne w glebie mogą pozostać niewykorzystane, jeżeli brakuje organizmów odpowiedzialnych za ich uwalnianie.

Biologia gleby a nawożenie – najważniejsze wnioski

Biologia gleby nie eliminuje nawożenia, ale decyduje o tym, czy składniki mineralne trafiają do rośliny, czy pozostają w formach związanych i traconych z profilu glebowego. Im stabilniejsza i bardziej różnorodna mikroflora, tym mniej potrzebnych korekt nawozowych i tym większa pewność, że zastosowany fosfor, potas czy azot zostaną wykorzystane zgodnie z celem.

W modelu zarządzania glebą, który wzmacnia mikroorganizmy, każdy kilogram nawozu pracuje realnie – nie na papierze. Kluczowym zadaniem rolnika nie jest zwiększanie dawek, lecz zwiększanie dostępności składników już obecnych w glebie: poprzez poplony, dobrą strukturę, odpowiedni odczyn i kontrolę warunków tlenowych.

Rolnik, który inwestuje w aktywne mikroorganizmy, inwestuje w system, który z czasem przejmuje część pracy za niego — zamiast wymuszać kolejne zakupy. To nie jest rezygnacja z nawożenia, ale optymalizacja i obniżenie kosztów przy zachowaniu stabilnego plonu.

Nowoczesna produkcja roślinna nie opiera się już na zwiększaniu dawek, lecz na wykorzystaniu pełnego potencjału gleby jako żywego środowiska, które samo potrafi utrzymać dostępność składników w rytmie potrzeb roślin.

W piątek nad ranem do -5 stopni Celsjusza- najzimniej w centrum

0
Pogoda 3 kwietnia
Pogoda 3 kwietnia

W piątkowy poranek najzimniej między Łodzią a Warszawą

Przed nami bardzo zimna noc w najsuchszym pasie Polski. Kurpie, wschód, północ Łódzkiego po środkowe Mazowsze w tym także Zagłębie jabłek Grójeckich zanotuje nad ranem nawet -5/-3 stopnie na wysokości 2 metrów.

Od Podlasia i Mazur po Sudety w wielu miejscach nad ranem temperatura spadnie do -3/-1 stopnia na wysokości 2 metrów.

Znacznie cieplej na południu i wschodzie kraju- tam od 2 do 5 stopni. Na zachodzie cieplej będzie za sprawą frontu ciepłego.

Bardzo silny wiatr- w Lany Poniedziałek wichury

Przed nami jak na kwiecień skrajnie dynamiczne dni. Wiać zacznie już jutro. W piątek powieje do 45 km/h. W sobotę na północy kraju powieje do 70 km/h. W niedziele od Kujaw po północ Łódzkiego, Wielkopolskę, Lubuskie powieje do 55 km/h a w poniedziałek w większości kraju wiatr przekroczy 70-80 km/h. Pytanie czy popada- jeśli nie lub nie wszędzie to mogą być spektakularne dla oczu zamiecie pyłowe/ piaskowe a przed burzami gdzie popada nawet burze piaskowe.

Tymczasem jutro w ciągu dnia miejscami może pokropić. Na froncie od Świnoujścia po Kaszuby, Żuławy do południa lokalnie pokropi deszcz zaś po południu między Elblągiem, Olsztynem może pokropić a wieczorem nie można wykluczyć, że utworzy się jedna chmura z deszczem do 1-2 mm między Olsztynem, Ełkiem, Biebrzą, Suwałkami.

Wiatr powieje silnie z północnego zachodu- zimna woda w Bałtyku i silny wiatr sprawi, że na wybrzeżu w najcieplejszym momencie będzie zaledwie 4-6 stopni na plusie.

Pogoda 3 kwietnia

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Temperatura przy gruncie dziś rano- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=7575

Cena diesla rolniczego 1 złoty w dół? Kosiniak-Kamysz zebrał oklaski, ale czy to realny plan?

0
Cena diesla

Cena diesla rolniczego stała się centralnym punktem politycznych obietnic wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Podczas spotkania z rolnikami lider PSL zadeklarował, że będzie zabiegał o dodatkową złotówkę dopłaty do każdego litra paliwa. Deklaracja ta, zakładająca dołożenie 100 groszy do obecnego systemu (1,47 zł zwrotu akcyzy + 30 gr dopłaty do paliwa kukurydzianego/gazowego), spotkała się z żywiołową reakcją i oklaskami zgromadzonych. Jednak chłodna analiza faktów pokazuje, że mimo interwencji państwa, rzeczywista cena diesla w hurcie drastycznie wzrosła, a obietnice mogą zderzyć się z brutalną rzeczywistością finansów publicznych.

Cena diesla w hurcie: Diesel droższy o 2 złote niż w lutym

Choć rządowy pakiet CPN wprowadził ceny maksymalne na stacjach, rolnicy odczuli podwyżki z pełną siłą, choć w różny sposób zależnie od formy rozliczania podatków:

  • Gospodarstwa na ryczałcie: Nawet przy uwzględnieniu osłon i niższych stawek VAT na pylonach, obecna cena diesla jest o około 2 złote wyższa niż jeszcze w lutym. Oznacza to, że zapowiadana „dodatkowa złotówka” wsparcia w najlepszym przypadku pokryje zaledwie połowę wzrostu kosztów, jaki nastąpił w ciągu ostatnich tygodni.
  • Gospodarstwa na VAT: Dla rolników będących czynnymi podatnikami VAT sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Obniżki podatku VAT są dla nich neutralne (i tak go odliczają) – ich jedynym realnym zyskiem był spadek akcyzy. Problem w tym, że ta oszczędność została już w całości zniwelowana przez podwyżki cen u hurtowników. W efekcie rolnik na VAT płaci za paliwo netto znacznie więcej niż na początku roku, a obietnice „taniego paliwa na stacji” nie przekładają się na jego wynik finansowy.

Mechanizm „Hurt Orlen Minus” i usztywnienie rynku

W obrocie hurtowym obowiązuje zasada: cena hurtowa Orlenu minus wynegocjowany upust. Jednak przy obecnym uszczelnieniu rynku detalicznego przez program CPN, przestrzeń do negocjacji w hurcie uległa zawężeniu. Marże hurtowe pośredników pozostają wysokie, a rolnik kupujący paliwo do własnych zbiorników staje przed ścianą kosztów netto, których nie da się zniwelować bez bezpośredniej interwencji w bazową cenę paliwa lub zwiększenia zwrotów bezpośrednich.

Czy to się uda? Budżetowa ściana

Kosiniak-Kamysz zebrał oklaski, bo wieś po miesiącach strat w produkcji zbóż potrzebuje konkretnego wsparcia, ale realizacja tej deklaracji stoi pod znakiem zapytania. Państwo już teraz inkasuje mniejsze wpływy z podatków paliwowych (akcyza, VAT), a budżet jest niezwykle napięty. Znalezienie dodatkowych miliardów na dopłaty „do litra” wymagałoby zgody Ministerstwa Finansów, która w obliczu konieczności finansowania zbrojeń i innych tarcz osłonowych nie jest oczywista.

Istnieje realne ryzyko, że zabiegi lidera PSL zakończą się na deklaracjach, a rolnicy zostaną z rachunkami, w których wysoka cena diesla przy braku opłacalności produkcji roślinnej będzie nie do udźwignięcia.


Wnioski: Pieniądze bezpośrednio na konto?

Środowiska rolnicze podkreślają, że tylko bezpośrednia dopłata do litra, wypłacana na konto gospodarstwa (podobnie jak zwrot akcyzy), daje gwarancję, że pomoc nie zostanie „wchłonięta” przez skomplikowane mechanizmy hurtowe Orlenu czy marże pośredników. Przy obecnej dynamice rynku i braku rentowności w uprawie zbóż, branża domaga się wsparcia na poziomie nawet 3 zł do litra netto. Bez radykalnych kroków cena diesla nadal będzie czynnikiem, który wyznacza drogę do bankructwa wielu polskich gospodarstw.

Ceny zbóż i rzepaku mocno spadły w środę na giełdach. Spekulacja wygrywa z fundamentami?

0
Ceny zbóż na Matif

Ceny zbóż i rzepaku (01.04.2026): Rynek surowców przypomina w tym tygodniu pole bitwy, na którym fundamenty rolne są solidne, ale dowodzenie przejęła wielka polityka i algorytmy. Po wtorkowych wzrostach, które dały rolnikom nadzieję na trwałe odbicie, środa przyniosła gwałtowne schłodzenie nastrojów. Analizujemy, dlaczego ceny zbóż zawróciły jeszcze przed oficjalnym orędziem Donalda Trumpa i jaki scenariusz geopolityczny „kupiła” giełda.

Wtorek: Gra pod niskie zasiewy i widmo inwazji

Ostatnie dni na giełdach (MATIF, CBOT) to czas skrajnych emocji. Jeszcze we wtorek ceny zbóż pięły się w górę, reagując na sensacyjne dane USDA o rekordowo małym obszarze zasiewów pszenicy w USA. Inwestorzy, obawiając się o podaż w przyszłym sezonie oraz o scenariusz „ograniczonej inwazji lądowej” w Iranie (który mógłby wybić ropę powyżej 120 USD), rzucili się do zakupów. Pozwoliło to kursom wybić się na lokalne szczyty, budując optymistyczną bazę pod dalsze wzrosty.

Środa: Algorytmy wybierają Wariant – „Taktyczne Wycofanie

Niestety, wtorkowe nadzieje zostały brutalnie zweryfikowane w środę, mimo że zapowiadane orędzie prezydenta USA jeszcze się nie odbyło. Rynek zaczął „grać” pod drugi, mniej kosztowny dla gospodarki scenariusz, określany skrótem TACO (Tactical Alert & Cumulative Operations), co w praktyce oznacza taktyczne wycofanie się po ogłoszeniu sukcesu.

  • Na czym polega ten mechanizm? USA ogłaszają, że „cele operacyjne zostały osiągnięte”, co pozwala im wycofać wojska, zachowując wizerunek skutecznego negocjatora, ale unikając kosztownej wojny lądowej.
  • Reakcja giełdy: Inwestorzy uznali, że Trump nie zaryzykuje inwazji tuż przed wyborami, bo ropa po 120 USD uderzyłaby w amerykańskiego konsumenta. Wybór „taktycznego wycofania” oznacza spadek napięcia, co algorytmy odczytały jako sygnał do natychmiastowej wyprzedaży „premii wojennej”.
  • Mechaniczna wyprzedaż: Ceny zbóż runęły, bo automaty zarządzające portfelami są zaprogramowane na sprzedaż przy każdym sygnale deeskalacji. Giełda „kupiła” pokój, zanim ten stał się faktem, całkowicie ignorując realne zniszczenia infrastruktury w Zatoce Perskiej.

Zamknięcie środowej sesji – 01.04.2026:

Ropa naftowa i rynkowy nadmiar

Spadek notowań ropy o ponad 3% podciął skrzydła roślinom oleistym i kukurydzy. W starciu z polityczną narracją o „zakończeniu operacji”, rynek błyskawicznie przypomniał sobie o bieżącym nadmiarze ziarna. Choć w przyszłym roku pszenicy może być mało, to w obecnym sezonie magazyny w Argentynie, Australii i USA są pełne. Spekulanci wykorzystali oczekiwanie na orędzie, by „wycisnąć” z rynku zyski, spychając ceny zbóż do defensywy.

Silny złoty i ryzyko „zgniłego pokoju”

Dla polskiego rolnika sytuacja jest o tyle trudniejsza, że globalne zawirowania zbiegły się z umocnieniem krajowej waluty. Dolar spadający poniżej 3,70 zł sprawia, że każda obniżka na giełdzie w Chicago przekłada się na jeszcze głębszy spadek cen w punktach skupu.

Dodatkowo, taktyczne wycofanie – choć chwilowo uspokaja giełdy – niesie ryzyko długofalowej niepewności. Jeśli USA faktycznie wygaszą działania lądowe, a Iran w odpowiedzi wprowadzi własne opłaty za przepływ przez Cieśninę Ormuz, ceny zbóż i energii mogą znów gwałtownie odbić. Dzisiejszy spadek może więc okazać się jedynie krótkotrwałą korektą w bardzo niestabilnym otoczeniu.


Wnioski: Czy to koniec odbicia?

Wszystko wskazuje na to, że rynek wszedł w fazę, w której fundamenty rolne przegrywają z technologią finansową i kampanią wyborczą w USA.

  1. Algorytmy reagują na zapowiedzi: Obecnie to nie samo wydarzenie, ale oczekiwanie na ruch Trumpa dyktuje tempo zmian. Każdy sygnał o deeskalacji jest impulsem do „zrzutu” cen, bez względu na stan upraw na polach.
  2. Spekulacja zmiennością: Wtorkowe wzrosty pokazały potencjał do odbicia pod złe wieści o zasiewach, ale środowe spadki dowiodły, że polityczne sterowanie nastrojami jest obecnie silniejszym narzędziem w rękach zarządców funduszy.

Podsumowanie: Obecna sytuacja to lekcja pokory wobec potęgi rynków finansowych. Choć dane o małych zasiewach w USA są faktem, to w starciu z pełnymi silosami i zapowiedzią taktycznego wycofania, ceny zbóż mają ogromne trudności z utrzymaniem wzrostowych trendów. Producentom pozostaje baczna obserwacja nie tylko pól, ale i globalnej gry informacyjnej, w której algorytmy często decydują o cenach jeszcze zanim padną oficjalne słowa polityków.

Premia dla młodych rolników 2026: Wzrost do 300 tys. zł! To nie żart, zmiany weszły w życie

0
Premia dla młodego rolnika 2026

Premia dla młodych rolników została oficjalnie podniesiona z 200 tys. zł do 300 tys. zł w przypadku produkcji zwierzęcej. Nowe wytyczne, podpisane przez ministra Stefana Krajewskiego, obowiązują od 1 kwietnia 2026 r. i obejmują także beneficjentów z naboru 2025.

Wyższa premia dla młodych rolników – minister podpisał nowe wytyczne

Choć data 1 kwietnia kojarzy się z żartami, ogłoszone zmiany są faktem prawnym. Minister rolnictwa podpisał 31 marca 2026 r. dokumenty, dzięki którym premia dla młodych rolników w sektorze produkcji zwierzęcej znacząco wzrosła. Decyzja ta jest wynikiem zatwierdzenia przez Komisję Europejską zmian w Planie Strategicznym dla WPR na lata 2023-2027. Wyższe wsparcie ma zachęcić osoby do 40. roku życia do inwestowania w hodowlę bydła i trzody chlewnej, gdzie odnotowano spadek aktywności inwestycyjnej.

Kto otrzyma 300 tys. zł w ramach programu premia dla młodych rolników?

Zwiększona kwota wsparcia jest ściśle powiązana z profilem gospodarstwa. Aby premia dla młodych rolników wyniosła 300 tys. zł, muszą zostać spełnione następujące warunki:

  • Przewaga hodowli: Minimum 50% docelowej wielkości ekonomicznej gospodarstwa musi pochodzić z produkcji zwierzęcej.
  • Inwestycje w gospodarstwo: Biznesplan musi zakładać wydatki na środki trwałe (np. maszyny, budynki inwentarskie) o wartości co najmniej 210 tys. zł (70% kwoty premii).
  • Kryteria wyboru: Wyższa kwota przysługuje tym, którzy uzyskają punkty za prowadzenie produkcji zwierzęcej na odpowiednio wysokim poziomie.

Premia dla młodych rolników 2025 – jak otrzymać wyrównanie?

Bardzo ważną informacją dla osób, które złożyły wnioski w 2025 roku, jest możliwość aneksowania umów. Jeśli profil ich działalności jest zgodny z nowymi wytycznymi dotyczącymi produkcji zwierzęcej, ich premia dla młodych rolników również może zostać podniesiona do 300 tys. zł.

Ważne: Beneficjenci z 2025 roku nie mogą składać wniosku o wypłatę pierwszej raty pomocy do czasu podpisania aneksu do umowy oraz muszą odpowiednio zaktualizować swój biznesplan.

Kolejny nabór już w czerwcu 2026 r.

Zmienione zasady będą obowiązywać podczas nadchodzącego naboru, który zaplanowano na czerwiec 2026 r. To szansa dla nowych wnioskodawców, aby wystartować z wyższym budżetem na rozwój produkcji zwierzęcej. Wszelkie szczegółowe informacje oraz formularze udostępnia Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).

Problemy ze wschodami buraka cukrowego – winna gleba, pogoda czy błędy?

0
Trudny start buraka cukrowego – co utrudnia wschody i rozwój?

Dla buraka cukrowego okresem krytycznym jest kiełkowanie oraz początkowy wzrost. Wiele czynników utrudnia roślinom szybki wiosenny start i późniejszy rozwój. Część z nich leży poza kontrolą plantatora, na wiele jednak posiada on realny wpływ.

Plantator jest odpowiedzialny za przygotowanie pola, siew, jego termin oraz dobór odmiany, bo właśnie one prócz pogody, wpływają na szybkość i równomierność wschodów. Ważne są także parametry stanowiska, jak chociażby pH. Obok próchnicy i składu mechanicznego, odczyn jest podstawowym wskaźnikiem żyzności gleby. Wpływa na aktywność mikroorganizmów, tempo procesów mineralizacji i humifikacji materii organicznej, a przez to na dostępność składników pokarmowych i efektywność nawożenia. Na glebach o nieuregulowanym odczynie bardzo szybko pojawią się objawy niedożywienia.

Burak cukrowy należy do roślin bardzo wrażliwych i najlepiej rozwija się w zakresie pH 6–7. Uprawa na glebach kwaśnych zwiększa ryzyko wystąpienia zgorzeli siewek oraz toksycznego działania związków glinu, manganu i żelaza. System korzeniowy roślin ulega silnej redukcji szczególnie w kierunku pionowym. Nie jest w stanie pobrać wystarczających ilości wody i składników pokarmowych, co osłabia roślinę, czyniąc jej pokrój skarlałym i strzelistym. Niedożywione i osłabione siewki są bardziej podatne na atak ze strony chorób i szkodników.

Jeżeli odczyn wymaga regulacji, należy koniecznie wykonać wapnowanie, najlepiej pod przedplon, na ściernisko. Zmiana zakwaszenia gleby następuje powoli, z reguły stabilizację obserwuje się w drugim roku po zabiegu. Dawka wapna zależy od kategorii agronomicznej i stopnia zakwaszenia. Wapnowanie najpóźniej należy wykonać po zbiorze przedplonu. Skuteczność takiego zabiegu jest jednak niższa, wybór wapna ograniczony, a nawożenie jesienne fosforem należy opóźnić o co najmniej 6–8 tygodni.

Nawożenie buraka cukrowego – rola fosforu, potasu i boru

Trzeba pamiętać, że wapnowanie ma zawsze priorytet przed dokarmianiem. W związku z tym można nie zdążyć przeprowadzić jesiennego nawożenia. Fosfor bardzo słabo przemieszcza się w glebie. Pozostaje w miejscu, w którym został wysiany, albo na głębokości, na jaką został wprowadzony podczas różnych zabiegów uprawowych.

W przypadku potasu sytuacja wygląda podobnie. Składnik ten jest bardziej mobilny od fosforu, ale na glebach średnich i ciężkich jego przemieszczanie w głąb profilu jest także niewielkie. Spośród wszystkich roślin uprawnych burak cukrowy ma na potas największe zapotrzebowanie. Dlatego oba składniki wymagają mechanicznego wymieszania z glebą na głębokość całej warstwy ornej, co umożliwia uprawa pożniwna i orka zimowa. Dzięki temu pierwiastki mogą być efektywnie pobierane także w późniejszym okresie wegetacji z głębszych warstw.

System korzeniowy buraka penetruje glebę w poszukiwaniu wody i składników pokarmowych na głębokość ponad 1 metra. Szczególnie w warunkach suszy znaczną część składników odżywczych pobiera z warstwy podornej, gdzie dłużej utrzymuje się wilgoć. Plantatorzy, którzy fosfor i potas stosują wiosną, w rzeczywistości nawożą roślinę następczą, nie buraka.

Niedobór fosforu jest najbardziej dotkliwy w okresie pierwszych kilku tygodni po siewie, ponieważ wtedy odpowiada za wzrost systemu korzeniowego. Początkowy stan niedożywienia trudno zauważyć. Oznaki są niespecyficzne i mogą dotyczyć również innych składników. Objawy ostrego deficytu najpierw pojawiają się na liściach starszych, które przybierają charakterystyczną brunatno-czerwoną barwę. Brak fosforu zakłóca przemianę produktów fotosyntezy w węglowodany złożone, jak skrobię czy celulozę. W efekcie wysokiej koncentracji cukrów prostych zachodzi synteza antocyjanów i występowanie wspomnianych przebarwień.

Trudny start buraka cukrowego – co utrudnia wschody i rozwój?
Efekt ulewy i spływu powierzchniowego. Fot. A. Ulatowska

Dla buraka strategicznym składnikiem jest również bor. Niedobór objawia się zgorzelą liści sercowych, które brunatnieją, czernieją i ostatecznie gniją. W dalszym etapie na skutek działalności grzybów na główce korzenia pojawia się sucha zgnilizna, która stopniowo przemieszcza się w kierunku wierzchołka. By temu zapobiegać, należy dokarmiać profilaktycznie. Bor pobierany jest bardzo wolno i prawie w ogóle nie przemieszcza się w roślinie.

Stosowanie zbyt wysokich dawek jednorazowo jest mało efektywne. Lepiej rozłożyć je na dwa zabiegi, a w warunkach silnego niedoboru i wystąpienia czynników stresowych co najmniej trzy. Pierwszą aplikację przeprowadza się w fazie 2–3 par liści właściwych. Wcześniejsze opryskiwanie jest kompletnie nieuzasadnione, ponieważ większość składnika trafia na glebę i będzie on dostępny, ale dopiero dla rośliny następczej.

Struktura gleby a rozwój buraka cukrowego

Niezależnie od przyjętej technologii, celem uprawy pozostaje przygotować stanowisko w taki sposób, by zapewnić opłacalne plony, przy jednoczesnym zachowaniu pozytywnych, długookresowych trendów zmian właściwości gleby.

Pogoda nie zawsze pozwala na przeprowadzenie poszczególnych zabiegów w optymalnym terminie. Bywa, że uprawki pożniwne i orkę zimową wykonuje się w warunkach nadmiernie wilgotnych. Oczywiście w imię mniejszego zła, bo alternatywą było zaniechanie uprawy. Takie działania mają negatywne skutki dla struktury gleby. Najważniejszej właściwości, która determinuje inne ważne cechy, a przez to decyduje o jej produktywności i ma priorytetowe znaczenie dla wszystkich roślin, szczególnie okopowych. Gleba o zniszczonej strukturze jest trudna w uprawie. Już przy niewielkich opadach się zamazuje, nie przepuszcza wody i powietrza, jest podatna na erozję. Właśnie dlatego po gwałtownych lub długotrwałych opadach powstają długo zalegające zastoiska wodne, a na terenach pagórkowatych spływy powierzchniowe.

Rola niestrukturalna stwarza złe warunki dla wzrostu i rozwoju korzeni oraz mikroorganizmów glebowych, co skutkuje ograniczeniem ilości dostępnych dla roślin składników pokarmowych, a także niską efektywnością wykorzystania nawozów mineralnych.

Termin siewu buraka cukrowego i warunki wschodów

Wiosną liczbę zabiegów również należy ograniczyć do minimum, aby nie doszło do rozpylenia gleby. Idealnie jest wykonać jeden, maksymalnie dwa przejazdy. Intensywniejsza uprawa przesusza glebę, a niedostateczna jej wilgotność prowadzi do nierównomiernych i piętrowych wschodów. Im dłużej nieskiełkowane nasiona leżą w glebie, tym gorzej.

Pojawiające się już w marcu epizody ciepła zachęcają do wcześniejszego rozpoczynania prac polowych i zasiewów. Krótkie, przemijające cieplejsze okresy nie wystarczą do ogrzania gleby i utrzymywania temperatury zapewniającej szybkie i wyrównane wschody. Termin siewu jest uzależniony przede wszystkim od temperatury gleby i prognozowanej pogody po siewie. Generalnie przyjmuje się, że im wcześniej, tym lepiej, ale z zastrzeżeniem, że muszą zaistnieć odpowiednie warunki do kiełkowania nasion.

W optymalnych warunkach rośliny pojawiają się już po 7–10 dniach. Wysiane w chłodną glebę wschodzą nawet kilka tygodni, wigor siewek jest słaby, a szybszy wzrost obserwuje się dopiero po ociepleniu. Wschody przeciągają się również, jeżeli umieści się nasiona za głęboko. Zwiększa to ryzyko pojawienia się zgorzeli siewek, ponadto sprawia, że na jednej plantacji rośliny znajdują się w różnych fazach rozwojowych. To z kolei przysparza problemów ze zwalczaniem chwastów. Skuteczność herbicydów jest najwyższa, a fitotoksyczność najniższa, gdy zabiegi są wykonywane na rośliny znajdujące się w podobnej fazie rozwojowej. Zróżnicowanie roślin po piętrowych wschodach pozostaje widoczne do końca okresu wegetacji i negatywnie wpływa na ostateczny plon.

Zbyt głęboki siew rodzi wiele problemów. Fot. A. Ulatowska

Przymrozki a wschody buraka cukrowego – ryzyko i skutki

Siew w optymalnym terminie to podstawa sukcesu, ale aura nadal może stwarzać niespodzianki. Mowa o wiosennych przymrozkach. Występują zazwyczaj w połowie maja i potrafią mocno osłabić rośliny.

Bezpośrednie uszkodzenia występują wtedy, gdy kryształy lodu powstają wewnątrz komórek i niszczą tkanki. Największa wrażliwość buraka na niską temperaturę występuje w trakcie i bezpośrednio po wschodach. W tym okresie już trzy stopnie poniżej zera zwiastują problemy. Uszkodzenia mrozowe mogą narastać, jeśli jednocześnie nałoży się więcej niesprzyjających czynników, np. przeprowadzone zostaną zabiegi herbicydowe.

Wraz z rozwojem kolejnych par liści tolerancja na przymrozki zwiększa się. W fazie pierwszej pary liści oraz późniejszych krótkotrwałe przymrozki do -5°C nie powodują poważniejszych uszkodzeń, groźne są dopiero dochodzące do -8°C. O przemarznięciu siewek świadczy utrata turgoru, zmiana zabarwienia tkanek, pożółknięcia i zbrunatnienia. Po przymrozkach należy przeprowadzić lustrację realnej obsady roślin. Im szybciej zostanie oszacowana, tym lepiej, ponieważ założenie alternatywnej uprawy wiąże się z dodatkowymi zabiegami agrotechnicznymi, które należy wykonać w odpowiednim czasie.

W warunkach wczesnego siewu i zimnej wiosny długa ekspozycja roślin na niskie temperatury często skutkuje pojawieniem się na plantacji pośpiechów. To rośliny buraka, które w pierwszym roku wegetacji przeszły stadium jarowizacji i wytworzyły pędy nasienne. Pośpiechy rosną w rzędach buraka cukrowego, a pozostawione w łanie nie tylko konkurują z burakiem o światło, wodę i składniki pokarmowe. Utrudniają zbiór, a ich korzenie w cukrowni są traktowane jako zanieczyszczenie organiczne. Odmiany obecne na rynku są dość odporne na wydawanie pośpiechów. Z jednej jednostki siewnej może wyrosnąć maksymalnie 50 pośpiechów i burakochwastów łącznie (0,05%). Rynek oferuje usługę mechanicznego wyrywania pośpiechów, ale również burakochwastów i innych roślin niepożądanych. Zabieg wykonywany jest z użyciem specjalistycznej maszyny Weedpuller.

Przemarznięta siewka, ale stożek wzrostu pozostał nieuszkodzony. Fot. A. Ulatowska

Uzbroić się w cierpliwość

Przymrozki wstrzymują również wszelkie zabiegi ochrony roślin. Ich skuteczność w takich warunkach może nie być satysfakcjonująca. Ponadto rośliny po stresie mrozowym są osłabione, a aplikacja środków chemicznych może pogłębić uszkodzenia lub wywołać fitotoksyczność. W zmiennych warunkach pogodowych zaleca się szczególną ostrożność, a każdy zabieg powinien zostać poprzedzony dokładnymi oględzinami stanu buraków oraz analizą prognozy pogody.

Mimo że priorytetem powinno być zwalczanie chwastów w możliwie najwcześniejszych fazach ich wzrostu, to jednak z uwagi na duże ryzyko wystąpienia silnej fitotoksyczności zabiegów nie należy wykonywać na minimum 2 dni przed oraz 2 dni po wystąpieniu przymrozków. Aplikacje herbicydów należy przesunąć także, jeśli podczas oględzin plantacji stwierdza się liczne ślady uszkodzeń mrozowych, silne żółknięcie liścieni lub uszkodzenia mechaniczne. Eksperci radzą w takim wypadku opóźnić zabieg o kilka dni, pozwalając roślinom na regenerację, a następnie w celu skutecznej redukcji „uciekającego” zachwaszczenia skrócić interwał między kolejnymi zabiegami.

Zgorzel siewek buraka cukrowego – jak ograniczyć straty

Najwcześniejsze zagrożenia wiążą się z porażeniami siewek przez grzybopodobne glonowce z rodzaju Pythium. Atakują one zarodki buraka rozpoczynające procesy kiełkowania i powodują ich szybkie zamieranie. Wywołują zgorzel przedwschodową. Zmiany z oczywistych powodów są niewidoczne gołym okiem. Zostają rozpoznane niejako „po fakcie”, gdy na plantacji pojawiają się puste miejsca.

Okres wrażliwości trwa do momentu wykształcenia liścieni i pojawienia się zawiązków pierwszej pary liści. Od stadium liścieni można obserwować objawy zgorzeli powschodowej. Najgroźniejszym jej sprawcą jest Aphanomyces cochlioides porażający do fazy pękania kory pierwotnej korzenia. W stadium siewki część podliścieniowa brunatnieje, następnie czernieje i zamiera. W efekcie późniejszej infekcji w części podliścieniowej tworzy się charakterystyczne przewężenie, a zdrowa pozostaje jedynie pierwotna wiązka przewodząca. Porażone rośliny trwają do momentu oderwania pod własnym ciężarem rozety liściowej (przewężony korzeń nie jest w stanie jej dłużej utrzymać).

Rozwojowi chorób sprzyjają stojąca w redlinach woda, wadliwa struktura gleby, jej ugniecenie i występująca podeszwa płużna. Zaprawy nasienne w pewnym stopniu chronią siewki przed A. cochlioides, ale nie przed innymi patogenami wywołującymi zgorzele.

Należy postawić na metody agrotechniczne. Najskuteczniejsze sposoby to:

  • wybór odmiany o zwiększonej odporności na patogeny,
  • stworzenie odpowiednich warunków kiełkowania i wzrostu młodych roślin,
  • właściwe zmianowanie (uprawa buraka na tym samym polu co 4 lata).

Skracanie płodozmianu zwiększa ryzyko wystąpienia chorób na plantacji, bowiem sprzyja gromadzeniu się w glebie przetrwalników grzybów chorobotwórczych i szkodników glebowych. Żerowanie tych ostatnich prowadzi do powstawania uszkodzeń otwierających drogi infekcji patogenom. Należy niszczyć podeszwę płużną i zapobiegać jej powstawaniu. Nie dopuszczać do niszczenia struktury gleby oraz jej zaskorupienia.

Ekstremalne warunki pogodowe a wschody buraka cukrowego

Jest nieprzewidywalna i nie zawsze współpracuje z rolnikiem w sposób, jaki by sobie życzył. Dla buraka cukrowego w początkowych fazach rozwojowych groźne są nawalne deszcze, silny wiatr oraz gradobicia. Szkody spowodowane wywianiem są zjawiskiem coraz powszechniejszym z uwagi na suche wiosny, utrzymującą się tendencję intensyfikacji uprawy oraz usuwania naturalnych przeszkód (np. zadrzewień i żywopłotów). Silne podmuchy wiatru są szczególnie groźne dla płytko zasianych roślin oraz na pagórkach, z których wiatr wywiewa wierzchnią warstwę gleby i odkrywa nasiona, które w suchych warunkach słabiej kiełkują, a bywa, że nie kiełkują, wcale.

W dolnej części pagórków problematyczna jest erozja wietrzna i wodna. Wiatr nawiewa z góry pył i przykrywa nasiona zbyt dużą warstwą utrudniającą przebicie siewek. Podobnie dzieje się z glebą niesioną przez strugi deszczu. W niektórych rejonach intensywne opady są dużym problemem. Jednego dnia, w ciągu zaledwie kilku godzin potrafi spaść tyle wody, ile zazwyczaj w ciągu całego miesiąca. Nawalny deszcz prowadzi do powstania zastoisk wodnych, a buraki w takich warunkach żółkną i wolniej rosną. Obfite deszcze rozbijają gruzełkowatą strukturę wierzchniej warstwy gleby, a po szybkim wyschnięciu drobne cząsteczki sklejają się w zwartą, twardą skorupę. Jej utworzenie przed wschodami uniemożliwi przebicie się liścieni na powierzchnię. Młode siewki będą zawijały się pod niemożliwą do pokonania barierą i obumierały.

Nasiona pozostawione na powierzchni – zwłaszcza podczas suszy – nie skiełkują. Fot. A. Ulatowska

Szkodniki buraka cukrowego w fazie wschodów

Największe straty w czasie wschodów powoduje obecnie szarek komośnik. Chrząszcze po przebudzeniu są bardzo żarłoczne. Aby osiągnąć dojrzałość płciową i rozpocząć rozmnażanie, muszą uzupełnić zapasy energetyczne. W związku z tym ich zapotrzebowanie na pokarm jest niezwykle duże. Przy licznym występowaniu potrafią w ciągu kilku dni ogołocić całe pole. Obgryzione „do pnia” buraki zamierają. W takiej sytuacji trzeba się liczyć z koniecznością przesiewu. Najbardziej niefortunnym zbiegiem okoliczności jest ponowne pojawienie szarka komośnika na przesianej plantacji. Wówczas opłacalność uprawy stoi pod dużym znakiem zapytania. Zazwyczaj jest za późno na kolejny przesiew, poza tym to olbrzymie koszty, których wielu plantatorów już nie zdecyduje się ponieść.

Mimo iż szarek komośnik „zdeklasował rywali”, nie można zapominać, że młode rośliny mogą być także atakowane przez pchełkę burakową, śmietki, mszyce, okazjonalnie zwójki oraz szkodniki glebowe.

Na młode rośliny czeka również zagrożenie w postaci nicieni glebowych. Buraki na zamątwiczonym polu wolniej rosną i są karłowate. Po wyrwaniu roślin widać dużo korzeni bocznych oraz białe samice mątwika burakowego. Dlatego w przypadku wysokiej populacji szkodnika zaleca się wysiać odmianę tolerancyjną. Rynek oferuje ich wiele, praktycznie każda firma hodowlana ma taką w asortymencie.

Areał upraw zbożowych spadnie w USA na rzecz soi. Ceny zbóż zareagowały we wtorek wzrostem na kluczowy raport USDA

0
Ceny zbóż / USDA raport

Ceny zbóż na giełdach (zamknięcie z 31.03.2026): Publikacja najnowszych raportów amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) to moment, w którym oczy całego rolniczego świata zwracają się ku Chicago, gdyż to właśnie te dane w największym stopniu determinują globalne ceny zbóż. Jednak wpływ prognoz USDA na wczorajsze zamknięcie był trudny do jednoznacznej oceny, ponieważ na rynkowe odbicie złożyło się wiele nakładających się czynników – od skokowego osłabienia dolara, po techniczne przetasowania związane z końcem miesiąca i kwartału.

Mieszane sygnały z pól i magazynów: Jak raporty USDA kształtują ceny zbóż

Wtorkowa sesja na giełdzie CBOT w Chicago była poligonem doświadczalnym dla analityków. Z jednej strony raport Grain Stocks wykazał pokaźne zapasy, co zazwyczaj hamuje ceny zbóż, z drugiej zaś raport Prospective Plantings przyniósł historyczną informację o najniższym od 1919 roku areale pszenicy (17,73 mln ha). To właśnie obawa o przyszłą podaż tego ziarna stała się fundamentem do wypracowania wzrostów. Inwestorzy musieli zrównoważyć fakt, że magazyny są obecnie pełne, z wizją znacznie mniejszych zasiewów w nadchodzącym sezonie.

Zapasy kwartalne w USA (stan na 1 marca 2026 r.)

Mimo wzrostu stanów magazynowych, ceny zbóż nie uległy presji spadkowej, co potwierdza, że rynek bardziej niż na przeszłości, skupił się na niepewnych prognozach produkcji.

GatunekZapasy 1 marca 2025Zapasy 1 marca 2026 (mld bu)Zapasy 1 marca 2026 (mln t)Zmiana r/r
Kukurydza8,139,02229,12+11%
Soja1,912,1057,15+10%
Pszenica1,241,3035,38+5%

Przetasowania na polach: Odwrót od kukurydzy w stronę soi

Amerykańscy farmerzy korygują swoje plany, co bezpośrednio oddziałuje na relacyjne ceny zbóż. Przewidywany spadek areału kukurydzy o 3% (do 38,57 mln ha) oraz mniejszy od oczekiwań wzrost powierzchni soi (34,28 mln ha) dały sygnał do korekty wycen. Choć soja zyskuje na znaczeniu, to jej areał nie wzrósł tak drastycznie, jak zakładał konsensus rynkowy przed raportem, co dodatkowo wsparło notowania. Warto pamiętać, że raport powstał na bazie ankiet zebranych na początku marca, a ostateczny areał może się jeszcze zmienić.

Dolar i koniec kwartału: Wielka kumulacja czynników

Należy podkreślić, że wczorajsze ceny zbóż nie rosły w próżni. Kluczowym wsparciem okazało się gwałtowne osłabienie dolara amerykańskiego, które automatycznie podniosło atrakcyjność eksportową ziarna z USA. Dodatkowo, termin publikacji zbiegł się z końcem marca i pierwszego kwartału roku. Wywołało to falę technicznego zamykania krótkich pozycji przez fundusze, co sprawiło, że ceny zbóż zamknęły się na plusie mimo fundamentalnie wysokich zapasów. Dla rolników i handlowców to jasny sygnał: fundamenty USDA są ważne, ale w obecnym otoczeniu makroekonomicznym to waluta i technika giełdowa mogą rozdawać karty w krótkim terminie.

Źródło danych: USDA

Zabieg T1 w zbożach – fundament ochrony i klucz do wysokiego plonu

0
Po zimie musimy ocenić stan fitosanitarny plantacji. Rośliny delikatnie wykopujemy i z bliska przyglądamy się korzeniom, podstawie źdźbła i liściom. Fot. M. Piśny

Zabieg w terminie T1 to jeden z kluczowych elementów agrotechniki zbóż. Daje podwaliny dla dalszej skutecznej ochrony. Na plantacjach ekstensywnych, dobrze dopasowany, pozwala ograniczyć zwalczanie chorób do technologii jednozabiegowej.

Uprawa zbóż w Polsce – rola i wyzwania

W naszym kraju zasadnicze znaczenie mają rośliny zbożowe. GUS na podstawie prowadzonych szacunków ocenia, że ich powierzchnia ogółem wyniosła ok. 6,9 mln ha w 2025 r., w tym powierzchnia zasiewów zbóż podstawowych z mieszankami zbożowymi ok. 5,5 mln ha i była o 0,2 mln ha mniejsza niż w roku 2024. Największą powierzchnię zajmowała pszenica – 2,4 mln ha, a następnie pszenżyto – 1,1 mln ha.

Diagnoza roślin pozwala na ocenę występowania chorób grzybowych i stopnia porażenia. Fot. M. Piśny

Monokultura zbóż występuje przede wszystkim w wielkopowierzchniowych gospodarstwach rolnych. Dominuje w nich pszenica ozima, która wykazuje największą wrażliwość na niekorzystne zmianowanie. Prowadzenie zbóż, ale i innych gatunków roślin rolniczych w monokulturze skutkuje zmniejszeniem potencjału plonowania, zwiększonym zachwaszczeniem i wzrostem występowania chorób. Stopień porażenia roślin przez patogeny chorobotwórcze może być różny. Wpływ na to ma kilka czynników – stanowisko, typ gleby, przebieg pogody, sposób prowadzenia plantacji oraz odporność odmiany.

Podsuszki w zbożach – jak je rozpoznać i zwalczać?

Uprawa zbóż po sobie wpływa na wzrost porażenia roślin przez sprawców chorób płodozmianowych określanych mianem podsuszek, czyli chorób podstawy źdźbła. Zespół chorób podsuszkowych stanowią: łamliwość źdźbła zbóż i traw, fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła i korzeni, zgorzel korzeni i podstawy źdźbła oraz ostra plamistość oczkowa (rizoktonioza). Choroby te występują w gatunkach zbóż ozimych i jarych. 

Pojawienie się chorób płodozmianowych może prowadzić do około 15–20% zniżki w plonie, a w skrajnych przypadkach nawet do 50%. Sprawcy podsuszek osłabiają rośliny, które nie są w stanie zaopatrzyć się w odpowiednie ilości wody i składników pokarmowych. Chore rośliny gorzej się krzewią, łamią się u podstawy i wylegają, słabo nalewają ziarno, a kłosy przedwcześnie bieleją. Jednym z najpoważniejszych objawów jest przedwczesne zamieranie już wykłoszonych roślin.

W warunkach polowych rzadko występuje tylko jedna z wyżej wymienionych chorób. Na ogół atakuje zespół sprawców, a prawidłowa identyfikacja jednostki chorobowej może być trudna. Przy pierwszej wiosennej ochronie w terminie T1 powinniśmy więc stosować preparaty działające kompleksowo przeciwko chorobom podstawy źdźbła.

Zabieg T1 w zbożach – dlaczego ochrona liści jest ważna?

Nie możemy zapomnieć o ochronie liści. W uprawie pszenicy, pszenżyta i żyta należy zwalczać przede wszystkim mączniaka prawdziwego zbóż i traw, brunatną plamistość liści oraz zwrócić uwagę na presję rdzy brunatnej i żółtej. W spektrum działania stosowanego fungicydu powinna znaleźć się także rynchosporioza, jeśli zaobserwowano ją w łanie. W pszenicy zwalczamy również septoriozę paskowaną liści, a w jęczmieniu, obok mączniaka prawdziwego, plamistość siatkową liści.

Co sprzyja chorobom zbóż? Najważniejsze czynniki

Z uwagi na to, że monokultura zbóż stwarza dogodne warunki do rozwoju chorób podsuszkowych, strategia ochrony powinna uwzględniać przede wszystkim odpowiedni płodozmian. Do siewu najlepiej wybierać wysokoplonujące odmiany o podwyższonej tolerancji na choroby. Ochrona może być wówczas nieco bardziej ekonomiczna – nie zachodzi konieczność stosowania wieloskładnikowych fungicydów.

Pamiętajmy też, że zboża siane za gęsto, za głęboko i zbyt wcześnie są bardziej podatne na rozwój chorób – zarówno podstawy źdźbła, jak i liści. Ponadto do intensywnego rozwoju poduszek mogą przyczynić się systemy uprawy uproszczonej, wykonywane zwłaszcza w pierwszych 3–4 latach.

Zboża wysiane za gęsto, za głęboko i za wcześnie są bardziej podatne na rozwój chorób. Fot. K. Szulc

Lustracja plantacji przed zabiegiem T1 – kluczowy krok

Przed przystąpieniem do ochrony fungicydowej należy przeprowadzić lustrację plantacji. W przypadku zaobserwowania objawów porażenia na roślinach eliminujemy w pierwszej kolejności sprawcę choroby występującego w największym nasileniu. 

Podczas lustracji należy zwrócić uwagę także na pozostałe agrofagi, zwłaszcza jeśli wskazuje na to historia pola czy wrażliwość wysianej odmiany. Na początku ruszenia wiosennej wegetacji atakować będzie przede wszystkim mączniak prawdziwy zbóż i traw oraz rynchosporioza. Na plantacjach pszenicy może wystąpić również septorioza paskowana liści, która rozwija się na martwych tkankach roślin i wykorzystuje chlorozy spowodowane przez mróz. W jęczmieniu dużym zagrożeniem jest natomiast plamistość siatkowa jęczmienia.

Strategia ochrony zbóż

Zwalczanie chorób podstawy źdźbła należy wykonać w terminie T1. Preparaty dobieramy tak, aby w ich spektrum zwalczania była uwzględniona między innymi łamliwość źdźbła zbóż i/lub fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła. Istotny jest również termin aplikacji fungicydów –  spóźniony nie zapobiegnie skutkom porażenia przez podsuszki. 

Przeciwko chorobom liści powinniśmy również działać już w terminie T1, hamując ich rozwój. Bez fundamentu ochrony efektywność kolejnych zabiegów będzie niewystarczająca. Na intensywnie prowadzonych plantacjach zabieg ochrony liści będziemy powtarzać w terminie T2 (ochrona liścia flagowego) i T3 (ochrona kłosa).

Natomiast w odmianach paszowo-przemysłowych, chcąc ograniczyć koszty uprawy, możemy zastosować tylko jeden zabieg preparatem grzybobójczym. Stosowany fungicyd musi działać kompleksowo i być mieszaniną kilku substancji czynnych z różnych grup chemicznych, najlepiej o odmiennym działaniu. Po rozwiązanie jednozabiegowe sięgnąć można w sytuacji braku odpowiedniego preparatu lub niewielkiej jego opłacalności i na plantacjach mniej intensywnych, gdzie wysiano odmiany o podwyższonej odporności na choroby. 

Optymalny termin wykonania zabiegu T1 w zbożach

Zabieg w terminie T1 jest fundamentem w wiosennej ochronie zbóż. Termin wykonania ochrony jest ruchomy i zależy od przebiegu pogody, intensywności porażenia przez dominującą chorobę oraz przyjętej przez nas strategii ochrony. Wskazane jest, aby nie opóźniać zabiegu. Lepiej wykonać go 1–2 dni wcześniej, niż spóźnić się o kilka dni.

Skuteczna ochrona przeciwko podsuszkom musi zostać wykonana w takim terminie, w którym roślina może pobrać substancję czynną liśćmi. Zabieg przeprowadza się po ruszeniu wegetacji od końca fazy krzewienia (BBCH 29), w fazie strzelania w źdźbło (BBCH 30), pierwszego lub drugiego kolanka (BBCH 31-32). Za najlepszy uważa się jednak fazę pierwszego kolanka (BBCH 31). W tym stadium dysponujemy największą ilością fungicydów zwalczających choroby podstawy źdźbła.

Zabieg T1 – różne scenariusze ochrony

Na plantacjach z wczesnych terminów siewu i po przedplonach zbożowych zabieg ochrony wykonujemy możliwie wcześnie, zwłaszcza gdy odmiany są mniej odporne. Wczesna interwencja jest niezbędna, szczególnie gdy gleba jest wilgotna, a temperatury oscylują w granicach 6–12°C. W takich warunkach na plantacjach jęczmienia ozimego termin zabiegu T1 będzie przypadał w fazie końca krzewienia (BBCH 28-29). W pozostałych gatunkach zbóż aplikację fungicydu należy wykonać nie później niż w końcu krzewienia do początku strzelania w źdźbło (BBCH 29-30). 

Rośliny z plantacji słabo rozwiniętych również wymagają ochrony profilaktycznej. Do aplikacji fungicydu przystępujemy możliwie wcześnie, czyli gdy warunki na polu umożliwiają wjazd maszyn. Podpowiedzią dla wyznaczenia właściwego momentu interwencji jest monitorowanie zagrożeń, historia pola, informacja o odmianie – jej mrozoodporności i podatności na choroby. W przypadku gdy system wspomagania decyzji informuje o zagrożeniu, działamy natychmiast, nie zwlekając z zabiegiem. Nawet niewielkie jego przesunięcie pozwala grzybom na intensywniejszy rozwój, rozprzestrzenianie i utrwalanie zarodników, które tworzą rezerwuar dla kolejnych infekcji. 

Duży udział zbóż w płodozmianie potęguje presję chorób grzybowych, w tym szczególnie podsuszek. Fot. M. Piśny

Plantacje dotknięte uszkodzeniami pomrozowymi również wymagają dość wczesnej interwencji, gdyż w miejscach uszkodzeń szybko będą rozwijać się choroby grzybowe. Jeśli warunki pogodowe będę nieodpowiednie, to w tym przypadku lepiej odczekać kilka dni. Uszkodzenia pomrozowe i opryskiwanie fungicydem w niskich temperaturach, jeśli po zabiegu nie nastąpi ocieplenie, będą przyczyną silnego stresu fitotoksyczności dla roślin i dodatkowo mogą je częściowo osłabić. 

Po przedplonach niezbożowych pierwszą ochronę w terminie T1 przeprowadza się od fazy strzelania w źdźbło do pierwszego kolanka (BBCH 30-31). W plantacjach z terminów opóźnionych zabieg można przeprowadzić później, także w fazie drugiego kolanka (BBCH 32).

Temperatura a skuteczność zabiegu T1

Wykonując zabieg w termnie T1, należy zwrócić uwagę na warunki atmosferyczne panujące podczas i krótko po aplikacji fungicydów. Substancje czynne na ogół działają najlepiej w temperaturze powyżej 12°C (dla triazoli to temperatura graniczna). Są też takie, które mogą być użyte w niższych temperaturach. Dolna granica temperatury ich stosowania to 5–6°C. Aplikacja fungicydów przy temperaturze poniżej 5°C nie powinna być wykonywana, ponieważ procesy fizjologiczne roślin są spowolnione. 

Możliwość stosowania ochrony w temperaturze poniżej 12°C to ważny atut, bowiem wiele grzybów doskonale zarodnikuje w niskich temperaturach. Przykładowo grzyb wywołujący łamliwości podstawy źdźbła dobrze zarodnikuje już w 3–4°C, a infekuje intensywnie przy 8–10°C. Z kolei septorioza może nie dawać oznak chorobowych nawet przez ok. 30 dni, a już w okresie jesienno-zimowym czynić spustoszenie w tkankach roślin.

Przy doborze fungicydów należy zwrócić uwagę na wymagania substancji względem temperatury minimalnej. Oznacza to, że suma temperatur dnia i nocy (nieprzekraczająca temperatury minimalnej) musi utrzymywać się do kilku dni po zabiegu, żeby był on w pełni skuteczny. Jeśli w trakcie zabiegu lub w nocy po nim zapowiadane są przymrozki, wówczas przesuwamy opryskiwanie fungicydem. Pamiętajmy, że jeśli zastosujemy fungicyd w osłabione zboża w niższych temperaturach, to będziemy obserwować fitotoksyczność na roślinach. 

Kluczowy dobór fungicydów

W terminie T1 do zwalczania chorób podstawy źdźbła zarejestrowana jest spora liczba substancji czynnych. Część z nich zwalcza grzyby z rodzaju Fusarium, które są sprawcami fuzaryjnej zgorzeli podstawy źdźbła i korzeni, a część łamliwości źdźbła. Natomiast niewielka liczba jest zarejestrowana do zwalczania obu chorób. Ważna jest więc historia pola i lustracja, którą powinniśmy prowadzić regularnie od jesieni. Część objawów chorobowych pojawia się już w okresie jesiennym, zarówno powodowanych przez podsuszki (objawy na źdźble i pochwach liściowych), jak i choroby liści.  

Do zwalczania chorób podstawy źdźbła i liści w terminie T1 użyć możemy substancji czynnych: cyprodynil, proquinazid, protiokonazol, mefentriflukonazol, spiroksamina, metrafenon czy fenpropidyna. W zbożach ozimych zwalczają one mączniaka prawdziwego, septoriozę paskowaną liści, a część z nich działa na łamliwość podstawy źdźbła. Do wyboru są zarówno preparaty z substancjami solo, jak i mieszaniny.

Dla poprawy skuteczności ochrony sięgnąć możemy po sprawdzone, kompleksowe mieszaniny tych substancji, najlepiej z różnych grup chemicznych, wówczas mamy pewność szerokiego spektrum zwalczania chorób. Ponadto często mieszanina substancji pozwala na użycie środka (np. zawierającego triazol) w niższych temperaturach.

Kompleksowe mieszaniny

Skuteczną metodą ochrony zbóż są mieszaniny dwu- i trzyskładnikowe, np. proquinazyd + protiokonazol + spiroksamina. Takie połączenie działa zarówno na łamliwość źdźbła zbóż i traw, jak i na choroby liści, w tym mączniaka prawdziwego zbóż i traw w pszenicy ozimej, jęczmieniu ozimym, pszenżycie ozimym. Mieszanina chroni również przed brunatną plamistością liści oraz septoriozą paskowaną liści. Dodatkowo zabezpiecza pszenżyto i żyto ozime przed rynchosporiozą, a jęczmień ozimy przed plamistością siatkową.

Zabieg T1 Objawy mączniaka prawdziwego zbóż
Objawy mączniaka prawdziwego zbóż i traw na liściach. Fot. K. Szulc

Kolejnym przykładem skutecznej ochrony jest fabryczna mieszanina trzech substancji czynnych – biksafen + fluopyram + protiokonazol. Preparat działa zarówno na łamliwość źdźbła zbóż, jak i na mączniaka prawdziwego zbóż i traw w zbożach ozimych, a dodatkowo chroni pszenicę i pszenżyto ozime przed septoriozą paskowaną liści oraz brunatną plamistością liści. Mieszanina działa też na rdze w większości gatunków zbóż, rynchosporiozę w życie ozimym oraz jęczmieniu ozimym i jarym, a w jęczmieniu zabezpiecza przed ramularią. Dzięki szerokiemu oknu aplikacji preparat skutecznie ogranicza również fuzariozę liści i kłosów w pszenicy ozimej, zapewniając kompleksową ochronę i stabilny potencjał plonowania.

Równie szerokim spektrum zwalczania chorób odznacza się trzyskładnikowa mieszanina zawierająca protiokonazol, spiroksaminę i trifloksystrobinę. Mamy tu skuteczny triazol połączony z substancją z grupy ketoamin, co pozwala użyć preparat wczesną wiosną, w niższych temperaturach. Dodatek związku o działaniu systemicznym i wgłębnym z grupy strobiluryn hamuje oddychanie grzybów, prowadząc do ich wyniszczenia.

Środki ochrony roślin – na co uważać przy zakupie?

Sięgając po środki ochrony roślin, najlepiej nabywać je z zaufanych źródeł. Powinniśmy zwrócić uwagę na opakowania i oznaczenia etykiety, która w każdym miejscu musi być zgodna. Fałszerze wykorzystują np. stare opakowania po preparatach, opatrując je nowymi, podrobionymi etykietami. Jeśli dany preparat jest nam dobrze znany, to podejrzliwość powinien wzbudzić np. zmienione kolor, zapach konsystencja środka.

Skuteczna ochrona zbóż – kluczowe zasady

Ochrona każdej plantacji powinna być traktowana indywidualnie, ponieważ warunki w polu – takie jak wilgotność, temperatura, nasilenie presji chorób czy kondycja roślin – mogą znacząco wpływać na skuteczność zastosowanych środków ochrony. Strategia ochrony roślin wymaga więc uwzględnienia aktualnej sytuacji na własnych plantacjach  oraz obserwacji stanu roślin, tak aby zabiegi były wykonywane w optymalnym momencie.

Kluczowym elementem skutecznej strategii jest rotacja substancji czynnych fungicydów. Stosowanie preparatów o różnych mechanizmach działania ogranicza ryzyko powstawania odporności patogenów, która może znacznie zmniejszyć efektywność ochrony w kolejnych sezonach.

Indywidualne podejście do każdej plantacji pozwala dostosować dawki, terminy i częstotliwość zabiegów do specyfiki odmiany i warunków środowiskowych, co w praktyce przekłada się na efektywną ochronę roślin przy zrównoważonym wykorzystaniu fungicydów.

Kierujący ciągnikiem próbował rozjechać policjanta

0
KPP Łosice
KPP Łosice
KPP Łosice

Nietrzeźwy kierujący próbował rozjechać policjanta traktorem

Na wschodzie Mazowsza w powiecie łosickim policjanci interweniowali wobec kierującego ciągnikiem rolniczym. Kierowcą okazał się 47 letni mężczyzna z gminy Olszanka, który jak się okazało był nietrzeźwy.

Ursus nie posiadał aktualnych badań technicznych. W dodatku podczas interwencji mężczyzna próbował rozjechać jednego z policjantów. Kierowca ciągnika teraz odpowie przed sądem za swoje zachowanie.

Do zdarzenia doszło w piątek 27 marca o godzinie 17:40, kiedy to wpłynęło zgłoszenie i mężczyźnie, który jedzie ciągnikiem rolniczym bez posiadanych uprawnień. Policjanci podjęli interwencję, gdzie na drodze publicznej w jednej z miejscowości gminy Olszanka zauważyli Ursusa, którego kierujący na widok radiowozu zjechał z drogi na pobliskie pola.

Policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, ale kierujący ciągnikiem kontynuował jazdę poprzez pola. Jeden z policjantów wyskakując z auta pobiegł za ciągnikiem- gdy kierujący ciągnikiem zobaczył policjanta, który machając rękami dawał znak by się zatrzymać mężczyzna przyspieszył i próbował rozjechać policjanta. Funkcjonariusz uskoczył na bok po czym przez tył ciągnika dostał się do środka, obezwładnił traktorzystę i zatrzymał ciągnik. Kontrola stanu trzeźwości wykazała prawie 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

.

Funkcjonariusze włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe dając traktorzyście czytelny sygnał do zatrzymania, jednak kontynuował on jazdę polem, nie zamierzając się zatrzymywać. W pewnym momencie jeden z policjantów opuścił radiowóz i pobiegł na pole, by zatrzymać traktorzystę. Gdy 47-latek zobaczył policjanta dającego mu ręką sygnał do zatrzymania, mężczyzna przyspieszył i próbował go rozjechać. Funkcjonariusz uskoczył. Przez tył ciągnika rolniczego wskoczył do pojazdu i obezwładniając traktorzystę zatrzymał pojazd. Mężczyzna nie dawał jednak za wygraną, uderzał funkcjonariusza w głowę i próbował się wyrwać. Policjanci obezwładnili go i zatrzymali. Już podczas zatrzymania wyczuli od niego alkohol. Kontrola stanu trzeźwości wykazała, że miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu.

KPP w Łosicach

Maksymalne ceny paliw wzrosły w środę! Mamy prognozę na czwartek

0
Ceny paliw - MAKSYMALNE

Ceny paliw w środę 01.04.2026: Poniedziałkowe sesje na rynkach surowcowych przyniosły lekkie umocnienie cen ropy i gotowych paliw, co błyskawicznie przełożyło się na krajowe podwórko. Polski gigant paliwowy, Orlen, zareagował podniesieniem stawek hurtowych we wtorek: cena netto dla Pb95 wzrosła do poziomu 5,45 zł, a dla Diesla do 6,80 zł za litr. Ponieważ system wyliczania cen maksymalnych opiera się na codziennych raportach od największych graczy, ruch ten stał się bezpośrednim zapalnikiem dla urzędowej aktualizacji w górę stawek w najnowszym obwieszczeniu (Poz. 344).

Nowe ceny maksymalne (brutto) – Obowiązujące od 01.04.2026

Prognoza na czwartek

W związku z tym, że PKN Orlen podniósł dzisiaj cenę hurtową diesla o skromne o 1,4 grosza za litr i cenę benzyny Pb95 o 1,6 grosza, analogicznych zmian należy się spodziewać w cenach maksymalnych wyznaczonych na czwartek. Co ciekawe, ropa taniała wczoraj, podobnie jak diesel ARA, a złoty umocnił się do dolara.

Kto zyskuje na pakiecie CPN? Kierowcy i rolnicy ryczałtowi

Wprowadzony pakiet CPN (Ceny Paliwa Niżej) pozostaje rozwiązaniem korzystnym przede wszystkim dla kierowców indywidualnych oraz rolników ryczałtowych. Dzięki obniżeniu stawki VAT do 8% oraz sztywnemu ograniczeniu marży detalicznej do 30 groszy, ceny na pylonach są wyraźnie niższe, niż wynikałoby to z czystej gry rynkowej. Dla osób, które nie odliczają podatku VAT, każda złotówka zaoszczędzona dzięki interwencji państwa zostaje bezpośrednio w portfelu, chroniąc przed pełnym impaktem drożejącej ropy.

Hurt zjada akcyzę: „Vatowcy” pod największą presją

Mimo osłonowego charakteru nowych przepisów, ostatnie podwyżki w hurcie niemal całkowicie skonsumowały efekt obniżki akcyzy. Sytuacja ta jest szczególnie trudna dla przewoźników oraz rolników będących płatnikami VAT. Dla tej grupy obniżka VAT do 8% nie przynosi realnej ulgi (podatek ten jest dla nich neutralny), co oznacza, że uderza w nich pełny wzrost cen netto dyktowany przez rynek hurtowy.


Źródło: MONITOR POLSKI, PKN Orlen

Podsumowanie pogody w marcu 2026- w Suwałkach i Łodzi to był najsuchszy marzec w historii

0
Suma opadów w marcu 2026
Link-https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=37592

Podsumowanie- marzec ze skrajną suszą z małym wyjątkiem

Tegoroczny marzec tak jak przewidywaliśmy zapisał się niezwykle ciepło. Byliśmy blisko rekordowo ciepłego miesiąca. Na nizinach i wyżynach ani razu w marcu nie spadł śnieg co jest anomalią. W kwietniu przelotny opad śniegu to norma bowiem kwiecień plecień to przeplata trochę zimy, trochę lata w w marcu powinny być jeszcze ogólnokrajowe ataki zimy przeplatane z wiosną.

Dodatkowo na wschodzie i południu kraju dni z przymrozkami było bardzo mało bo raptem kilka.

Podsumowanie opadów w marcu 2026

Suma opadów w marcu 2026

Marzec zapisał się w Polsce jako miesiąc skrajnie suchy. W Łodzi i Suwałkach był to najsuchszy marzec od początku stałych pomiarów czyli od 1951 roku. Na zachodzie kraju popadało głównie z przelotnych opadów deszczu. Od Żuław po wschód i centrum i południe Wielkopolski, Opolskie, popadało z dwóch stref z ciągłym niewielkim deszczem. Kolejna wąska strefa opadów zaznaczyła się między Białymstokiem, Siedlcami, Kałuszynem, Kielcami gdzie spadło od 8 do 17 mm deszczu. Ostatnio popadało też na ścianie wschodniej- zwłaszcza wzdłuż Bugu. Północne wiatry, które wieją od około tygodnia na południu kraju wywołały wymuszenie opadów orograficzne. Im wyżej tym częściej i mocniej padało. W Zakopanem w ciągu tygodnia spadło aż ponad 100 mm opadu- głównie w postaci śniegu. Generalnie ładny deszcz spadł na pola w całej Małopolsce, Górnym Śląsku oraz na południowym zachodzie Podkarpacia i południu Opolskiego w tym zagłębia Kietrz.

Anomalia opadów- 100% to jest norma wieloletnia. Powyżej 100% opady powyżej normy zaś poniżej 100% poniżej normy. Jak widać na południe od Krakowa marzec zapisał się jako miesiąc mokry a na Podhalu skrajnie mokry. W takim Tarnowie czy Katowicach, gdzie popadało ostatnio trochę to wciąż jest za mało jak na marzec ale dla upraw jak najbardziej wystarczy na najbliższe 2 tygodnie.

Nad resztą kraju- nawet tam, gdzie spadło ostatnio 5-13 mm na polach jest sucho jak na pustyni.

W centrum kraju największe parowanie

Parowanie wody z gleby uwzględniają warunki opadowe, wiatry, usłonecznienie i temperatura.

Najczęściej, najdłużej słońce świeciło w marcu 2026 w centrum kraju i na wschodzie ale uwzględniając opad na wschodzie kraju to największe parowanie mieliśmy między Koninem, Płockiem, Kutnem, Łowiczem, Warszawą. Na północnym wschodzie na początku marca na polach leżał jeszcze śnieg więc on też wpłynął na większe uwilgotnienie gleby niż w innych wyżej wymienionych regionach.

W dodatku co jest ciekawe najsilniejsze wiatry w marcu wiały między Toruniem, Kaliszem, Łodzią a Warszawą.

Anomalia usłonecznienia- 100% to norma. Tutaj nie dość, że marzec był suchy, ciepły to jeszcze w wielu regionach rekordowo słoneczny. Np. w Warszawie czy Białymstoku był to najbardziej słoneczny marzec od 1951 roku.

Temperatura w marcu 2026

Powyżej mapa ze średnią temperaturą- czyli średnia z nocy i dni jednocześnie. Nie jednokrotnie zimny kwiecień potrafił mieć taką średnią temperaturę miesięczną. Oznacza to, że było wyjątkowo ciepło.

Anomalia temperatury: 0,0 to jest norma termiczna. Największe anomalia była właśnie na wschodzie kraju, gdzie przymrozki były w marcu rzadkością.

Najniższe temperatury jakie zostały zmierzone o poranku w marcu. Notowaliśmy głównie większe przymrozki, których przyczyną była nie tyle adwekcja powietrza z północy a bardzo przesuszona gleba i mała ilość drzew. Zielona Góra była najcieplejsza nocami. Dlaczego? Miasto i wiele wsi na Ziemi Lubuskiej otoczona jest lasami a lasy jak wiadomo nie tylko trzymają dłużej wilgoć ale i zmniejszają amplitudy temperatur- są mniejsze różnice między nocami a dniem. Najzimniej na nizinach było w Łodzi- aż -6 stopni na 2 metrach. Stacja znajduje się w pobliżu źródeł rzeki Ner, gdzie nie ma lasów a są głównie pola uprawne.

Na koniec zajrzyjmy do najsuchszego miejsca w Polsce aby sprawdzić wilgotność gleby w profilu pionowym:

Miejscowość leży w województwie Łódzkim w cieniu opadowym Wzniesień Łódzkich- suma opadów w marcu wyniosła tutaj zaledwie 1,5 mm przy rekordowym usłonecznieniu i silnych wiatrach. Jak widać wilgotność gleby wskazuje tutaj na skrajną suszę dla roślin. Korzenie w warstwie 20-40 cm nie mają praktycznie dostępnej wody dla roślin. Jest to jeden z pierwszych regionów w Polsce, który stepowieje a przedłużająca się susza na kwiecień może okazać się dla tego regionu finansową katastrofą.

Mapy: https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=37592

Link do śledzenia pogody w najsuchszym miejscu w Polsce: http://meteor.iung.pulawy.pl/view2.php?u=Lipce

Sklep= https://sklep.agroprofil.pl/

Orlen przejmuje stery w Polimerach Police. Przełomowe porozumienie warte miliardy

0

Orlen wyrasta na głównego rozgrywającego w jednym z najważniejszych projektów petrochemicznych w Polsce. Koncern zawarł przedwstępną umowę, na mocy której przejmie pełną kontrolę nad spółką Grupa Azoty Polyolefins (GAP). To nie tylko transakcja biznesowa, ale przede wszystkim potężny zastrzyk gotówki, który ratuje inwestycję „Polimery Police” przed widmem upadłości.

Miliardy na ratunek i restrukturyzację

Zgodnie z zapisami porozumienia, Orlen zapewni finansowanie o łącznej wartości 1,35 mld zł. Środki te są niezbędne do dokończenia skomplikowanego procesu restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Choć umowa przedwstępna jest już faktem, finalizacja całej transakcji planowana jest na III kwartał 2026 roku.

Proces ten nie jest jednak automatyczny. Aby transakcja doszła do skutku, musi zostać spełnionych kilka kluczowych warunków:

  • Zatwierdzenie przez sąd tzw. układu częściowego.
  • Zawarcie porozumień z wierzycielami.
  • Uzyskanie niezbędnych zgód administracyjnych (w tym m.in. organów antymonopolowych).

Ciekawym elementem umowy jest zastosowanie mechanizmu earn-out. Pozwala on na wypłatę części wynagrodzenia dla wierzycieli w przyszłości (nawet do 12 lat), o ile spółka osiągnie konkretne cele finansowe lub operacyjne.

Koniec sporów z wykonawcą

Kluczowym elementem „czyszczenia przedpola” pod inwestycję jest zakończenie wielomiesięcznego sporu z generalnym wykonawcą projektu – firmą Hyundai Engineering Co.

Strony wypracowały ugodę, która zakłada, że kontrakt na realizację projektu zostanie uznany za definitywnie rozwiązany ze skutkiem od 1 września 2025 roku. Orlen, występując w roli gwaranta, zapewni środki na spłatę zobowiązań wobec Koreańczyków (w tym 118 mln zł tuż po zamknięciu transakcji). Co istotne, obie strony zrzekają się wzajemnych roszczeń, co definitywnie kończy spory arbitrażowe.

Nowa strategia Grupy Azoty: powrót do korzeni

Dla Grupy Azoty oddanie kontroli nad projektem Polimery Police to moment „oddechu”. Prezes zarządu, Marcin Celejewski, nie ukrywa, że transakcja jest punktem zwrotnym dla firmy.

„Przekazując projekt w ręce partnera o silnych kompetencjach w obszarze downstreamu petrochemicznego, uwalniamy organizację od części długu, który ogranicza naszą elastyczność operacyjną” – podkreśla Celejewski.

Dla Azotów oznacza to możliwość powrotu do ich „fundamentu”, czyli produkcji nawozów, przy jednoczesnym odzyskaniu należności w wysokości blisko 54 mln zł.

Stabilność dla regionu

Z perspektywy lokalnej, przejęcie przez Orlen to przede wszystkim gwarancja bezpieczeństwa. Małgorzata Królak, prezes GA Polyolefins, zaznacza, że porozumienie pozwala uniknąć najczarniejszego scenariusza, czyli upadłości spółki. To kluczowa informacja dla tysięcy pracowników i stabilności ekonomicznej całego regionu zachodniopomorskiego.

Po sfinalizowaniu przejęcia, obie grupy kapitałowe – Orlen i Azoty – zamierzają kontynuować współpracę handlową, jednak już na czysto rynkowych zasadach. Do czasu ostatecznego domknięcia transakcji, Grupa Azoty przedłużyła porozumienia z bankami finansującymi do końca kwietnia 2026 roku.

źródło: money.pl