Strona główna Blog Strona 601

Tusk na spotkaniu z Oszukaną Wsią. Za „zbożem technicznym” kryje się jakiś przekręt

1

We wtorkowy poranek lider Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk odwiedził gospodarstwo rolne w Lipsku, województwie lubelskim, aby spotkać się z Wiesławem Grynem, liderem i rolnikami stowarzyszenia „Oszukana Wieś” oraz Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego. Jak przebiegło spotkanie? 

tusk oszukana wieś

Oszukana wieś – czekamy na wybory

Podczas spotkania, Wiesław Gryn pokazał liderowi Platformy Obywatelskiej magazyn wypełniony zbożem, który wraz z banerem “czekamy na wybory” miał symboliczne znaczenie. W ten sposób chciał podkreślić, jak ważna jest ciężka praca i determinacja, jakie wkładają polscy rolnicy w swoje uprawy. Gryn zwrócił także uwagę na potrzebę wprowadzenia okresu przejściowego dla ukraińskiego rolnictwa, który umożliwiłby dostosowanie standardów jakości produktów do wymagań państw Unii Europejskiej. Rolnik podkreślał, że w Polsce istnieją realne problemy, z którymi muszą zmagać się prawdziwi rolnicy i apelował do lidera PO o poważne rozmowy w tej sprawie.

oszukana wies

Rolnik w rozmowie z Tuskiem: Bratobójcza wojna o ceny powinna się skończyć

W trakcie spotkania jeden z rolników wyraził swój niepokój z powodu podziałów, jakie powstały między polską i ukraińską wsią oraz rolnictwem. Rolnik zwrócił uwagę na to, że bratobójcza wojna o ceny powinna zostać zakończona, a ukraińskie zboże, które zalega na polskich polach, powinno zostać wywiezione. Jednakże, mężczyzna zaznaczył, że jest to trudne do zrealizowania, ponieważ brakuje rozwiązań, które byłyby wprowadzone natychmiast. Donald Tusk, lider PO, podkreślił, że kluczową sprawą jest czas. Rok temu istniała szansa na rozwiązanie problemu ukraińskiego zboża, zgodnie z przepisami europejskimi. 

Jak dodał, „można było spokojnie w zgodzie z przepisami europejskimi kontrolować skutecznie na granicy kwestie sanitarne”. 

Zaznaczył również, że brak cła w związku z wojną i chęcią udzielania pomocy Ukrainie nie oznacza, że należało zrezygnować ze standardów europejskich. W końcu pomoc dla Ukrainy nie przewidywała tego, że można by było importować zboże nie spełniające wymogów europejskich.

Tusk: Zboże techniczne? Za tym kryje się jakiś przekręt


W trakcie spotkania z rolnikami, Tusk odniósł się również do kontrowersji związanych z nazewnictwem zboża technicznego. 

“Mówi się, że to jest zboże techniczne, taka neutralna nazwa, ale wszyscy czujemy, że za tym kryje się jakiś przekręt.”

Podkreślił, że potrzebna jest solidarność wszystkich rolników i producentów rolnych, aby uniknąć podziałów. Tusk zachęcił rolników do dalszej walki o swoje prawa, wykorzystując presję na rządzącej partii. Według lidera Platformy, Jarosław Kaczyński obiecał pomoc finansową dla rolników jedynie z powodu zbliżających się wyborów. Tusk wzywał do zmuszenia PiS-u, aby dotrzymali swoich obietnic i zrealizowali pomoc finansową. Jednocześnie, lider Platformy zwrócił uwagę na fakt, że same dopłaty finansowe nie wystarczą i że rozwiązanie problemu wymaga ogromnego wysiłku logistycznego.

zamojskie towarzystwo rolnicze

Nie chcemy tylko dopłat, chcemy pracować bez przeszkód

W rozmowie z Donaldem Tuskiem jeden z rolników wyznał także, że nie czekają już na cud, a raczej myślą o tym, co będzie za kilka lat i kto objmie stanowiska w Ministerstwie Rolnictwa po wyborach. Jego zdaniem, konieczne jest, aby były to osoby z wykształceniem i doświadczeniem rolniczym, które potrafią odróżnić pszenicę od jęczmienia. Innemu rolnikowi brak fachowców w Ministerstwie Rolnictwa wydaje się policzkiem w twarz dla rolników. Podczas rozmowy apelowali o to, aby im nie przeszkadzano w pracy i zaznaczali, że nie chcą tylko dopłat czy darmowych pieniędzy. Wszyscy obywatele zapłacą za to, że trzeba będzie jeszcze raz reeksportować zboże.

Obecnie kryzys na rynku zbóż stanowi punkt sporu między dwoma obozami władzy. Brakuje w tym wszystkim jednak konkretów, na które rolnicy czekają – usprawnienia procesów importu i eksportu. Wierzymy, że dzięki szerokiemu rozgłosowi medialnemu ta informacja dotrze do decydentów i w końcu zostaną podjęte konkretne działania.

źródło: tvn24

Największe organizacje rolnicze apelują o wydłużenie terminu składania wniosków o dopłaty bezpośrednie

0
Oczekiwania KE wobec Krajowych Planów Strategicznych. Ambicje ponad możliwości?

Krajowy Plan Strategiczny oraz wprowadzenie nowych rozwiązań w płatnościach bezpośrednich, takich jak ekoschematy, stanowią duże wyzwanie dla większości rolników.  Niestety, wielu z nich nadal nie posiada pełnej wiedzy na temat tych nowych rozwiązań, co skutkuje niskim poziomem złożonych wniosków.  Aby pomóc rolnikom w lepszym zrozumieniu i przygotowaniu wniosków, główne organizacje rolnicze zaapelowaly o wydłużenie terminu składania wniosków o dopłaty bezpośrednie.

Ekoschematy dopłaty bezpośrednie 2023

Rolnicy mają za mało czasu

Według organizacji wydłużenie terminu składania wniosków o dopłaty bezpośrednie w kampanii 2023 ma wiele korzyści dla rolników. Pierwszym argumentem jest to, że da to czas na zapoznanie się z nowymi wnioskami o dopłaty bezpośrednie oraz odpowiednie ich przygotowanie bez pośpiechu. W sytuacji, gdy wykonawcze akty prawne związane z realizacją Krajowego Planu Strategicznego wchodzą w życie w czasie trwania kampanii składania wniosków, a część z nich nie jest jeszcze przyjęta i wdrożona, dodatkowy czas na przygotowanie dokumentów jest niezwykle ważny. Drugim argumentem za wydłużeniem terminu jest fakt wprowadzenia ekoschematów, które wymagają od rolników dodatkowego przygotowania, takiego jak np. planu dobrostanu. Przygotowanie takiego planu i udział doradcy to proces, który również wymaga czasu i nie można tego zrobić w pośpiechu.

Apel o wydłużenie naboru do 30 czerwca 

Obecnie trwają nabory wniosków o dopłaty bezpośrednie, jednakże połowa okresu składania wniosków dobiega końca, a liczba złożonych wniosków nie jest bardzo niska. Wielu rolników nadal ma trudności z wypełnieniem dokumentów, ponieważ brakuje im kompletnych informacji na temat ekoschematów. Dotychczasowe szkolenia nie zapewniają wystarczającej wiedzy ze względu na brak przepisów wykonawczych. W związku z powyższym Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Pan Robert Telus, został poproszony o podjęcie decyzji w sprawie maksymalnego wydłużenia terminu składania wniosków o dopłaty bezpośrednie do dnia 30 czerwca. 

źródło: ZPDiWR

“Polskie” ziemniaki z Hiszpanii? Biedronka zapłaci 60 mln zł kary za nieprawidłowości w oznakowaniu kraju pochodzenia

0

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podtrzymał wysoką karę finansową w wysokości ponad 60 milionów złotych nałożoną przez UOKiK na Biedronkę. Decyzja sądu wynika z uznana, że sieć sklepów nieprawidłowo informowała klientów o pochodzeniu warzyw i owoców oferowanych w sprzedaży.  Uznano, że spółka nieprawidłowo wskazywała kraj pochodzenia warzyw i owoców w sklepach. UOKiK podkreśla jednak, że wyrok jest ciągle nieprawomocny. Jeronimo Martins Polska może jeszcze bowiem odwołać się do Sądu Apelacyjnego.

Zboża i artykuły mleczarskie ciągnęły w górę światowe ceny żywności w listopadzie

Naruszenia te miały charakter systemowy i długotrwały

Sprawa, która trwała już od kilku lat, w końcu doczekała się finału. W kwietniu 2021 roku Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nałożył wysoką karę na spółkę Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci sklepów Biedronka. Powodem takiej decyzji były liczne skargi na nieprawidłowe informowanie klientów o pochodzeniu warzyw i owoców sprzedawanych w sklepach Biedronki, co zostało potwierdzone w wynikach kontroli przeprowadzonych przez Inspekcję Handlową.

„Rzetelna informacja o oferowanych produktach to podstawowy obowiązek przedsiębiorcy i niezbywalne prawo konsumenta. Tymczasem w sklepach Biedronka konsumenci chcący kupić polskie ziemniaki, pomidory czy jabłka byli często wprowadzani w błąd. Nasze postępowanie wykazało, że w wielu przypadkach informacje na wywieszkach różniły się od tych na opakowaniach zbiorczych czy w dokumentach dostawy. Naruszenia te miały charakter systemowy i długotrwały. Dlatego nałożyłem na Jeronimo Martins Polska ponad 60 mln zł kary” – mówił wówczas Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Nieprawidłowe oznaczenie kraju pochodzenia dotyczyło prawie 28% sklepów Biedronka

Podczas prowadzenia postępowania UOKiK podawał wówczas, że na wywieszce przy stoiskach były np. napisy „Polska”, chociaż w rzeczywistości czosnek sprzedawany w październiku 2019 r. w Biedronce w Łodzi pochodził z Hiszpanii, ziemniaki oferowane lutym 2020 r. w Radymnie – z Francji, podobnie jak kapusta włoska sprzedawana lutym 2020 r. w Kołobrzegu. To nie mały precedens, bo jak wynika z raportu nieprawidłowości miały występować aż w 28 proc. sklepów sieci Biedronka.

źródło: buisnessinsider

Dopłaty do zbóż dopiero w żniwa? Rząd jeszcze nie napisał ustawy

0

Chociaż Robert Telus w ramach pomocy dla rolników zapowiedział powszechny skup zboża, gdzie minimalna cena dopłat za tonę ma wynieść 1400 złotych, to realizacja tego założenia niestety nieprędko wejdzie w życie. Na przeszkodzie stoją formalności.

Problemem brak ustawy i ograniczenia kalendarza parlamentarnego

Głównym problemem jest brak odpowiednich przepisów. Konieczne jest przygotowanie ustawy dotyczącej dopłat, jednak rząd jeszcze nie podjął działań w tym kierunku. W trakcie rozmowy z dziennikarzem RadioZet, Telus poinformował, że chciałby, aby to prawo weszło w życie od połowu roku, przed wyborami, żeby nie było, że jest to tak zwana kiełbasa wyborcza. Niestety, także ograniczenia kalendarza parlamentarnego stanowią przeszkodę – Sejm może przyjąć ustawę dopiero 24 maja, a Senat 21 czerwca. Dopiero po podpisie prezydenta, dopłaty do skupu zboża mogłyby zacząć obowiązywać, co najwcześniej w lipcu.

Zwłoka dotyczy także dopłat do nawozów i paliwa rolniczego

Aby wypłacić pozostałe obiecane środki, takie jak dopłaty do nawozów sztucznych oraz zwiększone dopłaty do paliwa rolniczego, konieczne jest uzyskanie zgody Komisji Europejskiej. Proces ten zajmie około dwóch miesięcy od momentu przesłania przez polski rząd wniosku o notyfikację. Minister Telus wyraża nadzieję, że Unia Europejska zgodzi się na wypłatę środków dla polskich rolników z krajowych funduszy. Problem w tym, że rząd jeszcze nie wysłał wniosku o notyfikację, ponieważ nie przygotował odpowiednich przepisów, które muszą zostać ocenione przez Komisję.

źródło: RadioZet

Nie zakaz importu, a usprawnienie eksportu – apel Izby Zbożowo-Paszowej w obliczu trudności handlu zbożem

0

Pomimo znacznych nadwyżek zboża zgromadzonych w kraju, sytuacja na rynku światowym oraz szybko zmieniające się ramy prawne powodują duże trudności w handlu. Izba Zbożowo-Paszowa nie pozostawia złudzeń co do konsekwencji braku działań zmierzających do poprawy sytuacji, ostrzegając przed katastrofalnymi skutkami. Zwraca uwagę również na to, że zakaz importu produktów rolnych z Ukrainy może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.

Izba Zbożowo-Paszowa alarmuje przed skutkami zakazu importu z Ukrainy

Do nowych zbiorów w Polsce pozostało ok. 90 dni. Po upływie, których powinno pojawić się ponad 30 mln ton nowych dostaw. Izba Zbożowo-Paszowa wyraża zaniepokojenie w związku z opublikowanym 15 kwietnia 2023 roku rozporządzeniem Ministra Rozwoju i Technologii w sprawie zakazu przywozu z Ukrainy produktów rolnych, które może spowodować jeszcze większą destabilizację w polskim rolnictwie. W obliczu sytuacji na rynku zbóż, wprowadzenie zakazu przywozu produktów rolnych z Ukrainy narusza polskie zobowiązania do solidarności z tym krajem, który powinien być krajem tranzytowym. Izba wzywa do koordynacji działań polskiego rządu w celu utrzymania możliwości tranzytu zbóż na rynki trzecie oraz do nawiązania dialogu z przedstawicielami rządu Ukrainy i Unii Europejskiej oraz z podmiotami z branży rolno-spożywczej w celu osiągnięcia korzystnych rozwiązań dla polskiego rolnictwa.

Mechanizm skupu zboża nie rozwiąże problemu nadwyżek

“Zapowiedź wprowadzenia mechanizmu powszechnego skupu zboża w trybie interwencji nie rozwiąże problemu z nadwyżką zbóż na krajowym rynku rolnym. Izba Zbożowo-Paszowa konsekwentnie podtrzymuje adresowane od roku rekomendacje pilnego wdrożenia zmian o charakterze administracyjnym, infrastrukturalnym i dyplomatycznym, które zwiększą przepustowość infrastruktury i usprawnią eksport. To dziś jedyny kierunek do stabilizacji sytuacji na krajowym rynku.” – czytamy.

W związku z powyższym Izba Zbożowa Paszowa wystąpiła z prośbą o opublikowanie szczegółów dotacji w wysokości 1400 zł, aby eksporterzy i producenci mogli zaplanować dostawy zboża z kraju. Aktualnie, sygnały z rynków światowych i od eksporterów sugerują, że nie składa się ofert na eksport polskiego zboża ze względu na brak pewności co do cen i dostaw.

Brak dostaw śruty słonecznikowej z Ukrainy grozi kryzysem na rynku paszowym w Polsce.

Gdyby sytuacja była za mało skomplikowana, to firmy paszowe zrzeszone w Izbie wskazują na krytyczne znaczenie wstrzymania dostaw w zakresie śruty słonecznikowej, która przed rosyjską agresją była importowana do Polski w ponad 90% z Ukrainy i Rosji, a której w Polsce nie ma wystarczającej ilości. Rynek paszowy jest kluczowy, ponieważ każde działanie z nim związane ma wpływ nie tylko na przedsiębiorców, młynarzy, producentów rolnych i podmioty handlujące, ale też na miliony konsumentów.

Dane Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wskazują, że w 2020 roku z Ukrainy sprowadzono 372,3 tys. ton śruty słonecznikowej, a z Rosji 10,7 tys. ton, podczas gdy import ogółem wyniósł 403 tys. ton. W 2021 roku wolumen importu był mniejszy, ale udział procentowy na rynku pozostał na podobnym poziomie. A jest to nie mały problem, ponieważ możliwości zmiany kierunków zakupu śruty słonecznikowej na innych rynkach są ograniczone…

źródło: Izba Zbożowo-Paszowa

Rosja ponownie uderza w ukraiński eksport towarów rolnych i używa żywności jako broni

0

W poniedziałek Ministerstwo Infrastruktury Ukrainy poinformowało, że „Inicjatywie Zbożowej grozi zatrzymanie: Rosja ponownie zablokowała inspekcje statków w Bosforze”.

Inicjatywa Zbożowa zagrożona zatrzymaniem. Strona rosyjska nie realizuje planu inspekcji

„Dziś, 17 kwietnia, strona rosyjska po raz drugi zablokowała inspekcje jednostek pływających na wodach terytorialnych Turcji. Od 10 kwietnia strona rosyjska we Wspólnym Centrum Koordynacyjnym (JCC) w Stambule jednostronnie wstrzymała rejestrację statków zgłoszonych przez ukraińskie porty do utworzenia planu inspekcji. Zamiast tego Rosjanie tworzą własny plan inspekcji, wybierając statki z kolejki według własnego uznania, co jest całkowicie sprzeczne z warunkami Inicjatywy i nie do zaakceptowania przez Ukrainę. W efekcie po raz drugi w ciągu 9 miesięcy prac „Inicjatywy Zbożowej” nie powstał żaden plan inspekcji i nie skontrolowano ani jednego statku. Zagraża to funkcjonowaniu Inicjatywy Zbożowej” – informuje Ministerstwo Infrastruktury Ukrainy.

Od listopada 2022 r. Rosjanie pod różnymi pretekstami sabotują i opóźniają kontrole, co już doprowadziło do zmniejszenia wolumenu eksportu ukraińskich produktów rolnych na rynki światowe o 15-18 mln ton.

Rosja blokuje rejestracje statków. To próba używania żywności jako broni

Od kwietnia 2023 r. rosyjscy przedstawiciele próbują ingerować w działalność ukraińskich portów i eksporterów, narzucając własne kryteria wyznaczania konkretnych statków, które wezmą udział w Inicjatywie. Na przykład od 14 kwietnia Rosjanie bez żadnego wyjaśnienia odmówili rejestracji trzech statków (z czego 2 płyną do Chin), na które ładunek czeka już w porcie „Południe”.

W ten sposób strona rosyjska próbuje przejąć kontrolę nad liczebnością ładowanej floty i kierunkami jej pracy, co jest naruszeniem międzynarodowych norm i zapisów „Inicjatywy Zbożowej”. To kolejna próba dyktowania polityki świata, zagrażania bezpieczeństwu żywnościowemu i używania żywności jako broni.

Ukraina kategorycznie odrzuca kolejne żądania Rosjan i sprzeciwia się ingerencji w działalność ukraińskich portów. – „Mamy nadzieję, że partnerzy ONZ i Turcja będą w stanie zapewnić, że wszystkie strony SCC wdrożą procedury, które działają od 9 miesięcy” – informuje strona ukraińska.

Moskwie zależy na skłóceniu sojuszników Ukrainy

Wydaje się, że rosyjska polityka skłócania Ukraińców z ich sojusznikami powoli przynosi efekty. Wprawdzie nie udało się Moskwie wywołać niezadowolenia i protestów społecznych zimą (była wyjątkowo ciepła) poprzez zakręcenie kurków z gazem, to jednak wiosną sytuacja zmieniła się diametralnie. Rolnicy w krajach sąsiadujących z Ukrainą przystąpili do masowych protestów, widząc w niekontrolowanym imporcie zbóż jedyną przyczynę niskich cen ziarna. Tymczasem jest to tylko jedna z wielu przyczyn spadających cen zbóż na całym świecie.

Na rolnikach i konsumentach żerują koncerny chemiczne i spożywcze

Rolnicy chętnie wracają pamięcią do „kosmicznych cen”, które były wynikiem spekulacji finansowych na instrumentach pochodnych opiewających na zboża i inne towary rolne.

Tymczasem fundusze hedgingowe przestały spekulować na wzrosty cen zbóż i rzepaku, a część z nich przeniosła się z rynków rolnych do bezpiecznych obligacji.

Może jednak problemem nie jest spadek cen zbóż, ale to że producenci nawozów, środków ochrony roślin, czy wreszcie przetwórcy i handel detaliczny (szczególnie w Polsce) osiągają olbrzymie zyski, żerując z jednej strony na rolnikach, a z drugiej na nas konsumentach żywności.

Wystarczy przypomnieć dane FAO, według których światowe ceny żywności (ceny eksportowe) spadły w marcu już 12 raz z rzędu, podczas gdy w Polsce nadal rosły w marcu.

Może UOKIK powinien przyjrzeć się działalności firm produkujących środki do produkcji rolnej i potentatom w przetwórstwie i handlu detalicznym żywnością.

Niestety trwająca już kampania wyborcza w Polsce sprzyja formułowaniu prostych wniosków i budowaniu skrajnych emocji. Aż strach pomyśleć, że realizuje się scenariusz, który mogła wymyślić Moskwa.

Źródło: Ministerstwo Infrastruktury Ukrainy

ASF powrócił. Pierwsze ognisko u świń w dolnośląskim i ponad 200 przypadków u dzików

0
13 piętrowy hotel dla świń!

Po krótkiej chwili wytchnienia, wirus ASF powrócił do Polski. W kraju wykryto pierwsze ognisko tej choroby u świń domowych w 2023 roku. Ognisko ASF zostało potwierdzone w stadzie liczącym 16 sztuk  świń przez Główny Inspektorat Weterynarii 12 kwietnia 2023 roku.

Ponad 200 nowych ognisk ASF u dzików i pierwsze ognisko u świń 

W tym roku po raz pierwszy od dawna nie odnotowano wystąpienia ASF w stadzie świń, jednak niestety sytuacja na obszarze Polski wciąż pozostaje zatrważająca. W dniu 12 kwietnia 2023 roku, ognisko ASF zostało wykryte w gospodarstwie w miejscowości Lubań, gmina Lubań, powiat lubański, w województwie dolnośląskim. W tym gospodarstwie utrzymywano 16 świń, w tym 5 loch, 10 tuczników oraz 1 knura. Niestety, to tylko jedno z ponad 200 nowych ognisk ASF dzików, które zostały potwierdzone na terenie Polski w ciągu ostatnich trzech tygodni. Konkretnie, potwierdzono łącznie 225 nowych ognisk ASF dzików. Szczególnie dramatyczna sytuacja ma miejsce na Dolnym Śląsku, gdzie ponad połowa z tych ognisk została zlokalizowana i to tam właśnie stado świń padło ofiarą, pierwszego w tym roku ataku ASF.

Aktualna mapa obrazująca obszary objęte ograniczeniami w Polsce znajduje się Głównego Inspektoratu Weterynarii

źródło: wetgiw

Telus: Pracuję nad tym, żeby dopłaty do zbóż objęły inne gatunki

0

Wprowadzamy dopłatę do skupu pszenicy, ale pracuję nad tym, żeby również włączyć w to inne zboża – oświadczył w niedzielę minister rolnictwa Robert Telus podczas XVI Piotrkowskich Targach Ogrodniczych.

Wprowadzenie zakazu importu produktów z Ukariny jest uzasadnione i konieczne

„Jak państwo wiecie, żyjemy w bardzo trudnych czasach dla rolnictwa polskiego i europejskiego. Spowodowane jest to wojną na Ukrainie, która zdestabilizowała rynki, przede wszystkim te rolnicze.[…]. To decyzja, która odbiła się przez te kilka godzin wielkim echem w Europie i na świecie. […]” – powiedział.

W niedzielę podczas XVI Piotrkowskich Targów Ogrodniczych, minister rolnictwa Robert Telus zwrócił uwagę na fakt, że nowe rozporządzenie dotyczące zakazu przywozu niektórych produktów rolnych z Ukrainy do Polski, które zostało opublikowane w sobotę w Dzienniku Ustaw, nie ma na celu szkodzenia Ukrainie. Minister Telus podkreślił, że zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji na Ukrainie, szczególnie dla rolników, którzy podejmują tam pracę i narażają swoje życie. Jednakże, decyzja o wprowadzeniu zakazu jest konieczna, aby chronić polski rynek, rolnictwo oraz rolników w Polsce. Minister Telus zaznaczył również, że ta decyzja jest mocnym sygnałem dla UE, która zwolniła produkty z Ukrainy z cła, ale nie podjęła innych działań. W ten sposób, minister wyjaśnił, że wprowadzenie zakazu jest uzasadnione i konieczne dla ochrony polskiego rynku rolnego. Dodał także, że wprowadzenie zakazu ma na celu sprawienie, że koszty pomocy dla Ukrainy zostaną rozłożone na wiele krajów, a nie tylko Polskę. 

Dopłaty do reszty zbóż?

Minister Telus, oprócz zakazu importu produktów rolnych ogłosił również drugi element wsparcia dla polskich rolników, którym jest uruchomienie powszechnego skupu zalegającego zboża z dopłatą – minimalna cena to co najmniej 1,4 tys. zł. Minister spotkał się w piątek ze wszystkimi firmami handlującymi zbożem i dowiedział się, że są one w stanie wyeksportować zboże. Jednak problem leży w tym, zbyt niskiej ceny. Dlatego zapowiedział, że planowane jest włączenie dopłat do innych zbóż.

„Dziś mówimy o pszenicy, ale pracuję nad tym, żeby również włączyć w to inne zboża i żeby rolnicy chcieli swoje produkty sprzedać, żeby im się to opłacało” – wyjaśnił.

Jak będzie, tego dowiemy się wkrótce.

źródło: portalsamorządowy.pl

Drożejące euro przeceniło unijne kontrakty na zboża i rzepak w minionym tygodniu

0

Na giełdzie w Chicago notowania obu głównych zbóż i soi poruszają się w kwietniu w trendzie bocznym. Przy czym amerykańska miękka pszenica ozima wyceniana jest o prawie 40% poniżej poziomu sprzed roku, a kukurydza i soja są o 10% tańsze niż w połowie kwietnia 2022 roku. Presja rosnącej konkurencji ze strony brazylijskich dostaw kukurydzy i soi oraz rosyjskiej i australijskiej podaży pszenicy równoważona jest w kwietniu przez słabnącego dolara, obawy o kondycję krajowych upraw pszenicy ozimej i pojawiające się cyklicznie groźby ze strony Rosji.

W Paryżu kontrakty na unijne zboża i rzepak pozostają w trendzie spadkowym

Wprawdzie piątkowa sesja zamknęła się odbiciem na rynku zbóż po obu stronach Atlantyku (groźby Rosji, że nie przedłuży umowy zbożowej po 18-maja), to jednak w rozliczeniu tygodniowym unijne zboża ponownie straciły na wartości.

Głównym winowajcą przecen w Paryżu jest umacniające się euro w stosunku do dolara. Kurs eurodolara wzrósł w miniony czwartek powyżej 1,10 (roczne maksima), zanim w piątek pojawiła się lekka korekta spadkowa.

Drożejące euro zmusza unijnych eksporterów do obniżania cen w poszukiwaniu odbiorców pszenicy i sprawia, że importowane towary (wyceniane w usd) stają się tańsze.

W konsekwencji czwartkowej przeceny unijna kukurydza pokonała swoje marcowe minima i była najtańsza od stycznia 2022 roku. Jednocześnie pszenica prawie zrównała się z marcowym kilkunastomiesięcznym dołkiem.

W przypadku rzepaku ceny także wracają w okolice 2-letnich marcowych minimów.  Notowania rzepaku spadają pod wpływem olbrzymich zapasów w UE (import z Ukrainy i Australii) i dobrych prognoz na nowe zbiory.

Okresowe zmiany notowań kontraktów futures:

RZUT OKA NA WYKRESY (zamknięcie z 14.04.2023):

Giełda w Paryżu:

Giełda w Chicago: 

Źródło cen: Euronext, CBoT

Polskie gorzelnie bankrutują przez import spirytusu z Ukrainy [REPORTAŻ WIDEO]

0
polskie gorzelnie bankrutują

Problem związany z niekontrolowanym importem towarów zza wschodniej granicy pogłębia się
i zaczyna dotykać coraz więcej gałęzi gospodarki. Dziś niszczy on już nie tylko rolnictwo, przetwórstwo drobiarskie czy branżę transportową ale i przemysł gorzelniczy.

Rodzinnej gorzelni z ponad 20-letnią tradycją grozi likwidacja. Nie są w stanie konkurować z tanim spirytusem z Ukrainy

Pan Piotr Gryta prowadzi od 2001 roku wraz z rodziną i wspólnikami gorzelnię, oprócz tego posiada też gospodarstwo rolne pozwalające w niewielkiej części pokryć zapotrzebowanie zakładu na surowiec.

Zakład jak i gospodarstwo położone są w gminie Kuryłówka w województwie podkarpackim, czyli stosunkowo blisko granicy z Ukrainą. Przez te ponad 20 lat funkcjonowania zakładu, przedsiębiorca stale stawiał na rozwój, zarówno pod kątem wydajności, jak i jakości otrzymywanego produktu, czego dowodem może być chociaż by przeprowadzona w 2014 roku modernizacja, polegająca na wymianie aparatury z jednokolumnowej na trójkolumnową z możliwością odbierania olei fuzlowych z alkoholi. Dodatkowo wymieniono całą kotłownię na większą.

Wysokie koszty energii i surowców nie pozwalają na produkcję taniego spirytusu w Polsce

Koszt takiej inwestycji liczony był w milionach złotych i wiązał się z koniecznością zaciągnięcia kredytu. Przez następne lata, mimo lepszych i gorszych okresów zakład funkcjonował produkując kilka milionów litrów spirytusu rocznie, aż do roku 2023. Nagłe wzrosty cen energii elektrycznej, węgla i zbóż to był dopiero początek tego, co miało nadejść, bo najgorszy okazał się zalew krajowego rynku tanim spirytusem sprowadzonym z Ukrainy.

Zamknięcie gorzelni odbije się również na rolnikach

„Dziś docierają do mnie oferty pochodzące zza naszej wschodniej granicy, w których to zakłady oferują spirytus w cenie od 0,80 do 0,95 euro centów za litr i uwaga, jest to cena już z transportem na miejsce. Nam z kolei oferuje się nieco ponad 3 złote za litr, jest to cena, która nie pokrywa nawet samego kosztu zakupu kukurydzy, za którą płaciliśmy około 850zł za tonę, nie wspominając o innych kosztach. Sytuacja ta zmusiła nas do całkowitego wstrzymania produkcji, bo granicą opłacalności dla nas jest około 5,50 złotego za litr. Sytuacja ta odbije się nie tylko na mojej rodzinie ale i na rodzinach pracowników, którzy widząc co się dzieje boją się o utratę miejsca pracy. Pokrzywdzeni będą też rolnicy, którzy przez te wszystkie lata dostarczali towar do naszego zakładu.”– opowiada Piotr Gryta.

Zakład, którego współwłaścicielem jest Pan Piotr jest w stanie wyprodukować 20 tys. litrów spirytusu na dobę.

Ilość spirytusu i innych towarów płynących ze wschodu jest przerażająca

Kolejnym gorzelnikiem, który wstrzymał produkcję jest Pan Józef Trepiet prowadzący od 1985 roku gorzelnie w miejscowości Ruskie Piaski. W najbliższych dniach ma otrzymać pozwolenie na budowę biogazowni, o którą wraz z synem walczył z różnymi urzędami przez 4 lata.

W 2021 roku podpisał umowy i wpłacił zaliczkę na modernizację zakładu, wartą kilka milionów złotych. Dodatkowo przedsiębiorca jesienią 2022 roku zakupił 5000 ton kukurydzy, na które musiał zaciągnąć częściowy kredyt. Obecna sytuacja całkowicie zahamowała wszelkie inwestycje.

„Przez te wszystkie lata, w których prowadziłem gorzelnie tak ciężkiego czasu jak teraz jeszcze nie uświadczyłem, ilość towaru płynącego ze wschodu jest przerażająca, w marcu skup spirytusu był wstrzymany, a dziś ceny są zbyt niskie byśmy mogli przetrwać. Całą sytuacją przerażeni są też rolnicy, którzy mają pola przygotowane pod zasiew kukurydzy, lecz my na ten moment nie wiemy czy będziemy mogli ją od nich zakupić, bo nie wiemy czy uda nam się wznowić produkcję. Znam większość gorzelników w Polsce i wiem, że taki sam problem mają wszyscy. Nasze wszelkie plany inwestycyjne zostały zatrzymane.”– podkreśla Pan Józef.

Pan Józef planował budowę biogazowni, niestety obecna sytuacja mu to uniemożliwiła.

Spirytus jako rozwiązanie problemu z nadmiarem zboża

W obecnej sytuacji, w której nasz kraj boryka się z nadmiarem zboża, jednym z rozwiązań mogło by być zwiększenie ilości bioetanolu w paliwie. Zboże techniczne, nie nadające się do konsumpcji, które trafiło do naszego kraju i już w nim zostało, mogło by być przerobione w gorzelniach i zostać wykorzystane jako źródło energii.

O tym że działanie to mogło by mieć znaczenie niech świadczy fakt, że nawet niewielka gorzelnia, taka jak Pana Piotra, była by w stanie przerobić na paliwo aż 16 tysięcy ton kukurydzy w ciągu roku, w skali kraju były by to setki tysięcy ton. Do tego potrzeba jednak woli rządzących.

Reportaż wideo

Mykoła Solski reaguje na zakaz importu produktów. “Ukraińscy rolnicy są w gorszej sytuacji niż polscy”

8

Polska wprowadziła tymczasowy zakaz importu wielu produktów z Ukrainy, takich jak zboża, mleko, jaja i mięso. Decyzja ta spotkała się z krytyką ze strony Ministra polityki rolnej i żywnościowej Ukrainy, Mykoły Solskiego. Minister ten wyraził zrozumienie dla trudności, jakie napotykają polscy rolnicy, jednak zaznaczył, że sytuacja rolników na Ukrainie jest obecnie jeszcze trudniejsza.

Solski zaniepokojony decyzją Polski o zakazie importu produktów – proponuje nowe memorandum o współpracy.

Mykoła Solski, minister polityki rolnej i żywnościowej na Ukrainie, odpowiedział na decyzję Polski o wprowadzeniu tymczasowego zakazu importu wielu produktów z Ukrainy. Minister stwierdził, że Ukraińcy są zaniepokojeni „pewnymi zmianami” w Polsce, co zostało zaznaczone w oficjalnym komunikacie ministerstwa, w którym zaproponowano ustalenie nowego memorandum o współpracy. Minister Solski wyraził swoje zrozumienie dla trudnej sytuacji na polskim rynku, ale jednocześnie podkreślił, że to ukraińscy rolnicy są w najtrudniejszej sytuacji i prosi polską stronę o uwzględnienie tego faktu.

Rozumiemy, że polscy rolnicy znaleźli się w trudnej sytuacji, ale podkreślamy, że obecnie najtrudniejszą sytuację mają rolnicy Ukrainy. To na terytorium Ukrainy toczy się wojna, to ukraińscy rolnicy ponoszą kolosalne straty z powodu wojny Rosji przeciwko Ukrainie i to ukraińscy rolnicy giną na swoich polach od (wybuchów) rosyjskich min. Jednocześnie ukraińscy producenci rolni ze zrozumieniem odnoszą się do potrzeb polskich kolegów, mają nadzieję na wzajemne zrozumienie i oczekują konstruktywnego dialogu, by przyjąć uzgodnione rozwiązanie” – można przeczytać w komunikacie ministerstwa.

Telus: Jesteśmy otwarci na negocjacje

Minister Solski odniósł się do decyzji rządu Polski o wprowadzeniu tymczasowego zakazu importu wielu produktów z Ukrainy, wspominając o swoim spotkaniu z ministrem rolnictwa Polski na granicy. Powiedział, że wcześniej uzgodniony memorandum dotyczące tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę do państw trzecich uległo zmianom, co jest dla Ukrainy niekorzystne. Minister zaznaczył, że rozumie trudną sytuację polskich rolników i że negocjacje w sprawie rozwiązania sporu powinny rozpocząć się od poniedziałku. Wyraził nadzieję, że decyzja Polski nie wpłynie na przebieg tych rozmów i zostaną rozwiązane kwestie związane z czasowym zakazem importu ukraińskich produktów oraz podpisana umowa w sprawie tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę do państw trzecich. Minister podkreślił, że preferuje rozwiązywanie takich spraw w drodze dwustronnych negocjacji i wyraził przekonanie, że spotkanie będzie konstruktywne, a porozumienie zostanie osiągnięte.

A co na to polski rząd? Minister rolnictwa Robert Telus odniósł się do komunikatu ukraińskiego ministerstwa polityki rolnej i żywnościowej, zapewniając  “Oczywiście jesteśmy otwarci, będziemy na ten temat rozmawiać w najbliższym czasie”

źródło: money.pl

Polska i Węgry zakazały importu produktów rolnych z Ukrainy

1
W maju produkty rolne były prawie 50% droższe niż rok temu

Polska zawiesiła import produktów rolnych pochodzących lub importowanych z Ukrainy do 30 czerwca 2023 r. Poinformował o tym Minister Rozwoju i Technologii RP Waldemar Buda, który opublikował stosowne rozporządzenie na Twitterze.

Zgodnie z dokumentem zakazem importu objęte są zboża, cukier, sucha pasza, nasiona, chmiel, len i konopie, owoce i warzywa, przetwory owocowo-warzywne, wino, wołowina i cielęcina, mleko i produkty mleczne, wieprzowina, jagnięcina i koza, jaja , drób, alkohol etylowy pochodzenia rolniczego, produkty pszczele i inne produkty.

Węgry tymczasowo zakazały importu zbóż, nasion oleistych i niektórych innych produktów rolnych z Ukrainy.

Poinformował o tym portal24.hu, powołując się na ministra rolnictwa Istvana Nagya.

„Rząd jest zaangażowany w reprezentowanie interesów węgierskich rolników i w przypadku braku skutecznych środków ze strony Unii Europejskiej, podobnie jak Polska, wprowadzi czasowy zakaz importu zbóż i nasion oleistych z Ukrainy oraz niektórych innych produktów rolnych na Węgry” — powiedział Istvan Nagy.

Według niego ograniczenie to potrwa do 30 czerwca 2023 r. W tym czasie Unia Europejska będzie mogła znaleźć rozwiązanie obecnej sytuacji, gdyż kontynuacja obecnych trendów rynkowych spowoduje poważne szkody dla węgierskiego rolnictwa. Zdaniem Nagya ukraińskie rolnictwo, stosujące praktyki produkcyjne, które są już niedozwolone w UE, a co za tym idzie, przy wyjątkowo niskich kosztach produkcji, zaczęło eksportować na rynek europejski duże ilości drobiu, jaj i miodu, dodatkowo obok zbóż i nasion oleistych. Uniemożliwiło to rolnikom węgierskim i środkowoeuropejskim sprzedaż swoich produktów.

Bułgaria rozważa wprowadzenie zakazu importu ukraińskiego zboża

Bułgarski rząd rozważa wprowadzenie zakazu importu ukraińskiego zboża na wzór Polski i Węgier. Poinformował o tym pełniący obowiązki ministra rolnictwa Jawor Gieczew, jak podaje lokalne wydanie „Радио Болгария” (Radio Bułgaria).

„Interesy Bułgarii muszą być chronione. Ponadto, teraz, gdy oba kraje już postąpiły w ten sposób, jeśli nie zareagujemy, nagromadzenie (zboża) w Bułgarii może wzrosnąć” – powiedział.

Przed oświadczeniem rozmawiał na ten temat ze swoimi odpowiednikami z sześciu krajów. Twierdzi, że Bułgaria skierowała tę sprawę do Brukseli we wrześniu 2022 r. Obecnie trwają negocjacje między resortami w sprawie ukraińskiego zboża.

Przypominamy, że węgierski rząd ogłosił zakaz importu zboża z Ukrainy i powiązał to z podobnymi działaniami Polski i Słowacji. Dla wyjaśnienia, Słowacja zawiesiła jedynie przetwórstwo pszenicy importowanej z Ukrainy, ponieważ wykryła zwiększoną ilość pozostałości pestycydów.

Na działania Polski i Węgier zareagowała Komisja Europejska

KE stwierdziła, że polityka handlowa jest wyłączną kompetencją UE i jednostronne działania są niedopuszczalne. Wezwano rządy Polski i Węgier do wyjaśnień.

Źródło: ukragroconsult, MRiRW