środa, 18 lutego, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 10

Limit w RHD wzrośnie do 300 tys. zł? Przełomowy postulat rolników trafił do resortu!

0

Czy rolnicy prowadzący sprzedaż bezpośrednią doczekają się rewolucji w przepisach? Izba Rolnicza w Opolu mówi „dość” niskim limitom i walczy o potężne zwiększenie kwoty wolnej od podatku w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego (RHD). Jeśli postulat przejdzie, dochody wolne od fiskusa mogą wzrosnąć aż trzykrotnie!

Do jakiej kwoty jest rolniczy handel detaliczny?

Obecnie rolnik może sprzedać przetworzone produkty (dżemy, wędliny, sery, soki) bez płacenia podatku dochodowego tylko do kwoty 100 tys. zł rocznie. Choć kwota brzmi solidnie, w dobie galopującej inflacji i drastycznych podwyżek cen energii, stała się ona barierą nie do przejścia dla ambitnych producentów.

Główne problemy zgłaszane przez gospodarzy z Opolszczyzny:

  • Koszty produkcji: Drożejące opakowania, prąd i paliwo zjadają marżę, a limit przychodu pozostaje bez zmian.
  • Kara za sukces: Przekroczenie 100 tys. zł o przysłowiową złotówkę oznacza konieczność płacenia ryczałtu (2%) od całości lub przejście na skomplikowane zasady ogólne.
  • Strach przed rozwojem: Wielu rolników celowo ogranicza produkcję pod koniec roku, by nie „wpaść” w wyższy próg podatkowy.

300 tys. zł bez podatku – o co walczy Izba Rolnicza?

Postulat opolskiego samorządu jest jasny: podniesienie limitu do co najmniej 300 tys. zł rocznie. Inicjatywę błyskawicznie poparła Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR), która skierowała oficjalne pismo do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Działacze argumentują, że polski rolnik musi mieć równe szanse z producentami z Zachodu. W krajach takich jak Austria, systemy wspierania sprzedaży bezpośredniej są znacznie bardziej liberalne, co pozwala tamtejszym gospodarstwom rodzinnym na realną budowę kapitału.

CechaObecny stan prawnyPostulat Izby Rolniczej
Limit zwolnienia z PIT100 000 zł300 000 zł
Podatek po limicie2% ryczałtu lub zasady ogólneBez zmian (ale od wyższego pułapu)
Cel zmianyPrzetrwanieDynamiczny rozwój i inwestycje

Ministerstwo odpowiada: „Rozważymy to”

Głos środowiska rolniczego nie przeszedł bez echa. Ministerstwo Rolnictwa poinformowało, że propozycja zwiększenia limitu do 300 tys. zł zostanie przeanalizowana podczas prac nad nowelizacją ustawy o podatku dochodowym (PIT).

Choć na ten moment nie padły konkretne daty, resort przyznaje, że RHD to klucz do skracania łańcuchów dostaw, co jest priorytetem w aktualnej polityce rolnej kraju. Ministerstwo przypomina jednocześnie, że rolnicy, którzy już teraz przekraczają limity, mają prawo wyboru najkorzystniejszej dla siebie formy opodatkowania, co przy dużych inwestycjach (np. budowa profesjonalnej serowarni) może pozwolić na spore odliczenia.

Umowa UE-Mercosur: KE forsuje tymczasowe wdrożenie

0

Komisja Europejska rozważa uruchomienie kluczowych zapisów handlowych bez pełnej ratyfikacji, co budzi ogromne kontrowersje w Parlamencie Europejskim i wśród organizacji rolniczych.

Mercosur na „skróty”? Europarlament obawia się marginalizacji

Zgodnie z unijnymi traktatami, tymczasowe stosowanie umów międzynarodowych nie wymaga formalnej zgody Parlamentu Europejskiego (PE). To właśnie ten prawny „wytrych” wywołuje największy niepokój w Brukseli. Europosłowie alarmują, że instytucja ta może zostać sprowadzona jedynie do roli biernego obserwatora w procesie, który fundamentalnie zmieni zasady gry na rynku żywności w Europie.

Dla polskiego gospodarza to sygnał alarmowy – import wołowiny, drobiu czy cukru z Ameryki Południowej na preferencyjnych warunkach może ruszyć szybciej, niż zakładano, zanim wybrani w demokratycznych wyborach przedstawiciele będą mogli postawić weto.

Trybunał Sprawiedliwości UE jako ostatni hamulec

Sytuacja jest jednak dynamiczna. 21 stycznia europosłowie przegłosowali skierowanie części umowy do analizy prawnej przez Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE). Taki ruch może skutecznie zamrozić wdrażanie porozumienia na wiele miesięcy, a nawet lat.

Mimo to, Rada UE opowiedziała się za tymczasowym stosowaniem umowy, co uwidacznia głęboki rozłam w strukturach unijnych. Z jednej strony mamy dążenie do ochrony standardów produkcji rolnej, z drugiej – presję na otwarcie rynków zbytu dla europejskich technologii i maszyn.

Komisarz ds. rolnictwa uspokaja, ale mandat jest jasny

Nowy komisarz ds. rolnictwa, Christophe Hansen, przyznał otwarcie: mandat udzielony Komisji przez Radę UE jednoznacznie dopuszcza tymczasowe stosowanie umowy. Choć Hansen zapowiada dialog ze „współprawodawcami” (czyli Parlamentem), fakty są nieubłagane – KE ma narzędzia prawne, by działać niemal natychmiastowo.

„Działania mają być prowadzone wspólnie, ale formalna ścieżka pozwala na ominięcie pełnej ratyfikacji w pierwszym etapie” – wynika z kuluarowych rozmów w Brukseli.

Ameryka Południowa gotowa do startu

Podczas gdy w Europie trwają spory prawne, państwa bloku Mercosur – Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj – nie tracą czasu. Prace ratyfikacyjne w tamtejszych parlamentach gwałtownie przyspieszyły. W niektórych krajach kluczowe decyzje mogą zapaść już w marcu.

Pośpiech wynika z prostego rachunku ekonomicznego. Szybkie uruchomienie tymczasowego stosowania umowy pozwoliłoby uniknąć planowanych podwyżek ceł, co jest na rękę m.in. brazylijskim eksporterom wołowiny oraz niemieckiemu przemysłowi motoryzacyjnemu.

Podzielona Europa: Merz „za”, Francja przeciw

Rozłam w sprawie Mercosuru widać również na poziomie rządowym państw członkowskich:

  • Niemcy: Kanclerz Friedrich Merz jest silnym zwolennikiem porozumienia, widząc w nim szansę dla eksportu niemieckich samochodów i technologii.
  • Francja: Paryż pozostaje najgłośniejszym krytykiem, określając tryb tymczasowy jako „niedemokratyczny” i uderzający w suwerenność żywnościową Europy.

Warto przypomnieć, że istnieje precedens dla takiego działania. Przewodniczący Komisji Handlu Międzynarodowego PE, Bernd Lange, wskazał na umowę z Wielką Brytanią po brexicie. Wtedy jednak sytuacja była nadzwyczajna i wymuszona terminami, co w przypadku rolnictwa i Mercosuru jest argumentem trudnym do zaakceptowania dla producentów rolnych.

Czy to koniec walki? Ostateczne słowo należy do PE

Nawet jeśli część zapisów handlowych wejdzie w życie tymczasowo, całe porozumienie będzie musiało docelowo przejść przez pełną procedurę ratyfikacyjną. Kluczowe głosowanie w Parlamencie Europejskim odbędzie się jednak dopiero po orzeczeniu TSUE.

Dla polskiego rolnictwa oznacza to okres wielkiej niepewności. Zalanie rynku tańszą żywnością z Ameryki Południowej, która nie musi spełniać rygorystycznych wymogów Zielonego Ładu, pozostaje głównym argumentem przeciwko tej umowie.

Już 19 lutego V edycja AgroFood Forum

0
Już 19 lutego V edycja AgroFood Forum

Przyszłość polskiego rolnictwa w centrum uwagi Ministerstwa Rolnictwa – AgroFood Forum 2026

Już 19 lutego 2026 roku w siedzibie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbędzie się V edycja AgroFood Forum.

Wydarzenie organizowane jest pod honorowym patronatem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, przy współudziale Agro Biznes Klubu jako współorganizatora. Forum wspierane jest także przez liczne grono partnerów honorowych, w tym Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Polską Federację Producentów Żywności – Związek Pracodawców, a także inne kluczowe instytucje i organizacje branżowe. Organizatorem wydarzenia jest Executive Club.

AgroFood Forum to prestiżowe wydarzenie łączące liderów branży rolno-spożywczej, przedstawicieli administracji publicznej, świata nauki oraz biznesu. W krótkim czasie stało się ono jedną z najważniejszych platform dialogu branżowego w Polsce, na której omawiane są strategiczne kierunki rozwoju rolnictwa i gospodarki żywnościowej w kontekście krajowym i europejskim. To przestrzeń realnej wymiany doświadczeń, idei i rozwiązań odpowiadających na wyzwania dynamicznie zmieniającego się rynku.Silne wsparcie partnerów

Swoją obecność na wydarzeniu potwierdzili przedstawiciele wiodących firm i instytucji, w tym m.in.: Agrosimex, Brain Embassy, Crédit Agricole, EIB, Polski Ziemniak, Syngenta.

Już 19 lutego V edycja AgroFood Forum

Program merytoryczny

W centrum wydarzenia znajdą się trzy kluczowe panele dyskusyjne:

Panel I: Przyszłość rynku rolno-spożywczego

Analiza trendów, znaczenia sektora dla gospodarki oraz globalnych uwarunkowań rynku żywności.

Panel II: Nowa era produkcji rolnej


Innowacje, technologie, efektywność oraz transformacja nowoczesnych gospodarstw i zakładów przetwórczych.

Panel III: Okrągły stół branży rolno-spożywczej


Dialog ekspertów i liderów nad strategicznymi rozwiązaniami oraz rolą Polski na globalnym rynku żywności.

Wieczór Klubowy Executive Club

Po części merytorycznej uczestnicy zostaną zaproszeni na Wieczór Klubowy Executive Club w Brain Embassy Czackiego. Na otwarciu wydarzenia o godz. 18:00 gości powitają CEO Executive Club Beata Radomska oraz nowe kierownictwo Rady Klubu: ks. Andrzej Augustyński, lider Stowarzyszenia SIEMACHA i Fundacji DEMOS, obejmujący funkcję Przewodniczącego Rady, i prof. Rafal Ohme, Chairman FIRM MINDSET oraz iCode, Wiceprzewodniczący Rady Executive Club. Zmiany w przewodnictwie Rady stanowią istotny moment w rozwoju Klubu i wyznaczają kierunek na kolejne lata jego działalności.

Już 19 lutego V edycja AgroFood Forum

Integralną częścią wieczoru będą trzy 15-minutowe prezentacje:

▪️ wystąpienie ks. Andrzeja Augustyńskiego,

▪️ prezentacja prof. Rafała Ohme, pt. „Jak nie dać się wyprzedzić AI”,

▪️ oraz Jacka Czapiewskiego, polskiego metafizyka, mentora i twórcy Metafizycznego Intensywnego Mentoringu, pt. „Świadomość postaw prosumenckich jako wsparcie w budowaniu odporności rynkowej”,

które wprowadzą uczestników w merytoryczny wymiar wieczoru i staną się punktem wyjścia do dalszych rozmów klubowych.

AgroFood Forum 2026 to nie tylko debata, lecz także konkretne rekomendacje, inspiracje do wdrożeń i przestrzeń, w której rodzą się partnerstwa strategiczne. To wydarzenie dla liderów, którzy chcą aktywnie kształtować przyszłość polskiego rolnictwa i sektora rolno-spożywczego.

Szczegółowe informacje o konferencji dostępne są na stronie internetowej wydarzenia:

Ceny rzepaku i soi w górę! Administracja Trumpa wspiera biopaliwa

0
Trump wspiera biopaliwa

Ceny rzepaku na światowych giełdach odnotowały w środę, 4 lutego 2026 roku, wyraźne wzrosty, reagując na przełomowe decyzje administracji Donalda Trumpa dotyczące amerykańskiego sektora biopaliw. Choć głównym beneficjentem nowych przepisów podatkowych 45Z jest amerykańska soja, optymizm błyskawicznie przeniósł się na rynek kanadyjskiej canoli oraz unijnego rzepaku na giełdzie MATIF. Inwestorzy ruszyli do zakupów kontraktów giełdowych po ogłoszeniu wytycznych, które drastycznie ograniczają import zagranicznych tłuszczów do USA, zmuszając tamtejszy przemysł do oparcia produkcji paliw odnawialnych na surowcach z Ameryki Północnej.

Warto jednak zaznaczyć, że entuzjazm ten jest tonowany przez potężne fundamenty podażowe z Ameryki Południowej oraz napiętą sytuację geopolityczną, które mogą ograniczać potencjał dalszych wzrostów na giełdach.

Globalna reakcja giełd: wzrosty od Chicago po Paryż

Środowa sesja przyniosła rzadko spotykaną zgodność na rynkach oleistych, gdzie impuls polityczny z USA przeważył nad obawami o nadpodaż.

  • Soja w Chicago (CBOT): Notowania soi wystrzeliły w górę o blisko 3%. Rynek zareagował na usunięcie kar za tzw. pośrednie zmiany w użytkowaniu gruntów (ILUC), co czyni biopaliwa z soi bardziej „zielonymi” i podwaja wartość przysługujących im ulg.
  • Canola w Winnipeg (ICE) i Rzepak na MATIF: Ceny rzepaku kanadyjskiego i unijnego również rosły w ślad za amerykańską soją. Inwestorzy zakładają, że mniejszy import zużytych olejów z Azji do USA zmusi tamtejsze rafinerie do sięgnięcia po canolę, co zdejmie presję podażową z rynku europejskiego.

Dlaczego ceny rzepaku rosną dzięki decyzjom Trumpa?

Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji jest nowa konstrukcja ulgi 45Z (Clean Fuel Production Credit), która stawia na skrajny protekcjonizm:

  1. Blokada importu: Nowe przepisy wykluczają z dopłat paliwa produkowane z importowanego zużytego oleju spożywczego (UCO) czy łoju z Brazylii. To zmusza USA do oparcia się na rodzimej soi i rzepaku.
  2. Wyższe limity domieszek: Biały Dom zapowiedział podniesienie wymogów RFS (Renewable Fuel Standard), co zwiększa gwarantowany popyt na biokomponenty.
  3. Efekt domina: Ponieważ rynek olejów roślinnych jest systemem naczyń połączonych, każda tona soi zużyta na paliwo w USA wspiera globalnie ceny rzepaku.

Hamulce wzrostów: Brazylia i wojna handlowa z Chinami

Mimo pozytywnych impulsów z USA, istnieją czynniki, które mogą skutecznie hamować hossę w Chicago i na rynkach europejskich:

  • Rekordowe zbiory w Brazylii: Właśnie trwają historyczne żniwa w Brazylii. Prognozy na sezon 2025/26 mówią o rekordowej produkcji na poziomie 177–182 mln ton. Ta ogromna masa towaru już teraz wywiera presję na ceny soi w Chicago, a co za tym idzie, może studzić ceny rzepaku.
  • Niepewność handlowa z Chinami: Relacje na linii USA–Chiny oraz Kanada–Chiny pozostają napięte. Mimo doniesień o wstępnym porozumieniu Kanady z Pekinem w sprawie ceł na rzepak, rynek obawia się odwetu Chin za amerykańskie cła Trumpa. Jeśli Chiny ograniczą zakupy soi w USA na rzecz Brazylii, amerykańskie zapasy wzrosną, co może uderzyć w globalne wyceny nasion oleistych.

Podsumowując, rynek biopaliw w USA tworzy solidne dno dla cen, ale rekordowa podaż z Ameryki Południowej i ryzyko handlowe z Chinami sprawiają, że droga do dalszych, gwałtownych wzrostów pozostaje wyboista.

Pola pełne strat!!! Mróz kończy to, co zaczął niekontrolowany import…

0

Tegoroczny sezon w sektorze produkcji warzyw gruntowych przejdzie do historii jako jeden z najtrudniejszych. Na polach w całym kraju wciąż zalegają tysiące ton niezebranych płodów rolnych, które obecnie niszczeją pod wpływem ujemnych temperatur. To nie anomalie pogodowe, lecz kryzys ekonomiczny wywołany destabilizacją rynku przez niekontrolowany import, doprowadził do sytuacji, w której zbiór stał się dla rolnika generatorem strat.

Ekonomiczny paraliż zbiorów: Gdy koszty przewyższają przychody

Obecna sytuacja na polach to efekt tragicznego w skutkach splotu czynników rynkowych. Wielu producentów podjęło dramatyczną, ale ekonomicznie uzasadnioną decyzję o wstrzymaniu zbiorów. Przy obecnych cenach oferowanych w punktach skupu, przychód nie pokrywa nawet bezpośrednich kosztów operacyjnych, takich jak:

  • Wynagrodzenie pracowników sezonowych,
  • Koszt energii potrzebnej do schłodzenia i przechowywania towaru,
  • Paliwo rolnicze i logistyka.

Pozostawienie warzyw na polach to dla gospodarstwa mniejsza strata niż dopłacanie do każdego kilograma dostarczonego do odbiorcy. Jest to jednak strata kapitałowa, która podkopuje płynność finansową tysięcy gospodarstw rodzinnych.

Import dławiący rynek: Problem nierównej konkurencji

Kluczowym powodem braku popytu na krajowe warzywa jest masowy napływ towaru z Europy Zachodniej, głównie z Niemiec i Holandii. Polski rynek ziemniaków i warzyw korzeniowych został zdominowany przez produkt zagraniczny, często oferowany w cenach dumpingowych.

Skutki długofalowe: Destrukcja bezpieczeństwa żywnościowego

Zamarzające na polach warzywa to nie tylko problem bieżącego sezonu. To zjawisko niesie za sobą dalekosiężne konsekwencje dla całego sektora agro:

  1. Dekapitalizacja gospodarstw: Brak zwrotu z poniesionych nakładów (nasiona, nawozy, ochrona) uniemożliwia terminową spłatę kredytów obrotowych.
  2. Rezygnacja z produkcji: Przewiduje się, że w nadchodzącym sezonie wielu plantatorów ograniczy areał upraw lub całkowicie zrezygnuje z warzywnictwa na rzecz upraw mniej kapitałochłonnych.
  3. Monopolizacja rynku przez import: Likwidacja krajowej produkcji w dłuższej perspektywie doprowadzi do wzrostu cen dla konsumentów, którzy staną się całkowicie zależni od dostaw zewnętrznych.

Postulaty branży: Potrzebujemy systemowych rozwiązań

Sytuacja wymaga działań wykraczających poza doraźne zapomogi. Polski sektor warzywniczy oczekuje od decydentów:

  • Wprowadzenia rygorystycznych kontroli jakościowych na granicach dla towarów importowanych.
  • Aktywnej polityki na forum WTO i UE w celu ukrócenia nieuczciwej konkurencji i dumpingu cenowego.
  • Wzmocnienia pozycji negocjacyjnej rolnika wobec wielkich sieci handlowych poprzez ustawowe mechanizmy ochrony ceny minimalnej.

Zamarznięte pola to ostatni dzwonek alarmowy dla polskiej polityki rolnej. Bez ochrony własnego rynku, polskie ogrodnictwo, budowane przez pokolenia, stanie się jedynie wspomnieniem.

Nowe zasady rehabilitacji 2026: Jakie zmiany czekają pacjentów?

0

Praca w gospodarstwie to ogromny wysiłek fizyczny, który często odbija się na zdrowiu kręgosłupa i stawów. Dla wielu gospodarzy kluczowe jest wsparcie, jakie oferuje rehabilitacja lecznicza. Rok 2026 przynosi jednak istotne modyfikacje w przepisach Narodowego Funduszu Zdrowia. Zmiany dotyczą nie tylko miejsc wykonywania zabiegów, ale także zasad rozliczania świadczeń i dostępności fizjoterapii domowej. Co to oznacza w praktyce?

Gdzie rolnik może liczyć na wsparcie? Nowe zasady rehabilitacji 2026

Nowe regulacje jasno precyzują, gdzie może odbywać się fizjoterapia. Zgodnie z przepisami, świadczenia będą realizowane wyłącznie w dwóch formach:

  1. W placówkach medycznych (gabinety, ośrodki rehabilitacyjne, oddziały szpitalne) posiadających kontrakt z NFZ.
  2. W warunkach domowych, co jest kluczowe dla osób z ograniczoną mobilnością, mieszkających w oddalonych od miast wsiach.

Dyrektor Biura Komunikacji Społecznej NFZ, Paweł Florek, wskazuje na dynamiczny wzrost liczby placówek oferujących dojazd do pacjenta. To dobra wiadomość dla mieszkańców obszarów wiejskich, gdzie dostęp do specjalistów bywał dotychczas utrudniony.

Rehabilitacja w powiecie – koniec z wyjazdami do innego województwa?

Kluczową zmianą jest tzw. terytorialność świadczeń. Od 2026 roku placówki medyczne będą mogły rozliczać zabiegi głównie na terenie województwa, w którym wygrały konkurs.

Dla pacjenta oznacza to, że lokalny ośrodek zdrowia skupi się na obsłudze mieszkańców swojego regionu. Choć ma to skrócić kolejki do fizjoterapeuty na poziomie lokalnym, może ograniczyć możliwość wyboru placówki w sąsiednim województwie, chyba że zgodę na taki krok wyda dyrektor oddziału NFZ.

Fizjoterapia domowa z limitami: Co musisz wiedzieć?

Wielu rolników po urazach korzysta z rehabilitacji domowej. Nowe przepisy wprowadzają tu jednak pewne ograniczenia dla przychodni. Czas pracy fizjoterapeutów poświęcony na wizyty w domu pacjenta nie będzie mógł przekroczyć 20% ich całkowitego czasu pracy.

Dodatkowo, wprowadzono współczynnik 0,85, który obniża wycenę punktową za zabiegi domowe oraz rehabilitację osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności w trybie ambulatoryjnym. Może to wpłynąć na ofertę mniejszych placówek medycznych działających w gminach.

Czy rolnik może jechać do sanatorium z NFZ?

To jedno z najczęstszych pytań zadawanych w biurach powiatowych. Przepisy w 2026 roku podtrzymują korzystną dla gospodarzy zasadę: rehabilitacja lecznicza w KRUS nie wyklucza skorzystania z leczenia uzdrowiskowego z NFZ.

Terminarz zmian: Kiedy nowe przepisy wchodzą w życie?

Warto zapisać te daty w kalendarzu, aby nie dać się zaskoczyć w trakcie sezonu prac polowych:

  • 1 stycznia 2026 r. – wchodzi w życie większość nowych zasad dotyczących organizacji rehabilitacji.
  • 1 kwietnia 2026 r. – zaczynają obowiązywać rygorystyczne zasady rozliczania świadczeń poza granicami województw.

źródło: infor

Raport GUS: Produkcja mięsa w Polsce rośnie mimo kryzysu. Mamy dane za 11 miesięcy!

0
ceny mięsa, ceny tuczników
ceny mięsa, ceny tuczników

Produkcja mięsa w Polsce w 2025 roku wykazuje dużą dynamikę, mimo wyzwań strukturalnych w rolnictwie. Jak wynika z najnowszych zestawień GUS obejmujących okres od stycznia do listopada, całkowity ubój zwierząt gospodarskich w ubojniach i rzeźniach utrzymał tendencję wzrostową w kluczowych sektorach, co bezpośrednio wpływa na pozycję naszego kraju jako jednego z największych producentów żywności w Unii Europejskiej.

Przeczytaj również – Prognozy dla rynku mięsa na 2026 rok – czas stabilizacji czy kolejnych wstrząsów?

Drób i wołowina napędzają statystyki ubojowe

Z danych przedstawionych w tabeli ubojów za 2025 rok wynika, że największy udział w rynku posiada sektor drobiarski. Produkcja mięsa w Polsce w tym segmencie opiera się głównie na kurczętach brojlerach, których miesięczny ubój regularnie przekraczał poziom 100 mln sztuk:

  • Rekordowy lipiec: W lipcu 2025 r. liczba ubojów kurcząt brojlerów osiągnęła szczytowy poziom 113 216 718 sztuk.
  • Stabilny sektor bydła: Choć liczebność pogłowia bywa zmienna, intensywność ubojów pozostała wysoka – w marcu 2025 r. ubito 181 820 sztuk bydła pozostałego, a w październiku 180 621 sztuk.
  • Trend wieloletni: Dane z ostatniej dekady potwierdzają potęgę sektora – produkcja żywca rzeźnego drobiowego w wadze żywej wzrosła z 2 839 632 ton w 2015 r. do rekordowych 3 875 999 ton w 2024 r..

Produkcja mięsa w Polsce a rosnący udział uboju rytualnego

Analizując dane GUS, należy zwrócić uwagę na istotny udział uboju rytualnego, który w 2025 r. był realizowany głównie w kategoriach bydła i drobiu. Procedura ta stanowi kluczowy element strategii eksportowej polskich zakładów na rynki pozaeuropejskie:

  • Skala uboju bydła: W maju 2025 r. metodą rytualną poddano ubojowi 23 782 sztuki bydła, co przełożyło się na ponad 7,5 mln kg wagi poubojowej schłodzonej.
  • Dominacja drobiu: W samym styczniu 2025 r. ubój rytualny drobiu ogółem wyniósł 12 293 652 sztuki.
  • Ograniczenia gatunkowe: Statystyki wskazują na całkowity brak uboju rytualnego (wartość 0) w przypadku cieląt, owiec, kóz i koni przez cały analizowany okres 2025 roku.

Wieprzowina wciąż w cieniu kryzysu pogłowia

Mimo że ogólna produkcja mięsa w Polsce rośnie, sektor wieprzowy mierzy się z wyzwaniami. Choć uboje świń w 2025 r. pozostają na wysokim poziomie ilościowym, branża odczuwa skutki wahań rynkowych z poprzednich lat:

  • Miesięczne wyniki: Średni miesięczny ubój świń w 2025 r. oscylował w granicach 1,6–1,8 mln sztuk, osiągając w październiku poziom 1 915 237 sztuk.
  • Odbicie w 2024 roku: Całkowita produkcja żywca rzeźnego ogółem w tonach wagi żywej w Polsce w 2024 r. wyniosła 7 330 710 ton, co stanowi wyraźny wzrost w porównaniu do 6 752 102 ton w roku 2023.

Porównanie produkcji żywca rzeźnego w Polsce (2015–2024)

*bez cieląt, waga żywa **waga ubojowa ciepła (łącznie z tłuszczami i podrobami)

Opracowanie: Agroprofil na podstawie raportów GUS

Czy jest jeszcze zboże w magazynach?

0

Mamy już luty, a rolnicy wciąż dużą część zbóż i rzepaku przetrzymują w magazynach, bo spadek cen nie zachęcał do sprzedaży. Magazyny firm skupowych są pełne. Do tego dochodzi problem z eksportem, bo ceny na rynkach światowych są niskie.

Kombinat Rolny Kietrz nigdy nie sprzedaje w żniwa, ale już rozpoczął sprzedaż

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

W Kombinacie tak mamy ustawiony harmonogram sprzedaży, że nie sprzedajemy wszystkiego bezpośrednio po żniwach, tylko sprzedajemy sukcesywnie do następnych zbiorów w poszczególne miesiące. I tak też jest realizowane w tym roku. Oczywiście tutaj wróżki nie ma i nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy cena jest najlepsza, dlatego sukcesywnie co miesiąc odpowiednia ilość jest wywożona z magazynów Kombinatu. W tej chwili wywozimy pszenicę konsumpcyjną, część rzepaku pojechała jeszcze w grudniu i zaczynamy też powoli handlować kukurydzą suchą.

Rolnicy część zboża sprzedali, a część magazynują

Hubert Kurowski, firma skupowa ze Zwiastowic:

– Niektórzy rolnicy mają cały magazyny pełne zboża, a niektórzy całość sprzedali po żniwach. Cena zbóż jest bardzo niska, koszty wyprodukowania tego zboża były bardzo duże, dlatego rolnicy trzymają to zboże u siebie, licząc, że to się po prostu zmieni. No a na razie są tylko zapytania jeśli chodzi o cenę i to tylko tyle. Nic nie wskazuje jednak na to, żeby tam coś poszło do góry.

Diana Gach, firma skupowa z Mechnicy:

– Niestety sytuacja na rynku zbóż nie polepszyła się. Cały czas jest taka sama cena, czyli można powiedzieć niezadowalająca, bo jest bardzo kiepska: pszenica paszowa kosztuje około 630 zł, a pszenicy konsumpcyjnej w okolicach 700 zł za tonę. I nie ma też za bardzo zainteresowania rolników. Ci, którzy nie sprzedali, czekają na lepsze ceny, a część po prostu sprzedaje z przymusu, ponieważ potrzebują środków do dalszego prowadzenia gospodarstwa i, wiadomo, na życie.

Widać ożywienie na rynkach, zwłaszcza oleistych

Jęczmień i kukurydza cały czas są na podobnym poziomie cenowym, a jeśli chodzi o rzepak to w ostatnim czasie zaobserwowano delikatne wzrosty i prognozuje się jeszcze troszeczkę większe wzrosty cen, a przynajmniej jest nadzieja na wyższe ceny. Myślę, że teraz jest taki ostatni moment, w którym jeżeli ktoś jest zdecydowany na sprzedaż, to będzie sprzedawał. Ale tylko do maja, bo później już praktycznie trzeba będzie szykować magazyny pod nowe zbiory, chyba że część rolników zdecyduje na zatrzymanie zapasów i będą czekać na ceny po kolejnych żniwach.

Rekordowe zapasy zbóż

Mirosław Marciniak, analityk firmy InfoGrain:

– Mamy nadwyżki wszystkich zbóż. To jest rok nadprodukcji i to widać w cenach, zarówno na giełdach towarowych: w Chicago i na giełdzie Matif, ale widać to też na rynkach fizycznych. Mamy najniższe ceny od pięciu lat i one są w pełni uzasadnieniem czy odzwierciedleniem tego jak te bilansy wyglądają. Mamy wzrost zapasów końcowych globalnie i w Europie. I w Polsce też moim zdaniem zakończymy ten sezon z wyższymi zapasami, więc widać ewidentnie, że to nie jest rok dla producentów zbóż.


Ruch na rynku rzepaku

– Jeżeli chodzi o rzepak, to bilans jest komfortowy, natomiast tutaj też jest dużo zamieszania politycznego, jeśli chodzi o Kanadę czy Chiny. Mieliśmy też duże spadki na koniec poprzedniego roku na giełdzie Matif. W tej chwili te notowania wróciły, bo są one związane głównie z czynnikami geopolitycznymi, więc jeżeli chodzi o stricte same bilansy oleistych, czyli rzepaku i soi, to te bilansy są komfortowe. W rzepaku mamy rekordową produkcję w skali globalnej, wysokie zbiory w Europie i rekordową produkcję w Kanadzie. Tu trzeba zauważyć, że Kanada jest największym producentem i eksporterem rzepaku. Mamy wysoką produkcję rzepaku w Australii, gdzie właśnie skończyły się żniwa, więc ten towar w tych najbliższych miesiącach też się może pojawić na rynku i niestety może się też pojawić w Europie. To w tym dłuższym terminie może wpływać też na ceny, ponieważ cena rzepaku w Polsce jest ustalana w poparciu o trzy składowe: notowania na giełdzie Matif, premię oraz kurs złotego, który z kolei też nam nie pomaga.

Niskie ceny na całym świecie

– Ceny na rynku polskim są skorelowane z rynkami światowymi. My jako Polska mamy nadwyżki i w tym roku mamy dużo nadwyżki, więc nie możemy handlować w oderwaniu od tego, co się dzieje na rynkach światowych. Musimy wyeksportować z Polski te zboża, żeby się tej nadwyżki pozbyć i te ceny muszą być skorelowane, więc jeżeli są ceny niskie na świecie, to tak samo te ceny będą niskie w Polsce. Eksport z Polski do Niemiec, które są naszym głównym odbiorcą zbóż, jest dużo mniejszy. Niemcy w tym roku też miały wysoką produkcję, więc popyt z ich strony jest dużo mniejszy, dlatego będzie ciężko z tą nadwyżką w tej drugiej części sezonu wyjechać.

Karty będzie rozdawać pogoda

– Rolnicy szukają dzisiaj takich czynników, które mogłyby spowodować, że zobaczymy wzrosty cen, to takim czynnikiem fundamentalnym będzie pogoda. Ta pogoda to jednak jest jeszcze kwestią kilku miesięcy. Okres, gdzie rynek jest bardziej wrażliwy na zmiany pogody, w przypadku pszenicy na naszej półkuli to takie miesiące, jak maj czy czerwiec. Do tego czasu jednak gros tego zboża musi wyjechać z magazynów. A czy będą jakieś niespodzianki pogodowe na świecie? Trudno to dzisiaj powiedzieć, bo co roku są jakieś anomalie. W zeszłym roku jednak te anomalie nie miały wpływu na produkcję, bo w innych częściach świata ta produkcja była rekordowa. To na co warto zwrócić uwagę to też to, że my w nowy sezon jako świat, jako Europa i jako Polska wejdziemy z wysokimi zapasami, więc potrzebny będzie jakiś duży problem pogodowy na świecie, żeby móc mówić o tym, że te bilanse w przyszłym sezonie się zmienią. A jak one się zmienią, to faktycznie wtedy jest szansa na to, że zobaczymy jakieś wzrosty cen.

dr Mariusz Drożdż

Protesty rolnicze: Wielka Brytania: „Wojna o handel” – kryzys systemowy w rolnictwie

0
Protesty rolnicze - Wielka Brytania

Fala protestów rolniczych przetacza się przez Europę, a brytyjscy rolnicy, mimo Brexitu, zmagają się z analogicznymi problemami: brak opłacalności produkcji i bezwład decyzyjny.

Kontekst europejski: Bezsilność wobec Komisji?

W Unii Europejskiej cały żal wylewany jest bezpośrednio na Komisję Europejską. Głównym zarzutem jest bezwład we wdrażaniu realnych rozwiązań oraz polityka klimatyczna i handlowa, które wpływają na brak opłacalności produkcji zbóż i żywca.

Przeczytaj również: Protesty rolnicze mają sens! Parlament Europejski mrozi umowę z Mercosur

Sytuacja w Polsce: Podobne wektory niezadowolenia

W Polsce protesty rolnicze również występują przeciwko dyktatowi cenowemu i polityce Unii, ale ich żale często kierują się też do rządu krajowego, w kontekście lokalnych problemów, na przykład zwrotu akcyzy, „dziurawej” granicy.

Brytyjski paradoks: Eskalacja i zagrożenie dla konsumentów

Paradoks Wielkiej Brytanii polega na tym, że mimo opuszczenia UE i teoretycznie krótszej drogi decyzyjnej, brak opłacalności jest tak samo istotny. Tamtejsi rolnicy protestują przeciwko polityce rządu oraz dyktatowi sieci handlowych.

Eskalacja protestów przybiera na sile, prowadząc do blokowania centrów dystrybucyjnych. Ta forma nacisku może w dłuższym terminie zagrozić dostępności towarów żywnościowych w największych sieciach handlowych, przez co konsumenci bezpośrednio odczują skalę problemów rolnictwa.


Redakcja Agroprofil / Źródła: FarmingUK, Farmers Guardian, dane rynkowe.

Uprawa bezorkowa od 2 lat

0
Uprawa bezorkowa od 2 lat
Bogusław Lupa z synem Bartoszem prowadzą rodzinne gospodarstwo rolne o powierzchni ponad 60 ha. Zajmują się produkcją roślinną i zwierzęcą. Fot. K. Grzeszczyk

Każdy rok w rolnictwie jest inny. Nie ma możliwości skrupulatnego zaplanowania i wykonania nawet najlepiej opracowanego scenariusza. Dlatego rolnicy muszą ciągle szukać nowych rozwiązań, by móc zarobić na prowadzonej działalności. Odwiedziliśmy jedno z gospodarstw w woj. kujawsko-pomorskim, w którym zrezygnowano z pługa na rzecz uprawy bezorkowej.

Ten rok jest wyjątkowy pod wieloma względami. Mieliśmy w wielu regionach dość dobry przebieg pogody, który umożliwił rolnikom zebranie wysokich i stabilnych plonów. Niestety „klęska” urodzaju i masowy import różnych towarów rolnych z wielu zakątków świata, nie tylko Europy, spowodował załamanie cen na rynkach rolnych. Rolnicy wobec zaistniałej sytuacji zmuszeni są szukać oszczędności na każdym etapie produkcji.

Jednym z rozwiązań może być zrezygnowanie z pługa na rzecz uprawy bezorkowej. Od kilku lat widać wzrost liczby gospodarstw, które w tej technologii widzą wiele pozytywów. Nieważne w jaki sposób i jakimi maszynami jest ona realizowana, liczy się finalny zysk z produkcji, który pozwoli przeżyć na tym coraz trudniejszym ryku i dalej rozwijać gospodarstwo.

Dwa lata bez orki
Dobre rozdrobnienie resztek pożniwnych po zbiorze kukurydzy ułatwia ich wymieszanie z glebą za pomocą kultywatora do uprawy bezorkowej. Fot. K. Grzeszczyk

Bogusław Lupa prowadzi gospodarstwo rolne w miejscowości Włoszanowo w woj. kujawsko-pomorskim. Z dzierżawami liczy ono 62 ha. Są to gleby od klasy bonitacyjnej III a do V. Przeważają jednak grunty IV klasy. Oprócz tego jest prowadzona hodowla trzody chlewnej w cyklu otwartym. Rocznie sprzedaje się ok. 1750 tuczników.

Jakie rośliny są w płodozmianie?

Dominują zboża – w tym pszenica ozima, pszenżyto ozime, jęczmień ozimy. Kukurydza na ziarno zajmuje ok. 22 ha, a buraki cukrowe są uprawiane na areale 5 ha. Oprócz tego posiadamy 2 ha łąk.

Jakie plony uzyskuje się w gospodarstwie?

Ten rok był wyjątkowy pod względem plonowania. Wielu rolników w naszym regionie biło swoje rekordy. Dobry przebieg pogody pozwolił na osiągnięcie bardzo satysfakcjonujących plonów. Jęczmienia ozimego zebraliśmy ok. 8,5 t/ha, pszenżyta ok. 8 t/ha, a pszenicy ok. 7,5 t/ha. Plony buraka cukrowego są u nas na poziomie 60–70 t/ha, a kukurydzy na ziarno ok. 10–11 t/ha. Dzięki przede wszystkim większej sumarycznej ilości wody oraz mniejszej liczbie upalnych dni latem rośliny dużo lepiej się rozwijały i w efekcie dały rewelacyjne plony. 

Kiedy zaczęła się przygoda z uprawą bezorkową i co było tego powodem?

Jesienią 2023 roku zakupiliśmy agregat bezorkowy z firmy Grano System. Od tego czasu wszystkie pola są uprawiane tym narzędziem. Jeszcze kilka lat temu prowadziłem gospodarstwo wspólnie z teściem. Był on zwolennikiem orki, ale gdy zobaczył, jak wygląda gleba po uprawie kultywatorem do uprawy bezorkowej, to zmienił zdanie. Przygotowywaliśmy wtedy pole pod buraka cukrowego. Najpierw po żniwach został wywieziony obornik, wymieszany z glebą broną talerzową, następnie zastosowaliśmy agregat do uprawy bezorkowej i wysialiśmy poplony. Tak przygotowane stanowisko spodobało się teściowi i od tego momentu wszystkie pola były uprawiane bez udziału pługa.    

Dwa lata bez orki
Trzybelkowy kultywator do uprawy bezorkowej z firmy Grano System to narzędzie pracujące w gospodarstwie od dwóch lat. Fot. K. Grzeszczyk

Jakie są korzyści z pracy agregatem do uprawy bezorkowej?

W dzisiejszych czasach trzeba liczyć koszty na każdym etapie produkcji. Co do agregatu do uprawy bezorkowej powiem, że praca nim generuje niższe koszty uprawy przy zachowaniu bardzo dobrego efektu mieszania gleby i jej spulchnienia. Oprócz tego dochodzi mniejsze zużycie paliwa, a pracę w polu wykonujemy szybciej. Zużycie oleju napędowego na 1 ha zależy od wielu czynników i warunków pracy. Jednak mogę powiedzieć, że zużywamy ok. 13 litrów ON na średniej glebie. Kultywator Grano System pracuje z ciągnikiem New Holland TM 140, którego moc wynosi 170 KM.

Staramy się pracować na głębokości 24–25 cm z prędkością 8–10 km/h. Kultywator jest wyposażony w trzy rzędy zębów sprężystych, które wykorzystują zabezpieczenie Non-Stop sprężynowe. Na szerokości roboczej 3 m pracuje 10 zębów zakończonych wymienną redliczką. Każda słupica ma zamontowaną wyprofilowaną listwę, dzięki której osiąga się bardzo dobry efekt wymieszania gleby z resztkami pożniwnymi. W dalszej części pracuje talerzowa sekcja równająca i daszkowy wał ugniatający o średnicy 600 mm. Warto dodać, że sprzęt jest wyposażony w hydrauliczną regulację głębokości pracy. Dokonuje się tego poprzez zmianę położenia wału ugniatającego.

Dwa lata bez orki
New Holland TM 140 ma silnik o mocy 170 KM. Fot. K. Grzeszczyk

Co do korzyści warto wspomnieć o cięższych glebach i nierównym terenie, gdzie w bardzo suchym roku z trudem można wbić lemiesz, a ogromnych brył nie ma jak rozbijać. Uprawa kultywatorem do uprawy bezorkowej nie stwarza takich problemów i łatwiej jest przygotować glebę pod wysiew. Tym sposobem uzyskujemy nie tylko równe pole, ale przede wszystkim zapewniamy optymalne warunki do wschodów roślin i rozwoju ich systemu korzeniowego. Mając dobrą i wyrównaną obsadę, łatwiej jest prowadzić łan, a ten się zawsze odwdzięczy wysokim i stabilnym plonem. Każdego rolnika cieszy, gdy zboże do zbiornika kombajnu wlatuje „pełną rurą”.

Jakie są mankamenty uprawy bezorkowej?

Każda uprawa ma swoje wady i zalety. Orka przykryje wszystko i mamy czarne pole pod uprawę. Natomiast uprawa bezorkowa nie wybacza błędów. Dlatego trzeba na każdym etapie produkcji mieć na względzie płodozmian. Nie będzie czystych plantacji zbóż bez mechanicznego niszczenia po żniwach samosiewów. Staramy się tak układać płodozmian, by zboża ozime nie następowały po sobie. Dlatego w gospodarstwie są uprawiane m.in buraki cukrowe i kukurydza na ziarno.  

Mamy bardzo dużą ilość resztek pożniwnych, które trzeba dobrze zagospodarować. Mimo że kombajn, który zbiera ziarno, ma rozdrabniacz łodyg, nie jest w stanie dobrze wymieszać ich z glebą. Chcąc uniknąć przestojów przy siewie np. pszenżyta czy pszenicy, trzeba te resztki dodatkowo bardzo dobrze rozdrobnić. W tym celu stosujemy zabieg z wykorzystaniem mulczera. Potnie i rozdrobni on grube łodygi na krótkie odcinki. Tym sposobem będzie można je łatwiej wymieszać z glebą i dobrze ją przygotować kultywatorem pod wysiew.

Dwa lata bez orki
Resztki pożniwne po zbiorze kukurydzy na ziarno są rozdrabniane mulczerem. Fot. K. Grzeszczyk

Warto dodać, że krótkie odcinki resztek pożniwnych lepiej i szybciej się zmineralizują. Na polu nie ma problemów z siewem, wzrostem i rozwojem roślin następczych. Zimowe opady, mróz i aktywność słońca zrobią swoje w szybkim rozłożeniu tak dużej ilości materii organicznej. Trzeba tylko czasu. Na resztki pożniwne stosujemy też preparaty biologiczne mające na celu ułatwić ich rozkład. Przy uprawie bezorkowej nie chodzi o to, żeby na polu było ładnie. Tu ma działać przede wszystkim biologia i pogoda.

Z moich obserwacji wynika, że buraki cukrowe w okresach letnich dłużej wytrzymują okresy z wysoką temperaturą i mają lepszy wigor. Na plantacjach, które są uprawiane bezorkowo, nie widać leżących liści, w odróżnieniu od tych, gdzie stosowano orkę.

Jak jest rozwiązane nawożenie?

Wszyscy wiedzą, że nawozy do tanich nie należą. Staram się pod zboża stosować gnojowicę w ilości ok. 20–24 m3/ha. Pod zboża aplikujemy ją po żniwach, a pod kukurydzę wiosną przed siewem. Z kolei pod uprawę buraków cukrowych i kukurydzy dodatkowo są stosowane nawozy wieloskładnikowe.

Mam kolegę, który stwierdził naocznie, wykopując korzenie kukurydzy, że stosowanie nawożenia zlokalizowanego w tej uprawie w suchych latach powoduje szybsze usychanie roślin ze względu na jednostronny rozwój systemu korzeniowego. Dużo lepszym rozwiązaniem jest głębokie deponowanie nawozu lub wysiew rzutowy. W naszym gospodarstwie staramy się wysiewać nawozy granulowane wieloskładnikowe przed uprawą kultywatorem do uprawy bezorkowej.

Czy w gospodarstwie są uprawiane poplony?

Od dwóch lat do tego tematu podchodzę zupełnie inaczej. Wcześniej wysiewaliśmy poplony rozsiewaczem i potem wykonywaliśmy zabieg bronowania. Niestety nie wyglądało to najlepiej.  Natomiast obecnie poplony są wysiewane zestawem uprawowo-siewnym. Dzięki temu uzyskujemy dużo więcej zielonej masy, a to lepiej wpływa na strukturę gleby. Poplony są wysiewane pod uprawę buraka cukrowego i kukurydzę. Są to rośliny wysiewane wiosną, dlatego warto okres jesieni i zimy wykorzystać na wzbogacenie gleby w cenne składniki pokarmowe. Mieszanki zawierają gorczycę i facelię i z roku na rok są wzbogacane o kolejne rośliny.

Dwa lata bez orki
Poplony są wysiewane pod buraki cukrowe i kukurydzę na ziarno. Fot. K. Grzeszczyk

Jakie są plany na dalszy rozwój gospodarstwa?

Planujemy zakup pługa dłutowego. Tym narzędziem można będzie jeszcze głębiej spulchniać glebę bez jej odwracania. Bardzo dobrze się nim spulchni również ścieżki technologiczne.

Rosną prognozy zbiorów w Brazylii. Czy ceny soi spadną?

0
ceny soi

Ceny soi na światowych giełdach znajdują się obecnie w fazie wyczekiwania, mimo że z Ameryki Południowej napływają raporty o rekordowej podaży. Choć brazylijscy analitycy ze StoneX i Celeres podnieśli swoje prognozy produkcji do oszałamiającego poziomu ponad 181 mln ton, notowania w Chicago (CBOT) wykazują dużą odporność. Głównym hamulcem dla spadków pozostaje sytuacja na rynku walutowym oraz stabilne zapotrzebowanie ze strony Chin i sektora biopaliw.

Walutowa tarcza Chicago i rykoszet na rzepaku

Kluczowym czynnikiem kształtującym ceny soi w ostatnich dniach jest kurs eurodolara. Jeszcze 27 stycznia 2026 r. dolar był wyjątkowo słaby (EUR/USD powyżej 1,20). Od tego czasu amerykańska waluta nieco się umocniła, spychając parę w okolice 1,18. Mimo tego ruchu, dolar wciąż pozostaje relatywnie tani, co wspiera konkurencyjność amerykańskiego ziarna.

Dlaczego jest to ważne dla polskiego rolnika? Ponieważ ceny soi w Chicago są głównym drogowskazem dla rzepaku na paryskiej giełdzie MATIF. Silna korelacja między tymi roślinami sprawia, że każda próba odbicia cen rzepaku jest obecnie tłumiona przez „ciężki” fundament sojowy. Jeśli soja w Chicago w końcu ugnie się pod ciężarem brazylijskich zbiorów, rzepak – mimo własnych problemów podażowych w UE – prawdopodobnie nie uniknie przeceny.

Brazylia przyspiesza, świat czeka na USDA

Zbiory w Brazylii nabierają tempa – firma AgRural szacuje ich zaawansowanie na 10%, co jest wynikiem lepszym niż rok temu. Na ten moment rynek ignoruje te dane, skupiając się na makroekonomii, jednak sytuacja może się zmienić już 10 lutego.

Wtedy to USDA opublikuje swój comiesięczny raport WASDE. Jeśli amerykańscy urzędnicy zdecydują się pójść śladem brazylijskich biur konsultingowych i podniosą prognozę produkcji z obecnych 178 mln ton w stronę 181-182 mln ton, presja na spadki stanie się duża. W takim scenariuszu, przy jednoczesnym dalszym umacnianiu się dolara, ceny soi mogą zaliczyć bolesną korektę, która natychmiast przeniesie się na europejskie notowania rzepaku. Tu jednak droższy dolar (droższy import do UE) może ograniczyć skalę spadku.

Co dalej? Taniejąca soja to zwykle tańszy rzepak

Obecna stabilizacja to może być „cisza przed burzą”. Inwestorzy z uwagą śledzą:

  • Kurs dolara: Czy utrzyma się powyżej 1,15, chroniąc eksport z USA?
  • Relację soja/rzepak: Czy rzepak zdoła wypracować własną premię, czy pozostanie zakładnikiem globalnego rynku nasion oleistych?
  • Ropę naftową: Wysokie, ale stabilne notowania ropy (ok. 65 USD) wspierają sektor biopaliw, co jest obecnie jedynym silnym punktem popytowym dla obu roślin.

Wyrazy współczucia dla dr Agnieszki Kiniec z powodu śmierci mamy

0

W dniu 30 stycznia 2026 r. przedwcześnie, bo w wieku 60 lat, odeszła do Pana Mama Naszej Koleżanki Doktor Agnieszki Kiniec.

Mama Agnieszki Kiniec od najmłodszych lat ukierunkowała córkę na umiłowanie do szeroko rozumianej przyrody. Stąd studia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika – Wydział Biologii i Nauki o Ziemi. Dzięki inspiracji Mamy, Agnieszka Kiniec podjęła dodatkowe studia z Dziennikarstwa, co wpłynęło na humanistyczne podejście do przyrody.

Po zakończeniu studiów Agnieszka Kiniec podjęła staż, a potem pracę zawodową w Terenowej Stacji Doświadczalnej IOR–PIB w Toruniu. Motywowana przez Mamę Agnieszka Kiniec chciała rozpocząć realizację marzenia, którym był doktorat. Taka możliwość zaistniała dzięki Prof. dr. hab. Jackowi Piszczkowi, który rozwijał badania nad patogenami buraka cukrowego.

Pierwsze wyniki badań przeprowadzonych w TSD Toruń IOR–PIB, Agnieszka Kiniec przedstawiła już w 2015 r. podczas 55. Sesji Naukowej IOR–PIB, a w kolejnych latach opublikowała wiele prac naukowych dotyczących integrowanej ochrony buraka cukrowego przed patogenami.

Mobilizacja ze strony Mamy zaowocowała obroną pracy doktorskiej, której Promotorem był Prof. dr hab. Jacek Piszczek. Rozprawa dotyczyła odporności grzyba powodującego chwościka buraka na substancje czynne fungicydów. Recenzenci doktoratu zawnioskowali o wyróżnienie pracy doktorskiej, co przedstawili podczas publicznej obrony doktoratu w dniu 15 grudnia 2021 r. w IOR–PIB w Poznaniu. 

Po uzyskaniu stopnia doktora, Mama dopingowała Doktor Agnieszkę, żeby dalej się rozwijała naukowo, co szeroko i dynamicznie realizuje w badaniach nad niechemicznymi metodami zwalczania patogenów buraka cukrowego, co jest zgodne z najnowszymi światowymi kierunkami i trendami.

Działalność naukowa została uhonorowana podczas wyborów do władz Polskiego Towarzystwa Fitopatologicznego w Oddziale Bydgoszcz, w którym to Agnieszka jest Zastępcą Przewodniczącego.

Dzięki wsparciu Mamy Doktor Agnieszka zaczęła upowszechniać wyniki swoich badań naukowych poprzez Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, co skutkowało wieloma popularno-naukowymi publikacjami w kwartalniku Poradnik Plantatora Buraka Cukrowego. Talent do przekazywania wiedzy plantatorom buraka cukrowego oraz ukończone dodatkowo studia dziennikarskie, były głównymi argumentami za powołaniem Doktor Agnieszki na funkcję Redaktor Naczelnej PPBC w 2025 r., co było spełnieniem woli Mamy Doktor Agnieszki i powodem do dumy.

Dalsze upowszechnianie wiedzy zaowocowało wydaniem w 2025 r. Kodeksu Dobrych Praktyk w Uprawie Buraka Cukrowego, którego redaktorem naukowym była Doktor Agnieszka Kiniec.

Umiłowanie do przyrody i słowa pisanego, które Doktor Agnieszce zaszczepiła Mama oraz Jej wiara w córkę i dopingowanie kolejnych pomysłów życiowych, owocują wspaniałym rozwojem. 

Wspomina,
Prof. dr hab. Marek Mrówczyński 
Dyrektor IOR-PIB w latach 2018–2021 oraz 2007–2012