KE obiecuje dopłaty do nawozów, ale z podatku węglowego nie zrezygnuje

0
Umowa z Meksykiem zawarta

Dopłaty do nawozów i podatek CBAM: Komisja Europejska oficjalnie przedstawiła 19 maja 2026 roku kierunki działań w odpowiedzi na drastyczny wzrost kosztów produkcji rolnej. Bruksela zapowiada uruchomienie nowego pakietu kryzysowego w ramach WPR, co ma otworzyć drogę pod wyczekiwane dopłaty do nawozów. Jednocześnie unijni urzędnicy kategorycznie wykluczają ustępstwa w kwestii ochrony klimatu. Dla producentów rolnych oznacza to jedno: doraźna pomoc finansowa nie rozwiąże problemu systemowo drogich środków produkcji.

Wsparcie z WPR i krajowe dopłaty do nawozów

Głównym punktem planu ogłoszonego przez Brukselę we wtorek, 19 maja, jest uruchomienie celowego wsparcia finansowego, które ma zamortyzować uderzenie cenowe na rynku nawozów azotowych (wiosną br. ceny w UE wzrosły o blisko 70% w ujęciu rocznym). Szczegółowy podział unijnego budżetu kryzysowego poznamy przed wakacjami.

Kluczowym ułatwieniem ma być jednak zgoda na wysokie subsydia z budżetów narodowych. Państwa członkowskie będą mogły uruchomić krajowe dopłaty do nawozów, zwiększając unijne wsparcie nawet do 200% kwoty przyznanej z funduszy Wspólnoty.

Podatek CBAM nawozy utrzyma na wysokim poziomie cenowym

Mimo silnych nacisków ze strony organizacji rolniczych i części rządów, Komisja Europejska podtrzymuje harmonogram wdrażania mechanizmu granicznego podatku węglowego. Jeśli chodzi o podatek CBAM, nawozy wciąż pozostają na celowniku unijnej strategii klimatycznej i żadne ulgi nie są przewidziane.

Bruksela argumentuje, że rezygnacja z opłat na granicach zniszczyłaby konkurencyjność rodzimego przemysłu chemicznego, który ponosi gigantyczne koszty transformacji energetycznej. Dla gospodarstw rolnych oznacza to jednak odcięcie od tańszych alternatyw handlowych z rynków zewnętrznych i trwałe zakotwiczenie cen na wysokim poziomie.

Strategia długoterminowa: Odzyskać azot i fosfor

W odpowiedzi na zarzuty, że unijna polityka klimatyczna drastycznie podnosi koszty produkcji rolnej, komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen zapowiedział działania na rzecz suwerenności żywnościowej UE. Obejmują one m.in. redukcję barier biurokratycznych dla europejskich producentów nawozów, dofinansowanie instalacji do produkcji biogazu oraz wsparcie technologii odzysku azotu i fosforu z odpadów rolniczych.

Więcej szczegółów dotyczących podziału środków oraz krajowej strategii wdrażania tych propozycji przedstawimy, gdy tylko Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikuje oficjalne projekty rozporządzeń.

Źródło: KE

Ceny soi CBOT mocno w górę! Inwestorzy rzucili się do zakupów po pakcie USA-Chiny

0
Ceny soi CBOT

Ceny soi CBOT oraz notowania pozostałych kontraktów w Chicago notują na początku tygodnia gwałtowne, kilkudziesięciocentowe wzrosty. To gwałtowny zwrot akcji po pierwszej, chłodnej reakcji giełdy na wieści z Pekinu, gdzie Donald Trump i Xi Jinping podpisali nowy pakt handlowy. Gdy na rynek napłynęły szczegóły techniczne umowy oraz najnowsze dane eksportowe USDA, na parkiecie w Chicago zapanował silny popyt.


Miliardowy deal Trumpa i Xi Jinpinga. O czym zdecydowano w Pekinie?

Podczas oficjalnego szczytu w Pekinie, prezydent USA Donald Trump oraz przywódca Chin Xi Jinping podpisali nowe porozumienie handlowe mające zakończyć dotychczasowy impas. Jak wynika z oficjalnego komunikatu Białego Domu, Państwo Środka zobowiązało się do drastycznego zwiększenia importu towarów rolnych z USA.

Główne założenia nowego paktu USA-Chiny:

  • Wartość handlu: Chiny będą kupować amerykańskie produkty rolne o wartości co najmniej 17 miliardów dolarów rocznie. Zobowiązanie dotyczy lat 2027 i 2028 oraz proporcjonalnie bieżącego roku 2026.
  • Dodatkowe zakupy: Biały Dom podkreślił, że te 17 mld USD rocznie to wolumen niezależny i dodatkowy względem zobowiązań zakupu soi, które Chiny podjęły już wcześniej, w październiku 2025 roku (tzw. porozumienie z Busan).
  • Rynek mięsa i drobiu: Pekin ponownie otworzy swój rynek dla ponad 400 amerykańskich zakładów wołowiny oraz zniesie restrykcje na import drobiu z rejonów wolnych od HPAI według klasyfikacji USDA.

Jak umowa handlowa i dane USDA zmieniły ceny soi CBOT?

Reakcja rynków terminowych w Chicago na wieści ze szczytu Trump-Xi przyniosła inwestorom prawdziwy rollercoaster, który ostatecznie zakończył się potężną falą wzrostów.

  1. Pierwsza reakcja (Rozczarowanie): Tuż po ogłoszeniu ogólnego komunikatu giełda zareagowała krótkotrwałym spadkiem. Handlowcy narzekali na brak sztywnych wolumenów tonażowych, a fundusze spekulacyjne (jak pokazał piątkowy raport CFTC) zaczęły lekko redukować swoje długie pozycje netto.
  2. Poniedziałkowy wystrzał (Mocne wzrosty): Sytuacja zmieniła się diametralnie na sesji 18 maja. Inwestorzy przeanalizowali szczegóły („Fact Sheet”) Białego Domu i zdali sobie sprawę, że 17 mld USD to potężny, dodatkowy zastrzyk gotówki dla USA. Dodatkowo oliwy do ognia dolał najnowszy raport eksportowy FGIS (USDA). Wynika z niego, że w tygodniu kończącym się 14 maja USA odprawiły 483,8 tys. ton soi (ponad dwa razy więcej niż w analogicznym tygodniu ubiegłego roku), z czego ponad 203 tys. ton popłynęło właśnie do Chin.

W efekcie na poniedziałkowej sesji ceny soi CBOT wystrzeliły w górę o 30 do 39 centów na buszel, zależnie od kontraktu. Średnia cena spotowa (Cash Bean) wzrosła o blisko 40 centów, osiągając poziom 11,52 USD/bu. Dynamicznie drożał również śrut sojowy oraz olej sojowy.


Notowania soi na giełdzie w Chicago (stan na 18.05.2026):

  • Soja (kontrakt sierpniowy 2026): 12,14 3/4 USD/bu (wzrost o 38 1/4 centa)
  • Soja (kontrakt listopadowy 2026 – nowy zbiór): 12,04 1/4 USD/bu (wzrost o 33 1/2 centa)
  • Cena spotowa (Nearby Cash): 11,52 1/4 USD/bu (wzrost o 39 1/2 centa)

Warto pamiętać, że w ujęciu całego sezonu marketingowego 2025/26 (od 1 września) skumulowany eksport soi z USA wciąż pozostaje o 21,9% niższy niż w ubiegłym roku i wynosi 34,47 mln ton. Jednak najnowszy pakt Waszyngton-Pekin i nagły powrót Chin do zakupów dają jasny sygnał, że popyt zaczyna nadrabiać zaległości. W połączeniu z ogromną presją na giełdzie, może to trwale odsunąć ceny soi w Chicago od niedawnych minimów.

Źródło cen: CBoT

Fundusz Ochrony Rolnictwa 2026: Dwa terminy składania wniosków i ważne zmiany dla rolników

0

Brak zapłaty za sprzedane płody rolne to jeden z najczarniejszych scenariuszy dla każdego gospodarstwa. Na szczęście producenci dotknięci niewypłacalnością firm skupowych zyskują większą elastyczność w odzyskiwaniu należności. Od 13 maja 2026 r. obowiązują nowe przepisy, które rewolucjonizują działanie Funduszu Ochrony Rolnictwa (FOR). Najważniejsza zmiana? Zamiast jednego, rolnicy będą mogli składać wnioski o rekompensaty aż dwa razy w roku. Sprawdź, jak i kiedy ubiegać się o wsparcie KOWR oraz jakie limity wprowadzono dla grup producenckich.

Nowe terminy składania wniosków o rekompensaty z FOR

Dotychczasowe procedury często zmuszały poszkodowanych rolników do długiego oczekiwania na uruchomienie naborów. Nowelizacja przepisów likwiduje tę barierę. Od teraz wnioski o rekompensaty z Funduszu Ochrony Rolnictwa można składać w dwóch okienkach czasowych:

  • od 1 lutego do 31 marca,
  • od 1 lipca do 31 sierpnia.

Wprowadzenie letniego terminu to kluczowe ułatwienie. Pozwala ono na znacznie szybsze ubieganie się o wsparcie finansowe po upadłości lub restrukturyzacji podmiotu skupowego, bez konieczności czekania na kolejny rok kalendarzowy.

Kto i za co może otrzymać rekompensatę z KOWR?

Katalog podmiotów uprawnionych do pomocy oraz rodzaj dokumentów podlegających rozliczeniu jasno definiują przepisy. O rekompensatę z FOR mogą wnioskować:

  • indywidualni producenci rolni,
  • grupy producentów rolnych.

Pomoc przysługuje w sytuacji, gdy dostawca nie otrzymał zapłaty za sprzedane produkty rolne od firmy, która prowadziła skup, przechowywanie, obróbkę lub przetwórstwo i formalnie stała się niewypłacalna.

Ważne dla finansów gospodarstwa: Rekompensata obejmuje wyłącznie należności wynikające z prawidłowo wystawionych faktur VAT oraz faktur VAT RR. Co istotne, zwrot dotyczy kwot netto wskazanych na dokumentach sprzedaży.

Kiedy firma skupująca jest oficjalnie niewypłacalna?

Aby Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) mógł uruchomić procedurę wypłaty, sytuacja prawna dłużnika musi być klarowna. Przepisy precyzują, że podmiot skupowy uznaje się za niewypłacalny w momencie, gdy:

  1. Ogłoszono jego upadłość lub otwarto wobec niego postępowanie restrukturyzacyjne.
  2. Sąd oddalił wniosek o upadłość, ponieważ majątek firmy nie wystarcza nawet na pokrycie kosztów samego postępowania.
  3. Postępowanie upadłościowe zostało umorzone.

Terminy wypłat i wysokość wsparcia z FOR

Decyzję o przyznaniu pieniędzy wydaje dyrektor właściwego oddziału terenowego KOWR po weryfikacji dokumentów i potwierdzeniu, że dług rzeczywiście istnieje. Harmonogram wypłat ściśle powiązano z nowymi terminami naborów:

Termin złożenia wnioskuOstateczny termin wypłaty rekompensaty
1 lutego – 31 marcado 30 czerwca tego samego roku
1 lipca – 31 sierpniado 30 listopada tego samego roku

Uwaga! Kwota, jaką ostatecznie otrzyma rolnik, zależy od łącznej liczby zatwierdzonych wniosków w danym naborze oraz od aktualnego stanu środków finansowych zgromadzonych na koncie Funduszu Ochrony Rolnictwa.

Limity dla grup producenckich i koniec kar za brak deklaracji

Nowelizacja prawa przynosi także istotne zmiany strukturalne. Wprowadzono limit rekompensat dla grup producentów rolnych – łączna wartość wsparcia dla jednej grupy nie może przekroczyć równowartości 300 tys. euro w okresie trzech lat.

Z perspektywy formalności urzędowych dobrą wiadomością jest natomiast zniesienie kary pieniężnej za nieprzekazanie w terminie deklaracji o wysokości naliczonej wpłaty na FOR. To krok w stronę odbiurokratyzowania i zmniejszenia presji administracyjnej nakładanej na uczestników rynku rolnego.

Gdzie szukać dokumentów?

Wszystkie niezbędne wzory wniosków, instrukcje ich wypełniania oraz szczegółowe wytyczne dotyczące dokumentowania strat są już dostępne na oficjalnej stronie internetowej Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa – link.

A jak to wygląda w Waszych regionach? Czy mieliście w ostatnich latach problemy z odzyskaniem pieniędzy od skupów? Jak oceniacie wprowadzenie drugiego, letniego terminu składania wniosków? Zostawcie swój komentarz poniżej i podzielcie się opinią z innymi gospodarzami!

Bank Światowy ostrzega: Mocznik będzie droższy! Rolnicy wciąż czekają na rządowe dopłaty!

0

Na rynku nawozowym panuje obecnie bardzo złudna cisza. Choć krajowe cenniki od pewnego czasu stoją w miejscu, eksperci biją na alarm, przewidując gigantyczne, globalne podwyżki kluczowych nawozów azotowych. Tymczasem polscy rolnicy wciąż nie doczekali się oficjalnych decyzji w sprawie obiecanego wsparcia finansowego do zakupu środków produkcji.

Saletra wyjeżdża na Wschód, u nas brak obniżek

Wiosenny popyt u krajowych dystrybutorów jest stosunkowo słaby, a gospodarze wstrzymują się z zakupami, licząc na rychłe spadki cen po ustabilizowaniu się stawek za błękitne paliwo. Zamiast oczekiwanych cięć cenowych za saletrę, na rynku pojawiły się jednak korekty ilościowe majowych kontraktów. Jak się okazuje, polskie nawozy azotowe są masowo eksportowane do Ukrainy, gdzie sprzedają się obecnie po znacznie korzystniejszych cenach. Na szczęście dystrybutorzy uspokajają, że mimo wzmożonego eksportu, na ten moment nie widać u nas problemów z fizyczną dostępnością towaru na składach.

Ostrzeżenie przed potężnym wstrząsem cenowym

Prawdziwe trzęsienie ziemi może jednak nadejść z rynków zagranicznych. Zgodnie z niedawnym raportem Banku Światowego „Commodity Markets Outlook”, światowe ceny nawozów mogą wzrosnąć w tym roku średnio o ponad 30 procent. Głównym powodem tych czarnych scenariuszy są drastycznie rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie i poważne problemy w transporcie morskim przez Cieśninę Ormuz, stanowiącą kluczowy szlak dla globalnego handlu. Instytucja ostrzega wprost: mocznik może niebawem wystrzelić w górę nawet o astronomiczne 60 procent! Dla polskich rolników, którzy już teraz mają potężne problemy z dopięciem budżetów, taki skok kosztów byłby katastrofą.

Biurokratyczny impas blokuje pomoc

W obliczu tak dramatycznych ostrzeżeń z rynków światowych, środowisko rolnicze z niecierpliwością wypatruje konkretów w sprawie dopłat. Komisja Europejska dała już państwom członkowskim zielone światło na uruchomienie wsparcia, pozwalając pokryć do 70 procent dodatkowych kosztów poniesionych na nawozy i paliwo. Mimo to, w Polsce decyzje nadal nie zapadły. Ministerstwo Rolnictwa tłumaczy ten zastój oczekiwaniem na unijny plan długofalowych działań dotyczących rynku nawozów, którego publikację Bruksela zaplanowała na 19 maja. Zegar tyka, ryzyko podwyżek rośnie, a rolnicy po raz kolejny utknęli w przedłużającej się, urzędniczej poczekalni.

Masło po 88 groszy wywołało burzę! „Społem” składa skargę do UOKIK!

0

Agresywne promocje na masło w największych sieciach handlowych wywołały oburzenie w branży. Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców „Społem” złożył zawiadomienie do UOKiK, ostrzegając przed destabilizacją polskiego handlu i presją cenową na producentów mleka.

Masło jako „żywa tarcza” w walce o klienta. Realia rynkowe a dumping

Z danych monitoringu cenowego wyłania się obraz bezwzględnej walki o klienta między Biedronką a Lidlem. Promocje, w których cena kostki masła (200 g) spada do poziomu 1,99 zł, 0,99 zł, a nawet skrajnych 88 groszy, stały się codziennością.

Dla przeciętnego konsumenta to powód do zadowolenia, ale dla ekspertów rynku rolno-spożywczego to klasyczny przykład strategii loss leader. Masło – produkt strategiczny dla przetwórstwa mleczarskiego – zostało sprowadzone do roli taniego magnesu, który ma jedynie przyciągnąć uwagę i wygenerować ruch w dyskontach.

Jak brutalna jest to gra, pokazują dane z innych sieci. W tym samym czasie w sklepach Aldi czy Netto cena masła pozostała na stabilnym, rynkowym poziomie 4,99 zł za kostkę. Ta gigantyczna, kilkukrotna różnica w cenie dowodzi, że stawki poniżej złotówki nie mają żadnego uzasadnienia w kosztach produkcji, surowca czy sytuacji na giełdach towarowych.

Ceny masła: SPOŁEM składa skargę do UOKIK

Związek „Społem”, reprezentujący polskie spółdzielnie handlowe, nie ma złudzeń – tak agresywne obniżki uniemożliwiają mniejszym podmiotom podjęcie równorzędnej walki. W zawiadomieniu skierowanym do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) organizacja wprost wskazuje na ryzyko monopolizacji rynku.

Kluczowe zarzuty wobec polityki cenowej gigantów:

  • Stosowanie cen dumpingowych: Podejrzenie sprzedaży produktu poniżej realnych kosztów zakupu i produkcji.
  • Naruszenie zasad uczciwej konkurencji: Mniejsze sklepy tradycyjne nie mają możliwości wynegocjowania takich warunków u dostawców ani budżetów na dotowanie stratnych akcji marketingowych.
  • Długofalowa degradacja rynku: Eliminowanie lokalnych placówek handlowych, co w przyszłości uzależni konsumentów i dostawców wyłącznie od decyzji dwóch największych sieci.

Druga strona medalu: Co promocje w dyskontach oznaczają dla producentów mleka?

Choć spór formalnie dotyczy handlu, największe koszty tej wojny mogą ostatecznie ponieść rolnicy utrzymujący bydło mleczne. W agrobiznesie nic nie dzieje się w próżni.

Choć sieci handlowe często deklarują, że gigantyczne upusty finansują z własnej marży, długofalowa presja na obniżanie cen na półce nieuchronnie uderza w zakłady przetwórcze. Mleczarnie, zmuszane do podpisywania skrajnie niekorzystnych kontraktów, aby utrzymać się w wielkich sieciach, prędzej czy później będą musiały szukać oszczędności. Najprostszym sposobem jest obniżenie cenników skupu surowca od dostawców.

W obliczu wciąż wysokich kosztów pasz, energii oraz rygorystycznych wymogów Zielonego Ładu, kolejny spadek cen skupu mleka mógłby doprowadzić wiele polskich gospodarstw rodzinnych na skraj bankructwa.

Czego branża oczekuje od decyzji UOKiK?

Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców oczekuje od urzędu antymonopolowego natychmiastowego prześwietlenia umów i faktur. UOKiK ma zbadać relację między cenami detalicznymi a rzeczywistymi kosztami zakupu masła przez dyskonty.

Jeśli urząd wykaże, że wielkie sieci stosują nieuczciwe praktyki handlowe lub wykorzystują swoją przewagę kontraktową do niszczenia polskiego handlu i pośredniego uderzania w sektor przetwórczy, gigantom mogą grozić wielomilionowe kary.

Wojna cenowa na rynku masła to jaskrawy przykład tego, jak mechanizmy marketingu wielkopowierzchniowego mogą destabilizować strategiczne sektory polskiego rolnictwa i handlu. Masło za 88 groszy to krótkowzroczna korzyść dla portfela konsumenta, która w dłuższej perspektywie może słono kosztować całą gospodarkę.

Borelioza pod kontrolą? Przełomowa szczepionka na boreliozę dla rolników już w 2026 roku?

0
Szczepionka na boreliozę

Borelioza pod kontrolą – to nie jest już tylko odległe marzenie, ale realna perspektywa na nadchodzące miesiące. Po wielu latach rygorystycznych, metodycznych badań klinicznych, koncerny farmaceutyczne Pfizer i Valneva ogłosiły sukces: ostateczne testy nowej szczepionki na boreliozę zostały zakończone, a kompletna dokumentacja trafiła do urzędów rejestracyjnych. Warto podkreślić, że nie mamy tutaj do czynienia z ekspresowym tempem, jakie wymusiła globalna pandemia COVID-19. Prace nad tym preparatem trwały bez pośpiechu, przechodząc przez dekadę drobiazgowych analiz i tradycyjnych procedur bezpieczeństwa. Dla rolników, leśników oraz mieszkańców wsi, którzy każdego dnia ryzykują zdrowiem na polach i w lasach, to najważniejsza informacja medyczna ostatnich dekad. Realna ochrona przed zakażeniem jest na wyciągnięcie ręki.

Borelioza pod lupą – rewolucyjny mechanizm ochrony „w kleszczu”

Nowy preparat (VLA15) działa w sposób, jakiego dotąd nie stosowano w masowej profilaktyce. Zamiast zwalczać infekcję wewnątrz ludzkiego ciała, ta nowatorska szczepionka na boreliozę uderza w źródło problemu. Gdy zaszczepiony rolnik zostanie ukąszony, kleszcz wraz z krwią zasysa przeciwciała, które natychmiast blokują bakterie w jego własnym żołądku. Dzięki temu patogeny zostają unieszkodliwione, zanim w ogóle zdążą przeniknąć do organizmu człowieka. To inteligentna tarcza, która odcina drogę zakażenia u samego początku.

Dlaczego szczepionka na boreliozę ma ponad 70% skuteczności?

Wielu zapewne zapyta, dlaczego ochrona przed podstępną chorobą, jaką jest borelioza, nie wynosi pełnych 100%. Badania kliniczne wykazały skuteczność na poziomie ponad 70%, co w medycynie uznaje się za doskonały wynik epidemiologiczny. Te brakujące niespełna 30% wynika z ogromnej różnorodności szczepów bakterii w przyrodzie oraz indywidualnych cech układu odpornościowego każdego z nas. Warto jednak podkreślić: przyjęcie preparatu drastycznie zmniejsza ryzyko ciężkich powikłań, takich jak neuroborelioza czy przewlekłe zapalenie stawów, które potrafią wykluczyć z pracy w gospodarstwie na wiele miesięcy.

Dawki przypominające a trwała odporność na boreliozę

Podobnie jak w przypadku dobrze znanych szczepień na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM), ochrona przed boreliozą będzie wymagała systematyczności. Aby poziom przeciwciał w naszej krwi był wystarczająco wysoki, by „zatruć” bakterie w ciele kleszcza, konieczna będzie regularnie przyjmowana szczepionka na boreliozę w dawkach przypominających. Eksperci przewidują schemat wielodawkowy, który najlepiej powtarzać przed rozpoczęciem intensywnego sezonu prac polowych – wiosenne szczepienie zapewni maksymalne bezpieczeństwo podczas żniw czy sianokosów.

Kiedy szczepionka na boreliozę trafi do aptek?

Wszystko wskazuje na to, że przełom nastąpi jeszcze w tym, 2026 roku. Dokumenty rejestracyjne są już oficjalnie analizowane przez Europejską Agencję Leków (EMA) oraz amerykańską FDA. Fakt, że preparat powstał w wyniku wieloletniego, klasycznego procesu badawczego, a nie w trybie awaryjnym, ułatwia rzetelną ocenę formalną. Gdy tylko zapadnie pozytywna decyzja urzędników, pierwsza oficjalna szczepionka na boreliozę pojawi się w placówkach medycznych w całym kraju. Do tego czasu rolnikom pozostaje tradycyjna profilaktyka, ale świadomość, że oficjalna odsiecz jest już na finiszu procedur, daje ogromną nadzieję na bezpieczniejszą pracę w kontakcie z naturą.


Źródła informacji:

  • Oficjalne raporty kliniczne i komunikaty firm Pfizer Inc. oraz Valneva SE (marzec–maj 2026).
  • Dane Centrum Badań i Polityki nad Chorobami Zakaźnymi (CIDRAP), marzec 2026.
  • Dokumentacja rejestracyjna badania klinicznego VALOR (NCT05477524).

Fala taniego mięsa z Azji. Chiński drób zaleje Europę i uderzy w polskie kurniki!

0

Nad Polską branżą drobiarską gromadzą się ciemne chmury. Gigantyczna skala importu taniego mięsa z Azji budzi rosnący niepokój polskich producentów. Chiny w błyskawicznym tempie zwiększają swoje moce produkcyjne i coraz odważniej wkraczają na europejskie rynki, co może stanowić potężne zagrożenie dla stabilności i opłacalności naszych przedsiębiorstw.

Szokujący skok importu w kilka lat

Liczby mówią same za siebie i wywołują ogromne obawy u przedstawicieli sektora. Zaledwie cztery lata temu, w 2020 roku, Chiny wyeksportowały do Europy jedynie około 20 tysięcy ton drobiu. W ubiegłym roku na rynki Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii trafiło już blisko 150 tysięcy ton tego mięsa, co oznacza astronomiczny wzrost na poziomie aż 650 procent. Adam Sojka, prezes Grupy Drosed, wprost alarmuje, że chińskie produkty są ekstremalnie konkurencyjne cenowo. Dla polskich hodowców, zmagających się na co dzień z galopującymi kosztami energii elektrycznej, pasz oraz rosnącymi kosztami samej produkcji, zderzenie z tak tanią żywnością z importu stanowi potężne uderzenie.

Bruksela otwiera drzwi bez rzetelnej kontroli

Zdumienie i frustrację w branży wywołuje również postawa europejskich decydentów. Unia Europejska dopuszcza do swojego rynku kolejne chińskie zakłady drobiarskie. Początkowo to unijne służby bezpośrednio certyfikowały te placówki, jednak z czasem Bruksela oddała stronie chińskiej możliwość samodzielnego rozszerzania tych uprawnień. Efekt? Obecnie blisko 70 zakładów z Państwa Środka ma swobodne prawo eksportu do Europy, co – jak ze złością podkreśla prezes Grupy Drosed – odbywa się praktycznie poza jakąkolwiek realną kontrolą ze strony europejskich służb weterynaryjnych.

Bolesna asymetria w handlu

Sytuacja jest tym bardziej bolesna, że wymiana handlowa zdaje się działać niemal wyłącznie w jedną stronę. Polska, będąca największym producentem drobiu w całej UE i potężnym eksporterem, od lat ma zamknięte drzwi do Chin. Pekin zablokował import polskiego drobiu w 2020 roku po wykryciu u nas ognisk ptasiej grypy. I choć w minionym roku rządy podpisały stosowne porozumienie, a pierwsze transporty miały ruszyć jesienią, ostatecznie zawiłości biurokratyczne i chińskie bariery administracyjne wciąż blokują handel. Przedstawiciele branży gorzko podsumowuje, że Unia Europejska stosuje wobec Chin znacznie bardziej liberalne podejście niż władze w Pekinie wobec Europy.

źródło: money.pl

Od pola do stołu, czyli jak sprzedawać bezpośrednio

0

Sprzedaż z bezpośrednio czy z łańcuchem krótkich dostaw dla drobnych producentów rolnych jest korzystną formą zbytu, gdyż pozwala uniknąć przechwytywania części zysku przez pośredników. Korzyści ze sprzedaży bezpośredniej odnoszą nie tylko sprzedający rolnicy ale również nabywcy-konsumenci.

Świeży towar w atrakcyjnej cenie

Rolnicy sprzedają swoje produkty po cenach rynkowych zamiast oddawać surowce do skupu po niskich cenach, natomiast liczną grupą konsumentów dla których ta forma zaopatrywania się jest atrakcyjna nabywa świeżą żywność wiadomego pochodzenia również w dobrej cenie. Taką sprzedaż można prowadzić zarówno bezpośrednio z gospodarstwa, jak i również podczas popularnych teraz wiosennych bazarków czy festynów.

Sabina Blaut, gospodarstwo rolne w Obrowcu:

– Sprzedaż na bazarku to bardzo fajna inicjatywa. Jestem tu już drugi raz w tym roku i jest coraz więcej klientów. Mamy swoje dojrzewające krowie sery i świeże różne przetwory, kefiry czy jogurty. Mamy tyle asortymentu, że możemy z naszym towarem wyjeżdżać do klientów.

Dobry sposób na sprzedaż miodu

Janusz Kluska, Nyskie Stowarzyszenie Pszczelarzy:

– Przyjechałem tutaj z miodami z własnej pasieki. Mam w tej chwili pasiekę dosyć dużą, 130 rodzin położonych w pięciu miejscach, żeby też mieć większy asortyment. W jednym miejscu można uzyskać 2-3 gatunki miodu, natomiast, jak jest bardzo ciekawa różnorodność, to niestety trzeba troszeczkę z pszczołami wędrować albo mieć w takich miejscach, gdzie ta różnorodność jest, żeby pozyskać miody odmianowe. Klient najczęściej szuka bardzo różnych rzeczy, więc trzeba po prostu iść w kierunku klienta. Jestem tu pierwszy raz, ale widzę, że frekwencja zaczyna się zwiększać. Już parę miodów sprzedałem i myślę, że może być to fajne miejsce na przyszłe ekscapady, żeby ze swoimi produktami przyjeżdżać.

Karolina Jonia, gospodarstwo pasieczne w Łosiowie

– Przyjechałam z miodami z pasieki wędrownej. Mamy miody odmianowe: wrzosowy, grzyczany, leśny, klonowy, lipowy. Do ich zakupu zachęcam: są bardzo dobre i bardzo smaczne. To bardzo dobry, dobrze pomyślany punkt, żeby sprzedawać raz w miesiącu.

Rolnicy coraz częściej sprzedają przetworzone w gospodarstwie produkty

Sylwia Fornal, gospodarstwo rolne w Kantorowicach:

– Dzisiaj przyjechałam z przetworami własnej roboty: musztardami, makaronami i konfiturami z cebulki. Myślę, że to dobre miejsce do sprzedaży, choć klientów dzisiaj muszę przyznać, jest mniej niż było ostatnio, ale myślę, że przyjęło się to fajnie.

Dobre miejsce do sprzedaży serów

Aleksandra Wierszak, gospodarstwo rolne w Zębowicach:

– Przyjechałam z Zębowic z serami z koziego i krowiego mleka A2-A2 oraz z wejskimi makaronami na naszych jajach. Dzisiaj jestem pierwszy raz, ale wydaje mi się, że to dobre miejsce, bo jest bardzo dużo ludzi i jest zainteresowanie. Myślę, że świadomość klientów się zmienia i szukają takich miejsc jak to tutaj.

Małgorzata Kulińska, mieszkanka Gierszowic:

– Tu są świetne produkty, przede wszystkim polskie od polskich rolników i warto przyjechać tutaj. Jestem tutaj już drugi raz i właśnie kupiłam sobie taki mus z dyni pomarańczowej i imbirem. Ale nie tylko to, bo oczywiście i sery, na przykład z Brzeziny.

Przykład idzie od włoskich rolników

Genowefa Prorok, dyrektor Opolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Łosiowie:

– Po takim wyjeździe do północnych Włoch postanowiliśmy otworzyć ryneczek dla rolników, którzy mają własne produkty. Jest to już trzecia, comiesięczna edycja. Tworzymy ryneczek prosto od rolnika, czyli skracamy drogę od pola do stołu. Były takie oczekiwania i jak się okazuje chyba trafione, ponieważ i producenci rolni są bardzo zadowoleni z tego ryneczku i konsumenci. A my promujemy zdrową polską żywność i zachęcamy do korzystania z takiego sposobu sprzedaży. Jeżeli mają własny produkt, z własnego gospodarstwa, mogą się tutaj wystawić.

dr Mariusz Drożdż

Eco Innovation – z odpadów w nawóz. Czy biokompost zrewolucjonizuje rolnictwo?

0
Eco Innovation

Eco Innovation. Z odpadów zielonych pochodzących z miast i gospodarstw domowych powstaje cenny nawóz naturalny. Jeden z nielicznych tego typu zakładów w Polsce działa w Dęborzycach w zachodniej Wielkopolsce. Biokompostownię oraz cały proces produkcji zaprezentował Karol Mulik, prezes Eco Innovation.

Karol Mulik
prezes firmy Eco Innovation
Dęborzyce, powiat szamotulski, woj. wielkopolskie

Eco Innovation Karol Mulik

Biokompostownia w zachodniej Wielkopolsce

Panie Karolu, skąd pomysł na biokompostownię i jej lokalizację?

– Znajdujemy się w miejscu, gdzie polskie rolnictwo bardzo dobrze prosperuje, ale i mierzy się z wieloma anomaliami pogodowymi m.in. potęgująca rokrocznie suszą. Nasza działalność i oferta są odpowiedzią na te problemy. Chcemy przekazać rolnikom produkt nawozowy pochodzenia naturalnego jako alternatywę dla horrendalnie drogich nawozów mineralnych, który wspomagą odbudowę żyzności gleby, zwiększa jej właściwości sorpcyjne i gromadzi cenną wodę niezbędną do prawidłowego wzrostu roślin.

Drugi innowacyjny zakład w Polsce

Czym wyróżnia się biokompostownia należąca do Eco Innovation?

– Nasza biokompostownia w Dęborzycach w świetle obowiązujących przepisów i regulacji to tzw. zakład produkcji środka poprawiającego właściwości gleby. Wytwarzamy między innymi produkt nawozowy unijny. Ostatnio otrzymaliśmy uprawnienia do tej nazwy jako drugi podmiot w Polsce. Droga do przejścia przez całą biurokrację jest jednak bardzo długa i mozolna. 

Biokompostownia w Dęborzycach należą do firmy Eco Innovation przerabia odpady biodegradowalne w bionawóz. Fot. M.Piśny

Bionawóz w praktyce

Czym jest produkt nawozowy unijny w praktyce? 

– To, co otrzymujemy, można określić jako bionawóz lub biokompost, choć formalna nazwa zależy od rodzaju certyfikacji. W przypadku dopuszczenia krajowego produkt funkcjonuje jako „środek poprawiający właściwości gleby”, natomiast w systemie unijnym jako wspomniany już „produkt nawozowy UE”. W praktyce jest to naturalny produkt nawozowy, który można określać zamiennie jako biokompost lub bionawóz. W dokumentacji trzeba jednak stosować precyzyjne nazewnictwo zgodne z certyfikacją, ponieważ formalnie istnieje różnica między środkiem poprawiającym właściwości gleby a produktem nawozowym UE. 

Odpady trafiające do biokompostowni

Skąd pozyskiwane są odpady biodegradowalne do produkcji?

– Odpady biodegradowalne to zielone i martwe części roślin tj. trawa, gałęzie, korzenie czy liście. Biomasa jest zbierana przez zakłady komunalne i podmioty sprzątające m.in. z parków, skwerów, ale również z gospodarstw domowych czy ogródków. My ten towar przyjmujemy do Dęborzyc i przystępujemy do jego obróbki.

Wielotygodniowy proces

Jak długo trwa cały proces w zakładzie?

– Średnio proces trwa od 8 do 12 tygodni. Istotnym czynnikiem jest jednak temperatura. Latem, kiedy dochodzą one do 30℃, to jest to około 4–6 tygodni. W okresie zimy, przy chłodzie i mrozach, niestety wszystko procesy następują wolno. Trwa to wówczas około 12 tygodni, a nawet czasami dłużej.

Droga od odpadów w nawóz

Jak wygląda cały proces odbywający się w zakładzie?

– Rozpoczynamy od rozdrobnienia materiału i nadania odpowiedniej struktury, która będzie sprzyjać procesom rozkładu. Towar następnie przesiewamy i formujemy w odpowiednią pryzmę. Dodatkowo napowietrzamy ją odpowiednimi maszynami, aby doprowadzić z kolei do fazy termofilnej. Musimy osiągnąć temperaturę 70℃. Dodajemy też w miarę potrzeby odpowiednie substraty m.in. słomę zbożową, a jeżeli wymagany jest proces higienizacji to również wapno tlenkowe. Po fazie termofilnej materiał jest wychłodzony i przykrywamy grubą folią. Przed wydaniem jest również w miarę potrzeby przesiewany.

Pryzmy są mieszane i napowietrzane z pomocą specjalistycznego aeratora. Fot. M.Piśny

Z osadem ściekowym lub bez

Czy do nawozu dodawane są osady ściekowe?

– Unijny produkt nawozowy może być wytwarzany wyłącznie z odpadów biodegradowalnych, natomiast przepisy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi dopuszczają również wykorzystanie osadów ściekowych. Stąd funkcjonują dwa rodzaje produktów nawozowych. W praktyce nawozy z udziałem osadów były produkowane i znajdowały odbiorców, jednak część rolników nadal podchodzi do nich z rezerwą. Obawiają się m.in. utraty dopłat, mimo że chodzi o przetworzony produkt nawozowy, a nie sam osad ściekowy. Dlatego opracowaliśmy także nawóz oparty wyłącznie na surowcach biodegradowalnych.

Bogaty skład nawozu

Jaka jest zawartość składników mineralnych w oferowanym produkcie?

– Według przeprowadzonych badaniach w akredytowanych laboratoriach nawozów zawiera ok. 1,5–2% fosforu, ok. 1% potasu i ok. 1–1,5% azotu. Zawartość materii organicznej mieści się na poziomie 65%, a pH wynosi 7,6. Przy czym mówimy o nawozie naturalnym, czyli najbardziej zbliżonym do próchnicy, dzięki takiej formie otrzymujemy najlepszą wchłanialność składników mineralnych.

W biokompostowni wykorzystywane są maszyny do segregacji, mielenia i pryzmowania odpadów biodegradowalnych. Fot. M.Piśny

Od kilku ton na hektar

Jakie dawki należy stosować na hektar?

– Według opracowań MRiRW zalecana dawka nawozu wynosi 7 t/ha. Nie oznacza to jednak, że wyższe dawki mogą być szkodliwe, a wręcz przeciwnie. Dużo zależy od tego jaką rolnik prowadzi uprawę, jak wcześniej nawoził glebę. Tu nie ma się czego obawiać. Ten nawóz nie „pali” roślin, nie uszkadza systemu korzeniowego. Każdy odbiorca otrzymuje etykietę, a także raport badań danej partii, także dokładnie wie jakie parametry prezentuje nawóz.

Nawóz dla rolników i ogrodników

Kto jest głównym odbiorcą nawozu z zakładu w Dęborzycach? 

– Na ten moment sprzedajemy go bezpośrednio do rolników, najczęściej okolicznych, którzy odbierają towar własnymi środkami transportu. Generalnie docelowo chcielibyśmy pakować nasz produkt w małe worki i sprzedawać go chociażby w sklepach ogrodniczych.

Towarowymi odbiorcami nawozu są okoliczni rolnicy, którzy stosują go z powodzeniem na własne pola. Fot. M.Piśny

Biokompostownie w Polsce i w Niemczech

Dlaczego w Polsce mamy tak mało biogazowni w porównaniu do krajów zachodnich?

– Pomiędzy Polską, a chociażby Niemcami jest znacząca przepaść. W naszym kraju jest bardzo duża niechęć społeczna do biogazowni czy biokompostowni. To raz, a dwa mamy zawiłą procedurę administracyjną, która jest bardzo trudna do przejścia. Jest ogromna przewlekłość postępowań administracyjnych. W Niemczech jest ponad 10 tys. biogazowni, w Polsce oficjalne dane na stronie KOWR dotyczące biogazowni rolniczych wskazują 204 tego typu instalacje, przemysłowych jest znacznie mniej, próżno szukać danych w raportach GUS czy Urzędu Regulacji Energetyki. Biogazownie to najbardziej stabilne źródło energii odnawialnej, mamy w tej kwestii dużo do nadrobienia.

Zagospodarować odpady biodegradowalne

Jak duży jest problem z zagospodarowaniem odpadów w Polsce?

– Co roku otrzymuję wiele telefonów z propozycją przyjęcia odpadów biodegradowalnych. Niestety moje możliwości przerobowe są już ograniczone. Obecnie następuje konieczność otwierania nowych zakładów, tak aby były one rozlokowane w całej Polsce, aby odpady nie musiały przemierzać z Mazowsza czy Podlasia specjalnie do nas. Jak wspomniałem niestety idzie to wszystko bardzo wolno. Nie spodziewam się na ten moment rewolucji.

Biogazownie rolnicze z nowym wsparciem: Czy dogonimy sąsiadów?

Rośnie świadomość Polaków

A co ze świadomością nas samych – producentów odpadów?

– Mamy coraz większą świadomość tej konieczności prowadzenia lepszej segregacji odpadów. Ilość odpadów biodegradowalnych z roku na rok wzrasta o 20-30%. Jesteśmy coraz bardziej świadomi, coraz lepsza jest ta segregacja. To jest jeden z powodów do dumy.

Panie Karolu, dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w dalszym prowadzeniu działalności w Dęborzycach, a może i wkrótce w innych lokalizacjach. Powodzenia!

Zakłady takiej jak biokompostownia Eco Innovation w Dęborzycach mogą zrewolucjonizować polskie rolnictwo. Fot. M.Piśny

MATIF: Cena pszenicy, kukurydzy i rzepaku [ANALIZA TYGODNIOWA]

0
Cena pszenicy

MATIF: Cena pszenicy, kukurydzy i rzepaku: Notowania na globalnych giełdach towarowych w tygodniu od 11 do 15 maja 2026 r. charakteryzowały się wysoką zmiennością. Głównym czynnikiem determinującym kierunek ruchu cen zbóż była publikacja majowego raportu USDA, podczas gdy na rynek oleistych silny wpływ miały czynniki geopolityczne oraz wahania na rynku ropy naftowej i walut, co doprowadziło do rozbieżności trendów w obu tych sektorach.

Cena pszenicy mocno w górę: Szok raportu USDA na początku tygodnia

Tydzień rozpoczął się od gwałtownego wzrostu cen zbóż, będącego bezpośrednią reakcją na majowy raport Departamentu Rolnictwa USA (WASDE) opublikowany we wtorek, 12 maja. Dokument przyniósł drastyczne obniżki prognoz produkcji u kluczowych światowych eksporterów, co zaskoczyło uczestników rynku.

Na rynku kontraktów terminowych cena pszenicy odnotowała najsilniejszą reakcję. Amerykański kontrakt na giełdzie CBOT (ZWN26) wzrósł we wtorek o maksymalny dopuszczalny limit dzienny wynoszący 7,10%, osiągając poziom 679’0 centów/buszel – najwyższy od blisko dwóch lat. Na paryskim parkiecie MATIF cena pszenicy konsumpcyjnej (kontrakt wrześniowy MLU26) wzrosła o blisko 4%, kończąc sesję na poziomie 216,50 EUR/t.

Głównym motorem podwyżek były fundamentalne dane podażowe. Z raportu USDA wynika, że globalna konsumpcja pszenicy przewyższy produkcję (zbiory szacowane na 819,1 mln ton przy zapotrzebowaniu na poziomie 823,2 mln ton). Inwestorzy zareagowali przede wszystkim na prognozę zapaści produkcyjnej w USA, gdzie areał zbiorów skurczył się o 4,3 mln akrów rok do roku, obniżając krajowe zbiory do poziomu 42,49 mln ton. Sytuację potwierdził coroczny przegląd pól prowadzony przez Wheat Quality Council w Kansas, wskazujący na bardzo niskie plony pszenicy ozimej.

CBOT: Presja na ceny zbóż, umocnienie dolara i rozczarowanie Pekinem

W drugiej połowie tygodnia rynki za oceanem przeszły w tryb głębokiej korekty spadkowej, wywołanej czynnikami makroekonomicznymi i handlowymi.

Po pierwsze, brak przełomu dyplomatycznego między Waszyngtonem a Teheranem w sprawie sytuacji w Zatoce Perskiej utrzymał wysoką premię ryzyka na rynku energii (ropa Brent wzrosła do 109 USD/bbl, a WTI do 105 USD/bbl). Wyższe ceny paliw nasiliły obawy inflacyjne w Stanach Zjednoczonych, co umocniło oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną (Fed). Doprowadziło to do gwałtownego wzrostu indeksu dolara, co obniżyło konkurencyjność amerykańskiego eksportu i skłoniło fundusze inwestycyjne do masowej wyprzedaży długich pozycji na giełdzie w Chicago.

Po drugie, na parkiecie CBOT pojawiło się rozczarowanie brakiem natychmiastowych, twardych deklaracji dotyczących zakupów soi i kukurydzy w trakcie wizyty Donalda Trumpa w Pekinie. Presję podażową na soję zwiększyły nowe dane brazylijskiej agencji Conab, która podniosła prognozę tamtejszych zbiorów o kolejny milion ton, do rekordowego poziomu 180 milionów ton.

Sentyment w Chicago uległ zmianie dopiero po piątkowym zamknięciu giełdy, kiedy to administracja USA ogłosiła oficjalne zobowiązanie Chin do zakupu amerykańskich produktów rolnych o wartości co najmniej 17 miliardów dolarów do 2028 roku (jako dodatek do uzgodnionych wcześniej 25 mln ton soi rocznie).

MATIF: Poduszka walutowa dla cen zbóż

Giełda w Paryżu reagowała na spadki w Chicago ze znacznie mniejszą dynamiką. Choć w piątek kontrakty zbożowe systematycznie traciły na wartości (cena pszenicy spadła w południe do 213 EUR/t, a kukurydza do 209 EUR/t), to ostateczna, wieczorna fala wyprzedaży sprowadziła kontrakt na pszenicę (MLU26) do poziomu 209,75 EUR/t (-1,76% na zamknięciu sesji).

Skala przeceny w Europie była jednak ograniczana przez relacje walutowe. Silny dolar zepchnął kurs EUR/USD w okolice 1,16 (najniżej od początku kwietnia), co automatycznie zwiększyło konkurencyjność unijnego ziarna na rynku międzynarodowym. Dodatkowym czynnikiem hamującym spadki na MATIF były obawy o kondycję upraw w Europie Zachodniej, gdzie trwające od tygodni nadmierne opady i niskie temperatury (zwłaszcza we Francji i Niemczech) wywołały ryzyko porażenia chorobami grzybowymi. Najnowsze prognozy pogody na kolejny tydzień zapowiadają jednak powrót cieplejszej i suchej aury.

Cena rzepaku odporna na spadki: Ropa naftowa wspiera kompleks oleisty

Zupełnie inny przebieg miały notowania w sektorze oleistych. Rzepak na MATIF (kontrakt sierpniowy XRQ26) skutecznie odciął się od spadkowego trendu na rynku zbóż.

Mimo że w ciągu dnia kontrakt poruszał się w konsolidacji wokół 517–520 EUR/t pod presją rekordowych szacunków produkcji soi w Brazylii, to popołudniowe przyspieszenie wzrostów cen ropy naftowej oraz poranne odbicie notowań oleju palmowego w Malezji wywołały mocny impuls popytowy. Ostatecznie kontrakt sierpniowy na rzepak zamknął piątkową sesję wzrostem o 1,11% (+5,75 EUR) na poziomie 522,75 EUR/t, co w skali całego tygodnia przełożyło się na bilans dodatni rzędu +2,2%.


Podsumowanie statystyczne – Notowania z dnia 15.05.2026 r.

Poniższa tabela przedstawia ceny zamknięcia z piątku, 15 maja 2026 r., oraz bilans zmian w ujęciu tygodniowym, miesięcznym i rocznym.

Kontrakt futures (najbliższy termin dostawy)Cena zamknięcia(15.05.2026)Zmiana tygodniowaZmiana 30 dniZmiana 12 miesięcyGiełda
MATIF – kukurydza (eur/t)207,25+0,5% (+1,00)+1,3% (+2,75)+5,5% (+10,75)MATIF
MATIF – pszenica (eur/t)209,75+1,7% (+3,50)+7,8% (+15,25)+2,3% (+4,75)MATIF
MATIF – rzepak (eur/t)522,75+2,2% (+11,50)+5,6% (+27,75)+8,0% (+38,75)MATIF
Winnipeg – canola (cad/t)738,11-2,0%+2,7%+4,2%WINNIPEG
Chicago – kukurydza (usd/t)179,37-2,4%-1,0%+3,9%CHICAGO
Chicago – pszenica SRW (usd/t)233,68+2,7%+5,7%+25,0%CHICAGO
Chicago – soja (usd/t)432,72-2,6%-0,5%+10,3%CHICAGO
Kurs EUR/USD1,1626-1,4%-1,5%+4,0%EUR/USD

Źródło danych: USDA, MATIF, CBoT, ICE.

Ceny paliw: Hurt droższy od poniedziałku a na stacjach zapłacimy więcej we wtorek [PROGNOZA]

0
Cena diesla i benzyny

Ceny paliw w Polsce wkraczają w kolejną fazę dynamicznych zmian, a dyplomatyczna taryfa ulgowa na giełdach surowcowych właśnie dobiegła końca. Trzydniowa wizyta Donalda Trumpa w Pekinie dała rynkom chwilowy oddech wyłącznie dlatego, że prezydent USA był w pełni zajęty negocjacjami handlowymi z Xi Jinpingiem i nie miał czasu na zaostrzanie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po powrocie Air Force One do Waszyngtonu rynki brutalnie wracają jednak do „normalności” – Waszyngton ponawia groźby pod adresem Teheranu, a sobotni cennik hurtowy PKN Orlen, który obowiązuje jako baza handlowa od poniedziałku, natychmiast zareagował na te napięcia.

Koniec pekińskiego spektaklu: Powrót wojennej retoryki

Gwałtowne, piątkowe odbicie notowań surowców na giełdach światowych o równe 3,4% (ropa Brent wzrosła do 109,3 USD/b, a diesel ARA do 1197 USD/t) było bezpośrednią reakcją na kończący się szczyt USA–Chiny. Kiedy inwestorzy zdali sobie sprawę, że spotkanie mocarstw nie przyniosło żadnego fizycznego przełomu w sprawie odblokowania strategicznej cieśniny Ormuz, optymizm wyparował.

Co gorsza, po powrocie do kraju Donald Trump natychmiast powrócił do agresywnej retoryki wobec Teheranu. Amerykańska administracja dała Iranowi twarde ultimatum na podpisanie 14-punktowego memorandum pokojowego, grożąc w przeciwnym razie „wznowieniem bombardowań na niespotykaną dotąd skalę”. Oliwy do ognia dolał sam Iran, który – zachęcony bezkarnością w blokowaniu ruchu statków – zapowiedział nałożenie jednostronnych opłat na globalne koncerny technologiczne za korzystanie z kabli podmorskich leżących na dnie cieśniny Ormuz, grożąc ich fizycznym uszkodzeniem.

Podwójne uderzenie w krajowy hurt: Surowiec i dolar

Na ten powrót do wojennej rzeczywistości nałożyło się osłabienie polskiej waluty. Kurs dolara wzrósł w piątek o 2 grosze do poziomu 3,65 PLN. Dla PKN Orlen oznacza to podwójny koszt: drożeje sam surowiec na świecie i jednocześnie drożeje waluta, w której trzeba za niego zapłacić.

Efektem tego miksu był wyraźny ruch w sobotniej (16.05) tabeli hurtowej płockiego monopolisty, która od poniedziałkowego poranka wyznacza nowe realia zakupowe dla dystrybutorów:

  • Olej Napędowy (Ekodiesel): 6 047 PLN/m³ (wzrost o 29 zł względem piątku).
  • Benzyna Pb95 (Eurosuper): 5 644 PLN/m³ (wzrost o 43 zł względem piątku).

Sztywny mechanizm tarczy CPN a detaliczne ceny paliw we wtorek

Zgodnie z zasadami działania przedłużonej do 31 maja tarczy CPN, stacje detaliczne obowiązuje sztywny mechanizm marży maksymalnej na poziomie 30 groszy netto do litra. Przekładając droższy poniedziałkowy hurt na koszty detaliczne na pylonach, otrzymujemy nowe prognozy, które wejdą w życie we wtorek 19 maja:

Mechanizm wyliczenia: (Cena hurtowa netto Orlen z 16.05 + 0,30 zł marży stacji) + 8% VAT

Rodzaj paliwaCena Max (Piątek 08.05)Prognoza Max (Wtorek 19.05)Zmiana (Tydzień do tygodnia)
Olej Napędowy (ON)6,74 zł/l6,85 zł/l▲ +11 gr/l
Benzyna Pb956,32 zł/l6,42 zł/l▲ +10 gr/l

Warto zauważyć, że o ile diesel wraca do poziomów z poprzedniego weekendu, o tyle benzyna Pb95 przebija kolejną barierę i od wtorku jej oficjalna cena maksymalna wyniesie 6,42 zł/l.


Perspektywa historyczna: Drożyzna z nami zostaje

Patrząc na te wahania w ujęciu groszowym, warto stale przypominać o długoterminowej bazie kosztowej. 28 lutego 2026 r. metr sześcienny diesla w hurcie kosztował 4 809 PLN, a benzyny Pb95 – 4 947 PLN. Poniedziałkowy hurt oznacza, że jesteśmy o 1,24 zł/l netto drożsi na dieslu i o 0,70 zł/l netto drożsi na benzynie niż przed wybuchem kryzysu bliskowschodniego. Wojna z Iranem i paraliż logistyczny podbiły koszty prowadzenia produkcji rolnej o ponad 25%, a tarcza rządowa jedynie amortyzuje to uderzenie.

Podsumowanie

Chwilowa ulga wywołana „nieobecnością” Trumpa w przestrzeni medialnej pokazała, jak bardzo spekulacyjny charakter mają obecne wyceny surowców. Jednak fundamenty pozostają bez zmian – paliwo na rynku jest drogie, a rolnicy wchodzący w szczyt prac polowych muszą kalkulować budżety przy znacznie wyższych obciążeniach.

Źródło cen: PKN Orlen

Jakie wapno wybrać? Skuteczne wapnowanie gleb w praktyce

0
Naukowcy i eksperci wielokrotnie podkreślają znaczenie wapnowania oraz regulacji odczynu gleby. Fot. M. Piśny

Skuteczna regulacja odczynu gleby zależy między innymi od prawidłowego doboru nawozów wapniowych. Na rynku dostępna jest szeroka gama produktów, różniących się formą, sposobem działania oraz skutecznością. Warto już teraz zaplanować ich zakup.

Dlaczego wapnowanie gleby jest nadal konieczne?

Zakwaszenie gleb rolniczych w Polsce to problem powszechny i znany od lat. Wielokrotnie omawiany na łamach czasopism, konferencjach i prelekcjach czy prezentowany w folderach reklamowych. Naukowcy i eksperci upowszechniają wiedzę i służą swoim doradztwem. Nasuwa się tylko pytanie – jaki jest efekt tych działań?

W parze z wiedzą idą także formy zachęty w postaci finansowania zakupu nawozów wapniowych. Pierwszy z nich to „Ogólnopolski program regeneracji środowiskowej gleb poprzez ich wapnowanie” prowadzony w latach 2019–2023 przez WFOŚiGW. Po jego zakończeniu wprowadzono ekoschemat „Opracowanie i przestrzeganie planu nawożenia – wariant z wapnowaniem” realizowany w ramach Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027.

Zakwaszenie gleb w Polsce wciąż dużym problemem

Szeroko zakrojone działania edukacyjne oraz formy dofinansowania są mimo wszystko niewystarczające. Nadal blisko połowa użytków rolnych w Polsce wymaga niezwłocznej regulacji odczynu. Co gorsza są regiony (Małopolska czy Podkarpacie), w których udział takich gruntów sięga nawet 75%. Natomiast najlepiej wygląda sytuacja w Wielkopolsce oraz na Kujawach – tutaj wapnowania wymaga odpowiednio 40 i 31% pól.

Skąd jednak tak znaczne zróżnicowanie? Zmienność wynika przede wszystkim ze świadomości rolników, typów gleb i klas bonitacyjnych, pojemności sorpcyjnej oraz zawartości próchnicy. Gleby lekkie, o małej zawartości frakcji ilastej i próchnicy szybciej ulegają zakwaszeniu i mają mniejszą zdolność buforowania zmian pH.

Wapnowanie gleby
Odpowiedni odczyn gleby jest jednym z czynników warunkujących jej żyzność i produktywność. Fot. M. Piśny

Jak prawidłowo zaplanować wapnowanie pola?

Zakwaszenie znacząco ogranicza dostępność składników pokarmowych i wykorzystanie nawozów mineralnych. W konsekwencji tracimy na żyzności i produktywności naszych gleb oraz możliwości pełnego wykorzystania potencjału plonowania roślin uprawnych. Opracowanie i wdrożenie skutecznej strategii regulacji odczynu poprzez wapnowanie gleby to więc konieczność.

Regulację odczynu trzeba rozpocząć od analizy gleby. Materiał do badań należy pobrać za pomocą laski Egnera lub szpadla. Przygotowane próbki przekazujemy najczęściej do Stacji Chemiczno- Rolniczej lub innych podmiotów komercyjnych. Następnie – w oparciu o wyniki i wartości pH gleby – należy rozpocząć opracowanie całej strategii i zakup nawozów wapniowych. Tylko jakich?

Wapno tlenkowe – szybkie działanie i wysoka reaktywność

Wapno tlenkowe zawiera – jak sama nazwa wskazuje – tlenek wapnia (CaO), otrzymywany przez wypalanie wapienia w wysokiej temperaturze. Charakteryzuje się bardzo wysoką reaktywnością, dzięki czemu szybko odkwasza glebę i reguluje jej odczyn. Wapno tlenkowe cechuje się bardzo szybkim działaniem, co czyni je skutecznym produktem w przypadku silnie zakwaszonych gleb. Silne przemiany nie zawsze są jednak pożądane i korzystne. Gwałtowne zmiany mogą pogorszyć rozwój roślin uprawnych i zaburzyć życie glebowe.

Wapno węglanowe – najbezpieczniejsze rozwiązanie dla wielu gleb

Wapno węglanowe zawiera węglan wapnia (CaCO3), który występuje naturalnie w skałach takich jak wapień czy kreda. Jest to jeden z najczęściej stosowanych nawozów wapniowych. Wapno węglanowe działa stosunkowo łagodnie i stopniowo. W porównaniu z wapnem tlenkowym nie powoduje gwałtownych zmian odczynu. Dlatego jest bezpieczne w stosowaniu nawet na lżejszych glebach i może być używane w wyższych dawkach bez ryzyka uszkodzenia roślin. Efekt jego działania jest bardziej długotrwały, choć na widoczne rezultaty trzeba czasem poczekać nieco dłużej.

Wapno dolomitowe dostarcza także magnez

Wapna węglanowo-magnezowe zawierają węglan wapnia (CaCO3) oraz węglan magnezu (MgCO3). Powstają one z naturalnych skał dolomitowych, dlatego bywają nazywane również wapnami dolomitowymi. Skały te są znacznie starsze geologicznie i twardsze, dlatego wolniej reagują z glebą niż wapna węglanowe czy tlenkowe. Proces odkwaszania zachodzi stopniowo, ponieważ związki węglanowe wolniej reagują w glebie. W tym przypadku proces odkwaszania jest bardziej rozłożony w czasie.

Cennym pierwiastkiem w wapnach dolomitowych jest magnez, którego znacząco brakuje w polskich glebach. Magnez jest kluczowym składnikiem chlorofilu, czyli barwnika odpowiedzialnego za proces fotosyntezy, dlatego jego obecność bezpośrednio przekłada się na intensywność wzrostu i plonowanie roślin.

Zawartość CaO może wprowadzać rolników w błąd

Przy wyborze nawozu wapniowego istotnym parametrem jest zawartość CaO. Zgodnie z obowiązującymi przepisami informacje na etykietach produktów przedstawiają właśnie ilość tlenku wapnia. W Polsce stosuje się klasyfikację wapna nawozowego w oparciu o minimalną zawartość CaO – zarówno w produktach zawierających magnez, jak i tych bez jego udziału.

Niezależnie od rzeczywistego składu nawozu, producenci przeliczają zawartość wapnia w formie węglanowej (CaCO3) na ekwiwalent tlenkowy (CaO). Może to prowadzić do błędnej interpretacji przez odbiorcę, który odniesie wrażenie, że ma do czynienia z wapnem tlenkowym.

Dlaczego reaktywność wapna ma kluczowe znaczenie?

Reaktywność nawozu wapniowego określa jego zdolność do rozpuszczania się oraz uczestniczenia w reakcjach chemicznych w glebie pod wpływem wody. Parametr ten wyrażany jest w procentach – w zakresie od 1 do 100 – gdzie 100% oznacza pełną aktywność czystego węglanu wapnia (CaCO3).

Wskaźnik ten pozwala określić czas potrzebny do rozpuszczenia nawozu i uzyskania efektu odkwaszania gleby. Dotyczy on przede wszystkim nawozów węglanowych, których reaktywność może wynosić od 25 do 99%. Im bardziej nawóz jest rozdrobniony, tym jego reaktywność jest wyższa. W praktyce oznacza to, że nawozy o wyższej reaktywności szybciej działają i skuteczniej odkwaszają glebę.

Jak dobrać wapno do rodzaju gleby?

Poszczególne nawozy wapniowe należy dobierać w zależności od rodzaju gleby oraz jej właściwości. Na glebach bardzo lekkich, lekkich i średnich zaleca się przede wszystkim stosowanie wapna węglanowego oraz węglanowo-magnezowego. Z kolei na glebach ciężkich można z powodzeniem stosować również wapno tlenkowe.

Dawka wapna zależy od odczynu i kategorii agronomicznej. Im niższe pH i cięższa gleba, tym potrzeby wapnowania są odpowiednio wyższe.

Od czego zależy cena nawozów wapniowych?

Cena nawozów wapniowych jest bardzo zróżnicowana – widać to zarówno w ofertach producentów i dystrybutorów, jak i w ogłoszeniach internetowych. Ostateczna kwota na fakturze często odbiega od cen wyjściowych, ponieważ zależy od kilku kluczowych czynników – rodzaju produktu, terminu zakupu oraz lokalizacji dostawy.

Wapnowanie gleby
Wysokie koszty transportu sypkich nawozów wapniowych znacząco podnoszą ich cenę. Fot. M. Piśny

Rodzaj nawozu ma największy wpływ na cenę. Najtańsze są zwykle wapna magnezowe (dolomitowe), następnie wapna węglanowe, a najdroższe tlenkowe. Różnice wynikają między innymi z dostępności surowca, zawartości wapnia, reaktywności oraz formy fizycznej produktu (sypka lub granulowana).

Istotnym czynnikiem jest równieżtermin zakupu. Rynek nawozów wapniowych ma charakter sezonowy – największe zapotrzebowanie przypada na okres pożniwny, kiedy przeprowadza się wapnowanie gleby. W tym czasie ceny są zazwyczaj wyższe, dlatego korzystniejsze warunki zakupu można często uzyskać w okresie wiosennym, czyli od marca do maja.

Trzecim elementem wpływającym na cenę jest transport. Koszt dostawy stanowi istotną część końcowej ceny wapna. Największe zakłady wydobycia i produkcji znajdują się między innymi na Kujawach, Opolszczyźnie, w Małopolsce oraz Świętokrzyskiem. Ponieważ wiele gospodarstw jest oddalonych od tych lokalizacji, koszt transportu rośnie wraz z odległością. Każde zamówienie jest więc zwykle wyceniane indywidualnie, w zależności od miejsca dostawy.

Wapnowanie zachowawcze pomaga utrzymać stabilne pH

Utrzymanie właściwego odczynu gleby wymaga nie jednorazowej korekty, ale systematycznych zabiegów w całym cyklu produkcji. Wapnowanie zachowawcze – polegające na corocznym lub dwuletnim stosowaniu małych dawek wapna – jest skuteczniejsze niż dawki rzadkie i wysokie. Zwykle przyjmuje się dawkę od 150 do 300 kg CaO/ha rocznie, choć w praktyce dawki bywają wyższe. Takie podejście kompensuje naturalne straty wapnia i magnezu, stabilizując odczyn gleby i ograniczając jego wahania.

Wapno granulowane – wygodna forma aplikacji

Coraz popularniejszym produktem w segmencie nawozów wapniowych są wapna granulowane. Powstają one w wyniku przetworzenia drobno zmielonego surowca – najczęściej kredy lub wapienia – do postaci granul. Proces granulacji polega na łączeniu cząstek pyłu przy użyciu niewielkiej ilości wody lub środka wiążącego. Taka forma nawozu znacząco ułatwia jego stosowanie, ponieważ można go wysiewać standardowymi rozsiewaczami do nawozów mineralnych, bez ryzyka pylenia oraz strat materiału.

Wapna granulowane są cenione przez rolników. Do głównych zalet należy zaliczyć łatwy sposób aplikacji (klasyczne rozsiewacze nawozów) oraz precyzję aplikacji. Jednorodna wielkość i skład granulek umożliwiają równomierne pokrycie powierzchni pola.

Którzy producenci nawozów wapniowych dominują na rynku?

Nawozy wapniowe są łatwo i ogólnodostępne w Polsce. Można je kupić zarówno w lokalnych składach, jak i u dystrybutorów, a często także bezpośrednio w kopalniach. Oferta na rynku jest bardzo zróżnicowana – podobnie jak jakość poszczególnych produktów – dlatego przed zakupem warto zapoznać się z charakterystyką produktu oraz skorzystać z opinii specjalistów.

Do najważniejszych producentów nawozów wapniowych należą m.in. Holcim (dawniej Lafarge), Z.W. Lhoist oraz Nordkalk. Ten ostatni oferuje szeroką gamę nawozów wapniowych wysokiej jakości. W asortymencie znajdują się nawozy pyliste, takie jak Nordkalk Standard Cal, Magnesium czy Fast Cal, a także nawozy granulowane, AtriGran– Mg oraz AtriGran z dodatkiem melasy.

Przykładowe rodzaje nawozów wapniowych oferowanych na rynku

Przykładowe produkty wapniowe NORDKALK

Nazwa produktu Rodzaj wapna Zawartość Forma fizyczna Opakowanie Odm. Reaktywność Producent
NORDKALK AtriGran wapno węglanowe CaO: 51% granule 1–4 mm i 4–8 mm big-bag, worek 4 99% NORDKALK
NORDKALK AtriGran Mg wapno węglanowo-magnezowe CaO: 30%
MgO: 17%
granule 1–4 mm i 4–8 mm big-bag, worek 5 50% NORDKALK
NORDKALK Standard Cal wapno węglanowe CaO: 50% wapno pyliste luzem 4 89% NORDKALK
NORDKALK Magnesium wapno węglanowo-magnezowe CaO: 28%
MgO: 19%
wapno pyliste luzem 5 45% NORDKALK
NORDKALK Fast Cal wapno węglanowe CaO: 50% 98% < 0,125 mm luzem 4 99% NORDKALK