czwartek, 9 kwietnia, 2026
spot_img

Opryskiwacz gotowy na pierwszy zabieg – 7 punktów, które musisz odhaczyć!

0
Opryskiwacz gotowy na pierwszy zabieg – 7 punktów, które musisz odhaczyć

Przed pierwszym wjazdem w pole opryskiwacz wymaga dokładnego sprawdzenia po zimowym postoju. Nawet drobne usterki układu cieczowego, rozpylaczy czy belki mogą wpłynąć na skuteczność zabiegów, bezpieczeństwo pracy i realne koszty produkcji. Poniżej przedstawiamy szczegółowy, techniczny przegląd najważniejszych elementów maszyny, które należy skontrolować przed rozpoczęciem wiosennego sezonu ochrony roślin.

Opryskiwacz po zimie – od czego zacząć?

Zimowe przechowywanie opryskiwacza, nawet przy zachowaniu podstawowych zasad konserwacji, nie gwarantuje pełnej gotowości maszyny do pracy. Zmiany temperatury, kondensacja wilgoci, starzenie się gumowych elementów i osadzanie się resztek środków ochrony roślin w instalacji mogą prowadzić do mikrouszkodzeń, które ujawniają się dopiero pod ciśnieniem roboczym. Dlatego pierwszy etap przygotowań powinien mieć charakter diagnostyczny, a nie wyłącznie porządkowy.

Przed uruchomieniem pompy należy dokładnie obejrzeć instalację cieczową na całej długości – od króćca ssawnego, przez pompę, filtry, rozdzielacze, aż po sekcje belki i korpusy rozpylaczy. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na przewody elastyczne. Nawet jeśli zewnętrznie nie widać pęknięć, warto sprawdzić ich elastyczność. Twardniejące węże, z mikropęknięciami w warstwie wewnętrznej, pod wpływem ciśnienia mogą ulec rozwarstwieniu lub punktowemu rozszczelnieniu. W praktyce oznacza to spadki ciśnienia, niestabilność dawki i ryzyko wycieku cieczy roboczej w newralgicznych miejscach.

Ważne jest także sprawdzenie opasek zaciskowych oraz szybkozłączy. Elementy metalowe podatne są na korozję, szczególnie jeśli maszyna była przechowywana w nieogrzewanym budynku.

Pompa – kontrola parametrów pracy, nie tylko szczelności

Pompa stanowi kluczowy element układu cieczowego i jej sprawność powinna być oceniana nie tylko wizualnie. Po napełnieniu zbiornika czystą wodą należy uruchomić pompę i ustawić nominalne ciśnienie robocze. Istotne jest obserwowanie stabilności wskazań manometru. Wahania ciśnienia przy stałych obrotach wałka WOM mogą świadczyć o zużyciu zaworów ssawnych lub tłocznych, nieszczelności membran bądź zapowietrzaniu układu.

Opryskiwacz gotowy na pierwszy zabieg – 7 punktów, które musisz odhaczyć
Dobrze sprawdzony i działający manometr decyduje o poprawnie wykonanym zabiegu oraz odpowiednio wydatkowanej cieczy użytkowej. Fot. D. Tomaszewski

W pompach membranowo-tłokowych szczególnej kontroli wymagają membrany. Nawet niewielkie uszkodzenie może powodować przedostawanie się cieczy do komory olejowej. Zmętnienie oleju, zmiana jego koloru lub podwyższony poziom wziernika są sygnałem alarmowym. Taka sytuacja wymaga natychmiastowej wymiany membran i oleju, ponieważ dalsza praca prowadzi do przyspieszonego zużycia mechanizmów korbowych.

Należy również sprawdzić wydajność pompy w odniesieniu do nominalnych parametrów producenta. Pomiar rzeczywistego wydatku przy określonym ciśnieniu pozwala ocenić stopień zużycia. Spadek wydajności może być efektem zużycia zaworów, sprężyn lub uszczelnień. W praktyce niedostateczna wydajność skutkuje brakiem możliwości utrzymania stabilnego ciśnienia przy pracy z pełną szerokością belki i mieszadłem hydraulicznym.

Filtracja i czystość instalacji

System filtrów w opryskiwaczu ma kluczowe znaczenie dla ochrony rozpylaczy i stabilności pracy całego układu. Filtr ssawny powinien zostać całkowicie zdemontowany i wyczyszczony, a jego siatka dokładnie obejrzana pod kątem deformacji. Zniekształcona siatka może przepuszczać większe cząstki, które następnie zatrzymują się w filtrach sekcyjnych lub bezpośrednio w rozpylaczach.

Filtry ciśnieniowe i sekcyjne należy ocenić nie tylko pod kątem czystości, lecz także zgodności ich gradacji z typem stosowanych rozpylaczy. Nieprawidłowy dobór gęstości siatki może powodować zbyt duże opory przepływu lub niewystarczającą ochronę końcówek rozpylających. Warto również sprawdzić stan uszczelek w obudowach filtrów, ponieważ ich nieszczelność prowadzi do zasysania powietrza i pulsacji strumienia.

Po czyszczeniu filtrów zaleca się przeprowadzenie płukania całej instalacji z użyciem czystej wody przy otwartych wszystkich sekcjach. Taki zabieg pozwala usunąć osady z rozdzielaczy oraz sprawdzić równomierność przepływu w każdej sekcji belki.

Rozpylacze – precyzja na końcu układu

Zużycie rozpylaczy jest procesem postępującym i często niedostrzegalnym gołym okiem. Nawet niewielkie zwiększenie średnicy otworu wylotowego powoduje wzrost wydatku, co przy stałym ciśnieniu prowadzi do przekroczenia dawki cieczy użytkowej. Dlatego kontrola rozpylaczy powinna obejmować pomiar wydatku każdego rozpylacza osobno.

Procedura polega na zebraniu cieczy wypływającej z rozpylacza w określonym czasie przy ustalonym ciśnieniu i porównaniu wyniku z tabelą producenta. Odchylenie przekraczające kilka procent jest podstawą do wymiany. Należy pamiętać, że wymiana pojedynczych sztuk w obrębie jednej sekcji może prowadzić do nierównomiernego rozkładu strumienia, dlatego zaleca się wymianę kompletów.

Opryskiwacz gotowy na pierwszy zabieg – 7 punktów, które musisz odhaczyć
Zużycie rozpylaczy, często niewidoczne gołym okiem, zwiększa ich wydatek i może powodować przekroczenie dawki cieczy, dlatego konieczny jest indywidualny pomiar każdego z nich. Fot. K. Grzeszczyk

Oprócz wydatku cieczy, warto ocenić jakość strumienia i równomierność rozpylenia. Zniekształcony wachlarz, smugi lub nierównomierne krople świadczą o uszkodzeniu krawędzi wylotowej. W przypadku rozpylaczy eżektorowych należy sprawdzić drożność kanałów powietrznych, ponieważ ich zanieczyszczenie wpływa na wielkość kropli i podatność na znoszenie.

Kalibracja – weryfikacja rzeczywistej dawki

Kalibracja opryskiwacza powinna być przeprowadzona po zakończeniu wszystkich czynności serwisowych. Obejmuje ona ustalenie zależności między prędkością jazdy, ciśnieniem roboczym i wydatkiem rozpylaczy.

Należy obliczyć wymaganą dawkę cieczy na hektar i dobrać odpowiednie ciśnienie oraz przełożenie. Próba polowa z wykorzystaniem odmierzonego odcinka pozwala zweryfikować, czy rzeczywiste zużycie wody odpowiada założeniom. Różnice mogą wynikać z niedokładności czujników przepływu, błędów w ustawieniach komputera pokładowego lub niewłaściwej pracy zaworu regulacyjnego.

Opryskiwacz gotowy na pierwszy zabieg – 7 punktów, które musisz odhaczyć
Należy oceniać nie tylko wydatek cieczy, ale także jakość i równomierność strumienia, ponieważ zniekształcenia i smugi świadczą o uszkodzeniu rozpylacza.

Precyzyjna kalibracja ma bezpośredni wpływ na skuteczność zabiegu i koszty produkcji. Nadmierna dawka oznacza straty finansowe i ryzyko fitotoksyczności, zbyt niska – nieskuteczną ochronę i możliwość powstawania odporności patogenów.

Belka polowa – geometria i stabilizacja

Belka opryskowa powinna być sprawdzona pod kątem geometrii i równoległości względem podłoża. Nierówne ustawienie powoduje zmienną odległość rozpylaczy od łanu, co przekłada się na nierównomierne pokrycie. Warto zmierzyć wysokość belki w kilku punktach i skorygować jej ustawienie.

Opryskiwacz gotowy na pierwszy zabieg – 7 punktów, które musisz odhaczyć
Belkę opryskową należy skontrolować pod względem równego ustawienia względem podłoża, ponieważ nierównoległość powoduje nierównomierne pokrycie, dlatego warto zmierzyć i skorygować jej wysokość. Fot. K. Grzeszczyk

Istotnym elementem jest kontrola luzów w przegubach oraz punktach zawieszenia. Nadmierne luzy prowadzą do drgań poprzecznych i pionowych. W opryskiwaczach wyposażonych w amortyzację hydrauliczną należy sprawdzić ciśnienie w akumulatorach gazowych oraz szczelność siłowników. Sprawny system tłumienia drgań stabilizuje belkę przy wyższych prędkościach roboczych.

Elektronika, czujniki i systemy kontroli

W nowoczesnych opryskiwaczach coraz większą rolę odgrywają systemy elektroniczne. Czujniki przepływu, ciśnienia oraz prędkości muszą być skalibrowane i sprawne. Warto przeprowadzić test każdej sekcji z poziomu terminala sterującego, obserwując czas reakcji zaworów. Opóźnienie w otwieraniu lub zamykaniu sekcji może prowadzić do nakładek i przedawkowania.

Systemy oparte na sygnale GPS wymagają sprawdzenia dokładności pozycji oraz aktualności map pól. Błędne granice działek w pamięci terminala skutkują nieprecyzyjnym wyłączaniem sekcji. W przypadku systemów zmiennego dawkowania należy zweryfikować poprawność wczytanych map aplikacyjnych i zgodność parametrów z aktualnym planem zabiegów.

Kontrola instalacji elektrycznej obejmuje również stan wiązek przewodów, złączy oraz bezpieczników. Wilgoć i gryzonie mogą powodować uszkodzenia izolacji, które objawiają się niestabilną pracą elektroniki.

Bezpieczeństwo operatora i wymogi prawne

Przygotowanie opryskiwacza to także kontrola elementów wpływających na bezpieczeństwo. Osłony wałka przekaźnika mocy muszą być kompletne i sprawne, a ich łożyskowanie umożliwiać swobodny obrót. Należy sprawdzić stan zbiornika na czystą wodę do mycia rąk oraz kompletność wyposażenia ochronnego.

Opryskiwacz powinien posiadać aktualne badanie techniczne przeprowadzone w uprawnionej stacji kontroli. Regularna kontrola potwierdza sprawność techniczną i jest wymagana przepisami. Warto traktować ją nie jako formalność, lecz jako dodatkowy etap weryfikacji stanu maszyny.

Świadomy początek sezonu

Dokładne podejście do przygotowania opryskiwacza, pozwala ograniczyć ryzyko awarii w okresie intensywnych prac polowych. Każdy element – od pompy, przez filtry i rozpylacze, po elektronikę i belkę – ma wpływ na jakość zabiegu.

Odpowiedzialny start sezonu to nie tylko sprawna maszyna, ale także pewność, że każdy litr cieczy użytkowej trafi tam, gdzie powinien. Tylko wówczas pierwszy zabieg wiosenny będzie wykonany skutecznie, bezpiecznie i bez niepotrzebnego stresu.

Ceny zbóż w portach i kraju w końcówce marca: Walutowy lewar i eksportowe przyspieszenie

0
Ceny zbóż

Ceny zbóż na polskim rynku w końcówce marca 2026 roku znajduje się w fazie wyraźnego uspokojenia po gwałtownych turbulencjach z początku miesiąca. Analiza najświeższych notowań transakcyjnych wskazuje, że rynek „skonsumował” już pierwotny szok wywołany sytuacją na Bliskim Wschodzie. Bilans miesiąca jest jednak wyraźnie dodatni dzięki splotowi trzech kluczowych czynników: odbicia na giełdzie MATIF, osłabienia złotego oraz aktywnego eksportu drogą morską.

Potrójny impuls wzrostowy: MATIF, Euro i Eksport

Marcowe odbicie w polskich portach to efekt synergii, która pozwoliła podnieść stawki o 30–40 zł/t względem końca lutego. Na ten wynik zapracowały trzy główne motory:

  1. Baza giełdowa (MATIF): Pszenica w swoim marcowym szczycie (ok. 10.03) podrożała o ok. 20 euro/t. Choć obecnie impet wygasł, notowania utrzymują się na poziomie o ponad 10 euro wyższym niż przed miesiącem.
  2. Efekt walutowy: Krajowym eksporterom sprzyjał słaby złoty. Kurs euro wzrósł w marcu o blisko 10 groszy (z ok. 4,17 na 4,27 PLN), a dolar z poziomu poniżej 3,60 zł do powyżej 3,70 zł. To sprawiło, że każda tona ziarna sprzedana za granicę przeliczała się na więcej złotówek.
  3. Eksportowe przyspieszenie: Kluczowym silnikiem był realny popyt fizyczny. Tylko w pierwszych trzech tygodniach marca drogą morską wyeksportowano 220 tys. ton ziarna poza UE, co pozwoliło na sprawne upłynnianie części krajowych zapasów przy korzystniejszych cenach.

Ceny zbóż transakcyjne (30.03.2026)

Poniższe dane (źródło: PHU Start) prezentują ceny realnych transakcji „tu i teraz”. Należy pamiętać, że są to stawki przed finalnymi potrąceniami jakościowymi, co odróżnia je od średnich cen raportowanych w systemie ZSRIR.

TABELA 1: Zboża w portach (zł/t)

Gatunek zboża | Cena transakcyjna (zł/t)

  • Pszenica konsumpcyjna 14,0%: 850 – 860;
  • Pszenica konsumpcyjna 12,5%: 825 – 845;
  • Pszenica paszowa: 800 – 820;
  • Jęczmień paszowy: 730 – 740;
  • Pszenżyto: 715 – 730;
  • Żyto paszowe: 640 – 650.

TABELA 2: Zboża w kraju – magazyny krajowe (zł/t)

Gatunek zboża | Cena min – max (zł/t)

  • Pszenica konsumpcyjna: 12,5%: 710 – 800,
  • Pszenica paszowa: 700 – 790,
  • Jęczmień paszowy: 680 – 740,
  • Żyto konsumpcyjne: 650 – 710,
  • Pszenżyto: 660 – 690,
  • Żyto paszowe: 610 – 650,
  • Owies: 520 – 560.

Trzy tygodnie stabilizacji: Rynek uderzył w sufit?

Mimo udanego początku miesiąca, od trzech tygodni cena większości zbóż znajduje się w trendzie bocznym. Wykresy giełdowe kukurydzy (XBM26) i szczególnie pszenicy (MLK26) pokazują, że premia wojenna wyparowała. Po osiągnięciu szczytów notowania pszenicy zaczęły powoli „oddawać” pole, schodząc o kilka euro w dół, co widać w dzisiejszych wycenach na poziomie zbliżonym do 204 eur/t. Nowy zbiór wyceniany jest o ok. 10 euro wyżej.

Głównym hamulcem dla dalszych wzrostów starego ziarna pozostaje ogromna podaż z Argentyny i Australii i ciągle duża konkurencja ze strony dostawców z baseny Morza Czarnego.

Podsumowanie

Dominacja pszenicy konsumpcyjnej w strukturze skupu (ponad 50% według MRiRW) oraz rekordowe roczne spadki cen owsa (o blisko 1/3) budują obraz rynku nasyconego. Marzec kończymy z pszenicą na poziomie 860 zł (14% białka) w portach, co przy obecnej nadpodaży światowej może być lokalnym maksimum. Eksportowe przyspieszenie pozwoliło zdjąć z rynku część nadwyżki, jednak bez dalszego osłabienia złotego lub nowych perturbacji globalnych, kwiecień może upłynąć pod znakiem dalszej stabilizacji cen.

Źródło cen: PHU Start

Ursus C-360-3P Turbo 4×4 – kultowa „sześćdziesiątka” w nowoczesnej odsłonie

0
Ursus C-360 Turbo
Pan Dawid bez przerwy zmienia coś i ulepsza w swoim projekcie, by stworzyć jedynego w swoim rodzaju Ursusa C-360-3P. Fot. F. Michalski

Ursusa C-360 można spotkać w każdej wsi. Rolnicy chętnie użytkują swoje „sześćdziesiątki”, ponieważ są one proste w budowie, a co za tym idzie dość trwałe. Dzięki temu nadają się one świetnie do zastosowania wielu modyfikacji, które dodają wiele usprawnień dla operatora. Przykładem może być Ursus C-360-3P, którego posiadaczem jest Dawid Chajzler.

Ursus C-360-3P produkowany był przez Zakłady Mechaniczne Ursus w latach 1981–1993 na rynek krajowy oraz na rynek zagraniczny w latach 1995–1998. Wyposażony był on 3-cylindrowy silnik marki Perkins, który produkowany był dzięki licencji zakupionej od Massey-Fergusona. Generował on moc ok. 47,5 KM. Była to ta sama jednostka, którą można było spotkać w ciągnikach Massey-Ferguson 255 oraz Ursus 3512. Silnik ten charakteryzował się mniejszym zużyciem paliwa oraz był zdecydowanie cichszy od tego, który montowany był w zwykłym Ursusie C-360.

Ciągnik ten jest prosty w budowie oraz obsłudze, dlatego wielu rolników decyduje się na jego użytkowanie. Mimo swojego wieku osiąga on dość wysokie ceny na popularnych portalach ogłoszeniowych. Można śmiało stwierdzić, że Ursus C-360 oraz C-360-3P przeżywają drugą młodość. Dzieje się tak, ponieważ ciągnik ten jest idealną bazą do wszelakich modyfikacji. Coraz większa liczba rolników chce ulepszyć i usprawnić swoje „sześćdziesiątki”, by nie musieć wydawać kilkudziesięciu tysięcy na lepszy traktor. Wolą oni przeznaczyć mniejszą sumę, by przerobić swoje maszyny na „nowszy model”.

Ursus C-360-3P Turbo – modyfikacje silnika Perkins 3P

Niewiele osób decyduje się na wprowadzenie takich modyfikacji silnika, jak pan Dawid. Oryginalna jednostka była dla niego zbyt słaba, dlatego zdecydował się on na ulepszenie jej pod względem mocy oraz wydajności. Bazą był oryginalny silnik MF PERKINS – AD3.152UR, który posiada nie najlepszą opinię wśród rolników. Wiele osób narzeka, że jest on po prostu zbyt słaby do tego ciągnika, przez co podczas wykonywania ciężkich prac szybko się przegrzewa. Pan Dawid, by zwalczyć ten problem, doposażył silnik w turbosprężarkę. Pochodzi ona z samochodu osobowego BMW 318 TDS.

Wraz z turbosprężarką zamontowany został również intercooler, który został zaczerpnięty również z samochodu osobowego – volkswagena passata. Jak sam pan Dawid mówi, są to bezpieczne modyfikacje, które nie powinny zaszkodzić pracy silnika. Ciśnienie doładowania turbosprężarki zostało zmniejszone do bezpiecznej granicy 0,7–0,8 bara. Było to konieczne, by oryginalne podzespoły wytrzymały.

Dodatkowo fabrycznie montowany mokry filtr powietrza został zastąpiony filtrem suchym podwójnego czyszczenia marki Donaldson. Turbosprężarka do prawidłowego działania potrzebuje źródła czystego powietrza, dlatego ta zmiana znacząco wpływa na pracę silnika. Na większą wydajność wpływa również wymiana oryginalnie montowanej rzędowej pompy wtryskowej produkcji mieleckiej na pompę wtryskową rotacyjną. Jeżeli chodzi o kwestię gaszenia silnika, to następuje to za sprawą cewki cylindrycznej, dzięki której można wyłączyć traktor poprzez przekręcenie kluczyka w stacyjce. Ciągnik otrzymał również podstawkę oleju, dzięki której można monitorować temperaturę oleju, jaką osiąga on w silniku.

W razie potrzeby pan Dawid planuje zamontować chłodnicę oleju, gdy będzie taka potrzeba. Nie wiadomo do końca, jaką moc generuje zmodyfikowany silnik, lecz pan Dawid szacuje, że może być to w granicach od 60 do 70 KM, czyli nawet o 23 KM więcej niż fabryczna jednostka napędowa.

Kabina Ursusa C-360-3P po modernizacji – komfort pracy operatora

Wraz z zakupem ciągnika została zamontowana na nim nowa kabina, która dzięki zastosowanym przeróbkom i udogodnieniom nie odbiega od kabin spotykanych w nowoczesnych ciągnikach. Ursus C-360 jest dość głośnym ciągnikiem, dlatego pan Dawid wraz z tatą wygłuszyli całą kabinę matami bitumicznymi, co dało dużo lepszy komfort podczas pracy.

Wnętrze otrzymało również zabudowę podłogi, dzięki czemu jest ciszej oraz nie ma możliwości, by kurz dostał się do środka. Obudowa deski rozdzielczej, dach oraz błotniki zostały obite tapicerką. Ciągnik został wyposażony w nagłośnienie audio oraz kamerę cofania wraz z dotykowym radiem opartym na systemie Android. Boczne szyby oraz tylna szyba kabiny zostały oklejone folią przyciemniającą, by wnętrze nie nagrzewało się zbyt szybko w upalne, letnie dni. Dźwignia zmiany biegów wraz z wybierakiem pochodzi z koparko-ładowarki Ostrówek, czyli jest to podobne rozwiązanie do tego, jakie można znaleźć w ciągnikach marki Zetor.

Kolejnymi przeróbkami czystko mechanicznymi była zmiana ręcznego sterowania gazem z cięgna na linkę oraz hamulec ręczny, który również sterowany jest za pomocą linki. Ciągnik ma napęd 4×4, dlatego swoje miejsce znalazła również dźwignia, którą można załączać lub rozłączać napęd przednich kół. Specjalna dioda umiejscowiona na desce rozdzielczej informuje operatora o tym, czy napęd jest załączony. Na prawym błotniku wewnątrz kabiny znajduje się specjalny panel, który służy do obsługi tylnego oraz przedniego podnośnika. Dodatkowo, z poziomu tego urządzenia można sterować również oświetleniem LED, w które ciągnik został wyposażony. Tylnym podnośnikiem można sterować również z zewnątrz za pomocą przełączników zamontowanych na błotnikach kabiny.

Napęd 4×4 w Ursusie C-360-3P – jak zmienia możliwości ciągnika?

Fabryczny Ursus C-360 nie miał napędu na cztery koła, dlatego wielu rolników własnoręcznie dokłada przedni napęd. Istnieje wiele firm, które oferują zestawy gotowe do zamontowania we własnym sprzęcie. Pan Dawid zastosował w swoim ciągniku przedni most skrętny z samochodu robur. Jest to oryginalny most, do którego jedynie zostały zamontowane siłowniki do wspomagania. Dzięki zastosowaniu przedniego napędu ciągnik zyskał dużo lepszy uciąg i daje możliwość pracy nawet w najcięższych warunkach.

Pozostając przy temacie napędu warto również wspomnieć o tylnych zwolnicach, które pochodzą z ciągnika Ursus C-4011. Mają one 55 zębów na kole zwolnicy oraz 12 zębów na półosi, przez co traktor może rozwijać prędkość ok. 32 km/h. Fabryczny Ursus C-360-3P osiągał prędkość ok. 26 km/h. Jest to dość spora różnica, która znacząco ułatwia poruszanie się po asfaltowych drogach publicznych.

Dużym ułatwieniem jest również zastosowanie elektrycznie sterowanego podnośnika hydraulicznego. Do dźwigni zmiany położenia TUZ-a połączony jest siłownik elektryczny liniowy, którym steruje się z pozycji specjalnego panelu zamontowanego na błotniku wewnątrz kabiny. Jest to niewątpliwie duże udogodnienie podczas pracy takim ciągnikiem. Operator nie musi schylać się i ręcznie ustawiać dźwigni w zadanym położeniu.

Ursus pana Dawida został również wyposażony w przedni podnośnik hydrauliczny, wykorzystywany podczas siewów. Pracuje on wraz z agregatem uprawowym bądź wałem strunowym, który uprawia glebę tuż przed samym siewnikiem. Dopełnieniem tych wszystkich modyfikacji i udogodnień jest ładowacz czołowy.

Ursus C-360-3P Turbo 4×4 – wygląd i indywidualny styl maszyny

Pan Dawid, oprócz modyfikacji czysto mechanicznych, postawił również na zmiany w wyglądzie swojej leciwej „sześćdziesiątki”. Poza nową odświeżoną kabiną traktor otrzymał również nową maskę, która lepiej pasuje do nowoczesnego wyglądu niż oryginalnie montowana maska w ZM Ursus. Traktor został własnoręcznie pomalowany przez pana Dawida. Możemy dostrzec krwisty czerwony kolor, który dopełniany jest przez smolistą, czarną barwę. Napisy również zostały wykonane własnoręcznie przez pana Dawida. To świadczy o tym, ile serca i pracy zostało włożone w ten właśnie projekt stworzenia Ursusa C-360 na miarę XXI wieku.

10 lat Agro Wydawnictwa – historia sukcesu i rozwój Agro Profil

0
Agro Profil - Kielce

Drodzy Czytelnicy, w tym roku minęło dziesięć lat naszej działalności w branży rolniczej. Ten okres to pasmo wielu osiągnięć i sukcesów zrealizowanych w niezwykle krótkim czasie i dynamicznie zmieniającym się świecie. To historia ludzi pełnych pasji i zamiłowania do polskiego rolnictwa, którzy zbudowali od zera szerokie portfolio mediów dla Was.

Prezes Zarządu

Zofia Pucek-Mądry, prezes Agro Wydawnictwa. Fot. firmowe

Na łamach naszego portalu rozpoczynamy serię artykułów, które będą zwieńczeniem wielu inicjatyw i uhonorowaniem ludzi, którzy przyczynili się do sukcesów minionej dekady. Nie sposób nie rozpocząć tego cyklu od wywiadu z osobą, bez której Agro Wydawnictwo by w ogóle nie zaistniało. Rozmawiamy z prezes Zofią Pucek-Mądry.

Jak powstał Agro Profil i Agro Wydawnictwo?

Pani Zofio, cofnijmy się do samego początku, czyli 2016 roku. Jak powstały Agro Wydawnictwo i Magazyn Rolniczy Agro Profil?

Pochodzę z rodzinnego gospodarstwa w malowniczej zachodniej Wielkopolsce, na skraju Puszczy Noteckiej. Rolnictwo przewija się przez całe moje życie i to jemu poświęcam największą uwagę, zaangażowanie, ale i karierę. Doświadczenie zawodowe zdobyte przez kilkanaście lat pracy w innym wydawnictwie rolniczym sprawiło, że postanowiłam stworzyć coś własnego. Coś, czego sama oczekiwałabym od mediów rolniczych. To było moje marzenie, które postanowiłam zrealizować.

Od pomysłu do jego realizacji minęło niewiele czasu. Spotkaliśmy się w trójkę w moim domu i zaczęliśmy działać. Magazyn Rolniczy Agro Profil powstał w wyniku burzy mózgów i dyskusji z Remigiuszem Waligórą oraz Krzysztofem Grzeszczykiem. Bez nich to czasopismo by wówczas nie zaistniało. Pierwsze, jak i kolejne wydania były efektem naszych wizji i pomysłów realizowanych na dziesiątkach kolejnych stron.

Agro Profil – Pierwsze kroki na rynku mediów rolniczych

Dekadę temu z pewnością nie było łatwo wejść na rynek mediów. Jaki był pierwszy odbiór nowego tytułu przez świat rolniczy?

Pamiętam pierwsze targi Polagra Premiery w Poznaniu, na których się pojawiliśmy. To było nasze pierwsze wydarzenie, więc zawsze będę mile wspominać ten moment. Nasza obecność na tych targach dla wielu była wielkim zaskoczeniem. Mimo naszych niepokojów już wtedy otrzymaliśmy wiele słów wsparcia, które dodały nam wiatru w żagle.

Pierwsze kroki na rynku mediów rolniczych

Za nami już 119 wydań miesięcznika rolniczego Agro Profil. Skąd w ogóle pomysł na nazwę oraz tematykę i układ wnętrza?

Nazwa to moja inwencja. Zależało mi, aby rozpoczynała się pierwszą literą alfabetu. Chciałam zawsze i wszędzie być pierwsza z naszym tytułem. Drugi człon „Profil” oznacza przekrój całego sektora agro. Czasopismo poświęciliśmy tematom uprawowym i technicznym, wzbogacając je ekonomią, informacjami branżowymi oraz poradami. Agro Profil miał być przejrzysty i przyjemny dla oka czytelnika, bez fantazyjnych grafik. Po kilku numerach stwierdziliśmy, że działamy jeszcze szerzej i mocniej.

Rozwój portfolio – od magazynu do publikacji branżowych

Agro Profil to początek i zdecydowanie główny filar wydawnictwa. Jakie kolejne projekty dołączały do portfolio?

Na horyzoncie pojawiły się pomysły, aby stworzyć szerokie portfolio literatury branżowej, która będzie uzupełnieniem tematów bieżących, poruszanych na łamach miesięcznika. Pozytywny odbiór i wsparcie kolejnych osób, które podjęły z nami współpracę, pozwoliły na realizację ambitnych projektów. Postawiliśmy na publikacje specjalne poświęcone najważniejszym uprawom. Rozpoczęliśmy od monografii „Zboża”, przechodząc dalej do kolejnych gatunków roślin rolniczych. Do naszego portfolio autorów dołączali specjaliści i naukowcy z uczelni wyższych, instytutów oraz jednostek badawczych. Powstawały kolejne opracowania, w tym: publikacje, atlasy, programy, zeszyty ewidencji. Obecnie jesteśmy jednym z czołowych wydawnictw rolniczych z ISBN i ściśle współpracujemy z PWN-em. Ostatnim z sukcesów jest dołączenie do naszego portofolio Poradnika Plantatora Buraka Cukrowego. Cieszymy się z tego niezmiernie.

Kluczowe momenty w rozwoju Agro Wydawnictwa

W każdej historii są zawsze jakieś kamienie milowe. Jakie były przełomowe momenty w historii Agro Wydawnictwa?

Przełomowym momentem było z pewnością wejście w świat mediów społecznościowych. Obecnie mamy setki milionów wyświetleń na wielu platformach. To daje olbrzymią moc dotarcia do odbiorców. Tej mocy nie można lekceważyć. Każdym przełomem, choć może i mniejszym, było wydanie kolejnych publikacji. Każda publikacja, każdy numer miesięcznika, każda odsłona nowych mediów to są cegiełki, które budują wielki sukces.

Agro Profil w internecie – rozwój portalu i social mediów

Media internetowe mają obecnie dużą siłę przekazu. Jak wyglądały początki rozwoju w świecie online?

Zaczęliśmy od formy drukowanej, świat idzie jednak zdecydowanie do przodu. Wkraczamy w erę digitalizacji, nie ograniczyliśmy się więc tylko do printu. Nie baliśmy się wejść w świat online. Od kilku lat rozwijamy nasz portal internetowy, który pełnił początkowo rolę informacyjną. Obecnie można tam znaleźć szeroki zakres tematów, począwszy od aktualności z kraju i ze świata, prognozy pogody, poprzez nowinki ze świata techniki rolniczej oraz wiedzę z pola i gospodarstw rolnych.

Do portalu internetowego dołączały media społecznościowe. Jak udało się rozwinąć tak szerokie i silne portfolio na wielu platformach?

Social media mają ogromną siłę dotarcia i przekazu informacji. Rozpoczynaliśmy od popularnego Facebooka. Początkowo publikowaliśmy tam posty i artykuły ukazujące się na portalu, które obecnie są przeplatane materiałami filmowymi. To właśnie w video drzemie największy potencjał. Dzisiaj nasz YouTube jest silnym i rozpoznawalnym kanałem, gdzie trafiają pełnometrażowe filmy, najczęściej w formie reportaży z gospodarstw. W niespełna trzy lata rozwinęliśmy się również na platformie Tik-Tok, która zrewolucjonizowała świat mediów. Dodatkowo jesteśmy obecni na Instagramie, Linkedin czy Wykopie. Wszędzie tam, gdzie są odbiorcy naszych informacji. Wszystkie nasze media zajmują czołową pozycję pod względem liczby obserwujących, reakcji i komentarzy. Cieszę się niezmiernie, że w takim krótkim czasie udało się osiągnąć znaczny sukces w świecie online.

Ludzie sukcesu – kto tworzy Agro Profil?

Tak duże portfolio nie powstałoby z pewnością bez udziału ludzi. Kto przyczynił się bezpośrednio do sukcesu?

Przez dekadę mogłam współpracować z wieloma osobami tworzącymi redakcję. Remigiusz Waligóra, Krzysztof Grzeszczyk oraz Paweł Rychter rozpoczynali ze mną historię Agro Wydawnictwa. W następnych latach dołączyli: Adam Wachowski, Patryk Szychowiak, Anna Andrzejewska, Jagoda Strzelińska, Bernadetta Ryńska, Joanna Trzymkowska, Aleksandra Wieremczuk. Jestem wdzięczna im wszystkim za każdy tekst, za każdą cegiełkę włożoną w nasz rozwój. Dzisiaj otaczam się ludźmi młodymi. Ludźmi z pasją i zaangażowaniem. Każdy z nich ma swój punkt widzenia, indywidualne podejście do tematów, inną wizję realizacji powierzonych zadań. Te zróżnicowane działania i poglądy są bardzo cenne i pozwalają na dynamiczny rozwój.

Co wyróżnia Agro Profil na rynku?

Czym wyróżnia się Agro Wydawnictwo na rynku mediów rolniczych?

Jesteśmy rodzimą marką w 100% z polskim kapitałem. Nie stanowimy części wielkiego holdingu czy korporacji, gdzie rządzi pieniądz. Ograniczenia logistyczno- finansowe nas nie zatrzymują. Dla nas to przede wszystkim misja. Misja dla polskiego rolnictwa. Jesteśmy największym niekomercyjnym wydawnictwem rolniczym w Polsce. Zbudowaliśmy je od A do Z własną siłą i determinacją. Podobnie jak rodzinne firmy John Deere czy Lemken, które startowały od małych powierzchni i zbudowały znane i cenione marki.

Gdyby miała Pani podkreślić najważniejszy element, jaki przyczynił się do tego nietuzinkowego sukcesu, to co by to było?

Pasja. To pasja była, jest i będzie kluczem do sukcesu w naszym rozwoju. Pasja ludzi do rolnictwa i ziemi, która łączy nas wszystkich w zespole. Kocham to, co robię. To moja misja i kierunek obrany przeze mnie. Cieszę się, że ludzie, którymi się otaczam, również podzielają tę opinię i realizują tę misję ze mną.

Plany na przyszłość – jak będzie wyglądać kolejne 10 lat?

Dekada działań za nami. Jak będzie wyglądać Agro Wydawnictwo za dziesięć lat?

Odpowiem zdecydowanie i z pełną odpowiedzialnością. Wszystko w rękach młodych! Od zawsze stawiam na współpracę z młodszym pokoleniem, pełnym nowych wizji, pomysłów i energii. To do nich będzie należeć kolejna dekada, a ja wraz z nimi będę się rozwijać, utrzymując nadany kierunek rozwoju.

Jaki jest więc ten kierunek rozwoju na kolejną dekadę?

Nie zwalniamy tempa. Rozwijamy Magazyn Rolniczy Agro Profil, portfolio publikacji, portal internetowy oraz media społecznościowe. Wierzymy w każdą formę dotarcia, zarówno offline, jak i online. W żadnym przypadku nie odchodzimy od druku, a co więcej wierzymy w jego moc oddziaływania i wartość przekazywanych informacji. Dzisiaj nie każdego stać na wydawanie czasopisma w formie drukowanej. Print staje się powoli towarem luksusowym. W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji i mass mediów merytoryczna informacja jest na wagę złota. Najważniejsza w tym wszystkim jest dywersyfikacja działań. Nie można niczego i nikogo bagatelizować.

Partnerzy i współpraca w branży rolniczej

Jakie firmy wspierają najmocniej działania Agro Wydawnictwa?

Przez dekadę nawiązałam współpracę z wieloma firmami z branży rolniczej. Wdzięczna jestem szczególnie tym, którzy są ze mną od samego początku i wspierają nas, doceniając rozwój i potencjał. W sektorze techniki rolniczej są to firmy: Bury, KMK Agro, Electronic, Zetor, John Deere czy Bomet. Wspiera nas również sektor hodowlano-nasienny, w tym:Poznańska Hodowla Roślin, HR Strzelce, HR Smolice, Danko, KWS czy Agencja Nasienna. To są firmy, które są ze mną od początku i zawsze będę wdzięczna im, że współpracują z nami, korzystając przy tym z naszego dotarcia tradycyjną formą drukowaną, jak i nowymi kanałami do rolników. W ostatnim czasie zaufał nam równieżKrajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, powierzając misję tworzenia Poradnika Plantatora Buraka Cukrowego. To dla nas szczególnie duży zaszczyt.

Komu chciałaby Pani szczególnie podziękować?

Dziękuję ludziom, którzy zaufali. Zaufali mi, całej redakcji i naszym mediom. Dziękuję wszystkim autorom dzielącym się swoją wiedzą w magazynie, publikacjach i w świecie online. Dziękuję współpracującym z nami firmom, instytucjom i uczelniom. Dziękuje rodzinie i przyjaciołom za wsparcie i wyrozumiałość. Dziękuję przede wszystkim naszym prenumeratorom, czytelnikom i odbiorcom we wszystkich formach przekazu. Zbudowaliśmy to wszystko nie dla siebie, lecz dla Was. Dla środowiska rolniczego. Dla naszej Polski.

Rozmawiał Michał Piśny

Czy rolnictwo ekologiczne sprawdza się na lekkich glebach?

0
Czy rolnictwo ekologiczne sprawdza się na lekkich glebach?

Gospodarstwo rolne Weckwert znajduje się w miejscowości Biały Bór, na terenie województwa zachodniopomorskiego, w powiecie szczecineckim. Jest to obszar uznawany za wymagający pod względem rolniczym ze względu na położenie na Wyżynie Środkowopomorskiej (wysokość około 150 m n.p.m.) oraz dominację gleb lekkich o piaszczystej strukturze i niskiej pojemności sorpcyjnej.

Gospodarstwo, które nauczyło się pracować z naturą

Historia gospodarstwa sięga 1972 roku, kiedy zostało ono założone przez dziadka obecnych właścicieli. Dziś prowadzone jest wspólnie przez Marka i Filipa Weckwertów – ojca i syna, reprezentujących drugie i trzecie pokolenie gospodarujące na tych gruntach. Zarówno ojciec, jak i syn są absolwentami Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Już w czasie studiów Pana Filipa, pojawiła się jednak refleksja, że przyszłość gospodarstwa powinna opierać się na dywersyfikacji działalności.

Czy rolnictwo ekologiczne sprawdza się na lekkich glebach?
Po ukończeniu studiów na kierunku rolnictwo i handel zagraniczny oraz zakończeniu kariery sportowej Filip Weckwert zdecydował się wrócić do rodzinnego Białego Boru, aby wspólnie z ojcem rozwijać gospodarstwo. Fot. F. Weckwert

Zrodził się wówczas pomysł rozszerzenia produkcji o przetwórstwo rolno-spożywcze, tak aby surowce wytwarzane w gospodarstwie mogły zyskać formę gotowych produktów żywnościowych, wspomina Pan Filip.  Uruchomiono więc własną kaszarnię, w której z ekologicznej gryki produkowane są kasze. Jak podkreśla pan Filip, rozwój gospodarstwa od początku wymagał wyjścia poza klasyczny model produkcji rolniczej. Poszukiwanie dodatkowej przestrzeni do działania stało się impulsem do połączenia wieloletniego doświadczenia w rolnictwie ekologicznym z nowoczesnym podejściem do przetwórstwa rolno-spożywczego.

Lekcja wyniesiona z pola

Już ponad 15 lat temu gospodarstwo obrało kierunek rolnictwa ekologicznego, traktując go jako innowacyjny model produkcji roślinnej. Decyzja pana Marka o odejściu od systemu konwencjonalnego była wówczas rozwiązaniem niestandardowym, opartym na długofalowym myśleniu o stabilności i jakości plonów. Od samego początku działalność gospodarstwa koncentrowała się wyłącznie na produkcji roślinnej.

Pan Marek Weckwert wspomina, że jeszcze w czasie studiów przeprowadził wraz z kolegą z roku praktyczne porównanie produkcji jęczmienia jarego browarnego. Obaj zastosowali identyczną technologię uprawy i ponieśli takie same nakłady, jednak uzyskane efekty były skrajnie różne. Na glebach klasy III w okolicach Tucholi plon osiągnął poziom 6 t/ha, podczas gdy w warunkach gospodarstwa w Białym Borze wyniósł jedynie 2,5 t/ha. To doświadczenie uświadomiło mu, że intensywna produkcja konwencjonalna, przy ograniczeniach glebowych i częstych anomaliach pogodowych, wiąże się z wysokim ryzykiem i nie zawsze przekłada się na opłacalność. Zamiast „walczyć z naturą”, zdecydował się poszukiwać innego sposobu gospodarowania.

Choć plony w systemie ekologicznym są niższe, certyfikowana jakość surowca pozwala osiągać wyższe ceny i większą stabilność ekonomiczną. Przejście z systemu uprawy konwencjonalnej na ekologiczną nie odbyło się oczywiście z dnia na dzień. Był to proces rozłożony w czasie i nie od razu objął cały areał. Następnym krokiem było szukanie nowoczesnych rozwiązań dedykowanych do upraw ekologicznych, dostosowanie płodozmianu, infrastruktury oraz zdobycie doświadczenia.

Zarządzanie wodą i zachwaszczeniem poprzez dobór gatunków

Płodozmian – w rolnictwie ekologicznym to podstawa efektywnego gospodarowania i warunek uzyskiwania stabilnych plonów. Odpowiednio zaplanowany, pozwala uniknąć wielu problemów, które mogą pojawić się w trakcie sezonu wegetacyjnego. Ze względu na ograniczoną ilość certyfikowanych środków ochrony roślin i nawozów kluczowe znaczenie ma planowanie, a nie doraźne reagowanie. Oznacza to konieczność strategicznego podejścia do uprawy roślin, bez możliwości stosowania syntetycznych herbicydów oraz nawozów mineralnych pochodzenia syntetycznego.

Strukturę zasiewów w gospodarstwie Weckwertów tworzą przede wszystkim: gryka, owies, łubiny oraz facelia. W niektórych latach w płodozmianie pojawia się również żyto hybrydowe lub seradela. Całość areału każdego roku obsiewana jest międzyplonami ozimymi w postaci mieszanek poplonowych. Gryka najlepiej sprawdza się na stanowiskach po życie i owsie, po czym w płodozmianie następują łubin, facelia i/lub seradela.

Choć zdarzają się odstępstwa od tej sekwencji, z ekonomicznego punktu widzenia kluczową uprawą pozostaje gryka, która skutecznie konkuruje z chwastami i stabilnie plonuje w lokalnych warunkach glebowo-klimatycznych. Uprawiane w gospodarstwie gatunki dobrze sprawdzają się zarówno na glebach słabszych, jak i w systemie rolnictwa ekologicznego.

Z wyjątkiem żyta są to rośliny jare, wysiewane wiosną, co na pierwszy rzut oka może wydawać się rozwiązaniem nieoczywistym. Nie ulega wątpliwości, że oziminy skuteczniej wykorzystują wodę zgromadzoną w glebie po okresie zimowym. W warunkach gleb lekkich, piaszczystych i o niskiej pojemności sorpcyjnej nawet krótkotrwałe niedobory opadów prowadzą jednak do szybkiego przesuszenia profilu glebowego. Z tego względu niemal całkowicie zrezygnowano z uprawy ozimin, uznając, że bezpieczniejszym rozwiązaniem jest przetrwanie wiosennej suszy przez rośliny jare lub celowe opóźnianie terminu ich siewu, co w wielu latach przynosiło dobre efekty produkcyjne.

Agrotechnika oparta na planowaniu i terminowości

W gospodarstwie dominuje tradycyjny system uprawy orkowej, dostosowany do specyfiki gleb lekkich oraz wiosennego terminu siewu. W miarę możliwości wykorzystuje się również wał zintegrowany, który umożliwia wstępne wyrównanie i zagęszczenie gleby. Zabieg ten poprzedza 2–3-krotna uprawa, obejmująca talerzowanie resztek międzyplonów oraz jednorazową lub dwukrotną płytką uprawę kultywatorem o dużym zagęszczeniu zębów, wykonywaną na głębokość 7–10 cm.

Czy rolnictwo ekologiczne sprawdza się na lekkich glebach?
Orka wykonywana jest możliwie płytko, a jednocześnie na tyle głęboko, na ile jest to konieczne – zazwyczaj na głębokość 17–20 cm. Fot. F. Weckwert

Prace polowe mają na celu przerwanie parowania wody z gleby oraz ograniczenie zachwaszczenia, w tym tzw. „zmęczenie” perzu właściwego, którego eliminacja stanowi tu największe wyzwanie. Po wykonaniu orki, w ciągu 3–7 dni następuje siew rośliny głównej agregatem uprawowo-siewnym z sekcją talerzową, co pozwala zniszczyć chwasty w fazie białej nitki i zapewnić roślinom szybki, „czysty” start.

W wyjątkowych przypadkach, na stanowiskach utrzymanych w dobrej kulturze i wolnych od zachwaszczenia, w celu redukcji kosztów i zmniejszenia presji czasu stosowana jest uprawa bezorkowa. Wykonywana jest ona ciężkim kultywatorem na głębokość 24–26 cm i została z powodzeniem przetestowana w uprawie gryki oraz owsa.

W gospodarstwie stosowane są zabiegi agrotechniczne dopuszczone w rolnictwie ekologicznym, obejmujące nawożenie naturalne i mineralne pochodzenia naturalnego, preparaty mikrobiologiczne, wapnowanie oraz podstawową ochronę miedzią. Uzupełnieniem technologii jest mechaniczne odchwaszczanie żyta ozimego oraz uprawa pożniwna z wysiewem poplonów. Terminowa realizacja tych działań pozwala osiągać stabilne plony i skutecznie konkurować na europejskim rynku żywności ekologicznej.

Czy rolnictwo ekologiczne sprawdza się na lekkich glebach?

Zbiór dwuetapowy i precyzja prac polowych

Na przestrzeni lat gospodarstwo konsekwentnie wprowadza zmiany technologiczne – od modernizacji parku maszynowego po wdrażanie nowych rozwiązań jak wsiewki śródplonowe czy zbiór dwuetapowy. Jak przyznaje pan Filip, w rolnictwie ekologicznym skuteczne gospodarowanie nie jest możliwe bez odpowiedniego zaplecza technicznego, obejmującego m.in. suszarnię i czyszczalnię ziarna.

Jednym z kluczowych usprawnień było wdrożenie nowoczesnego zbioru dwuetapowego. Cztery lata temu sprowadzono z Kanady heder do pokosowania marki Honey Bee (6,5 m) z funkcją deck shifting, czyli możliwością zmiany miejsca odkładania pokosu, a następnie zakupiono pasowy podbieracz John Deere BP15 do kombajnu. Rozwiązanie to, stosowane m.in. w uprawie gryki i facelii, pozwala ograniczyć koszty suszenia i czyszczenia ziarna, zapewnia równomierne dojrzewanie nasion oraz znacząco przyspiesza zbiór.

Kolejną innowacją był zakup maszyny do zbierania kamieni polskiej firmy Usarya, co usprawniło przygotowanie pól, na których lokalnie usuwano nawet do 30 t kamieni z hektara. Wszystkie zabiegi w gospodarstwie realizowane są z wykorzystaniem systemów GPS, co zwiększa precyzję prac, ogranicza koszty i poprawia komfort operatorów.

Wprowadzenie zmiennej obsady roślin w oparciu o mapy zmiennego dawkowania to najnowszy kierunek rozwoju, nad którymi obecnie pracują właściciele gospodarstwa. To rozwiązanie ma pozwolić na jeszcze lepsze dopasowanie technologii siewu do zróżnicowanych warunków polowych.


– To jedna z tych drobnych zmian, które z pozoru nie wydają się przełomowe, ale w praktyce mogą znacząco wpłynąć na wyrównanie łanu i równomierność dojrzewania roślin – mówi Filip Weckwert.

Równolegle gospodarstwo przygotowuje się do dalszych kroków rozwojowych, obejmujących wprowadzenie nowych gatunków do płodozmianu, w tym konopi uprawianych na nasiona, a także poszukiwanie kolejnych rynków zbytu dla własnych płodów rolnych. Wszystkie te działania wpisują się w konsekwentną strategię stopniowego usprawniania pracy i zwiększania wydajności gospodarstwa.

Dlaczego ekologia wciąż bywa źle rozumiana

W środowisku rolniczym wciąż funkcjonuje opinia, że rolnictwo ekologiczne sprowadza się wyłącznie do korzystania z dopłat. Zdarzają się przypadki producentów, którzy nie są poważnie nastawieni na produkcję rynkową, co negatywnie wpływa na wizerunek całego sektora i powinno podlegać jednoznacznej kontroli, przyznaje rozmówca.

Jednym z często powtarzanych mitów jest również przekonanie, że żywność ekologiczna – pozbawiona chemicznej ochrony – zawiera więcej mykotoksyn. Z tą opinią nie zgadzają się właściciele gospodarstwa w Białym Borze. Od momentu rozpoczęcia własnego przetwórstwa mają świadomość rygorystycznych wymagań obowiązujących w ekologii. Zarówno surowce, jak i produkty przetworzone podlegają regularnym badaniom laboratoryjnym pod kątem pozostałości środków ochrony roślin, mykotoksyn, glifosatu i innych substancji, często na poziomie granicy oznaczalności. Dodatkowo europejski system certyfikacji umożliwia pełną identyfikowalność pochodzenia surowca.

Od kilku lat gospodarstwo jest zrzeszone w grupie producentów ekologicznych BIOPOL, której współzałożycielem był Marek Weckwert. Współpraca w ramach grupy pozwala oferować większe partie towaru jako podmiot bardziej konkurencyjny dla dużych odbiorców, a jednocześnie sprzyja szybszemu rozwojowi jej członków. Wieloletnie doświadczenie, stabilne plony oraz wysoka sprzedaż potwierdzają skuteczność przyjętego modelu gospodarowania, przy jednoczesnej otwartości na dalsze usprawnienia i rozwój technologii.

Najtrudniejsza zmiana to zmiana myślenia

System rolnictwa ekologicznego wiąże się z dodatkowymi obowiązkami, takimi jak coroczne kontrole jednostek certyfikujących oraz kontrole urzędowe, a także konieczność prowadzenia szczegółowej dokumentacji. Choć są to elementy, których można się nauczyć i które da się sprawnie wdrożyć, największym wyzwaniem pozostaje zmiana sposobu myślenia.

– W ekologii nie wszystko wychodzi od razu, a nawet jeśli – pola często wyglądają inaczej niż w konwencji: łan bywa rzadszy, niższy czy mniej zielony. Trzeba to zaakceptować i pamiętać, że poza pasją wszystko musi się również bilansować ekonomicznie – podkreśla pan Filip.

Jajo – fenomen natury i kultury. Wartość odżywcza i symbolika jednego z najważniejszych produktów żywnościowych

0
Jajo – fenomen natury i kultury.

Jajo to jeden z najbardziej uniwersalnych produktów w historii ludzkości – obecny zarówno w codziennej diecie, jak i w symbolice wielu kultur. Jak podkreśla dr inż. Tomasz Szablewski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, jego fenomen polega na unikalnym połączeniu wartości odżywczych i znaczeń kulturowych. Takie interdyscyplinarne spojrzenie pozwala lepiej zrozumieć rolę żywności w życiu człowieka – zarówno w kontekście zdrowia, jak i tradycji.

Jajo jako wzorzec żywieniowy

Z punktu widzenia nauki o żywności jajo uznawane jest za produkt niemal idealny. Zawiera pełnowartościowe białko o wysokiej przyswajalności i przez lata stanowiło punkt odniesienia dla oceny jakości innych białek w diecie. Dostarcza wszystkich niezbędnych aminokwasów, a także szerokiego spektrum witamin, w tym A, D, E, K oraz witamin z grupy B.

Żółtko jaja to także źródło cennych składników bioaktywnych, takich jak cholina, wspierająca funkcjonowanie układu nerwowego, czy luteina i zeaksantyna, istotne dla zdrowia wzroku. Obecność minerałów – m.in. żelaza, fosforu i selenu – dodatkowo podnosi wartość odżywczą tego produktu.

„Jaja są jednym z najbardziej skoncentrowanych źródeł składników odżywczych w naszej diecie. Ich regularne spożycie może wspierać funkcjonowanie organizmu na wielu poziomach, od układu nerwowego po odporność” – podkreśla dr inż. Tomasz Szablewski.

Od pożywienia do symbolu w kulturze

Znaczenie jaja wykracza jednak daleko poza dietę. Od najdawniejszych czasów było ono nie tylko spożywane, ale także obdarzane wyjątkowym znaczeniem symbolicznym.

„Najstarsze znane zdobione fragmenty skorup jaj, odkryte w południowoafrykańskim Diepkloof Rock Shelter, mają około 60 tysięcy lat. To jeden z najwcześniejszych dowodów na traktowanie jaja, prawdopodobnie jako przedmiotu symbolicznego” – opowiada dr Szablewski.

„W starożytnych cywilizacjach Bliskiego Wschodu i Afryki zdobione jaja strusie umieszczano w grobach obok kosztowności, co wskazuje na ich znaczenie rytualne – najczęściej związane z ideą życia i odrodzenia” – dodaje.

Również w Europie odnajdujemy ślady tej tradycji. W Polsce odkryto fragmenty zdobionych jaj z okresu wczesnego średniowiecza, m.in. w Ostrówku koło Opola, a także kamienne pisanki–grzechotki z Pojezierza Myśliborskiego.

Kosmiczne jajo – symbol początku świata

Motyw jaja pojawia się także w mitologiach wielu kultur jako symbol początku istnienia. Koncepcja tzw. „kosmicznego jaja” obecna jest m.in. w tradycjach Indii, Chin czy starożytnej Grecji.

W kosmogonii wedyjskiej świat wyłania się ze „złotego jaja” – Hiraṇyagarbha. W mitologii chińskiej bohater Pangu rozdziela pierwotne jajo, tworząc niebo i ziemię, natomiast w tradycji greckiej z jaja wyłania się bóg światła – Phanes.

„Jajo jako symbol zawiera w sobie ideę potencjału, początku i odrodzenia. To jeden z najbardziej uniwersalnych archetypów kulturowych” – zaznacza ekspert UPP.

Pisanki i tradycje wielkanocne

Na ziemiach polskich i w Europie Wschodniej szczególne znaczenie zyskały pisanki i kraszanki, które do dziś są ważnym elementem tradycji wielkanocnych. Czerwone jaja symbolizowały życie, zdrowie i ochronę, a ich obecność w obrzędach ludowych miała zapewniać pomyślność i urodzaj.

Z czasem symbolika ta została włączona do tradycji chrześcijańskiej jako znak Zmartwychwstania i zwycięstwa życia nad śmiercią. Pisanki pełniły również funkcję społeczną – ich wspólne tworzenie sprzyjało budowaniu więzi, przekazywaniu tradycji i wzmacnianiu tożsamości kulturowej.

Jajo w rolnictwie i diecie – znaczenie niezmienne od wieków

Dziś jajo pozostaje jednym z podstawowych produktów żywnościowych, cenionym zarówno za swoje właściwości odżywcze, jak i uniwersalność kulinarną. Jednocześnie jego obecność w kulturze pokazuje, że żywność to nie tylko element diety, ale także ważna część dziedzictwa i tożsamości społecznej.

Współczesne podejście do żywności coraz częściej łączy naukę, tradycję i świadomość konsumencką – a jajo jest jednym z najlepszych przykładów takiego połączenia.

Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

Wiosenne cięcie drzew owocowych – jakie piły i sekatory akumulatorowe maksymalnie przyspieszą pracę?

0
Wiosenne cięcie drzew owocowych
Wiosenne cięcie drzew owocowych to bez wątpienia najważniejszy zabieg pielęgnacyjny, który decyduje o kondycji całego ogrodu w danym roku. Wczesna wiosna stanowi szczyt sezonu na te prace, ponieważ musimy zdążyć przed ruszeniem soków, ale już po ustąpieniu największych mrozów. Wybór odpowiedniego sprzętu akumulatorowego sprawia, że ta żmudna zazwyczaj czynność staje się czystą przyjemnością dla każdego pasjonata ogrodnictwa.

Wiosenne przycinanie sadu to istotny zabieg wpływający na zdrowie roślin oraz obfitość przyszłych plonów w nadchodzącym sezonie. Wykorzystanie nowoczesnych technologii akumulatorowych, takich jak systemy 18V i 36V, pozwala skrócić czas pracy z całego tygodnia do zaledwie jednego weekendu. Z artykułu dowiesz się, jak dobrać odpowiednie piły i sekatory, aby pielęgnacja ogrodu stała się lekka, cicha i w pełni mobilna.

Dlaczego wczesna wiosna to idealny moment na cięcie drzew?

Termin marcowy jest optymalny, ponieważ rośliny znajdują się jeszcze w stanie spoczynku, co minimalizuje ryzyko infekcji grzybowych. Precyzyjne usuwanie starych pędów pobudza drzewa do wytwarzania nowych pąków kwiatowych, co bezpośrednio przekłada się na jakość owoców. Stosując narzędzia marki RYOBI, zyskujesz pewność, że każde cięcie będzie gładkie, czyste i bezpieczne dla struktury rośliny. Praca z urządzeniami akumulatorowymi eliminuje uciążliwy hałas oraz spaliny, co jest niezwykle istotne w gęstej zabudowie jednorodzinnej. Dzięki wysokiej mobilności bez zbędnych kabli, możesz swobodnie operować między ciasno posadzonymi krzewami oraz wysokimi koronami jabłoni czy grusz. Nowoczesna pilarka z prowadnicą RYOBI RY18PSX20A to sprzęt, który dzięki silnikowi bezszczotkowemu gwarantuje najwyższą wydajność podczas przecinania nawet bardzo grubych gałęzi. Wybierając model o kompaktowej budowie, znacząco redukujesz zmęczenie dłoni podczas wielogodzinnej pracy przy formowaniu koron drzewek owocowych.

Który system akumulatorowy sprawdzi się w Twoim sadzie?

Wybór odpowiedniego systemu zależy przede wszystkim od wielkości Twojego ogrodu oraz grubości gałęzi, z którymi będziesz się mierzyć. Dla posiadaczy przydomowych ogródków idealnym rozwiązaniem będzie uniwersalny System ONE+ 18V, obejmujący ponad 200 różnorodnych narzędzi ogrodowych i warsztatowych. Pozwala on na korzystanie z jednego typu akumulatora do zasilania sekatora, piły, a nawet kosiarki, co generuje spore oszczędności. Jeśli jednak Twoje wyzwania wymagają mocy porównywalnej z narzędziami spalinowymi, warto postawić na flagowy system MAX POWER 36V. Narzędzia z tej serii cechują się ogromnym momentem obrotowym, zachowując przy tym pełną kulturę pracy bez hałasu i toksycznych spalin. Dzięki tak szerokiej ofercie każdy użytkownik dopasuje parametry urządzenia do swoich indywidualnych potrzeb oraz liczby posiadanych drzewek.

Jakie cechy sekatorów przyspieszają wiosenne porządki?

Największą zaletą nowoczesnych sekatorów akumulatorowych jest ich zdolność do wykonywania setek precyzyjnych cięć bez żadnego wysiłku ze strony użytkownika. Wyposażenie urządzenia w wysokiej jakości ostrza ze stali hartowanej zapewnia doskonałą ostrość przez bardzo długi czas intensywnej eksploatacji. Ergonomiczna rękojeść pokryta antypoślizgową powłoką sprawia, że narzędzie pewnie leży w dłoni, co jest kluczowe podczas precyzyjnych prac. Wiele modeli posiada zintegrowany system zabezpieczający przed przypadkowym uruchomieniem, co znacznie podnosi ogólny poziom bezpieczeństwa podczas cięcia. Szybkość działania mechanizmu tnącego pozwala na błyskawiczne usuwanie zbędnych pędów, co skraca czas pracy w dużym sadzie o wiele godzin. Cicha praca silnika elektrycznego pozwala na realizację zadań o świcie bez zakłócania spokoju sąsiadom mieszkającym tuż obok.

Tabela porównawcza narzędzi do cięcia

Model narzędziaSystem zasilaniaPrzeznaczenieGłówne zalety
RYOBI RY18SCXAONE+ 18VCienkie gałęzie i pędyLekkość, precyzja, ergonomia
RYOBI RY18PSX20AONE+ 18VGrube konary, pnieDuża moc, silnik bezszczotkowy
RYOBI RY36CSX35AMAX POWER 36VNajcięższe prace leśneMoc spalinowa, brak emisji CO2
RYOBI RPP182015SONE+ 18VWysokie korony drzewZasięg teleskopowy, wygoda

Jak przygotować się do cięcia w 5 prostych krokach?

  1. Naładuj wszystkie posiadane akumulatory, aby uniknąć nieplanowanych przestojów w trakcie najintensywniejszej pracy w sadzie.
  2. Sprawdź stan techniczny ostrzy i w razie potrzeby użyj profesjonalnych środków do ich konserwacji oraz dezynfekcji.
  3. Przygotuj odpowiedni ubiór ochronny, w tym okulary oraz rękawice, które zabezpieczą Cię przed odpryskującymi fragmentami kory.
  4. Zaplanuj kolejność działań, zaczynając od usuwania martwych, chorych oraz krzyżujących się gałęzi, które niepotrzebnie zagęszczają koronę.
  5. Zadbaj o porządek po pracy, używając rozdrabniacza do gałęzi, co pozwoli na uzyskanie wartościowej ściółki pod Twoje rośliny.

Właściwe przygotowanie warsztatu pracy to połowa sukcesu, która pozwala skupić się wyłącznie na precyzji wykonywanych cięć formujących. Pamiętaj, że każde narzędzie marki RYOBI zostało zaprojektowane z myślą o maksymalnym komforcie i intuicyjnej obsłudze dla każdego. Dzięki technologii akumulatorowej zapominasz o uciążliwym mieszaniu paliwa czy rozciąganiu dziesiątek metrów przedłużaczy po całym mokrym trawniku. Czyste cięcie sprzyja szybkiemu gojeniu się ran na drzewach, co ogranicza ryzyko wystąpienia groźnego raka bakteryjnego w sadzie. Wybierając sprawdzone rozwiązania, inwestujesz w zdrowie swoich roślin oraz własną wygodę na długie lata intensywnego użytkowania.

Sekcja FAQ

Czy akumulator 18V ONE+ pasuje do wszystkich narzędzi tej serii?

Tak, system ONE+ 18V został zaprojektowany w taki sposób, aby jeden akumulator zasilał ponad 200 różnych urządzeń marki RYOBI. Możesz swobodnie przekładać akumulatory między sekatorem a wiertarką, co jest niezwykle ekonomicznym i wygodnym rozwiązaniem.

Ile czasu można pracować na jednym ładowaniu akumulatora?

Czas pracy zależy od pojemności wybranego akumulatora oraz intensywności cięcia i twardości drewna, z którym aktualnie pracujesz. Przykładowo akumulator 5.0 Ah pozwala na wykonanie setek cięć, co zazwyczaj wystarcza na kilka godzin ciągłej aktywności w ogrodzie.

Czym różni się system MAX POWER 36V od standardowego 18V ONE+?

System MAX POWER 36V oferuje znacznie większą moc i wydajność, będąc dedykowanym do najcięższych zadań, które tradycyjnie wymagały silników spalinowych. Jest to idealny wybór do dużych posiadłości oraz pracy z bardzo grubymi konarami, gdzie wymagana jest maksymalna siła.

Czy narzędzia akumulatorowe wymagają specjalnej konserwacji?

Urządzenia te są niemal bezobsługowe, wymagają jedynie regularnego czyszczenia ostrzy z żywicy oraz dbania o czystość styków akumulatora. W przeciwieństwie do maszyn spalinowych, nie musisz martwić się wymianą świec, filtrów powietrza czy kłopotliwym przygotowywaniem mieszanki paliwowej.

Czy cięcie akumulatorowe jest bezpieczniejsze od spalinowego?

Zdecydowanie tak! Brak spalin i niższy poziom hałasu redukują stres oraz zmęczenie operatora, co przekłada się na większą koncentrację. Narzędzia akumulatorowe są zazwyczaj lżejsze i lepiej wyważone, co daje pełną kontrolę nad każdym ruchem podczas operowania w koronie drzewa.

RAPORT AgroProfil: Inflacja w marcu 2026 – presja transportowa przy stabilizacji cen żywności

0
Inflacja w marcu 2026

Inflacja w marcu 2026: Główny Urząd Statystyczny opublikował „szybki szacunek” wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) za marzec 2026 roku. Choć ogólny odczyt mieści się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu inflacyjnego, struktura wzrostów rzuca nowe światło na koszty prowadzenia działalności rolniczej.

Kluczowe liczby (marzec 2026):

  • Inflacja rok do roku (r/r): 3,0% (wzrost z 2,1% w lutym).
  • Inflacja miesiąc do miesiąca (m/m): 1,0%.
  • Żywność i napoje: +2,0% r/r (0,0% m/m).
  • Paliwa: +8,5% r/r (+15,4% m/m).

Analiza dla sektora agro

1. Szok paliwowy u progu prac polowych

Najbardziej niepokojącym sygnałem dla rolników jest gwałtowny skok cen paliw. Wzrost o 15,4% w ciągu zaledwie jednego miesiąca bezpośrednio przełoży się na koszty wiosennych zabiegów agrotechnicznych, siewów i logistyki płodów rolnych. Dynamika ta jest znacznie wyższa niż w innych kategoriach koszyka, co sugeruje silny wpływ czynników zewnętrznych i geopolitycznych na rynek ropy.

2. Stabilizacja cen żywności

Z punktu widzenia producenta rolnego, ceny żywności i napojów bezalkoholowych wykazują dużą odporność na ogólne trendy inflacyjne. W ujęciu miesięcznym (marzec do lutego) ceny te nie zmieniły się (0,0%), a w skali roku wzrosły o 2,0% – czyli wolniej niż ogólny wskaźnik CPI. Dla rolników oznacza to tzw. „nożyce cenowe”: koszty produkcji (paliwo, energia) rosną szybciej niż ceny uzyskiwane za surowce rolne.

3. Energia i Gaz

Kategoria „Energia elektryczna, gaz i inne paliwa” odnotowała niewielki spadek w ujęciu miesięcznym (-0,1%), jednak w skali roku pozostaje o 3,9% droższa. Jest to istotna informacja dla gospodarstw energochłonnych (produkcja szklarniowa, suszarnie, chłodnie).


Prognoza i podsumowanie

Powrót inflacji na poziom 3,0% r/r po okresie niskich odczytów na początku roku świadczy o tym, że presja cenowa nie wygasła. Dla branży agro kluczowym wyzwaniem w nadchodzących miesiącach będzie zarządzanie kosztami energii i transportu, które obecnie są głównym silnikiem wzrostu wskaźników statystycznych.

Źródło danych: GUS / Opracowanie: Agroprofil na podstawie danych GUS.

Rusza nabór: Dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 [SZCZEGÓŁY]

0
Hodowla pszczół dla początkujących

Pszczelarstwo w Polsce stoi przed kolejnym ważnym terminem w kalendarzu dotacji. Już od 1 kwietnia br. ruszają dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026, które stanowią kluczowe wsparcie finansowe dla właścicieli pasiek po trudnym okresie zimowym. Sprawdzamy, jakie warunki należy spełnić, aby otrzymać dofinansowanie.

Ile wynoszą dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026?

Tegoroczna stawka wsparcia została utrzymana na poziomie znanym z ubiegłych lat. Dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 wynoszą 50 zł do każdego pnia, który skutecznie przetrwał zimowlę. Rząd przeznaczył na ten cel łączną pulę 80 mln zł. Warto jednak monitorować zainteresowanie programem, ponieważ jeśli dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 przekroczą dostępny budżet, ARiMR zastosuje współczynnik korygujący.

Harmonogram: Kiedy składać wniosek o dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026?

Terminy są nieubłagane. Nabór na dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 rozpoczyna się 1 kwietnia 2026 r. i potrwa do 31 maja 2026 r. Pszczelarze mają zatem pełne dwa miesiące na dopełnienie formalności. Należy pamiętać, że po tym terminie wnioski o dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 nie będą przyjmowane, co oznacza utratę szansy na dofinansowanie w bieżącym roku.

Wszystkie dokumenty o dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 składa się wyłącznie drogą elektroniczną przez Platformę Usług Elektronicznych (PUE) ARiMR.

Warunki przyznania pomocy – kto otrzyma dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026?

Aby otrzymać dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026, beneficjent musi spełnić szereg wymogów formalnych. Przede wszystkim:

  •  Należy posiadać numer w ewidencji producentów ARiMR.
  •  Prowadzić działalność nadzorowaną w zakresie utrzymywania pszczół.
  •  Posiadać wpis do rejestru lekarza weterynarii.

Ważnym elementem dokumentacji o dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 jest aktualne zaświadczenie od powiatowego lekarza weterynarii o liczbie pni. Dokument ten musi być wystawiony w 2026 roku. Ponieważ dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 są udzielane jako pomoc de minimis, konieczne jest również złożenie oświadczenia o limitach wykorzystanej pomocy krajowej.

Dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 – wniosek 

Proces cyfryzacji sprawił, że dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 wymagają dostępu do systemów ARiMR. Jeśli masz trudności z obsługą komputera, pracownicy biur powiatowych pomogą Ci wysłać wniosek o dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026. Pamiętaj, aby nie zwlekać do ostatniej chwili, gdyż sprawne rozliczenie wniosków o dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 pozwala na szybszą wypłatę środków na konto.

Więcej o finansowaniu rolnictwa przeczytasz w zakładce „Pomoc krajowa” na stronach rządowych.

Choroby zbóż a zmiany klimatu – jak rośnie presja patogenów?

0

Zmiany klimatyczne coraz silniej oddziałują na produkcję zbóż, wpływając nie tylko na wzrost i plonowanie roślin, ale także na nasilenie oraz przebieg chorób grzybowych. Wzrost temperatur i zmienność warunków pogodowych sprzyjają patogenom, zwiększając ryzyko strat plonu i utrudniając skuteczną ochronę plantacji.

Zmiany klimatu a uprawa zbóż w Polsce

Zmiany klimatu są jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakimi stoi współczesne rolnictwo. W Polsce postępują one, objawiając się znacznym wzrostem średniej temperatury powietrza o ponad 2°C od lat 50. XX wieku, co prowadzi do występowania łagodniejszych zim, cieplejszej wiosny i dłuższej jesieni oraz częstszych fal upałów. Wzrasta liczba dni słonecznych w naszym kraju.

Obserwuje się także spadek liczby dni mroźnych i tych z pokrywą śnieżną, chociaż widok za oknem powinien zweryfikować te teorie. Średnia suma rocznych opadów jest w zasadzie niezmienna i utrzymuje się w okolicach normy wieloletniej. Zmienia się jednak wzorzec opadów – zimą deszcze zamiast śniegu, długie okresy bezdeszczowe przeplatane gwałtownymi ulewami i powodziami błyskawicznymi oraz ekstremalnymi zjawiskami suszy, obejmującymi również wiosnę.

Dłuższa jesień a rozwój chorób zbóż

Wzrost średnich temperatur sprawia, że jesienią przedłuża się wegetacja i często trwa ona nawet do końca listopada lub połowy grudnia. Bywają lata, że mamy wrażenie, że nawet się nie zatrzymuje – tylko przez okres zimy pełznie do przodu, w niektórych uprawach objawiając się poważnym niedoborem składników pokarmowych. Wiosną często obserwujemy wcześniejsze ruszenie wegetacji, nawet na początku lutego, jak miało to miejsce w roku 2024. Takie warunki sprawiają, że wydłuża się czas sprzyjający rozwojowi chorób szczególnie jesienią (mączniaka prawdziwego, rdzy brunatnej i żółtej, septoriozy paskowanej liści pszenicy), wzrasta liczba cykli rozwojowych grzybów, a tym samym zwiększa się ryzyko epidemii. Ulega skróceniu też czas między infekcjami wtórnymi.

Chłodolubna rdza żółta może utrzymać się dłużej jesienią i pojawić się wcześniej wiosną. Długa i wilgotna jesień oraz wiosna sprzyjają wczesnym infekcjom i rozwojowi łamliwości źdźbła. Może to sprawić, że na początku sezonu wegetacyjnego porażenie będzie znacznie przekraczać próg ekonomicznej szkodliwości, a tuż przed żniwami przekonamy się, dlaczego choroba ta nosi taką nazwę. Łan ulegnie wyłamaniu, co spowoduje trudności przy zbiorze, porastanie ziarna i duże straty plonu.

choroby zbóż
Zmienność występowania i presja chorób grzybowych utrudnia wykonanie skutecznej ochrony fungicydowej. Fot. M. Piśny

Jak upały i susza obniżają plon zbóż

Skrócenie okresu letniej wegetacji zbóż – spowodowane wzrostem temperatur i częstszymi suszami, falami upałów w fazach krytycznych (krzewienie, kłoszenie, nalewanie ziarna) – prowadzi do przyspieszonego rozwoju roślin i skrócenia fazy nalewania ziarna. W efekcie zmniejsza się intensywność fotosyntezy, obniża masa tysiąca ziaren oraz plon ziarna z hektara.

Przeczytaj również: Pszenica jara pod lupą – odmiany, plonowanie i znaczenie w uprawie

Jak pogoda wpływa na choroby zbóż?

Temperatura i opady atmosferyczne są dwoma kluczowymi czynnikami pogodowymi determinującymi rozwój chorób grzybowych w zbożach. Zmiany klimatu powodują, że ich oddziaływanie staje się coraz bardziej złożone, sezon infekcyjny ulega wydłużeniu, a presja patogenów wzrasta i jest trudniejsza do przewidzenia. W efekcie warunki sprzyjające chorobom pojawiają się częściej i trwają dłużej niż w przeszłości.

Wzrost średnich temperatur w okresie jesienno-zimowym i wiosennym ma kilka kluczowych konsekwencji. Daje lepsze przezimowanie patogenom, zwłaszcza wywołującym septoriozę paskowaną, rdzę żółtą i łamliwość źdźbła, które doskonale sobie radzą w temperaturze około 0°C. Grzybowi powodującemu łamliwość źdźbła wystarcza zaledwie 15 godzin dziennych w temperaturze około 4°C, aby zarodniki zaczęły kiełkować i dokonywać kolejnych zakażeń.

Wcześniejsze rozpoczęcie infekcji wiosennych sprawia, że pojawia się większa liczba pokoleń patogenów w jednym sezonie. W praktyce oznacza to, że choroby pojawiają się wcześniej, często już na dolnych liściach w fazach, w których do tej pory nie stanowiły dużego zagrożenia. Wzrost temperatur powoduje, że kilka chorób może rozwijać się równolegle, co znacząco zwiększa presję infekcyjną i utrudnia skuteczną ochronę.

Dla większości chorób grzybowych pszenicy kluczowe znaczenie ma nie sama suma opadów, lecz ich częstotliwość, długość zwilżenia liści, wysoka wilgotność względna powietrza (>85%). Nawet niewielkie, ale częste opady mogą być bardziej niebezpieczne niż jednorazowa intensywna ulewa. Równie groźna jest kondensacja pary wodnej na liściach. Rosy i mgły sprzyjają infekcjom nawet przy stosunkowo niskich opadach.

Septorioza paskowana liści pszenicy, septorioza plew i brunatna plamistość liści wymagają długotrwałego zwilżenia liści oraz wysokiej wilgotności, opady deszczu odpowiadają za rozprzestrzenianie zarodników z dolnych organów na górne i sąsiednie rośliny.

Patogeny wywołujące rdze potrzebują wilgoci do infekcji, ale nie tolerują długotrwałego zalania, już półgodzinne zwilżenie liści wystarcza, aby zarodniki tych grzybów skiełkowały na ich powierzchni. Częste opady i wysoka wilgotność sprzyjają szybkiemu rozwojowi epidemii szczególnie rdzy brunatnej ze względu na krótki czas inkubacji. Zmiany klimatu powodują, że patogen powodujący rdzę żółtą jest w stanie przezimować w regionach, gdzie dawniej nie występował lub nie zimował, dlatego szybciej pojawia się w nowym sezonie wegetacyjnym oraz łatwo tworzy nowe rasy.

Mączniak prawdziwy paradoksalnie nie wymaga opadów, dobrze rozwija się przy wysokiej wilgotności powietrza i umiarkowanej temperaturze, nasila się w gęstych łanach. Zarodniki zawierają 75% wody, co po pojawieniu się rosy lub mgły wystarcza do ich kiełkowania. Choroba może rozwijać się nawet przy umiarkowanej wilgotności, co stwarza ryzyko epidemii w warunkach coraz częstszych fal upałów. Rozwój fuzariozy kłosów silnie zależy od opadów w okresie kwitnienia (BBCH 61–69), nawet kilkudniowe deszcze w tym okresie mogą przesądzić o wysokim porażeniu i ryzyku powstawania mykotoksyn.

Potężny efekt synergii daje nam interakcja temperatury i opadów. Największe zagrożenie chorobowe występuje wtedy, gdy umiarkowane lub wysokie temperatury występują równocześnie z częstymi opadami lub długim zwilżeniem liści czy kłosów. To właśnie taka kombinacja jest coraz częstsza w warunkach zmian klimatu. Ciepła jesień sprzyja silnemu rozwojowi mączniaka prawdziwego i septoriozy paskowanej już przed zimą. Ciepła i wilgotna wiosna przynosi eksplozję septoriozy i rdzy brunatnej, natomiast opady w warunkach chłodnej wiosny to „raj” dla rdzy żółtej. Deszczowe i ciepłe warunki w okresie kwitnienia stwarzają wysokie ryzyko wystąpienia fuzariozy kłosów.

W zmianach klimatycznych można też szukać pozytywnych aspektów. Wydłużenie jesiennej wegetacji pozwoli nam na opóźnienie siewu ozimin, które jeszcze przed zimą zdążą się dobrze rozkrzewić. Dzięki łagodnym zimom może już jesienią będziemy wysiewać zboża jare lub znacznie wcześniej zaczniemy wykonywać wiosenne zasiewy z powodu wczesnego ruszenia wegetacji.

Ekstremalne zjawiska pogodowe a choroby zbóż

Burze, ulewy, gradobicia i gwałtowne wahania temperatur często uszkadzają tkanki roślin, co umożliwia łatwiejsze wnikanie patogenów. Silne wiatry i wichury ułatwiają szybsze przemieszczanie się zarodników rdzy z południa Europy.

Zmiany klimatu a migracja patogenów

Podnoszenie temperatur sprzyja migracji patogenów do stref klimatycznych, w których wcześniej nie występowały. To z kolei zwiększa presję chorób w regionach dotychczas mniej zagrożonych. Patogeny, które dawniej występowały przede wszystkim w cieplejszych regionach, teraz pojawiają się coraz częściej w Polsce i Europie Północnej – na przykład grzyb Fusarium graminearum, który wypiera tradycyjnie dominującego w fuzariozie kłosów grzyba Fusarium culmorum. Migracje dotyczą też upraw i mogą mieć pozytywne znaczenie. Na południu Polski zaczynamy uprawiać coraz więcej kukurydzy (wzrost powierzchni do 20%), soi, sorga, słonecznika i winorośli, czyli roślin ciepłolubnych.

Jak stres zwiększa ryzyko chorób zbóż?

Zjawiska jak powodzie po intensywnych opadach czy okresy suszy skutkują stresem roślin, co obniża ich odporność na infekcje oraz sprzyja rozprzestrzenianiu się patogenów w glebie i na resztkach pożniwnych. Roślina osłabiona stresem termicznym jest łatwiejszym celem dla patogenów, nawet przy umiarkowanej presji chorób.

Skutki gospodarcze zmian klimatu

Zmiany klimatyczne mają istotne skutki gospodarcze dla upraw zbóż, zarówno w skali gospodarstwa, jak i całego sektora rolnego. Prowadzą do spadku i większej zmienności plonów, wzrostu kosztów produkcji, pogorszenia jakości ziarna oraz obniżenia opłacalności upraw rolnych. Skutkują także niestabilnością cen żywności, większym ryzykiem finansowym gospodarstw i koniecznością kosztownych inwestycji adaptacyjnych.

Strategia uprawy zbóż w warunkach zmian klimatu

Strategia uprawy zbóż w warunkach zmian klimatycznych jest bardzo złożona. Powinniśmy zacząć od odpowiedniego płodozmianu. Należy stosować zmienność przedplonu, unikać monokultury zbożowej oraz wykorzystywać dobre praktyki agrotechniczne, które mogą ograniczyć presję wielu patogenów bytujących w glebie i na resztkach pożniwnych, takich jak sprawcy: septoriozy, brunatnej plamistość liści, fuzariozy i łamliwości źdźbła.

Następnie trzeba dobrze dobrać odmianę odporną na patogeny zbóż, ale także tolerancyjną na suszę i wysokie temperatury. Tu preferujmy odmiany o krótszym lub elastycznym okresie wegetacji i silnym systemie korzeniowym.

Optymalizujmy termin siewu. Wybierzmy umiarkowanie wczesny siew zbóż ozimych w celu zapewnienia lepszego rozwoju systemu korzeniowego. Unikajmy przy tym bardzo opóźnionych zasiewów zwiększających wrażliwość na suszę wiosenną. Dostosowujmy termin do lokalnych warunków glebowo-klimatycznych.

Odpowiednio gospodarujmy wodą poprzez zwiększanie retencji wodnej (ograniczenie orki, mulczowanie, stosowanie uproszczonych systemów uprawy) oraz wykorzystanie międzyplonów poprawiających strukturę gleby. Prowadźmy racjonalne nawożenie, dostosowując dawki nawozów do warunków wilgotnościowych, dzielmy dawki azotu w celu ograniczenia strat, stosujmy nawożenie dolistne w warunkach stresowych, utrzymujmy właściwe pH gleby.

Ochrona fungicydowa zbóż w zmiennych warunkach pogodowych

W warunkach zmian klimatu skuteczna ochrona fungicydowa zbóż powinna być reaktywna i elastyczna, a nie oparta wyłącznie na kalendarzu. Kluczowe znaczenie mają: temperatura, opady, długość zwilżenia liści oraz prognoza pogody na kolejne 7–14 dni. Dlatego ochrona roślin powinna polegać na częstym monitorowaniu objawów i rozwoju chorób, stosowaniu nowoczesnych narzędzi i systemów prognozowania chorób, systemów doradztwa i aplikacji pogodowych.

Zabiegi ochrony powinny uwzględniać progi ekonomicznej szkodliwości i być oparte na mieszankach substancji czynnych o różnych mechanizmach działania, aby zmniejszać ryzyko powstawania odporności patogenów. Natomiast terminy zabiegów T0–T3 powinny być szybką reakcją na pojawiające się symptomy chorób i zgodne z istniejącymi zagrożeniami. Ciepła i wilgotna jesień i wiosna to wczesny i mocny T0 lub T1, długotrwałe opady w maju/czerwcu to priorytet dla T2, prognozowane deszcze w czasie kwitnienia – T3 staje się zabiegiem krytycznym. W warunkach zmian klimatycznych ważne też jest zarządzanie ryzykiem i ekonomika upraw, dlatego warto jest ubezpieczyć się od ryzyka klimatycznego (suszy i powodzi).

Co dalej z produkcją zbóż?

Zmiany klimatu mają realny i rosnący wpływ na epidemiologię chorób zbóż. Wzrost temperatur i zmiany w charakterze opadów prowadzą do wydłużenia sezonu infekcyjnego, przesunięcia w dominujących patogenach oraz do większej i bardziej zmiennej presji chorób, które pojawiają się wcześniej i rozwijają się dłużej. Najgroźniejsze są sezony ciepłe i wilgotne, szczególnie w okresie strzelania w źdźbło, liścia flagowego i kwitnienia.

Przemyślana strategia ochrony łącząca odporne odmiany, intensywny monitoring, prognozy agrometeorologiczne i zrównoważone stosowanie fungicydów staje się koniecznością, a nie opcją. Tylko podejście holistyczne, uwzględniające przewidywane zmiany klimatyczne, może zapewnić wysoką jakość i stabilność produkcji zbóż oraz bezpieczeństwo w przyszłości.

Czy będzie obniżka cen także na LPG? Minister stawia jasny warunek

0

Od wtorku polscy kierowcy i przedsiębiorcy rolni odetchnęli z ulgą – weszły w życie ceny maksymalne na benzynę i olej napędowy. Jednak dla wielu gospodarstw, które wykorzystują autogaz w transporcie lub procesach technologicznych, kluczowe pozostaje pytanie: co z LPG? Minister energii Miłosz Motyka zabrał głos w tej sprawie, wskazując konkretny scenariusz, w którym rząd zdecyduje się na interwencję.

Ceny maksymalne paliw już obowiązują. Ile zapłacimy?

Zgodnie z obwieszczeniem Ministra Energii opublikowanym w poniedziałek w Monitorze Polskim, od wtorku na stacjach paliw obowiązują górne limity cenowe. To radykalny krok rządu, mający na celu ochronę portfeli obywateli przed skutkami destabilizacji na rynkach światowych.

Maksymalne stawki za litr paliwa wynoszą obecnie:

Benzyna 95: 6,16 zł

Benzyna 98: 6,76 zł

Olej napędowy (ON): 7,60 zł

Dodatkowo, aby realnie obniżyć koszty tankowania, rząd zdecydował się na obniżenie stawki VAT na paliwa do poziomu 8%. Według zapewnień resortu, Polska wdrożyła tym samym najmocniejsze mechanizmy ochronne w całej Europie.

LPG poza limitem, ale pod ścisłym nadzorem

Mimo wprowadzenia ochrony na benzynę i ON, gaz płynny (LPG) na razie nie został objęty sztywną ceną maksymalną. Minister energii Miłosz Motyka wyjaśnił powody tej decyzji na antenie RMF FM.

Kryzys mamy przede wszystkim jeśli chodzi o ropę, paliwa i produkty naftowe, nie bezpośrednio LPG. Jeżeli sytuacja będzie się rozwijała w stronę negatywną także na rynku LPG, niewykluczone, że też będziemy podejmować działania – zapowiedział szef resortu energii.

Oznacza to, że warunkiem wprowadzenia obniżek na LPG jest pogorszenie się sytuacji rynkowej. Na ten moment rząd uznaje, że rynek gazu płynnego jest bardziej stabilny niż rynek produktów naftowych, ale trzyma „rękę na pulsie”.

Uzależnienie od Bliskiego Wschodu i elastyczność przepisów

Sytuacja cenowa w Polsce jest bezpośrednio powiązana z napięciami geopolitycznymi. Minister Motyka przyznał, że Polska pozostaje częściowo uzależniona od sytuacji na Bliskim Wschodzie, co bezpośrednio rzutuje na mechanizmy wyliczania cen maksymalnych.

Jak długo potrwa tarcza paliwowa? Resort stawia na elastyczność:

Ustawa o cenach maksymalnych ma obowiązywać do końca czerwca 2026 roku.

Mechanizmy podatkowe (VAT 8%) są zaplanowane na najbliższe tygodnie, jednak ich trwanie będzie zależało od analizy bieżącej sytuacji rynkowej.

źródło: interia


Czy burak cukrowy potrzebuje orki?

0
Czy burak cukrowy potrzebuje orki?

Intensywna uprawa roli, oparta o orkę i uprawki doprawiające, pozwala na przygotowanie czystego, głęboko spulchnionego i wyrównanego pola, na którym łatwo wykonać siew. Jednak, czy orka jest naprawdę niezbędna w uprawie buraka cukrowego?

Dodatkowo, dzięki orce wszelkie resztki roślinne oraz większość osypanych nasion przedplonu i chwastów zostaje głęboko przykryta. Odbywa się to jednak kosztem wielu zabiegów uprawowych, które są drogie i czasochłonne. Gleba jest intensywnie rozkruszana i wielokrotnie mieszana, przyczynia się to do obniżenia zawartości próchnicy, przesuszania oraz rozpylania roli. W okresach nadmiaru wilgoci gleba staje się bardziej podatna na zaskorupienie i ugniatanie, co prowadzi do powstawania podeszwy płużnej a w głębszych warstwach nadmiernego zagęszczenia podglebia.

Koleiny po zabiegach uprawowych, choć w większości niewidoczne pod doprawioną powierzchnią, stanowią utrudnienie dla ruchu wody, powietrza i korzeni w warstwie ornej. Bezpośrednio widoczne efekty takiej sytuacji to słabe wsiąkanie wody z opadów, związane z tym spływy powierzchniowe i długo utrzymujące się zastoiska wody. Trudniejsze do obserwacji, choć bardzo poważne, są problemy z rozwojem korzeni roślinnych. Pośrednio widać to po słabym rozwoju części nadziemnych, zarówno w okresie dużych opadów na skutek braku powietrza w glebie, jak w okresie suszy, gdy korzenie nie mogą dotrzeć do zapasów wody.

Czynniki kształtujące stan gleby

Coraz poważniejszym problemem staje się erozja gleby, szczególnie nasilona i częsta w przypadku roślin uprawianych w szerokich międzyrzędziach. Bardzo szeroki rozstaw rzędów, bardzo niska obsada roślin, powolny wzrost oraz słabo ocieniające glebę liście szczególnie sprzyjają wystąpieniu erozji na polu obsianym tymi roślinami. W dodatku siew większości gatunków, w tym buraka cukrowego, przypada dopiero w kwietniu i pole od zbioru przedplonu przez długie miesiące pozostaje w ogóle bez okrywy roślinnej.

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Szeroki rozstaw rzędów w uprawie buraka cukrowego umożliwia bezproblemowe wykorzystanie rozbudowanych agregatów uprawowych, zestawów uprawowo-siewnych oraz siewników. Fot. M. Piśny

Częstym przedplonem pod buraka cukrowego są zboża. Okres od zbioru przedplonu do siewu buraka wynosi około 8–9 miesięcy. W tym czasie tradycyjnie wykonuje się uprawki pożniwne, a później jesienią orkę przedzimową. Gleba pozostaje odkryta i narażona na niekorzystny wpływ pogody. Nawet, jeśli w tym czasie będzie wysiany międzyplon ścierniskowy to po ok. 2–3 miesiącach zostanie przyorany.

Drugim z najważniejszych czynników kształtujących stan gleby są uprawiane rośliny. Chciałoby się powiedzieć zmianowanie, ale aktualnie stosowane następstwa roślin niezbyt często kwalifikują się jako takie. Zmianowanie bowiem uwzględnia potrzeby roślin i gleby, i to w okresie dłuższym, niż jeden sezon wegetacyjny. Od udziału w zmianowaniu roślin o pozytywnym i negatywnym wpływie na materię organiczną i strukturę zależy finalnie aktualny stan gleby.

Specyfika buraka cukrowego

Burak cukrowy z jednej strony jest gatunkiem silnie odpróchniczającym glebę, a z drugiej wymaga stanowiska możliwie zasobnego w materię organiczną i o dobrze wykształconej strukturze.

Szczególnie wymagający jest okres siewu i początkowego wzrostu. Wiele może się wydarzyć w tym czasie. Zaskorupienie i „zamulenie” powierzchni utrudnia wschody, nadmiar wody powoduje zgorzele siewek, niedobór wody trudności z kiełkowaniem, erozja wietrzna wycina całe roślinki lub je zasypuje.

W dalszym rozwoju utrudnieniem jest również ograniczenie ukorzenienia w głąb. Zdrowy korzeń buraka może i powinien, sięgnąć ponad dwa metry w głąb gleby. Wtedy w okresie wegetacji może w pełni wykorzystać potencjał gleby oraz zapas wody.

W okresie zbioru problem stanowi wysoka wilgotność, zwłaszcza przy późnych terminach kopania, kiedy raz nasączona gleba już nie obsycha. Jedyna nadzieja w odsączeniu nadmiaru wody w głąb. To się jednak nie stanie na glebach „zajeżdżonych” i odpróchniczonych.

Rola mulczu

Ochronę gleby przed niekorzystnymi zjawiskami zapewnia ściółka (mulcz) pozostająca na powierzchni gruntu. W polowej produkcji rolniczej jest to najczęściej biomasa pozostająca po poprzednich uprawach. Resztki roślinne i plony uboczne, pozostające na powierzchni, chronią glebę przed wiatrem i uderzeniami kropli deszczu, zatrzymują spływ wody, zapobiegają tworzeniu skorupy glebowej, zmniejszają parowanie wody i przegrzewanie się gleby.

Zalety uprawy konserwującej

Takie technologie, w których pozostaje minimum 30% powierzchni pokrytej przez resztki roślinne, nazywane są konserwującymi, ponieważ takie ilości ściółki chronią efektywnie glebę przed działaniem żywiołów, nadmiernym nagrzewaniem i niepotrzebnym parowaniem wody. Ściółka sprzyja też rozwojowi życia glebowego i tworzeniu próchnicy. Im więcej ściółki (mulczu) pozostaje na powierzchni, tym gleba jest lepiej chroniona.

Uprawy konserwujące są również technologiami, w których dużo mniej intensywnie wzrusza się rolę, co dodatkowo ogranicza mineralizację próchnicy. W ten sposób, nie tylko następuje ochrona gleby, ale również jej odbudowa. Dzięki ograniczeniu intensywności uprawy następuje również redukcja kosztów oraz zdecydowane ograniczenie czasu, potrzebnego do przygotowania pola pod siew.

Konserwująca uprawa roli jest uniwersalnym rozwiązaniem, polecanym dla wszystkich upraw. Burak cukrowy jest szczególnie predysponowany do tego sposobu uprawy roli. Nie tylko dlatego, że słabo chroni glebę, ale sam również jest narażony na skutki erozji gleby.

Kluczowy siew

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Aby chronić glebę, korzystne jest pozostawienie jak największej ilości ściółki, natomiast z punktu widzenia dokładności wykonywania zabiegów jej nadmiar działa niekorzystnie. Fot. M. Piśny

Momentem krytycznym w technologiach konserwujących jest siew rośliny uprawnej. Pozostająca na powierzchni ściółka mechanicznie utrudnia pracę siewnika. Jest to moment, w którym zachodzi pewna sprzeczność. Dla ochrony gleby im więcej ściółki tym lepiej, jednak dla precyzji wykonania zabiegów im więcej ściółki tym gorzej. Zapewnienie precyzyjnego siewu w tej sytuacji to przede wszystkim efektywne zarządzanie ściółką. Wymaga to specjalistycznego siewnika, wyposażonego w dodatkowe elementy oczyszczające rząd, zapewniające odpowiednie zagłębienie redlicy oraz zamknięcie bruzdy lub narzędzi uprawowych, odpowiednio przygotowujących glebę do siewu.

Do swobodnej pracy takie narzędzia potrzebują dużo przestrzeni. Szeroki rozstaw rzędów w uprawie buraka cukrowego pozwala na swobodne zastosowanie rozbudowanych agregatów uprawowych, uprawowo-siewnych i siewników.

Typowym przykładem jest tu pasowa uprawa roli, czyli strip-till. Agregat do uprawy pasowej składa się z jednorzędowych sekcji, zazwyczaj zamocowanych do poprzecznej ramy na wahliwym równoległoboku. Podstawowe elementy robocze sekcji to ząb wzruszający glebę w rzędzie oraz para talerzy, które zgarniają rozrzuconą glebę i tworzą w rzędzie niewielką redlinkę. Do doprawienia gleby najczęściej służy wałek strunowy. Pracę ułatwiają kroje tarczowe oraz gwiazdowe elementy odgarniające, umieszczone przed zębem.

W takim, klasycznym układzie, zbudowane są praktycznie wszystkie maszyny dostępne obecnie na polskim rynku. Maszyny pracujące w rozstawie rzędów 45 cm, mają wystarczająco dużo miejsca pomiędzy sekcjami, mogą swobodnie przemieszczać duże ilości ściółki w międzyrzędzia, przez co rząd morze być całkowicie oczyszczony i przygotowany do siewu.

Z drugiej strony większość szerokości międzyrzędzia może pozostać nienaruszona, większość ściółki pozostaje na powierzchni, pełniąc skutecznie swoją funkcję. Na ciężkich, mokrych glebach pożądane jest czasem rozdzielne wykonanie uprawy pasowej i siewu, który należy wykonać dopiero po ogrzaniu się uprawionego pasa. Duża szerokość międzyrzędzi oraz duża szerokość uprawionych pasów technicznie ułatwia trafienie siewnikiem w rząd, zwłaszcza z wykorzystaniem systemów precyzyjnego prowadzenia maszyn.

Głęboko jesienią, płytko wiosną

W uprawie buraków cukrowych od lat były promowane technologie konserwujące, polegające na głębokiej uprawie jesiennej, siewie międzyplonów oraz płytkim mieszaniu wiosną i siewem buraka. Taki system wymaga spełnienia dwóch warunków. Pierwszy to dopasowanie ilości i rodzaju pozostającej ściółki do możliwości technicznych siewnika. Drugi to odpowiednio strukturalna gleba, która pozwoli na prawidłowy rozwój korzenia. W tej technologii zdarza się, że burak wytwarza korzenie selerowate, niekształtne a główny korzeń nie jest w stanie się rozwinąć odpowiednio głęboko.

Wiosenne głębokie spulchnienie gleby za pomocą narzędzi opartych o zęby, wydaje się dobrym uzupełnieniem tej technologii, jednak wszelkie wiosenne, głębokie zabiegi są ryzykowne. Jeśli przeprowadzone są bardzo wcześnie to trafiają w mokrą glebę, rozmazują ją i niszczą strukturę. Jest to szczególnie prawdopodobne na glebach cięższych, gliniastych i w chłodniejszych rejonach. W mniej wilgotnej glebie głęboka wiosenna uprawa prowadzi do dalszego przesuszenia, a często również tworzenia na powierzchni brył i bryłek.

Lepszym rozwiązaniem jest głębokie spulchnienie wykonane jesienią. Można lepiej dobrać termin do warunków wilgotnościowych w polu. Wiosną pozostaje jedynie płytkie wymieszanie dla ogrzania i odświeżenia powierzchni pod siew.

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Pozostająca podczas siewu na powierzchni ściółka, wymaga zastosowania specjalistycznego siewnika, wyposażonego w dodatkowe elementy oczyszczające rząd. Fot. M. Piśny

Ważne międzyplony

Cennym elementem produkcji roślinnej są międzyplony. Stanowią dodatkowe źródło materii organicznej i mulczu, potrzebnego do ściółkowania gleby. Stanowiska pod buraka sprzyjają ich uprawie, szczególnie w uprawie konserwującej. Wegetacja międzyplonów ścierniskowych trwa do samych mrozów, umożliwiając większe przyrosty masy niż w uprawie tradycyjnej, gdzie międzyplon jest likwidowany orką przedzimową.

Uprawa międzyplonów ozimych nie jest zalecana pod buraka cukrowego. Tu trzeba wyjaśnić pewne nieporozumienie i błędne rozumienie tego pojęcia. Otóż międzyplon ozimy to uprawa, która pozostaje żywa przez całą zimę i wiosną dalej się rozwija. Typowe przykłady to żyto ozime, wyka ozima, życica wielokwiatowa i mieszanki w typie mieszanki gorzowskiej. Fakt, że w niektórych przepisach unijnych, jako międzyplony ozime są akceptowane rośliny wymarzające, wynika jedynie z chęci ułatwienia rolnikowi spełnienia wymogów i postawienia progu na minimalnym poziomie.

Prawdziwy międzyplon ozimy w uprawie buraka cukrowego sprawia problemy w wiosennym przygotowaniu roli pod siew. Musi być bowiem „zabity” albo mechanicznie, albo chemicznie. Mechaniczna likwidacja wymaga intensywnych uprawek – rośliny są przecież dobrze rozwinięte, zakorzenione i wznawiają wzrost. Intensywna uprawa wiosną jest pod buraka niewskazana, o czym napisano wyżej, a poza tym jej skuteczność bywa niewystarczająca.

Zabiegi chemiczne wymagają odpowiednich warunków do zastosowania, a następnie czasu do zadziałania. Pierwszym wyborem jest tu glifosat, którego tempo działania w roślinie zależy od temperatury. Poza tym świeżo zdesykowane rośliny międzyplonu ozimego pozostaną nie do końca zaschnięte i mechanicznie będą utrudniać uprawki i siew.

Wymagania uprawy konserwującej

Uprawa konserwująca wymaga więcej precyzji, większego zwracania uwagi na szczegóły oraz nieco więcej cierpliwości. Ściółka pozostająca na powierzchni musi pozostać w wystarczającej ilości, ale nie może utrudniać siewu. Zazwyczaj, niezależnie od wybranej technologii uprawy, najlepiej jest jedynie bardzo płytko mieszać masę roślinną z glebą, idealnie na głębokość siewu buraka. Wtedy łatwo odsłonić dla siewu czystą glebę, znajdującą się głębiej.

Trzeba też bardziej kompleksowo podejść do uprawy w całym cyklu produkcji, zaczynając co najmniej od zbioru przedplonu. Słoma zbożowa, jeśli pozostaje na polu, musi być dokładnie rozdrobniona i równomiernie rozrzucona po polu, żeby nie sprawiała później problemów. Uprawa pożniwna powinna być wykonywana bardzo płytko i pielęgnowana, czyli powtarzana po wschodach samosiewów, zanim zostanie zasiany międzyplon.

Dobór gatunków i terminów siewu międzyplonu również ma znaczenie dla przygotowania gleby. Wcześnie siane międzyplony wytwarzają dużą biomasę, co samo w sobie jest bardzo dobre, ale czy w gospodarstwie jest odpowiedni sprzęt do jej późniejszego zagospodarowania np. sieczkarnia mulczująca? Wszystkie elementy agrotechniki muszą ze sobą współdziałać, aby finalnie uzyskać pozytywny efekt.

W uprawie konserwującej gleba się wolniej ogrzewa niż na zaoranym polu. O terminie wykonywania wszelkich zabiegów decyduje stan gleby, a nie kalendarz czy sąsiedzi. Czasem trzeba poczekać kilka dni dłużej, a czasem kilka godzin.

Zbyt wilgotna gleba najczęściej utrudnia zamknięcie bruzdy siewnej, a jeśli się uda, dzięki dużej sile nacisku, powoduje zagniecenie gleby nad nasionami. Często siew buraka cukrowego w uprawie konserwującej nie idzie jak należy w godzinach porannych. Wilgotna ściółka jest miękka, klei się do gleby i redlic siewnika, czepia elementów roboczych, zapycha itp. Jednak zaraz po obeschnięciu porannej rosy warunki się poprawiają i można siać.

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Podstawowymi elementami roboczymi sekcji agregatu do uprawy pasowej są ząb spulchniający glebę w rzędzie oraz para talerzy, które zgarniają przemieszczoną ziemię i formują w rzędzie niewielką redlinę. Fot. M. Piśny

Konserwująca uprawa roli nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nie będzie też skuteczna, jeśli będzie zastosowana pod buraka cukrowego jako jedyne narzędzie do ochrony gleby w całym zmianowaniu, a cała reszta będzie tę glebę degradować. Jest to tylko jeden z elementów poprawnej agrotechniki, choć bardzo ważny i skuteczny, jeśli zastosowany w całym systemie. Szczególnie dobre efekty daje wprowadzenie uprawy konserwującej pod wszystkie rośliny oraz utrzymanie prawidłowego zmianowania.