czwartek, 9 kwietnia, 2026
spot_img

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?

0
Czy burak cukrowy potrzebuje orki?

Intensywna uprawa roli, oparta o orkę i uprawki doprawiające, pozwala na przygotowanie czystego, głęboko spulchnionego i wyrównanego pola, na którym łatwo wykonać siew. Jednak, czy orka jest naprawdę niezbędna w uprawie buraka cukrowego?

Dodatkowo, dzięki orce wszelkie resztki roślinne oraz większość osypanych nasion przedplonu i chwastów zostaje głęboko przykryta. Odbywa się to jednak kosztem wielu zabiegów uprawowych, które są drogie i czasochłonne. Gleba jest intensywnie rozkruszana i wielokrotnie mieszana, przyczynia się to do obniżenia zawartości próchnicy, przesuszania oraz rozpylania roli. W okresach nadmiaru wilgoci gleba staje się bardziej podatna na zaskorupienie i ugniatanie, co prowadzi do powstawania podeszwy płużnej a w głębszych warstwach nadmiernego zagęszczenia podglebia.

Koleiny po zabiegach uprawowych, choć w większości niewidoczne pod doprawioną powierzchnią, stanowią utrudnienie dla ruchu wody, powietrza i korzeni w warstwie ornej. Bezpośrednio widoczne efekty takiej sytuacji to słabe wsiąkanie wody z opadów, związane z tym spływy powierzchniowe i długo utrzymujące się zastoiska wody. Trudniejsze do obserwacji, choć bardzo poważne, są problemy z rozwojem korzeni roślinnych. Pośrednio widać to po słabym rozwoju części nadziemnych, zarówno w okresie dużych opadów na skutek braku powietrza w glebie, jak w okresie suszy, gdy korzenie nie mogą dotrzeć do zapasów wody.

Czynniki kształtujące stan gleby

Coraz poważniejszym problemem staje się erozja gleby, szczególnie nasilona i częsta w przypadku roślin uprawianych w szerokich międzyrzędziach. Bardzo szeroki rozstaw rzędów, bardzo niska obsada roślin, powolny wzrost oraz słabo ocieniające glebę liście szczególnie sprzyjają wystąpieniu erozji na polu obsianym tymi roślinami. W dodatku siew większości gatunków, w tym buraka cukrowego, przypada dopiero w kwietniu i pole od zbioru przedplonu przez długie miesiące pozostaje w ogóle bez okrywy roślinnej.

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Szeroki rozstaw rzędów w uprawie buraka cukrowego umożliwia bezproblemowe wykorzystanie rozbudowanych agregatów uprawowych, zestawów uprawowo-siewnych oraz siewników. Fot. M. Piśny

Częstym przedplonem pod buraka cukrowego są zboża. Okres od zbioru przedplonu do siewu buraka wynosi około 8–9 miesięcy. W tym czasie tradycyjnie wykonuje się uprawki pożniwne, a później jesienią orkę przedzimową. Gleba pozostaje odkryta i narażona na niekorzystny wpływ pogody. Nawet, jeśli w tym czasie będzie wysiany międzyplon ścierniskowy to po ok. 2–3 miesiącach zostanie przyorany.

Drugim z najważniejszych czynników kształtujących stan gleby są uprawiane rośliny. Chciałoby się powiedzieć zmianowanie, ale aktualnie stosowane następstwa roślin niezbyt często kwalifikują się jako takie. Zmianowanie bowiem uwzględnia potrzeby roślin i gleby, i to w okresie dłuższym, niż jeden sezon wegetacyjny. Od udziału w zmianowaniu roślin o pozytywnym i negatywnym wpływie na materię organiczną i strukturę zależy finalnie aktualny stan gleby.

Specyfika buraka cukrowego

Burak cukrowy z jednej strony jest gatunkiem silnie odpróchniczającym glebę, a z drugiej wymaga stanowiska możliwie zasobnego w materię organiczną i o dobrze wykształconej strukturze.

Szczególnie wymagający jest okres siewu i początkowego wzrostu. Wiele może się wydarzyć w tym czasie. Zaskorupienie i „zamulenie” powierzchni utrudnia wschody, nadmiar wody powoduje zgorzele siewek, niedobór wody trudności z kiełkowaniem, erozja wietrzna wycina całe roślinki lub je zasypuje.

W dalszym rozwoju utrudnieniem jest również ograniczenie ukorzenienia w głąb. Zdrowy korzeń buraka może i powinien, sięgnąć ponad dwa metry w głąb gleby. Wtedy w okresie wegetacji może w pełni wykorzystać potencjał gleby oraz zapas wody.

W okresie zbioru problem stanowi wysoka wilgotność, zwłaszcza przy późnych terminach kopania, kiedy raz nasączona gleba już nie obsycha. Jedyna nadzieja w odsączeniu nadmiaru wody w głąb. To się jednak nie stanie na glebach „zajeżdżonych” i odpróchniczonych.

Rola mulczu

Ochronę gleby przed niekorzystnymi zjawiskami zapewnia ściółka (mulcz) pozostająca na powierzchni gruntu. W polowej produkcji rolniczej jest to najczęściej biomasa pozostająca po poprzednich uprawach. Resztki roślinne i plony uboczne, pozostające na powierzchni, chronią glebę przed wiatrem i uderzeniami kropli deszczu, zatrzymują spływ wody, zapobiegają tworzeniu skorupy glebowej, zmniejszają parowanie wody i przegrzewanie się gleby.

Zalety uprawy konserwującej

Takie technologie, w których pozostaje minimum 30% powierzchni pokrytej przez resztki roślinne, nazywane są konserwującymi, ponieważ takie ilości ściółki chronią efektywnie glebę przed działaniem żywiołów, nadmiernym nagrzewaniem i niepotrzebnym parowaniem wody. Ściółka sprzyja też rozwojowi życia glebowego i tworzeniu próchnicy. Im więcej ściółki (mulczu) pozostaje na powierzchni, tym gleba jest lepiej chroniona.

Uprawy konserwujące są również technologiami, w których dużo mniej intensywnie wzrusza się rolę, co dodatkowo ogranicza mineralizację próchnicy. W ten sposób, nie tylko następuje ochrona gleby, ale również jej odbudowa. Dzięki ograniczeniu intensywności uprawy następuje również redukcja kosztów oraz zdecydowane ograniczenie czasu, potrzebnego do przygotowania pola pod siew.

Konserwująca uprawa roli jest uniwersalnym rozwiązaniem, polecanym dla wszystkich upraw. Burak cukrowy jest szczególnie predysponowany do tego sposobu uprawy roli. Nie tylko dlatego, że słabo chroni glebę, ale sam również jest narażony na skutki erozji gleby.

Kluczowy siew

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Aby chronić glebę, korzystne jest pozostawienie jak największej ilości ściółki, natomiast z punktu widzenia dokładności wykonywania zabiegów jej nadmiar działa niekorzystnie. Fot. M. Piśny

Momentem krytycznym w technologiach konserwujących jest siew rośliny uprawnej. Pozostająca na powierzchni ściółka mechanicznie utrudnia pracę siewnika. Jest to moment, w którym zachodzi pewna sprzeczność. Dla ochrony gleby im więcej ściółki tym lepiej, jednak dla precyzji wykonania zabiegów im więcej ściółki tym gorzej. Zapewnienie precyzyjnego siewu w tej sytuacji to przede wszystkim efektywne zarządzanie ściółką. Wymaga to specjalistycznego siewnika, wyposażonego w dodatkowe elementy oczyszczające rząd, zapewniające odpowiednie zagłębienie redlicy oraz zamknięcie bruzdy lub narzędzi uprawowych, odpowiednio przygotowujących glebę do siewu.

Do swobodnej pracy takie narzędzia potrzebują dużo przestrzeni. Szeroki rozstaw rzędów w uprawie buraka cukrowego pozwala na swobodne zastosowanie rozbudowanych agregatów uprawowych, uprawowo-siewnych i siewników.

Typowym przykładem jest tu pasowa uprawa roli, czyli strip-till. Agregat do uprawy pasowej składa się z jednorzędowych sekcji, zazwyczaj zamocowanych do poprzecznej ramy na wahliwym równoległoboku. Podstawowe elementy robocze sekcji to ząb wzruszający glebę w rzędzie oraz para talerzy, które zgarniają rozrzuconą glebę i tworzą w rzędzie niewielką redlinkę. Do doprawienia gleby najczęściej służy wałek strunowy. Pracę ułatwiają kroje tarczowe oraz gwiazdowe elementy odgarniające, umieszczone przed zębem.

W takim, klasycznym układzie, zbudowane są praktycznie wszystkie maszyny dostępne obecnie na polskim rynku. Maszyny pracujące w rozstawie rzędów 45 cm, mają wystarczająco dużo miejsca pomiędzy sekcjami, mogą swobodnie przemieszczać duże ilości ściółki w międzyrzędzia, przez co rząd morze być całkowicie oczyszczony i przygotowany do siewu.

Z drugiej strony większość szerokości międzyrzędzia może pozostać nienaruszona, większość ściółki pozostaje na powierzchni, pełniąc skutecznie swoją funkcję. Na ciężkich, mokrych glebach pożądane jest czasem rozdzielne wykonanie uprawy pasowej i siewu, który należy wykonać dopiero po ogrzaniu się uprawionego pasa. Duża szerokość międzyrzędzi oraz duża szerokość uprawionych pasów technicznie ułatwia trafienie siewnikiem w rząd, zwłaszcza z wykorzystaniem systemów precyzyjnego prowadzenia maszyn.

Głęboko jesienią, płytko wiosną

W uprawie buraków cukrowych od lat były promowane technologie konserwujące, polegające na głębokiej uprawie jesiennej, siewie międzyplonów oraz płytkim mieszaniu wiosną i siewem buraka. Taki system wymaga spełnienia dwóch warunków. Pierwszy to dopasowanie ilości i rodzaju pozostającej ściółki do możliwości technicznych siewnika. Drugi to odpowiednio strukturalna gleba, która pozwoli na prawidłowy rozwój korzenia. W tej technologii zdarza się, że burak wytwarza korzenie selerowate, niekształtne a główny korzeń nie jest w stanie się rozwinąć odpowiednio głęboko.

Wiosenne głębokie spulchnienie gleby za pomocą narzędzi opartych o zęby, wydaje się dobrym uzupełnieniem tej technologii, jednak wszelkie wiosenne, głębokie zabiegi są ryzykowne. Jeśli przeprowadzone są bardzo wcześnie to trafiają w mokrą glebę, rozmazują ją i niszczą strukturę. Jest to szczególnie prawdopodobne na glebach cięższych, gliniastych i w chłodniejszych rejonach. W mniej wilgotnej glebie głęboka wiosenna uprawa prowadzi do dalszego przesuszenia, a często również tworzenia na powierzchni brył i bryłek.

Lepszym rozwiązaniem jest głębokie spulchnienie wykonane jesienią. Można lepiej dobrać termin do warunków wilgotnościowych w polu. Wiosną pozostaje jedynie płytkie wymieszanie dla ogrzania i odświeżenia powierzchni pod siew.

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Pozostająca podczas siewu na powierzchni ściółka, wymaga zastosowania specjalistycznego siewnika, wyposażonego w dodatkowe elementy oczyszczające rząd. Fot. M. Piśny

Ważne międzyplony

Cennym elementem produkcji roślinnej są międzyplony. Stanowią dodatkowe źródło materii organicznej i mulczu, potrzebnego do ściółkowania gleby. Stanowiska pod buraka sprzyjają ich uprawie, szczególnie w uprawie konserwującej. Wegetacja międzyplonów ścierniskowych trwa do samych mrozów, umożliwiając większe przyrosty masy niż w uprawie tradycyjnej, gdzie międzyplon jest likwidowany orką przedzimową.

Uprawa międzyplonów ozimych nie jest zalecana pod buraka cukrowego. Tu trzeba wyjaśnić pewne nieporozumienie i błędne rozumienie tego pojęcia. Otóż międzyplon ozimy to uprawa, która pozostaje żywa przez całą zimę i wiosną dalej się rozwija. Typowe przykłady to żyto ozime, wyka ozima, życica wielokwiatowa i mieszanki w typie mieszanki gorzowskiej. Fakt, że w niektórych przepisach unijnych, jako międzyplony ozime są akceptowane rośliny wymarzające, wynika jedynie z chęci ułatwienia rolnikowi spełnienia wymogów i postawienia progu na minimalnym poziomie.

Prawdziwy międzyplon ozimy w uprawie buraka cukrowego sprawia problemy w wiosennym przygotowaniu roli pod siew. Musi być bowiem „zabity” albo mechanicznie, albo chemicznie. Mechaniczna likwidacja wymaga intensywnych uprawek – rośliny są przecież dobrze rozwinięte, zakorzenione i wznawiają wzrost. Intensywna uprawa wiosną jest pod buraka niewskazana, o czym napisano wyżej, a poza tym jej skuteczność bywa niewystarczająca.

Zabiegi chemiczne wymagają odpowiednich warunków do zastosowania, a następnie czasu do zadziałania. Pierwszym wyborem jest tu glifosat, którego tempo działania w roślinie zależy od temperatury. Poza tym świeżo zdesykowane rośliny międzyplonu ozimego pozostaną nie do końca zaschnięte i mechanicznie będą utrudniać uprawki i siew.

Wymagania uprawy konserwującej

Uprawa konserwująca wymaga więcej precyzji, większego zwracania uwagi na szczegóły oraz nieco więcej cierpliwości. Ściółka pozostająca na powierzchni musi pozostać w wystarczającej ilości, ale nie może utrudniać siewu. Zazwyczaj, niezależnie od wybranej technologii uprawy, najlepiej jest jedynie bardzo płytko mieszać masę roślinną z glebą, idealnie na głębokość siewu buraka. Wtedy łatwo odsłonić dla siewu czystą glebę, znajdującą się głębiej.

Trzeba też bardziej kompleksowo podejść do uprawy w całym cyklu produkcji, zaczynając co najmniej od zbioru przedplonu. Słoma zbożowa, jeśli pozostaje na polu, musi być dokładnie rozdrobniona i równomiernie rozrzucona po polu, żeby nie sprawiała później problemów. Uprawa pożniwna powinna być wykonywana bardzo płytko i pielęgnowana, czyli powtarzana po wschodach samosiewów, zanim zostanie zasiany międzyplon.

Dobór gatunków i terminów siewu międzyplonu również ma znaczenie dla przygotowania gleby. Wcześnie siane międzyplony wytwarzają dużą biomasę, co samo w sobie jest bardzo dobre, ale czy w gospodarstwie jest odpowiedni sprzęt do jej późniejszego zagospodarowania np. sieczkarnia mulczująca? Wszystkie elementy agrotechniki muszą ze sobą współdziałać, aby finalnie uzyskać pozytywny efekt.

W uprawie konserwującej gleba się wolniej ogrzewa niż na zaoranym polu. O terminie wykonywania wszelkich zabiegów decyduje stan gleby, a nie kalendarz czy sąsiedzi. Czasem trzeba poczekać kilka dni dłużej, a czasem kilka godzin.

Zbyt wilgotna gleba najczęściej utrudnia zamknięcie bruzdy siewnej, a jeśli się uda, dzięki dużej sile nacisku, powoduje zagniecenie gleby nad nasionami. Często siew buraka cukrowego w uprawie konserwującej nie idzie jak należy w godzinach porannych. Wilgotna ściółka jest miękka, klei się do gleby i redlic siewnika, czepia elementów roboczych, zapycha itp. Jednak zaraz po obeschnięciu porannej rosy warunki się poprawiają i można siać.

Czy burak cukrowy potrzebuje orki?
Podstawowymi elementami roboczymi sekcji agregatu do uprawy pasowej są ząb spulchniający glebę w rzędzie oraz para talerzy, które zgarniają przemieszczoną ziemię i formują w rzędzie niewielką redlinę. Fot. M. Piśny

Konserwująca uprawa roli nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nie będzie też skuteczna, jeśli będzie zastosowana pod buraka cukrowego jako jedyne narzędzie do ochrony gleby w całym zmianowaniu, a cała reszta będzie tę glebę degradować. Jest to tylko jeden z elementów poprawnej agrotechniki, choć bardzo ważny i skuteczny, jeśli zastosowany w całym systemie. Szczególnie dobre efekty daje wprowadzenie uprawy konserwującej pod wszystkie rośliny oraz utrzymanie prawidłowego zmianowania.

MAKSYMALNE CENY PALIWA: Sprawdź limity od dziś. Ile zapłacimy na stacjach?

0

Kwestia kosztów energii i paliw to obecnie kluczowy temat dla polskiego rolnictwa. Rozpoczynający się sezon prac polowych sprawia, że każda zmiana na pylonach stacji benzynowych bezpośrednio wpływa na rentowność gospodarstw. Minister Energii właśnie ogłosił nowe limity cenowe, które mają ukrócić spekulacje i ustabilizować rynek w ramach rządowego pakietu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN).

Nowe limity: Jaka jest maksymalna cena paliwa?

Zgodnie z najnowszym obwieszczeniem, od wtorku 31 marca wchodzą w życie sztywne ograniczenia stawek, powyżej których sprzedaż paliw będzie nielegalna. Mechanizm ten jest ściśle powiązany z czasową obniżką podatku VAT oraz akcyzy. Dla rolników, którzy w marcu intensywnie wykorzystują ciągniki i maszyny samojezdne, najważniejszą informacją jest cena maksymalna paliwa dla poszczególnych frakcji.

Zestawienie maksymalnych cen paliw (obowiązujące od 31 marca):

  • Benzyna bezołowiowa Pb95: 6,16 zł za litr
  • Benzyna bezołowiowa Pb98: 6,76 zł za litr
  • Olej napędowy (ON): 7,60 zł za litr

Warto zaznaczyć, że ceny paliw będą aktualizowane codziennie w formie obwieszczenia, co ma pozwolić na elastyczne reagowanie na wahania na rynkach światowych przy jednoczesnym zachowaniu ochrony konsumenta.

Ceny paliwa Orlen i stacji prywatnych pod lupą KAS

Nowe przepisy nie pozostawiają pola do interpretacji dla właścicieli stacji. Ponad 3,5 tysiąca przedsiębiorców w całym kraju, w tym giganci tacy jak Orlen, jak i mniejsze stacje prywatne, muszą dostosować swoje systemy sprzedażowe do ogłoszonych stawek.

Co grozi za przekroczenie limitów? Nadzór nad przestrzeganiem nowych stawek powierzono Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Jeśli cena paliwa na dystrybutorze będzie wyższa niż ta określona w obwieszczeniu, właścicielowi stacji grozi kara administracyjna w wysokości do 1 mln zł. Premier Donald Tusk zapowiedział również, że rząd nie zawaha się użyć narzędzia w postaci podatku od nadmiarowych zysków (windfall tax), jeśli marże koncernów będą sztucznie zawyżane kosztem obywateli i rolników.

Jak obliczana jest maksymalna cena paliw?

Wielu producentów rolnych zastanawia się, skąd biorą się konkretne kwoty w obwieszczeniach. Ministerstwo stosuje transparentną formułę, która uwzględnia:

  1. Średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym.
  2. Obniżoną stawkę akcyzy i opłaty paliwowej.
  3. Podatek VAT.
  4. Gwarantowaną marżę sprzedażową dla stacji w wysokości 0,30 zł za litr.

Taka konstrukcja ma zapewnić, że obniżki podatków realnie trafią do kieszeni użytkowników, a nie zostaną „wchłonięte” przez pośredników.

źródło: money

Pogoda 1 kwietnia- wietrznie i zimno. O świcie nawet -4 stopnie w Pile

0
Pogoda 1 kwietnia
Pogoda 1 kwietnia

W nocy od -4 do +5 stopni Celsjusza

Najbliższej nocy po raz dziesiąty podział na ciepły wschód kraju, gdzie dzięki chmurom z niewielkimi opadami temperatura nie spadnie poniżej 5 stopni. Ciepło i deszczowo także w Małopolsce, Podkarpaciu, Górach Świętokrzyskich ( tu popada do 1-3 mm na południu i wschodzie regionu) oraz Śląsku Cieszyńskim- tu nad ranem od +2 do +4 stopni. Od Warmii po zachodnie Mazowsze, Łódzkie, Opolskie od 0 do +2 stopni i lokalne przygruntowe przymrozki. Biegun zimna znajdzie się nad ranem w rejonie Szczecinka, Piły, Wałcza, Krzyża- tu zanotujemy -4/-3 stopnie na wysokości 2 metrów a lokalnie w zastoiskach mrozowych, dolinach możemy mieć nawet -5 stopni na 2 metrach i -8 stopni przy gruncie.

Od Kaszub po Kujawy, Wielkopolskę, Lubuskie, Dolny Śląsk od -3 do 0 stopni na wysokości 2 metrów.

Od Opolskiego po centrum i Lubelskie silny wiatr

Dzień będzie bardzo nieprzyjemny. Od Opolskiego po Łódzkie, Mazowieckie, Świętokrzyskie, Lubelskie, Podlasie powieje silny i bardzo silny wiatr z północy. Tam gdzie nie padało czyli na północy Łódzkiego i północy oraz zachodzie Mazowsza możliwe będą zamiecie piaskowe.

Nad resztą kraju powieje słabo i umiarkowanie z północy. Na południowym wschodzie przez cały dzień wisieć będą gęste chmury z których do południa popada deszcz w ilości do 5 mm. Pod chmurami zimno- zaledwie 2-3 stopnie wskażą termometry w Zakopanem, Lesku czy Krośnie do maksymalnie 11 stopni w centrum kraju, gdzie od rana do wieczora niemal bezchmurne niebo.

Pogoda 1 kwietnia

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Podsumowanie pogody w marcu- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=37592

Jutro 1 kwietnia podsumowanie wszystkich aspektów pogodowych w marcu.

1 kwietnia pojawi się też pogoda bardziej szczegółowa na pierwszą połowę miesiąca

Zadłużenie rolników 2026: Ponad 645 mln zł zaległości w cieniu kryzysu

0
zadłużenie rolników marzec 2026

Zadłużenie rolników w Polsce stało się w marcu 2026 roku tematem numer jeden analiz ekonomicznych, po tym jak najnowsze dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor obnażyły skalę problemów płatniczych sektora agro.

Łączna kwota przeterminowanych zobowiązań firm z sektora rolnictwa, leśnictwa i rybactwa wyniosła na koniec stycznia 645,8 mln zł. Choć statystycznie odnotowano spadek zaległości o 9 mln zł w skali roku, eksperci ostrzegają przed wyciąganiem zbyt optymistycznych wniosków. Redukcja długu wynika bowiem częściej z drastycznego wstrzymania inwestycji i przejścia gospodarstw w „tryb przetrwania” niż z realnej poprawy rentowności produkcji.

[Image showing the map of agricultural debt in Poland by region]

Zadłużenie rolników w regionach: Lubelszczyzna na niechlubnym podium

Analizując zadłużenie rolników przez pryzmat geograficzny, widać ogromne rozwarstwienie sytuacji finansowej polskich gospodarstw. Najtrudniejsza sytuacja panuje we wschodniej Polsce:

  • Województwo lubelskie: To tutaj odnotowano rekordowe zaległości przekraczające 115,8 mln zł, co stanowi aż 18% długu całego sektora w kraju. Średnia kwota do spłaty na jedną firmę wynosi tu blisko 927 tys. zł.
  • Wielkopolska i Mazowsze: Regiony te charakteryzują się największą liczbą dłużników (346 podmiotów w Wielkopolsce), co wynika z dużej skali produkcji i wysokiego stopnia ubankowienia tamtejszych gospodarstw.
  • Województwo zachodniopomorskie: Zajmuje trzecie miejsce pod względem kwoty długu (84,4 mln zł), co potwierdza problemy dużych gospodarstw towarowych.

Co nakręca zadłużenie rolników w 2026 roku?

Obecna sytuacja finansowa sektora jest wynikiem splotu wyjątkowo niekorzystnych okoliczności rynkowych i geopolitycznych:

  1. Eksplozja kosztów energii: Trwająca od marca wojna z Iranem wywołała skok cen ropy i gazu. Dla rolnika oznacza to nie tylko droższe paliwo do maszyn, ale przede wszystkim drastyczny wzrost cen nawozów sztucznych.
  2. Presja niskich cen skupu: Mimo ogromnych kosztów produkcji, ceny płodów rolnych spadły o blisko 11% r/r. Przy rekordowych zapasach zbóż na rynkach światowych (Argentyna, Australia), polscy producenci pszenicy operują na granicy opłacalności.
  3. Mroźna zima i ryzyko suszy: Straty w oziminach wymusiły dodatkowe wydatki na przesiewy, co przy braku wody w glebie stawia pod znakiem zapytania wyniki tegorocznych zbiorów.

Zadłużenie rolników pozostaje kluczowym wskaźnikiem kondycji polskiej wsi. Eksperci przewidują, że nadchodzące miesiące będą testem płynności finansowej dla tysięcy gospodarstw, zwłaszcza tych nastawionych na produkcję zbożową i hodowlę trzody chlewnej.

Ceny paliw 2026: Czy francuski scenariusz i polska tarcza uratują rolników?

0
Cena paliw

Ceny paliw 2026: Francja zmaga się z bezprecedensowym kryzysem na rynku energii, który paraliżuje sektor agro i transportowy. Rządowy plan pomocy opiewający na blisko 70 mln euro (ok. 301 mln PLN) wywołał falę oburzenia wśród rolników z związku FNSEA oraz przewoźników z organizacji OTRE. Protestujący oceniają francuskie wsparcie jako symboliczne w obliczu galopujących kosztów, które w marcu 2026 roku wywindowały ceny diesla na poziomy zagrażające ciągłości produkcji żywności w całej Europie.

Rekordowe ceny paliw na stacjach i blokady Paryża

Sytuacja na francuskich drogach stała się krytyczna po poniedziałkowych „operacjach ślimak” na obwodnicy Paryża. Kierowcy ciężarówek i rolnicy protestują przeciwko średniej cenie gazole, która osiągnęła 2,23 EUR/l (ok. 9,59 PLN/l). Gwałtowny skok kosztów, napędzany niestabilnością na Bliskim Wschodzie i napięciami wokół Iranu, bezpośrednio uderza w marże producentów, zmuszając rządy do szukania doraźnych rozwiązań osłonowych, które jednak rzadko nadążają za dynamiką rynku.

Polskie mechanizmy wsparcia: Akcyza i VAT w starciu z rynkiem

Dla polskiego sektora agro sytuacja we Francji jest jasnym sygnałem ostrzegawczym. W naszych warunkach kluczowe znaczenie mają mechanizmy podatkowe, choć ich realna skuteczność jest obecnie poddawana ciężkiej próbie:

  • Obniżka akcyzy o ok. 30 groszy/l: To rozwiązanie, z którego realnie korzystają transportowcy oraz rolnicy będący płatnikami VAT. Pozwala ono na bezpośrednie obniżenie kosztów operacyjnych przy zakupie paliwa. Niestety, w obecnej sytuacji rynkowej pomoc ta ma charakter czysto iluzoryczny – warto zauważyć, że tylko dwie ostatnie podwyżki (27 i 28.03) ceny hurtowej na Orlenie skonsumowały już z nawiązką cały upust akcyzowy (zastosowany przez Orlen dzisiaj), pozostawiając przedsiębiorców z realnie wyższymi kosztami niż przed przegłosowaniem ulgi.
  • Obniżka VAT z 23% do 8%: To kluczowy ruch dla kierowców indywidualnych oraz rolników na ryczałcie. Ponieważ rolnicy ryczałtowi nie odliczają podatku VAT, niższa stawka na dystrybutorze jest dla nich jedynym realnym sposobem na przynajmniej chwilowe złagodzenie skutków drożyzny podczas tankowania ciągników przed zbliżającym się szczytem prac polowych.

Niewystarczająca pomoc we Francji vs polskie realia

W porównaniu do polskich mechanizmów, francuska propozycja obniżki akcyzy na GNR (paliwo rolnicze) o zaledwie 4 centy na litrze (ok. 17 groszy/l) wydaje się wyjątkowo skromna. Luc Smessaert z FNSEA nazwał te środki „okruchami”, wskazując, że koszty paliwa wzrosły tam o ponad 2,50 PLN na litrze. Polscy rolnicy ryczałtowi, dzięki niższej stawce VAT, odczują ulgę bezpośrednio, jednak dla VAT-owców i transportu każda kolejna korekta cen hurtowych w górę sprawi, że rządowa pomoc staje się jedynie statystycznym zapisem, nie dającym realnego oddechu finansowego.

Zagrożenie dla łańcucha dostaw żywności

Eksperci rynkowi ostrzegają przed efektem domina. Rosnące koszty paliw u „pierwszych ogniw” produkcji rolnej, mimo stosowanych tarcz, muszą przełożyć się na ceny żywności u przetwórców i detalistów. Jeśli systemowe rozwiązania nie zrekompensują w pełni wzrostów kosztów energii wynikających z sytuacji geopolitycznej, europejskie rolnictwo czeka drastyczny spadek opłacalności. Przy obecnej dynamice na i światowych giełdach a w konsekwencji w cenniku Orlen, kluczowe będzie pytanie: jak długo budżety państw i portfele rolników wytrzymają tę presję?

Kredyty preferencyjne z nowymi limitami od 1 kwietnia! ARiMR zwiększa pulę środków

0
kredyty preferencyjne

Kredyty preferencyjne z dopłatami Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa stają się bardziej dostępne, dzięki ogłoszeniu nowych limitów finansowania. Już od środy, 1 kwietnia 2026 roku, na internetowej platformie aplikacyjnej ARiMR zwiększy bankom limity akcji kredytowej oraz środki na dopłaty do oprocentowania. To kluczowa wiadomość dla rolników planujących rozwój gospodarstw lub zmagających się ze skutkami nieprzewidzianych zjawisk pogodowych.

Kredyty preferencyjne – podział środków na inwestycje i klęski

W ramach nowej puli, Agencja udostępniła znaczące kwoty, które mają wesprzeć płynność finansową sektora agro. Kredyty preferencyjne zostaną rozdzielone na dwa główne strumienie:

  • Inwestycje (linie PR, RR, Z): Agencja przeznaczyła na ten cel limit akcji kredytowej w wysokości 500 mln zł oraz 7 mln zł na dopłaty do oprocentowania. Jest to szansa na sfinansowanie modernizacji parku maszynowego czy budowy nowej infrastruktury przy niższym koszcie kapitału.
  • Wznowienie produkcji po klęskach (linie K01, K02): Na ten cel zarezerwowano limit w wysokości 300 mln zł oraz 10 mln zł na dopłaty. Środki te są niezbędne dla gospodarstw, które muszą odbudować swój potencjał produkcyjny po stratach naturalnych.

Jak ubiegać się o finansowanie?

Rolnicy zainteresowani wsparciem powinni kierować swoje kroki do banków współpracujących z ARiMR. Warto pamiętać, że kredyty preferencyjne cieszą się dużym zainteresowaniem, a limity zostaną aktywowane w systemach bankowych dokładnie 1 kwietnia.

Szczegółowe warunki oraz zasady udzielania pomocy są dostępne w zakładce „Pomoc krajowa” na stronie Agencji (ARiRM).


Czy planujesz w tym roku złożyć wniosek o kredyty preferencyjne na modernizację swojego gospodarstwa? Podziel się swoją opinią w komentarzach!

Cena rzepaku: Nowy zbiór powyżej 500 EUR goni cenę starych nasion

0
Cena rzepaku na Matif

Cena rzepaku z tegorocznych żniw (kontrakt sierpniowy) przebiła w poniedziałek psychologiczną barierę 500 EUR/t, podążając za wyżej wycenianymi starymi nasionami, które w marcowym szczycie kosztowały nawet 515 EUR/t.

Wojna o oleje i indonezyjskie B50

Rynki paliwowe i rolne znalazły się w punkcie zwrotnym. Decyzja Indonezji o przejściu na biodiesel B50 w 2026 roku – wymuszona blokadą dostaw w Cieśninie Ormuz i trwającą od miesiąca wojną z Iranem – oznacza „wyparowanie” z globalnego rynku ok. 2 mln ton oleju palmowego rocznie. Dla Europy to sygnał do gwałtownego poszukiwania alternatyw. Podczas gdy stary zbiór rzepaku (maj) wyceniany na 508 EUR/t dyskontuje fizyczny brak surowca w magazynach „na już”, to właśnie cena rzepaku z nowego zbioru zaczęły dynamicznie rosnąć, wyceniając trwały deficyt olejów roślinnych, który uderzy w rynek po żniwach.

Import nasion do UE w zapaści

Dane Komisji Europejskiej za sezon 2025/26 potwierdzają krytyczną sytuację podażową. Import nasion rzepaku do Unii spadł o 33% r/r, z czego najbardziej dotkliwe jest załamanie dostaw z Australii (spadek z 1,86 mln ton do zaledwie 839 tys. ton). Choć lukę tę próbuje ratować import gotowego oleju rzepakowego z Ukrainy, który wzrósł o rekordowe 118% (osiągając 70,5% udziału w imporcie UE), popyt na nasiona do przerobu wewnątrz Wspólnoty pozostaje niezaspokojony. Cena rzepaku na nowy sezon odzwierciedla obawę tłoczni o zabezpieczenie surowca w świecie, w którym Indonezja przymyka kurek z tanią palmą, a transport morski jest obciążony rosnącym kosztem i ryzykiem wojennym.

Techniczne wybicie na MATIF

Wykresy giełdowe nie pozostawiają złudzeń: rzepak z nowego zbioru (kontrakt XRQ26) przebił opór i oscyluje w poniedziałek wokół 501 EUR/t przy wyraźnie rosnącym wolumenie. Jest to klasyczne dyskontowanie przyszłego deficytu. Inwestorzy widzą, że przy cenie ropy Brent przekraczającej 112 USD i rosnącym kursie dolara, biopaliwa oparte na lokalnym rzepaku stają się strategiczną koniecznością. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie uspokoi, cena rzepaku z tegorocznych żniw może bardzo szybko zrównać się z wyceną starego zbioru, co może czynić obecne poziomy jedynie przystankiem w drodze do dalszych wzrostów.


Kluczowe sygnały rynkowe:

  • Stary zbiór (maj): Wysoka wycena w marcu (500–515 EUR/t) dzięki ropie i przez deficyt towaru.
  • Nowy zbiór (sierpień): Przełamanie bariery 500 EUR/t jako reakcja na program B50 i lukę podażową z Australii.
  • Fundamenty prowzrostowe: Spadek unijnego importu nasion o 1/3 przy jednoczesnej wojnie energetycznej na Bliskim Wschodzie.

Źródło cen: Euronext-Paryż

Ceny płodów rolnych w dół, żywność w sklepach w górę. Analiza lutowych danych GUS

0
Ceny skupu płodów rolnych

Ceny płodów rolnych i żywności w Polsce. Luty 2026 roku przyniósł pogłębienie rozbieżności między niskimi stawkami oferowanymi rolnikom a cenami, jakie Polacy widzą na półkach sklepowych. Zjawisko „nożyc cenowych” staje się coraz bardziej dotkliwe dla obu stron rynku.

Drastyczne spadki w skupach i stabilizacja cen żywności

Najnowsze dane GUS wskazują na silną presję deflacyjną u źródeł produkcji. Ceny skupu podstawowych produktów rolnych spadły średnio o 9,9% w skali roku. Największe spadki dotknęły producentów ziemniaków (-19,7%), pszenicy (-18,8%) oraz mleka (-18,0%).

Tymczasem w handlu detalicznym sytuacja wygląda zgoła inaczej – żywność i napoje bezalkoholowe były średnio o 2,4% droższe niż przed rokiem. Szczególnie jaskrawym przykładem są produkty zbożowe; mimo blisko 19-procentowej przeceny pszenicy w skupach, cena pieczywa w sklepach wzrosła o 1,5%. Wyjątkiem pozostaje rynek wołowiny, gdzie rekordowy wzrost cen skupu o 29,2% niemal bezpośrednio przełożył się na ponad 20-procentową podwyżkę cen detalicznych.

Dlaczego nożyce cenowe się rozwierają?

Rozdźwięk między polem a sklepem wynika z nałożenia się kilku barier kosztowych i mechanizmów globalnych:

  • Globalna nadpodaż i zapasy: Niskie ceny zbóż w skupach to efekt rekordowej podaży na świecie, w tym świetnych zbiorów w Argentynie i Australii, przy jednoczesnych wysokich zapasach z poprzednich sezonów.
  • Koszty przetwórstwa i pracy: Spadek ceny surowca rolniczego jest niwelowany przez rosnące koszty energii w piekarniach czy zakładach mięsnych oraz stałą presję na wzrost wynagrodzeń w logistyce i handlu.
  • Ceny surowców importowanych: Produkty takie jak czekolada (+18,9%) czy kawa (+12,8%) drożeją z powodu problemów produkcyjnych w krajach egzotycznych, co podbija ogólny wskaźnik inflacji żywnościowej.

Dynamika cen detalicznych: Co drożeje najszybciej?

Analiza koszyka zakupowego pokazuje, że konsumenci najbardziej odczuwają podwyżki w grupach produktów wysokobiałkowych i używek. Poza wspomnianą wołowiną, znacznie więcej płacimy za jaja (+10,7%) oraz owoce i orzechy (+7,7%). Pewną ulgę przynoszą jedynie tłuszcze – masło potaniało o 21,9%, a cała kategoria olejów i tłuszczów zwierzęcych zanotowała spadek o ponad 20%. Również cukier (-8,1%) i mąka (-3,3%) wykazują trend spadkowy, choć nie tak dynamiczny jak ceny ziarna.

Podsumowanie i prognoza: Widmo konfliktu i droższych paliw

Obecna stabilizacja cen żywności może okazać się krótkotrwała. Przed nami perspektywa dalszych, być może gwałtowniejszych wzrostów cen w sklepach, jeśli konflikt z Iranem będzie się przedłużał.

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie bezpośrednio uderza w rynek ropy naftowej i kurs dolara, co wywołało gwałtowny wzrost cen paliw w marcu. Droższy transport to wyższe koszty logistyki, które zostaną błyskawicznie przerzucone na konsumentów. Jeśli sytuacja geopolityczna nie ulegnie uspokojeniu, kolejne odczyty cen detalicznych będą znacznie wyższe, niezależnie od trudnej sytuacji producentów rolnych i niskich stawek w punktach skupu.


Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Bat na „miastowych”? Koniec z mandatami za nocne żniwa i uciążliwe sąsiedztwo

0

Do konsultacji trafił przełomowy projekt ustawy, który ma raz na zawsze przeciąć pasmo konfliktów między rolnikami a nowymi mieszkańcami terenów wiejskich. Sprawdzamy, jak nowe przepisy zmienią codzienność w gospodarstwie i dlaczego notariusz będzie teraz pytał kupujących działki o zapach obornika.

Rolnik u siebie, czyli koniec „terroru ciszy nocnej”

Do tej pory scenariusz był powtarzalny: spiętrzenie prac, kombajny wyjeżdżają w pole po zmierzchu, by zdążyć przed deszczem, a chwilę później na miedzy pojawia się policja wezwana przez sąsiada. Efekt? Mandat za zakłócanie ciszy nocnej i niepotrzebne nerwy.

Projektowane zmiany w Kodeksie wykroczeń mają położyć temu kres. Kluczowym pojęciem staje się „zasada prawidłowej gospodarki rolnej”. Jeśli rolnik wykonuje niezbędne zabiegi – czy to opryski, czy zbiór zbóż – w porze nocnej, bo wymaga tego agrotechnika lub pogoda, nie będzie mógł zostać ukarany. Prawo w końcu uzna, że praca maszyn w nocy to nie chuligański wybryk, a konieczność produkcyjna.

Kodeks cywilny po stronie produkcji żywności

Największa rewolucja szykuje się jednak w sporach o tzw. immisje, czyli zapachy i hałas. Nowelizacja Kodeksu cywilnego ma wprowadzić domniemanie, że działalność rolnicza prowadzona zgodnie z przepisami mieści się w granicach „normalnego korzystania z nieruchomości”.

Co to zmienia w sądzie?

  • Koniec z „widzimisię” sąsiada: To nie Ty będziesz musiał udowadniać, że Twój ciągnik pracuje cicho. To skarżący będzie musiał dowieść, że Twoje działania rażąco naruszają normy.
  • Obiektywny standard: Sędzia nie będzie oceniał sprawy przez pryzmat wrażliwego nosa sąsiada, ale przez standardy rolnicze. Jeśli działasz zgodnie z dobrą praktyką, pozew powinien zostać oddalony.

„Widziały gały, co brały” – oświadczenie u notariusza

To rozwiązanie może być najskuteczniejszym bezpiecznikiem. Projekt nakłada na notariuszy obowiązek pobierania oświadczenia od każdego nabywcy nieruchomości na wsi. Kupujący dom czy działkę pod lasem będzie musiał czarno na białym podpisać, że ma świadomość:

  1. Sąsiedztwa pól i wynikającego z tego kurzu czy hałasu.
  2. Specyficznego zapachu związanego z produkcją zwierzęcą.
  3. Utrudnień w ruchu podczas transportu płodów rolnych.

Takie oświadczenie wpięte w akt notarialny to potężny argument obronny. Trudno będzie skarżyć rolnika o uciążliwość, na którą oficjalnie wyraziło się zgodę przy zakupie ziemi.

Choć przepisy są obecnie na etapie konsultacji w resorcie rolnictwa, kierunek zmian napawa optymizmem. Wieś potrzebuje jasnego rozgraniczenia między funkcją mieszkalną a produkcyjną. Jeśli projekt przejdzie w obecnym kształcie, rolnicy zyskają realną tarczę przed nieuzasadnionymi roszczeniami.

Obniżka cen paliw: 120 tys. gospodarstw może nie zyskać na obniżce VAT!

0
obnizka vat na paliwa

Rządowe zapowiedzi obniżenia stawki VAT oraz akcyzy na paliwo rolnicze wywołały spore poruszenie w branży. Choć każda próba redukcji kosztów produkcji cieszy, Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR) zwraca uwagę na istotną lukę w proponowanych rozwiązaniach. Okazuje się, że planowane zmiany mogą ominąć grupę 120 tysięcy gospodarstw towarowych, które rozliczają się na zasadach ogólnych.

Pułapka podatkowa dla czynnych podatników VAT

W piśmie z dnia 27 marca 2026 r., skierowanym do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefana Krajewskiego, Zarząd KRIR podkreśla, że sama obniżka stawki VAT na paliwo jest dla „vatowców” zmianą neutralną.

Dlaczego tak się dzieje? Rolnicy będący czynnymi podatnikami VAT i tak odliczają ten podatek od zakupionego paliwa w rozliczeniu z urzędem skarbowym. Obniżenie stawki (np. z 23% na 8%) zmniejszy kwotę na fakturze, ale jednocześnie proporcjonalnie zmniejszy kwotę podatku naliczonego do odliczenia. W praktyce koszt netto paliwa pozostaje dla nich bez zmian, co stawia ich w gorszej sytuacji względem rolników ryczałtowych.

SPRAWDŹ TAKŻE: Jest DECYZJA rządu w sprawie VAT na paliwa. Co z cenami diesla dla rolników?

Postulat KRIR: Mechanizm rekompensaty 15%

Samorząd rolniczy nie poprzestaje na diagnozie problemu i proponuje konkretne rozwiązanie. Aby wsparcie było sprawiedliwe i realnie obniżyło koszty produkcji w największych gospodarstwach, KRIR sugeruje wprowadzenie specjalnego mechanizmu rekompensaty.

Główne założenia propozycji:

  • Adresaci: Rolnicy będący czynnymi podatnikami VAT (gospodarstwa towarowe).
  • Wysokość dopłaty: Równowartość różnicy między stawkami, czyli 15% (23% minus 8%).
  • Podstawa wypłaty: Złożone faktury dokumentujące zakup paliwa wykorzystanego wyłącznie do celów rolniczych.

„Taki mechanizm pozwoliłby faktycznie obniżyć koszty produkcji tam, gdzie sama zmiana podatkowa nie daje bezpośredniej korzyści” – argumentuje Zarząd KRIR.

Czy resort rolnictwa uwzględni głos rolników?

Gospodarstwa towarowe to kręgosłup polskiej produkcji żywności. To one generują największe zapotrzebowanie na paliwo i to one najmocniej odczuwają wahania cen energii i środków do produkcji. Pominięcie ich w realnym systemie wsparcia mogłoby wpłynąć na konkurencyjność polskiego rolnictwa na rynkach zagranicznych.

Obecnie piłka jest po stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Czy resort zdecyduje się na wprowadzenie dwutorowego wsparcia, które zadowoli zarówno rolników ryczałtowych, jak i tych na VAT? Będziemy monitorować tę sprawę na bieżąco.

źródło: KRIR

Pszenica jara pod lupą – odmiany, plonowanie i znaczenie w uprawie

0

Choć pszenica ozima dominuje w zasiewach, pszenica jara jest równie ceniona przez rolników m.in. za wysoką jakość ziarna i wartość technologiczną. Dzięki postępowi hodowlanemu do produkcji trafiają kolejne nowoczesne odmiany, dopasowane do współczesnych wymagań i warunków uprawy.

Spadek areału pszenicy jarej w Polsce

W ostatnich latach obserwuje się wyraźny spadek powierzchni uprawy pszenicy jarej. Według szacunkowych danych ARiMR, w 2025 roku pszenica jara była uprawiana na powierzchni 96 tys. ha. W ujęciu wieloletnim areał uprawy tego gatunku był w dużej mierze uzależniony od skali strat zimowych w zasiewach zbóż ozimych, które często decydowały o konieczności wprowadzania upraw jarych jako form zastępczych.

pszenica jara 
Powierzchnia uprawy w latach 2001–2025
Powierzchnia uprawy pszenicy jarej w latach 2001–2025 (2001–2024 – dane GUS, 2025 – dane ARiMR)

Wysoka wartość ziarna

Mimo spadku znaczenia pszenicy jarej w strukturze zasiewów, gatunek ten nadal ma ważne uzasadnienie agronomiczne i gospodarcze. Jest ona ceniona przede wszystkim za wysoką jakość ziarna, które zazwyczaj wyróżnia się większą zawartością białka i glutenu w porównaniu z pszenicą ozimą, co przekłada się na jej wysoką wartość technologiczną i szerokie zastosowanie w przemyśle piekarniczym. Pszenica jara stanowi ważny element systemów rolniczych, szczególnie w warunkach ograniczonego okresu wegetacji lub ryzyka zimowych strat w uprawie pszenicy ozimej. Jej krótki cykl wegetacyjny sprawia, że jest cennym gatunkiem do przesiewów oraz przy późnych przedplonach, gdy siew ozimin nie jest możliwy.

Odmiany pszenicy jarej w Krajowym rejestrze

Corocznie Krajowy rejestr (KR) pszenicy zwyczajnej jarej wzbogaca się o kolejne wartościowe kreacje. W 2025 roku do KR wpisano pięć nowych odmian: trzy jakościowe odmiany chlebowe (grupa A) – Pamiana, Pelagia, Porfiryna oraz dwie odmiany z grupy B – Akcesja i Conata. Aktualnie Krajowy rejestr pszenicy zwyczajnej jarej liczy 59 odmian.

Wszystkie zarejestrowane kreacje przydatne są do wypieku chleba, a aż 51 spośród nich zaliczono do grupy jakościowej chlebowej (A), pozostałe 7 do grupy B i jedną do grupy elitarnych odmian chlebowych (E). Obecnie nie ma żadnej zarejestrowanej odmiany z grupy odmian pastewnych lub innych (C).

W Krajowym rejestrze odmian pszenicy zwyczajnej jarej dominują te pochodzenia krajowego, co świadczy o aktywności polskich programów hodowlanych i ich dopasowaniu do lokalnych warunków produkcji. Obecnie udział odmian krajowych wynosi 68% wszystkich rejestracji. Rodzi to korzyści takie jak lepsze dopasowanie do polskich warunków klimatycznych, znajomość reakcji na lokalne patogeny oraz łatwiejszy dostęp nasion certyfikowanych.

Rok 2025 okazał się korzystny dla producentów pszenicy jarej. Uzyskane plony były o 15,8 dt/ha wyższe niż w roku 2024 i o ponad 10,0 dt/ha wyższe w porównaniu z rokiem 2023. Średni plon ziarna na przeciętnym poziomie agrotechniki (a1) dla odmian wzorcowych tego gatunku wynosił 68,2 dt/ha, natomiast na wysokim poziomie agrotechniki był o 6,9 dt/ha większy. W wieloleciu 2022–2025 najwyżej plonowała zarejestrowana w 2025 roku odmiana z grypy B – Akcesja. W czołówce najlepszych odmian znalazły się również kreacje Copoacabana, Pireus i Mohican.

Postęp hodowlany pszenicy jarej – kierunki rozwoju

W hodowli pszenicy jarej nacisk kładzie się nie tylko na zwiększanie wydajności plonu, ale także na poprawę jakości technologicznej ziarna oraz na rozwój cech adaptacyjnych. Postęp hodowlany obejmuje selekcję cech takich jak: odporność na choroby, wyleganie, stabilność plonowania w różnych warunkach środowiskowych. W związku z rosnącą niestabilnością pogody hodowcy intensyfikują wysiłki w kierunku tworzenia odmian odpornych na stresy abiotyczne, zwłaszcza wysokie temperatury i suszę, co jest kluczowe dla przyszłej stabilizacji produkcji.

Przeczytaj również: Przezimowanie zbóż i rzepaku. Jak wykonać test?

Pszenica jara – odporność na choroby

Odmiany pszenicy jarej cechują się zróżnicowaną odpornością na choroby. W 2024 roku najczęściej obserwowaną chorobą tego gatunku były septoriozy liści (76% doświadczeń). Dość powszechnie wystąpiły również: rdza brunatna, brunatna plamistość liści i mączniak prawdziwy (odpowiednio 66%, 44% i 36% doświadczeń). Rzadziej obserwowano septoriozę plew, fuzariozę kłosów i choroby podstawy źdźbła (20%, 20% i 14% doświadczeń).

W ostatnich latach występuje nieco większe porażenie odmian rdzą żółtą. Chorobę tą odnotowano w 26% doświadczeń, o 1% więcej niż w roku 2023 i 9% niż w roku 2022. Odmianami o największej wrażliwości na patogen powodujący rdzę żółtą są Eskapada i Stachus. Z kolei do odmian o największej odporności na septoriozy liści należą jakościowe odmiany chlebowe (A) – Mohican, WPB Lynx i Porfiryna. Natomiast dość dużą odpornością na mączniaka prawdziwego wyróżniają się WPB Lynx, Itaka, KWS Dorium i Particia.

Wyleganie pszenicy jarej – znaczenie w praktyce

Na obniżenie plonu i pogorszenie jego jakości wpływ ma również wyleganie. Pszenica jara jako gatunek odporny na wyleganie przy niskim poziomie nawożenia azotowego nie wymaga stosowania regulatorów wzrostu, natomiast przy wyższym nawożeniu azotem zabieg skracania źdźbła może być traktowany jako drugoplanowy. Obecnie największą odpornością na wyleganie wśród wszystkich zarejestrowanych odmian pszenicy zwyczajnej jarej cechuje się chlebowa odmiana Eskapada.

Plantacje nasienne pszenicy jarej – trendy i zmiany

W 2025 roku odnotowano wyraźne zmniejszenie powierzchni plantacji nasiennych pszenicy zwyczajnej jarej. Zgodnie z danymi PIORiN, areał ten spadł z 3,4 tys. ha w 2024 roku do 2,3 tys. ha w roku 2025. Oznacza to istotne ograniczenie produkcji nasiennej tego gatunku, co może mieć znaczenie zarówno dla rynku nasion, jak i dla struktury zasiewów w kolejnych sezonach.

Pomimo spadku ogólnej powierzchni plantacji w nasiennictwie pszenicy jarej nadal wyraźnie dominują odmiany chlebowe o wysokich parametrach jakościowych. Świadczy to o utrzymującym się zapotrzebowaniu rynku na ziarno spełniające wymagania przemysłu młynarsko- piekarskiego oraz o preferencjach producentów, którzy stawiają na odmiany sprawdzone i cenione za stabilną jakość.

Istotną rolę w produkcji nasiennej odgrywają również odmiany ze Wspólnego Katalogu Odmian Roślin Rolniczych (CCA). Łączny udział tych odmian w 2025 roku wynosił ponad 17%. W 2025 roku największy udział w powierzchni zakwalifikowanych plantacji nasiennych miały odmiany Tybalt (21,6%), Florentyna (7,2%) i Arabella (7,1%). Dominacja tych odmian wskazuje na ich dobrą adaptację do warunków uprawy oraz uznanie wśród producentów nasion.

Jak dobrać odmianę pszenicy jarej do warunków?

Dzięki różnorodności odmian, szczególnie krajowych, rolnicy mają szeroki wachlarz możliwości doboru materiału siewnego optymalnego dla swoich warunków. W obliczu zmian klimatycznych rola hodowli w dostarczaniu odmian odpornych na stresy środowiskowe i stabilizujących plony rośnie, podkreślając konieczność dalszych inwestycji w badania i selekcję oraz prawidłowej agrotechniki. Współczesna praktyka rolnicza w coraz większym stopniu opiera się na wykorzystaniu postępu hodowlanego i potencjału, jaki oferują nowe odmiany roślin uprawnych.

Aby uprawa pszenicy jarej była efektywna i przynosiła oczekiwane rezultaty, producent powinien przestrzegać kilku podstawowych zasad. Kluczowe znaczenie ma stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego o wysokiej jakości, właściwie dobrana agrotechnika oraz skuteczna ochrona plantacji przed chorobami. Równie istotne jest systematyczne poszerzanie wiedzy na temat dostępnych i nowych odmian.

Wyniki doświadczeń PDO i listy odmian zalecanych

Cennym źródłem informacji dla rolników są materiały publikowane na stronie internetowej COBORU, a także corocznie wydawana „Lista Opisowa Odmian”, zawierająca szczegółowe charakterystyki poszczególnych odmian.

Dodatkowym wsparciem w podejmowaniu decyzji odmianowych jest „Lista odmian zalecanych do uprawy na obszarze województw”, opracowywana co roku przez zespoły ekspertów z poszczególnych regionów kraju. Dokument ten, bazujący na wynikach doświadczeń porejestrowych PDO, wskazuje odmiany najlepiej sprawdzające się w danym rejonie kraju. W najbliższym czasie tworzone będą Listy na rok 2026.

pszenica jara
Ważniejsze cechy rolniczo-użytkowe odmian pszenicy zwyczajnej jarej (wg COBORU).

Nawożenie azotem ozimin – jak zaplanować dawki i zwiększyć plon?

0
Nawożenie azotem ozimin – jak zaplanować dawki i zwiększyć plon?
Nawożenie ozimin to jeden z pierwszych zabiegów wykonywanych w okresie wiosennym przez plantatorów. Fot. R. Nowicki

Przed rozpoczęciem wegetacji ozimin warto zaplanować całą strategię nawożenia azotem. Odpowiedni termin, dawka oraz forma składnika pozwalają na efektywny start roślin, kształtowanie ich pokroju oraz budowanie potencjału plonowania.

Nawożenie azotem – wyzwania technologiczne i prawne

W produkcji roślinnej niewiele jest tematów równie skomplikowanych prawnie i technologicznie jak nawożenie azotem. To on wiosną w największym stopniu wpływa na tempo regeneracji po zimie, wigor wzrostu i liczbę pędów kłosonośnych u zbóż, a w rzepaku na dynamikę wzrostu i rozwój rozgałęzień. Jednocześnie to składnik najbardziej podatny na straty – jest drogi, mobilny w glebie, a ponadto może zadziałać wbrew oczekiwaniom, gdy termin lub forma nie zostaną trafnie dobrane.

Wiosenna strategia azotowa w oziminach decyduje, czy roślina wykorzysta potencjał stanowiska. Warto więc dobrze zaplanować działania – rozpoczynając od analizy zasobów w glebie, przez dobór formy nawozu i podział dawek, po wykorzystanie okien pogodowych z uwzględnieniem obowiązujących przepisów.

Azot jako pierwiastek plonotwórczy

Azot jest podstawowym budulcem roślin – wchodzi w skład aminokwasów i białek, kwasów nukleinowych oraz chlorofilu, a więc bezpośrednio wpływa na fotosyntezę i tempo tworzenia biomasy. Oznacza to, że najmocniej odpowiada za wzrost, powierzchnię liści, liczbę źdźbeł i zdolność roślin do wykorzystania światła, więc jego niedobór w największym stopniu ogranicza plonowanie.

Dlatego w oziminach pierwszy błąd azotowy często rzutuje na cały sezon. Jeśli zbyt późno pobudzimy krzewienie pszenicy, nie cofniemy straconych pędów, a gdy rzepak wejdzie w wiosnę „głodny”, nie odzyskamy odrzuconych rozgałęzień i łuszczyn. Azot działa szybko, ale najpierw musi znaleźć się w zasięgu korzeni roślin.

Azot z gleby – ile go naprawdę jest?

Najtańszy azot to ten, który już jest w profilu glebowym i zostanie wykorzystany przez roślinę. Problem w tym, że nigdy nie wiadomo, ile jest go wiosną w glebie. Z tego powodu zawartość azotu mineralnego (test Nmin) jest jedną z najbardziej przydatnych informacji do układania dawek wiosennych. Daje nam odpowiedź, ile kg N w formach dostępnych jest w warstwach 0–30 cm i 31–60 cm, czyli tam, gdzie jest główna masa korzeni.

Zawartość Nmin pozwala realnie skorygować plan nawożenia. Na stanowiskach po roślinach bobowatych, po oborniku, na polach z wysoką mineralizacją lub po łagodnej zimie zasób glebowy potrafi być na tyle duży, że pierwszą dawkę N można zmniejszyć albo przesunąć. Z kolei na glebach lekkich, po mokrej jesieni i z dużym odpływem wód zawartość Nmin bywa niska i wtedy szybka pierwsza dawka azotu staje się niezastąpiona, bo roślina nie zacznie się rozwijać, zanim składnik nie przemieści się w strefę korzeni.

Analizę zawartości Nmin trzeba traktować jako punkt wyjścia do bilansu nawożenia azotowego. Najpierw ustalamy potrzeby roślin na zakładany plon. Następnie odejmujemy azot działający z gleby i nawozów organicznych – pamiętając, że rośliny nigdy nie zużyją całego azotu obecnego w glebie. Na koniec dobieramy formy i terminy tak, aby ograniczyć straty i zdążyć przed fazami największego zapotrzebowania roślin.

Potrzeby pokarmowe zbóż ozimych i rzepaku na azot

W pszenicy ozimej azot odpowiada zarówno za plon, jak i jakość. W uproszczeniu, dla pszenicy jakościowej potrzeba więcej azotu oraz lepszego jego rozłożenia w czasie, bo białko i parametry ziarna buduje się później niż samą masę plonu. W praktycznych przeliczeniach często przyjmuje się rząd wielkości około 28–32 kg N na 1 tonę ziarna wraz z odpowiednią ilością słomy, co daje punkt odniesienia do bilansu dawki. W pszenicy paszowej wystarczy około 23–26 kg N na 1 tonę planowanego plonu.

Rzepak ozimy jest rośliną o bardzo wysokiej dynamice poboru azotu po ruszeniu wegetacji. Tu pierwszy zabieg ma znaczenie kluczowe. Rośliny rozpoczynają intensywny wzrost w niskich temperaturach i istnieje ryzyko, że zaczną redukować elementy plonowania, zanim wegetacja na dobre się rozkręci. Ilość azotu, jaka jest niezbędna do wyprodukowania 1 tony nasion wraz z towarzyszącą masą słomy, wynosi około 50–60 kg N.

Formy azotu – działanie i ryzyko strat

Z punktu widzenia działania w polu istotne są formy azotu:

Forma azotanowa, czyli ta, która stanowi połowę azotu w saletrze, działa najszybciej, ale jest najbardziej narażona na straty związane ze spływem i wymywaniem, bo nie jest wiązana w kompleksie sorpcyjnym.

Forma amonowa występuje np. w siarczanie amonu jako jedyna forma azotu, a w saletrze amonowej jako towarzysząca azotanowej. Wchodzi ona w skład kompleksu sorpcyjnego w glebie, dlatego ryzyko jej utraty jest dużo niższe.

Forma amidowa – zawarta w moczniku – podlega zarówno stratom gazowym, jak i wymywaniu, dopóki nie przejdzie przemiany w formę dostępną dla roślin, co za sprawą inhibitorów i niskiej temperatury wiosną trwa bardzo długo. Inhibitory obecne w sprzedawanym moczniku znacząco ograniczają straty gazowe, ale jednocześnie przedłużają czas potrzebny do przejścia w formę amonową.

Pierwsza dawka azotu – kluczowy moment nawożenia

Pierwsza dawka azotu to najbardziej opłacalne nawożenie w sezonie, o ile zostanie podana w momencie, gdy roślina może go pobrać, a warunki pozwalają wjechać w pole bez szkód. W zbożach dawka startowa dodatkowo umożliwia nadrobić niedostateczny rozwój przed zimą spowodowany opóźnionym siewem lub wzmocni wybujałe i wygłodzone rośliny. W rzepaku decyduje o tym, czy będzie mógł w sposób niezakłócony budować biomasę, czy okroi plon, próbując szybko wydać nasiona za sprawą wywołanego stresu pokarmowego.

Nawozić nie należy, jeśli gleba jest nasycona wodą, zamarznięta, zalana lub pokryta śniegiem. Straty i spływ powierzchniowy potrafią być większe niż potencjalna korzyść. Azot należy jednak zaaplikować zanim rośliny rozpoczną wegetację.

Nawożenie azotem – jak zaplanować dawki i zwiększyć plon?
Zagadanienia z zakresu nawożenia azotem są wielokrotnie poruszane podczas spotkań i warsztatów polowych. Fot. M. Piśny

Podział dawek azotu w zbożach i rzepaku

Rzepak w ciągu pierwszych sześciu tygodni rozwoju wiosennego pobiera ponad połowę niezbędnego mu azotu. Dlatego w jego nawożeniu najlepiej sprawdza się strategia, w której pierwsza dawka pokrywa większość całkowitych wymagań, a druga domyka zapotrzebowanie w fazie intensywnego tworzenia pąków. Nie oznacza to, że drugą dawkę trzeba wtedy podać, tylko że ma być w tym okresie dostępna dla roślin. Ze względu na rozbudowany system korzeniowy drugą dawkę podaje się około 1–2 tygodnie po pierwszej, a można także w tym samym terminie co pierwszą, stosując formy wolniej działające.

Rzepak do regeneracji rozety po zimie potrzebuje znacznych ilości azotu. Fot. M. Piśny

W pszenicy podział dawek zależy nie tylko od startu wegetacji, ale także od kondycji roślin. Za ich pomocą możemy modyfikować architekturę łanu. Jeśli pszenica była siana bardzo późno, to pierwsza dawka powinna być większa i podana dużo szybciej, zanim rozpocznie się intensywny rozwój. W przypadku plantacji wcześnie sianych i nadmiernie rozwiniętych – gdzie rośliny posiadają zbyt dużą ilość rozkrzewień, czyli przyszłych źdźbeł kłosonośnych w stosunku do możliwości produkcyjnej – należy opóźnić pierwszą dawkę azotu lub znacząco ją zmniejszyć, aby zredukować nadmiar słabych pędów, których i tak roślina nie utrzymałaby do końca wegetacji.

Kolejny aspekt wpływający na podział dawek azotu to przeznaczenie plonu. W pszenicy paszowej ma on mniejsze znaczenie, bo nie skupiamy się na jakości plonu, tylko na jego ilości. W takim podejściu wystarczą dwie dawki – pierwsza w momencie startu wegetacji, a druga po rozpoczęciu strzelania w źdźbło.

W pszenicy jakościowej trzecia dawka ma znaczenie bardzo istotne, ale sens jej stosowania zależy od przebiegu pogody. Jeśli występują niedobory wody w glebie przed kłoszeniem, kiedy czas ją aplikować, lepiej zrezygnować z zabiegu, bo możemy zmniejszyć plonowanie, pogłębiając suszę fizjologiczną. Poprzez zwiększenie stężenia jonów w roztworze glebowym dojdzie do dehydratacji roślin, której widoczne efekty w polu nazywane są przypaleniami. Późna aplikacja trzeciej dawki azotu ma sens, gdy będzie miał szansę rozpuścić się w ciągu kilku dni, a warunki pogodowe umożliwią jego pobranie oraz wbudowanie w białko. Jeśli łan jest słaby lub cierpi na niedobory siarki, podanie dodatkowej dawki azotu skończy się kosztami bez efektu.

Przeczytaj również: Ile azotu mineralnego jest w glebie? Wykonaj badanie przez wiosennym nawożeniem

Nawozy azotowe – granulowane czy płynne?

Wybór pomiędzy nawożeniem granulowanym a płynnym jest czymś więcej niż tylko kwestią ceny za kilogram azotu. Obie formy wymagają różnych technologii aplikacji i zaplanowania logistyki. Wykazują inne sposoby działania oraz obarczone są zróżnicowanym ryzykiem wystąpienia fitotoksyczności.

Nawozy azotowe w formie granulowanej są od dekad wykorzystywane w polskich gospodarstwach. Fot. B. Ryńska

Stosowane wiosną azotowe nawozy granulowane – saletra amonowa, mieszaniny saletry z siarczanem amonu, czy saletrzaki – są cenione za szybki, przewidywalny efekt. Szczególnie podczas chłodniejszej wiosny, gdy rośliny potrzebują łatwo dostępnej formy azotanowej. Ich mocną stroną jest też prostota aplikacji, o ile rozsiewacz jest dobrze skalibrowany, a nawóz ma stabilną jakość.

RSM, czyli roztwór saletrzano-mocznikowy, dostarcza azot we wszystkich formach jednocześnie i pozwala na równomierne pokrycie na całej szerokości roboczej, co zapewnia większą precyzję aplikacji. Poprzez płynną postać jest szybciej dostępny dla roślin, a obecność trzech form azotu pozwala jednocześnie zaspokoić potrzeby w początkowym i późniejszym okresie wegetacji, pozwalając na rezygnację z drugiej dawki azotu w mniej wymagających roślinach. Równocześnie RSM wymaga innej technologii – odpowiednich rozpylaczy, warunków pogodowych (temperatura, wilgotność, brak silnego słońca) oraz świadomości ryzyka przypaleń, zwłaszcza przy późniejszych zabiegach i/lub niższych stężeniach.

ASL (roztwór siarczanu amonu) jest niskoskoncentrowanym nawozem płynnym, dostarczającym azot i siarkę w konkurencyjnej cenie. Był ciekawym produktem azotowym w gospodarstwach ekologicznych, jednak jego dopuszczenie w tym systemie zostało uchylone w połowie zeszłego roku, do czasu ponownej certyfikacji. W mniejszych gospodarstwach ekonomia stosowania ASL może rekompensować niedogodności związane z koniecznością aplikacji dużych ilości nawozu. Wysoki udział siarki w stosunku do azotu sprawia, że nie może być to forma azotu zaspokajająca całość potrzeb roślin.

Terminy stosowania azotu i obowiązujące przepisy

W Polsce terminy stosowania nawozów azotowych wynikają z programu azotanowego. Dla gruntów ornych standardowy okres stosowania nawozów azotowych mineralnych oraz nawozów naturalnych płynnych to od 1 marca do 20 października (z wyjątkami dla wybranych gmin i sytuacji), a dla nawozów naturalnych stałych – od 1 marca do 31 października.

Jednocześnie obowiązujące przepisy przewidują elastyczność stosowania azotu w lutym. W okresie od pierwszego do ostatniego dnia lutego można rozpocząć nawożenie wcześniej, jeśli w danym powiecie zostanie spełnione kryterium temperatury. Dla roślin zasianych jesienią, upraw trwałych i TUZ próg wynosi 3°C, a dla pozostałych upraw 5°C, przy czym chodzi o pięć kolejnych dni, w których średnia dobowa temperatura przekracza te progi na obszarze 95% powierzchni powiatu. Wykazy powiatów codziennie w okresie lutego publikuje IMGW-PIB.

To rozwiązanie nie jest idealne, ale i tak lepsze niż sztywna data 1 marca, która obowiązywała jeszcze kilka lat temu. IMGW-PIB wyraźnie podkreśla, że przekroczenie progu temperatury nie jest jedynym warunkiem wcześniejszego zastosowania nawozów. Należy jeszcze pamiętać o pozostałych wymogach, czyli w tym wypadku braku głęboko zmarzniętej gleby oraz zastoisk wodnych.

Jak zwiększyć efektywność nawożenia azotem?

Efektywność nawożenia azotem to odpowiedź na pytanie: ile z zakupionego azotu realnie trafia do rośliny, a ile ucieka w powietrze, wodę lub nie zostaje zamieniane w białko w roślinie. Najczęściej tracimy nie wtedy, gdy dawka jest za mała, tylko gdy azot jest utracony z gleby lub niemożliwy do wykorzystania przez rośliny. Sam azot nie zadziała w pełni, jeśli brakuje pierwiastków współpracujących, zwłaszcza siarki.

Siarka – nieodłączny partner azotu

Siarka jest kluczowa w syntezie aminokwasów siarkowych (m.in. cysteiny i metioniny), a więc w budowie białka. Roślina może pobrać azot, ale jeśli brakuje siarki, nie ma jak w pełni zamienić go na związki białkowe i ten pozostaje w roślinie w postaci azotanów. Efekt jest taki, że łan po azocie wygląda lepiej, ale plon lub parametry jakościowe nie rosną proporcjonalnie do dawki, a w tkankach może kumulować się azot w formach mniej pożądanych. W zbożach niedobór siarki bardzo często obniża wykorzystanie azotu w kierunku białka i glutenu, a w rzepaku uderza w to, co najważniejsze ekonomicznie – plon nasion i zawartość tłuszczu.

W praktyce siarka podnosi efektywność N na dwa sposoby. Po pierwsze, wspiera metabolizm białkowy i budowę aparatu asymilacyjnego, więc roślina lepiej zamienia azot w masę plonu. Po drugie, stabilizuje dynamikę wzrostu — łan jest bardziej równomierny, lepiej wykorzystuje światło i szybciej regeneruje się po stresach.

Najbardziej racjonalne podejście to traktowanie siarki jako stałego elementu wiosennej strategii, a nie interwencji. W rzepaku często opłaca się, aby siarka była dostępna już na starcie wegetacji, bo wczesna wiosna to czas, gdy roślina szybko odbudowuje biomasę i zaczyna tworzyć przyszłe rozgałęzienia. W zbożach ten składnik jest szczególnie ważny w gospodarstwach, gdzie ogranicza się nawożenie organiczne, a także na glebach lżejszych i w sezonach o dużych opadach zimowo-wiosennych, bo siarka (w formie siarczanowej) zachowuje się mobilnie i potrafi być wymywana podobnie jak azot azotanowy.

Magnez – kierownik fotosyntezy

Magnez jest centralnym atomem chlorofilu. Jeśli go brakuje, spada wydajność fotosyntezy, a to oznacza mniej energii do budowy biomasy i słabsze wykorzystanie każdego kilograma azotu. W praktyce niedobór magnezu to częsta przyczyna stanu, w którym roślina po azocie staje się bardziej zielona, ale nie buduje adekwatnego plonu, bo ogranicza ją niska produkcja asymilatów. Magnez ma też znaczenie w transporcie związków w roślinie. W zbożach niedobór często ujawnia się w okresach intensywnego wzrostu (i bywa mylony z problemami azotowymi), a w rzepaku może pogłębiać skutki stresów pogodowych, przez co roślina gorzej oddaje potencjał plonowania po dużych dawkach N.

Mikroelementy – małe dawki, duży wpływ na metabolizm azotu

Rosnący koszt azotu sprawia, że coraz częściej opłaca się „dopilnować” mikroskładników, bo to one mogą być czynnikiem limitującym wykorzystanie N. Najważniejsze w kontekście azotu są te, które wspierają enzymy i procesy przemian azotowych oraz budowę chlorofilu.

Miedź i mangan wpływają na funkcjonowanie aparatu fotosyntetycznego i enzymów, co pośrednio poprawia przetwarzanie azotu w roślinie. Cynk jest ważny w procesach wzrostowych i hormonalnych oraz w gospodarce azotowej, a jego niedobór ogranicza tempo wzrostu – czyli zmniejsza zdolność rośliny do wykorzystania nawożenia. W rzepaku bardzo istotny jest też bor, bo wpływa na rozwój organów generatywnych i transport asymilatów. Jeśli roślina ma ograniczony zasób boru, plon nasion może nie odpowiadać intensywności nawożenia azotem.

Najważniejsza zasada nawożenia azotem

Wiosną oziminy nie wybaczają spóźnionych decyzji. Azot jest składnikiem strategicznym i najlepsze efekty daje podejście, w którym to nawóz czeka na rośliny i ich potrzeby. A nie odwrotnie – bo od prawidłowej strategii azotowej zależy, czy roślina tylko urośnie, czy naprawdę wykorzysta swój potencjał plonotwórczy.

Planując pierwszą dawkę wiosenną, warto równolegle ocenić, czy roślinie nie brakuje składników, które warunkują wykorzystanie N. Oszczędność na partnerach azotu często kończy się tym, że oszczędzamy na kilogramach siarki czy magnezu, a tracimy na wykorzystaniu kilkudziesięciu kilogramów azotu. Przy obecnych kosztach to jedna z najdroższych możliwych pomyłek.