Części do maszyn rolniczych. Cena to nie wszystko – co naprawdę ma znaczenie?

części do maszyn rolniczych
Coraz większe znaczenie ma ograniczanie liczby napraw maszyny, wydłużenie okresów międzyobsługowych oraz minimalizowanie ryzyka kosztownych przestojów. Fot. D. Tomaszewski

Dobór odpowiednich części zamiennych ma bezpośredni wpływ na trwałość i niezawodność maszyn rolniczych. Przy wyborze warto zwrócić uwagę nie tylko na cenę, ale także jakość wykonania, dostępność oraz dopasowanie do konkretnego modelu maszyny.

Części do maszyn rolniczych – co decyduje o ich jakości?

Jeszcze kilkanaście lat temu ocena jakości części zamiennych i podzespołów do maszyn rolniczych była stosunkowo prosta. Rolnicy zwracali uwagę przede wszystkim na trwałość elementu, cenę zakupu oraz możliwość szybkiego montażu. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Współczesne gospodarstwa rolne funkcjonują w warunkach rosnącej presji ekonomicznej, coraz większej mechanizacji oraz postępującej cyfryzacji procesów produkcyjnych. W efekcie wymagania stawiane częściom i podzespołom stale rosną, a samo pojęcie jakości staje się coraz bardziej złożone.

Nowoczesna maszyna rolnicza nie jest już wyłącznie układem mechanicznym. To zintegrowany system obejmujący elementy mechaniczne, hydrauliczne, elektroniczne oraz informatyczne.

Oznacza to, że nawet pozornie niewielki komponent może wpływać nie tylko na sprawność konkretnego podzespołu, ale również na:

  • efektywność całej maszyny,
  • koszty eksploatacji,
  • bezpieczeństwo operatora,
  • możliwość współpracy z systemami cyfrowymi wykorzystywanymi w gospodarstwie.

Nowoczesne technologie w częściach do maszyn rolniczych

Jeszcze niedawno nowoczesne rozwiązania były traktowane jako element wyróżniający producenta na tle konkurencji. Obecnie coraz częściej stają się standardem oczekiwanym przez użytkowników. Dotyczy to zarówno nowych maszyn, jak również części zamiennych i podzespołów wykorzystywanych podczas modernizacji już eksploatowanego sprzętu.

W praktyce innowacyjność oznacza dziś znacznie więcej niż zastosowanie nowych materiałów czy zmodyfikowanych rozwiązań konstrukcyjnych.

Coraz większego znaczenia nabierają technologie umożliwiające integrację komponentów z:

  • systemami telematycznymi,
  • rozwiązaniami IoT (Internet of Things),
  • układami automatycznej diagnostyki,
  • platformami zarządzania gospodarstwem.

Rolnictwo precyzyjne staje się faktem. Nowoczesne gospodarstwa wykorzystują dane dotyczące lokalizacji maszyn, parametrów pracy silników, zużycia paliwa, obciążenia podzespołów czy jakości wykonywanych zabiegów agrotechnicznych. Oznacza to, że części i podzespoły muszą być projektowane z uwzględnieniem wymagań środowiska cyfrowego.

Niezawodność części a ryzyko przestoju

W sektorze maszyn rolniczych niezawodność należy rozumieć jako zdolność części lub podzespołu do realizacji swoich funkcji bezawaryjnie przez określony czas i w określonych warunkach eksploatacji. W praktyce oznacza to przewidywalność działania oraz minimalizację ryzyka nieplanowanych przestojów.

Znaczenie tej cechy wynika bezpośrednio ze specyfiki produkcji rolniczej. Większość zabiegów agrotechnicznych realizowana jest w ograniczonych oknach czasowych. Awaria podczas siewu, nawożenia czy zbioru może powodować konsekwencje znacznie poważniejsze niż sam koszt naprawy.

Koszty przestoju obejmują nie tylko zakup nowej części czy usługę serwisową. To również utrata czasu pracy, konieczność reorganizacji harmonogramu prac, zwiększone zużycie zasobów oraz potencjalne obniżenie wielkości lub jakości plonów. W przypadku dużych gospodarstw straty te mogą osiągać wartość wielokrotnie przewyższającą koszt uszkodzonego elementu.

Wydajność i bezpieczeństwo maszyny

Wydajność oznacza zdolność części lub podzespołu do utrzymania parametrów pracy przewidzianych przez producenta maszyny. Nawet niewielkie pogorszenie sprawności układów roboczych może skutkować zwiększonym zużyciem paliwa, obniżeniem wydajności pracy czy przyspieszonym zużyciem innych elementów konstrukcyjnych.

Współczesne rolnictwo funkcjonuje w warunkach wysokich kosztów produkcji, dlatego użytkownicy coraz częściej analizują wpływ jakości części na ekonomikę eksploatacji całego parku maszynowego. W efekcie wydajność przestaje być wyłącznie parametrem technicznym, a staje się jednym z kluczowych czynników ekonomicznych.

Trwałość i żywotność części

Trwałość określa odporność komponentu na uszkodzenia oraz procesy zużycia zachodzące podczas eksploatacji. Żywotność odnosi się natomiast do czasu lub liczby cykli pracy, przez które element zachowuje zdolność do realizacji swoich funkcji zgodnie z założeniami konstrukcyjnymi.

Znaczenie tych cech jest szczególnie duże w przypadku maszyn rolniczych pracujących w wyjątkowo trudnych warunkach środowiskowych. Wilgoć, pył, nawozy mineralne, środki ochrony roślin oraz zmienne obciążenia mechaniczne przyspieszają procesy degradacji materiałów.

części do maszyn rolniczych
Choć trwałość oraz żywotność bywają stosowane zamiennie, w rzeczywistości opisują różne aspekty jakości.

Cena części do maszyn rolniczych – czy warto oszczędzać?

Współczesny użytkownik coraz rzadziej kieruje się wyłącznie najniższą ceną zakupu. Znacznie częściej analizowana jest relacja jakości do ceny oraz całkowity koszt użytkowania produktu.

W praktyce oznacza to uwzględnianie takich czynników jak:

  • trwałość części,
  • częstotliwość wymian,
  • koszty serwisowania,
  • ryzyko awarii,
  • wpływ przestojów na organizację pracy gospodarstwa.

Z tego punktu widzenia droższy komponent może okazać się rozwiązaniem bardziej ekonomicznym niż tańszy odpowiednik wymagający częstszych napraw lub wymian.

Jak dobrać części do maszyny rolniczej?

W nowoczesnych maszynach rolniczych nawet niewielkie odchylenia wymiarowe mogą prowadzić do pogorszenia parametrów pracy lub przyspieszonego zużycia innych komponentów. Z tego względu rośnie znaczenie precyzji wykonania, jakości materiałów oraz kontroli procesów produkcyjnych. Coraz częściej to właśnie dokładność odwzorowania parametrów oryginalnych komponentów decyduje o sukcesie produktu na rynku części zamiennych.

Bardzo ważna jest również staranność wykonania. Nie należy jej utożsamiać wyłącznie z estetyką produktu. W praktyce obejmuje ona jakość wykończenia powierzchni, skuteczność zabezpieczeń antykorozyjnych oraz zgodność procesu produkcyjnego ze specyfikacją techniczną.

Recykling i wydłużanie żywotności części

Coraz większą rolę odgrywają kwestie związane z możliwością recyklingu materiałów, ograniczaniem ilości odpadów, poprawą efektywności energetycznej oraz wydłużaniem okresu użytkowania komponentów. Trend ten jest dodatkowo wzmacniany przez politykę klimatyczną Unii Europejskiej oraz rozwój gospodarki obiegu zamkniętego.

Jak zmienia się rynek części do maszyn rolniczych?

Sektor maszyn rolniczych znajduje się obecnie w okresie przejścia od tradycyjnego podejścia do jakości do modelu opartego na integracji technologii, niezawodności i efektywności ekonomicznej.

O przyszłej konkurencyjności producentów nie będzie decydowała wyłącznie zdolność do wytwarzania trwałych części. Coraz większego znaczenia nabiera umiejętność tworzenia produktów inteligentnych, zintegrowanych z cyfrowym środowiskiem gospodarstwa, a jednocześnie zapewniających wysoką niezawodność i niski koszt użytkowania.

Rolnictwo precyzyjne

W rzeczywistości obserwowane zmiany odzwierciedlają proces transformacji całego sektora rolnego, w którym rosnące znaczenie zyskują:

  • efektywność zasobowa,
  • cyfryzacja procesów produkcyjnych,
  • długoterminowa odporność systemów rolniczych.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają dwa kierunki rozwoju współczesnego rolnictwa – rolnictwo precyzyjne oraz rolnictwo regeneratywne. Oba nurty wpływają nie tylko na sposób użytkowania maszyn, ale również na wymagania stawiane ich konstrukcji, podzespołom oraz częściom zamiennym.

Przez wiele lat rozwój maszyn rolniczych koncentrował się przede wszystkim na zwiększaniu mocy, wydajności i zdolności roboczych. Obecnie coraz częściej celem staje się optymalizacja całego procesu produkcyjnego. Oznacza to, że maszyna nie jest już oceniana wyłącznie przez pryzmat osiągów, lecz także zdolności do generowania danych, ograniczania strat oraz wspierania podejmowania decyzji w gospodarstwie. W takim modelu znaczenie części i podzespołów wykracza daleko poza ich funkcję mechaniczną.

Automatyzacja wymaga coraz większej precyzji

Nawet niewielkie zużycie elementów roboczych może prowadzić do pogorszenia precyzji siewu, nawożenia lub zabiegów ochrony roślin, a tym samym do obniżenia skuteczności całego systemu produkcyjnego.

Szczególnie widoczne jest to w przypadku rosnącego wykorzystania technologii autonomicznych i półautonomicznych. Rozwój automatycznego prowadzenia maszyn, systemów sterowania sekcjami roboczymi czy rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję powoduje, że tolerancja dla błędów eksploatacyjnych staje się coraz mniejsza. W rezultacie rośnie znaczenie precyzji wykonania, powtarzalności parametrów oraz stabilności pracy podzespołów w długim okresie użytkowania. Jakość zaczyna być więc rozumiana nie tylko jako odporność na awarie, ale również jako zdolność do zachowania wysokiej dokładności działania przez cały okres eksploatacji.

części do maszyn rolniczych
Wraz z rozwojem technologii autonomicznych i systemów wykorzystujących sztuczną inteligencję rośnie znaczenie prawidłowej eksploatacji maszyn, a maleje tolerancja dla błędów. Fot. D. Tomaszewski

Trwałość części w uprawie uproszczonej i rolnictwie regeneratywnym

Jednocześnie rozwój rolnictwa regeneratywnego powoduje zmianę priorytetów związanych z eksploatacją sprzętu rolniczego. Coraz większa liczba gospodarstw wdraża technologie ograniczające ingerencję w strukturę gleby, zmniejszające liczbę zabiegów uprawowych oraz koncentrujące się na ochronie zasobów naturalnych. Takie podejście wymaga od maszyn nie tylko wysokiej wydajności, ale przede wszystkim niezawodności i zdolności do długotrwałej pracy w zmiennych warunkach środowiskowych.

Maszyny pracujące w systemach uproszczonej uprawy gleby często poddawane są większym obciążeniom mechanicznym niż w tradycyjnych technologiach produkcji. Wzrost znaczenia trwałości i żywotności komponentów można więc interpretować jako odpowiedź rynku na potrzebę zwiększania odporności całych systemów produkcyjnych. W rolnictwie regeneratywnym awaria nie oznacza jedynie kosztu naprawy. Może prowadzić do zakłócenia procesów biologicznych zachodzących w glebie, opóźnienia terminów agrotechnicznych lub konieczności wykonania dodatkowych przejazdów, które negatywnie wpływają na strukturę gleby i bilans energetyczny gospodarstwa.

Konserwacja predykcyjna – czy maszyna przewidzi zużycie części?

Użytkownicy coraz częściej oczekują nie tylko wysokiej trwałości komponentów, ale również możliwości dokładnego prognozowania ich zużycia. Jest to bezpośrednio związane z rozwojem koncepcji konserwacji predykcyjnej, która w najbliższych latach może stać się jednym z kluczowych kierunków rozwoju sektora maszyn rolniczych.

Dzięki integracji czujników, telematyki i analityki danych możliwe staje się planowanie wymiany części jeszcze przed wystąpieniem awarii. W takim modelu jakość komponentu będzie oceniana nie tylko przez długość jego użytkowania, ale również przez przewidywalność jego zachowania w całym cyklu życia.

części do maszyn rolniczych
Dla użytkowników największe znaczenie mają podstawowe cechy części, takie jak innowacyjność, niezawodność, wydajność, bezpieczeństwo oraz trwałość, które w największym stopniu wpływają na ocenę ich jakości.

Oryginalne części do maszyn rolniczych Claas

Jakub Tafelski
doradca techniczo-handlowy
ds. części zamiennych w Claas Polska

– Maszyna jest tak niezawodna jak najsłabsza część w niej pracująca. Awaria lub nadmiernie zużyty element maszyny generuje najczęściej nie tylko koszty naprawy, ale koszty jej przestoju, koszty większego zużycia materiałów eksploatacyjnych, np. paliwa, opon, pasów czy podwyższone ryzyko wypadku. Precyzyjne i idealne dopasowanie części do maszyny gwarantują części oryginalne, które objęte są gwarancją producenta.

W celu dokładnej i szybkiej identyfikacji oryginalnej części właściciel maszyny Claas może skorzystać z aplikacji Claas connect, gdzie po zarejestrowaniu się i wpisaniu numeru seryjnego swojej maszyny, otrzymuje dostęp do katalogu części.

Dodatkowo Claas Polska i Dealerzy prowadzą specjalne kampanie przed okresem intensywnych prac, dzięki którym rolnik czy usługodawca może łatwo i na atrakcyjnych warunkach odpowiednio przygotować swoją maszynę, a jednocześnie zaopatrzyć się w części i materiały eksploatacyjne, które będą potrzebne w trakcie nadchodzącego sezonu.

Oryginalne części Claas – jakie są dostępne linie?

Kolejnym udogodnieniem dla właścicieli maszyn Claas jest oferta różnych grup części w zależności od intensywności i obciążenia maszyny:

  • Premium Line – części do intensywnej i długotrwałej pracy w trudnych warunkach,
  • Original – oryginalne części do wszystkich maszyn Claas, gwarantujące najwyższą jakość,
  • Silver Line – ekonomiczne i niezawodne części do starszych maszyn i mniejszego obciążenia,
  • Reman – linia profesjonalnie regenerowanych części, którym przywrócono parametry i właściwości zbliżone do fabrycznych.

Trump otwiera granice dla tańszej wołowiny z importu. Do USA trafi 300 tys. ton!

0

Rekordowa drożyzna w amerykańskich sklepach stała się poważnym wyzwaniem gospodarczym i politycznym. W odpowiedzi na rosnące ceny, Donald Trump zapowiedział tymczasowe otwarcie rynku na dodatkowe 300 tys. ton importowanej wołowiny po niższych stawkach celnych. Ma to przynieść natychmiastową ulgę konsumentom, jednak amerykańscy hodowcy alarmują, że tani import zniszczy opłacalność rodzimej produkcji i zablokuje konieczną odbudowę stad.

Ceny wołowiny na szczycie: Dlaczego w USA brakuje żywca?

Wysokie ceny wołowiny w Stanach Zjednoczonych – gdzie kilogram mięsa mielonego osiągnął rekordowy poziom 15,19 dolara – to wynik głębokiego, strukturalnego deficytu podaży. Amerykańskie pogłowie bydła spadło do najniższego poziomu od 75 lat.

Składa się na to kilka kluczowych czynników:

  • Wieloletnie susze i drogie pasze: Brak zielonki na pastwiskach oraz wysokie koszty utrzymania zmusiły farmy do sukcesywnej likwidacji stad podstawowych.
  • Blokada importu z Meksyku: Transporty żywego bydła z południa zostały wstrzymane ze względów weterynaryjnych (zagrożenie pasożytnicze), co odcięło zakłady mięsne od ważnego źródła surowca.
  • Mocny popyt wewnętrzny: Amerykańscy konsumenci mimo drożyzny nie zrezygnowali z zakupu wołowiny, co przy braku surowca uderzyło w przetwórców i doprowadziło do zamykania mocy produkcyjnych.

Plan Białego Domu: 300 tys. ton mięsa na preferencyjnych warunkach

Zgodnie z zapowiedziami, przez okres 90 dni do USA ma trafić dodatkowy kontyngent importowanej wołowiny, zwolniony z wysokich stawek celnych obowiązujących po przekroczeniu podstawowych limitów. Rozporządzenie wykonawcze ma zostać podpisane w ciągu dwóch tygodni.

Według szacunków administracji, sprowadzany surowiec ma trafiać głównie do produkcji mięsa mielonego i być oferowany rynkowi nawet o 25% taniej niż obecne stawki krajowe.

Protest hodowców: Tani import wyhamuje odbudowę stad

Decyzja spotkała się z ostrą krytyką organizacji rolniczych, w tym National Cattlemen’s Beef Association oraz United States Cattlemen’s Association.

Hodowcy podkreślają, że cykl produkcyjny w chowie bydła mięsnego trwa lata. Sztuczne zbijanie cen skupu tanią wołowiną z zewnątrz osłabi opłacalność produkcji w USA i zniechęci farmerów do inwestowania w powiększanie stada. W efekcie problem braku żywca nie tylko nie zniknie, ale ulegnie długofalowemu pogłębieniu. Notowania kontraktów terminowych na bydło na giełdzie w Chicago po ogłoszeniu decyzji natychmiast spadły do kilkumiesięcznych minimów.

Czy zagraniczne mięso realnie obniży ceny w sklepach?

Analitycy rynku rolnego podchodzą do zapowiedzi z rezerwą. Wolumen 300 tys. ton odpowiada zaledwie około 3% rocznego spożycia wołowiny w USA. Eksperci wskazują ponadto na wyzwania logistyczne – sprawne przekierowanie tak wielkiej masy towarowej na rynek amerykański w zaledwie 90 dni może okazać się trudne do wykonania.

Działanie to może dać jedynie krótkotrwały efekt oddechu cenowego, nie rozwiązując fundamentalnego problemu, jakim jest najmniejsze od dekad stado bydła w USA.

Pogoda 25 sierpnia. Na termometrach od +4 do +23 stopni Celsjusza

0
25 sierpnia
25 sierpnia

Pogoda. O poranku od +4 do +10 stopni Celsjusza

Najbliższej nocy niebo będzie pogodne z zamgleniami. Wiatr osłabnie a powietrze napływa do nas z zachodu. Oznacza to dla nas szybki spadek temperatury. O świcie zanotujemy zaledwie +4 stopnie Celsjusza na Podhalu oraz w zastoiskach mrozowych na Podkarpaciu, Małopolsce i w woj. Lubelskim do 5-7 stopni na południu, wschodzie i w centrum kraju. Najcieplej na zachodzie i północy. Tam temperatura spadnie do 8-10 stopni Celsjusza.

25 sierpnia z deszczem i chmurami w górach

Od województwa Lubuskiego po Łódzkie i Lubelskie na niebie przewaga bezchmurnego nieba. Na południu kraju sporo chmur a na Podhalu, Tatrach i Śląsku Cieszyńskim przeważnie będzie pochmurnie. Chwilami popada niewielki deszcz do 1-4 mm.

Więcej chmur pojawi się też na północy i zwłaszcza od Podlasia po Kaszuby po południu lokalnie pokropi bądź lekko popada do 1-2 mm.

Wiatr zwłaszcza od Gorzowa Wielkopolskiego po Poznań, Leszno, Legnicę, Wrocław, Opole powieje nieco silniej ze wschodu. Na Kurpiach większość dnia ma być bezwietrznie a nad resztą Polski wiatr słaby i umiarkowany.

25 sierpnia

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Ten silnik ma ponad 70 lat i nadal pracuje. Nietypowa Slavia D8 w Wilkowicach

0

Ma 8 KM, pochodzi z Czechosłowacji, do Polski trafiał w latach 50. XX wieku i mimo upływu ponad siedmiu dekad nadal może pracować. Slavia D8 to jeden z ciekawszych silników stacjonarnych, jakie można zobaczyć wśród zabytkowych maszyn prezentowanych w Wilkowicach.

Slavia D8. Kiedy 8 KM wystarczało do pracy w gospodarstwie

Wilkowice to nie tylko rzędy odrestaurowanych Ursusów, Zetorów czy zachodnich ciągników. Międzynarodowy Festiwal Zabytkowej Techniki Rolniczej im. Jerzego Samelczaka pozwala zajrzeć znacznie głębiej w historię mechanizacji rolnictwa. Wśród 420 zgromadzonych w tym roku maszyn znalazły się również silniki stacjonarne.

Jednym z takich eksponatów jest Slavia D8, którą do Wilkowic przywiózł Tomek Szerszeń. To czechosłowacki silnik stacjonarny o mocy zaledwie 8 KM, przeznaczony do napędzania maszyn rolniczych. Jednostki tego typu importowano do Polski w latach 50. XX wieku. Pracowały zarówno u indywidualnych rolników, jak i w spółdzielniach.

Nietypowa konstrukcja silnika Slavia D8

Już sama budowa Slavii D8 odróżnia ją od wielu konstrukcji kojarzonych z dawnym polskim rolnictwem. Jest to silnik pionowy, podczas gdy popularne w naszym kraju jednostki typu „S” miały najczęściej konstrukcję poziomą.

Ciekawie rozwiązano również chłodzenie. Powietrze przepływa przez charakterystyczną kratkę i w ten sposób odpowiada za chłodzenie jednostki. Silnik wyposażony jest ponadto w komorę wstępną.

Najważniejsze jest jednak to, że oglądany w Wilkowicach egzemplarz nie jest tylko muzealnym eksponatem. Slavia D8 została wyremontowana i pozostaje w pełni sprawna. Jak podkreśla jej właściciel, mogłaby nawet dzisiaj ponownie wyjść do pracy.

Jak uruchamia się ponad 70-letnią Slavię?

Sam rozruch pokazuje, jak bardzo zmieniła się technika rolnicza. Nie ma tutaj elektroniki, przycisku Start ani rozbudowanych systemów sterowania.

Slavia wykorzystuje prostą świecę Zundfix, która odpowiada za wstępne nagrzanie komory. Po jej wkręceniu trzeba odczekać, aż komora się nagrzeje, następnie ustawić dawkę paliwa na pompie i wykorzystać odprężnik. Po wykonaniu tych czynności silnik można uruchomić.

Równie charakterystyczny jest odkryty układ zaworowy. Poszczególne elementy mechanizmu pozostają widoczne z zewnątrz, a właściciel musi pamiętać o ich okresowym smarowaniu, aby nie dopuścić do zatarcia.

W Wilkowicach takie maszyny nadal ożywają

Właśnie takie eksponaty pokazują, dlaczego Wilkowice są czymś więcej niż wystawą starych ciągników. Obok dużych i doskonale rozpoznawalnych maszyn można znaleźć niewielkie konstrukcje, które kilkadziesiąt lat temu wykonywały realną pracę w gospodarstwach.

Slavia D8 ma ponad 70 lat, a po remoncie nadal jest gotowa do działania. I być może właśnie uruchomiony po latach silnik najlepiej pozwala usłyszeć, jak brzmiało rolnictwo naszych dziadków.

Ceny cukru znów w górę. Pogoda i paliwa podbijają stawki

0

Ceny cukru na giełdach wyraźnie skoczyły. Wszystko przez obawy o zbiory i drożejącą ropę. Na rynku robi się nerwowo, a stawki w Londynie i Nowym Jorku szybko poszły do góry. Co ciekawe, notowania gwałtownie wybiły się z wielomiesięcznego dołka – jeszcze wiosną cena spadała poniżej 14 centów za funt, a dziś przebija już poziom 17,60 centa.

Susza, upały i droższy etanol

Wskaźnik cen cukru FAO wzrósł w lipcu o ponad 5% w porównaniu do czerwca. Główny problem to pogoda. W Indiach brakuje deszczu, przez co tamtejszy rząd myśli o wpuszczeniu bezcłowego importu, żeby opanować drożyznę w sklepach. Zjawisko El Niño przynosi suszę w Tajlandii i Australii, a w Europie rolnicy martwią się o buraki przez gorące lato.

Swoje robi też rynek paliw. W Brazylii podnieśli limit dodawania etanolu do benzyny. Z powodu droższej ropy bardziej opłaca się robić z trzciny paliwo niż cukier, więc na rynek trafia go mniej.

Ile kosztuje cukier na giełdach?

Na rynku kontraktów na październik widać spore skoki:

Giełda / TowarDzisiejsza cenaNajwyżej w tygodniuCena tydzień temu
Londyn (cukier biały)549 USD / t566,80 USD / t511,20 USD / t
Nowy Jork (cukier surowy)17,48 centa / lb18,26 centa / lb16,60 centa / lb

Spoglądając na wykres giełdowy (SBV26), widać wyraźne przełamanie – po długim spadku trwającym od końcówki 2024 roku i dołku w marcu 2026 r., lipiec i sierpień przyniosły gwałtowny marsz w górę.

Kontrakt terminowySugar #11 Oct ’26 (SBV26) na giełdzie ICE/US:

Źródła: FAO, ICE Futures, Barchart, AFP, Commerzbank.

Czternasta emerytura 2026: KRUS i ZUS na tych samych zasadach. Sprawdź progi i terminy wypłat

0

Czternasta emerytura 2026: Próg 2 900 zł brutto oraz mechanizm „złotówka za złotówkę” – to dwa kluczowe elementy określające wysokość tegorocznej 14. emerytury. Świadczenie trafi do świadczeniobiorców we wrześniu. Co istotne dla sektora rolniczego, zasady wypłat w KRUS są identyczne jak w ZUS, jednak ze względu na poziom dochodów to rolnicy w znacznie wyższym odsetku skorzystają z pełnej kwoty wsparcia.

Czytaj również:

Zasady naliczania 14. emerytury

Świadczenie przyznawane jest automatycznie – emeryci i renciści nie muszą składać żadnych dodatkowych wniosków. Maksymalna kwota 14. emerytury wynosi 1 978,49 zł brutto.

O ostatecznej wypłacie decyduje wysokość pobieranego co miesiąc świadczenia podstawowego:

  • Pełna kwota (1 978,49 zł brutto): przysługuje osobom, których emerytura lub renta nie przekracza 2 900 zł brutto.
  • Zasada „złotówka za złotówkę”: po przekroczeniu progu 2 900 zł brutto, „czternastka” jest pomniejszana o kwotę tego przekroczenia.
  • Minimalna kwota wypłaty: świadczenie nie jest wypłacane, jeśli wyliczona kwota wynosi mniej niż 50 zł brutto (dotyczy to świadczeń podstawowych od kwoty 4 828,49 zł brutto).

Wypłaty w KRUS vs ZUS – gdzie trafi więcej środków?

Choć przepisy prawne są jednakowe dla obu instytucji, struktura wypłat wygląda zupełnie inaczej ze względu na średnią wysokość emerytur w obu systemach.

W KRUS odsetek uprawnionych jest dominujący – szacuje się, że dodatek trafi do ok. 95–98% świadczeniobiorców, z czego zdecydowana większość (ponad 85%) otrzyma pełną kwotę 1 978,49 zł brutto. Wynika to z faktu, że przeważająca część emerytur rolniczych mieści się poniżej progu 2 900 zł brutto.

W ZUS wsparcie trafi do ok. 70–75% emerytów i rencistów. Pełną kwotę pobierze około połowa uprawnionych, a co czwarty emeryt w systemie powszechnym nie otrzyma świadczenia wcale z uwagi na przekroczenie górnego limitu dochodowego.

SystemUprawnieni ogółemWypłata w pełnej kwocie (do 2 900 zł brutto)Brak prawa do świadczenia
KRUS~95 – 98%~85 – 90%~2 – 5%
ZUS~70 – 75%~50 – 55%~25 – 30%

Wrześniowy harmonogram wypłat

Wypłaty zostaną zrealizowane we wrześniu wraz z podstawowym świadczeniem emerytalno-rentowym.

  • Harmonogram KRUS: wypłaty realizowane będą w tradycyjnych terminach płatności przekazów i przelewów rolniczych, przypadających na 7, 8, 10, 15, 20 oraz 25 września.
  • Zgodność ze zbiegiem praw: osoby, które pobierają świadczenia łączone (zarówno z ZUS, jak i z KRUS), otrzymają tylko jedną 14. emeryturę. Wypłaci ją jeden organ (najczęściej ZUS), uwzględniając zsumowaną kwotę obu emerytur przy wyliczaniu progu 2 900 zł.

Źródła: Ustawa o kolejnym dodatkowym rocznym świadczeniu pieniężnym, komunikaty ZUS, komunikaty KRUS, dane statystyczne ZUS i KRUS.

Ceny zbóż i rzepaku na MATIF: Kukurydza niekwestionowanym liderem wzrostów w skali tygodnia

0
Cena pszenicy

Ceny zbóż oraz roślin oleistych zakończyły tydzień (17–21 sierpnia 2026 r.) w mocno zróżnicowanych nastrojach. Podczas gdy pszenica i rzepak w Europie ulegały spadkowej korekcie, kukurydza wyrosła na absolutnego lidera rynku. Mimo piątkowej realizacji zysków na giełdzie Euronext (MATIF), kukurydza zamknęła cały tydzień ze znacznym plusem (+3,3%). Główną przyczyną dynamicznych wzrostów są napływające dane z Francji – zdaniem agencji Agreste tegoroczna produkcja kukurydzy w tym kraju skurczy się do zaledwie około 9 mln ton (spadek o 35% r/r), co oznacza najniższy poziom zbiorów od 1980 roku.

Czytaj również:

Tabela zmian cenowych na giełdach (stan na 21.08.2026 r.)

Kontrakt futures (najbliższy termin dostawy)Cena zamknięcia (Matif) 21.08.2026Zmiana tygodniowaZmiana 30 dniZmiana 12 miesięcyGiełda
MATIF – kukurydza (eur/t)261,00+3,3% (+8,25 €)+3,7% (+9,25 €)+37,5% (+71,25 €)MATIF
MATIF – pszenica (eur/t)223,50-2,0% (-4,50 €)-4,8% (-11,25 €)+13,3% (+26,25 €)MATIF
MATIF – rzepak (eur/t)538,25-1,3% (-7,25 €)-1,6% (-8,75 €)+12,9% (+61,50 €)MATIF
EUR/USD1,1676+1,3%+2,4%+0,6%EUR/USD
Winnipeg – canola (cad/t)799,25-2,4%-0,5%+20,5%WINNIPEG
Chicago – kukurydza (usd/t)190,39+5,4%+6,8%+24,9%CHICAGO
Chicago – pszenica SRW (usd/t)250,51+1,0%+0,5%+34,4%CHICAGO
Chicago – soja (usd/t)450,37+4,0%+0,5%+18,4%CHICAGO

Kluczowe wydarzenia i analiza rynkowa

Kukurydza wycenia zbieg czynników deficytowych w Europie i USA

  • Gwałtowne cięcie zbiorów we Francji: Według szacunków Agreste tegoroczna produkcja ziarna skurczy się o 35% r/r do zaledwie ok. 9 mln ton (wobec 13,7 mln t rok wcześniej). Wynika to z redukcji areału o blisko 20% oraz spadku plonowania do 70,3 dt/ha (wobec 86,3 dt/ha w 2025 r.). Z kolei FranceAgriMer podaje, że zaledwie 29% powierzchni upraw oceniane jest jako „dobra do doskonałej” – to wynik historycznie niski. Na francuskim rynku fizycznym (dostawy Bordeaux/La Pallice) ceny kukurydzy przekroczyły 270 €/t, a na FOB Łaba/Ren 250 €/t, osiągając poziomy niewidziane od marca 2023 r.
  • Słabsze prognozy z USA (Pro Farmer Crop Tour): Raporty z tradycyjnej amerykańskiej trasy pasowej ujawniły niższy potencjał plonowania niż sierpniowa prognoza USDA (180,7 bu/akr). Skutkowało to wzrostem cen kukurydzy w Chicago o +5,4% w skali tygodnia (do 190,39 $/t / powrót grudniowego kontraktu powyżej 5,00 $/bu).
  • Utrudniony import czarnomorski: Unia Europejska nie ma możliwości łatwego skompensowania lokalnych braków tańszym ziarnem z Ukrainy ze względu na ciągłe zakłócenia logistyczne i militarne w portach czarnomorskich.

Pszenica pod presją siły euro i przenoszenia popytu

  • Przecena na MATIF, wzrosty w Chicago: Unijna pszenica staniała w tydzień o -2,0% do 223,50 €/t. Spadkom sprzyjało silniejsze euro (kurs EUR/USD wzrósł o +1,3% do 1,1676), co osłabia unijną konkurencyjność eksportową. Dla porównania, pszenica SRW w Chicago zyskała +1,0% (do 250,51 $/t).
  • Poszukiwanie alternatyw w Rumunii i Bułgarii: W obliczu paraliżu eksportowego w portach ukraińskich i rosyjskich, globalni kupcy przenoszą zapotrzebowanie do rejonu CVB (Konstanca, Warna, Burgas), gdzie tygodniowe ceny FOB wzrosły o 15 $/t. We Francji (rendu Rouen) ceny na rynku lokalnym utrzymały się w przedziale 225–230 €/t, przy czym odległe terminy na giełdzie (np. grudzień 2026 r.) notowane są o ok. 13 €/t wyżej niż kontrakt wrześniowy.

Rzepak i kompleks sojowy

  • Spadki na rzepaku i kanoli: Rzepak na MATIF staniał o -1,3% do 538,25 €/t, idąc w ślad za przeceną kanadyjskiej kanoli w Winnipeg (-2,4% do 799,25 CAD/t). Ceny oleju rzepakowego zrównały się z olejem słonecznikowym na poziomie ok. 1200 €/t FOB Holandia. Dodatkowo przesuszone gleby w Europie Zachodniej budzą duże obawy co do przebiegu nadchodzących siewów ozimych na sezon 2027.
  • Mocny tydzień dla soi: Soja na CBOT podrożała o +4,0% w skali tygodnia (do 450,37 $/t), wspierana niższymi prognozami plonów w USA oraz bardzo wysokim tempem przerobu (NOPA), co wywindowało ceny śruty sojowej (spot w Montoir blisko 390 €/t).

Podsumowanie i perspektywy

Kukurydza pozostaje w silnym trendzie wzrostowym, napędzana najniższą od 44 lat produkcją we Francji, paraliżem czarnomorskich dostaw z Ukrainy i Rosji oraz korektą prognoz zbiorów w USA. Z kolei pszenica i rzepak w Europie poddały się chwilowej presji mocniejszej waluty (EUR/USD) oraz realizacjom zysków przez inwestorów. Jednak pogłębiający się paraliż eksportowy w basenie Morza Czarnego oraz trudne warunki do siewów ozimych będą ograniczać podaż i stanowić kluczowe oparcie dla rynku zbóż oraz oleistych w kolejnych tygodniach.

Źródło: Analiza własna na podstawie notowań Euronext-Paryż i CBoT

Ceny paliw po weekendzie: Półmetek pakietu CPN, drożejący hurt i widmo 23% VAT od września

0
Ceny paliw

Ostatni tydzień obniżonego VAT-u dla rolników ryczałtowych

Mijający weekend wyznacza półmetek tymczasowego pakietu CPN, w ramach którego stawka podatku VAT na paliwa została obniżona z 23% do 8%. Dla rolników ryczałtowych, którzy nie mają możliwości odliczenia podatku Od Towarów i Usług (VAT), nadchodzący tydzień (24–31 sierpnia) stanowi ostatnie okno czasowe na zakup paliwa na korzystniejszych zasadach.

Czytaj najnowszą analizę:

Co stanie się po 1 września, gdy stawka VAT powróci do standardowych 23%? Przy zachowaniu sobotniej ceny hurtowej diesla, podwyżka na pylonach będzie dotkliwa:

  • Sobotnia cena hurtowa ON (22.08): 6 748 PLN/m³ (6,748 zł/l netto).
  • Dzisiejsza cena maksymalna (8% VAT): (6,748 zł/l + 0,30 zł/l) *1,08 = 7,61 zł/l brutto.
  • Cena po powrocie stawki 23% VAT (od 1 września): (6,748 zł/l + 0,30 zł/l) *1,23 =8,67 zł/l brutto.

Sam powrót wyższej stawki VAT – nawet przy braku dalszych podwyżek w Płocku – oznacza skok ceny oleju napędowego o ponad 1,06 zł na każdym litrze.

Czytaj również:

Ceny paliw po weekendzie: Wchodzimy w drugi tydzień obowiązywania dwutygodniowego pakietu CPN. O ile sierpniowe tarcze i regulacje cen maksymalnych miały dać oddech kierowcom, o tyle ostry skok cen surowców na światowych giełdach w dużej mierze zniwelował planowane obniżki. Sobotnie cenniki w Płocku pokazują jednoznacznie: hurtowe podwyżki nie odpuszczają, co wyznaczy wyższe limity cenowe na stacjach od najbliższego wtorku.

Poniedziałek na starych limitach, wtorek pod dyktando sobotniego hurtu

Sposób wyznaczania cen maksymalnych w obwieszczeniach Ministra Energii zakłada jednodniowe przesunięcie, przy czym taryfy sobotnie kształtują stawki rynkowe od wtorku:

  • Poniedziałek (24 sierpnia): Na stacjach obowiązują jeszcze limity cenowe wyznaczone na podstawie hurtu piątkowego (Pb95: 6,52 zł/l, ON: 7,56 zł/l).
  • Wtorek (25 sierpnia): Wchodzą w życie nowe stawki maksymalne wyliczone bezpośrednio z sobotniego cennika hurtowego Orlenu.

Przypomnijmy oficjalny wzór przeliczeniowy:

Cena maksymalna = (Cena hurtowa netto/l + 0,30 zł/l) * 1,08% VAT

Skok diesla ARA w Rotterdamie i wyliczenie hurtu w Płocku

Presja na polskim rynku jest bezpośrednią konsekwencją sytuacji na giełdach międzynarodowych. Piątkowe zamknięcie w Rotterdamie przyniosło wzrost notowań kontraktów na olej napędowy (Diesel ARA) do poziomu 1 303,50 USD/tona (+0,27%). Od lutowego dołka (720,75 USD/t z 26 lutego) europejski diesel podrożał aż o 74,61% (+557,00 USD/t), skutecznie „zjadając” część ulg oferowanych przez rządowe tarcze.

Zwyżki giełdowe przełożyły się na sobotnie taryfy PKN Orlen:

  • Benzyna Eurosuper 95: W sobotę (22.08) cena hurtowa wzrosła do 5 796 PLN/m³ (5,796 zł/l netto) z poziomu 5 751 PLN/m³ w piątek.
    • Wyliczenie limitu na wtorek: (5,796 + 0,30) * 1,08 = 6,58368 zł/l, po zaokrągleniu 6,58 zł/l (skok limitu o 6 gr/l względem piątkowego progu).
  • Olej napędowy Ekodiesel: Sobotni cennik przyniósł wzrost do poziomu 6 748 PLN/m³ (6,748 zł/l netto) z 6 727 PLN/m³ w piątek.
    • Wyliczenie limitu na wtorek: (6,748 + 0,30) * 1,08 = 7,61184 zł/l, po zaokrągleniu 7,61 zł/l (wzrost limitu o 5 gr/l względem piątkowego progu).

Dwa światy: Rolnicy ryczałtowi vs. płatnicy VAT i transport

  • Rolnicy ryczałtowi: Ograniczeni do zakupów detalicznych lub dostaw lokalnych, płacą pełne ceny brutto. Nadchodzący tydzień to dla nich ostatni moment na zamknięcie zakupów paliwa pod prace jesienne przed gwałtownym skokiem podatkowym od 1 września.
  • Rolnicy VAT-owcy i branża transportowa: Zdecydowanie omijają marże detaliczne stacji paliw. Zaopatrują się w wolumenach całocysternowych, korzystając z rabatów i upustów handlowych od oficjalnego cennika Orlenu, którymi dystrybutorzy dzielą się z rynkiem. Dla tej grupy powrót stawki 23% VAT jest neutralny (odliczają go w deklaracjach), jednak stale rosnąca cena bazowa netto w rafineriach i tak realnie podnosi koszt wykonania prac polowych i usług przewozowych.

Źródło: Analiza własna na podstawie cen PKN Orlen i notowań giełd towarowych

Brak pieniędzy na wynagrodzenia lekarzy weterynarii. Widmo paraliżu branży mięsnej?

0

Wynagrodzenia lekarzy weterynarii za urzędowy nadzór nad produkcją żywności od miesięcy nie trafiają na konta specjalistów. Sytuacja jest tym bardziej absurdalna, że to zakłady mięsne i ubojnie w pełni finansują ten nadzór, wnosząc wymagane opłaty na bieżąco. Przekazywane przez przedsiębiorców środki giną jednak w budżetowym, „dziurawym worku”, skąd nie wracają na czas do inspektoratów. Co więcej, podstawowe stawki za czynności lekarzy nie były waloryzowane aż od 2011 roku. Ponad 5 tysięcy wyznaczonych lekarzy dba w Polsce o bezpieczeństwo żywności i nadzoruje rynek, ale ze środowiska docierają sygnały, że w niektórych powiatach zaległości sięgają już marca. Filar polskiego eksportu rolniczego opiera się dziś w dużej mierze na prywatnych oszczędnościach i poczuciu odpowiedzialności weterynarzy.

Głos ze środowiska: Nadzór działa tylko dzięki odpowiedzialności lekarzy

Sytuacja w terenowych inspektoratach staje się wyzwaniem dla ciągłości nadzoru. Problem, który początkowo dotyczył głównie monitoringu chorób zakaźnych (gruźlicy, brucelozy i białaczki) w gospodarstwach, przeniósł się bezpośrednio do ubojni i zakładów rozbioru mięsa.

Do redakcji Agro Profil spływają niepokojące relacje od wyznaczonych lekarzy weterynarii pracujących na co dzień przy nadzorze ubojowym i przetwórczym. Lekarze wskazują na ogromny zakres obowiązków: od codziennej kontroli higieny i stanu technicznego zakładów, przez nadzór nad dobrostanem zwierząt, aż po skomplikowane procedury wystawiania dokumentacji przedeksportowej.

Jak podkreślają przedstawiciele branży, najbardziej uderzający jest fakt, że pomimo braku terminowych wypłat, praca na liniach ubojowych odbywa się bez zakłóceń. Lekarze wykonują swoje zadania ze świadomością, że opóźnienia w wynagrodzeniach mogą sięgać wielu miesięcy. Każdego miesiąca muszą jednak regulować bieżące zobowiązania podatkowe, opłacać składki ZUS oraz pokrywać koszty dojazdów z własnych środków, podczas gdy państwo nie ponosi konsekwencji za nieterminowe rozliczanie świadczonych usług. Ewentualne przestojowe decyzje po stronie weterynarzy wywołałyby natychmiastowy efekt domina, uderzając w ciągłość dostaw mięsa, handel zagraniczny i płynność gospodarstw rolnych.

Zagrożone wynagrodzenia lekarzy weterynarii: Pieniędzy wystarcza na 6–7 miesięcy

Sygnały o zatorach płatniczych płyną z kolejnych regionów kraju – w tym z województw mazowieckiego, wielkopolskiego, łódzkiego czy pomorskiego. Powiatowe Inspektoraty Weterynaryjne (PIW) mierzą się z wyczerpaniem przyznanych na ten rok limitów.

Jak ujawnia praktyka funkcjonowania terenowych organów, zaległości w wynagrodzeniach lekarzy weterynarii wynikają w dużej mierze z faktu, że zasadnicze środki w corocznej ustawie budżetowej pokrywają zapotrzebowanie jednostek na około 6–7 miesięcy funkcjonowania. Pozostała część wydatków wymaga uruchamiania rezerw celowych, co w procedurach międzyresortowych bywa procesem czasochłonnym. W efekcie opóźnienia w wypłatach dla lekarzy wyznaczonych sięgają w wielu miejscach od kilku tygodni do kilku miesięcy.

Systemowa patologia: Ubojnie płacą, ale pieniądze trafiają do „wspólnego worka”

Dlaczego brakuje środków, skoro zakłady przetwórcze i ubojnie na bieżąco wnoszą opłaty za nadzór weterynaryjny?

Rozwiązanie tkwi w specyfice konstrukcji finansów publicznych. Opłaty wnoszone przez zakłady mięsne trafiają bezpośrednio do ogólnego dochodu budżetu państwa. Zgodnie z obowiązującymi zasadami nie ma mechanizmu powiązania tych wpłat z automatycznym zasilaniem kont konkretnych inspektoratów na pokrycie bieżących wynagrodzeń lekarzy weterynarii.

Jednocześnie z tych samych zasobów budżetowych pokrywane są konieczne i ustawowe wydatki na odszkodowania dla hodowców oraz koszty utylizacji zwierząt przy zwalczaniu chorób zakaźnych (m.in. ptasiej grypy czy ASF). Intensyfikacja ognisk chorób w pierwszej połowie roku mocno obciążyła rezerwy, co dodatkowo utrudnia płynne regulowanie bieżących zobowiązań.

Trudne dylematy wydatkowe budżetu państwa

Sytuacja ta ujawnia trudne wyzwania, przed jakimi stoi państwo w zakresie priorytetyzacji wydatków. Dziwić jednak może wprowadzanie kosztownych programów osłonowych dla kierowców czy szerokich mechanizmów wsparcia na rynku paliw w sytuacji braku środków na realizację podstawowych zobowiązań państwa wobec lekarzy weterynarii.

W obliczu napiętego budżetu alokacja środków wymaga równoważenia potrzeb wielu sektorów. Wydaje się jednak, że zagwarantowanie ciągłości nadzoru sanitarnego i weterynaryjnego stanowi fundament bezpieczeństwa żywnościowego, którego finansowanie powinno mieć charakter priorytetowy.

Jakie będą konsekwencje dla rolników i rynku?

Przedstawiciele środowiska lekarsko-weterynaryjnego oraz samorząd zawodowy zwracają uwagę, że przedłużający się stan niepewności może doprowadzić do rezygnacji części specjalistów z wykonywania czynności z wyznaczenia. Ewentualne luki w obsadzie ubojni niosą ze sobą poważne ryzyko łańcuchowe:

  • Zatory w ubojniach: Brak lekarza na zmianie uniemożliwia przeprowadzenie obligatoryjnego badania przed- i poubojowego, co blokuje legalny start linii produkcyjnych.
  • Problemy dla hodowców: Wstrzymanie pracy zakładów odbije się bezpośrednio na rolnikach, powodując opóźnienia w odbiorze żywca i zakłócając płynność finansową gospodarstw.
  • Utrudnienia w eksportach: Przerwy w wydawaniu świadectw zdrowia dla partii towaru wysyłanych do krajów trzecich mogą osłabić pozycję polskich eksporterów na rynkach zagranicznych.

Sprawny system nadzoru weterynaryjnego leży w interesie całego sektora rolno-spożywczego. Szybkie uruchomienie procedur korygujących i udrożnienie wypłat z rezerw budżetowych pozwoli uniknąć znacznie kosztowniejszych strat w branży mięsnej.

Pytania, na które branża oczekuje pilnych odpowiedzi

Odbudowa zaufania oraz zapewnienie stabilności rynku rolno-spożywczego wymagają natychmiastowych i przejrzystych wyjaśnień ze strony organów odpowiedzialnych za finanse publiczne oraz rolnictwo. Wsłuchując się w głosy płynące ze środowiska, stawiamy publicznie kluczowe pytania do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Finansów:

  1. Gdzie trafiają środki wpłacane przez zakłady mięsne za nadzór weterynaryjny?
  2. Dlaczego brakuje pieniędzy na wynagrodzenia za pracę, która została już rzetelnie wykonana?
  3. Ilu urzędowych lekarzy weterynarii w całej Polsce nie otrzymuje obecnie należnych środków?
  4. Kiedy dokładnie lekarze wyznaczeni mogą liczyć na wypłatę zaległych wynagrodzeń?
  5. Dlaczego w budżecie państwa nie zabezpiecza się w sposób ciągły środków na wydatek tak stały i powtarzalny jak nadzór nad zakładami mięsnymi, monitoring chorób zakaźnych i inne rutynowe czynności weterynaryjne?

Oczekujemy, że odpowiednie resorty ustosunkują się do tej sprawy i przedstawią konkretny harmonogram rozwiązywania zatorów płatniczych w Inspekcji Weterynaryjnej. Do tematu będziemy wracać.

Jak ustawić sieczkarnię do kukurydzy? Koszenie kukurydzy na kiszonkę coraz bliżej

0
sieczkarnie do kukurydzy
Sieczkarnie samojezdne charakteryzują się wysoką przepustowością, sięgającą nawet 300 t/h. Fot. K. Krzyżaniak

Ze względu na osiągane wysokie plony zbiór kukurydzy na kiszonkę jest bardzo kosztowny. W związku z tym maszyny do zbioru oraz sposób zakiszania muszą być odpowiednio dobrane do możliwości gospodarstwa. Do zbioru kukurydzy na kiszonkę służą sieczkarnie zbierające.

sieczkarnie do kukurydzy
Źle dobrane środki transportowe wpływają na obniżenie wydajności zbioru oraz wzrost kosztów eksploatacji sieczkarni. Fot. K. Krzyżaniak

Sieczkarnie do kukurydzy mogą być zawieszane, przyczepiane lub samojezdne. Dwa pierwsze typy współpracują z ciągnikami i posiadają najczęściej przystawki jedno-, dwu- lub trzyrzędowe. Są one przeznaczone dla małych gospodarstw, uprawiających kukurydzę na niewielkiej powierzchni.

Natomiast gospodarstwa wielkoobszarowe, jak i firmy usługowe używają do zbioru zielonek na kiszonkę sieczkarni samojezdnych. Są to maszyny o bardzo dużych mocach, nawet do 1000 KM, i szerokościach roboczych przystawki do 12 m. Przy dobrej organizacji środków transportowych pozwala to osiągnąć bardzo duże wydajności. Oprócz zbioru kukurydzy sieczkarnie wykorzystuje się do zbioru zielonek niskich oraz roślin energetycznych, jak wierzba, topola, miskant olbrzymi.

Kukurydza na kiszonkę – uprawa i przygotowanie do zbioru

Kukurydzę można zaliczyć do roślin najczęściej uprawianych i o największym znaczeniu gospodarczym na świecie. W dobrze rozwiniętych krajach Unii Europejskiej coraz ważniejszą rolę odgrywa kukurydza kiszonkowa. Uprawiana jest głównie jako pasza objętościowa oraz jako kiszonka na potrzeby bioenergetyki. W Polsce powierzchnia uprawy kukurydzy kiszonkowej systematycznie rośnie. Wpływa na to stale zwiększająca się produkcją bydła mlecznego oraz opasowego. Kukurydza jest bowiem najtańszą i wysoce energetyczną paszą z użytków polowych.

Szacuje się jednak, że jej wykorzystanie w produkcji zwierzęcej powinno się jeszcze zwiększyć. W ciągu 20 lat powierzchnia uprawy kukurydzy na kiszonkę zwiększyła się trzykrotnie. Przyczynił się do tego również wzrost popularności odnawialnych źródeł energii, gdyż kiszonka z kukurydzy stanowi co najmniej 50% surowca wykorzystywanego do produkcji biogazu. Spowodowane jest to osiąganiem wysokich plonów zielonej masy, łatwością zakiszania oraz wysokim uzyskiem biogazu. Coraz większa liczba odmian kukurydzy o różnych wymaganiach glebowych, jak i klimatycznych sprawia, że roślina ta jest uprawiana obecnie na terenie całego kraju.

Jaka kukurydza na kiszonkę? Dobór odpowiedniej odmiany

W nowoczesnej uprawie kukurydzy stosuje się głównie odmiany mieszańcowe. Dzięki wykorzystaniu zjawiska heterozji osiągają one plony większe od 10% do 25%. Odmiany mieszańcowe charakteryzują się również wyrównanym wzrostem, tempem rozwoju i dojrzewania. Ważne jest, aby materiał siewny był wysokiej jakości.

Odmiany uprawiane obecnie w Polsce mają niższe wymagania cieplne od odmian uprawianych kilkadziesiąt lat temu. Termiczny próg kiełkowania został zmniejszony do 6oC. Zwiększono również odporność na wiosenne przymrozki i niskie temperatury. Przy doborze odmian kukurydzy na kiszonkę należy zwrócić uwagę na wczesność dojrzewania. Wczesne odmiany pozwalają uzyskać wyższą jakość sieczki i większy udział kolb. Zmniejszają się też straty spowodowane coraz częściej występującymi letnimi suszami.

Ponadto stosowanie wczesnych odmian poprawia organizację zbioru i zakiszania oraz wpływa korzystnie na zmianowanie roślin, gdyż przy wczesnym zbiorze można zasiać zboża ozime lub poplon. Bardzo ważną cechą nowych odmian kukurydzy na kiszonkę jest efekt „stay-green”. Roślina utrzymuje zieloność łodygi i liści aż do pełnej dojrzałości. Te odmiany kukurydzy na kiszonkę należy zbierać na początku pełnej dojrzałości ziarna. Wszystkie odmiany dopuszczone do uprawy w Polsce są zarejestrowane w Krajowym rejestrze odmian kukurydzy.

Dodatkowo dopuszcza się odmiany zarejestrowane w krajach Unii Europejskiej znajdujące się we wspólnotowym katalogu.

Sieczkarnie do kukurydzy – jakie maszyny wykorzystuje się do zbioru?

Do zbioru kukurydzy na kiszonkę służą sieczkarnie polowe, które mogą być samojezdne lub współpracować z ciągnikiem jako maszyny zawieszane lub zaczepiane. Dla gospodarstw o małej powierzchni upraw zielonek na kiszonkę sieczkarnie współpracujące z ciągnikiem są idealnym rozwiązaniem. Współpracują one z ciągnikami o mocy od 30 KM do nawet 150 KM w zależności od zastosowanej przystawki.

Sieczkarnie samojezdne są wyposażone w jednostki napędowe od 400 KM do ponad 1000 KM, dzięki czemu osiągają najwyższą wydajność i wysoką jakość sieczki z kukurydzy. Z powodu wysokiej ceny wykorzystywane są w firmach usługowych i gospodarstwach wielkoobszarowych.

Przy opóźnionym terminie zbioru duże znaczenie ma dokładność rozdrobnienia całych roślin, a przede wszystkim ziarna. W związku z tym maszyny do zbioru całych roślin kukurydzy, jak i wykorzystywane w transporcie i przy formowaniu pryzmy muszą być odpowiednio dobrane. Sieczkarnie samojezdne osiągają bardzo duże wydajności, powyżej 150 t/h.

sieczkarnie do kukurydzy
W nowoczesnych sieczkarniach samojezdnych wszystkie zespoły robocze są regulowane ze stanowiska operatora. Fot. K. Krzyżaniak

W celu pełnego wykorzystania wydajności oraz odciążenia operatora stosuje się szereg komputerowych systemów wspomagających pracę. I tak w sieczkarniach można obecnie spotkać takie systemy, jak:

  • system automatycznego prowadzenia,
  • system automatycznego napełniania środków transportowych,
  • detektory metalu i kamieni,
  • spektrometry badające jakość sieczki,
  • kwantymetry rejestrujące warunki zbioru.

Jak ustawić sieczkarnię do kukurydzy?

Zespół rozdrabniający ma najwyższe zapotrzebowanie energetyczne ze wszystkich zespołów roboczych w sieczkarni. W sieczkarniach samojezdnych występują bębnowe zespoły rozdrabniające, które mogą być otwarte lub zamknięte. Korzystniejsze jest stosowanie bębnów typu zamkniętego, gdyż do wnętrza bębnów otwartych dostaje się materiał, co powoduje wibracje. Dodatkowo w bębnach zamkniętych lepszy jest efekt wyrzutu materiału.

Zespoły rozdrabniające, w zależności od producenta, różnią się między sobą:

  • wymiarami bębnów,
  • ustawieniem i kształtem noży,
  • liczbą noży.

Noże na bębnie mogą być niedzielone i ustawione skośnie, podzielone na dwa segmenty i ustawione w układ „V” oraz w czterech segmentach ustawione w linii spiralnej. Noże dzielone na dwa lub cztery segmenty mają zapobiegać przesuwaniu się materiału w jedną stronę. Bardzo ważne jest odpowiednie naostrzenie i ustawienie noży oraz dobrze ustawiona stalnica. Pozwala to uzyskać sieczkę wysokiej jakości i zmniejszyć zapotrzebowanie mocy.

Jak ustawić rozdrabniacz ziarna w sieczkarni do kukurydzy?

Sieczkarnie samojezdne dodatkowo są wyposażone w rozdrabniacz ziarna. Najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest rozdrabniacz walcowy z dwoma ryflowanymi walcami, które obracają się przeciwbieżnie i z różną prędkością obrotową. Standardowo różnica prędkości walców wynosi 30%, w celu dokładniejszego rozdrobnienia ziarna można ją opcjonalnie zwiększyć do 40%. Dla uzyskania odpowiedniego rozdrobnienia ziarna szczelina między walcami jest regulowana.

Optymalny wymiar szczeliny wynosi 2 mm, ale dokładne ustawienie zależy od stopnia dojrzałości ziarna. Za rozdrobnione ziarno uznaje się takie, które jest ześrutowane lub ma uszkodzoną okrywę nasienną. Mimo to ze zbiorem mechanicznym wiążą się zawsze straty – za dopuszczalne przyjmuje się do 3% nierozdrobionych ziarniaków w sieczce. Na wzrost liczby nierozdrobnionych ziarniaków ma wpływ niepełne obciążenie zespołów roboczych (przy wjeździe i wyjeździe z łanu) oraz zbiór kukurydzy w fazie pełnej dojrzałości ziarna.

Kiedy zbiera się kukurydzę na kiszonkę?

Zawartość suchej masy przed zbiorem powinna wynosić od 30% do 35%. Przy takiej wilgotności straty przy zakiszaniu są najmniejsze, proces zakiszania przebiega prawidłowo, a kiszonka ma najwyższą zawartość składników odżywczych. Osiągnięcie takiej zawartości suchej masy zmusza do zbioru kukurydzy w późnych stadiach dojrzałości: woskowej, późno woskowej lub na początku pełnej dojrzałości. Ważne jest również, aby zbiór został przeprowadzony przed jesiennymi przymrozkami.

Przy zbiorze kukurydzy na kiszonkę w stadiach późnej dojrzałości konieczne jest stosowanie dodatkowych urządzeń rozdrabniających ziarno. Dotyczy to przede wszystkim odmian kukurydzy typu „stay-green” i ma to bardzo duże znaczenie w procesie zakiszania oraz w późniejszym przyswajaniu paszy przez bydło. W przypadku niekorzystnych warunków pogodowych i opóźnionego zbioru kukurydzy zawartości suchej masy może przekroczyć 35%. Konieczne może okazać się wtedy zastosowanie środków ułatwiających zakiszanie.

Sieczkarnie do kukurydzy – jaka długość cięcia będzie najlepsza?

Teoretyczna długość cięcia powinna być ustawiona od 4 mm do 8 mm. W rzeczywistości sieczka będzie trochę dłuższa, ale nie powinna przekraczać 10 mm. Zbyt drobne cięcie kukurydzy może mieć wpływ na pogorszenie pobierania paszy przez zwierzęta. Natomiast zbyt duża ilość cząstek o długości powyżej 20 mm wpływa negatywnie na proces zakiszania, ubicie w silosie oraz również na pobieranie paszy.

Przy dużej zawartości suchej masy korzystniejsze jest osiągnięcie krótszej sieczki oraz niezbędne jest użycie rozdrabniaczy walcowych, zapewniających rozdrobnienie ziarna i wszystkich grubszych części roślin. Zbierając kukurydzę na kiszonkę do produkcji biogazu, ważne jest dokładne rozdrobnienie materiału. Największą ilość biogazu uzyskuje się przy długości sieczki od 4 do 8 mm.

sieczkarnie do kukurydzy
Dobre rozdrobnienie ziarna jest niezbędne do prawidłowego przyswajania składników odżywczych przez bydło. Fot. K. Krzyżaniak

Na jakiej wysokości kosić kukurydzę na kiszonkę?

Zalecana wysokość ścinania kukurydzy wynosi około 20 cm. Przy zbyt niskiej wysokości zbioru do zbieranego surowca dostaje się ziemia oraz często butwiejące liście z dolnych części roślin, co jest niebezpieczne dla procesu zakiszania. Jeżeli zawartość suchej masy i udział kolb są na niskim poziomie, korzystne jest podwyższenie wysokości koszenia do 40 cm lub nawet 80 cm. Powoduje to, co prawda, straty plonu rzędu około 20% przy ścinaniu na wysokości 40–50 cm, ale pozwala uzyskać wysokoenergetyczną kiszonkę. Dlatego znając bilans paszowy w gospodarstwie, można podjąć decyzję, czy potrzeba większej ilości kiszonki o gorszych parametrach, czy też zależy nam na paszy o najwyższej jakości.

Kiszenie kukurydzy – sposoby

Formowanie pryzmy lub napełnianie silosu musi trwać nieprzerwanie na całej powierzchni oraz nie dłużej niż 4 dni. Przy użyciu sieczkarni do kukurydzy o dużej wydajności, aby uzyskać dobre ubicie zakiszanego materiału, wskazane jest równoczesne napełnianie dwóch silosów. Napełnianie silosu należy rozpocząć od jego końca i przemieszczać się w stronę wjazdu. Najkorzystniej jest opróżniać kolejne zestawy transportowe przed silosem w celu zmniejszenia zanieczyszczenia zakiszanej masy.

Do napełniania silosu lub formowania pryzmy służą ładowarki samojezdne oraz ciągniki wyposażone w ładowacz czołowy, które poza wpychaniem surowca równocześnie go ugniatają. Zagęszczenie zakiszanej sieczki powinno wynosić około 650 kg/m3, dlatego należy stosować najcięższe ciągniki, bez kół bliźniaczych. Po zapełnieniu silosu należy przykryć go folią w celu wyeliminowania dostępu powietrza i promieni słonecznych oraz wsiąkania wody z opadów atmosferycznych. Dla poprawnego osiadania kiszonki należy obciążyć folię.

Kiszonkę z kukurydzy można również zakiszać w silosie elastycznym. Do jego napełnienia służy prasa silosowa. Przy tym sposobie zakiszania uzyskuje się paszę o wysokiej jakości przy minimalnych stratach. Dzięki dostępności rękawów foliowych o średnicy od 1,2 do 3 m ta metoda zakiszania znajduje zastosowanie zarówno w małych, jak i wielkoobszarowych gospodarstwach, które nie mają utwardzonych silosów przejazdowych. W silosie elastycznym można również zakiszać całe ziarna kukurydzy oraz wysłodki, dzięki czemu zwiększa się wykorzystanie prasy silosującej w gospodarstwach hodujących bydło.

Jak zorganizować transport podczas pracy sieczkarni do kukurydzy?

W zbiorze kukurydzy na kiszonkę sieczkarniami samojezdnymi o wysokiej wydajności bardzo ważna jest dobra organizacja środków transportowych. Do transportu sieczki służą przyczepy silosowe o pojemności ładunkowej od około 30 do 60 m3. Wyposażone są z reguły w przenośniki podłogowe służące do rozładunku.

Również do transportu masy kiszonkarskiej stosuje się przyczepy skorupowe z zamontowanymi nadstawkami w celu zwiększenia ich ładowności. Jest to korzystne rozwiązanie ze względu na możliwość rozładunku bez wjeżdżania na pryzmę lub silos, a co za tym idzie – zmniejszenie czasu rozładunku i ograniczenie zanieczyszczenia kiszonki.

Mszyce coraz groźniejsze dla upraw. Mogą przenosić groźne wirusy

0
Mszyce / Mszyca czeremchowo-zbożowa (ciemniejsza) i zbożowa
Mszyca czeremchowo-zbożowa

Niepozorne i często ignorowane, a jednak zdolne do wywoływania jednych z najpoważniejszych problemów w produkcji polowej. Mszyce to mistrzowie adaptacji, a ich obecność oznacza nie tylko uszkodzenia roślin, ale również ryzyko porażeń wirusowych.

Mszyce – dlaczego tak szybko opanowują uprawy?

Znaczenie mszyc w ochronie roślin wynika głównie z wysokiego tempa rozwoju oraz charakteru szkodliwości. Błyskawiczne tempo rozwoju jest wynikiem ewolucyjnego przystosowania mszyc – niewielkie rozmiary oraz teleskopowa partenogeneza (w larwie jeszcze w ciele matki rozwija się równolegle kolejne pokolenie). Masowe pojawy mszyc wynikają również ze zdolności migracji – nawet na duże odległości.

Wysoka specjalizacja pokarmowa pozwala mszycom zasiedlać praktycznie wszystkie gatunki roślin:

  • monofagi – jednego gatunku,
  • oligofagi – gatunki zwykle z jednej rodziny,
  • polifagi – wiele gatunków roślin z wielu nawet odległych rodzin.

Mszyce są też bardzo wrażliwe na wszelkie bodźce zewnętrzne (szczególnie temperaturę), ale potrafią bardzo szybko dostosować się do nowych warunków środowiskowych.

Co sprzyja rozwojowi mszyc?

Rozwojowi mszyc i tym samym infekcjom wirusowym sprzyjają:

  • zmiany klimatu,
  • intensyfikacja i wzrost powierzchni upraw,
  • monokultury oraz ograniczone możliwości ich zwalczania.

Mszyce jako wektory wirusów roślin

Stosunkowo do niedawna problem mszyc w uprawach wielu gatunków upraw rolniczych ograniczał się do powodowanych przez nie strat bezpośrednich, tj. deformacji i zasychania fragmentów roślin spowodowanych ich intensywnym i masowym żerowaniem w tkankach.

Obecnie dużo większe ryzyko związane jest z pośrednią szkodliwością mszyc, czyli przenoszeniem przez nie wirusów w charakterze tzw. wektorów. W celu pobrania i przekazania wirusów trwałych mszyca musi żerować przez dłuższy czas w głębiej położonych tkankach floemu. Natomiast wirusy nietrwałe mogą zostać pobrane i przekazane następnym roślinom już w trakcie kilkusekundowych nakłuć próbnych.

Jak ograniczyć mszyce i ryzyko infekcji wirusowych?

Infekcji wirusowej nie można w żaden sposób zwalczyć i aby jej zapobiec, należy ograniczać mszyce. W ochronie integrowanej pierwszeństwo mają działania niechemiczne, takie jak:

  • w miarę możliwości izolacja przestrzenna od innych roślin żywicielskich danego gatunku mszycy,
  • ograniczenie zachwaszczenia (w tym samosiewami),
  • prawidłowa uprawa pożniwna,
  • możliwie opóźniony siew ozimin (najlepiej odmian mrozoodpornych),
  • zrównoważone nawożenie (szczególnie azotowe).

W przypadku wirusów żółtaczki rzepy skutecznym rozwiązaniem jest stosowanie odpornych odmian rzepaku. W katalogu pojawia się coraz więcej kreacji z genem odporności na TuYV i sukcesywnie będą pojawiały się kolejne. Trwają też prace hodowlane w jęczmionach nad pozyskaniem linii odpornych na BYDV (żółta karłowatość jęczmienia).

Monitoring mszyc – kiedy pojawia się zagrożenie?

W metodzie chemicznej kluczową rolę odgrywa monitoring i sygnalizacja pierwszych nalotów mszyc na oziminy. Komunikaty o ich pojawieniu w danych rejonach kraju zamieszczane są m.in. na Platformie Sygnalizacji Agrofagów. Należy prowadzić bezpośrednią lustrację roślin pod kątem obecności mszyc. Progiem szkodliwości dla mszyc–wektorów wirusów są pierwsze nalatujące na uprawę osobniki.

W monitoringu terminu nalotu mszyc pomocne są żółte naczynia umieszczone najlepiej w kilku miejscach na plantacji. Następnie należy obejrzeć rośliny, by sprawdzić, czy mszyce na nich żerują i się rozwijają (w naczyniach mogą pojawiać się przypadkowo nieszkodliwe dla danej uprawy gatunki mszyc). Obecność młodych larw żerujących na roślinach będzie świadczyć, że na 100% mamy do czynienia ze szkodliwym gatunkiem.

Zwalczanie mszyc – jakie metody stosować?

Lokalne populacje mszyc stają się coraz bardziej odporne na substancje czynne zawarte w insektycydach. Z tego względu należy stosować je rotacyjnie, z wykorzystaniem różnych grup chemicznych.

Z punktu widzenia ochrony integrowanej zaprawianie nasion jest korzystną formą ochrony upraw, o dużo mniejszym wpływie na środowisko w porównaniu z wielokrotnymi zabiegami nalistnymi. Jednak od wielu lat takich możliwości nie mają plantatorzy zbóż, a obecnie także rzepaku (choć pośrednio w pewnym zakresie mszyce ograniczą zaprawy zarejestrowane w rzepaku przeciwko innym szkodnikom).

Mszyce w zbożach – gatunki, objawy i wirusy

W Polsce problem wirusów na oziminach zbóż na większą skalę pojawił około 30 lat temu, kiedy równocześnie zaczęto obserwować stopniowe zasiedlanie zasiewów ozimin przez mszyce w okresie jesieni. Początkowo to nowe zjawisko dotyczyło tylko południowo-zachodnich rejonów, jednak po kilku latach infekcyjne mszyce i porażone plantacje ozimin stwierdzano już w całej Polsce.

Gatunki

Głównym sprawcą kłopotów na plantacjach jest mszyca czeremchowo-zbożowa, która spośród wszystkich mszyc mogących żerować na zbożach w okresie jesieni występuje najliczniej i powszechnie w całym kraju. Wirusy może też przenosić mszyca zbożowa, różano-trawowa czy kukurydziana.

Wirusy

Mszyce mogą infekować zboża przez cały okres wegetacji. Jednak najgroźniejsze są infekcje jesienne pochodzące z pierwszych ich nalotów z uwagi na dłuższy okres koncentracji wirusa w roślinie.

Mszyce na plantacjach zbóż mogą pobierać i przekazywać wirusy żółtej karłowatości jęczmienia tylko podczas dłuższego żerowania w głębszych tkankach rośliny (wirusy nie przenoszą się genetycznie). Po pobraniu wirusa z sokiem mszyce stają się jego dożywotnimi nosicielami, przenosząc go stopniowo na kolejne zasiedlane rośliny.

Objawy porażenia zbóż ozimych tą wirozą są widoczne dopiero wiosną w kolejnym roku. Przede wszystkim są to charakterystyczne przebarwienia liści, w zależności od gatunku:

  • żółte (pszenżyto i jęczmień),
  • czerwone (pszenica),
  • amarantowe (owies),
  • rdzawe (żyto).

Symptomy porażenia mogą przypominać te wynikające z nieprawidłowego bilansu składników pokarmowych czy niedoboru wody, stąd zwykle konieczna jest diagnostyka laboratoryjna.

Dodatkowo zainfekowane rośliny wolniej rosną, silnie się rozkrzewiają i wytwarzają mniej źdźbeł kłosonośnych. Nieliczne źdźbła są wyraźnie mniejsze i słabiej wypełnione ziarniakami. W przypadku dużego porażenia straty plonu mogą sięgać kilkudziesięciu procent, a w skrajnych przypadkach nawet być całkowite.

Choroba żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV) jest jedną z najczęściej występujących infekcji wirusowych zbóż, powodującą w skali światowej olbrzymie straty gospodarcze. Bywały sytuacje, że na skutek wirozy konieczna była likwidacja całych plantacji.

Dodatkowo w roku 2023 wykryto w Polsce nowe zagrożenie, jakim jest wirus G jęczmienia (BVG), także w infekcjach mieszanych z BYDV i przenoszony przez te same gatunki mszyc. Mogą one również kolonizować kukurydzę i powodować infekcje wirusowe – głównie BYDV.

Mszyce w rzepaku – gatunki, objawy i wirusy

Gatunki

Jeszcze niespełna kilka lat temu problem mszyc w rzepaku dotyczył jednego gatunku – mszycy kapuścianej, która zasiedlała rośliny w okresie kwitnienia i rozwoju łuszczyn. W ostatnich latach mszyca kapuściana coraz liczniej zaczęła pojawiać się także w okresie jesieni na wschodach rzepaku ozimego.

Jednak w tym okresie o wiele bardziej zaskoczyła plantatorów rzepaku obecność mszycy brzoskwiniowej (szczególnie w 2016 roku na południu i zachodzie kraju), która licznie zasiedlała powierzchnię spodniej strony liści. Ten gatunek mszycy jest polifagiem, żerującym na roślinach należących do wielu rodzin – dobrze znany jest m.in. plantatorom roślin okopowych czy upraw szklarniowych.

Szkodliwość

Symptomy porażenia roślin rzepaku wirusami mogą przypominać objawy suszy, przemarzania, niedoboru składników pokarmowych lub uszkodzenia korzeni spowodowanych przez śmietkę kapuścianą czy kiłę kapusty. Szczególnie na starszych liściach można zaobserwować żółte i czerwono-fioletowe przebarwienia. Początkowo występują one na brzegach, z czasem obejmując całą powierzchnię blaszki liściowej. Porażone rośliny wolniej rosną, tworzą mniej bocznych rozgałęzień, a łuszczyny są słabiej wypełnione nasionami.

Wirusy

Problem z mszycami na rzepaku w ostatnich latach dotyczy szkodliwości pośredniej – są one wektorami wirusów żółtaczki rzepy (TuYV). Inną wirozą rzepaku, której głównym wektorem jest mszyca kapuściana, jest wirus mozaiki rzepy (TuMV). Wirus żółtaczki rzepaku według źródeł występuje na roślinach należących do kilkunastu rodzin, jednak najbardziej podatne są rośliny kapustowate. Taka zróżnicowana gama roślin uprawnych i chwastów, w których wirus może zimować, stanowi potencjalne źródło dla przyszłych infekcji. Wirus żółtaczki rzepy najczęściej występuje w regionach intensywnej uprawy rzepaku, jak również buraków cukrowych, ziemniaków i warzyw kapustowatych, które są bazą pokarmową dla mszycy brzoskwiniowej.

Dla właściwej oceny plantacji niezbędne jest wykonywanie testów diagnostycznych pozwalających na jednoznaczną identyfikację wirusa (ELISA lub PCR). Według badań strata w plonie nasion w wyniku porażenia może wynosić nawet 50%, z jednoczesną redukcją poziomu ich zaolejenia i wzrostem zawartości obniżających jakość nasion glukozynolanów.

Mszyce w ziemniakach – gatunki, objawy i wirusy

Gatunki

Do niedawna mszyce uznawane były za szkodniki ziemniaka o niezbyt dużym znaczeniu gospodarczym. Jednak w ostatnich latach ulega to zmianie (w szczególności na plantacjach nasiennych) – głównie z uwagi na zmiany klimatu. Na roślinach ziemniaka występują gatunki mszyc typowo ziemniaczanych, a także tzw. nieziemniaczanych, dla których ziemniak nie jest podstawową rośliną żywicielską. Najliczniej pojawia się mszyca brzoskwiniowa oraz burakowa, natomiast w mniejszym nasileniu mszyca szakłakowo-ziemniaczana, mszyca kruszynowo-ziemniaczana czy mszyca ziemniaczana średnia.

Szkodliwość

Szkody bezpośrednie powodowane przez masowo żerujące mszyce objawiają się zawijaniem i kędzierzawieniem liści, przez co obniża się ich powierzchnia asymilacyjna. W wyniku masowego żerowania rośliny są osłabione, wolniej rosną lub w skrajnych przypadkach całkowicie zamierają. Określono, że żerowanie kolonii około 35 mszyc na liściu generuje potencjalne szkody sięgające 25%.

Wirusy

Jednak poważniejsze uszkodzenia mogą być wynikiem pośredniej szkodliwości mszyc. Szczególnie mszyca brzoskwiniowa uznawana jest za główny w Polsce wektor wirusów ziemniaka o znaczeniu gospodarczym. Może przenosić wirus liściozwoju ziemniaka – PRLV, wirus Y ziemniaka – PVY oraz wirusy M – PVM i S – PVS. Pozostałe gatunki mszyc również mogą przenosić wirusy, jednak w mniejszym stopniu, ponieważ zwykle nie pojawiają się corocznie i masowo.

W zależności od rodzaju wirusa główne objawy wystąpienia infekcji na roślinach to:

  • zahamowanie wzrostu,
  • przebarwienia i zwijanie liści,
  • smugi na łodygach,
  • zdrobnienie bulw bądź zamieranie pędów.

Natomiast pozostawiane przez mszyce wydzieliny i uszkodzone tkanki istotnie zwiększają ryzyko wtórnych porażeń przez sprawców chorób.

Mszyce w bobowatych – gatunki, objawy i wirusy

Gatunki

W uprawach bobowatych najczęściej spotykane są mszyca grochowa oraz mszyca burakowa, ale mogą pojawiać się też inne gatunki, jak mszyca lucernowo-grochodrzewowa czy w ostatnich latach polifagiczna i ekspansywna mszyca brzoskwiniowa.

Szkodliwość

Szczególnie newralgicznym momentem w ochronie roślin bobowatych jest okres kwitnienia i zawiązywania strąków. W tym czasie masowo pojawiają się mszyce, które wysysając soki roślinne, powodują deformacje, zahamowanie wzrostu i zamieranie fragmentów roślin.

Wirusy

Na roślinach bobowatych (groch, bobik, łubin, soja) mszyce mogą przenosić kilka istotnych wirusów. Największe znaczenie mają wirusy mozaik i żółtaczek, które prowadzą do deformacji roślin, zahamowania wzrostu i dużych strat plonów. Najważniejsza wiroza grochu, której wektorami są mszyce, to wirus mozaiki grochu (PEMV). Bobowate mogą porażać także inne wirusy, jak wirus żółtaczki fasoli (BLRV), wirus mozaiki fasoli (BCMV), wirus żółtej mozaiki fasoli (BYMV) i wirus mozaiki soi (SMV).

Mszyce w burakach cukrowych – gatunki, objawy i wirusy

Gatunki

Wśród mszyc zasiedlających buraka cukrowego największe znaczenie ma mszyca burakowa, szczególnie na etapie początkowego wzrostu roślin. Występuje ona powszechnie i corocznie, stanowiąc zwykle ponad 90% wszystkich notowanych na buraku cukrowym gatunków mszyc. Jednak w ostatnich latach masowo na plantacjach buraka cukrowego zaczęła pojawiać się także mszyca brzoskwiniowa.

Szkodliwość

Zasiedlone liście buraka cukrowego (zwłaszcza najmłodsze w rozecie) ulegają deformacjom, obniża się ich powierzchnia asymilacyjna, co ogranicza wzrost roślin lub prowadzi do ich więdnięcia. Dodatkowo powierzchnie liści mogą być błyszczące i lepkie od wydzielanej przez mszyce spadzi, która zatyka aparaty szparkowe liści, a także stanowi pożywkę dla grzybów sadzakowych. Patogeny chorobotwórcze mogą także wnikać do roślin przez tkanki uszkodzone mechanicznie podczas żerowania mszyc. Długotrwałe i silne uszkodzenie młodych liści może skutkować obniżką plonu buraka cukrowego do ponad 30% oraz spadkiem zawartości cukru.

Wirusy

Z kolei pośrednia szkodliwość mszyc polega na ich zdolności do przenoszenia groźnych wirusów roślinnych, mogących być przyczyną np. żółtaczki buraka (BYV) czy łagodnej żółtaczki buraka (BMYV).

Środki na mszyce w buraku cukrowym – nowe możliwości ochrony

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydało czasowe zezwolenie (nr R/j-2/2026) na stosowanie środka Irazu® 100 SE do zwalczania mszycy trzmielinowo-burakowej oraz mszycy brzoskwiniowo-ziemniaczanej. Zezwolenie obowiązuje od 12 lipca do 30 września 2026 r. i zostało wydane na wniosek Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC).

Rozszerzenie zakresu stosowania środka Irazu® 100 SE o zwalczanie mszyc stanowi istotne wsparcie w ochronie plantacji buraka cukrowego. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ przy silnym występowaniu tych szkodników straty plonu mogą sięgać nawet 50%.

Dodatkowo obecne wysokie temperatury sprzyjają ich przeżywalności, a wiele dostępnych rozwiązań ochronnych traci skuteczność przy temperaturach przekraczających 20°C. W takich warunkach kluczowe znaczenie dla ochrony plonu i jego jakości mają skuteczny monitoring plantacji oraz szybka reakcja na pojawienie się szkodników. Dla plantatorów oznacza to dalsze poszerzenie możliwości skutecznej ochrony buraka cukrowego. Na początku marca 2026 roku środek Irazu® 100 SE uzyskał zezwolenie do zwalczania szarka komośnika, a obecnie może być również stosowany przeciwko najważniejszym gatunkom mszyc zagrażającym plantacjom buraka cukrowego.

Insektycyd Irazu® 100 SE zawiera substancję czynną cyjanotraniliprol (Cyazypyr®), która działa kontaktowo, żołądkowo oraz – co szczególnie istotne – wgłębnie, zapewniając skuteczną ochronę plantacji buraka cukrowego również w szerokim zakresie temperatur.

Do piątku 28 sierpnia będzie spokojniejsza pogoda

0
24 sierpnia
24 sierpnia

Pogoda na siano? Tylko dla nielicznych

Według prognoz jutro miejscami popada od Podlasia po Kurpie, Mazury, Warmię, Kujawy czy część Wielkopolski. Opady niewielkie ale już 2 czy 8 mm może przeszkodzić w sianokosach. Pojutrze lokalnie popada lekko na wschodzie kraju czy na Podhalu.

Następnie aż do piątku południa w całym kraju powinno być sucho i słonecznie. Dnie mamy już krótsze, wierzchnia warstwa gleby wilgotna a to wróży intensywne rosy zwłaszcza, że dość często będziemy mieć o świcie zaledwie +7/+11 stopni Celsjusza.

24 sierpnia na południu kraju oraz w Lubelskim, Świętokrzyskim i większości Łódzkiego będzie sucho i słonecznie. Jedynie od Podlasia po północną Wielkopolskę miejscami przelotnie popada a nawet zagrzmi. Suma opadów nie powinna przekroczyć 8-10 mm na obszarze 15% obszaru.

Wiatr na wschodzie i w centrum powieje silnie zwiększając odczucie chłodu.

24 sierpnia

To będzie także spokojny tydzień w pogodzie nad Europą. Ale widać już nadciągającą jesień. Niże znad Atlantyku pod koniec tygodnia zaczną atakować Portugalię, Francję i Hiszpanię a jeden z frontów od tego niżu dotrze do nas pod koniec nadchodzącego tygodnia przynosząc na sam koniec sierpnia ochłodzenie. Wrzesień nad Polską powinien zapisać się jeszcze z pogodą dość spokojną ale od października w tym roku do początku stycznia znacznie wzrośnie szansa na orkany z wichurami. Najbliższe miesiące będą zupełnym przeciwieństwem minionej jesieni i zimy, która zapisała się bardzo spokojnie.

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil