Ciągnik Ursus 4512 ma standardowo 60 koni mechanicznych. To wartość najczęściej podawana dla tego modelu i odpowiada jego podstawowej wersji silnikowej.
W niektórych egzemplarzach można spotkać również warianty o mocy około 66 KM, jednak są one mniej typowe i zależą od konkretnej wersji silnika.
W praktyce oznacza to, że Ursus 4512 należy do segmentu ciągników średniej mocy, które były projektowane głównie do uniwersalnych prac w gospodarstwie.
W produkcji towarowej ziemniaka każdy etap ma wpływ na wynik końcowy, ale sadzenie jest jednym z kluczowych momentów. To właśnie wtedy decyduje się liczba roślin na hektar, ich wyrównanie oraz potencjał plonowania.
W przeciwieństwie do uprawy przydomowej błędy w rolnictwie przekładają się bezpośrednio na realne straty finansowe. Nierówne wschody czy słabe ukorzenienie mogą oznaczać spadek plonu nawet o kilkadziesiąt procent.
Arbuz to roślina ciepłolubna, która naturalnie rozwija się w klimacie o wysokich temperaturach i długim okresie wegetacji. W Polsce jego uprawa jest możliwa, ale wymaga odpowiednich warunków. Pojawia się więc pytanie, czy można wysiać nasiona bezpośrednio do gruntu, pomijając etap produkcji rozsady.
Technicznie jest to możliwe, jednak nie zawsze daje dobre efekty. Wszystko zależy od temperatury gleby, długości sezonu oraz lokalnych warunków pogodowych. W cieplejszych rejonach i w sprzyjających latach siew do gruntu może się udać, ale wiąże się z większym ryzykiem niż uprawa z rozsady.
Ceny zbóż w kraju w tygodniu kończącym się 10.05.2026 roku: Prezentowana analiza opiera się na faktycznych cenach transakcyjnych (netto), które stanowią realne kwoty wpływające na konta rolników. W odróżnieniu od cen ofertowych, są to stawki już po wszelkich potrąceniach wynikających z parametrów jakościowych, wilgotnościowych oraz gęstości ziarna, co pozwala na rzetelną ocenę dochodowości produkcji.
Ceny zbóż w cieniu kosztów logistyki i specyfiki osłon transportowych
Struktura cenowa w Polsce jest silnie zdeterminowana przez geografię dostaw i odległość od terminali morskich. Podczas gdy ceny zbóż w portach i magazynach przyportowych osiągały poziomy rzędu 835 zł/t (pszenica konsumpcyjna) i 865 zł/t (kukurydza sucha), w regionach oddalonych od wybrzeża – szczególnie na południu i wschodzie kraju – stawki transakcyjne były o 100–130 zł niższe.
Różnica ta jest niemal całkowicie pochłaniana przez koszty transportu wewnętrznego. Należy podkreślić, że sektor logistyczny funkcjonuje w trudnych warunkach fiskalnych:
Neutralność VAT: Dla firm transportowych oraz rolników rozliczających się na zasadach ogólnych, obniżone stawki VAT są finansowo nieistotne, gdyż w ich rozliczeniach kluczowa jest cena netto.
Ulga w akcyzie: Jedynym realnym instrumentem ochrony przed kosztami paliwa pozostaje ulga w akcyzie (wynosząca około 30 gr na litrze).
Optymalizacja tras: Przy wysokich cenach oleju napędowego i opłatach e-TOLL, firmy transportowe zmuszone są do stosowania systemu ładunków powrotnych (np. odbiór nawozów lub śruty po dostawie zboża do portu). Jest to obecnie jedyny sposób na uniknięcie dalszej presji spadkowej na ceny transakcyjne w głębi kraju.
Tabela: Realne ceny transakcyjne netto (średnia krajowa)
Gatunek ziarna
Kategoria
Średnia cena (zł/t)
Zakres (Min-Max)*
Pszenica
konsumpcyjna
808
705 – 835
Kukurydza
sucha
832
753 – 865
Jęczmień
paszowy
743
670 – 807
Pszenżyto
paszowe
691
637 – 726
Żyto
konsumpcyjne
645
575 – 673
*Ceny maksymalne dotyczą głównie dostaw do portów i magazynów przyportowych.
Eksport poza UE i saldo handlowe
Wysoka dynamika sprzedaży poza granice Unii Europejskiej pozostaje kluczowym wentylem bezpieczeństwa dla krajowego rynku. Wolumen wywozu w obecnym sezonie wykazuje znaczący wzrost względem roku ubiegłego (przekraczając 2,6 mln ton), kierując polskie ziarno głównie na rynki afrykańskie i bliskowschodnie (RPA, Arabia Saudyjska). Przy kursie dolara oscylującym wokół 3,60 PLN, sukces ten wynika przede wszystkim z konieczności upłynniania zapasów oraz dużej konkurencyjności cenowej polskiego ziarna w terminalach morskich, mimo że wyniki te wciąż pozostają w tyle za rekordowym sezonem 2023/24.
Polską wieś ogarnął silny pesymizm. Z najnowszego raportu Agroskop wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku wskaźnik koniunktury w rolnictwie zaliczył drastyczny zjazd, osiągając dno niewidziane od początku wojny w Ukrainie. Co gorsza, realne przychody gospodarstw spadły do poziomu najniższego od 2009 roku. Rolnicy uderzają w hamulec bezpieczeństwa.
Rynek maszyn rolniczych w odwrocie. Liczy się każda złotówka
Obecne załamanie to w dużej mierze efekt „twardego lądowania” po inwestycyjnym boomie z 2025 roku, kiedy kończone były unijne dotacje. Dziś na wsi dominuje ostrożność. Inwestycje w gospodarstwie spadły do minimum, co natychmiast odczuł sektor mechanizacji.
Sprzedaż nowych ciągników tąpnęła o 16,2%, a na rynku wtórnym obroty spadły o blisko 14%. Rolnicy nie rezygnują z modernizacji bezpowrotnie, ale uzależniają zakupy od uruchomienia nowych programów wsparcia.
Uprawa kukurydzy i zbóż bez zysku. Koszty duszą produkcję
Najtrudniejsza sytuacja panuje w sektorze roślinnym. Nawożenie pszenicy czy uprawa kukurydzy przestają się bilansować. Ceny skupu zbóż (770–800 zł/t) są skrajnie niskie na tle historycznym, a globalna nadpodaż blokuje szanse na wzrosty. W tym samym czasie rosną koszty produkcji: drożeją nawozy mineralne, a ceny paliw są bardzo niestabilne.
Większość gospodarstw walczy obecnie o zachowanie płynności finansowej, a nie o rozwój. Sytuację w agrobiznesie ratuje jedynie produkcja zwierzęca – żywiec wołowy i drób wciąż utrzymują dobrą relację cen do kosztów pasz.
Perspektywy
Rosnący import oraz niepewność rynkowa potęgują obawy producentów. Nadzieją na impuls wzrostowy są wyczekiwane, nowe dotacje dla rolników, które mogłyby na nowo rozruszać rynek maszynowy.
W czwartek wieczorem na Dolnym Śląsku, w miejscowości Chróścina (powiat górowski) wybuchł pożar na terenie zakładów mięsnych OSI Poland Foodworks – jednego z kluczowych graczy na rynku skupu i uboju bydła w kraju. Ogień strawił dach hali produkcyjnej, doprowadzając do jego zawalenia. Cztery osoby trafiły do szpitala, a straty materialne szacowane są już w milionach złotych.
Cena rzepaku w kontekście prognoz USDA: Majowa prognoza USDA dla rynku rzepaku na sezon 2026/27 rysuje obraz rekordowej światowej podaży. Według amerykańskich analityków, globalna produkcja ma wzrosnąć do poziomu 96,89 mln ton (z 95,5 mln t w poprzednim cyklu). Choć te liczby sugerują presję spadkową, to splot czynników energetycznych i klimatycznych sprawia, że cena rzepaku znajduje się w trendzie wzrostowym, ignorując statystyczny optymizm zza oceanu.
Zgodnie z raportem USDA, Unia Europejska ma zebrać 20,7 mln ton rzepaku. Jednak ta prognoza wydaje się nadmiernie optymistyczna, biorąc pod uwagę aktualną sytuację na polach w Europie Środkowej:
Polska – Rewizja plonów: Majowe przymrozki (lokalnie do -10°C) oraz deficyt opadów w kluczowych regionach drastycznie obniżyły potencjał plonowania. Podczas gdy USDA zakłada unijną wydajność na poziomie 3,29 t/ha, w Polsce realne plony mogą spaść poniżej 3,0 t/ha, co wykreuje lukę podażową na rynku wewnętrznym.
Wniosek: Rynek nie docenia jeszcze skali strat mrozowych, co w najbliższych miesiącach będzie windować cenę rzepaku w krajowych skupach (już teraz osiągającą poziom 2330 zł/t).
Czynniki napędzające wzrosty: Ropa, Chiny i Australia
Mimo dużej podaży globalnej, szereg czynników fundamentalnych działa na korzyść wysokich wycen:
Deficyt ropy i paliw: Wojna z Iranem i blokada cieśniny Hormuz wywołały olbrzymie niedobory surowca (luka ok. 1,8 mln b/d). Przy ropie Brent za 100–120 USD, rzepak staje się strategicznym paliwem zastępczym dla sektora biopaliw.
Przełom USA-Chiny: Deklaracje Pekinu o zwiększonych zakupach amerykańskich towarów rolnych (soi) automatycznie podciągają notowania oleistych na świecie. Powrót Chin do zakupów w USA to „byczy” sygnał dla giełdy MATIF.
Słaba Australia: Produkcja w Australii ma spaść o blisko 11,5% (do 6,8 mln ton). Jako kluczowy dostawca na rynek unijny, Australia nie zrekompensuje ubytków w europejskich zbiorach, co wzmocni konkurencję o surowiec.
Przeciwwagi: Ukraina, Rosja i rekordowa podaż
Największym zagrożeniem dla wzrostów są doniesienia z basenu Morza Czarnego oraz globalne wolumeny:
Rekordy na Wschodzie: USDA prognozuje wzrost produkcji w Rosji do 6,0 mln ton (+9% r/r) oraz na Ukrainie do 4,2 mln ton (+20% r/r). Tak duża podaż taniego ziarna u naszych sąsiadów może wywierać presję na europejskie porty.
Bariera 97 mln ton: Globalna produkcja jest najwyższa w historii. Jeśli napięcia geopolityczne opadną, a Hormuz zostanie odblokowany, ogromna masa towaru na rynku światowym może doprowadzić do gwałtownego załamania cen.
Cena rzepaku – Podsumowanie prognozy
Rynek znajduje się w stanie wysokiej zmienności. Z jednej strony mamy rekordową produkcję (Rosja, Ukraina), z drugiej – realny deficyt energii i straty w Polsce.
Scenariusz
Czynniki
Przewidywana cena rzepaku (MATIF)
Optymistyczny (Hossa)
Utrzymanie drogiej ropy + Chińskie kontrakty + Słabe żniwa w Polsce
550 – 580 EUR/t
Realistyczny
Stabilizacja ropy wokół 100 USD + Import z Ukrainy
510 – 530 EUR/t
Pesymistyczny
Odblokowanie Hormuz + Zalanie rynku tanią soją i rzepakiem ze Wschodu
450 – 470 EUR/t
Kluczowe spostrzeżenie: Obecna cena rzepaku (ok. 517 EUR/t) jest już „rozgrzana” przez wojnę i mrozy. Dalsze wzrosty będą zależeć od tego, czy deklaracje Chin zamienią się w twarde zakupy fizycznego towaru.
Rozwój i utrzymanie gospodarstwa rolnego potrafi pochłonąć dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych z budżetu. Takie obciążenie mogłoby negatywnie wpłynąć na rentowność i płynność finansową działalności rolniczej. W przypadku inwestycji w grunty pod uprawy warto wziąć pod uwagę bankowy kredyt na zakup ziemi rolnej. Co zyskasz w ten sposób? Ile środków możesz otrzymać dla swojego gospodarstwa? Sprawdź.
Na jaką kwotę kredytu na ziemię dla gospodarstwa rolnego możesz liczyć?
Bankowe finansowanie zakupu gruntów przeznaczonych pod uprawy to realna szansa na kwotę rzędu do 20 mln złotych. Ostateczna kwota jest uzależniona od indywidualnej oceny Twojej zdolności kredytowej przez bank.
W przypadku standardowego kredytu inwestycyjnego na zakup użytków rolnych w Credit Agricole możesz pozyskać do 150 tys. złotych bez dodatkowych zabezpieczeń rzeczowych.
To wysokie kwoty, które pozwolą Ci na sprawny rozwój gospodarstwa. Oprócz wysokich kwot zyskujesz także:
do 20 lat na spłatę zaciągniętego zobowiązania;
możliwość finansowania zakupu ziemi rolnej już z 10% wkładem własnym;
indywidualne warunki spłaty zobowiązania;
opcja odroczenia spłaty kapitału kredytowego nawet do 2 lat.
Kredyt na zakup ziemi rolnej to finansowanie celowe, a zatem możesz otrzymać pieniądze tylko na konkretne cele związane z prowadzoną działalnością rolniczą.
Co warto sprawdzić przed podpisaniem umowy kredytowej?
Jest kilka istotnych kwestii, które warto zweryfikować przed ostatecznym podpisaniem umowy kredytu dla rolnika. W przypadku pokrycia kosztów zakupu ziemi rolnej pod uprawy lub budowę budynków gospodarczych koniecznie zweryfikuj:
RRSO, czyli Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania wskazującą na całkowite koszty finansowania w skali roku;
oprocentowanie bazowe i prowizję banku za udzielenie kredytu rolniczego na ziemię;
maksymalny okres spłaty i dostępną kwotę finansowania;
rodzaj wymaganych zabezpieczeń dla umowy kredytu;
wysokość wymaganego wkładu własnego w przypadku inwestycji w grunty rolne.
Dopiero po dokładnej analizie warunków finansowania będziesz w stanie wybrać ofertę, która w 100% sprosta Twoim oczekiwaniom. Po sprawdzeniu wszystkich istotnych parametrów umowy kredytu rolniczego na zakup ziemi możesz dokonać porównania wielu ofert dostępnych na rynku. To dobry sposób, żeby wybrać umowę o jak najkorzystniejszych warunkach spłaty zobowiązania.
Kiedy kredyt jest dobrym wyborem?
Podpisanie umowy kredytu dla rolnika na inwestycje w ziemię pod uprawy lub budowę budynków gospodarskich ma sens, jeśli:
chcesz rozwijać działalność rolniczą bez obciążania bieżącego budżetu gospodarstwa;
trafiła Ci się okazja na zakup sąsiadujących działek w korzystnej cenie;
kończy Ci się umowa dzierżawy ziemi pod uprawy i chcesz ją wykupić, aby dalej prowadzić działalność rolniczą;
planujesz zabezpieczyć się przed rosnącą konkurencją w branży i utratą gruntów;
potrzebujesz więcej ziemi pod uprawy, aby zwiększać zyski.
Zanim weźmiesz kredyt, postaraj się obliczyć, jak zaciągnięte zobowiązanie wpłynie na Twoją płynność finansową. W przypadku zakupu gruntów rolnych koszty mogą być spore – nawet do kilkuset tysięcy złotych. Taka kwota mogłaby nadmiernie obciążyć budżet, a z kredytem rozkładasz płatność nawet na kilkadziesiąt miesięcznych rat.
Kredyt bankowy na zakup ziemi dla rolnictwa – jak zabezpieczyć takie finansowanie?
Możesz skorzystać z gwarancji Agromax, która zabezpiecza do 80% wartości kredytu. Maksymalna kwota gwarancji to 5 mln zł przy kredycie inwestycyjnym. Taka forma finansowania z okresem gwarancji może trwać nawet do 183 miesięcy w przypadku inwestycji, natomiast dla kredytów obrotowych do 51 miesięcy.
Jeśli chcesz zabezpieczyć kredyt rolniczy na zakup działki, wystarczy że złożysz wniosek do banku w odpowiedniej formule z gwarancją FGR Plus. Ścieżka działania jest prosta. Wybierasz ziemię, wnioskujesz o finansowanie i to wszystko.
Jak można wnioskować o kredyt?
Procedura ubiegania się o kredyt na inwestycje w ziemie pod uprawy nie jest skomplikowana. Formalności załatwisz na dwa sposoby: z pomocą mobilnego doradcy banku albo bezpośrednio w placówce.
Na etapie wnioskowania potrzebujesz też kilku dokumentów: dowodu osobistego, informacji o dochodach gospodarstwa rolnego, np. wyciągu z konta bankowego albo deklaracji PIT za poprzednie lata, prognozowanych przychodów na najbliższy rok, a także prawidłowo uzupełnionego wniosku kredytowego. To podstawy, o które musisz zadbać, żeby wnioskować o kredyt rolniczy na ziemię.
Czy wiesz, że…? Możesz w ciągu 6 miesięcy od daty zakupu ziemi złożyć wniosek o finansowanie albo przeniesienie kredytu inwestycyjnego z innego banku, o ile spłacasz go dłużej niż pół roku.
Postępująca z roku na rok susza zwiększa stres roślin i obniża ich potencjał plonowania. Fot. M. Piśny
Mikrobiom glebowy, odpowiednia struktura i materia organiczna tworzą system, który może wydłużyć czas funkcjonowania roślin w warunkach niedoboru wody. To właśnie jakość biologiczna coraz częściej przesądza o intensywności i skutkach, jakie przynosi susza w uprawach.
Objawy stresu wodnego nie pojawiają się przypadkowo. Najczęściej występują tam, gdzie gleba najszybciej traci zdolność do zatrzymywania i udostępniania wody. Fot. A. Maziarek
Dlaczego rośliny różnie reagują na suszę?
Coraz częściej mówi się o suszy w kontekście opadów, temperatury i retencji wody. To oczywiście podstawowe czynniki, które kształtują warunki wodne w glebie. W praktyce jednak coraz wyraźniej widać, że przy podobnym przebiegu pogody rośliny mogą reagować bardzo różnie.
Na jednych stanowiskach dłużej utrzymują aktywność wzrostową, na innych pierwsze objawy stresu pojawiają się szybko. Różnica ta nie zawsze wynika z nawożenia czy ilości opadów. Coraz częściej okazuje się, że kluczowe znaczenie ma to, w jakiej kondycji znajduje się gleba, a dokładniej jej część biologiczna.
Jednakowy przebieg warunków pogodowych – różna reakcja roślin. Na stres wodny wpływ ma również kondycja biologiczna i struktura gleby, a nie tylko ilość opadów. Fot. A. Maziarek
Gleba to nie tylko magazyn wody
W klasycznym podejściu gleba traktowana jest jak „zbiornik” – zatrzymuje wodę albo ją traci. W praktyce jednak nie jest to układ pasywny, lecz środowisko dynamiczne, w którym o dostępności wody dla roślin decydują nie tylko właściwości fizyczne, ale również aktywność mikroorganizmów w strefie korzeniowej.
Mikroorganizmy glebowe odgrywają istotną rolę w kształtowaniu struktury gleby. Poprzez produkcję związków jak polisacharydy bakteryjne czy glomaliny dochodzi do trwałego łączenia cząstek mineralnych i organicznych w agregaty glebowe. Taka gruzełkowata struktura, z wyraźnym systemem porów decyduje o zdolności gleby do jednoczesnego zatrzymywania wody i zachowania przepuszczalności dla powietrza.
Dostępność wody dla roślin nie zależy wyłącznie od opadów. Kluczowe jest to, co dzieje się w bezpośrednim otoczeniu korzenia i jak funkcjonuje gleba jako system.
Fot. A. Maziarek
Materia organiczna pomaga zatrzymać wodę w glebie
Istotną rolę odgrywa również materia organiczna, a szczególnie próchnica, bezpośrednio związana z aktywnością mikrobiologiczną gleby. Działa ona jak naturalny bufor, zwiększa zdolność gleby do zatrzymywania wody, ale – co ważniejsze – stabilizuje jej dostępność w czasie.
Próchnica nie jest jednak tylko magazynem. Jest jednocześnie efektem i źródłem życia biologicznego. To właśnie mikroorganizmy odpowiadają za jej tworzenie, przekształcanie i stabilizację. Im aktywniejszy i bardziej zróżnicowany mikrobiom gleby, tym większa zdolność do budowania trwałej frakcji próchnicy, a tym samym większa odporność gleby na przesuszenie.
W praktyce oznacza to, że gleba biologicznie aktywna to system, który reguluje przepływ wody w czasie – spowalnia jej straty, poprawia jej rozkład w profilu i utrzymuje ją dłużej w strefie dostępnej dla korzeni.
Coraz więcej badań pokazuje, że mikroorganizmy glebowe wpływają nie tylko na dostępność składników pokarmowych, ale również bezpośrednio na fizjologię roślin w warunkach stresu wodnego. Ten wpływ zachodzi głównie w strefie ryzosfery, gdzie korzeń i mikrobiom funkcjonują jako jeden, współpracujący układ.
Szczególną rolę odgrywają tu bakterie ryzosferowe z grupy PGPR(Plant Growth-Promoting Rhizobacteria), które mogą stymulować rozwój systemu korzeniowego, zwiększać długość i zagęszczenie włośników, a także wpływać na produkcję fitohormonów, takich jak auksyny, odpowiadające za wzrost i kierunek rozwoju korzeni.
Jednocześnie część tych mikroorganizmów uczestniczy w regulacji gospodarki hormonalnej rośliny w warunkach stresowych. W sytuacji niedoboru wody roślina zaczyna intensywnie produkować etylen – hormon stresu, który ogranicza wydłużanie korzeni i przyspiesza przejście w tryb przetrwania. I tutaj pojawia się jeden z ciekawszych mechanizmów działania mikrobiomu.
Niektóre bakterie posiadają enzym ACC deaminazę, który rozkłada prekursor etylenu (ACC – 1-aminocyklopropano- 1-karboksylan), zanim zostanie on przekształcony w hormon stresowy. W praktyce oznacza to, że roślina nie reaguje tak szybko obronnie, lecz dłużej utrzymuje aktywny wzrost systemu korzeniowego mimo pogarszających się warunków wodnych.
Efekt jest bardzo konkretny: korzeń rośnie dalej, zamiast się zatrzymać. A to oznacza większy zasięg pobierania wody i większą szansę na przetrwanie okresu suszy bez gwałtownego spadku kondycji rośliny.
Podobny, a często jeszcze silniejszy efekt obserwuje się w przypadku grzybów mikoryzowych. Tworzą one rozbudowaną sieć strzępek, która wychodzi poza bezpośrednią strefę korzeni i zwiększa objętość gleby eksplorowaną przez roślinę. Strzępki te są zdolne do pobierania wody z mikroporów, które są niedostępne dla korzeni, a następnie przekazywania jej roślinie. W warunkach ograniczonej wilgotności gleby ma to kluczowe znaczenie dla utrzymania ciągłości pobierania wody. Dlatego mikrobiom gleby nie tyle zwiększa ilość wody, co poprawia zdolność rośliny do jej wykorzystania w warunkach deficytu.
Rozwinięty system korzeniowy roślin, sięgający głęboko w profil glebowy, sprzyja efektywniejszemu wykorzystaniu zasobów wodnych gleby. Fot. M. Piśny
Co dzieje się w glebie podczas suszy?
Susza to nie tylko brak wody w glebie. To przede wszystkim zmiana warunków funkcjonowania całego systemu biologicznego: od mikroorganizmów, przez procesy enzymatyczne, aż po samą ryzosferę.
Wraz ze spadkiem wilgotności zmienia się układ faz w glebie. Roztwór glebowy, który jest nośnikiem składników pokarmowych, ulega ograniczeniu, a dyfuzja pierwiastków w kierunku korzenia znacząco spowalnia. Oznacza to, że nawet jeśli składniki są obecne w glebie, ich fizyczne dotarcie do strefy korzeniowej staje się utrudnione.
Równocześnie spada aktywność mikrobiologiczna. Mikroorganizmy, które do funkcjonowania potrzebują wody jako środowiska reakcji biochemicznych, ograniczają swoją aktywność metaboliczną. W efekcie zwalnia mineralizacja materii organicznej, a tym samym uwalnianie pierwiastków do form dostępnych dla roślin. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku azotu, którego dostępność w glebie silnie zależy od aktywności mikroorganizmów.
Widoczne pęknięcia to nie tylko efekt braku opadów. To sygnał, że gleba traci zdolność do utrzymywania wody w strefie dostępnej dla roślin. Fot. A. Maziarek
Susza wpływa również na ciągłość kontaktu między korzeniem a mikrobiomem, ponieważ ograniczony zostaje transport związków w roztworze glebowym. W warunkach odpowiedniej wilgotności korzeń komunikuje się z mikroorganizmami poprzez wydzieliny korzeniowe rozpuszczone w roztworze glebowym. Gdy wody zaczyna brakować, ta komunikacja zostaje ograniczona.
Istotna różnica pojawia się jednak między glebą biologicznie aktywną a glebą uproszczoną. W glebach o wysokiej różnorodności mikrobiologicznej nie wszystkie organizmy reagują na suszę w ten sam sposób. Część z nich przechodzi w stan obniżonej aktywności, część wytwarza formy przetrwalnikowe, a inne potrafią funkcjonować przy bardzo ograniczonej dostępności wody. W wielu przypadkach mikroorganizmy produkują również substancje ochronne, takie jak egzopolisacharydy, które pomagają utrzymać mikrośrodowisko o wyższej wilgotności w bezpośrednim otoczeniu komórek. Dzięki temu po pojawieniu się nawet niewielkiej ilości wody aktywność biologiczna jest szybciej przywracana, a procesy mineralizacji i udostępniania składników wracają do pracy znacznie sprawniej niż w glebach o niskiej aktywności biologicznej.
Odporność gleby na suszę polega więc na tym, że potrafi ona szybciej wrócić do równowagi po jej zakończeniu. A to w praktyce oznacza większą stabilność warunków dla rośliny.
Struktura gleby – element, który łączy wszystko
To, czy mikroorganizmy będą w stanie realnie wspierać roślinę w warunkach niedoboru wody, w dużej mierze zależy od warunków fizycznych gleby. Mikroorganizmy nie funkcjonują w oderwaniu od środowiska, gdyż ich aktywność jest ściśle powiązana z dostępem do tlenu, wody oraz przestrzeni, w której mogą się rozwijać.
W glebie zagęszczonej, o zaburzonej strukturze zmniejsza się udział porów powietrznych, a rośnie udział porów wypełnionych wodą lub całkowicie zamkniętych. W takich warunkach ograniczony zostanie dostęp tlenu, co prowadzi do spadku aktywności mikroorganizmów tlenowych, czyli tych, które odpowiadają za większość procesów związanych z rozkładem materii organicznej i udostępnianiem składników pokarmowych.
Dodatkowo w glebie o zniszczonej strukturze pogarsza się infiltracja wody. Zamiast wnikać w profil często spływa ona powierzchniowo lub zatrzymuje się w warstwie wierzchniej, a więc nie trafia tam, gdzie jest najbardziej potrzebna – do strefy aktywnego systemu korzeniowego. W efekcie roślina szybciej odczuwa skutki niedoboru wody, mimo że opady wystąpiły.
Z kolei gleba o stabilnej strukturze gruzełkowatej działa zupełnie inaczej. Obecność agregatów glebowych tworzy układ porów o zróżnicowanej wielkości, który umożliwia jednoczesne magazynowanie wody i jej stopniowe udostępnianie. Większe pory odpowiadają za napowietrzenie i przemieszczanie się wody w głąb profilu, natomiast mniejsze zatrzymują wodę dostępną dla roślin w okresach bez opadów.
W takim środowisku zarówno mikroorganizmy, jak i korzenie funkcjonują bez zakłóceń. Mikroorganizmy mają dostęp do tlenu i wody, dzięki czemu mogą utrzymywać aktywność nawet przy spadającej wilgotności, a system korzeniowy rozwija się głębiej i równomierniej, wykorzystując większą objętość gleby.
To właśnie połączenie struktury, materii organicznej i aktywnego mikrobiomu decyduje o tym, czy gleba potrafi amortyzować skutki suszy.
Co sprzyja odporności gleby na suszę?
Z praktycznego punktu widzenia odporność gleby na okresowe niedobory wody nie wynika z jednego czynnika. To efekt współdziałania kilku elementów, które razem budują stabilność całego systemu glebowego.
Najważniejsze są trzy: materia organiczna, różnorodność biologiczna i prawidłowa struktura gleby. Materia organiczna stanowi źródło energii dla mikroorganizmów i działa jak bufor wodny. Różnorodność biologiczna sprawia, że procesy glebowe nie zatrzymują się gwałtownie nawet w warunkach stresowych. Z kolei struktura i dostęp tlenu decydują o tym, czy aktywność biologiczna i rozwój systemu korzeniowego mogą być utrzymane mimo ograniczonej dostępności wody.
Jeżeli którykolwiek z tych elementów zostaje zaburzony, cały system traci stabilność. Natomiast gdy są obecne jednocześnie, gleba zyskuje zdolność do amortyzowania stresu suszy i utrzymania warunków, w których roślina może funkcjonować bez gwałtownego spadku kondycji.
Czy mikrobiom „rozwiąże” problem suszy?
Nie. Mikrobiom gleby nie zastąpi opadów ani retencji krajobrazowej. Nie jest też w stanie zabezpieczyć rośliny przed skutkami długotrwałej, ekstremalnej suszy. W takich warunkach ograniczeniem przestaje być system glebowy, a staje się sama dostępność wody. Ale mikroorganizmy mogą zrobić coś, co w praktyce rolniczej ma ogromne znaczenie: wydłużyć czas, w którym roślina funkcjonuje bez wyraźnych objawów stresu wodnego.
Dzieje się tak dlatego, że w glebie o wysokiej aktywności biologicznej procesy związane z pobieraniem wody i składników pokarmowych nie zatrzymują się gwałtownie, lecz stopniowo zwalniają. System korzeniowy rozwija się głębiej, kontakt z mikrobiomem utrzymuje się dłużej, a dostępność składników nie spada nagle wraz z pierwszym okresem bez opadów.
W efekcie roślina nie reaguje natychmiastowym zahamowaniem wzrostu, lecz ma więcej czasu na adaptację do pogarszających się warunków. To przekłada się na stabilniejszy przebieg wegetacji, mniejsze ryzyko gwałtownych spadków kondycji oraz lepsze wykorzystanie krótkich okresów poprawy wilgotności gleby.
W praktyce oznacza to, że ważne nie jest samo wystąpienie suszy, lecz tempo, w jakim roślina wchodzi w stan stresu. I to właśnie tutaj mikrobiom gleby odgrywa swoją najważniejszą rolę: nie eliminuje problemu, ale przesuwa granicę, od której zaczynają się realne straty.
Odporność roślin na suszę zaczyna się w glebie na poziomie funkcjonowania całego systemu biologicznego. To właśnie mikrobiom, struktura i materia organiczna decydują o tym, czy woda obecna w glebie zostanie zatrzymana i wykorzystana, czy szybko stanie się niedostępna dla rośliny. To nie jest kwestia jednego zabiegu ani jednego sezonu. Odporność gleby na suszę buduje się w czasie poprzez decyzje dotyczące płodozmianu, pracy z materią organiczną, ochrony struktury i wspierania mikrobiologii. I właśnie w latach suchych najlepiej widać efekt tej pracy.
Głos z branży
Głos z branży
Piotr Kotowski
Marketing Manager Timac Agro Polska
– Gleba to organizm żywy i to bardzo złożony. Jest podstawowym
warsztatem pracy każdego rolnika i wymaga podejścia bardzo
holistycznego. Oczywiście nie musimy znać wszystkich procesów,
które w niej zachodzą, bo nie sposób tego wiedzieć i nawet naukowcy nie
znają całej złożoności procesów.
Trzeba jednak mieć świadomość, jak wiele w niej zależy od
bioróżnorodności, która z kolei wynika ze struktury gleby i właściwego
układu proporcji trzech faz gleby. Tylko wtedy, gdy mamy zadbany ten aspekt,
będziemy mogli oczekiwać wysokiej stabilności gleby i, co za tym idzie,
odporności roślin i całego ekosystemu na suszę.
Prawidłowe zarządzanie glebą zaczyna się od podstawy, jaką jest dbałość
o odpowiednie pH oraz dostępność wapnia, który jest niezwykle istotny
dla tworzenia trwałych agregatów glebowych.
Jeśli na swoim polu zaplanujemy odpowiedni płodozmian uwzględniający
międzyplony i będziemy stosować nawozy sprzyjające bioróżnorodności,
np. Hyper Top-Phos czy INRIZZA+, stymulujące mikroryzę,
i kondycjonery gleby oraz dbać o odpowiedni bilans materii organicznej,
jesteśmy w stanie stopniowo poprawiać jej strukturę.
Umożliwimy wówczas roślinom uprawnym lepsze radzenie sobie
ze stresem suszy.
W tym sezonie ochrona grzybobójcza zbóż jest utrudniona ze względu na przebieg pogody. Na wielu polach zabieg T1 został znacznie opóźniony, a jego skuteczność ze względu na niskie temperatury powietrza po wykonaniu zabiegu, nie zawsze jest zadowalająca. W związku z tym niezbędne jest dołożenie wszelkich starań do ochrony liścia podflagowego i flagowego, od których kondycji w największym stopniu zależy ilość wytworzonej energii niezbędnej do nalewania ziarna. Faza liścia flagowego to też dobry moment, aby dostarczyć roślinie składniki pokarmowe oraz wzmocnić jej potencjał do budowy plonu.
T2 – kolejny zabieg fungicydowy
Wybierając substancje czynne do zabiegu T2 warto wykorzystać te, które nie zostały zastosowane w zabiegu T1. Takie postępowanie wpisuje się w strategię przeciwdziałania powstawania odporności grzybów na działanie substancji czynnych. Dodatkowo intensywność (zaawansowanie) zabiegu warto dostosować do potencjału plonowania plantacji. Dlatego też warto skorzystać z gotowych i sprawdzonych rekomendacji dedykowanych dla upraw prowadzonych na określonym poziomie agrotechniki.
Ważną częścią rekomendacji na T2 jest Inex-A (adiuwant) polepszający jakość pokrycia roślin cieczą roboczą, ale także przyspieszający wnikanie substancji czynnych do wnętrza roślin. Jest to szczególnie ważne, ponieważ w zabiegu T2 należy stawiać tylko na związki o działaniu systemicznym.
Ochrona grzybobójcza na najwyższym poziomie
Od kilku lat dla plantacji o wysokim potencjale plonowania Dział Doradztwa i Rozwoju firmy Osadkowski poleca na T2 rozwiązanie składające się z produktów Vitissimo (0,75-1,0/ha) i Elatus Plus (0,5 l/ha). Takie połączenie idealnie wykorzystuje synergizm działania na choroby: interwencyjne, lecznicze, zapobiegawcze. W skład fungicydów wchodzą innowacyjne molekuły, których jedną z wyróżniających cech jest utrzymanie wysokiej skuteczności działania przed długi okres, który może wynosić blisko 50 dni.
Wysoka efektywność
Zdecydowanie najdłużej działającym rozwiązaniem jest połączenie dwóch najnowszych substancji czynnych. Jednej z grupy triazoli, czyli Vitissimo (mefentriflukonazol) a drugiej zaliczanej do tzw. SDHI — Elatus Plus (bezowindyflupyr). Jednak nie wszystkie plantacje wymagają tak intensywnej ochrony grzybobójczej i dla nich dedykowane jest rozwiązanie oparte na środkach: Rio 500 SC (boskalid) oraz Generał 300 EC (protiokonazol).
Rekomendacja łączy także związki z wymienionych dwóch grup chemicznych, czyli wzajemnie się uzupełniających pod kątem sposobu działania na choroby liści. Spektrum zwalczanych chorób obejmuje wszystkie najważniejsze, które uszkadzają blaszkę liściową i zmniejszają powierzchnię asymilacyjną.
T2 to też czas na miedź
Rolę miedzi w aplikacji nalistnej można rozpatrywać w dwóch kategoriach. Pierwszą nich jest działanie odżywcze — jest mikroelementem. Niezbędnym w wielu procech biochemicznych, w tym umożliwiających przemiany związków azotowych i syntezę aminokwasów oraz ich transport do tworzonych w najbliższym czasie ziarniaków. Dlatego też z punktu żywieniowego ważne jest dostarczenie łatwodostępnej dla roślin miedzi, która szybko może być włączona w procesy życiowe roślin.
Miedź też jest związkiem o działaniu fitosanitarnym, czyli zwiększającym zdrowotność roślin. W tym zakresie jest cennym uzupełnieniem działania substancji czynnych wchodzących w skład fungicydów zastosowanych w T2. W przypadku miedzi ważne jest jej bardzo dobre rozdrobnienie w procesie produkcji. Tylko miedź w formie małych cząsteczek może łatwo wnikać do wnętrza roślin i pełnić najważniejsze funkcje. W IonBlue miedź systemiczna jest właśnie w bardzo małych rozmiarach. Dlatego jej funkcjonalność jest na najwyższym poziomie. Produkt oprócz miedzi zawiera także siarkę, na której deficyt cierpią zwykle zboża.
Makroskładniki i dodatkowa energia dla roślin w T2
Gotowe rozwiązanie na T2 uwzględnia wszystkie potrzeby w fazie przejścia roślin z rozwoju wegetatywnego w generatywny. Dlatego ważną częścią przemyślanego zabiegu T2 są makroelementy w formie łatwodostępnej dla roślin (np. Alfa Makro w dawce 1,0 l/ha) oraz dostarczenie energii pozwalającej na optymalne wejście w fazę kłoszenia. Jej źródłem dla zbóż jest Maxi-Grow. Zabieg T2 przy obecnym zaawansowanym poziomie agrotechniki nie ogranicza się tylko do zabezpieczenia roślin przed chorobami, ale również dostarcza intensywnie rosnącym roślinom niezbędnych składników pokarmowych oraz wzmacnia ich potencjał do wytworzenia plonu ziarna.
Sytuacja na wielu polskich polach ponownie robi się bardzo trudna. Brak opadów, przesuszona gleba i słabsze działanie nawozów sprawiają, że rolnicy coraz częściej zastanawiają się, jak ograniczyć skutki suszy i zatrzymać resztki wilgoci w glebie. O tym, co można zrobić już teraz i jak przygotować gospodarstwa na kolejne suche lata, opowiada dr hab. Tomasz Piechota – specjalista od uprawy uproszczonej i gospodarki wodnej w glebie.
Postępująca z roku na rok susza zwiększa stres roślin i obniża ich potencjał plonowania. Fot. M. Piśny
Jak ratować wodę w glebie przed siewem buraków i kukurydzy?
Jak podkreśla ekspert, jeśli pole zostało zbyt mocno przesuszone wiosenną uprawą, części strat nie da się już odzyskać. Kluczowe znaczenie miało wykonanie prac odpowiednio wcześnie – zanim wiatr, słońce i nocne przymrozki wyciągnęły wilgoć z głębszych warstw gleby.
Kluczowe znaczenie ma ograniczenie liczby przejazdów uprawowych i wykonywanie zabiegów możliwie płytko. Każda zbyt intensywna uprawa dodatkowo przesusza glebę i przyspiesza utratę wilgoci zgromadzonej po zimie.
Coraz większą rolę będzie odgrywać również pozostawianie resztek pożniwnych i ściółki na powierzchni pola. To właśnie pola z dobrze zachowanym mulczem lepiej utrzymują wilgoć i wolniej się przesuszają podczas wietrznej oraz słonecznej pogody.
Zdaniem Tomasza Piechoty chodzi głównie o ratowanie tego, co udało się jeszcze zachować. Jeśli pojawią się opady, trzeba zrobić wszystko, aby zatrzymać wodę w glebie i nie tracić jej przez niepotrzebnie głębokie uprawki.
Uprawa konserwująca coraz ważniejsza w czasie suszy
Nie ma wątpliwości, że długofalowo polskie rolnictwo będzie musiało jeszcze mocniej ograniczać intensywną uprawę roli. Każda dodatkowa uprawka powoduje bowiem przesuszanie gleby, a jednocześnie przyspiesza rozkład próchnicy, która odpowiada za magazynowanie wody.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie gospodarstwa powinny przejść całkowicie na siew bezpośredni. Kluczowe jest szukanie rozwiązań ograniczających liczbę przejazdów i pozostawiających na powierzchni jak najwięcej resztek pożniwnych.
Najlepsze efekty daje uprawa konserwująca z dużą ilością ściółki pozostającej na polu. To właśnie gruba warstwa mulczu pozwala ograniczyć parowanie i utrzymać więcej wilgoci po zimie oraz przedwiośniu.
Różnice między technologią orkową a uproszczeniami nie zawsze są jednoznaczne, bo wiele zależy od jakości wykonania zabiegów. W praktyce jednak tam, gdzie na powierzchni pozostawiono solidną ściółkę, gleba wyraźnie lepiej utrzymuje wodę.
Czy nawozy azotowe działają podczas suszy?
W wielu gospodarstwach coraz bardziej widoczne są również problemy z wykorzystaniem nawozów azotowych. Przy niedoborze opadów składniki pokarmowe wolniej przemieszczają się w głąb gleby i są trudniej pobierane przez rośliny.
Szczególnie trudne są decyzje dotyczące kolejnych dawek azotu. W rzepaku czas na nawożenie jest ograniczony – jeśli rolnik nie poda nawozu odpowiednio wcześnie, później może być już za późno na skuteczne wykorzystanie składników. W zbożach sytuacja wymaga indywidualnej oceny plantacji i obserwacji reakcji roślin po pierwszej dawce.
Tomasz Piechota zwraca uwagę, że w warunkach suszy nawozy są wykorzystywane słabiej, dlatego coraz większe znaczenie mogą mieć płynne formy nawożenia, np. RSM. Jako nawóz płynny łatwiej rozpuszcza się w wilgotnej warstwie gleby, co zwiększa szanse pobrania składników przez rośliny. Kluczowe jest jednak prawidłowe wykonanie zabiegu.
Ekspert podkreśla również, że w czasie drogich nawozów i problemów z ich dostępnością rolnicy powinni jeszcze bardziej zwrócić uwagę na odczyn gleby. To właśnie zbyt niskie pH pozostaje jednym z największych ograniczeń efektywnego nawożenia.
Jeśli pole nie jest odpowiednio odkwaszone, roślina nie wykorzysta w pełni zastosowanego azotu. W praktyce oznacza to, że zamiast zwiększać dawki nawozów, często lepiej zainwestować w wapnowanie i poprawić wykorzystanie składników już znajdujących się w glebie.
Jak zaznacza Tomasz Piechota, dobrze uregulowany odczyn może zwiększyć wykorzystanie azotu nawet do 70–90%, podczas gdy na zakwaszonych stanowiskach efektywność nawożenia bywa znacznie niższa.
Mała retencja i krajobraz rolniczy mogą ograniczyć skutki suszy
Ogromną rolę odgrywają działania lokalne i indywidualne. Oprócz technologii mulczowych ważna jest także mała retencja – oczka wodne, rowy, zadrzewienia śródpolne czy pasy zieleni ograniczające działanie wiatru. Takie rozwiązania zmniejszają parowanie i pomagają zatrzymać wodę w krajobrazie rolniczym. Co ważne, nie zawsze wymagają dużych inwestycji. Czasami wystarczy współpraca kilku rolników, aby poprawić warunki wodne na danym obszarze.
Ekspert podkreśla, że przyszłość rolnictwa będzie coraz mocniej zależeć od umiejętności magazynowania wody i ochrony gleby przed przesuszeniem.
Przed nami noc ze sporymi przejaśnieniami na Pomorzu Zachodnim, Kaszubach i Ziemi Lubuskiej- tam nad ranem najzimniej bo od +2 do +4 stopni a lokalnie w rejonie Reska możliwe będą przymrozki. Nad resztą kraju dużo cieplej- od 7 do 10 stopni na plusie.
Deszcz w nocy ma padać od okolic Węgrowa na Mazowszu po Radom i dalej w kierunku Świętokrzyskiego, skrawka południowo wschodniej Ziemi Łódzkiej, Małopolski i wschodniej oraz południowej części Górnego Śląska. Popada także w sporej części Podkarpacia i Lubelskiego- im bliżej zachodu województwa tym większa szansa na większy deszcz.
Do południa na zachodzie, północy i w centrum kraju dużo słońca. Po południu w wąskim pasie od okolic Słupska, Miastka, Piły po Szamotuły, Wolsztyn, Leszno, Legnicę, Wrocław wzrośnie szansa na przelotne opady deszczu do 0-8 mm na dobę.
Tymczasem od Podlasia po wschodnie i południowe Mazowsze, zachód Lubelskiego, Świętokrzyskie, Małopolskę cały dzień pochmurny z przelotnymi opadami deszczu. Na Podkarpaciu i w Lubelskim szansa na solidny choć bardziej lokalny deszcz wzrośnie wieczorem; kiedy to znad Ukrainy dotrą burze z ulewnym deszczem.
Na wschodzie i południu kraju wiatr słaby. Nad resztą kraju umiarkowany z północy i północnego zachodu- jedynie na Pomorzu Zachodnim z zachodu.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.