Strona główna Blog Strona 10

Co decyduje o żyzności gleby? Wszystko zaczyna się od niewidocznych procesów

0
Enzymy glebowe a żyzność gleby
Dwie gleby mogą zawierać podobne ilości składników pokarmowych, a mimo to różnić się tempem procesów biologicznych. Fot. A. Maziarek

Pozostawione na polu resztki pożniwne rozkładają miliardy mikroorganizmów, uwalniając składniki pokarmowe i wspierając tworzenie próchnicy. Proces ten rozpoczynają enzymy glebowe, które umożliwiają przebieg kolejnych etapów przemiany materii organicznej.

Enzymy glebowe a żyzność gleby
Aktywne korzenie wydzielają związki, które pobudzają mikroorganizmy do produkcji enzymów i napędzają procesy biologiczne zachodzące w glebie. Fot. M. Piśny

Enzymy glebowe – czym są i jak działają?

Enzymy glebowe to związki biologiczne, które umożliwiają przebieg reakcji chemicznych zachodzących w glebie. Same nie dostarczają składników pokarmowych ani nie tworzą próchnicy. Ich rolą jest zapoczątkowanie przemian złożonych związków organicznych, bez których dalsze procesy biologiczne nie mogłyby przebiegać.

Większość enzymów glebowych produkowana jest przez bakterie, grzyby i promieniowce. Wytwarzają je również korzenie roślin oraz niektóre organizmy fauny glebowej. Co ciekawe, wiele z nich zachowuje aktywność także po śmierci organizmów, które je wyprodukowały. Dzieje się tak dlatego, że wiążą się z cząstkami ilastymi i materią organiczną, co chroni je przed szybkim rozkładem i pozwala nadal uczestniczyć w procesach zachodzących w glebie.

Większość enzymów działa poza komórkami organizmów, które je wytworzyły. Są wydzielane bezpośrednio do środowiska glebowego i to właśnie tam rozpoczynają przemiany, od których zależy funkcjonowanie całego mikrobiomu.

Jak rozkład resztek pożniwnych wpływa na żyzność gleby?

Enzymy uczestniczą w ogromnej liczbie reakcji zachodzących w glebie. Nie wszystkie odpowiadają jednak za te same procesy. Każdy z nich pełni określoną rolę, a dopiero ich łączne działanie pozwala na sprawne funkcjonowanie całego systemu glebowego.

Jedne uczestniczą w rozkładzie związków węgla obecnych w resztkach roślinnych, inne biorą udział w przemianach azotu, fosforu czy siarki. Oznacza to, że nawet rozkład słomy pozostawionej po zbiorach nie jest efektem działania jednego mechanizmu. To proces składający się z wielu następujących po sobie reakcji, z których każda przygotowuje warunki do kolejnego etapu przemian.

Można porównać to do pracy zespołowej. Jeden enzym rozpoczyna rozkład dużych i złożonych cząsteczek, kolejne przejmują produkty tych reakcji i przekształcają je dalej. Dzięki temu proces przebiega stopniowo, a materia organiczna jest rozkładana etap po etapie, zamiast ulegać gwałtownym przemianom.

Takie uporządkowanie ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania gleby. Gdyby wszystkie reakcje zachodziły jednocześnie, mikroorganizmy nie byłyby w stanie efektywnie wykorzystywać powstających związków. Sekwencyjne działanie enzymów pozwala utrzymać ciągłość procesów biologicznych i stopniowo uwalniać składniki pokarmowe do obiegu.

Poszczególne etapy są ze sobą ściśle powiązane. Produkty jednej reakcji stają się materiałem dla następnej, dlatego sprawność całego procesu zależy od współdziałania wielu enzymów, a nie od aktywności jednego z nich.

Enzymy glebowe a żyzność gleby
Długotrwałe zalanie ogranicza dostęp tlenu, spowalnia procesy biologiczne i zmniejsza tempo przemian materii organicznej. Fot. M. Piśny

Materia organiczna w glebie a dostępność składników pokarmowych

Rośliny pobierają składniki pokarmowe w postaci prostych jonów i związków rozpuszczonych w roztworze glebowym. Związki organiczne obecne w resztkach pożniwnych, oborniku czy próchnicy wymagają wcześniej przekształcenia do form, które mogą zostać pobrane przez system korzeniowy.

Dlatego sama obecność materii organicznej w glebie nie przesądza jeszcze o dostępności składników pokarmowych. O ich stopniowym uwalnianiu decydują procesy biologiczne zachodzące podczas rozkładu materii organicznej.

To właśnie tutaj rozpoczyna się rola enzymów. Inicjują one rozkład złożonych cząsteczek, umożliwiając mikroorganizmom prowadzenie kolejnych etapów przemian. Efektem współdziałania enzymów i mikroorganizmów jest stopniowe uwalnianie azotu, fosforu, siarki oraz innych składników pokarmowych do form dostępnych dla roślin.

Z tego względu biologiczną wartość gleby wyznacza zarówno ilość zgromadzonych składników pokarmowych, jak i tempo procesów odpowiedzialnych za ich uwalnianie i ponowne włączanie do obiegu.

Enzymy i mikroorganizmy glebowe – jak współpracują?

Aktywność enzymów rozpoczyna przemiany zachodzące w glebie, ale nie kończy całego procesu. Proste związki powstające w wyniku ich działania są natychmiast wykorzystywane przez mikroorganizmy, które przekształcają je w kolejne substancje, budują własną biomasę lub uwalniają składniki pokarmowe do roztworu glebowego.

Oznacza to, że efektywność działania enzymów zależy od sprawnego funkcjonowania całego mikrobiomu. Nawet wysoka aktywność enzymatyczna nie przełoży się na intensywny obieg składników pokarmowych, jeżeli liczebność i różnorodność mikroorganizmów zostaną ograniczone.

Podobnie działa to w drugą stronę. Mikroorganizmy nie są w stanie skutecznie wykorzystywać złożonych związków organicznych bez enzymów rozpoczynających ich rozkład. Dopiero współdziałanie obu tych elementów sprawia, że materia organiczna może zostać przekształcona w formy dostępne dla kolejnych organizmów i ostatecznie dla roślin.

To pokazuje, że enzymy nie funkcjonują jako odrębny element gleby. Stanowią część biologicznego systemu, w którym każda reakcja uruchamia kolejne procesy decydujące o obiegu materii i składników pokarmowych.

Enzymy glebowe a żyzność gleby
Enzymy rozpoczynają rozkład złożonych związków w resztkach pożniwnych, przygotowując je do dalszej pracy mikroorganizmów. Fot. M. Piśny

Co wpływa na aktywność biologiczną i żyzność gleby?

Choć enzymy występują w każdej glebie, tempo reakcji, które katalizują, może znacząco się różnić nawet między stanowiskami położonymi w niewielkiej odległości od siebie. O intensywności ich działania decydują przede wszystkim warunki środowiska glebowego.

Każdy enzym osiąga najwyższą aktywność w określonym zakresie temperatury i odczynu. Jeżeli warunki odbiegają od wartości optymalnych, tempo zachodzących reakcji stopniowo spada. Podobny wpływ wywierają wilgotność oraz dostępność tlenu, które bezpośrednio oddziałują na przebieg procesów biologicznych.

Znaczenie mają również właściwości samych cząstek gleby. Część enzymów wiąże się z minerałami ilastymi oraz materią organiczną, dzięki czemu jest lepiej chroniona przed rozkładem i może zachowywać aktywność przez dłuższy czas. W efekcie dwie gleby o podobnej zawartości próchnicy mogą różnić się tempem zachodzących procesów biologicznych, jeżeli różnią się składem mineralnym lub warunkami środowiskowymi.

Aktywność enzymów jest więc odzwierciedleniem środowiska, w którym funkcjonują. Im bardziej sprzyjające są warunki dla przebiegu reakcji biochemicznych, tym sprawniej zachodzą procesy odpowiedzialne za obieg materii i składników pokarmowych.

Mikrobiom gleby – skąd biorą się enzymy?

Warunki sprzyjające działaniu enzymów nie zawsze oznaczają, że w glebie powstaje ich dużo. O ilości produkowanych enzymów decyduje przede wszystkim aktywność organizmów, które je wytwarzają.

Największym producentem enzymów są mikroorganizmy glebowe. Im intensywniej rozwija się ich populacja, tym większa jest produkcja związków odpowiedzialnych za rozkład materii organicznej i kolejne etapy przemian zachodzących w glebie. Wytwarzanie enzymów zwiększa się szczególnie tam, gdzie mikroorganizmy mają dostęp do źródła energii i składników niezbędnych do wzrostu.

Istotną rolę odgrywają również korzenie roślin. Wydzielane przez nie związki organiczne pobudzają rozwój mikroorganizmów zasiedlających ryzosferę, a tym samym zwiększają produkcję enzymów. Z tego względu największą aktywność biologiczną obserwuje się zwykle w bezpośrednim sąsiedztwie aktywnych korzeni oraz w miejscach bogatych w świeżą materię organiczną.

Produkcja enzymów zmienia się wraz z intensywnością życia biologicznego. Im bardziej aktywny i zróżnicowany jest mikrobiom gleby, tym większa liczba enzymów uczestniczy jednocześnie w procesach odpowiedzialnych za rozkład materii organicznej i obieg składników pokarmowych.

Aktywność enzymów jako wskaźnik żyzności gleby

Skoro enzymy uczestniczą w większości procesów zachodzących w glebie, naturalnie pojawia się pytanie, czy ich aktywność może powiedzieć coś o kondycji całego środowiska glebowego? Okazuje się, że właśnie dlatego od wielu lat stanowią one jeden z najważniejszych biologicznych wskaźników jakości gleby.

Aktywność enzymów glebowych bardzo szybko zmienia się wraz z warunkami panującymi w glebie. Wystarczy ograniczenie dopływu materii organicznej, pogorszenie stosunków wodno-powietrznych czy silne zaburzenie struktury, aby tempo wielu reakcji zaczęło spadać. Dzięki temu zmiany zachodzące w aktywności enzymatycznej często pojawiają się wcześniej niż zmiany widoczne w wielu właściwościach chemicznych gleby.

Z tego powodu aktywność enzymatyczna jest uznawana za jeden z najbardziej czułych biologicznych wskaźników jakości gleby. W przeciwieństwie do wielu parametrów chemicznych pokazuje nie tylko, jakie składniki znajdują się w glebie, ale przede wszystkim, czy zachodzą procesy umożliwiające ich przekształcanie i udostępnianie roślinom.

To właśnie dlatego w badaniach naukowych coraz częściej analizowana jest aktywność enzymów, a nie wyłącznie liczebność mikroorganizmów. Sama obecność bakterii i grzybów nie oznacza jeszcze, że procesy biologiczne przebiegają intensywnie. Mikroorganizmy mogą występować w glebie, ale ich aktywność może być ograniczona przez niekorzystne warunki środowiskowe. Dopiero oznaczenie aktywności enzymatycznej pozwala ocenić, czy mikrobiom rzeczywiście funkcjonuje i uczestniczy w przemianach zachodzących w glebie.

W ocenie jakości gleby często oznacza się aktywność kilku wybranych enzymów. Każdy z nich dostarcza informacji o innym procesie zachodzącym w glebie:

  • Dehydrogenazy odzwierciedlają ogólną aktywność mikroorganizmów,
  • fosfatazy uczestniczą w przemianach fosforu, ureaza związana jest z obiegiem azotu,
  • β-glukozydaza bierze udział w rozkładzie związków węgla.

Łączna ocena ich aktywności pozwala znacznie lepiej zrozumieć biologiczne funkcjonowanie gleby niż analiza pojedynczego parametru.

Enzymy glebowe dżdżownice
Obecność i aktywność dżdżownic to jeden ze wskaźników żyznej i produktywnej gleby. Fot. M. Piśny

Od czego zależy żyzność gleby?

Patrząc na pole, trudno pomyśleć o enzymach. Nie widać ich gołym okiem, nie pokazują ich standardowe analizy gleby, a mimo to każdego dnia uruchamiają procesy, od których zależy funkcjonowanie całego ekosystemu glebowego.

Żyzność gleby nie wynika wyłącznie z ilości zgromadzonych składników pokarmowych. W równym stopniu zależy od tego, czy zachodzą procesy umożliwiające ich uwalnianie i ponowne włączanie do obiegu. Enzymy są jednym z pierwszych ogniw tego mechanizmu.

Być może właśnie dlatego, mówiąc o jakości gleby, coraz częściej warto myśleć nie tylko o jej zasobności, ale również o procesach, które nieustannie w niej zachodzą. Bo ostatecznie to nie sama obecność składników pokarmowych decyduje o żyzności gleby, lecz zdolność całego systemu do ich uruchamiania i wykorzystywania.

Jakie będą plony kukurydzy w tym sezonie? Polska podzielona na pół

0

Ten sam sezon, dwa zupełnie różne obrazy pola. Na południu i zachodzie Polski upały przekraczające miejscami 40°C przypaliły liście i przesuszyły ziarniaki, a rolnicy walczą o uznanie strat. Tymczasem na północy i wschodzie kraju plantacje wyglądają wyjątkowo dobrze, a kolby budują masę ziarna w tempie dającym podstawy do optymizmu. Połowa sierpnia to moment, w którym obraz tegorocznego plonowania kukurydzy staje się coraz wyraźniejszy – zawiązane ziarniaki są już widoczne w kolbach i rozpoczynają intensywne nalewanie. Jak wynika z podsumowania Wielkopolskiej Izby Rolniczej, tegoroczny sezon dzieli Polskę na dwie bardzo różne rzeczywistości.

Kluczowy moment sezonu

Na większości obszaru kraju najsilniejsze fale upałów wystąpiły jeszcze przed rozpoczęciem kwitnienia, a sam okres pylenia i zapylania przebiegał w wielu regionach w stosunkowo korzystnych warunkach termicznych i wodnych. To kluczowa informacja dla dalszej oceny potencjału plonotwórczego – to właśnie kwitnienie w największym stopniu decyduje o końcowym poziomie plonowania kukurydzy. Odpowiednia dostępność wody w tym oknie czasowym przekłada się na sprawniejszą fotosyntezę, prawidłowe zapylenie i lepsze wypełnianie ziarniaków. Zawiązane kolby dają więc podstawy do ostrożnego optymizmu, choć potencjał plonowania nie jest jeszcze przesądzony.

40°C w polu: upały spaliły plony na południu i zachodzie

Zdecydowanie trudniejsza sytuacja panuje miejscami na południu i zachodzie Polski, gdzie lipcowe upały – miejscami przekraczające 40°C – uderzyły w rośliny najmocniej. Na części plantacji widoczne są przypalone i uszkodzone liście, a najbardziej ucierpiały odmiany późniejsze oraz plantacje siane później, które w szczycie upałów znajdowały się w newralgicznej fazie rozwoju. Wysoka temperatura w połączeniu z niedoborem wody zaburzała proces zapylania i sprzyjała zasychaniu już rozwiniętych ziarniaków, co przekłada się na słabiej wypełnione kolby i niższy potencjał plonotwórczy.

Problem pogłębia charakter tegorocznych opadów. Mimo że w wielu rejonach notowano intensywne deszcze, ich gwałtowność sprawiała, że woda na słabszych, piaszczystych stanowiskach szybko przemieszczała się w głąb profilu glebowego. W efekcie suma opadów nie zawsze przekłada się na realną dostępność wody dla roślin – decydujący jest rozkład opadów w czasie, a nie sama ich ilość.

Susza czy nie susza? Dlaczego rolnicy z Opolszczyzny nie dostaną odszkodowań

Sytuacja obserwowana m.in. w województwie opolskim pokazuje szerszy problem systemowy. Na plantacjach zlokalizowanych na lżejszych glebach rośliny tracą kondycję bardzo szybko, a miejscami zasychają całkowicie. Rolnicy oczekują możliwości szacowania strat przez komisje klęskowe, jednak obowiązujące procedury są ściśle powiązane z formalnym stwierdzeniem suszy – sama ekstremalnie wysoka temperatura nie jest traktowana jako samodzielna przyczyna szkód o charakterze klęskowym.

Tymczasem dla rośliny temperatura i dostępność wody są nierozerwalnie powiązane – w czasie upałów kukurydza potrzebuje wody nie tylko do wzrostu, ale też do chłodzenia tkanek. Gdy gleba nie dostarcza jej w wystarczającej ilości, dochodzi do przegrzania, uszkodzeń aparatu asymilacyjnego, a w skrajnych przypadkach do zamierania roślin. To zjawisko, które w kolejnych sezonach będzie prawdopodobnie zyskiwać na znaczeniu.

Tu kukurydza rośnie jak na drożdżach: północ i wschód kraju na plusie

Nie można jednak przenosić obrazu z najbardziej dotkniętych regionów na cały kraj. Na północy i wschodzie Polski większość plantacji jest w dobrej, a nawet bardzo dobrej kondycji. Rośliny prawidłowo zakończyły kwitnienie i obecnie koncentrują się na budowaniu masy ziarna.

DKC3888 i odmiany odporne na stres: co wybrać na kolejny sezon

Tegoroczne doświadczenia z południa kraju to wyraźna wskazówka przy wyborze materiału siewnego na kolejne sezony. W warunkach rosnącej zmienności pogodowej znaczenie odmian o podwyższonej tolerancji na stres systematycznie rośnie – wykazują one większą stabilność plonowania mimo wysokich temperatur i okresowych niedoborów wody. Przykładem takiej odmiany jest średnio późny mieszaniec ziarnowy DKC3888, pochodzący z programu hodowlanego Field Shield, skupiającego odmiany o podwyższonej tolerancji na warunki stresowe.

Ile w końcu zbierzemy? Prognoza plonów kukurydzy na finisz sezonu 2026

Na ostateczną ocenę tegorocznego potencjału plonowania trzeba jeszcze poczekać, a decydujące będą ostatnie tygodnie sezonu. Jeśli końcówka wegetacji przebiegnie bez kolejnych poważnych anomalii pogodowych, większość producentów kukurydzy ziarnowej powinna mieć powody do zadowolenia. Sezon 2026 po raz kolejny pokazuje, że o bezpieczeństwie produkcji decyduje dziś nie tylko teoretyczny potencjał plonowania odmiany, ale przede wszystkim jej zdolność do utrzymania tego potencjału w warunkach stresu.

źródło: Na podstawie danych i obserwacji Wielkopolskiej Izby Rolniczej.

KOWR przetarg na żywność 2026: Rusza przetarg na dostawę ponad 74 tysięcy ton produktów. Do kogo trafi pomoc?

0

KOWR przetarg na żywność: Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa ogłasza duży przetarg na zakup żywności w 2026 roku w ramach Programu Fundusze Europejskie na Pomoc Żywnościową 2021–2027 (Podprogram 2026). Szacunkowa wartość całego zamówienia wynosi aż 575,1 mln zł netto.

Procedura obejmuje zakup i transport ponad 74 tysięcy ton żywności. Dla krajowych przetwórców i dostawców sektora rolno-spożywczego to jedna z największych okazji handlowych w tym sezonie.

Do kogo trafi pomoc?

Zakupiona w ramach przetargu żywność trafi bezpośrednio do magazynów czterech głównych Organizacji Partnerskich o zasięgu ogólnokrajowym:

  • Federacji Polskich Banków Żywności
  • Caritas Polska
  • Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej
  • Polskiego Czerwonego Krzyża

Organizacje te odpowiadają za bezpośrednią dystrybucję produktów do osób i rodzin znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji życiowej oraz materialnej na terenie całej Polski.

Co dokładnie kupuje KOWR? (Podział na kategorie)

Zamówienie zostało podzielone na 29 zadań częściowych. Wśród zamawianych produktów znajdują się m.in.:

  • Produkty mleczarskie i tłuszcze: Mleko UHT (8,8 mln l), Olej rzepakowy (6,6 mln l), Ser podpuszczkowy dojrzewający (2,64 tys. t), Śmietanka UHT 30% (1,1 mln l).
  • Produkty zbożowe: Mąka pszenna (4,4 tys. t), Makaron 4-jajeczny wstążki (4,4 tys. t), Kasza gryczana (1,65 tys. t), Płatki owsiane (1,1 tys. t), Herbatniki maślane (880 t).
  • Cukier, przetwory owocowe i słodycze: Cukier biały (6,6 tys. t), Sok jabłkowy (2,2 mln l), Miód nektarowy wielokwiatowy (2,2 tys. t), Dżem truskawkowy (1,65 tys. t), Powidła śliwkowe (1,32 tys. t), Syrop malinowy (1,1 mln l), Mieszanka studencka (880 t), Czekolada mleczna (440 t), Kawa zbożowa rozpuszczalna (440 t).
  • Warzywa i dania gotowe: Fasolka po bretońsku (4,4 tys. t), Ogórki konserwowe (2,97 tys. t), Klopsiki wieprzowe w sosie koperkowym (2,75 tys. t), Passata pomidorowa (2,2 tys. t), Groszek zielony (2,2 tys. t), Sos słodko-kwaśny (2,2 tys. t), Buraczki wiórki (1,92 tys. t), Fasola biała (1,76 tys. t).
  • Przetwory mięsne i rybne: Szynka wieprzowa (1,98 tys. t), Szynka drobiowa (1,98 tys. t), Filety z makreli w sosie pomidorowym (1,5 tys. t).

Najważniejsze wymogi i terminy

  • Numer postępowania: 300/2026/C
  • Termin składania ofert: do 15 września 2026 r. do godz. 12:00
  • Czas realizacji dostaw: Od dnia zawarcia umowy do 15 października 2027 r.
  • Wymóg pochodzenia surowca: Dostarczane produkty muszą pochodzić wyłącznie z terytorium Unii Europejskiej, państw EFTA/EOG lub wybranych krajów objętych umowami handlowymi (m.in. Szwajcaria, kraje Bałkanów Zachodnich).
  • Klauzula społeczna: Wykonawca zobowiązany jest do zatrudnienia na pełny etat co najmniej jednej osoby bezrobotnej na czas realizacji umowy.

Oferty należy składać w formie elektronicznej za pośrednictwem Platformy Zakupowej KOWR. Jedynym kryterium oceny złożonych ofert jest cena (100%).

Źródło: Opracowano na podstawie komunikatów KOWR

Łotewski przykład

0

Doradcy rolni z całej Europy wspólnie walczą ze szkodnikami i chorobami roślin. Tym razem eksperci z Austrii, Bułgarii i Polski udali się do regionu Bauska w południowej Łotwie, aby dowiedzieć się, jak tamtejsi doradcy wspólnie z rolnikami i naukowcami radzą sobie z problemem w sektorze sadowniczym, zwłaszcza przy użyciu nowatorskiego podejścia „RIMpro.

Zmniejszanie ryzyka infekcji

Wykorzystując dane pogodowe w czasie rzeczywistym i modele potwierdzone naukowo, RIMpro zapewnia precyzyjne prognozy ryzyka infekcji i rozwoju szkodników, umożliwiając plantatorom podejmowanie świadomych decyzji dotyczących środków ochrony roślin.


Dace Šmita-Stone, menadżer projektów w LLC “Latvian Rural Advisory and Training Centre”:

- Pracuję w Łotewskim Centrum Doradztwa i Szkoleń Wiejskich na Łotwie. To największe centrum doradcze na Łotwie.
Pracuję w projekcie sieci doradczej ds. szkodników. W ramach tego projektu zorganizowaliśmy w tym roku wizytę konsultacyjną na Łotwie, w sektorze sadowniczym. Do naszego kraju przyjechali nasi koledzy z Bułgarii, Polski i Austrii.
Mieliśmy dwa dni wymiany doświadczeń i wizyty konsultacyjnej w naszym Instytucie Badań i Innowacji AgriHorts, a także w Instytucie Ogrodniczym Dobele. Głównym celem naszej wizyty konsultacyjnej jest prezentacja i przedstawienie naszego systemu wspomagania decyzji RIMpro w sadach owocowych.

System RIMpro

Regina Rantane. Instytut AgriHorts Badań nad Ochroną Roślin:

  • Identyfikujemy czynniki wywołujące choroby. Sprawdzamy również, jakie owady występują w naszych sadach. Następnie rozpoznajemy najważniejsze problemy, które wymagają rozwiązania. Potem pracujemy nad tymi rozwiązaniami, nad tym, jak kontrolować te choroby i owady.

Ekologiczne rozwiązania

  • Innowacje pojawiają się tak szybko, ale powiedziałbym jednak, że są one bardziej dla naszych lokalnych rolników na Łotwie. Jeszcze w 2018 roku nie było produktów dla rolników ekologicznych. W ramach projektów poszukiwaliśmy produktów, które mogłyby być wykorzystane w rolnictwie ekologicznym, i zaczęliśmy je testować. Dzięki temu teraz mają strategię wykorzystania ekologicznego również w naszych sadach.

Gunde Gesebere, Instytut Ogrodniczy w Dobele:

  • Jestem asystentką Diany Feldman, która jest głównym pracownikiem działu czereśni, jak naukowiec. Jestem asystentką i pomagam jej we wszystkich pracach związanych z czereśniami. Lubię zbierać, wybierać okazy i zarządzać laboratoriami.
    Podobnie jak w Instytucie Rolniczym mamy wiele wytycznych: obserwujemy drzewa, jak rosną, system uprawy z minerałami i bez. Ale to zależy od roku.

Współpraca międzynarodowa

  • Współpracujemy również z innymi instytucjami – mówi Łotyszka. – Sprawdzamy ich odmiany, w tym odmiany czereśni, które stworzyliśmy. Następnie sprawdzamy, jak drzewa czują się w swoich krajach. W tym roku sprawdzamy, z każdego drzewa pozyskujemy połowę. Zarządzamy, jak przebiegały zbiory. A za trzy lata będziemy zbierać plony w połowie. Monitorujemy wszystko, co dotyczy czereśni, wiśni i rolnictwa i sprawdzamy, jaka jest tego zmienność: uprawa, odmiany, ich genetyka i tak dalej. Prowadzimy wiele projektów wspólnie z Litwinami i naukowcami z sąsiednich krajów. Sprawdzamy również odporność na zimę i najlepsze opcje, odmiany i klimat. A kiedy myślimy o tym wszystkim, to mamy wiele wspólnego z jabłkami i gruszkami.

Czas na innowacje

  • Staramy się, ale jeśli chodzi o innowacje, jako instytucja, lubimy też działać w projektach. Mamy mnóstwo pomysłów, co możemy zrobić. W tej chwili wykonujemy coś w rodzaju projektu szklarniowego, ale także wykorzystujemy drony do skanowania plantacji, które zapamiętują pola, odmiany, nazwy i miejsca, gdzie się znajdują. Przy drzewach umieszczone są kody QR, które się skanuje, aby wiedzieć, które to drzewo. To tworzy coś w rodzaju biblioteki drzew i wirtualnej mapy. Mamy również wirtualną mapę instytutu, którą można zeskanować i dowiedzieć się, w którym miejscu się jest i co się wokół dzieje.

Nowe odmiany, lepsze owoce i samozbiory

  • Dobrze jest iść naprzód i uzyskiwać nowe, lepsze owoce. Problem polega na tym, że drzewo rośnie przez 5, 10 do 15 lat, więc zmian nie da się zauważyć tak szybko, jak w szklarni. Dobrze współpracujemy też z ludźmi wokół nas, którym proponujemy zbiory turystyczne: pozwalamy im przychodzić i zbierać samemu, a oni płacą tylko za to, co zbiorą. Na Łotwie nie mamy jednak aż tak wielu plantacji.

Samoobsługowa sprzedaż

Edward, ogrodnik z Dobele:

  • Mieszkam w Dobele, a to jest nasza szkółka. Uprawiamy drzewa owocowe i krzewy jagodowe. Mamy też owoce i jagody, które rosną na polu. Można kupić jagody w skrzynkach w naszej lodówce lub przyjść i odebrać je osobiście. Mamy też kwiaty letnie, a w sezonie bramy są otwarte przez cały czas. Jeśli ktoś chce przyjść wcześniej przed lub po pracy, może podejść do lodówki, wziąć te jagody i skorzystać z samoobsługi. Tak więc organizujemy tu naszą pracę. Myślę, że jest to możliwe, ponieważ mieszkamy w małym mieście. Wszyscy się znają. W większy5h miastach myślę, że jest to dość trudne. Ale tak, tutaj to działa. Współpracujemy z Uniwersytetem Rolniczym i ze szkołą w Boldery. Mamy kilka projektów badawczych, nad którymi wspólnie pracujemy.

Dace Šmita-Stone, menadżer projektow w LLC “Latvian Rural Advisory and Training Centre”
Spędziliśmy razem miło czas, ucząc się, nawiązując kontakty i wymieniając doświadczenia. Myślę, że ta wizyta konsultacyjna jest bardzo przydatna i interesująca dla naszych partnerów w całej Europie. Byliśmy małą grupą, ale w ramach tego projektu, to bardzo dużo. W wyprawie wzięło udział 10 osób i myślę, że każdy z nas może zabrać ze sobą najlepsze wspomnienia z tej wizyty na Łotwie.

dr Mariusz Drożdż
Opolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Dopłaty bezpośrednie 2026 – stawki do hektara. Sprawdź ile dostaniesz!

0

Czekacie na przelewy z ARiMR? Mamy dobre wiadomości! Ministerstwo Rolnictwa opublikowało projekt rozporządzenia z szacunkowymi stawkami dopłat bezpośrednich i ekoschematów na 2026 rok. Dobre wieści są takie, że w tym roku wypłata zaliczek ruszy bardzo szybko.

Jakie są stawki dopłat bezpośrednich w 2026 roku?

W projekcie rozporządzenia Ministerstwa Rolnictwa określono szacunkowe stawki, które posłużą do wyliczenia zaliczek. Wynoszą one:

  • płatność niezwiązana do tytoniu – 1,92 zł/ha
  • podstawowe wsparcie dochodów – 436,23 zł/ha,
  • płatność redystrybucyjna – 179,12 zł/ha,
  • płatność dla młodych rolników – 248,70 zł/ha,
  • płatność dla małych gospodarstw – 941,42 zł/ha,
  • uzupełniająca płatność podstawowa – 48,04 zł/ha

Jakie są stawki dopłat bezpośrednich związane z produkcją?

Resort podał też szacunkowe stawki dopłat do poszczególnych upraw:

  • konopie włókniste – 124,73 zł/ha.
  • rośliny strączkowe – 878,45 zł/ha,
  • rośliny pastewne – 421,55 zł/ha,
  • ziemniaki skrobiowe – 1549,16 zł/ha,
  • buraki cukrowe – 1258,37 zł/ha,
  • pomidory – 2055,44 zł/ha,
  • chmiel – 1843,14 zł/ha,
  • truskawki – 1465,77 zł/ha,
  • len – 429,92 zł/ha,

Jakie będą stawki do zwierząt w 2026 roku?

W przypadku płatności do zwierząt stawki oszacowano na:

  • kozy – 47,57 zł/szt.
  • bydło – 318,83 zł/szt.,
  • krowy – 407,91 zł/szt.,
  • owce – 108,91 zł/szt.,

Jakie są stawki dopłat za ekoschematy w 2026 roku?

Wartość jednego punktu w tym ekoschemacie oszacowano na 92,76 zł, co przekłada się na następujące stawki:

  • ekstensywne użytkowanie TUZ z obsadą zwierząt – 463,80 zł/ha,
  • międzyplony ozime lub wsiewki śródplonowe – 463,80 zł/ha,
  • plan nawożenia – wariant podstawowy – 92,76 zł/ha,
  • plan nawożenia z wapnowaniem – 278,28 zł/ha,
  • zróżnicowana struktura upraw – 278,28 zł/ha,
  • wymieszanie obornika w ciągu 12 godzin – 185,52 zł/ha,
  • stosowanie nawozów naturalnych płynnych metodami innymi niż rozbryzgowo – 278,28 zł/ha,
  • uproszczone systemy uprawy – 278,28 zł/ha,
  • wymieszanie słomy z glebą – 92,76 zł/ha.

Dla pozostałych ekoschematów szacunkowe stawki wynoszą:

  • ziemniaki – 462,89 zł/ha.
  • obszary z roślinami miododajnymi – 1111,35 zł/ha,
  • Integrowana Produkcja Roślin – uprawy sadownicze – 1414,74 zł/ha,
  • uprawy jagodowe – 1276,48 zł/ha,
  • uprawy rolnicze – 603,00 zł/ha,
  • uprawy warzywne – 1276,48 zł/ha,
  • biologiczna uprawa – mikrobiologiczne środki ochrony roślin – 371,08 zł/ha,
  • biologiczna uprawa – nawozowe produkty mikrobiologiczne – 92,76 zł/ha,
  • retencjonowanie wody na TUZ – 260,69 zł/ha,
  • grunty wyłączone z produkcji – 522,30 zł/ha
  • materiały siewny:
  • zboża – 110,38 zł/ha
  • rośliny strączkowe – 179,04 zł/ha

Harmonogram wypłat: Zaliczki ruszą 8 września

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rozpocznie operację przelewów zaliczkowych 8 września 2026 r. Poziom zaliczek kształtuje się następująco:

  1. 75% należnej kwoty – dla płatności bezpośrednich oraz ekoschematów obszarowych.
  2. 85% należnej kwoty – dla płatności ONW, ekologicznych oraz rolno-środowiskowych.

⚠️ Uwaga: Wypłata zaliczek nie obejmuje ekoschematu Dobrostan zwierząt. Rozliczenie tego wsparcia nastąpi w terminie późniejszym ze względu na konieczność weryfikacji okresów przetrzymywania zwierząt.

Szczegółowy harmonogram wypłat i procedury ARiMR opisujemy również na portalu:

Kiedy poznamy ostateczne kwoty dopłat?

Ministerstwo podkreśla, że podane kwoty mają charakter szacunkowy i posłużą przede wszystkim do wcześniejszego wyliczenia zaliczek. Podstawą były wstępne dane ARiMR dotyczące powierzchni i liczby zwierząt zgłoszonych do wsparcia, a do przeliczeń przyjęto kurs EBC z 31 lipca 2026 r. – 4,3135 zł za euro.

Ostateczne stawki dopłat za 2026 rok zostaną ustalone przed rozpoczęciem płatności końcowych, z uwzględnieniem kursu euro z 30 września 2026 roku.

źródło: MRiRW

Zanim rozpoczną się wykopki. Tak przygotujesz ziemniaki do zbioru

0
Sadzenie i uprawa ziemniaków

Najbardziej pracochłonnym oraz najtrudniejszym etapem produkcji ziemniaka (niezależnie od jego dalszego przeznaczenia) jest zbiór, który przeprowadza się wtedy, gdy skórka jest skorkowaciała i nie schodzi pod naciskiem palca, natomiast bulwy łatwo odrywają się od stolonów. Dlatego warto zawczasu przygotować plantację tak, aby do minimum ograniczyć straty wynikające ze zbioru oraz nakłady związane z tą czynnością.

Kiedy kopać ziemniaki i jak przygotować je do zbioru?

Aby ułatwić pracę maszynom zbierającym bulwy ziemniaka (kombajnom, kopaczkom), bezwzględnie należy zniszczyć łęty (mechanicznie lub chemicznie). Zniszczenie łętów powinno się odbyć w okresie poprzedzającym zbiór, tj. ok. 2–3 tygodni przed planowanymi wykopkami w zależności od:

  • wcześniej zastosowanej agrotechniki (np. nawożenia, nawadniania),
  • odmiany (wczesna, późna),
  • przeznaczenia (nasienne, konsumpcyjne, przemysłowe, paszowe)

Z fenologicznego punktu widzenia jest to faza początku starzenia się roślin, gdy następuje brązowienie i marszczenie się jagód, dolne liście są już zżółknięte, a skórka bulw zmienia barwę (BBCH 89–91).

Dlaczego niszczy się nać ziemniaków przed zbiorem?

Zabieg ten przeprowadza się właściwie z kilku powodów:

  • bezpośrednim efektem tego zabiegu jest możliwość łatwiejszego zbioru (bez strat i zanieczyszczeń) w wyniku zniszczenia łęt ziemniaczanych oraz zachwaszczenia wtórnego, co pozytywnie wpływa na ograniczenie nakładów na energię i robociznę;
  • zabieg ten w sposób pośredni wpływa również na jakość plonu bulw poprzez przyśpieszenie osiągnięcia dojrzałości fizjologicznej, wynikiem czego jest równomierniejsze dojrzewanie;
  • w sposób pośredni zostaje ograniczone porażenie przez zarazę ziemniaka i rizoktoniozę, ponadto w wyniku zniszczenia odrostów naci ograniczone zostają wtórne infekcje grzybowe i wirusowe (pośrednio poprzez obniżenie wilgotność w łanie) – dotyczy tylko metody chemicznej;
  • również pośrednio zostają zabezpieczone bulwy przed uszkodzeniami mechanicznymi wynikającymi z techniki zbioru. Odporność na mechaniczne uszkodzenia wynika z poprawy stanu twardości skórki (szybsze korkowacenie), co powoduje mniejszą wrażliwość na uszkodzenia mechaniczne podczas zbioru i transportu.

Desykacja ziemniaków – mechaniczna czy chemiczna?

Desykacja ziemniaków
Prawidłowo zdesykowana plantacja ziemniaka. Fot. T. Sekutowski

Desykacja ziemniaków polega na celowym zniszczeniu i zasuszeniu części nadziemnych roślin przed zbiorem bulw. Jej głównym celem jest przygotowanie plantacji do wykopków, ułatwienie pracy maszyn zbierających oraz stworzenie warunków do odpowiedniego skorkowacenia skórki bulw. Niszczenie naci może być przeprowadzone mechanicznie, chemicznie lub poprzez połączenie obu metod.

Wybór metody zależy od kierunku produkcji (gospodarstwa intensywne, ekstensywne, ekologiczne) oraz od maszyn, jakie posiada dane gospodarstwo. Ponadto każda z tych metod różni się między sobą techniką wykonania oraz tempem zasychania naci.

Przykładowo dla metody mechanicznej średnie tempo zasychania naci, czyli liczba dni od zabiegu, wynosi średnio 13 dni. Natomiast w przypadku metody mechaniczno-chemicznej średni czas to 8 dni, a dla metody chemicznej – ok. 11 dni (w zależności od zastosowanej substancji czynnej desykanta). Ponadto istotnym czynnikiem, który warunkuje tempo zasychania naci, są warunki wilgotnościowo- termiczne (w słoneczne dni tempo zasychania istotnie przyspiesza), na które, niestety, plantatorzy nie mają jeszcze wpływu.

Mechaniczne niszczenie naci ziemniaków

Metoda mechaniczna jest najczęściej wykorzystywana w małych gospodarstwach ze względu na niskie nakłady na robociznę (posiadany sprzęt – rozbijacze łęcin) oraz w gospodarstwach ekologicznych ze względu na obostrzenia w stosowaniu chemicznych desykantów.

Metoda ta polega na mechanicznym niszczeniu łęt za pomocą 2- lub 4-rzędowego rozbijacza bijakowego montowanego na ciągniku, przystosowanego do konkretnej rozstawy międzyrzędzi, potocznie zwanego orkanem.

Rozdrabnianie łęcin ziemniaków odmian wczesnych przeprowadza się zazwyczaj na 7 dni przed zbiorem, odmian średnio wczesnych na 14 dni, natomiast odmian średnio późnych i późnych na 14 do 28 dni przed zbiorem.

O skuteczności tej metody decyduje prawidłowe wyprofilowanie redlin oraz doświadczenie operatora orkanu. Niestety, wadą metody mechanicznej jest brak działania fitosanitarnego, szczególnie w sezonach o niesprzyjających warunkach wilgotnościowo-termicznych. Wadą jest również względnie duża niedokładność, ponieważ przy obfitej naci spowodowanej, np. intensywnym nawadnianiem, nawożeniem azotowym czy czynnikiem odmianowym, aż 30–50% masy łęcin nie ulega rozdrobnieniu. Wtedy efekt „desykacji” jest bardzo ograniczony, a skórka bulw bardzo powoli korkowacieje.

Ponadto pozostawione na powierzchni pola nadal zielone resztki łęcin mogą stanowić potencjalne źródło zakażenia wtórnego zarodnikami grzyba zarazy ziemniaka. Do zakażenia wystarczy niewielka ilość wilgoci, aby zarodniki pływkowe spłynęły po liściach i pędach do gleby, a stamtąd przedostały się do bulw, doprowadzając w ten sposób do wtórnego porażenia, co skutkuje późniejszymi trudnościami w przechowywaniu bulw ziemniaka.

ROPA
Fot. K. Grzeszczyk

Mechaniczno-chemiczna desykacja naci ziemniaka

Metoda mechaniczno-chemiczna łączy mechaniczne niszczenie naci z zastosowaniem środka przeznaczonego do desykacji ziemniaka. Dobór preparatu, dawki oraz terminu zabiegu powinien każdorazowo wynikać z aktualnej etykiety środka ochrony roślin.

Jest to najmniej zawodny i najskuteczniejszy sposób ograniczania porażenia bulw wirusem Y (PVY) i liściozwoju (PLRV). Jej wykonanie jest szczególnie polecane na plantacjach o bujnej naci i obfitym zachwaszczeniu wtórnym.

Metoda ta przebiega dwufazowo: W pierwszym etapie nać jest mechanicznie rozdrabniana, a następnie – jeżeli przewiduje to technologia stosowania danego preparatu – wykonywany jest zabieg chemiczny. Termin aplikacji i dawkę należy dobrać zgodnie z aktualną etykietą zastosowanego środka.

Metoda ta jest bardzo skuteczna pod warunkiem, że zabieg chemiczny wykonuje się w następnym przejeździe, jednak nie później niż 24 h po ścięciu naci. Niestety, wadą tej metody są zwiększone koszty jej przeprowadzenia związane z liczbą przejazdów ciągnika oraz ceną desykanta. Ponadto należy pamiętać, że zbyt nisko ustawione bijaki mogą uszkadzać wierzchnią warstwę gleby oraz bulwy, a zbyt niskie przycięcie naci może powodować jej odrost. Z kolei w latach o dużej ilości opadów nie zaleca się rozbijania naci, gdyż zwiększa to ryzyko infekcji bulw.

Chemiczna desykacja ziemniaków

Metoda chemiczna jest najbardziej efektywną z metod, szczególnie daje bardzo dobre rezultaty w odmianach o bardzo długich i obfitych łętach oraz na plantacjach zachwaszczonych wtórnie, głównie przez gatunki chwastów wytwarzających bardzo obfitą masę zieloną, np.:

  • komosa biała,
  • szarłat szorstki,
  • chwastnica jednostronna,
  • rumianowate czy rdesty.

Przyjmuje się, że desykację chemiczną (defoliację) wykonuje się na 10–21 dni przed przewidywanym zbiorem bulw. Jest to jednak zabieg bardziej skomplikowany, gdyż oprócz funkcji podstawowej (zniszczenia naci) zapobiega także przemieszczaniu się grzybów i wirusów z liści i łodyg do bulw.

Dlatego w tym celu desykację należy wykonać 7–14 dni po głównym, letnim locie mszyc (wektorów chorób wirusów), koniecznie uwzględniając także wczesność odmiany i warunki pogodowe. Podczas aplikacji desykantów, podobnie jak w przypadku innych środków ochrony roślin, należy przestrzegać zaleceń zawartych w etykiecie danego środka. O skuteczności działania desykanta decyduje sprawność sprzętu, którym wykonuje się oprysk (głównie pompa opryskiwacza i rozpylacze).

Zbiór powinien odbyć się nie później niż 21 dni po desykacji, tak aby nie doszło do wtórnego odrastania naci oraz porażenia bulw rizoktoniozą, alternariozą lub zarazą ziemniaka. Ponadto jednym z głównych czynników decydujących o powodzeniu desykacji jest stan rośliny desykowanej. Koniecznie musi cechować ją odpowiedni turgor, dlatego zabiegi defoliantami należy wykonać najlepiej we wczesnych godzinach rannych lub późnych godzinach popołudniowych.

Kwas nonanowy (pelargonowy)

Kwas nonanowy to organiczny związek zaliczany do kwasów karboksylowych, wykazujących działanie kontaktowe nieselektywne. Zalecany jest jako desykant oraz środek zwalczający chwasty jedno- i dwuliścienne roczne.

Herbicydy zawierające w swoim składzie kwas nonanowy, powodują obumieranie zielonych części, mających bezpośredni kontakt ze środkiem. Zalecany jest do niszczenia naci przed zbiorem na plantacjach ziemniaka jadalnego, przemysłowego i nasiennego. Działanie widoczne jest już po upływie kilku godzin od zastosowania (efekt ten jest bardzo dobrze widoczny zwłaszcza przy wysokiej temperaturze i słonecznej pogodzie). Zaletą tej substancji czynnej jest fakt, że jest ona również skuteczna przy niskich temperaturach. Jest to bardzo istotne wtedy, gdy bierzemy pod uwagę desykację odmian ziemniaków bardzo późnych.

Sposób stosowania zależy od konkretnego preparatu, dlatego przed zabiegiem należy sprawdzić jego aktualną etykietę. Znaczenie mają m.in. sposób wcześniejszego przygotowania naci, faza rozwojowa roślin oraz warunki pogodowe.

Karfentrazon etylowy

Karfentrazon etylowy jest substancją działającą kontaktowo, czyli w miejscu naniesienia. Substancja ta jest inhibitorem oksydazy protoporfirynowej z grupy triazolinin i powoduje zaburzenia w przebiegu procesu fotosyntezy (działa fotodynamicznie). Dlatego słoneczna i bezchmurna pogoda przyspiesza jej działanie. Substancję tę zawiera m.in. Spotlight Plus 060 EO, przeznaczony do desykacji, czyli niszczenia naci ziemniaczanej.

Zgodnie z aktualną etykietą preparat można zastosować jednorazowo w dawce 1,0 l/ha albo w dwóch zabiegach: 0,7 l/ha oraz 0,3 l/ha, wykonywanych w odstępie 5–7 dni. Termin fizjologiczny zabiegu przypada na fazę starzenia się roślin (BBCH 90), około 2–3 tygodnie przed przewidywanym terminem zbioru. Dokładny moment należy dostosować m.in. do warunków pogodowych, wczesności odmiany, przeznaczenia bulw i stopnia dojrzałości skórki.

Odmiany wczesne ziemniaka powinny być desykowane pod koniec lipca, średnio wczesne – na początku sierpnia, a późne – pod koniec sierpnia. Karfentrazonu etylowego nie zaleca się stosować na rośliny mokre, na ok. 1 h przed spodziewanym opadem deszczu oraz podczas wysokich temperatur powietrza (powyżej 25°C). Najlepiej stosować go w godzinach rannych lub popołudniowych na rośliny suche z właściwym turgorem. Po 14 dniach od momentu zastosowania środka należy przystąpić do zbioru, ponieważ przetrzymywanie bulw ziemniaka w glebie dłużej niż 21 dni może spowodować odrastanie części nadziemnej roślin, przez co zwiększa się ryzyko porażenia rizoktoniozą.

Kiedy rozpocząć zbiór ziemniaków po desykacji?

Po prawidłowo przeprowadzonej desykacji należy przystąpić do zbioru. Trzeba unikać uszkodzeń mechanicznych bulw ziemniaka, które wynikają z samego procesu zbioru oraz późniejszego transportu.

Należy zwrócić szczególną uwagę na kilka czynników:

  • wilgotność gleby (wysoka zawartość wody w bulwach wpływa na ich podatność na uszkodzenia),
  • temperaturę gleby (zbiór powyżej 10°C),
  • rodzaj zastosowanego do zbioru sprzętu (kombajn czy kopaczka).

I na koniec, przed złożeniem bulw ziemniaka na przechowywanie należy je przesuszyć i poddać zabiegowi polegającemu na kilkudniowym przetrzymaniu w temperaturze 14–16°C, co umożliwi zabliźnienie się drobnych ran i otarć, powstałych w trakcie zbioru i transportu.

Autor: dr inż. Tomasz R. Sekutowski, Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB w Puławach, Zakład Herbologii i Technik Uprawy Roli we Wrocławiu

Zmiany w PIT 2027 – propozycje rządowe. Czy Prezydent zaakceptuje zmiany?

0
Rząd ogłasza zmiany w podatkach na 2027 rok
Konferencja prasowa Premiera i Ministra Finansów z 19.08.2026. Źródło: Kancelaria Premiera

Zmiany w PIT 2027: Rząd ogłosił plan głębokiej reformy systemu podatkowego, która ma wejść w życie w 2027 roku. Zamiast zapowiadanego wcześniej podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, resort finansów stawia na zmianę progów podatkowych, nową stawkę 24% oraz podwyżkę CIT dla największych korporacji. Choć zmiany w PIT 2027 mają złagodzić tzw. szok podatkowy dla wielu osób pracujących, ich ostateczny los zależy od przebiegu prac w parlamencie oraz decyzji Prezydenta RP, który deklarował publicznie, że nie podpisze żadnej ustawy podnoszącej podatki.

Zmiany w PIT 2027: Nowa stawka 24% i wyższy drugi próg podatkowy

Projekt zaprezentowany przez stronę rządową zakłada przebudowę skali podatkowej PIT od 2027 roku. Głównym celem ma być likwidacja barier rozwojowych dla osób, które po przekroczeniu obecnego progu 120 tys. zł rocznie wpadają w 32-procentową stawkę podatku.

Nowy model opodatkowania dochodów ma wyglądać następująco:

  • 12% – dla dochodów do 130 tys. zł rocznie (podniesienie pierwszego progu ze 120 tys. zł),
  • 24% – nowa stawka pośrednia dla dochodów w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł,
  • 32% – stawka najwyższa, obowiązująca dopiero od nadwyżki powyżej 150 tys. zł rocznie.

Rząd szacuje, że na modyfikacji progów zyska około 3,5 mln podatników, a maksymalna roczna korzyść dla pojedynczego podatnika wyniesie do 3 600 zł. Kwota wolna od podatku pozostanie natomiast na dotychczasowym poziomie 30 tys. zł.

Podwyżka CIT dla dużych firm sfinansuje reformę

Uszczuplenie dochodów budżetowych wynikające z korekty progów PIT szacowane jest na około 10 mld zł. Aby zbilansować te wydatki, rząd zapowiedział podniesienie stawki podatku CIT z 19% do 22% dla największych przedsiębiorstw oraz podatkowych grup kapitałowych, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro (ok. 200 mln zł).

Kluczowy warunek: Podpis Prezydenta RP i ścieżka legislacyjna

Zaprezentowane propozycje stanowią na razie wstępny projekt rządowy i wytyczne do prac legislacyjnych. Aby zmiany w PIT 2027 weszły w życie, ustawa musi pomyślnie przejść przez całą procedurę parlamentarną:

  1. Uchwalenie przez Sejm i Senat: W trakcie prac w komisjach sejmowych kształt przepisów może ulec kolejnym modyfikacjom.
  2. Podpis Prezydenta RP: Decyzja głowy państwa jest warunkiem koniecznym do wejścia ustawy w życie. Prezydent posiada prawo weta lub skierowania przepisów do Trybunału Konstytucyjnego. W sytuacji odstąpienia od wcześniejszych obietnic dotyczących kwoty wolnej 60 tys. zł na rzecz modyfikacji progów, stanowisko Prezydenta będzie kluczowym punktem całego procesu.

Co planowane zmiany w PIT 2027 oznaczają dla agrobiznesu?

Dla sektora rolnego proponowane zmiany mają charakter dwutorowy:

  • Rolnicy pracujący pozarolniczo: Osoby łączące prowadzenie gospodarstwa rolnego z pracą na etacie (np. w przetwórstwie, logistyce czy lokalnym przemyśle) unikną gwałtownego przeskoku do 32-procentowego podatku po przekroczeniu 120 tys. zł dochodu.
  • Usługi dla rolnictwa na skali podatkowej: Przedsiębiorcy świadczący usługi mechanizacyjne, doradcze czy weterynaryjne, rozliczający się na zasadach ogólnych, skorzystają z niższej, 24-procentowej stawki w przedziale 130–150 tys. zł.
  • Presja na ceny środków produkcji: Wyższy podatek CIT (22%) obejmie największe koncerny paliwowe, nawozowe, firmy przetwórcze i sieci handlowe. Istnieje ryzyko, że wyższe obciążenia podatkowe gigantów rynkowych zostaną pośrednio przeniesione na rolników w postaci wyższych cen środków do produkcji lub niższych cen skupu produktów rolnych.

Źródło: Konferencja prasowa Premiera i Ministra Finansów z dnia 19 sierpnia 2026 roku.

Ziarno w magazynie też może generować straty. Jak ich uniknąć?

0
W przeciwieństwie do modeli stacjonarnych suszarnia mobilna nie wymaga do działania fundamentów ani dodatkowych systemów załadunku i rozładunku, redukując koszty i czas instalacji do minimum.

Coraz więcej gospodarstw inwestuje w nowoczesne urządzenia do czyszczenia, suszenia i magazynowania zbóż. Straty powstające po zbiorach mogą znacząco obniżyć opłacalność produkcji. Dotyczą one nie tylko ubytków masy ziarna, ale również pogorszenia jego jakości.

magazynowanie ziarna przechowywanie ziarna
Jakość ziarna po zbiorze w dużej mierze zależy od właściwego magazynowania oraz stałej kontroli warunków przechowywania. Fot. D. Tomaszewski

W praktyce nawet dobrze plonująca plantacja nie gwarantuje wysokiego zysku, jeśli ziarno nie zostanie odpowiednio przygotowane i przechowane. Nadmierna wilgotność, zanieczyszczenia lub niewłaściwe warunki magazynowania ziarna mogą powodować rozwój pleśni, wzrost temperatury ziarna oraz spadek jego parametrów handlowych. Znaczenie właściwego przechowywania ziarna jest szczególnie widoczne w okresach dużych wahań cen.

Przykładowo, ceny rzepaku mogą zmieniać się od około 1930 zł/t do ponad 2300 zł/t. Gospodarstwo dysponujące odpowiednią infrastrukturą może przechować surowiec i sprzedać go w bardziej korzystnym terminie, zamiast oddawać go bezpośrednio po żniwach. Dodatkowo punkty skupu coraz dokładniej kontrolują jakość dostarczanego ziarna. Przekroczenie dopuszczalnej wilgotności, zbyt duża ilość zanieczyszczeń lub inne odstępstwa od norm często skutkują potrąceniami.

Czyszczenie ziarna przed suszeniem i magazynowaniem

Czyszczenie ziarna bezpośrednio po zbiorze jest jednym z najważniejszych etapów przygotowania plonu do przechowywania. To właśnie od jakości tego procesu zależy, czy ziarno zachowa swoje parametry handlowe i będzie mogło być bezpiecznie magazynowane przez wiele miesięcy.

Podczas zbioru kombajnem do zbiornika trafiają nie tylko nasiona rośliny uprawnej, ale również:

  • resztki słomy i plewy,
  • uszkodzone ziarna,
  • nasiona chwastów,
  • zielone i wilgotne części roślin,
  • kurz i inne drobne zanieczyszczenia.

Takie zanieczyszczenia zwiększają ryzyko rozwoju pleśni, powodują wzrost temperatury w magazynie i utrudniają późniejsze suszenie. Szczególnie niebezpieczne są zielone, wilgotne nasiona chwastów, które mogą stać się źródłem nadmiernej wilgoci w całej partii ziarna.

Dlaczego usuwanie zanieczyszczeń jest tak ważne?

W przypadku grochu, soi czy rzepaku nawet niewielka ilość wilgotnych zanieczyszczeń może prowadzić do miejscowego zawilgocenia masy ziarna. W takich warunkach szybko rozwijają się grzyby chorobotwórcze, a ziarno zaczyna się nagrzewać. Efektem są straty jakościowe, spadek zdolności kiełkowania oraz ryzyko wystąpienia mykotoksyn.

Dodatkowym problemem są nasiona chwastów. Oprócz pogorszenia jakości handlowej mogą one utrudniać przechowywanie ziarna oraz obniżać wartość paszową surowca.

Czystszy rzepak – mniej potrąceń w skupie

W przypadku rzepaku poziom zanieczyszczeń ma bezpośredni wpływ na cenę sprzedaży. Większość skupów przyjmuje standardowy limit 2% zanieczyszczeń. Jego przekroczenie oznacza potrącenia cenowe, które przy większych partiach mogą sięgać kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Wiele firm stosuje szczegółowe taryfikatory jakościowe. Im większy udział zanieczyszczeń, tym wyższe potrącenia. Zdarzają się również sytuacje, w których obecność określonych chwastów powoduje odrzucenie całej partii towaru.

Właściwe oczyszczenie rzepaku pozwala uniknąć tych strat. Co więcej, część odbiorców premiuje dostawy o czystości wyższej niż wymagany standard, dzięki czemu rolnik może uzyskać dodatkową dopłatę.

Jaką czyszczalnię do ziarna wybrać?

Wybór czyszczalni powinien być dostosowany do wielkości gospodarstwa oraz ilości przygotowywanego ziarna.

W gospodarstwach wykorzystuje się przede wszystkim:

  • wialnie i czyszczalnie sitowe – stosunkowo proste i niedrogie rozwiązanie, szczególnie przydatne w małych i średnich gospodarstwach;
  • czyszczalnie bębnowe – zapewniają większą wydajność i dokładność separacji, dlatego dobrze sprawdzają się w gospodarstwach posiadających większe magazyny oraz produkujących duże ilości ziarna;
  • sortowniki optyczne – wykorzystują kamery do rozpoznawania przebarwionych, uszkodzonych lub porażonych chorobami nasion.

W przypadku większych gospodarstw interesującym rozwiązaniem są czyszczalnie bębnowe, takie jak CBD-2 produkowana przez Dozamech. Ich zaletą jest wysoka wydajność pracy oraz możliwość dokładnego oddzielania zanieczyszczeń i uszkodzonych nasion przy zachowaniu niewielkiego ryzyka uszkodzeń mechanicznych. Podobne zastosowanie znajdują urządzenia marki Petkus, które od lat są wykorzystywane w gospodarstwach oraz przedsiębiorstwach zajmujących się obrotem ziarnem.

Sortowniki optyczne należą do najbardziej zaawansowanych urządzeń. Ze względu na wysoką cenę znajdują zastosowanie głównie w gospodarstwach nasiennych oraz produkujących ziarno o wysokiej wartości handlowej.

Czy własna czyszczalnia się opłaca?

Dla większości gospodarstw najlepszy stosunek kosztów do efektów zapewniają klasyczne wialnie i czyszczalnie sitowe. Już po kilku sezonach pozwalają ograniczyć potrącenia w skupie, zmniejszyć ryzyko problemów podczas magazynowania ziarna oraz poprawić jakość sprzedawanego surowca.

W większych gospodarstwach korzyści przynosi zastosowanie wydajniejszych czyszczalni bębnowych, które umożliwiają szybkie przygotowanie dużych partii ziarna do suszenia i przechowywania ziarna. Natomiast sortowniki optyczne są rozwiązaniem dla producentów, którzy sprzedają materiał siewny lub ziarno wymagające bardzo wysokich parametrów jakościowych.

Suszenie ziarna – suszarnia mobilna czy stacjonarna?

Wilgotność ziarna w czasie zbioru ma kluczowe znaczenie dla jego dalszego przechowywania. Zbyt wilgotny surowiec szybko się nagrzewa, stwarza warunki do rozwoju pleśni i może stracić swoje parametry handlowe. Dlatego coraz więcej gospodarstw inwestuje we własne systemy suszenia i wentylacji, które pozwalają uniezależnić się od pogody podczas żniw.

Wybór technologii zależy przede wszystkim od wielkości gospodarstwa i ilości zbieranego ziarna.

Suszarnie przewoźne są rozwiązaniem dla gospodarstw, które potrzebują elastyczności i nie chcą ponosić wysokich kosztów inwestycyjnych. Ich zaletą jest możliwość szybkiego uruchomienia bez konieczności budowy stałej infrastruktury. Sprawdzają się zwłaszcza podczas intensywnych żniw oraz przy okresowym suszeniu mniejszych partii ziarna.

Suszarnie stacjonarne są natomiast przeznaczone dla gospodarstw przechowujących duże ilości zbóż, rzepaku lub kukurydzy. Wyższy koszt zakupu rekompensują większą wydajnością, automatyzacją pracy oraz niższymi kosztami suszenia w przeliczeniu na tonę surowca.

Mobilna konstrukcja pozwala na szybkie przygotowanie suszarni do pracy i jej łatwe przemieszczanie między gospodarstwami.

Suszarnia do kukurydzy – własna czy usługa?

Jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za inwestycją we własną suszarnię jest ograniczenie kosztów usług obcych. W przypadku kukurydzy suszenie w punktach usługowych może stanowić bardzo znaczącą część kosztów produkcji, szczególnie w latach o wysokiej wilgotności ziarna.

Posiadanie własnej suszarni do kukurydzy pozwala lepiej kontrolować wydatki oraz uniknąć kolejek w okresie największego nasilenia zbiorów. Dodatkowo rolnik sam decyduje o terminie suszenia i nie jest uzależniony od dostępności usługodawcy.

Duże znaczenie ma również wybór źródła energii. W wielu gospodarstwach gaz płynny okazuje się tańszym rozwiązaniem niż olej opałowy, co przekłada się na niższe koszty eksploatacji suszarni do kukurydzy.

Wcześniejszy zbiór i dosuszanie – kiedy się opłaca?

Własna suszarnia do zboża zmienia podejście do organizacji żniw. Zamiast czekać na idealne warunki pogodowe, można rozpocząć zbiór wcześniej i dosuszyć ziarno już w gospodarstwie.

To szczególnie ważne w przypadku zbóż konsumpcyjnych. Opóźnianie zbioru zwiększa ryzyko porastania ziarna w kłosie, pogorszenia jakości oraz spadku parametrów wymaganych przez młyny. W efekcie ziarno może zostać zakwalifikowane jako zboże paszowe, co często oznacza obniżkę ceny o kilkaset złotych na tonie.

W wielu przypadkach wcześniejszy zbiór i późniejsze dosuszenie są znacznie bardziej opłacalne niż pozostawianie dojrzałego zboża na polu w oczekiwaniu na poprawę pogody.

Wcześniejszy zbiór oraz późniejsze dosuszenie ziarna często pozwalają ograniczyć straty wynikające z niekorzystnych warunków pogodowych.

Kiedy wystarczy napowietrzanie ziarna?

Nie każda partia ziarna wymaga intensywnego suszenia. Jeżeli wilgotność jest tylko nieznacznie podwyższona, skutecznym rozwiązaniem może być napowietrzanie w silosach lub magazynach płaskich.

Przepływ chłodnego powietrza przez ziarno obniża jego temperaturę, ogranicza aktywność mikroorganizmów i stabilizuje warunki przechowywania. Koszty takiego procesu są wielokrotnie niższe niż suszenia wysokotemperaturowego, dlatego wentylacja jest jednym z najbardziej ekonomicznych sposobów zabezpieczania plonu.

Dlaczego czyste ziarno suszy się taniej?

Efektywność suszenia zaczyna się jeszcze przed uruchomieniem suszarni. Usunięcie plew, kurzu i lekkich zanieczyszczeń poprawia przepływ powietrza przez warstwę ziarna i skraca czas suszenia.

Mniejsza ilość zanieczyszczeń oznacza również niższe zużycie paliwa, mniejsze ryzyko awarii oraz większe bezpieczeństwo pracy. Szczególnie w dużych instalacjach ogranicza to ryzyko gromadzenia się pyłu, który może stanowić zagrożenie pożarowe.

Magazynowanie ziarna – jak zachować jego jakość?

Czyszczenie i suszenie ziarna to dopiero początek. Ostateczny efekt ekonomiczny zależy od tego, czy gospodarstwo jest w stanie bezpiecznie przechować plon do momentu sprzedaży. W praktyce własny magazyn daje rolnikowi możliwość wyboru terminu sprzedaży, a tym samym szansę na uzyskanie wyższej ceny niż w okresie żniw.

Aby ziarno mogło być przechowywane przez wiele miesięcy bez utraty jakości, musi spełniać określone wymagania dotyczące wilgotności i czystości.

Jaka wilgotność ziarna jest bezpieczna?

Orientacyjna maksymalna wilgotność ziarna przeznaczonego do przechowywania wynosi:

  • pszenica – 14–14,5%,
  • rzepak – 7–7,5%,
  • soja – 13%,
  • groch – 14,5%.

Jak chronić przechowywane ziarno przed szkodnikami?

Nawet najlepiej wysuszone ziarno może stracić wartość handlową, jeśli w magazynie pojawią się szkodniki. Największe zagrożenie stanowią owady magazynowe, które powodują ubytki masy oraz pogorszenie jakości surowca.

Podstawą ochrony jest regularna kontrola temperatury i stanu przechowywanego ziarna, utrzymywanie czystości magazynów oraz szybkie reagowanie na pierwsze oznaki obecności szkodników. W przypadku wykrycia dużego zagrożenia konieczne może być przeprowadzenie profesjonalnej fumigacji, czyli gazowania ziarna przez wyspecjalizowane firmy.

Nie można również zapominać o ochronie przed gryzoniami. Regularna deratyzacja oraz odpowiednie zabezpieczenie otoczenia silosów pozwalają uniknąć strat, które często pozostają niezauważone aż do momentu sprzedaży ziarna.

Czy własny magazyn na ziarno się opłaca?

Jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za budową własnych magazynów jest możliwość sprzedaży ziarna poza okresem żniw. W czasie zbiorów podaż jest największa, dlatego ceny zazwyczaj znajdują się pod presją. W kolejnych miesiącach często pojawia się premia za przechowanie, szczególnie w przypadku rzepaku i zbóż konsumpcyjnych.

Oczywiście magazynowanie generuje pewne koszty związane z energią, monitoringiem czy ochroną ziarna, jednak w wielu sezonach są one niższe od dodatkowego przychodu uzyskanego dzięki wyższej cenie sprzedaży. Należy również pamiętać, że magazynowanie nie gwarantuje uzyskania wyższej ceny.

Kiedy inwestycja w magazyn ma największy sens?

Korzyści z inwestycji są widoczne zarówno w mniejszych, jak i większych gospodarstwach, choć ich źródła są nieco inne.

W gospodarstwach o mniejszej skali produkcji największe znaczenie ma ograniczenie potrąceń jakościowych oraz możliwość przeczekania okresu najniższych cen.

W dużych gospodarstwach dodatkowo działa efekt skali. Własne silosy, suszarnie i systemy transportowe obniżają koszty jednostkowe obsługi każdej tony ziarna, a możliwość sprzedaży dużych partii w najbardziej korzystnym momencie rynkowym znacząco zwiększa rentowność produkcji.

Czyszczalnie, suszarnie i magazyny – rozwiązania dostępne na rynku

Na rynku suszarni stacjonarnych mocną pozycję zajmują firmy Feerum i Araj, oferujące kompletne systemy magazynowo-suszarnicze wraz z automatyką i transportem ziarna.

W segmencie suszarni mobilnych istotną rolę odgrywa Drzewicz, którego urządzenia są popularne w średnich gospodarstwach ze względu na prostą konstrukcję i szybkie uruchamianie w czasie żniw.

Uzupełnieniem oferty mobilnej są rozwiązania włoskich producentów, takich jak Pedrotti i Mecmar.

Coraz większe znaczenie mają również systemy wentylacji i monitoringu oferowane przez BIN, Feerum oraz Araj, które pozwalają ograniczyć zużycie energii i poprawić bezpieczeństwo przechowywania ziarna.

Dopłaty do paliwa rolniczego 2026 i do nawozów: Kiedy rolnicy dostaną zapowiadane 2 zł/l?

0
zwrot akcyzy 2026

Dopłaty do paliwa rolniczego 2026 budzą w ostatnich tygodniach sporo wątpliwości, zwłaszcza że w oficjalnym piśmie Ministerstwa Rolnictwa wciąż figuruje kwota zwrotu akcyzy na poziomie 1,48 zł/l. Odpowiedź MRiRW na apel Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) odsłania jednak kulisy przygotowywanego mechanizmu osłonowego. Zapowiadana przez rząd stawka 2 zł/l to prawdopodobnie połączenie dotychczasowego zwrotu akcyzy oraz nowej, nadzwyczajnej i okresowej dopłaty do paliwa i nawozów w związku ze skutkami kryzysu na Bliskim Wschodzie.

Przypomnijmy: pod koniec kwietnia KRIR wystąpiła do rządu o realizację deklaracji składanych przez Wicepremiera Kosiniaka-Kamysza podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce. Samorząd rolniczy wskazywał na drastyczny spadek opłacalności produkcji, wywołany skokiem cen paliw i środków do produkcji przy niskich cenach skupu płodów rolnych.

Czytaj również:

Stan formalny: Akcyza na poziomie 1,48 zł/l

W przesłanym piśmie z 13 sierpnia 2026 r. Ministerstwo Rolnictwa przypomina, że na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 29 grudnia 2025 r. stawka zwrotu podatku akcyzowego wynosi w 2026 roku 1,48 zł na 1 litr oleju napędowego, a w budżecie zarezerwowano na ten cel 2,013 mld zł.

Obowiązujące limity zwrotu akcyzy na 2026 r.:

  • 162,80 zł × powierzchnia użytków rolnych (ha),
  • 5,92 zł × średnia roczna liczba świń,
  • 59,20 zł × średnia roczna liczba DJP (bydła, kóz, owiec, koni).

Wnioski w drugim tegorocznym naborze należy składać w urzędach gmin w standardowym terminie do 31 sierpnia 2026 r. (na podstawie faktur za paliwo kupione od 1 lutego do 31 lipca).

Jak będą wypłacane dopłaty do paliwa rolniczego 2026 w wysokości 2 zł/l?

Tajemnica zapowiadanej przez kierownictwo resortu stawki 2,00 zł/l kryje się w osobnym mechanizmie wsparcia, nad którym trwają obecnie prace legislacyjne.

Jak informuje MRiRW w piśmie do KRIR, rząd przygotowuje dodatkowy program pomocy na dofinansowanie zakupu oleju napędowego oraz nawozów, mający zrekompensować rolnikom wzrost kosztów produkcji spowodowany kryzysem na Bliskim Wschodzie w 2026 r.

W praktyce oznacza to, że podstawowy zwrot akcyzy (1,48 zł/l) zostanie uzupełniony o pomoc osłonową (0,52 zł/l). Łączne dopłaty do paliwa rolniczego 2026 wyniosą zatem zapowiadane 2 zł do każdego litra.

Ważne dla rolników: Zmiana tej formy wsparcia wymaga notyfikacji w Komisji Europejskiej. Jak wyjaśniał minister Stefan Krajewski, ze względu na przerwę wakacyjną w Brukseli procedura się wydłużyła, jednak po jej zakończeniu i przyjęciu przepisów krajowych uruchomiony zostanie mechanizm wypłaty wyrównania do złożonych wniosków. Projekt aktu prawnego ma niebawem trafić do Rządowego Procesu Legislacyjnego na stronie RCL.

Nawozy: 66,6 mln euro z UE i opcja dofinansowania z budżetu krajowego

Równie istotne ustalenia dotyczą rynku nawozowego. Komisja Europejska przyznała Polsce 66,63 mln euro rekompensaty za wzrost cen nawozów wywołany sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie (to druga co do wielkości pula w UE, po Francji).

Unijne ramy dają polskiemu rządowi możliwość podwojenia tej kwoty z budżetu krajowego – nawet do 200% przyznanej sumy unijnej.

Kluczowe założenia dopłat do nawozów:

  • Dla kogo: Dla rolników, którzy ponieśli wyższe koszty zakupu nawozów w związku ze wzrostem ich cen po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
  • Okres zakupowy: Dopłatami zostaną objęte wydatki na zakup nawozów poniesione od 1 marca do 30 czerwca 2026 r.
  • Zasada wyliczenia: Pomoc pokryje różnicę w kosztach w porównaniu do okresu sprzed wybuchu konfliktu.

Ostateczne warunki, stawki i zasady naboru wniosków nawozowych zostaną określone w rozporządzeniu krajowym po zakończeniu prac legislacyjnych.

Źródło: Opracowanie na podstawie materiałów udostępnionych przez KRIR

Nawet 100 tys. zł na bioasekurację chlewni. Rusza 4. nabór wniosków na ochronę przed ASF

0

Wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) pozostaje bezlitosny dla polskiego sektora meblującego nasze stoły w wieprzowinę. Wystąpienie chociaż jednego ogniska to potężne straty finansowe i paraliż okolicznych gospodarstw. Naprzeciw wyzwaniom wychodzi kolejny program wsparcia – już od 2 września 2026 roku hodowcy trzody chlewnej będą mogli wnioskować o wysokie dofinansowanie na poprawę zabezpieczeń w swoich chlewniach.

Wsparcie realizowane w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej (PS WPR 2023-2027) pozwala pozyskać do 100 tys. zł, a refundacja może sięgnąć nawet 80% kosztów kwalifikowanych.

Do kiedy i jak złożyć wniosek?

Czwarty już nabór wniosków rusza 2 września i potrwa do 1 października 2026 r. Podobnie jak przy poprzednich naborach, cała procedura odbywa się cyfrowo – dokumenty będzie można składać wyłącznie za pośrednictwem Portalu Rolnika. Rolnicy mają więc miesiąc na precyzyjne zaplanowanie inwestycji i skompletowanie wymaganej dokumentacji.

Na co można przeznaczyć środki? Inwestycje w bioasekurację

Katalog wspieranych zadań został skonstruowany tak, aby realnie uszczelnić gospodarstwa przed przenikaniem wirusa. Dofinansowanie obejmuje szeroki wachlarz przedsięwzięć, w tym:

  • Budowę lub modernizację ogrodzeń wokół chlewni i terenu utrzymywania świń,
  • Zakup i montaż urządzeń do dezynfekcji (np. maty dezynfekcyjne, bramy bioasekuracyjne, urządzenia ciśnieniowe),
  • Budowę lub przebudowę magazynów przeznaczonych do bezpiecznego przechowywania słomy,
  • Zakup i posadowienie silosów na paszę,
  • Inwestycje infrastrukturalne umożliwiające całkowite odizolowanie świń od innych zwierząt.

Przykładowo, inwestycja o wartości 100 tys. zł kosztów kwalifikowanych przy maksymalnym poziomie refundacji oznacza aż 80 tys. zł zwrotu na konto rolnika.

Kto może skorzystać z programu? Progi obsady zwierząt

O dotację mogą ubiegać się podmioty dysponujące nieruchomością, na której prowadzony jest chów lub hodowla świń. Kluczowym kryterium dostępności jest jednak wielkość stada, uzależniona od typu produkcji:

Typ gospodarstwa / produkcjiMinimalny próg obsady
Gospodarstwa konwencjonalne (tradycyjne)min. 50 świń
Gospodarstwa ekologicznemin. 27 świń
Rasy rodzime i czysteBrak progu (od 1 sztuki)

Brak wymogów dotyczących minimalnej liczby sztuk w przypadku ras rodzimych to duża szansa dla mniejszych hodowli zachowawczych i specyficznych ras lokalnych, które również potrzebują solidnej ochrony biologicznej.

Jaki poplon pod warzywa? Tych roślin nie warto wysiewać przypadkowo

0
Poplon pod warzywa

Po zbiorze warzyw grządki często pozostają puste aż do kolejnego sezonu. To dobry moment na wysiew poplonu, który osłoni glebę, dostarczy materii organicznej i może poprawić jej strukturę. Nie każda roślina będzie jednak odpowiednia przed kolejną uprawą. Jaki poplon pod warzywa wybrać i czego lepiej nie siać?

Jaki poplon pod warzywa będzie najlepszy?

Nie ma jednego gatunku, który będzie najlepszy w każdym warzywniku. Wybierając poplon pod warzywa, trzeba przede wszystkim wiedzieć, co będzie rosło na danym stanowisku w kolejnym sezonie. Znaczenie mają również termin siewu, rodzaj gleby oraz cel, jaki chcemy osiągnąć.

Do najczęściej wykorzystywanych roślin poplonowych należą m.in.:

  • facelia,
  • gorczyca biała,
  • rzodkiew oleista,
  • łubin,
  • wyka,
  • peluszka,
  • seradela,
  • gryka.

Poszczególne gatunki różnią się tempem wzrostu, wymaganiami oraz wpływem na stanowisko. Na słabszych glebach dobrze sprawdzają się m.in. facelia, seradela czy łubin żółty, natomiast na średnich stanowiskach można wykorzystać również wykę, peluszkę, gorczycę i rzodkiew oleistą.

Facelia pod warzywa to jeden z najbezpieczniejszych wyborów

Jeżeli nie wiemy jeszcze dokładnie, jakie warzywa znajdą się na grządce w przyszłym roku, ciekawym rozwiązaniem jest facelia błękitna.

Jej dużą zaletą jest brak bliskiego pokrewieństwa z najpopularniejszymi warzywami. Dzięki temu stosunkowo łatwo włączyć ją do zmianowania. Może poprzedzać m.in. pomidory, ogórki, cebulę czy wiele warzyw kapustnych i korzeniowych.

Facelia szybko wytwarza zieloną masę i okrywa powierzchnię gleby. Jeżeli pozostawimy ją dłużej, jej kwiaty będą również pożytkiem dla owadów zapylających.

To szczególnie interesujący wybór tam, gdzie płodozmian obejmuje wiele różnych gatunków warzyw i trudno znaleźć poplon, który nie będzie z nimi spokrewniony.

Gorczyca na poplon? Nie przed każdymi warzywami

Gorczyca biała jest jednym z najpopularniejszych poplonów. Szybko wschodzi i w krótkim czasie wytwarza dużo biomasy, dzięki czemu dobrze przykrywa powierzchnię gleby. Ma jednak istotne ograniczenie.

Gorczyca należy do rodziny kapustowatych. Dlatego nie powinna być automatycznie wybierana na stanowiska, na których planowana jest uprawa warzyw z tej samej rodziny.

Dotyczy to m.in.:

  • kapusty,
  • kalafiora,
  • brokułu,
  • jarmużu,
  • rzodkiewki,
  • rzepy.

W takich przypadkach znacznie łatwiej w zmianowanie włączyć chociażby facelię. To jeden z powodów, dla których wybieranie poplonu wyłącznie na zasadzie „co zostało w worku po poprzednim sezonie” nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

Jaki poplon pod pomidory, ogórki i paprykę?

Przed warzywami o dużych wymaganiach pokarmowych warto zwrócić uwagę na rośliny bobowate. Należą do nich m.in. łubin, wyka czy peluszka.

Dzięki symbiozie z bakteriami brodawkowymi rośliny te wykorzystują azot atmosferyczny. Po zakończeniu wegetacji pozostawiają również znaczną ilość biomasy, która po rozkładzie staje się źródłem materii organicznej.

Dobrym rozwiązaniem nie musi być przy tym siew jednego gatunku. Można wykorzystywać mieszanki poplonowe, łącząc rośliny o różnych systemach korzeniowych i właściwościach.

Przykładem może być połączenie facelii z rośliną bobowatą. Jedna szybko osłania powierzchnię gleby, a druga wnosi do układu dodatkową funkcję związaną z wiązaniem azotu.

Jaki poplon pod warzywa korzeniowe?

Marchew, pietruszka czy burak wymagają gleby o dobrej strukturze. Zbita warstwa może ograniczać prawidłowy rozwój korzeni, dlatego przed ich uprawą warto zadbać o stanowisko.

Znaczenie mają tutaj rośliny wytwarzające rozbudowany system korzeniowy. Korzenie poplonu penetrują profil glebowy, a po ich obumarciu pozostają kanały, które mogą poprawiać warunki wodno-powietrzne.

Nie oznacza to jednak, że każda roślina o silnym korzeniu będzie odpowiednia. Ponownie trzeba uwzględnić następstwo gatunków. Przykładowo rzodkiew oleista ma mocny system korzeniowy, ale należy do kapustowatych, więc trzeba uważać na jej miejsce w płodozmianie.

Poplon na słabą glebę – co wysiać?

Nie każdy gatunek równie dobrze poradzi sobie na lekkim i mniej zasobnym stanowisku.

Na słabszych glebach można rozważyć przede wszystkim:

  • facelię,
  • łubin żółty,
  • seradelę.

Na stanowiskach średnich możliwości są większe. Wykorzystuje się m.in. wykę, peluszkę, gorczycę białą, rzodkiew oleistą czy łubin wąskolistny.

Dobór gatunku do gleby jest szczególnie ważny podczas późnego siewu. Roślina ma wtedy stosunkowo niewiele czasu na zbudowanie odpowiedniej ilości biomasy przed nadejściem chłodów.

Dlaczego warto siać poplon po warzywach?

Pozostawienie odsłoniętej gleby po zbiorach oznacza kilka miesięcy bez roślinności. Tymczasem poplon może wykorzystać ten okres do wytworzenia znacznej ilości korzeni i części nadziemnej.

Poplon w warzywniku może:

  • chronić powierzchnię gleby przed erozją,
  • ograniczać rozwój chwastów,
  • dostarczać materii organicznej,
  • poprawiać strukturę gleby,
  • przechwytywać składniki pokarmowe,
  • wspierać życie biologiczne gleby,
  • ograniczać pozostawanie gleby bez okrywy.

Szczególnie cenna jest biomasa pozostająca po zakończeniu uprawy. Stanowi ona źródło materii organicznej i składników, które w kolejnych miesiącach są stopniowo włączane w obieg glebowy.

Kiedy siać poplon pod warzywa?

Termin zależy przede wszystkim od momentu zwolnienia stanowiska. Po wczesnych warzywach czasu jest dużo, dlatego można pozwolić sobie na gatunki wymagające dłuższej wegetacji. Im później zwalnia się grządka, tym większego znaczenia nabiera szybkość kiełkowania i tworzenia biomasy.

Nie warto więc czekać kilka tygodni z siewem. Poplon najlepiej wysiać możliwie szybko po zakończeniu poprzedniej uprawy, wykorzystując pozostałą w glebie wilgoć. W warunkach niedoboru wody gatunki o dużych wymaganiach mogą mieć problem ze wschodami.

W sierpniu ma to szczególne znaczenie – każdy kolejny tydzień oznacza krótszy okres wegetacji przed jesiennym spadkiem temperatur.

Facelia na poplon pod warzywa
Facelia szybko wytwarza zieloną masę i okrywa powierzchnię gleby.

Poplon przekopać jesienią czy zostawić do wiosny?

Nie zawsze konieczne jest natychmiastowe przekopywanie całej wyprodukowanej biomasy.

Sposób postępowania zależy m.in. od gatunku poplonu, rodzaju gleby i planowanej uprawy. Rośliny wrażliwe na mróz mogą obumrzeć zimą i utworzyć na powierzchni naturalną warstwę okrywającą glebę.

Jeżeli zielona masa ma zostać wymieszana z ziemią, warto zrobić to zanim stanie się mocno zdrewniała. Młode tkanki rozkładają się znacznie łatwiej niż stare, twarde łodygi.

Dużej ilości świeżej biomasy nie należy również traktować jak materiału, który musi zostać zakopany możliwie najgłębiej. Do jej rozkładu potrzebne są odpowiednie warunki, dlatego sposób zagospodarowania poplonu warto dopasować do rodzaju gleby.

Łubin na poplon pod warzywa
Na słabszych stanowiskach można sięgnąć również po łubin czy seradelę.

Jeden błąd może popsuć zmianowanie

Przy wyborze poplonu pod warzywa łatwo skoncentrować się wyłącznie na ilości zielonej masy. Tymczasem ważniejsze może być pokrewieństwo poplonu z rośliną uprawianą przed nim lub planowaną na kolejny sezon.

Najprostsza zasada brzmi: nie należy bez potrzeby zwiększać częstotliwości występowania tej samej rodziny botanicznej na jednym stanowisku.

Dlatego przed wysiewem warto odpowiedzieć sobie na trzy pytania:

  1. Co rosło tutaj w tym roku?
  2. Co zamierzamy posadzić lub wysiać w przyszłym?
  3. Do jakiej rodziny należy planowany poplon?

Dopiero wtedy warto wybierać konkretny gatunek.

Jaki poplon pod warzywa wybrać? Facelia nie bez powodu jest popularna

Jeżeli potrzebne jest rozwiązanie możliwie uniwersalne, facelia jest jednym z najłatwiejszych do wykorzystania poplonów w warzywniku. Nie oznacza to jednak, że zawsze będzie najlepsza.

Na słabszych stanowiskach można sięgnąć również po łubin czy seradelę. Jeśli priorytetem jest szybkie wytworzenie dużej ilości zielonej masy, interesująca będzie gorczyca – pod warunkiem że pasuje do zmianowania. Rośliny bobowate warto natomiast uwzględnić tam, gdzie chcemy wykorzystać ich zdolność do wiązania azotu.

Najlepszy poplon to zatem nie ten, który rośnie najszybciej, ale ten, który pasuje do gleby, terminu siewu i przede wszystkim warzyw planowanych na kolejny sezon.

Wysyp pum w polskich lasach! Puma pod Wałbrzychem nagrana przez fotopułapki

0
Fot. Nadleśnictwo Świdnica / Powiatowy Oddział Straży Ochrony Przyrody w Świdnicy

Puma pod Wałbrzychem to temat, który od rana elektryzuje mieszkańców Dolnego Śląska. Sensacyjne doniesienia z ostatnich tygodni przestają być jedynie niepotwierdzonymi plotkami – polskie lasy mierzą się z niepokojącą serią odwiedzin egzotycznych drapieżników. Dzisiaj, w środę 19 sierpnia, w Starostwie Powiatowym w Wałbrzychu zwołano sztab kryzysowy. Impulsem były oficjalne doniesienia Nadleśnictwa Świdnica – fotopułapka w Leśnictwie Lutomia (między Lutomią Górną a Michałkową) uchwyciła precyzyjne zdjęcia pumy.

Nadleśniczy świdnickich lasów Jerzy Zemlik potwierdził, że 30 leśniczych nadzorujących 18 tysięcy hektarów lasów stale przeszukuje teren w poszukiwaniu kolejnych tropów. Drapieżnik jest niezwykle sprawny i potrafi pokonywać od 3 do 20 kilometrów na dobę. Wczoraj wieczorem (18 sierpnia) zwierzę miało być widziane na Podgórzu w Wałbrzychu, a myśliwi donoszą, że wcześniej zaobserwowano je w okolicach wałbrzyskich Niedźwiadków oraz góry Borowa, gdzie miało polować na dziki.

Informacja o tym, że krąży puma pod Wałbrzychem, postawiła na nogi lokalne służby. Przypuszcza się, że zwierzę uciekło z prywatnej, nielegalnej hodowli w Czechach. Wcześniej widywano je w Karkonoszach na pograniczu polsko-czeskim oraz w okolicach Kłodzka – wszystko wskazuje na to, że to ten sam osobnik. Nadleśniczy z Wałbrzycha Jarosław Zając podkreśla, że drapieżnik przyzwyczajony do obecności człowieka nie odczuwa przed nim lęku, co czyni go wyjątkowo niebezpiecznym.

Czytaj również:

Nie tylko Dolny Śląsk. Fala doniesień w całej Polsce

Obecna sytuacja w powiecie wałbrzyskim to kolejny epizod w incydentach z udziałem wielkich kotów na terenie całego kraju:

  • Pomorze Zachodnie (lipiec): W okolicach Karsinki odłowiono około 7-miesięczną samicę pumy. Zwierzę uśpiono i przewieziono na 30-dniową kwarantannę do ZOO w Poznaniu.
  • Mazowsze (10 sierpnia): Podobne zgłoszenie postawiło na nogi służby w okolicach Ciechanowa.
  • Dolny Śląsk (13–19 sierpnia): Seria ostrzeżeń ze strony starostwa kłodzkiego oraz wałbrzyskiego, zakończona oficjalnym potwierdzeniem ze zdjęć fotopułapek pod Świdnicą i zwołaniem sztabu kryzysowego.

Jak zachować się w przypadku spotkania drapieżnika?

Leśnicy i służby przypominają najważniejsze zasady bezpieczeństwa w przypadku natknięcia się na drapieżnika:

  • Nie uciekaj i zachowaj spokój: Gwałtowna ucieczka może sprowokować drapieżnika do ataku.
  • Cofaj się powoli: Oddalaj się bez odwracania plecami, utrzymując kontakt wzrokowy ze zwierzęciem.
  • Wyglądaj na większego: Podnieś ręce, rozepnij kurtkę i powoli staraj się sprawiać wrażenie większego niż w rzeczywistości.
  • Zadzwoń na 112: Natychmiast powiadom policję lub numer alarmowy. Pod żadnym pozorem nie próbuj zbliżać się do zwierzęcia, robić mu zdjęć z bliska ani szukać go na własną rękę!

Egzotyczni uciekinierzy to nie tylko drapieżniki

Nietypowe spotkania w polskich lasach i na obrzeżach miast nie ograniczają się jedynie do kotowatych. Zaledwie wczoraj pisaliśmy o interwencji w podwarszawskich Łomiankach, gdzie na ulicy Zachodniej strażnicy miejscy odłowili przechodzącego w pobliżu zabudowań jeżozwierza. Drugi osobnik widywany jest w sąsiednich Starych Babicach, co wskazuje na ucieczkę obu zwierząt z jednej prywatnej hodowli.

Wysyp egzotycznych stworzeń w polskich lasach i miejscowościach nie jest podyktowany zmianami klimatu, lecz brakiem należytej staranności w zabezpieczaniu prywatnych hodowli, z których zwierzęta wykorzystują każdą okazję do ucieczki.